Share|

Warsztat samochodowy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Warsztat samochodowy  ♦ Wto Lip 18 2017, 20:46;




WARSZTAT SAMOCHODOWY

Mieszczący się na pograniczu miasta skromny warsztat z zewnątrz może przywodzić na myśl wysypisko śmieci, głównie metalowych – stare karoserie, zbiorniki paliwa, tłumiki, silniki, elementy elektroniki i inne, mniejsze dobra, rozrzucone są po całym terenie należącym do warsztatu. Same w sobie stanowią pokaźny magazyn części zamiennych, nocami zamykany za metalowym ogrodzeniem, okalającym cały teren. Dodatkowo pilnowane przez psa stróżującego. Wewnątrz – typowy warsztat samochodowy. Przy prawej ścianie od wejścia stoją skrzynie i regały z narzędziami i nieco lepszej jakości częściami, których żal trzymać na zewnątrz. Naprzeciwko drzwi zaś znalazły miejsce przeróżnej maści większe sprzęty, dla których nie znalazło się ono nigdzie indziej. A także niski stolik i dwa samochodowe fotele, przerobione na całkiem wygodne kanapy. Na ścianie po stronie lewej od wejścia wiszą półki z jeszcze większą ilością narzędzi, części oraz opon. Nie tak dawno ozdobił ją także uroczy plakat. Przy tej ścianie stoi również wieszak z mniej lub bardziej brudną odzieżą. Niemal wszystko tutaj jest, albo wkrótce będzie ubrudzone smarem. Zamiast kanałów, warsztat wyposażony jest w dwa podnośniki hydrauliczne.
Znajduje się tutaj także drugi poziom. Schody na górę prowadzą do małej, lekko zaniedbanej kanciapy z toaletą, łazienką z prysznicem, niewielką kuchnią i małym pomieszczeniem z łóżkiem, stołem i dwoma krzesłami. Ostatnio mieszkanko stało się również bogatsze o jedną szafę.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 16
Ekwipunek podręczny: Ciążowy brzuch, telefon

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Wto Lip 25 2017, 01:14;

/Zaczynamy!

Ashley nosiło od samego rana. Cała zbieranina, wszystki lud tego małego świata zebrał się w jednym miejscu, żeby poplotkować, połazić dookoła stoisk, pouśmiechać się do siebie mniej lub bardziej sztucznie, poawanturować, a wszystko to zwieńczyć wybuchami. Brzmi jak zabawa. Ash też zamierzała się dzisiaj zabawić.

Charles Bucket to ponoć miły gość. Tak mówiła Max, a Ashley święcie w to wierzyła. Siostra nigdy jej nie okłamała. Taki Charles Bucket więc nie mógłby się długo i mocno gniewać za nieco przedterminowe odebranie starego, siostrzanego rzęcha. Stała klientka, zniżki, telefony i wiadomości tekstowe informujące o przebiegu prac... Wiele za dużo widziała Ashley, by dać sobie wmówić, że to nie zaloty. Niewiele mogła wiedzieć o rzeczywistych rozterkach sercowych młodego Bucketa, jednakże wybitnie bawiła ją myśl, że jej siostra i mechanik coś teges. I tej właśnie myśli się trzymała, przeskakując przez ogrodzenie warsztatu, w jego przeciwległy róg rzucając uprzednio małą łapówkę dla psiego strażnika. O nim też słyszała, a i ile to razy dała się obwąchać czarnemu nochalowi wielgachnego i równie wielce pociesznego brytana o oryginalnym imieniu Pies. Przelazła bez najmniejszych problemów, dopomogła jej w tym kondycja gimnastyczki. W kilka susów przemierzyła krótki dystans pomiędzy bramą, a drzwiami do warsztatu. Krew odpłynęła jej z twarzy, która momentalnie stała się zimniejsza od reszty ciała o dobre dwa stopnie, ale nic to. Zapewne adrenalina uderzyła do głowy. Chwyciła kawałek tłumika, którym podważyła kłódkę zamykającą bramę. Prymitywny mechanizm trzasnął i ustąpił. Otworzyły się podwoje. Wszystko przez te kwaśne deszcze, niszczyły wszystko, a Bucket wybitnie nie dbał o bezpieczeństwo lokalu. Ledwie wlazła, a zaraz i dłonie poczęły robić się niezgrabne, zakręciło jej się w głowie. Resztkami świadomości zarejestrowała majaczący cień starego Chevroleta należącego do właściciela kasyna, a tuż obok motocykl. W tamtym kierunku stawiała właśnie ciężkie, niezgrabne kroki. Z każdym jednym coraz bardziej traciła kontakt z głównym centrum dowodzenia, mroczki zasłoniły widok już całkowicie.
Blady policzek dziewczyny z głośnym mlaśnięciem trafił zimną kałuże, a konkretniej plamę rozlanego oleju. Ocknęła się kilka minut później. Obolała, a do tego wszystkiego chciało jej się rzygać. Orientując się, że motocykl, do którego tak uparcie się czołgała to stary rzęch Bucketa, poczuła kolejną falę mdłości. Uznając, że nie da rady w takim stanie wyjść stąd o własnych siłach, usiadła na jednym z foteli i pochyliła do przodu, walcząc z chęcią ozdobienia pawiem brudnej i śmierdzącej smarem, benzyną i innymi płynami podłogi. Wyjdzie stąd, kiedy tylko poczuje się lepiej, co nie było łatwe. smród nafty roznosił się po pomieszczeniu. Od kiedy to gówno tak śmierdzi, pytała siebie w myślach.

Po wielu wysiłkach i wstrzymywaniu pawia, ten i tak znalazł drogę na wolność i ozdobił niestrawionym spaghetti podłogę u Bucketa. Wielkie szczęście w nieszczęściu, bo choć to spaghetti było całkiem dobre, najlepsze jakie jadła, to jego pozbycie się pozwoliło także pozbyć się najgorszych torsji. Wymiana wiadomości z ojcem i Max utwierdziły ją w tym, że najwyższa pora się zmywać. Bez motorka.

/zt - na ulicę
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t132-ash-mason#402
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny: trzydzieści kredytów, telefon, gumka do włosów, czasem Karol

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Wto Sie 29 2017, 21:14;

< dzień po festynie

Koniec końców nie było czasu by Ethel mogła zdjąć siniaka spod oka Rosy. Opuchlizny już nie było, zostało samo zasinienie. Miała Pankhurstówna w planach udać się przed pracą do przychodni by to usunąć. Nie było kiedy. Wróciła do domu, gdzie odczytała wiadomości od Paddlera i Bucketa. Z tym pierwszym nawet wymieniła kilka słów. Skarbowanie od drugiego wprawiło ją w zmieszanie. Nie miała pojęcia, że to sprawka Artema. Mimo to umówili się po południu w warsztacie. Rosa była niepewna swego przez cały dzień. Właściwie, to gdyby nie Ethel, zapewne w ogóle by się nie zdecydowała na tę rozmowę. Raz kozie śmierć, a sama Rosa była uparta przecież jak koza. Udała się wedle telefonicznej pyskówki do bucketowego warsztatu. Przystanęła w progu patrząc jak Charles dłubie pod maską. W głowie powtarzała to sobie dziesiątki razy, a mimo to miała ochotę uciec. Ethel miała rację, Rosa darzyła Charlesa ogromnym uczuciem. Sama Pankhurstówna zdała sobie sprawę z tego dopiero, kiedy Bucket wyjechał. Z trudem to przyznawała. W końcu, po kilku postanawiających smsach i nocy spędzonej na rozważaniu wszelkich za i przeciw zdecydowała się zaryzykować. W głowie miała także plan ucieczki. Łypnęła na wiszący na ścianie plakat. Był nowy, wcześniej wisiała tu rozkraczona Nanna Johansen. Charles zmienił preferencje po pobycie w Nowym Jorku?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t117-rosa-pankhurst#322
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Wto Sie 29 2017, 21:18;

/Z przychodni

On planu ucieczki nie miał. Nawet z kupna papierosów zrezygnował, zastępując je paczką gumy do żucia, by nie dawać Rosie kolejnego powodu do marudzenia podczas tej całej rozmowy. Dlatego mógł wydawać się dziś odrobinę nieswój, kiedy tak dłubał pod maską samochodu Hefertha. Rano przyszły te nieszczęsne świece, więc Charles nareszcie mógł je zamontować i odstawić naprawiony wóz właścicielowi. Obok na naprawę czekał już kolejny, nie obijał się Bucket. W głowie miał już plan na kilka ulepszeń, które w wolnej chwili zamierzał wypróbować na swoim własnym składaku. Z pamięci już dawno wymazał poranny incydent z dziadkiem Rosy. Od tamtego czasu zdążył wpaść do domu, zrobić ze sobą porządek i przebrać w ciuchy, które teraz, w obawie przed zabrudzeniem, czekały na wieszaku. Pozornie rozczochrany i w nieładzie, a w rzeczywistości świeżo umyty łeb, jedna z jego najlepszych koszul wisząca gdzieś za plecami Rosy, nawet brak wszechobecnego zapachu dymu tytoniowego. Wszystko po kolei podporządkowane było jej... Czego i tak oczywiście by się wyparł, gdyby spytała.
- Rosa - przywitał się, dostrzegając ją na razie ledwie kątem oka - już jesteś, przepraszam, musiałem zająć się... - Urwał, mrużąc oczy, skupiony na sińcu. Pospiesznie otarł umazane ręce o koszulkę i podszedł, chcąc obejrzeć ją z bliska. Pożałował jeszcze mocniej, że zostawił ją tutaj samą na tak długo.
- Który to zrobił? - Był pewny, że znów źle ulokowała uczucia i tak płaciła za to cenę. Tym razem jednak to nie było żadne zerwanie przez SMS, gdzie na pocieszenie wystarczyłby przyjacielski przytulas, a poważna sprawa. Bucket dopowiedział sobie sam historię do tego siniaka... I był wściekły. Odrobinę drżały mu ręce, kiedy tak obejmował jej twarz. Zachciało mu się cholernie palić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny: trzydzieści kredytów, telefon, gumka do włosów, czasem Karol

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Wto Sie 29 2017, 21:22;

To nie był byle jaki plan ewakuacji, choć był niezwykle prosty: gdyby Charlie zareagował inaczej niż sobie wyobrażała, zamierzała najzwyczajniej w świecie odwrócić się na pięcie i uciec płonąc przy tym ze wstydu. Nie widziała ubrań na zmianę, które wisiały za jej plecami. Nie palił, to ją nieco zdziwiło (choć dobrze, że tego nie robił. Tyle tu było substancji łatwopalnych).
- Jasne, to przecież... - nie dokończyła, bowiem podszedł do niej i się nachylił by ująć różyczkową twarz w swoje dłonie. Nie widziała Bucketa od roku, a teraz stał tak blisko. Niewiele się zmienił, może trochę zmężniał, takie przynajmniej miała wrażenie. Na moment zapomniała o całej złości jaką zamierzała mu wyrzucić. W brzuchu poczuła mrowienie, które sięgnęło klatki piersiowej. Zapatrzona w ciemne, zagniewane oczy poczuła, że jej serce zabiło mocniej i przysiąc by mogła, że słychać to było w całym warsztacie. Na moment zapomniała języka w gębie. A miało być zupełnie inaczej! - E... co? - zdała sobie sprawę, że coś mówił.- Ach. Nic, przewróciłam się - skłamała. Przecież mu nie powie, że to Hiacynta. Uniosła ręce by odsunąć od swoich policzków dłonie Bucketa. Inaczej się nie skupi. Chrząknęła uciekając wzrokiem w najbliższy kąt. - Mocno pogryzły? - zapytała głupio o pierwsze, co jej przyszło do głowy. Potrzebowała Różyczka kilku chwil by sobie wszystko poukładać z powrotem. - Dlaczego się do mnie nie odzywałeś? - uniosła znów spojrzenie, drugie pytanie zadała już pewniejszym tonem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t117-rosa-pankhurst#322
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Wto Sie 29 2017, 21:26;

