Napisz nowy tematOdpowiedz do tematuShare|

You can run but you can't hide

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
AutorWiadomość
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Ekwipunek podręczny:

Pisanie You can run but you can't hide  ♦ Pią Sie 24 2018, 17:43;

Ethelyn & Raphael
28 grudnia
mieszkanie Ethelyn


Westchnęła i pogłaskała leżącego jej na udzie kota. W mieszkaniu rozbrzmiewała spokojna muzyka, a Ethelyn pochylała się nad książką wyświetlaną na tablecie. Fabuła przeplatała się z rozmyśleniami nad jej własnym życiem. Kończył się powoli rok, a ona miała wejść w ten nowy z niebezpiecznie niedokończonymi sprawami. Kandel nadal był na wolności, choć według Raphaela gdzieś się zaszył i trudno było go wytropić. Przez ostatnie tygodnie była przymusowym domatorem, a na domiar wszystkiego już drugi miesiąc mieszkała z Bradfordem. Żeby było śmieszniej, wcale nie było tak źle. Przebywali razem, nie pozabijali się, kochali często, a ich życie widziane oczami osoby trzeciej pewnie przywodziłoby na myśl całkiem pełnoprawny związek. Tylko, że nadal tym związkiem nie byli, prawda? A przynajmniej oboje od tej myśli uciekali. Choć Hollingsworth wiedziała już, co się dzieje w jej małym kobiecym serduszku. Kurwa - pomyślała i znowu westchnęła, po czym tapnęła w ekran, by przewrócić stronę. Nie miała zielonego pojęcia, co przeczytała na tej poprzedniej.
Raphael kręcił się gdzieś po mieszkaniu. Zbliżał się całkiem zaawansowany wieczór, marzły jej stopy i właściwie miała ochotę na grzane wino. Nie wyrażała jednak myśli na głos. Bo może Bradford zaplanował sobie wyjście do baru, a ona nie chciała słyszeć odmowy spędzenia wspólnego wieczoru.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 38
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: You can run but you can't hide  ♦ Nie Sie 26 2018, 10:01;

Bradford po głowie nie chodziły takie rozmyślania jak Ethel. Przyjął jako najzupełniej naturalny stan, że mieszka w tym mieszkaniu, że zadomowił się i że nie ma ochoty się wyprowadzać. Prawdę mówiąc zaskakująco dobrze koegzystowało mu się z kochanką. Właściwie nie myślał o wyprowadzce ani o tym, że Ethel kiedyś w końcu mu się znudzi. Jakoś nie odczuwał pociągu do innych kobiet. Nie interesowały go wolał spędzać czas z Ethel i to nie tylko w łóżku, ale i również po za nim, czego nie udało się osiągnąć innej kobiecie.
Wszedł z balkonu do mieszkania i starannie zamknął za sobą drzwi. Tradycyjnie miał zamiar puścić mimo uszu narzekania na to, że pali, chociaż podejrzewał, że Ethel prawi mu jej raczej z przyzwyczajenia. Zerknął na nią, kiedy kolejny raz westchnęła. Doświadczenie mówiło mu, że to niczego dobrego nie wróży. Właściwie to powinien udawać, że tego nie słyszy.
- Stało się coś?- a jednak zapytał i posłał kochance badawcze spojrzenie. Pewnie chodziło o Paula, ale ten cholerny szczur gdzieś się zaszył i nie można go było znaleźć. Prawie zazgrzytał zębami na myśl o tym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t160-raphael
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: You can run but you can't hide  ♦ Nie Sie 26 2018, 12:05;

Uniosła głowę, posyłając Bradfordowi nieokreślony uśmiech. O papierosy nie zamierzała robić awantury. Roślinki nie zdechły ani od ewentualnego dymu, ani od ciągłego wpuszczania chłodnego powietrza. Może nie były tak wrażliwe, jak jej się wydawało? Ale oczywiście nie zrezygnuje z wracania do tematu, co jakiś czas. Przecież nie przyzna policjantowi racji!
- Nie. - zaprzeczyła, bo przecież pewnie chodziło mu o coś konkretnego. A ona z konkretów miała tylko przeciągającego się Kandla, o którym nie chciała mówić. I własne rozterki sercowe, o czym nie chciała mówić jeszcze bardziej. Zatem wróciła do niby czytania książki. Henry Marsh ziewnął. Zaraz potem znowu uniosła głowę. - Zagrzejesz mi wino? - poprosiła, mimowolnie poruszając palcami bosych stóp. - Strasznie dzisiaj zimno.
Siedziała na kanapie, opierając się o zagłówek i trzymając nogi na siedzisku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 38
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: You can run but you can't hide  ♦ Nie Sie 26 2018, 12:27;

