Share|

Warsztat samochodowy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Warsztat samochodowy  ♦ Wto Lip 18 2017, 20:46;

First topic message reminder :




WARSZTAT SAMOCHODOWY

Mieszczący się na pograniczu miasta skromny warsztat z zewnątrz może przywodzić na myśl wysypisko śmieci, głównie metalowych – stare karoserie, zbiorniki paliwa, tłumiki, silniki, elementy elektroniki i inne, mniejsze dobra, rozrzucone są po całym terenie należącym do warsztatu. Same w sobie stanowią pokaźny magazyn części zamiennych, nocami zamykany za metalowym ogrodzeniem, okalającym cały teren. Dodatkowo pilnowane przez psa stróżującego. Wewnątrz – typowy warsztat samochodowy. Przy prawej ścianie od wejścia stoją skrzynie i regały z narzędziami i nieco lepszej jakości częściami, których żal trzymać na zewnątrz. Naprzeciwko drzwi zaś znalazły miejsce przeróżnej maści większe sprzęty, dla których nie znalazło się ono nigdzie indziej. A także niski stolik i dwa samochodowe fotele, przerobione na całkiem wygodne kanapy. Na ścianie po stronie lewej od wejścia wiszą półki z jeszcze większą ilością narzędzi, części oraz opon. Nie tak dawno ozdobił ją także uroczy plakat. Przy tej ścianie stoi również wieszak z mniej lub bardziej brudną odzieżą. Niemal wszystko tutaj jest, albo wkrótce będzie ubrudzone smarem. Zamiast kanałów, warsztat wyposażony jest w dwa podnośniki hydrauliczne.
Znajduje się tutaj także drugi poziom. Schody na górę prowadzą do małej, lekko zaniedbanej kanciapy z toaletą, łazienką z prysznicem, niewielką kuchnią i małym pomieszczeniem z łóżkiem, stołem i dwoma krzesłami. Ostatnio mieszkanko stało się również bogatsze o jedną szafę.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 34
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Pią Wrz 15 2017, 21:09;

Będziesz miał teraz szansę sprawdzić raz jeszcze. Upewnić się czy faktycznie jesteś przyzwyczajony — powiedział Rudolph, dopijając piwo. Najprawdopodobniej specjalnie nie mówił o poszczególnych sprawach czy wadach. Możliwe, że nawet dlatego, że sam Bucket dobrze o nich wiedział! Poza tym, zawsze lepiej samemu sprawdzić w trakcie niż z góry nastawiać się na coś. W końcu to, co nie pasowało Rudiemu, niekoniecznie również musi nie pasować Charlesowi.
Mężczyzna parsknął pod nosem i odstawił pustą już butelkę do stosu, o ile takowy znalazł. Podniósł się, poprawił i sięgnął po portfel, z zamiarem wyciągnięcia banknotów. Nie była to odliczona suma, a zaokrąglona - dwieście kredytów dał Bucketowi.
Kup jej frytki i kebaba ze słodką kapustą — polecił jako dobry człowiek, troskliwy i przyszywany ojciec.
Wsiadł do samochodu, chwilę napawał się warkotem silnika i kiwnąwszy do Bucketa, opuścił teren warsztatu.

/ ZT x2

_________________
rudolph heferth
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t104-rudolph-heferth#301
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Nie Paź 22 2017, 21:00;


VIncent powoli zaczynał panikować. Wszystko szło mu jak po grudzie. Boże, Boże, Boże, Bożebożeboże niech Charlie tutaj będzie, BŁAGAM! Co prawda był tu wcześniej i go nie zastał, ale może wrócił ? Inaczej pierwszą noc będzie musiał spać w jakichś krzakach. Albo na klęczkach w kościele.
Z duszą na ramieniu zaszedł z powrotem do warsztatu i zapukał, by po chwili otworzyć drzwi.
- Charles? Jesteś tu? - bo jak nie, to przejebane
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t292-vincent-edams
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Nie Paź 22 2017, 21:21;

/ Po szpitalnej dramie

Warsztat, jak wcześniej Charles szumnie zapowiadał, zamknięty był dziś na głucho. Otwarte było jedynie boczne wejście, dla ziomków i ziomali. Pies hasał beztrosko po obejściu i jak na ciekawskiego stróża przystało, obwąchał uważnie gościa. Przyzwyczajony jednak do wizyt, nie skomentował przybycia Vincenta nawet szczeknięciem. Temu właśnie Edams mógł cieszyć się elementem zaskoczenia, to jest Charlesem w samych gatkach, przebierającym się właśnie do pracy. Brudną koszulę po tarzaniu się przed progiem Pankhurstów wymieniał właśnie na jeszcze brudniejszy podkoszulek roboczy. Twarz miał już na szczęście połataną, choć nadal blady, jak ściana.
- Tutaj - rozpoznał ten głos, oczywiście. Dlatego niespecjalnie martwiąc się negliżem przestąpił krok do przodu, pokazując się Vincowi. Szybko narzucił koszulę na grzbiet i sięgnął do lodówki.
- Siadaj - wskazał mu jeden z foteli. Co za wylewność, po tylu latach rozłąki! Po rozmowie telefonicznej, którą musiał odbyć z Rosą, nadal był średnio skory do międzyludzkich interakcji - znalazłeś grób? - Nawet wykrzywił usta w pokracznym uśmiechu, serwując chłopakowi pierwsze, powitalne piwko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Nie Paź 22 2017, 21:34;

O Boże, jednak tu był. Chwalić dzień! Chwalmy Pana, Alleluja, może Bucket pozwoli mu się przekimać w warsztacie? Uśmiechnął się na widok kolegi, który paradował sobie topless. Nie przejmował się specjalnie tą "wylewnością"Bucketa, bo nigdy nią nie grzeszył, jak Edams zresztą.
- O stary, nawet nie wiesz, jak się cieszę, że cię widzę. Dzisiejszy dzień to jakaś porażka. - klepnął go w ramię, w ramach przywitania i odebrał powitalne piwko. No jak go tu nie kochać? - Dzięki. - otworzył piwko z charakterystycznym PSSSSSSTT.
Edams klapnął sobie i Charles w końcu mógł się mu przyjrzeć. Przez te prawie sześć lat...cóż, prawie się nie zmienił. Minimalnie urósł wzwyż i w ramionach, ale to wszystko. Gęba nadal jak u licealisty.
-Znalazłem. Wyglądał jak po przejściu tajfunu a zarósł tak, że nie mogłem go znaleźć. Widać okres miesiąca jest pojęciem względnym - stwierdził sarkastycznie, ale słychać było, że go to rozbawiło. - Na grób cioci i wujka nie zajrzałem, bo dopadła mnie Twoja babcia, a jakże - upił łyk. Charles niestety musiał zaakceptować, że seniorka Wiadro, wciąż ich porównywała. Szczęśliwie Charles nigdy o to pretensji do Vinca nie miał. Chyba - Kiedyś mi te policzki pourywa. A swoją drogą...coś ty taki blady ?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t292-vincent-edams
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Nie Paź 22 2017, 22:23;

Usiadł niedaleko chłopaka, na stercie opon i przyjrzał mu się dokładnie. Niemal mógłby przysiąc, że oto nagle cofnął się w czasie i znów stał przed nim uradowany dzieciak z dyplomem z wyróżnieniem pod pachą. Charles tymczasem ponoć zmienił się diametralnie, tak twierdzili ludzie. Sam jedyne, co zauważył to fakt, że w niektóre koszule sprzed roku już nie bardzo się mieścił. A przecież czym jest rok w porównaniu z pięcioma wypchanymi po brzegi intensywną pracą i wspinaniem się do okna Rosy? Jedno, co na pewno się nie zmieniło to papieros w gębie. Ileż to razy, nawet w obecności Vincenta gasił kiepa w doniczce przed drzwiami do domu? Tak ostentacyjnie, jak to tylko możliwe, przez co babcia rwała włosy z głowy. Już nie zniżał się do aż takich zagrywek, niemniej zamiłowanie do dymka pozostało.
- No porażka. I jeszcze słońce w ogóle nie chwyta - obrócił łeb w stronę niewielkiego okienka, przez które przedzierały się nieśmiało promienie słońca. Pił oczywiście do swojej bladości, bo który chojrak przyznałby, że omal nie zesrał się w gacie, kiedy posypały się na niego drzazgi z drewnianej framugi, zamiast śrutu? - A babcia co? - Zapytał obojętnie nie będąc pewnym, czy nie ma a dzisiaj dość tematu tej dwójki emerytów zachowujących się, jak dzieci. Bo choć nigdy nie pisnął słowa skargi na niesprawiedliwe traktowanie ze strony babci to wcale nie znaczyło, że taki stan rzeczy mu odpowiadał. W domu nie pokazywał się już praktycznie wcale, pod łóżkiem zapewne zarosło już pajęczynami. Wolał sypiać tutaj, choćby na tych niewygodnych fotelach, niż wysłuchiwać za trzy pokolenia Bucketów, jakim to jest nieudacznikiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Nie Paź 22 2017, 22:31;

Fakt, Charles w porównaniu z Vincentem mocno się zmienił. Jak widać jednak, pewne przyzwyczajenia pozostały. Edams nie mógł się nie uśmiechnąć do tych myśli.
- Sratatata. Bujać to możesz swoją babcię a nie mnie - ci jak co, ale być bladym w Rode...na-ah.  - Spoko, powiesz mi kiedyś jak będziesz chciał. - stwierdził i upił kolejny łyk złotego trunku. Po całym dniu tułaczki po Dolinie Faila, ten warsztat i to piwo, jawiły się niczym rajski Eden.
- A babcia... Jak to babcia. - wzruszył ramionami. Nie chciał sprawiać Charlesowi przykrości, więc nie wydawał się w szczegóły tej tyrady. - Chyba nadal nie akceptuje Twoich wyborów życiowych. Nic czego byśmy nie wiedzieli. Mówiła za to, że rok byłeś w Nowym Jorku. Czemu nie napisałeś, mogliśmy się spotkać. - obserwował kumpla.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t292-vincent-edams
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Nie Paź 22 2017, 23:21;

