Share|

Las

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Las  ♦ Czw Sie 24 2017, 13:49;

First topic message reminder :




LAS


Las, jak każdy inny las w klimacie umiarkowanym. Duży, szumiący, wieczorami nawet groźny. Żyją w nim zwierzęta, od tych mało zatrważających świerszczy, po te większe, niebezpieczne bydlaki. Sporo w nim drzew iglastych, całorocznych, kilkusezonowych, liściaste występują raczej w kolorach zimnozielonych. Znajduje się daleko poza zasięgiem domów, w południowej części miasta. Przy samym jego skraju stoi stróżówka, gdzieś w środku można znaleźć leśniczówki.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Las  ♦ Czw Maj 03 2018, 13:54;

Zaśmiała się, tym razem prawdziwie rozbawiona a nie wkurzona. Konkurencję? Max pokręciła głową. Prędzej kaktus wyrosnąłby jej na czole, niż Tyrell zdołałby użyć broni do obrony. Taka pewna siebie była. Już nie chciała mu mówić, że przed chwilą wynajął ją nie tylko do wycieczki turystycznej po lesie. Zresztą, już raz dupę mu uratowała.
Nie lubiąc za dużo się roztrząsać, po prostu podeszła do swojego motoru. Sprawdając, czy nic nie zniknęło, dopięła klamry w torbach i przymocowała do nicz broń. Ignorując zaskoczenie Rhysa, przygotowywała się do drogi powrotnej. Przekładając nogę, usiadła na motorze i odpaliła silnik.
- No jak to gdzie? Do mnie.
Odpowiedziała i spojrzała na mężczyznę.
- Wsiadaj.
Kiwnęła głową, wskazując na miejsce za sobą. Mogłaby kazać Tyrellowi samemu dotrzeć na miejsce, no ale jednak nie była AŻ tak wredna. Chociaż większość mieszkańców Rode miała o niej inne mniemanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 30 lat
Ekwipunek podręczny: walizka z przyborami entomologicznymi, scyzoryk, smartfon

Pisanie Re: Las  ♦ Pią Maj 04 2018, 12:54;

Rhys już zupełnie niczego nie rozumiał. Zachowanie Maximy zmieniło się jak w kalejdoskopie, a on nie mógł go należycie zinterpretować. Wciąż wiedziony poczuciem, że musi się jej trzymać niezależnie od tego, jak się do niego zwracała i co robiła, bo była jedną znaną mu tutaj w taki czy inny sposób osobą, przyzwyczajony, że przez większą część czasu zachowywała się niedorzecznie, nie wiedział co zrobić, kiedy nagle wydawała się całkiem miła. Na tyle, że nawet on mógł to zauważyć. Przyglądał jej się zatem w milczeniu, ale jeżeli spojrzała akurat w jego kierunku, mogła bez trudu dostrzec, że wydawał się kompletnie skonsternowany. Chyba pierwszy raz od czasu przybycia do Rode aż do tego stopnia.
- To bezpieczne? - Zapytał, z powątpiewaniem spoglądając na motocykl. Widząc jednak jej spojrzenie, postanowił nie dyskutować. Jakkolwiek wiecznie wydawał się święcie przekonany o własnej nieomylności, tak obecnie miotał się co najmniej tak, jakby przykazano mu dokonać niemożliwego. Wsiadł jednak na pojazd, a napotkawszy kolejny problem w postaci braku zielonego pojęcia, czego się trzymać, żeby nie spaść w trakcie jazdy, odczuł cień irytacji związany z tą nową dla niego sytuacją. Prawdopodobnie wolałby po prostu jechać na solucanie, nawet jeśli ten mógłby go zabić. W zasadzie Maxima też mogła.
- Złapię się ciebie - ostrzegł, zanim położył jej ręce na talii. - Jeśli będziesz chciała mnie zrzucić po drodze, spadniemy oboje - zakomunikował, jak zwykle wcale nie żartując, nawet jeżeli tak to mogło brzmieć.

z/t x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis, portfel

Pisanie Re: Las  ♦ Sob Maj 12 2018, 14:47;

| styczeń
|| poranek; wschód słońca
||| czyste błękitne niebo

Pogoda sprzyjała planom Artemisa. Wędrówka w śnieżną zawieje lub w brzydki, pochmurny dzień nie sprzyjałaby jego nastrojowi, który minimalnie uległ poprawie po informacji o stanie zdrowia ojca. Nie byłby jednak sobą gdyby się załamał i nic nie robił. Od zawsze interesował się medycyną naturalną, nazywaną niekiedy 'ludową'. To czego nie załatwiłby koncern farmaceutyczny, z powodzeniem leczyła ślepa babcia w górskiej wiosce. Bogaty w nową wiarę postanowił zebrać potrzebne informacje, zrobić spis roślin i składników. Wszystko pozornie miało się znajdować w lasach okalających Rode. W pierwszej chwili skontaktował się z Max, ale wolała się zabawiać z jakimś gagatkiem. Konstancja i Hiacynta już okrzyknęły Mason bezbożną puszczalską, córą Babilonu. Do Janis Romanov dotarł przez jednego z braci Andersonów, syna miejscowego rzeźnika. Została mu polecona jako jedna z lepszych w Rode łowców. Pierwsze spotkanie zaliczyli w barze, gdzie ustalili cenę, a potem powód, czas i miejsce wyprawy.
Artemis czekał na nią przed czasem, ubrany ciepło, ale nie za grubo. Wysokie buty usztywniały kostkę, a w plecaku oprócz prowiantu miał dobrze zaopatrzoną apteczkę, wraz mediżelem i jednym z szpitalnych gadżetów. Jako broń służył mu głównie paralizator i myśliwski nóż, którego miał nadzieję nie używać do walki o swoje życie. Poprawił czapkę, rozglądając się w poszukiwaniu kobiecej sylwetki. Nie przepadał za lasami. Miał nadzieję, że Janis go nie wystawiła. Na zachętę przekazał jej sporą zaliczkę kredytów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
Gość
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Las  ♦ Nie Maj 13 2018, 23:01;

Janis dzień przywitał lekkim bólem głowy. Nieco za dużo alkoholu wlała w siebie wieczorem. Nie była to w jej przypadku żadna nowość, także po szybkim prysznicu i kawie była gotowa do spotkania z doktorkiem. W sumie to powód jego wyprawy wydał się jej interesujący, tym bardziej, że posiadała nawet sporą wiedzę o tych wszystkich roślinach, w końcu jej matka chciała zrobić z niej zielarkę.
Pojawiła się punktualnie w miejscu spotkania, w . Ubrana była w ciepły kożuch, na głowie nie mogło zabraknąć czapki, bo nie miała zamiaru się przeziębić. W ustach miała papierosa, w zasadzie niemalże zawsze można było ją zobaczyć z jakimś, wypalała ich ogromne ilości. Ona również miała plecak, pełen różnych ciekawych rzeczy - zestaw noży, termos z herbatą z prądem, ze trzy paczki fajek. Posłała mężczyźnie promienny uśmiech na przywitanie, widać było, że jest zadowolona, że idzie do lasu. Uwielbiała wędrówki do tego miejsca.
- Cześć, chyba się  nie spóźniłam?- Nie dało się nie zauważyć jej ekscytacji. Mimo, ze zajmowała się tym od lat, to nadal to uwielbiała. Widać było, że ta praca ją uszczęśliwia, a to chyba najfajniejsze, co można osiągnąć. Robić to, co się lubi i dostawać za to pieniądze.
- Ruszajmy, szkoda dnia, mam nadzieję, że uda nam się jak najwięcej roślin z Twojej listy. - Odparła, po czym ruszyła przed siebie narzucając całkiem szybkie tempo. Wyrzuciła papierosa z ust i zdeptała go swoim martensem. Wzięła do ręki jeden ze swoich noży, wolała być pewna, że będzie mogła się obronić w każdej sytuacji. No i ruszyli w głębie lasu.
Powrót do góry Go down
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis, portfel

