Share|

Dom Pankhurstów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Reputacja: akceptowana
Ekwipunek podręczny: trzydzieści kredytów, telefon, gumka do włosów, czasem Karol

PisanieTemat: Dom Pankhurstów   Wto Lip 25 2017, 13:05

First topic message reminder :




DOM PANKHURSTÓW

Niewielki domek z piętrem znajdujący się w południowej części miasta. W okolicy znajduje się jeszcze kilkanaście podobnych budyneczków.
Obity z zewnątrz starą, zardzewiałą i od lat nie odnawianą elewacją liczy trzy niewielkie pokoje, małą kuchnię i łazieneczkę. Z racji kalectwa Huberta, ten zajmuje pokój na dole, który kiedyś pełnił funkcję gościnnego. Na parterze jest także kuchnia i mała łazienka. Na piętrze znajdują się dwie niewielkie sypialenki: jedna z nich należy do Rosy, druga służy jako graciarnia.
Dom otacza niewielki, niezbyt zadbany ogródek.

kostki dla Bucketa na włażenie po rynnie:
3,5- rynna odrywa się od ściany i lecisz na ziemię
pozostałe- wszystko gra.



Ostatnio zmieniony przez Rosa Pankhurst dnia Pią Wrz 15 2017, 00:48, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t117-rosa-pankhurst#322

AutorWiadomość
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: Dom Pankhurstów   Pon Paź 16 2017, 23:09

- Co? - Oprzytomniał nagle. Nikt nie strzelał, głowa wciąż była cała, gapie zgromadzeni po drugiej stronie ogrodzenia, pojedynczo nieśmiało przekraczający jego granicę stali się nagle jakby bliżsi, osadzeni w tym samym świecie. Podniósł się, rozejrzał. Serce nadal pędziło nie wiadomo dokąd, umysł za to się jakby oczyścił.
- Co się dzieje? - Powtórzył za przyjacielem. Na widok strzelby jeszcze raz zakręciło mu się w głowie, a gardło ścisnęło w supeł. Przyklęknął przed Pankhurstem, ręce mu drżały. Cztery długie oddechy później oderwał wreszcie spojrzenie od przeklętej lufy. Był blady, jak ściana, twarz miał odrapaną. Wewnętrznie walczył z odruchem wymiotnym.
- Co mam... Co robić? Nie mów jej, nic jej nie powiesz, nic, co nie? - Mamrotał, łypiąc to na Artema, to na Huberta.

_________________
Będę, jak wrócę
[mru]
Powrót do góry Go down
Online Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 70
Reputacja: wróg publiczny
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: Dom Pankhurstów   Pon Paź 16 2017, 23:24

Wypuszczając strzelbę z dłoni, przycisnął bok do ściany, nie chcąc upadać. Pamiętał co działo się ostatnim razem i straszliwie nie chciał powtórki. Nawet nie zwrócił uwagi, kiedy wyłożył się na podłodze. Trzymając się za pierś, z bólu skrzywił starą gębę.
Tak bardzo nie chciał umierać przed Bucketami, aż postanowił na moment odpuścić. Łapiąc oddech ciężko, bezradnie spojrzał na doktorka, przede wszystkim wdzięczny, że to nie żadna baba. Pocąc się jak mysz, zamknął oczy, próbując pozbyć się zawrotów głowy i nieznośnych duszności.
Nawet głos Karola zignorował, chociaż w duchu powtarzał to samo. Rosa go zabije za kolejny zawał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t126-h-pankhurst#358
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis

PisanieTemat: Re: Dom Pankhurstów   Wto Paź 17 2017, 02:53

W tym trójkącie to Artemis był głównodowodzącym. Szybkie spojrzenia na Charlesa, utwierdziło go w przekonaniu, że sam musi podejmować decyzje.
— Panie Pankhurst, wszystko będzie dobrze. — przemówił do starca, luzując kołnierz, guziki czy pasek przy spodniach o ile nosił. Pozbywał się wszystkich rzeczy, które mogłyby uciskać klatkę piersiową i powodować problemy oddechowe.
Złapał Huberta za dłoń.
— Dostał pan w szpitalu tabletkę z nitrogliceryną? Proszę ścisnąć moją rękę jeśli tak. — polecił rzeczowo, podnosząc wzrok na Bucketa.
— Weź się w garść i poszukaj aspiryny, polopiryny S, etopiryny, acardu, cardiopiriny, hascopiryny, ascalcin plus, ascodanu, asprocolu, calcipiryny lub coffepiriny. Przenieśmy go do auta, będzie szybciej bo nim przyjedzie ambulans... Panie Pankhurst, wiem, że nie może pan złapać oddechu ale panika jedynie pogorszy sytuacje.