Charles był całkiem pewny, że nigdy, nikomu nie wspomni o tym, że dziadek Rosy próbował go postrzelić. O ile faktycznie miało to miejsce, bo w całym zamieszaniu nie był już pewny kompletnie niczego. Może to był szok, może myślenie życzeniowe... albo zwykły mechanizm wyparcia. Już zdążył napisać do Felixa, by pomógł mu z pierwszą obsługą broni. W głębi siebie brzydził się tym i miał nadzieję nigdy nie nacisnąć spustu celem eliminacji jakiejkolwiek żyjącej jednostki, jednakże było coś jeszcze. O czym na razie wiedział tylko Felix.
- Stary chciałbym. Mam chyba zbyt pojebane życie, a wciąganie w nie kolejnych osób to straszne frajerstwo. W sensie, nie chcę zabrzmieć jak idiota, ale nie wiesz, w co się pakujesz - parsknął nerwowym śmiechem. Do Nowego Jorku uciekł po pracę, ale także i przed Rosą. Jak ostatni tchórz wolał wyjechać niż wsadzić jej język do gardła i jak facet dać jej do zrozumienia, że za nią szaleje. Musiała to zrobić ona. Za to on przez rok zdołał wyszaleć się za wszystkie czasy, co teraz miało do niego wrócić i to w przedziwny sposób. Za sprawą jednej anonimowej wiadomości.
- No byłem. Robiłem u starego Gustavo w warsztacie, a pomiędzy pracą rujnowałem sobie zdrowie. Czyli nic, czego nie robiłbym tutaj. A ty, sory za niedyskretne pytanie, ale po co wróciłeś na to zadupie? Masz łeb jak sklep, przegrzało ci się coś po drodze na złączach? - Zażartował i zaraz zapił suchara porządnym łykiem browca. Taktyczna zmiana tematu nie byłaby wcale takim głupim pomysłem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Pon Paź 23 2017, 02:14;

/ ze szpitala

Wrócił wraz z Charlesem i od razu zaczął się szykować do wieczornego wyjścia. Dlatego też ledwie zarejestrował przybycie Vincenta. Artemis sam nie wiedział co go skusiło żeby zaprosić na randkę Pamelę Anderson. Może to feromony wydzielane przez Bucketa i Rosę, którzy z pewnością miętosili się po warsztacie, a może plotki dookoła, które mówiły o tym, że Warleggan i Bucket to ukryta opcja, albo medyczny artykuł sugerujący iż celibat rujnuje zdrowie psychiczne. W każdym razie nie przeszkadzał mężczyznom, strojąc się i psikając perfumami mechanika, za którymi tak szalała Rosa i pół Nowego Jorku.
— I jak wyglądam? — wtrącił się im w rozmowę, wychodząc ze swojego pokoju. Okręcił się ukazując odważny kolor garnituru. Przedstawił się Vincentowi, przelotnie. Cały czas pozostawał w ruchu. Grzebykiem przeczesał zarost, włosy.
— Biorę auto! — zakomunikował Bucketowi i zniknął, zatrzaskując za sobą drzwi. Oboje słyszeli odgłos uruchamianego silnika.

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Pon Paź 23 2017, 07:49;

Nim Vincent zdążył cokolwiek skomentować, pojawił się Artemis. Przedstawił się, Vincent również, pokiwał głową aprobująco i znów zostali sami. Szlag. Nie wiedział, że Charles ma współlokatora. To komplikowało sprawę. Może jednak udostępni mu jakiś kawałek podłogi?
- Nie wiedziałem, że masz współspacza - podsumował, ale póki co tematu noclegu nie ruszał. - Może nie brzmisz jak idiota, ale brzmisz strasznie patetycznie stary. Co niby może być takie straszne? Wciągniesz mnie w handel lewymi gumkami? Upiłeś i zapłodniłeś Rosę a ja mam o tym powiedzieć Twojej babci? Odkryłeś, że od kobiet bardziej cię kręcą rury wydechowe? Daj spokój, ile my się znamy? - sarknął rozbawiony
W sumie jakby się dowiedział prawdy, to nie wiemy czy byłby tym rozbawiony czy przerażony.
- A... - tu jakby nieco zmarkotniał, ale wziął się szybko w garść.  - Wiesz...jak mi pod koniec studiów Google samo zaproponowało staż, myślałem, że złapałem Pana Boga za nogi. Takie korpo samo mnie wyhaczyło, byłem fejmem na roku. Ostatecznie jednak...no nie dziwie się, że są tam poinstalowane siatki dla potencjalnych samobójców. Nie jest tak kolorowo, jak sobie każdy wyobraża. Jasne, jak chcesz się oderwać od roboty, możesz się jebnąć na hamaku, czy popykać na Playce...ale to tylko detale. - stwierdził beznamiętnie - No i było jeszcze kilka innych rzeczy, że w sumie to raczej bym tam nie zagrzał miejsca zbyt długo - czyżby epizod z wrzątkiem? Może mu kiedyś opowie.
- No i wiesz...zdałem sobie sprawę, że nie wiem co robić dalej. A potem pomyślałem, że skoro tyle się nauczyłem, to może zrobię z tego użytek tutaj. W Nowym Jorku takich jak ja jest na pęczki...tu jestem zapewne jeden. A ta dziura rozpaczliwie wymaga upgrade'u. No to za ostatni hajs kupiłem bilet powrotny i zupkę chińską.  - wykonał rękami coś w stylu "ta-daaaa!" - Apropo, jak wspomniałem, nie mam przy sobie złamanego grosza, mogę się dziś u Ciebie przekimać? Chciałem się zainstalować w hotelu, w zamian za pomoc przy obiekcie, ale gdzieś posiało właścicielkę. Wystarczy mi kawałek podłogi.
Nigdy nie byli zbyt bogaci. Studia mógł sfinansować tylko dlatego, że wujostwo na to zbierało większość jego życia no i sprzedał ich mieszkanie. A w NY i tak sobie musiał dorabiać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t292-vincent-edams
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Pon Paź 23 2017, 18:22;

Jak na zawołanie, kiedy temat zaczął się robić zbyt śliski w warsztacie zjawił się jego wypachniony rycerz na białym rumaku Artem. Zaraz o atmosferę przesiąkniętą odorem papierosowego dymu zaczął konkurować dobrze znany Bucketowi zapach.
- Dobry wybór, brałbym - stwierdził z neutralnym wyrazem twarzy. Najchętniej wcale nie wychodziłby z warsztatu, dziś jednak wypadałoby się nareszcie pokazać w domu. Bo i co mogło mu zrujnować zdrowie psychiczne jeszcze bardziej? Nic, powiadam!
Pomachał Artemowi na pożegnanie, wyjmując z lodówki jeszcze jedno piwo. Drugim pomachał przed nosem Vincentowi.
- Artem, znamy się z Nowego Jorku. On też miał pojebane życie - Wzruszył ramionami, jakby stwierdził najoczywistszą oczywistość. No przecież już całe Rode wiedziało, że Bucket to pedał i gacha sobie z wielkiego miasta przyprowadził. A Bucket nigdy temu nie zaprzeczył.
- Że też ci się chce... Sam przecież wyjechałem z podobną myślą. - Burknął. Może był niewiele starszy od Vincenta, ale on nie widział w Rode już żadnej szansy na poprawę. Byli więzienną kolonią, obecnie miasteczkiem cyckanym przez większe, w których ludzie żyli jak ciepłe bajgle w maśle. Na tym można było zakończyć temat innowacji i jej celowości.
- A gdybym zapłodnił Rosę, nawet bym nie... - Urwał, kiedy zabrzęczała jego świeżo odzyskana komórka. Po odczytaniu wiadomości mina zrzedła Bucketowi jeszcze bardziej. Poczerwieniał, a zaraz pobladł w przeciągu kilkunastu sekund. Kolejna anonimowa wiadomość.
- Ja... Tak, nie ma sprawy! Znaczy... Nie masz gdzie spać? Ja... nie wiem, tu się zaczyna powoli robić ciasno, a to tylko warsztat z niewielkim pokoikiem... Ale jeszcze mam dom, jak ostatnio sprawdzałem, to może byśmy ci tam znaleźli kąt. Babcia cię lubi, pewnie będzie ci codziennie gotować kapuśniak, a ja będę... wiesz... no... Możesz zająć moje łóżko. I nie waż się odmawiać i jojczeć! Serio mówię. Już i tak praktycznie tutaj mieszkam - jeszcze nie wspomniał, że ostatnią noc to akurat w całości przekimał u Rosy. Choć pewnie dojdzie i do tego, że się tym pochwali. Wystraszony nie na żarty wystukał wiadomość zwrotną na ten cholerny numer, zapisując kontakt w telefonie mało wyszukanymi słowy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Pon Paź 23 2017, 19:26;

Matko. Co z tym Charlesem? Jakby miał robale w d... Uniósł brew ku górze. Ewidentnie coś było nie tak i to mu się nie podobało. Bo Bucket zawsze był dla niego taką ostoją, bezpiecznym przystankiem a tu teraz coś mu zgrzytało w zębatkach. Ewidentny error.
- Stary...proszę o jedną noc a nie najem długoterminowy. Naprawdę, starczy mi kawałek podłogi i trochę prysznica, bo  z takim zapaszkiem, to mogę szukać roboty na wysypisku - parsknął - A co do Twojej babci. Daruj, Twoja babcia jest całkiem fajna...ale sporadycznie i w rozsądnych ilościach. dodał - Jutro dorwę panią Crimson i się zainstaluje u niej w hotelu, potem skoczę złożyć CV do ratusza i na litość boską Charles, co z Tobą? - zapytał poirytowany tym dziwnym, nerwowym zachowaniem - Co jest ? Jąkasz się i zawieszasz jak ja w podstawówce. Co się stało ? - dociekał
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t292-vincent-edams
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Pon Paź 23 2017, 21:34;

W uszach czuł, jak tłucze mu serce. Ktoś musiał go śledzić przez kawał życia, jakie spędził w Nowym Jorku. Czekał cierpliwie na dogodną okazję, a teraz rzucał w niego szczegółami, które miały stać się już na zawsze historią, którą w całości znał tylko on. Dziś dawano mu do zrozumienia, że nie tylko. Nie potrafił przyjąć tego ze spokojem.
- Stary, ja... - Zawiesił się ponownie. Dwa głębsze łyki (i oddechy) później koloryt jego facjaty wrócił do względnej normy. Liczba uderzeń serca na minutę jeszcze nie do końca.
- Okej, napiszę do Artema, on okupuje pięterko. Jeśli się zgodzi nie ma sprawy - dał za wygraną, choć czuł to w kościach, że sprowadzanie do warsztatu połowy miasteczka celem wyspanka pomysłem zbyt błyskotliwym nie było. Nie, kiedy otrzymywał jak szmatą w pysk swoim negliżem z ukrytej kamery. Znów sięgnął po telefon.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Pon Paź 23 2017, 21:51;

