Share|

Mieszkanie Vincenta Edamsa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
AutorWiadomość
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Mieszkanie Vincenta Edamsa  ♦ Nie Lis 26 2017, 20:21;




Mieszkanie Vincenta Edamsa

Mała kawalerka, z łóżkiem na podwyższeniu. Niewielka kuchnia i łazienka, w "salonie" kanapa i ława. Kuchnia robi też za miejsce do pracy.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t292-vincent-edams
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanie Vincenta Edamsa  ♦ Czw Lis 30 2017, 11:23;

<-Maleńka kawiarenka.

Podróż powrotna trwała krótko, ale dla Fiony mogło to być dość stresujące przeżycie. Edams robił się na przemian blady i zielony, istniała więc uzasadniona obawa, że jej w końcu zarzyga buty. W taksówce nie odezwał się nawet ani razu, nie mieli zresztą dużo czasu na pogawędkę. Wysiedli kilka chwil później, weszli na drugie piętro kamienicy i Edams oparł się o drzwi, by szukać kluczy po kieszeniach. Chwilę to zajęło, bo miał tam też szczątki smartfona, ale ostatecznie włości informatyka stanęły przed nimi otworem.
Mieszkanie...jak to mieszkanie niedawnego studenta, który dopiero co się wprowadził. Rzeczy w kartonie, podstawowe rzeczy wywalone na ławę, na stole laptop, w kuchni micha po zupce chińskiej. Vinc wszedł do środka i nie urządzając Fionie gadki pt "tu jest kuchniosypialniojadalnia", nieco chwiejnie wpadł do łazienki i pochylił się nad toaletą.
Tak. Weszli na nowy level znajomości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t292-vincent-edams
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 28
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanie Vincenta Edamsa  ♦ Czw Lis 30 2017, 11:47;

W trakcie drogi chyba mniej bała się, że zarzyga jej buty, a tapicerkę i taksówkarz wyrzuci ich z samochodu nim dotrą na miejsce. Dlatego obserwowała go uważnie zastanawiając się czego mogłaby użyć, gdyby miał wymiotować. Worka niestety żadnego ze sobą nie miała. Chyba najlepszą opcją byłoby z tego, gdyby zwymiotował sobie w bluzę. Nieważne. W końcu dojechali.
Mieszkanie Vincenta zdecydowanie nie wyglądało ani przytulnie, ani zachęcająco. Jeszcze. W tych kartonach mogły przecież być jakieś ładne rzeczy. Właściwie to chyba jeszcze nigdy nie była w żadnym mieszkaniu Edamsa. No, nie licząc domu Chambersa.
Kiedy on udał się do łazienki, ona zrobiła szybkie rozeznanie w kuchni i na początek napełniła szklankę wodą.
- Zatrułeś się czymś? - zapytała podsuwając mu z troską szklankę wody. Jeśli nie do picia to chociaż do przepłukania ust po wymiocinach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t173-fiona-o-dwyer
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanie Vincenta Edamsa  ♦ Czw Lis 30 2017, 11:56;

Tak, to nie był ani wymarzony widok, ani nic co by człowiek chciał słuchać, ale tak już wyszło. Zresztą...ona go kiedyś osmarkała, więc...! Gdy żołądek był już pusty, a Edams jeszcze bledszy niż wcześniej, obmył twarz i przepłukał usta. Teraz, gdy był już w swoim mieszkaniu, czuł się już nieco spokojniejszy.
- Nie do końca... - wymamrotał ocierając mokrą twarz ręcznikiem. Wyczłapał z łazienki i z wdzięcznością przyjął od niej szklankę wody, z której zaczął pić bardzo małymi łyczkami.
- Trochę się przypadkiem obiłem. - podszedł do pudła, wyciągnął z niego jakiś podkoszulek i nie bardzo się krępując obecnością Fiony, zrzucił upaparaną krwią bluzę. Trzeba to będzie czymś zaprać, lubił ją. Na podbrzuszu, wykwitały powoli dwa spore krwiaki. Wciągnął podkoszulek a z bluzy wysypał szczątki telefonu, prosto na podłogę.
Pociągnął nosem
- Myślisz, że pomoże restart? - uśmiechnął się blado.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t292-vincent-edams
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 28
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanie Vincenta Edamsa  ♦ Czw Lis 30 2017, 12:05;

Dopiero teraz zwróciła uwagę, że to czerwone na jego bluzie to wcale nie przypadkowy wzór, a krew. Mało nie wypuściła tej szklanki z dłoni, zanim mu ją dała. A jeszcze widok tych krwiaków wcale nie pomagał.
- Mów co się stało!?
Już ona wiedziała co się stało! To całe Rode to jednak było niebezpieczne miejsce. Nie żeby w Nowym Jorku było lepiej. Ale tutaj człowiek z jakiegoś powodu mniej się tego spodziewał. Mniej... W dawnej kolonii karnej. Fiona ty naiwniaku.
- Słuchaj, nie chcę ci matkować, ale... chyba powinniśmy pójść na pogotowie.
Nie dało się nie zauważyć tych krwiaków. Zwłaszcza, że Fiona obserwowała go teraz dokładnie w razie gdyby miał mdleć. Albo gdyby miało zacząć mu się dziać coś innego. W każdym razie powinien go obejrzeć jakiś lekarz!
Zrobiła wielkie oczy patrząc na szczątki, które sypały się z bluzy.
- To... twój telefon? - znowu uniosła na niego wzrok. - W co ty się wpakowałeś Edams?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t173-fiona-o-dwyer
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanie Vincenta Edamsa  ♦ Czw Lis 30 2017, 12:14;

Spojrzał na O'Dwyer i pokręcił przecząco głową. Żadnych lekarzy. Zaraz się przypatoli do tego policja, bo zwykle wzywali funkcjonariuszy w takich przypadkach i będą z tego same problemy.
- Nic. Biegałem tam gdzie nie powinienem i tyle. - nie było to w sumie kłamstwo, może ciut ponaciągał tu fakty. - Żadnego pogotowia, nie chcę glin na karku, to ostatnie czego mi teraz potrzeba - podszedł do aneksu kuchennego, bo ciężko było to nazwać kuchnią, namoczył czystą ściereczkę i przetarł nią nacięcie na szyi. Cholera wie gdzie ten Ramirez się szlajał i kogo tym jeszcze ciął, lepiej to umyć.
- Raczej to co z niego zostało. Dobrze, że nie miałem ze sobą portfela. - stwierdził, żałując, że nie ma jakiegoś zamrożonego mięcha, który by mógł przyłożyć do brzucha. - Ale karta SIM przeżyła - przesunął ją butem na bok, bo reszta i tak się do niczego nie nadawała.
Wziął kolejne kilka łyczków wody.
- Sorry za to całe zamieszanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t292-vincent-edams
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 28
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanie Vincenta Edamsa  ♦ Czw Lis 30 2017, 12:24;

Uniosła brwi, ale nie komentowała. Może rzeczywiście nie był teraz w najlepszym stanie na zeznania.
- Zawsze możesz powiedzieć, że tłukłeś się o dziewczynę - podsunęła. - Słuchaj, mam znajomą lekarkę. Mogę do niej napisać, czy ma dyżur. A jeśli nie to czy mogłaby wpaść na chwilę cię obejrzeć. Bo... to naprawdę nie wygląda dobrze. Jeśli dostałeś krwotoku wewnętrznego możesz jeszcze o tym nie wiedzieć. Adrenalina uodparnia cię na ból, a podwyższone ciśnienie tylko pogarsza sytuację. Więc zanim mi tu umrzesz daj się chociaż komuś zaufanemu zbadać, dobra?
Nie zamierzała mu odpuszczać. Nie miała jeszcze niczyjego życia na sumieniu i nie zamierzała tego zmieniać.
- Macie tu w Rode jakieś gangi? Wspierasz nie ten klub futbolowy, który powinieneś?
Zastanawiała się kto mógł napaść go tylko po to by go obić i zniszczyć telefon.
- Vinc, przestań, nie masz za co przepraszać. Lepiej usiądź. Masz jakiś ręcznik? Wiem, że na długo to nie pomoże, ale namoczę go i zrobię ci chociaż zimne okłady...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t173-fiona-o-dwyer
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanie Vincenta Edamsa  ♦ Czw Lis 30 2017, 12:39;

Ta...o dziewczynę. No w sumie trochę racja. Bo Ramirez przecież pytał o Elię. Powinien być w sumie z siebie....trochę dumny? Nie zdradził Felixa, podał mafiozie fałszywy trop, bo przecież Novak już nie pracował na stacji, nie powiedział mu tak naprawdę nic, poza tym co mógł już wiedzieć. Z drugiej strony wplątał to w Tayę. Na samą myśl o tym, znów mu się zrobiło niedobrze. Chyba było oczywiste, że mu nie ufa, prawda?
Gdy Fiona mówiła o znajomej lekarce, on właśnie wysuwał ukryte schodki, prowadzące do łóżka na podwyższeniu.
-Umrzeć? Nie przesadzaj. To tylko...kilka siniaków. Sorka, muszę się położyć - wczłapał po schodkach i legł na łóżko, z cichym " Ojezuuuuu..." Przewrócił się na plecy, rozchylając z powrotem powieki. Głupio byłoby umrzeć z tak durnego powodu. Przeżyć spotkanie z Ramirezem a umrzeć od dwóch siniaczków?
-Zapłacę za tą wizytę, okej? - wymamrotał
Gangi? Parsknął cichym śmiechem. Tak kurna. Argentyńska Mordolejnia Kurwajegomać.
- W łazience. Na pralce - powiedział i wtulił twarz w poduszkę.
Ale by sobie teraz drina strzelił. Takie 3/4 wódki i reszta soku
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t292-vincent-edams
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Mieszkanie Vincenta Edamsa  ♦ Czw Lis 30 2017, 16:47;

Na obrażenia:
- 1 - Na brzuchu widać mocne zaczerwienienia skóry, gdzieniegdzie pojawiają się przebarwienia. Co więcej, czujesz w jednym miejscu dziwne uciskanie i mocny ból połączony z nudnościami. Doszło do uszkodzenia powłoki brzusznej, wypchnięcia jelit oraz krwawienia do jamy brzusznej. Nudności nasilają się kiedy leżysz, stojąc słaniasz się na nogach. Jesteś przytomny do momentu przybycia pomocy, ale odczuwasz dziwny lęk i niepokój.
- 2,3 - Na brzuchu widać mocne zaczerwienienia skóry, gdzieniegdzie pojawiają się zaczerwienienia. Czujesz silny ból połączony z nudnościami i coś na rodzaj wzdęć. Wymiotujesz. Ściana jamy brzusznej jest twarda, nastąpiło krwawienie wewnętrzne z jelita cienkiego.  
- 4 - Twój oddech jest przyspieszony, rosną w tobie nieuzasadniony niepokój i lęk charakteryzujący się gonitwą myśli. Wymiotujesz. Nie możesz ustać na nogach, czujesz przeciągły ból. Masz uszkodzoną śledzionę - pojawił się krwiak i pęknięcie przeztorebkowe.
- 5,6 - Zwykłe stłuczenia, nic wielkiego. O ile na brzuchu wygląda to okropnie, tak zaczerwienione miejsca od uderzeń stworzą potężne siniaki. Możesz czuć się nieswój, ale wrażenie otumanienia powinno odpuścić po solidnym śnie. Co innego siniaki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 28
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanie Vincenta Edamsa  ♦ Czw Lis 30 2017, 16:54;

