Share|

Las

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Las  ♦ Czw Sie 24 2017, 13:49;

First topic message reminder :




LAS


Las, jak każdy inny las w klimacie umiarkowanym. Duży, szumiący, wieczorami nawet groźny. Żyją w nim zwierzęta, od tych mało zatrważających świerszczy, po te większe, niebezpieczne bydlaki. Sporo w nim drzew iglastych, całorocznych, kilkusezonowych, liściaste występują raczej w kolorach zimnozielonych. Znajduje się daleko poza zasięgiem domów, w południowej części miasta. Przy samym jego skraju stoi stróżówka, gdzieś w środku można znaleźć leśniczówki.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24 lata
Ekwipunek podręczny: telefon, klucze do mieszkania, pilnik, porfel, szczotka do włosów

Pisanie Re: Las  ♦ Pią Lis 17 2017, 13:48;

A więc to był ten moment, w którym wracają do sprawy. Wszystko to, co mogło zostać powiedziane, powiedziane zostało już miesiąc temu. Od tamtego czasu starali się unikać tego tematu, nie widząc potrzeby, by bez końca go drążyć. Obydwoje wiedzieli jednak, że przyjdzie w końcu ten moment, kiedy trzeba będzie to poruszyć raz jeszcze. Pokiwała głową, zaciskając usta w wąską kreskę.
- Mi też nie. To do niego niepodobne. Ale nie liczyłabym, że jest już po wszystkim - odparła, opierając łokieć o drzwi samochodu. Popukała palcami w plastikową obudowę. - Najpewniej po prostu coś go tam na dłużej zatrzymało. Niełatwo ogarnąć taki biznes - dodała już nieco ciszej. Znowu ją zemdliło, więc napiła się wody i liczyła, że żołądek jakoś się uspokoi. "Jakoś" było tutaj słowem kluczem. Mimo, że zwolnili, nie mogli się przecież wlec zupełnie, zatem auto podskakiwało na wybojach tak czy inaczej.
W końcu zatrzymali się na obrzeżach lasu, nie wjeżdżając jednak w masyw. W końcu za to jest mandat. Kiedy więc tylko silnik zgasł, otwarła na chwilę drzwi i wyskoczyła na zewnątrz, chcąc chociaż przez chwilę odetchnąć od trzepaniny, którą zafundowali sobie po drodze.
- W takim razie słucham, co takiego chciałeś mi dać? - Zapytała w końcu, opierając się o samochód. Nie umiała sobie znaleźć miejsca, więc w końcu zdecydowała się usiąść na masce, uważając przy tym, żeby nic nie zarysować. Co prawda przez ostatnie pół godziny stale siedziała, ale czuła się tak słabo, że nie zaszkodzi jeszcze trochę. Oparła się o przednią szybę plecami i spojrzała na niebo. Pogoda była dzisiaj wyjątkowo ładna, ale nie przesadnie gorąca. Czasem tęskniła za argentyńskimi upałami. Ale tylko czasem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t176-elia-martinez#1007
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 40 lat
Ekwipunek podręczny: rewolwer energetyczny, pacyfikator, nóż, telefon, zapalniczka, papierosy, dokumenty

Pisanie Re: Las  ♦ Pią Lis 17 2017, 19:50;

Później już tylko milczał, bijąc się z myślami w samotności. Ano niełatwo, jego ojciec stale to powtarzał. Rios dużo dałby za to, żeby ta sytuacja dotarła wreszcie do swojego końca. Bywały momenty, że całkiem o tym zapominał, ale nie dało się tak na długo.
Również wysiadł i stanął nieopodal, obserwując, jak Elia pakuje się na maskę. Poprzyglądał się jej przez chwilę bezkarnie, korzystając z tego, że akurat spoglądała w górę, po czym kiedy zadała pytanie, otrząsnął się z tego dziwnego letargu, w którym się znalazł. Sięgnął do samochodu i wyciągnął jakieś zawiniątko, po czym wręczył Elii. Jeśli je odwinęła, jej oczom ukazała się broń energetyczna.
- Do koniecznej obrony własnej - mruknął. Powinien był jej to dać wcześniej, ale swojej służbowej niestety wręczyć jej nie mógł, a w rodeńskich realiach tyle to trwało, jeśli chciało się to załatwić względnie legalnie. I tak miałby kłopoty gdyby wyszło na jaw, że jej to załatwił. Nie miała pozwolenia.
- Miałem to dostać wcześniej, ale jak na złość nie mogli tego upchnąć w żadnym transporcie - dodał. - Nie wiem, czy Diego przyjedzie, czy nie przyjedzie... Wiem za to, że nie tak łatwo jest kogoś zabić. Ale jeśli coś ci będzie zagrażać, zrób z niego dobry użytek - powiedział, mierzwiąc sobie włosy. Podszedł trochę bliżej i oparł ręce płasko o maskę samochodu. Wiedział, że nie zawsze będzie w stanie jej pomóc.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t123-leonel-rios#346
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24 lata
Ekwipunek podręczny: telefon, klucze do mieszkania, pilnik, porfel, szczotka do włosów

Pisanie Re: Las  ♦ Pią Lis 17 2017, 22:23;

Trochę się zasępiła, gdy dał jej to zawiniątko, bo chyba już wiedziała, co w nim znajdzie. Odwinęła ostrożnie i wlepiła wzrok w gnat. Westchnęła. Wyglądało na to, że będzie mogła oddać rewolwer Felixowi szybciej, niż się spodziewała. Potarła czoło, wciąż wgapiając się w ten cholerny pistolet. Dobry boże.
- Wiesz, że zazwyczaj wystarczą kwiaty? Albo czekoladki? - Zapytała żartobliwie, chcąc chyba rozładować atmosferę i nie musieć udzielać jakiejś poważnej odpowiedzi. Przecież ona nikogo nie zastrzeli. Ale tak jak nie tłumaczyła tego Felixowi, tak i teraz milczała uparcie. To nie było coś, co mogła wyjaśnić. Diego prędzej czy później na pewno się pojawi, a ona do niego nie strzeli - to były jedyne pewne aspekty sytuacji. Nie powiedziała jednak o tym, tak, jak jej Leonel nie mówił o wielu rzeczach. Każdy ma jakieś swoje demony.
- Nie wiem czy mnie nie przeceniasz - uśmiechnęła się słabo. Lubiła myśleć, że jest silna. Ale nie była. Przyjazd do Rode trochę ją być może na jakiś czas zmylił, dał jej ułudę kontroli nad własnym życiem. Ale wiedziała, że to się w końcu skończy. Dlatego zrobiła najgłupszą i najbardziej tchórzliwą rzecz, jaką mogła w tej sytuacji zrobić. Zsunęła się po masce i usiadła naprzeciwko Leonela tak, że znalazł się pomiędzy jej kolanami, po czym położyła mu dłonie na karku i go pocałowała. Albo tego potrzebowała, albo próbowała jakoś zbyć temat, opcje były dwie i obie równie prawdopodobne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t176-elia-martinez#1007
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 40 lat
Ekwipunek podręczny: rewolwer energetyczny, pacyfikator, nóż, telefon, zapalniczka, papierosy, dokumenty

Pisanie Re: Las  ♦ Sob Lis 18 2017, 10:30;

Zauważył pogorszenie nastroju w związku z bronią, ale przypisał to po prostu niechęci do zabijania samego w sobie.
- To byłoby zbyt banalne jak na nas - uśmiechnął się krzywo, ale to nie do końca był wesoły śmiech. W sumie sytuacja była raczej przykra, nie było się z czego śmiać. Rios mógł się tylko domyślać jej relacji z Ramirezem, ale nawet w najśmielszych przypuszczeniach nie zbliżył się do prawdy.
- To proste. Czujesz się zagrożona, pociągasz za spust. Nie musisz przecież mierzyć w głowę - wzruszył ramionami. Co prawda broń energetyczna zostawiała paskudne, przypalone rany, tym niemniej było z tym właściwie mniej bałaganu.
Pewnie wiedząc o tym, jakie Elia miała intencje całując go, to by się odsunął. Pobłogosławiony jednak niewiedzą, pocałunek odwzajemnił, jedną ręką gładząc jej plecy a drugą ulokowując na udzie dziewczyny. Mniej więcej wtedy wymacał też rewolwer, który tam miała. Nie dał jej jednak zbyt dużo czasu na to, by mogła zbywać temat broni, bo po kilkudziesięciu bardzo długich sekundach, przerwał, rąk jednak nie zabrał. Jeszcze.
- Jeśli chcesz się wymigać od wypróbowania broni, to dobrze ci idzie. Ale nie tym razem - mruknął, teraz już prawdziwie rozbawiony. Odsunął się od niej w końcu.
- Skąd masz ten rewolwer? - Zapytał, co zabrzmiało właściwie dość szorstko, ale nie wydawał się zły.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t123-leonel-rios#346
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24 lata
Ekwipunek podręczny: telefon, klucze do mieszkania, pilnik, porfel, szczotka do włosów

Pisanie Re: Las  ♦ Sob Lis 18 2017, 17:57;

To nie było proste. Nie w tym przypadku. I nie dla niej. Potem jednak skupiła się już tylko na pocałunku. Szlag. Nie przemyślała tego paradowania z rewolwerem. Z drugiej strony przecież nie robiła nic złego. Nie aresztuje jej chyba za posiadanie broni, skoro właśnie wręczył jej drugą. Spojrzała na niego, jeszcze zanim się odsunął.
- Nie wymiguję się już. Obiecuję - odparła, a na znak dobrej woli zsunęła się z maski. Rozejrzała się w poszukiwaniu jakiegoś celu. Właściwie nie miała zielonego pojęcia, jak zachowuje się tego typu broń.
- Rewolwer pożyczyłam. Tak na wszelki wypadek. Właściwie miałam go zostawić w domu zanim do ciebie przyszłam, ale to chyba bez sensu go mieć i z nim nie chodzić, prawda? - Odparła, nie patrząc na Riosa. To nie było przecież kłamstwo, a mimo to czuła się, jakby cały czas łgała. I to w stosunku do wszystkich, od momentu wyjścia z taksówki dwa miesiące temu, kiedy przyjechała. Zastanawiała się, czy kiedyś przestanie w końcu żyć z tym głupim poczuciem winy, które nie chciało się od niej odczepić.
- Nie martw się, nie zaciągnęłam długów u żadnych typów spod ciemnej gwiazdy - dodała, jeśli to o to mu chodziło. Nie miała zielonego pojęcia, co też sobie Rios myśli, ale szorstki ton sprawił, że poczuła się niemal zrugana.
- Proszę mnie nauczyć korzystania z tego ustrojstwa - stwierdziła w końcu, podchodząc do Leonela i wręczając mu broń. Nie była pewna, czy postępuje się z nią tak samo jak z klasycznymi modelami, a zepsuć też by nie chciała.
- Co chcesz w zamian? - Zapytała, zakładając ręce na biuście. Spojrzała na niego z dołu, ze względu na dzielącą ich różnicę wzrostu. Nie chciała mieć żadnych długów, a za to na pewno nie zapłacił mało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t176-elia-martinez#1007
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 40 lat
Ekwipunek podręczny: rewolwer energetyczny, pacyfikator, nóż, telefon, zapalniczka, papierosy, dokumenty

Pisanie Re: Las  ♦ Pon Lis 20 2017, 09:24;

