Share|

Dom Pankhurstów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny: trzydzieści kredytów, telefon, gumka do włosów, czasem Karol

Pisanie Dom Pankhurstów  ♦ Wto Lip 25 2017, 13:05;

First topic message reminder :




DOM PANKHURSTÓW

Niewielki domek z piętrem znajdujący się w południowej części miasta. W okolicy znajduje się jeszcze kilkanaście podobnych budyneczków.
Obity z zewnątrz starą, zardzewiałą i od lat nie odnawianą elewacją liczy trzy niewielkie pokoje, małą kuchnię i łazieneczkę. Z racji kalectwa Huberta, ten zajmuje pokój na dole, który kiedyś pełnił funkcję gościnnego. Na parterze jest także kuchnia i mała łazienka. Na piętrze znajdują się dwie niewielkie sypialenki: jedna z nich należy do Rosy, druga służy jako graciarnia.
Dom otacza niewielki, niezbyt zadbany ogródek.

kostki dla Bucketa na włażenie po rynnie:
3,5- rynna odrywa się od ściany i lecisz na ziemię
pozostałe- wszystko gra.



Ostatnio zmieniony przez Rosa Pankhurst dnia Pią Wrz 15 2017, 00:48, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t117-rosa-pankhurst#322

AutorWiadomość
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny: trzydzieści kredytów, telefon, gumka do włosów, czasem Karol

Pisanie Re: Dom Pankhurstów  ♦ Pon Wrz 18 2017, 01:09;

To nie był wstyd, a próba skupienia się! W którymś momencie bowiem Rosie z tego wszystkiego aż przytkało uszy. Szybkie i mocne ruchy Charliego na pierwszy raz były dla niej zbyt intensywne. W tej chwili jeszcze nie sądziła, że przyzwyczai się tak szybko. Ani że przez najbliższe dwa tygodnie będą jak króliki, wykorzystywać każdą sytuację na choćby szybciutkie bara-bara, jak w simsach. Szczególnie przez trzy noce, podczas których Artem miał dyżur. Potem musieli się wstrzymać, póki Rosie nie wygoiły się otarcia.
Łóżko nie było szerokie, więc cała operacja przekręcenia się była nieco skomplikowana.
- Jest okej - również wyszeptała, choć poza nimi w domu nie było nikogo. Również ujęła twarz Bucketa w dłonie. Wylądowała w tej gorszej pozycji. Teraz to ona musiała być aktywna, zamiast leżeć i wzdychać. Musiała też chwilę pomyśleć, bowiem nie ujeżdżała jeszcze nikogo. Poza chocobem, który ją przewiózł po wybiegu kiedy miała dziesięć lat. Usadowiła się na Charliem, wyprostowała i chwyciła jego dłonie by przesunąć je na swoje niewielkie piersi. Za minutę będzie mógł znowu złapać ją za tyłek. Wykorzystała chwilę by przed jakimkolwiek poruszeniem dotknąć bucketowego torsu. Okrążyła palcami sutki, pogładziła klatkę piersiową, przesunęła dłonie po brzuchu. Zagryzła wargi i uniosła a następnie opuściła biodra. Chwilę potrwało nim wyłapała odpowiedni rytm, nim zaczęła to robić jak powinna. A przynajmniej jak jej się wydawało, że powinno być.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t117-rosa-pankhurst#322
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Dom Pankhurstów  ♦ Pon Wrz 18 2017, 01:52;

Pomijając wcześniejszy incydent, Charles naprawdę nie podejrzewałby, że Rosa w rzeczywistości może być tak chętna! Bo wyobrażając ją sobie w takich momentach, jednocześnie jej sobie tak bardzo... nie wyobrażał! Była dla niego paradoksem, który bardzo, ale to bardzo chciał rozwiązać. Nie wiedział jeszcze, do jak wielu orgazmów w stosunkowo krótkim okresie to rozwiązanie go doprowadzi. Ta "gorsza" pozycja dawała pole do popisu nie tylko jej, ale i Charlesowi. Mógł wreszcie sprawdzić się w roli nauczyciela, pokazując Rosie co lubi. I to wszystko na żywo!
Przyglądał się jej w milczeniu, śledził ruchy jej dłoni, kiedy zastanawiała się, co dalej zrobić. Nie poganiając jej, a jedynie po pewnym czasie zaczynając powoli pracować pod nią biodrami, pomógł złapać właściwy rytm. Mimowolnie także ugniatające jej piersi dłonie wpadły w ten sam spokojny układ, pomogły jej dopasować się z nim w harmonijną całość. Kilkanaście minut takiego namiętnego ujeżdżania u niedoświadczonej Roski skończy się zapewne dnia następnego zakwasami w okolicach ud i pachwin. Przy odrobinie szczęścia więc ma szansę od następnego ranka poruszać się jak kowboje z dzikiego zachodu! Co może być lepszego?!
Kiedy zaczęli powoli odnajdywać pasujący im rytm, Charles zsunął ręce z powrotem na jej biodra. Bez zbędnego użycia siły, delikatnie nakierowywał ją, pogłębiał ruchy i demonstrował jej, jak zwiększyć ich zakres, by nie były tak proste, bezrefleksyjne i dały jej więcej przyjemności. Miał ochotę wypróbować coś jeszcze, ale na to Rosa wciąż nie była gotowa. Przez cały czas, bez ustanku przyglądał się jej drobnej twarzyczce, wodził wzrokiem po sylwetce, bez cienia skrępowania i licząc wręcz na wzajemność, że nie skryje tym razem oczu za przedramieniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny: trzydzieści kredytów, telefon, gumka do włosów, czasem Karol

Pisanie Re: Dom Pankhurstów  ♦ Pon Wrz 18 2017, 02:30;

Rosa była bardzo chętna. Niedoświadczona, ale chętna. Śniła i fantazjowała o Buckecie przynajmniej kilkanaście razy. Zdążyła już zakodować w głowie, że pozycja na jeźdźca nie należy do jej ulubionych. Mimo to starała się teraz jak tylko potrafiła. Widziała w którymś serialu jak niewolnica uczy tego swoją księżniczkę i zaczęła poruszać biodrami w ten sam sposób. Dawała z siebie wszystko, choć jednocześnie się przy tym męczyła. Posłusznie zdawała się na dotyk Charliego. Skupiła się dzięki temu, oparła dłońmi na supermęskim torsie mechanika i dopasowała ruchy pod siebie. Jemu to już było pewnie obojętne. Unosiła i opuszczała biodra, kręciła nimi powoli. Wygięła się i kontynuowała głównie dlatego, że w którymś momencie poczuła, że jest jej coraz to lepiej i chciała ten stan utrzymać. Wreszcie zaczęła spoglądać na Charliego. Opierając dłonie na jego klatce piersiowej unosiła i opuszczała biodra spoglądając w ciemne oczy. Pochyliła się by go pocałować z nadzieją, że znowu się przekręcą, a ona będzie mogła zarzucić nogi na jego ramiona. Już po dziesięciu minutach zrozumiała, że to nie będzie wyglądało jak seks na łodzi, na wzór starego serialu jaki kiedyś widziała. Miało to swoje plusy. Chciała więcej i więcej. Nie bolało jak za pierwszym razem. Im dalej, tym w ogóle przestawało boleć. Podniecało ją patrzenie na Charlesa oraz to, jak patrzył na nią. Nieco zmęczona ujeżdżaniem, jednocześnie czując to przyjemne mrowienie towarzyszące ocieranym przez penisa ściankom pochwy wystękała:
- Wypieprz mnie nawet, jak zaboli...! Ach! - podszczypnęła bucketowy lewy sutek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t117-rosa-pankhurst#322
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Dom Pankhurstów  ♦ Pon Wrz 18 2017, 03:20;

Taka zabawa jemu również dawała przyjemność - i to nawet podwójną! Nie dało się ukryć, Charles chciał pomęczyć Rosę, nie dać jej o tym ich pierwszym razie tak łatwo zapomnieć. Im swobodniej czuła się ona, tym on był bardziej zadowolony, już poza faktem, że przecież wciąż była cholernie ciasna! Wszystko to nie było Bucketowi ani trochę obojętne a w trakcie pocałunku na krótki moment przycisnął ją do siebie i jeszcze raz w dowodzie miłości wepchnął jej język do gardła. Wreszcie zrozumiała, o co chodzi. Słodka i niewinna Roska stawała się powoli już tylko słodka, kiedy szczenięce oczy Bucketa wychwyciły w jej własnych te ogniki zwiastujące, że w rosnącej chuci zweryfikowała swoje możliwości raz jeszcze. Już on dobrze wiedział, co one w praktyce oznaczały, dlatego bez kolejnego ględzenia i bez upewniania się po dwieście razy, czy aby na pewno się nie przesłyszał, by nie przegapić ulotnej chwili przewrócił ją na plecy. Obie złączone nogi uniósł do góry i oparł na swoim lewym ramieniu, by zaraz zacząć unosić się i opadać coraz to i coraz gwałtowniej. Wścibski chocobo wywrócił się na tych swoich tyczkowatych nogach, gdy za którymś razem wezgłowie łóżka grzmotnęło z wielkim hukiem o ścianę. Powtórzyło się to jeszcze kilka razy, nim wreszcie Rosie udało się zagłuszyć i te uderzenia. Nie mówiąc o klaszczących odgłosach wydawanych przez złączenie ciał ich obojga, które od samego niemal początku były tylko tłem. Nawet Charles miał pewne granice wytrzymałości, a oto właśnie nieuchronnie następował ich kres. Głębokie oddechy przerodziły się w pomrukiwania, pomrukiwania w jęk, kiedy uniesiony nad nią patrzył cały czas w jej oczy. Był już tak bliski. Bliski końca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny: trzydzieści kredytów, telefon, gumka do włosów, czasem Karol

Pisanie Re: Dom Pankhurstów  ♦ Pon Wrz 18 2017, 03:44;

Wciąż łudziła się, że skończą na słodkim, romantycznym uprawianiu miłości, podczas którego westchnie mu kilka razy do ucha, połaskocze po plecach. Stosunek z Paddlerem bolał, ale była ne tyle pijana, że było jej wszystko jedno. Potem miała innego chłopca, ale to też nie było nic specjalnego. Oboje sobie z tym nie radzili. Tymczasem Charles... no cóż. To okazała się inna szkoła jazdy.
Zaczęła od przyspieszonego, ciężkiego oddechu, w którym wyrywały się pojedyncze westchnięcia. Nogi oparte i złączone na jednym ramieniu sprawiały, że wejście we wnętrze Rosy było nieco węższe, a co za tym szło intensywniej czuła każdy ruch Bucketa. Znowu, nie wiedząc co zrobić z rękami złapała za wezgłowie skrzypiącego łóżka - im gwałtowniej i szybciej poruszał biodrami, tym była głośniejsza. Po kilkunastu mocnych pchnięciach ciało Rosy przeszedł dreszcz wędrujący zarówno wzdłuż kręgosłupa jak i od strony wzgórka łonowego. Ni to łaskotanie, ni to mrowienie, aż się wygięła wywracają oczami. Zakwiliła jak świnka napinając mięśnie pośladków.
- O kurwa...- wysapała ciężko i z klasą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t117-rosa-pankhurst#322
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Dom Pankhurstów  ♦ Pon Wrz 18 2017, 11:31;

Cóż, Charles celował z początku w spokojne, romantyczne i przede wszystkim powolne poznawanie swoich ciał tej nocy. Wyszło jednak jak wyszło, oboje byli zbyt siebie spragnieni, by spędzić ją spokojnie. Przyjdzie jeszcze i czas, kiedy będą wywracać się w tej samej pościeli w powolnym i romantycznym akcie, po części wymuszonym przez obecność Huberta w pokoju na dole. Teraz przyszło im spełniać swoje pragnienia w sposób niemal zwierzęcy. Rozkoszne spazmy, ten masaż, który zaserwowała mu wraz ze swoim orgazmem były jak wyrok. Odezwały się przyjemnym dreszczem w dolnej części pleców i przyspieszyły tak rychły już koniec. Ciało Bucketa wyprężyło się, kiedy wypełniał swoją Różyczkę po raz pierwszy w życiu. Wszystko zakończyło się lepiej, niż w tych wszystkich snach i fantazjach, które snuł przez ostatnie lata. Przeszło mu przez myśl, że jednak warto było tyle czekać, że opłacało się wpierw nabyć doświadczenie, by jej nie rozczarować. Spocony i zaspokojony jak diabli, opuścił obie nogi Rosy i pochylił się nad nią jeszcze raz, by ucałować jej drżące wargi. Spokojnie i delikatnie. Odgarnął jej zagubiony kosmyk z twarzy i padł na pościel tuż obok niej. Zamknął ją w objęciach. Prócz oddechu, którego jakiś czas jeszcze nie potrafił uspokoić oraz tlukącego się w piersi młodzieńczego serca, nie wydobył z siebie Bucket ani jednego dźwięku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny: trzydzieści kredytów, telefon, gumka do włosów, czasem Karol

