Share|

Głębia lasu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Głębia lasu  ♦ Wto Paź 10 2017, 15:09;




W GŁĘBI LASU

Im dalej w las,tym jest w nim ciemniej i łatwiej w nim o kłopoty. Gęstwina jest domem wielu żyjących w lesie athwali czy dzików. Jeśli ktoś ma wiele szczęścia, możne nawet natrafić na zgubionego timidusa. Uważać też należy na rosnący gdzieniegdzie hederiachis, przez który już niejeden nieustraszony myśliwy czy łowca przygód pożegnał się z życiem.
Nocą w głuszy widoczność jest zerowa, a podczas noclegu tu lepiej zabezpieczyć swoje obozowisko.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Głębia lasu  ♦ Wto Paź 10 2017, 17:42;

Sesja konkursowa dla Edenu.

—  Zgubiłem trop. — stęknął opierając obie ręce na ziemi. Ściółka była wilgotna, a było tak z kilku powodów. Raz, że lada chwila miał zapaść wieczór, na tej wysokości równoleżnikowej klimat był jaki był. Chociaż oficjalnie panowało jeszcze kalendarzowe lato, noce robiły się coraz dłuższe. Tu, gdzie drzewa rosły niemal pień w pień, niewiele można było powiedzieć o promieniach słońca. Nieco więcej zaś mogła oddać twarz Paddlera.
Musimy tu przenocować. — Wstał z kucek spojrzawszy przez ramię na Max. To była właściwie jego wina. Nie podejrzewał, że zepsuje mu się samochód, tym razem mieli pojechać razem. — Jak za starych dobrych czasów, co nie? Maxi-Taxi? — wyszczerzył się w głupkowatym uśmiechu, który zmazał wszystkie nieprzyjemne skojarzenia z nocą w lesie. Nie byłby sobą gdyby nie obrócił wszystkiego na dobrą stronę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t186-matthew-paddler#1327
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Głębia lasu  ♦ Sro Paź 11 2017, 21:40;

Uniosła brwi, słysząc wyznanie Mateusza. Patrząc na niego, pokręciła głową, żałując braku inicjatywy, którą mogła podjąć zawczasu. Może to uchroniłoby ich przed utratą tropu. Stojąc ze dwa metry za przyjacielem, Max rozejrzała się po okolicy.
Nie byli tu pierwszy raz. Żyjąc w Rode od dziecka, mieli sposobność przeczesać las wzdłuż i wszerz, ale i tak nic nigdy nie było pewne. Mimo nienawiści do ojca, Max doskonale pamiętała jego lekcje i opowieści, które snuł w takich właśnie miejscach.
- Tak.
Odpowiedziała Paddlerowi, łapiąc za paski plecaka i ściągając go z ramion. Wybierając miejsce przy jednym z drzew, uśmiechnęła się pod nosem. Jak za starych dobrych czasów. Kto by pomyślał, że oboje tyle czasu ze sobą wytrzymają, skoro Max już w przedszkolu rządziła kumplem.
- Zbierz drewno, ja przygotuje miejsce.
Niewiele się zmieniło, ale kobieta nie czyniła tego ze złośliwości. Stary Mason zadbał o to, żeby jego córka nie zginęła w leśnych odstępach. A że jego wymagania także charakter ukształtowały, to już inna para kaloszy. Max zabrała się za oczyszczenie miejsca na ognisko. Nie chcieli przecież puścić z dymem całego lasu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Głębia lasu  ♦ Czw Paź 12 2017, 18:59;

W leśnej dziczy jedynie z rzadka bywało zupełnie cicho. Dziś, w porównaniu do ich ostatniego polowania ukoronowanego całkiem pokaźną zdobyczą, las tętnił życiem. Niezmącony niczym spokój gniazdujących nie tak daleko stąd Cilli, niewielka rodzina ryjkonosów ukryta pomiędzy korzeniami drzew spróchniałego dębu i czający się nieopodal nich przedstawiciel znanego już dobrze obojgu gatunku węża stanowiły stosunkowo niegroźne i bezkonfliktowe towarzystwo na dzisiejszym obozie. Nawet żerująca sto dwadzieścia metrów dalej wataha dzików niewiele robiła sobie z obecności zagubionych łowców. Noc bowiem była tylko dla nich, nocą to nie ludzki krok i dźwięk przeładowywanej strzelby jeżyły im włosy na grzbiecie.
Coś w oddali zaniepokoiło dziki, które zaraz rozpierzchły się w panice na cztery strony świata. Sto dwadzieścia metrów od obozowiska trwała właśnie walka na śmierć i życie, której urywki docierały do uszu panny Mason i pana Paddlera. Grupka spłoszonych zwierząt popędziła przed siebie, przecinając niemalże granicę obozu. Zbyt daleko jednak, by mogły zostać zauważone.
Zwyczajny, sielski wieczór w sercu dzikiego lasu.

_________________
Sesje:
- Artemis (retro u Pameli, Rosa)
- Dahlia (szpital, Rudi)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Głębia lasu  ♦ Pią Paź 13 2017, 13:06;

Bo zawsze tak było u dwójki ludzi. Ktoś musiał być Flipem, ktoś Flapem, ktoś sarenką, która wpada w ramiona opresji, ażeby ten drugi ją zeń wyciągnął. I nie było w tym wszystkim ani grama przeszkody, żeby się w tej już kilkunastoletniej igraszce zamieniali miejscami. Czasem byłeś Głupi, a czasem Głupszy.
Z tym, że Matthew przyjmował raczej stanowisko tego drugiego. Przynajmniej w tym momencie. Mimo problemów ze znalezieniem zwierzyny oraz niewątpliwym kłopotem nocowania w głuszy, chłopak emanował energią. Zasalutował krótko swojej przyjaciółce i zostawiając plecak praktycznie pod jej nogami, przerzucił pasek strzelby na klatkę piersiową i przesunął karabin na plecy.
- Max, masz okulary? Noktowizyjne. - zapytał jeszcze, odwracając się do kobiety przez ramię. Nie spodziewał się takiego obrotu spraw, więc nie wziął ze sobą odpowiedniego sprzętu. Machnął na to po chwili ręką i poszedł w - zdaje się - północnym kierunku, nasłuchując odgłosów lasu. Nie zostało przez niego pominięte, że gdzieś, może sto albo dwieście metrów dalej harcuje jakaś zwierzyna. Nie miał zamiaru ich płoszyć, ani uszkadzać. Ba, nie chciał wchodzić i w paradę, ani przecinać drogi ucieczki słabszego przed silniejszym. Lepiej nie kusić losu na noc. Z tym przeświadczeniem zaczął się rozglądać za chrustem i zbierać pierwsze suche patyki na ognisko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t186-matthew-paddler#1327
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Głębia lasu  ♦ Pon Paź 16 2017, 10:57;

Pokiwała głową na salut Paddlera i uśmiechnęła się półgębkiem. Przykucając przy swoim plecaku, zaczęła rozpinać jego klamry, chcąc wyciągnąć nie tylko karimatę ale także kilka innych rzeczy. Nasłuchując odgłosów, zwróciła twarz w kierunku tych najbardziej interesujących, ale zaraz też na nowo spojrzała na przyjaciela.
- No nie.
Odpowiedziała, wzruszając ramionami. Wzrokiem odprowadziła Mateuszka i powróciła do rozpakowania. Zostawiwszy karimatę przy drzewie, podniosła się i rozglądnęła po najbliższym otoczeniu. Woląc, żeby Paddler szybko uwinął się z chrustem, przystanęła w wybranym miejscu na ognisko.
Najpierw sprzątnąwszy wszelkie liście i gałązki do gołej ziemi, przy pomocy kawałka drewna utworzyła niewielkie wgłębienie. Ciągle mając na uwadze niedalekie odgłosy, nie pozwalała sobie na brak czujności. Nauczona skupiania się na dwóch rzeczach jednocześnie, mogłaby ojcu podziękować za lata nauki. Mogłaby, ale nie chciała, zbyt zapatrzona w swe racje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Głębia lasu  ♦ Pon Paź 16 2017, 18:42;

Dwójka łowców niezbyt przygotowana do nocnych eskapad poza miasto powinna mieć się naprawdę na baczności, jeśli rzeczywiście przyswoiła dobrze nauki starszych i bardziej doświadczonych. Bez żadnego doświetlenia, ani luksusów w postaci noktowizora bardzo szybko poszukiwanie konara do rozpalenia stało się wyzwaniem godnym policjanta Stępnia wyruszającego o poranku na grzybobranie - co najmniej niebezpiecznym dla zdrowia. Wokół od czasu do czasu odzywały się żałosne pokrzykiwania rozdzielonych dzików.

Kości losowe dla Matthew:
Parzyste - Błądzący po okolicy spłoszony dzik okazał się być równie wytrawnym nocnym obserwatorem, co i Matthew. Jeden zapatrzony w ziemię poszukiwał chrustu, drugi węchem starał się wytropić zgubioną rodzinę. Sto pięćdziesiąt kilogramów wystraszonego zwierzęcia wypadło spomiędzy krzaków, stając twarzą w twarz z nieuważnym zbieraczem suchych gałęzi.
Nieparzyste - Nieszczęścia dziś nie mogą się od pana Paddlera odczepić. Ledwie uzbierał pokaźną garść gałęzi, gdy przechodząc obok powalonego, omszałego pnia usłyszał niepokojący dźwięk - niezwykły, jakby tysiąc odnóży jednocześnie poruszało suchą trawą, taranowało leżące mu na drodze gałęzie. Nagle wszystko ucichło. Jednak, czy aby na pewno było już bezpiecznie?