What the...co z nim było ? Babka mu urządziła prywatną sesję z egzorcystą? Rosa oznajmiła, że jest lesbijką? Ki czort? Brew drgnęła mu nieznacznie. Charles wyraźnie unikał podjęcia tematu.
- Wiesz, możesz mi powiedzieć sam, albo mogę ci się włamać na telefon - powiedział z miną niewiniątka i upił łyk piwa - Bo wyraźnie coś w nim sprawia, że wyglądasz jakbyś miał zaraz zemdleć.
Ciekawe co Edams na takie rewelacje? Pewnie nic, bo już głupsze rzeczy robił, ku niewiedzy babci Wiadro. Umarłaby z oburzenia, że jej "Vincencik" nieźle nagrzeszył w Nowym Jorku
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t292-vincent-edams
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Wto Paź 24 2017, 16:53;

Stuk, puk, dwie wiadomości podesłał do pana Warleggana, starając się w myślach prześledzić swoją "karierę" w Nowym Jorku. Od kiedy mógł być obserwowany, dlaczego...? Dla pieniędzy? To było zbyt irracjonalne, by w ogóle brać to pod uwagę.
Nagle zawiercił się. Vincent nieświadomie podsunął mu do głowy pomysł.
- Potrafiłbyś? - Zagadnął, z pewną dozą podziwu - a dałbyś radę... no, wyśledzić kogoś tylko po numerze telefonu? - Raz kozie śmierć, sam sprawy nie załatwi. Nie miał możliwości, środków, ani dostatecznej wiedzy. A oczekiwanie na rozwój wydarzeń mogłoby skończyć się tragicznie.
- Nie wiem, kurwa, jak to opisać... Chyba ktoś chce mnie zastraszyć, no. I dopóki to są tylko pojebane wiadomości, to ja mogę z tym żyć. Ale chcę skurwiela znaleźć, zanim taka zabawa go przestanie kręcić - tyle w temacie. Dopiero co zeszli się z Rosą, a ona miała ledwie mgliste pojęcie na temat tego, co Charles robił przez ostatni rok. Obarczanie jej ciężarem swoich młodocianych błędów byłoby po prostu żałosne i przede wszystkim niepotrzebne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Wto Paź 24 2017, 16:58;

Wzruszył ramionami. Parę razy na czyjś komputer się włamywał, ale nie był to jego sposób na życie. Telefon nie powinien sprawić mu szczególnych problemów.
- Być może. Powinna dać radę dane GPS i zawartość telefonu – smsy, zdjęcia, dane karty kredytowej jeżeli ta osoba ma ją połączoną z kontem Google... Jeżeli chodzi o szczegóły, to już u operatora sieci, a trochę bym się cykał włamywać na ich serwery. – cóż nigdy nie udawał, że jest bohaterski. Bez powodu karku nie nadstawiał. Zabębnił palcami o zimną puszkę.
- Stary…jak ktoś cię zastrasza, to powinieneś powiadomić policję. – stwierdził spokojnie, choć znając Charlesa, to pewno odmówi. Cholera wie w sumie co było w tych sms-ach. – Wiesz, teraz głupie smski a jutro możesz dostać chlusta kwasem w twarz. Albo ktoś ci bliski. Różne pojeby teraz chodzą po ulicach. – upił łyk piwa. – To mi przypomniało, że muszę coś zrobić… - sięgnął do swojej torby, wyjął laptopa, telefon komórkowy i ładowarki. Zanim cokolwiek zacznie robić, musi mieć sprawny sprzęt.
- Myslisz, że to ktoś z Rode? Czy ktoś z NY? – zagadnął podpinając elektronikę do gniazdka
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t292-vincent-edams
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Wto Paź 24 2017, 20:27;

Charles był naprawdę pod wrażeniem. Naprawdę mógł przyłożyć się do nauki trochę bardziej, słuchać się babci i sam odpierdzielać takie cuda! Zamiast tego otrzymywał idiotyczne wiadomości, a ze strachu o najbliższych omal nie srał po gaciach.
- Policja? I co dalej, przesłuchiwanie moich znajomych? - Oburzył się, ale zaraz zmienił ton - ...a to dasz radę zrobić tak tutaj? - Wolną dłonią zmierzwił zarost. Zamyślił się.
- Przecież wiem - przyglądał się, co też Magik o dziecięcej twarzy wyciąga ze swojej torby. Gniazdek wokół siebie miał pod dostatkiem. Pod niskim stolikiem zaś leżał przedłużacz. Wszystko do dyspozycji Vincenta.
- Rozpisywał się o moich nowojorskich grzeszkach - wzruszył ramionami. Kwestia była oczywista, po co ktoś z Rode miałby go zastraszać i - przede wszystkim - skąd wiedziałby, co Bucket na emigracji wyprawiał?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Wto Paź 24 2017, 21:05;

Vincent wpiął sprzęt i wrócił na wygodne taborecik.
- No nie wiem, stary...zastraszanie to poważna rzecz. - jego nikt nigdy nie zastraszał. Jasne, cisnęli bekę z jego dziecięcej mordy, czasem musiał spieprzać, by go nie obsztorcowali, ale nic więcej. - No wiesz...nie potrzebuje do tego całej serwerowni. Stabilny internet, program szpiegowski i trochę czasu, powinno styknąć. No, ale i laptop i telefon padły, więc na razie nic nie mogę zrobić.
Zamilkł na chwilę, obserwując uważnie przyjaciela. Kto by pomyślał, że Charlesa Bucketa można zastraszyć.
- Wiesz...jeżeli nie jest to coś, co ci zrujnuje życie...to to olej. Prześladowcy żerują na strachu drugiej osoby. Jeżeli zobaczy, że masz to w dupie, to mu się znudzi. - tak było z nim. Kiedy przestał się przejmować, śmiał się z uwag na temat jego wyglądu, to starszym kolegom się znudziło. No i pewno dlatego, że Charles paru skopał dupsko.
- No chyba, że robiłeś tam na trasie, to wiesz...to może lepiej nie - parsknął.
Ach ten grzeszny Nowy Jork.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t292-vincent-edams
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Wto Paź 24 2017, 23:15;

To, że sprawa była poważna, Bucketa nikt nie musiał przekonywać. Szlag go trafiał na myśl o kryjącym się po kątach trollu, który z ukrycia obserwował sobie jego życie. Czy miał coś do ukrycia, czy nie. Nie miało to żadnego znaczenia.
- No to prosz, częstuj się - sam tymczasem wpadł na pomysł, by zrobić parę kółek po pomieszczeniu. Więcej, niż dwa piwa wypić nie zamierzał, dlatego to drugie oszczędzał, jak tylko mógł. Zaraz znów podłączy się do fajek. Prawdą było, że każdego można było zastraszyć, jeśli się wiedziało, jak.
- Z tym, że nie wiem, czy go nie zrujnuje - przyznał - zależy, do kogo trafi to wszystko... Nawet nie wiem, ile tego ma, ani ile o mnie wie. Nie wiem, jak zareaguje na to Rosa, jeśli się dowie. Nie wiem nic poza tym, że ktoś mnie, kurwa, prześladuje.
Nie wytrzymał, wyciągnął kolejną fajkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Sro Paź 25 2017, 07:14;

Biedny Charles. Widać było, że go to naprawdę ruszyło. Spędził go wzrokiem, gdy ten kreślił po pokoju okręgi i ósemki.
- Zakładając, że wie o Twoich różnych grzeszkach... Cóż trzeba zakładać, że uderzy do najbliższych. Rosa, Twoja babcia... Albo poleci z grubej rury i zapoda jakieś smaczki Paniom z kółka różańcowego, o ile o nim wie a wtedy masz całe miasto na głowie.
Swoją drogą to w sumie się teraz dowiedział, że Charles w końcu zdobył Rosę. Ciekawe co na to seniorzy zwaśnionych rodów? Romeo i Julia, wersja Rode. Oby finał nie był tak samo makabryczny.
- No dobra. Załóżmy, że się dowiem kto to. Załóżmy, że ten ktoś żyje w Nowym Jorku. Kupisz bilet na samolot i polecisz mu wklepać? To trzeba mądrze rozegrać. - Vinc już knuł intrygę. Może jakiś wirusik do śmieszka, który mu zniszczy dysk w pięć minut i spali cały komputer?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t292-vincent-edams
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Sro Paź 25 2017, 23:29;

Nim Vincent opuścił miasteczko, Rosa i Charles byli tylko i wyłącznie przyjaciółmi. Najbliższymi, przez co ci, którzy ważyli się powtarzać plotki i dotarło to do uszu Charlesa, kończyli prewencyjnie poturbowani. Nigdy nie pisnął nikomu słowem, że się w niej kocha. Niedawno wyszło, że jednak wszyscy się tego domyślali. Był mniej dyskretny, niż by sobie tego życzył, bo domyślili się wszyscy, poza główną zainteresowaną. Zresztą, podobnie i vice versa.
- Gdybym sam chciał sobie narobić bydła, podbiłbym do kółka. Święte matrony nie dałyby żyć Hiacyncie, a ona nie dałaby żyć mnie - wzruszył ramionami. Jeśli ta osoba zadała sobie tyle trudu, by rejestrować go w intymnych sytuacjach, musiała wiedzieć o kole różańcowym. Charles nie był aż tak naiwny, by nie uwierzyć w swoje nieszczęście.
- Pół miasta już dostaje o mnie sprzeczne informacje. W relacjach jednych jestem gejem i gżdżę się z Artemem w warsztacie, w innych że zaręczyłem się z jakąś Amandą... Skąd ją wzięli, nie mam pojęcia - rozwiązał mu się język, ale musiał to z siebie wreszcie wyrzucić. Setnie się ubawił, słuchając tych pomówień, tym razem to była jednak inna sytuacja. Plotki przestają go śmieszyć, kiedy faktycznie tkwi w nich ziarno prawdy. Pozostawała też rzecz najistotniejsza.
- Nie w tym problem, tylko że oprócz wiadomości, dostałem... Powiedzmy, że załączniki multimedialne. I póki nie dowiem się, kto to jest, i tak nie zrobię nic. Zacznę o tym myśleć, jak poznam konkrety. - Trudno było rozstrzygać cokolwiek, kiedy nie wiedziało się nic. Owsiki w dupie zaprowadziły Charlesa pod regał z lakierami do karoserii. Sięgnął po pierwszy z brzegu. Przeterminowany. Pomyślał, że powinien jednak zainwestować w lepsze zabezpieczenia w warsztacie... Może kamery?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Czw Paź 26 2017, 09:16;