Kłamała, ale niech jej będzie. Zakładał, że jak będzie chciała to w końcu mu powie, dlatego też powstrzymał się od dodatkowego komentarza tylko wzniósł oczy ku górze, kiedy zażyczyła sobie grzanego wina. Doskonale wiedziała, że Raphael nie miał pojęcia jak go przyrządzić. Ethelyn zawsze coś tam dodawała, mieszała i wychodził z tego całkiem dobry napój.
Nie mógł się jednak do tego przyznać, rzucił więc kobiecie ostatnie badawcze spojrzenie, ale ta wyglądała na mocno zaczytaną, nie pozostało mu więc nic innego jak tylko ruszyć się w kierunku części kuchennej, po drodze jednak, zupełnie mimochodem, okrył jej stopy kocem. Zaczął przetrząsać szafki w poszukiwaniu odpowiedniego naczynia. Oczywiście narobił przy tym trochę hałasu, ale w końcu znalazł odpowiedni garnek, który postawił na kuchence. Wyjął wino z lodówki ale gdzieś mu wcięło korkociąg więc tym razem zaczął przetrząsać wszystkie szafki w poszukiwaniu tego niezbędnego przyrządu, że też nikt dalej nie wymyślił lepszego sposobu niż korkowanie butelek.
- Ethelyn widziałaś korkociąg?- zapytał w końcu kobietę, bo pewnie do lata by go szukał ale nie przerwał przetrząsania szuflad. Przecież jeszcze kilka dni temu go używali. Gdzieś tutaj musiał być.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t160-raphael
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: You can run but you can't hide  ♦ Nie Sie 26 2018, 13:27;

Przesuwała wzrokiem po tekście, próbując zorientować się w fabule. Nawet nie wyraziła swojego zdziwienia tym, że Bradford się nie awanturuje. Wyglądało na to, że oboje przestawali drzeć ze sobą koty na rzecz spokojnego wspólnego bytowania.
- Jesteś kochany. - uśmiechnęła się lekko, gdy okrył jej stopy. Nie musiał. Wielu rzeczy nie musiał. Ona też, a jednak wkradały się w ich wspólne życie.
Słysząc, jak buszuje po szafkach, odłożyła tablet i oparła rękę na oparciu kanapy, wlepiając wzrok w mężczyznę. Znając życie miał ten korkociąg pod nosem. Mężczyźni. Wstała, poruszyła palcami stóp, gdy skóra dotknęła chłodnych paneli. Podeszła do części kuchennej, szybko wzrokiem odszukała korkociąg, który leżał za miską z owocami. Uniosła go triumfalnie i pokazała Raphaelowi przed nosem.
- Widziałam. - wręczyła mężczyźnie przedmiot, by to on dokonał męskiej roboty, to znaczy otworzył butelkę wina. Usiadła na kuchennym blacie, bo stopy marzły niemiłosiernie. Nie chciała by dotykały zimnej powierzchni. - Goździki są w szafce z przyprawami. Miód też. A pomarańcze - sięgnęła do miski z owocami. Podrzuciła pomarańczową kulkę. - tutaj.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 38
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: You can run but you can't hide  ♦ Czw Sie 30 2018, 19:44;