Pisanie Re: Dom Pankhurstów  ♦ Pon Wrz 18 2017, 14:14;

Czuła jak się finalnie pręży, bo po chwili, chwileńce przystąpić do ostrego ostrzału. Biedna Rosa, pierwszy raz kochała się bez typowego zabezpieczenia i aż zachłysnęła się powietrzem kiedy poczuła rozpływające się po jej wnętrzu ciepło. Zapiekło spoconą i zasapaną Pankhurstównę kiedy Bucket opuszczał jej nogi i pieczenie to będzie czuła jeszcze rano. Za ostro się zabrali za ten swój waniliowy seks, ale sama wykrzyczała mu subtelnie w ucho, że powinien ją wyruchać jak ZUS podatników. Znowu poczuła Różyczka, że ma zatkane uszy. Wszystkie dźwięki dobiegały do niej tak, jakby zakrywała je dłońmi.
Przekręciła się nieco, głowę oparła na klatce piersiowej Charlesa. Pomimo wcześniej wspomnianej przypadłości doskonale słyszała bicie jego serca. Jej własne tłukło się równie mocno.
- Mh - poczuła jak przy byle ruchu wypływa z niej sperma i ścieka po udzie. Nie miała pod ręką nic, czy mogłaby się wytrzeć. Trudno, rano wstawi kolejne pranie. Może powinna zostać praczką? Odsunęła nieco biodra by wsunąć dłoń pomiędzy ich ciała i złapać delikatnie za napracowanego członka swojego słodkiego kochanka. Opuściła też głowę, ażeby się w końcu lepiej przyjrzeć. - Ale on jest duży - powiedziała spoglądając ponownie na Charlesa. Na parapecie przysiadł szary gołąb i zajrzał do pokoju. Zagruchał zamrugał swoimi gołębimi oczkami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t117-rosa-pankhurst#322
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Dom Pankhurstów  ♦ Pon Wrz 18 2017, 15:01;

Charles tymczasem odchylił głowę do tyłu i przymknął oczy. Jak przed swoim wielkim finałem miał w głowie pstro, tak teraz miał w niej pstro podwójne plus świeże jeszcze wspomnienie rozdzierających jęków i innych kwików Paknkhurstówny. Gdyby nie przyspieszony oddech i bicie jego serca, Rosa mogłaby odnieść wrażenie, że po wszystkim zginął nagłą śmiercią. Ramiona oplatające jej ciało znieruchomiały, jak i on cały zresztą. Poruszył się dopiero w reakcji na to, co zaczęła wyprawiać w okolicy jego krocza. Wtedy też jedno ramię wsunął pod głowę, by móc przyglądać się, co robi. Wszystkie poduszki leżały przecież na podłodze, a jemu nie uśmiechało się teraz po żadną wstawać. Było mu zbyt dobrze.
- Mhm - wymruczał w odpowiedzi, bo i co miał odpowiedzieć? Było to raczej niecodzienne wyznanie. W każdym razie on po raz pierwszy spotkał się z sytuacją, by po całej akcji dziewczyna wypowiadała jakiekolwiek pochwalne litanie na cześć jego członka. A także on powstrzymywał się od oceniania stopnia, w jakim też ona się wokół niego opinała, bo i po co? Jej niewinność ujęła go w tym wszystkim na tyle, że po namyśle podjął ten temat.
- Chyba nie było tak strasznie, co? - Zadrżał w krótkim, bezgłośnym śmiechu i przyciągnął ją bliżej, by pocałować jeszcze raz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny: trzydzieści kredytów, telefon, gumka do włosów, czasem Karol

Pisanie Re: Dom Pankhurstów  ♦ Wto Wrz 19 2017, 01:27;

Po tym wszystkim Rosa w końcu zrozumiała, dlaczego aktorki porno na koniec zawsze miały rozmazany makijaż oczu. To całe tarcie sprawiało, że kanaliki łzowe zaczynały mimowolnie przeciekać, a tusz na rzęsach się rozmywać. Dziś spotkało ją to samo. Wszystko przez tę agresywną przyjemność. Puściła go, rękę znów przesunęła ku górze. Poruszyła nogą, którą wsunęła pomiędzy charlesowe znów czując, jak coś z niej leci. Kiedy się poruszyła, ponownie poczuła też lekkie pieczenie w kroczu. Chciała żeby ją wypieprzył, to teraz miała za swoje. Poczuje to jeszcze bardziej, kiedy pójdzie siku.
Nie wypowiadała żadnych litanii. Najzwyczajniej w świecie nie miała okazji obejrzeć sobie na żywo i z bliska penisa we wzwodzie. To, co się wyprawiało w filmach, które zgromadził w tajemnicy Bucket było czymś innym. Nie ma to jak empiryzm, w niektórych przypadkach.
- E-e, nie. Tak nigdy nie... - prawdę powiedziawszy, leżeli przy sobie zupełnie nadzy. Może i zmęczeni, spoceni, początkowo rozgrzani. Teraz wszystko powoli z nich ulatywało. Przeszło Rosie przez myśl, że sięgnęłaby po tę kołdrę, ale dobrze jej się leżało przy Charliem.
Gołąb na parapecie zagruchał głośno.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t117-rosa-pankhurst#322
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Dom Pankhurstów  ♦ Wto Wrz 19 2017, 02:08;

Prawdę mówiąc, nawet przez chwilę nie zastanawiał się nad tym, jaki skutek taka zabawa przyniesie niewinnej Rosce, ani że jeszcze przez jakiś odczuwać będzie bolesne skutki swojej w emocjach wyjęczanej prośby. Podobało jej się, zaakcentowała to przecież bardzo wyraźnie. Nawet gołąb przyfrunął, by zobaczyć, co się tu wyprawia.
- Tak nigdy... - powtórzył, uśmiechając się lekko. Wolną ręką zgarnął jej włosy z karku, zaczesał je za ucho. Miał przez krótką chwilę chęć spytać, jak w takim razie, nie był tylko pewny, czy chce zaczynać ten temat i porównywać się z pozostałymi byłymi partnerami Rosy, ilu by tam ich przedtem nie było. Lekko poruszył nogą, kiedy poczuł, że coś po niej ścieka - długo zastanawiać się nie musiał, co to mogło takiego być. Opuścił głowę na materac, uwolnioną spod głowy dłonią zaczął głaskać jej plecy. Każdy jego seks dotychczas wyglądał w sposób podobny temu, co zaserwował dziś Rosie. Żadna ze stron nie domagała się oznak głębokiej więzi, czy podobnego nonsensu. Co więc pozostało mu po zbliżeniu, kiedy już całe podniecenie uleciało? Wzrokiem potoczył po ścianach i suficie ponownie zastanawiając się, jak wyartykułować, co leżało mu na sercu. Tyle rzeczy chciał jej powiedzieć. Zaczął od jednej z trudniejszych.
- Zastanawiałaś się już nad tym, jak im o tym powiemy? - Nie "czy", tylko "jak". Nie musiał zapewne tłumaczyć Rosie, że nie chodziło mu tutaj o Ethel i Rudolpha.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny: trzydzieści kredytów, telefon, gumka do włosów, czasem Karol

Pisanie Re: Dom Pankhurstów  ♦ Wto Wrz 19 2017, 02:59;

Gołąb dalej gruchał, grrruch! grrruch!
Ciężko byłoby ich porównać. Paddlerowi nie powiedziała, że to jej pierwszy raz. Skąd miał więc biedak wiedzieć co robić? Następny okazał się nieprzystosowany w ogóle do całego świata. Dopiero Charlene, po powrocie z pubu sprawiła, że Rosa doszła na całego. Ale to też było co innego.
Zamknęła Różyczka oczy przytulając się mocno do Charliego. Jej Charliego. Oparła policzek na jego piersi, koniuszkami palców wodziła po bucketowych bokach. Uniosła się na moment przy pocałunku. Szybko przestawiła się na muśnięcia ustprzy szyi.
- Nie, teraz nie powiemy - podjęła męską decyzję, by jednak schylić się i wyciągnąć po kołdrę. Narzuciła ją na nich niedbale. Przy okazji przerzuciła nogę przez Cherliego i ułożyła się na nim. Wszystko to, co mogło z niej wyciec, wyciekło na niego. - Nie chcę, żeby dziadek miał znowu zawał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t117-rosa-pankhurst#322
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Dom Pankhurstów  ♦ Wto Wrz 19 2017, 12:08;

Lekko naprężył się, kiedy połaskotała jego boki, muskających go rączek jednak nie odtrącił. Może brzmi to zabawnie, ale Rosa nadal go sobie oswajała. Jeszcze nie zdołałby wyrzucić z siebie bez skrępowania wielu chodzących mu po głowie myśli, choć głaskał jej ciało z największą czułością i troską, z zadowoleniem też przyjmował jej pieszczoty. Milczał przez dłuższą chwilę, z przymkniętymi oczami i szyją wygiętą w bok. Może i był trochę ciołkiem z biologii, ale nie wydawało mu się, by Hubert w którymkolwiek momencie swojego przyszłego życia nie był już narażony na zawał. Przez głowę przeszła mu myśl, że może Rosa nie traktuje tego wszystkiego tak poważnie, jak on i dlatego uważa, że nie ma sensu informować o tym dziadka.
- Okej, rozumiem - zacisnął usta i nie wracał już do tematu.
Kiedy zmieniła pozycję, Charles poprawił kołdrę, by okryć ją w całości. Zignorował ciepłą maź spływającą mu po podbrzuszu. Po jej słowach wcale nie zrezygnował z próby rozmowy z jej dziadkiem. Uświadomiła go jedynie, że jeśli zrobi to sam, doprowadzi do katastrofy. Odwrócił łeb, zagapił się na ciekawskiego gołębia. Rode jest małe, wszyscy się znają, oboje mogą dowiedzieć się o tym związku przypadkiem. O ile to naprawdę związek, pomyślał Charles, z typową dla siebie wiarą we własne szczęście.
- Możesz go zatrzymać - zerknął do góry w miejsce, skąd zerkał na nich jeszcze lekko zawstydzony, wywrócony chocobo. Sparodiowane jego półnagie zdjęcia, naprawiona maskotka chocoba, który, kiedy Charles miał osiem lat, stracił swoją chudą nóżkę, przez co przez kolejnych kilka chłopak bawił się nim w kapitana pirackiego statku... Już on dobrze wiedział, że i rzeczy najintymniejsze nie uchowały się przed odkryciem.
- Stary kapitan dorobił się protezy? - Podniósł się na chwilę, by ściągnąć go z półki. Swoją starą zabawkę rozpoznałby wszędzie. Końcówka jednego ze skrzydeł nigdy nie doprała się po kąpieli w starym oleju. Kąpiel ta miała miejsce, kiedy jeszcze żył jego ojciec. To pluszowe coś było świadkiem większej liczby Charlesowych, dziecięcych szlochów, niż jego rodzona babcia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny: trzydzieści kredytów, telefon, gumka do włosów, czasem Karol

Pisanie Re: Dom Pankhurstów  ♦ Wto Wrz 19 2017, 23:26;

Charles Bucket był upośledzony emocjonalnie. To nie było żadną tajemnicą. Jawić się też mógł jako zwierzę, które należy właśnie oswoić. A i z oswajaniem rzecz wcale a wcale nie przedstawiała się tak prosto i w sposób tak oczywisty jakby się to mogło wydawać. Bowiem jeśli się coś czy kogoś oswoi, to należy przyjąć za to odpowiedzialność już na zawsze. Staje się wtedy dla drugiego całym światem, i na odwrót.
Nie tylko Rosa oswajała Charlesa, ale i Charles Rosę. Jemu po prostu udało dokonać tego szybciej. Jak ten Mały Książę, słuchał jej skarg, jej wychwalań się, a czasem jej milczenia. Ponieważ była jego różą.
Nie było tak, że traktowała ich relację w jakikolwiek luźny sposób. Wręcz przeciwnie, chociaż oboje sobie tego jeszcze nie powiedzieli. I pewnie jeszcze przez jakiś czas tego nie zrobią.
Wpatrywała się przez chwilę w milczeniu w Bucketa. Okryta szczelniej kołdrą, od dołu grzana jego kaloryferem uniosła się na łokciach by dotknąć zarośniętych policzków.
- Znalazłam go w jednym z pudeł. Pomyślałam że naprawię mu tę nogę żeby mogły się nim później bawić nasze dzieci- na dobrą sprawę, ta głupia zabawka zastępowała jej przez ostatni rok Charliego. Kiedy wieczorem, siedząc w pokoju złościła się, spoglądała w stronę pluszowego chocoba i nazywała go debilem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t117-rosa-pankhurst#322
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Dom Pankhurstów  ♦ Sro Wrz 20 2017, 01:24;

