Share|

Dom Pankhurstów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny: trzydzieści kredytów, telefon, gumka do włosów, czasem Karol

Pisanie Dom Pankhurstów  ♦ Wto Lip 25 2017, 13:05;

First topic message reminder :




DOM PANKHURSTÓW

Niewielki domek z piętrem znajdujący się w południowej części miasta. W okolicy znajduje się jeszcze kilkanaście podobnych budyneczków.
Obity z zewnątrz starą, zardzewiałą i od lat nie odnawianą elewacją liczy trzy niewielkie pokoje, małą kuchnię i łazieneczkę. Z racji kalectwa Huberta, ten zajmuje pokój na dole, który kiedyś pełnił funkcję gościnnego. Na parterze jest także kuchnia i mała łazienka. Na piętrze znajdują się dwie niewielkie sypialenki: jedna z nich należy do Rosy, druga służy jako graciarnia.
Dom otacza niewielki, niezbyt zadbany ogródek.

kostki dla Bucketa na włażenie po rynnie:
3,5- rynna odrywa się od ściany i lecisz na ziemię
pozostałe- wszystko gra.



Ostatnio zmieniony przez Rosa Pankhurst dnia Pią Wrz 15 2017, 00:48, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t117-rosa-pankhurst#322

AutorWiadomość
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Dom Pankhurstów  ♦ Pon Paź 16 2017, 23:09;

- Co? - Oprzytomniał nagle. Nikt nie strzelał, głowa wciąż była cała, gapie zgromadzeni po drugiej stronie ogrodzenia, pojedynczo nieśmiało przekraczający jego granicę stali się nagle jakby bliżsi, osadzeni w tym samym świecie. Podniósł się, rozejrzał. Serce nadal pędziło nie wiadomo dokąd, umysł za to się jakby oczyścił.
- Co się dzieje? - Powtórzył za przyjacielem. Na widok strzelby jeszcze raz zakręciło mu się w głowie, a gardło ścisnęło w supeł. Przyklęknął przed Pankhurstem, ręce mu drżały. Cztery długie oddechy później oderwał wreszcie spojrzenie od przeklętej lufy. Był blady, jak ściana, twarz miał odrapaną. Wewnętrznie walczył z odruchem wymiotnym.
- Co mam... Co robić? Nie mów jej, nic jej nie powiesz, nic, co nie? - Mamrotał, łypiąc to na Artema, to na Huberta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 70
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Dom Pankhurstów  ♦ Pon Paź 16 2017, 23:24;

Wypuszczając strzelbę z dłoni, przycisnął bok do ściany, nie chcąc upadać. Pamiętał co działo się ostatnim razem i straszliwie nie chciał powtórki. Nawet nie zwrócił uwagi, kiedy wyłożył się na podłodze. Trzymając się za pierś, z bólu skrzywił starą gębę.
Tak bardzo nie chciał umierać przed Bucketami, aż postanowił na moment odpuścić. Łapiąc oddech ciężko, bezradnie spojrzał na doktorka, przede wszystkim wdzięczny, że to nie żadna baba. Pocąc się jak mysz, zamknął oczy, próbując pozbyć się zawrotów głowy i nieznośnych duszności.
Nawet głos Karola zignorował, chociaż w duchu powtarzał to samo. Rosa go zabije za kolejny zawał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t126-h-pankhurst#358
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis, portfel

Pisanie Re: Dom Pankhurstów  ♦ Wto Paź 17 2017, 02:53;