Vincent wydawał się rozbawiony insynuacjami, że Charles może lubić w kakao, bo każdy, absolutnie KAŻDY wiedział, że się kocha w Rosie. Jednak dalsze nowinki, już go tak nie bawiły.
- Ach, czyli ktoś ma Twoje zdjęcia z gołą dupą, rozumiem. I nie chcesz, by to dotarło do Rosy. - był osobą dość inteligentną i nietrudno było się domyśleć, składając te kawałki układanki.
Klasnął w dłonie.
- No dobra. Znajdziemy wpierw łajzę, która cię szantażuje, potem pomyślimy nad strategią.  - oznajmił w końcu - Ale kto mógłby mieć Twoje zdjęcia in flagrante? Może jakaś Twoja była w zemście? Przecież nie wrzucałeś tego na Instagram, by każdy miał do tego dostęp, na litość boską. - popukał palcem w puszkę - No i kolejne pytanie...sorry, że zapytam...ale kiedy...dawałeś upust testosteronowi, to byłeś z Rosą? No bo jak nie...to w sumie w czym problem? Jesteś dorosły, chyba nie oczekiwała, że będziesz trwał w celibacie, aż się nie spikniecie - myślał dalej na głos - Jak ją zdradziłeś, toś łajza i palant, ale i tak Ci pomogę - wzruszył ramionami
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t292-vincent-edams
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Czw Paź 26 2017, 17:37;

- Nie chcę, żeby dotarło gdziekolwiek - sprostował, wyrzucając już wszystkie puszki na stolik. Musiał czymś zająć ręce, ale lepsze było to, niż kolejny papieros. Choć zapewne niedługo zdoła wyzerować paczkę. Dobrze, że miał zapas. - Nie wiem, może to jakaś "była", może to jakiś chujek uznał, że może na mnie ubić jakiś interes, nie wiem. Do tej pory mi się wydawało, że wszystko było jasne, a żadna z nich nie mogła mieć pretensji - Fiona nie miała, miał chęć kontynuować, ale ugryzł się w język. Dawał upust testosteronowi, nic więcej. Z praktycznego punktu widzenia to nawet nie były żadne związki. Trzymał się tej terminologii tylko dlatego, że nie wymagała żadnych objaśnień.
- I nie, nie byłem z Rosą. Wie tyle, ile musi, z tym że co innego wiedzieć, a co innego zobaczyć. I żeby jeszcze zobaczyło to pół miasta. Skąd mogę wiedzieć, gdzie ten pojeb to prześle i komu? - W pewnym sensie może zdradził Rosę, ale gdyby miał choć mgliste pojęcie o tym, że uczucie było mniej jednostronne, niż z początku mu się zdawało, wszystko potoczyłoby się zupełnie inaczej. Nie było jednak sensu o tym gdybać, Charles nie chciał dopuścić do sytuacji, gdzie Rosa musiałaby świecić oczami za jego grzechy.
- Wystarczająco się już od ludzi nasłuchała - przyznał ze smutkiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Czw Paź 26 2017, 21:20;

Vinc uśmiechnął się nieznacznie.
- Być może któraś się jednak poczuła oszukana, albo oczekiwała więcej. Masz nauczkę na przyszłość - no, ale nie ma tu co płakać nad rozlanym mleczkiem.
Charles i Rosa...no nie mógł pomyśleć " no kto by pomyślał" bo Bucket i Panhurstowa się kręcili obok siebie od...zawsze. Obawiał się jednak, że seniorzy rodu, mogą mieć inne zdanie, co do tego iście Szekspirowego romansu.
- Dobra, dobra, nie pękaj. Nic nie obiecuję, ale może uda się gnoja czy gnojówe znaleźć. A potem przypadkiem im się spali sprzęt, już ja się o to postaram - uśmiechnął się iście złowieszczo - Dzięki za piwko. A teraz jakbym mógł skoczyć pod prysznic, będzie wdzięczny - wstał i położył pustą puszkę na stole.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t292-vincent-edams
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Czw Paź 26 2017, 22:03;

Obrócił jedną z puszek w palcach i usiadł naprzeciwko Vincenta. Gorączkowo zastanawiał się nad okolicznościami, w których go uchwycono z tym, jak to ujął Vinc "gołym tyłkiem" i miał w głowie jedną, wielką czarną dziurę. Nie płakał nad rozlanym mlekiem, ale zastanawiał się, jak może uchronić Rosę od skutków swoich własnych błędów. O ile to realne.
- No mam. Tu bym przecież tak nie odpierdolił, nie? - Rozpieczętował jedną z puszek i prysnął w eter. A może by tak pokolorować butelki?
- Nie pękam. Co ty, znasz mnie od wczoraj? Nigdy nie pękam, tylko się wkurwiłem - miał lepsze powody, by pękać. Podstawowym jego 'problemem' był Hubert i jego w dziwny sposób okazywana miłość. Ale co to za znaczenie? Kiwnął kudłatym łbem Vincowi, uśmiechając się blado.
- Częstuj się, bo śmierdzisz - puścił mu oczko i wrócił do swojej pracy - ręcznik masz w łazience w szufladzie. Tej na samym dole, na górze Artem trzyma bieliznę! Nic nie wspominał o pożyczaniu gaci, na wszelki wypadek tym się nie częstuj! - Jeszcze by popsuł porządek pieczołowicie poskładanych w kostkę bokserek?! To byłby skandal!
W każdym razie Charles wrócił do porządkowania swojego bajzlu, a Vincent się gościł.

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny: trzydzieści kredytów, telefon, gumka do włosów, czasem Karol

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Pią Paź 27 2017, 19:39;

< szpital, późny wieczór.

Porozmawiała z dziadkiem. Uprzednio zapytała lekarzy, czy Hubert w ogóle nadaje się do rozmów. Był jej jedyną żywą rodziną. Może zadziałała ogólna wściekłość Rosy, może po prostu miała szczęście. Nie chciała jednak stać pomiędzy młotem a kowadłem. Pomiędzy jednym, a drugim. Między rodziną, a... rodziną, bo tak właśnie postrzegała Bucketa. Bliskim jej stał się lata temu. Późnym, późnym wieczorem, prawie że nocą zajechała z powrotem do warsztatu. Zmęczona, po pracy, po wizycie w szpitalu. Sprawy w końcu nie były jeszcze podomykane. Na podwórku przywitał ją stróżujący burek. Taki z ciebie stróż, jak ze mnie studentka, pomyślała drapiąc psa za uchem. Wyprostowała się i ruszyła w stronę budynku.
- Charles? - zapytała wchodząc do pomieszczenia. Bokiem, nie stroną wjazdową.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t117-rosa-pankhurst#322
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Pią Paź 27 2017, 19:55;

/kilka godzin po rozmowie z Vincentem

Choć starał się, jak mógł, praca mu nie szła. Wcześniej tego samego dnia przebrał się w ubranie bardziej przystające jego profesji. To, co miał na sobie wcześniej odłożył do późniejszego wyprania. Posegregował już śruby, nakrętki. Kable i przewody walające się tu i ówdzie jako ogólne przydasie poskładał w kupki i pospinał, żeby nie szukać ich po całym warsztacie. Doszył kolejną łatę w fotelu, bowiem znów w obiciu zaczynała ziać dziura wielkości pięści z wystającym zeń wypełniaczem ze starej, elastycznej gąbki. Ostatnio tak poskładane miał wszystko w dniu zebrania wszystkich potrzebnych papierów i hucznego otwarcia warsztatu. Chlali wtedy przez dwa dni. To był pierwszy i ostatni raz w życiu Karola, kiedy modlił się o to, by ktoś go dobił. Analogicznie i dziś wyglądał, jakby szykował się do ostatniej drogi. Nie spodziewałby się w najśmielszych snach, że takie wrażenie wywrą na nim świszczący w powietrzu śrut i drzazgi. I że dodatkowo wprowadzi go z równowagi kolejna anonimowa wiadomość. Strona wjazdowa warsztatu już dawno była zamknięta, szyld zgaszony. Artem wciąż uwodził piękną Pamelę, Vincent także gdzieś się podział. Charles był absolutnie sam. Dlatego też było w warsztacie wyjątkowo cicho, a Bucket jedną nogą był już w domu. Nie spodziewał się, że będzie miał dziś jakichkolwiek gości, choć może powinien? Zza obłoków dymu zauważył dobrze mu znaną sylwetkę. Jeszcze nie rzuciła mu się do gardła, rozmowa zapowiadała się więc obiecująco.
- Hm? Jak dziadek? - Zapytał od razu, kiedy tylko przekroczyła próg. Akurat z fajką w ustach przeglądał daty ważności wszystkich sprayów i lakierów. Dookoła stało pełno puszek, nabojów do pistoletu do lakierowania i tym podobnych rzeczy. Cztery leżące na podłodze butelki po piwach były całe pstrokate, wymalowane na wszystkie kolory tęczy.
- Lekarze powiedzieli coś więcej?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny: trzydzieści kredytów, telefon, gumka do włosów, czasem Karol

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Pią Paź 27 2017, 20:22;

Pamiętała jak to było kiedy otworzył warsztat. Świętowanie przeciągnęło się w czasie, a butelek z alkoholem otwarto wtedy tyle, że straciła rachubę. Sama wtedy dużo nie piła, miała okres i wolała nie przeginać. Koniec końców ta decyzja okazała się zbawienna, bo pamiętała także jak pod koniec wyglądał Bucket. Jak blady wycieruch. Podobnie wyglądał i teraz.
- Co się stało? - zapytała podchodząc do niego. Uniosła rękę, żeby wyciągnąć z ust Charlesa papierosa i przysiadła na dwóch oponach, które leżały nieopodal ustawione jedna na drugiej. Zaciągnęła się. Dziadek opowiedział jej już jedną wersję, teraz przyszła kolej na drugą. Swoim zachowaniem nawet nie ukrywała złości. Rzadko kiedy paliła, niemal wcale. Teraz wypuszczała właśnie dym nosem, jak byki w kreskówkach.
- Dlaczego to zrobiłeś? - Mówiła spokojnie wiedząc, że krzyki nic nie dadzą. Nie była jednak pewna, czy nie zmieni zdania gdy rozmowa zabrnie dalej. Popatrzyła na kolorowe puszki po lakierach. Drażniące nozdrza zapachy mieszały się ze sobą. Czy ja mówię po chińsku?, dodała w myślach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t117-rosa-pankhurst#322
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Pią Paź 27 2017, 20:29;

