Share|

Głębia lasu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Głębia lasu  ♦ Wto Paź 10 2017, 15:09;

First topic message reminder :




W GŁĘBI LASU

Im dalej w las,tym jest w nim ciemniej i łatwiej w nim o kłopoty. Gęstwina jest domem wielu żyjących w lesie athwali czy dzików. Jeśli ktoś ma wiele szczęścia, możne nawet natrafić na zgubionego timidusa. Uważać też należy na rosnący gdzieniegdzie hederiachis, przez który już niejeden nieustraszony myśliwy czy łowca przygód pożegnał się z życiem.
Nocą w głuszy widoczność jest zerowa, a podczas noclegu tu lepiej zabezpieczyć swoje obozowisko.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 30 lat
Ekwipunek podręczny: walizka z przyborami entomologicznymi, scyzoryk, smartfon

Pisanie Re: Głębia lasu  ♦ Pią Gru 08 2017, 14:50;

Okazało się zatem, że Rhys ucieszył się na zapas, bowiem owady okazały się tak naprawdę niczym szczególnym. Był niemal rozczarowany i rozżalony, o czym poinformował Zbigniewa. Za to ten grzyb? Choć botanika nigdy nie interesowała go w tak dużym stopniu jak jego rodziców i tak musiał przyznać, że to robiło wrażenie. Chciał nawet pobrać sobie próbkę, ale mniej więcej wtedy spod pnia wypełzło coś, co na pierwszy rzut oka wziął za skolopendry. Wstał i odsunął się trochę, na wypadek, gdyby miał jednak do czynienia z solucanami - nie chciał zostać opluty trucizną! Wstrzymywał się z włączeniem latarki, z jakiegoś durnego powodu ubzdurawszy sobie, że to go uczyni widocznym w promilu kilkuset metrów przynajmniej. Kiedy jednak się cofał, wdepnął w coś miękkiego, a ciemności nie mógł dostrzec, cóż to mogło być, stad też niechętnie, ale w końcu sięgnął po smartfon. Rozżarzony światłem ekran poraził go w oczy, ale udało mu się włączyć w telefonie latarkę. Poświecił w okolice swojej nogi, żeby zobaczyć, co miało pecha znaleźć się na drodze jego buta. Na szczęście nie był to żaden owad! A po prostu błoto. Nieco mocniej ścisnął w ręce swoje jedyne źródło światła i skierował je na niezidentyfikowane istoty, które wypełzły spod pnia. Chciał się upewnić, czy nic strasznego mu nie grozi, wciąż nieświadom, że coś większego może być tuż za rogiem... Tudzież krzakiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Głębia lasu  ♦ Pią Gru 08 2017, 20:21;

Zbigniew, gdyby mógł Rhysowi odpowiedzieć, zapewne kazałby mu uciekać z tego miejsca i to najlepiej w kierunku, z którego przybył. Niemy świadek Tyrellowego odkrycia nadal uparcie milczał, przechodząc z jednego ramienia na drugie.
Jeszcze nikt Tyrella nie opluł, a po oświetleniu owe skolopendry okazały się być młodymi solucanami, a jakże! i bynajmniej na dwóch się nie skończyło, bowiem głębiej, bliżej konara spod ziemi wynurzały się już kolejne. Ciekawe, co je wywabiło?
Długo entomolog zastanawiać się nie musiał, bowiem usłyszał, a może właściwie wyczuł ruch. Ogromna, kilkumetrowa samica przemknęła tuż obok i zatrzymała się, odgradzając Tyrella od swojego gniazda i potomków.

