Share|

Ulica

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
AutorWiadomość
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Ulica  ♦ Sro Lip 19 2017, 00:23;




ULICA

Główna ulica ciągnie się przez całe miasto. Im dalej jednak od centrum, tym jest mniej zadbana. Mieści się przy niej kościół, szpital oraz mały oddział bankowy. Odjeżdża stąd też bus kończący trasę aż za miastem, przy fabryce.
Od głównej ulicy odchodzi pomniejsza uliczka, którą dotrzeć można na przedmieścia, gdzie znajduje się niewielka dzielnica zabudowana małymi, jednorodzinnymi domkami z jeszcze mniejszymi ogródkami. Większość z nich to pozostałości po domach przeznaczonych dla więźniów. Obecnie nieco poprzerabiane i odnowione na miarę możliwości ich mieszkańców.
Kierując się w drugą stronę odnogi dotrzeć można na targowisko, niewielki ryneczek, na którym można kupić najróżniejsze przedmioty oraz żywność.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 46
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Ulica  ♦ Czw Lip 27 2017, 09:31;

Początek…

Rode. Przekleństwo, szaleństwo, odkupienie, więzienie. Z kolonii do kolonii, czy mogłem stąd uciec, czy chciałem tu zostać nie wiem. Dzień mijał tak samo od kilku lat, nie, od kilkunastu lat, właściwie noc. Nic się nie mogło wydarzyć ja mogłem być tylko tym kim byłem. Czyli nikim! Skończyłem pracę. Przekręciłem klucz w barowych drzwiach, który głośno zazgrzytał w trochę przerdzewiałym zamku. Muszę go naoliwić – pomyślałem. Tylko tyle, a może aż tyle. Odwróciłem się w kierunku ulicy, niby długiej jak na tutejsze standardy. Spojrzałem w prawo, potem w lewo po czym sięgnąłem do kieszeni spodni po paczkę papierosów, była pognieciona, tak samo jak w niej trzy ostatnie papierosy. Włożyłem jeden do ust potem odpaliłem srebrną zapalniczką.
Uśmiech pojawił się na twarzy, podniosłem głowę wraz z dymem unoszącym się w powietrze. Powłoka była już wyłączona. Dziwne czasy. W książkach czytałem, że świat kiedyś był inny. Czy lepszy, po prostu inny. Ruszyłem powoli w kierunku domu. Ciekawe czy Ash jeszcze tam była, zazwyczaj wychodziła zanim wróciłem. Unikała mnie? Hm być może. Tak jak Max…
- Dzień Dobry – kiwnąłem sąsiadowi, zapewne szedł po świeże pieczywo. Zatrzymałem się tuż przed klatką schodową unosząc wzrok na wierzę kościoła.
- To se matka wybrała.. – mruknąłem pod nosem gasząc jednocześnie papierosa na płycie chodnikowej – hmm to już sześćdziesiąt dwa dni – szepnąłem ponownie pod nosem, tyle czasu nie sięgałem po alkohol. Uśmiechnąłem sie w duchu na sam fakt. Byłem niejako dumny z siebie, ja sam bo kto inny, nie musiałem nikomu imponować, tylko sobie, wewnętrznemu ja. Satałem jeszcze przez chwilę na ulicy wpatrzony w wierzę kościoła. W krzyż umieszczony na samym jej końcu, wysoko.

ZT
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t135-marilyn-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Ulica  ♦ Sob Gru 09 2017, 19:31;

/Ze szpitala.

Do budki z kebabem musieli przejść paręset ładnych metrów, po drodze wymieniając nic nie znaczące uwagi i głupie żarciki. Nagle do ich nozdrzy dotarł kojący zapach świeżej kapusty i pieczonego mięsa, a ich oczom zaraz ukazał się maleńki lokal prowadzony przez pannę Paulinkę, kobietę z prawdziwym sercem do kebabów. Na tablicy przed lokalem znajdowało się menu: kebab w bułce, kebab w picie, trzy rodzaje sosów. Standard. Nieco dalej, wzdłuż chodnika w odległości kilku metrów stały ławki, gdzie można było spokojnie przysiąść i zjeść zamówiony posiłek. Pierwszeństwo w wyborze Charles dał Fionie.
- Panie przodem - rzucił, przystając nieco dalej od okienka. Kiedy Fiona zdecydowała, czego jej wygłodniały żołądek pragnie, on zamówił drugiego w bułce, z ostrym sosem i coś do picia. Odkręcając butelkę coli zerknął na O'Dwyer znacząco.
- Przyznaj się, od początku chodziło ci o to, żeby wyciągnąć mnie na kebaba - nie, wcale tak nie myślał. Wciąż jednak nie dowiedział się, dlaczego tak bardzo nie chciała, by Bucket wyszedł ze szpitala.