Kosteczki dla Max: 2k6 + spostrzegawczość, próg 20
Poniżej i równe - Nic podejrzanego nie zwróciło uwagi Masonówny. Wokół tylko odgłosy dzików. Szeleszczenie krzaków można było przypisać ich działalności, bo czemuż by innemu?
Powyżej - Obok niewielkiego krzewu na wprost Max, jakieś dziesięć metrów od obozowiska, przemknął cień. Masonówna zajęta przygotowywaniem miejsca na biwak, nie była w stanie określić, czym było. Pewna natomiast była jedna rzecz - coś nadal czaiło się w pobliżu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Głębia lasu  ♦ Wto Paź 17 2017, 20:49;

6

Sto pięćdziesiąt kilogramów wystraszonego zwierzęcia wypadło spomiędzy krzaków, stając twarzą w twarz z nieuważnym zbieraczem suchych gałęzi. Nie do końca. Sto pięćdziesiąt kilogramów wystraszonego mięsiwa wypadło spomiędzy krzaków, stając twarzą w tyłek z nonszalanckim zbieraczem suchych gałęzi. Nasza Sierotka Matysia niczego się nie spodziewała. Pomrukiwał pod nosem największy hicior ostatnich miesięcy. Na listy światowych przebojów szumnie weszła w zeszłym roku blondwłosa Britney Bears, wkładając w serca wszystkich nastolatek i tego tutaj nieszczęśnika, powiew pewnej sflaczałej świeżości.
Zebrał już trochę gałązek, które wesoło kołysały się w jego ramionach. Nagle usłyszał to, czego w życiu nie chciał usłyszeć. Schylony, w pozycji teraz sugerującej głęboką penetrację, spojrzał na zwierzę z przestrachem. Dzik z pewnością widział to w jego odwróconych do góry nogami oczach, głowa dyndała Mateuszowi między nogami. Puścił chrust, zrobił odwrót i odbił się na jednej nodze. Podczas tego, mając wreszcie wolne ręce, chwycił za pistolet przytroczony do pasa, aby szybko wycelować i strzelić do strapionego dzika.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t186-matthew-paddler#1327
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Głębia lasu  ♦ Wto Paź 17 2017, 21:17;

20

Nie zauważając niczego podejrzanego, nie miała też powodu do zmartwienia. Kończąc swą pracę, podniosła się z klęczek i odwróciła w stronę z której Mateusz już powinien nadchodzić. Gdzieś pomiędzy jego beztroskim zbiorem chrustu a pojawieniem się dzika, którego z takim opóźnieniem zauważył.
Nawet zastanawiając się nad równoczesnym ruszeniem tyłka po opał na ognisko, porzuciła pomysł, gdy wystrzał przerwał zwyczajową leśną sielankę. Max bez wahania dopadła do swego karabinu i zwróciła twarz w stronę z której musiał paść strzał.
A przynajmniej tak Mason obstawiała!
Czuję, jak serce rwie się do Ciebie. Jak mam bronić, kiedy ich jest więcej?
Zadźwięczało w głowie Max, która ruszyła przed siebie, trzymając broń w gotowości i mając nadzieję, że Mateusz celnie trafił w... cokolwiek co stanęło mu na drodze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Głębia lasu  ♦ Wto Paź 17 2017, 22:06;

Dzika głusza, naprzeciwko siebie dwóch wojowników. Próżno dociekać, który z nich był bardziej zaskoczony nagłym spotkaniem. Nieszczęścia jednak chodzą nieodmiennie po całym Bożym stworzeniu. Zwierzak, podobnie jak i pan Paddler, zareagował instynktownie. Zaszarżował, bezmyślnie, w przypływie paniki i napędzany adrenaliną.

2k6 + reakcja + celność
od 48 - Adrenalina uderzyła do głowy koneserowi muzyki pop, a myśl o Britey dodała skrzydeł. Udało mu się bowiem w porę obrócić i ustrzelić zwierzaka. Z rany trysnęła krew, Paddler miał mnóstwo szczęścia, bowiem ciosami młodego odyńca otrzymał ledwie lekkiego kuksańca. Zostanie po tym siniak, ale czymże to jest wobec potencjalnego scenariusza, jaki mógł mu przypaść w udziale?
47 - 45 - Trochę zabrakło, były to zaledwie sekundy. Co prawda nie prosto w tył, a w bok, ale dzik uderzył z impetem w Paddlera. Odepchnął go w stronę najbliższego drzewa, wybijając prawy bark. Już rozpędzał się, by dokończyć dzieła, kiedy Matthew wycelował ponownie, tym razem trafiając dzika prosto w czaszkę. Z punktu widzenia łowcy strzał w głowę był niepożądany, bo obniżał jakość mięsa. W celach samoobrony jednak cel uświęcał środki.
do 44 - Z późno, stanowczo za późno. Ledwie Paddler w ogóle pomyślał o obróceniu się przodem do napastnika i wyciągnięciu broni, zwierzak już celował w jego poślad. W oczach Matthew zaświeciły gwiazdy, dobył broni, nie miał jednak najmniejszych szans na obronę. Zwierzak rozpędzał się po raz drugi. Wszystko zostawało w rękach Max!

Jeśli Matthew nie osiągnie ostatniego progu: 2k6 + celność dla Max, próg 27
przekroczenie progu - dzik obrywa w bok, zatacza się i rezygnuje z ataku, ucieka w głuszę.
poniżej, bądź równe progowi - Zwierzę obrywa w udo, napędzane adrenaliną nawet tego nie odczuwa. Naciera na Paddlera raz jeszcze, łamiąc mu rękę w przedramieniu. Już przymierza się do zadeptania syna rybaka żywcem.

W okolicy znów zaczyna robić się głośno. Poruszona hałasem fauna zaczyna swój koncert. Jeden z Cilli zaczyna śpiewać melodię niesłyszalną dla ludzkiego ucha, Max pod wpływem infradźwięków zaczyna boleć głowa. Z pobliskich krzaków rozlega się gardłowy warkot.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Głębia lasu  ♦ Wto Paź 17 2017, 22:38;

9 + 21 + 18 = 48

Zaledwie kilka uderzeń serca dalej i Paddler runął gwałtownie na ściółkę. Dzik go dosięgnął, ale nie na tyle, aby zadać znaczące obrażenie. Adrenalina nagłego spotkania ze zwierzęciem, wystrzeliła z niego jak z procy. Podniósł się niemal od razu, oglądając na wszystkie strony, wsłuchując ponownie w odgłosy lasu. Wystrzał mógł przestraszyć te zwierzęta, które były już spłoszone. Niektóre z nich, te żyjące w głębokim przekonaniu o swej dominacji, mogły się na przekór wszystkiemu poczuć gotowe do podjęcia rękawicy. Nie miał zbyt dużo czasu na rozmyślania. Chowając pistolet w kaburę, przy bez wątpienia martwym dziku, działał instynktownie. Zebrane patyki leżały niedaleko. W pierwszym momencie spróbował go podnieść, ale wiedział, że nie będzie to zbyt efektywne działanie. Zebrał chrust, a dzika chwycił za tylne nogi i zaczął ciągnąć w kierunku obozowiska. Nie było mu już do śmiechu. Prawdopodobnie w jakimś momencie zauważył gotową do strzału Max.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t186-matthew-paddler#1327
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Głębia lasu  ♦ Sro Paź 18 2017, 15:53;

Rozglądała się i nasłuchiwała, nie chcąc wyjść wprost na czające się w mroku kły albo pazury. Nie zwlekała jednak z podążaniem za wystrzałem i śladami przyjaciela. Uświadamiając sobie, że kolejny raz nierozważnie się rozdzielili, pamiętała ostatnie spotkanie oko w oko z athwalem.
Wierząc w umiejętności Paddlera, nie mogła jednak pozbyć się troski o przyjaciela, każdorazowo pojawiącej w czasie kłopotów.
Wychodząc zza drzewa, odetchnęła z ulgą, zauważając Matthew nad zabitym dzikiem. Kręcąc głową, oparła się ramieniem o pień i opuściła broń, krzyżując spojrzenie z przyjacielem. Uniosła brwi, niemo pytając Serio? W dalszym ciągu dziwiąc się nad zdolnością Paddlera do wpadania w tarapaty, postawiła krok ku niemu, zaczynając odczuwać skutki śpiewu Cilli.
Marszcząc czoło, mogła tylko domyślać się kogo to zasługa, ale coś innego odwróciło jej uwagę. Słysząc warkot z krzaków, Mason zareagowała spontanicznie. Unosząc broń gotową do strzału, wstrzymała oddech, odwracając się przodem do ukrytego drapieżnika.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Głębia lasu  ♦ Czw Paź 19 2017, 09:11;

Z powodu adrenaliny Paddler jeszcze nie odczuwał, że kuksaniec w nogę, który zaserwował mu dzik, wcale taki lekki nie był. Stłuczenie odzywać się będzie jeszcze tygodniami, ale póki to nie nastąpiło, oboje mogli radować się z pięknej zwierzyny.
Nie każde stworzenie włóczące się po lesie miało jednak dziś tyle szczęścia, co para łowców. A wyczuwszy krew, wbrew instynktowi samozachowawczemu, zbliżał się do swojej zwierzyny. Oczywista przewaga liczebna i nieznośny wrzask małego ptaszyska ukrytego gdzieś w zaroślach nakazały jednak odwrót. Po krótkiej chwili odgłosy ucichły, a oboje mogli się udać do obozowiska, oprawić tuszę i rozpalić ogień z tego, co udało się uzbierać. A wszystko to, korzystając z ostatnich, dogasających już promieni słońca. Wkrótce czarna zasłona okryje las, a łowcy w nim staną się ślepi i bezbronni. Jak dzieci.
Cilla nie przestawał koncertować. Ból głowy dręczył już zarówno Max, jak i Matthew.

_________________
Sesje:
- Artemis (retro u Pameli, Rosa)
- Dahlia (szpital, Rudi)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Głębia lasu  ♦ Czw Paź 19 2017, 14:38;

Jedni chwytają byka za rogi, inni dzika za nogi. Zwierze nie skończyło dobrze, tarzając ryja w ściółce. Dla łowcy ujście z życiem z tak paradoksalnie śmiesznej i bez wątpienia niebezpiecznej sytuacji, było jak ustrzelenie ptaszka na dachu. Miał chrust i dzika. Więcej niż się spodziewał. Nie musieli przez noc głodować, a ktokolwiek zostanie teraz na warcie, może napełnić żołądek, pozostając przez to w pełni rozbudzonym.
- Sytuacja pod kontrolą. - zawyrokował, dając Max znak, że mogą wracać do obozowiska. Będąc tuż przy starannie wyplenionym miejscem pod ognisko, rzucił chrust i puścił trzymanego przez całą drogę świniaka. Usiadł na ziemi, odłożył karabin gdzieś na bok i przyciągnął tłuste cielsko dzika nieco bliżej, z oczywistym zamiarem przystąpienia do skórowania i oprawiania zwierzyny. Cokolwiek robił, przestał, przejeżdżając ręką przez twarz.
- Ciebie też boli głowa? - zapytał, w końcu byli do tego szkoleni. Miał ochotę wziąć strzelbę i załatwić tego skurwysyna z infradźwiękami. - Cilla... - mruknął niemrawo, niezależnie od usłyszanej odpowiedzi. Zatkał sobie uszy, ale wiedział, że na nic się to zda na dłuższą metę. Wyciągnął rękę i zaczął grzebać w zegarku w poszukiwaniu modułu wykrywającego ciepło. A potem zaczął mierzyć korony drzew w poszukiwaniu tego małego śpiewaka.