- Nie przesadzam. Nigdy nic nie wiadomo. Lepiej dmuchać na zimne - oświadczyła, chociaż w rzeczy samej świetnie go rozumiała.
Sama należała do grupy ludzi z tendencją do bagatelizowania swoich dolegliwości. Chyba tylko wysoka gorączka potrafiła zmusić ją do zostania w łóżku. Taka, przy której dostawała zawrotów głowy, kiedy tylko próbowała się podnieść.
- Jaką wizytę? Jeśli Ethel nam pomoże, na pewno nie będzie wymagała za to pieniędzy - zapewniła go. - Jest lekarzem z powołania, nie z ambicji - dodała, nie tylko robiąc koleżance świetną reklamę, ale też (miejmy nadzieję) pogłębiając jego wiarę w darmowe badanie. Jeśli będzie trzeba sama zamierzała zapłacić. Jej pieniędzy nie brakowało, a Vincent wspominał ostatnio, że jest spłukany. Jeśli się nie zgodzi może da mu jakąś premię w przyszłym miesiącu?
- Skąd ta krew na twojej bluzie? - zainteresowała się, idąc po ręcznik. Koniec końców nie wyglądał jakby skądś potężnie krwawił, a przynajmniej nie zauważyła. No chyba, że było to mega oczywiste, a autorka tylko przeoczyła to udawajmy, że Fiona nie zadała pytania.
- Przyłóż do brzucha - podała mu ręcznik pojawiając się po chwili przy łóżku. - Vinc wyglądasz coraz gorzej... Jeśli Ethel zaraz nie odpiszę spróbuję zadzwonić. A jeśli to nie pomoże chyba powinniśmy dzwonić po karetkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t173-fiona-o-dwyer
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanie Vincenta Edamsa  ♦ Czw Lis 30 2017, 17:00;

1 - 1 - Na brzuchu widać mocne zaczerwienienia skóry, gdzieniegdzie pojawiają się przebarwienia. Co więcej, czujesz w jednym miejscu dziwne uciskanie i mocny ból połączony z nudnościami. Doszło do uszkodzenia powłoki brzusznej, doszło do wypchnięcia jelit oraz krwawienia do jamy brzusznej. Nudności nasilają się kiedy leżysz, stojąc słaniasz się na nogach. Jesteś przytomny do momentu przybycia pomocy, ale odczuwasz dziwny lęk i niepokój.

Ten to miał ostatnio kurna "szczęście". Jedno za drugim, jakby los z niego igrał, a Bóg chichotał. Nie odpowiedział na pytanie o krew, bo znów go zemdliło. Znacznie mocniej. Nie był świadom obecnego stanu, bo się kompletnie na tym nie znał. Czuł się z minuty na minutę coraz gorzej i proporcjonalnie do tego wzrastał jego dziwny lęk. Przełknął ślinę, trzymając ręcznik przy brzuchu.
- Nie czuję się za dobrze... - wymamrotał słabo.
Ok Fiona! Zielone światło! Szczęśliwie Edams był ubezpieczony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t292-vincent-edams
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 28
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanie Vincenta Edamsa  ♦ Czw Lis 30 2017, 17:13;

No dobra, zdecydowanie to nie był moment by telefonować z Ethel, która najwcześniej będzie tu za pół godziny. No, chyba że wpadłaby z karetką. A w takim wypadku chyba od razu mogła dzwonić na pogotowie. Szybko wybrała numer i w kilku krótkich zdaniach wyjaśniła sytuację kobiecie po drugiej stronie łącza. Odpowiadała na pytania oglądając Vincenta. W którejś chwili musiała mu nawet podwinąć podkoszulek.
Karetka pojawiła się kilka minut później. Po krótkich oględzinach lekarz od razu stwierdził, że zabierają Vincenta do szpitala. Na sygnale! Nie było dobrze...

---> szpital
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t173-fiona-o-dwyer
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanie Vincenta Edamsa  ♦ Pią Gru 01 2017, 21:55;

/przeskok (restauracja)
Taya pojawiła się pod adresem, który dał jej Vincent gdy się przeprowadził. Przyszła w nadziei, że może zaszył się w pracy i tyle? Zapomniał? Nie wierzyła w to za bardzo, nie przy Edamsie, ale musiała coś wymyślać, żeby się nie martwić. Zwykle jak się ludzie martwili okazywało się, że to jakaś kompletna pierdoła i nic ważnego się nie stało, więc starała się tak sobie wmawiać.
Zapukała do drzwi. Nic.
Zadzwoniła. Nic.
Napisała SMSa. Nic.
Zadzwoinła na numer Vinca, w nadziei, że odezwie się dzwonek w mieszkaniu. Poczta głosowa.
Poczekała pięć minut. Zapukała znów. Nic.
Sprawdziła skrzynke pocztową, ale nic jej to nie dalo.
Poczekała kolejne pieć minut, zadzwoniła dzwonkiem. Nic.
Zagryzając wargi niemal do krwi poszla do domu, bo co jej zostalo?

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t182-taya-crimson#1299
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanie Vincenta Edamsa  ♦ Wto Lut 13 2018, 15:06;

/przeskok

https://www.youtube.com/watch?v=HL548cHH3OY

Vincent odkąd zaczął trenować parkour i freeruning, nigdy nie miał przerwy dłuższej niż kilka dni. Nie zdawał sobie więc sprawy, jak wielki wpływ na formę może mieć taka kilkutygodniowa rehabilitacja po operacji. Po joggingu z Theo, wrócił do domu tak zmęczony, że ledwo udało mu się wdrapać na te sześć schodków dzielące salono-kuchnię, od łóżka na antresoli. Postanowił więc, że codziennie będzie ćwiczył, dopóki nie wróci do pełnej formy. I to właśnie teraz robił - w tle leciała muzyka retro z jego playlisty, a on szlifował na nowo zmysł równowagi, stojąc pod ścianą na rękach. O ile kiedyś mu to nie sprawiało problemów, tak teraz nieco zwiotczałe mięśnie nie chciały go słuchać. Sapał więc, z trudem łapiąc oddech, a twarz miał przy tym tak purpurową jakby ważył z dwieście kilo.
Końcówka starego i początek nowego roku, dawały mu nadzieję, że może być już tylko lepiej. Pan Ramirez jakoś mu się więcej nie rzucił w oczy, był więc o wiele spokojniejszy. Również szczera rozmowa z Tayą zrzuciły z jego głowy i barków ciężar odczuwalny dla niego, jakby to była co najmniej trzy tony.
Nie miał planu na to co dalej. Nie miał pomysłu, nie miał celu, ale wcale mu to specjalnie nie przeszkadzało. Byle miał święty spokój.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t292-vincent-edams
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 23
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanie Vincenta Edamsa  ♦ Czw Lut 15 2018, 14:40;

//

Felix natomiast nie uprawiał żadnego sportu i nie widział w tym potrzeby. Już zdecydowanie wystarczyło mu to, że musiał nosić kartony z ciuchami i wymieniać taśmę w kasie fiskalnej. A do tego jeszcze później dojdą treningi z Diego, gdy będzie musiał przed nim uciekać. 
Za to lubił ćwiczyć podnosząc puszkę z piwem. Serio, wieli się zastanawiało jak on to robi, że dalej jest taki szczupły. Nawet sam Novak nad tym dziś rozmyślał, jak kupował sześciopak Warki. Warki, którą miał zamiar wypić w towarzystwie kolegi Vincenta.
Niceo go zaniedbał, a ich wcześniejsze kontakty do łatwych nie należały. Czas to naprawić, tak? Lepiej mieć przyjaciół niż wrogów. Tych ostatnich miał zdecydowanie za dużo, nawet jeśli to był jedne Diego. Ten wystarczał za 10 nieżyczliwych. 
Zapukał więc, zadzwonił dzwonkiem, dał znać, ze jest. Ot, taka niespodzianka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t194-felix-novak
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanie Vincenta Edamsa  ♦ Czw Lut 15 2018, 15:34;

Dźwięk dzwonka wytrącił go z równowagi i to dosłownie, bo chłopak zachwiał się niebezpiecznie i huknął na podłogę. Vincent stęknął, rozcierając sobie potylicę. Spojrzał w kierunku drzwi wejściowych. Kto to mógł być? Taya zwykle się zapowiadała, z Theo widział się kilka dni temu i nigdy tu zresztą nie był. Karol ? Nieeeeee. Yvonne? Też nie, skąd niby by wiedziała gdzie on mieszka? Fiona była w Nowym Jorku. Gwen...nope. Ramirez? Nie pukałby, tylko wjebał się razem z drzwiami. Zresztą chyba w końcu zniknął. Nie mógł wpadac w paranoję.
No to kto? Krystyna z gazowni?
Wstał i przeciągnął się, by wszystkie kosteczki wróciły mu na miejsce. Otarł twarz ręcznikiem, który rzucił z powrotem na krzesło, podreptał do drzwi i otworzył je, naprawdę ciekaw, któż to mógł go odwiedzić. Chwila napięcia i oto przed nim stał nie kto inny jak Felix Nowak.
Tak po prawdzie, to miał teraz dziką ochotę zamknąć mu drzwi przed nosem, albo najlepiej na jego twarzy. Szczęśliwie nie obrócił myśli w czyn.  
- Uau.  Ty żyjesz. -przywitał się nieco cierpko. Trudno się dziwić. Od paru miesięcy Novak miał na niego wyjebane, a ostatnia rozmowa nie przebiegła w miłej atmosferze. Niemniej jednak Edams odsunął się i wszedł do środka, więc Felix mógł uznać to za zaproszenie.

przeniesione do retro

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t292-vincent-edams
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Mieszkanie Vincenta Edamsa  ♦ Sob Lut 24 2018, 23:42;

Była już późna noc kiedy pod budynkiem, w którym mieszkał Edams zaczął się ktoś kręcić. Rosły mężczyzna w płaszczu miał dziś dzień pełen roboty. Najpierw odbył rozmowę z jednym z życzliwych ludzi, którzy pracowali dla Silvera i dzielili się z nim informacjami. Zaopatrzony w spory pakunek i niewielką kartkę, na której zapisany był adres ruszył dalej, do rzeźnika. Oczywiście, mógłby mieć wszystkie dane przesłane na smartphone'a, ale szkoda było czasu na szyfrowanie, kasowanie, ryzyko namierzenia. Uznał, że kartkę może w razie czego po prostu zjeść. Tak też z resztą zrobił, kiedy dotarł na miejsce.
Aby dostać się na klatkę schodową należało zostać wpuszczonym przez któregoś z mieszkańców bądź po prostu podłubać chwilę przy zamku. Wiele takich budynków w Rode można było otworzyć z zaledwie odrobiną wiedzy. Już wysuwał z kieszeni niewielki śrubokręt, kiedy minął go jeden z mieszkańców. Wracający z podwójnej zmiany Earl był wyjątkowo zmęczony. W dodatku dał się zaciągnąć koledze na piwo lub dwa do pubu. Otworzył drzwi i ruszył dalej, nieco chwiejnym krokiem. Mężczyzna chwycił za klamkę i wślizgnął się do środka za nim. Poczekał chwilę póki nie usłyszał jak Earl zamyka za sobą drzwi mieszkania i zaczął wchodzić po schodach. Po cichu, powoli, niespiesznie. Gdy znalazł się na odpowiednim piętrze rozwinął pakunek. W jasny papier zawinięta była kość. Świeża, oddzielona od mięsa rano. Czerwone resztki wciąż zalegały gdzieniegdzie, szczególnie przy chrząstce. Sporej wielkości, zapewne niemałego zwierzęcia, na pewno nie ludzka.
Wyszedł równie cicho, a niespodzianka pozostała na wycieraczce Vincenta Edamsa czekając poranka.