Odkąd zapadła niezręczna cisza po stanowczej odmowie ujawnienia związku ich szurniętym dziadkom, Charles tylko szukał, czym tę ciszę zakłócić, by nie ciążyła mu tak bardzo. Wypchany chocobo był strzałem w dziesiątkę. Dzielnie znosił przez okrągły rok wszystkie obelgi Rosy i swoimi wielkimi oczkami nadal patrzył na nią pełny beztroskiej radości. Podobnie patrzył na nią teraz Charles, wzruszony ogromnie tym z pozoru głupim gestem. Nigdy sam go nie naprawił, czy jego opierzony kumpel miał jedną nogę, czy dwie, nie miało to wielkiego znaczenia. A jednak. Zacisnął ramię jeszcze mocniej wokół talii Rosy, a jego twarz wyrażała radość porównywalną do radości po znalezieniu wygranego kuponu z jakiejś holowizyjnej loterii.
- Naprawiłaś mojego kumpla - a spytany zapewne gorąco zarzekałby się, że nie jest ani trochę sentymentalny! Składany w pudłach badziew świadczył jednak mocno na jego niekorzyść. Teraz mógł przywodzić na myśl małego Księcia, z tymi swoimi błyszczącymi oczami, nie posiadający się z radości, że jego niepełnosprawny kumpel jest już trochę bardziej pełnosprawny. Za tę okazaną dobroć podziękował kolejnym pocałunkiem. I następnym, złożonym w sam czubek nosa. Nagle poruszył się niespokojnie, jakby coś zaczęło go uwierać. Leżąc w łóżku z dziewczyną, do której czaił się, odkąd ukończył szkołę średnią, przypomniał sobie o swojej - wyrzuconej już - złotej kolekcji filmów. Było to może zbędne, ciekawość jednak w końcu wygrała.
- Co jeszcze tam znalazłaś? - Raz kozie śmierć, musiał spytać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny: trzydzieści kredytów, telefon, gumka do włosów, czasem Karol

Pisanie Re: Dom Pankhurstów  ♦ Sro Wrz 20 2017, 02:06;

- Dobrze się dogadywał z dziadkiem. Ale nie udało mu się namówić go na protezę - pokiwała głową. Stary Pankhurst był uparty jak kozioł. Uznał, że nie będzie nosił protezy i za nic w świecie nie można go było przekonać do zmiany zdania. Zacisnęła Rosa na sekundę powieki, kiedy całował jej nos. Miała zaraz zrobić to samo! Gdyby pół roku temu ktoś powiedział jej, że będzie dziś leżała naga na Buckecie i migdaliła się z nim po szalonym seksie to zaparłaby się i wszystko zanegowała. A jednak poszła po rozum do głowy i teraz było jej dobrze. Mogłaby z nim tak leżeć i leżeć. Nawet ta chwilowa cisza wcale nie była dla niej niezręczna.
- Twoje gatki, te z nadrukiem, z urodzin. Jakieś brudne ubrania, albumy ze zdjęciami, kilka pornosów, jakieś pudełko ze śrubkami. Naprawdę, nie mam pojęcia po co ci tyle śrubek. Wyglądały, jakby tam leżały od dekady - zaczęła wymieniać.- Tak, obejrzałam te filmy, jakbyś chciał wiedzieć - domyśliła się, że o to u chodziło. Po co inaczej by pytał? Dobrze wiedział co tam miał, i co mogła znaleźć. Uśmiechnęła się szeroko. Przyłapała go na sprawdzaniu, czy go przyłapała wcześniej!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t117-rosa-pankhurst#322
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Dom Pankhurstów  ♦ Sro Wrz 20 2017, 03:23;

W normalnych warunkach nie miał nic przeciwko ciszy, ba! Kiedy jego ukochana babcia znów poczuła potrzebę wypomnienia mu, jakim jest podłym darmozjadem, zdarzało mu się przychodzić i milczeć przez całe godziny. Nigdy nie podejmował przy Rosie tematu, co niekiedy wyprawiało się w jego świętym domu z krzyżem wiszącym na każdej ścianie. Nawet i bez tego uważała wiarę za głupotę. Charles nie zamierzał podsycać jej niechęci. I bez tego nieźle dawała sobie z tym radę.
Teraz także słuchał, co konkretnie wpadło jej w ręce podczas buszowania w magazynie. Nie dało się ukryć, że nijak zareagował na listę, którą wymieniła. Podniósł łeb i zaczął świdrować ją wzrokiem dopiero pod sam koniec. Bo i nie chodziło o to, co znalazła, ale co sobie pomyślała.
- Obejrzałaś? - Dłonią, w której przed chwilą trzymał naprawionego chocoba potarł energicznie czoło. - Znaczy się... Obejrzałaś? - To dopiero była przyrodnicza ciekawostka! Dziewczyna, która omal nie spłonęła ze wstydu, kiedy Charles znalazł majtki pod jej łóżkiem obejrzała Bucketową kolekcję ślizgaczy i zdawała się niewiele sobie z tego robić! Co najzabawniejsze, nie był w tej chwili nawet w połowie tak zażenowany jak w dniu, kiedy znalazła w jego tajnej szufladzie świerszczyka. - Gdybyś mi powiedziała wcześniej oddałbym ci wszystkie, zamiast je wyrzucać - wsunął pod kołdrę drugą rękę, by uszczypnąć ją lekko w bok, pod żebrami. Dobrze pamiętał, jak nazwała go zboczeńcem, kiedy wyciągnął spod łóżka jej bieliznę. Zastanawiał się, co by powiedziała, gdyby wyznał jej, do kogo trafił pewnego wieczora i jak zmarnował szansę na seks z gwiazdą porno, bo wzięło go na wyznania!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny: trzydzieści kredytów, telefon, gumka do włosów, czasem Karol

Pisanie Re: Dom Pankhurstów  ♦ Sro Wrz 20 2017, 03:48;

- Mhm - skinęła głową. Zgięła kolana i uniosła nogi, które jednak szybko opuściła, nim kołdra zdążyła opaść i się zwinąć. Dzięki temu nie zrobiło im się zimno.
Rosa z wiekiem różnie podchodziła do wielu spraw. Kiedy znalazł pod jej łóżkiem majtki miała szesnaście lat i jeszcze nawet się z nikim nie całowała. Co tu mówić o pokazywaniu majtek w jakiejkolwiek formie. Szczególnie komuś, kto był jej przyjacielem. Nic dziwnego, że się wtedy zawstydziła. Teraz była trochę starsza i niejedno widziała. Nawet, jeśli większość zobaczyła w internecie. Przeniosła ciężar ciała na prawy łokieć, ażeby przesunąć lewą rękę. Dwoma palcami przeszła po piersi Charliego, niczym małymi nóżkami i zatrzymała się tuż przy obojczyku.
- Meh, są... aj! - odruchowo się wierzgnęła kiedy podszczypnął jej bok. Klepnęła go delikatnie. - Mają kiepską fabułę. - ponownie się na Buckecie położyła układając wygodnie. Trochę jak ten wąż na rozgrzanych kamieniach, Rosa także lubiła się wygrzewać. - Więc po co mi one? Ale nie myślałam, że jesteś aż takim fanem Johansen.
A mogła się tego spodziewać. Przecież tylko jej plakaty i zdjęcia wisiały jakiś czas temu w warsztacie!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t117-rosa-pankhurst#322
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Dom Pankhurstów  ♦ Sro Wrz 20 2017, 17:01;

Charles miał cały czas wrażenie, że niewiele od tamtego czasu się zmieniło. Zapewne dlatego, że od lat niewiele zmieniało się pomiędzy nimi. Teraz sytuacja odwróciła się o całe sto osiemdziesiąt stopni, oboje jeszcze się z tym oswajali. Na pewno sprzyjały temu chwile takie, jak ta, kiedy on ogrzewał ją, a ona jego. Ciężar jej ciała na jego ciele i wiążąca się z tym bliskość już nie krępowały jak jeszcze rok temu w warsztacie, kiedy sama na nim wylądowała. Dziś także nie miał najmniejszej ochoty jej z siebie zrzucać.
- Niestety, to nie są produkcje robione dla zgarnięcia Oscara za scenariusz – za to inne nagrody już jak najbardziej. Mimowolnie przypomniał sobie półkę gały chwały w pokoju Nanny Johansen. Może nie były to Oscary, ale... Nie można było odmówić tej kolekcji pewnej otoczki prestiżu.
- Miła dziewczyna – wzruszył ramieniem i jedną z dłoni wplótł w jej włosy, gładząc delikatnie ukrytą pod nimi skórę. Po powrocie do Rode przestał oglądać Johansen i gapić się na jej plakaty. Wcale to jednak nie znaczyło, że przestał być fanem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny: trzydzieści kredytów, telefon, gumka do włosów, czasem Karol

Pisanie Re: Dom Pankhurstów  ♦ Sob Wrz 23 2017, 00:26;

- Nie? - udała zdziwioną. - A ja myślałam, że...
Wzruszyła ramionami na tyle, na ile pozwoliła jej leżąca, słodziutka pozycja w ramionach Charliego. Przymknęła na kilka dłuższych chwil oczy kiedy tak wplatał palce w jej ciemne włosy. Zastanowiła się nawet przez moment, jak to będzie wyglądało kiedy dziadek wróci ze szpitala. Trzeba będzie szybko naprawić tę rynnę, żeby nie zauważył.
- No, w tych wszystkich filmach jest strasznie miła. Kiedyś ją sprawdziłam na wikipedii z ciekawości. Wiesz, że jest w moim wieku? - szybko zaczynały te gwiazdki. Niektóre nawet bardzo! Biografii Johansen nie czytała do końca, ponieważ szybko ją znudziła. Rzuciła jedynie okiem na listę filmów, która była całkiem imponująca. Musiała mieć niezły przebieg. - Zaraz, ale skąd wiesz, że miła? - uniosła głowę by spojrzeć na Bucketa.
Gołąb, który spacerował dotychczas po parapecie przysiadł sobie na nim. Najwyraźniej ptaszysko było nie tylko erotomanem podglądaczem, ale i podsłuchiwaczem. A może to był specjalny gołębi agent nasłany przez Hiacyntę w celu śledzenia poczynań swego wnuka?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t117-rosa-pankhurst#322
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Dom Pankhurstów  ♦ Sob Wrz 23 2017, 00:55;

Rynną Bucket zamierzał zająć się jak najprędzej. Tym razem bez pomocy osób trzecich i bez zawracania tyłka Rudolphowi. Jeśli byłaby taka konieczność, gotów był nosić ze sobą drabinę! Pankhurstówna nie musiała się niczym martwić - chcica pobudzała kreatywność.
Zorientował się, co chlapnął o sekundę za późno. Jeśli miałby powiedzieć Rosie całą prawdę o jego spotkaniu z Johansen, naraziłby się zapewne na wyśmianie. Sam by sobie nie uwierzył w tkliwą historię o wielkim heroizmie i tym wszystkim, co nastąpiło potem. Zbyt niewiarygodne.
- Miła. Normalna dziewczyna - wzruszył ramieniem jeszcze raz, zerkając ukradkiem na Rosę, a bardziej będąc zainteresowanym wścibskim, pierzastym podglądaczem - się okazało, że byliśmy takjakbysąsiadami - końcówka zdania zlała się w jedno, długie słowo. - I nie patrz tak na mnie, raz potrzebowała pomocy! - No, może dwa razy - i nie, jej wyrazy wdzięczności nie wyglądały jak na tych filmach! - Poruszył się lekko. Zaczynało mu się robić gorąco, czego jedynie pośrednią przyczyną był temat ich rozmowy. Rosa grzała go, jak mały piecyk.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny: trzydzieści kredytów, telefon, gumka do włosów, czasem Karol

Pisanie Re: Dom Pankhurstów  ♦ Sob Wrz 23 2017, 04:33;