- Co? - Dopytał, bynajmniej nie rozdrażniony. Musiał już dzisiaj sporo wypalić, nim Rosa zjawiła się w warsztacie i zaczadzony już w stopniu całkiem przyzwoitym stwarzał mylne pozory całkowitej stabilności emocjonalnej. Choć z drugiej strony powierzchowność bladego wycierucha mogła stanowić wskazówkę. - No co, no. Rozmowa nie poszła dobrze, a chciałem tylko staremu uświadomić, że nie jesteśmy wrogami – wzruszył ramionami, odstawiając wszystkie lakiery na odpowiednią półkę. Bilans nie wyszedł tak źle, dwie puszki wylądowały w śmietniku. Charlesowi zrobiło się niedobrze na myśl, ile przerzucania papierów będzie go czekało przy tej spontanicznej inwentaryzacji. Dawno do nich nie zaglądał, a klientów miał ostatnio wielu biorąc pod uwagę fakt, jaką dziurą było Rode. Sam nie wiedział, dlaczego jego myśli w takiej chwili uciekały w kierunku pracy.
- Nie wiem czemu się dziwisz. Miałem siedzieć i czekać, aż znowu wszystko zrobisz sama? – Z paczki leżącej na stole wyciągnął drugiego papierosa, a zaraz potem pomaszerował do zlewu w kącie, żeby odmyć ręce z farby. Wpierw polał dłonie śmierdzącym rozpuszczalnikiem, po którym większość plam zeszła, jak ręką odjął.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny: trzydzieści kredytów, telefon, gumka do włosów, czasem Karol

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Pią Paź 27 2017, 20:33;

- Dziadek ledwo co miał zawał, a teraz leży w szpitalu po drugim - znowu się zaciągnęła. - Lekarz mówił, że podobno była spora afera.
Znów zamilkła przyglądając się Charlesowi. Nic dziwnego, że był taki blady. Też by pobladła, gdyby jego babcia dostała przez nią zawału. Zmarszczyła brwi słuchając kolejnych słów.
- A nie przyszło ci do głowy, że może faktycznie powinnam się tym sama zająć? Ani to, że to nie jest najlepszy pomysł by denerwować człowieka, który niedawno przeszedł zawał serca? Czego ty się spodziewałeś? - zgasiła papieros na betonowej podłodze. - Dobrze wiesz jak reaguje na ciebie mój dziadek. I dobrze wiesz, że chciałam uniknąć takiej sytuacji. Nigdy nie słuchasz, zawsze musisz po swojemu. I kolejny raz, zobacz, jak to się skończyło. A gdyby było jeszcze gorzej?
Głos jej zadrżał gdy tylko pomyślała, że dziadek mógł umrzeć, albo zrobić coś, czego już nie da się naprawić. Wszystko poszło zupełnie inaczej niż chciała. Miała rozmawiać z Hubertem, powoli zacząć mu wspominać o Charlesie, stopniowo przyzwyczajając do tematu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t117-rosa-pankhurst#322
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Pią Paź 27 2017, 20:36;

Wciąż nie potrafił wyczytać, czy Rosa nie miała okazji dowiedzieć się przy rozmowie z Hubertem, że Bucket, prócz zdenerwowania jej biednego dziadka, omal nie padł z jego broni, czy po prostu uparcie ten fakt ignorowała. A może to był tylko sen...? Im dalej od tamtych wydarzeń, tym mniej dowierzał w ich autentyczność. Wolał skupić się na doczyszczaniu kolorowych dłoni, niż na rozpamiętywaniu. Jego płuca już błagały litości, a rozpamiętywanie wcale nie poprawiłoby ich stanu.
- Ehe. W Rode wystarczy wyszczać się w nieswojej łazience przy otwartym oknie, żeby oskarżyli cię o ekshibicjonizm, ludzie kochają przesadzać – Rosa powinna o tym wiedzieć najlepiej. Tym sposobem Charles zamierzał zamknąć temat rzekomej „afery”. Opłukał ręce, wytarł w byle co i odwrócił się, by powrócić do opon i do siedzącej na nich Pankhurstówny.
- Ej – przyspieszył kroku, by jak najszybciej znaleźć się tuż obok. Sekundę później mogła już oprzeć głowę o jego niekoniecznie czyste ramię – wiesz, że nie zrobiłbym mu nic celowo.
Uparty Bucket był pewny, że uda mu się choć przekonać starego, by go wysłuchał. A dalej... miało się przecież wszystko udać! Nie miał w tym momencie nic, kompletnie nic na swoją obronę. Poza tym, że nie dał Pakhurstowi przekręcić się tam w progu. Choć gdyby nie Artem to przez szok, jaki Bucket wtedy przeżył i z tym mogło być przecież różnie. Prawda była taka, że Rosa dziś najwięcej zawdzięczała zwykłemu szczęściu i szybkiej interwencji Warleggana.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny: trzydzieści kredytów, telefon, gumka do włosów, czasem Karol

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Pią Paź 27 2017, 20:39;

Wyglądało na to, że Rosa nie miała jednak zielonego pojęcia o tym, że Hubert do Charlesa strzelał. Witryny jeszcze nie zdążyła zobaczyć, tak samo jak rzuconej gdzieś w kąt broni. Nie trudno, żeby się domyśliła gdy wróci do domu. Nikt tego przecież nie sprzątnął.
- Wiem, że nie chciałeś zrobić niczego złego - westchnęła ciężko. - Musisz przestać ciągle robić wszystko po swojemu. Uznałeś, że lepiej będzie się do mnie przez rok nie odzywać, wcześniej stwierdziłeś, że derpiki nie gryzą osób, które się najadły czosnku. Uznałeś, że nocą lepiej wracać wąskimi uliczkami. Teraz, że dobrze będzie powiedzieć od tak o nas mojemu dziadkowi. Próbowałam się z tobą kontaktować. Mówiłam, że derpiki i tak cię pogryzą. I że lepiej, żebyś chodził główną ulicą, bo dostaniesz wpierdol - dopiero teraz uważniej mu się przyjrzała. Ponownie wyciągnęła z karolowych ust papieros. Rzuciła go na ziemię i przydeptała. Zauważyła niewielkie, świeże blizny na twarzy. Dwie, może trzy. Reszta ran nie była głęboka, i regenerator poradził sobie z nimi bez problemu. Wcześniej ich nie miał.
- Co ci się stało? - dotknęła zarośniętego policzka Bucketa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t117-rosa-pankhurst#322
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Pią Paź 27 2017, 20:59;

Nie mógł jej nie przyznać racji – beznadziejnie radził sobie z przewidywaniem pewnych rzeczy. Interpretował rzeczywistość w tylko sobie znany sposób i za każdym razem przysiągłby, że postępuje jak najbardziej słusznie i najlepiej, jak to tylko możliwe. Gdyby pracował tak, jak żyje, długo nie przetrwałby na tym świecie. Może właśnie dlatego tak lubił swoją pracę, bo nie była takim pasmem niekończących się tragedii.
- Tak. Też myślę, że to dobrze, że cię mam – nie zaprotestował, kiedy wyjęła mu z ust papieros. Napalił się już dość przez cały dzień w warsztacie, nawet na chwilę uruchomił filtry powietrza, by nie oczadzieć. W tym wszystkim nie przyszło mu do głowy, żeby przejrzeć się w lustrze i skontrolować, jak Artem poradził sobie z ranami. Czemu miałby to robić? Wygodnie mu było uciekać myślami od emocjonującego popołudnia. Wciąż z nim rozmawiała, to się liczyło. Doprowadzenie rodzonego dziadka swojej dziewczyny do zawału niosło przecież znacznie większy ładunek emocjonalny, niż kilka dziabnięć w dupę od różowego derpika.
Odruchowo odsunął się nieco, by po chwili i jego własna dłoń powędrowała w okolice twarzy. Był co najmniej skonfundowany pytaniem, a w myślach wyliczał, ile razy podczas zabiegów Warleggana zapiekł go ryj. Ufał w zdolności kumpla i wiedział, że przecież nie zrobiłby z niego Frankensteina, niemniej coś zostać musiało! Znów, podobnie jak i kilka godzin temu, cała krew odpłynęła mu z twarzy.
- Ale co? Nic, no. Piwo na słońcu zostawiłem i mi trochę butelka strzeliła w ryj. Zapomniałem o tym – stwierdził, usiłując wypowiedzi nadać swobodny ton, w czym uparcie przeszkadzał mu fakt, że drobne, różowiutkie blizny zaczęły jeszcze mocniej kontrastować z pobladłą resztą bucketowego lica – Artem mnie posklejał do kupy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny: trzydzieści kredytów, telefon, gumka do włosów, czasem Karol

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Pią Paź 27 2017, 21:11;

- Nie ironizuj - zupełnie opacznie odebrała jego słowa. Śmierdział jak stara kanapa na palarni. Gorzej niż pokój dziadka. Regenerator nie usuwał blizn, jedynie zasklepiał rany przyspieszając znacznie regenerację tkanek. Znów popatrzyła na Charlesa uważnie. Nie tylko był blady i śmierdzący, ale i spojrzenie miał mętne. - Ile wypiłeś?
Czy w ogóle był sens rozmawiać z nim w takim stanie? Zastanowiła się. Nie musiała mówić mu tego, co powiedziała dziadkowi. W tej całej sytuacji największym problemem był Hubert i jego podejście do Bucketa. Zamierzała to zmienić. - Dziadek czuje się dobrze. Na ile ktoś po zawale może się tak czuć. Zaniosłam mu rzeczy, posiedziałam z nim aż zasnął. Tym razem jednak poleży dłużej niż dwa dni. Lekarze nie są pewni, czy nie powinien mieć operacji.
Zamilkła. Z operacją wiązało się tyle spraw, że nie była pewna, czy chce o tym teraz myśleć. Zerknęła raz jeszcze na malutkie blizenki na twarzy mechanika.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t117-rosa-pankhurst#322
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Pią Paź 27 2017, 21:15;