Ostatnio zmieniony przez Matthew Paddler dnia Pią Paź 20 2017, 02:44, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t186-matthew-paddler#1327
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Głębia lasu  ♦ Czw Paź 19 2017, 17:42;

Przez chwilę nie odrywała oczu od krzaka, zastanawiając się, czy ból głowy nie płata w niej figle, ale gdy rzeczywiście żaden warkot się nie powtórzył i nic z zarośli nie wypadło, Max opuściła broń. Znowu spojrzała na przyjaciela i ruszyła za nim, przezornie jednak nie pozwalając sobie na beztroskę.
Była niemal w stu procentach pewna, że się nie przesłyszała, ale nie drążąc tematu, mogła jedynie ucieszyć się ze spokoju, który zapadł. A już całkiem zadowolona byłaby, gdyby Cilla wyniósł się na drugą stronę lasu i nie dręczył jej swym niesłyszalnym śpiewem.
Wracając do dołka na ognisko i podejmując się rozpalenia ogniska. Z karabinem na wyciągnięcie ręki, szybko wywołała płomienie.
- Tak.
Odpowiedziała kumplowi i klapnęła tyłkiem na karimatę. Rozglądając się w poszukiwaniu ptaszka, miała ochotę go ustrzelić albo przynajmniej zachęcić do tego Mateuszka. Nie uśmiechało jej się drzemanie przy cholernym akompaniamencie Cilli.
- Oddam ci masaż doktorka, jeśli pozbędziesz się ptaka.
Rzuciła żartem albo całkiem serio i sięgnęła po swój prowiant, już zbyt głodna, żeby dalej zwlekać z posiłkiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Głębia lasu  ♦ Czw Paź 19 2017, 22:40;

Mierząc korony drzew Paddler zobaczył las z nieco innej perspektywy - tętniący życiem bardziej, niż można było się spodziewać... I miał nie lada problem. Źródeł ciepła ewidentnie ptasich zauważył bowiem nieco więcej, niż jeden jedyny hałaśliwy sąsiad - Cilla. Jeden z gniazdujących w koronie drzew niewątpliwie nim nie był, bowiem rozmiarem przypominał bardziej małego psa, niż coś dochodzącego do kilku centymetrów wielkości. Większe cele, co oczywiste, łatwiej było wypatrzeć. Dlatego wiele zależało tu będzie od szczęścia i wprawnego oka pana Paddlera.

2k6 + spostrzegawczość, próg 20
powyżej i równe - Pomiędzy koronami drzew, pośród przedstawicieli fauny o zwyczajach typowo nadrzewnych, wyróżniał się jeden maleńki, gorący punkcik. Pewnie zgrzał się od nieustannego darcia dzioba. Jednak jego ustrzelenie z racji niewielkich rozmiarów i odległości dawało spore szanse niepowodzenia... Jeśli to faktycznie był delikwent, którego Paddler szukał.
poniżej - Choćby przyglądał się kolorowym plamom nawet i przez całą noc - ciągle w podglądzie na pierwszy plan wybijały się większe i lepiej widoczne w podglądzie kupry. Przed wyłączeniem urządzenia Matthew zauważył jednak coś zupełnie innego. Po chwilowym nakierowaniu podglądu na ściółkę, jego oczom ukazał się cieplny ślad, nie tak daleko rozbitego obozu. Termiczna pamiątka po czającym się wśród chaszczy zwierzęciu wielkości dużego psa. Musiało mieć to miejsce nie tak dawno temu, skoro ślad jeszcze nie ostygł...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Głębia lasu  ♦ Pią Paź 20 2017, 02:35;

11 + 7 = 18 < 20

Westchnął. Czego mógł się spodziewać po lesie jeśli nie mnogości żyjącej w nim fauny? Piękny to był widok, chociaż Matthew wolał oglądać wszystko to tak jak mu jego żywe oczy pokazywały. Technologia w czasach dzisiejszych ułatwiała jednak życie ludzi, którzy zupełnie przykładowo chcieli zająć się pewnym iście wkurwiającym stworzeniem. Paddler sugerował się odległością, wymierzył ją mniej więcej - na oko, korzystając z danych, które przecież nie tylko książkowo sobie przyswoił. Cilla nie mógł być daleko.
- StuuuuupradsdSdzochujsdxszzssz - uszło z niego na myśl o bolesnym wzwodzie, którego doświadczył na poprzednim polowaniu. Aż się wzdrygnął na samą myśl o ponownym ugryzieniu przez tę paskudną i bezduszną żmiję. Wydawałoby się, że wspomina własną teściową, której przecież aktualnie nie posiada i kto wie jak długo jeszcze w takim stanie kawalerskim pozostanie. Chodziło o Stupratrixa Venosusa. Pełzającego kurwiarza zwyrodnialca, który męskie krocze doprowadzał do wrzenia. Trzeba zaznaczyć, że nie było to wcale a wcale uczucie miłe.
- Na Suma Damiana! - wydobył z siebie w iście strachliwym westchnieniu. Mentalną ręką dobrej pielęgniarki o złotych włosach, uspokajał własne narażone na wstrząsy kompulsywne krocze. Biorąc trzy głębokie i pełne trwogi oddechy, podszedł do zauważonych śladów. - Coś tu pełzło. - powiedział tak, aby Max mogła go bez problemu usłyszeć. Kucnął i przyjrzał się śladom z bliska. Najpierw przez urządzenie, później własnymi oczyma. Chciał sprawdzić czy były to ślady po wężach, a może jakimś innym zwierzęciu. Dodatkowo szukał czy na ściółce nie ma łusek, kawałów futra lub sierści.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t186-matthew-paddler#1327
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Głębia lasu  ♦ Pią Paź 20 2017, 21:07;

Wrzuciła do ust krakersa i popiła go wodą, obserwując już nie gałęzie drzew w swego przyjaciela. Zabawna była jego reakcja na wspomnienie o ostatnich przygodach, chociaż wtedy nikomu nie było do śmiechu. Max uśmiechnęła się od ucha do ucha, nie mogąc powstrzymać spontanicznego odruchu. Przyjmując wygodną pozycję, oparta plecami o drzewo, wcisnęła końcówkę jakiegoś kija w ognisko.
Będą musieli urządzić takie bliżej miasta, bez obowiązków i jawiących się myśli o przebrzydłych gadzinach.
Bez ogarów!
- Usiądź na dupie i przestań mnie denerwować.
Skomentowała zrywy Paddlera, już wiedząc, że nie był w stanie dostrzec Cilli. Pochwaliłby się, gdyby tylko go wypatrzył. Skomentowałby wyzwanie. Poirytowana Max, chcąc zachować resztki dobrego humoru, towarzyszące im na początku. czuła jak zaczyna ją wszystko nużyć.
Obserwując przyjaciela, wcale nie była zadowolona z jego odkrycia. Zakręcając butelkę z wodą, odetchnęła ciężko i pokręciła głową. No nie zdziwiła się obecnością zwierzęcia, ale zainteresowała śladami. Dlatego musiała dopytać Mateuszka o więcej szczegółów.
- Co takiego?
Oderwała się nawet od drzewa, mając nadzieję, że stworzenie już dawno się oddaliło i nie chciało zakłócać im spokoju.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Głębia lasu  ♦ Sob Paź 21 2017, 14:58;

Max
Ognisko radośnie trzaskało, zapach krwi z ubitego dzika unosił się w powietrzu, nęcił wszystko, co znajdowało się w pobliżu. Oczy Max już przyzwyczaiły się do obecności płomieni, przytępiało zmysły przygotowane do wypatrzenia ruchu poza granicą, którą zdołała oświetlić.
A poza nią coś znów się poruszyło.
Wpierw mogła wrażenie uznać za mylne, zwłaszcza, że wciąż jej czaszkę ściskała niewidzialna uprząż, którą założył jej cilla. Odgłos się jednak powtórzył raz jeszcze. Nagle słyszała go już z obu stron. Coś się zasadzało, nęcone zapachem przypuściło atak. Krzaki zaszeleściły, dwa athwale wpadły do obozu. Wściekłe i cholernie głodne.

2k6 + reakcja, próg 20
wyższe, bądź równe - Głodne athwale nie zdołały zaskoczyć Max. Nie w takim stopniu, by nie była zdolna do natychmiastowej obrony, bądź ucieczki. Dzieli ich obecnie jakieś trzy metry, dystans jednak powoli się skraca.
niższe - Nagły zwrot akcji zaskoczył Masonównę w trakcie posiłku. Z ustami pełnymi przegryzionego krakersa i wody ujrzała przed swoimi oczami dwa wielkie athwale. To, czego nie zdążyła przełknąć, wciągnęła gwałtownie razem z powietrzem. Zaczyna się krztusić. Dzikie psowate tymczasem, korzystając z częściowej niedyspozycji Max, zbliżają się do niej coraz śmielej.