1,3,4 - Charles znajduje właściwą tabletkę.
2,5, 6 - Tabletek nie ma, Artemis decyduje się przenieść Huberta do samochodu. Łapie za przód, Karol za nogi!

_________________
❝ Take this to make you better
Though eventually you'll die ❞


Obecność w kratkę do końca lutego 2018.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: Dom Pankhurstów   Wto Paź 17 2017, 17:11

1 - Charles znajduje właściwą tabletkę.

Z oczywistych względów Charlesowi nawet nie przyszło do głowy przejmować dowodzenie w zastępstwie Artema. Ilekroć patrzył na dogorywającego w progu dziada, zapominał języka w gębie. Choć na jego końcu, gdzieś głęboko błąkało się ciche przepraszam, to wiedział bardzo dobrze, że nawet najszczersze przeprosiny nie zdadzą się na nic... Zwłaszcza, jeśli z tej swojej miłości dziada przypadkiem zabił!
- Ja... - Nie dokończył, zapomniał, co chciał powiedzieć. Bez słowa przytakiwał lekarzowi za żadne skarby nie chcąc przyznać, że ze wszystkich wymienionych nazw zapamiętał jedną. Ostatnią. Zacisnął usta i przypominając sobie, gdzie Rosa trzymała dziadkowe leki, udał się w tamtym kierunku. Całą zawartość szafki bez ceregieli wyrzucił na kuchenny stół. Szukanie tych o znajomo brzmiącej nazwie mijało się z celem, Charles zapomniał już nawet tej ostatniej, którą miał w głowie jeszcze przed sekundą. Z paskudnym uczuciem pasa zaciskającego się wokół gardzieli opuścił kuchnię z całym hubertowym arsenałem medykamentów. Wszystko, co wyglądało na tabletki, czopki, pastylki czy inne kapsułki, wylądowało pomiędzy Warlegganem, a Pankhurstem. Leki na nadciśnienie, pomiędzy nimi witaminy, nieśmiertelny tran, tabletki na kaszel, gardło, a nawet katar! A pomiędzy tym wszystkim niezawodny kwas acetylosalicylowy. Zaraz znów poderwał się nerwowo z ziemi i zmierzając w stronę ulicy, wyciągnął z kieszeni papierosa.
- A wy na co się gapicie? Wypad stąd! - Wykrzyczał do publiki, która w najlepsze okupowała już podwórko. Energicznym krokiem zbliżył się do wścibskiego kółeczka. W tej przedziwnej mieszance strachu i agresji począł energicznie wymachiwać rękami, zasłonić jakoś widok na wejście do domu. Grzeczny chłopak starej Hiacynty, co to zawsze dzień dobry mówił na ulicy i pomagał zakupy nosić, teraz darł się wniebogłosy i nie szczędząc wulgaryzmów wypraszał gapiów z obejścia.
- Chcecie pomóc? Nie? To wypierdalać! - Kilka oburzonych dusz obróciło się na pięcie i poszło w swoją stronę, rozpowiedzieć nowinę po całym Rode. Na miejscu została tylko Pelagia i wścibska sąsiadka z naprzeciwka. Jakiś dzieciak schował do kieszeni telefon, którym nagrywał całe zajście, włącznie z wybuchem Bucketa. Nim Karol zdołał za nim krzyknąć, ten szybko wsiadł na rower i odjechał. Nie chcąc przyznać nawet przed sobą samym, że nawrzeszczał na tych ludzi z żałosnej potrzeby wyżycia się, wrócił do Huberta i Artema.
- Możemy jechać. Gdzie kluczyki? - Wciąż w stanie niesprzyjającym podejmowaniu rozsądnych decyzji, Bucket był na każde polecenie Warleggana.

