Share|

Warsztat samochodowy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Warsztat samochodowy  ♦ Wto Lip 18 2017, 20:46;

First topic message reminder :




WARSZTAT SAMOCHODOWY

Mieszczący się na pograniczu miasta skromny warsztat z zewnątrz może przywodzić na myśl wysypisko śmieci, głównie metalowych – stare karoserie, zbiorniki paliwa, tłumiki, silniki, elementy elektroniki i inne, mniejsze dobra, rozrzucone są po całym terenie należącym do warsztatu. Same w sobie stanowią pokaźny magazyn części zamiennych, nocami zamykany za metalowym ogrodzeniem, okalającym cały teren. Dodatkowo pilnowane przez psa stróżującego. Wewnątrz – typowy warsztat samochodowy. Przy prawej ścianie od wejścia stoją skrzynie i regały z narzędziami i nieco lepszej jakości częściami, których żal trzymać na zewnątrz. Naprzeciwko drzwi zaś znalazły miejsce przeróżnej maści większe sprzęty, dla których nie znalazło się ono nigdzie indziej. A także niski stolik i dwa samochodowe fotele, przerobione na całkiem wygodne kanapy. Na ścianie po stronie lewej od wejścia wiszą półki z jeszcze większą ilością narzędzi, części oraz opon. Nie tak dawno ozdobił ją także uroczy plakat. Przy tej ścianie stoi również wieszak z mniej lub bardziej brudną odzieżą. Niemal wszystko tutaj jest, albo wkrótce będzie ubrudzone smarem. Zamiast kanałów, warsztat wyposażony jest w dwa podnośniki hydrauliczne.
Znajduje się tutaj także drugi poziom. Schody na górę prowadzą do małej, lekko zaniedbanej kanciapy z toaletą, łazienką z prysznicem, niewielką kuchnią i małym pomieszczeniem z łóżkiem, stołem i dwoma krzesłami. Ostatnio mieszkanko stało się również bogatsze o jedną szafę.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny: trzydzieści kredytów, telefon, gumka do włosów, czasem Karol

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Pią Lis 03 2017, 00:24;

- Przestań mnie oblizywać! Najpierw mnie obsrałeś, a teraz liżesz, tak? Nie ma mowy! - złościła się na szczeniaka. Aż jej się gorąco od tego wymiotowania zrobiło. Pozwoliła się Bucketowi rozebrać i została już w samej bawełnianej bieliźnie i skarpetkach. Poczuła gęsią skórkę na plecach. Była końcówka lata a wieczory i noce już nie takie ciepłe.
- Jakie wypierze, teraz już zawsze będzie mi śmierdziało gównem - zamierzała po powrocie do domu sprawdzić jak stoi z oszczędnościami. Musiała sobie kupić nowe spodnie. Rozejrzała się za jakąś butelką wody, żeby się napić. W pierwszym odruchu chciała skorzystać z kranu umywalki, ale momentalnie ją cofnęło na widok ufajdanych portek. Obejmując się ramionami ruszyła w stronę kuchennego aneksiku.
- Mta... tylko nie próbuj brać z niego przykładu! - odkręciła butelkę z wodą i pociągnęła z niej solidny łyk.- I jak ja teraz wrócę do domu?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t117-rosa-pankhurst#322
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Pią Lis 03 2017, 01:01;