Broń nie różniła się szczególnie w obsłudze. W ten sam sposób można było ją zabezpieczyć i odbezpieczyć, podobnież załadować, choć sam magazynek wyglądał inaczej. Również odrzut był znacznie mniejszy, no i oczywiście sam wystrzał powodował mniej hałasu. I gorsze obrażenia. Mimo to zademonstrował jej raz jeszcze, jak się z tym obchodzić, po czym gdy zaczęła rozglądać się za celem, pokręcił lekko głową. Szkoda amunicji.
- Odrzut i sam strzał wyglądają dokładnie tak samo. Ale trzeba uważać gdzie celujesz, można tym wywołać pożar jak się ma pecha - nie żeby uważał, że Elia go ma, ale wolał dmuchać na zimne.
- Pożyczyłaś - powtórzył głucho. Nie chciał dopytywać od kogo, nawet jeśli miał na to dużą ochotę. Nie powinno go to jednak obchodzić, skarcił się więc w duchu i zakończył temat, zgadzając się milcząco z tym, że powinna go nosić. W końcu po to go dostała.
- Ty i typy spod ciemnej gwiazdy? Nigdy w życiu - roześmiał się, ale dało się usłyszeć trochę ironii. Nie powinna tego co prawda traktować jako przytyk, mimo to rozbawiło go to.
Prychnął, gdy zapytała, co chce w zamian.
- Chyba żartujesz - gdyby był nieco bardziej skłonny do przejmowania się czymkolwiek, zapewne nawet by się oburzył. Po chwili wyszczerzył do niej zęby w krzywym uśmiechu.
- Nie wypłaciłabyś się - dodał z widocznym rozbawieniem. Po chwili odchrząknął i spoważniał, zmieniając temat.
- W każdym razie noś ze sobą tą broń, ale jakoś się z tym specjalnie nie afiszuj. Nie za dużo takich gnatów w Rode, żeby ktoś się przypadkiem nie pokusił - wzruszył ramionami. Abstrahując już od tego, że podejrzanym byłoby, skąd tę broń w ogóle ma. Mimo że nabył ją legalnie, nie chciał być z tym powiązany bardziej, niż to konieczne. Co prawda czuł, że broń u Elii jest bezpieczna, ale ostrożność już nieraz uratowała mu tyłek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t123-leonel-rios#346
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24 lata
Ekwipunek podręczny: telefon, klucze do mieszkania, pilnik, porfel, szczotka do włosów

Pisanie Re: Las  ♦ Pon Lis 20 2017, 10:44;

Obserwowała z uwagą, co Rios robił z bronią. Na wieści o tym, że można tym wywołać pożar uniosła lekko brwi do góry zaskoczona i westchnęła. Miała niejasne wrażenie, że może narobić tym więcej szkody niż pożytku. Niemniej jednak zabrała broń, jeszcze raz odbezpieczyła i zabezpieczyła żeby upewnić się, że wie co i jak, po czym pieczołowicie włożyła z powrotem w zawiniątko i owinęła, żeby nic się z nią nie stało w trakcie transportu. Z dwoma spluwami za paskiem nie zamierzała chodzić.
Kiedy Leon powtórzył to zdawkowe "pożyczyłaś", pokiwała jedynie głową. Nie patrzyła na niego jednak, przedłużając w nieskończoność chowanie broni, jakby było to nie wiadomo jak skomplikowane zajęcie. W międzyczasie zastanawiała się, czemu musi być... taka. Westchnęła i włożyła zawiniątko z powrotem do samochodu, na tylne siedzenie. Zatrzasnęła drzwi i wbiła wzrok w Leonela. Uśmiechnęła się frywolnie.
- Oczywiście. Moje papiery są czyste niczym łza - odpowiedziała w podobnym tonie, co jego wypowiedź. Nie poczuła się urażona tym przytykiem, ostatecznie było w nim trochę racji. Ironicznym z jej strony było nazywanie kogoś typem spod ciemnej gwiazdy, tak, jakby ona nie miała nabrużdżone w kartotece. Nic konkretnego, ale jednak wystarczająco, by zainteresowała się nią policja. I to nie w takim stopniu, jak być może Rios.
Spoważniała natomiast, gdy temat ponownie zszedł na temat płacenia.
- Leon - zaczęła, chcąc mu przerwać. - Jak będę mogła, to zapłacę - wyjaśniła. Była już zmęczona bezinteresowną pomocą, której doświadczała na każdym kroku. To tylko potęgowało wyrzuty sumienia, jakie ją gryzły od dłuższego czasu. Zabawne. Tak bardzo nie chciała być nikomu niczego winna, że odmawiała. Nie sądziła, że może być i nie być egoistką jednocześnie.
- Spokojnie. Nie bardzo miałabym się przed kim chwalić - parsknęła śmiechem. Raczej nie była typem osoby biegającej po mieście z pistoletem na wierzchu.
- Dziękuję. Za wszystko - powiedziała w końcu, ręką wskazując na samochód. Spojrzała na Riosa. Długi i tajemnice. Czy tak będzie wyglądało teraz jej całe życie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t176-elia-martinez#1007
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 40 lat
Ekwipunek podręczny: rewolwer energetyczny, pacyfikator, nóż, telefon, zapalniczka, papierosy, dokumenty

Pisanie Re: Las  ♦ Pon Lis 20 2017, 11:45;

Elia wydawała mu się jakaś nieswoja, nie wiedział jednak, z czego to wynika i czy przypadkiem nie jest przewrażliwiony. Jako że jednak nic na ten temat nie mówiła, zrzucił to na karb jej złego samopoczucia i tego, że być może była trochę wyprowadzona z równowagi poprzednią rozmową.
Parsknął śmiechem. Właściwie chyba jeszcze nigdy nie miał okazji ponabijać się z faktu, że czyjeś dane przetrzymywała policja. Tak jakby było z czego się śmiać. Chociaż czy Elia miała inny wybór? Z dwojga złego już lepiej w stronę żartów, niż płaczu.
- Nie chcę, żebyś płaciła. I nie kłóć się ze mną, bo i tak nie wezmę żadnych pieniędzy - uciął temat. Miał swoje powody, dla których postępował tak, a nie inaczej i naprawdę nie zamierzał od niej brać ani grosza. Obiecał jej to, obietnic zawsze dotrzymywał i to tyle. Nie chciał, żeby czuła mu się coś winna, ale zdążył ją chyba trochę pod tym kątem poznać i wiedział też, że na pewno nie czuje się dobrze z tym, że ktoś jej chciał dać coś za darmo. Mógł się zastanawiać, z czego to wynika, ale wolał chyba nie.
- Ktoś by się na pewno znalazł - uśmiechnął się krzywo. - Mogłyby ci puścić nerwy i zamiast sprezentować komuś strzał z liścia, mogłabyś spróbować nastraszyć go bronią - zażartował. Ostatecznie Martinez była mimo wszystko dość temperamentna, nawet na trzeźwo, jak było mu się dane przekonać.
- Nie masz za co - wzruszył ramionami. Naprawdę nie potrzebował wdzięczności. I podziękowań. - Przecież wiesz - uśmiechnął się lekko. Właściwie mogli powoli zbierać się do powrotu do miasta. Miał jeszcze dzisiaj coś do załatwienia. Dlatego też skierował kroki do samochodu. Poczekał, aż Elia wsiądzie, po czym sam wskoczył za kierownicę. Zanim jednak odpalił silnik, obrócił głowę w bok i spojrzał na Martinez. Przyjrzał jej się przez chwilę. Jak ona mu się cholernie podobała! Na tyle, że przestał nawet myśleć o smsie dziwnej treści, którego otrzymał. Dlatego też przechylił się w jej stronę i pocałował ją po raz kolejny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t123-leonel-rios#346
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24 lata
Ekwipunek podręczny: telefon, klucze do mieszkania, pilnik, porfel, szczotka do włosów

Pisanie Re: Las  ♦ Pon Lis 20 2017, 12:17;

Trochę się nadąsała, gdy zasugerował, że mogłaby komuś grozić bronią. Jasne, zdarzało się, że puszczały jej nerwy, ale nie była przecież niezrównoważona, prawda? Po prostu nie lubiła, kiedy ktoś jej zanadto wchodził w paradę. Skinęła głową w odpowiedzi na słowa o zapłacie, ale wciąż nie była przekonana. Mimo to przygryzła wargę i podreptała do wozu, wsuwając się na siedzenie pasażera. Zwróciła twarz w stronę Riosa dopiero wtedy, kiedy dotarło do niej, że coś podejrzanie długo nie odpala silnika pojazdu. Spojrzała na niego, początkowo pytająco, ale gdy się pochylił w jej stronę, ona odruchowo zrobiła to samo. Odwzajemniła ten pocałunek. Nastrój miała dzisiaj wyjątkowo melancholijny i czuła jakiś dojmujący smutek, chociaż nie miała pojęcia dlaczego. Potrzebowała teraz tej bliskości, więc jeśli Leonel nie przerywał pocałunku, ona go jedynie pogłębiła, tylko po to, by korzystając z braku podłokietnika, wpakować mu się na kolana. Jeśli nie protestował, posuwała się coraz dalej, wiedząc, że choć nie powinna, nie mogła się powstrzymać, jakby ciało działało samo, odmawiając jej posłuszeństwa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t176-elia-martinez#1007
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 40 lat
Ekwipunek podręczny: rewolwer energetyczny, pacyfikator, nóż, telefon, zapalniczka, papierosy, dokumenty

Pisanie Re: Las  ♦ Pon Lis 20 2017, 12:33;

Nie chciał, żeby tak to wyszło, żeby nie pomyślała sobie przypadkiem, że zrobił to w formie jakiejś próby wyrównania długu, absolutnie. Kiedy jednak sama wpadła mu w ręce, ciężko byłoby odmówić czy się odsunąć, pomijając, że odsunąć się nie miał gdzie. Tym bardziej, że zwyczajnie nie chciał się odsuwać. Być może gdyby zdawał sobie sprawę, że Elia robi to głównie z potrzeby bliskości jako takiej, załatwiłby to inaczej. Nie domyśliłby się jednak, a i ona sama mu tego nie powiedziała, więc wyszło, jak wyszło.
Pierwsze co zrobił, to wyjął rewolwer zza jej paska i rzucił go na tyle siedzenie, chyba żeby dotrzymał towarzystwa drugiej spluwie. Tym razem podeszli do tego wszystkiego jakoś gorączkowo, jakby nie było czasu na podchody. Może po prostu czuli, że miejsce jest średnio dogodne, choć chyba nikt nie zwracał na to teraz uwagi. Może zwróciliby, gdyby na samochód schowany wśród drzew, natknął się jakiś cholerny grzybiarz. Tak czy inaczej rozebrał ją tylko do połowy, na więcej nie było miejsca, mimo, że odsunął fotel całkowicie do tyłu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t123-leonel-rios#346
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24 lata
Ekwipunek podręczny: telefon, klucze do mieszkania, pilnik, porfel, szczotka do włosów

Pisanie Re: Las  ♦ Pon Lis 20 2017, 13:03;