_________________
Sesje:
- Artemis (retro u Pameli, Rosa)
- Dahlia (szpital, Rudi)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Mieszkanie Vincenta Edamsa  ♦ Sro Maj 09 2018, 11:32;

Pożar w dzielnicy południowej nie był tej nocy jedynym, jaki miał podsycić niepokoje mieszkańców. Kiedy grupa młodocianych włamywała się do sklepu, Alejandro spokojnym krokiem udał się w stronę dzielnicy północnej. Wciąż nie rzucał się zbytnio w oczy, po pierwsze ze względu na porę, po drugie na miejsce samo w sobie. Tutaj lepiej było się nikomu zbyt długo nie przyglądać, bo mogło się to w najlepszym wypadku skończyć potężnym wpierdolem. Nie miał problemu z zajściem pod wskazany adres, przez te kilka tygodni zdążył poznać topografię miasta. Miał na to dużo czasu. Żeby uniknąć powiązania go z Ramirezem, nie pokazywał się nigdzie z nim ani z Jorge. Pojawił się na korytarzu bezszelestnie, robiąc użytek z wytrycha, uważając, żeby nikt go nie nakrył. Gdzieś w oddali zaczęły wyć syreny; mężczyzna uśmiechał się pod nosem, gdy wspinał się na górę. Stanąwszy pod odpowiednimi drzwiami, odczekał chwilę, nasłuchując. Dopiero wtedy zwyczajnie zapukał do drzwi. Plany działania ułożył dwa, jeden na wypadek, gdyby Edams był w domu, drugi na wypadek, gdyby nie. Nietrudno domyślić się, którą opcję by preferował. Zawsze istniało ryzyko, że ewentualne pukanie nie obudziło domownika, ale na to też był przygotowany. Spróbował pomajstrować w zamku wytrychem, mając nadzieję, że to wystarczy. Okazało się, że niestety zamek jest zbyt mocny. Klnąc cicho po hiszpańsku bezgłośnie, wyjął z kieszeni urządzenie, które wyglądało jak długopis, w istocie była to jednak wiązka lasera, która była w stanie przeciąć drzwi i dzięki której mógł się dostać do środka.
Znalazłszy się w małej kawalerce, znów przystanął i nasłuchiwał, wyciągnąwszy broń, na wypadek, gdyby Edams miał być w domu. Co prawda Ramirez mówił wyraźnie, że ma go tylko postraszyć w argentyńskim stylu, ale gdyby wyskoczył mu nagle zza ściany i próbował ogłuszyć, byłby pewnie zmuszony zareagować trochę nerwowo. Obszedł całą kawalerkę, a gdy okazało się, że faktycznie jest pusto, zabrał się do roboty. Wpadł też na świetny pomysł, którego ewidentnie nie przemyślał. Kuchenka gazowa wyglądała obiecująco, a wiedział, jak łatwo gaz wybucha. Miał narobić hałasu i ognia? To był do tego świetny środek. Odkręcił więc kurki, żeby trochę surowca zdążyło się ulotnić, sam natomiast rozlał po podłodze ścieżkę ze zwykłej, grillowej podpałki. Wystarczyła iskra, by wywołać katastrofę, w pomieszczeniu było wiele potencjalnych, łatwopalnych przedmiotów, choćby głupie zasłony czy obicie kanapy. Alejandro odczekał, nim w niewielkim pomieszczeniu zacznie się unosić mocny zapach gazu, zmieszanego z odorem parafiny. Wycofał się pod drzwi, z zamiarem rzucenia zapalniczki benzynowej na początek rozlanej przez siebie ścieżki, mniemając, że to sprawi, iż ogień jak po nitce do kłębka trafi do kuchenki. Przeliczył się jednak okrutnie. Unoszący się w powietrzu gaz nie zamierzał czekać, aż ogień dotrze do niego po ścieżce podpałki i gdy tylko Alejandro nacisnął na mechanizm uruchamiający zapalniczkę, stężenie gazu stworzyło z tlenem wybuchową mieszankę. Alejandro nie zdążył nawet pożałować swojej nierozwagi.
Eksplozja rozjaśniła noc i zagłuszyła nawet odległe syreny strażackie.
    | z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Mieszkanie Vincenta Edamsa  ♦ Nie Maj 13 2018, 20:00;

Huk był potężny; szyby w oknach zadrżały i tylko te najmocniejsze wytrzymały nienaruszone. Nie poszły tylko te w mieszkaniu Edamsa, ale i u sąsiadów. Alejandro sprytnie przemyślał część swojego planu. Część - jak wiadomo, jego dalsze postępowanie nie należało do najmądrzejszych. Straż pożarna pojechała do centrum, gasić lokal Novaka; nie byli w stanie się rozdwoić. Czerwone jęzory buchały przez okna smaląc framugi i ściany wokoło. Ludzie powychodzili z domów by zobaczyć co się stało, kilka osób wykonało też telefon do straży pożarnej i na pogotowie. Wokół słychać było krzyki i płacz dzieci. W ciemnościach rozjaśnionych płomieniami ciężko było rozpoznać twarze.
- Gdzie strażacy?!
- Karetka, wezwijcie karetkę!
Pierwsi wybiegli na zewnątrz mieszkańcy parteru. Ci, którzy mieszkali pod Edamsem. W piżamach, bez kurtek czy nawet butów. Byle jak najszybciej ratować swoje życie.
- Trzeba stamtąd zabrać ludzi! - przekrzykiwano się.
- Gdzie ta straż pożarna?!
- W centrum się pali!
Rozległ się niewielki huk, tym razem musiała runąć jakaś ściana, lub podłoga. Ogień mimo zimna szybko się rozprzestrzeniał; dym, ciemny, kłębisty i gęsty zaczął wydobywać się z mieszkania niżej. Zaledwie kilka latarni i płomienie rozświetlały okolicę.

_________________
Sesje:
- Artemis (retro u Pameli, Rosa)
- Dahlia (szpital, Rudi)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 34 lata
Ekwipunek podręczny: rewolwer, biblia, telefon, trochę gotówki

Pisanie Re: Mieszkanie Vincenta Edamsa  ♦ Pon Maj 14 2018, 11:12;

To miał być spokojny wieczór spędzony na oglądaniu Wspaniałego millenium, opowiadającego perypetie nieśmiertelnych wampirów z rodu Niewiem. Tak naprawdę wcale go to nie interesowało, ale holo nie odbierało tutaj w zasadzie nic innego. Zmęczyło go już obsesyjne oglądanie wiadomości, jakby spodziewał się, że lada moment zobaczy na ekranie swoją twarz i personalia, łącznie z obecnym miejscem pobytu. Kasa była bezpieczna, przynajmniej do wiosny, a jego chyba nikt nie podejrzewał, choć nawet on zdawał sobie sprawę z tego, że jak dotąd daje ciała na pełnej linii, a księdzem jest marnym. Chyba mu się przysnęło; z płytkiego snu wybudziło go wycie syren, niepodobne do niczego, co jak dotąd słyszał. To nie brzmiało jak wezwanie do kota na drzewie. Niesiony złym przeczuciem wyjrzał przez okno i zaklął, widząc nie tak daleką łunę płomienia. A potem coś pierdolnęło i to tak, że nawet plebanią zatrzęsło w posadach. Thomas nie czekał. Narzucił kurtkę na grzbiet i wybiegł, nie dbając nawet o to, żeby włożyć koloratkę. Może nie był prawym obywatelem, ale cokolwiek się stało, wyglądało poważnie.
Na miejsce dotarł szybko. Co prawda przed snem wypił drinka, ale nie sądził, żeby drogówka postanowiła teraz sprawdzać wszystkich alkomatem. Zaparkował w pewnej odległości od epicentrum tego, cokolwiek się działo i szybkim krokiem ruszył w tamtą stronę. Mijali go spanikowani ludzie; syreny wciąż wyły. Doszedł do miejsca, w którym jak się wydawało, miał trwać pożar. Ale to nie tylko pożar; w ścianie budynku ział kurewsko ogromny otwór, co najmniej, jakby wybuchło tu coś naprawdę wielkiego. Przeciskając się przez tłum, który ewidentnie zmierzał w drugą stronę, starał się zorientować w sytuacji i ewentualnie komuś pomóc. Złapał za ramię pierwszą lepszą osobę, która nawinęła mu się pod rękę.
- Co tu się stało? - Zapytał podniesionym głosem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t430-thomas-springfield
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 35
Ekwipunek podręczny: proteza DeLux

Pisanie Re: Mieszkanie Vincenta Edamsa  ♦ Pon Maj 14 2018, 18:00;

W życiu udawało mu się rzeczy kilka. Praca, przykładał się do niej bardzo, bratanica, do której się nie przykładał dajcie spokój nie był pedofilem ale dużo poświęcał jej uwagi jak się należy, dobry wujo, oraz alkohol, upojenie udawało mu się osiągać stabilne na tyle - lata praktyki, powiadam - że mu było wszystko jedno, ale prosto chodził i czasem nawet pogwizdywał pod nosem wesołe piosenki. Przestrzeń myślowa pomiędzy auto-nienawiścią a wkurwieniem na cały świat była niewielka, ale nie ma nic tak niewielkiego, żeby nie spuchło hojnie podlane procentami. Szedł więc chłopina z północnej dzielnicy do południowej do domu (a może już mu się kierunki pojebały konkret i szedł w drugą mańkę?) jak tu nagle nie pierdolnęło aż zębami zadzwonił, to musiał przystanąć pod boki podeprzeć się i wdech wziąć, żeby poskładać pokruszone myśli w jedną całość i składny ciąg logiczny. Przez chwilę cień pomysłu, że to jednak nalewka od starego Crystal, którą kirał na specjalną okazje tak go z opóźnieniem grzmotnęła w czaban, że mu się droga zakołysała pod nogami ale zaraz zauważył czerwoną poświatę ognia kilka budynków dalej. Ruszył, rzecz jasna jak każdy zdrowy na umyśle człowiek, prosto w tamtym kierunku zaraz z oddali potwierdzenie jego założeniom dały strażackie syreny.
Chaos i nieporządek. Jak strasznie wkurwiał go nieporządek. Ludzie biegający w lewo, w prawo, podbiegający do syczących ścian i odskakujący od nich, bo, niespodzianka, gorąco. Panika jaka ogarnia umysł człowieka, który wie, że wewnątrz płonącego budynku utknął mu ktoś bliski czyni go jeszcze większym idiotą niż na co dzień. To się dobrze dobrali, bo i Darcy rozumem nie grzeszył kiedy wypił kilka głębszych.
Wbrew pozorom, mimo stanu wskazującego na spożycie, może to adrenalina działała trzeźwiąco, może rześkie powietrze i ta ognista bryza waląca od strony budynku. Leżący na ziemi śnieg w sekundę zmienił się w breję, pełną pyłu i odpadków po wybuchu. Wielka jama w ścianie kamienicy wyglądała jak paszcza rzygającego ogniem potwora o krzywych zębach połamanych żerdzi, a co Marlow robi na widok potworów?
No właśnie.
Zaraz kurtka z pleców jeb na ziemię, bo przecież mu się kudłata zimówka zaraz sfajczy a już na pewno szybciej niż metalowe ramie i widząc, że z budynku wciąż wychodzą ludzie ostrożnie ominąwszy ziejącą ogniem dziurę wlazł, wcale nie brawurowo, do środka klatki schodowej upewnić się, że droga ewakuacyjna jest możliwa do przejścia.
- Proszę się pochylić, zasłonić czymś usta i nos i iść z głową jak najniżej! - powiedział zasłaniając twarz szalikiem i kierując się schodami w górę w poszukiwaniu osób, które nie są w stanie o własnych siłach opuścić budynku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t548-darcy-marlow
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Ekwipunek podręczny: portfel, zapalniczka, scyzoryk, jak biega to butelka wody, guma do żucia, telefon

Pisanie Re: Mieszkanie Vincenta Edamsa  ♦ Pon Maj 14 2018, 23:28;

Po pracy najlepsze na emocje jest bieganie, najlepiej długie! Dlatego gdy mimo muzyki, w uszach zabrzmiał huk, skierował się od razu ku źródłu. Wziął głęboki oddech na miejscu, przyjrzał się płomieniom. Kiedyś czytał co nieco o tym jak rozróżniać rodzaje płomieni, czasami i w fabryce coś mogło się zapalić, stąd momentalnie gdzieś tam z tyłu głowy krzyknęło mu "gaz!".-Trzeba zakręcić główny zawór! Ściągnął bluzę, zerwał kawałek koszulki i zrobił z niej prowizoryczną maskę. Woda którą miał w butelce przyda się na ubranie i włosy. Podleciał do któregoś z mieszkańców.-Gdzie jest główny zawór gazu? Pytał o to jak o normalną rzecz, wcale się nie pali za jego plecami. W ogóle!
Gdy się dowiedział...
Pierwsza opcja to bieg do piwnicy i szukanie zaworu...
Druga to szukanie na zewnątrz i kurek zakręcony.
Druga była o wiele szybsza!
I może budynek nie wybuchnie w całości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t539-noah-j-bennett#11644
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Mieszkanie Vincenta Edamsa  ♦ Wto Maj 15 2018, 02:19;