Pisanie Re: Las  ♦ Pon Maj 14 2018, 17:28;

Czubkiem trapera kopał w śniegu. Błądził myślami po ostatnich wydarzeniach. Przejawiał zadziwiający upór jak na człowieka, który był lekarzem i widział takie przypadki jakim stała się głowa rodu Warleggan. Tyle lat minęło odkąd odkryto tę jednostkę chorobową, a mimo to... Skrzypienie śniegu podpowiadało obecność Janis. Tak jak i zapach tytoniu, którego nie lubił. Nie wyraził jednak swojego niezadowolenia bo nie było to teraz istotne.
— Hej, nie. To ja przyszedłem za wcześnie. — odpowiedział odwzajemniając uśmiech choć nie tak entuzjastyczny jak jej. On nie żywił do lasu takich uczuć. Ruszył za nią, choć już po kilkunastu minutach przestał nadążać.
— Zwolnij! — najgorsze co człowieka mogło spotkać w zimę to pot spływający po plecach. Jeszcze chwila, a się zgrzeje. — Nie musimy tak pędzić. Czy wszystkie kobiety w Rode to istne Rambo? — ostatniemu pytaniu towarzyszyło potknięcie o korzeń. Obyło się bez upadku, nawet nadgonił tempo narzucanego marszu.
— Znam jedną, która zrobiła z tego cel w życiu. — powiedział — Nie myślałaś o czymś... — chciał powiedzieć dziewczęcym, ale ugryzł się w język. — Innym?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
Gość
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Las  ♦ Pon Maj 14 2018, 19:25;

Wyprawa zapowiadała się całkiem przyjemnie. Policzki Janis momentalnie się zaróżowiły, zimno robiło swoje. Jakby tak na nią spojrzeć to w sumie nie wyglądała na kogoś, kto potrafi sobie poradzić, jednak za tą ładną buzią kryło się dużo więcej.
Janis w sumie nawet nie dostrzegła, że jej tempo nie do końca odpowiadało mężczyźnie. Zawsze narzucała sobie szybkie tempo, nie lubiła się wlec, nie leżało to w jej charakterze.
- Przepraszam, w sumie to zapomniałam, że ze mną idziesz. - Raczej myślała, że facet po prostu za nią nadąży, ale nie chciała być niemiła. Także na jego prośbę nieco zwolniła tempo, jej szkoda było dnia, chciała przejść jak najwięcej, by zrealizować zlecenie. Uśmiechnęła się do siebie, kiedy usłyszała pytanie.
- W zasadzie to nie wiem, nie specjalnie utrzymuję stosunki z kobietami. - Z polujących kobiet kojarzyła jedynie Max, ogólnie raczej mężczyźni dominowali ten zawód. Kiedy tylko zauważyła, że jej towarzysz się potyka szybkim ruchem ręki próbowała go podtrzymać, żeby nie zaliczył bliższego spotkania z podłożem.
- Wiesz, kiedy od dziecka żyjesz w lesie, nie potrafisz bez niego istnieć, od zawsze wiedziałam, że tak będzie wyglądało moje życie. Czasem zastanawiam się jakby to było mieć jakąś inną pracę i wiem, że dusiłabym się w niej, tylko tutaj czuję się wolna. Matka próbowała zrobić ze mnie zielarkę, jednak miłość do broni zwyciężyła - Faktycznie rozmyślała czasami nad swoim życiem, wiedziała, że może mało kto byłby zadowolony prowadząc takie jak ona, ale rzeczywiście uważała, że trafiła w odpowiednie miejsce.
- Nie wszyscy są tacy zdolni, że mogą zostać lekarzami, czy coś. - Praca jako lekarz wydawała jej się być niesamowicie ciekawa, ale również zbytnio odpowiedzialna.
- Jak to w ogóle się stało, od zawsze wiedziałeś, że będziesz kim jesteś? - Była ciekawa. Zdawała sobie bowiem sprawę, że wymagało to dużej ilości nakładu pracy w między czasie, w pewien sposób nawet zazdrościła, że chciało mu się uczyć.

Powrót do góry Go down
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis, portfel

Pisanie Re: Las  ♦ Wto Maj 15 2018, 03:19;

— To niedobrze. — no jak mogła zapomnieć! Nie może znowu się zgubić w lesie. Jeden raz, na Sylwestrze wyczerpał limit pecha na styczeń. Wybierając Janis kierował się jej doświadczeniem oraz wiedzą. Sądził też, że jest na tyle dobra aby nie pozwolić na zgubę.
— Nie rozumiem. Nie utrzymujesz stosunków? — zapytał, nie wiedząc czy źle ją zrozumiał. Myślał przez chwilę o czymś nieprzyzwoitym, ale szybko skupił się na faktycznym stanie ich rozmowy. — No, ale chyba jakieś znasz. Ze szkoły, plotkowania... — dodał, mając nadzieję, że to pomoże dziewczynie rozwinąć wypowiedź. Sądził iż jest zaznajomiona choćby z taką Max, która to podobno już z dzidą w ręce wyskoczyła z matczynego łona. Uśmiechnął się z lekkim zażenowaniem gdy chciała mu pomóc. Jeszcze nie chciał witać się z leśną ściółką.
— A w czym przeszkadza połączenie zielarki z bronią? — zapytał. Nikt by tego Janis nie zabronił. — Znajomość roślin jest na wagę złota. Mało kto już docenia dary natury.
Stwierdzeniem o byciu zdolnym trochę go zawstydziła. Czy miała świadomość, że idzie w towarzystwie milionera? Bogacza, któremu w dzieciństwie i w młodym życiu niczego nigdy nie brakowało? Gdy inni narażali życie polując, on zajadał się delicjami od najlepszych kucharzy w Nowym Jorku. Mało kto wiedział, że Warleggan to ten Warleggan. Możliwe, że wkrótce plotki obiegną Rode i prawda wyjdzie na jaw.
— To nie tak. — parsknął — Moi rodzice... Od momentu narodzin wszystko dla mnie zaplanowali. Ojciec chciał bankiera, ale matka nalegała na chirurga plastycznego więc się kształciłem w tym kierunku. Prawdziwą pasję, czyli chirurgię odkryłem przez przypadek, ale to już było moje. Jeśli rozumiesz o co mi chodzi. — ostrożniej już stawiał kroki. — Miałem to szczęście, że lubiłem medycynę. Zainteresowałem się i nie miałem problemu z przyswojeniem wiedzy. Wielu moich znajomych nie miało tego szczęścia i po prostu realizowali marzenia rodziców, ich plany. Myślałaś o tym kim byś chciała lub mogła być gdyby nie myślistwo i zielarstwo?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
Gość
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Las  ♦ Wto Maj 15 2018, 08:54;