Nie miał żadnego pojęcia o oczekiwaniach Rosy odnośnie tej rozmowy. On sam spodziewał się karczemnej awantury, nie widoku ofiary przemocy domowej. Może nawet zauważył jej reakcję, głupek jednak uznał ją za strach. Bała się powiedzieć, oczywiście. Na pewno ją zastraszył.
- Przewróciłaś... Nie ma sprawy, nie musisz mówić – z pewnym ociąganiem opuścił ręce, zostawiając jej na jednym policzku niewielką, czarną smugę. W głosie nie wybrzmiała żadna pretensja, choć był ewidentnie poruszony. Rosa została pobita, to oczywiste. A jeśli nie powie mu tego sama, dowie się o wszystkim w inny sposób. Zawziął się będąc przekonanym, że jest jej to winien. Nawet wbrew jej woli.
- Chodzę, żyję, więc chyba nie bardzo – odparł, unikając konkretnej odpowiedzi. Najadł się strachu nad tym jeziorem, ale czy to nie Rosa bała się bardziej? Nie tylko o niego, ale i o siebie. Nadal wracał myślami do siniaka pod jej okiem. Odsunął się od niej i złapał za jakiś kawałek szmaty, żeby doczyścić ręce. Zerknął jeszcze raz pod maskę samochodu, udając zainteresowanie tym, co skrywał wewnątrz. Najzwyczajniej szukał bezpiecznego punktu, gdzie mógłby podziać oczy. Na to pytanie nie było dobrej odpowiedzi, zwłaszcza w tej chwili, kiedy i tak wszystko wzięło w łeb.
- Miałem urwanie głowy, przepraszam – prawda była taka, że tak było mu łatwiej. Wykorzystał cały ten wyjazd jako terapię... Która na swój sposób zadziałała. Tak przynajmniej z początku uważał Bucket. Pierwszy raz od lat nie czuł się zamknięty we friendzone, a po utracie pracy i nagłym powrocie do Rode zamierzał się upewnić, że nie była to tylko iluzja, którą sobie wymyślił, by czuć się dobrze. Wyszło, jak wyszło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny: trzydzieści kredytów, telefon, gumka do włosów, czasem Karol

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Wto Sie 29 2017, 21:29;

Gdy tylko się dowie, że łobuzem, który podbił oko Rosie jest jego własna babcia...! Znowu poczuła łaskotanie. Tym razem jednak nieco inne. Takie, które towarzyszy kiedy człowiek spodziewa się czegoś niedobrego. Wzięła głęboki wdech chcąc dodać sobie nim animuszu. Lepiej przecież będzie mieć to za sobą.
- Albo mogłeś po prostu od razu po wyjeździe napisać, że zamierzasz urwać kontakt, i że mam się przestać odzywać.- Tak to właśnie odebrała. Szczególnie teraz, kiedy znowu pochylił się nad silnikiem czy innym wlewem płynu do wycieraczek. Że ma się od niego odczepić, bo ma jej serdecznie dość. Aż Różyczkę zakuło w młodzieńczym serduszku na samą myśl o tym. - Wtedy nie poczułabym się tak paskudnie. Znaczy poczułabym. Ale miałabym czas na przetrawienie tego - zamiast fantazjowanie o tobie, dodała w myślach. Bo łapała się na wspominaniu selfików, które znalazła w garażu. Nawet, jeśli wyglądał na nich idiotycznie. Śnił jej się też i minionej nocy,i nie był to zwykły sen przygodowy. A przynajmniej nie z takimi przygodami, jakie miał Indiana Jones. Mimowolnie spąsowiała na samo wspomnienie. Szybko zmarszczyła brwi.
- Z resztą, nie ważne, już rozumiem. Przyszłam, żeby ci powiedzieć, że... patrz chociaż na mnie, jak do ciebie mówię!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t117-rosa-pankhurst#322
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Wto Sie 29 2017, 21:32;

Spędził całe lata na fantazjowaniu o Rosie. Na różne sposoby, romantyczne i te aż do szpiku kości niepoprawne. Może czasem wolałby mieć jej dość, nie chodziłby wtedy jak zadżumiony i częściej wysypiał się nocami. Przez całe lata nie znalazł w sobie tyle odwagi, żeby postawić wszystko na jedną kartę. W obawie przed niekorzystnym rozstrzygnięciem, przed utratą. Zabawne.
Słuchał jej i gapił się na silnik, serce pojazdu. Jego własne miało właśnie przed sobą nie lada wysiłek. Tłukło się nieznośnie, wprawiało tym Bucketa w irytację. Zdał sobie sprawę tak już wszystko było na nic. Że nie naprawi przyjaźni kolejnym błyskotliwym żartem. Bo zależało mu choć na przyjaźni, potrzebował jedynie czasu.
- No? Co rozumiesz? - Odrzucił ścierkę gdzieś w bok, na stolik. Zapomniał na chwilę o przysłonięciu blizny na przedramieniu, pamiątki po zabawie z ogarem w szarpanie mięska. Był autentycznie zaciekawiony, wręcz wierciło go w brzuchu na myśl o tym, co zaraz może od niej usłyszeć. Że warsztat prezentuje się znacznie lepiej bez poprzyklejanych wszędzie plakatów Nanny Johansen? Bo i po powrocie dość szybko poodklejał wszystkie, zostawiając tylko ten przyklejony przez Artema, z rudowłosą Amandą. Jakoś nie potrafił się przemóc, nadal pamiętając ich spotkanie w Nowym Jorku.
- Słucham - podszedł nieco bliżej. To nie było na jego nerwy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny: trzydzieści kredytów, telefon, gumka do włosów, czasem Karol

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Wto Sie 29 2017, 21:38;

Na jedną kartę postawiła wszystko za to Rosa. Była doskonale świadoma tego, że mógł sobie znaleźć w wielkim mieście dziewczynę, która pewnie tu przyjedzie niebawem, albo do której wkrótce wróci. Przez rok mogło się wiele pozmieniać. Na dobrą sprawę przez brak kontaktu nie miała pojęcia co działo się w życiu Bucketa przez ten czas. I dobrze!, myślała, im szybciej, tym lepiej! Jak nie wyjdzie, w długą, do domu! Nawet ubrała tenisówki, żeby wygodniej i lepiej się biegło. Żałowała, że nie wzięła też butelki wody, żeby w razie czego się nią polać, gdy już będzie płonąć ze wstydu i zażenowania.
- Skoro lepiej ci mnie unikać, nie ma sprawy. Już więcej nie zawrócę ci głowy - ze złości i nerwów jej oddech przyspieszył. Znowu miała wrażenie, że aż słyszy bicie własnego serca. Przebrała nogami już szykując się do odwrotu. - Chcę ci tylko powiedzieć, że... - zamiast dokończyć poruszyła bezgłośnie ustami urywając nagle całą wypowiedź. Dotarło do niej, jak to wszystko kretyńsko zabrzmi. Nie dość, że za moment zrobi z siebie kretynkę ogólnie, to jeszcze będzie gadać jak kretynka. "Chcę cię tylko poinformować, że wydaje mi się, że się w tobie zakochałam"? W domu to wszystko brzmiało dużo lepiej. Teraz zdanie wydawało się Rosie jakby wymyślił je upośledzony. A Bucket na pewno ją za taką weźmie. "Chyba cię kocham"? A skąd mogła mieć pewność? I po co to "chyba"? Milczała rozważając wszystkie możliwości jakie przed sobą miała patrząc na Charlesa spanikowanym wzrokiem. Wszystko wydawało się tandetne.
W końcu podniosła drżącą rękę by chwycić delikatnie za łańcuszek z krzyżem, który mechanik miał zawieszony na szyi i pociągnąć ku sobie. Zmusiła Bucketa tym sposobem do pochylenia się. Sama pokonała ostatnie centymetry jakie dzieliły ich usta. Pocałunek trwał sekundy, choć Rosa miała wrażenie, że to cała wieczność. Cieszyła się w duchu, że ma koszulkę na ramiączkach, bo zdążyła się spocić z nerwów. A wtedy już w ogóle wyglądałaby żałośnie. W takich sytuacjach, kiedy wszystko idzie źle trzeba chociaż dobrze wyglądać, by zachować resztkę godności. Puściła łańcuszek i zrobiła krok w tył, potem drugi i trzeci. Właściwie, już była w blokach startowych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t117-rosa-pankhurst#322
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Wto Sie 29 2017, 21:42;

On również zdawał sobie sprawę, że przez rok mogło się wydarzyć wszystko – wiedział to choćby po sobie i po tym, co wywijał w Nowym Jorku. Ile razy na przykład rozbił sobie łeb...? Rosa nie wiedziała o żadnym z wypadków, świadomie trzymał ją od tego wszystkiego z daleka. Teraz miał wyrzuty sumienia. Przecież wszystko mogło wyglądać zupełnie inaczej, gdyby tylko Bucket w porę wyhodował jaja.
Kiedy Rosa biła się z myślami, bił się i on. Przyglądał się jej badawczo, chcąc jakby przejrzeć jej myśli, nim wypowie je na głos. Zbliżył się o kolejny krok z pewnym niezadowoleniem przyjmując fakt, że i jego oddech przyspieszył. Nie wycofał się tylko dlatego, że nie czuł się w tym osamotniony. Mógł być ślepy, jednak nie do tego stopnia. Nie mógł bowiem nie zauważyć, że działo się z Rosą coś dziwnego. Kolejne pół kroku bliżej. Już miał powtórzyć pytanie, kiedy chwyciła za łańcuszek. Gwałtownie wciągnął powietrze i wypuścił je przez rozchylone usta dosłownie na sekundy przed pocałunkiem. Pachniał tylko miętową gumą, niczym więcej. Papierosy i alkohol zdążyły już wywietrzeć, nim zasmakował ust przyjaciółki. Wydawało mu się, że stanowczo zbyt długo tkwi jak kołek, a przecież marzył o tej chwili niemal od zawsze. Z pewnym opóźnieniem, jednak oddał pocałunek, na co Rosa odsunęła się o krok. Jeśli myślała, że ją teraz tak po prostu wypuści...
Nie czekając, aż się obróci i wyjdzie, dopadł ją jeszcze raz, żeby złączyć swoje wargi z jej usteczkami. Tym razem bardziej zdecydowanie. Zdecydowanie również przycisnął ją do siebie, w myślach przeklinając wszystko, co święte, że był takim tchórzem.
Oderwał się od jej ust dopiero po dłuższej chwili. Serce tłukło mu w piersi, a ramiona mocno ściskały Rosę w objęciach tak, że mogła poczuć każde jedno uderzenie. Dłuższą chwilę nie wiedział, co powiedzieć.
- Dasz mi szansę? - Wyszeptał wreszcie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny: trzydzieści kredytów, telefon, gumka do włosów, czasem Karol

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Wto Sie 29 2017, 21:44;

Już robiła kolejny krok w tył ażeby się zaraz obrócić, kiedy chwycił ją za ramię i przyciągnął ku sobie. Nim zdążyła cokolwiek pomyśleć, nastawiona, że ją zaraz wyśmieje... została pocałowana. Mocno i pewnie wzięta w ramiona. Aż zapomniała o oddechu, choć może była w tym sprawka czułych objęć i muskularnych ramion Charlesa. Pomyślała sobie, jak już zeszła z niej odrobina emocji, że to dobrze, że ją trzymał. Z nerwów aż się Rosie zakręciło w głowie.
- C... co? - zapytała głupio. Rozum wracał na miejsce, wreszcie wzięła pełen oddech. Nagle poczuła się, jakby dostała obuchem w głowę. Dłoń, którą jeszcze kilka sekund temu marszczyła materiał brudnego tiszertu Bucketa zacisnęła w pięść i uderzyła mechanika w plecy. - Ty chyba sobie kpisz! - uwolniła się z objęć, dała mu mięśniaka w lewe ramię, klepnęła w pierś odpychając go lekko od siebie. - Nie raczysz się odezwać do mnie jebany rok, potem siedzisz z mordą w kuble nie mówiąc o powrocie, a teraz to!?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t117-rosa-pankhurst#322
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Wto Sie 29 2017, 21:48;