Matthew
Myk z wężami był taki, że były to zwierzęta nadal - pomimo postępującej w szybkim tempie ewolucji - zmiennocieplne. Ślad termiczny po takim stworzeniu byłby więc śmiesznie mały w porównaniu z całym otoczeniem, co zapewne dopiero po czasie dotarło do lekko wyprowadzonego z równowagi pana Paddlera. Ślad więc ewidentnie wskazywał na kręgowca stałocieplnego, ewidentnie był to ssak. Wgnieciona w tym miejscu ściółka wskazywała na zwierzę o pokroju przypominającym wilka, ogara, athwala lub bardzo... bardzo dużego psa. Tyle wskazało pierwsze, pobieżne przyjrzenie się śladom. Na więcej szczegółów potrzebna była latarka, po którą Matthew musiał wrócić do obozu... Chyba, że postanowi w imię nauki podpalić kilka patyków i zamiast latarki w telefonie, skorzystać z natury.
Również do uszu Mateusza docierają szelesty. Nie znajduje się on jednak na drodze athwali, dlatego zauważy je dopiero, kiedy postanowi wrócić do Max.

_________________
Sesje:
- Artemis (retro u Pameli, Rosa)
- Dahlia (szpital, Rudi)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Głębia lasu  ♦ Sob Paź 21 2017, 23:29;

Nie było to przyjemne co działo się w lesie. Choć książkowy pozór mówi co innego, las się zmienił. Nie był tym, za co brały go dzieci, bawiące się wesoło w piaskownicy z rówieśnikami. Nie był parkiem, na którego przyrodę można było spokojnie zawiesić oko.
Od jakiegoś czasu igrał ze śmiercią. Ocierał się o jej materiał zwiewny, ciągnął za rąbek piekielnej szaty, nie wiedząc, że jeszcze chwila i dopnie swego. Guzik się oderwie, trzeba będzie złożyć kolejną obietnicę. Musiał uważać, na każdym kroku. Dzień w dzień popełniał dziecinne błędy, za które musiał płacić dodatkowym wysiłkiem. Las nie pytał. Las szumiał, zwodził, wabił i nęcił, bez zapowiedzi.
Poszedł za tymi podszeptami. Naiwny chłoptaś na ścieżce tajemnej słodyczy. Dotknął ciekawymi dłońmi ściółki, która zrobiła się wyraźnie mokra. Odszedł zbyt daleko, jednak miał zamiar się cofnąć. Wstał z kucek, nie przeszło mu przez myśl, aby rozpalać ogień, bo był niedaleko większego ogniska. Nie na tyle jednak blisko, aby przewidzieć co się stanie.
Wystrzelił w górę jak z procy. Nie wziął ze sobą karabinu, ale miał krótki pistolet przy pasie. Wyciągnął go szybko z kabury.
- UWAŻAJ! - krzyknął. Adrenalina wpompowana w krew kazała mu działać jeszcze odważniej, jeszcze szybciej, niekoniecznie uważniej. Wystrzelił w biegu. Starał się trafić athwala, który mógł zagrażać Max najbardziej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t186-matthew-paddler#1327
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Głębia lasu  ♦ Nie Paź 22 2017, 00:48;

22

Nocne trzaski skutecznie ożywiały wyobraźnię. Podsuwały różne obrazy nawet tym, którzy nie od dziś włóczyli się po lasach. Jedne mniej, drugie bardziej, ale tym śmielej, gdy pozostawiało się w pojedynkę. Większość z nich jednak pochodziła z ogniska, w którym gałązki pękały pod wpływem płomieni. Ogień rozpalony nie tylko dla ogrzania kości, miał być także ochroną.
Obserwując przyjaciela znikającego w cieniu, Max chyba z opóźnieniem zareagowała na szum gałęzi. Na obecność drapieżnika. Co prawda odwróciła się, gdy Paddler zniknął jej z oczu, ale otumaniona bólem głowy, zapomniała o swych wcześniejszych podejrzeniach.
Całkiem szczęśliwie przełykając posiłek zawczasu, szerzej otworzyła oczy, zaskoczona nagłym pojawieniem się drapieżników. W krwi jednak mając już reakcje na tak nagłe spotkania, nie potrzebowała zachęty do ruchu.
- Kur...
Wypuszczając powietrze z niedokończonym wyrazem, poderwała się z miejsca, zaciskając palce na swym karabinie. Nie czekała na atak bestii ani na przyzwolenie do swego. Uderzenia serca zadudniły jej w uszach. Unosząc broń, Max cofnęła się pod same drzewo i wycelowała w najbliższego athwala. Dając sobie sekundę namysłu, bez skrupułów w niego strzeliła, w tle słysząc wołanie przyjaciela.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Głębia lasu  ♦ Nie Paź 22 2017, 18:57;

Na prowadzenie wyraźnie wysunął się większy osobnik. Garnitur ostrych, potężnych zębisk i umięśniona, tęga sylwetka zagarniała całą uwagę, przez co zabrakło jej zapewne dla drugiego z osobników - mniejszego, odrobinę chuderlawego, któremu na domiar złego z podwozia zwisały radośnie dwa rzędy dużych, ciężkich bimbałków. Z racji odrobinę większej bliskości osobnika numer jeden i jego gabarytów, cały atak skupił się właśnie na nim.

Na dobry początek 2k6 + celność dla Mateusza, próg 26
powyżej, bądź równe - Szanse na trafienie były marne, niemal zerowe. Bez prawidłowego ustawienia, przygotowania do strzału pozostało jedynie modlić się, by taki wystrzał nie zranił w żaden sposób któregoś z dzielnych łowców. Pocisk odbił się od ściółki centralnie przed athwalem, który lekko odskoczył, jak porażony prądem. Paddler kupił tym Max kilka cennych sekund na skuteczną obronę. Nic więcej.
poniżej - Kompletne pudło! W dodatku Matthew niewątpliwie zwraca na siebie całą uwagę zwierzaka, który szczerząc zębiska skierował się w stronę hałaśliwego Mateusza. Stanowczo tym razem i przyspieszając kroku, za cel ataku athwal obrał sobie smakowite udo Paddlera.

Max, co oczywiste, miała przesrane jeszcze bardziej. Wystawiona, jak apetyczny stek na mięsnym stoisku w otoczeniu, które aż śmierdziało krwią, świeżym mięsem i śmiercią miała do załatwienia jeszcze mniejszą z pary, co musiało niestety poczekać. Niewątpliwie bliżej był bowiem ten większy, który bez lęku próbował wejrzeć w jej zwierciadła duszy.

2k6 + celność dla Max, próg 25
powyżej i równe - Wszystko działo się jednocześnie, zatem i jednocześnie padły strzały. Max powiodło się bardziej i jej strzał okazał się trafiony. Przebił klatkę piersiową zachodzącego ją pod pewnym kątem zwierzęcia, który w desperackim zrywie rzucił się do przodu i zaatakował (w zależności od rzutu Paddlera albo w stronę Max, albo w stronę Matthew, dlatego proponuję wam rzucić kośćmi naraz, przed napisaniem jakiegokolwiek posta, by od razu wziąć pod uwagę wszystkie czynniki. Jeśli padło na Max, athwal rzuca się jej do gardła).
poniżej - Max trafia w drzewo, athwal wciąż nienaruszony i w pełni sił fizycznych zmierza do upatrzonej wcześniej ofiary i atakuje (jak powyżej, jednak jeśli pada na Max, kończy się na ugryzieniu w łydkę)

W międzyczasie drugi athwal sukcesywnie ignorowany zbliża się do panny Mason. I w momencie, kiedy rozstrzyga się sprawa pomiędzy dwójką łowców, a większym athwalem, samica korzysta z okazji i wgryza się w lewe ramię Max.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Głębia lasu  ♦ Nie Paź 22 2017, 21:24;

Mateusz 22
Max 30

Ewidentnie działała pod wpływem impulsu, niekoniecznie jednak z zasadami, którymi powinna się kierować. Trudno jednak myśleć o nich, gdy niespodziewany atak wiązał się z parą kłów i pazurami, przed którymi należało chronić się zawczasu.
Nie mając pojęcia o bliskim towarzystwie przyjaciela i nie mając czasu na rozglądanie się, Mason chciała odeprzeć najbliższe zagrożenie, wierząc w szanse na uniknięcie konfrontacji z czającą się suką i pomoc przyjaciela. No nie dogadali się! Z samicą też nie.
Między jednym a drugim strzałem minęły sekundy i Max zatłukło serce w piersi na widok pudła przyjaciela. Mogła jedynie patrzeć jak bestia zwraca się w stronę Mateusza, zaraz zostając trafiona dzięki celności Mason. Blondyna zdążyła tylko przełknąć ślinę i pomyśleć o zwróceniu oczu na drugiego athwala.
Atak zwalił ją z nóg a ugryzienie wyrwało krzyk z płuc. Max uderzyła w ziemię, wypuszczając karabin z ręki, ale nie zamierzając pozwolić dać się pożreć. Prawą rękę wyciągnęła w stronę jednej z płonących gałęzi, by odstraszyć drapieżnika w desperackiej próbie ratunku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Głębia lasu  ♦ Pon Paź 23 2017, 10:37;

Matthew był w szoku. Adrenalina robiła całą robotę za niego. Mógł siedzieć w tym cholernym obozie i się nie wychylać. Nie mógł sobie pozwolić na to, że Max coś się stanie. Nie wybaczy sobie tego do końca życia. Strzał pudłował, ale nie miał zamiaru stać bezczynnie. Nagłym zrywem ruszył a inną stronę, próbując odwrócić uwagę athwala od swojej przyjaciółki. Może chybił, ale nie to było ważne.
I nagle athwal dostał. Mason poniekąd uratowała jego cholerne życie. Zwierz ryknął i wierzgnął, Matt ani myślał dawać mu szansę na dalsze dyskusje. Korzystając z czasu jaki dała mu blondynka, strzelił ponownie w najbliższego sobie drapieżnika, a potem odskoczył. Na jego oczach drugi z drapieżników powalił Max na ziemię. Krzyk rozerwał gonitwę niepoukładanych myśli, które w tamtym momencie zostały przez Paddlera odepchnięte na daleki koniec umysłu. Rzucił się do przodu.
- Ty kurwiu! MNIE! - wołał, a kiedy był już blisko athwala - pewien, że nie zrobi przyjaciółce krzywdy własnym roztrzęsieniem - starał się wskoczyć mu na plecy. Jeśli w tym czasie athwal miał zamiar zdzielić go potężną łapą, Matthew pociągnął za spust w samoobronie. - NIE JĄ!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t186-matthew-paddler#1327
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Głębia lasu  ♦ Pon Paź 23 2017, 20:14;

Wielka bestia dopadła mięsiste udo Paddlera. Zwierz był na tyle blisko, że nim Matthew był w stanie oddać kolejny strzał musiał liczyć się z tym, że nie ominie go nieprzyjemność zostania przekąską. Jedno solidne ugryzienie, Matthew upada na wilgotną ściółkę. Athwal wyciąga zębiska z rozmiażdżonego mięśnia i już przymierza się do kolejnego ataku, tym razem w bardziej satysfakcjonujące miejsce, skąd najszybciej ucieka życie. O odskoku niestety nie mogło być mowy.
Strzał.
Druga dziś ofiara pada bez ducha. Wbrew pozorom była to jedna z najlepszych decyzji, jaką Matthew mógł podjąć w tej sytuacji.
Samica zafurczała wściekle, zaciskając szczęki mocniej na wyrywającej się ofierze. Wraz z wystrzałem Mateusza rozległ się dźwięk pękającej kości łokciowej. Wysiłek jednak się opłacił, a kiedy od płonącej gałęzi zaskwierczało futro i skóra athwala...