- Wiem, przepraszam, nie jestem przyzwyczajona do takiego towarzystwa. - Mając na myśli 'takie' chodziło o kogoś spoza branży. Zazwyczaj polowała z którymś ze swoich braci, a takie wyjście wyglądało zupełnie inaczej.
- W sensie po prostu nie lubię ich towarzystwa, od szkoły średniej staram się unikać, uważam, że dużo łatwiej dogadać się z mężczyznami, znam jedną, która również poluje, cała reszta to takie typowe baby. - Zabrzmiało to w sumie nieco pogardliwie, ale nie było bezpodstawnie. Janis nasłuchała się pewnego czasu plotek na swój temat, także wolała nie doprowadzać do żadnych niepotrzebnych relacji. Uczyła się na błędach i nie popełniała ich po kilka razy.
- Powiedzmy szczerze, że nie do końca sprawia mi frajdę oglądanie tych wszystkich roślin, wiesz znam się trochę na tym, jednak nie do końca mnie to pociąga. Rośliny nie uciekają jak zwierzyna, także dużo łatwiej je zbierać, ja wolę trochę bardziej skomplikowane sprawy. Do tego satysfakcja większa, jak coś upolujesz. - Od dziecka była otoczona polującymi mężczyznami, tak naprawdę nie wyobrażała sobie innego życia.
Janis zapewne nie wiedziała kim jest jej towarzysz. Nie interesowały jej miejscowe plotki i życie innych osób. Reakcji z jej strony pewnie też by nie było żadnej, gdyby się dowiedziała kim jest. Nie należała do osób, które przywiązują wagę do rzeczy tak błahych jak pieniądze.
- No widzisz, czyli u mnie było podobnie, duży wpływ ma na to rodzina. U mnie wszyscy poza matką są łowcami. - Wychowanie miało spory wpływ na to, na co decydowało się dziecko. Ona była tak bardzo zapatrzona w braci, że nie było nawet mowy o tym, że decyzja będzie inna.
- Chirurg plastyczny, w sumie chyba dużo nudniejsze co? Upiększanie zdesperowanych starszych pań nie brzmi tak fajnie jak chirurga, ona chyba daje nieco adrenaliny? - Przynajmniej jej się tak wydawało, odpowiedzialność za życie drugiego człowieka była czymś, czego ona zapewne nie mogła by udźwignąć.
- Tak, rozumiem o co ci chodzi, grunt, że znalazłeś w tym planie rodziców coś, co rzeczywiście ci się spodobało. - Dzięki temu mógł być szczęśliwy. Ona raczej nigdy nie robiła tego, co ktoś jej zaplanował. Jak się na coś uparła, to była nieugięta. Mimo protestów rodziców została łowczynią.
- W szkole radziłam sobie całkiem nieźle, nawet przez moment zastanawiałam się nad chemią, jednak chęć eksploatowania lasów pozostała silniejsza. - Nawet przyjemnie jej się gawędziło z doktorem, jednak nie po to tu przyszli. Rozglądała się w posuzkiwaniu jakichś roślin, które zainteresowałyby mężczyznę.
Powrót do góry Go down
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis, portfel

Pisanie Re: Las  ♦ Sro Maj 16 2018, 17:01;

Do takiego towarzystwa. Mógłby się nawet obrazić! Nie przykuł jednak do tego na tyle uwagi, aby to w ogóle rozważać. Poniekąd rozumiał. Mało osób towarzyszyło łowcom, głównie się im zlecało zadanie i oczekiwało o umówionym czasie. Też mógł tak zrobić. Pokazać Romanov rośliny, nakreślić gdzie je znajdzie i czekać, chrupiąc chipsy z Pamelą przed telewizorem.
— Myślę, że po prostu łatwiej od nas wyciągnąć prawdę. I nie komplikujemy sobie życia. — odparł z uśmiechem. Mężczyźni w końcu woleli walić prosto z mostu, unikali intryg i po prostu nie doszukiwali się we wszystkim drugiego dna. Kobiety z kolei wręcz przeciwnie, na dodatek najchętniej kazałyby się mężczyznom domyślać.
— Ale chyba nie jesteś sadystką, która skazuje zwierzę na powolne męki, a potem robi z nim zdjęcia, co? — zapytał będąc ciekawym pierwszej reakcji, dlatego patrzył na twarz. Dorastanie wśród łowców nakreślało w pewien sposób obraz Janis. Nie był jednak skłonny do tak powierzchownej oceny.
— Nie do końca. Pacjenci bywali różni. Klinika była jednak specyficzna... Wyłącznie dla tych co mieli zasobną sakiewkę. — uśmiechnął się smutno — Za chirurgią opowiadał się rozwój, nie chciałem do końca życia powiększać biustów i pośladków dla czyjegoś kaprysu.
O wiele lepiej się pracowało z myślą, że ratuje czyjeś życie. Przystanął na chwilę aby poprawić plecak na ramionach.
— Chemia? Ma wiele zastosowań. — powiedział — I jest nawet zapotrzebowanie na chemików.
Wyjął z kieszeni mini tablet na który wgrał mapę z zaznaczonymi roślinami. Najbliżej nich prawdopodobnie znajdował się Owoc Persefony. Z wyglądu przypominał granat, rozkwitał dopiero na wiosnę lecz już teraz znajdował się blisko powierzchni. Roślina lubiła towarzystwo kamieni lub drzew które zapewniały cień.
— Chyba tam. — wskazał ręką kierunek, porównując z mapą. Mieli przed sobą (odległość 50 kroków) dwa powalone drzewa.

k6

parzyste - szczęśliwy traf
nieparzyste - padlina athwala, którą ciężko w pierwszej chwili przypisać do gatunku
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
Gość
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Las  ♦ Czw Maj 17 2018, 23:55;

Janis nawet nie pomyślałaby, że jej słowa mogły go urazić! Nie o to jej chodziło, zupełnie nie o to. Po prostu musiała nieco panować nad nawykami, i zmienić podejście. No wiadomo, ze nie wszyscy ludzie spędzili prawie całe życie w lesie, było to czymś zupełnie normalnym. Ona pewnie na sali operacyjnej czułaby się jeszcze bardziej zagubiona, niż on w tym miejscu.
- O to chodzi, w przypadku kobiet są wieczne niedomówienia, a to mnie nieco przerasta. - Była przyzwyczajona do prostej komunikacji, czego więcej mogła wymagać od swoich braci? Stąd też wzięła się jej bezpośredniość, oni nigdy nie cudowali. Zawsze mówili, co mięli na myśli i zdaniem Janis bardzo ułatwiało to wiele spraw. Kiedy usłyszała kolejne pytanie była nieco zdziwiona.
- Wyglądam Ci na kogoś, kto robi sobie zdjęcia z ofiarą? Musimy skądś brać mięso, tak ten świat funkcjonuje, jednak uważam, że każdemu stworzeniu należy się szacunek, tym bardziej, że tak naprawdę dzięki nim możemy żyć. - Słyszała, że są osoby, którym krzywdzenie innych stworzeń sprawiało przyjemność, jednak ona tak tego nie traktowała.
- Faktycznie nieco słabo spędzać połowę życia w bananowym towarzystwie naprawiając rozsypujące się ciała. - Wcale mu się nie dziwiła, że wybrał inną specjalizację.
- Fanie, że udało Ci się robić, to co chciałeś, mało osób ma takie szczęście. - Widać po nim było, że chyba ten zawód sprawia mu ogromną frajdę.
- Niby ma, można tworzyć ciekawe rzeczy z niczego, ale bieganie z nożem po lesie wydawało mi się ciekawsze.- Odparła z uśmiechem na twarzy. Jak do tej pory ta cała wycieczka przebiegała całkiem gładko.
Spojrzała w kierunku, który jej pokazał i ruszyła całkiem szybkim krokiem w kierunku tych drzew. Miała nadzieję, że znajdzie to, czego szukała. Udało jej się dotrzeć do tych dwóch powalonych drzew bez żadnego problemu. Zaczęła się rozglądać w poszukiwaniu tego nieszczęsnego owocu.
Powrót do góry Go down
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis, portfel

Pisanie Re: Las  ♦ Nie Maj 20 2018, 03:04;

Dotakiego towarzystwa. No, coraz lepiej! Gdyby należał do przewrażliwionych osób to mógłby się nawet obrazić.
Nie był skautem, to prawda! Nie oznaczało to jednak totalnie lewych nóg i rąk. Artemis uśmiechnął się do siebie, słysząc jak Janis idealnie podsumowuje kobiety. Trafiła w dziesiątkę. Pamela i Apollina z Max na czele tworzyły masę niedomówień za które potem odpowiadali mężczyźni.
— Do tego nie trzeba wyglądać. Po prostu się to robi. — wzruszył ramionami. Bardzo często sadyzm pozostawał ukryty. W końcu nikt nie miał wypalonego napisu na czole.
— Ale cieszę się, że nie jesteś jedną z tych powalonych myśliwych. — dodał dla wyjaśnienia. Uśmiechnął się i poprawił czapkę, rozważając jej zdjęcie. Wtedy jednak najpewniej zmarzną mu uszy i się przeziębi.
— Spotykają cię jakieś przygody podczas wypraw? — zainteresował się czy Romanov nie ma dość rutyny, jakim było to nieustanne bieganie po lesie z nożem. Podążył za Janis po jej śladach. Im szybciej poznajdują to co chciał, to tym szybciej znajdą się w swoich domach, z gorącym napojem w ręce. Pamiętając czego szukać i jak, kucnął i odgarnął śnieg.
— Bingo. — uśmiechnął się. Wyjął myśliwski nóż i zaczął dłubać w zmarzniętym podłożu.