Skrzyczany szczeniak niewiele sobie z tego faktu zrobił i nadal w najlepsze napastował Pankhurstównę, przelewając całą swoją miłość na jej kolano (dobrze, że w ten sposób, a nie inny. Ale jako, że to dziewczynka, to zapewne niemożliwe, co nie?). Dopiero Karol bohatersko zgarnął dzieciaka na bok. Mimo wszystko nadal lubił Obsrańca. W końcu pomógł mu rozebrać panienkę, to zasługiwało na pełne szacunku głaski.
- Oj przestań, pachnący proszek i nie będzie śladu! Przecież to nic takiego! Jak ci może śmierdzieć, skoro będzie pachniało fiołkami? - Tłumaczył cierpliwie, choć przecież wiedział, że to bez sensu. Rosa jak coś sobie namyśliła to tak po prostu było, nawet jeśli wszystkie znaki na niebie i ziemi głosiły coś kompletnie przeciwnego. Dzielny, rycerski Bucket powędrował więc do umywalki i usypał kupę proszku na... okupionych gatkach. Rosa tymczasem mogła swobodnie pobuszować po kuchni, gdzie znalazła to, czego potrzebowała.
- Za kogo ty mnie masz, kwiatuszku? Przecież dobrze wiem, że na ciebie działają inne zapachy - zabrał się za rękaw koszulki - poza tym chyba wolę się delektować... i niekoniecznie tym, co z siebie wyrzucisz - nadal był w zaskakująco dobrym nastroju! W jednej chwili, za sprawą magicznej kupy, zapomniał o porannej strzelaninie. Zabrał się za płukanie pozostałości po przykro pachnących plamach.
- Może... Znajdę ci coś odpowiednio długiego i udasz że to sukienka? Odprowadzę cię pod same drzwi, więc jak ktoś będzie szedł, zasłonię cię własnym ciałem, co? - Plan wydał mu się doskonały! A bo mało to miał przecież przydługich koszulek? Na pewno coś się znajdzie i dla Rosy! Patrząc na jej poczerwieniałą twarz, nie miał zamiaru jej zmuszać do założenia ufajdanych ubrań z powrotem. A w czymś przecież wrócić do domu musiała!
- Albo... Jak nie chcesz, to pójdę do ciebie sam, wezmę ci coś do przebrania i wrócę. Trochę to zajmie, ale... - Otulił zmarzniętą dziewczynę ramieniem. Wcale nie żartował, zamierzał pofatygować się przez całe miasto po ciuchy, jeśli Rosa uzna jego pierwszy pomysł za idiotyczny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny: trzydzieści kredytów, telefon, gumka do włosów, czasem Karol

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Pią Lis 03 2017, 01:55;

Wypłukałaby się pod prysznicem, ale przypomniała sobie, że to właśnie w wannie piesek postawił klocka. Wzdrygnęła się na samą myśl i upiła kolejny łyk wody.
- No nie wiem, no nie wiem! Jak sobie pomyślę o tym smarku - zerknęła na kręcącego się po pomieszczeniu pieska, który okazał się być suczką - To mi od razu jedzie!
Otworzyła jedną z szafek żeby sprawdzić co miał do jedzenia. Jakieś chrupki czy może skitrane cukierki. Musiała przyznać, że Charles pachniał dzisiaj naprawdę ładnie. Nie wiedziała, że to sprawka Artema, który wychodząc na randkę wypachnił i swojego współlokatora. Przypomniała sobie, że powinna mieć w kieszonce plecaka swoje perfumy. Tani, mały flakonik różanego pachnidełka, który nosiła ze sobą.
- Daj mi jakiś tiszert. I bluzę, tę powyciąganą - z jednej strony będzie miała rower, z drugiej Bucketa. Nie będzie chyba tak źle. Jeśli miał jeszcze tę swoją brzydką bluzę, to będzie mogła spokojnie udać, że ma szorty, których nie widać. Uniosła się na palcach i cmoknęła Charliego. Tak trochę złośliwie, bo przecież chwilę temu puściła pawia, i trochę z miłością, bo chciał jej pomóc.
Wyszli jakiś czas później. Przemierzyli miasto bez problemu, bo tak naprawdę nikt nie zwracał uwagi na gołe nogi Rosy. A bo to ona pierwsza była w mini, w szortach?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t117-rosa-pankhurst#322
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Pią Lis 03 2017, 11:10;