_________________
Sesje:
- Artemis (retro u Pameli, Rosa)
- Dahlia (szpital, Rudi)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 30 lat
Ekwipunek podręczny: walizka z przyborami entomologicznymi, scyzoryk, smartfon

Pisanie Re: Głębia lasu  ♦ Sob Gru 09 2017, 12:23;

Gdyby Rhys nie miał serca przepełnionego umiłowaniem stworzeń pełzających, widząc wijącą się gęstwinę młodych solucanów, mógłby się przynajmniej wzdrygnąć. Nic podobnego się jednak nie stało. Problem pojawił się wraz z myślą, która zaświtała mu w głowie spontanicznie. Myśl ta dotyczyła rzeczy bardzo prozaicznej - skoro są tu młode, to musi być też i ich matka. Nie musiał długo czekać na potwierdzenie: aż cofnął się kilka kroków, niezbyt gwałtownie, czując ruch.
- Motyla noga - mruknął, ale zamiast strachu, w jego cichym głosie było słychać tylko zachwyt. Nie żeby był ktoś, kto mógłby się nad tym zastanawiać, bo przecież Mama Solucan raczej tego nie zrobi. To był największy solucan, jakiego widział w całym swoim życiu. Do badania go nie potrzebowałby nawet lupy! Wszystko było widać gołym okiem. Tyrell nie był jednak głupi. Solucany nie były może bardzo agresywne, ale ten okaz tutaj mógł chcieć chronić swoich młodych. Rhys zaczął się więc powoli wycofywać, nie spuszczając oka z samicy. Było to ciężkie, bo sądząc po wielkości, jej cielsko mogło być gdziekolwiek, gdzie się nie ruszy. Mając to więc na uwadze, starał się przynajmniej uważać. Zerkał też na głowę bestii z nabożnym podziwem. W teorii wiedział, że to najsłabszy punkt, ale nie sądził, żeby przy pomocy posiadanego scyzoryka zdołał zrobić jej większą krzywdę. Nie żeby w ogóle chciał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Głębia lasu  ♦ Sob Gru 09 2017, 19:02;

Mama solucan rzeczywiście mogłaby okazać agresję w reakcji na byle gwałtowniejszy ruch Rhysa. Spokój jednakże zdawał się być jego największym sprzymierzeńcem. Wycofywał się on, wycofywała się i samica. Stopniowo oczom mężczyzny jawiło się coraz więcej grubo opancerzonego cielska - zaiste, była imponująca. Nieprzemyślany, a przede wszystkim zbyt powolny atak mógłby się okazać ostatnim w życiu Tyrella. Podjął dobrą decyzję.

Krok za krokiem Rhys poruszał się wstecz, kiedy nagle...
1, 4 - Odnóże jednego z ostatnich segmentów ciała samicy weszło w kolizję z nogą młodego naukowca. Mama solucan odebrała to jako atak i w tempie błyskawicznym odwróciła się w kierunku napastnika, przecinając mu skórę lewego ramienia trującymi szczypcami. Następnie zwinęła się w kulkę, celem ochrony własnego potomstwa.
2, 3, 5, 6 - Pod podeszwą buta znalazło się coś miękkiego. Bardziej miękkiego, niż lekko wilgotny teren naokoło. Jeśli pan Tyrell odważył się spojrzeć w dół, zauważył, że nadepnął na jedną z mniejszych plech tajemniczego grzyba, którego obserwował przed pojawieniem się samicy solucana. Cała podeszwa i kawałek buta świeciły teraz za sprawą zarodników mdłym, białym światłem. Można by to potraktować jako pobranie próbki. Samica tymczasem straciła nim zainteresowanie i wróciła do swoich pociech.

_________________
Sesje:
- Artemis (retro u Pameli, Rosa)
- Dahlia (szpital, Rudi)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 30 lat
Ekwipunek podręczny: walizka z przyborami entomologicznymi, scyzoryk, smartfon

Pisanie Re: Głębia lasu  ♦ Nie Gru 10 2017, 11:52;

1.