_________________
Jestem piękny.
[mru]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 28
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Ulica  ♦ Sob Gru 09 2017, 21:32;

<--- szpital

Fiona koniec końców zdecydowała się nie na kebaba, a na falafel. Podsmażone kawałki bakłażana jako dodatek do tego brzmiały niesamowicie zachęcająco. Gdy usiedli na ławce Fiona nie mogąc już powstrzymać głodu zabrała się do jedzenia w raczej nieelegancki sposób.
- Uwielbiam jedzenie - odezwała się, by zaraz znowu zapełnić usta tureckim przysmakiem. - Tak, zjeść z tobą kebsa to był mój misterny plan. Dlatego tylko wymyśliłam sobie historię, którą zaraz zamierzam ci opowiedzieć... - odgarnęła kosmyk włosa za ucho i nawet na chwilę przestała jeść. Wyraźnie też spoważniała. -Wczoraj, kiedy znalazłam Vincenta i zaprowadziłam do domu on bardzo nie chciał żeby ktokolwiek się o tym pobiciu dowiedział. Myślałam nad tym trochę i wydaje mi się, że to między innymi dlatego tak koniecznie nie chciał do szpitala. Albo żeby w ogóle ktoś go zbadał. Już nie wspominając o mówieniu komuś ze znajomych o tym zajściu. Nie wiem kto go tak urządził, ale wydaje mi się, że ten ktoś mocno go zastraszył... - zamilkła na chwilę jakby przez chwilę nad czymś się zastanawiając. - Wydaje mi się, że on nawet nie zamierza wnieść skargi o pobicie na policję... Nie wiesz co mogło się tam stać? Albo kto mógł go tak zastraszyć?
Naprawdę wydawała się zmartwiona. Koniec końców widziała w jakim był stanie i chociaż nie przyznawała tego przed Vincentem, wiedziała że gdyby przypadkiem nie spotkała go na drodze mogło się to skończyć naprawdę źle.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t173-fiona-o-dwyer
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Ulica  ♦ Sob Gru 09 2017, 21:50;

Charles, w przeciwieństwie do Fiony nie zdawał sobie tak do końca sprawy z powagi sytuacji. Nie widział stanu Edmasa przed przyjazdem pogotowia, nie widział go przed operacją, ba! Nawet tuż po operacji. Silny chłopak zdążył przynajmniej częściowo dojść do siebie. Bucket wolał myśleć, że to było coś niegroźnego. Bo i kto miałby zlać go aż tak dotkliwie, no i przede wszystkim za co?
On również wgryzł się w bułkę, świdrując O'Dwyer spojrzeniem. Nie bardzo rozumnym, dodajmy.
- Co... - Mruknął, strzepując okruchy z kurtki - nie wiem, wspominał mi coś ostatnio o Riosie, że go zgarnął. Myślałem, że chodziło o zniknięcie Felixa, ale może... Może on przeciw komuś zeznaje, dlatego tutaj wrócił, żeby się zaszyć? No weź pomyśl, na cholerę informatyk, który z palcem w dupie znalazłby zatrudnienie w jakimkolwiek miejscu w kraju, miałby wracać do tej dziury? Bo jak nie, to nie wiem, nic mi nie mówił - odpowiedział, gapiąc się łakomie na stygnące w ręku żarcie. Wgryzł się ponownie.

_________________
Jestem piękny.
[mru]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 28
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Ulica  ♦ Nie Gru 10 2017, 19:02;

Fiona wysłuchała co Charles miał w tej sprawie do powiedzenia. Niby miało to sens, ale jednak nie do końca.
- Ty też byłeś w Nowym Jorku i wróciłeś. Może po prostu tęsknił za domem? - odłożyła na moment bułkę, by napić się fanty, którą przy okazji kupiła w budce. - Ale może masz rację. Tylko gdyby napadł go ktoś przeciwko komu zeznaje to jaki miałby powód pobić Vincenta, a potem puścić wolno żeby dalej zeznawał? A jeśli wypuścił go by cofnął zarzuty chyba pierwszym co chciałby zrobić byłoby zadzwonić do tego Riosa, o którym mówiłeś... kto to w ogóle jest? Policjant, prawnik? W każdym razie pewnie chciałby mu szybko dać znać, że cofa zarzuty? - zastanowiła się nad tym wszystkim i westchnęła nie wiedząc od której strony się do tej sprawy zabrać. - Znasz tego Riosa? Może zapytamy go czy pobicie Vincenta mogło mieć związek z jakaś konkretną sprawą?
No cóż nie mieli niestety oboje pojęcia co mogło skłonić Vincenta do takiego, a nie innego działania. Wydawało jej się, że próba rozwiązania tej sprawy będzie trochę jak błądzenie w ciemności po omacku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t173-fiona-o-dwyer
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Ulica  ♦ Nie Gru 10 2017, 19:59;