W tym trójkącie to Artemis był głównodowodzącym. Szybkie spojrzenia na Charlesa, utwierdziło go w przekonaniu, że sam musi podejmować decyzje.
— Panie Pankhurst, wszystko będzie dobrze. — przemówił do starca, luzując kołnierz, guziki czy pasek przy spodniach o ile nosił. Pozbywał się wszystkich rzeczy, które mogłyby uciskać klatkę piersiową i powodować problemy oddechowe.
Złapał Huberta za dłoń.
— Dostał pan w szpitalu tabletkę z nitrogliceryną? Proszę ścisnąć moją rękę jeśli tak. — polecił rzeczowo, podnosząc wzrok na Bucketa.
— Weź się w garść i poszukaj aspiryny, polopiryny S, etopiryny, acardu, cardiopiriny, hascopiryny, ascalcin plus, ascodanu, asprocolu, calcipiryny lub coffepiriny. Przenieśmy go do auta, będzie szybciej bo nim przyjedzie ambulans... Panie Pankhurst, wiem, że nie może pan złapać oddechu ale panika jedynie pogorszy sytuacje.

1,3,4 - Charles znajduje właściwą tabletkę.
2,5, 6 - Tabletek nie ma, Artemis decyduje się przenieść Huberta do samochodu. Łapie za przód, Karol za nogi!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Dom Pankhurstów  ♦ Wto Paź 17 2017, 17:11;

1 - Charles znajduje właściwą tabletkę.

Z oczywistych względów Charlesowi nawet nie przyszło do głowy przejmować dowodzenie w zastępstwie Artema. Ilekroć patrzył na dogorywającego w progu dziada, zapominał języka w gębie. Choć na jego końcu, gdzieś głęboko błąkało się ciche przepraszam, to wiedział bardzo dobrze, że nawet najszczersze przeprosiny nie zdadzą się na nic... Zwłaszcza, jeśli z tej swojej miłości dziada przypadkiem zabił!
- Ja... - Nie dokończył, zapomniał, co chciał powiedzieć. Bez słowa przytakiwał lekarzowi za żadne skarby nie chcąc przyznać, że ze wszystkich wymienionych nazw zapamiętał jedną. Ostatnią. Zacisnął usta i przypominając sobie, gdzie Rosa trzymała dziadkowe leki, udał się w tamtym kierunku. Całą zawartość szafki bez ceregieli wyrzucił na kuchenny stół. Szukanie tych o znajomo brzmiącej nazwie mijało się z celem, Charles zapomniał już nawet tej ostatniej, którą miał w głowie jeszcze przed sekundą. Z paskudnym uczuciem pasa zaciskającego się wokół gardzieli opuścił kuchnię z całym hubertowym arsenałem medykamentów. Wszystko, co wyglądało na tabletki, czopki, pastylki czy inne kapsułki, wylądowało pomiędzy Warlegganem, a Pankhurstem. Leki na nadciśnienie, pomiędzy nimi witaminy, nieśmiertelny tran, tabletki na kaszel, gardło, a nawet katar! A pomiędzy tym wszystkim niezawodny kwas acetylosalicylowy. Zaraz znów poderwał się nerwowo z ziemi i zmierzając w stronę ulicy, wyciągnął z kieszeni papierosa.
- A wy na co się gapicie? Wypad stąd! - Wykrzyczał do publiki, która w najlepsze okupowała już podwórko. Energicznym krokiem zbliżył się do wścibskiego kółeczka. W tej przedziwnej mieszance strachu i agresji począł energicznie wymachiwać rękami, zasłonić jakoś widok na wejście do domu. Grzeczny chłopak starej Hiacynty, co to zawsze dzień dobry mówił na ulicy i pomagał zakupy nosić, teraz darł się wniebogłosy i nie szczędząc wulgaryzmów wypraszał gapiów z obejścia.
- Chcecie pomóc? Nie? To wypierdalać! - Kilka oburzonych dusz obróciło się na pięcie i poszło w swoją stronę, rozpowiedzieć nowinę po całym Rode. Na miejscu została tylko Pelagia i wścibska sąsiadka z naprzeciwka. Jakiś dzieciak schował do kieszeni telefon, którym nagrywał całe zajście, włącznie z wybuchem Bucketa. Nim Karol zdołał za nim krzyknąć, ten szybko wsiadł na rower i odjechał. Nie chcąc przyznać nawet przed sobą samym, że nawrzeszczał na tych ludzi z żałosnej potrzeby wyżycia się, wrócił do Huberta i Artema.
- Możemy jechać. Gdzie kluczyki? - Wciąż w stanie niesprzyjającym podejmowaniu rozsądnych decyzji, Bucket był na każde polecenie Warleggana.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 70
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Dom Pankhurstów  ♦ Wto Paź 17 2017, 21:47;