W szafce były płatki śniadaniowe. Na sam dźwięk potrząsania zawartością pudełka, mały Obsraniec stał już na baczność przed panną Pankhurst. Jeszcze nie skakał, ale był gotów do ataku! Jeśli Rosa sięgnie choćby do wnętrza paczki, o jej kolana oprą się dwie, mięciutkie łapki.
- Takie są dzieci, nigdy dzieci nie widziałaś? - wzruszył ramionami, po raz drugi tego dnia nawiązując do tematu w sposób dwuznaczny. Nawet zabawna była ta zdecydowana reakcja Rosy, mogła więc być pewna, że choćby z samej przekory, Bucket jeszcze kilkukrotnie powróci do ewidentnie drażniącego ją tematu. Od tego przecież był, by urozmaicić jej życie!
- Mam bluzę - rzucił, głupio się uśmiechając. Uśmiech zniknął mu z twarzy, gdy go pocałowała. Złośliwie udał odruch wymiotny i udał się po bluzę, którą niejednokrotnie Rosa raczyła skomentować, że wygląda w niej, jak niedożywiony bezdomny. Może i tak wyglądał, ale wreszcie na coś się przydała!

Szybko rzucił do prania umazaną przez psiaka narzutę, położył go spać i ogarnął mieszkanie Artema, żeby nie wstyd mu było przyprowadzić babę. Dopiero mogli wracać.
Przez całą drogę Bucket dzielnie doglądał, czy aby na pewno żaden z nielicznych przechodniów nie ogląda zbyt uważnie rosiczkowego tyłka. Nim dotarli do centrum, już sporadycznie podszczypywał jej pośladki pod materiałem koszulki. Im bliżej jednak domu, tym bardziej spięty się wydawał. W międzyczasie dostał SMS od Fiony, od razu informując o wszystkim Rosę z zapewnieniem, że wszystkim się zajmie. Dłuższą rozmowę na ten temat odłożył jednak na inny czas. Rosa była już zmęczona. Nie do końca zdając sobie sprawę z przykrej niespodzianki, która czeka Pankhurstównę już pod drzwiami, odstawił ją i jej rower przed samą bramę. Sam także pofatygował się do domu, wypadało się wreszcie pokazać.

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny: trzydzieści kredytów, telefon, gumka do włosów, czasem Karol

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Czw Wrz 13 2018, 16:17;

< mieszkanie Max

Impreza dziewcząt skończyła się szybciej niż powinna, wszystko za sprawą tajemniczego Latynosa, który przyszedł po Elię, zagrał na gitarze, przerzucił Martinez przez ramię i sobie poszedł. Rosa nie wiedziała jeszcze, za lada moment w Rode nie będzie ani szanownej pani myśliwej, ani młodej adeptki weterynarii. Obie miały wyjechać do Nowego Jorku, zostawiając swoją nieobeznaną w wielkim świecie koleżankę w Rode, którego nigdy z resztą nie opuszczała.
Koniec zabawy nie oznaczał jednak, że nie zdążyły opróżnić wszystkich butelek. Aż czkawkę dostały, w zamian tracąc jasność spojrzenia i myślenia. Po jakimś czasie Rosa wybełkotała coś o tym, że powinna wracać. Zabrała ze sobą bluzę od Max i nie swoją kurtkę i ruszyła w drogę powrotną, do kanciapy Bucketa. Marzyło jej się ciepłe łóżko i piżama.
Na miejsce dotarła wcale nie bez trudu - nie wiedzieć dlaczego wybrała okrężną drogę, w dodatku mniej oświetloną. Nic to, nie zrażona zamknęła za sobą bramkę najciszej jak tylko potrafiła i podreptała w stronę budynku. Na dzień dobry powitało ją szczeknięcie Psa, który usłyszał Pankhurstówny kroki i nie omieszkał się odezwać.
- Ćsśśśś śśśś! Psi psi psi! - zacmokała i zachichotała zamykając za sobą kolejne drzwi. Rozejrzała się w ciemnościach próbując dopatrzeć się drogi do schodów i wspinając na palce ruszyła tam, gdzie powinny się znajdować.
- Aj! - najpierw potknęła się o Psa, który zaskomlał, następnie o stołek niewiadomego pochodzenia - oj! Sicho piezku, nis nie móf... hihihi!
Wślizgnęła się do kanciapy, zdjęła plecak i delikatnie odstawiła na podłogę. Zaraz zabrała się też za zdejmowanie kurtki i butów - pierwsza powędrowała na wieszak, drugie pod ścianę. Na oparciu krzesła wylądowały spodnie, skarpetki, bluza i tiszert. Jakże się starała, by nie obudzić Charlesa! Po ciemku wymacała swoją piżamę, w którą się przebrała i już miała wskakiwać do łóżka, pod kołdrę gdy poczuła pragnienie. Nie byle czego, bo wody. Cicho jak kot ruszyła do aneksiku kuchennego. Najpierw sprawdziła w lodówce, potem w szafce. Ugasiwszy pragnienie zwinnie wskoczyła pod pierzynę dumna z tego, że wszystko załatwiła tak sprawnie, nie budząc ukochanego serduszka.