Jeśli zaszła taka potrzeba, pomogła mu zdjąć jeansowe szorty, które mogły być trochę oporne. Faktycznie miejsca nie było wiele, a nie chciała przypadkiem nacisnąć klaksona, dlatego kiedy Rios odsunął fotel do tyłu, zrobiło się trochę tylko lepiej. Tym razem rzeczywiście było trochę inaczej, szybko, wygłodniale. Już się trochę znali pod tym względem, w każdym razie na tyle, by uniknąć skrępowania pierwszego razu.
Tym razem Martinez nie chciała przedłużać w nieskończoność gry wstępnej, bo wszyscy będą ją tutaj czytać ilekroć ktoś się wybierze do lasu była dzisiaj egoistką i myślała tylko o tym, żeby jak najszybciej dostać to, czego chce. Nie sądziła, by Leonel w związku z tym narzekał, poza tym to ona była na górze i ona nadawała tempo. Czerpiąc przyjemność z każdego ruchu, odchyliła jedynie głowę do tyłu, oczy pozostawiając przymknięte. Nie myślała o niczym, choć przez chwilę.
Dopiero kiedy skończyli dotarło do niej, że tego typu zachowania zdecydowanie wykraczały poza to, na co mogła sobie pozwolić. Nie dbała już o to jednak. Pocałowała go raz jeszcze, po czym wróciła na siedzenie pasażera oddychając ciężko i starając się zignorować ból w udach, spowodowany nie do końca wygodną pozycją. Wlepiła wzrok w Riosa, wciągając z powrotem swoje ubranie. Sama siebie nie poznawała. Uśmiechnęła się lekko do tej myśli, choć nie była pewna, czy ją to cieszy. Otwarła słonecznik i przejrzała się w lusterku. Poprawiła włosy, po czym zamknęła z powrotem i podkuliła nogi na fotelu, kierując się przodem do Riosa. Oparła policzek o oparcie fotela. Tylko na niego patrzyła, nic nie mówiąc.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t176-elia-martinez#1007
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 40 lat
Ekwipunek podręczny: rewolwer energetyczny, pacyfikator, nóż, telefon, zapalniczka, papierosy, dokumenty

Pisanie Re: Las  ♦ Pon Lis 20 2017, 13:16;

Trochę się nie spodziewał takiego obrotu spraw, ale uznał, że najwyraźniej Elii potrzebne jest takiego typu rozładowanie napięcia i pozwolił jej na przejęcie inicjatywy, rzeczywiście nie uskarżając się na nie ani trochę. Poza tym nie miał się czasu nad tym nawet zastanawiać, przejęty raczej czym innym.
Po wszystkim w aucie zrobiło się cholernie gorąco, więc opuścił szybę i odpalił papierosa, wzrok przenosząc na Elię, która z kolei już na niego patrzyła. Spojrzał jej w oczy.
- Wiesz, że jeśli będziesz mi fundować takie przejażdżki do lasu, to tak szybko o tobie nie zapomnę? - Mruknął pod nosem, ale na ustach błąkał mu się trochę sarkastyczny uśmieszek. Zaciągnął się papierosem i wydmuchał dym za okno, po czym odpalił w końcu ten nieszczęsny silnik.
Elię odwiózł do domu. Pośmiali się jeszcze trochę po drodze, a on pomijając chwile, gdy musiał zmienić bieg, nie puścił jej ręki ani razu, jakby się bał, że mu ucieknie. Gdzieś w głębi duszy wiedział, że prędzej czy później tak będzie. Od Novaków, gdzie pożegnał się z Elią właściwie całkiem wylewnie, jak na swoje możliwości, skierował się od razu do Chambersów. Miał nadzieję, że zastanie Vincenta w domu. Martinez mu napomknęła, że zajmuje się informatyką, a on potrzebował właśnie kogoś takiego.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t123-leonel-rios#346
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Las  ♦ Czw Gru 07 2017, 21:57;

< mieszkanie

Nawet zatrzymując motor na skraju lasu, nie wierzyła, że zdecydowała się odszukać wkurwiającego gościa. Przez dobre pół godziny walczyła ze sobą, jednocześnie nienawidząc się za pomysł i za wypuszczenie wróbelka z garści. Uświadomienie sobie, że jej gość jest bratem Hannona, przez długi czas zupełnie nie pamiętała o jego istnieniu. Nie mając zbyt wiele pomysłów na odnalezienie Rhysa, wszystkie punkty objechała w ekspresowym tempie. Nie znajdując go ani w starym mieszkaniu Romeseya, ani hotelu, ani też bibliotece, zdecydowała się zawrócić do domu po niezbędne minimum i podjechać na obrzeża lasu z nadzieją, że ten idiota nie polazł tam sam.
Wymieniając wiadomości z Mateuszem, nie chciała go ciągnąć ze sobą. A może nawet nie chciała, ale czując, że nie ma zbyt wiele czasu na oczekiwania na przyjaciela, musiała sama podjąć pewne kroki.
Gasząc silnik i schodząc z motoru, Max w myślach dziękowała Karolowi za niezawodną naprawę. Ostatniego czego jej brakowało to usterki po drodze. Rozglądając się po lesie, złapała za broń i plecak, by skierować na główny szlak, którym Rhys powinien się udać na poszukiwania robali.
- Hannon!?
Zawołała przekraczając granicę lasu i zastanawiając się co też najgłupszego wyprawia. Licząc w razie czego na przyjaciela, pozostawiła mu informację o wyruszeniu, obiecując się odezwać w niedługim czasie, odnajdując lub też nie odnajdując Rhysa, chociaż w myślach nie zamierzając wracać bez niego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Las  ♦ Czw Gru 07 2017, 22:40;

Zaczynało już zmierzchać. Jeszcze widno było na tyle, by widzieć, jak bardzo zdążyły już pożółknąć liście, niedługo jednak i to się zmieni. Max podążyła za instynktem, a instynkt ten zdawał się ją w tym momencie odrobinę zawodzić. Nikt bowiem nie odpowiedział na rozpaczliwe wołanie. Na skraju lasu, w ulubionym punkcie wypadowym większości łowców było pusto, jak w kościele. Obecne na wydeptanym gruncie ślady opon zostały wytłoczone na zimnej glebie dobrych kilka godzin temu. Zdążył je już zadeptać jakiś timidus. W trawie zaświecił Masonównie jakiś biały, prostokątny przedmiot. Po przyjrzeniu się mu bliżej, okazał się być małym pudełeczkiem, przypominającym takie po zapałkach, z osobliwą grafiką na powierzchni.



Tyle mogła stwierdzić na pierwszy rzut oka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Las  ♦ Czw Gru 07 2017, 22:52;

Wiedziała, że nie najlepszym pomysłem jest wyprawa do lasu o tej porze. W pojedynkę. Wiedziała też jednak, że jeśli brat Hannona tu polazł, to musiała go znaleźć szybciej niż wygłodniały athwal. Nie chciałaby stracić źródła potencjalnego hajsu.
Zatrzymała się, dostrzegając opakowanie odznaczające się na tle ciemnej ziemi. Przystając tuż nad nim, przykucnęła i złapała go między dwa palce. Unosząc, nie była pewna, czy to mógł być jedynie przypadek, czy dobry Mistrz Gry los, postanowił ułatwić jej zadanie.
Nie ciesząc się więc na zapas, wyprostowała się i spojrzała przed siebie, powoli ruszając dalej. Nim pudełeczko zostało wpakowane do kieszeni kurtki, Max zajrzała do środka, pewna ujrzenia zapałek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Las  ♦ Czw Gru 07 2017, 23:24;

W pudełku nie znalazła zapałek - a to niespodzianka! Zamiast tego było tam kilkadziesiąt małych, błyszczących szpileczek. Ekwipunek w sam raz dla Max - zawsze chętnej, by wbić szpilę. Abstrahując od suchych żartów prowadzącego sesję - poza tym na pierwszy rzut oka, wiele nie wskazywało na to, że ktoś właśnie błąka się samotnie po ciemnym lesie. Wiele w tym momencie zależało więc od szczęścia.

2k6 + um. dodatkowa, próg 25
Przekroczone lub równe - Jeszcze na skraju lasu udało się Masonównie złapać trop. Był sprzed kilku godzin, niewyraźny, dlatego też po podążaniu za nim przez jakieś pół kilometra, zgubiła go.
Poniżej - Jedyne, co Max zdołała zauważyć, to miejsce, w którym prawdopodobnie ktoś jakiś czas temu przystanął. Obok śladów stóp, wyraźnie zarysowywał się odcisk prostokątnego czegoś. Mogło jakiś czas temu stać tutaj na przykład pudełko. Masonówna sama musiała zadecydować, czy takowy trop był jakkolwiek pomocny.

_________________
Sesje:
- Artemis (retro u Pameli, Rosa)
- Dahlia (szpital, Rudi)
- Noah (remiza, Rosa)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Las  ♦ Pią Gru 08 2017, 16:13;

18

Zastanawiała się, czy nie łatwiej byłoby jej znaleźć wiatru w polu albo igły w stogu siana. Rozglądając się po lesie i główkując nad myślami Rhysa, wątpiła aby udało jej się poznać jego plany. Poszedł w las. Niby którędy?! Zbliżając się do odcisków stóp i tajemniczego przedmiotu, Max zmarszczyła czoło. Mogła wybrać niepewny trop albo pójść na oślep, co byłoby jeszcze durniejsze.
Mason wolała nie liczyć na fart, który za przypadkowym krzakiem podrzuci jej podręcznik owadów albo strzałkę z wielkim napisem TAM POLAZŁ. Wybierając więc bramkę numer dwa, ruszyła w ślad za odciskiem stóp. Bez pośpiechu, by niczego nie przegapić, ale na tyle szybko, by nikt nie zarzucił jej lenistwa.
Ukatrupię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Las  ♦ Pią Gru 08 2017, 20:57;

Kilkanaście metrów podążania za śladem, doprowadziła Masonównę w ślepą uliczkę - że też było to możliwe w przypadku tak otwartej przestrzeni, jaką niewątpliwie był las! Nijak nie mogła odnaleźć kontynuacji śladu i to jeszcze mając skraj lasu w zasięgu wzroku. Czyżby dzielny entomolog się wycofał i zawrócił dochodząc do wniosku, że to bez sensu? Ale czy na pewno? Może Max musiała wejrzeć w siebie, w swoje wnętrze, uruchomić swoją jakże rozwiniętą empatię i przynajmniej spróbować wejść w skórę dziwnego mężczyzny, którego widziała?

_________________
Sesje:
- Artemis (retro u Pameli, Rosa)
- Dahlia (szpital, Rudi)
- Noah (remiza, Rosa)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Las  ♦ Pią Gru 08 2017, 22:43;

Zwątpiła i chociaż cofnęła się, trochę zeszła na prawo i lewo, zajrzała pod każdy kępek trawy, nie była w stanie odnaleźć śladów. Klnąc pod nosem, zamiast spoglądać w swego wewnętrznego Hannona, obróciła się dookoła własnej osi, marszcząc czoło i myśląc co do cholery ma zrobić.
Zgarniając włosy, westchnęła ciężko i pokręciła głową. Robactwa było pełno wszędzie a Max nie miała pojęcia o jakiego konkretnego Hannonowi chodziło. Wytężając szare komórki, zacisnęła powieki, próbując sobie przypomnieć opowieści Romeseya.
Po kilku chwilach i braku konkretnych wspomnień, Max znowu rozejrzała się po lesie. Teraz jednak nie w poszukiwaniu śladów na ziemi a za jakimś gniazdem, pajęczyną albo kolorowym grzybem, który ona zwykle ignorowała, ale który mógłby zainteresować typa, noszącego patyczaka w kieszeni.
Zamorduje. Udusi. Rozerwie. Na strzępy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Las  ♦ Sob Gru 09 2017, 00:27;

To, ile widzimy, zależy w dużej mierze od punktu widzenia. Masonówna błyskawicznie się o tym przekonała, kiedy otworzyła oczy, obierając zupełnie inną strategię patrzenia na świat. Próżno było o tej porze dnia i roku doszukiwać się niesamowitej różnorodności drobnej fauny, dlatego te, które były, wybitnie rzucać się mogły w oczy.