Zacisnął palce na dłoni doktorka, mając ochotę zrobić to na gardle Bucketa. Pysk Karola, wcale nie pomagał Pankhurstowi się uspokoić. Ale gdzieś ta cholerna tabletka była. Niejedna. Pełno nawet skitranych pod poduchą starego fotela.
Dziad nie cierpiał tabletek, ale gdy widmo śmierci zajrzało w oczy, był gotów zgodzić się na wszystko. Byle tylko żadna baba go nie dotykała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t126-h-pankhurst#358
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis, portfel

Pisanie Re: Dom Pankhurstów  ♦ Wto Paź 17 2017, 22:18;

Nie uczono go tego na studiach. Zimna krew była cechą wrodzoną i pożądaną w zawodzie Warleggana. W tej chwili liczyło się ustabilizowanie Pankhursta oraz uspokojenie Charlesa. Zakasał rękawy, wyciągając rękę po tabletkę kiedy otrzymał ich całą szufladę. Długimi i giętkimi palcami przeglądał zawartość wybierając tą właściwą. Zdecydował się na aspirynę, przelotnie zerknął na Bucketa który rozganiał gapiów (dobrze, że nie rozjeżdżał). Doskoczył do kranu  i nalał do jednej ze szklanek wody. Podparł głowę Huberta polecając mu wypicie; połknięcie aspiryny. Przez cały czas przemawiał do niego stanowczo i uspokajająco, specjalnie unikając typowo babskich zwrotów czy też głaskania.
— Dobra, łap za nogi. — jak najdalej od dziada, hehe. Przeszli oboje przed dom, kierując się do zaparkowanego auta. — Mam w kieszeni. Rozłóż fotel pasażera. Będę prowadził. — wolał nie oddawać kierownicy poddenerwowanemu przyjacielowi. Wjechaliby jeszcze w bar na rogu albo w Pelagię. Zapakowali się w podróż i pojechali.

z.t x 3 → do szpitala
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny: trzydzieści kredytów, telefon, gumka do włosów, czasem Karol

Pisanie Re: Dom Pankhurstów  ♦ Sro Lis 08 2017, 18:41;

< z vincentówki. Najebana, to do domu.

Rios odwiózł ich pod sam dom Rosy, która przez całą drogę, jak nakręcona powtarzała, że nie chce zostać aresztowana i że nic nie zrobiła. Dopiero, kiedy policjant zasugerował, że naprawdę ją zamknie- zamknęła się. Ponownie odezwała dopiero, kiedy Leonel, jego wąs oraz pijana Elia i Felix odjechali.
- I so, i wizisz? Mówiłam si, że naz nie zamknjie - otworzyła torebkę i zaczęła w niej szukać kluczy - A kjedy wejźiemy na górę to si zdejmę te brudne spodnje i bęziesz mieź tagi sekz, że jinnym zie nie bęziesz przechwalaź - znalazła je w końcu i wsunęła klucz w zamek. Znaczy, próbowała trafić.
- Ujadę zię jak amazonka byka, a potem... no wchoź, kurwa...- spróbowała trafić w dziurkę jezcze raz, tym razem skupiając się. Wyszło. - A potem zrobię zi to... a potem tak... - weszła do domu opowiadając Bucketowi czego to zaraz nie zrobi z nim w łóżku, i jak bardzo nie będą świntuszyć. Najwyraźniej już zapomniała, że była na niego obrażona. - Zamknij żwi.
Zdjęła jeden but, potem drugi, torebkę rzuciła gdzieś w kąt. Wchodząc po schodach w seksowny sposób (a przynajmniej była pewna, że tak to właśnie robi) zdjęła sukienkę i weszła do swojego pokoju.
- No choź tu, i weś mnie byku... - trzy sekundy potem położyła się na łóżku, z twarzą w poduszce. Zasnęła momentalnie. Charles usłyszał ciche chrapnięcie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t117-rosa-pankhurst#322
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Dom Pankhurstów  ♦ Sro Lis 08 2017, 19:48;