W rzeczywistości było nieco inaczej: Metalowa furta wyślizgnęła się Rosie z dłoni i z impetem uderzyła o zamknięcie. przetupała też głośno po podjeździe chcąc otrzepać buty ze śniegu. Drzwi wejściowe zatrzasnęła, dla pewności, że je zamknęła. Gdy Pies zaszczekał, Pankhurstówna najpierw mu odszczekała, dopiero potem spróbowała uciszyć. Każdemu potknięciu towarzyszyło też donośne przekleństwo. Potknęła się o próg chcąc zamknąć drzwi kanciapy i zahaczyła kieszenią o klamkę, przez co upadła na podłogę. Ponownie wyburczała pod nosem przekleństwo; otrzepując się wstała na chwiejne nogi i czknęła. Dopiero wtedy rzuciła plecak i buty, oraz kurtkę. Kolejne były ubrania - te nie trafiły na oparcie krzesła, a na psi grzbiet. Założenie piżamy, nie wspominając o znalezieniu jej zabrało dziewczynie trochę czasu. Zahaczyła nogą o stół, nie trafiła w nogawkę szortów, tiszert wreszcie udało się założyć na lewą stronę, tyłem do przodu. Tłukąc się po całym, malutkim mieszkanku trzasnęła i drzwiami lodówki, potem szafki. Butelka z wodą spadła najpierw na podłogę, za drugim razem Rose udało się napić. Przewracając krzesło wskoczyła do łóżka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t117-rosa-pankhurst#322
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Sro Wrz 19 2018, 16:33;

/luty

Dzień wybitnie mu do pracy nie służył, noc nie służyła mu jeszcze bardziej. Wcześniej, wieczorem zaś naczekał się biedaczyna, by móc chusteczką na pożegnanie pomachać dawnej przyjaciółce, Florze, którą to - jak los chciał - ledwo powitawszy, już musiał pożegnać. Żegnając się więc wylewnie obiecali do siebie pisać, dzwonić, ze szczerą nadzieją, że tym razem nie padną ofiarą żadnej ściemy ze strony nikogo, że utrzymają kontakt. Charles zaś rychło padł ofiarą czego innego, gdy do stresu, okrutnej rozpaczy i prawdopodobnej wizji ojcostwa dołączył ostateczny objaw beznadziei pod tytułem "gile po pas". Tonąc w chusteczkach spędził więc ostatnie godziny zbyt osłabiony, by choćby dać znać ukochanej Pankhurstównie, aby trzymała się na razie z daleka od źródła zarazy, jakim nagle stał się warsztat.
Już miał to zrobić. Ale niespodziewanie wpadł w objęcia Morfeusza.
Trzask furtki był dla niego ledwie pieszczotliwym szeptem, tupanie i odgłos drzwi wejściowych rozkoszną kołysanką, która jeszcze po ustaniu, nieproszonym echem rozbrzmiewała w obolałej głowie.
Poruszył się i zanurzył ponownie w innej rzeczywistości, gdzie zdrów i pełen wigoru obtańcowywał równie zgrabną, co tajemniczą Niewiastę Bez Twarzy, która owym wigorem zachwycona przechyliła się do przodu, by wyszeptać mu do ucha...
- HAU HAU HAU!
Wzdrygnął się i poderwał, nieomal strącając z szafki nocnej talerz z kolacją. Na chwilę otworzył jedno oko, gdy Pankhurstówna wspinała się na górę.
- Ić, łazienka po prawej, weśś koszuleproszz - wymamrotał do wyśnionej piękności, by zaraz charknąć donośnie i ponownie zapaść w płytką drzemkę. Ta zaś - jak los chciał - długo potrwać nie miała...