Chłonęła ciepło Bucketa jak jakiś złodziej. W plecy grzała ją kołdra. Przytuliła się z tej okazji mocniej do Charliego. Ciało przy ciele, skóra przy skórze.
- Serio ją poznałeś?- aż się podniosła na łokciach. Uniosła też brwi. - Mieszkałeś po sąsiedzku ze swoją ukochaną aktorką porno? Przetkałeś jej kolanko w zlewie? - uśmiechnęła się. Przestała się czuć zmęczona. Temat rozmowy pobudził Rosę jak kofeina. Przekręciła się, przypadkiem wbiła mechanikowi łokieć gdzieś w bok, ażeby na nim znowu usiąść. Tym razem jednak zamiast przejażdżki, złapała za krawędzie kołdry żeby okryć boki.
- Albo... sprawdziłeś podwozie? - kiwnęła brwiami rozbawiona. Tak bardzo się tłumaczył. Zdołała jednak wyłapać, ile ściągniętych pornoli miało swoją akcję w warsztatach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t117-rosa-pankhurst#322
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Dom Pankhurstów  ♦ Sob Wrz 23 2017, 09:28;

- Mhm - przesunął dłonią po jej rozgrzanych plecach, palcami drugiej przeczesał włosy. By zaraz wypuścić ją z rąk, pozwolić się lekko podnieść. Odetchnął ciężko, czując na piersi przyjemny chłód.
- Noo... Przypadkiem na siebie wpadliśmy. Przecież nie jestem jakimś pojebem stalkerem poszukującym aktorek, które widział gdzieś w filmie - mruknął, nieco się przy tej okazji czerwieniąc. Jak do tej pory obnażony przed Rosą nie czuł się ani odrobinę niekomfortowo, tak teraz odczuł, że nie zostało mu już nic z prywatności. Celowo jednak podjął ten niekomfortowy temat, zależało mu na Rosie i rozgrzeszeniu za całe lata milczenia i zadowalania się jej substytutem tylko z pozoru bardziej osiagalnym, niż ona.
- Ej! - Wierzgnął lekko biodrami, kiedy wbiła mu łokieć w bok. Odrobinę dzięki temu się od siebie odkleili - Nabijasz się że mnie... Tak, naprawiłem jej kran, jak zalało jej kuchnię ale nie w taki sposób jaki masz na myśli! - Oczywiście, że się tłumaczył, Rosa ewidentnie miała w głowie już od początku przebieg spotkania Charlesa i Nanny, a to wcale nie było tak! Wzbraniał się po ich pierwszej rozmowie przed bliższym fizycznym kontaktem. Za bardzo przypominała mu o Rosie.
- Ty też oglądałaś te filmy i chyba nie powiesz mi, że rączki trzymałaś grzecznie na biurku - podjął już nieco ciszej, przyszczypując palcami jej sutek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny: trzydzieści kredytów, telefon, gumka do włosów, czasem Karol

Pisanie Re: Dom Pankhurstów  ♦ Nie Wrz 24 2017, 01:48;

Oparła dłonie na brzuchu Charliego i przechyliła się lekko do przodu.
- Naprawiłeś jej kran, jak zalało jej kuchnię... - uśmiechnęła się jeszcze szerzej. Oczywiście, że sobie od razu dopowiedziała całą historię. Tak naprawdę jednak nie do końca mu wierzyła. Bo jak to tak, to przecież wydawało się zmyślone. - No ładnie, ładnie! Aj!
Wzdrygnęła się lekko gdy ją podszczypnął. Przez lata podszczypywał wiele razy. A to w jeden bok, a to w drugi. Nigdy w sutek! Jeszcze kilka chwil temu prawie zrobiła to samo.
- A trzymałam - przesunęła ciężko i powoli ręce po achillejskim torsie Bucketa. Sięgnęła po jego dłonie ażeby ucałować wewnętrzną stronę jednej i drugiej i wyprostować się elegancko w momencie, gdy finalnie kładła je na swoich niewielkich piersiach. - Ty nie?
Zastanawiała się gdzieś tam z tyłu głowy, do czego zmierzało to pytanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t117-rosa-pankhurst#322
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Dom Pankhurstów  ♦ Nie Wrz 24 2017, 03:28;

- Mhmmm - uśmiechnął się szeroko, błogo niemalże. Trochę w reakcji na jej dłonie dotykające jego nagiej skóry, a trochę na jej szybkie sprostowanie. Ten uśmiech mówił wszystko - on także jej nie wierzył. Oboje więc tkwili w tym samym punkcie. Nie potrafili uwierzyć sobie nawzajem w najszczerszą prawdę. Absolutnie jednak nie przeszkadzała Charlesowi w niczym ta - w jego mniemaniu - nieco wymuszona skromność Roski w tej materii. Było w tym coś ujmującego. - Oczywiście, ja też - dłoni, które Rosa sama ułożyła na swoim ciele rzecz jasna nie opuścił, a zajął się delikatnym, leniwym masażem. Kłamał jak z nut i nie trudził się, by jakoś ukryć ten fakt. I tak by mu nie uwierzyła. Miał teraz wielką chęć uszczypnąć ją jeszcze raz.
- I wyobraź sobie, że tak. Naprawiałem jej kran, tak jak tobie naprawiałem różne rzeczy - co najmniej kilka razy przeklęte krzesło Pankhurstówny potrzebowało naprawy, Bucket przestał w końcu liczyć. Podobnie, jak i innych drobnych robótek, które czynił zawsze z radością. Drzwi jej szafy raz przyśniły mu się nawet w nocy! Sen byłby dużo mniej przyjemny, gdyby nie to, że ktoś mocno się o te drzwi zapierał, na pewno uszkadzając świeżo naprawione zawiasy. - Też mogliśmy wtedy robić tyle ciekawszych rzeczy... - wypuścił jedną z piersi i palcem zarysował jej kształt od dołu. Zaczął kształt ten kreślić niemal pod pachą, a zakończył wędrówkę na mostku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny: trzydzieści kredytów, telefon, gumka do włosów, czasem Karol

Pisanie Re: Dom Pankhurstów  ♦ Nie Wrz 24 2017, 19:29;

- Aaale - zamilkła na chwilę zastanawiając się, czy nie naklepie jęzorem za dużo, i czy to nie będzie idiotyczne. W tym samym czasie uśmiechnęła się czując duże i ciepłe dłonie Karola na swoim ciele. A, niech ma, pomyślała i zagryzła wargi. - Myślałam później o kimś innym.
Niech wie, jak za nim w którymś momencie tęskniła. W tamtej chwili za nic nie przyznałaby, że do wsunięcia rąk pod kołdrę i za materiał swoich piżamowych portek skłoniła ją myśl o Buckecie. Niby przelotna, ale zaraz za nią pojawiało się kilka innych, odrobinę nieprzyzwoitych.
- Moglibyśmy, ale wolałeś siedzieć w Nowym Jorku i się nie odzywać - stwierdziła brutalnie. Poruszyła biodrami ocierając się o Charlesa i z powrotem położyła obok niego. Była pierwsza, może druga w nocy. Nie widziała zegarka. Jak przed chwilą się ożywiła, tak zmęczenie znowu dało się we znaki. Objęła mechanika ramieniem przytulając się i zamknęła oczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t117-rosa-pankhurst#322
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Dom Pankhurstów  ♦ Nie Wrz 24 2017, 23:20;

Mógłby się zapytać, dlaczego wcześniej nie pisnęła nawet słowa o tym, że zwariowała na jego punkcie. Byłoby to nawet w stylu Bucketa, uważał on bowiem, że z jego strony było to więcej niż oczywiste. Przecież gotów był spuścić za nią wpierdol plotkarzom, ba! Nawet postawić się babci, kiedy nazywała ją przy nim kurwą. To była ostatnia rzecz, w jaką gotów był uwierzyć.
- Tak, nasz pan szeryf gra główną rolę w fantazjach połowy żeńskiej części Rode, nie ma się czego wstydzić - druga połowa to zapewne przedstawicielki kółka różańcowego. Jego słowa były oczywistą prowokacją, nikt nie mógł być przecież aż tak głupi, by nie zrozumieć przesłania... Na pewno nie Rosa, która mogła wyłapać, że Bucket zaczął się w nią wpatrywać... nieco inaczej. Nie było tam jednak ani szczypty narcystycznej satysfakcji. Nie, nie powie jej, że siedziała w jego głowie od prawie dekady, a w Nowym Jorku robił wszystko, by ją z niej wyprosić, bo nie potrafił wytrzymać sam ze sobą. Mógłby jej to powiedzieć, gdyby wypił przedtem tę nieszczęsną butelkę wina. Sam.
- Masz rację, mogłem być odrobinę mniej przyzwoity. - Niech ma, pomyślał. Przyzna jej rację. - Dałem ci tylko wolną rękę i czas na zastanowienie, czy chcesz być z takim dupkiem - w naturalnym odruchu dłonie masujące piersi opadły na biodra, kiedy kręcąc nimi zapewne usiłowała odkleić się od jego podbrzusza. Robił, co mógł, by opanować przy tym oddech i ochotę dobrania się do niej jeszcze raz. Czuł w kościach, że przegiął i na dziś wystarczy.
- Już za późno na reklamacje - szepnął jej do ucha, kiedy znów obok niego opadła i przytulił do siebie, wciąż z twarzą przy jej uchu. Mogła poczuć lekko przyspieszony oddech, który powoli, powoli zwalniał.

Obudził się jako pierwszy, z pewnym niezadowoleniem stwierdzając, że podczas upojnej nocy z Rosą odjęło mu ramię. Ranny ptaszek przebudził się bowiem już o szóstej rano witany silnym bólem barku spowodowanym leżeniem na boku na przyciasnym łóżku Pankhurstówny. Przez tych kilka godzin zdołał już oczywiście wyrzucić kołdrę z powrotem na podłogę, by w obronie przed chłodem poranka służyć Rosie jedynie własnym ciałem. Po wyciągnięciu omdlałego ramienia spod dziewczyny podniósł się z łóżka (oczywiście nie bez hałasu ze strony wysłużonych sprężyn) i okrył ją, nim zdążyła wyziębić się do reszty bez swojego grzejnika u boku. Starając się jej nie obudzić, po cichu zgarnął majtki - jedyną część odzieży uchowaną przed plamami z czerwonego wina. Założenie ich było sprawą niełatwą, Bucket czuł się dosłownie połamany.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny: trzydzieści kredytów, telefon, gumka do włosów, czasem Karol

Pisanie Re: Dom Pankhurstów  ♦ Pon Wrz 25 2017, 00:29;

Gdyby jednak zdecydował się zapytać usłyszałby tę samą odpowiedź co chwilę temu- Bo nie raczyłeś się odzywać z tego swojego obsranego Nowego Jorku.
Zasnęli szybko. Razem z nimi, na parapecie przysnął i gołąb.
Spała dłużej od Charliego, chociaż tuż przez zaśnięciem miała plan obudzić się pierwsza, żeby zrobić śniadanie. Zamruczała coś niezrozumiale kiedy wyciągał spod niej swoje zdrętwiałe ramię. Za Bucketem była noc pełna wrażeń, i wcale nie chodziło tylko o seks. Zdążył już zapewne zapomnieć jak to jest spać w jednym łóżku z Rosą. Jeśli próbował zgarnąć sobie więcej kołdry, napotykał na stanowczy opór.
Obudziło ją jednak skrzypnięcie łóżka gdy wstawał.
- No kurwa, zaraz... - bąknęła zaspana, nie kontaktując jeszcze odpowiednio z otaczającym ją światem. Wtuliła się w kołdrę i otworzyła zaspane oczy. I zobaczyła go. Swojego ukochanego. Akurat wypinał tyłek wciągając na niego majty. Ależ miał krąglutkie te pośladki. - Jak dwa półksiężyce - powiedziała, już nieco głośniej. Uśmiechnęła się i powoli usiadła, nie opuszczając jednak kołdry.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t117-rosa-pankhurst#322
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Dom Pankhurstów  ♦ Pon Wrz 25 2017, 01:19;