Wylosujmy szczęśliwy numerek.
Parzyste - Może to krew cieknąca z rannego uda wabiła intensywniej, może to jedwabisty głos spanikowanego Paddlera... A może obie te rzeczy naraz sprawiły, że samica obróciła łeb w jego kierunku. Cieknąca z pyska piana mieszała się z krwią panny Mason, a zwierzę zamiast bić łapą, szykowało się do skoku. I to prosto na twarz.
Nieparzyste - Złośliwa samica upatrzyła sobie Max i ani myślała odpuszczać. Wycofała się, może nawet nieco odpuściła, by - kiedy tylko swąd palonych włosów rozwiał się w wieczornym, letnim wietrze - ponownie kłapnąć zębami przed twarzą Masonówny. Płonący patyk przygasł lekko, choć żar jeszcze się tlił. Analogicznie życia obojga bohaterów.

Strzał w tym układzie jest mocno ryzykowny, bowiem Max w tej chwili znajduje się na linii ognia.

_________________
Sesje:
- Artemis (retro u Pameli, Rosa)
- Dahlia (szpital, Rudi)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Głębia lasu  ♦ Pon Paź 23 2017, 21:07;

5

Była w dupie. Czuła się jak w dupie. Możliwe, że krzycząc razem z wściekłym athwalem, umierającym pod stopami Paddlera, Max poczuła tą samą złość. Nie chciała umierać w cholernym lesie! Machnęła prawą ręką, chcąc zdzielić athwala gasnącą gałęzią.
Jeb się suko!
Zadudniło w umyśle Mason, zaciskającej zęby. Nie na długo. Blondyna zawarczała, wydając z siebie stłumiony krzyk, pomieszany z bólem, wściekłością i płaczem. Upadając na plecy, w pośpiechu podkurczyła nogi i wypuszczając gałąź, sprawną ręką dosięgnęła noża przy bucie.
Łapiąc go mocno, z wysiłkiem zamachnęła się w kierunku drapieżnika. Chciała wbić ostrze w gardło, oko albo nawet nozdrza pieprzonego athwala, byle tylko nie stać się kolejną jego przekąską.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Głębia lasu  ♦ Pon Paź 23 2017, 22:51;

Adrenalina robiła swoje. Nawet wtedy, gdy athwal wbijał mu się w udo jak w urodzinowy tort. Może szczególnie wtedy, gdy krzyk urywał mu się w na wpół rozdartym gardle. Kiedy wierzgnął w odruchu nieludzkiej furii. Ból zmieniał człowieka. Strach oddzielał mięśnie od kości. Ludzkie życie, ludzkie emocje. Ludzkie umieranie. I myśli, których w tamtej chwili nie było.
Z bólem nie spotykał się pierwszy raz. W dudniącym sercu, które jak na złość wylewało poza ciało - na śliską już od rosy ściółkę - czerwoną posokę, rwała się się jedna, jedyna myśl. Jej krzyk. Jej cholernie głośny krzyk, prawie szaleńczy, prawie bez sił. Sam klął i miotał się po ziemi, zanim nie przewalił się na bok żeby w przypływie kolejnej głupoty, usiłować wstać. Czym był jego strach? Wobec tego krzyku. O nią przecież się bał.
Jeśli nie mógł ujść, zaczął się czołgać w jej stronę. Omiótł okolicę  rozedrganym spojrzeniem, była ich tylko dwójka? Może więcej? Nie dopuszczał do siebie opcji, że zginą w tym lesie. Nie po tylu latach, nie po tylu obietnicach, które rzucał w przypływie szczeniackiej butności - że ją obroni, że może być bezpieczna. Nie mógł strzelać, ale starał się wypracować taką pozycję, że będzie w stanie pociągnąć za spust. Czasu było niewiele.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t186-matthew-paddler#1327
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Głębia lasu  ♦ Wto Paź 24 2017, 19:21;

Oprócz tej oszalałej dwójki w najbliższym otoczeniu, jak się zdawało, nie było już żadnych więcej. Może były, ale rozpierzchając się we wszystkie strony, pogoniły za watahą dzików? Może choć one miały szczęście w dzisiejszym polowaniu?
Max dobyła noża, nie zostało jej już wiele czasu. Raniona ręka omdlewała, bronić się było coraz trudniej. O Wszystkim miał teraz zdecydować los.

Rzut dla Max:
1, 2 - Nóż zalśnił w powietrzu i przeciął gardziel. Głęboko. Zwierzę warknęło, ale nie było już ratunku - narastająca słabość wskutek obfitego krwawienia pozbawiała je sił. Im mocniej wierzgał, tym więcej krwi tracił, a właśnie desperacko usiłował dobrać się zębami do twarzy i szyi Max. Nim skonała, uszczypnęła Masonównę w policzek, zostawiając na nim ranę. Będzie blizna, ale kto by się przejmował? Athwal przecież padł.
3, 4 - Ostrze trafiło w oko, przebiło oczodół i uszkodziło mózg zwierzęcia. Athwal padł natychmiast.
5, 6 - Spanikowana Mason cięła gdzie popadnie, trafiając w nos. Zwierzę zawyło z bólu i odruchowo rzuciło się Masonównie do twarzy. Być, albo nie być panny Mason zależy w tym momencie tylko i wyłącznie od tego, jak szybko Matthew zdoła zmienić pozycję. Napędzany adrenaliną i gryzącą sumienie niespełnioną obietnicą, pomimo obficie krwawiącej rany na udzie, zrobił to. Zdążył na czas, powstrzymując zwierzę przed dokonaniem większych zniszczeń na licu blondynki. Podobnie, jak i w pierwszym przypadku, dziewczyna, oprócz pogryzionej i złamanej ręki, kończy z podłużną raną policzka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Głębia lasu  ♦ Wto Paź 24 2017, 20:23;

4

Nie pamiętała kiedy ostatnio musiała włożyć tyle wysiłku. Piorunujący ból ręki, przyćmiewał umysł ale Max uchwyciła się tylko jednej myśli. Przeżyć bez względu na wszystko. Z wrzaskiem celując ostrzem w oko athwala, miała jego zęby za blisko, by móc spokojnie przejść nad tym do porządku dziennego. Żołądek skręcił się ze strachu, a Mason przekręciła głowę, wyginając się do tyłu z pragnieniem uniknięcia kłów.
Odór z pyska, niczym zwiastun śmierci, wywrócił skręconym żołądkiem a ból głowy znowu o sobie przypomniał, chociaż przecież wcale nie zniknął.
Nawet wbijając nóż w oczodół bestii, Max nie była pewna swego. Zmęczona i obolała okrutnie, uderzyła w ziemię ponownie, gdy spadło na nią cielsko drapieżnika. W lekkiej panice poruszyła nogami, chcąc się wydostać z pod athwala, ale dała za wygraną, gdy ból przeszył całą jej rękę. Zdając sobie tez sprawę, że zwierze padło, Max wygięła szyję w poszukiwaniu przyjaciela.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Głębia lasu  ♦ Wto Paź 24 2017, 20:51;

Wszystko działo się niesamowicie szybko. Wiedział, że musi wstać na cholerne nogi i jej pomóc. Miotał się z własną słabością żeby ostatkiem sił dopaść do zwierza. Nie wiedział, że już sobie poradziła, ale drąc się na wszystkie strony, po prostu naparł na athwala. Było mu już wszystko jedno - czy zostanie przez to pozbawiony głowy, co wydarzy się dalej. Miał w sobie jeszcze trochę zaparcia i impetu, które przez te kilkanaście, kilkadziesiąt sekund popychały do działania, potęgowały pulsujące w żyłach emocje.
Bezwładna bestia przewaliła się ciężkim cielskiem na drugą stronę, zaraz obok Max. Jedno z nieruchomych ślepi wgapiło się w jej stronę, strasząc wylewającą się z drugiej strony mieszanką potu, krwi i czegoś co wcześniej było gałką oczną. Matthew padł razem z athwalem, przygniatając nogi kobiety własnym ciałem. Uniósł się na roztrzęsionych ramionach i doczołgał w górę, z rękami po obu stronach jej ciała, sprawdzając w pośpiechu - kawałek po kawałku - czy jest cała. Nie musiała się rozglądać, bo blady jak ściana towarzysz felernego wieczoru pojawił się nad nią ze swoją brzydką jak noc twarzą. Oddychał niemiarowo, trząsł się jakby, ale nic nie mówił, skupiając całą swoją uwagę na jej ramieniu.
- Gdz-ie? Gdzie cię ugryzł? - odezwał się wreszcie. Przekręcił jej głowę, chociaż znając życie, wyrywała się. - Gdzie jeszcze? - powtarzał. Tak dla pewności rozmazał krew, która znajdowała się na policzku dziewczyny, a potem zwlókł się z niej, sam ze stękiem i jękiem padając na ziemię tuż obok.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t186-matthew-paddler#1327
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Głębia lasu  ♦ Wto Paź 24 2017, 22:26;

Co było najgorsze w tym wszystkim to fakt, że cilla nadal szalał gdzieś w zaroślach, nie dając za wygraną i z całą siłą swoich maleńkich płuc darł się wniebogłosy. Doprowadzał do szału.
Oboje zmęczeni, oboje krwawiący... i wcale nie bezpieczni. Cała okolica cuchnęła krwią, potem i śmiercią. Ranna zwierzyna przyciąga, zwłaszcza w leśnej głuszy.