Charles zorientował się, że nic więcej nie wskóra. Przerwał Rosie zabawę w 70 minut w niebie z Elią, do tego odważył się porozmawiać z Fioną, czego absolutnie nie powinien robić! Przez całą drogę pozwolił sobie na wymowne milczenie, niespecjalnie chciało mu się spać w policyjnym wozie, czy w ogóle, poruszać. Wyraźnie za to odetchnął z ulgą, kiedy Riosowi udało się Rosę uciszyć. Przez lusterko posłał mu pełne wdzięczności spojrzenie. Namęczył się chłop dzisiaj porządnie przy ogarnianiu zapijaczonej hałastry, Bucket uznał, że musi to zapamiętać i przy najbliższej okazji postawić mu jakieś... piwo.
Pomógł dzewczynie wygramolić się z pojazdu, znów obciągnął jej podwiniętą kieckę i pożegnał się z całym towarzystwem. Cieszył się cholernie, że ten dzień już się kończy.
- Mhmm - mruknął, oparty o framugę, zerkając jednym okiem na to, co Rosa wyczyniała z zamkiem. Nie ingerował, dość się już dziś oboje naszarpali. On równie dobrze mógł wyłożyć się tu, na trawniczku. Pankhurstówna, jak widać, miała nieco inne plany.
- Rosa... - Zaczął. Jego stan dawno już przestał przypominać alkoholową euforię i teraz był po prostu... zmulony. Pankhurstówna, wzorem przysłowiowej krowy zaczęła dużo i głośno ryczeć. Przez myśl mu przeszło - po raz enty w ich długiej znajomości - że powinna odstawić alkohol, który rozbudzał w niej niespożyte pokłady biseksualnej chuci, powstrzymał się jednak od komentarza. Był zbyt zmęczony nawet na poruszanie strunami głosowymi... Tak mu się przynajmniej zdawało. Musiał bowiem przyznać, że wizja, jaką pijana dziewczyna przed nim roztaczała, podziałała na jego wyobraźnię.
- No to choź tu - dogonił ją na schodach i pomógł ściągnąć sukienkę. Kiedy padła na łóżko, rzucił się za nią, jak dziki athwal na Mateuszkowe udo... I też zasnął. Pół Karola na pościeli, pół na podłodze. Bez koszulki, za to ze spodniami opuszczonymi do kolan, z głową na jednym z Rosiczkowych ud. Z półotwartych ust na jej skóre skapywały kropelki śliny. I tyle z ich wspólnej miłości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny: trzydzieści kredytów, telefon, gumka do włosów, czasem Karol

Pisanie Re: Dom Pankhurstów  ♦ Sro Lis 08 2017, 22:15;