Przez krzyki ludzi przebijał się płacz dziecka. Chłopca, który mieszkał z rodzicami na parterze. To właśnie jego rodzina była jednymi z pierwszych mieszkańców, którzy opuścili budynek. Thomas wpadł prosto w sam środek plątaniny. Jego impala, którą członkinie kółka różańcowego chciały wymienić na bezpieczną multiplę stała z dala, bezpieczna. Od ognia, nie od babć, ale te teraz nie miałyby w głowach kradzieży czy niszczenia mienia klerykalnego.
Zionąca ogniem dziura w ścianie kamienicy przypominała wejście do piekła, samego Tartaru. Głównie przez to, że do czynienia nie było tylko z gazem, a i z parafiną, którą rozlał Alejandro. Gdyby nie wezwanie straży pożarnej do centrum, wszystko wyglądałoby inaczej. Niestety, Rode było małe. Tutejsza jednostka nie mogła się rozdwoić, a na te z sąsiednich miejscowości trzeba było poczekać. Niedługo, ale jednak.
- Coś wybuchło! - odpowiedziała Winchesterowi policjantka Kasia, która akurat nie pełniła służby. Była tu w cywilu. - Wyszłam z psem jak huknęło! - mówiła głośno, bo i tego wymagały okoliczności, wokół panował oczywisty harmider. Psa jednak ze sobą nie miała, więc Thomas mógł się domyślać, że wystraszone zwierzę odstawiła do domu. Ach, nogi nawet ubrana w grubą, zimową kurtkę miała po samą szyję...!
- Pewnie gaz, na elektrykę to za głośno!
Darcy minął Springfielda nawet półuchem nie zahaczając o jedno czy dwa słowa z rozmowy. Rozebrał się, słusznie całkiem, prezentując koszulę czy inny podkoszulek, który mógłby się spodobać pannom. Ale słusznie tylko pod tym względem. Ochroniłaby go nieco przed ewentualnymi oparzeniami. Buchający ogień ominął łatwo, mieszkanie Edamsa mieściło się na piętrze, nie na parterze. Można było więc wejść klatką schodową. Natknął się na kolejnych ludzi, w piżamach, tłoczących do wyjścia. To byli ci, którzy mieszkali na parterze. Udało im się wyjść. Dalej jednak nie było już tak łatwo. Z mieszkania Edamsa, na piętrze, buchały płomienie.

k6 losowa dla Darcy'ego:
1,4,6 - Dostrzegasz w progu płonące ciało Alejandro. Ale nie masz pojęcia, że to Alejandro, a nie Edams.
2 - zaczynasz odczuwać nagrzewającą się protezę. Trudno porusza ci się ramieniem
3,5 - ogień bucha ci prosto w twarz. Możesz się pożegnać na jakiś czas z brwiami, kowboju!
Niezależnie od wyniku, udało Ci się wejść na półpiętro. Słyszysz krzyki dobiegające z góry.

Spocony Noah wyglądał seksownie. A jeszcze seksowniej, kiedy rozerwał sobie koszulkę pokazując, że ma tu i tam mięśnie. Nikt na to jednak nie patrzył, pożar zabrał mu wszelką uwagę. Młodszemu Marlowowi z resztą też. I Thomasowi.
- U nas jest w piwnicy! - odkrzyknął mężczyzna, do którego zwrócił się Noah. Pewno był z sąsiedztwa, mieszkał w podobnym budynku. Przy obecnym stanie sytuacji droga nie zapowiadała się łatwo.

_________________
Sesje:
- Artemis (retro u Pameli, Rosa)
- Dahlia (szpital, Rudi)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 35
Ekwipunek podręczny: proteza DeLux

Pisanie Re: Mieszkanie Vincenta Edamsa  ♦ Wto Maj 15 2018, 11:41;

Co będzie słuchał, pierdolnęło z hukiem, więc to na pewno gaz, zawora nie ma co szukać, bo przecież gazownia powinna cały kwadrant zamknąć dopóki nie znajdą wycieku, kurtkę też przecież z grzbietu zdarł bo w takiej kudłatej zimowej kufajce w jakiej popierdala, co zresztą na zdjęciu widać, od kilku iskier stałby się ludzką pochodnią i sam potrzebował ratunku. Od biedy lepiej mieć poparzenia niż na ten przykład, spalić się całkiem.
Przy okazji asekuracji mieszkańców parteru łatwiej było się osłaniać protezą niż zdrowym ramieniem, co po chwili zaczął odczuwać. Nie to, żeby bolało, trudno, żeby proteza miała takie właściwości, ale z pewnością jakieś osłonki przewodów zaczynały się tam topić. Notatka dla siebie: poprosić Willa o protezkę odporną na ogień! Rozejrzawszy się uważnie po otoczeniu, wypatrując ewentualnych uszkodzeń czy zawalającego się stropu skierował swoje kroki na piętro.
- Trzymajcie się z daleka od okien! Poruszajcie się z pochyloną głową, jak najbliżej ziemi! - próbował przekrzyczeć buchający ogień stawiając ostrożnie kroki na schodach.


Ostatnio zmieniony przez Darcy Marlow dnia Sro Maj 16 2018, 15:30, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t548-darcy-marlow
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 34 lata
Ekwipunek podręczny: rewolwer, biblia, telefon, trochę gotówki

Pisanie Re: Mieszkanie Vincenta Edamsa  ♦ Sro Maj 16 2018, 09:44;

Dowiedziawszy się od długonogiej blondyny, w czym rzecz, właściwie niczego to nie zmieniło. Bez jednostki straży pożarnej tak naprawdę kompletnie nie mieli jak ugasić tego wielkiego pożaru i pozostawało jedynie ewakuować tych, którzy jeszcze zostali w budynku, [s]ewentualnie udzielić im ostatniego namaszczenia[/s]. Podszedł do wyjścia z budynku chcąc się upewnić, czy wszyscy wychodzą. Pożar trawił górne piętro, więc bez wejścia na górę tak naprawdę nie było nawet szczególnej możliwości ugaszenia go bez specjalistycznego sprzętu. Jakiś facet mignął mu, gdy wchodził na górę, co uznał za średni pomysł, ale skupił się na tym, żeby wygonić wszystkich na zewnątrz.
- Starajcie się nie wdychać tego dymu! - Wrzasnął, po czym gdy stłoczeni ewakuujący się odkorkowali wejście, sam zniknął na chwilę w środku. Strop pod mieszkaniem, gdzie nastąpił wybuch, mógł się lada moment zawalić, sprawdził tylko, czy z mieszkań na dole wszyscy zdążyli uciec. Rozglądał się za drzwiami, które z jakiegoś powodu pozostały zamknięte.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t430-thomas-springfield
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Ekwipunek podręczny: portfel, zapalniczka, scyzoryk, jak biega to butelka wody, guma do żucia, telefon

Pisanie Re: Mieszkanie Vincenta Edamsa  ♦ Czw Maj 17 2018, 09:32;

Rozejrzał się, oblał wodą głowę i ramiona, trochę materiał koszulki i przewiązał sobie przez usta i nos.-Psia mać by to... I wleciał do budynku kierując się w stronę piwnicy. Trochę dymu tam będzie i ciepła ale zasada ognia jest jedna, zawsze ku górze, zawsze ku powietrzu.
Miał zamiar znaleźć główny zawór, zakręcić go i wyjść z budynku, przynajmniej w ten sposób nie wyleci w powietrze pół dzielnicy. Dziw brał i tak, że cały budynek jeszcze stał. Najwyraźniej temperatura nie osiągnęła jeszcze punktu krytycznego, co było dobre dla wszystkich.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t539-noah-j-bennett#11644
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanie Vincenta Edamsa  ♦ Czw Maj 17 2018, 22:31;

Ethelyn była pewna, że ta noc będzie równie spokojna, jak poprzednie. W końcu co takiego mogło się wydarzyć w tym nudnym miasteczku? No i wykrakała. Pielęgniarka niemal wydarła ją z gabinetu, szybko recenzując, że jeden z ratowników złamał nogę, że się pali, że pomóc trzeba, że karetka musi być kompletna. Lekarka zrobiła niezadowoloną minę. Nie wybierała się tej nocy na grillowanie, a jej wysokie szpilki na pewno nie były na to przygotowane. Niemniej jednak była lekarzem, a nie delikatną modelką. Pojechałaby, nawet gdyby przyszło jej to zrobić na bosaka. Choć oczywiście wolałaby, żeby to ktoś inny uczynił poszkodowanym ten zaszczyt i ich ratował.
I oto była. Wysiadła z karetki i popatrzyła na płonący budynek. Mimowolnie podniosła dłoń do ust. Nie była przecież zimnokrwistą bezdusznicą. Kilku mężczyzn wbiegło do budynku, starało się też pomóc czy tam ugasić pożar. Jeszcze nikogo nie rozpoznawała w tym całym chaosie. Rozejrzała się, by zobaczyć czy ktoś nie potrzebuje pomocy. W ręce trzymała podręczną skrzynkę medyczną.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 28
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanie Vincenta Edamsa  ♦ Czw Maj 17 2018, 22:57;

Po skończeniu pracy, Jennifer niespiesznie jechała samochodem, nucąc sobie piosenkę o palących się łóżkach. Myślała o tym, żeby wrócić do domu, żeby się wygrzać, pograć, zjeść coś, zasnąć i spać. Spać tak długo, jak tylko mogła.
A tu psikus.
Ulica zablokowana, a im bliżej, tym więcej widziała. A to płomienie czy kłęby dymu i mnóstwo ciekawskich, spanikowanych, rozbudzonych, być może też i wściekłych, i zrozpaczonych głów. Światło służb porządkowych co i rusz pomykało po elewacjach pobliskich budynków. Watson zmełła przekleństwo w ustach i pożałowała, że nie pojechała inaczej.
Zatrzymała auto, wyłączyła silnik, wysiadła z samochodu i poprawiwszy czapkę na swoich jasnych kudłach, zbliżyła się do całego zgrupowania.