Nie tego się spodziewał, bez wątpienia. Jeszcze, kiedy odwzajemniając pocałunek mdlała w jego ramionach gotów był pomyśleć, że odkupił się, choćby odrobinę. Kiedy zaciśnięta piąstka walnęła go w plecy... Cóż, mógł się tego spodziewać. Narozrabiał w końcu.
- Ej! - popchnięty odsunął się lekko, nie potrafiąc pohamować błąkającego się na ustach głupawego uśmiechu – dobrze, żadnego całowania! - Uniósł ręce w geście poddania. Po tylu latach jeden, niewinny całus znaczył dla niego więcej, niż cały nowojorski harem. Mogli więc się teraz odrobinę poprzekomarzać.
- Wyjaśnię wszystko, tylko... Daj chwilę – wziął głęboki wdech, na uspokojenie. Biedny Bucket nie miał pojęcia, jak w ogóle zacząć, jak wyjaśnić wszystko Rosie, kiedy z tej radości o mało nie wyskoczył z portek. Pociągnął ją za sobą w głąb warsztatu, by usiadła na fotelu.
- Nie kumasz, na co czekałem jebane osiem lat? - Zaczął, zajmując drugi fotel – to takie dziwne, że odpuściłem? - Teraz nie wydawał się być zły. Wyglądał raczej na takiego, który wspominał właśnie z nostalgią stare, dobre czasy. Głupi Bucket.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny: trzydzieści kredytów, telefon, gumka do włosów, czasem Karol

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Wto Sie 29 2017, 21:49;

Gdy już jedno miała z głowy, kiedy nie spaliła się ze wstydu ani nie biegła właśnie spąsowiała jak kwitnąca róża w stronę centrum miasta, od razu przypomniała sobie jaka była na niego zła. Przybierając zacięty wyraz twarzy. Czy oczekiwała wyjaśnień? Oczywiście, i to sowitych. W przeciwieństwie do Bucketa jej wcale nie było do śmiechu! Pozwoliła się jednak zaciągnąć na kanapy zrobione z siedzeń samochodu. Ostatni raz widziała je w magazynie, razem z resztą gratów Charliego. Przypomniała sobie i o zdjęciach. Ciekawe, czy je znalazł? Patrzyła na Bucketa jak na upośledzonego imbecyla. Tak, jak myślała, że on będzie na nią patrzył po soczystym wyznaniu. Słuchała i nie mogła uwierzyć.
- Osiem lat? Czekałeś? Aż do ciebie przyjdę i...? - przeczesała włosy palcami.- Czy ty jesteś niedorozwinięty umysłowo?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t117-rosa-pankhurst#322
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Wto Sie 29 2017, 21:52;

Nie w głowie mu były teraz żadne zdjęcia, całkiem o nich zapomniał! A przecież nie dalej jak metr od miejsca, w którym siedziała Rosa leżały skitrane w tajnym fapfolderze zabezpieczonym supertajnym hasłem.
Stres powoli go opuszczał, nadal jednak miał się na baczności, biorąc pod uwagę nastrój, w jakim była Rosa. Wściekła jak osa, pomyślał. Przecież chciał jej wszystko wyjaśnić... na miarę swojego ograniczonego umysłu.
- Ech. Nie pozwalasz mi pomyśleć o mnie inaczej! - Oczytana w szkolnych podręcznikach od biologii niejeden raz była skłonna zarzucić Bucketowi dysponowanie ograniczonym z natury umysłem, przywykł już więc do podobnych oskarżeń. Zwłaszcza, że i ona sama w typowy dla siebie sposób wyrywała zdania z kontekstu szczycąc się przy tym dumnie, że wyczytała coś pomiędzy wierszami.  Tego, co mówił do niej Charles zdawała się często nie rozumieć, zresztą vice versa. Byli siebie warci.
- I nie. Czekałem, aż sama dorośniesz – uniósł brew, spodziewając się gwałtownej reakcji na ewidentnie złośliwy przytyk. Parafrazował jej własne słowa, nie odnosząc się jednak bezpośrednio do żadnej mitycznej „umysłowej dojrzałości”. Już się w życiu napatrzył na umysłowo dojrzałe kobiety. A papier przecież przyjmie wszystko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny: trzydzieści kredytów, telefon, gumka do włosów, czasem Karol

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Wto Sie 29 2017, 21:54;

- To mi wyjaśnij! Osiem lat czekałeś na co? Na, kurwa, jajco? - uniosła brwi. Wściekła jak osa? Dobrze pomyślał, choć pozornie wydawała się jeszcze spokojna. Charles już wystarczająco dobrze ją znał by wiedzieć, że Pankhurst podejrzanie spokojny, to Pankhurst wściekły. Prawda była taka, że gdyby Charles postanowił w ciągu tych swoich ośmiu, friendzonowanych lat w jakiś prosty sposób poderwać Rosę, to by mu się udało. Gdyby zaprosił ją na obiad, potem do kina a po seansie na spacer, jak mu kiedyś opowiadała, złapał w odpowiedniej chwili za rękę- wszystko ułożyłoby się wcześniej. Zamiast tego wolał milczeć.
- Dorosnę? - wystarczył rzut okiem by zorientować się, że z osy zmienia się w szerszenia. - Ja do tego dorosłam. Ty nie.
Ich prawdopodobnie pierwsze chwile prawdopodobnego związku były również pierwszą tak zwaną "awanturą w raju". W tym momencie Rosę bodło mocno to, że Bucket przez te swoje osiem lat niczego jej nie powiedział.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t117-rosa-pankhurst#322
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Wto Sie 29 2017, 21:57;

Miał ochotę dotknąć jej twarzy z czułością jeszcze raz. Urządzała mu właśnie wielką awanturę za to, jaki po prostu jest, jego tymczasem nie opuszczała euforia. Nadal gapił się na Rosę maślanym wzrokiem i głupio uśmiechał. Byli przecież wiele razy na obiadach, spacerach, w kinie... Bucketowi łatwiej było wtedy opowiadać dowcipy i zachowywać się bezpiecznie, jak przyjaciel. Podrywu próbował zawsze tylko we własnej głowie.
- Chodź tu.
Jak powinien zrobić tych kilka lat temu, tak zrobił dziś. Chwycił jej dłoń i splótł z nią palce. Jak chce, może go nawet w tej złości użądlić, pewnie by jej jeszcze podziękował.
- To jak, pozwolisz mi udowodnić, że jednak dorosłem? - Drugą ręką objął Rosę i przyciągnął do siebie.
- Umów się ze mną. Tym razem bez niedopowiedzeń – ucałował ją w policzek zastanawiając się, jak zareagowałaby, gdyby zechciał kontynuować pocałunki nieco poniżej. Nawet zawahał się przez chwilę, przez co Rosa mogła odnieść wrażenie, że następna w kolejce będzie szyja. Wycofał się jednak.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny: trzydzieści kredytów, telefon, gumka do włosów, czasem Karol

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Wto Sie 29 2017, 23:22;

"Pajac" - tyle cisnęło się Różyczce na usta. Osiem lat, to było nie do pomyślenia. I ani razy nie puścił pary z gęby, ostatni tchórz i jełop. Pomyślała też, że gdyby ona postanowiła tyle czekać z tą wizytą w warsztacie to by chyba umarła z niemocy i zażenowania. Połaskotał wąsem skórę jej policzka. Przymknęła powieki spodziewając się kolejnego pocałunku, którego nie otrzymała. Dopiero po chwili otworzyła oczy.
- Mhm- pokiwała głową. To było takie dziwne, siedzieć w objęciu całować kogoś, kto przez pół życia był jej najlepszym przyjacielem. Kto wiedział o niej niemal wszystko, widział ją w różnych sytuacjach. Widziała jego albumy rodzinne i widziała pornosy, które miał skirtane na kartach pamięci. Trzymał jej włosy, kiedy wymiotowała pijana na jakiejś imprezie, a potem ona trzymała jego, kiedy po innej zrobiła mu rosół na kaca, po którym się porzygał. Kilka razy ze sobą spali- po prostu, spali.
A teraz siedział przy niej ten sam, cholerny Bucket. Źle znosiła jego wyjazd, momentami wręcz histerycznie - głównie wtedy, kiedy przestawał się odzywać. Siedział i składał pocałunki na jej twarzy. Tęskniła za nim bardziej, niż była gotowa przyznać. Choć może właśnie teraz byłaby w stanie to zrobić. Przekręciła się nieco by siedzieć skierowana przodem do Charliego. Tym razem to ona ujęła twarz mechanika w dłonie i pocałowała. Bo miała na to straszną ochotę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t117-rosa-pankhurst#322
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Sro Sie 30 2017, 00:35;

Dokładnie to go przez tyle lat powstrzymywało przed zrobieniem tego jednego, pozornie prostego kroku. Bo jak mógł być prosty, kiedy przez tyle lat wyrobili między sobą zażyłość opartą tylko i wyłącznie o zwykłe, platoniczne uczucie? Charles nie potrafił znaleźć tam miejsce na cokolwiek innego, dlatego cierpiał. Braki rekompensował sobie w inny sposób. Kochali się nawzajem, nigdy naprawdę sobie tego nie mówiąc. Teraz także nie powiedzieli. Rosa nie miała jeszcze pojęcia, że krótko po powrocie Charles zutylizował wszystkie filmy z Nanną Johansen. Artem ich nie przyjął, preferując inny typ kobiety, a Bucket czuł się dziwnie, wracając do ich oglądania. Patrzył teraz na siebie sprzed wyjazdu z nieco innej perspektywy.
Pomimo klarującej się pomiędzy nimi sytuacji, która nie wyglądała tak jednostronnie, jak Bucket przez całe lata sądził, w tej konkretnej chwili spodziewał się zdecydowanej, negatywnej reakcji. Może dlatego pocałowany przez Rosę wydał z siebie coś pomiędzy odgłosem zaskoczenia, a przeciągłym pomrukiem zadowolenia. Oparty o swój w pocie czoła zszywany fotel, przyciągnął do siebie Rosę jeszcze raz, tym razem w taki sposób, by z jego niewielką pomocą usiadła na nim okrakiem. Walcząc z tym dziwacznym uczuciem snu na jawie, odsunął się na krótką chwilę od oparcia, by szybko zrzucić z siebie brudną, roboczą koszulkę i odkryć bezwstydnie przed Rosą to, co miał najlepsze zaraz po swojej pięknej... duszy. Gdyby od początku wiedział, jak potoczy się ta rozmowa, pewnie nie przegrzebywałby tak desperacko szafy w poszukiwaniu jednej, konkretnej koszuli, w której Rosa powiedziała mu kiedyś, że dobrze wygląda. Nawet jej na siebie nie włożył!
Wyrzucił koszulkę gdzieś na podłogę i szybko wrócił do jej ust. Całe osiem lat wzdychania do niej w tajemnicy przed całym światem przelewał na Rosę w jednym, kilkunastosekundowym pocałunku. Całą swoją desperację, której próbował się pozbyć w trakcie rocznego wyjazdu. Czuł, jak płoną mu policzki, kiedy drżące dłonie przesunęły po jej udach, pośladkach i zniknęły pod materiałem bluzki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny: trzydzieści kredytów, telefon, gumka do włosów, czasem Karol

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Sro Sie 30 2017, 02:08;

To wszystko było zbyt dziwaczne. Z jednej strony czuła się, jakby całowała własnego brata - z drugiej, strasznie, strasznie chciała to robić. Minie trochę czasu, nim się ze wszystkim oswoi. Pociągnięta zrobiłą dokładnie to, czego oczekiwał, usiadła okrakiem na Buckecie starając się nie odrywać od niego ust, albo chociaż języka. Została do tego zmuszona, kiedy bohatersko zrzucił z siebie tiszert. Uratował tym na pewno wiele dam. Dłonie Rosy zaraz powędrowały wzdłuż torsu, po brzuchu, piersi i ramionach Charlesa.
Westchnęła, kiedy poczuła ciepłe, szorstkie dłonie na plecach przygarbiając nieco by zsunąć się pocałunkami na szyję i bark Bucketa. Cały czas czuła mrowienie w okolicach brzucha. Tym razem nie zwiastowało niczego złego. Żadne zapomniane włączone żelazko, żadna obawa przed zostaniem wyśmianą. Ktoś kiedyś mówił, że to właśnie są motyle w żołądku. Wcale nie, to jakby ktoś łaskotał wnętrzności. Skrzydełka motyli były na to zbyt delikatne. W podbrzuszu również to poczuła. Aż go ścisnęła udami. To nie był dobry moment.
- Warsztat jest wciąż otwarty - powiedziała w końcu, łamanym szeptem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t117-rosa-pankhurst#322
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Sro Sie 30 2017, 02:47;