Kiedy Rhys poczuł, że na coś wpadł, pomyślał sobie, że chyba ma problem. Słusznie jak się okazało, bo Mama Solucan ukazała mu się w pełnej krasie. W wątłym świetle latarki z telefonu wyglądała bardziej upiornie niż mogłoby się wydawać, ale dla Tyrella wciąż była najpiękniejszym stworzeniem pod słońcem. Mimo to nie przeszkodziło jej to zaatakować. Rhys chciał odskoczyć, ale nie zdążył, co skończyło się na rozciętym ramieniu. Nie martwiłby się tym, gdyby solucany nie były trujące. Skoro jednak samica zwinęła się w kulkę, Rhys upatrywał w tym swoją szansę na wycofanie się. Tak też zrobił, choć na odchodne pstryknął sobie selfie z solucanem w tle. Słabo było widać, ale to tak tylko na pamiątkę! Jakich skutków ubocznych działania trucizny mógł się spodziewać?
W każdym razie zaczął się wycofywać, starając się przynajmniej skierować w stronę, z której przyszedł. Bardzo szybko dotarło do niego jednak, że nie ma pojęcia skąd przyszedł. Przystanął i zaczął się rozglądać w poszukiwaniu czegoś co podpowie mu, gdzie powinien pójść. W trakcie gdy on się zastanawiał, przez zignorowane przez niego rozcięcie trucizna dostawała się do krwiobiegu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Głębia lasu  ♦ Nie Gru 10 2017, 12:31;

http://postmortem.forumpolish.com/t208p50-las#8719

Zbliżała się, nie zamierzając przystawać, gdy sylwetka mężczyzny rysowała się na tle drzew. Zarys człowieka i.. solucana? Max nie zdążyła złapać za broń i wycelować w robala. Spóźniona o minutę, by zapobiec atakowi na Rhysa, przyspieszyła tylko, rezygnując ze strzelania w solucana, zwijającego się i wycofującego tak jak durny zoolog.
- Idiota..
Syknęła pod nosem, bokiem ruszając za mężczyzną i ostatni raz rzucając spojrzeniem w stronę solucana. Zastanawiając się jak można być tak głupim, by pchać prosto w niebezpieczeństwo, w końcu wyrosła przed Rhysem, mając gdzieś, że może go wystraszyć.
- Hannon, debilu. Siadaj.. trzeba to opatrzyć.
Mruknęła do mężczyzny, wskazując mu miejsce pod jednym z drzew. Nie czekając na jego ruch, w pośpiechu odłożyła broń, by mieć ją w zasięgu ręki i zrzuciła plecak, przyklękając na jedno kolano. Szybko dobrała się do apteczki, by przeszukać jej zawartość.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Głębia lasu  ♦ Nie Gru 10 2017, 16:30;

Przez dobry moment pan Tyrell nie odczuwał w żaden sposób tego ugryzienia - najpewniej zadziałała adrenalina, znieczuliła całe ciało, obkurczyła obwodowe naczynia krwionośne, w efekcie czego początkowe objawy nie wskazywały na nic złego. Nawet krwawienie było umiarkowane. Był to więc czas na dwie rzeczy - ucieczkę w popłochu, albo selfie. Rhys, wzorem współczesnej młodzieżówy postanowił wybrać to drugie. Zdjęcie wyszło znakomicie - pobladły od adrenaliny entomolog i kawałek zwiniętego w kulę solucanowego pancerza w tle. Istny obraz nędzy i rozpaczy.
Można słać na insta. Ramię tymczasem zaczynało piec i sztywnieć coraz bardziej. Pomoc zjawiła się więc w najlepszym momencie. Samica tymczasem pozwoliła sobie zniknąć gdzieś pod miękką ziemią. Kto wie, może zaniepokojona wypełznie znowu?
Na toksynę solucana cywilizacja nie wynalazła żadnej antytoksyny. Niestety. Rhysa czekał niewyobrażalny ból wypalanej przez silny kwas tkanki, sztywnienie ugryzionej kończyny, mogące nawet zakończyć się rozległą martwicą, w skrajnych przypadkach wstrząsem anafilaktycznym, jeśli toksyna wywoła reakcję alergiczną. Jeśli panna Mason nie zareaguje w porę, może się to skończyć dla pana Tyrella paskudnie! Butelka wody byłaby tu bardzo pomocna, dobrze więc, że blondynka była w nią wyposażona. Powinna także potrafić udzielić rannemu pierwszej pomocy, oby z nadmiaru emocji nie zapomniała o podstawach!