Może na samym, samiutkim początku wszystko wydawało mu się proste i składne, to prawda. Im dłużej jednak nad tym myślał, tym więcej luk odkrywał. Prawda była taka, że po prostu nic nie wiedział. Nie miał pojęcia, co dzieje się w życiu Edamsa. O Tayi też przecież do tej pory nie miał pojęcia! Może więc faktycznie powinien zamknąć gębę i przestać o tym deliberować?
- Może. Nie wiem. Chyba podbijasz z tym do złej osoby, ostatnio więcej pracuję, niż wymieniam uwagi towarzyskie - przyznał, kontynuując łakome pożeranie swojej obiadokolacji. Po chwili kontynuował. - Zapytam Riosa, nie znasz go? Policjant, odwoził nas po imprezie, wtedy jak... No wiesz. Kradzież pościeli, pijane dziewczyny... - Wzruszył ramionami. Tyle pamiętał. Zapomniał nieborak kompletnie o tym, że na ogród skakał przez okno, zostawiając Fionę w pokoju w środku rozmowy! Nie był sobą.
- Ale jak mamy go niby wypytywać o sprawy policji? - Zapatrzył się na przeciwległą stronę ulicy, którą właśnie przechadzał się jakiś Pan Żul - bez sensu. - Westchnął.

_________________
Jestem piękny.
[mru]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 28
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Ulica  ♦ Pon Gru 11 2017, 11:18;

Uniosła wzrok znad swojej bułki, gdy wspomniał o imprezie. Chociaż musiała się teraz bardzo koncetrować, bo sos powoli zaczynał uciekać jej bokami. A nie lubiła zlizywać niczego ze swoich palców.
- Uhm nie, po tym jak wyskoczyłeś z okna na piętrze, żeby do nich dołączyć uznałam, że nie jestem na tyle pijana by pójść w twoje ślady i pojechałam do domu - wytłumaczyła mu rozbawiona. Mogła się spodziewać, że skończy się to wizytą policji. - Ale nie spodziewałabym się, że policjant będzie taki miły, żeby poodwozić was do domu. To jakiś wasz znajomy?
Nie zdziwiłaby się. Pewnie chodzili razem do szkoły. W Rode zdawało się, że każdy zna każdego i wie wszystko o wszystkich. No, tylko o Edamsie jakoś Charles nie wiedział wystarczająco. Co za rozczarowanie!
- Nie wiem, może po prostu powiedz mu prawdę? Wiem, że Edams koniecznie nie chciał, żeby ktoś wiedział. Ale jako jego znajomi chyba jesteśmy zobowiązani pomóc mu wbrew jego woli? Zresztą możesz powiedzieć temu Riosowi, że to ważne by zachował dyskrecję. Jest coś takiego jak tajemnica spowiedzi na policji?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t173-fiona-o-dwyer
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Ulica  ♦ Pon Gru 11 2017, 14:06;

Powiedzieć, że gały wyszły Bucketowi z orbit, to srogie niedopowiedzenie. Mało nie zadławił się kawałkiem kapusty w odruchowej chęci parsknięcia ze śmiechu. W najśmielszych snach nie podejrzewałby sam siebie o taką brawurę. Aż strach pomyśleć, co mógł w Nowym Jorku wyczyniać na autopilocie, skoro w Rode namyślił sobie bawić się w parkourowca!
- Skąd wyskoczyłem?! - Żachnął się, kiedy już odzyskał normalny oddech i sięgnął po jedną z serwetek. Był pewny, że właśnie opluł sobie sosem całą brodę! - Znaczy, nie wiem, czy chcę wiedzieć, może lepiej to zostawmy. Chyba Elia się coś z Riosem zna. Ja tak nie bardzo, miałem z nim tylko przyjemność, jak babcia wzywała policję do sąsiadki rzekomo "demoralizującej mieszkańców". - Biedna kobiecina tylko przebierała się przy oknie, a przez to dostało jej się od kółka łatką kurwy. Otarł jeszcze twarz ręką i był już względnie czysty. Pomiędzy Bucketem, a Riosem była całkiem spora, wiekowa przepaść. Nie pytał go nigdy, ile ma lat, ale jak sam podejrzewał, do czterdziestki chłop już na pewno dobijał. Wiele się więc w tym osądzie Bucket nie pomylił, co i tak w gruncie rzeczy było mu obojętne.
- Wbrew woli nie chcę nikomu pomagać. Jak będzie unosił się honorem i chciał wszystko sam załatwić, to na siłę go nie uszczęśliwię. Mogę co najwyżej przemawiać do rozsądku. Zapytam Riosa o co chodzi, ale jakoś nie sądzę, że cokolwiek wskóram. Bo jeśli jest w policji jakaś tajemnica spowiedzi, to jakoś nie sądzę, że mnie obejmuje. - Zaśmiał się cicho i dojadł swoją porcję. Zgarnął z ławki butelkę coli i szybko ugasił palenie w przełyku. Fiona miała rację, najlepsze jedzenie świata.