2k6 + spostrzegawczość, próg 20
Powyżej i równe - Na wprost panny Maximy coś błysnęło. Lekkie, połyskliwe coś, może tylko złudzenie optyczne, odbicie światła. Niedaleko tego pierwszego, pojawiło się także drugie. Były one na tyle blade i mało wyraziste, że z łatwością można było to pominąć. I to nawet w ciemniejącej gęstwinie.
Poniżej - Poszukując pajęczyny, Max znalazła może nie pajęczynę, ale pająka. Okazały, wielgachny stawonóg wyglądał z dziupli, gapiąc się na Masonównę tysiącem ślepi. Nie wyglądał na zaniepokojonego. Jeszcze.

_________________
Sesje:
- Artemis (retro u Pameli, Rosa)
- Dahlia (szpital, Rudi)
- Noah (remiza, Rosa)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Las  ♦ Sob Gru 09 2017, 13:50;

20!

Gdyby nic nie dojrzała, zapewne znowu zaczęłaby kląć na czym świat stoi. Nienawidziła sytuacji w których była bezradna a szukanie dziwnego braciszka Hannona w lesie, było sporym wyzwaniem. Max nie miała zielonego pojęcia, co też kieruje takimi osobami, bo nawet pół roku związku z Romeseyem, nie pomogło jej poznać go w dostateczny sposób.
Szczęśliwie dostrzegając blady blask, Mason zwróciła ku niemu twarz i zbliżyła się, pokonując te kilka kroków. Coś jej podpowiadało, że małe robale niewiele mogą jej pomóc. Latały po całym lesie, co niekoniecznie miało być jakimkolwiek tropem. Max przykucnęła przy ziemi. Nie zamierzała kierować się jedynie przypadkiem. Dlatego też ponownie rozejrzała się po ściółce i krzakach, szukając śladów obecności mężczyzny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Las  ♦ Sob Gru 09 2017, 17:22;

Max postanowiła od teraz jak najmniej rzeczy pozostawiać przypadkowi - i dobrze. Dobry drapieżnik postępował podobnie, tracił jak najmniej czasu na bezcelowe błąkanie się po bezdrożach, bo i Rhys, jakby na to nie spojrzeć, miał się stać jej ofiarą. Teraz pytanie - co na widok tak niecodziennego zjawiska, jak to, zrobiłby naukowiec?

2k6 + um. dodatkowa, próg 22
Powyżej i równe - Z perspektywy tropiciela, Rhys narobił w lesie niezłego bałaganu. Zapewne niewiele robiąc sobie z faktu, że ktoś mógłby chcieć podążyć jego tropem, Tyrell w pogoni za swoimi robaczkami sunąć musiał - dosłownie - całym ciałem po ziemi. Ślady są aż nadto oczywiste i prowadzą Masonównę dalej, w głąb lasu. Głęboko, głęboko w gęstwinę. W rejony niegościnne. Trudno powiedzieć, ile tak maszerowała jego śladem, ale im głębiej, tym więcej odnalazła osobliwych świateł.
Poniżej - Prócz kilku ewidentnych śladów bytności jakiegoś osobnika w tym rejonie, nie tak dawno temu, nie udało się Maximie natknąć na ślad prowadzący w jakimś konkretnym kierunku. Błąkanina od drzewa do krzewu i z powrotem skutecznie zmyliła łowczynię. Musiała polegać na swoim instynkcie.
W przypadku nieprzekroczenia progu, jeszcze jeden rzut kością. Czy Max miała szczęście, czy zbłądziła?
1, 2, 4 - Szczęście się do panny Mason uśmiecha i po kilkukrotnym zgubieniu tropu, natrafia nań znów. A raczej na jego urywek. Obiecująca jest także obecność nielicznych "świecących muszek".
3, 5, 6 - Katastrofa, trop zgubiony, a w dodatku kilkanaście metrów dalej rozlegają się odgłosy walki. Tak gwałtownej, że wyczuwalne jest drżenie ziemi. To bez wątpienia jest coś dużego.

_________________
Sesje:
- Artemis (retro u Pameli, Rosa)
- Dahlia (szpital, Rudi)
- Noah (remiza, Rosa)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Las  ♦ Sob Gru 09 2017, 19:38;

24

Uśmiechnęła się zadowolona na widok śladów, które ewidentnie nie należały do żadnego węża, a upartego dorosłego mężczyzny. Jeszcze chwilę temu nie była pewna, że jakiekolwiek robactwo może pomóc jej odnaleźć szalonego biologa czy kimkolwiek on się określał.
Wspominając jak często miała dość nazw, rzucanych przez Hannona, kompletnie nie pamiętała jaki tytuł w końcu zdobył. Nie interesowały ją papierki, którymi chwalili się snoby. Nie raz wyciągnęła Romeseya z leśnych kłopotów, miała zamiar także wyciągnąć jego brata.
Im dłużej szła a świetlne punkty coraz częściej błyskały jej przed oczami, tym większą uwagę im poświęcała. Uśmiechając się sama do siebie, musiała w końcu przyznać, że widok czarował. Nie mając jeszcze okazji do spotkania takiego zjawiska, zwolniła kroku, by jednak nie zapędzić się za daleko i jeszcze raz sprawdziła, czy obrała odpowiednią drogę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Las  ♦ Sob Gru 09 2017, 20:04;

Zrobiło się ciemno, a fauna zamieszkująca las zaczynała się zmieniać. Maxima zapuszczała się coraz dalej i dalej, raz to dźwięki lasu zdawały się cichnąć, innym razem zaś ponownie przybierały na sile, jakby budząc się ze snu. Wielkimi krokami zbliżała się zima, niedługo wszystko ulegnie zmianie. Na razie przyroda miała się dobrze i dawała o sobie znać. Świetlnych punktów przybywało, a gdy Masonówna pochyliła się, by sprawdzić, czy nie zgubiła tropu, ujrzała wyraźne ślady stóp. Wilgotna ziemia przyjęła odcisk i zachowała dla niej tak wyraźny, jakby jego twórca był tuż tuż. A może był? Mogła się o tym przekonać. Wystarczyło pójść tym śladem. Czekało ją około pięćset metrów pieszej wędrówki przez zarośla, bardzo trudny teren, aż wreszcie ujrzała światła. Ktoś tam był, z daleka jednak trudno było określić, co robił. Oboje znajdowali się od siebie jakieś 20-30 metrów, ciemność jednak znacząco utrudniała rozeznanie się w sytuacji.

/zapraszam tutaj. Możesz dać posta od razu, albo po poście Rhysa z reakcją na to, co wypadnie mu w kościach, jak Ci wygodniej.

_________________
Sesje:
- Artemis (retro u Pameli, Rosa)
- Dahlia (szpital, Rudi)
- Noah (remiza, Rosa)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Las  ♦ Sob Lut 03 2018, 12:48;

pierwsza połowa stycznia

Zima i śnieg nie mógł być problemem dla wytrwałego myśliwego. Już od kilkunastu lat, bez względu na deszcz czy mróz, Max nie mogła sobie pozwolić na lenistwo. W odróżnieniu od większości mieszkańców, pochowanych pod dachami przed niesprzyjającą pogodą, zakładała dodatkowe warstwy odzieży ( i znikała z centrum miasta. Część drogi pokonując pożyczonym samochodem, liczyła na dobry trop. W nieprzemakalnym płaszczu, sprezentowanym przez siostrę, zatrzymała samochód przy drodze i opuściła ciepłe wnętrze, łapiąc za karabin i plecak. Wstający dzień wydawał się idealny na wędrówkę po lesie, chociaż Max nigdy nie porzucała ostrożności.
Cisza była piękna a śnieg skrzypiący pod butami, dodawał uroku otoczeniu, zakopanemu pod śniegiem.
Do miejsca spotkania mając jeszcze dobrych kilka minut, Max zawiesiła karabin na ramieniu i ruszyła przez biały puch, ścieżką wydeptaną przez innych myśliwych. W doskonałym humorze, podziwiała piękno zimy, jakiej nie sposób ujrzeć nigdzie indziej.
Gdyby wyciąć samo miasteczko, Rode byłoby idealne.
Na umówione miejsce docierając chwilę przed czasem, Max rozejrzała się za swoim towarzyszem. Zapowiadał się ciekawy dzień.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 42
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Las  ♦ Nie Lut 04 2018, 23:24;

Stanowczo nie spodziewał się zaproszenia na wspólne brnięcie przez śnieg w lesie, w poszukiwaniu jakiejś niewinnej zwierzyny do ustrzelenia. Przystał jednak na propozycję bez ociągania, jakby tylko na to czekał. Sam nie wiedział dlaczego tak ochoczo na to zareagował. Czyżby brakowało mu celów z bijącym sercem? Ta myśl była nieco niepokojąca, dlatego szybko wyrzucił ją z głowy. Zamiast tego wziął się za przygotowania, na co poświęcił wieczór poprzedzający spotkanie. Broń utrzymywał w doskonałym stanie bez względu na częstotliwość używania, więc większość czasu zajęło mu przygotowywanie odpowiednich ubrań i pakowanie kilku rzeczy do plecaka, co do których uznał, że mogą się przydać. Dopiero gdy to zrobił, mógł w spokoju się położyć. Chciał uniknąć sytuacji, w której będzie musiał szukać czegoś tuż przed wyjściem. Nie lubił się spóźniać.
Od początku następnego dnia, towarzyszył mu nastrój ogólnej ekscytacji, powodowanej głównie przez psy. Kundliska doskonale wyczuwały zbliżające się wyjście do lasu, więc zawczasu cieszyły się na wycieczkę. Nauczyły się już, że niemile widziane są podskoki, drapanie drzwi, skomlenie, jojczenie i szczekanie. Rozładowywały więc energię w inny sposób - dreptając w te i z powrotem po domu, włażąc mu pod nogi i wpychając mokre czarne nosy we wszystko co miał akurat w rękach. Dopiero po soczystym epitecie, wyraźnie urażone powędrowały na kanapę, skąd obserwowały z uwagą każdy krok Lucasa. Na szczęście nie trwało to długo i po chwili zostały wypuszczone na zewnątrz, aby razem z właścicielem udać się na miejsce spotkania.
Właśnie psy, brykające i węszące w śniegu, Max mogła zauważyć pierwsze. Zresztą chwilę po tym już były przy niej, z wywalonymi różowymi jęzorami, rozmerdane i wyraźnie zadowolone ze spotkania. Kto znał je chociaż trochę, wiedział, że był to rzadko spotykany widok - większość ludzi traktowały ze słabo skrywaną niechęcią.
- Nie wiem co im zrobiłaś, że tak cię lubią. - rzucił z uśmiechem, zbliżając się cicho. Twarz miał nieco zaczerwienioną od mrozu, z jego ust unosiła się para. W opuszczonej ręce, lufą w dół, trzymał wyraźnie zadbany myśliwski sztucer.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t435-lucas-laverne#8489
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Las  ♦ Wto Lut 06 2018, 15:30;