A co panna Mason zabrała ze sobą w apteczce...?
1, 2 - Na samym dnie apteczki, tuż pod bandażami, gazą, środkiem dezynfekującym i opaską uciskową, znajdowała się mała ampułka środka antyhistaminowego. Ash musiała go siostrze niepostrzeżenie wcisnąć do środka. Tak na wszelki wypadek. Poza tym były tam także dwa opatrunki nasączone środkami do regeneracji tkanek, strzykawka, dwie igły i mała książeczka zatytułowana "pierwsza pomoc dla opornych". Zapewne Max musi zadawać sobie dużo pytań po ujrzeniu tego arsenału.
3, 4, 5 - Poza kilkoma bandażami, jałową gazą, jedną igłą, strzykawką i opatrunkiem przyspieszającym regenerację tkanek, nie było niczego.
6 - Straszna bieda! W apteczce znalazła środek odkażający, jałową gazę, bandaż i kawałek opatrunku nasączonego środkiem do regeneracji tkanek, niewystarczająco jednak dużego, by pokryć całą ranę!

_________________
Sesje:
- Artemis (retro u Pameli, Rosa)
- Dahlia (szpital, Rudi)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 30 lat
Ekwipunek podręczny: walizka z przyborami entomologicznymi, scyzoryk, smartfon

Pisanie Re: Głębia lasu  ♦ Nie Gru 10 2017, 16:53;

Rhys poczuł, że coś jest nie tak, gdy rana zaczęła piec znacznie bardziej, niż powinna, przez wzgląd na to, że nie była zbyt głęboka. Początkowo nawet nie zwrócił uwagi, raz, ze względu na adrenalinę, a dwa, bo miał dość wysoki próg odporności na ból w związku ze swoją małą przypadłością. Po jakimś czasie stało się to jednak niemożliwe do zignorowania, a ręka zaczęła drętwieć. Nie spodobało mu się to.
Nie wystraszył się Maximy, która wyskoczyła równie znienacka, co Mama Solucen. Z tym, że nawet nie poznał, że to Maxima. Ćmiło mu się trochę w głowie, poza tym było dość ciemno.
- Nie mam czasu na pogawędki - odparł słabo. - Hannon to mój brat, aniele - zakomunikował Rhys, chyba nie do końca ogarniając, kto mu przyszedł z pomocą. Chciał odwrócić się na pięcie i iść w sobie tylko znanym kierunku, ale zrozumiał, że gdzieś posiał swoją walizkę. W pierwszym odruchu pragnął ją odnaleźć, ale fala przeszywającego bólu w ramieniu sprawiła, że aż syknął. Usiadł w końcu pod tym drzewem, wskazanym mu przez posłańca niebios, właściwie bardziej zsuwając się po korze, niż faktycznie siadając. Przycisnął rękę do rany, a oczy wbił w blondynkę.
- To ty - powiedział, chyba bardziej sam do siebie, a przez twarz przemknęło mu zaskoczenie. Dopiero teraz do niego dotarło, że to Maxima.
- Nie powinnaś była tu przychodzić. Jest niebezpiecznie - zakomunikował, po czym zacisnął gwałtownie zęby wraz z kolejną falą bólu, którym zdawała się pulsować cała ręka. Zdjął powoli płaszcz i przyjrzał się rozcięciu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Głębia lasu  ♦ Nie Gru 10 2017, 18:46;