_________________
Jestem piękny.
[mru]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 28
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Ulica  ♦ Pon Gru 11 2017, 16:48;

Za to Fionie mało nie wyszły kawałki sałaty z buzi jak zaczęła śmiać się na widok jego miny. Nawet zasłoniła usta dłonią, bo musiała wyglądać teraz niesamowicie nieelegancko.
- Nie pamiętasz tego? - wydusiła, kiedy wreszcie udało jej się przełknąć wszystko co do tej pory mało nie uciekło jej z ust. - Twoja babcia to ta słynna babka Bucket, przewodnicząca kółka? Wuj mi coś kiedyś wspominał, że trafił na jej czarną listę.
Chociaż to pewnie nikogo nie dziwiło. Jej wuj bądź co bądź był trochę dziwakiem, chociaż Fiona zawsze broniła jego godności, kiedy ta stawała pod znakiem zapytania.
- Wbrew woli to ja zadzwoniłam po karetkę, jak mi zabraniał. I jakbym tego nie zrobiła on by tam umarł. Byłby trupem, Charles. Ogarniasz powagę sytuacji?
- spoważniała i to mocno.
Może i nie była najlepszą przyjaciółką Vincenta. Może znali się mało i krótko i może faktycznie była to jedna z sytuacji, kiedy powinna pilnować własnego nosa. Ale się bała. Bała się, że jeśli nic nie zrobi będzie tego potem mocno żałować. A wolała żałować działań, niż bezczynności.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t173-fiona-o-dwyer
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Ulica  ♦ Pon Gru 11 2017, 20:24;

Charles nie widział nic śmiesznego w czarnej dziurze, podczas której mogło wydarzyć się wszystko. Każdy, kogo by nie zapytał, zapewniał go, że nie robił nic niewłaściwego, on sam jednak nie był tego taki pewien. Pewności nie mógł mieć nigdy.
- Tak, to moja babcia i nie, nie pamiętam, żebym skakał przez okno - odburknął, nie chcąc rozgadywać się ani o dziurze w jego pamięci, ani o jedynej żyjącej, najbliższej rodzinie. Ostatnio znów w ramach pasywno-agresywnego protestu, zagasił kilka kiepów w doniczce przed domem. Jak za starych, dobrych, nastoletnich czasów. Mało kto wiedział o tym, że nawet sam Charles znalazł się ostatnio na czarnej liście swojej babci. Dokładniej rzecz ujmując - ugruntował na niej swoją pozycję, obwieszczając staruszce wszem i wobec, że zamierza oświadczyć się Rosie, kiedy tylko uzbiera fundusze. Z planu tego, nawet po burzliwej rozmowie, wcale nie zrezygnował.
- Hm. Aż tak źle? - Spuścił łeb. Musiał przyznać, że wcale nie zdawał sobie sprawy z powagi sytuacji. Jak zawsze wychodził z założenia, że złe rzeczy przytrafiają się każdemu, tylko nie mnie i nie moim najbliższym. Typowy, dobrze ludzkości znany mankament w myśleniu. Nie chciał pamiętać, że podobnie było, kiedy dotarła do nich wieść, że jego ojciec już z polowania nie wróci. W to również nie chciał uwierzyć. Czekał na niego przez całą noc, doprowadzając tym Hiacyntę do szału. Już o tym nie pamiętał, szczegóły zostały zatarte przez upływający czas.
- Możemy to zgłosić Riosowi - westchnął głęboko, odwracając się do O'Dwyer całym ciałem - tyle możemy zrobić. Ale jak chcesz cisnąc Edamsa, żeby wyśpiewał, co się stało, to nie wróżyłbym sukcesu. - Założył prawą łydkę na kolano i wpatrywał się w uświnioną sosem Fionę.
- Coś ci skapnęło. Tu - wskazał na apaszkę, tuż przy samej brodzie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 28
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Ulica  ♦ Pon Gru 11 2017, 23:11;

Mógł zapytać Fiony. Ona zdawała się pamiętać nieco detali, którymi mogłaby się z nim podzielić. No, ale skoro nie chciał... Może poczeka aż będzie miał dzieci, a wtedy to im zacznie opowiadać historie o ich ojcu, by podminować jego autorytet? To byłoby coś w jej stylu.
- Tak źle - uznała, że podkreśli to jeszcze raz, żeby nie było nieporozumień. Sytuacja naprawdę nie była ciekawa. Nie mogła winić go, że oczekiwał zawsze najgorszego. Ale w tym przypadku łatwiej byłoby go przekonać gdyby nie liczył się z "najszczęśliwszą" wersją wydarzeń. Choć wtedy straciłaby efekt zaskoczenia.
- Może nie będzie musiał zeznawać. Nie wiemy przecież, czy Rios nie ma już rozeznania w sprawie. Może więc od razu będzie wiedział o co chodzi? Jeśli nie... cóż, powinniśmy przynajmniej spróbować, prawda?
Zerknęła w jego stronę i zacisnęła serwetkę w dłoni. Gdzieś w międzyczasie zdążyła zjeść to i serwetki już nie potrzebowała.
- Co? - zerknęła w dół, by natknąć się podbródkiem na jego palec. - O nie... Tłusta plama! I jak ja się tego teraz pozbędę? - wydusiła tonem zrezygnowanej pani z zaplamianą koszulą z reklamy vanisha. Czy innego podobnego spotu reklamowego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t173-fiona-o-dwyer
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Ulica  ♦ Wto Gru 12 2017, 00:40;