Charles nie miał podobnych przemyśleń. Uściślając, w tej chwili nie myślał o niczym poza tym, że Rosa Pankhurst swoimi drobnymi paluszkami bez żadnego skrępowania bada zarysy jego mięśni na brzuchu, a pocałunkami składanymi na jego szyi daje sygnał, że chce więcej. Westchnął cicho. Czuł w tej chwili dokładnie to samo, co i ona. Rosa siedziała w takim miejscu, że bardzo szybko mogła się o tym przekonać. Kiedy przerwała, zaskoczony wyciągnął natychmiast dłonie spod jej bluzki, nim dotarły za daleko. Zdecydowanie przeholował. Rosa zasługiwała na coś lepszego, niż pierwszy raz w oparach benzyny na starym fotelu samochodowym.
- Tak... Przepraszam - odchrząknął, zerkając na brudną koszulinę rzuconą w okolice szafy, za którą skitrał kartę że zdjęciami. Nagle ten głupi żart nabrał w jego oczach więcej sensu. Mimowolnie uśmiechnął się szerzej.
- Skoro już zacząłem... Może się przebiorę. - Złożył na jej ustach jeszcze jeden, lekki pocałunek, uparcie ignorując wariacje w rozporku, zdjął z siebie Rosę i podszedł do wieszaka, uprzednio domykając otwarte drzwi.
- Znalazłem twoje, eee... Zdjęcia - zagaił w międzyczasie, skoro już sobie o nich przypomniał. Ciekaw był, co ona miała do powiedzenia odnośnie tego żartu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny: trzydzieści kredytów, telefon, gumka do włosów, czasem Karol

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Sro Sie 30 2017, 12:26;

- Mhm - zdołała tylko tyle powiedzieć. Ba, to nawet nie wymagało otwierania ust. Usiadła z powrotem na kanapie mimowolnie podążając wzrokiem za Bucketem. A sciciej mówiąc, za wybrzuszeniem na jego spodniach, póki całkowicie się nie odwrócił. Wtedy uciekła spojrzeniem w kąt, myśląc sobie "o Boże, o Boże!", chociaż była nie wierząca.
- Och. Ach, te! Przeglądałam twoje karty pamięci, bo szukałam swoich filmów - powiedziała. To nie była do końca prawda, po prostu chciała mu pogrzebać w rzeczach. - A ja widziałam te twoje głupkowate selfiki. No po prostu musiałam je pomałpować.
Nie trudno było się domyślić, co jeszcze widziała. Zamilkła na moment myśląc. Dopiero teraz do niej docierało, że niekoniecznie mógł to wziąć za żart. Nie taki, jaki miała wtedy na myśli. I aż jej uszy zapłonęły. W dodatku znowu gapiła się nie tam, gdzie powinna!
- Um... To było głupie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t117-rosa-pankhurst#322
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Sro Sie 30 2017, 13:16;

Musiał się pohamować, choć nie było to wcale takie proste. Zwłaszcza, gdy cały czasu czuł na sobie jej spojrzenie. W głowie już układał plan, jak zrekompensować im obojgu te wszystkie lata, które mogli wykorzystać inaczej. Szybko narzucił na plecy czystą koszulę, na razie darując sobie zmianę spodni. Wolał zaczekać, aż entuzjazm nieco opadnie, nieco krępował go bowiem ten oczywisty objaw podniecenia odciskający się na spodniach. Rosa ułatwiła mu to swoją odpowiedzią. Zamarł na chwilę przypominając sobie, na co jeszcze mogła wpaść w poszukiwaniu swoich filmów. Aż wydął policzki, wypuszczając głośno powietrze z ust.
- Właściwie to miałem je skasować, zapomniałem przed wyjazdem - wywrócił oczami, odwracając się jeszcze raz, tym razem ze spodniami w garści. Raz kozie śmierć, Rosa już i tak wszystko zauważyła. Zsunął spodnie z dupy, dla odrobiny komfortu psychicznego stojąc tyłem do Rosy. Dziewczyna więc miała perfekcyjny widok na okrąglutkie jak księżyc w pełni, jędrne poślady Bucketa w dopasowanych bokserkach, zanim ponownie zniknęły za materiałem spodni. - No ale ten, uśmiałem się ogólnie - wyszczerzył zęby, odwracając się znów do Rosy, tym razem już w czystym i pachnącym ubraniu. Właściwie to nie śmiechy były mu w głowie, kiedy przeglądał te zdjęcia, w niektórych ujęciach nawet całkiem prowokujące. Każdy facet ucieszyłby się z takiego prezentu, Bucket nie był wyjątkiem. Dlatego ich nie skasował.
- Znalazłaś te filmy? Trochę burdel miałem w tych szpargałach. Czego nie miałem czasu segregować, wrzuciłem do jednego pudełka. Tam chyba nie zajrzałaś - to z kolei wywnioskował po nienaruszonej taśmie. Domyślał się, co jeszcze mogła znaleźć Rosa i nie był pewny, czy chce zaczynać ten temat.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny: trzydzieści kredytów, telefon, gumka do włosów, czasem Karol

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Sro Sie 30 2017, 17:45;

Kiedy Bucket powoli składał namiot, Rosa wspomniała te wszystkie filmy, które tamtego wieczora przejrzała. Łypiąc na gatki Karola nim zdążył się odwrócić pomyślała mimochodem, że w życiu nie widziała na raz tylu członków co wtedy.
- Ehe - odwrócony tyłem nie widział, że obejrzała sobie jego wypięty tyłek. Klepnęłaby go. I klepnie. Tak postanowiła. Przełknęła ślinę i wstała z kanapy. Znowu pożałowała, że nie wzięła tej wody, ponieważ teraz najzwyczajniej w świecie by się napiła. Czuła, że zaschło jej w gardle. Zauważyła jasno różowe ślady na jednym z ud. Kilka kropek, parę szram.
- Nie, znalazłam inne. Te moje możesz sobie zostawić, już nie pamiętam co to było - podeszła do samochodu żeby oprzeć dłonie o przednią krawędź maski i pochyliła się by popatrzeć na silnik i inne ustrojstwa, których nazw nawet nie znała. Kilka razy jej to tłumaczył, ale zawsze zapominała. - Co ci się stało w nogę? To te ogary? - zapytała nim zdążyła ugryźć się w język. Teraz wiedział, że się gapiła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t117-rosa-pankhurst#322
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Sro Sie 30 2017, 19:29;

- Mhm - mruknął w odpowiedzi, przemilczając taktownie temat tych 'innych' filmów. Zdecydowanie wolał obgadać temat ogryzionej nogi, niż czterech penisów w Johansen naraz. Jeszcze Rosa mogłaby pomyśleć, że i Bucket marzył o takich zabawach! Sam teraz nie potrafiłby odpowiedzieć na pytanie, dlaczego oglądał te wszystkie filmy. Trzeba jednak przyznać jedno - w pewnym sensie mu się to opłaciło. - Ogary - powtórzył, stając za plecami Rosy. Oparł brodę na jej ramieniu, a rękami o krawędź, podobnie jak i ona. Niespecjalnie mu przeszkadzał fakt, że gapiła się na jego zadek, zwłaszcza, że i on uważnie przyjrzał się jej tyłom, nim przystanął przed pojazdem.
- Szybko mnie połatali, godzinę później było po wszystkim - mogła poczuć, jak wzruszył ramionami. Zawsze wychodził z tego naiwnego założenia, że skoro żyje i nic mu się nie stało, to nie ma o czym wspominać - mogłem nie iść nad to jezioro - stwierdził po namyśle, przypominając sobie spotkanie z Fioną na posterunku. Nie wymienili ze sobą nawet kilku zdań, zaaferowani tym całym przesłuchaniem. Niemniej Bucket zdawał sobie sprawę, że temat prędzej czy później do niego wróci... Choć może jednak nie? Oboje wiedzieli przecież, na co się piszą i bynajmniej nie był to żaden związek.
- Na co tak patrzysz? - Jedną ręką objął Rosę w pasie gapiąc się pod maskę, jak i ona się gapiła. Zawsze lubił, kiedy patrzyła na niego przy pracy, choć podejrzewał, że niewiele ją to interesowało. Tym bardziej to doceniał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny: trzydzieści kredytów, telefon, gumka do włosów, czasem Karol

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Sro Sie 30 2017, 20:18;

- Też się na nie nacięłam - znowu zrobiło jej się cieplej czy poczuła na karku ciepły oddech. - Ale facet z chińskiej knajpki chyba stłukł je patelnią. Zaraz potem spotkałyśmy z Ethel Rudolpha.
Wszyscy czworo, razem z nieznajomym jej Raphaelem uniknęli szczęśliwie atrakcji, jakich doświadczył Rios i Florence. Z dala od ognia i Babki Bucket.
Nie miała pojęcia, że Charlie poznał Fionę kiedy był w Nowym Jorku. Ani tym bardziej, że poznał ją dogłębnie. Do głowy Rosie nie przyszło, że Tajemniczy Rumak z Plaży, o którym wspomniała jej kiedyś O'Dwyer to nikt inny jak Charles Bucket we własnej osobie. Pewnie zrobi się dziwacznie, kiedy spotkają się wszyscy razem, na przykład w Kozie. Wtedy będzie brakowało jeszcze tylko Paddlera.
- Na rozrząd - wyjaśniła. To wcale nie był rozrząd. To był pojemnik na płyn do spryskiwaczy. To, o czym mówiła znajdowało się w silniku i było zasłonięte. Wszystko mieszała. Wyprostowała się gładząc obejmujące ją przedramię. - Jadłeś już obiad?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t117-rosa-pankhurst#322
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Sro Sie 30 2017, 23:00;

- Nic ci nie zrobiły? - Zacisnął rękę mocniej wokół Rosy, naprawdę żałując tej wycieczki za miasto. Gdyby ucierpiała na festynie, nigdy by sobie tego nie wybaczył. Dobrze, że był z nią choć Rudolph, on na pewno nie pozwoliłby ogarom ogryźć jej tyłeczka, jak zrobiły to tamte nad jeziorem z Bucketem. Przyszło mu do głowy, że może jej siniak miał coś wspólnego z wydarzeniami z festynu i może faktycznie tylko się wywróciła? Nie wiedział już, co ma o tym myśleć.
- Mhm... - skomentował odpowiedź na pytanie. Mógłby jej powiedzieć, że w takim razie ma znakomity wzrok, wręcz przeszywający na wylot, a później uprzejmie zapytać, czy aby nie próbowała podobnie prześwietlić i jego, powstrzymał się jednak. Mogłaby się poczuć urażona żartem, a miał już dość urażania Rosy na dobre pół życia. Pokręcił głową na pytanie, pieszczotliwie drapiąc ją zarostem po karku.
- Nie jadłem. Chodź, zjemy coś razem. Praca poczeka. - Po prawdzie, Bucket nie potrafił od rana przełknąć nic treściwszego. Zarówno z nerwów, jak i z powodu dręczącego go przez pół dnia kaca. Poprzedniej nocy skumulowało się zbyt wiele atrakcji, a i dziś wcale nie było tak znowu spokojnie. Był już ubrany, zatem wyjście było tylko kwestią założenia kłódki na drzwi. Bucket, w przeciwieństwie do Fiony, nie chwalił się Rosie swoimi podbojami. Między innymi dlatego niewiele pisał - nie było o czym, a o każdej blondynce, którą odwiedził w sypialni przyjaciółce opowiadać nie chciał. Teraz cieszył się, że tego nie robił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny: trzydzieści kredytów, telefon, gumka do włosów, czasem Karol

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Czw Sie 31 2017, 13:12;