k6
Parzyste: We śnie przemierzał właśnie korytarz swojego starego, nowojorskiego mieszkania. Już kierował się do wspomnianej wcześniej łazienki, kiedy to Pankhurstówna, zakłócając po raz kolejny ciągłość całej wyśnionej przez Bucketa historii, rzuca się na niego całym ciałem, chwilowo zabierając oddech z piersi. Zaskoczony obrotem spraw Karol w odruchu obronnym unosi się gwałtownie do siadu, spycha z siebie ukochaną z wydartym ostatnim tchem okrzykiem na ustach:
- Amanda!!!
Zapada cisza, przerywana jedynie płytkim, chrapliwym oddechem Psa Bucketa.
Nieparzyste: Sen nabierał rozpędu, już drzwi zaparowanej kabiny prysznicowej otwierają się, a twarz Bucketa przybiera rozanielony wyraz, kiedy to jego realna, nie wyśniona, cielesna ukochana całą siłą skumulowaną w tym drobnym, pijanym ciele, wbija kościste kolano dokładnie między bucketowe nogi. Karol wyje z bólu, a wtóruje mu pies, który swe klejnoty postradał ledwie miesiąc temu na wizycie u panny Martinez. Charles zyskał dziś niepowtarzalną szansę, by do bezjajcego kumpla dołączyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny: trzydzieści kredytów, telefon, gumka do włosów, czasem Karol

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Nie Wrz 23 2018, 21:25;

nieparzyste

Nawet nie ukrywała, że cieszy się z wyjazdu Florence. Nie polubiły się, po raz kolejny z resztą. Nie zapomniała, jak Marchewa z Wiadrem ścięli jej warkoczyki. Tuż przed tym, jak ruda zafundowała dziewczynce kąpiel w toalecie. Krzywiła się, gdy Bucket poprzedniego wieczoru stękał, że wyjeżdża jego przyjaciółka. Srółka, ruda dręczycielka!
Jeśli chodzi zaś o Psa i jego dwa psiątka, to Rosa była przeciwna kastracji. W końcu to chłopak był, i gdzie tak bez jajek by miał chodzić? Charles był jednak nieugięty, więc dała spokój. Przyniosła zwierzakowi na pocieszenie udko z kurczaka z Kozy. Cóż zrobić?
Tego się nie spodziewała. Wszystko miało przebiec cicho i gładko, i do tej pory tak było. W jej pijanej opinii, rzecz jasna. Przewalając się przez rozłożoną kanapę wcisnęła kolano dokładnie tam, gdzie wciskać go nie powinna. Krzyknęła i ona, toteż krzyczeli razem: Rosa, Charles i Pies.

K6 losowa:
parzyste - zrywając się, Karol uderza Rosę łokciem w oko. Będzie limo aż miło.
nieparzyste - zrywając się Karol sprawia, że dziewczyna chwieje się i spada na podłogę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t117-rosa-pankhurst#322
Sponsored content
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ ;

Powrót do góry Go down

Warsztat samochodowy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3

Similar topics

-
» Warsztat samochodowy i myjnia
» Warsztat samochodowy
» Warsztat motocyklowy
» [P1] Zbrojownia i warsztat
» Warsztat

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Witaj w Rode! :: FABUŁA :: Rode :: Dzielnica Północna-