Charles bał się zapytać, toteż nie pytał. Wiedział już, że nie dobierał się do niej, nawet na autopilocie, więcej nie musiał wiedzieć. Może nawet słusznie? Utonąłby w rozpaczy, gdyby dowiedział się, jakie rzeczy pannie O'Dwyer wtedy wygadywał, jakimi intymnymi szczegółami się z nią dzielił. Bez tej wiedzy był jednak spokojniejszy.
- Dobra, niech ci będzie. Słabo siebie widzę w roli detektywa, ale okej. Będziesz moim mózgiem - parsknął śmiechem, który został z nim aż do momentu, kiedy zauważył niefortunne zabrudzenie.
- Wypierzesz. Mam jeszcze jedną serwetkę, czekaj - zebrał nią tyle sosu, ile się dało, rozprostował ją jeszcze w palcach, by upewnić się, że niczego nie pominął. Wyglądało na to, że już wszystko w porządku poza tym, że sam był w okruszkach, z których szybko się otrzepał.
- Może to głupio zabrzmi, ale spróbujmy nie popadać w paranoję. Nikomu to w niczym nie pomoże. Przynajmniej, dopóki nie pogadam z policją - uśmiechnął się. Wyglądało to niemal, jak uśmiech pokrzepiający.

_________________
Jestem piękny.
[mru]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 28
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Ulica  ♦ Wto Gru 12 2017, 12:15;

Będzie mózgiem? Rozbawiła ją ta myśl. Nie wychowała się wprawdzie w latach dziewięćdziesiątych dwudziestego wieku, ale kto powiedział, że kultowe kreskówki tamtych czasów nie doczekały się jakiegoś remake'u? Na pewno tak było! I właśnie z tego powodu przed oczami stanęły jej dwie myszki laboratoryjne.
- Super będziemy jak Pinky i Mózg! Ja będę mądra, mała i gruba, a ty wielki i głupi! I-de-al-nie! - roześmiała się znowu.
Chyba powaga już jej przeszła. Nic zresztą dziwnego. Skoro Charles zgodził się jej pomóc mogła się trochę rozluźnić.
- Dzięki - odchyliła nawet nieco głowę, by łatwiej było mu odsosić jej apaszkę.
- No wiem... Dzięki, że nie zostawiasz mnie z tym samej, Charles - uśmiechnęła się lekko. - No, a skoro wszystko się wyjaśniło to... W którym idziesz kierunku? Może przejdziemy jeszcze kawałek razem, a potem niestety muszę wracać do hotelu. Czeka na mnie jeszcze kilka telefonów - wydawała się tym mniej przytłoczona niż jeszcze przed wizytą w szpitalu, chociaż radości też nie było się co w tym doszukiwać. Niemniej pewnie ruszyli sobie razem drogą, by rozdzielić się na jakimś skrzyżowaniu.

[zt]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t173-fiona-o-dwyer
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 28
Reputacja: Akceptowana
Ekwipunek podręczny: dziecko w brzuchu

Pisanie Re: Ulica  ♦ Wto Sty 16 2018, 01:58;

< festyn zimowy

Teren festynu opuściła szybkim krokiem. Na tyle szybkim, rzecz jasna, na ile mogła pozwolić sobie kobieta w jej stanie. Czyli błogosławionym. Ten, który ją kilka miesięcy temu pobłogosławił szedł obok, zapewne zerkając nieco nerwowo czy nie się poślizgnie. Żałowała, że jednak nie zdecydowała się na tę czekoladę, ale było już za daleko by się wracać. Wzięła więc jedynie głęboki oddech, żeby po chwili wypuścić z ust kłąb pary.
- Przepraszam - odezwała się w końcu przystając i odwracając przodem do Riosa i jego policyjnego wąsa. - To nie miało tak wyglądać. Nie wiedziałam, że tam będziesz. Powinnam była się spodziewać, ale... Nie wiedziałam też co mam odpowiedzieć tym twoim znajomym. Nie chciałam być niemiła, ale to... poczułam się... - tłumaczyła się chaotycznie, ale paradoksalnie w miarę zrozumiale. - Przepraszam.
Nie była pewna czy targa nią poczucie winy, że milczała tyle czasu, czy że odeszła. Nie była też w stu procentach pewna, czy rzeczywiście nosi jego dziecko. Kandydatów miała dwóch. Wybrała tego pewniejszego nawet nie zdając sobie sprawy z tego, że ten drugi również przebywa w Rode migdaląc się ze swoją kicią.
Rozchyliła usta chcąc powiedzieć coś jeszcze, ale nie wydobył się z nich żaden dźwięk. Opuściła za to nieco wzrok błądząc nim gdzieś po guzikach kurtki policjanta. Wsunęła dłonie do kieszeni i czekała aż coś powie. Milczenie sprawiało, że wywracało jej się w żołądku, a ten już był przecież nieco przyciśnięty

_________________
Stara miłość nie rdzewieje
tylko przysparza wiele kłopotów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t458-juanita-vargas#9071
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 40 lat
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny: rewolwer energetyczny, pacyfikator, nóż, telefon, zapalniczka, papierosy, dokumenty