- Nic, wyszłam z festynu tylko że stłuczonym kolanem- uniosła barki, kiedy połaskotał wąsem jej kark. Mogło być gorzej, ale sprawnie uniknęli ognia bijącego ze straganów. Towarzystwo bawiące się nad jeziorem miało więcej atrakcji. Płomienie też się trafiły.
Odwróciła się przodem do Bucketa. Zastanawiała się, czy kiedyś znaleźli się w podobnej sytuacji, stojąc tak blisko siebie, żartując z czegoś.
- Tęskniłam za tobą. Ale sobie nie myśl za dużo, wciąż jestem na ciebie zła - zmarszczyła brwi. Nie zamierzała mu szybko wybaczać, niech o tym wie! - Dlatego stawiasz obiad.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t117-rosa-pankhurst#322
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Czw Sie 31 2017, 15:31;

Powoli zaczynało docierać do Bucketa, że zjebał. Że mógł sam się przełamać, zamiast traktować Rosę, jak siostrę, a w wyobraźni tymczasem wywracać się z nią w pościeli. A lata temu podczas gry w butelkę ze znajomymi zamiast wymyślić jej jakieś kretyńskie pytanie, dać po prostu odpowiednie wyzwanie, czy wykorzystać inną z miliona okazji. Charles był jednak Charlesem i nawet teraz Rosa musiała naczekać się, by usłyszeć od niego jakiekolwiek bezpośrednie wyznanie, bez bucketowego owijania w bawełnę.
- Ja za tobą też, aż za bardzo - posmutniał. Dopadły go wyrzuty sumienia. Nie pisnął jednak słowa o tym, że nie był ani czysty, ani niewinny. Co by było, gdyby dowiedziała się o tym Rosa? - Wynagrodzę ci to. Wiem, wiem, byłem dupkiem, myślałem, że nigdy mnie... - Nie pokochasz, chciał dodać, ale to by było stanowczo zbyt wiele, jak na Bucketa. Wciąż święcie wierzył, że celowo zignorowała jego opaczne wyznanie miłości, na które pozwolił sobie na kilka dni przed wyjazdem. Nie w jego stylu było wylewać łzy, swój podły nastrój, poczucie odrzucenia i tęsknotę rozładowywał w nieco inny sposób. Przyglądał się jej jeszcze przez chwilę, jest taka piękna, kiedy się złości!
- Ja stawiam - uwolnił ją objęć. Popijawa z poprzedniej nocy dała mu po kieszeni. Dziękował losowi w duchu za ostatni boom na psucie się aut. Może jakimś cudem, jeśli oszczędzi na fajkach, nie będzie musiał pożyczać od Artema. Wszystko, byleby Rosa była zadowolona.
Wziął dziewczynę za rękę i wyprowadził z warsztatu.

/zt > restauracja
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 34
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Pon Wrz 04 2017, 22:42;

| początek
| początek sierpnia

Po zapowiedzianych we wiadomości tekstowej dwóch godzinach - zjawił się na miejscu. Spacerowym, niespiesznym krokiem starszego człowieka po trzydziestce przemierzył przez dzielnicę mieszkalną Rode, potem przez kolejną uliczkę i już mu majaczył warsztat w oddali z podniszczonym szyldem, który po nocach go drażnił. Jak już zajmował się naprawianiem samochodów, to mógł to uporczywe, cholerne świecidełko również ogarnąć. Miasto byłoby szczęśliwsze.
Nawet nie starał się odszukać Bucketa pośród złomu. Wyciągnął rękę do rozleniwionego przez pogodę psa i zgasił niedopałek na trzy metry przed wejściem, pogwizdując pod nosem bezczelnie.
Liczę, że nie będę musiał wszystkiego sprawdzać — rzucił na powitanie, wyciągając rękę do uściśnięcia. Oczywiście o ile odnalazł Charlesa pośród śrub, Amand i innych powieszonych kobiet.

_________________
rudolph heferth
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t104-rudolph-heferth#301
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Pon Wrz 04 2017, 23:42;

Powieszone kobiety zniknęły, niemal wszystkie. Ze starego wystroju warsztatu w postaci kolorowych plakatów nie zostało nic, prócz jednego, przedstawiającego półnagą Amandę. Powód takiego stanu rzeczy był zbyt niewiarygodny i zbyt wstydliwy, by o nim opowiadać. Zanim na dobre Heferth wyszedł z jednego kłębu dymu, wpadł już w kolejny - kopcący sobie w najlepsze Charles Bucket siedział na swoim zdobycznym samochodowym fotelu, stanowiącym element wystroju warsztatu, a pomiędzy kolanami przytrzymywał nieco przerdzewiałą ramę motocykla. Wciąż pieścił powoli swoje niekompletne cudo w przerwach pomiędzy jedną, a drugą naprawą. Cały w opiłkach żelaza i rdzy kończył właśnie pokrywanie wypolerowanego materiału nanopowłoką, by więcej nie chwyciła. Nanosząc spray bujał się w rytm swoich ulubionych wrzasków wydobywających się z radia gdzieś za jego plecami. Ujrzawszy Rudolpha odłożył wszystko, otrzepał zakurzone łapy i przywitał. Dookoła panował chaos, dosłownie wszędzie leżały jak nie śruby, to zębatki, części kierownicy z włókna węglowego, gdzieś walał się tłumik, a nieco zdezelowany silnik elektryczny czekał na swoją kolej do sprawdzenia - Bucket wciąż kulał w zakresie elektryki, dlatego na stoliku leżał także tablet z otwartym schematem i szczegółową instrukcją.
- Zaręczam, izolacji nie kleiłem na gumę do żucia. A świece nówka - wyszczerzył zęby i poleciał po kluczyki do heferthowego wehikułu. Przedwczoraj rozebrał swój powoli kompletowany motocykl na totalne części, kiedy nagle zjawiła się długo wyczekiwana paczka - się na nie naczekaliśmy, miały być miesiąc temu, ale ktoś popieprzył zamówienia, jak zwykle - nie lubił tak długo zwlekać z oddaniem pojazdu, Gustavo nauczył go nieco innego trybu pracy, dlatego Bucket nie wyglądał na zbyt ukontentowanego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 34
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Wto Wrz 05 2017, 00:11;

Skoro jednak płeć piękna nie gościła już na ścianach warsztatu to można by się ograniczyć do określenia: zagracony, zasyfiały i poniekąd obskurny jak część miasta. Rudolph rozejrzał się swobodnie, ze znudzeniem w oczach. Niczego nie dotykał. Nie widziało mu się potem wykładanie kredytów na opłacenie szkód i ewentualnych napraw. Lepiej było dmuchać na zimne.
Ciężki zapach dymu nikotynowego czy wszystkich środków używanych do napraw, pielęgnacji i innych procesów czyszczenia czy utrzymania pojazdów w odpowiednim stanie drażnił już nie tylko nozdrza, ale też przełyk. Rudolph starał się to ignorować, choć w przeciwieństwie do Bucketa - nie był przyzwyczajony.
Zmarszczył nos, pociągnął i pożałował. W głowie mu się zakręciło. Podrapał się po zaroście.
Jak mówiłem, mi się nie spieszyło. Łatwiej będzie uciec przed Konstancją — westchnął. — Nigdy nie przyznawaj się przy starych ludziach do przyjaźni z lekarzami. Zwłaszcza przy lekomankach — trudno powiedzieć czy to była rada życiowa, paradoks, czy Rudi sobie pod nosem tak wzdychał ociężale.
A to... to zresztą nie jest żadna nowość. Jakby mi płacili tyle ile im to też by mi się nie chciało być przykładnym
— prychnął. — Co nie znaczy, że to popieram jako klient.
Rudolph rozejrzał się po warsztacie, mrużąc oczy.
Zdecydowałeś się w końcu na jedną kobietę, co?

_________________
rudolph heferth
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t104-rudolph-heferth#301
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Wto Wrz 05 2017, 01:19;

- Mam Hiacyntę. Chyba gorzej już być nie może - parsknął obracając papierosem w ustach. Nie miał innego wyjścia, musiał przedstawić babci swojego nowego kolegę, a zawód przez niego wykonywany wyszedł w rozmowie sam, od słowa do słowa. Sama Hiacynta była nie lada problemem, a Hiacynta wypytująca przy każdej okazji znajomego lekarza o każdą pierdołę... Była koszmarem.
- A czy ktoś w ogóle w tym mieście zbija kokosy? - Spojrzał na Rudolpha przez obłok dymu i wzruszył ramionami. Wrócił tutaj nie bez powodu, utrata pracy była najmniejszym z nich. Miał już kontakty, mógł szybko znaleźć kolejną, po drodze rozbijać się o pomniejsze zlecenia. Nie został jednak, a wrócił, zgarniając po drodze nieszczęśnika, który o mały włos nie popełniłby największego błędu w swoim życiu. Sam zaś wpadł po uszy, na Pankhurstównę.
- Zdecydowałem - podjął, nie do końca wiedząc, czy chodzi o wystrój warsztatu, czy o życie prywatne. Wisząca w jego przestrzeni roboczej Amanda była sprawką Artemisa, który nie mógł już patrzeć na Nannę Johansen, ten plakat był kompromisem. Niedługo później wszystkie plakaty ulubionej porno gwiazdy Bucketa, zniknęły ze ścian.
- Masz z Rosą dobry kontakt, tak czułem, że pewnie już ci mówiła - przekręcił włącznik na ścianie, a atmosfera z sekundy na sekundę zaczęła się oczyszczać. Rzadko korzystał z automatycznych filtrów powietrza, częściej wietrzył warsztat metodą tradycyjną, a zarazem tańszą. Dziś poszalał jednak ze sprejami przeróżnej maści, to włączył w drodze wyjątku, by nie podduszać i siebie, i klienta.
- Napijesz się czegoś? - Wskazał gestem wolny, nieumazany fotel. Nie można było siedzeniom wiele zarzucić, Bucket dbał o czystość przynajmniej jednego z nich. Rosa ganiła go za brudne ręce, brudne ubrania i brudne fotele. Tylko za brudne myśli nie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 34
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Sro Wrz 06 2017, 00:28;

Fakt.
Trudno byłoby się kłócić z takim stwierdzeniem. Babka Wiadro była wrzodem na tyłku połowy Rode, a jeszcze rakiem dla co poniektórych. Rudolph pewnie zaliczał się zarówno do jednej, jak i drugiej grupy "społecznej".
Jak się rozejrzysz to znajdziesz parę osób. Sam też nie narzekasz na pracę, skoro motocykl w częściach — taki był z niego spostrzegawczy człowiek, miał w końcu szalone 13 punktów. Wskazał na ramę czy inne drobiazgi walające się po warsztacie.
Rudolph o życie prywatne nie pytał. Sam się szybciej dowie, ludzie mu powiedzą, plotki dosyć szybko się rozprzestrzeniają. Rzadko kiedy skupiał na nich uwagę. W końcu gdyby tak było to raczej nie pytałby o powieszoną Amandę, a szukałby plakatu Sahira czy innego Hjalmara na ścianie. Bądź co bądź wszystkie dewotki zdążyły się napłakać nad losem biednej Hiacynty, że wnuk jej gejem został.
Hm? — spojrzał na Bucketa. — Co Rosa miała mi mówić? — zapytał. Może był niedoinformowany, może tajemnice Hollingsworth i Pankhurst jeszcze do niego nie dotarły? Hałas spowodowany filtrami zwrócił uwagę Rudolpha, choć ten zaraz spojrzał na Charlesa i milczał, aż w końcu kiwnął krótko.
Co masz?