_________________
You would never break the chain
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t375-jenny-watson#6458
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Mieszkanie Vincenta Edamsa  ♦ Pią Maj 18 2018, 02:06;

Jesteście półnadzy, bo ogień spalił wasze koszule. Mięśnie osmalone i spocone, zmęczone ciała. Przystojnie i fantastycznie. Herkulejskie torsy rozgrzaną ogniem zimą.
A tak serio.
Słusznie postąpił zdejmując ciężką kurtkę. Gumowe osłony przewodów i odporność mechanizmu to jedno. Drugą rzeczą było to, że proteza była cała z metalu, a ten łapał ciepło. Wystarczy oprzeć widelec o patelnię na minutę, żeby ten zrobił się gorący. Darcy miał żelastwo przymocowane do barku. Rzecz jasna - grubsze, solidniejsze niż byle widelec. Ale to wciąż był metal. Nie topił się absolutnie, ale grzał. Młody Marlow odczuwał to powoli, w pierwszych chwilach być może nawet nie zwrócił na to uwagi, bo i wokoło było gorąco.
Ludzie, których napotkał posłuchali jego rad i posłusznie pozakrywali usta rękawami. O ile mieli rękawy. Dwie kobiety i jeden mężczyzna pędzili przed siebie, byle do wyjścia. Ale czy to byli wszyscy? Nie masz pan, panie Marlow zielonego pojęcia.
Ojciec Springfied pilnował uważnie wyjścia z budynku. Jeden, dwa, trzy, cztery... Oczywiście, że wszyscy starali się nie wdychać dymu. Poza starszym mężczyzną, który to starał się ratować i wyprowadzać z budynku swoją równie starszą żonę. Oboje mieli około sześćdziesięciu, może siedemdziesięciu lat. Mężczyzna upadł tuż przed wyjściem.
Noah słusznie zabezpieczył się przed ogniem. Szedł w dół, gdzie płomienie jeszcze nie dotarły. Zawór znajdował się rzeczywiście, w piwnicy. Pomalowany na żółto, żeby było go widać. Problem w tym, że do zakręcenia go potrzebny był klucz francuski. Budynek bowiem stał faktycznie, cudem.
Miejmy nadzieję, że Ethel zamieniła szpilki na pierwsze lepsze chodaki czy adidasy. Gdy tylko karetka się zjawiwał, funkcjonariusze od razu mieli pełne ręce roboty. Chociażby w przebadaniu co gorzej czujących się mieszkańców kamienicy, czy przechodniów. Tim zapewnił lekarkę smsem, że wszystko jest właśnie przygotowywane. Nie raz z resztą żartował, że wszystkie problemy przytrafiają się na jego dyżurze. Rzeczywiście, Chociażby wszystkie kwaśne deszcze w ostatnich latach zbiegały się z jego dyżurami. Dobrze wiedział jak sobie wtedy radzić. Hollingsworth z resztą też. Szybko przyprowadzono do niej mężczyznę z dzieckiem. Nie wykazywali żadnych objawów zatrucia, nie wyglądali też na poparzonych. Ale należało ich szybko przebadać.
Jenny jak stanęła, tak stała. Droga w ogóle nie była przejezdna, całkowicie zablokowana. Podeszła do niej (do Jenny, nie drogi) staruszka, sąsiadka.
- Jarosław tam został...! No chyba został, nie widziałam go! - pociągnęła dziewczynę za rękaw. Watson znała Jarosława. Był dumnym kotem, hersztem domowej bandy kotów, które rozrabiały tylko na tej ulicy, bo bały się dalej. Czasem rano przymilał się do dziewczyny gdy wychodziła do pracy.

K6 losowa dla Noaha (rzuca Noah):
parzyste - znajdujesz klucz francuski obok skrzynki z zaworem. Udaje ci się zakręcić gaz.
nieparzyste - klucza nie ma w zasięgu wzroku, musisz poszukać!

K6 losowa dla Darcy'ego (rzuca Darcy):
Parzyste - słyszysz krzyk dobiegający z góry, kobiecy
Nieparzyste - Potykasz się o ciało Alejandro.

_________________
Sesje:
- Artemis (retro u Pameli, Rosa)
- Dahlia (szpital, Rudi)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Ekwipunek podręczny: portfel, zapalniczka, scyzoryk, jak biega to butelka wody, guma do żucia, telefon

Pisanie Re: Mieszkanie Vincenta Edamsa  ♦ Pią Maj 18 2018, 08:24;

Docisnął materiał do ust i przeklął pod nosem. Takie rzeczy powinny być od razy przy zaworach! Psia mać z bezpieczeństwem i higieną pracy! Kto to kutwa kontrolował?! Syknął raz jeszcze i zaczął rozglądać się w okolicy zaworu. Może jakiś inteligent odłożył narzędzie całkiem niedaleko, na wypadek powiedzmy... pożaru...
Musiał się uwijać, to było pewne. Chciał zakręcić zawór jak najszybciej i wyjść z budynku, ogarnąć sytuację i gdyby była taka potrzeba to wbiec po kogoś znów.
Ogółem znał zasady.
W dachu strażacy w takich wypadkach zwykle wybijali otwór przez który dym uciekał razem z ogniem, ewentualnie okna poniżej pięter na które wchodzili by wyrównać ciśnienie. Ogień lubił zasysać tlen i odwracać obieg powietrza, a dym za plecami to najgorsze co może być, wtedy też i ogień może złapać.
Ogółem... znaleźć klucz, zakręcić zawór i wyjść z budynku, to były jego priorytety.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t539-noah-j-bennett#11644
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 34 lata
Ekwipunek podręczny: rewolwer, biblia, telefon, trochę gotówki

Pisanie Re: Mieszkanie Vincenta Edamsa  ♦ Pią Maj 18 2018, 10:48;

Chaos, wrzaski i huk ognia - tak najlepiej byłoby podsumować to, co działo się wokół. Żadne służby jeszcze nie dotarły na miejsce, przynajmniej tak mu się wydawało, gdy próbował zerknąć ponad tłumem. Dopiero po chwili dostrzegł karetkę. Mniej więcej wtedy zauważył też i parę staruszków, którzy również kierowali się do wyjścia. Mężczyzna upadł. Springfield nie tracił czasu i ruszył w tamtą stronę.
- Proszę iść, wyprowadzę go - zwrócił się pospiesznie do kobiety. Przykucnął przy mężczyźnie i sprawdził, czy jest przytomny i po prosu się potknął, czy zasłabł. Niezależnie od tego jednak, zarzucił sobie jego ramię na kark i spróbował z nim wstać. Był w podeszłym wieku, więc nie powinno mu sprawić to większego trudu. Ile mógł ważyć, z sześćdziesiąt kilo? W każdym razie chciał go stąd jak najszybciej wyprowadzić. Jeśli tylko się udało, zamierzał go dotransportować do karetki, a potem wrócić i sprawdzić, czy jeszcze ktoś nie został w środku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t430-thomas-springfield
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 35
Ekwipunek podręczny: proteza DeLux

Pisanie Re: Mieszkanie Vincenta Edamsa  ♦ Sob Maj 19 2018, 18:49;

parzyste

W pierwszej chwili właściwie bezmyślnie zupełnie zignorował ten z wolna pojawiający się dyskomfort nagrzanej protezy. Drugim ramieniem jakoś odruchowo dotknął okolicy w której metal stykał się z przyczepem mięśnia klatki piersiowej, przepuszczając ludzi pędzących na dół. Trudno było mu rzeczywiście zwrócić uwagę, bo i tak mu było gorąco i tak, a sporadyczne zionięcia gorąca na skórze karku czy prawdziwej dłoni piekły znacznie bardziej niż póki co proteza.
Widzę, że mistrz gry bardzo by chciał zasugerować, coby pan Marlow koszulę n piersi rozdarł niczym heros z filmu i im podarował, coby se usta zakryli Ci co rękawów nie mają. A potem sprzedali na allegro, bo pan heros to nie lada gratka. Niestety, trzeba pamiętać, że to Darcy, pół-heros pół-chuja i tak naprawdę to miał ludzi w dupie.
- Czy ktoś tam jeszcze został? - starał się dowiedzieć od ewakuujących się ludzi, ale zaraz sam dostał odpowiedź słysząc damski krzyk dobiegający z piętra. Swoją drogą ile pięter ma ta kamienica? Bo zdaje się, że on już na co najmniej szóste wchodzi. W każdym razie idzie tam gdzie głos niewiasty, pytając się nawołując gdzież ona się przed nim ukrywa chytrze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t548-darcy-marlow
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 28
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanie Vincenta Edamsa  ♦ Pon Maj 21 2018, 15:38;

Jennifer zerknęła zdziwiona, z malującym się na twarzy what the fuck?, gdy sąsiadka podeszła, zaczęła gadać i już ciągnęła za rękaw. Watson może i od czasu do czasu odczuwała potrzebę ratowania świata, ale to głównie dotyczyło gier, w jakie grała. Nie była jednak tak bohaterska jak panowie, którzy już w środku grzali się (ale nie ze sobą). Nie chciała rozrywać koszulki i wbiegać do środka. Zatem słysząc o kocie, Watson westchnęła, uśmiechnęła się.
W razie czego pozostaje mu jeszcze osiem żyć — odpowiedziała łagodnym tonem. — Zwierzęta szybciej wyczuwają niebezpieczeństwo, więc najpewniej zdążył uciec — dodała już poważniejszym tonem. Odsunęła się o dwa kroki od sąsiadki. — Zresztą, widzę, że ktoś już tam jest, więc pewnie uda im się znaleźć.
Jennifer próbowałaby odczepić dłoń sąsiadki i przeszłaby dalej. Możliwe, że zamiast wbiegać do środka budynku, kobieta rozglądałaby się za hydrantem lub większym zbiornikiem wody. Niespecjalnie spieszyło jej się do tego, żeby wejść do środka.

_________________
You would never break the chain
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t375-jenny-watson#6458
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Mieszkanie Vincenta Edamsa  ♦ Wto Maj 22 2018, 02:22;

Klucz może kiedyś był, może komuś spadł, a może wypadł kiedyś facetowi z gazowni - to w tej chwili miało najmniejsze znaczenie. Teraz najważniejszy był czas. Nim pojawi się straż pożarna, mogło zdarzyć się wszystko. W oddali słychać było syreny policyjne; mundurowi zostali wezwani by w miarę możliwości odgrodzić teren. Wybić dziurę w dachu byłoby ciężko, najpierw trzeba by się przebić przez sufit Edamsa, a później jego sąsiadów. Budynek nie był duży, poszło wiele szyb w oknach.

Noah:
spostrzegawczość + 2K6 >/= 15
Jeśli przekroczysz lub zrównasz próg, udaje ci się znaleźć leżący na betonowej podłodze klucz do zaworu. Jeśli nie, musisz szukać dalej.

Kobiecina niechętnie, ale paradoksalnie pospiesznie opuściła o własnych siłach budynek wierząc, że ksiądz z boską pomocą uratuje jej męża, i wszystko będzie dobrze. Mężczyzna był przytomny, ale poobijany. W jego wieku taka wywrotka to nie było byle co. Nie był też ciężki. Springfieldowi udało się w miarę sprawnie, unikając gruzu przed wyjściem wyprowadzić na zewnątrz. Kilka osób załamywało ręce z płaczem - nie dziwota, właśnie tracili dobytki, może ktoś nie był ubezpieczony?

- Ratunku! - Darcy usłyszał niewieści krzyk, którego tak nasłuchiwał w pocie czoła. Dosłownym pocie, którego kropelki pojawiły się na jego twarzy. - Tutaaaj! - głos dobiegał z klatki schodowej na samej górze. Budynek miał trzy piętra licząc z wysokim parterem, nie był wielki, toteż Marlow nie nabiegał się dużo. Tuż przy schodach leżała jasnowłosa, młoda kobieta. Obok niej czerwone pantofle na wysokich obcasach. Jeśli był rozwiązły, a pewnie był, to ją znał. Mary Cherry, prostytutka. Nie mieszkała tutaj, odwiedzała przyjaciela, który nie bacząc na nią wolał samemu się ewakuować. Lewą nogę miała nienaturalnie wykrzywioną. Na pierwszy rzut oka kość piszczelowa. Musiała łupnąć przebiegając przez próg.

Jenny była rozsądną dziewczyną. Widziała, co się dzieje; ślepa nie była. Sąsiadka nie wyglądała na pocieszoną tym, że dziewczyna ją minęła. No jak to, Jarosław miał od tak sobie poradzić? Z drugiej strony, to był nie byle jaki kocur. Zebrał sobie całą partię, stado kotów. To i pewnie był w stanie zmyć się z budynku. Z resztą, nie oszukujmy się. Kto by poleciał w ogień za kotem? Za Mary Cherry owszem, ale Bronisławem?
Hydrant był, w dodatku całkiem niedaleko. Rzecz w tym, że ani nie miała nic, co pomogłoby jej go odkręcić, ani nie miała węża, żeby nakierować strumień wody. Zbiornika nie było żadnego chyba, że policzmy beczkę z zamarzniętą deszczówką u sąsiada obok.

K6 LOSOWA, rzuca jedno z Was:
1,5- kolejny wstrząs i hałas. Zarwał się sufit w mieszkaniu Edamsa a ogień rozprzestrzenia się wyżej na całego.
2,6- Gdy Thomas wchodzi ponownie do budynku zawala się na niego strop. Nie traci przytomności, jest ogłuszony, ma na głowie guza; na ramionach i plecach będą siniaki.
3,4- Darcy i Mary Cherry są w potrzasku! Kobieta mocno kaszle, a płomienie docierają na półpiętra. To nie będzie łatwa przeprawa.