Pisanie Re: Ulica  ♦ Sro Sty 17 2018, 10:10;

Nerwowość raczej nie leżała w jego naturze, ale fakt, obserwował z pewną dozą niepewności jej poczynania, jakby nie wiedząc, czy się przewróci, zrobi piruet, czy ucieknie gdzieś w siną dal. W końcu jednak każda opcja okazała się błędna, bo przystanęła. Na przeprosiny wciągnął tylko głębiej powietrze w płuca. Skrzyżował ręce na torsie i spojrzał na nią, kręcąc lekko głową.
- Nie przepraszaj mnie, bo nie masz za co - odpowiedział od razu. Przeprosiny, podziękowania... Nie przepadał za tym. Przetarł twarz dłońmi.
- To ja powinienem przeprosić. Ale nie sądziłem, że... - znowu zabrakło mu słów, więc posiłkował się kolejnym nieokreślonym gestem ręki. Westchnął głęboko. Domyślał się, że nie musiało jej być specjalnie lekko przez ostatnie miesiące i nie miał żalu, że nie odezwała się wcześniej. No może trochę. Ale potem znów uświadomił sobie, że przecież się odzywała. Co prawda i tak stosunkowo dość późno, ale wina leżała po obu stronach. Daleki był od handlowania się, kto tu może czuć się bardziej poszkodowany. Ostatecznie to ona nosiła ze sobą wszędzie nadmiarowe kilka kilogramów obciążenia.
- Co teraz planujesz? Bo prawdę mówiąc nie mam pojęcia, czego ode mnie oczekujesz - odezwał się w końcu, po krótkiej chwili przyglądania się jej w milczeniu. Nie chciał zabrzmieć szorstko, ale zwykle był raczej pragmatyczny i daleki od owijania w bawełnę.
- Rozumiem, że podjęłaś decyzję, że dziecko urodzisz. Co potem? - Był ciekaw, czy już się nad tym zastanawiała. Chociaż pewnie tak. Zresztą nie siedział jej w głowie, nie mógł wiedzieć. Był trochę odrętwiony koniecznością podjęcia odpowiedzialności takiego kalibru. Zupełnie celowo nigdy nie założył rodziny, bez żalu skazując swoją linię na wymarcie, a nagle okazało się, że los podjął decyzję za niego. Jednocześnie, choć to do niego jeszcze nie docierało, może nawet trochę się cieszył?
- Jak długo planujesz tutaj zostać? Wiesz, że nie mogę ci pozwolić nocować w hotelu? Rode naprawdę przestało być bezpieczne. - Zdania nie zmieniłby pewnie nawet gdyby wiedział, że potencjalnie dziecko może być też pewnego mechanika, do którego swoją drogą Rios powinien się na dniach wybrać. Zadał jej dużo pytań, ale to chyba normalne w takiej sytuacji. Nie chciał jednak, żeby poczuła się osaczona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t123-leonel-rios#346
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 28
Reputacja: Akceptowana
Ekwipunek podręczny: dziecko w brzuchu

Pisanie Re: Ulica  ♦ Pią Sty 19 2018, 01:35;

Przeczesała palcami jasne włosy i westchnęła. Cholerna czekolada wciąż chodziła jej po głowie. A może to te korzenne ciastka? Starała się na tym nie skupiać, tu nie chodziło bowiem o ciastka, a coś zgoła ważniejszego. Popatrzyła na Riosa, odwróciła zaraz wzrok gdzieś w bok. Obiecała sobie, że nie będzie tak robić, ale jego mowa ciała przeważyła szalę. Krzyżując przed sobą ramiona odgradzał się od niej, stawiał pomiędzy nimi niewidzialną barierę. Był zamknięty w sobie, wiedziała o tym. Lecz i tak ubodło.
Przebrała nogami, śnieg zachrzęścił charakterystycznie pod podeszwami jej butów.
- Po prostu chciałam, żebyś wiedział - odparła w końcu. - Że jeśli zechcesz być ojcem, zawsze będziesz mógł. Znaczy... - znów się zacinała, nie wiedząc dokładnie jak przedstawić swoją myśl. - Że gdzieś tam jesteśmy.
Opuściła spojrzenie na czubki swoich butów i zagryzła usta myśląc nad odpowiedział na kolejne pytanie. Dobrze wiedziała co dalej, a jednak musiała pozbierać myśli. Wiedziała, że nie będzie łatwo. Może było jej szkoda, że się rozstali. Gonili się w kółko, aż ich drogi się rozeszły. A jednak, może i cofnęłaby się do początku.
- Teraz mieszkam w Nowym Jorku. Potem, kiedy już urodzę, gdy dziecko trochę podrośnie, pojadę dalej - przetarła palcami wewnętrzne kąciki oczu. - Kilka, kilkanaście dni. Żebyś się... nie wiem - wzruszyła ramionami. Wiele razy wyobrażała sobie to spotkanie, ale nigdy wyobraźnią nie docierała do końca. - przyzwyczaił. Oswoił. Więc gdzie mam nocować? Hotel to jedyne miejsce - podniosła wzrok, tym razem, w końcu, z odwagą, jakąś dozą pewności siebie. - Nikt tu nie wynajmuje pokoi dla turystów.
O mechaniku przestała myśleć wylatując z Nowego Jorku. To Rios kojarzył się Juanicie ze stabilizacją i jako tako funkcjonującą porozbijaną rodziną. Wciąż gryzła się z myślami, że to wszystko nie tak.