Poranek okazał się mało litościwy. Rosę obudziło uczucie kapcia w ustach i ból głowy. A także zimno, bo i żadne z nich nie pomyślało o tym, żeby się przykryć. Zdecydowała się nieco poruszyć i to był błąd.
- Jezu... - syknęła, kiedy poczuła potężne ukłucie gdzieś od strony czoła. Ciemne loczki Charlesa połaskotały ją w tyłek. Poczuła też, że jej mokro. Posikała się? Odwróciła się gwałtownie, co zaowocowało kolejnym bólem, aż zacisnęła powieki. Zobaczyła żałośnie śpiącego Bucketa i stęknęła coś pod nosem.
- Charlie...- szepnęła nie mając odwagi mówić głośniej. - Cha... a, z resztą.
Ostrożnie i powoli wysunęła się spod niego, żeby się nie obudził. Przybierając minę cierpiętnicy zeszła chwiejąc się na dół. Znalazła butelkę wody i coś przeciwbólowego, co od razu zażyła. Wracając zahaczyła o toaletę, ponieważ zrobiło jej się tak niedobrze, że musiała przez chwilę poklęczeć nad toaletą niepewna swojego żołądka. Na swoje szczęście obyło się bez pawia. Umyła przy okazji zęby, znowu napiła się wody i tak zmarnowana wróciła do swojego pokoju.
- Bucket... - postawiła butelkę przy łóżku, prochy, które dla niego wzięła na stoliczku obok. - Jezu... - zdjęła mu buty, ściągnęła do końca spodnie i spróbowała przepchnąć na ma teraz. Sama nie dała rady, musiał jej w tym pomóc. Wysunęła spod mechanika kołdrę i go nią przykryła by zaraz wpełznąć pod pierzynę. Objęła Charlesa opierając głowę na jego klatce piersiowej, żeby się ugrzać. Trochę śmierdział, ale nie przeszkadzało jej to. Bywało gorzej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t117-rosa-pankhurst#322
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Dom Pankhurstów  ♦ Sro Lis 08 2017, 23:22;

Bucket miał na szczęście większą tolerancję na alkohol, niż Rosa. W dodatku nikomu nie ukradł wina, przerwy w piciu też miał całkiem spore, w dodatku w międzyczasie się zdrzemnął... A jednak się skuł. Skuł się, jak nieboskie stworzenie. To chyba nie był jego dzień.
Nie mógł się dobudzić, na swoje szczęście i zgubę zarazem. Bo kapeć w ustach był jego najmniejszym problemem. Największym z nich były kolana, a dokładniej fakt, że kompletnie ich nie czuł! Zupełnie tak, jakby to na nich właśnie miały kończyć się jego nogi. Zapewne to między innymi dlatego nie poruszył się, kiedy ściągała mu spodnie.
- Wskakuj na rame, podrzzucem - uśmiechnął się głupawo. Śniło mu się, że wiózł Rosę na rowerze, dokąd? A czy to ważne? Chwilę później znalazł się zapewne u kresu swej drogi, bo otworzył oba zaspane żuczki, które zaraz bezrozumnie zapatrzyły się na Różyczkę w bieliźnie. Głupawy banan nie schodził mu z pyska.
- Hehehe, jak się czujesz? - Zarechotał, widząc ją w takim stanie, menda! Wpełznął na materac i otulił Pankhurstównę ramieniem. Przestał się śmiać, kiedy poczuł, że i jego mózg zaczyna się rozszerzać, a szwy czaszkowe zaczynają puszczać. - Au. - Sięgnął po proszki - miałem iśść do domu, chyba nie pykło - otulił ją jeszcze mocniej. Ciekawe, czy wciąż się boczyła za Fionę...?

/zt, reszta w retro
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 34 lata
Ekwipunek podręczny: rewolwer, biblia, telefon, trochę gotówki

Pisanie Re: Dom Pankhurstów  ♦ Pon Lut 19 2018, 09:50;

Bardzo nieświadomy tego, gdzie się ładuje Thomas wędrował kilka metrów za ministrantami, którzy przepychając się między sobą i ślizgając na oblodzonych chodnikach, dzwonili dzwonkami zwiastującymi nadejście kolędy. Nie zostało mu już zbyt wielu domów, pozostawało się tylko cieszyć. Nie chciało mu się upominać nieznośnych gówniaków, więc ignorując już ich zachowanie, po prostu wlókł się, modląc o koniec tej męki.
Springfield nie mógł wiedzieć, że w jego listę wkradł się błąd, a adres, pod który właśnie się udawali, bynajmniej nie był tym właściwym. Próbowali mu to uświadomić ministranci, gdy już znajdowali się raptem kilka metrów od ganku domu Pankhurstów. Thomas wierzył jednak całym sercem w nieomylność zapisków proboszcza i nie dał sobie wmówić, że stoją u progu miejsca zamieszkania największego antyklerykała w całym Rode. W dodatku antyklerykała, mającego w posiadaniu strzelbę.
Marudzenie ministrantów zbył zjadliwym: "bo powiem proboszczowi, że ukradliście mi koperty", które na dłuższą chwilę ich uspokoiło. Chyba tylko dlatego, że doszli do wniosku, że wredny ksiądz i tak dostanie zaraz za swoje.
Zapukali zatem, wtórując jeden drugiemu w kolędzie "Przybieżeli do Betlejem". Thomas stając w niedalekiej odległości od ganku, udawał że pomrukuje pod nosem, ale już przygotował sobie kropidło. Chciał to załatwić jak najszybciej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t430-thomas-springfield
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 70
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Dom Pankhurstów  ♦ Czw Lut 22 2018, 10:24;