Spanie z nim również nie było sprawą łatwą. Wiercił się, dzielnie walczył o kawałek pościeli i wcale nie pozostawał jej dłużny. Raz nawet z tej zaciętości omal nie wylądował na podłodze! Sen nie był najwygodniejszy, ale dla wspólnych nocy z Rosą podobnych tej poprzedniej, gotów był znieść wszelkie niewygody.
By nie zbudzić śpiącej jeszcze w najlepsze przyszłej matki swoich dzieci, Bucket stłumił pierwszy atak śmiechu. Liczył na to, że choć zarobił już hałasu, uda mu się nie zbudzić na dobre Pankhurstówny jeszcze przez co najmniej kilkanaście minut. Czuł się głodny i oblepiony własnym nasieniem, w dodatku przypomniał sobie o swoich wypranych ciuchach i leżącej na trawniku misce. Rosa tymczasem miała w głowie pstro! Drugi raz śmiechu nie powstrzymał.
- Ranek już, księżniczko - wziął jej komplement za jeden z jej sennych majaków, bez większego znaczenia. Niesamowicie gadatliwa robiła się, śniąc. On jednak także nie był absolutnie pewny, że nie palnął czegoś głupiego, marząc we śnie o ujeżdżaniu chocoba. Dopiero, kiedy naciągnął na tyłek gacie, obrócił się w stronę Rosy. Zaczesał jej zagubiony kosmyk za ucho.
- Zajmę się śniadaniem, nie musisz teraz wstawać - ucałował lekko jej odkryte ramię - możesz kurwa zaraz - z powodu Huberta Charles rzadko zapuszczał się w rejony kuchni u Pankhurstów, dziś zamierzał zrobić mały wyjątek. Nikt mu przecież w pustym domu nie zrobi pasztetowej z tych pięknych półksiężyców, a szanowni sąsiedzi widząc przypadkiem krzątający się w oknie jego kudłaty łeb mogli się uprzejmie pocałować w dupę. Wyszczerzył zęby i nie czekając na wyrazy aprobaty, ani stanowczych protestów zlazł na dół. Zajrzał do lodówki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny: trzydzieści kredytów, telefon, gumka do włosów, czasem Karol

Pisanie Re: Dom Pankhurstów  ♦ Pon Wrz 25 2017, 01:46;

Jeśli kiedyś zamieszkają razem i dorobią się dwuosobowego łóżka będą musieli dorobić się i dwóch kołder. O jedną zapewne będą toczyli wojnę. Rosa okazywała się niezwykle silna jeśli w grę wchodziło przeciągnięcie pierzyny na swoją stronę. Była w stanie wytrzymać nawet to, że Bucket wierci się jak paździora w dupie podczas snu.
- Mhmm... jakby co, możesz użyć moją szczoteczkę - rzecz jasna miała na myśli szczoteczkę do zębów i to, że Charlie może mieć ochotę na prysznic. - Zielona.
Opadła z powrotem na łóżko i skuliła się zaplątując w kołdrę na dobre. Zawinięta w kokon. Bucket mógł być pewien, że skontaktuje się z nią przez najbliższe co najmniej piętnaście minut.
W lodówce dzielny mechanik znalazł jajka, pomidory, pudełko z klopsikami Huberta, dwa lakiery do paznokci, Jakiś jogurt, szynkę i kawałek sera. Na parapecie stała doniczka ze szczypiorkiem, który Rosa posiała jakiś czas temu. Jeśli zajrzał do szafki obok, znalazł chleb i suche pół bagietki a także słoiki na przyprawy. U Pankhurstów nikt nie potrafił dobrze gotować. Mimo to Rosa zawsze miała dobre chęci, a i najprostszymi potrawami dawała sobie radę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t117-rosa-pankhurst#322
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Dom Pankhurstów  ♦ Pon Wrz 25 2017, 18:38;

Dzielny mechanik wpierw zajął się doprowadzeniem do porządku siebie. Ubrania zapewne zdążyły już wyschnąć, dlatego po szybkim prysznicu narzucił na siebie koszulę. Spodnie sobie darował - z krwistoczerwoną plamą na dupie czułby się o niebo bardziej skrępowany, niż świecąc przed Rosą swoimi dwoma nagimi półksiężycami. W międzyczasie przemyślał co zrobić z tego, co znalazł w kuchni. Na szczęście zaspanego nieco umysłu nie musiał nadwyrężać zbyt długo - postanowił zrobić jajecznicę. Doprowadzenie siebie do porządku zajęło mu raptem kilka minut, kolejnych kilka spędził, tłukąc się w kuchni. W międzyczasie udał się do ogrodu w poszukiwaniu miski, którą poprzedniej nocy Rosa wykonała na nim zamach. Na szczęście się nie rozbiła.
Usmażył jajka, pokroił pomidory, szczypiorek, chleb. Odrobinę zbyt długo starał się wszystko ułożyć na talerzu, aż ze szczypiorku, który dodał do usmażonej jajecznicy, nie usypał kształtu uśmiechniętej buźki. Z dwoma talerzami pełnymi żarcia popędził na górę. W Nowym Jorku na szczęście przyszło mu żywić się przez większość czasu w pełni samodzielnie. Zmusiło go to do nauczenia się przynajmniej kilku podstawowych potraw. Z szerokim uśmiechem na gębie, bez spodni, ale za to już w prawie zapiętej koszuli uchylił drzwi do pokoju. Dumny z siebie postawił oba talerze przy łóżku i wsunął ręce pod kołdrę.
- Śniadanie - mruknął z twarzą w jej włosach.

Zobaczymy, czy wyjdzie smaczne...
1, 2 - Katastrofa! Zakochany Bucket zamyślił się przy gotowaniu i posolił jajka dwa razy! Do tego układanie buźki ze szczypiorku zajęło Charlesowi tak długo, że jajeczka lekko już wystygły.
3, 4 - Szczęśliwie Charles podczas gotowania zdołał się skupić na tyle, że potrawy nie przesolił. Jajka niestety zdążyły wystygnąć. Przynajmniej serdeczna buźka spoglądała na Różyczkę z uśmiechem.
5, 6 - Uśmiechnięty talerz jajek udał się idealnie, jak na Bucketowe standardy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny: trzydzieści kredytów, telefon, gumka do włosów, czasem Karol

Pisanie Re: Dom Pankhurstów  ♦ Pon Wrz 25 2017, 20:18;

W ogólnym rozrachunku łazienka Pankhurstów była niewielka, ale za to miała duży prysznic. Charles mógł więc spokojnie i wygodnie zmyć z siebie pozostawione nocą ślady miłości. Ręcznik też miał na wyciągnięcie ręki- różowy, więc na pewno Rosy. Gorzej rzecz miała się ze szczoteczką do zębów. "Zielona", powiedziała. W kubku na umywalce stały dwie zielone szczoteczki. Jedna ciemno zielona, druga jasno zielona.
Jeśli nieustraszony mechanik zdecydował się zaryzykować:

K6 losowe:
parzysta - bierzesz szczoteczkę Rosy
nieparzysta - wybrałeś tę, która należy do Huberta.


5- Uśmiechnięty talerz jajek udał się idealnie, jak na Bucketowe standardy.

Rosa przez cały ten czas drzemała zawinięta w kołdrę, niczym w kokonie. Przez to właśnie nie dotarły do niej pierwsze zapachy jajecznicy.
- Mhmmm...- zamruczała czując przesuwającą się po swoim ciele dłoń. Wyłoniła się w końcu, jak driada z lasu. Rozczochrana i zaspana. - Mmm, jak pachnie!
Usiadła na łóżku, wciąż otulając się pierzyną. Wzięła talerz i widelec, które jej zapewne podał.
- Gdzie znalazłeś pomidory? - zapytała. Szukała ich wczoraj rano, żeby sobie skroić plasterek na kanapkę, ale nie znalazła. Nie przyszło jej do głowy, żeby zajrzeć szuflady w lodówce. Za bardzo się spieszyła. Jajecznica okazała się wspaniała, na piątkę. Ani za słona, ani zbyt pieprzna, ani mdła. Po kilku minutach jedzenia rozbudziła się na dobre.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t117-rosa-pankhurst#322
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Dom Pankhurstów  ♦ Pon Wrz 25 2017, 21:47;

nieparzysta - wybrałeś tę, która należy do Huberta.

Złapał szczotkę pierwszą z brzegu i wyszorował zęby. Zielona to zielona, nie drążył tematu. A Hubert i tak na pewno nie ma już czego myć. Nawet mu do głowy nie przyszło, że może współdzielić właśnie jeden z najbardziej intymnych przyrządów higienicznych z siedemdziesięcioletnim dziadkiem Rosy. Z tą beztroską myślą udał się na górę, poczęstować Rosę tym, co wyczarował. Sam usiadł, żeby zjeść na podłodze.
- ...w lodówce? - Widelec zawisnął w powietrzu. Przeszło mu przez myśl, że może nie powinien ich ruszać, może były Huberta, czy coś? Skoro przecież nie miał zębów, a coś jeść musiał... Wyobrażenie dziadka Rosy krojącego pomidory także przemknęło mu przez głowę. Mało się jedzeniem nie zadławił! Dzielnie przełknął jednak zarówno tę potworną wizję, jak i swoją porcję jedzenia i zabrał oba talerze na biurko. Rozejrzał się po pobojowisku, które poprzedniej nocy pozostawili w pokoju. Trzeba będzie tutaj posprzątać, pomyślał i opadł na łóżko.
- Wyspana? - Otworzył ciężko jedno podkrążone oko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny: trzydzieści kredytów, telefon, gumka do włosów, czasem Karol

Pisanie Re: Dom Pankhurstów  ♦ Pon Wrz 25 2017, 23:45;

Kto wie, co Hubert mył swoją szczoteczką, i czy na pewno były to zęby. Lepiej się nad tym nie zastanawiać.
- O. Tam nie patrzyłam- stuknęła końcówką rączki widelca o swoje czoło. Dokończyła jajecznicę ze smakiem i oddała mu talerz. Brakowało jej tylko gorącej, pachnącej kawy w ulubionym kubku, ale nie zamierzała narzekać. W końcu nie będzie wiele okazji by tak zacząć dzień. Od świadomości, że Charlie szefował w jej kuchni.
- Wyspana - uśmiechnęła się.- I najedzona - przysunęła się do Bucketa i pozwoliła swojej ręce pomyszkować po jego plecach. Ach, nie wiedziała ile to razy dostał przez nie skórzanym pasem swojego świętej pamięci dziadka! Drugą ręką powiodła po gorącym, nieco zakłaczonym udzie mechanika, przez co opatulająca Rosę do tej pory kołdra opadła z ramion. Czy ona właśnie się do niego bez krępacji dobierała? Jak najbardziej, bowiem już łapała go za maszt, ażeby wciągnąć na niego flagę miłości, ustami muskając wyszorowaną niedawno szyję. Krótko mówiąc, rozochocona nocą Rosa zabrała Charlesa Bucketa na poranny szybki numerek. Zamiast wypić kawę, słuchał jej namiętnych stęknięć, jęknięć i westchnięć oraz trzeszczenia łóżka kiedy jego biodra dawały z siebie wszystko co najlepsze. Wszystko zwieńczone na końcu prostym:
- Och, Charlie! Och, Charlie! Och, Charlie! Och, Charlie! OCH, CHARLIEEE!
Subtelnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t117-rosa-pankhurst#322
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Dom Pankhurstów  ♦ Wto Wrz 26 2017, 01:26;

Przejęty nową, poważną rolą, jaką przyszło mu odegrać w życiu swojej ślicznej Różyczki kompletnie zapomniał o kawie! To zapewne dlatego wciąż, pomimo orzeźwiającego prysznica czuł się jak dętka, z której ktoś spuścił połowę powietrza. Wczorajszy upadek nie pozostał zapewne bez wpływu na organizm, choć wyglądało na to, że skończyło się na strachu i niewielkich stłuczeniach. Rosa nie zawiodła. Szybko znalazła sposób na Bucketa, by powstał zarówno dosłownie, jak i w przenośni.
To nie o dziadkowym pasie pomyślał, kiedy Pankhurstówna dotykała jego pleców. Przeciągnął się rozkosznie odsłaniając większy fragment szyi do pieszczot i w odpowiedzi na nie omacał jej pierś. Wpierw palpacyjnie, później także oralnie. Smakowała potem i poprzednią nocą, zatem leniwe, poranne subtelności stosunkowo szybko przerodziły się w gwałtowny, dziki seks pobudzający o niebo lepiej, niż jakakolwiek kawa. Rozochocony pracował dziś jeszcze zacieklej, niż nocy poprzedniej, skrzypiące łóżko zaliczyło pierwszą, nieśmiałą wędrówkę po pokoju, zauważalnie odsuwając się od ściany. Przy subtelnych okrzykach subtelnie grzmoconej Rosy także i on dotarł szczęśliwie do mety. Nie pomyślałby nigdy, że seks z Rosą może być nudny, nigdy jednak nie przypuszczałby, że jej apetyt może być równie niespożyty, jak jego. Dziś ponownie go zaskoczyła.
- O kurwa - wysapał on tym razem, zaciskając palce na jej pośladku, póki jeszcze miała uniesione biodra - No no... - Zapomniał innych słów. Musnął ustami jej szyję i opadł na pościel tuż obok. Ciągle nie miał ani chęci, ani sposobności by oburzyć się za nazywanie go Charlie. Nie znosił tego i Rosa bardzo dobrze o tym wiedziala. Mimo tej wiedzy ciągle to robiła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny: trzydzieści kredytów, telefon, gumka do włosów, czasem Karol