_________________
Stara miłość nie rdzewieje
tylko przysparza wiele kłopotów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t458-juanita-vargas#9071
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 40 lat
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny: rewolwer energetyczny, pacyfikator, nóż, telefon, zapalniczka, papierosy, dokumenty

Pisanie Re: Ulica  ♦ Pon Sty 22 2018, 10:38;

Odgradzał się nie tyle od Juanity, co chyba od całego świata. Chociaż nigdy nie aspirował do kontrolowania wszystkiego, bo wiedział, że to niemożliwe, tak teraz wszystko ze zdwojoną siłą postanowiło mu to jeszcze raz udowodnić. Waląc go prosto między oczy.
Nie wiedział jak ma się z tym czuć. To co mówiła Vargas było rozsądne, a sam dobrze wiedział, że jak już się oswoi z tym wszystkim, pewnie będzie wdzięczny za możliwość kontaktu z bądź co bądź, swoim... Dzieckiem. Chyba trochę czasu minie, zanim się przyzwyczai, o ile to w ogóle będzie możliwe, ale na pewno nie pozwoliłby sobie na całkowite odwrócenie się i udawanie, że to nie jego problem. Chociaż wróć, chyba nie powinien tego w ogóle postrzegać jako problem. Prawda była taka, że jeśli cokolwiek budziło jego przerażenie, to była to właśnie perspektywa ojcostwa. Nie miał dobrego wzorca i niechęć przed powieleniem go, wygrywała z podobno naturalną potrzebą posiadania potomstwa. Teraz już nie miał wyboru. Olanie sprawy nie wchodziło w grę, bo czemu winne było to dziecko?
- Zawsze możesz liczyć na moja pomoc, bez względu na to, jaką decyzję podejmiesz - odezwał się w końcu po dłuższej chwili milczenia. Wzrok przenosił z twarzy Juanity na zaokrąglony brzuch, jakby próbując sobie uświadomić, że tam się rozwija człowiek.
- Oswoił? Mam niejasne wrażenie, że to nastąpi za jakieś osiemnaście lat. Przy dobrych wiatrach - przetarł twarz dłońmi i westchnął. Nigdy nie podejrzewał, że coś, co z zamierzenia miało być tylko przelotnym romansem, stanie się tym, czym się właśnie stało. Odpowiedzialnością na całe życie, czy raczej to, co mu z niego zostało. Rios nie postrzegał ich rozstania jako faktycznego rozstania, bo w pierwszej kolejności nie postrzegał tego jako związku. Związek oznaczał przywiązanie, a on uwiązywać nikogo nie chciał. Nie tutaj. Cholernie samolubnie z jego strony, bo mu się wydawało, że skoro on myśli, że ktoś się do niego nie przywiązał, to faktycznie tak jest. Jak na przykład z Elią. Ale tam sprawy zabrnęły stanowczo dalej, niż byłby przed sobą w stanie przyznać.
- Wolałbym, żebyś zatrzymała się u mnie. Nic zobowiązującego, ale na pewno będę spokojniejszy. Wiesz, że mam sporo wolnego miejsca. A w hotelu bezpiecznie nie jest, ostatnio jakiś idiota zaatakował właścicielkę... - wyjaśnił. Nie chciał jej do niczego zmuszać i sugerować, że sama sobie nie da rady, bo przecież jak dotąd dawała sobie doskonale.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t123-leonel-rios#346
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 28
Reputacja: Akceptowana
Ekwipunek podręczny: dziecko w brzuchu

Pisanie Re: Ulica  ♦ Czw Sty 25 2018, 03:00;