_________________
Będę, jak wrócę
[mru]
Powrót do góry Go down
Online Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 70
Reputacja: wróg publiczny
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: Dom Pankhurstów   Wto Paź 17 2017, 21:47

Zacisnął palce na dłoni doktorka, mając ochotę zrobić to na gardle Bucketa. Pysk Karola, wcale nie pomagał Pankhurstowi się uspokoić. Ale gdzieś ta cholerna tabletka była. Niejedna. Pełno nawet skitranych pod poduchą starego fotela.
Dziad nie cierpiał tabletek, ale gdy widmo śmierci zajrzało w oczy, był gotów zgodzić się na wszystko. Byle tylko żadna baba go nie dotykała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t126-h-pankhurst#358
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis

PisanieTemat: Re: Dom Pankhurstów   Wto Paź 17 2017, 22:18

Nie uczono go tego na studiach. Zimna krew była cechą wrodzoną i pożądaną w zawodzie Warleggana. W tej chwili liczyło się ustabilizowanie Pankhursta oraz uspokojenie Charlesa. Zakasał rękawy, wyciągając rękę po tabletkę kiedy otrzymał ich całą szufladę. Długimi i giętkimi palcami przeglądał zawartość wybierając tą właściwą. Zdecydował się na aspirynę, przelotnie zerknął na Bucketa który rozganiał gapiów (dobrze, że nie rozjeżdżał). Doskoczył do kranu  i nalał do jednej ze szklanek wody. Podparł głowę Huberta polecając mu wypicie; połknięcie aspiryny. Przez cały czas przemawiał do niego stanowczo i uspokajająco, specjalnie unikając typowo babskich zwrotów czy też głaskania.
— Dobra, łap za nogi. — jak najdalej od dziada, hehe. Przeszli oboje przed dom, kierując się do zaparkowanego auta. — Mam w kieszeni. Rozłóż fotel pasażera. Będę prowadził. — wolał nie oddawać kierownicy poddenerwowanemu przyjacielowi. Wjechaliby jeszcze w bar na rogu albo w Pelagię. Zapakowali się w podróż i pojechali.

z.t x 3 → do szpitala

_________________
❝ Take this to make you better
Though eventually you'll die ❞


Obecność w kratkę do końca lutego 2018.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Reputacja: akceptowana
Ekwipunek podręczny: trzydzieści kredytów, telefon, gumka do włosów, czasem Karol

PisanieTemat: Re: Dom Pankhurstów   Sro Lis 08 2017, 18:41

< z vincentówki. Najebana, to do domu.

Rios odwiózł ich pod sam dom Rosy, która przez całą drogę, jak nakręcona powtarzała, że nie chce zostać aresztowana i że nic nie zrobiła. Dopiero, kiedy policjant zasugerował, że naprawdę ją zamknie- zamknęła się. Ponownie odezwała dopiero, kiedy Leonel, jego wąs oraz pijana Elia i Felix odjechali.
- I so, i wizisz? Mówiłam si, że naz nie zamknjie - otworzyła torebkę i zaczęła w niej szukać kluczy - A kjedy wejźiemy na górę to si zdejmę te brudne spodnje i bęziesz mieź tagi sekz, że jinnym zie nie bęziesz przechwalaź - znalazła je w końcu i wsunęła klucz w zamek. Znaczy, próbowała trafić.
- Ujadę zię jak amazonka byka, a potem... no wchoź, kurwa...- spróbowała trafić w dziurkę jezcze raz, tym razem skupiając się. Wyszło. - A potem zrobię zi to... a potem tak... - weszła do domu opowiadając Bucketowi czego to zaraz nie zrobi z nim w łóżku, i jak bardzo nie będą świntuszyć. Najwyraźniej już zapomniała, że była na niego obrażona. - Zamknij żwi.
Zdjęła jeden but, potem drugi, torebkę rzuciła gdzieś w kąt. Wchodząc po schodach w seksowny sposób (a przynajmniej była pewna, że tak to właśnie robi) zdjęła sukienkę i weszła do swojego pokoju.
- No choź tu, i weś mnie byku... - trzy sekundy potem położyła się na łóżku, z twarzą w poduszce. Zasnęła momentalnie. Charles usłyszał ciche chrapnięcie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t117-rosa-pankhurst#322
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: Dom Pankhurstów   Sro Lis 08 2017, 19:48