Po kilku godzinach udało im się znaleźć większość część z listy. I wrócili do Rode.

z.t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Las  ♦ Czw Wrz 13 2018, 18:03;

< NY

Powrót do Rode był dziwny, zważywszy na okoliczności w jakich wracała. Nie do końca czuła się sobą, ale przecież sama zgodziła na wejście w pewną rolę. Jeśli kiedykolwiek pomyślała o zmianie swego stanu cywilnego, nie tak wyobrażała sobie jak to się stanie. Do Rode weszła na piechotę, zatrzymując szofera i samochód w który ją wsadzono. Jeszcze brakowałoby, żeby pod obskurną kamienicę zajechała jak wielka pani. Wolała przejść te kilkanaście minut na własnych nogach. Chociaż dupa jej zmarzła, nie istotne.
Już w mieszkaniu dała znać Latynosowi o jutrzejszej wycieczce do lasu i przygotowała się do niej, tym sposobem zajmując też swoje myśli. Chciała odpocząć od planów, jakie snuł doktorek. Dla własnego dobra psychicznego.
Rano wstała wyspana i na miejsce spotkania, przybyła jako pierwsza. Po uprzednim sprawdzeniu ekwipunku swych towarzyszy, zarządziła wyruszenie w drogę.
- To jak to z wami jest, Carlos? Jesteś zaręczony, Elia zazdrosna, Jorge opiekunką? - Zaczęła, gdy już przeszli kawałek a las wydawał się tak cichy i spokojny, jakby jeszcze wszystko spało. - Długo się znacie z doktorkiem? - Zagadnęła jeszcze, bo w sumie ciekawiło ją w jaki sposób ta cała siatka znajomości działa. Kompletnie nic nie wiedziała, a chciała ją zrozumieć, skoro miała wiązać się z Warlegganami i ich przyjaciółmi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33 lata
Ekwipunek podręczny: rewolwer, dwa noże, multitool, wytrych, portfel ze sfałszowanymi dokumentami i gotówką, smartwatch, latarka, krótkofalówka, plecak

Pisanie Re: Las  ♦ Czw Wrz 13 2018, 18:51;

    | po imprezie w NY i sesją nad Derpskim

Z Nowego Jorku wrócił w doskonałym nastroju, ale nie pozwolił sobie na zbytnie roztkliwianie czy otwartą radość. Przeciwnie, raczej skupiony, postanowił pilnować planu. Jednym z jego podpunktów była wyprawa do lasu. Nie mógł się jednak nie zastanawiać, czy Artemisowi się uda. Postanowił jednak nie żywić zbyt wielkich nadziei, zbyt świadom niebezpieczeństwa, jakie to ze sobą niesie. Poza tym tak naprawdę nie miał pojęcia co się stanie, jeśli się uda. Ostatnich dwóch lat nie da się przecież po prostu wymazać, a jak one przebiegały, zarówno on jak i Elia mieli pełną świadomość. Przy okazji odwiedzin, czekała go inna niespodzianka, w postaci informacji o rychłej zmianie statusu cywilnego Warleggana. Nawet nie krył rozbawienia; zupełnie, jakby ich rozmowa miała moc sprawczą.
Stawili się z Jorge przygotowani ściśle według wskazówek, których łowczyni udzieliła przed tygodniem, taszcząc ze sobą obiecaną broń i amunicję. W miarę wchodzenia głębiej w las, czuł się mniej pewnie, choć nie trafił zwyczajowej swobody, obserwował podłoże, skanując teren w poszukiwaniu tego nieszczęsnego wiechcia. Słowa łowczyni spotkały się z cichym śmiechem z jego strony. Jorge natomiast milczał jak zaklęty; oficjalna wersja głosiła, że Elia wróciła z imprezy grzecznie do domu i wcale nie próbowała go sprowokować pod wpływem mety.
— Jakbym ci powiedział, to byś nie uwierzyła — zaczął, chcąc zwyczajowo zbyć temat, podbudowany stwierdzeniem, jakoby Elia była zazdrosna. Bardzo w to co prawda wątpił, bo ostatni raz była zazdrosna jakieś trzy lata temu, zanim zaczęła mu życzyć jak najgorzej, ale miło było to usłyszeć. Po chwili zmienił jednak zdanie; skoro to przyszła żona Artemisa, wypadałoby jej chyba uświadomić, że zaszło małe nieporozumienie. Ot, by Max w trakcie własnego wesela nie musiała dodatkowo przejmować się kazirodczymi zapędami gości. — Elia jest zaręczona ze mną — odparł niewzruszony.
— Parę lat. Poznaliśmy się kiedyś na wakacjach w Wenezueli — zaczął, podążając śladem Max dokładnie, zdając się na jej osąd w doborze kierunku. Śnieg chrzęścił pod butami. — Jak na gringo jest w porządku. Raz ja jemu ratowałem skórę, raz on mi... Dobrze, że postanowił się ustatkować, dobrze mu to zrobi. Czasem trzeba go złapać za kołnierz i poszarpać, a któż to zrobi lepiej niż urocza żona — zakończył swój wywód na temat Warleggana. Biorąc pod uwagę opowieści Artema, zdziwił się, że go o to zapytała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t396-diego-ramirez
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Las  ♦ Pią Wrz 14 2018, 13:09;

Odwróciła się do Diego, słysząc rewelacyjną informację. Uniosła brwi, zaskoczona sprostowaniem, ale nie zamierzała tego już komentować. Jak tylko spotka się z Elią, da jej w łeb za ukrywanie swego prawdziwego związku z Carlosem. Wkurzały ją sekrety innych, w chwili gdy to z niej próbowano wszystko wyciągnąć. Rozdrażniona już jednym, miała nadzieję, że ten był ostatnim.
Głęboko odetchnęła mroźnym powietrzem, próbując pozbyć się kiełkującej złości. Ciekawiło ją ile jeszcze nie wiedziała i jednocześnie bawiło, że niektórzy kręcili nosem, gdy nie chciała się dzielić swoim życiem. Miała najmniej do opowiadania.
- To duży chłopak. Chyba ma trochę oleju w głowie. - Skwitowała to szarpanie za kołnierz. Nie wychodziła za Artemisa, by go wychowywać. Za uroczą również się nie uważała, więc tylko pokręciła głową. Patrzyła przed siebie, szukając śladów obecności zwierząt albo innych ludzi. Nie zdziwiłaby się, trafiając na jednych albo drugich.
- Co możesz mi powiedzieć o Warlegganach? - Zagadała po chwili, odstawiając na bok rozmowę o ich partnerach. Nie spodziewała się niczego zwykłego po rodzinie Artemisa. Ale najbardziej interesowały ją wady przyszłych członków rodziny. Wolałaby się na nie przygotować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Las  ♦ Pią Wrz 14 2018, 13:22;

Trafili z pogodą. Przez chmurę częściej wyglądało słońce, a rześkie powietrze skutecznie rozbudziło największych śpiochów. Las zimą różnił się od tego, gdy żyjące w nim zwierzęta i rośliny budziły się do życia. Na zieleń musieli poczekać jeszcze miesiąc, dwa. Dookoła panowała cisza, czasami przerywana odgłosem dzikiego ptactwa. Sprawne ucho łowczyni było w stanie rozróżnić gatunek, odpowiedzialny za hałas. Nie zaszli jeszcze na tyle daleko, aby groziło im większe niebezpieczeństwo niż potknięcie o korzeń. Im głębiej, tym na ściółce znajdowało się mniej śniegu. W kilku miejscach, zauważyć można było ślady należące do zająca, a w innym odchody zwierzęcia o wielkości standardowego psa rasy małej. Jorge miał to szczęście w to wdepnąć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33 lata
Ekwipunek podręczny: rewolwer, dwa noże, multitool, wytrych, portfel ze sfałszowanymi dokumentami i gotówką, smartwatch, latarka, krótkofalówka, plecak