Usłyszał dzwonki już na minutę czy dwie przed pojawieniem się ministrantów. Siedząc na fotelu, cmokał fajeczkę, wkurzając się na przeszkadzanie mu w oglądaniu Jednego ze stu. Już nie mógł się doczekać, by zobaczyć który tępak tym razem zostanie wystrzelony z katapulty albo zrzucony ze skarpy. Szkoda, że na linie. Dziad podgłośnił dźwięk i zamamrotał coś pod nosem, wyzywając dzieciarnię od bachorów. Kompletnie nie przyszło mu do głowy, że ktoś pokusi się o odwiedziny u niego.
Na pukanie do drzwi zmarszczył czoło i wyciągnął fajeczkę z ust. Rosy w domu nie było więc dziad postanowił skorzystać z okazji. Wyzywając księdza i jego hołotę, odłożył fajkę i ruszył po swoją strzelbę. Trochę mu to zajęło, ale on już wiedział gdzie jej szukać. Nie ruszał wcześniej, by wnuczka mu się nie obraziła, ale dziś nie mógł się powstrzymać.
Schodziło mu się lepiej niż wchodziło i dzieciarnia pierwsza usłyszała jego ciężkie kroki oraz przekleństwa, popychające ich do ucieczki z ganku. Dziad zaraz szarpnął za klamkę. Drzwi się otworzyły gwałtownie a Thomas w pełnej okazałości ujrzał starego dziada z bronią w łapach.
- Won z mojej ziemi!
Zagrzmiał Pankhurst i wylazł przez próg na ganek, celując w samego księdza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t126-h-pankhurst#358
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 34 lata
Ekwipunek podręczny: rewolwer, biblia, telefon, trochę gotówki

Pisanie Re: Dom Pankhurstów  ♦ Pon Lut 26 2018, 11:36;

Thomas pochłonięty swoimi myślami o sprawach przyziemnych i bynajmniej nie wzniośle duchowych, w pierwszym odruchu, wyrwany z tego odrętwienia, nawet nie zauważył zagrożenia, gdy ministranci w popłochu zwiali z ganku. W rutynowym odruchu, gdy drzwi stanęły otworem, mamrocząc formułkę (bo w połowie jej zapomniał, a burcząc pod nosem ciężko było wychwycić pojedyncze słowa. Tak naprawdę recytował piosenkę Metalliki), potrząsnął kropidłem. Dopiero wtedy dostrzegł dziada, z wyciągniętą bronią, ale było za późno. Spory strumień wody poleciał prosto na niego. Thomas odruchowo sam wyciągnął broń. Poniewczasie dotarło do niego, że to było słabe posunięcie. Ksiądz z bronią? No kurwa mać.
- Szerzymy dobrą nowinę, proszę schować broń, na litość boską - zwrócił się do mężczyzny, licząc chyba, że odwoła się do jego zdrowego rozsądku. Co zaś do broni, po chwili uspokoił się nieco. Było ciemno, oni chodzili po domach również na obrzeżach miasta. Musiał mieć coś na ewentualny atak ogarów, co nie? Podobno podchodziły coraz bliżej budynków mieszkalnych, nie było w tym więc nic dziwnego.
- Mam ten dom na liście, widocznie jakaś pomyłka - wytłumaczył się. - Schowam broń i już sobie idziemy. Tylko niech pan nie strzela. Walnie rykoszetem w któregoś dzieciaka i co? Będziesz pan miał grzech ciężki na sumieniu - dodał, powoli opuszczając lufę trzymanego rewolweru.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t430-thomas-springfield
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 70
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Dom Pankhurstów  ♦ Wto Lut 27 2018, 23:26;