Charles zorientował się, że nic więcej nie wskóra. Przerwał Rosie zabawę w 70 minut w niebie z Elią, do tego odważył się porozmawiać z Fioną, czego absolutnie nie powinien robić! Przez całą drogę pozwolił sobie na wymowne milczenie, niespecjalnie chciało mu się spać w policyjnym wozie, czy w ogóle, poruszać. Wyraźnie za to odetchnął z ulgą, kiedy Riosowi udało się Rosę uciszyć. Przez lusterko posłał mu pełne wdzięczności spojrzenie. Namęczył się chłop dzisiaj porządnie przy ogarnianiu zapijaczonej hałastry, Bucket uznał, że musi to zapamiętać i przy najbliższej okazji postawić mu jakieś... piwo.
Pomógł dzewczynie wygramolić się z pojazdu, znów obciągnął jej podwiniętą kieckę i pożegnał się z całym towarzystwem. Cieszył się cholernie, że ten dzień już się kończy.
- Mhmm - mruknął, oparty o framugę, zerkając jednym okiem na to, co Rosa wyczyniała z zamkiem. Nie ingerował, dość się już dziś oboje naszarpali. On równie dobrze mógł wyłożyć się tu, na trawniczku. Pankhurstówna, jak widać, miała nieco inne plany.
- Rosa... - Zaczął. Jego stan dawno już przestał przypominać alkoholową euforię i teraz był po prostu... zmulony. Pankhurstówna, wzorem przysłowiowej krowy zaczęła dużo i głośno ryczeć. Przez myśl mu przeszło - po raz enty w ich długiej znajomości - że powinna odstawić alkohol, który rozbudzał w niej niespożyte pokłady biseksualnej chuci, powstrzymał się jednak od komentarza. Był zbyt zmęczony nawet na poruszanie strunami głosowymi... Tak mu się przynajmniej zdawało. Musiał bowiem przyznać, że wizja, jaką pijana dziewczyna przed nim roztaczała, podziałała na jego wyobraźnię.
- No to choź tu - dogonił ją na schodach i pomógł ściągnąć sukienkę. Kiedy padła na łóżko, rzucił się za nią, jak dziki athwal na Mateuszkowe udo... I też zasnął. Pół Karola na pościeli, pół na podłodze. Bez koszulki, za to ze spodniami opuszczonymi do kolan, z głową na jednym z Rosiczkowych ud. Z półotwartych ust na jej skóre skapywały kropelki śliny. I tyle z ich wspólnej miłości.
Powrót do góry Go down
Online Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Reputacja: akceptowana
Ekwipunek podręczny: trzydzieści kredytów, telefon, gumka do włosów, czasem Karol

PisanieTemat: Re: Dom Pankhurstów   Sro Lis 08 2017, 22:15

Poranek okazał się mało litościwy. Rosę obudziło uczucie kapcia w ustach i ból głowy. A także zimno, bo i żadne z nich nie pomyślało o tym, żeby się przykryć. Zdecydowała się nieco poruszyć i to był błąd.
- Jezu... - syknęła, kiedy poczuła potężne ukłucie gdzieś od strony czoła. Ciemne loczki Charlesa połaskotały ją w tyłek. Poczuła też, że jej mokro. Posikała się? Odwróciła się gwałtownie, co zaowocowało kolejnym bólem, aż zacisnęła powieki. Zobaczyła żałośnie śpiącego Bucketa i stęknęła coś pod nosem.
- Charlie...- szepnęła nie mając odwagi mówić głośniej. - Cha... a, z resztą.
Ostrożnie i powoli wysunęła się spod niego, żeby się nie obudził. Przybierając minę cierpiętnicy zeszła chwiejąc się na dół. Znalazła butelkę wody i coś przeciwbólowego, co od razu zażyła. Wracając zahaczyła o toaletę, ponieważ zrobiło jej się tak niedobrze, że musiała przez chwilę poklęczeć nad toaletą niepewna swojego żołądka. Na swoje szczęście obyło się bez pawia. Umyła przy okazji zęby, znowu napiła się wody i tak zmarnowana wróciła do swojego pokoju.
- Bucket... - postawiła butelkę przy łóżku, prochy, które dla niego wzięła na stoliczku obok. - Jezu... - zdjęła mu buty, ściągnęła do końca spodnie i spróbowała przepchnąć na ma teraz. Sama nie dała rady, musiał jej w tym pomóc. Wysunęła spod mechanika kołdrę i go nią przykryła by zaraz wpełznąć pod pierzynę. Objęła Charlesa opierając głowę na jego klatce piersiowej, żeby się ugrzać. Trochę śmierdział, ale nie przeszkadzało jej to. Bywało gorzej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t117-rosa-pankhurst#322
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: Dom Pankhurstów   Sro Lis 08 2017, 23:22