Gdyby wiedziała, że kolejna osoba jest zaskoczona zaproszeniem z jej strony, zaczęłaby się zastanawiać o co im wszystkim chodzi. Tymczasem nie zrażona niczym, podziwiała piękno przyrody w oczekiwaniu na swojego towarzysza. Intuicja podpowiadała jej, że wrócą do domu ze sporym zapasem mięsa, co uczyni początek roku bardzo obiecującym.
Odwracając się przodem do nadchodzącego Lucasa, uśmiechnęła się na widok psów i ich obślinionych uchachanych pysków. Nachyliła się nad pierwszym, który podbiegł i przywitała się ze zwierzakiem, drapiąc po łbie. Odwracając do drugiego, zaśmiała się pod nosem na zazdrosne wciskanie pod jej dłonie.
- To nasza tajemnica.
Rzuciła w odpowiedzi, prostując się, by spojrzeć na mężczyznę i wzruszyć ramionami z uśmiechem. Sama nie wiedziała za co psy obdarzyły ją taką sympatią, ale znały się na ludziach!
Spojrzenie blondynki przesunęło się po broni Laverne a uśmiech dalej nie schodził z ust. Max kiwnęła głową i ruszyła między drzewa, bo nie było na co czekać.
- Co powiesz na mały zakład? Kto pierwszy ustrzeli zwierzaka? Możesz zdecydować którego.
Będąc w doskonałym humorze, Max nie zamierzała ograniczać sobie rozrywek związanych z polowaniem. Zerknęła na Laverne, unosząc brwi. Rzucała wyzwanie i miała nadzieję, że mężczyzna go przyjmie. Bez żadnych forów. Kto pierwszy, ten lepszy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 42
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Las  ♦ Czw Lut 08 2018, 19:26;

Może chodziło o to, że Max robi wrażenie kogoś samowystarczalnego? Do tego stopnia, że miało się wrażenie, że towarzysząc jej tylko by się przeszkadzało. I stąd pewnie to zdziwienie, że chce ciągnąć ze sobą takie utrapienie. Nawet Lucas, który nie uważał się za ofiarę losową i miał doświadczenie w obchodzeniu się bronią, uważał się za znacząco gorszego w polowaniu niż ona. Inna rzecz, że doskonale zdawał sobie sprawę ze swojej niewiedzy na temat okolicznej flory i fauny oraz brakiem rozeznania w terenie dalszym niż same obrzeża. Ale też może właśnie dlatego tak chętnie przyjął zaproszenie - dzięki Max miał nadzieję się czegoś nauczyć.
Obserwował przez moment jak Mason czochra psiska, kręcąc lekko głową z niedowierzania. Naprawdę nie miał pojęcia czym sobie zasłużyła. Czyżby tym, że jako pierwsza i na razie jedyna próbowała je odstrzelić? Może kundle mają jakieś dziwne skłonności samobójcze czy co...? Coś niewątpliwie spowodowało u nich to bezgraniczne uwielbienie, które pchało je do obskakiwania kobiety, trącania ją zimnymi nosami, lizania po rękach i wszelkich innych psich oznakach gorącej miłości.
- Niewątpliwie. - prychnął w odpowiedzi, uśmiechając się krzywo. Uścisnął jej rękę na powitanie, po czym ruszyli w głąb lasu. Psy przez chwilę podskakiwały radośnie koło Max, ale ostatecznie ogarnęły się i pognały przed siebie, pozostając jednak w zasięgu wzroku. Włożona w nie praca nie poszła na marne i teraz ich posłuszeństwu nie można było nic zarzucić. W związku z tym Lucas szybko przestał zwracać na nie uwagę.
- Masz na myśli gatunek? - zapytał, wciąż z lekkim uśmiechem na ustach. - Z większych rozpoznaję tylko dziki i jelenie, czy tam inne sarny. A, i jeszcze athwale i ogary, ale tych wolałbym uniknąć. Nie wiem do czego tu jeszcze można strzelać? - no, panie Laverne, teraz to pan dał pokaz ignorancji. Z drugiej strony lepiej teraz niż później, przynajmniej nie będzie zaskoczenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t435-lucas-laverne#8489
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Las  ♦ Pią Lut 09 2018, 00:12;

Minę miała jakby się w duchu naigrywała z Lucasa. Ale naprawdę nie wiedział co jeszcze mógłby wymienić. Max uniosła brwi, bliska tego, żeby parsknąć śmiechem. Teraz wiedziała, że czeka ją długa i ciężka przeprawa z Laverne. Tym bardziej, że ewidentnie zwlekał z decyzją dotycząca zakładu!
Lubiąc od czasu do czasu sobie jakiś podjąć, Max jedynie przegrywać nie znosiła. Nikt nie wiedział, ale blondyna zwykle rzucała rękawicami, gdy czuła się pewna wygranej. Tak jak dzisiaj.
Wysoko unosząc nogi, by przedrzeć się przez śnieg i nie potknąć czasem o jakiś korzeń albo gałąź, pokręciła głową.
- Dzikie ptactwo, zające, jak ktoś chce to i wiewiórkę może sobie ustrzelić. - Wymieniła, obserwując teren na wprost nich. Wypatrywała zwierzęta, myśląc o małym oszustwie. Gdyby nagle coś dostrzegła, od razu podjęłaby wybór. Ale nie mogła mieć za prosto!
- Dobra, dziś sobie athwale odpuścimy - parsknęła śmiechem i spojrzała na Lucasa - Wisisz mi Timidiusa, więc może będzie okazja, byś jednego ustrzelił. - Dodała jeszcze, szukając śladów w śniegu. Prawdę mówiąc ucieszyłaby się także z dzika, ale nawet zającem nie pogardziłaby. Ostatecznie, bo przecież jak już wracać do domu, to z porządną zdobyczą. Niestety w myślistwie nie było miejsca na koncert życzeń.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 42
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Las  ♦ Sob Lut 10 2018, 22:21;

No bez przesady! Specem nie był, to fakt. Ale tak całkiem nieprzydatny to też nie, o czym zresztą Max może niedługo się przekona. Podstawy myślistwa znał, jedynie musiał douczyć się z gatunków i zwyczajów zwierząt. Okolicznych lasów też nie znał, ale nie z braku chęci, a raczej z powodu rozwiniętego instynktu samozachowawczego. Nie wiedząc co go może ugryźć w dupę, nie zamierzał jej nadstawiać. Z towarzystwem to co innego, szczególnie takim rozeznanym w temacie - wtedy mógł się zapuszczać dalej, co zresztą własnie robił.
Co do zakładu, to nie tyle zwlekał, co uściślał. Również nie lubił przegrywać - zresztą chyba jak każdy, chociaż prawdopodobnie nie tak bardzo jak Max. Ale między innymi dlatego nie potwierdzał przyjęcia zakładu, najpierw chciał się dowiedzieć więcej. Ostatecznie okazało się to dobrym posunięciem, biorąc pod uwagę, że właśnie dowiedział się o strzelaniu do wiewiórek...
- Można też strzelać do spadających liści i czap śniegu na gałęziach. Tylko po co? Większe ptaki i zające to jeszcze zrozumiem, ale wiewióry? - skrzywił się lekko. Nie żeby szczególnie się przejmował ich losem, szczególnie że wszędzie było ich pełno. W Rode miały aż zbyt dobre warunki do życia i mnożenia się. Ale nie znosił znęcania się i zabijania bez potrzeby. A w wiewiórkach nie widział nic co można by wykorzystać - może oprócz ogonów jako ozdoby czapek albo co... Tylko komu to było potrzebne?
Nie uszło jego uwagi nagłe większe zainteresowanie otoczeniem u towarzyszki wyprawy. Czyżby coś kombinowała...? - Niech będzie! - podłapał jej propozycję, uśmiechając się krzywo. - Kto pierwszy powali Timidiusa. W przypadku jednoczesnego pociągnięcia za spust, wygrywa lepszy strzał. Przyjmujesz? - od razu ustalił jasne zasady, po czym wyciągnął rękę w jej stronę dla przypieczętowania zakładu. - Przegrany stawia piwo.
Przystanął na moment, strzepując śnieg ze spodni. Na szczęście ten był na tyle zmrożony, że nie przyczepiał się za bardzo do materiału, więc pozbycie się go nie stanowiło żadnego problemu. W międzyczasie rozejrzał się za psami, które już jakiś czas temu zniknęły mu z oczu. - Mamy jakiś plan czy mam nie wołać kundli i poczekamy co nam nagonią pod lufy? - zwrócił się do Max. Plus drugiej opcji był taki, że jest duża szansa, że się nie nachodzą. Minusem, że nie będą mieli żadnego wpływu na gatunek zwierzęcia które zostanie im podprowadzone i że psiska prawdopodobnie wypłoszą wszelkie inne stworzenia bytujące z okolicy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t435-lucas-laverne#8489
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Las  ♦ Wto Lut 13 2018, 10:15;

Nie zaskoczyło ją zdziwienie Lucasa. Ale zbyła je milczeniem, bo akurat temat wiewiórek nie był najciekawszy a Max nie zamierzała przekonywać Laverne do zabijania tych uroczych stworzeń. Dla niej wszystkie zwierzęta dzieliły się na te dzięki któremu miała zysk i na bezużyteczne. Gdyby przez tydzień nie ustrzeliła żadnego zwierzaka, to i wiewiórka by wystarczyła.
Ostateczna decyzja Lucasa, dotycząca zakładu, zatrzymała Max. Blondynka odwróciła się z szerokim uśmiechem, uradowana optymistycznym nastawieniem swojego towarzysza.
Już wyciągnęła do niego rękę i już zaciskała dłoń, gdy padło ostatnie zdanie.
- Piwo? Jedno? - Max wybuchnęła śmiechem i pokręciła głową - Nawet czteropak to za mało, ale już przystanę na zgrzewkę. Jak się postarasz, to nie ty ją kupisz - Wzruszyła ramionami i nabrała głęboko powietrza, odwracając się w stronę psów. Rozejrzała się za nimi, ciekawa gdzie i za czym pognała. Nie mając doświadczenia w polowaniu z kundlami, sama nie wiedziała co mogłoby być lepsze. Od pierwszego spotkania dużo się nauczyły, widziała to, ale jednak przede wszystkim ufała tylko sobie.
- Wołaj je, wejdziemy trochę dalej, bo nie widzę żadnych śladów.
Odpowiedziała Lucasowi, tylko dla siebie zostawiając ciche rozczarowanie i nadzieje na spotkanie jakiegokolwiek zwierza. W zawodzie myśliwego często zdarzał się powrót do domu z pustymi rękoma, ale jednak Max chciała, żeby ten pierwszy wypad z Laverne okazał się bogaty nie tylko w doswiadczenie.