Dziad aż się zatrząsł ze złości i poczerwieniał na starej gębie. Z bronią na niego?! NA NIEGO?! Aż mu pikawa zaczęła szybciej pracować a zębatki w mózgu zazgrzytały, przesuwając się i uwalniając wspomnienia dawnych przygód.
Niczym szeryf Dzikiego Zachodu, uniósł broń wyżej i mrużąc oczy wycelował prosto w pysk Springfielda.
Wyobrażacie sobie? Jak te sceny w westernach. Może to nawet południe było?
- W dupę se ją wsadź.
Mruknął, czekając aż ręka księżulka poderwie się w górę. Może nogi już nie te i w krzyżu za często łupało, ale refleks jeszcze się miało! Dziad nie sprowokowany nie strzelał (czasem), ale jak mu Thomas grzechem zaczął grozić, to dziad nie wytrzymał.
Strzelił w ziemię tuż przed nogami Springfielda. Ostatnie ostrzeżenie!
- Wypieprzać, bo zastrzelę jak psa!
Podobno wolał je topić, pewnie ŻYDząc na pociski, ale mając taką okazję przed sobą, szkoda byłoby ją zmarnować. Dzieciaki pewnie już rozpierzchły się za samochody, drzewa i śmietniki, woląc nie ryzykować
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t126-h-pankhurst#358
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 34 lata
Ekwipunek podręczny: rewolwer, biblia, telefon, trochę gotówki

Pisanie Re: Dom Pankhurstów  ♦ Sro Lut 28 2018, 10:56;

Cholerny dziad chyba czuł się bezkarny, bo był stary. No ale przecież jako ksiądz nie mógł się wdać w strzelaninę, nawet jeżeli miał na to właśnie ochotę. Dawno nie strzelał, a tutaj nadarzała się świetna okazja, skoro już ktoś mu machał strzelbą przed twarzą.
Thomas zawsze marzył o byciu kowbojem. Tylko że gdyby to był western, dziad już dawno leżałby zastrzelony, bo w miasteczkach na Dzikim Zachodzie jakoś nikt nigdy nie wyciągał szczególnych konsekwencji ze strzelanin. Na swoje nieszczęście Springfield odkrył, że to ani miasteczko na Dzikim Zachodzie, a z niego żaden Blondas, choć w Rode swojego Ramireza mieli.. W tle na próżno doszukiwać się motywu przewodniego z filmu "Dobry, zły i brzydki". Pewnie dlatego zamiast dalej nalegać, wycofał się pół kroku, akurat gdy dziad strzelił mu pod nogi.
Zaklął pod nosem szpetnie, absolutnie nie tak, jak przystoi księdzu. Nie zamierzał wystawiać drugiego policzka, jak to powinien po chrześcijańsku się zachować.
- Rzuć broń do cholery jasnej, bo po psy to dopiero mogę zadzwonić. Trafisz kogoś i będziesz miał problemy - ugryzł się w język, nim użył jeszcze jakiegoś epitetu, zapewne bardzo wulgarnego i bardzo nie na miejscu. Mimo to wycofał się jeszcze kilka kroków. Były nieziemsko wściekły, gdyby udało mu się przeżyć napad na bank bez szwanku, a paść trupem, bo jakiś stetryczały dziad swawolnie poczyna sobie ze strzelbą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t430-thomas-springfield
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 70
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Dom Pankhurstów  ♦ Pią Mar 02 2018, 11:24;