Nieco się zdumiał, że tak szybko Rosa odpuściła temat jego blizn, choć czy powinien? Nigdy przecież nie miał wątpliwości, że co jak co, ale wytłumaczenia kryjące dupy jego oprawców zawsze wychodziły mu wyśmienite. Czerwone pręgi na plecach po laniu pasem pojawiły się więc w tych opowieściach wskutek wejścia w jakieś zmutowane pokrzywy. Guz na głowie po babcinej torebce był wtedy – klasycznie – z powodu pierdolnięcia z całej siły w wiszącą nad jego łóżkiem szafkę.
- Tyle, ile widzisz, podzielone przez dwa – wskazał na pstrokate butelki, na których testował, czy lakiery jeszcze się do czegoś nadają – Vinc mi pomógł, pamiętasz go? Ten dzie... dzielny chłopak, co ulotnił się pięć lat temu do Nowego Jorku, a teraz wrócił – zawahał się lekko i spojrzał niepewnie na Rosę. O mały włos nie nazwał jej rówieśnika dzieciakiem! A to wszystko przez jego drobną, dziecięcą buźkę! - A co, myślisz, że jestem pijany? - Zmarszczył brwi, gotów nawet zrobić na środku podłogi jaskółkę! Przecież zachowywał się całkowicie trzeźwo, nie bełkotał... Był jedynie nieswój. Miał powody, co do tego Rosa wątpliwości mieć nie mogła.
- Mogę jakoś pomóc? Jakkolwiek? Powiedzieli coś więcej o tej operacji, podali jakieś szczegóły, cenę? - Może i śmierdział jak popielnica, ale niewiele sobie z tego robiąc, stanął z Rosą twarzą w twarz. Pogłaskał ją po włosach.
- Może powinienem, celem zacieśnienia więzi potrzymać go przy tej operacji za rękę? - Urwał, wpatrując się uważnie w Rosę – dopiero TERAZ ironizowałem.
Odnalazł jej dłoń i uścisnął.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny: trzydzieści kredytów, telefon, gumka do włosów, czasem Karol

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Pią Paź 27 2017, 21:35;

Był dobry w wymyślaniu wymówek gdy chodziło o siniaki jakie miał na ciele. Aż dziw, że Rosa wierzyła w sporą część tych jego kłamstewek. Tym razem jednak, po powrocie do domu dziewczyna odkryje przykrą prawdę.
- Vince wrócił do miasta? - oczywiście, że go pamiętała. W końcu chodzili razem do klasy. W zabawny sposób Bucket miał więcej młodszych od siebie znajomych. Rosa tymczasem odwrotnie. - Myślałam, że zostanie w Nowym Jorku. Przynajmniej miałeś tam kogoś znajomego, co?
Dobrze pamiętała jak Edams biegał za Charliem, dzięki czemu nie raz uniknął lania. Zwykle te dzieciaki, które miały przekichane w szkole trzymały się razem. Z Vincentem było nieco inaczej. Omijał grupkę nielubianych korzystając za to z tego, że Bucket nie raz ich bronił. Mimo to był w porządku. Rosa nawet nie zdawała sobie sprawy z tego, że Bucket bronił tej grupki nieudaczników w dużej mierze ze względu na nią i ich przyjaźń.
- Muszą przeprowadzić kilka badań - odpowiedziała, kiedy chuchnął jej w nos nikotynowym oddechem. Uśmiechnęła się jednak słabo, kiedy poinformował o ironii. Wstała z opon tylko po to, żeby usiąść na mechaniku okrakiem i mocno się do niego przytulić. Twarz ukryła w zagłębieniu pomiędzy jego szyją a ramieniem. - W przyszłym miesiącu przyjdziesz do nas na obiad. Albo kolację. I zjemy ją wszyscy. Ja, ty i dziadek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t117-rosa-pankhurst#322
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Pią Paź 27 2017, 22:04;

Ich relacja była dziwna. To nie było też do końca tak, że nie lubił tego chłopaka, choć prawdą było, że największy wpływ na powstanie tej dziwnej zależności miała właśnie Rosa. Na ile tylko mógł, starał się być w jej oczach lepszym, niż był naprawdę. Choćby wtedy, kiedy oprócz anielskiej cierpliwości do rodzonej babci, starał się przynajmniej, by odrobinę tej cierpliwości zostawało także na tetryka. Jak powiedział mu tam, przed zawałem – gdyby nie kochał Rosy, nie przyszłoby mu do głowy, by się z nim użerać. Nie widział nic złego w takiej szczerości wobec samego siebie.
- Wrócił. Dzisiaj zobaczyliśmy się pierwszy raz od jego wyjazdu. Jakoś tak wyszło, że się w Nowym Jorku nie spotkaliśmy. Trochę szkoda – przyznał szczerze, oplatając ją ramionami. Przez chwilę było mu tak dobrze, jak przed tym wszystkim. Może dlatego nie od razu dotarło do niego, co Rosa właśnie przed chwilą zaproponowała. Miesiąc, mogłoby się wydawał, że kawał czasu, Charles jednak nie był pewny, czy wystarczy, by w ogóle pomyśleć o powrocie przed ten próg.
- Jeśli będzie już coś wiadomo, powiedz. Pomogę – potarł policzkiem o jej skroń i zamknął oczy... Które otworzył natychmiast, kiedy tylko informacja do niego dotarła. Z pewnym opóźnieniem. Serce znów zagalopowało, co Rosa – o zgrozo – mogła wyraźnie usłyszeć. Podobnie, jak i poczuć ramiona zaciskające się spazmatycznie wokół jej ciała.
- To nie za wcześnie? - Odchrząknął i zawiercił się nerwowo. Kiedy tylko zorientował się w swojej reakcji, poluzował uścisk. Charles chciał pojednania, owszem. Teraz jednak odnosił wrażenie, że było na nie zarówno zbyt wcześnie, jak i zbyt późno. Na samą myśl o tym, żołądek ze strachu zaciskał się w supeł.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny: trzydzieści kredytów, telefon, gumka do włosów, czasem Karol

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Pią Paź 27 2017, 23:22;

- I co on tutaj będzie robić? - zapytała, trochę sennie. Spać teraz jednak wcale nie zamierzała. Zacisnęła piąstki na materiale upaćkanej koszulki Charlesa. - Jakbym była na jego miejscu, pewnie bym tam została...
Jakby nie patrzeć, Edams nie miał w Rode już nikogo. Nie miał, jak Bucket, do kogo wracać. Nie wiedziała jeszcze, że Vincent po prostu skopał sobie popisowo karierę i wolał zacząć od nowa, w Rode.
- Dlaczego? Rozmawiałam z dziadkiem, zgodził się. Kręcił nosem, jasne, ale się udało - puściła materiał i odchyliła się nieco, żeby spojrzeć na Charlesa. - No, co jest? Przecież to tylko kolacja. O to ci chodziło, prawda? A dziadek, jak już wie co się święci, to żadnego zawału nie dostanie - wplotła palce w ziemne loczki Bucketa. - Będzie dobrze. Hm?
Miała ochotę wstać i otworzyć któryś z lufcików, żeby choć trochę przewietrzyć pomieszczenie. Nie ruszała się jednak z miejsca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t117-rosa-pankhurst#322
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Sob Paź 28 2017, 00:47;

Ani trochę senny na pewno nie był Charles, a przynajmniej na takiego nie wyglądał. Napięty, jak struna zastanawiał się, jak wybrnąć, odroczyć spotkanie dopóki nie poradzi sobie sam ze sobą i tym, że powoli przestawała mu się podobać perspektywa ponownego spotkania face to face z potworem 70 poziomu, jakim był dziad Pankhurst. Czy można było mu się dziwić?
- No... Kolacja. Tak po prostu się zgodził? Czy to nie dziwne? Znaczy, takie... Jednego dnia dostanę na jego widok zawału, a kolejnego zaproszę go na kolację? - Wydął policzki, powoli żałując tej całej wyprawy pod nieobecność Rosy. Butny idiota, co myślał, że coś zmieni, teraz trząsł portkami - znaczy, że co mu powiedziałaś, że chcę rynnę naprawić? Naprawić mogę i bez kolacji - żeby nie pomyślała, że się czegoś obawia, nawet spojrzał jej w oczy! Nikłym uśmiechem maskował napięcie, które i tak siłą rzeczy wstępowało na twarz. Wyobrażał sobie tę kolację w ten sposób, że to Hubert nakarmi go po raz kolejny swoją lufą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny: trzydzieści kredytów, telefon, gumka do włosów, czasem Karol

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Sob Paź 28 2017, 16:08;

Przeczesała jego włosy, podrapała delikatnie skórę głowy. Rozumiała, że się denerwował. W końcu Hubert dostał przez jego wizytę zawału. Ale przecież jej dziadek zawsze był nerwusem, w gorącej wodzie kąpanym. W dodatku o końskim zdrowiu, przecież wciąż się dobrze trzymał. Jak na swój stan.
- Powiedziałam mu co myślę. I o tym, że jesteś dla mnie ważny. I że chciałabym, żeby cieszył się tym, że jestem szczęśliwa - tak mu mniej więcej powiedziała. Nie wspomniała, że Pankhurst nie zamierza go widzieć w swoim domu. Bez obecności Rosy Charles zapewne nie będzie miał co liczyć na wejście do środka. Nie, żeby w najbliższym czasie zamierzał tego dokonać. Nie frontowymi drzwiami.
Rosa była coraz lepszej myśli. Wszystko zaczynało się przecież układać. Jeśli chodziło jednak o Hiacyntę, dziewczyna nawet nie była skora by pomyśleć o jakimkolwiek geście pojednania.
- Powiedziałam też, że chcę, żebyś przyszedł do nas na kolację. Bo śniadania wszyscy razem nie zjemy, dziadek wstaje wcześniej - Pankhurstówna się wyraźnie rozpędziła z planami. O tym, że Charles miałby po kolacji u niej spać, nawet dziadkowi nie wspomniała. Uznała to za oczywiste!
Kilka cichych szczeknięć przerwało im magiczny moment. Szczeniak, którego Artem dostał od Riosa uchylił sobie drzwi prowadzące do kanciapy i omiatając ciekawskim spojrzeniem pomieszczenie naprawcze właśnie roznosił po podłodze rozlany olej, w który wdepnął małymi łapkami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t117-rosa-pankhurst#322
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Nie Paź 29 2017, 17:39;