Pisanie Re: Dom Pankhurstów  ♦ Sro Wrz 27 2017, 03:20;

Zaiste, wiedziała że Charles nie lubi być nazywanym Charliem. Mimo wszystko uważała, że to tak ładnie brzmi! Charles było takie poważne i sztywniackie, pasujące do jakiegoś urzędnika. Bucket ani trochę jej do urzędnika nie pasował!
Leżała na materacu oddychając ciężko. Miała wrażenie, że serce zaraz wyskoczy z jej piersi, tak mocno biło. Już w trakcie czuła skutki wczorajszych wygibasów, w tejże chwili mieszały się z tymi, które będą po porannych. Prostując powoli nogę czuła jak ją ciągnie w pachwinie.
- Chyba nie chcę wiedzieć, jak przetykałeś zlew Johansen - wysapała. Cały czas nie do końca wierzyła w tę jego opowieść. - Ale obstawiam, że przetkałeś w tym Nowym Jorku wiele rur.
Leżała jeszcze przez kilka minut pozwalając by jej oddech się uspokoił, podobnie serce. Pomyślała zaraz, że teraz to chętnie by zapaliła. Rzadko kiedy to robiła, prawie wcale. Nie tylko pierwszy alkohol piła z Charlesem, ale i wypaliła z nim pierwszego papierosa. Przyglądała mu się bez słowa przez dłuższą chwilę najzwyczajniej w świecie ciesząc się jego obecnością. Wreszcie się podniosła, w towarzystwie bólu w udach.
- Idę się ogarnąć - poinformowała i łapiąc za leżącą na podłodze bucketową koszulę zarzuciła ją na siebie chcąc być tak seksowna jak w tych wszystkich filmach. Ledwo się wyprostowała poczuła także jak cieknie jej po wewnętrznej stronie uda miłosny eliksir Charlesa Bucketa. Jakby dostała właśnie okres tyle, że nie. Pomyślała o swoim implancie i o tym, żę według niektórych dokonali właśnie masowego ludobójstwa. Nie wiedziała jeszcze, że następnego dnia spanikuje powtarzając sobie pytanie "A co, jeśli...?"
Wzięła ciepły prysznic wygrzewając się pod strumieniem nieco dłużej niż wypada i umyciu zębów przysiadła na toalecie by, krótko i dosłownie rzecz ujmując, zrobić siku. Niemal od razu uniosła się lekko czując pieczenie.
- Kurwaaaa...- szepnęła do siebie dobrze wiedząc, co jest na rzeczy. Przeholowali, przez co miała podrażnienia! Zawinęła się w ręcznik i wyszła z łazienki by zajrzeć do kuchni i szafki z medykamentami. Od razu chwyciła w rękę telefon, który tu wczoraj zostawiła i wystukała sms do Max. Umarłaby, gdyby miała się w takiej sprawie poradzić Ethel. Koniec końców odnalazła co potrzebowała. Zahaczając z powrotem o łazienkę, przywdziewając ponownie koszulę Bucketa wróciła na górę. Od razu wyciągnęła z szuflady z bielizną świeże majtki, żeby przestać paradować z gołym tyłkiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t117-rosa-pankhurst#322
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Dom Pankhurstów  ♦ Sro Wrz 27 2017, 21:46;

On także milczał przez chwilę. Z różnych względów chwalenie się Rosie ilością dziewcząt na liczniku było słabym pomysłem, a skwitowanie wszystkiego prostym "to bez znaczenia" było pomysłem jeszcze gorszym. Wolałby podjąć temat tego, dlaczego uważa zdrobnienie Charlie za przystające dziesięcioletniemu chłopcu z poobdzieranymi kolanami, ale w gruncie rzeczy w jej ustach oba brzmiały równie dobrze. Jeśli po dziesięciu latach związku nie będą się mieli o co kłócić, może powróci z oburzeniem do tematu głupawego zdrobnienia.
- Byłaby pewnie zachwycona, gdybym jej się pochwalił, że leżę z tobą nago w łóżku. Trochę więc byłoby głupio... - Nie skończył zdania, uznając że niewiele sensu widzi w wypieraniu się jakiegokolwiek przetykania rur. Jego twarz także mówiła jasno "niech ci będzie, przetkałem w Nowym Jorku tyle rur, że nawet ci się nie śniło, ale co w Vegas zostaje w Vegas i nie wróci, teraz jestem wierny tobie Czarli". O to mówiła mniej więcej. Bo i w istocie, dziewczyna okazała się w łóżku diablicą, a po ich długoletniej przyjaźni i przełamaniu pierwszych lodów przestał się bać, że między nimi będzie dziwnie. Dotychczas każdy jego szczeniacki związek był po prostu dziwny, bo wymagał przejścia przez grubą warstwę Charlesowego niechcęsięangażować. Tutaj już się zaangażował. Mimowolnie. Pokiwał głową nie odrywając od niej głodnych ślepi, dopóki nie zniknęła za drzwiami. Koniecznie muszę jej tę koszulę zostawić, pomyślał, oglądając się za swoim telefonem. Błogi nastrój szybko go opuścił, kiedy odczytał wiadomość Felixa o śmierci ojca. Jego stary znał Oscara lepiej, niż własny syn, z którym pożegnał się zdecydowanie zbyt wcześnie. Teraz dokładnie to samo przechodził Felix, ale czy tylko? Bucket traktował Felixa jak młodszego brata, a jego ojca jak niewielką namiastkę własnego. Teraz historia miała się powtórzyć i dotknąć młodego Novaka. Aż ścisnęło Charlesa w gardle, kiedy wyprostował się powoli na łóżku zastanawiając się, co dalej. Odpowiedział szybko chłopakowi, przysiadając powoli na brzegu łóżka, które tym razem nie zaskrzypiało... A może to tylko Charles nie zarejestrował tego faktu? Zdążył wziąć zaledwie kilka głębszych wdechów, nim Rosa wróciła z łazienki. Nawet widok jej wypiętego zadka nie starł z jego twarzy tego wyrazu pełnego żałości.
- Feli mnie potrzebuje - rzucił cicho na powitanie swojej piękności w męskiej koszuli, na widok której w normalnych warunkach zawierciłoby go w kroczu raz jeszcze. Wyciągnął ręce w jej stronę i wtulił się, gdy podeszła. Na krótką chwilę. Telefon leżał na materacu łóżka, nic nie stało na przeszkodzie, żeby go pochwycić.
- Odezwę się wieczorem. Kocham cię - dodał jeszcze ciszej, wstając. Mając w dupie fakt, że zostawia u Pankhurstówny dosłownie wszystko, razem ze swoją godnością, wyszedł z domu. Do swojego daleko nie miał, a spodnie i tak nadawały się kompletnie do niczego. Nawet nie zorientował się, co powiedział jej na odchodne. Chciał się tylko ubrać i pędzić do Felixa.

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny: trzydzieści kredytów, telefon, gumka do włosów, czasem Karol

Pisanie Re: Dom Pankhurstów  ♦ Czw Wrz 28 2017, 00:04;

Nawer nie przyszło Różyczce do głowy, że Charlie mógłby opowiadać o niej Nannie Johansen. Nie wyglądała także, jakby mu wyrzucała romanse i miłostki, jakich doświadczył w ciągu ostatniego roku. Inaczej sprawa miała się z utrzymywaniem kontaktu, dzisiaj jednak nie poruszali tego tematu. Po co psuć sobie przyjemny poranek? Bucket mógł być jednak pewny, że Rosa o tym prędko nie zapomni, jak o tym, że sama musiała pójść do jego warsztatu by cokolwiek się pomiędzy nimi zadziało.
Diablicą tak do końca nie była, wciąż jeszcze niewinna jak pierwszy śnieg robiła to, co chędogi mechanik jej podpowiedział. Pewnie dlatego był z niej tak zadowolony. Podszepnął, by gdzieś go złapała- łapała. Żeby inaczej go objęła- obejmowała inaczej. Pewnie jakby zażyczył sobie, by wetknęła mu palec w odbyt, to nim by zdążyła się nad tym bardziej zastanowić, już by go tam miał.
Naciągnąwszy majtki na tyłek popatrzyła na Bucketa. Dobrze wiedziała, jak się kolegował z małym Felixem. Novak, choć zaledwie rok młodszy od Rosy zawsze był dla niej mały. Nigdy nie zastanawiała się dlaczego tak uważała. Zapewne ze względu na styl sympatycznego Azjaty. Objęła Charlesa ramionami i pocałowała w czubek głowy.
- Okej, idź - więcej nie powiedziała, zaskoczona ostatnim, wypowiedzianym przez niego zdaniem. Dotknęła dłonią policzka i uśmiechnęła się odprowadzając go spojrzeniem do drzwi pokoju. Nie pomyślała by oddać mu koszulę, kompletnie wyleciało to Rosie z głowy. Dopiero pół godziny później, zbierając rzeczy z podłogi zorientowała się, że coś jest nie tak. A jeszcze później dotarło do niej, że pajac wyszedł z jej domu w samych gaciach. Zostawił nawet buty. Telefon znalazła na materacu kiedy próbowała się do mechanika dodzwonić. Zostawił u niej wszystko. Szybko zeszła na dół by upewnić się, że nie zostawił jeszcze czegoś, w kuchni, czy w łazience albo w holu. Poza godnością i rozumem, rzecz jasna.
Po południu wyszła z domu na tyły by zobaczyć, jak bardzo wygięta jest rynna. Była bardzo wygięta, właściwie, to wyłamana. Złapała się więc za głowę zastanawiając, jak to szybko naprawić tak, żeby na pierwszy rzut oka nie było nic widać. A może by tak zrzucić wszystko na dzieciaki, które dokuczały jej dziadkowi? Czasem zdarzało się, że ktoś rzucił jajkiem w elewację.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t117-rosa-pankhurst#322
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Dom Pankhurstów  ♦ Wto Paź 10 2017, 17:00;

Sesja konkursowa dla Edenu.
/po ogarnięciu Felixa, dzień następny

Poczta pantoflowa w Rode tym razem zadziałała bez zarzutu. Od całych czterech godzin Charles Bucket świadom był, że dziadek Rosy wrócił już ze szpitala po niedawnym zawale. Zatem więcej, niż pewne było, że wyrwana z elewacji rynna, z której to nasz Romeo spadł z hukiem na przydomowy trawniczek i jak na złość nie był jej w stanie na czas umieścić z powrotem na miejscu, nie umknęła już siedemdziesięcioletniemu, bystremu oku. A oko to było zaiste bystre, Bucket zdołał już się o tym boleśnie przekonać, dlatego pełen największych obaw zatrzymał się przed progiem, by jeszcze raz poluzować przyciasny kołnierzyk koszuli. Naiwnie licząc na spokojny przebieg rozmowy Charles ubrał się w najlepsze, co tylko miał, by - nawet kosztem szybkiej i bezpiecznej ewakuacji przed lufą dziadkowej strzelby - nienagannie zaprezentować się przed jedyną rodziną swojej lubej. I jednocześnie najpewniej jedyną osobą w Rode, która gotowa była go naprawdę i bez żartów wykastrować - choćby nawet tępym końcem jednej ze swoich kul. I ta właśnie optymistyczna myśl towarzyszyła mu, gdy cicho dobijał się do drzwi domu Pankhurstów. Rosa w obawie przed kolejnym zawałem zabroniła o czymkolwiek mówić dziadkowi, Charlie postanowił zrobić po swojemu. Jak zawsze. Dlatego prócz strachu o swój własny, piękny tyłek towarzyszył mu lęk o dziadkową pikawę. Nie wyobrażał sobie jednak z tym zwlekać.
Z duszą na ramieniu i wstrzymując oddech, wyczekiwał stukotu kul na podłodze przedpokoju. Przed sobą trzymał butelkę whisky. Lepiej, by to alkohol był pierwszym, co Hubert zobaczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 70
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Dom Pankhurstów  ♦ Wto Paź 10 2017, 21:22;