Raphael się nie awanturował, bo miał lepszy pomysł na rozegranie tej sytuacji, chociaż w duchu przyznawał, że uwielbiał się kłócić z Ethel.Zawsze to działało na niego stymulująco i to nie dlatego, że pomagało rozładować napięcie, bo oczywiście na pomoc Ethel się nie zgodził, ale jego kochanka była inteligentna, więc i jej riposty sprawiały, że jego mózg musiał się wysilać podczas tych potyczek. Pewnie kiedyś się mu znudzi, ale poki co nic na to nie wskazywało. Pewnie gdyby się nad tym głębiej zastanowił to doszedłby do zaskakujących wniosków, ale dla niego po prostu tylko mieszkali razem i mieli bonus w postaci fantastycznego seksu.
Uśmiechnął się sam do siebie. Oczywiście, że był kochany.
- Świetnie.- zabrał narzędzie z rąk kobiety, kiedy ta triumfalnym gestem pomachał mu nim przed nosem.- Goździki, miód? -wymamrotał pod nosem jednocześnie otwierając butelkę. Ciche pyknięcie zaświadczyło o jego sukcesie.- Nie wystarczy wlać tylko wina do garnka i podgrzać.- chwycił garść goździków w dłoń. Zdecydowanie zbyt dużą ilość i zamierzał ją dosypać do wina. Kątem oka przyglądał się jak Ethel podrzuca pomarańczę, zaraz jednak zazezował na jej nogi, które wisiały sobie w powietrzu, skoro siedziała na blacie. Bawiło go to wspólne robienie grzanego wina, teraz kiedy Ethel siedziała obok niego to tym bardziej. Coraz częściej przyłapywał się na tym, że lubił ją mieć blisko i zupełnie nie myślał o wyprowadzce. Spychał te konkluzje głęboko w zakamarki swojego umysłu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t160-raphael
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: You can run but you can't hide  ♦ Pon Wrz 03 2018, 19:49;

Bacznym okiem obserwowała poczynania Bradforda i w tym spojrzeniu można było wyczytać krytykę oraz wnikliwość. Nie dało się ukryć, że policjant nie ma pojęcia, co tak naprawdę robi. Odłożyła pomarańczę, przechyliła się trochę, by położyć dłoń na garści pełnej goździków.
- W niczym nie masz umiaru, prawda? - uśmiechnęła się lekko. - Przecież możesz się po prostu przyznać, że nie wiesz jak zrobić grzane wino, które będzie mi smakowało. To żadna ujma na honorze.
Znowu się trochę przekręciła, by móc przekroić na desce pomarańczę na małe kawałki. Oczywiście było to niewygodne w jej pozycji. Potem wzięła z garści Bradforda kilka goździków i wbiła w pomarańczę. Owoc wrzuciła do kufla, dodała tam trochę miodu i szczyptę cynamonu.
- Nie rozumiem dlaczego chciałeś gotować zupę. - zaśmiała się, ale nie było w tym złośliwości. Podczas, gdy ona pokazywała Raphaelowi jak powinien robić grzane wino, trunek w garnku zaczynał już parować. - Teraz tylko po prostu zalej wszystko gorącym winem i voilà.
Pstryknęła mężczyznę w nos.
- To nic złego przyznać się, że czegoś nie potrafisz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 38
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: You can run but you can't hide  ♦ Pon Wrz 03 2018, 22:41;

Spojrzał kątem oka na Ethel i tylko lekko wzruszył ramionami. Pozwolił jej zabrać sobie większość goździków, które miał zamiar wpakować do wina i zadowolił się przeglądaniem jak w tej nietypowej pozycji Ethel kroi pomarańcze. W duchu był bardzo zadowolony z siebie bo osiągnął to co chciał, ale Ethel przecież nie musiała o tym wiedzieć. Pozwolił jej więc bez oporów wygłosić te wszystkie komentarze dotyczącego jego charakteru, czy też zachowania. Domyślał się, że Ethel wolałaby czasami by był bardziej wylewny, ale to zupełnie nie było w jego stylu. Zresztą wolał konkretne działania, niż grzebanie się w emocjach.
- Co? - zareagował na stwierdzenie o zupie z niejakim opóźnieniem, bo akurat zajęty był wpatrywaniem się w smukłe nogi Ethel i zastanawianiem się jak dawno temu zrobili to na kuchennym blacie.- Zupa z wina, nowy trend. Zrobiłby furorę.- odzyskał zaraz rezon i zabrał się za wlewanie podgrzanego alkoholu do przygotowanych kufli.
Skrzywił się na pstryczka w nos i postanowił zmienić temat.
- Co byś powiedziała na wyrwanie się z Rode na kilka dni?- właściwie pytanie kurtuazyjne, bo miał już wszystko zorganizowane. Jak się nie zgodzi to ją siłą wsadzi do helikoptera.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t160-raphael
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: You can run but you can't hide  ♦ Wto Wrz 04 2018, 08:27;