Pisanie Re: Las  ♦ Pią Wrz 14 2018, 21:33;

Max nie zdawała sobie niestety sprawy z tego, że ten sekret był raptem wierzchołkiem góry lodowej. Koniecznym z wielu względów, choćby takich, które nazywały się Leonel Rios i opinia publiczna. Abstrahując całkowicie od tego, że przez małą zabawę z pamięcią Martinez, tamta wolała sobie oczy wydrapać niż się przyznać, że jest z nim zaręczona, dlatego też wzruszył jedynie lekko ramionami, gdy blondynka odwróciła się w ich stronę. Wiedział, że igra teraz z ogniem. Wszedł do lasu z uzbrojoną córką mężczyzny, którego zabił. Nie chciałaby pewnie słuchać, że to był wypadek, ale też Mason wiedział, na co się pisze, biorąc udział w walkach. Nie doszukiwał się zatem swojej bezpośredniej winy w jego śmierci.
Roześmiał się szczerze na słowa Max, przemilczając je jednak. Oczywiście, że Artem był dużym chłopcem. Dużym chłopcem, który jak każdy, potrzebował raz na jakiś czas żeby go złapać za mordę i przypomnieć, że świat nie kończy się na nim jednym. Przez chwilę szli w milczeniu, a Diego skupił się na pokrytym śniegiem poszyciu, w poszukiwaniu znajomych mu ze zdjęcia, zasuszonych pąków rośliny. Jego uwagę odwróciło dopiero soczyste przekleństwo za plecami. Odwrócił się do Jorge natychmiast, spodziewając się, że ten coś wypatrzył. Zamiast tego, skonfrontował się tylko z widokiem Latynosa, próbującego pozbyć się jakiegoś gówna spod podeszwy buta. Spojrzenie Jorge było dość wymowne: nic nie mów. Diego odwrócił się zatem do kierunku marszu, by za chwilę usłyszeć zza swoich pleców zdawkowe: to nie żaden niedźwiedź, nie? Skierowane do Max.
— Warlegganowie... Obrzydliwie bogaci. Bankowość i działalność charytatywna, ale pewnie nie to cię interesuje — uśmiechnął się nieznacznie, poprawiając pasek broni. — Znam ich głównie z opowieści. Nie podpadnij jego matce, bo nawet Artem ci wtedy nie pomoże. To ona tam rządzi. Ojciec i siostra kontaktowi, z nimi nie powinnaś mieć problemów — wyjaśnił pokrótce, grzebiąc w odmętach pamięci. A potem umilkł, bo miał wrażenie, że gdyby cokolwiek dodał, wyrządziłby tym więcej krzywdy, niż nie mówiąc nic. Jak Mason będzie chciała, to zapyta.
Wychwycił zmianę otoczenia, drzewa rosły tu ciaśniej, a śniegu było coraz mniej. Wytężył wzrok i słuch, starając się zachowywać najciszej, jak był w stanie, będąc uzbrojonym po zęby.
— Jak daleko będziemy musieli wejść w las? — Zapytał po dłuższej chwili.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t396-diego-ramirez
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Las  ♦ Sob Wrz 15 2018, 17:55;

Spojrzała za siebie ponownie, gdy Jorge przekleństwem zwrócił na siebie uwagę. Jedno spojrzenie wystarczyło, żeby na ustach Max pojawił się rozbawiony uśmieszek. Bywa, Jorge! Odwracając spojrzenie od pechowca, Max rozejrzała się po drodze przed nią. Jeśli latynos ubrudził sobie bucik, to właściciel odchodów był gdzieś w pobliżu i blondyna wolała go wypatrzeć szybciej, niż on ją.
- Polarny. - Odpowiedziała Jorge. Na szczęście jej odpowiedź była tylko żartem. Nie przebywali na zagubionej wyspie, by przejmować się nieoczekiwaną obecnością zwierząt, których tu nie powinno być. Nie znaczyło to, że mogli zachowywać się beztrosko, ale Max była przygotowana.
Nadstawiła ucha, gdy Diego postanowił odpowiedzieć na jej pytanie. Wspaniale. Pomyślała, słysząc o matce Artemisa. Jeszcze w życiu brakowało jej wściekłej teściowej. Max nie zamierzała pozwalać jej na wtrącanie się w ich życie, więc zapowiadał się ciekawy rok. Mason cieszyła się, że tylko rok, nie przeczuwając żadnych komplikacji.
- Został nam jakiś kwadrans do strumienia. Jak go przejdziemy, wzrosną nasze szanse odnalezienia rośliny. - Odpowiedziała Ramirezowi - Zmęczeni? - Zapytała z szerokim uśmiechem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Las  ♦ Nie Wrz 16 2018, 11:55;

Producenta odchodów na całe szczęście nie było nigdzie widać. Czekała ich dalsza monotonia w postaci mijania tak samo wyglądających drzew i mrukowate rozmowy, przerywane od czasu do czasu podniesioną ręką Max, która nasłuchiwała niebezpieczeństwa. Przyszło ono zupełnie nieoczekiwanie. Znaleźli się na przerzedzonej polanie przykrytej grubą warstwą nienaruszonego śniegu. Sprawne oko łowczyni nie zauważyło żadnego śladu zwierzyny. Jeden nierozważny krok zaważył na dalszej wyprawie. Diego nawet nie zdążył zorientować się, że grunt umyka mu pod nogami, a on sam znika w mrocznej czeluści. Jorge, znajdujący się najbliżej usiłował zainterweniować, lecz brakowało dosłownie kilku sekund.
— Jefe! JEFE!
Diego z kolei leciał w dół, tłukąc się boleśnie lecz szczęśliwie upadając tak, że nogi i ręce miał nadal sprawne. Po spojrzeniu w górę szybu, wiadomo było, że tą drogą już nie wydostanie się na górę.
— Co teraz? — Jorge zwrócił się do Max. — Jest jakaś inna droga?
Blondynce świtały w głowie opowieści... Ojca. Marilyn w czasach swojej ojcowskiej świetności opowiadał córkom bajki i o ile najmłodsza zadowalała się królewnami, to starsza wolała te bardziej 'dorosłe' i straszniejsze. Mason snuł opowieści o starym kompleksie naukowym połączonym z kopalnią. Wszystko to działało ponad sto lat temu, a teraz nikt nie zapuszczał się w tamtejsze rejony z powodu złych duchów. Bez wątpienia jedna z urban legend. Mogli się o tym w tej chwili przekonać na własnej skórze. Diego miał przed sobą wąski korytarz, który można było pokonać jedynie na czworaka. Na górze, Jorge zameldował, że przed nimi znajduje się spadek terenu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33 lata
Ekwipunek podręczny: rewolwer, dwa noże, multitool, wytrych, portfel ze sfałszowanymi dokumentami i gotówką, smartwatch, latarka, krótkofalówka, plecak

Pisanie Re: Las  ♦ Nie Wrz 16 2018, 23:54;