1

Kompletnie zignorowała jego komentarze, otwierając apteczkę i przyświecając sobie latarką widok na całe wyposażenie. Z zaskoczeniem, ale i wdzięcznością przyjmując zawartość, nie miała pojęcia kiedy tak bogata się ona stała. Nie gardząc jednak odnalezionym środkiem i strzykawką, zabrała się za przygotowanie zastrzyku.
- No co ty nie powiesz, co ty nie powiesz...
Mruknęła na jego ostrzeżenia, na kolanach przysuwając się do Rhysa. Bez pytania i mało delikatnie, oderwała jego dłoń od rany. No pewnie, babraj w niej paluchami, jasne!
Aplikując zastrzyk, Max złapała jeszcze za opatrunek do regeneracji tkanek, bo za nic nie chciała, żeby jej tu jęczano z bólu ani też słaniano się na nogach. Chcąc spędzić pod drzewem jak najmniej czasu, odrzuciła zużytą strzykawkę do apteczki i zaczęła zakładać opatrunek.
- Taki mądrala z ciebie, he? Tak się załatwić.
Kręciła głową, nie rozumiejąc jak można dać się podejść solucanowi. Głupiemu robalowi!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Głębia lasu  ♦ Nie Gru 10 2017, 23:35;

Kwestię skąd i kiedy Ash nabyła te środki, które Masonówna znalazła w apteczce będą zapewne tematem innej dyskusji, tymczasem jednak należało ratować życie!
Zastrzyk ochronił Rhysa przed masywną reakcją anafilaktyczną, jednak to nie było wszystko. Wciąż pozostawała kwestia toksyny, która nawet po nałożeniu środka nadal, nieubłaganie przeżerała tkanki! Ból wciąż się wzmagał, uszkodzenie także. Stosunkowo niewielkie rozcięcie, bo dziesięciocentymetrowe o równych brzegach, zmieniło się w piętnastocentymetrowe o brzegach nierównych. Opuszka palca wskazującego i środkowego, którymi Rhys dotknął rany, rychło także zaczęły piec. Toksyna wciąż jest w ranie!

_________________
Sesje:
- Artemis (retro u Pameli, Rosa)
- Dahlia (szpital, Rudi)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 30 lat
Ekwipunek podręczny: walizka z przyborami entomologicznymi, scyzoryk, smartfon

Pisanie Re: Głębia lasu  ♦ Pon Gru 11 2017, 12:12;

Rhys zupełnie nagle poczuł się skarcony. Nie miał jednak czasu się nad tym zastanawiać, bo rana zaczynała piec żywym ogniem. Wtedy też zauważył, że palce które dotknęły rany, też zaczęły piec. Podniósł je na wysokość oczu, po czym pokazał Maximie.
- Trucizna - zakomunikował przez zaciśnięte zęby. Jeden rzut oka na ranę wystarczył by dojść do wniosku, że jest coraz gorzej, a z niewinnego rozcięcia zrobiła się obrzydliwa rana. Spróbował otrzeć palce o ściółkę zanim narobi więcej szkód, ale nie wiedział, czy to w czymkolwiek pomoże. Sam rozejrzał się za czymś, czym ranę mógłby oczyścić, niestety przepastne wnętrze jego walizki niczego takiego nie przewidywało.
- Jak umrę, zabierz stąd tego solucana i nazwij na moją cześć - zakomunikował Maximie z powagą. - I zajmij się Zbigniewem - dodał naprędce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Głębia lasu  ♦ Pon Gru 11 2017, 16:27;

Taka mądrala z niej, taka mądrala. Zapominając o pierwszym kroku, trochę zdenerwowana, zupełnie nie zastanowiła się nad swym zadaniem. Niecierpliwie chcąc jak najszybciej skończyć łatanie Rhysa, wydłużyła czas jaki musiała poświecić.
Spojrzała na paluchy Tyrella, spojrzała na jego twarz i od razu odrzuciła opatrunek jaki chciała założyć. Łapiąc za butelkę wody, wylała trochę na ranę i złapała za środek dezynfekujący. Część poświęciła na palec grzebalec, przemądrzałego Rhysa, uważając aby samej nie narazić się na działanie toksyny. Gdy tylko oczyściła ranę, złapała za nowy(!) opatrunek.
- Nie pieprz, nie umrzesz.
Znowu skarciła swojego towarzysza, bo nikt na jej warcie nie umierał. Poprawiając opatrunek i jeszcze raz zastanawiając się, czy zadbała o wszystko, zerknęła na Rhysa.
- Jak się czujesz?
Zapytała ze zmarszczonym czołem i przejętym spojrzeniem. Na pewno nie chciała żeby facet skonał na jej oczach. Nie po to go znalazła, by teraz pozwolić umrzeć albo porzucić w lesie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Głębia lasu  ♦ Pon Gru 11 2017, 19:19;