_________________
Sesje:
- Artemis (retro u Pameli, Rosa)
- Dahlia (szpital, Rudi)


Ostatnio zmieniony przez Mistrz Gry dnia Pią Maj 25 2018, 01:07, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Ekwipunek podręczny: portfel, zapalniczka, scyzoryk, jak biega to butelka wody, guma do żucia, telefon

Pisanie Re: Mieszkanie Vincenta Edamsa  ♦ Wto Maj 22 2018, 23:38;

Dym dusił trochę w płucach i wcale nie ułatwiał szukania, Noah błądził dłońmi gdzieś po podłodze i zaczynał myśleć o tym, że za licho nie znajdzie tutaj tego klucza. W najgorszym wypadku cały budynek by wtedy poszedł w pizdu, razem z nim w środku. No nie uśmiechało mu się!
Dlatego gdy wreszcie wyczuł metal pod dłonią... Radość! Złapał za klucz i ruszył w kierunku zaworu. Zakręcić to dziadostwo i zabrać się z budynku jak najszybciej, to był jego główny cel!


[kostki wyrzuciły w sumie 9, spostrzegawczość- 10, próg przekroczony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t539-noah-j-bennett#11644
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 34 lata
Ekwipunek podręczny: rewolwer, biblia, telefon, trochę gotówki

Pisanie Re: Mieszkanie Vincenta Edamsa  ♦ Sro Maj 23 2018, 15:27;

1, 5 - kolejny wstrząs i hałas. Zarwał się sufit w mieszkaniu Edamsa a ogień rozprzestrzenia się wyżej na całego.
Mężczyzna był już bezpieczny, przynajmniej względnie, z bożą pomocą lub bez niej. Thomas chciał się upewnić, że nikt już nie został na dole, mając w pamięci, że widział jak jeden facet wbiega na górę. Stwierdził, że nie ma sensu się tam pakować na trzeciego. Wtedy jednak usłyszał wpierw zastanawiające trzaski, a po chwili huk; nie musiał być architektem by wiedzieć, że prawdopodobnie to strop w mieszkaniu się zawalił.
- Jest tam kto?! - Ryknął, zainteresowany głównie tym, czy po pierwsze mężczyzna który tam wbiegł kogoś znalazł, a po drugie, czy w związku z zawaleniem stropu jeszcze żyje. Starał się przekrzyczeć hałas i zamierzał krzyczeć aż do skutku. Cały budynek mógł się teraz zawalić. Springfield też zdjął kurtkę, z t-shirtu robiąc prowizoryczną maskę, tak, żeby choć część dymu przefiltrować. Trzeba się było stąd jak najszybciej ewakuować, zanim kolejne piętra się zawalą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t430-thomas-springfield
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 35
Ekwipunek podręczny: proteza DeLux

Pisanie Re: Mieszkanie Vincenta Edamsa  ♦ Pon Maj 28 2018, 23:00;

Wlazł w końcu tam gdzie wleźć miał, gorąc buchał zewsząd i już miał serdecznie dosyć. Należy nadmienić, że generalnie zawsze miał wszystkiego dosyć, ale takie warunki beznadziejne do robienia czegokolwiek, nawet bycia herosem, to jest wstyd na sali i hańba. Jakby nie można było ludzi ratować w przyjemną pogodę i przy odpowiednim upojeniu alkoholowym.
- Mary! - otarł tenże pot z czoła, bo choć zawsze starał się wyglądać na sexy bezdomnego luja tak pot kapiący z nosa nie przysparzał mu dobrego mniemania o sobie, a to ciekawe, że na jej widok przez myśl mu przebiegło czy prezentuje się wystarczająco heroicznie - Głupia kuno, w szpilkach w pożar? - starał się ją podnieść w ten sposób, żeby nagrzaną (hehe) protezą nie dotykać żadnego fragmentu nagiej skóry, zdawał sobie jednak sprawę z tego, że może to być dla niej niekomfortowe, w związku z czym, korzystając ze swych muskułów, zarzucił ją na ten ludzki bark niczym upolowanego dzika. Dla niej to pewnie nic nowego, założę się, że już ją kiedyś gdzieś tak niósł. I nie były to zamiary nieprzyjemne. Gorzej, że ta noga dynda, ale chuj z nogą jak tu trzeba walczyć o życie. Życia. Czy coś.
Nagle jak pierdolnęło to mu aż zęby w paszczy zadzwoniły, podłoga zadrżała a fragment dalej buchnął ogień potężnym snopem. W razie gdyby klatka schodowa była cała Darcy susami sarny podąża na dół i na zewnątrz, jeśli klatka schodowa jest zajęta totalnie i bez wyjścia rozgląda się za inną drogą ucieczki, zewnętrzną klatką przeciwpożarową, albo balkonem (z którego mógłby zrzucić prostytutkę) pod którym, miejmy nadzieje, już czekają strażacy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t548-darcy-marlow
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 28
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanie Vincenta Edamsa  ♦ Czw Maj 31 2018, 03:48;

Jako że Jenny nie była wschodzącą samobójczynią, to nie myślała o tym, żeby wbiegać do niszczejącego budynku. Blondynka ceniła swoje życie. Może ratowałaby życie innych, ale nie kosztem własnego. W końcu nie miała "uśpionego" instynktu samozachowawczego.
Co prawda, była niepocieszona tym, że hydrant zakręcony i nie było możliwości, aby odkręcić w jakiś sposób. Pozostało jej właściwie wrócić do samochodu i czekać na to, aż będzie przejście, co z góry zdawało się być idiotycznym pomysłem. Spodziewała się, że szybciej byłoby iść pieszo lub jechać inną drogą.
Zrobiła parę kroków w stronę auta, przecinając - chcąc nie chcąc - drogę od palącego się domu do karetki. Zatrzymała się z zamiarem podprowadzenia którejś z wolno idących osób w odpowiednią stronę. Akurat w momencie, gdy sygnał straży pożarnej zdawał się być wyraźniejszy.
Miała nadzieję, że samochód miała zaparkowany wystarczająco na uboczu, bo inaczej będzie musiała przestawiać (i przeklinać tego, który wpadł na pomysł podpalenia tegoż miejsca, a nie innego, skandal).

_________________
You would never break the chain
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t375-jenny-watson#6458
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanie Vincenta Edamsa  ♦ Nie Cze 03 2018, 21:44;

Oczywiście, że Ethel nie zmieniła obuwia, wszak akcja była ratunkowa i nie było ani chwili do stracenia. Jednak panna Hollingsworth była tak przyzwyczajona do szpilek, że śmiało mogła w nich jeździć na rowerze albo biegać. Tego drugiego pewnie będzie mogła zasmakować w zaistniałej sytuacji, gdyż pośpiech w działaniu był tu wskazany. Na szczęście na pierwszy rzut to potencjalni poszkodowani zostali do niej przyprowadzeni. Lekarka najpierw zainteresowała się dzieckiem, nieokreslonej płci. Pewnie strach w oczach dziecka i okopcenie spychały gender na drugi plan. Ethel zadała serię standardowych pytań, jakie zadaje się w nagłych wypadkach. Czy dziecko gdzieś boli, czy widzi wyraźnie, sprawdziła reagowanie źreniec na światło, a o inne rzeczy, jak uczulenia i czy dziecko bierze jakieś leki zapytała mężczyznę, jak domniemywała na razie - ojca dziecka. Te same pytania zadała i jemu. Dodatkowo obejrzała oboje poszkodowanych, by upewnić się, że nie są poparzeni. Uwijała się szybko, mając na uwadze, że nie na tych dwóch osobach kończy się cały incydent.
Rozejrzała się, szukając wzrokiem kolejnych poszkodowanych, a także orientując się, co robią inni ratownicy. Może trzeba im pomóc? Lub może jest ktoś inny, poszkodowany bardziej niż mężczyzna z dzieckiem?
Kobieta przeczesała nerwowo włosy i spojrzała na płonący budynek. Miała nadzieję, że wszyscy wyjdą z tego cało. Albo po prostu z życiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33 lata
Ekwipunek podręczny: rewolwer, dwa noże, multitool, wytrych, kluczyki do samochodu, portfel ze sfałszowanymi dokumentami i gotówką, smartwatch

Pisanie Re: Mieszkanie Vincenta Edamsa  ♦ Pon Cze 04 2018, 15:40;

    | początek

Miał się tu nie pojawiać, ale fakt, że Alejandro nie stawił się na czas go zaniepokoił. Dopiero przybywając na miejsce zrozumiał, dlaczego tak się stało. Pożar, chaos, wrzaski, ciemność rozświetlona blaskiem ognia. I olbrzymia dziura, ziejąca w budynku. Wmieszał się w tłum gapiów, zdecydowanym krokiem przepychając się do przodu. Trzeba mu oddać sprawiedliwość, że udawał zaniepokojenie koncertowo. Na jego twarzy odmalowywały się dokładnie te same emocje, co na twarzach pozostałych; jedynie jego myśli oscylowały wokół zupełnie innych tematów, niż ratowanie dobytku i poszkodowanych. Musiał sprawdzić, co stało się z Alejandro, a sądząc po tym, co zastał, chyba nie miał czego zbierać. Pożałował, że dał mu wolną rękę, bo akcja narobiła znacznie więcej hałasu, niż początkowo zakładał. Czarne spojrzenie niemal czule obejmowało płomienie, które odbijały się w ich pustce. Tak naprawdę niezbyt cieszyło go to, że musiał uciec się do podobnych czynów; ucierpieli ludzie, którzy ucierpieć wcale nie musieli. Nie znaczyło to bynajmniej, że miał wyrzuty sumienia; po prostu traktował to jako niedogodność i burdel, który ciężko będzie sprzątnąć. Alejandro się nie popisał i jeśli przeżył, w co Ramirez wątpił, to należało zadbać o to, by mimo wszystko niczego nikomu nie powiedział. Ufał swoim ludziom, ale jeśli ktoś znajdzie prowodyra całego zamieszania, to choć byli ostrożni i pilnowali, by nie zachowywać pomiędzy sobą żadnych powiązań, ktoś mógł w końcu go niepotrzebnie z tym skojarzyć.
Podszedł do wyprowadzonej z budynku grupy odratowanych; zdjął płaszcz i narzucił na ramiona dziewczynki, która była w samej piżamie i wyglądało na to, że zmarzła. W jej oczach malowało się czyste przerażenie; była sama, a na jej skroni pyszniło się długie rozcięcie.
— Chodź, powinien zobaczyć cię lekarz — zaproponował, wciąż pilnie obserwując ludzi uwijających się jak w ukropie. Położył jej rękę na ramieniu i rozejrzał się w poszukiwaniu kogoś z ekipy medycznej; jego wzrok padł na Ethelyn i to w jej kierunku się udał, ignorując marudzenie dziewczynki, że chce do mamy.
— Może pani zerknąć, czy wszystko z nią w porządku? Chyba uderzyła się w głowę — zwrócił się do kobiety, obrzucając ją pobieżnym, choć uważnym spojrzeniem. — Poszukam twoich rodziców — zwrócił się do małej. Dopiero potem podszedł bliżej budynku, do osób, które próbowały ugasić pożar.
— Ktoś został w środku?! — Wykrzyknął do nich, brzmiąc przy tym jakby naprawdę był przejęty sytuacją i chętny do pomocy. Nie było mu spieszno wchodzić do płonącego budynku, a jeśli ktoś tam już był, tym bardziej nie było w tym żadnego sensu. Tylko jego były pracownik go martwił. Ramirez bardzo sobie życzył, by ten okazał się martwym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t396-diego-ramirez
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Mieszkanie Vincenta Edamsa  ♦ Wto Cze 05 2018, 20:41;

Noah miał szczęście. Klucz jeszcze nie zdążył się tak nagrzać jakby mógł w takich okolicznościach, dzięki czemu nie poparzył sobie ręki. Nie na tyle, żeby mieć ślady. Grzał jednak dość nieprzyjemnie w dłoń. Przy zaworze musiał się trochę wysilić, ustrojstwo nie chciało puścić tak łatwo. Jednak po kilku gorących jak płomienie napięciach mięśni udało się. Gaz został zakręcony.
Rozległ się wstrząs a Bennett stracił równowagę. Gdzieś huknęło, mężczyzna nie widział wyraźnie. Oddech miał coraz to cięższy, w gardle czuł drapanie. Dysząc ciężko szukał wyjścia z piwnicy błądząc po omacku. Gdyby nie kawał zmoczonej koszuli, pewnie już dawno dostałby zawrotów głowy.