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 30 lat
Ekwipunek podręczny: walizka z przyborami entomologicznymi, scyzoryk, smartfon

Pisanie Re: Las  ♦ Czw Mar 22 2018, 10:35;

| druga połowa stycznia

Rhys żył sobie pozornie beztrosko. Przynajmniej w odczuciu osób postronnych, sam bowiem miał przecież po łokcie roboty. Ratując jak największą ilość owadów przed mrozem, przemianował swoje mieszkanie na prawdziwe schronisko dla tychże. Trochę sam na tym cierpiał, bo nie chcąc wybudzać niektórych z nich z hibernacji, podtrzymywał w domu chłodną temperaturę. Był jednak skłonny do poświęceń w trosce o swoich małych przyjaciół.
O świcie zadzwonił do swojej ulubionej koleżanki, Maximy Mason, która zawsze chętnie słuchała o jego najnowszych odkryciach, chcąc podzielić się z nią informacją o przykrym znalezisku w postaci odnalezienia zwłok biedronki Matyldy. Maxima nie podzieliła jednak jego entuzjazmu, w związki z czym Rhys osądził, że najwyraźniej nie kojarzy w tej chwili, jak ważna to była biedronka. Zapakowawszy zatem ciałko w pudełko po zapałkach, założył płaszcz, opatulił się szalem, a upewniwszy się, że prowizoryczna trumienka wylądowała w nieodłącznej towarzyszce wypraw Rhysa, walizce, wyruszył na poszukiwanie panny Mason. Przez telefon wspominała o polowaniu. Przynajmniej Rhys odebrał to jako wspominanie, bo rzeczywistości brzmiało to jak "spieprzaj na drzewo Hannon, mam ważniejsze sprawy na głowie niż biedronki". Tyrell pojęcia nie miał, dlaczego Mason pomyliła go z bratem. Przecież nie byli wcale do siebie podobni.
Zatem mimo przykrych wspomnień (chyba tylko według osób trzecich, bo Rhys nadal uważał, że było super) związanych z lasem, postanowił wyjść Max naprzeciw. Stanął na skraju lasu, gdzie jak sądził, spotka wychodzącą ze zdobyczą lub bez, Max. Szybko znudziło go jednak bezczynne stanie i zaczął pieczołowicie podnosić wszystkie kamienie w zasięgu wzroku, zastanawiając się, na jakiej głębokości zakopują się na zimę rodeńskie dżdżownice. Przy okazji całkiem zapomniał, po co właściwie tu przyszedł.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Las  ♦ Czw Mar 22 2018, 17:52;

Znowu na polowanie musiała wybrać się sama. Wyklinając rodzaj męski, który nie potrafił dotrzymać jej kroku, jeszcze więcej nerwów zjadła przy rozmowie z Hannonem. Nie wiedząc czego tak do końca mężczyzna od niej chce, zbywała go półsłówkami, ostatecznie po prostu się rozłączając.
Nie miała czasu i ochoty, żeby prowadzić z Rhysem rozmowę o głupiej biedronce. Licząc na lepszy łup niż ostatnim razem, zaczynała się martwić, że większa zwierzyna odeszła zbyt daleko od miasta, by móc ustrzelić coś dobrego. Pogodziwszy się też z myślą, że przynajmniej do wiosny przyjdzie jej wyruszać na samotne polowania, po prostu wzięła dupę w troki i poszła w las.
Kilka godzin spacerując między drzewami, tak całkiem czasu nie zmarnowała. Niosła na ramieniu kilka bażantów i zająca, którego zamierzała przyrządzić siostrzyczce. Myśląc o mijających miesiącach, denerwowała się coraz bardziej, im bliżej było do rozwiązania.
Myśli zostały ucięte nagle, gdy Max dostrzegła Rhysa, zaglądającego pod kamienie. Przystanęła w niewielkiej odległości i spojrzała na jego wypięty tyłek. No, no, w taki mogłaby zasunąć kopa.
- Co ty zaś robisz?
Odezwała się jednak, zamiast gnębić biednego Rysia i uniosła brwi, gdy na nią spojrzał. Zaczęła do niego podchodzić powoli, ale ostatecznie wyminęła, bo jednak tylko musiała tamtędy przejść. Kilkanaście metrów dalej zostawiając motor pod drzewem, chciała tylko schować swoje łupy, umieścić tyłek na siedzeniu i wrócić do domu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 30 lat
Ekwipunek podręczny: walizka z przyborami entomologicznymi, scyzoryk, smartfon

Pisanie Re: Las  ♦ Sob Mar 24 2018, 11:01;

Zapewne gdyby to Rhysowi zaproponowała wyprawę, zgodziłby się bez szemrania i nie musiałaby wyklinać gatunku męskiego za to, że nie potrafił jej dotrzymać kroku. Wówczas mogłaby wyklinać tenże za rozlazłość i pogoń za każdą oznaką owada, którą by odkrył. Nie byłoby tego dużo, wszak była zima, co tylko działałoby na korzyść Rhysa. Niestety ten miał poważne sprawy na głowie: musiał pochować Matyldę. Nie w głowie były mu jakieś bezmyślne polowania, na co to komu? Że niby jedzenie, skóry? Toż to dziecinna igraszka w obliczu tragedii, jaką stanowiła śmierć biedronki.
Głos Max zaskoczył go nad kopaniem patykiem płytkiego grobu pod kamieniem. Pociągnął nosem, wyprostował się i spojrzał na dziewczynę z góry, ze względu na dzielącą ich różnicę wzrostu. Jak to zazwyczaj bywało, spojrzał na nią zupełnie jak na jakiś bardzo ciekawy rodzaj owada, co z jego strony byłoby niemalże komplementem, gdyby widział w takowych jakikolwiek sens.
Przez chwilę nic nie mówił, z jej twarzy przesuwając wzrok na trzymane truchła zwierząt.
- Mogę zobaczyć, czy miały jakieś pasożyty? - Zapytał z pełną powagą, wskazując ręką na padlinę. Jakby na chwilę zapomniał o trzymanym patyku i tym, co właściwie robił. Nie tylko zwierzęta mutowały, owady też, a zatem również i pasożyty. Kleszcze. Najbardziej interesował go wpływ  grzyba O. unilateralis na owady i to, czy przypadkiem nie mutował teraz jeszcze bardziej. To by dopiero było, gdyby okazało się, że mógł przenosić się także na ludzi! Chwilowo Matylda zeszła zatem na boczny tor, a Rhys, co zwiastowało jego nieobecne spojrzenie, zgubił się w odmętach własnego umysłu. Kilka sekund zajęło mu zejście na ziemię i zostawienie swojej apokaliptycznej wizji ataku ludzi, których ciała przejął grzyb.
Maxima zapytała go jednak, co robił, a on poczuł się zobowiązany jej pokazać. Z tego zatem względu do niej podszedł, złapał jej rękę i jeśli mu jej nie wyszarpnęła, to z nabożną czcią strząsnął trupka Matyldy z pudełka, prosto na Maximową dłoń.
- Nie żyje - zakomunikował.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Las  ♦ Nie Mar 25 2018, 16:37;

Nie musiała odpowiadać na pytanie Rhysa. Jej mina wyrażała więcej niż tysiąc słów, a na pewno Spadaj. Jeszcze tylko brakowało jej badania nakręconego zoologa czy jak się zwał olog od owadów.
Max powoli ale uparcie, kierowała się w stronę motoru, tylko nad jednym się zastanawiając - wino czy piwo? Mimo stroju, jaki miała na sobie, zdążyła już zmarznąć i chciała tylko zjeść i napić się czegoś dobrego. Ale zatrzymana przez Tyrella, została zaskoczona jego gestem. Popatrzyła na niego, prawie tą dłoń zabierając, ale gdy zobaczyła biedronkę, zdurniała do reszty.
Matylda jej nie brzydziła. A ton i słowa Rysia, wręcz rozbawiły. I chociaż żaden pogrzeb nie powinien nikogo bawić, Max parsknęła śmiechem.
- Moje kondolencje.
Wrzuciła biedronkę do pudełka i spojrzała w górę. Nawet jeśli Ryś wydawał się dotknięty, blondynę w ogóle to nie ruszało. Po śmierci matki, mało co ją jeszcze dotykało. Ale jeśli już go spotkała i nadal nie wróciła do domu, postanowiła skorzystać z okazji.
- Twój brat się odzywał?
Zapytała, bo na pewno nie chciała rozmawiać o Matyldzie i innych owadzich przyjaciołach Tyrella. Jak drażniło ją jego uczepienie, tak jeszcze bardziej wkurzał brak informacji o Hannonie. Ależ miała ochotę nakopać jednemu i drugiemu!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 30 lat
Ekwipunek podręczny: walizka z przyborami entomologicznymi, scyzoryk, smartfon

Pisanie Re: Las  ♦ Wto Mar 27 2018, 11:48;

Problem polegał na tym, że on prędzej zrozumiałby te tysiąc słów, niż minę Maximy, która nie podpowiadała mu zupełnie niczego. W związku z powyższym, polazł za nią, nie bacząc na coś takiego jak prywatna przestrzeń, niemal dosłownie depcząc jej po piętach.
- No to mogę, czy nie? - Huknął, gdy się obróciła, wlepiając w nią niepokojąco błękitne spojrzenie. - Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę, że pasożyty też mogły mutować, a twoje jelita już mogą już być pełne kto wie jakiego robactwa? Skoro jesz to mięso i dajesz swojej ciężarnej siostrze - wytknął padlinę oskarżycielsko palcem. Można by go podejrzewać o to, że świat dookoła wcale go nie obchodzi i nie byłoby to kłamstwem, ale nie był ślepy i głuchy. Od czasu do czasu jego uszu docierały pewne informacje, a nawet jego fałszywy osąd rzeczywistości nie pozwalał mu myśleć, że Ashley po prostu za dużo zjadła.
- A może to wcale nie ciąża, tylko jakiś pasożyt? Chociaż czy płód to nie pasożyt? Dostrzegam pewne podobieństwa pomiędzy nim, a tasiemcem... - Zamyślił się na chwilę, ściszając głos i mamrocząc coś pod nosem sam do siebie.
Wiedział, że może liczyć na Mason. Że nie wzdrygnęłaby się nawet, gdyby na jej ręce znalazł się martwy pająk, albo inne cholerstwo. Kondolencje przyjął oczywiście z powagą i szacunkiem, wszak Matylda nie była pierwszą lepszą biedronką, a z właściwą dla siebie beztroską Rhys absolutnie nie wyczuł ironii w śmiechu Max.
- Nie. Przecież wiesz, że mnie nie znosi. Nawet nie wysłał kartki na święta, a podobno ludzie tak robią - zakomunikował.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Las  ♦ Sro Mar 28 2018, 17:22;

- Nie!
Podniosła w końcu głos, bo wmawianie jej nieostrożności i brak troski o siostrę, działał niczym czerwona płachta na byka. Nikt jej pouczać nie będzie a już na pewno nie upierdliwy Hannon. Jeden zwiał, drugi się przyczepił. Ona to miała farta!
Pokręciła głową, słysząc o płodzie jako pasożycie. Nie to, że sama do tej pory tak o dzieciach nie myślała. Gdyby nie Ash, ta rodzina jeszcze długo nie dorobiłaby się nowego pokolenia. Max już współczuła gówniarzowi. Urodzić się w takiej rodzinie i w takim miasteczku, przykre.
- Nie znosi, ale po coś cię tu przysłał? Jak ty się w ogóle utrzymujesz?
Jeszcze nie odchodziła, ciekawa z czego w ogóle Rhys żyje. Bo nie wierzyła, że z łapania uśpionego robactwa pod kamieniami w śniegu. To nie mogło być takie proste.
Ale jeśli facet miał jakiś większy zapas gotówki, Max z chęcią, by o niej usłyszała. Romek miał dług względem Masonówny i ta nie zamierzała się krępować z odebraniem go z rąk Rysia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 30 lat
Ekwipunek podręczny: walizka z przyborami entomologicznymi, scyzoryk, smartfon