Nawet najlepszym zdarza się w przypływie emocji przegapić któryś z podstawowych kroków udzielania pierwszej pomocy. Skutki tego są przeróżne - od niegroźnych, po opłakane. Tutaj mogłoby skończyć się wszystko znacznie gorzej, choć wesoło także nie jest. Szybka reakcja Max i powrót trzeźwego myślenia, uratowały rękę Rhysa. Zapewne. Nic jeszcze nie było przesądzone, nie wyszli przecież jeszcze z lasu! Istniała jednak szansa, że Zbigniew nie będzie potrzebował rodziny zastępczej. A to więcej, niż Rhys miał jeszcze przed minutą, albo dwiema.
Rana została oczyszczona, opatrunek nałożony. Ból ramienia zelżał, jednak z powodu rozległego uszkodzenia, nadal dawał się złośliwie we znaki. Ręka obrzękła, wydobywający się z rany wysięk zwilżał świeżo nałożony opatrunek, Tyrell powoli odwadniał się. Obrzęk nie był tak rozległy, a utrata płynów tak gwałtowna, by miało dojść z tego powodu do wstrząsu, jednak był to stan, którego Masonówna zlekceważyć nie mogła. Zwłaszcza, że nadal znajdowali się w głębokim lesie, a mama solucan wygrzewała się w ziemi nie tak daleko od miejsca, w którym usiedli. Wody też nie zostało zbyt wiele - na opłukanie rany poszła niemal cała butelka, nie warto było na tym oszczędzać.
Rhysowi zaczyna kręcić się w głowie, a gdzieś z oddali zaczyna słyszeć wycie wilków... Na które ma ogromną ochotę odpowiedzieć! Odgłosy te słyszy tylko Rhys.

_________________
Sesje:
- Artemis (retro u Pameli, Rosa)
- Dahlia (szpital, Rudi)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 30 lat
Ekwipunek podręczny: walizka z przyborami entomologicznymi, scyzoryk, smartfon

Pisanie Re: Głębia lasu  ♦ Wto Gru 12 2017, 14:28;

Gdy Maxima była skupiona na opatrywaniu jego rany, tym razem już tak, jak przykazał podręcznik pierwszej pomocy, Rhys obserwował nachalnie jej twarz. Głupi ten Romesey przemknęło mu nawet przez myśl. Zaraz potem jednak ból znowu dał mu się we znaki, a Tyrell nie mógł uwierzyć, że taka mała rana może aż tak bardzo alarmować o swojej obecności. Zaczęło mu się dziwnie kręcić w głowie, jak wtedy, gdy spróbował czegoś, co nazywali "napojem bogów", a on zamiast zyskać supermoce, upił się jak kłoda. Czy jakoś tak.
- Maxima, przestań się tak trząść - zakomenderował słabo, bo w oczach zaczęło mu się troić i miał wrażenie, że to Maxima jakoś dziwnie się rusza. Nie odbiegałoby to bardzo od jej dziwnego zachowania, więc wydało mu się to nawet sensowne. Głowa trochę mu opadła, jakby zamierzał tutaj zasnąć, ale wtedy usłyszał wilki i podniósł ją gwałtownie, wzrok wbijając w coś ponad ramieniem Maximy. Zadziwiająco sprawnie jak na swój stan poderwał się na nogi.
- Muszę iść, mój wilczy lud mnie potrzebuje - zakomunikował, po czym pobiegł w kierunku przeciwnym do tego, gdzie schował się solucan. Nie przewidział jednak, że jest aż tak słaby, co tylko spotęgowała gwałtowność podniesienia się do pionu. Ubiegł krzywe trzy kroki, po czym runął jak długi, twarzą w ściółkę. Jako że w trakcie biegu zaczął wyć w odpowiedzi dla swoich psowatych przyjaciół, spora część zgniłych liści dostała mu się do buzi. Poleżał przez chwilę nieruchomo, by w końcu podnieść głowę i wypluć ściółkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Głębia lasu  ♦ Wto Gru 12 2017, 16:21;