Ano denerwował się i chętnie zapaliłby znów, ale stając przed wyborem pomiędzy Rosą a kolejnym kiepem, rozwiązanie było oczywiste. Raz złośliwie dmuchnął jej dymem w twarz i dostał za to w zęby. Zdecydowanie nie chciał dziś tego powtórzyć i psuć tak miłej chwili. Coś jednak Rosa miała po dziadku.
- Jesteś szczęśliwa - powtórzył, głupio się uśmiechając. Odrobinę zeszło z niego napięcie, pod wpływem pieszczot pochylił się do przodu i teraz to on ułożył głowę w okolicy jej szyi - możemy spróbować - odetchnął ciężko. Już sobie wyobrażał te wariacje żołądkowe, które będzie odczuwał już w przeddzień kolacji, ale słowo się rzekło. Nie chciał jej zawieść po raz kolejny, zrobił to już wystarczająco wiele razy. Przecież Hubert nie wyciągnie strzelby i nie postrzeli go w progu, jak poprzednim razem! Nie przy Rosie w każdym razie.
- Jakiego śniadania? - Podniósł lekko głowę - chcesz mi powiedzieć, że Hubert zaprosił mnie jeszcze na noc? - Zarechotał nerwowo. Zbyt pochopnie powiedział 'tak'. Zdecydowanie.
- Przecież on jak nic wtoczy się na górę i udusi mnie poduszką przez sen! Może jednak powinienem chociaż udać, że wychodzę, co? Tym razem może wezmę jakąś drabinę... - Zamruczał w jej szyję, kiedy usłyszał radosne szczekanie. Mały obsraniec, jak go Charles ochrzcił pierwszego dnia ich mieszkania pod jednym dachem człapał sobie beztrosko prosto w ich stronę. Oklapnięte uszy małego terrorysty żwawo podskakiwały przy każdym ruchu brązowej kuli miłości. Bucket poderwał się gwałtownie i wypuścił Pankhurstównę z lepkich ramion, które już powoli zamierzały wślizgnąć się pod materiał bluzki. Dziecko w domu, najlepszym środkiem antykoncepcyjnym. Nawet takie niekoniecznie ludzkie.
- Gdzieś ty wlazł, paskudo? Zaczekaj - mruknął, wyślizgując się spomiędzy ud dziewczyny - jak umazałeś fotel, to Artem nas zabije. Wiesz, Obsrańcu? - Uniósł brązową kulę jedną ręką nad głowę, brudne poduszeczki miękkich łapek wylądowały na obu Bucketowych policzkach - która godzina? Może Obsraniec chce kupę? Nie masz pojęcia, ile razy dziennie potrafi postawić kloca - umazanymi policzkami obrócił się przodem do Rosy - Artem przygarnął. Od Riosa - wzruszył ramionami. Odkąd w warsztacie zamieszkał szczeniak, Pies prawie nie zachodzi do środka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny: trzydzieści kredytów, telefon, gumka do włosów, czasem Karol

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Nie Paź 29 2017, 23:40;

Rewelacje żołądkowe spowodowane nerwami przed kolacją z Hubertem to jedno. Pytanie, czy Rosie uda się w ogóle cokolwiek sensownego przygotować. Już nie raz i nie dwa przypaliła zwykłą jajecznicę. Całe szczęście zdawała sobie sprawę z braku umiejętności jednak to było zbyt mało, by przestała mieć dobre chęci.
Ucałowała Charlesa w czubek głowy. Po całym pomieszczeniu latały wyimaginowane, słodkopirdzące serduszka.
- No a nie zostaniesz na noc? - uniosła brwi. - A co to? - obejrzała się za siebie, by spojrzeć na szczeniaka. - Ooooch!
Nawet nie próbowała protestować, kiedy Bucket postawił ją na podłodze uciekając z czułych objęć. Widok pieska ją rozczulił, podobnie jak odciski małych łapeczek na policzkach Charliego. Dobrze, że to był tylko olej, a nie... kupa. Przypomniała sobie zaraz o szczeniaczku, którego kiedyś chciała mieć. Prosiła dziadka i prosiła... aż w końcu wyprosiła. Cieszyła się nim cały jeden dzień. Następnego dziadek powiedział, że piesek uciekł. Płakała za nim przez całe dwa tygodnie.
- Jaki słodki! Jakie ma malutkie łapeczki...! A twój pies nie jest zazdrosny? - dopiero teraz popatrzyła na twarz Bucketa i się roześmiała. Poprawiło jej to humor na dobre. - Trzeba mu umyć nóżki. A tobie buźkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t117-rosa-pankhurst#322
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Pon Paź 30 2017, 18:51;

Chętnie zaofiarowałby Rosie swoją pomoc przy gotowaniu kolacji i wspomógł swoimi niewielkimi, ale jednak, umiejętnościami kulinarnymi. Z tym, że - jak się Charles domyślał - Hubert niechybnie odebrałby jego dobre intencje jako próba otrucia, Bucket czuł to podskórnie! Prędzej zrzęda Pankhurst zjadłby na surowo tego słodkiego szczeniaczka niż cokolwiek, co wyszło spod ręki jakiegokolwiek Bucketa. Zwłaszcza tego, co to dobierał mu się do wnuczki.
Słodki szczeniaczek tymczasem wylądował pod bucketową pachą.
- Noo, gardzi fotelem i moim towarzystwem. Wyniosłem mu miskę na zewnątrz. Zachodzi tu tylko na szybki obchód, a potem idzie spać na... - Przerwał, kiedy poczuł, że coś ciepłego spływa mu po ręce. Mała psia poczwara popuściła zwieracze, obsikując Charlesa i jeszcze bezczelnie się z tego ciesząc! Opuścił go szybko z powrotem na podłogę, by mógł spokojnie dokończyć, co zaczął.
- To nie pierwszy raz, posprzątam - rzucił, wycierając ociekającą moczem dłoń w przemoknięte gacie. Był przy tym tak seksowny, jak tylko seksowny mógł być opryskany psim moczem, brudny mechanik. Czyli jak cholera. Na szczęście miał coś jeszcze na przebranie. Wyraźnie owe obsikanie poprawiło Bucketowi nastrój. Takie można było odnieść wrażenie, bo cieszył się od ucha do ucha, kiedy niesforny dzieciak pobiegł przywitać się z Rosą.
- To może chodźmy, zanim wyciśnie z siebie coś jeszcze - dogonił i znów podniósł brązową kulę. Pozwalając na jeden soczysty pocałunek, zmierzał do łazienki Artema. Wyczyści mu szczeniaczka pod jego własnym prysznicem, a potem nauczy, gdzie się robi siusiu! Pod prysznicem u tatusia, nie na podłodze warsztatu, ani u Bucketa na kolanach, co wyjątkowo sobie ukochał! Już obaj zdążyli zaliczyć pierwsze sprzeczki dotyczące wychowania małych stworzeń, jak stare małżeństwo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny: trzydzieści kredytów, telefon, gumka do włosów, czasem Karol

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Pon Paź 30 2017, 22:09;

- Może powinieneś wyjść z nim na kilka dłuższych spacerów? - uniosła brew. Kolejna, która się wtrącała do wychowywania psów. Nawet, jeśli rozchodziło się o tego starszego sierściucha. - Bo...
Zamilkła patrząc jak na tiszercie Bucketa pojawia się ciemna, mokra plama. Od okolic pachy, pod łapkami pieska, po boku aż do krawędzi spodni. Ciepłe siuśki szybko przestały być ciepłe a materiał zrobił się zimny i lepki. Szczeniak wylądował błyskawicznie na ziemi, gdzie dokończył swoją potrzebę, przy okazji tuptając w kałuży.
- Tylko uwa... nie, nie, nie skacz na mnie! - kucnęła, żeby złapać zwierzaka pod boki i odsunąć od siebie. Na nic się to zdało, mokre łapy oznaczyły jej spodnie, buty i ręce. Westchnęła cicho w myślach robiąc już kolejne pranie. Ruszyła za Charlesem do łazienki. Przy okazji zobaczyła kanciapę Artema. Ostatni raz była tu ponad rok temu, nie było tu jeszcze żadnego lokatora. Z ciekawością rozejrzała się po pomieszczeniu. Nie miała jeszcze okazji poznać nowego kolegi Bucketa. Jedyne co o nim wiedziała to to, że jest lekarzem, do którego mogła zapisać dziadka na wizytę, oraz że ma domniemany romans z Charliem. W te plotki jednak nie wierzyła, bo i o niej samej krążył najróżniejsze historie.
- Ten malec o tej porze powinien już spać - zauważyła. - Artem ma w ogóle czas się nim zajmować? Daj mi jakiś ręcznik, umyję go. Czym go karmicie?
Zakasała rękawy i sięgnęła po słuchawkę prysznica. Nie, wcale nie znała się na odchowywaniu szczeniaczków. Wiedziała jednak, że potrzebują specjalnej karmy i specjalnej uwagi. Jak dzieci; z resztą nimi były. Miała jednak nadzieję, że piesek nie postanowi postawić dwójki. Nie kiedy miała się nim zająć.
- Umyjemy go i będę się zbierała do domu, co? Jutro mam pierwszą zmianę... - a potem wizytę w szpitalu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t117-rosa-pankhurst#322
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Wto Paź 31 2017, 21:07;

Wyszczerzył się patrząc, że siuśkami oberwało się też Rosie, a mina szybko zrzedła mu pod gradobiciem pytań. Nie miał pojęcia o wychowywaniu żadnych dzieci, nawet tych psich! Specjalne karmy uważał za wymysł tłustych bogaczy, a najszczęśliwszy pies w jego mniemaniu to karmiony krakersami i pieczonym stekiem.
Ta część, w której królował Artem zgoła różniła się od tej okupowanej przez Charlesa, pomijając oczywisty fakt, że bucketowy miał prawo być brudny. Czystą, poukładaną przestrzeń, a zwłaszcza estetykę jasnej narzuty zakłócały ciemne odciski łapek. Charles zacisnął usta i nie skomentował tego w żaden sposób. Czekało go sprzątanie.
- Zły pies - mruknął do szczeniaka, wrzucając go pod prysznic.
- Ja jestem od rozpieszczania. Zmieniamy się z Artemem - wypiął dumnie nagą pierś i zrzucił z siebie obsikane (tym razem przez psa!) spodnie. Jemu też przydałaby się kąpiel.
- A poczekasz na mnie? Tylko ogarnę Artemowi, żeby miał gdzie położyć swoją Pamelę... Jak mu się randka uda - podjął, ogarniając obsikanego siebie przy umywalce. Może powinien powiedzieć Rosie o wiadomościach, jakie otrzymuje. Cały czas miał wrażenie, że wszystko ostatecznie odbije się właśnie na niej - chcę cię odprowadzić - za nic sobie mając fakt, że na całe zajście patrzą dzieci, jedną z jeszcze wilgotnych dłoni wsunął pod materiał jej bielizny. Drugą ręką podał jej ręcznik. On był już względnie czysty, pies niemal też.