NOAH, K6 losowa:
parzyste - udaje ci się dotrzeć do wyjścia z piwnicy.
nieparzyste - okazuje się, że wyjście zostało czymś zablokowane. Czym? Nie masz pojęcia, w końcu jesteś po drugiej stronie.

Zatrzymajmy się chwilę przy ojcu Thomasie. Właśnie się rozebrał, nie tylko z kurtki ale i z tiszertu odsłaniając swoje mięśnie prawdziwego przestępcy. Stojąca nieopodal niego Paulette aż westchnęła na moment zapominając o pożarze. Czuła, że sama płonie.
Mary płakała jakby ją ze skóry obdzierali. Złamana noga bolała jak diabli. Chciała Darcy'emu odpowiedzieć, ale z jej ust wydobyło się tylko kolejne łkanie. Krzyknęła głośniej, gdy przerzucił ją elegancko przez ramię, nie parząc przy okazji protezą. Istotnie, była przyzwyczajona do takiego traktowania. Niekoniecznie jednak w otoczeniu płomieni i dymu. Złapała się czegokolwiek tylko mogła, szlufki, paska, czy może na moment nawet tyłka Marlowa i zakaszlała. Udało mu się sprowadzić kobietę na dół, gdzie czekał na nich rozebrany, brudny od potu i dymu ksiądz. Najpierw go usłyszeli.

JEŚLI Noah utknął w piwnicy, macie szanse go usłyszeć. Drzwi zawalone są stertą rupieci i gruzu. Niewielką, ale wystarczającą by zablokować klamkę.

Jenny została mimowolnym uczestnikiem całego wydarzenia. Wpadła na nią oszołomiona, starsza kobieta, która rozglądała się szeroko otwartymi oczami. Na pierwszy rzut oka nic jej nie było. Na drugi - szok i strach.

Dziecko, które badała Ethelyn było chłopcem, kilkuletnim zaledwie. Początkowo spokojne, im więcej hałasu tym bardziej się bało. W końcu dzieciak wybuchł głośnym płaczem. Ojciec próbował go uciszyć, co w tych okolicznościach nie było łatwe. Odpowiadał na pytania lekarki pomiędzy kolejnymi próbami uspokojenia syna. Od słowa do słowa kobieta dowiedziała się, że jego żona pracowała na nocną zmianę w fabryce, dlatego była tu nieobecna.
Dziewczynka popatrzyła ze strachem na Diego. Nie jego się jednak bała, a tego, co się działo wokoło. Patrzyła jak płonie cała kamienica. Poszła za Latynosem w stronę karetki czując, że tam mama znajdzie ją najszybciej.

ETHEL K6 losowa:
1,3,5,6 - lekarka fiknęła na zaśnieżonym chodniku tuż pod nogi Diego, łamiąc przy okazji obcas swoich szpilek i tłucząc kolano.
2,4 - lekarka zachwiała się, ale utrzymała równowagę.

Diego dołącza do ojca Springfielda i Darcy'ego.

_________________
Sesje:
- Artemis (retro u Pameli, Rosa)
- Dahlia (szpital, Rudi)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Ekwipunek podręczny: portfel, zapalniczka, scyzoryk, jak biega to butelka wody, guma do żucia, telefon

Pisanie Re: Mieszkanie Vincenta Edamsa  ♦ Wto Cze 05 2018, 20:52;

4

Dym gryzł coraz bardziej już nie tylko w oczach ale i w gardle, płucach. Gdy przyszło do przekręcania zaworu gorącym kluczem okazało się, że i to jest trudne. Ciało bez tlenu słabnie, mięśnie słabną i zajęło mu to dłużej niż powinno w normalnych okolicznościach.
Odrzucił klucz, zakasłał dociskając fragment koszulki mocniej do nosa i ust. Oczy miał czerwone, robiły się już przekrwione i mocno łzawiły, temperatura rosła z każdą chwilą a wyjście było gdzieś za kłębami dymu. Nie spodziewał się go aż tyle, nie w piwnicy. Ruszył po omacku do wyjścia i cały usmalony wybiegł z budynku.
Całkiem możliwe, że wyglądał najgorzej z całej tej ekipy ratowników. Wysoką temperaturę idzie wytrzymać dłużej niż zatrucie dymem. Zakasłał, wziął kilka głębokich oddechów i skierował się w stronę karetki.-Hej! Czy ktoś tam jeszcze został?! Głos miał zdarty od wdychania kłębów ale nie zamierzał odpuścić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t539-noah-j-bennett#11644
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 34 lata
Ekwipunek podręczny: rewolwer, biblia, telefon, trochę gotówki

Pisanie Re: Mieszkanie Vincenta Edamsa  ♦ Sro Cze 06 2018, 10:18;

Autor nie wyraził się niestety wystarczająco jasno, ksiądz nie zdjął t-shirtu, tylko łapiąc za wycięcie na szyję, naciągnął na nos, nici zatem z podziwiania mięśni w ogóle, chyba, że ktoś jeszcze postanowił zrobić striptiz. Paulette musiała obejść się smakiem. Rozejrzał się w poszukiwaniu osób, które z jakiegoś powodu nie mogły wyjść o własnych siłach, ale temperatura i ilość dymu rosły. Na dole nie było co prawda jeszcze tak źle, wszystko co najgorsze parło uparcie do góry, ale stropy trzeszczały ostrzegawczo. Z góry zszedł facet, którego widział wcześniej, taszczący jakąś kobietę wyjącą jak syrena okrętowa, w ślad za nimi z rejonów piwnicy pojawił się i drugi mężczyzna, którego widział wskakującego do płonącego budynku.
- To już wszyscy? - Zapytał podniesionym głosem Marlowa. Jeśli potwierdził, a nikt nie odpowiedział na jego wcześniejsze wołanie i nie dostrzegł nikogo w płomieniach, również ruszył w stronę wyjścia. Gdzie ta straż pożarna? Na zewnątrz, mimo mrozu, oddychało się znacznie łatwiej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t430-thomas-springfield
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanie Vincenta Edamsa  ♦ Sro Cze 06 2018, 21:55;

3

Z dzieckiem trudno było nawiązać konkretny kontakt, dlatego też Ethelyn zaczęła kolejny raz podejrzewać z jakich powodów nie została pediatrą. Nie oznaczało to jednak, że jest pozbawiona serca. Starała się podchodzić do chłopca jak najłagodniej, delikatnym tonem głosu odwodzić go od całego, otaczającego ich zamieszania. Koniec końców to ojciec musiał się nim zająć. I dobrze. Tak powinno być. Gdzieś mimowolnie Hollingsworth przypomniała sobie, jak to jej własny tatuś tulił ją do siebie w chwilach, gdy czuła się zagrożona. Odsunęła tę myśl od siebie.
Gdy się wyprostowała, by mieć lepszy widok w tym piekielnym chaosie, zobaczyła mężczyznę prowadzącego w jej stronę dziewczynkę, a gdy przystojny Latynos poinformował, że dziewczynka uderzyła się w głowę, Ethel chciała przyspieszyć do niej kroku. Niefortunnie. Zima - o której trudno teraz pamiętać, bo za oknami dzieje się Mordor - zrobiła swoje. Obcas ześlizgnął się na zmarzlinie i złamał, a lekarka poleciała w przód, wyciągając przed siebie ręce, by choćby spróbować uratować się złapaniem mężczyzny za ramię. Fizyka była jednak rodem z Rode. Ethelyn upadła przed mężczyną na kolana, tłukąc je sobie boleśnie i uzyskała jedynie tyle, że zdołała złapać mężczyznę za pasek. Od uderzenia włosy upadły jej na twarz. Na szczęście nie uderzyła nosem w krocze. Zamiast tego uniosła brązowe oczy do góry, czując jak policzki płoną jej z zażenowania.
- Cholera. - powiedziała tylko, patrząc Latynosowi prosto w oczy. Na język cisnęły się dużo ostrzejsze słowa i komentarze, dotyczące pierwszych spotkań z mężczyznami. Nie zwykła klękać przed mężczyznami. Od tego upadku bardziej ucierpiała jej duma, niż kolana. - Mogę liczyć na dżentelmeńskie ramie?
Niezależnie od tego na co mogła liczyć, w końcu stanęła na nogi. Nierówne, bo przecież jeden obcas był złamany. Nie pozostawało jej nic innego, jak ułamać ten drugi. Nie było to nic a nic wygodne, ale nie miała teraz innego wyboru. To nie była reklama Mentosa. Gdy mężczyzna się oddalił, Ethelyn zajęła się małą dziewczynką.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33 lata
Ekwipunek podręczny: rewolwer, dwa noże, multitool, wytrych, kluczyki do samochodu, portfel ze sfałszowanymi dokumentami i gotówką, smartwatch

Pisanie Re: Mieszkanie Vincenta Edamsa  ♦ Czw Cze 07 2018, 18:39;

Przypadki chodzą po ludziach. Obcasy się łamią, staruszki przypadkiem umierają, a mieszkania — również przez nieszczęśliwy splot losu ma się rozumieć — mają najwyraźniej tendencję do wybuchania, jak mogli właśnie obserwować. Nie spodziewał się, że kobieta upadnie, wobec czego w pierwszej chwili nie zareagował, niczym w zwolnionym tempie obserwując jej upadek z pokerową miną. Czerń spojrzenia wbiła się w oczy kobiety, ale ewentualne rozbawienie kryło się tylko w jego uśmiechu. Oczy były puste.
— Ramię, dłoń... Pasek. Co tylko sobie pani życzy — odparł, błyskając zębami w uśmiechu, pochylając się ku lekarce i pomagając jej wstać. Ethelyn nie przywykła klękać, Diego przywykł, że kobiety klękały, choć nie dość, że w okolicznościach mniej przypadkowych, to jeszcze ze świadomością, że swoje życie oddał i tak tylko jednej. Nawet jeśli obecnie nieszczególnie była skłonna docenić jego poświęcenie. Wbrew pozorom nie wydawał się mocno zażenowany zaistniałą sytuacją, bo jego myśli pochłaniał w tej chwili tylko nieodpowiedzialny pracownik i żywienie nadziei, że wybuch tak go pokiereszował, że rodzona matka by go nie poznała. Pożar rozprzestrzeniał się szybko i zakładał, że cokolwiek zostało z Alejandro, płonie właśnie jak kurczak nadziany na rożen. — Mam nadzieję, że mocno się pani nie pokiereszowała. Opatruje pani innych, ale kto opatrzy panią? — Dodał, a gdyby lekarka potrzebowała mieć się na czym wesprzeć, gdy pozbywała się i drugiego obcasa, to z pewnością jej w tym pomógł, w dalszym ciągu idealnie wpasowując się w obraz uprzejmego, przejętego pożarem obywatela Rode.
Później skupił się już tylko na mężczyznach, których spotkał na dole. Jeden z nich wynosił jakąś kobietę, a co warte odnotowania, z pewnością nie wyglądała ona na Alejandro. Nie pytał po raz kolejny, czy ktoś został jeszcze w środku, mniemając, że skoro i tamci kierują się do wyjścia, to wszyscy ci, którzy mieli się ewakuować, już to uczynili. Nieznośne ciepło biło od ognia, mimo że już był w samej tylko koszuli.
— Lepiej stąd wyjść, stropy są słabe — ocenił. Tak naprawdę miał głęboko gdzieś, czy stropy zawalą się komukolwiek na głowę, choć dopiero po chwili dostrzegł, że jest tu też ksiądz Springfield, którego kojarzył z niedzielnych mszy, a na których Ramirez zawsze się kręcił. Co prawda nie do końca odpowiadał Diego beztroski styl życia księdza, ale duchowny to duchowny; wolałby nie mieć go na sumieniu. Do środka nikt już nie wchodził, więc Ramirez potoczył wzrokiem po tłumie, jakby spodziewał się właśnie tam dostrzec mężczyznę, który według wszelkich zasad logiki pewnie już dawno nie żył. Straż pożarna powinna już tu jechać. Sklep, który kazał podpalić najpierw nie powinien stanowić pożaru aż tak ciężkiego do ugaszenia, choć ciężko było stwierdzić, jak daleko ogień się rozprzestrzenił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t396-diego-ramirez
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 35
Ekwipunek podręczny: proteza DeLux