Obserwując niemrawy stan Tyrella, zapomniała go ochrzanić za zwrócenie się do niej pełnym imieniem. Zaczęła się martwić zbyt silną reakcją toksyny i zastanawiać, czy czegoś znowu nie przeoczyła. Nie umieraj mi tu, idioto. Pomyślała, pakując zużyte przedmioty do osobnej kieszeni plecaka. Widząc jak głowa mężczyzny opada, chciała trzasnąć go po pysku, by czasem jej nie zasypiał, ale zanim zdążyła, Rhys już się podrywał z miejsca.
- No gdzie..
Rzuciła ze złością, podnosząc w ślad za rannym. No głupi! Wielkie oczy robiąc na wycie, złapała za plecak i broń, by ruszyć za swoim utrapieniem. Poprawiając bagaż na ramieniu, do mężczyzny doskoczyła, gdy ten wypluwał liście. Z góry na niego patrząc, dźgnęła go w ramię czubkiem buta.
- Wstawaj, nie myśl, że będę cię targać do miasta.
Westchnęła głęboko i wyglądało, że Max nie ma zamiaru pomóc Rhysowi się podnieść. Ale poprawiając plecak i zawieszając broń na ramieniu, pochyliła się, by złapać mężczyznę pod ramię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Głębia lasu  ♦ Wto Gru 12 2017, 19:58;

Maxima prawdopodobnie niczego nie przeoczyła, nie było to także do końca normalne działanie trucizny solucana. Za stan Tyrella musiało zatem odpowiadać coś innego. Uczucie zawrotów głowy można byłoby podciągnąć pod toksynę, ale halucynacje? Absolutnie.
Na razie w grę wchodziły jedynie halucynacje słuchowe połączone z kompletnym zatraceniem instynktu samozachowawczego. Rhys poczuł się jeszcze bardziej beztrosko, niż zazwyczaj.
Wycie w głowie Tyrella nasiliło się, stado było już tak blisko. Pocieszali go, swojego biednego, rannego towarzysza... Max także usłyszała odgłosy poszczekiwania. Coś odpowiadało na desperackie nawoływania Rhysa. Jeśli chciała uniknąć konfrontacji, musiała działać szybko.

_________________
Sesje:
- Artemis (retro u Pameli, Rosa)
- Dahlia (szpital, Rudi)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 30 lat
Ekwipunek podręczny: walizka z przyborami entomologicznymi, scyzoryk, smartfon

Pisanie Re: Głębia lasu  ♦ Sro Gru 13 2017, 22:45;

Rhys bardzo się ociągał z tym wstawaniem, ale gdy Maxima postanowiła mu pomóc, już się tak nie opierał. Bardzo możliwym było, że dotkliwie odczuł szturchnięcie. Nawet on zdawał sobie, mimo swojego kiepskiego stanu, sprawę, że skurczybyk z niego całkiem wysoki i ciężki, więc jednak słabo byłoby, gdyby musiała go targać dokądkolwiek. A Rhys nie chciał być potargany, tylko w jednym kawałku.
- Jak mnie potargasz i pogubisz kawałki po drodze, to jakieś dzikie zwierze może cię wytropić. Jak w tej rymowance. Idzie Grześ przez wieś, worek piasku niesie... - zaczął mamrotać słabo pod nosem, ale równie dobrze mogło mu się tylko wydawać, że jego wypowiedź kształtuje się w konkretne słowa, bo brzmiało to cokolwiek bełkotliwie.
Nie miał głębszych przemyśleń odnośnie działania trucizny, bo oto jego wilczy lud wciąż go nawoływał! Stanął w miarę pewnie na nogach i już, już zaczął się zastanawiać, jaki kierunek obrać teraz. Resztki rozsądku, które zwykle trzymały go przy życiu, teraz wydawały się ulecieć w eter. Zapewne dopiero później na spokojnie będzie w stanie ocenić, że być może miał z tym coś wspólnego grzyb. Ba! Gdyby był trzeźwy na umyśle, to naprawdę zabrałby próbki (czy nie dałoby się tym handlować w mieście? przyp. red.).
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Głębia lasu  ♦ Czw Gru 14 2017, 09:43;