Mało kto przejmował się komplikacjami, kiedy coś planował, a to był zwykle duży błąd, którego Diego starał się nie popełniać. Choćby z tego powodu podjął odpowiednie środki, na wypadek gdyby okazało się, że las zaskoczy ich bardziej, niż przypuszczali. I choć niektórzy mogliby nazwać umówienie się z Jorge na konkretny szpital w razie gdyby coś się stało, za krakanie, Diego wolał ustalić takie rzeczy wcześniej, niż gdy będzie za późno.
W momencie, kiedy chciał odpowiedzieć, że nie tak łatwo go zmęczyć, dosłownie zapadł się pod ziemię. Spodziewał się dzikiej zwierzyny, nie aż tak grząskiego gruntu, runął zatem jak długi, po drodze usiłując się czegokolwiek złapać, co być może zamortyzowało upadek na tyle, że chociaż nie był połamany. Przynajmniej tak mu się wydawało w pierwszym momencie. Siła, z jaką uderzył o dno dołu, odebrała mu dech. Przez chwilę się nie ruszał, rozważając, czy aby na pewno to dobry pomysł. Upewniwszy się, że chyba nie może być tak źle, podniósł się do pozycji siedzącej, krzywiąc się z bólu. Przy upadku przygryzł sobie język. Splunął krwią gdzieś na bok.
— Nic mi nie jest — krzyknął w końcu, niepewny, czy go słyszą, nie chcąc sprawiać mylnego wrażenia, jakoby stało mu się coś gorszego, niż w rzeczywistości. Miał poobijane boki i chyba naderwał sobie ramię, nie wspominając o otarciach i siniakach, które dopiero wyjdą, ale nie było to nic, z czym by sobie nie poradził. Rozejrzał się po dnie dziury, w którą wpadł, chcąc się zorientować w sytuacji, ale było ciemno. — Mam nadzieję, że to nie jama tego polarnego — syknął, sięgając na oślep po krótkofalówkę, lustrując wzrokiem ciemność wokół siebie. Raczej nie, chyba, że polarny był kretem. Za wysoko, żeby się wspiąć. Sięgnął do kieszeni i włączył latarkę, żeby lepiej się rozejrzeć, a przede wszystkim upewnić, czy to na pewno nie szok wprowadził go w błąd, a coś jednak jest złamane. Sprawdził też, czy broń była cała.
— Jest tu jakiś tunel, ale strasznie wąski — zameldował do Jorge i Max. Średnio uśmiechało mu się wchodzić wgłąb króliczej nory, która nie wiadomo dokąd prowadzi, ale nie widział specjalnie innego wyboru. Wsadził latarkę w zęby, broń schował i przymierzył się do wejścia. Pozostawało cieszyć się, że klaustrofobia była mu obca. Oświetlał sobie drogę i przesuwał się ostrożnie, teraz starając się wpierw wybadać grunt, a dopiero potem się tam przesunąć, nie chcąc wpaść głębiej i zostać przysypanym. Nasłuchiwał też jakiegoś ruchu, jednocześnie meldując o swoich poczynaniach tym na górze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t396-diego-ramirez
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Las  ♦ Pon Wrz 17 2018, 09:56;

Tego to się nie spodziewała! Słysząc rumor za plecami, odwróciła się natychmiast, ale i tak zbyt późno. Widząc jak Diego leci w dół, cofnęła się o krok, żeby nie skończyć tak samo. - Stój! - Krzyknęła do Jorge, żeby i on nie podzielił losu swojego szefa.
Max rozejrzała się po ziemi pod stopami, słysząc pytanie ale nie od razu odpowiadając. Co teraz? Przez myśl przemknęły jej opowieści, przekazywane przez ojca. Dawno nie słyszała o kopalniach. Nikt się na nie natknął przez ostatnie lata. Słysząc latynosa z dziury, spojrzała na Jorge.
- Nic mu nie jest. - Powtórzyła i sięgnęła po krótkofalówkę, by zapytać o to co widzi i co może zrobić. Myśląc intensywnie, zastanawiała się nad dalszymi krokami. Włażenie do dziury za Carlosem mijało się z celem. Max rozglądnęła się po terenie i kiwnęła na Jorge.
- Dobra, spróbuj znaleźć wyjście. My się rozejrzymy. - Nie mieli zbyt wielkiego wyboru. Max wątpiła w skuteczność akcji ratunkowej na niepewnym gruncie. Informując Jorge, by miał się na baczności, skierowała w dół zbocza. Musiało być tu jakieś wejście, żeby ich Alicja mogła się wydostać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Las  ♦ Pon Wrz 17 2018, 14:49;

Diego nie odnalazł na sobie dyskwalifikujących obrażeń, stłuczone miejsca bolały ale nie przeszkadzały w pokonywaniu niskiego korytarza na czworaka. Rękawiczki, które nosił w końcu się na coś fabularnie przydały. Unikał dzięki nim ostrych kawałków zdechłych szczurów i ich odchodów. Łączę z górą przerywało, lecz zdawało się stabilne. Klepisko po którym się poruszał było twarde i stabilne. Przesuwał się cały czas prosto, aż napotkał gwałtowne spadzisko. Po oświetlaniu mroku, zdawało się, że widzi... kuchenne kafelki. Po dokładniejszym zbadaniu, dostrzegł przewróconą szafkę i stare gazety, a przynajmniej tak mu się wydawało.

k6

parzyste - zeskok bez problemów; dookoła panuje zaduch i śmierdzi stęchlizną. Pomieszczenie było dawniej kuchnią. Prowadziły z niej jedne drzwi, otwarte; wyłamane.
nieparzyste - zanim Diego zeskoczył, odkrył, że obsiadły go małe pająki. Zleciał w dół, po raz kolejny tracąc dech.

Jorge ostrożnie stawiał kroki. Złapał nawet jedną z większych gałęzi, aby sprawdzać nią drogę przed sobą. Od początku przejawiał sceptyczne nastawienie do tej wyprawy. Słowa jefe było jednak święte. Dopilnował przygotowań, zadbał o wszystko. Nieufnie spoglądał na Max. Mściła się? Wszystko ukartowała? Ostrożnie zeszli w dół. Znaleźli się w dolinie, któraś niegdyś była drogą asfaltową numer dziesięć i prowadziła do kopalnianego miasteczka. Nigdy jednak się o tym nie dowiedzą, bowiem wiedza ta przepadła w odmętach wojen i bitewek.
— Jefe? Jesteś tam? — zaniepokoił się ciszą.

k6

parzyste - Max zauważa w połowie przysypaną śniegiem blachę, na której widniało ostrzeżenie o niebezpieczeństwie. W tle rozlega się wycie dzikich ogarów.
nieparzyste - Jorge przez przypadek potyka się się o ukryty głaz, po wielu trudach udaje się go otworzyć. W tle słychać wycie dzikich ogarów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33 lata
Ekwipunek podręczny: rewolwer, dwa noże, multitool, wytrych, portfel ze sfałszowanymi dokumentami i gotówką, smartwatch, latarka, krótkofalówka, plecak

Pisanie Re: Las  ♦ Pon Wrz 17 2018, 18:13;

    | wynik rzutu: 3, a jakże!

Złośliwy powiedziałby, że właśnie dopadała go karma za wszystkie złe uczynki, ale tak naprawdę trochę stłuczeń i brudu nie odstraszało go zbytnio. Podążał przed siebie, odgarniając na boki truchła szczurów, cały czas żywiąc nadzieję, że nie natrafi na jakieś stworzenie, które mogłoby się nimi żywić. Zamiast tego zobaczył, że teren opada, a poświeciwszy latarką przed siebie zauważył kafelki. Tym samym wykluczył, jakoby czołgał się właśnie wprost do nory jakiegoś stworzenia. Dostrzegł też coś, co wstępnie ocenił jako przewróconą szafkę. Skoro droga się urwała, nie było innego wyjścia, jak zejść na dół. Średnio mu się to podobało; niełatwo było się domyślić, że to poruszanie się w górę napawałoby większym optymizmem co do odnalezienia wyjścia.
Chciał się zsunąć po opadzisku i w końcu rozprostować obolałe gnaty. Kiedy się jednak do tego zabrał, a snop światła z latarki padł na jego nogi zauważył, że oblazły go jakieś małe pająki. Niesiony doświadczeniem wywiezionym z Argentyny, gdzie połowa takich niepozornych skurwielków była jadowita, energicznie chciał je strząsnąć, tracąc równowagę i spadając na twarde kafelki. Tym razem nie szczędził przekleństw, kiedy tylko odzyskał możliwość oddychania. Zresztą gdy tylko odetchnął głębiej, od razu pożałował, bo zapach stęchlizny był nie do wytrzymania.
— Jestem — syknął, zbierając się z podłogi. — Znalazłem jakieś pomieszczenie, wygląda jak kuchnia — zameldował, świecąc latarką po ścianach, przemykając wzrokiem po wyłamanych drzwiach. Podszedł do mebla, który z góry wyglądał mu na szafkę i skierował strumień światła na gazety, chcąc sprawdzić, co to w ogóle jest. Chyba bardziej z własnej ciekawości, aniżeli w konkretnym celu. Poprawił broń na ramieniu. Niezależnie czym okazały się papiery leżące na podłodze, na pewno nie dotykał ich rękami, wspierając się raczej lufą długiej broni.
— Co tam się dzieje? — Dopytał po chwili. Ani trochę mu się to wszystko nie podobało, ale jeszcze nie podejrzewał Mason o ukartowanie tego wypadku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t396-diego-ramirez
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Las  ♦ Pon Wrz 17 2018, 21:19;