_________________
rudolph heferth
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t104-rudolph-heferth#301
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Sro Wrz 06 2017, 01:30;

Oprócz wozu Hefertha Bucket faktycznie łatał niedawno motocykl Masonówny, na robotę nie mógł więc narzekać. Jak do tej pory powoli odkuwał się, a i dbanie o to, by Artem miał gdzie mieszkać przynosiło mu sam pożytek i prawdziwą radość. Idealnie byłoby jednak dopiero, gdyby babcia nie sprzeniewierzała funduszy na elewację kościoła, na którą ksiądz zbiera już od ładnej dekady i mniej wypominała Charlesowi bycie darmozjadem. Plotki o rzekomym gejostwie, można by pomyśleć, podsycić powinny ogień, doprowadzić Hiacyntę do ostatecznej ostateczności i zmotywować w ustawieniu wnuka do pionu. W istocie nie zmieniły nic.
- Ten? Składam dla siebie. Ściągnąłem trochę części z Nowego Jorku, trochę wygrzebałem stąd i dłubię - wzruszył ramionami ponownie, omijając łukiem cały ten bajzel. Jeszcze nie miał być z czego dumny, dlatego reakcją, jaką Heferthowi zaprezentował, była po prostu obojętność. Sporo pracy było dopiero przed nim.
- Aha, czyli nie mówiła - otworzył drzwiczki niewielkiej szafki. W środku, w niewielkiej lodówce chłodziło się kilka butelek piwa. Wyciągnął z niej dwie, jedna z nich wylądowała przez Rudolphem.
- Zeszliśmy się. Ja i Rosa znaczy - Bucket znał poniekąd dziwną relację na linii Ethel-Rosa-Rudolph. Pankhurstówna najwyraźniej potrzebowała pełnej rodziny bardziej, niż była to w stanie przyznać. Charles rozumiał, sam przecież wychowywał się w bardzo podobnych warunkach, co i ona, bez cienia szansy na normalność. Zgasił peta i upił łyk piwa oparty o metalową szafę na narzędzia. Gdyby wiedział, że Rosa swego czasu sugerowała Heferthowi nieśmiało spuszczenie mu małego oklepunku, zapewne nie stałby teraz tutaj taki spokojny, czekając co przyszywany tatuś powie na związek XXIII-wiecznych Romea i Julii.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 34
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Czw Wrz 07 2017, 00:48;

Heferth najprawdopodobniej w milczeniu podziwiał cierpliwość lub postawę "mam wyjebane" u Charlesa. Spodziewał się, że mechanik po prostu zaczął ignorować, jednym uchem słuchać, drugim puszczać w niepamięć to, co mówiła Bucketowa. Rudi sam w końcu, po wielu straconych nerwach, zaczął być równie miły co Hiacynta. Ot, dla własnej satysfakcji czy zabicia czasu. Brał przykład ze starszych.
Ile już dłubiesz? — zapytał. Kiwnął nawet podbródkiem, jakby Charles miał zapomnieć, o czym chwilę wcześniej mówił. Przyjrzał się. Niezbyt długo. Motoryzacja nie była jego zainteresowaniem. Dlatego dawał zarobić Bucketowi, jeśli chodziło o konkretne kwestie dotyczące pojazdów. Drobnostki potrafił ogarnąć.
Ale przyznać jedno trzeba - Karol zwrócił uwagę Hefertha, bo jednak ciekawski właściciel kasyna patrzył na swojego rozmówcę pytająco. Nie, nie nastawiał się na jakąkolwiek bitkę. Otworzył piwo od zapalniczki, którą schował ponownie w kieszeń spodni i napił się piwa.
To kiedyś się rozeszliście? — zapytał Rudi z cwanym uśmiechem, jakby lada moment miał wygłosić jakąś prawdę życiową lub wyrazy współczucia. — Ale skoro tak... To dobrze. Chyba. Gorzej z waszymi dziadkami. Uradowani oboje.
Gdyby wiedział, że Pankhurst w szpitalu to pewnie tylko dlatego, że Rosa pochwaliła się implantem (o którym też nie wiedział) albo Wiadro go odwiedziła. Wszystko było prawdopodobne i wszystko omijało Rudolpha. Na (nie)szczęście.

_________________
rudolph heferth
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t104-rudolph-heferth#301
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Czw Wrz 07 2017, 01:56;

Niewątpliwie i Bucket byłby jedną z osób lubiących odpyskować babie na jej komentarze, gdyby nie fakt, że miał je na co dzień. Korzystniejsze dla zdrowia z czasem okazało się olewanie tej całej litanii sypiącej się na niego regularnie już od ładnych dwóch dziesiątek lat z hakiem. Skłamałby mówiąc, że nie odbiło się to w żaden sposób na jego psychice, jednak spytany o to, skłamałby na pewno. Najczęstszym powodem zresztą, dla którego Charles w życiu decyduje się kłamać, było właśnie kłamstwo dla świętego spokoju. Ucieczką do mitycznej krainy świętego spokoju było także unikanie Rosy, która - jak Bucket sądził - nie była nim zainteresowana w ten sam sposób, co on nią. Mylił się, rzecz jasna, ale był to kolejny, znakomity przykład na to, że lubił często uciekać się do łatwiejszych rozwiązań, zamiast po prostu otworzyć gębę.
- Dobra, źle się wyraziłem - uśmiechnął się lekko - nie, nigdy się nie rozeszliśmy, choć było blisko... Chyba. - Rudolph mógł dorzucić swoje trzy grosze na temat damsko-męskich przyjaźni. Nie były normalne, praktycznie zawsze podszyte podtekstami choćby w postaci głupich docinków. A by od takich docinków dało się wyjść do czegoś więcej, Bucket musiał wyjechać do innego miasta i wrócić, nie powitawszy się należycie. Tak wyglądało to właśnie z jego perspektywy, nieco skrzywionej nawiasem mówiąc. Charles był szczerze przekonany, że sygnały, jakie dawał Rosie przez te wszystkie lata, były dość wyraźne. Nie mówiąc już o ich burzliwej rozmowie przed samym wyjazdem, po której oboje poczuli się obrażeni.
- A co do tego grajdołu... - odchrząknął - Na razie sprawdzam części i regeneruję, co potrzebuje regeneracji. Większość to używki, w różnym stanie - wskazał na silnik elektryczny stojący na stoliku. Postawił w swoim składaku na tradycyjny silnik, nieco wspomagany napędem elektrycznym. Wydawało mu się najwygodniejszym, choć odrobinę pracochłonnym rozwiązaniem - jeszcze nie mam wszystkiego, ale nigdzie mi się nie spieszy. Babrałem się w tym jeszcze przed wyjazdem i pobawię się z tym jeszcze trochę - przyznał. Tłukł się w warsztacie czasem i po nocach, rozrysowywał wszystko od początku do końca, przewidywał ewentualne komplikacje, przeglądał oferty i na ich podstawie rozpisywał szczegółową listę, którą krok po kroku realizował. Tylnego koła nadal nie miał, na przykład.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 34
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Czw Wrz 07 2017, 22:21;

Rudolph mógł cieszyć się z tego, że ani jego dziadkowie, ani jego rodzice nie byli typem ciężkim i nieznośnym do współżycia w społeczeństwie. Ewentualnie mógłby sprzeczać się w przypadku swojego ojca, który nierzadko wyrażał swoją niechęć do teściowej. Wyszukiwał coraz to ambitniejszych, bardziej absurdalnych kawałów i powiedzeń, ryzykując jedynie trzepnięciem w łeb przez własną żonę.
Można było jeszcze uwzględnić okolicznościowe kłótnie rodzinne, o których Heferth pamiętał doskonale. Niemalże corocznie wylewały się te same żale i wyrzuty, jakby jedna z ciotek nie potrafiła przeboleć straconej sukienki na tym i tamtym weselu, a wuj cierpiał, bo po prostu nie miał co robić. Nasłuchał się narzekań dziadka na to, jakie ma głupie dzieci.
To, przynajmniej w jakimś stopniu, wpłynęło na Rudolfa i jego podejście. Nie miał zbyt dużych umiejętności w pocieszaniu, o czym Ethel zdążyła się przekonać. Podobnie jak i o tym, że był dobrym słuchaczem. Był zbyt szczery i lubił przyczepić się do czegoś. Tym bardziej, jeśli widział, że to kogoś frustruje.
Mów dalej — stwierdził Rudolph. Może nie w sposób nieznoszący sprzeciwu, ale z wyraźnie zainteresowanym tonem.
Heferth spojrzał na wskazany przez Bucketa silnik elektryczny. Przyjrzał się z uwagą i uznaniem. Każdy miał swoje hobby i zainteresowania. Jedne były bardziej wykańczające, inne mniej. Nie miało to jednak znaczenia, jeśli z tego i tamtego typu pasji miało się wiele satysfakcji.
Czego się spodziewać. Albo zażyczyliby sobie nie wiadomo jakiej ceny, albo daliby taki bubel, że szkoda byłoby ryzykować — napił się piwa solidnie. Zrobił parę kroków po warsztacie. — A tak to chociaż masz zajęcie — odsunął się od sprzętu i spojrzał na ciemnowłosego. — Jesteś w stanie powiedzieć ile ci to zajmie? I wizję, jak będzie wyglądać?

_________________
rudolph heferth
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t104-rudolph-heferth#301
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Czw Wrz 07 2017, 23:29;

Zatrzymany myślami gdzieś w okolicy rozłożonych na stole i okolicach części Bucket zbyt opacznie zrozumiał, o rozwinięcie czego dokładnie pyta go Rudolph. Może też nie podejrzewał mężczyzny o tak wielką troskę o szczęście i udane życie miłosne małej Roski... Choć z drugiej strony nie podejrzewał go też o niezdrowe zainteresowanie motoryzacją, podobne Bucketowi. Niemniej rozmowa o tym drugim wydała mu się znacznie mniej zobowiązująca, z ochotą więc podjął ten właśnie... Dopiero po wyciągnięciu kolejnego papierosa. Niesamowicie jarała go myśl jazdy czymś, co sam własnoręcznie złożył. Nie tylko kwestia ceny za nową maszynę wchodziła więc tu w grę. Maszyna zbudowana od początku do końca nie miałaby przed nim już żadnych tajemnic. Jego własne dziecko, o którym myśl pielęgnował, odkąd stanął tylko w progu warsztatu.
- Zawsze chciałem stworzyć coś swojego - wyznał, odchodząc w stronę odnowionej ramy. Uniósł jej fragment i przyjrzał mu się uważnie, czy aby nie ma mijaków. - Mam już prawie wszystko, oprócz całej tej elektroniki, koła i jeszcze paru pierdół. Elektronika to największy problem, gdybym nie uparł się przy hybrydowym układzie, już mógłbym zaczynać składanie. Jeszcze nie wiem, czy sam sobie z tym poradzę, będę musiał poprosić kogoś doświadczonego, albo więcej poczytać. W Nowym Jorku naprawiałem już takie rzeczy, nigdy nie montowałem ich w pojeździe od podstaw, strasznie chujowa robota - zaciągnął się. Wszystkie czujniki, sterowniki i przełączniki napędu musiały być perfekcyjnie skalibrowane. Bucket wiedział jedynie jak zadbać o to, by wszystkie montowane części były ze sobą kompatybilne, nie miał jednak pojęcia, czy uda mu się to wszystko ustawić. Błąd mógłby go kosztować wiele nerwów i pracy. Zaczynając od tego, że złe ustawienie mogłoby maszynę po prostu zniszczyć. - Może będę potrzebował pomocy kogoś ogarniętego w elektronice, albo naczytać się i ogarnąć to sam. Zależy mi na możliwości przełączenia napędu elektrycznego na spalinowy i na odwrót. Elektronika to nie jest mój konik, ale... - ale uparłem się, tak powinien dokończyć, ale zamiast tego zaciągnął się fajką raz jeszcze.
- Skompletowanie wszystkiego jest kwestią miesiąca, może dwóch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 34
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Pią Wrz 08 2017, 01:30;

Najpewniej w momencie, gdy usłyszy długą opowieść o motoryzacji oraz wszystkich zapotrzebowaniach na zbudowanie własnego motocykla, zdziwi się niesamowicie. Z drugiej strony sam mógł pomyśleć nad tym, aby doprecyzować, o co mu chodziło.
Heferth usiadł przy stercie opon. Może do najczystszych nie należały, ale po upewnieniu się nie widział żadnych śladów, więc swobodnie oparł się o nie bokiem. Nie przenosił całego ciężaru, aby czasem nie wyrżnąć jak idiota w warsztacie, bo jeszcze tego mu brakowało.
Ze względu na to jego znajomość przy mechanice i motoryzacji była znikoma, został oddanym słuchaczem. Charles mógł pocieszyć się uwagą swojego towarzysza podczas wygłaszania monologu.
Na elektronice jako-tako się znam, ale najlepiej podejść do fabryki. Zawsze za dodatkowy grosz chętnie pomogą — stwierdził po dłuższym milczeniu i popijaniu piwa. Sam w międzyczasie zdążył odpalić papierosa, zaciągając się nim raz po raz. Drugi papieros, który już zdążył wyciągnąć, wsunął za ucho. — Na pewno znajdzie się jakiś niespełniony elektrotechnik czy inny, więc kto wie, może kogoś jeszcze zainteresujesz swoją pasją — stwierdził niemalże tonem Morgana Wolnego Człowieka. — Ale wiesz o tym, że hybryda czasem są bardziej zawodne, nie? — zapytał, jednak nie w sposób złośliwy. Uniósł brew. — I ile będzie cię to kosztowało?
Był ciekawski. Zainteresował się, ile Bucketa kosztuje jego pasja! Kto wie, może nawet robił sobie tabelki i obliczał opłacalność danego zainteresowania? To było całkiem prawdopodobne. Hobby - zbieranie informacji o innych hobby; każdy mógłby coś dla siebie znaleźć.