Oho starcie dwóch bandziorów? Niejeden już podskakiwał do dziada na Dzikim Zachodzie! Przeżył ich wszystkich!
Zupełnie ignorując brak lęku ze strony Springfielda, trzymał go na muszce i zrobił krok do przodu, nie zamierzając rzucać żadnej broni, do jasnej cholery!
Thomas miał tyle szczęścia, że cofając się, przekroczył niewidoczną granicę działki Pankhurstów. Malutka była, to szybko mu się udało zejść z ziemi dziada.
- Psami mnie szczujesz, przybłędo?! Won!
Zatrząsł się znowu, ani myśląc dać się zastraszyć. Znowu zapomniał, że to mała mieścina i szybko ktoś się dowie o starciu diabelskiego Pankhursta z kolejnym mieszkańcem. Najczęściej z kółkiem różańcowym! A baby to jednak miały słuch idealny, gdy chodziło o Huberta.
Olaboga mordują kochanego księdza. Ratunku! Niech ojciec ucieka! Rozniosło się po ulicy, a w zasięgu wzroku, pojawiło kilka staruch, które nie wiedziały, czy ratować Thomasa, czy się chować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t126-h-pankhurst#358
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 34 lata
Ekwipunek podręczny: rewolwer, biblia, telefon, trochę gotówki

Pisanie Re: Dom Pankhurstów  ♦ Pon Mar 05 2018, 09:22;

Ciśnienie dźwignęło mu się wysoko. Pewnie gdyby był równie stary co dziad, już padłby na ziemię powalony nagłym zawałem; na szczęście do tak podeszłego wieku jeszcze trochę czasu mu zostało. Byłby stał tam dalej i się wykłócał, bo z natury uparty lubił mieć ostatnie słowo, tym bardziej kiedy wiedział, że ma rację, a w tym wypadku tak przecież było. Przynajmniej on był o tym przekonany.
- A niech cię piekło pochłonie - odburknął, opuszczając lufę już poza wyimaginowaną granicą działki Pankhursta, która jako ziemia niczyja była najwyraźniej bezpieczna. Za dużo bab zleciało się gdzieś w tle i dalsze skakanie sobie do gardeł robiło się niemożliwe. W końcu ktoś zacznie poddawać w wątpliwość to, czy aby na pewno mają przed sobą księdza. Zawsze mógł jednak stwierdzić, że to wszystko wina jego poprzedniej parafii, gdzie tak sytuacje były na porządku dziennym, a pod amboną trzymali uzi, tak na wszelki wypadek. Byłoby to oczywistym kłamstwem, ale kto mu udowodni?
Łypiąc spod byka na Pankhursta, dawał mu do zrozumienia, że to nie koniec. W tym mieście może być tylko jeden kowboj. Wycofując się rakiem, żeby mieć na oku nieobliczalnego dziada i jego strzelbę, rozejrzał się za resztą ministrantów, kontrolnie zerkając, czy aby żaden nie oberwał jakimś ślepym trafem. W końcu gdyby tak było, można by narobić rabanu na pół miasta. Niestety wyglądało na to, że gównażeria była cała. Dopiero oddaliwszy się na bezpieczną odległość, spoza zasięgu Pankhursta, przemówił do bab, które z wprawą fińskich snajperów poukrywały się w pobliżu zasp odgarniętych na chodniki.
- Spokojnie, drogie siostry! Wybaczam temu człowiekowi, bo nie wie co czyni!
Resztę kolędy spędził kontemplując, czy dobrze zrobił przyjeżdżając tutaj. Przeżył bandytów, szajkę złodziejską i napad na bank, a prawie dał się zastrzelić nieobliczalnemu dziadkowi. Teraz tylko pytanie, czy całe jego dotychczasowe życie było tylko tutorialem, który miał go przygotować na Rode? Coraz mniej w to wątpił.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t430-thomas-springfield
Sponsored content
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Dom Pankhurstów  ♦ ;

Powrót do góry Go down

Dom Pankhurstów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Witaj w Rode! :: FABUŁA :: Rode :: Dzielnice mieszkalne-