Obrażenia Max: Rana szarpana lewego ramienia, w okolicy łokcia, zamknięte złamanie kości łokciowej, stłuczenia powstałe na skutek upadku.
Obrażenia Matthew: Sporej wielkości stłuczenie na lewym udzie po ataku dzika, kilka stłuczeń powstałych wskutek upadku, rana szarpana uda, silnie krwawi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Głębia lasu  ♦ Wto Paź 24 2017, 23:32;

Odetchnęła głęboko, z grymasem bólu na twarzy, gdy tylko ciało athwala zostało z niej zrzucone. Dostrzegając przyjaciela, miała ochotę zwinąć się w kłębek i poczekać aż przynajmniej jedna część ciała przestanie boleć. Jedna, mała. Max nie zamierzała wybrzydzać.
Nie mając jednak szans na ślimaczka, Mason zmarszczyła czoło. Najpewniej rozumiała troskę i lęk przyjaciela, wykazując te same emocje, ale nienawidząc tak żałosnych stanów, nie chciała też uchodzić za ostatnią ofiarę, co rzeczywiście przełożyło się na jej niechęć do badania Paddlera. Aż przypomniał jej się ten głupi skaner doktorka i jego uwielbienie w posługiwaniu się nim. Gdzie siedział, gdy go naprawdę potrzebowała?
- Tylko ręka. Chyba złamana...
Wysapała, nie odważywszy się jeszcze na nią spojrzeć. Spoglądała na przyjaciela, czując, że spierdolili i ledwo uszli z życiem. Co by się jednak stało, gdyby większy athwal nie został zastrzelony? Max odwróciła głowę ku Mateuszowi, zalegającemu obok. Popatrzyła na niego, ale zaraz też rozejrzała po najbliższej okolicy. Nie mogli pozwolić sobie na lenistwo i Max sądziła, że musi ruszyć się pierwsza. Podnosząc słabo, pochyliła w stronę przyjaciela.
- Wstawaj... - upomniała go i dostrzegła ranę na nodze - W plecaku mam apteczkę. Musimy to opatrzyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Głębia lasu  ♦ Sro Paź 25 2017, 14:56;

Ulga nie mogła trwać wiecznie. Adrenalina i oszołomienie robiły swoje, bo jeszcze nie czuł bólu tak bardzo jak będzie mu to dane jakiś czas później. Podniósł się na rękach kiwając głową. Przez moment po prostu dziękował za to, że jakoś im się udało. Jeszcze nie oceniał. Na to przyjdzie pora.
- Rękę trzeba ci unieruchomić najpierw. - powiedział kiwając głową. W końcu co ona zrobi jedną ręką? - Bardzo krwawi? - zapytał o jej, nie swoją ranę, kiedy dowlekli się do plecaka. Oparł się o jedną z kłód, które mogłyby się nadać na siedzisko przy ognisku, gdyby nie spotkała ich walka o życie. Teraz nie przeszkadzał mu nawet swąd palonej sierści.
- Okej, najpierw zajmę się sobą, czuje, że się zaraz wykrwa-hehe-wię-hehe. - rechotał podgłupiaście. Poniekąd miał rację. Multitoolem rozciął materiał spodni, który przeszkadzałby przy opatrywaniu rany. Krwawienie było mocne, więc oprócz zwykłego, dużego opatrunku, musiał się rozejrzeć za czymś na docisk, nie dbał o to czy były to kamienie, grubsze gałęzie, nie miał zamiaru używać do tego pozostałych bandaży, które przydadzą się Max. Na koniec skrzętnie tę nogę owinął, tak by móc chodzić.
- Sprawdź czy działa ci telefon. - powiedział. - Masz coś na ból? - Wiedziała dokładnie co ma na myśli. Niewielką ilość płynu w strzykawce. Specyfik, który potrafił zdziałać cuda i postawić człowieka na nogi. Pytał jej gdzie dokładnie boli, aby wiedzieć jak ma unieruchomić rękę i ewentualnie sąsiadujące stary. Ściągnął z siebie kurtkę, a potem zrzucił szybko podkoszulek z długim rękawem, zostając w zwykłej bokserce. Z koszulki zrobił prowizoryczny temblak. Musieli się jeszcze zebrać i byli gotowi do drogi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t186-matthew-paddler#1327
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Głębia lasu  ♦ Sro Paź 25 2017, 17:31;

Zaciskała zęby, próbując skupić się na plecaku i apteczce. Chociaż ból dawał się we znaki, wywołując jedynie pragnienie znieruchomienia i przeczekania najgorszego, Max powtarzała sobie, że tylko oni sami muszą sobie pomóc. Nikt nie wiedział gdzie są. Athwale mogłyby ich rozszarpać i reszki zostałyby odnalezione za kilka miesiecy. Przy dobrych wiatrach.
Pokręciła głową szybko, nie chcąc otwierać ust. Raz, by nie ochrzanić przyjaciela, że się leni. Dwa, żeby nie wydać żadnego jęku czy nawet płaczu. Wyszarpując apteczkę z plecaka, podała ją Mateuszowi, rozglądając po okolicy. Wiedziała, że muszą się streszczać, bo kolejne spotkanie z athwalami, byłoby ich ostatnim.
- Nie wiem. Chyba.
Odezwała się cicho, rozglądając za karabinem i sięgając po telefon. Dom wydawał się teraz tak strasznie odległy. A kilometry dzielące ich od miasteczka i głucha noc, przeszkodą ponad siły. Max odblokowała telefon i sprawdziła zasięg, możliwość wezwania pomocy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Głębia lasu  ♦ Sro Paź 25 2017, 22:49;

Matthew znalazł gałąź, którą mógł z powodzeniem wykorzystać do zatamowania krwawienia - materiał bandaża nasiąkał krwią już nieco wolniej. Niemniej każdy ruch pobudzał krążenie, narażał Paddlera na nadmierną jej utratę. Ręka Max również krwawiła, niemniej wciąż nie traciła jej tyle, co Matthew.
Zasięg w głębokim lesie był zaś sprawą co najmniej kłopotliwą. Czasem jednak zagubieni szczęśliwcy łapali zasięg wystarczający do szybkiego wezwania pomocy.

1, 2, 3 - Choć Mason robiła, co mogła, próby złapania zasięgu spełzły na niczym. W dodatku unieruchomiona przez ból, który zaatakował już na całego, kiedy jej ciało opuściły resztki adrenaliny, nie mogła sobie pozwolić na dłuższy spacer z wyciągniętą do góry ręką i zadartą głową.
4, 5 - Kilka minut poszukiwania choćby jednej kreski zasięgu dały dobre rezultaty. Max miała minutę na podanie swojej lokalizacji i wezwanie pomocy. Przypłaciła to jednak okropnym bólem, zaczyna jej się kręcić w głowie.
6 - Max ma szczęście i szybko trafia na jedną kreskę zasięgu. Zostaje wezwana pomoc.

Nagle oboje orientują się, że anielski śpiew cilli już nie rozsadza od środka ich mózgowioczaszek. Może to tylko pozory, ale czują, że coś na nich patrzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Głębia lasu  ♦ Czw Paź 26 2017, 01:29;

Zapasy bandaży miały kiedyś swój koniec, a ich - kalekich nieszczęśników chwili - była dwójka. Będą je musieli w miarę z czasem zmienić. Kogo tu oszukujemy, nałożyć na przemakające warstwy kolejną. Nieprzyjemne uczucie w skroniach kołysało, szczypało, ból fizyczny natomiast powoli wgryzał wię we wnętrzności. Mimo, że Matthew starał się to wszystko od siebie odsuwać, nie był w stanie przewidzieć jak daleko zajdzie.
- To mi wstrzyknij. - pomruczał pod nosem, grymaśnie jak zwykle.
Ona sprawdzała zasięg, on zaś przytoczył się w kierunku jej ręki i zaczął ją usztywniać. Najpierw, co zostało już wcześniej wspomniane, odpowiednio unieruchamiając, później zakładając prowizoryczny temblak. Kiedy praktycznie kończył, poczuł różnicę. Jakby ktoś zabrał mu ciężar z barków. Mimo ulgi spowodowanej zniknięciem ptaka, miał dziwne przeczucie, które przelał w kierunku Masonki wymieniając się z nią krótkim, ale podejrzliwym spojrzeniem. Nie czekał długo, sprawdził pistolet, a potem dowlókł się do strzelby. Miał Max cały czas na oku. Rozejrzał się po okolicy i spojrzał na komunikator. Która godzina?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t186-matthew-paddler#1327
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Głębia lasu  ♦ Czw Paź 26 2017, 11:30;

5

Zwiesiła głowę, gdy Mateusz usztywniał jej rękę. Zaciskając dłoń zdrowej, uderzyła nią w ziemię, próbując opanować pragnienie ucieczki z pod rąk przyjaciela. Przeklinając pod nosem, zamknęła oczy i wbiła paznokcie w twardą ziemię. Pieprzone athwale!
Słysząc marudny ton Paddlera, spojrzała na niego, jakby chciała zdzielić go w łeb. Chciała. Zamiast tego, wyciągnęła z apteczki jedyny środek przeciwbólowy i mimo chwilowego zawahania, ostatecznie zaaplikowała płyn przyjacielowi. Musiał być na chodzie, bo Max z jedną ręką nie mogła wiele wskórać.
Odrzucając strzykawkę, spojrzała na telefon i dostrzegając zasięg, prędko wykonała jedno alarmowe połączenie.
- Nie możemy zmarnować zdobyczy.
Odezwała się cicho, zawzięcie, zupełnie nie zwracając uwagi na zniknięcie Cilli. Zawroty głowy zajmowały niemal cały jej umysł. Pozostała część skupiona była na bólu. Max zamknęła oczy, nie mając już sił, żeby ruszyć tyłek. Jak nakręcona, dodała coś, czym jednak Mateusz nie musiał się dziwić, ale co było trudne w ich stanie.
- Musimy zabrać mięso...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Głębia lasu  ♦ Czw Paź 26 2017, 12:04;