_________________
rudolph heferth
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t104-rudolph-heferth#301
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Pią Wrz 08 2017, 13:19;

Jak zawsze w takich sytuacjach, nawet Bucketowi nie przyszło do głowy, że swoją przydługawą opowieścią mógłby kogoś zanudzić. Na szczęście nigdy nie pobierał żadnego kierunkowego wykształcenia z tej dziedziny i być może tylko dlatego dało się go jeszcze słuchać. Stosunkowo rzadko wyskakiwać z jakimś mocno hermetycznym żargonem, choć zdążył już połapać co nieco od Gustavo. I gdyby nie Gustavo, Bucket byłby jeszcze bardzo daleki od spełnienia swojego marzenia. On także myślał o tym, by poprosić o pomoc kogoś z fabryki, kwestią było wybranie odpowiedniego człowieka. O to jeszcze będzie miał pewnie okazję dopytać, czy Hefertha, czy kogoś innego, kto korzystał z usług tamtejszych mądrych głów. Przytaknął więc Rudolphowi, z pewnością uda się, gdzie będzie trzeba.
- Jak do tej pory kosztowało mnie to dużo mniej, niż nówka, a nawet i sporo używanych motocykli. Dużo części wygrzebałem z tego złomowiska na zewnątrz i doprowadziłem do porządku - tu wskazał na ramę i silnik spalinowy. Na tym drugim sporo zaoszczędził kiedy okazało się, że wystarczy go porządnie doczyścić i wymienić parę podzespołów. O cylindrach i tłokach mógł akurat gadać godzinami - w Nowym Jorku za pół darmo nakupiłem, czego mi brakowało - z bezcenną pomocą Gustavo, który oprócz podzielenia się wiedzą praktyczną, wystarał się o korzystniejsze ceny - wszystko wyniosło mnie naprawdę niewiele... I lubię wyzwania. Dość naczytałem się o plusach i minusach i chcę spróbować - uśmiechnął się lekko. Jeśli coś szwankowało, zawsze można było to poprawić, a Bucket miał na tyle samozaparcia, że mógłby zrobić ze swojej niezłożonej jeszcze maszyny mały poligon doświadczalny. Zwłaszcza, że zanosiło się na to, że złoży ją sporo poniżej normalnych kosztów... O ile złoży. Taki scenariusz również brał pod uwagę. Byłby wtedy bardzo zawiedziony, ale przecież takie jest życie.
- A co, też masz ochotę na zbudowanie jakiegoś składaka? - Nie to, żeby  podejrzliwie patrzył na zainteresowanie mechniką u Hefertha. Był zwyczajnie ciekaw, jak on zapatruje się na podobne wyzwania, skoro tak szczegółowo o nie wypytywał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 34
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Pią Wrz 08 2017, 16:06;

W żadnym wypadku nie był znudzony monologiem. Uprzejme zainteresowanie Hefertha było szczere, a to jednak coś świadczyło! W końcu gdyby miał z kimś problem to już dawno wciąłby się w słowo, zmieniając temat na lepszy, przystępniejszy i bardziej interesujący.
Aha, aha — pokiwał głową. To również nie był wyraz pospieszenia, a zapewnienia, że mężczyzna faktycznie słucha. Obrócił butelkę w dłoni, napił się piwa i zaciągnął papierosem, strzepując popiół do popielniczki czy podstawionego naczynia lub pudełka. Na ziemię to żal było, brudzić nie chciał bardziej niż brudno tu było! — Fakt, lepiej w Nowym Jorku. W DC sobie liczą. Możesz też zawsze spróbować w Filadelfii. Jest jeszcze bliżej to kto wie czy nie będzie nawet taniej, choć wiadomo jak to w większych miastach. Tych, pożal się, Boże, metropoliach — prychnął i wcisnął filtr papierosa między zęby, przygryzając kawałek waty.
Spróbować zawsze można. W końcu w inny sposób nie dowiesz się czy ci się to opłaciło, czy nie — odpowiedział  oczywistym tonem, mimowolnie wzruszając ramionami. Ot, jakby to był tik nerwowy, na który Rudolph nie miał jakiegokolwiek wpływu.
Ja? — upewnił się, że to o niego chodzi. Uśmiechnął się i następnie parsknął. — Nie, to nie dla mnie. Nie mam takiej cierpliwości — odpowiedział szczerze. Bywało tak, że Heferth bardzo szybko się frustrował, a następnie wkurwiał. Parę razy coś mógł spróbować naprawić, a jak mu nie wychodziło któryś raz z rzędu to pierdolnął tym na godzinę. Wówczas musiał ochłonąć i mógł wrócić do robocizny. — Chociaż stworzenie nowej maszyny czy stołu do ruletki... Może, może — pokiwał głową na boki, ponownie strzepując popiół.
Teraz rozwiń kwestię z Rosą, bo szybko od tego odwiodłeś — tak mu zarzucił, z takim tekstem wyszedł.

_________________
rudolph heferth
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t104-rudolph-heferth#301
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Pią Wrz 08 2017, 17:34;

Charles był cierpliwy, rozeznawał się we wszystkim spokojnie i bez zbędnego pośpiechu. Nie dość bowiem, że wykładał na to swoje ciężko zarobione kredyty, to jeszcze i tak było przed nim sporo teorii do przyswojenia, każdy pojazd był przecież inny. Do wszystkiego musiał się należycie przygotować, by praca właściwa była możliwie pozbawiona niepotrzebnej improwizacji.
- Maszyna, mówisz... Niegłupie. Na pewno znalazłby się zapaleniec z głową do obsługi takiego cuda, a przykręcenie paru śrub to też żadna fatyga - łyknął sobie porządnie, podchodząc do popielniczki zrobionej z jakiejś puszki na oko wyglądającej, jak po konserwie - przemyśl to, może więcej zaoszczędzisz - albo i nie, pomyślał Bucket. Nie do końca miał pojęcie, jak pracują takie maszyny w kasynach, wyczytał gdzieś jedynie, że stroną, która w istocie wygrywa na każdym zakładzie, jest właśnie kasyno. Wymyślnie napisane przez profesjonalistów programy muszą być trudne do zgryzienia dla przeciętnego zjadacza chleba, dlatego Bucket nie miał pojęcia, kto mógłby się podjąć zmontowania maszyny, mając świadomość, że ta ma mimo wszystko przynosić zysk. Charles nie lubił gier, jakichkolwiek, mało też się na tym znał, milczał więc.
- Pewnie to zabawnie zabrzmi, ale może dobrze zrobiłem, wracając tutaj - mruknął, zahaczając tym samym zarówno o temat przereklamowanych metropolii, jak i Rosy. Przysłaniając pewne oczywiste nieprzyjemności i indywidua, jakie zrodziła ta ziemia, naprawdę dobrze mu się tu mieszkało. Przede wszystkim dlatego, że życie tu było powolne, a Bucket nie lubił się spieszyć. Przez niemal dekadę czynił w stronę Pankhurstówny nieśmiałe podchody, a po powrocie z wielkiego miasta miał ochotę się na nią rzucić i nigdy nie wypuścić z objęć. Przypadek?
- Kwestia z Rosą, ładnie nazwane - wzruszył ramionami, kończąc papierosa. Już myślał nad kolejnym, jeśli naprawdę miał kontynuować ten temat. - Była na mnie zła, ale już chyba nie jest. Dobrze by było przypilnować, żeby więcej nie musiała chodzić z podbitym okiem... - Nie wytrzymał, zapalił zaraz kolejnego papierosa.
- Zdarzało się to już wcześniej? - Spytał, wciąż nie do końca wierząc w to, że całe "zderzenie" z jego babcią było od początku do końca czystym przypadkiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 34
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Nie Wrz 10 2017, 01:55;

To akurat byłby najmniejszy problem — powiedział Rudolph, kiwając głową do swoich słów. — Większy dylemat stwarza fakt czy wolałbym oprogramowanie i wszystko elektronicznie, czy jednak tradycyjną metodą. Wiesz, użycie mechanizmu i blokada przy zębatkach od rolki, tak po naszemu nazywając. Nie bawiłem się w robienie maszyn jednorękiego bandyty, więc... — wzruszył ramionami, celowo nie dokańczając myśli. Był pewien, że Charles zrozumie, o co chodziło Rudolphowi, jednak jeśli przeliczyłby się w tej sprawie to nie miałby problemu, aby dokładniej sprecyzować, co ma na myśli w związku z tym wszystkim.
Zysk na maszynach, zysk dla kasyna nie był żadną tajemnicą. Nie można było tego nawet traktować w ten sposób. Rozrywka zawsze kosztowała, a niektórzy, więksi zapaleńcy i głupcy, dosyć często zostawiali pokaźne sumy. Może w Rode tak się nie zdarzało, ale od czasu do czasu trafił się jeden czy drugi agent próbujący swojego szczęścia na zadupiu.
Zerknął, przechylając głowę do jednego z ramion.
Sam nie wiedział czy mógłby powiedzieć to samo. Powrót jak powrót. Plus taki, że wrócił na stare śmiecie, znane śmiecie, a i parę ludzi go powitało. Pewnie część z nich już dawno gryzła millerową ziemię, rozsmakowując się we wszystkich kamyczkach i larwach czy cokolwiek w tym stylu. Nie zmieniało to jednak faktu, że Rudolph wierzył, że gdzie indziej zazna więcej szczęścia. Taki był z niego optymista, który od czterech lat siedział w Rode. Mościł się niczym pan i władca każdorazowo w swoim mieszkaniu.
Pankhurstówna tak ma. Focha się na pięć minut, czasem słusznie, czasem nie, a potem jej przejdzie — wiedział, że Rosiaczek miała za złe Wiaderkowi tego, że ją pozostawił na tej przygnębiającej ziemi, żeby wybrać się do Wielkiego Jabłka. Kiedyś Rudolph wierzył, jak był naiwnym dzieciakiem, że takie określenie jest spowodowane tym, że na każdym rogu i na każdym progu są jabłka dwa razy większe od standardowych. Wszystkie zielone i twarde.
Przy twojej babci? Zawsze. Kogo by mogła to tego by opluła, jak jakaś lama — wzruszył ramieniem znowu. Nie bardzo robiłby sobie ze zdenerwowania Charlesa, gdyby do takiego doszło, bo jego babcię obrażają. — Torebką wywinie całkiem zgrabnie, ale jednak koniec końców ktoś jej odda, bo przywalić to zdołała niejednej osobie, a większość odpuszcza, bo nie wiadomo czy takie otrzeźwiające klepnięcie w twarz czasem by jej nie zabiło — zaśmiał się. Taki miał dobry humor.
Pilnuj się lepiej, by dziad ci tyłka nie postrzelił.