Pokręciła tylko głową na to wzruszenie ramion i przyglądanie się. Owszem, wolałaby, aby był bardziej wylewny. Ona mówiła wprost czego chce i jaki ma stosunek do różnych rzeczy, on kisił wszystko w sobie, przez co trudno było odczytać jego uczucia. Albo raczej ich brak. Ethelyn wolała zakładać, że jest zabawką Bradforda i że jest to zabawa obopólna. Mieszkał u niej, bo miał wyrzuty sumienia. To wszystko. A może aż tyle? W końcu świadczyło o tym, że ma jakieś sumienie.
I choćby Ethel nie wiadomo jak próbowała kłamać, to nie potrafiła się oszukać, że nie lubi spędzać z Raphaelem czasu.
- Hmmm. - zastanowiła się teatralnie. - Nie, nie zrobiłaby furory.
Prawie się zaśmiała, ale policjant zaczął od razu inny temat. Temat, który sprawił, że Ethelyn zmarszczyła lekko brwi.
- Powiedziałabym, że coś kombinujesz. - przekrzywiła głowę. - Kombinujesz?
Wzięła w dłonie gorący kufel z grzanym winem, patrzyła przez chwilę na parujący trunek, jeszcze nie odważając się pić. Zastanawiała się, jak daleko Bradford posunie się w swoich zabawach. I jak daleko ona się posunie, by chcieć brać w nich udział. Podniosła wzrok na mężczyznę.
- Ale wyprowadzisz się, jak to wszystko się już skończy. - to nie było pytanie, choć mogło tak to zabrzmieć. - Albo jak uznasz, że nawet bez Kandla za kratkami jestem bezpieczna. Nie możesz u mnie mieszkać na zawsze i obciążać się wyrzutami sumienia, że przez ciebie coś może mi się stać.
Jak zawsze starała się dociskać Bradforda pod samą ścianę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 38
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: You can run but you can't hide  ♦ Nie Wrz 09 2018, 22:49;

I dlatego zdaniem Bradforda idealnie się uzupełniali. Ethel paplała, analizowała a on jej na to pozwalał jednocześnie nie uzewnętrzniając siebie. Oczywiście słownie, bo małe gesty zdradzały, że miał do niej słabość, a ich relacja wykraczała poza zwykłe bzykanko. Ot choćby kwiaty przyniesione bez okazji, bo jakoś mu się z nią skojarzyły i poddał się impulsowi by je kupić, a które nie miały nic wspólnego z chłodną kalkulacją, że tak wypada, bo może pomóc w uwiedzeniu. Tyle, że Rafael przechodził nad tym do porządku dziennego i nie analizował, w sumie to doskonale szło mu udawanie, że wcale się nic wielkiego nie dzieje.
- Zrobiłaby.- oczywiście nie mógł się z nią zgodzić. Tego typu przekomarzanki były ich chlebem poprzednim i gdyby zaczęła ciągnąć tę dyskusję to wykorzystałby swój ulubiony sposób na zamknięcie jej ust.
- Może.- odpowiedział na jej pytanie i jego twarz przybrała nieprzenikniony wyraz, jakby nie chciał jej zdradzić żadnych szczegółów tego co sobie wymyślił. Zresztą był pewien, że się jej będzie podobało, przecież nie było innej możliwości.
Przyjrzał się badawczo kochance, która nagle poruszyła temat wyprowadzki. Jego zmysły się wyostrzyły, bo podejrzewał, że ma w tym jakiś swój cel. Spotkała kogoś i  się chce się go pozbyć? Jeśli tak to gościu jest już trupem. NA jego twarzy nie pojawiła się jednak żadna emocja, tylko lekko uniósł brew w górę.
- Przecież doskonale wiesz, że nie mam wyrzutów sumienia.- chwycił swój grzaniec i ruszył w kierunku kanapy by się na niej wygodnie rozsiąść, ignorując tekst, że nie może u niej mieszkać na zawsze. Nie miał zamiaru się nigdzie wyprowadzać bo.... bo nie i już.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t160-raphael
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: You can run but you can't hide  ♦ Sob Wrz 22 2018, 19:57;