Korzystając z chwili nieuwagi obojga, niesforny szczeniaczek...
1, 2, 3 - Z nadmiaru wrażeń, a może to z powodu karolowych krakersów, piesek popuścił... ale nie tą stroną, którą spodziewała się Rosa. Malowniczy paw wylądował w kabinie prysznicowej. Rosa miała wielkie szczęście, że malec stoi tyłem do niej...
4, 5, 6 - Rosa ma wielkiego pecha. Stojący tyłem do niej, niepozorny piesek zrobił dokładnie to, czego się spodziewała! W dodatku wdepnął łapą w to, co naprodukował i przyozdobił brązowym śladem jej kolano oraz kawałek uda!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny: trzydzieści kredytów, telefon, gumka do włosów, czasem Karol

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Wto Paź 31 2017, 22:36;

Spojrzała na odciski łapek na narzucie. Piesek zdążył nieźle narozrabiać pod nieobecność Artema i korzystając z nieuwagi Charlesa. I ona nic nie powiedziała, wystarczył jej wyraz twarzy Bucketa. Tak to było, jak nieodpowiedzialni ludzie brali się za wychowywanie małego zwierzątka!
- Ostrożniej, to nie jest kot! - skarciła go, kiedy szczeniak wylądował w wannie. Odkręciła wodę i ustawiła ją na letnią. Zaczęła opłukiwać sierściuchowi łapki. - Poczekam, poczekam... - zerknęła na Charlesa przez ramię. Akurat zdejmował spodnie.
Zupełnie nieświadoma dowcipasów, które ktoś robi mechanikowi zacmokała do szczeniaka. Może mogli by go nazwać K-9, albo Leon? Jeszcze bardziej nieświadoma była tego, że ktoś nazwał bohaterkę powieści erotycznej jej imieniem. I prawie nazwiskiem! Obiło jej się za to o uszy, że Fiona przypadkiem pokazała komuś swoją krychę i strasznie jej współczuła.
- No już, już, jeszcze chwila, i... Charlie! - poruszyła się, kiedy złapał ją za jej krysię. Musiała przyznać, że wiedział jak to robić!

4 ; /

- Och, Charles, nie powi... nie! nie, nie, nie! Błagam nie rób tego! - zawołała gdy tylko zorientowała się, że piesek właśnie przybrał pozę kangura i postawił klocka na środku wanny. Woda lecąca z prysznica tylko dopełniła dzieła. Kupa zaczęła śmierdzieć jeszcze bardziej, w dodatku poczęła się rozlewać i rozrzedzać po całej powierzchni. Piesek, nic sobie z tego nie robiąc wdepnął w to, co narobił, a następnie postanowił przymilić się do Rosy. Łapki oparł najpierw o brzeg wanny, potem sięgnął do spodni dziewczyny. - Kurwa! No kurwa, tylko nie to...!
Miała więc Pankhurstówna rękę Bucketa w swoich majtkach, psa pchającego się na kolana i gówno na spodniach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t117-rosa-pankhurst#322
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Sro Lis 01 2017, 19:42;

Charles uważał, że jest wystarczająco odpowiedzialny, tylko ma strasznego pecha! W czym nawiasem mówiąc utwierdzi go fakt, co mały Obsraniec zrobił chwilę później.
Do reszty pochłonięty Rosą, a dokładnie tym, co skrywała przed nim pod materiałem spodni i bawełnianych fig, zasłuchany w jej przyspieszający oddech, kompletnie nie zwrócił uwagi na to, co odrobinę dalej wyczynia pies. On tymczasem właśnie zabrał się za robienie tego, co umiał najlepiej, kompletnie nieświadom faktu, że jego dłoń prześlizguje się właśnie po fragmencie skóry wytatuowanym na jego cześć. Rozbawiony jej reakcją nie wiedział jeszcze, że za chwilę nie będzie mu tak do śmiechu.
- Co tu tak śmie... O chuj - rzucił niemal w tym samym czasie, co Rosa i natychmiast wypuścił jej skarb z ręki. Miała trochę czasu na odetchnięcie, bo teraz to Charles zajął się domywaniem pieska z jego własnej kupy. W miarę możliwości panując nad odruchami zgarnął i wyrzucił do toalety, co się tylko dało, potem usadził szczeniaczka i wykąpał jeszcze raz.
- Prze... hehehe, przepraszam - zarechotał, owijając psa ręcznikiem. Bucket jeszcze nie do końca świadom, jakich szkód psiak zdążył narobić łapami nim został powstrzymany, miał z sytuacji niezły ubaw. Jego telefon przy umywalce tymczasem zawibrował.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny: trzydzieści kredytów, telefon, gumka do włosów, czasem Karol

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Czw Lis 02 2017, 13:55;

- No kurwaaaa! - Rosa odskoczyła od wanny - Fuuuj!
Szybko zaczęła rozpinać i zdejmować spodnie uważając, żeby przypadkiem nie dotknąć żadnej plamy. Obawiała się, że tu nawet pranie nie pomoże. Już do końca świata jej portki będą śmierdziały psią kupą. Aż jej się zrobiło niedobrze, ale póki co powstrzymała odruch wymiotny. Nie przeszkodziło jej to jednak w poinformowaniu o tym Bucketa.
- Ja pierdolę, zaraz się zrzygam! Zaraz się zrzygam!- cisnęła spodnie na podłogę nie wiedząc co z nimi zrobić. Pierwszą myślą Rosy było wziąć prysznic, ale wanna była pełna kupy i szczeniaka. Szybko pojęła, skąd wzięło się imię pieska. - No pewnie, śmiej się, kurwa!
Słuchając kolejnych przekleństw nie można było mieć wątpliwości - Rosa na sto procent była wnuczką Pankhursta.
Szybko podeszła do umywalki, żeby umyć ręce i w miarę możliwości uda. Ciekawe, czy to włąśnie dlatego dziadek zgubił przed laty jej pieska. Też zostało obsrany?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t117-rosa-pankhurst#322
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Czw Lis 02 2017, 15:34;

Musiał Karol przyznać - nie pachniało tu wybitnie! A reakcja na smród? Typowa dla Rosy. Zdołał już zapomnieć, jaka delikatna była. Może nigdy nie ganiał za nią z patykiem i kupą na końcu, ale miał okazję się przekonać jak reagowała na rzygającego, skacowanego Bucketa. A pomimo niechęci do wszystkiego, co obrzydliwe, dzielnie przy nim trwała. Mógł się wtedy dureń domyśleć, że to musi być miłość.
- Otwórz okno! - Odwrócił się w jej stronę, wycierając szczeniaka otulonego ręcznikiem - wystaw głowę za okno i oddychaj! - Parsknął śmiechem patrząc, jak się miota. Wyobraził sobie ją na starość jako taką sfeminizowaną wersję starego Huberta i aż przeszedł go dreszcz. Szybko odgonił od siebie tę myśl, trzęsąc kudłatą głową. To samo jego śladem uczynił psiak.
- Oj przestań, to tylko trochę kupy! Chcesz mi powiedzieć, że dzieci będziesz przewijać z głową za oknem?! - W najlepsze rechotał sobie dalej, spłukując resztki psiego urobku. Żeby Artem nic nie zauważył, ani nie poczuł, jeszcze na wszelki wypadek przetrze wannę gąbką, zaleje detergentem, i co? Przecież nic się nie stało! Kątek oka pozwolił sobie na podziwianie Rosiczkowych krągłości. Cichutko zagwizdał pod nosem.
- Pomogę ci to zaprać, dobra? - Mruknął, wypuszczając psiaka na podłogę. Sięgnął po spodnie Rosy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny: trzydzieści kredytów, telefon, gumka do włosów, czasem Karol

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Czw Lis 02 2017, 21:37;

Wspieranie wymiotującego po imprezach Charlesa było nie lada wyzwaniem. Raz zdarzyło się tak, parę lat temu, że klepiąc go pokrzepiająco po plecach i trzymając w ręce szklankę z wodą niefortunnie spojrzała do muszli. Sama nie była w dużo lepszym wtedy stanie, więc wystarczyła odrobina. Zerknięcie wywołało lawinę dalszych skutków: Rosa pchnęła Bucketa na bok i sama nachyliła się nad toaletą, żeby dorzucić do niej swojego bełta. Tak to czasem bywa.
- Ja pierdolę, ja pierdolę... - przełknęła ślinę doskakując do okna. Otworzyła je szeroko, stanęła na palcach i wychyliła się, żeby wziąć głęboki oddech. - Trochę kupy!? Sam jesteś trochę kupy! - zapyskowała mu przez ramię. - Jakie niby dzieci, co?!
Znów wystarczyła chwila. Rosa wyobraziła sobie brudnego niemowlaka leżącego na pieluszce. To nie było trudne przy tym całym zajściu wyobrazić sobie towarzyszący temu zapach. Przechyliła się i wypięła jeszcze bardziej po to, by... puścić pawia.
- Nic nie będę... przewijać! - powisiała tak jeszcze przez kilka chwil tłumiąc kolejne odruchy wymiotne. W końcu zeskoczyła na podłogę i otarła usta rękawem. - To już tylko do wywalenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t117-rosa-pankhurst#322
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Czw Lis 02 2017, 23:49;

Żartował z tymi dziećmi, serio. Że on myślał o jakichś tam dzieciach? Akurat! Był zbyt silny i niezależny, żeby teraz tonąć w pieluchach! Miał już jedno dziecko, brązowego Obsrańca. Musiał go wychować. Był odpowiedzialny.
- Jak ty mnie nazywasz, co? I w ogóle to co, myślisz że Ethel to nigdy nie założy rodziny i nie będzie potrzebowała pomocy przy... - kpiąco-radosny uśmieszek zastygł mu na twarzy, kiedy usłyszał śpiew uwolnionego pawia. Przez chwilę nie wiedział, czy powinien wybuchnąć histerycznym śmiechem, czy jednak przestać się wydurniać i pomóc Rosie się ogarnąć. Szczeniak wybrał tę drugą opcję i już lizał Pankhurstównę po kolanach. Żeby być bardziej konkretnym - zlizywał z nich resztki resztek z własnej kupy. Mogła już zatem odetchnąć, była czysta.
- Ej, ej, ejejejej! Spokojnie, weź się w garść, oddychaj - ogarnął wannę i szybkim krokiem doskoczył do Rosy. Odgarnął jej włosy z twarzy. Do odrzuconych na umywalkę spodni po chwili miała dołączyć koszulka. Pomógł Rosie się jej pozbyć, z zamiarem późniejszego jej doprania - wypierze się, nie dramatyzuj. To tylko... - Przerwał, nie chcąc prowokować kolejnych torsji. Uśmiechnął się jeszcze raz - żeby mały piesek rozebrał cię szybciej, niż ja... - Parsknął śmiechem, pomagając jej podnieść się na równe nogi - jestem zdruzgotany!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
Sponsored content
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ ;

Powrót do góry Go down

Warsztat samochodowy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next

Similar topics

-
» Warsztat samochodowy i myjnia
» Warsztat samochodowy
» Warsztat motocyklowy
» [P1] Zbrojownia i warsztat
» Warsztat

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Witaj w Rode! :: FABUŁA :: Rode :: Dzielnica Północna-