Coś mu się w tym otoczeniu nie podobało. Coś kazało zbierać dupę w troki i jak najszybciej się z tego niechcianego obozowiska ruszyć. Rozejrzał się wkoło za jakąś dziuplą albo wykrotem, po czym spojrzał na Max jakby nie rozumiał o czym w tej chwili do niego rozmawia.
- Nie. Miałaś sygnał? - powiedział kuśtykając w jej kierunku. - Tych athwali mogło być więcej, musimy się stąd wynosić. - powiedział włócząc po ziemi własny plecak. - Weź amunicję i broń. Ja przepakuję jedzenie do mojego plecaka, twój schowam, przyjdziemy po niego jak się z tego wyliżemy. - mówił półszeptem, nadal przekonany, że zaraz jakiś bydlak wyskoczy im zza pleców. Był przewrażliwiony? Może. - Nie uniesiemy tego wszystkiego. - pokręcił głową próbując złapać wzrok swojej przyjaciółki.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t186-matthew-paddler#1327
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Głębia lasu  ♦ Czw Paź 26 2017, 12:24;

Serce ją bolało bardziej niż ręka. Tyle zmarnowanej zdobyczy! Max podniosła spojrzenie na przyjaciela. Tak, miał rację, ale żal z powodu strat nie potrafił odpuścić. Nie mieli szans wrócić cało, ciągnąc za sobą zwierzęta. Nie mieli szans udźwignąć nawet dzika.
Czy Mason miała szansę chociaż ustać na nogach?
Ciężko wzdychając, z kwaśną miną na ustach, podparła się zdrową ręką i postanowiła wstać.
- Pieprzyć plecak. Co za dno...
Max odezwała się ze złością i rezygnacją. Utrata gotówki była koszmarem. Tylko tracąc i nic nie zyskując, blondyna czuła się jak ostatni przegrany. Popadając w pesymistyczne nastawienie, Mason zacisnęła zęby, opierając zdrowym ramieniem o drzewo.
- Daj.
Wyciągnęła rękę po swój karabin, nasłuchując odgłosów w okolicy. Była gotowa ruszyć, jeśli tylko stan jej na to pozwolił a zawroty głowy nie miały ściąć z nóg. Marząc o środku przeciwbólowym, kiwnęła głową do swych myśli. Wyjdą z tego lasu, choćby mieli się czołgać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Głębia lasu  ♦ Czw Paź 26 2017, 14:31;

Był na tyle oszołomiony, że nie zorientował się co do braków w "masońskiej" apteczce. Sądził, że strzeliła sobie przeciwbólowy i będą mieli to wszystko ułatwione. Wyciągnął ze swojego plecaka niepotrzebne rzeczy i przepakował je do plecaka Max, włożył do siebie natomiast te, które mogły się przydać.
- Weź krótki. - Ze złamaną ręką raczej strzelbą nie postrzela. - Masz. - dodał wpychając jej w ręce pistolet. Założył karabin przyjaciółki na własne plecy. Swój trzymał w drugiej ręce. Podał Max ramię i ruszyli. W stronę, z której przyszli. Jeśli pojawi się pomoc, pewnie wytropią ich ślady. Dobrze było więc podążać wyznaczoną już wcześniej trasą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t186-matthew-paddler#1327
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Głębia lasu  ♦ Czw Paź 26 2017, 15:48;

Max jak najbardziej była w stanie się poruszać. Pytanie tylko, jak długo wytrzyma? Nie miała tego luksusu, co Matthew i ból połamanej i prowizorycznie opatrzonej ręki ją ogłuszał. Dwie całe nogi i jako taka mobilność nie zmieniały faktu, że zapuścili się w głęboki las, skąd nie było łatwego wyjścia. Już krótki marsz sprawił, że krążenie w rannej nodze Paddlera wzrastało, a rana wciąż otwierała się na nowo. Tracił dużo krwi i bardzo szybko opadał z sił. W ich byłym obozowisku tymczasem już zaczynały nieśmiało krążyć pierwsze zwierzęta. Mieli wiele szczęścia, że nic nie ruszyło ich tropem, bowiem oboje szybko opadli z sił. W pół do trzeciej w nocy wybiło, kiedy zrobili pierwszy przystanek, gdzie przysiedli na powalonym pniu. Nie mieli sił ruszyć dalej.

Jakiś czas później obudził ich lekki wiatr i nieokreślony hałas. Oczy przyzwyczajone do ciemności dostrzegły w oddali zarys dwóch sylwetek.
- Tutaj - krzyknął jeden z nich i zaraz Max unosiła się w powietrzu. Zaraz potem ktoś oślepił Paddlera latarką.
- Tylko dwoje? - Dopytywał jeden z ratowników. Potem tylko ciągnąca się całe wieki podróż na noszach przez gęsty las. Trzasnęły drzwi, rozległo się ciche mruczenie. Tym razem to nie athwal, a coś znacznie przyjemniejszego.
Perspektywa powrotu do domu.

/budzicie się w szpitalu
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Głębia lasu  ♦ Czw Paź 26 2017, 23:05;

Ciemność, która otaczała ich ze wszystkich stron, szumiała zwodniczym szeptem liści. Las do niego przemawiał. W miarę z czasem zatracał się w tych szeptach, odpływał i mamrotał pod nosem, jakby w odpowiedzi na te schowane gdzieś w głębi ślepia niewiadomej. Był świadom, że ktoś na niego patrzy, ktoś obserwuje ich każdy ruch. Każdy wdech i wydech, ich własne między sobą słowa, a potem literuje je szeptem, przenosi z blaszki jednego liścia na drugi. Sięga niewidzialną dłonią, czesząc zwichrzone kosmyki ich włosów, szpiczastymi palcami gałęzi.
Noc była dla niego coraz ciemniejsza, musieli w końcu się zatrzymać. Środki przeciwbólowe działały, ale odurzony zawartymi w nich silnymi substancjami oraz utratą znacznej ilości krwi, Matthew powoli tracił świadomość. Nie chciał się poddawać, wiedząc, że pomoc nadejdzie, że powinni być już blisko. Nie chciał być słaby przy Max, która również opadała z sił. Kiedy opowiadali mu dzień później co się stało, on nie widział niczego poza lasem. Nie słyszał nic poza niemym szumem dzikiej głuszy, która pozostawiła mu wiadomość.

ZT x2

Koniec sesji konkursowej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t186-matthew-paddler#1327
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 30 lat
Ekwipunek podręczny: walizka z przyborami entomologicznymi, scyzoryk, smartfon

Pisanie Re: Głębia lasu  ♦ Sro Gru 06 2017, 18:34;

/Z mieszkania Max

Rhys jak mu Max przykazała, tak też zrobił. Poszedł do lasu sam. Wędrował naprawdę bardzo, bardzo długo, w dodatku co rusz natrafiał na coś w swoim mniemaniu interesującego, stąd też od rośliny do rośliny i od owada do owada, oddalał się od bezpiecznego krańca lasu coraz bardziej. Co rusz robił sobie przystanek, by otworzyć swoją walizkę i złapać co ciekawszy okaz, czy wnikliwie obejrzeć go pod lupą.
Nie miał głębszych przemyśleń po spotkaniu z Maximą, a nawet jeśli miał, to zapomniał o nich bardzo szybko w obliczu tego, że miał przed sobą cały, niezbadany las. Nie myślał teraz nawet o tym, że jego rodzice gdzieś tu przecież przed laty zaginęli. Ani o tym, że z pewnością żyje tu cała masa niebezpiecznych zwierząt.
Leżał obecnie na mchu i z bliska kontemplował jakąś wyjątkowo tłustą biedronkę. Nawet nie zauważył, że robiło się już powoli nie tyle późno, co po prostu ciemnawo, przez to, że obecnie słońce zachodziło już szybciej niż jeszcze te dwa miesiące temu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Głębia lasu  ♦ Sro Gru 06 2017, 21:19;

Dookoła robiło się ciemno, co bardziej lękliwym duszom mogła zapewne powstawać gęsia skórka na dźwięk słyszalnej gdzieś w oddali watahy dzikich psów. Tutejsi łowcy mogli zapewne wygłosić o nich Rhysowi cały, obszerny wykład, nieszczęśliwie jednak żadnego z nich nie miał w tej chwili pod ręką. Jego niewprawne ucho nie potrafiło odróżnić, czy to ogary tak wydzierają się na zachodzące słońce, czy może są to athwale. A może coś jeszcze innego? Z typową dla siebie beztroską zapuścił się w las, zapewne nie zdając sobie jeszcze sprawy z tego, że nie będzie wiedział, jak z niego wrócić.
Gdzieś kątem oka Rhys zauważył ruch, sekundę wcześniej do jego uszu dotarł szum owadzich skrzydeł. Zauważył ów ruch z jednego, prostego powodu - odwłok stawonoga pulsował bladym światłem. Zdecydowanie ciekawszy okaz, niż biedronka. Bioluminescencyjny cudak unosił się jakieś półtora metra nad ziemią, by powolnym, zygzakowym ruchem przelatywać z jednego drzewa na drugie. Cały czas jednak przed siebie, coraz głębiej w las.