- A czy to kombinowanie ma jakiś ukryty cel? - dopytywała, bo taka była jej natura. Już zdążyła przywyknąć do tego, że Raphael nie dawał prostych odpowiedzi. Właściwie to nie dawał żadnych odpowiedzi. Wszystko trzeba było wydzierać od niego siłą, nawet jeśli sam coś proponował. Może dla innych byłoby to męczące, ale ona na razie to akceptowała. Przecież nie jest tak, że mieli spędzić ze sobą całe życie.
Henry Marsh przeciągnął się na kanapie, mlasnął niczym typowy rozpuszczony kocur. Zmierzył kocim spojrzeniem swoją właścicielką oraz lokatora, który panoszył się po mieszkaniu od kilku miesięcy. Biały futrzak zastanawiał się zapewne, czy Raphael jest konkurencją. Bo w końcu mężczyzna znajdował na kolanach Ethel coraz częściej miejsce na głowę.
Nie zdziwiła się, że nie podjął tematu. Patrzyła przez chwilę na jego niewzruszoną, z pozoru rozluźnioną twarz, za którą w tym momencie kryło się pewnie wszystko, co chciałaby wiedzieć. A on po prostu zwiał na kanapę, pozostawiając ją samą. Tak, rozumiała, że jest patologicznym introwertykiem. Tak, akceptowała to. A jednak momentami Bradford bywał męczący. Zabrała się więc ze swoim kuflem, by usiąść obok kochanka.
- Więc skoro nie wyrzuty sumienia cię tu trzymają, to co? - nie przestawała wiercić Raphaelowi dziurę w brzuchu. Wlepiała w niego spojrzenie, by nie stracić żadnego grymasu, pojawiającego się na twarzy mężczyzny. - Mówię poważnie, Raphaelu. I ja to wiem, i ty to wiesz, że nie zostaniesz tutaj na zawsze. Więc chcę wiedzieć, kiedy to wszystko ci się znudzi.
Choć nie chciała, w jej głosie pojawił się cień smutku czy też żalu. Bradford mógł sobie to zinterpretować, jak chciał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 38
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: You can run but you can't hide  ♦ Nie Wrz 30 2018, 10:13;

-Taki jeden, mały.- odpowiedział i uśmiechnął się kącikiem ust, bo liczył na to, że Ethel będzie drążyć temat. W zasadzie mógłby ją zaskoczyć, ale pewnie będzie się chciała się spakować i zabrać ze sobą milion niepotrzebnych rzeczy, których nie użyje ani razu, ale które jak każda kobieta, musiała mieć ze sobą. W zasadzie mógłby jej uzupełnić garderobę na miejscu, ale to by pewnie też wywołało jakieś obiekcje. Czasami zastanawiał się czy Ethel analizuje stan jego konta bankowego. Jeżeli tak było to nigdy nie dała tego po sobie poznać.
Póki co zanosiło się jednak na to, że Ethel zbliżał się okres i czekała go awantura, a przynajmniej burzliwa dyskusja. Miał ochotę zerwać się z kanapy i wyjść na balkon by sobie w spokoju zapalić, ale zamiast tego odstawił swój kufel na stół i podciągnął ostrożnie nogi kochanki na swoje kolana, po czym delikatnie zaczął masować jej śródstopie. Nie miał pojęcia po kiego diabła uczepiła się tego tematu, chociaż zaniepokoił go ton rozżalenia w jej głosie. Przyjrzał się jej uważnie jakby chciał dociec skąd się to wzięło.
- Co cię dziś ugryzło?- zapytał, bo przecież obecny układ sprawdzał się doskonale, więc po co było ruszać coś co tak dobrze funkcjonuje. Oczywiście zgadzał się z nią, że kiedyś się to wszystko skończy, ale przecież nie powie jej za dzień, za tydzień za miesiąc czy za rok. Sam tego nie wiedział. Było mu dobrze tak jak było a i tak Hollingsworth była kobietą, którą dopuścił bliżej siebie niż kogokolwiek wcześniej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t160-raphael
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: You can run but you can't hide  ♦ Nie Paź 07 2018, 22:07;