Pisanie Re: Las  ♦ Czw Mar 29 2018, 13:21;

Westchnął, spoglądając na nią z dezaprobatą.
- Nie musisz krzyczeć, stoję tuż obok - odparł przemądrzałym tonem, wzruszając ramionami na jej kręcenie głową. Całe szczęście, że tak proste gesty i ich znaczenia opanował, w przeciwnym razie Max już mogłaby mu kopać grób w płytkiej ziemi. Albo zostawiłaby go na pożarcie athwalom, żeby je utuczyć, a potem upolować. Brzmiało całkiem sensownie.
- Wiesz, czasem myślę, że on mnie właśnie dlatego tu przysłał, że mnie nie znosi - odparł nadzwyczaj szczerze. Nie można było w jego głosie wyczuć żalu, ale nawet on w pokrętny sposób rozumiał, co mogło kierować bratem. Może nie dokładnie i nie dosłownie, ale niechęć była wyczuwalna. Gdyby miał w sobie więcej empatii może byłby skłonny to zrozumieć, ale jego empatia kończyła się tam, gdzie trzeba było wyobrazić sobie cudze emocje, a on nawet swoich nie potrafił sobie wyobrazić.
- Przyjechałem prowadzić badania. Na takie rzeczy dostaje się dofinansowania od rządu. Trochę się boją, co może kryć się w lasach - odparł, zupełnie nieświadom zamiarów Maximy. Dla niego pieniądze nie grały większej roli, na większość tego, co potrzebował, otrzymywał stypendium, część pieniędzy dostał po rodzicach. A badania, choć może nie stanowiły najbardziej lukratywnego biznesu świata, wystarczały mu do jego niezbyt wygórowanych potrzeb.
- A ty kiedy znajdziesz prawdziwą pracę? Nie możesz całe życie biegać po lesie - rzucił niezbyt grzecznie, odwracając się na pięcie i pieczołowicie skubiąc korę z drzewa licząc, że pod spodem znajdzie coś ciekawego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Las  ♦ Sro Kwi 04 2018, 11:13;

- No kurwa mnie też.
Podsumowała te wspomnienie antypatii między braćmi, bo już pal licho z długiem u Silvera, ale podrzucenie jej Rhysa to już szczyt wszystkiego! Max miała ochotę przetrącić Tyrellowi łeb, ale ciągle jeszcze się powstrzymywała, wiedziona przeczuciem, że facet jeszcze jej się przyda. Tym bardziej, że naiwnie nie ogarniał jej niechęci względem niego i dalej kręcił się gdzieś obok.
Zainteresowana dofinansowaniem rządu, zmrużyła oczy ale zaraz otworzyła je szerzej, na bezczelną odzywkę Rhysa. Aż krew się w niej zagotowała i ręka sama poderwała się w górę. Max mocno walnęła go w ramię, wkurzona kolejnym przytykiem.
- Zamknij się, bo cię zaprowadzę do lasu i zostawię.
Pogroziła jak małemu dziecku i odwróciła się na pięcie. Ruszyła do motoru, mając już gdzieś wszystko i wszystkich. Chciała do domu, zjeść i napić się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 30 lat
Ekwipunek podręczny: walizka z przyborami entomologicznymi, scyzoryk, smartfon

Pisanie Re: Las  ♦ Sro Kwi 04 2018, 15:49;

- To akurat wiemy. W końcu cię zostawił i uciekł - zauważył, nie bez racji, choć w sposób zupełnie pozbawiony złośliwości. Pochłonięty w dalszym ciągu zeskrobywaniem kory z drzewa, wyjątkowo nie wbijał wzroku w Maximę.
Problem z Rhysem polegał na tym, że on wiedział o jej niechęci do niego, tylko zwyczajnie nic sobie z tego nie robił. Wiedział co to znaczy, gdy ktoś go nie lubi, wiedział też nawet, jak rozpoznać ewentualne symptopmy takiej postawy; często zdarzały mu się jeszcze pomyłki, ale akurat Mason nie pozostawiała żadnych złudzeń. Niewiele mógł z tym zrobić, ale też nie zamierzał tej znajomości ucinać. Była jedną z niewielu osób, które znał i z którymi potrafił rozmawiać, a to, że doprowadzał ją przy tym do szewskiej pasji pozostawało poza spektrum jego zrozumienia.
Kiedy poczuł uderzenie, na chwilę przestał dłubać w korze i przeniósł na nią wzrok.
- Nikt ci nie mówił, że w ugryzienie solucana nie wolno? - Akurat próg bólu miał wyższy, niż przeciętny człowiek, stąd choć cios mocny, nie skrzywił się nawet. Wyprostował się i spojrzał na Maximę z góry. Dopiero pierwszy raz zwrócił uwagę na to, jak niewielkiego była wzrostu; zupełnie jakby jej zasadniczość dodawała jej centymetrów.
- To na co czekasz? - Zapytał. - Już raz miałaś okazję, co cię powstrzymało? - Zawołał za nią.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Las  ♦ Sro Kwi 04 2018, 17:21;

- Mam gdzieś co wolno!
Krzyknęła, nawet się nie odwracając. Machnęła tylko ręką i patrzyła w motor, do którego powoli już docierała. Jeszcze dwa kroki, jeszcze chwila, odpali silnik i zostawi za sobą nieproszonego kolegę. Ale zatrzymując się i słysząc wołanie Rhysa, uderzyła martwymi zwierzętami o siedzisko i podniosła oczy do nieba. Za jakie grzechy?!
- No właśnie nie wiem!
Warknęła i wpakowała łupy do toreb, przymocowanych na bokach maszyny. Zaraz też odwróciła się w stronę Rysia i ruszyła ku niemu ze złością. Jakby chciała mu rąbnąć tym razem w twarz. Ale nie, szybciej pokonując tą niewielką odległość, poprawiła karabin na ramieniu i złapała Tyrella za materiał kurtki gdzieś na ramieniu. Pociągnęła go za sobą i ruszyła między drzewa.
- Skończysz mnie wkurzać, jak znajdziesz w tym cholernym lesie co tam szukasz?
Zapytała, puszczając mężczyznę i schodząc z wydeptanej ścieżki. Nie będą łazić utartymi szlakami, bo tam już wszystko wypłoszone i odnalezione. Możliwe też, że wcale Max nie chciała pomagać Rysiowi, tylko właśnie zgubić go w lesie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 30 lat
Ekwipunek podręczny: walizka z przyborami entomologicznymi, scyzoryk, smartfon

Pisanie Re: Las  ♦ Pią Kwi 06 2018, 14:07;

Chwilowo stracił zainteresowanie korą i wyprostował się, spoglądając za Max. Nie rozumiał gniewu, którym kipiała, w swoim odczuciu nie powiedział niczego złego, prócz niezbyt uprzejmie ujętej prawdy. Nie byłby jednak sobą, gdyby i jej popuszczonymi nerwami zaczął się przejmować.
- Lepiej nimi nie rzucaj. Jeśli są na nich jakieś pasożyty, mogłaś je strząsnąć na siebie - zakomunikował. Kiedy Max zaczęła szarżować na niego niczym wściekły athwal, nie ruszył się z miejsca, niepewny jej intencji. Trochę zdumiony tym, jak go za sobą pociągnęła, na dłuższą chwilę wbił wzrok w jej rękę, która zamknęła w stalowym uścisku kawałek jego kurtki. O dziwo nie oponował, kiedy zaciągnęła go między drzewa.
- Matka ostrzegała mnie kiedyś przed takimi dziewczynami - stwierdził przemądrzałym tonem. Mimo to, kiedy już go puściła, i tak za nią poszedł.
- Nie wkurzam cię. To ty się denerwujesz - zauważył. Zupełnie nieświadom ewentualnych zamiarów o porzuceniu go w lesie, dość beztrosko podążał za Mason, starając się nie robić zbędnego hałasu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Las  ♦ Pon Kwi 09 2018, 20:46;

Parsknęła krótkim śmiechem, wcale jednak nie rozbawiona. Musiała tylko wyśmiać te matczyne ostrzeżenie, wspomniane przez Rhysa. Max zwykle miała gdzieś co obce matki ględziły na jej temat. A ględziły. Szczegónie po śmierci jej własnej i na temat wychowania oraz kim Max się stała. Jakże miała ochotę ukręcić im te wszystkie wścibskie nosy.
- Nie denerwowałabym się, gdybyś mnie nie.. argh.
Warknęła, uświadamiając sobie bezsens wymiany zdań, w który prawie dała się wciągnąć. Kręcąc głową, odetchnęła głęboko i weszła między drzewa, ciasno rosnące. Pod ułamaną gałęzią, zwisającą tak nisko, że musiała się lekko pochylić. Ale co to dla niej. Nie musiała się garbić jak Tyrell!
- Odpowiesz łaskawie na moje pytanie?
Przeskoczyła przez powalony pień, idąc z wzrokiem utkwionym przed siebie. Zapomniała, że zapewne powinna uściślić jakie pytanie, ale może te dwie czy trzy minuty, nie były na tyle długie, by Rhys zdążył zapomnieć co interesowało Max Mason.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 30 lat
Ekwipunek podręczny: walizka z przyborami entomologicznymi, scyzoryk, smartfon

Pisanie Re: Las  ♦ Czw Kwi 12 2018, 15:17;

Oczywiście Rhys nie mógł wiedzieć, że słowa matki dotyczyły zaciągania go do lasu w innym celu, niż właśnie zrobiła to Max. A może coś mu się pogmatwało? Wcale nie wątpił. Raz dał się już tak nabrać, Maxima przynajmniej nie próbowała mu wmówić, że w krzakach jest największe mrowisko, jakie widział w życiu.
- Mów wyraźniej, nic nie rozumiem, kiedy tak warczysz - zauważył, gdy zaczęła wydawać z siebie dziwne dźwięki. Wciąż zupełnie nieświadom irytacji, którą zaczęła pałać Mason, rozglądał się z uwagą po pniach drzew, uważając pod nogi.
- Jest zima, teraz na pewno nic nie znajdę, bo większość gatunków jest w stanie hibernacji - zauważył, nie bez racji, choć potencjalna wyprawa do lasu i tak napawała go nieodmiennym optymizmem. Być może doprowadzał Maximę do takiego stopnia wściekłości, że czerwień jej twarzy kontrastowała z otaczającym ich śniegiem, ale chyba swój sposób nawet ją lubił. A w każdym razie przepadał za chodzeniem do lasu, a zdawać się mogło, że coś podobnego spotyka go tylko w jej towarzystwie.
- Nie robię tego z premedytacją - podjął urwany wcześniej wątek, omal nie przewracając się przez powalony pień, kiedy zamiast pod nogi, zapatrzył się na tył sylwetki blondynki. - Poza tym... - zaczął, uchylając się przed nadlatującą gałęzią, której Max zdecydowanie postanowiła dla niego nie przytrzymywać. - Jeśli znajdę tutaj coś wartego uwagi i dalszych badań, a ty mi w tym pomożesz, podzielę się z tobą honorarium - zakomunikował, zastanawiając się, jak to możliwe, że skoro Max ma takie krótkie nóżki przy niskim wzroście, jest w stanie iść tak szybko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Las  ♦ Pon Kwi 16 2018, 10:26;