_________________
rudolph heferth
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t104-rudolph-heferth#301
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Nie Wrz 10 2017, 02:33;

- Wielu by się pewnie dało zabić za możliwość gry na tradycyjnym - przyznał szczerze. Moda na bajery sprzed stuleci nie przemijała, a taka chrobocząca maszyna pośród elektronicznych cudów na kiju byłaby zapewne prawdziwą gratką dla co większych zapaleńców. Bucket nie widział większej różnicy w tym, czy ktoś utopi pieniądze w czymś na zębatki, czy na kable, mikroczipy i z ledowym wyświetlaczem. Ludzie jednak często lubili celebrować swoje małe nałogi w atmosferze lansu i poczucia bycia takim retro. Przykładem był i sam Bucket, zaciągający się najzwyklejszym, tradycyjnym kiepem, miast nosić się w spodniach z małą rurką z wlanym do środka olejkiem o smaku migdałowym, czy innym, równie pedalskim. A jednak, elektronicznymi papierosami gardził. Taką rurkę zapewne łatwiej byłoby ukryć przed babcią, na czym wcale Bucketowi nie zależało. Wręcz przeciwnie, palił od lat nastoletnich, ostentacyjnie gasząc kiepa w doniczce przed wejściem do domu. Niekiedy to Hiacynta gasiła go za niego. Spokojnie przysłuchiwał się zatem, co Heferth ma do powiedzenia na temat jego babci. Nie takie rzeczy już słyszał, a z niektórymi, niestety, musiał się zgodzić. Poza tym, jeszcze nie zadecydował, co zrobi z faktem, że podbiła Rosie oko.
- Jest niereformowalna... Ale jak miałbym ją rękoczynami przekonać do nie atakowania ludzi torebką na ulicy? - Westchnął, przecierając oczy. Z roku na rok ten konflikt coraz mniej go bawił - gdyby kiedykolwiek był dla kogoś zabawny. A teraz, kiedy chciał spróbować czegoś więcej z Rosą, zaczął go wybitnie drażnić. I tu wcale nie chodziło o lęk przed wiatrówką Huberta.
- Najpierw niech mnie dogoni - mruknął, kończąc piwo - najzabawniejsze jest to, że obaj chcemy tego samego. Stary jest bardziej uparty ode mnie - pewnego razu, dawno, dawno temu nawet odważył się zapukać do domu Pankhurstów i przeprosić za wszystko, co wygadywała o nich babcia. Przywitał go oczywiście złowieszczy stukot laski i lufa strzelby, a wszystko przeplatane odgłosami przekleństw. Pierwszy raz uciekał tak szybko! Od tamtego czasu zaprzyjaźnił się z rynną przy oknie Rosy, po kryjomu odwiedzał ją w nocy. Już dawno nauczył się, gdzie stawiać nogi, by nie wylądować plecami w krzakach przed domem.
- Chcesz jeszcze? - Odłożył pustą butelkę i polazł do lodówki po kolejną.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 34
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Wto Wrz 12 2017, 14:32;

To jest dodatkowa atrakcja, zdecydowanie — przytaknął. Odbiegał już myślami do posiadanej, tradycyjnej maszyny. Oczami wyobraźni ogarniał sobie koszt takiego przedsięwzięcia - zarówno skonstruowania, jak i sprowadzenia z odpowiednich sklepów - i opłacalność. Miał prawo obawiać się zniszczenia po pierwszym użyciu, jeśli ktoś nie byłby zaznajomiony ze starym sprzętem. Zdecydowanie taka sytuacja wkurwiłaby Rudolpha, ale z kolei dobrze wiedział, że jeśli decydowałby się na takie coś, to musiał brać pod uwagę ryzyko!
Mówię właśnie, że nie da się. Jeszcze uderzyłbyś, padłaby na zawał lub jej kółko różańcowe by cię zaatakowało. Wtedy albo skażą jak za człowieka, albo w mieście cię zniszczą. Kto wie, co im po pięćdziesiątce odpierdala, jak i w trakcie menopauzy — nie wnikał, nie kombinował. Powiedział, co wiedział i uznał za słuszne.
W sensie masz teraz na myśli, że czego obaj chcecie? Bezpieczeństwa Rosy czy co? — najwidoczniej Rudolph się zgubił, myśląc o siódemkach w jednorękim bandycie. Kiwnął na propozycję kolejnej butelki piwa. — Oczywiście, że jest uparty. Jak myślisz, po kim Rosa była nazywana oślicą pod koniec liceum? Uparła się to tak miało być — powiedział z rozbawieniem. Raczej nie chodziło mu o oczernianie Pankhurstówny.

_________________
rudolph heferth
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t104-rudolph-heferth#301
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Wto Wrz 12 2017, 16:15;

- Ja też potrafię być uparty - wzruszył ramionami, podrzucając Heferthowi kolejną butelkę. Tu nawet nie chodziło o sam fakt bicia osoby starszej, ale o to, że Hiacynta - wraz z wszystkimi jej paskudnymi nawykami - była Charlesa jedyną rodziną, jedynym żyjącym łącznikiem pomiędzy nim, a zmarłymi przed laty rodzicami. Kary z ręki kółka różańcowego bał się w tym wszystkim akurat najmniej. Może jeszcze naiwnie liczył na to, że Hiacynta się popamięta.
- Na pewno nie chcę dla Rosy źle - taktycznie obrócił temat w ten sposób, by nie powiedzieć za dużo i zajął usta piwem. Bo może i za dzieciaka był dla niej podły, obsypywał piaskiem i ciągnął za warkocze, aż musiała w samoobronie przywalić mu w nos, bynajmniej nie robił tego wszystkiego z czystej złośliwości albo dlatego, że lubił patrzeć, jak małe dziewczynki płaczą. Młody Bucket był naiwny i nawet jeśli przez chwilę w swoim dziecięcym umyśle uwierzył w bzdury, które wygadywała jego babcia, to chłopak i tak wreszcie postanowił robić swoje. Bo też jak miał za sam fakt istnienia nienawidzić dziewczynę, która podobnie jak i on, straciła niemal całą rodzinę? Można by pomyśleć, że Charles słuchał kościelnych kazań z nieco większą uwagą, niż jego babcia. - Chyba raz w złości nazwałem ją upartą, głupią kozą. Czy jakoś tak - wywrócił oczami. Tak, to było mniej więcej wtedy, kiedy zakomunikował jej, w nieco okrężnych słowach, że może znaczy dla niego więcej, niż jej się wydaje. Wtedy nawet kłócili się jak dzieci.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 34
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Wto Wrz 12 2017, 17:22;

Butelka piwa prawie że wyślizgnęła się z rąk Rudolpha. Prawie, bo jednak w ostateczności mężczyzna trzymał ją pewnie. Otworzył ponownie od zapalniczki, kapsel gdzieś położył na boku i na widoku, aby potem zgarnąć do wyrzucenia.
Spojrzał na niego badawczo i w milczeniu. Napił się piwa, skubiąc od razu etykietę. Zdrapywał paznokciem, wygładzał opuszką i ponownie zdrapywał. Zajęcie dla rąk musiał znaleźć.
To dobrze, że nie chcesz — powiedział, przypominając sobie jak wielokrotnie Rosa potrafiła zawracać mu gitarę, aby przy sprzyjającej okazji przywalił Bucketowi. Rzadko kiedy brał na poważnie słowa dziewczyny. Jasne, że w jakiejś sytuacji, przy jakimś problemie mogłoby dojść do rękoczynów, ale Heferthowi na ogół nie było do tego spieszno. — Raczej nie spieszy mi się do tego, by potem cię skopać — rzucił względnie żartobliwie, ale jednak coś za tym się kryło. Uprzejme ostrzeżenie! Charles mógł się obawiać, ale równie dobrze mógł się tym w ogóle nie przejąć. Spełnił obowiązek troskliwego, samozwańczego ojca na kilka lat.
Zdążysz jeszcze parę razy ją tak nazwać.

_________________
rudolph heferth
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t104-rudolph-heferth#301
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Wto Wrz 12 2017, 19:41;

Charles wcale nie wątpił, że nie jeden raz jeszcze z Rosą będą się sprzeczać, boczyć na siebie, czy inne podobne nonsensy. On także znał ją nie od wczoraj i wiedział, na co ją stać. Dobrze wiedział także, jaki sam potrafi być. Przede wszystkim nieprzystępny, co Rosa miała mu za złe. Nie podejrzewał jej jednak o aż taką determinację, by namawiała Rudolpha na jakiś tam oklepunek! Z tego też powodu niewiele sobie zrobił z żarciku Hefertha. Nie miał żadnych złych zamiarów, więc i czego miał się z jego ręki obawiać?
- Jak zasłużę, to śmiało - zgasił fajkę. Aby tylko samozwańczy ojciec nie kazał zaraz Bucketowi klękać, składać przysiąg, czy deklaracji o uczuciu. Nawet Rosie nie powiedział bezpośrednio i wprost, że ją kocha i z pewnością nie wydusi z siebie tego przy Rudolphie. - I wiem, że zdążę. Pewnie ona już się wyżaliła na mnie za wszystkie czasy, co? - Już zdążyło dotrzeć do jego zakutego łba, jaki błąd popełnił przed wyjazdem i popełniał jeszcze wielokrotnie podczas pobytu w Nowym Jorku. Co wcale nie oznaczało, że zamierzał o tym głośno rozpowiadać. Niemniej był ciekaw, co przez ten cały czas robiła Pankhurstówna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 34
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Czw Wrz 14 2017, 04:14;

Żaden z nich nie miał złych zamiarów. Jak już zostało wspomniane wcześniej, Rudolph sam oceniał sytuację i wtedy się wtrącał bądź - co miało miejsce znacznie częściej - ignorował daną sprawę. Głównie ze względu na to, że doskonale wiedział jak drażniącym i zarazem męczącym było, kiedy pojawiała się osoba trzecia. Sam za tym nie przepadał i kiedy tylko działo się takie coś, to dbał o to, by jak najmniej osób wiedziało o jego problemach. Litość u niektórych osób odnosiła odwrotny skutek niż jak się zamierzało.
Na szczęście, do tego to akurat mu było naprawdę daleko. Jak chcieli wyznawać sobie miłość to byle nie przy Rudolphie. Świadkiem miłosnych deklaracji nie musiał być i nawet nie chciał. Ciągłe wysłuchiwanie takich wyznań spowodowałoby wstręt czy zniechęcenie. Dopingować mógł, pewnie nawet tak robił. Taki dobry z niego człowiek był!
Rudolph zwilżył wargi i parsknął. Rozłożył nieznacznie ramiona i zaraz napił się piwa.
Dobrze ją znasz. To się chwali — powiedział. — Zdążyła. Nie raz, nie dwa — taki plotkarz z niego. Może żarty stroił, może już kij w mrowisko wkładał, nie bacząc na to, że mogłoby się to odbić rykoszetem dla właściciela kasyna. — Przyzwyczajaj się — mruknął; to nie było tylko skierowane do Bucketa. Sam sobie mógł to powtarzać.
Ile będzie za samochód i części?

_________________
rudolph heferth
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t104-rudolph-heferth#301
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ Czw Wrz 14 2017, 11:45;

Nie spodziewał się, że ich rozmowa zejdzie na taki temat, ale może i dobrze się stało. Z jakiegoś powodu wolał rozmowę o Rosie odbębnić z jej "przyszywanym ojcem", niż z "matką" - czyżby intuicja? I to wcale nie jest tak, że Bucket bał się Ethel!
- Oczywiście - rzucił z lekkim przekąsem. Kiedyś gotów byłby pomyśleć, że to czysta złośliwość ze strony Pankhurstówny. Kiedyś. Teraz do jego pustego łba dotarło, że w istocie chodziło tutaj o coś więcej. - Może już się przyzwyczaiłem - rozłożył ręce. Rosa nie była nawet w połowie tak złośliwa, jak Hiacynta, co już na starcie w oczach Bucketa stawiało ją w grupie najcudowniejszych istot na ziemi... I to nawet wtedy, kiedy była na niego wściekła, jak osa!
- Razem sto osiemdziesiąt, po starej znajomości - rzucił. Części nie należały do najdroższych, a stali klienci zawsze wychodzili z rabacikiem! Wybulić musieli obaj niestety za transport części.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
Sponsored content
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Warsztat samochodowy  ♦ ;

Powrót do góry Go down

Warsztat samochodowy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next

Similar topics

-
» Warsztat samochodowy i myjnia
» Warsztat samochodowy
» Warsztat motocyklowy
» [P1] Zbrojownia i warsztat
» Warsztat

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Witaj w Rode! :: FABUŁA :: Rode :: Dzielnica Północna-