Bucket miał na szczęście większą tolerancję na alkohol, niż Rosa. W dodatku nikomu nie ukradł wina, przerwy w piciu też miał całkiem spore, w dodatku w międzyczasie się zdrzemnął... A jednak się skuł. Skuł się, jak nieboskie stworzenie. To chyba nie był jego dzień.
Nie mógł się dobudzić, na swoje szczęście i zgubę zarazem. Bo kapeć w ustach był jego najmniejszym problemem. Największym z nich były kolana, a dokładniej fakt, że kompletnie ich nie czuł! Zupełnie tak, jakby to na nich właśnie miały kończyć się jego nogi. Zapewne to między innymi dlatego nie poruszył się, kiedy ściągała mu spodnie.
- Wskakuj na rame, podrzzucem - uśmiechnął się głupawo. Śniło mu się, że wiózł Rosę na rowerze, dokąd? A czy to ważne? Chwilę później znalazł się zapewne u kresu swej drogi, bo otworzył oba zaspane żuczki, które zaraz bezrozumnie zapatrzyły się na Różyczkę w bieliźnie. Głupawy banan nie schodził mu z pyska.
- Hehehe, jak się czujesz? - Zarechotał, widząc ją w takim stanie, menda! Wpełznął na materac i otulił Pankhurstównę ramieniem. Przestał się śmiać, kiedy poczuł, że i jego mózg zaczyna się rozszerzać, a szwy czaszkowe zaczynają puszczać. - Au. - Sięgnął po proszki - miałem iśść do domu, chyba nie pykło - otulił ją jeszcze mocniej. Ciekawe, czy wciąż się boczyła za Fionę...?

/zt, reszta w retro
Powrót do góry Go down
Online Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 34 lata
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny: rewolwer, biblia, telefon, trochę gotówki

PisanieTemat: Re: Dom Pankhurstów   Pon Lut 19 2018, 09:50

Bardzo nieświadomy tego, gdzie się ładuje Thomas wędrował kilka metrów za ministrantami, którzy przepychając się między sobą i ślizgając na oblodzonych chodnikach, dzwonili dzwonkami zwiastującymi nadejście kolędy. Nie zostało mu już zbyt wielu domów, pozostawało się tylko cieszyć. Nie chciało mu się upominać nieznośnych gówniaków, więc ignorując już ich zachowanie, po prostu wlókł się, modląc o koniec tej męki.
Springfield nie mógł wiedzieć, że w jego listę wkradł się błąd, a adres, pod który właśnie się udawali, bynajmniej nie był tym właściwym. Próbowali mu to uświadomić ministranci, gdy już znajdowali się raptem kilka metrów od ganku domu Pankhurstów. Thomas wierzył jednak całym sercem w nieomylność zapisków proboszcza i nie dał sobie wmówić, że stoją u progu miejsca zamieszkania największego antyklerykała w całym Rode. W dodatku antyklerykała, mającego w posiadaniu strzelbę.
Marudzenie ministrantów zbył zjadliwym: "bo powiem proboszczowi, że ukradliście mi koperty", które na dłuższą chwilę ich uspokoiło. Chyba tylko dlatego, że doszli do wniosku, że wredny ksiądz i tak dostanie zaraz za swoje.
Zapukali zatem, wtórując jeden drugiemu w kolędzie "Przybieżeli do Betlejem". Thomas stając w niedalekiej odległości od ganku, udawał że pomrukuje pod nosem, ale już przygotował sobie kropidło. Chciał to załatwić jak najszybciej.
Powrót do góry Go down
Online Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t430-thomas-springfield
Sponsored content
Ogólne
Dodatkowe

PisanieTemat: Re: Dom Pankhurstów   

Powrót do góry Go down

Dom Pankhurstów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Witaj w Rode! :: FABUŁA :: Rode :: Dzielnice mieszkalne-