Max naprawdę starała się trzymać swe nerwy na wodzy i zachować się jak przystało na... nie wiedziała w sumie kogo. Opiekunkę tego głąba? Obierając jednak sobie cel, nie zamierzała wycofać się z planu wyciągnięcia mężczyzny z lasu. Uparcie chcąc załatwić sprawę do końca, mocno zacisnęła ręce na ramieniu Tyrella. Ten miał do wyboru - wyjście z lasu na własnych nogach albo wytarganie go z niego w kawałkach.
- Zamknij się!
Max wbiła mu paluchy w rękę, nie wiadomo czy nie specjalnie. Mimo całego swego wrednego charakteru, nie miała aż tylu sił, by ciągnąć Rhysa za sobą. Chociaż gdyby ktoś rzucił jej takie wyzwanie, z uporem maniaka by je wykonała. A zapewne właśnie sama sobie takie rzuciła.
- Ani słówka, bo cię tu zostawię.
Zagroziła w końcu, słysząc odgłosy, jakich nie chciała teraz słuchać. Rozglądając się po ciemnościach i nasłuchując dźwięków, pociągnęła mężczyznę za sobą. W inną stronę niż ta skąd dobiegało poszczekiwanie i z dala od mamy solucan.
Chcąc wreszcie wrócić do miasta i rzucić Rhysa na pożarcie Silvera.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Głębia lasu  ♦ Czw Gru 14 2017, 19:07;

Rhys coś niewątpliwie wabił swoim żałosnym wyciem i nikogo nie zdziwiłby zapewne fakt, gdyby Masonówna prócz wbijania mu paznokci w ramię, postanowiła go zakneblować. Nie zrobiła tego, dlatego przez całą drogę przez las coś deptało im po piętach... Ostatecznie jednak nie dogoniło. Młody entomolog coraz bardziej opadał z sił, w połowie pieszej wędrówki postanowił zostać brzozą, przez co Masonówna musiała jeszcze dłużej i jeszcze więcej szarpać się z bądź co bądź, roślejszym od siebie. Wreszcie dotarli na skraj lasu i pozostawiony tam motocykl. Mocny towar jest mocny, dlatego już w trakcie jazdy mężczyzna poczuł ogromną senność. Kiedy tylko jakimś cudem dotarł wreszcie do łóżka, przespał w nim czternaście godzin, jak trup. Kiedy jednak wreszcie się obudził, mógłby przysiąc, że nigdy nie był w żadnym lesie. Jeszcze nigdy tak dobrze i skutecznie się nie wyspał! Na pamiątkę tej wyprawy pozostała mu na lewym ramieniu szeroka, paskudna, ciągnąca się przez piętnaście centymetrów blizna. Różowa, wyraźnie odznaczająca się na tle skóry.

/zt, jesteście wolni!

_________________
Sesje:
- Artemis (retro u Pameli, Rosa)
- Dahlia (szpital, Rudi)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Głębia lasu  ♦ ;

Powrót do góry Go down

Głębia lasu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Similar topics

-
» Obrzeża lasu
» Droga obok lasu
» Strumyk w środku lasu
» Południowa część lasu
» Bajeczna część lasu

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Witaj w Rode! :: FABUŁA :: Okolice miasta :: Las-