_________________
Sesje:
- Artemis (retro u Pameli, Rosa)
- Dahlia (szpital, Rudi)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 30 lat
Ekwipunek podręczny: walizka z przyborami entomologicznymi, scyzoryk, smartfon

Pisanie Re: Głębia lasu  ♦ Sro Gru 06 2017, 22:20;

Rhys rzeczywiście coś usłyszał. Podniósł nawet głowę i przysłuchał się nieco dokładniej, marszcząc brwi. Czyżby znowu zapomniał, że jest głodny i to jego brzuch postanowił to zamanifestować? Nie, to chyba nie to. Poza tym miałby wtedy poważny problem. Nie był fanem zjadania korzonków, a nie sądził, że znajdzie tu McDonalda. A już na pewno nie takiego, jakiego chciałby znaleźć. Próbował odszukać w katalogu dźwięków w swojej głowie, cóż mu to przypomina... Brzmiało trochę jak Maxima wykrzykująca przekleństwa. Chociaż nie, to też nie to. Usiadł na mchu i wbił wzrok przed siebie. Zrobiło się trochę ciemno. Westchnął i sprawdził, czy aby na pewno nikt nie zabrał mu jego walizki. Sprawdził też, czy Zbigniew jest obecny. I wtedy dostrzegł kątem oka ruch.
W pierwszej chwili pomyślał, że to idzie ktoś wyposażony w latarkę, ale kiedy tylko przyjrzał się dokładniej, z jego ust aż wydarło się ciche westchnienie pełne zachwytu. Wstał z mchu, niezbyt gwałtownie i wbił wzrok w stworzenie, które wyglądało, jakby było gwiazdką, która spadła mu z nieba. Nie zamierzał pozwolić mu odejść. Uzbrajając się w siatkę, nie spuszczał z oka owada. Tylko jego słaby blask odbijał się w błękicie spojrzenia Rhysa. To był chyba jakiś zupełnie nowy okaz, nie mógł jednak stwierdzić z takiej odległości. Ruszył za białym królikiem. Oby nie ku swojej zgubie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Głębia lasu  ♦ Czw Gru 07 2017, 00:15;

Dogonić owada w zaroślach nie było rzeczą prostą, a tenże, nic sobie nie robiąc z gęstniejącej pod nogami jego prześladowcy ściółki, nadal frunął w tylko sobie znanym kierunku... A tuż za nim pędził Rhys. Im dalej w las, tym podłoże zdawało się być bardziej miękkie i podatne na odkształcenia. Dzięki temu odciski jego stóp na dystansie około pięciuset metrów były widoczne, jak na dłoni, z drugiej zaś... Wciąż nie robiło się ani odrobinę bardziej sucho. Wreszcie pan Tyrell dotarł do miejsca, z którego miał doskonały widok na kawałek lasu, gdzie królować zaczynały mezofity. Jedną z takich właśnie roślin śledzony w pocie czoła robak wybrał na swoje miejsce spoczynku. W odległości jakichś dwudziestu metrów od niego, uważne oko Rhysa zaobserwowało więcej pulsujących światełek, a nawet ich całe skupiska! Trzeba było przy tym, niestety, przedrzeć się przez naprawdę grząski grunt. Nie tak daleko, tuż obok skupionego na znalezisku mężczyzny coś zaszeleściło. W jego beztroskim umyśle zapewne był tu tylko on i jego obiekt badawczy. Tymczasem jednak było tu coś jeszcze... Nie tak znów głęboko pod miękką glebą. Wystarczyło tylko w nieodpowiednim miejscu postawić stopę.

Jeśli Rhys zdecydował się ruszyć dalej:
Parzyste - Pierwsze kroki postawione w grząskim terenie nie zapowiadały dramatu. W pewnym momencie jednak coś idzie nie tak, a energiczny marsz przerwany zostaje przez potknięcie się o coś, co - dosłownie wyrasta spod ziemi przed Tyrellem. Z rękami zanurzonymi w błocie jeszcze nie dostrzegł, z czym ma konkretnie do czynienia.
Nieparzyste - Nic jeszcze nie zaskakuje Rhysa w pogoni za rzadkim gatunkiem owada. Przynajmniej na razie. Może bez przeszkód zbliżyć się do interesującego go obiektu i się przyjrzeć.

_________________
Sesje:
- Artemis (retro u Pameli, Rosa)
- Dahlia (szpital, Rudi)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 30 lat
Ekwipunek podręczny: walizka z przyborami entomologicznymi, scyzoryk, smartfon

Pisanie Re: Głębia lasu  ♦ Czw Gru 07 2017, 11:08;

5 - Nic jeszcze nie zaskakuje Rhysa w pogoni za rzadkim gatunkiem owada. Przynajmniej na razie. Może bez przeszkód zbliżyć się do interesującego go obiektu i się przyjrzeć.

Rhys pędził jak strzała. Wyczuł, że grunt robił się grząski, więc nieco ostrożniej stawiał stopy, starając się w miarę rozkładać ciężar ciała, choć przed oczami miał tylko i wyłącznie swoją gwiazdkę, która za nic miała jego istnienie i nie odpuszczając, wciąż parła do przodu. Przystanął, zauważając zmianę szaty roślinnej. Mezofity oznaczały dobre ukorzenienie, a także umiarkowaną wilgotność gleby. Widząc więc całe skupiska niezidentyfikowanych jeszcze owadów, niemal od razu odnotował w pamięci, że być może ich występowanie jest zależne od tychże warunków. Ścisnął w dłoni siatkę i poszedł na owadem, który najwyraźniej postanowił na chwilę odpocząć. Szelest usłyszał i zwrócił tam na chwilę głowę, ale nawet Rhys wiedział, że las pełen jest dźwięków, zwłaszcza o tej porze i nie było potrzeby podskakiwać ze strachu ilekroć coś usłyszy. Zbliżył się do rośliny, na której przysiadł owad i spojrzał na niego. Czy był to znany mu okaz? A może coś zupełnie innego? Jeśli był znany, to czy był niebezpieczny? Rhys pochylił się nad stworzeniem, obserwując je z uwagą. Przez jego wątły blask nie potrzebował latarki, żeby mu się przyjrzeć, dlatego też jeszcze nie wyjął komórki, żeby sobie poświecić. Przynajmniej na razie. Jeśli udało mu się dokonać oględzin, a owad nie był niebezpieczny, złapał go w siatkę. A przynajmniej spróbował go złapać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Głębia lasu  ♦ Czw Gru 07 2017, 17:31;

Owad nie uciekał - jeszcze. Mógł się Rhys mu zatem przyjrzeć i stwierdzić, że z czymś podobnym jeszcze nie było mu dane się spotkać. Nie przypominał ów żadnego ze znanych mu gatunków. Z pozoru. Na pewno nie był to żaden świetlik. Bioluminescencyjny, całkiem duży odwłok oświetlał czarny, błyszczący pancerzyk, owłosione, holoptyczne oczy, błoniaste skrzydła i bardzo drobne czułki. Wyglądało na muchówkę, tylko że nie. Odwłok był bowiem specyficzny, niejednolity w swej budowie. Na samym jego końcu nie świecił już w ogóle.

2k6 + spostrzegawczość, próg 17
Powyżej i równe - Po uważnym przyjrzeniu się odwłokowi owada jeszcze na liściu, Rhys dostrzegł, że to wcale nie odwłok był w istocie bioluminescencyjny, a tajemniczy pyłek, który do owego odwłoka się przyczepił i był radośnie przez muchę rozsiewany.
poniżej - Drobny szczegół dotyczący natury tej bioluminescencji został przez Tyrella pominięty, a niewinna mucha wylądowała w siatce.

Nie on jeden zresztą świecił zagadkowym światłem, dwadzieścia metrów dalej bowiem było jeszcze większe skupisko światełek, tuż pod niewielkim, spróchniałym konarem. Znów coś zaszeleściło, zaledwie metr od pana Tyrella.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 30 lat
Ekwipunek podręczny: walizka z przyborami entomologicznymi, scyzoryk, smartfon

Pisanie Re: Głębia lasu  ♦ Czw Gru 07 2017, 18:09;

10 + 3 + 1 = 14 < 17
poniżej - Drobny szczegół dotyczący natury tej bioluminescencji został przez Tyrella pominięty, a niewinna mucha wylądowała w siatce.

Rhys spoglądał na owada z fascynacją tak bezbrzeżną, że nawet gdy coś zaszeleściło bardzo blisko, nie zwrócił uwagi. Zbliżył twarz do stworzenia, kontemplując odwłok i holoptyczne oczy, które mogły wskazywać na to, że miał do czynienia z samcem. Nie był jednak pewien, bo okaz nie do końca przypominał mu muchówkę, mimo wielu podobieństw. Bardzo szybko niezidentyfikowany ziomek znalazł się jednak w siatce. Złapał ją ręką tak, żeby owad nie wyfrunął, a ciekawski i świdrujący wzrok skierował tam, gdzie podobnych mu było więcej, zupełnie jakby był jakimś rodzajem sroki, która zwracała uwagę tylko na to, co święcące. Czuł rosnące podniecenie na samą myśl o badaniu tego okazu. Nie było to co prawda to, po co tutaj przybył, ale kto wie, może przypadkiem natrafił na coś jeszcze lepszego?! Będzie musiał koniecznie podziękować Maximie.
Ruszył w stronę skupiska owadów i jeśli po drodze nie spotkała go żadna niespodzianka, przykląkł nieopodal, nie chcąc ich spłoszyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Głębia lasu  ♦ Czw Gru 07 2017, 20:56;

To, co z daleka wydawało się Rhysowi skupiskiem owadów, nie było do końca tym, czym mogło się zdawać. Owszem, nieopodal największego skupiska wzniosło się w powietrze kilka muchówek podobnych tej, którą pochwycił Tyrell, jednak to nie było wszystko. Głównym punktem tegoż był bowiem... Grzyb.
Gruba na kilka centymetrów, watowata plecha pulsowała bladym, białym światłem. Przypominające cieniutkie włosy sporangiofory utrzymywały niewielkie, lśniące, mlecznobiałe zarodnie. Pomiędzy tymi zarodniami żerowały nieliczne muchówki, zbierając na odnóżach, odwłoku oraz całym pancerzu, świetlisty pył. Prawda o tym niezwykłym owadzie nagle stała się taka prozaiczna...
Pod pniakiem będącym pożywką dla tego świecącego cudu, coś zaszeleściło. Po krótkiej chwili wypełzły spod niego dwie sporej wielkości skolopendry... A może dwa małe solucany? Świecąca grzybnia oślepiła młodego naukowca na tyle, że by stwierdzić z całą pewnością, z czym ma do czynienia, musiałby w końcu posłużyć się latarką. Wokół było już kompletnie ciemno, a obecność czegoś większego w pobliżu, coraz bardziej oczywista.

_________________
Sesje:
- Artemis (retro u Pameli, Rosa)
- Dahlia (szpital, Rudi)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Głębia lasu  ♦ ;

Powrót do góry Go down

Głębia lasu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Similar topics

-
» Obrzeża lasu
» Droga obok lasu
» Strumyk w środku lasu
» Południowa część lasu
» Bajeczna część lasu

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Witaj w Rode! :: FABUŁA :: Okolice miasta :: Las-