Pisanie Re: Mieszkanie Vincenta Edamsa  ♦ Sro Cze 13 2018, 00:34;

Już miał dosyć bohatyrowania, Mary wyjąca mu w ucho to żadna przyjemność, nawet, jeśli zazwyczaj w jakiś sposób podniecało go doprowadzanie kobiet do płaczu.
- Myślę, że tak. - odpowiedział dzielnemu księdzu koordynatorowi - Wydaje mi się, że dostrzegłem w płomieniach ciało Vincenta, choć nie jestem pewien. - kaszlnął - Ktokolwiek to był na pewno nie żyje.
Otarł skrawkiem koszuli twarz i odstawił prostytutkę, wraz z jej szpilkami, które przecież dotychczas bardzo lubił i niósł w garści też, do Pani doktor, szkoda tylko, ze ta w międzyczasie wzięła i odeszła mu sprzed nosa po to tylko, żeby wypierdolić się na kolana przed Diegiem.
Cóż, nie znał zwyczajów tych państwa, znalazłszy więc swoją kurtkę grzecznie leżącą na zaspie śniegu posadził na niej Wyjącą Mary, która chyba przestanie używać pseudonimu Cherry na rzecz syreny okrętowej z której autorka śmiechła potężnie.
- Posiedź tu, zaraz przyprowadzę pielęgniarzy - powiedział do niej uspokajająco, podobnym tonem jak do swojej bratanicy- Wiem, że boli. Przykro mi... - uśmiechnął się do niej pocieszająco i pogłaskał po głowie. Dopiero teraz zaczynało do niego docierać, że mu ramię lekko zaciąga potopionymi osłonkami kabli i że no, ciepłe jest wchuj, że spaw gdzie łączy się z ciałem to go jednak parzy i aż stęknął z tego wszystkiego rozglądając się za co większą kupą śniegu w którą mógłby wsadzić, hehe, rękę.
- Ty, obiboku. - ofuknął jakiegoś bogu ducha winnego, zarobionego zapewne pielęgniarza - Ma złamaną nogę. - wskazał płaczkę Mary siedzącą za zaspie i cmoknął ponaglająco. No, ruchy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t548-darcy-marlow
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Mieszkanie Vincenta Edamsa  ♦ Sro Cze 13 2018, 13:38;

Wreszcie na miejsce dotarła straż pożarna. Strażacy, ledwo ugasiwszy jeden pożar pędzili do kolejnego. Podłączyli wąż do hydrantu, który wcześniej widziała Jenny. Na szczęście kobieta zaparkowała tak, że nie musiała najadać się wstydu, że blokuje strażakom drogę.
Noah wyglądał jak kocmołuch, ale nie tylko on się w ten sposób wyróżniał. Podobnie wyglądał ojciec Springfield, który został przez MG przypadkiem rozebrany, a wcale nie chciał, oraz bohaterski Darcy razem z Mary Cherry. Nie mniej, Bennet mógłby zostać królem kopciuchów ponieważ piwnica była dodatkowo ciasna i brudna. Oddychało mu się ciężko, w ogólnym rozrachunku było też gorąco.
Marlowa mógł Thomas rozpoznać. Metaloworęki jegomość pojawiał się w niedziele w kościele, choć nigdy nie wyglądał na specjalnie przejętego modlitwą. Pewno bardziej chodziło o względy Hiacynty Bucket.
Wynieśliście i wyprowadziliście wszystkich, jednak w budynku zostało ciało, o którym wspomniał myśliwy. Czy to faktycznie był młody Edams? Na odpowiedź trzeba będzie poczekać, póki strażacy nie ugaszą płomieni. Dzięki temu, że Bennett zakręcił zawór ogniste jęzory zmalały.
Mary Cherry kwiliła zapłakana i wystraszona. O to, by usiadła nawet nie musiał prosić, od razu padła na zimną ziemię. Noga puchła, dziewczyna pewnie przez pewien czas będzie musiała przestać pracować. Chociaż, kto wie? Ratownik, którego zaczepił Darcy spojrzał na Mary a potem kiwnął głową na znak, że za moment się nią zajmie.
- Z tobą wszystko w porządku? - zapytał zerkając na metalowe ramię i zaczerwienioną wokół niego skórę.

SPRINGFIELD losowa K6:
parzyste - wychodząc zahaczasz o jakiś pręt czy inną klamkę i rozrywasz porządnie tiszert
nieparzyste - wychodząc zahaczasz o jakiś pręt czy inną klamkę i rozrywasz tiszert trochę mniej niż porządnie

Ramirez nigdzie nie dopatrzył się Alejandro. Jeśli usłyszał słowa staloworękiego, to mógł je odebrać na dwa sposoby - albo to faktycznie Edams nie żyje, albo Alejandro.

Spisaliście się na medal. Płomienie się zmniejszały, na miejscu pojawiła się też policja, która dodatkowo zabezpieczała teren. Ratownicy i Ethelyn opatrywali tych, którzy zostali poszkodowani. Kilku osobom trzeba było podać tlen, Mary musiała zostać przewieziona do szpitala.

Podsumowanie:
  • Springfield, Darcy i Noah: jesteście osmaleni, trudno Wam przez jakiś czas oddychać. Macie też kilka otarć na skórze, Darcy dodatkowo poparzoną skórę w miejscu łączenia protezy.
    K6 LOSOWA DLA KAŻDEGO Z WAS:
    1,2,5,6: najbliższą kolejną sesję masz przekichaną i przesmarkaną
    3,4: jesteś zdrowy
  • Ethel: tracisz obcasy i odrobinę dumy.
  • Diego: jesteś strasznym kutasiarzem!
  • Jenny: finalnie udaje ci się przypadkiem znaleźć Bronisława!



Punkty oraz odpowiednie odznaki otrzymacie dziś wieczorem. Dziękuję za sesję!

_________________
Sesje:
- Artemis (retro u Pameli, Rosa)
- Dahlia (szpital, Rudi)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33 lata
Ekwipunek podręczny: rewolwer, dwa noże, multitool, wytrych, kluczyki do samochodu, portfel ze sfałszowanymi dokumentami i gotówką, smartwatch

Pisanie Re: Mieszkanie Vincenta Edamsa  ♦ Czw Cze 14 2018, 13:16;

Ciało Vincenta.
Vincenta miało nie być w domu. Być może zbyt daleko idącym wnioskiem byłoby stwierdzenie, że kogokolwiek widział tam mężczyzna, to nie był Edams. Może to Alejandro? Pozostawało mieć nadzieję, że będzie tak przypalony, że ciężko go będzie zidentyfikować. Teoretycznie nie byłby to problem - ludzkie zęby ciężko spalić, na tej podstawie można było zatem określić jego tożsamość. Czy w tym przypadku tak będzie? Ramirez wątpił. Do jakiegokolwiek dentysty jego człowiek mógł chodzić, był tysiące kilometrów stąd. Zadbał też, by nie było go w bazie. Diego był zmęczony. Nie miał już ochoty tu być, bynajmniej nie zadowolony z tego, jak potoczyły się sprawy. Dopiął swego celu, ale jakim kosztem? Trzeba było spalić całe to cholerne miasto, skoro już miał okazję, a na jego zgliszczach postawić nowe.
Wyszedł z budynku tuż za resztą mężczyzn, którzy tak bohatersko rzucili się na ratunek mieszkańcom płonącej kamienicy. Jeszcze przez chwilę grał swoją rolę zatroskanego obywatela; znikł wśród tłumu, rozpływając się w ciemności równie szybko, jak się pojawił. Dopiero kiedy stracił się wszystkim z oczu, pozwolił sobie w końcu na starcie z twarzy przygnębionej miny. Upewnił się, że nikt go nie śledzi, na wszelki wypadek wracając do domu okrężną drogą. Bez płaszcza. Wściekły, nawet jeżeli w teorii wszystko poszło zgodnie z planem. W teorii.
    | z/t

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t396-diego-ramirez
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanie Vincenta Edamsa  ♦ Nie Cze 17 2018, 22:35;

Uśmiechnęła się półuśmiechem na słowa Latynosa, bo zawsze lubiła, gdy meżczyźni umieli być czarujący i zaczepni w każdej sytuacji. Gdy mężczyzna pomógł jej wstać zajęła się się dziewczynką, a potem każdym poszkodowanym, który tego potrzebował. Straciła drogie buty, ale nie przejmowała się tym jakoś bardzo. Liczyła się przede wszystkim pomoc poszkodowanym.
Po powrocie do szpitala zabrała swoje rzeczy i pojechała do domu, mając nadzieję, że ramiona Raphaela uspokoją ją po tym szalonym dyżurze.

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanie Vincenta Edamsa  ♦ Nie Cze 24 2018, 22:20;

/początek

Konferencja "World IT Show" była wydarzeniem, na które Edams czekał długo. Było to coś, co tygryski lubią najbardziej i nie zamierzał tego sobie odpuścić. Nie dość, że był to temat, w którym siedział, to jeszcze mógł zdobyć kilka przydatnych kontaktów, gdyby chciał rozwinąć skrzydła poza Rode. Poprosił o kilka dni urlopu, argumentując to możliwością rozwoju, spakował ubrania, sprzęt i udał się na event. Bawił się świetnie a biorąc pod uwagę jego ostatnie nastroje, była to zupełnie miła odmiana.Nie miał bladego pojęcia, co wydarzyło się w Rode. Dobry humor go nie opuszczał do momentu, aż wysiadł przed budynkiem, w którym mieszkał. A przynajmniej do zeszłego tygodnia.
Uśmiech zszedł mu z twarzy,jakby ktoś go starł gąbką do tablicy. Torba wypadła mu z rąk a Vincent patrzył z niedowierzaniem na zgliszcza tego, co było namiastką domu. Było.
- Nie...- jęknął i wbiegł do środka.
Zniszczenia były kolosalne, nie uratowało się NIC. Ogień strawił wszystko - ubrania, książki, gry, dokumenty, pamiątki. Został z kupą zwęglonych szczątek i tym, co zostało mu w podróżnej torbie.
Edams kręcił głową z niedowierzaniem. To. Jest. Kurwa. Niemożliwe... Pochylił się, by chwycić nadpaloną książkę, która rozsypała się pod naciskiem jego palców. Upadł na kolana. A potem uderzył pięścią w podłogę i ryknął.
- KURWA MAAAAAAĆ !!!
Uderzył pięścią jeszcze kilka razy, krzycząc ze złości i bezsilności. Kopnął kanapę. Zbił sobie dużego palca. Nie pomogło - mieszkanie jak było spalone, tak było. Pozostało mu opuścić je na zawsze

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t292-vincent-edams
Sponsored content
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Mieszkanie Vincenta Edamsa  ♦ ;

Powrót do góry Go down

Mieszkanie Vincenta Edamsa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 1 z 1

Similar topics

-
» Mieszkanie
» Mieszkanie Emmy
» Stare Opuszczone Mieszkanie
» Letnie Mieszkanie Heisenberga
» Biuro i mieszkanie Gwen

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Witaj w Rode! :: FABUŁA :: Rode :: Dzielnice mieszkalne-