1

Max w ogóle nie zauważała nieufnych spojrzeń Jorge. Bardziej zainteresowana teren, jaki się przed nią rozciągał, ostrożnie stawiała kroki. Na szczęście schodząc ze wzniesienia, miała coraz więcej pewności, że nic się pod nią nie zapadnie.
Nasłuchiwała nie tylko komunikatów z krótkofalówki, ale również odgłosów lasu. Trzasków, szurania, ptaków i innych leśnych mieszkańców, których wokoło było pełno. W większości ukrytych, zwyczajnych, których się nie obawiała. Czekała na znaki, świadczące o obecności niebezpiecznych stworzeń.
- Stawiaj wodę na herbatę.
Zażartowała sucho i zerknęła na Jorge. Jakakolwiek miała być jego reakcja, Max zaraz zaczęła rozglądać się za drogą prowadzącą do wspomnianej kuchni. Pić jej się nie chciało, ale należało wspomóc Carlosa. Rozglądając się, odwróciła się do Jorge, gdy ten potknął o właz. Ruszając się, by pomóc mu z otwarciem go, Mason zastygła gdy usłyszała ogary. Złapała za broń i rozejrzała się.
- Widzisz coś? - Zapytała Jorge, który w tym samym czasie powinien sprawdzić drogę do wnętrza korytarza za włazem. Jeśli miało być bezpiecznie, weszłaby za mężczyzną.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Las  ♦ Pon Wrz 17 2018, 23:15;

Jorge potknął się o wystający właz. Nie zastanawiając się zbyt długo, zaczął odgarniać śnieg i próbował otworzyć przejście. W tym czasie poinformował Diego, że znaleźli przejście, które prawdopodobnie mogło łączyć się z szybem.
Po otwarciu uderzył w nich słodkokwaśny zapach długo niewietrzonego pomieszczenia. Wycie ogarów stawało się coraz głośniejsze, do pojedynczych skowytów dołączały kolejne. Mason nie miała problemu z wywnioskowaniem, że są otaczani. Nie mieli wyboru, ich jedynym schronieniem zdawało się tajemnicze wejście przez właz.
Schody pozostawały w dobrym stanie, prowadziły w dół. Jorge przed zatrzaśnięciem włazu zauważył zbliżające się psie sylwetki. Oświetliwszy sobie drogę, byli w stanie zauważyć napis SCHRON 69.
Panowała cisza. Żadnego kapania wody, przeciągu. Powietrze śmierdziało, a oddechy stały się cięższe. Latynos otworzył kolejne drzwi.
— Panie przodem.

k6

parzyste - Max robi kilka kroków wgłąb kolejnego pomieszczenia. Potyka się o wystającą nierówność na podłodze i wpada na ludzkie truchło. Po rozejrzeniu się dookoła, Jorge zauważa więcej zwłok w różnym stanie rozkładu. Wszystko było okej, gdyby nie odnalezienie dosyć świeżych zwłok... krowy.
— Puta madre!
nieparzyste - pomieszczenie jest opuszczone i nie ma żadnych, niepokojących śladów. Krótkofalówka zaczyna szwankować i cokolwiek mówi Diego, ciężko się połapać.

Pajączki się rozpierzchły w ciemne zakamarki dawnej kuchni. To co w pierwszej chwili Diego wziął za gazety, okazało się poplamionym plakatem z playboya i ulotką reklamową. Nie był w stanie odczytać daty, ani numeru.
Następne pomieszczenie było stołówką. Poprzewracane stoły były niegdyś równo poustawiane i z pewnością dbano o to, aby nie zalęgły się pająki. Snop latarki przemykał po pajęczynach i białawych kokonach, poplamionych miejscami krwią. Szczęśliwie dla Ramireza, w spiżarce nie było lokatorów podziemnego kompleksu.

k6

1,3,5 - Diego przechodzi dalej, próbując nadać swoim krokom właściwy kierunek. Na korytarzu zauważa namalowaną na ścianie mapę bunkra. Po oczyszczeniu powierzchni, jest w stanie zlokalizować miejsce w którym się znajduje i skontaktować z towarzyszami.
2,4,6 - Przechodząc dalej, następuje na kości. Zarówno ludzkie jak i zwierzęce. Zdaje sobie sprawę, że wyszedł właśnie z leża stworzenia lub stworzeń, które nie były wegetarianami. Wędrując dalej, zaczyna mieć wrażenie bycia śledzonym. Równie dobrze może to być paranoja. W porę chowa się za przewalonym automatem z przekąskami, słysząc szuranie. Zaryzykuje szukanie źródła hałasu światłem latarki?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33 lata
Ekwipunek podręczny: rewolwer, dwa noże, multitool, wytrych, portfel ze sfałszowanymi dokumentami i gotówką, smartwatch, latarka, krótkofalówka, plecak

Pisanie Re: Las  ♦ Yesterday at 10:01;

    | wynik rzutu: 5

Zarówna ulotka jak i plakat Playboya, nie dostarczyły mu żadnych informacji na temat tego, z jakich lat może pochodzić to miejsce. Równie prawdopodobnym było, że ktoś to tutaj tylko zostawił, gdy cały ten kompleks był już opuszczony od jakiegoś czasu. Co go jednak zdziwiło, nie dostrzegł żadnych graffiti na ścianach, co sugerowało, że to jednak nie jest ogólnodostępne dla odwiedzających miejsce. Skrzywił się na widok kokonów i zmrużył oczy, by przyjrzeć się im bliżej. Krew? To było zastanawiające. Przeszedł dalej przez wyłamane drzwi, wciąż nasłuchując, ale prócz echa własnych kroków, niczego nie słyszał.
Długi korytarz w którym się znalazł wyglądał niezbyt obiecująco, ale mógł iść tylko przed siebie. Oświetlał sobie drogę latarką, nie szczędząc światła na ściany. Całość przypominała mu bunkier, Bóg jeden wie z jakich czasów. Nic nie wskazywało na to, że ktoś miałby tu przebywać w tej chwili, więc chociaż pozostawał czujny, skupił się na szukaniu drogi wyjścia, a nie wypatrywaniu zagrożenia. Na jeden ze ścian dostrzegł coś, co mogłoby być mapą. Podszedł bliżej i rękawem kurtki otarł ścianę z pajęczyn, brudu i wilgoci.
— Znalazłem mapę. Co się dzieje? — Zapytał, słysząc zakłócenia. Udało mu się określić własne położenie, sprawdził więc, którędy może się stąd wydostać. Na wszelki wypadek sfotografował sobie smartwatchem plątaninę korytarzy i pomieszczeń rozrysowaną na brudnej ścianie, nie chcąc ryzykować, że coś pomyli i ruszył we właściwym kierunku. — Gdzie jesteście?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t396-diego-ramirez
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Las  ♦ Yesterday at 10:46;