- Lubisz, jak drążę, prawda? - żartobliwie wywróciła oczami. - Czy ja kiedyś dożyję czasów kiedy powiesz mi coś wprost? - zaśmiała się, w głosie miała łagodność. - No więc? Gdzie chcesz nas zabrać?
Nieświadomie użyła słowa “nas”, bo ostatnie tygodnie pokazywały, że bliżej im do takiego stanu rzeczy niż do myślenia o sobie, jako o oddzielnych komórkach. Oczywiście nadal oboje pozostawali niezależnie, jednak ta niezależność miała inny charakter, skoro Raphael starał się Ethel pilnować niemal na każdym kroku. Nie mogła mieć mu tego za złe. Nieuchwytny Kandel pewnie wywoływał frustrację.
Mruknęła rozkosznie przy masowaniu stopy. Drugą wsadziła Bradfordowi pod tyłek, żeby nie marzła. Mimowolnie osunęła się trochę na poduszce, tak dobrze jej było. Uważała przy tym, by nie wylać na siebie grzańca.
- Nic mnie nie ugryzło. - zamknęła oczy, odchylając głowę lekko do tyłu. - Wydaje mi się, że całkiem się lubimy i że lubimy się na tyle, by móc być ze sobą szczerym. Więc może powinieneś się wkrótce wyprowadzić, skoro Kandel pewnie wyjechał na dobre i nic mi nie grozi. - podniosła głowę, żeby popatrzeć na mężczyznę. - I chociaż jesteś słodki, to oboje dobrze wiemy, że nie nadajesz się na partnera, z którym można wiązać przyszłość.
Było w jej tonie głosu trochę rozbawienia, a trochę zdecydowania. Sama nie do końca wiedziała, co dokładnie chce powiedzieć Bradfordowi, ale już bardzo dobrze wiedziała, co zaczyna… co zaczęła czuć i bardzo, ale to bardzo nie chciała zostać skrzywdzona. Dlatego chciała zacząć sugerować policjantowi, że powinien zniknąć z jej życia. Obojgu ułatwi to życie.
Tylko czy to nie było trochę tak, że w samym Raphaelu zaczynała wyczuwać powoli rodzące się uczucie, o którym nie miał jeszcze pojęcia?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 38
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: You can run but you can't hide  ♦ Pon Paź 15 2018, 22:06;

- Kiedyś ci tak zostanie.- mruknął pod nosem, kiedy wywróciła oczami, ale nie było to złośliwe i nie niosło w sobie żadnych chęci dokuczenia. Zresztą Ethel na pewno już dawno przyzwyczaiła się do jego mruczeń pod nosem i nie musiał dodawać, że pewnie nie, bo nie leżało to w jego naturze. Doktorka doskonale sobie z tego zdawała sprawę.
- Pomyślałem, że moglibyśmy się wybrać do Aspen na sylwestra. Co prawda ciężko tam o miejsca w ostatniej chwili ale ktoś mi wisi przysługę więc..- wymownie wzruszył ramionami. Nie przywiązał jakiejś szczególnej wagi do stwierdzenia, którego użyła. To było przecież oczywiste. Ochraniał ją i pilnował jej, więc bez niej nigdzie by nie poleciał. Jeżeli Paul ich śledził to oznaczało wystawianie się na zbędne ryzyko, ale chyba obydwoje potrzebowali takiego małego resetu od wszystkiego, a przede wszystkim od okoliczności.
Podniósł brwi w górę i spojrzał przenikliwie na kobietę, której stopy aktualnie masował. Naprawdę musiała poruszać ten temat? Nie mogła odpuścić? Miał wrażenie, że już podobną rozmowę przerabiali, choć słowa Ethel nieco ubodła jego ego. Skwapliwie to zignorował.
- Wyprowadzę się jak złapię Kandla, nie wcześniej.- w jego głosie można było usłyszeć twardą nutę, ale dotyczyła ona Paula anie Ethel.- Możemy przerabiać ten temat co najmniej raz dziennie a odpowiedź zawsze będzie taka sama.-
Położył stopę Ethel na swoich nogach i sięgnął po grzańca. Wypił kilka łyków nim ponownie odstawił go na stolik i spojrzał na kobietę z lekkim namysłem.
- Zabrzmiało to jakbyś naprawdę chciała ze mną związać przyszłość, a przecież obydwoje wiemy, że to nieprawda, a dla twojej informacji w pewnych kręgach uchodzę za bardzo pożądaną partie.- posłał jej chełpliwy uśmieszek i jak zawsze odsunął od siebie myśli o przyszłości i o tym jak całkiem dobrze im się razem funkcjonuje. W końcu to tylko seks.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t160-raphael
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: You can run but you can't hide  ♦ Wto Paź 23 2018, 17:01;