Życia nigdy nie można było kontrolować. Próbowali najlepsi w najróżniejszych czasach. Bieg wydarzeń natomiast był nurtem, którego w żaden sposób nie można zmieniać. No chyba, że byśmy zmienili uniwersum na iksmenów. Wtedy ktoś mógłby skoczyć w czasie jak Logan. Ale nie mamy, a świat Riosa właśnie stał na krawędzi zmian. To, w którą stronę pójdzie, zależało tylko od tego, co zaraz powie.
Ta rozmowa nie mogła pójść dobrze, ale i nie stawała się katastrofą, jaka jeszcze jakiś czas temu przeszła Juanicie przez myśl. Nie do końca wiedziała co robić z rękami, dlatego też wsunęła dłonie do kieszeni kurtki. Tak jak i Leonel, wcześniej nie planowała zostać matką. Kiedy jednak dowiedziała się, że jest w ciąży, postanowiła urodzić. I nigdzie dziecka nie oddawać.
- Rozumiem... - odwróciła wzrok w bok, zamilkła gdy mijał ich zbłąkany przechodzień z Choinką. Nawet dwóch. Ściślej mówiąc to był to Andy Anderson ze swoim synem, Ludwiczkiem.
- Jak byłem w twoim wieku, sami skrobaliśmy śnieg z chodnika. Robiliśmy to łyżkami deserowymi, bo nie było łopat do odśnieżania! - mówił stary Anderson.
- Ale tato, teraz odśnieża się pługiem! - zawołał grubiutki Ludwiczek.
- Tak, bo my je wymyśliliśmy!
Przelotny romans Riosa i Juanity był jak pomidory. Wiosną i latem wyśmienite, ale późną jesienią i zimą - smakował jak mokry papier toaletowy. Kto by się tego spodziewał, kiedy miesiące temu przypadkiem zrobili dziurę w jednym z radiowozów? Jeszcze niedawno pewna Pankhurstówna myślała, że sama przedziurawiła tapicerkę choć w liście z przeprosinami wysmarowała, iż nie wie kto jest winny.
- Jesteś pewny? - zapytała, patrząc jak Anderson, jego syn i choinka się oddalają. Nie zamierzała jednak udawać, że propozycja jest jej nie na rękę. Przeciwnie. Możliwość zatrzymania się u niego stwarzała nowe możliwości kontaktu, w miarę spokojnej opcji podjęcia jakichś decyzji. - Dziękuję - wyciągnęła rękę z kieszeni i położyła ją na ramieniu Riosa. - Nie zostanę długo. Nie chcę być jeszcze większym problemem, niż już jestem - gdzieś w głębi ducha chciałaby jednak, żeby udało im się wszystko poukładać. Żeby ten dzieciak miał normalną rodzinę.

_________________
Stara miłość nie rdzewieje
tylko przysparza wiele kłopotów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t458-juanita-vargas#9071
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 40 lat
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny: rewolwer energetyczny, pacyfikator, nóż, telefon, zapalniczka, papierosy, dokumenty

Pisanie Re: Ulica  ♦ Czw Sty 25 2018, 11:22;

Dla Riosa to też nie była katastrofa, wbrew temu, co można byłoby pomyśleć oceniając na pierwszy rzut oka. Ani ta rozmowa ani sytuacja w ogóle. On był po prostu w szoku. Juanita nie mogła wiedzieć przecież, że trafiła właśnie na wyjątkowo podły okres, chyba najgorszy, jaki dało się wybrać, a racząc go kolejną rewelacją, tylko dowaliła do pieca. Gorzej, jak wszystko jebnie.
Też podążył za wzrokiem Juanity na pana Andersona, któremu kiwnął nawet głową na dzień dobry, ale nie był pewien czy ten go zauważył zza ogromnej choinki.
- Oczywiście, że jestem pewny. Możesz zostać jak długo będziesz chciała, chociaż tyle mogę na razie zrobić - nie to że myślał, że jej tym cokolwiek zrekompensuje. A może trochę tak. Nachmurzył się trochę na słowa o problemie. Właśnie ujęcia sprawy w ten sposób wolałby uniknąć.
- Nie jesteś problemem. Nazwijmy to nieoczekiwanym zwrotem akcji - w końcu pozwolił sobie na krzywy uśmiech. Nie chciał na nią projektować swoich zmartwień, żeby sobie nie myślała, że to jej wina. W końcu nie powinna się denerwować. Sięgnął ku jej ręce na jego ramieniu i nakrył na chwilę swoją.
- Przepraszam - znowu przetarł twarz dłońmi, uświadamiając sobie, jak cholernie jest już tym wszystkim zmęczony. - Nie chciałem, żebyś odebrała to jakbyś nie była tu mile widziana. Po prostu jestem trochę zaskoczony - i kompletnie nie wiedział, jak się zachować.
Najbardziej chyba obawiał się, że teraz Ramirez może próbować jakoś wykorzystać fakt jej pojawienia się. Było już za późno, żeby w ogóle Juanity z Riosem nie połączyć, tym bardziej, jak u niego zamieszka i nie wiedział jak to teraz rozegrać. Poza tym z jakiegoś kompletnie idiotycznego powodu zaczął się zastanawiać, co w związku z tym zrobić z Elią. Sądził, że sprawa została zamknięta, ale festyn jakoś go w tym przekonaniu wcale nie utwierdził.
Rios nie był pewny, czy byłby w stanie stworzyć normalną rodzinę. Chociaż tak naprawdę czy jakakolwiek rodzina jest normalna? Ciężko stwierdzić. Jego nie była.


WĄTEK PRZENIESIONY DO RETROSPEKCJI.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t123-leonel-rios#346
Sponsored content
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Ulica  ♦ ;

Powrót do góry Go down

Ulica

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 1 z 1

Similar topics

-
» Kawiarenka Starbucks - Ulica Nankińska
» Główna ulica
» Ulica czerwonych latarni
» Główna ulica
» Ulica

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Witaj w Rode! :: FABUŁA :: Rode :: Dzielnica Południowa-