5

Użyła latarki na telefonie, nie chcąc połamać sobie nóg przy schodzeniu. Nie za bardzo podobało jej się włażenie do dziwnego bunkra, ale woląc nie zaprzątać sobie głowy dzikimi psami, nie miała innego wyboru. Zła, że poszukiwania durnej rośliny przybrały taki efekt, nie odzywała się przez chwilę.
Schron 69 nic jej nie mówił, chociaż próbowała przypomnieć sobie opowieści Marilyna. Przelotnie zerknęła na Jorge, gdy przepuszczał ją przez kolejne drzwi. Tchórz. Pomyślała i rozejrzała się po pomieszczeniu, oświetlając sobie kolejne kąty.
- Carlos? Powtórz?
Zmarszczyła czoło, gdy nie zrozumiała co mężczyzna mówi. Przeszła dwa kroki, szukając lepszego odbioru. Gdzie on wlazł? Do ciemnej nory? Max zaczęła myśleć, że lepiej byłoby na niego po prostu poczekać. Po jaką cholerę pchać się dalej? Spojrzała na Jorge, który wyglądał na kogoś kto rzuciłby się za latynosem w ogień. Dla niej pewnie nawet na niego by nie spojrzał. Oblizała usta, zastanawiając się nad kolejnym krokiem.
- Słyszysz nas?
Zapytała, rozglądając się za kolejnymi drzwiami. Te zostawiła Jorge do otwarcia i wejścia dalej. Jesli się wahał, to gestem go do tego zachęciła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33 lata
Ekwipunek podręczny: rewolwer, dwa noże, multitool, wytrych, portfel ze sfałszowanymi dokumentami i gotówką, smartwatch, latarka, krótkofalówka, plecak

Pisanie Re: Las  ♦ Yesterday at 22:05;

Kontakt przez krótkofalówkę stał się znacznie utrudniony. Powtórzył kilka razy pytanie, ale nie doczekawszy się odpowiedzi, na chwilę zrezygnował z próby połączenia się głosowo. Mógł tylko zgadywać, że albo on wszedł zbyt głęboko, albo oni znaleźli jakiś właz i dostali się do środka, tracąc dogodny sygnał. Otworzył zrobione przez siebie zdjęcie i w edycji zaznaczył krzyżykiem, gdzie dokładnie się w tej chwili znajduje. Wysłał fotografię do Jorge, mając nadzieję, że kiepski zasięg nie pokona technologii i wszystko dotrze bez problemu. Włączył krótkofalówkę raz jeszcze i ruszył szybszym krokiem przed siebie, próbując nawiązać kontakt.
— Weszliście do bunkra? — Zapytał, starając się jak najwyraźniej artykułować słowa i przesuwając się naprzód, próbował wychwycić lepszy zasięg. Wyjść było kilka, postanowił znaleźć to najbliższe i to właśnie tam się skierował licząc, że jeśli Max i Jorge odnaleźli jakiś właz, będzie to raczej ten najbliższy miejscu, w którym zapadła się ziemia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t396-diego-ramirez
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Las  ♦ Today at 08:55;

- Jesteśmy w środku. - Powiedziała do krótkofalówki, gdyby Carlos słyszał ich lepiej niż oni jego. Spojrzała na Jorge, odbierającego wiadomość i podeszła bliżej, gdy poinformował o lokalizacji swojego szefa. Nie podobało jej się włażenie w głąb bunkra. Jeśli Carlos nie był ranny, a na to wyglądało, mógł sam przejść korytarze.
- Badyli tu nie znajdziemy. - Mruknęła ale ruszyła za Jorge. Wątpiła że ktokolwiek inny się tu znajduje ale nie chciała żeby coś jej się na łeb zawaliło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Las  ♦ Today at 10:47;

Jorge czuł się nieswojo. Okoliczności i obecność łowczyni nie dodawały otuchy. Nie był tchórzem, brał udział w wielu akcjach organizowanych przez swojego szefa. Podejmował się wszystkiego i wydawało mu się, że Ramirez jest zadowolony. Nie rozumiał czym podpadł, żeby musieć niańczyć dorosłą kobietę. Teraz jeszcze miał mieć oko na blondynę. Jorge nigdy się nie skarżył. Teraz też nie zamierzał. Odnajdą Diego i się stąd jakoś wyniosą, choćby sam miał powystrzelać wściekłe ogary. Wyjął pistolet, poprawiając w dłoni latarkę. Uprzednio pokazał Maximie zdjęcia mapki, które dostał od jefe. Chwała Niebiosom za zasięg. Łączność w krótkofalówkach również się poprawiła.
Przemierzali korytarz, nasłuchując. Jorge został w tyle, aż w pewnym momencie zniknął. Max przypomniała sobie o nim dopiero w momencie, kiedy napotkała Diego, który prawidłowo wyprowadził konkluzję o orientacji w terenie.
Dlaczego blondyna w porę nie dostrzegła nieobecności towarzysza? Cóż, coś za nią szło lecz nie był to Jorge.
Pierwszy spostrzegł to Ramirez, a pierwsza odczuła Max. Została zaatakowana. Ból w nodze wręcz eksplodował.

2k6 + kondycja > 27
Masz szansę się uwolnić przy przekroczeniu lub =.

Dla Diego

2k6 + celność > 21 lub 2k6 + reakcja > 27

Diego widzi patyczkowate stworzenie, które jest owłosione. W świetle latarki błyska rządek tysiąca oczek i ostre zębiska. W zależności od wybranej opcji kostkowej, po przekroczeniu udaje się zabić stwora. Przy = odgonić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33 lata
Ekwipunek podręczny: rewolwer, dwa noże, multitool, wytrych, portfel ze sfałszowanymi dokumentami i gotówką, smartwatch, latarka, krótkofalówka, plecak

Pisanie Re: Las  ♦ Today at 11:07;

    | wynik rzutu: 6, 22 + 6 = 28 (opcja z reakcją)

Niezmordowanie posuwał się wprzód zauważając, że zasięg w krótkofalówce się poprawia. Uznał zatem, że to zasługa albo tego, że zbliża się do wyjścia, albo tego, że zbliża się do zgubionych wcześniej towarzyszy. Poczuł ulgę widząc w świetle latarki znajmą blond głowę, ale owa ulga zniknęła tak szybko, jak się pojawiła.
— Gdzie jest Jorge? — Zapytał natychmiast, wbijając w Mason uważny wzrok. W półmroku jego oczy przypominały dwie dziury. Nie żartował. Tak, jak wcześniej nie zaprzątał sobie głowy pomysłem, że przyprowadzenie ich tu było ukartowane, obecnie nie był już taki pewien.
Dalsze podejrzenia przerwało mu zamieszanie za plecami łowczyni i jej nagły krzyk. Snop światła latarki z Max przesunął się na obszar za nią, a to, co Diego tam zobaczył sprawiło, że na chwilę zakwestionował swoją wiedzę o świecie. Skojarzyło mu się z pająkiem. Stwór był na tyle duży, żeby Diego mógł wymierzyć w niego bez obaw, że przy okazji postrzeli Mason. Wycelował w rząd błyszczących, małych oczek, które śmiało mogły wywołać dreszcz obrzydzenia i wypuścił całą serię kul. Istota wydawała z siebie wściekłe rżężenie i stanęła na tylnych odnóżach, zwiększając swój rozmiar dwukrotnie. Kląc, odsunął się kilka kroków i strzelił w podbrzusze kolejną salwą, a  stwór zamarł bez życia, padając z głuchym tąpnięciem na zakurzony beton. Na wszelki wypadek Diego strzelił jeszcze kilka razy.
Zaskoczenie odebrało mu na chwilę mowę. Podszedł do stworzenia i kopnął, kierując na nie światło latarki. Wzdrygnął się. Obrzydlistwo. Zaraz przypomniał sobie o dziewczynie. Poświecił w jej stronę i zbliżył się.
— Zdążyło cię capnąć? — Zapytał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t396-diego-ramirez
Sponsored content
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Las  ♦ ;

Powrót do góry Go down

Las

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Witaj w Rode! :: FABUŁA :: Okolice miasta :: Las-