Coś gdzieś zaskrzypiało. Podłoga może, chociaż równie dobrze mogły to być dziadowskie stawy, poruszone przez walenie do drzwi. Ileż można, do cholery (walić i się ruszać)! Dziad, jak to miał w zwyczaju, nie zareagował od razu, bo zawsze ktoś mógł sobie pójść do diabła, zamiast przeszkadzać.
Pankhurst siedział w swym pokoju, w starym fotelu, ćmiąc staromodną fajkę z dwudziestego pierwszego wieku. Bo kto to widział używać te pieruństwo, co to niedawno wymyślili? Kopcąc w całym pokoju, zniecierpliwiony dziad w końcu zakaszlał, krztusząc się dymem ze zdenerwowania.
- Rosa! Rosa!
Zawołał, na moment zapominając, że wnuczki nie ma i sam musi pozbyć się natręta. Odkładając fajkę, sięgnął drugą ręką po kule i podniósł się, opierając na nich ciężko. Sapiąc jak lokomotywa, przeszedł obok włączonego holowizjera, nad którym wisiała strzelba i wykuśtykał z pokoju.
Kule twardo uderzyły w podłogę i zbliżały coraz głośniej.
- Kto tam?!
Zawołał dziad, nim zbliżył się do drzwi. Stary zamek zazgrzytał i drzwi stanęły otworem, ukazując czerwone, srogie oblicze starego Pankhursta, łypiącego na Bucketa ostrzegawczo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t126-h-pankhurst#358
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Dom Pankhurstów  ♦ Wto Paź 10 2017, 23:47;

Serce przyspieszyło do jakichś stu dwudziestu uderzeń, kiedy po dłuższej chwili głuchej ciszy po drugiej stronie drzwi rozległy się znajome postukiwania. Kroki trzech zaskakująco sprawnych kończyn, z czego dwie drewniane. Dzisiaj sunął pod drzwi bez mruczenia przekleństw pod nosem - Charles potraktował to jako dar od losu, na jaki nie zasługiwał. Szybko mogło się to jednak zmienić, jeśli nieopatrznie chlapnąłby, że nocy poprzedniej pod nieobecność Huberta wywracał się w pościeli z jego ukochaną wnuczką. Miał tak wiele do stracenia, że z początku - w obawie przed palnięciem jakiegoś idiotyzmu - milczał, jak zaklęty, jak ten głupi, głuchy pień, wpatrujący się z głupią miną w groźne oblicze. A to niby ten drugi miał bliżej do setki, a co za tym idzie wszelkie prawo, by niedosłyszeć, albo niedowidzieć!
- Dobry - mruknął, a po chwili dodał już nieco głośniej - ja tylko rynnę naprawić. Jakieś dzieciaki się tłukły wczoraj po podwórzu i Rosa mi coś wspomniała, że rynnę wyrwały. - Miał zacząć pogawędkę od krótkiej i stanowczej prośby o udzielenie błogosławieństwa. I zacząłby od niej niechybnie, gdyby nie mało przychylne spojrzenie, które powitało go już od progu. A czegoś ty się spodziewał, idioto? - Zganił sam siebie w myśli. Wciąż miał w pamięci ich ostatnią konfrontację w podobnych okolicznościach, kiedy w przypływie żalu za nieswoje grzechy przypałętał się pod ten sam próg, by przeprosić za rzeczy, jakie po mieście zwykła o Pankhurstach wygadywać jego babcia. Wtedy po raz pierwszy boleśnie przekonał się, że w istocie trafiła kosa na kamień, a podłoże wieloletniego konfliktu mogło leżeć nie tylko po stronie starej Hiacynty. Dziś Charles był lepiej przygotowany - biegał szybciej, niż wtedy, a i alkohol przyniósł!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 70
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Dom Pankhurstów  ♦ Sro Paź 11 2017, 23:11;

Aż się zagotowało w starym ciele, na widok tego przeklętego Bucketa. Chyba nawet para z uszu Hubertowi poszła a dziad nawet nie usłyszał gadania Karola (usłyszał!).
- Pytałem kto tam! Głuchy czy głupi jesteś?!
Pankhurst podniósł głos, nie bacząc na to, czy się pluje. A ślina zdążyła już polecieć na nieproszonego gościa. Oj zdążyła. Dziad zakaszlał charcząco, kręcąc głową, jakby chcąc zobaczyć, czy za plecami Karola nie kręci się jego upiorna babka.
- Co ty mi tu z rynną wyskakujesz? Rosa cię przysłała? Co ty mi tu za pieprzone brednie opowiadasz? Won z mojej ziemi!
Dziad nie zamierzał tolerować Bucketa na swoim progu, także gdy nawet wycieraczka nie należała do niego a do miasta. Hubert pociągnął nosem, jakby gardłem chciał wessać jego zawartość i obrócił się bokiem do Karola. Chyba padło coś o strzelbie, ale dziad ani myślał tłumaczyć się przybłędzie. I najpewniej po swą broń zmierzał, zostawiając drzwi otwarte. Aż się zatrząsł ze złości z powodu wizyty Karola i ani myślał ją ignorować. Już Pankhurst go odpowiednio przywita.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t126-h-pankhurst#358
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Dom Pankhurstów  ♦ Czw Paź 12 2017, 20:08;

Odwaga, która przywiodła go pod próg sąsiedzkiej chałupy i kazała uderzyć w drzwi stopniowo znikała. Rozpływała się w powietrzu, jak kożuszek z piany na rozgazowującym się, otwartym piwie. I jak z tego piwa, którego nawiasem mówiąc nagle desperacko zapragnął, tak i z Charlesa stopniowo uchodził cały entuzjazm. Już był niemal pewny, że skrewił okrutnie, tak bezceremonialnie tutaj przychodząc. Wrodzony upór kazał mu jednak dociągnąć tę sprawę do końca. Nie mógł już sobie pozwolić na ucieczkę, nie na tym etapie. Dzisiejszy dzień skończy się zatem albo na wzrokowej naganie, co będzie traktowane na równi z błogosławieństwem, albo na wyjmowaniu śrutu z tyłka. Opcji pośrednich brak.
- Ehm - odchrząknął, ocierając nerwowo kropelki śliny z twarzy - wspomniała o rynnie, pomyślałem, że naprawię. Prezent przyniosłem, żeby się panu nie dłużyło, a kłócić się nie zamierzam, bo Rosa by mnie za to zabiła - niespodziewany prysznic zadziałał na tyle orzeźwiająco, że ostatnie dwa zdania Charles wypluł z prędkością karabinu maszynowego. Kompletnie na opak odczytując sygnały rozzłoszczonego nie na żarty Huberta, wyciągnął butelkę przed siebie, niemal wciskając mu ją w dłoń.
- Ja bym nawet do niej zadzwonił, tylko telefon zgubiłem! Naprawię, co zepsute i już mnie nie ma, proszę! Poprosiła mnie, no jak można ją zawieść?! - Kłamał niecny Karol. Kłamał, jak z nut, pocąc się przy tym, jakby już siłą własnych mięśni pozakładał rynny na wszystkich dachach w promieniu kilku przecznic! Pod wpływem presji zrewidował naprędce swoje szanse na jakiekolwiek błogosławieństwo. Za to te na wyprowadzenie z równowagi starego Pankhursta ze wstępnych obliczeń wyszły mu równe sto procent. Teraz liczył jedynie, że pod wpływem jego małego kłamstewka zmaleją szanse na wygranie kolejnej wizyty na pogotowiu. Tematu odnośnie relacji jego i Rosy wolał nawet nie zaczynać. Nie przy ich pierwszym spotkaniu twarzą w twarz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 70
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Dom Pankhurstów  ♦ Czw Paź 12 2017, 22:07;

Dziad nie zdążył się wiele ruszyć po tę strzelbę. Przegadując się z Karolem, kompletnie nie słuchał jego gadania, skupiając się tylko na "Rosa" i "wspomniała". Od kiedy to Pankhurst zadawał się z Bucketem?! Dziad był wkurwiony i z każdą sekundą złość coraz mocniej przesłaniała mu trzeźwe spojrzenie na świat. Zdrada! Własna wnuczka nasyłała wroga na swego dziadka?
Hubert nawet nie poczuł tej butelki w swych łapach, ale gdy tylko zorientował się, że nie opiera się na kulach a podtrzymuje szkło, wypuścił butelkę.
- Ty łachudro! Won!
Huknął dziad i szkło w jednym momencie a kula oderwała się od desek podłogi, razem z kroplami zmarnowanego alkoholu. Pankhurst, mając już w krwi utrzymywanie na jednej kuli, drugą uderzył Karola w ramię. Łypiąc na intruza ze złością miał zamiar przegnać w taki lub inny sposób.
Niestety nawet dziad nie miał wdzięku baletnicy i musiał szybko oprzeć się na dwóch kulach. Aż zakaszlał przeraźliwie, nie mogąc też tak wydzierać się za długo o suchym pysku. Wypiłby szklaneczkę whisky i zaciągnąłby się fajeczką, zamiast użerać z Wiadrem.
- Won!
Uparty jednak był, to i powtórzyć się musiał. W końcu też odwrócił się od Karola i ruszył do swego pokoju. Gdzie czekał wygodny, stary fotel, alkohol, tytoń, święty spokój i.. broń, oczywiście. Drzwi jednak otwarte, mogły kogoś w błąd wprowadzić hehe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t126-h-pankhurst#358
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Dom Pankhurstów  ♦ Pią Paź 13 2017, 18:55;

Charles kompletnie nieświadom był, że tym alkoholem kupił sobie ledwie kilka minut więcej bez konieczności prędkiego ulotnienia się spod drzwi. W przypływie adrenaliny poczuł się taki kuloodporny... Zmysły okazały się jednak nie być tak wyostrzone, jak przypuszczał. Przekonał się o tym, gdy spróbował pochwycić prezent z powrotem, na próżno. Szklana butelka, jak i jej zawartość były już przykrą, nawet nieskosztowaną historią. Skrzywiony w tym niemal fizycznym bólu uniósł wzrok na Huberta raz jeszcze. Pozostałe mu ostatnie pieniądze za wóz Hefertha rozpłynęły sie na ganku przed domem starego zrzędy Pankhursta. Czy były tego warte?
- Ale przecież ja... - Zamilkł, trącony kulą, jak jakiś szkudny kociak. Obaj mogli i powinni wypić dziś po szklaneczce, gdyby jeden z nich nie był takim zacietrzewionym burakiem!  Zazwyczaj pokornego i opanowanego Bucketa jeszcze raz zaswędział jęzor. Może po raz ostatni w życiu.
- Chciałem wyciągnąć rękę na zgodę! Dwa razy, kurwa! Jakbym Rosy nie kochał, nie byłoby nawet tego pierwszego! - Wykrzyczał do dziadowych pleców.Wstrętny tetryku, chciał dodać, ale w ostatniej chwili ugryzł się w język. Zapomniał się. Zapomniał, że dziad już raz postrzelił go w dupę, że miał naprawić tę cholerną rynnę, na którą ostatniego wieczora okazał się za ciężki... Nawet o tym, że wszystko, począwszy od zastukania w tę cholerne drzwi, jak ten pajac robił tylko i wyłącznie dla Rosy, choć wbrew jej woli i z narażeniem zdrowia oraz życia obydwu upartych gałganów. Wyprostował się, dłonie zacisnął w pięści. Jakaś kobieta na chodniku zatrzymała się w połowie kroku, chcąc obejrzeć widowisko.
Głupi Karol.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 70
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Dom Pankhurstów  ♦ Pią Paź 13 2017, 22:43;

Dziad nic nie musiał! Mało to razy powtarzał te słowa jak swojego rodzaju modlitwę? Mając cholernie dość upierdliwego gościa, ani myślał wyciągać jakiekolwiek ręce. No chyba, że do gardła Bucketa. Bo powiedział już, że ma się przybłęda wynosić z jego ziemi? Powiedział!
Niemal zatrzymał się, słysząc okrzyki gnojka. Pankhurst stary był, to i niedosłyszeć mógł, chociaż pół ulicy na pewno wiedziało, kto z kim znowu się wykłóca. Ale Hubert słyszał wszystko doskonale  i zniknął w pokoju szybciej niż Karol mógłby się spodziewać. Krew się w nim gotowała i żal ściskał za serce. Gdyby miał te dziesięć lat mniej, gdyby tylko znowu miał utraconą nogę, Bucket już uciekałby w podskokach. Bo żadnego błogosławieństwa nie uzyska!
Dziad stanął obok telewizora gdzie Jeden Z Trzydziestu właśnie wykładał się na pytaniu o długość ciąży athwala. Pankhurst wiedziałby, ale woląc teraz przedziurawić Wiadro, złapał za strzelbę. Gibnął się przy tym, ale wykorzystując telewizor jako podpórkę, jakoś dalej trzymał się na nogach nodze.
- Ty gnoju!
Ryknął, wyłaniając się z pokoju i zaraz opierając bokiem o ścianę.  Strzelba już przygotowana i wycelowana w stronę Bucketa, złowieszczo uśmiechnęła się czarną lufą. Jeszcze tylko sekunda dzieliła Charlesa od niechybnej śmierci.
Bo dziad nacisnął na spust...