Wiedziała, że musi ignorować odzywki Rhysa, jeśli nie chce ukręcić mu łba tu i teraz. Działał jej na nerwy podobnie jak Hannon, z tą różnicą, że z tamtym szybko rozładowywała powstałe między nimi napięcie. Dziś zastanawiała się gdzie miała oczy.
Z przyjemnością słysząc jak gałęzie uderzają o skórę zoologa, Max nie zwalniała, chcąc zmęczyć mężczyznę. Może się przewróci i na chwilę nastanie cisza? Ale w końcu Rhys powiedział coś co zainteresowało Masonównę. Na tyle, by zatrzymała się i odwróciła do niego.
- Chcę zaliczkę. Bo nie będę z tobą biegać po lasach, niepewna zapłaty.
Skrzyżowała ramiona na piersi i uniosła brwi. Wyglądała jakby chciała popędzić Tyrella do wyskoczenia z kasy. Co z tego, że tkwili w środku ośnieżonego lasu. Jej nie robiło różnicy w którym miejscu otrzymywała kasę. Coś zaszeleściło w krzakach kilka metrów dalej i Max momentalnie dobyła swą broń, odsuwając na razie wątek zapłaty za swą pomoc.
Zrobiła dwa kroki, przystając między Rysiem a krzakami, nie chcąc żeby coś go zeżarło. Nie, przed jej wypłatą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 30 lat
Ekwipunek podręczny: walizka z przyborami entomologicznymi, scyzoryk, smartfon

Pisanie Re: Las  ♦ Sob Kwi 21 2018, 09:36;

Nawet Rhys był świadom, że Maxima to bardzo łatwo denerwująca się osoba. Zapewne poradziłby jej, zeby coś z tym zrobiła, bo musiało jej się z tym bardzo niewygodnie żyć, ale uznał, że równie światłe rady lepiej zachowa dla siebie. Nie sądził, by Mason zdecydowała się go posłuchać; nigdy tego nie robiła. Była bardziej uparta, niż żuk gnojownik. Ale tego też nie powiedział, bo zapewne nie doceniłaby w pełni komplementu, jakim było podobne porównanie.
Prawie wpadł na Max, próbując za nią nadążyć i nie reagując w porę, kiedy zatrzymała się tak gwałtownie od odwróciła w jego stronę.
- To nie jest takie proste - zakomunikował, ewidentnie naruszając w tej chwili jej prywatną przestrzeń, chyba, że postanowiła profilaktycznie się odsunąć. - Najpierw muszę przedstawić dowód, że coś tu w ogóle jest, żeby przekazano mi środki - wyjaśnił. Jej wzrok przywołał wspomnienie z czasów szkolnych, kiedy Timothy Bell chciał wyłudzić od niego pieniądze, a kiedy sięgnął do kieszeni Rhysa, żeby zabrać mu drobne, wyjął stamtąd tylko spory okaz kątnika większego. A ile przy tym było wrzasku!
Szelest odwrócił jego uwagę od kontemplowania tego, dlaczego nikt nie potrafił pokochać pająka Louisa. Wbił wzrok to w tył Maximy, to znów jej wyciągniętą broń.
- Może to jakiś akwizytor? - Podsunął szeptem, nachylając się do Mason.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Las  ♦ Nie Kwi 22 2018, 18:15;

Krzaki zaszeleściły, Max spięła się jeszcze bardziej i słysząc szept Tyrella tuż przy uchu, miała ochotę odwrócić się, by trzepnąć go w ten pusty łeb. Powstrzymując jednak swoje żądze, przygotowała się do ewentualnego strzału.
Z zarośli zaraz wychynął bury pysk i rozdziawił zębiska, wbijając ślepia w blondynkę. Max westchnęła i opuściła broń, rozpoznając psa znajomego. Zwierzę wyskoczyło z krzaków i przebiegło obok stojącej dwójki, znikając w następnych krzakach.
- Milcz jak w coś celuje, jasne? Zero instynktu samozachowawczego... - Max dźgnęła Rhysa łokciem w brzuch i rozejrzała się za właścicielem psa. Nie widząc mężczyzny, odwróciła się do Tyrella.
- Masz mnie w lesie słuchać. Zrozumiano? I trzymaj się dwa kroki ode mnie - wyciągnęła rękę przed siebie i cofnęła się o krok, narzucając granicę zbliżania się do niej.
- Jesli nie będziesz stosował się do moich nakazów, to ci nie pomogę - Zagroziła, patrząc na Rhysa spod byka i czekając na potwierdzenie posłuszeństwa. Nie miała zamiaru bawić się w leśną niańkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 30 lat
Ekwipunek podręczny: walizka z przyborami entomologicznymi, scyzoryk, smartfon

Pisanie Re: Las  ♦ Czw Kwi 26 2018, 14:14;

Sam obserwował z żywym zainteresowaniem, jaki widok wyłoni się krzaków. Gdzieś bardzo w głębi duszy liczył, że znowu trafią na takiego gigantycznego solucana, jak ostatnim razem. W świetle dnia z pewnością udałoby mu się udokumentować lepiej takie spotkanie, niż ostatnim razem. Aparat nie podołał ciemnością i zdjęcie wyszło nieostre i z pewnością nie posłuży mu jako dowód. Dlatego był rozczarowany, gdy intruzem okazał się prozaiczny pies.
- A jeśli celujesz akurat we mnie, to też mam milczeć? - Zapytał po chwili, wyraźnie się nad tym zastanawiając. Gdyby doszło do sytuacji, w której lufa broni skierowana zostałaby w jego kierunku, mógłby chcieć zaprotestować. Wolał się zatem upewnić, co dokładnie Maxima miała na myśli, bo strasznie ciężko było się z nią porozumieć. Pomasował w zamyśleniu brzuch w miejscu, gdzie trafił łokieć Max.
- Twoje dwa kroki, czy moje dwa kroki? - Dodał po chwili, wciąż z żywym zainteresowaniem i pełen dobrych
chęci. Oboje musieli jednak przyznać, że odległości te mogły się drastycznie różnić, a on nie chcąc już drażnić Mason, postanowił pójść na pewne odstępstwa od swojej zwyczajowej krnąbrności i uporu. Nic nie powiedział na jej kolejne słowa, zamiast tego uśmiechnął się niczym anielski wzór niewinności, sygnalizując swoje czyste zamiary. Rhys był, jaki był, ale na pewno nie należał do głupców. Wiedział, że jeśli nie Max, to mało kto będzie mu w stanie pomóc w wyprawach do lasu i choć nie potrafił kompletnie odgadnąć, jakie zachowanie ją poirytuje, a jakie nie, postanowił zapobiegawczo zwyczajnie być sobą, a preferowanie niewiele się odzywać.
- Dlaczego właściwie jesteś cały czas taka wściekła? - Zagaił, jeśli ruszyli w dalszą drogę. - I gdzie mogę dostać taką strzelbę? - Dorzucił po chwili, niezależnie od tego, czy doczekał się odpowiedzi na pierwsze pytanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Las  ♦ Pią Kwi 27 2018, 21:22;

Przekrzywiła głowę, przyglądając się Tyrellowi. Z wieloma cwaniaczkami miała do czynienia. Przemądrzałymi typami, którzy drażnili ją swoim istnieniem. Rhys również wkurzał, ale Max nie potrafiła go sklasyfikować. Wydawał się pytać tak powaznie, aż blondyna zaczęła się zastanawiać, czy to tylko gra. Skąd brało się w nim te zachowanie?
Uznając jego pytanie za retoryczne, nawet nie kwapiła się do odpowiedzi. Uśmiech mężczyzny znowu podpowiedział, że zwyczajnie robi sobie z niej jaja. Jak wielu o których pomyślała.
Pokręciła głową i założyła broń na ramię, ruszając dalej. Okrężną drogą spowrotem do swego motoru. Rysiowi nic nie mówiąc, bo... bo nie. Prawie wszystko sobie wyjaśnili, więc co tu jeszcze przeciągać? Do wiosny jeszcze kawałek i zdąży się wtedy z Tyrellem nałazić.
- Nie jestem - Zmarszczyła czoło i rzuciła spojrzenie przez ramię. Nie była! I mogłaby się o to wykłócać, chociaż w milczeniu zastanowiła nad pytaniem - Nie możesz - Odpowiedziała na pytanie o strzelbę. Ani myślała dawać amatorowi broni do ręki.
- Idziemy na piwo - Zdecydowała, gdy wyszli spomiędzy drzew. Musiała, po prostu musiała. A jeśli miała nadal znosić towarzystwo Rhysa, to chciała to zrobić po swojemu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 30 lat
Ekwipunek podręczny: walizka z przyborami entomologicznymi, scyzoryk, smartfon

Pisanie Re: Las  ♦ Sro Maj 02 2018, 11:52;

Zupełnie nieświadom swojej odmienności, zarzucając nielogiczność całemu światu, jakoś nigdy nie przyszło mu do głowy, że ktoś mógłby nazwać go cwaniakiem. Pewnie miałby też problem ze zrozumieniem, czym ów cwaniak się zajmuje, Max zaoszczędziła sobie zatem kłopotu nie mówiąc tego na głos. Rozmowa z Tyrellem na temat jego przypadłości mogła się skończyć w najlepszym razie rwaniem włosów z głowy, tym bardziej, jeśli było się podręcznikowym przykładem bycia niecierpliwym. Szedł w milczeniu za Maximą, wyjątkowo nie ponawiając swoich pytań, nie doczekawszy się odpowiedzi. Profilaktycznie postanowił milczeć. Pierwszy raz naprawdę mu na czymś zależało, a skoro każde jego otwarcie buzi skutkowało zniecierpliwieniem Mason, postanowił nie ryzykować, że zmieni zdanie. Potrzebował jej.
- Dlaczego? - Zainteresował się. - Boisz się, że zrobiłbym ci konkurencję? To tylko do obrony - wyjaśnił, na wypadek, gdyby miała jakieś wątpliwości. Kiedy zaczęli się wyłaniać spomiędzy drzew, zrównał się z nią krokiem, choć rzucał co jakiś czas wzrokiem na dzielącą ich odległość. Nie dowiedziawszy się, długości czyich kroków miała wynosić, nie zamierzał stosować się do polecenia, skoro było niekompletne.
- Na piwo - powtórzył, bardziej chyba sam do siebie, jakby próbował przetrawić tę informację. Nie pijał alkoholu, nie czuł takiej potrzeby, rzadko go też ktoś na takowy wyciągał, bo mało kto potrafił z nim wytrzymać dłużej niż pięć minut. Dlatego to stwierdzenie wprawiło go w konsternację, choć nie zaprotestował. Zamiast tego zaczął się blondynce bacznie przyglądać, jakby samą taką propozycją zresetowała mu system i nie miał gotowej, przemądrzałej odpowiedzi. Dopiero po dłuższej chwili chyba załapał. - A gdzie? - Zapytał, w myślach już zastanawiając się, czy znajdzie tam coś godnego uwagi. W dalszym ciągu nie spuszczał jednak niepokojąco jasnego spojrzenia z Max.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Las  ♦ ;

Powrót do góry Go down

Las

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Witaj w Rode! :: FABUŁA :: Okolice miasta :: Las-