Kostki na ślepy los:
1,2 Staremu zadrżała ręka i pocisk walnął we framugę obok Bucketa. Stare drewno roztrzaskuje się i chociaż Charles nie oberwał kulką w łeb, to jednak drzazgi obsypują jego twarz, wbijając się w skórę. Chowaj się kto może!
3,4 Staremu zadrżała ręka i pocisk trafia pod nogi Bucketa, ledwo omijając jego stopę. Ale dziad strzela drugi raz! Można mu dać kosteczki.
5,6 Pankhursta łapie ostry ból w klatce. Strzelając, opuszcza broń, prawie wypuszczając ją z ręki. Cierpi tylko podłoga i stary dziad, garbiący się jeszcze bardziej niż zwykle.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t126-h-pankhurst#358
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Dom Pankhurstów  ♦ Sob Paź 14 2017, 00:49;

1 - Staremu zadrżała ręka i pocisk walnął we framugę obok Bucketa. Stare drewno roztrzaskuje się i chociaż Charles nie oberwał kulką w łeb, to jednak drzazgi obsypują jego twarz, wbijając się w skórę. Chowaj się kto może!

Bezcenne sekundy wytchnienia przed mrożącym krew w żyłach finałem nie przyniosły żadnej refleksji. Kipiący z oburzenia i nieco przygnębiony kudłaty łeb bez słowa odprowadził dziada spojrzeniem w głąb mieszkania. Sam jednak niemal nie ruszył się z miejsca. Z zaciśniętymi ustami obrócił się jedynie bokiem do futryny. Chcąc zawracać już do domu, kątem oka dostrzegł kobietę, która miała nieszczęście zostać świadkiem nieudolnej próby zakopania wojennego topora. Ta zaś, zaciekawiona zajściem pochyliła się jeszcze do przodu słysząc, jak Jednonogi Mściciel wraca, by zakończyć tę konfrontację w swoim stylu.
Rozległ się huk. A za nim krzyk kobiety.
Pierwszym zmysłem, który zawiódł Charlesa, był słuch. Ogłuszony hukiem wystrzału, utraciwszy orientację w płaszczyznach Bucket utracił również władzę w kończynach. Ciemnoszara chmura przysłoniła wizję, a jakikolwiek krzyk, nawet jeśli usłyszany, nie pozostawił śladu w pamięci. Kilkanaście sekund wstecz było w jego świadomości niewiadomą - czym dostał, dlaczego żaden nerw w ciele nie krzyczy jeszcze z bólu, ani jakim sposobem znalazł się na ziemi, twarzą w rozbitym szkle. Wszystko, prócz uparcie tłukącego się w piersi serca utwierdzało go w przekonaniu, że wystrzał odesłał go poza ten świat.
Opary stłuczonej whisky zadziałały jak sole trzeźwiące. Chwilę później, choć ta zdawała się trwać całą wieczność, Bucket zerwał się gwałtownie, chwiejąc na nogach niczym roczne dziecko. Umazana koszula i rany na przerażonej twarz błagały o litość. Widok uniesionej strzelby kazał mu unieść drżące ramiona. Krok za krokiem wycofywał się w stronę bramy, gotów do ucieczki w reakcji na jakikolwiek gwałtowny ruch ze strony Huberta. Żadnych więcej pyskówek, żadnych gorących wyznań miłości. Tylko żałosne, cielęce spojrzenie wlepione w centrum przeklętej lufy. Świadkowie zdarzenia zniknęli tak szybko, jak się pojawili.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 70
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Dom Pankhurstów  ♦ Pon Paź 16 2017, 18:47;

Dziad mógł się poczuć usatysfakcjonowany, ale gdzie tam! Nie trafił, kurde mol! Framugę zniszczył przez tego Bucketa jednego! Jeszcze uciekać mu się zachciało? Niech stanie jak mężczyzna! Hubert zaklął pod nosem i ruszył powoli za intruzem, bo jeszcze z nim przecież nie skończył.
- Do diabła z wami wszystkimi!
Długo mu droga zeszła, zadyszka złapała, gorąc uderzył do głowy i kaszel złapał, ale Pankhurst nie dawał za wygraną. Doczłapał do drzwi, chociaż kolka się odezwała po klopsikach wnuczki. Dziad oparł się o zniszczoną framugę i westchnął ciężko, podnosząc broń znowu.
Sam do diabła by polazł, ale nie odpuścić nie zamierzał. Tylko czy wystarczająco sił miał? Znowu uniósł broń, znowu wymierzył w Bucketa.
Albo on zejdzie, albo dziad!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t126-h-pankhurst#358
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis, portfel

Pisanie Re: Dom Pankhurstów  ♦ Pon Paź 16 2017, 19:00;

Artemis był prawdopodobnie najszczęśliwszym, zaraz po klienteli dziwek, człowiekiem w Rode jak nie świecie. I nie, nie był naćpany choć praca z medykamentami o wysokiej zawartości substancji znieczulających kusiła. W pracy go chwalono i to nie tylko za jędrny tyłeczek jak mówiła Brooke ale i za organizację pracy oraz zdolności interpersonalne. Odkąd zaczął praktykować w przychodni, agresja staruszek zmniejszyła się o 5%, a rokowania wskazywały, że do końca roku spadek wyniesie około 20%. Dzień był piękny, przyszłość w Rode również. Nawet znajomości rozkwitały i fajtłopowatość Warleggana nie przekreślała szansy na kolejną porcję rosołu od Max. Wracał autem z niedalekiej wioski, gdzie odwiedzał pacjenta. Wóz pożyczony od znajomego Charlesa sprawował się dobrze, a uczony doświadczeniem Artemis, uważnie patrzył na drogę dbając o to, aby telefon mu się nie wypadł. Przejeżdżał ulicą przy której stały domostwa zajmowane głównie przez starszych mieszkańców Rode. Uwagę młodego lekarza przykuły pojedyncze osoby obserwujące jeden dom. Ktoś nawet robił zdjęcia i kręcił wideo. Wcisnął hamulec kiedy mignęła mu kręcona, borsucza czupryna Bucketa.
- Charles?! Przepraszam, co tu się dzieje? - zwrócił się z prośbą o wyjaśnienie do jednej z gapowiczek. Najwidoczniej przyzwyczaili się do przedstawień w wykonaniu dziada i nie obawiali się wystrzałów.
- Hej, Charles!

Ślepy los:

1,2 - Dziad nie wytrzymuje emocji. Starucha łapie ostry ból w klatce piersiowej. Broń wypada z ręki a Pankhurst ledwo trzyma się na nogach.

3,4 - Dziad nie strzela, słysząc larmo, wrzask i pisk dwóch bab z kółka różańcowego, wzywającego Boga Wszechmocnego, który powinien ulitować się nad biednym Karolem a dziada wtrącić do piekła. Baby przezornie chowają się za drzewem.

5,6 - Dziad strzela w Karola


Dla Huberta
celność + 2K6 < 38
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Dom Pankhurstów  ♦ Pon Paź 16 2017, 20:37;

2 - Dziad nie wytrzymuje emocji. Starucha łapie ostry ból w klatce piersiowej. Broń wypada z ręki a Pankhurst ledwo trzyma się na nogach.

Za nic w świecie Charles nie uwierzyłby, że dziad nie okaże się aż tak okrutny, by nacisnąć spust raz jeszcze. Zacietrzewiony z natury, gotujący się ze złości, na dodatek w dogodnej pozycji, by pozbyć się raz na zawsze pomiotu starej Hiacynty, a zarazem nieudolnego absztyfikanta, co to zaczaił się na jego ukochaną wnuczkę... Nie było tu czego analizować - młody Bucket był już technicznie rzecz ujmując martwy.
Świat za jego plecami właściwie nie istniał. Nieliczne osoby, które zbiegły się w międzyczasie, zdążyły w sam raz na finałowy akt dramatu, jakim było życie Charlesa Bucketa, mogły być równie dobrze pyłkiem na wietrze - mózg chłopaka blokował jakiekolwiek ich komentarze, retoryczne pytania, czy nawet głośne deliberowanie o stanie umysłowym Pankhursta. Odgłos chybionego wystrzału wciąż odbijał się po jego czaszce, jak echo. Nadal na wstecznym, zbyt przerażony, by obrócić się i po prostu uciec, zbliżał się żółwim tempem do bramy. Nie istniało teraz nic, prócz Huberta i jego strzelby. Nawet swojego ukochanego Artema zignorował.
- Strzelanina! - Zakrzyknęła jakaś kobieta. Druga potrząsnęła głową żwawo na potwierdzenie słów tej pierwszej. Nieco dalej zajściu przyglądała się sprawczyni całego zamieszania, pierwszy świadek konfrontacji. Zamiast zadzwonić po pomoc zwołała przechodniów, w tym przypałętała się też stara Pelagia z kółka różańcowego. Połowę towarzystwa Artemis kojarzyć mógł z przychodni. Kolejna osoba wybiegła z domu naprzeciwko, zwabiona hałasem.
- Pan coś zrobi! - Krzyczeli gapie jeden przez drugiego, żaden nie zrobił nic.

Krok za krokiem, coraz bliżej. Gotów do uniku, ucieczki, albo taktycznego omdlenia, z nerwami napiętymi jak postronki, przyglądał się uważnie sylwetce dziada... W której coś zaczynało się zmieniać. Spodziewając się najgorszego, z instynktem wyjątkowo nastawionym na przetrwanie, na widok upadającej broni odskoczył instynktownie w bok. Kolanami i łokciami rozorał twardą glebę na zaniedbanym podwórzu. Nie zważając ani na ból całego ciała, ani pokaleczonej twarzy, próbował osłonić głowę rękami.
W tym całym amoku nie zauważył, że to nie on w tej chwili walczy o życie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis, portfel

Pisanie Re: Dom Pankhurstów  ♦ Pon Paź 16 2017, 22:24;

Rozejrzał się po zbiorowisku dostrzegając znajome twarze rencistek i emerytek, które każdy dzień, zaraz po mszy świętej celebrowały wizytą w szpitalnej przychodni. Pokręcił głową na zjawisko jakiego był świadkiem. Sięgnął automatycznie po telefon, uznając, że to o nim mówią i jemu wydają polecenia. Artemis starał się poprzez panowanie nad swoim oddechem zapanować nad ciałem. Zły, że Charles go nie słyszał odsunął się od Pelagii obawiając się również przybycia Konstancji, która nie przepuściłaby okazji na receptę. Widząc jak mechanik i przyjaciel zarazem rzuca się na ziemię pomyślał o najgorszym. Ruszył z telefonem przy uchu próbując dodzwonić się na komisariat. Szedł na ugiętych kolanach, jak najniżej. Nie miał możliwości zobaczenia Huberta, nie w tej chwili ale miało to nastąpić już wkrótce. Dotarł do Charlesa przemawiając do niego, wołając po imieniu. Fachowym okiem zaczął go oglądać obawiając się, że zobaczy dziurę w oczodole czy wypływający mózg. Na szczęście fantazja fantazją, a realia realiami.
— Charles! Co się dzieje? — klepnął, nie pytając oczywiście o taką oczywistość na jaką składałaby się odpowiedź przeładowana wulgaryzmami. Artemis jak na dzielnego obywatela przystało, podniósł się żeby zajrzeć w głąb domostwa. Drzwi nadal pozostawały otwarte, a resztki framugi walały się na ganku.
— Panie Pankhurst! — zawołał unosząc obie dłonie w geście świadczącym o brak złej woli. Szybko jednak się zreflektował, widząc niewyraźny kształt dziada na podłodze. Wbiegł do domu, nie czekając na to czy Bucket zrobi to samo. Pochylił się nad Hubertem, obracając na plecy i sprawdzając podstawowe funkcje. Objawy świadczyły o kolejnym zawale. Informacje o wcześniejszym nie były dla Warleggana obce.
— BUCKET! — zawołanie było poważne, przyzywające i nieznoszące sprzeciwu. — Zabieramy go do szpitala.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
Sponsored content
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Dom Pankhurstów  ♦ ;

Powrót do góry Go down

Dom Pankhurstów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Witaj w Rode! :: FABUŁA :: Rode :: Dzielnice mieszkalne-