- Hmm. - mruknęła z zaciekawieniem, myśląc o wspólnym sylwestrze, ale samo miejsce wywołało zmarszczenie brwi. - Aspen? - zdziwiła się. - Wyjaśniłabym ci, że to cholernie kosztowne, ale przecież o tym wiesz. - wbiła oskarżycielskie spojrzenie w kochanka. - Jesteś na tyle dumny, żeby odciąć się od rodziny, ale nie na tyle, żeby odciąć się od ich pieniędzy? W życiu nie byłoby cię na to stać z pensji policjanta.
To był pierwszy raz, kiedy Bradford chciał jej zaproponować coś aż tak kosztownego. Do tej pory jedynie pozwoliła zapłacić mu za ciuchy, gdy kłócili się w sklepie odzieżowym. Oczywiście nie miała nic przeciwko rozluźnieniu się. Zwłaszcza, że ekskluzywny wypad w góry całkiem jej pochlebiał. Sprawa jednak wyglądała tak, że im większą szpilę wbijała w Bradforda, tym więcej się o nim dowiadywała. A z jakiegoś irracjonalnego powodu chciała go poznać lepiej.
- A jak nie złapiesz? - fuknęła. - Nie pozwolisz mi żyć moim własnym życiem? - trochę się uniosła. - A jeśli będę chciała się zakochać? Nie mam dwudziestu lat, wiesz?
Upiła łyk wina. A potem drugi i trzeci. A nawet czwarty.
- Czy wyglądam jakbym pochodziła z ‘pewnych’ kręgów? - prychnęła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 38
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: You can run but you can't hide  ♦ Sro Paź 24 2018, 13:48;

- Nie mów, że nie podoba ci się ten pomysł.- spokojnie zniósł jej oskarżycielskie spojrzenie zupełnie sobie nic z niego nie robiąc. Prawdę mówiąc przyzwyczaił się do niego i nie robiło takiego wrażenie, jakie miało w zamierzeniu kobiety. Prawdę mówiąc posyłała mu je pewnie z pięć razy dziennie. Był przekonany, że w duchu podskakuje jak mała dziewczynka i cieszy się na śnieżne szaleństwa.- Kochanie to nie ma nic wspólnego z dumą.- pokręcił głową. Całość była o wiele bardziej skomplikowana, ale jak zaczną ten temat to Ethel znowu zacznie rozkładać go na czynniki pierwsze, a tego oczywiście chciał uniknąć.- Ok nie chcesz na narty to nie. Zmuszać nie będę.- oczywiście drażnił się z nią, bo był pewien, że pojadą, w przeciwnym wypadku wpakują się Rudiemu na chatę w sylwestra, co też nie było złym rozwiązaniem.
- Złapię.- uciął jednym słowem tę dyskusję, bo wiedział, że wcześniej czy później dopadnie tego szczura.- A chcesz się zakochać?- Brwi Bradforda powędrowały w geście, który miał wyrażać zdziwienie. Myślał, że Ethel jest ulepiona z tej samej gliny co on i obecny układ jej odpowiadał. Pewnie zrobił błąd, że zapytał. Powinien zignorować to stwierdzenie. Byłoby bezpieczniej.
- Prawdę mówiąc tak, kochanie.- poklepał ją po kolanie
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t160-raphael
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: You can run but you can't hide  ♦ Nie Paź 28 2018, 19:41;

- Nie mam nic przeciwko luksusowym hotelom. Skoro chcesz za to zapłacić, to ok. Nie będę ci bronić. Po prostu zwracam uwagę na twoje pokrętne zasady. - Do czego zresztą mam prawo. - mówiła teatralnym, wywyższającym się tonem, jakby chciała, żeby sobie to Bradford wszystko przemyślał. Choć wiedziała, że pewnie nie przemyśli. - I tak nawiasem mówiąc to narty i śnieg nie są moim naturalnym środowiskiem.
Przecież nie mogła powiedzieć na głos, że chciałaby się oderwać od tego całego niepokoju, który zaciska się w Rode na jej gardle. Na szczęście Bradford nie był głupcem. Zdążył ją na tyle poznać, że wiedział, jak z nią postępować. Inna sprawa, że czasem po prostu nie chciał.
- A ty nie chcesz? - uniosła brwi. - Nie mówię, że teraz albo w przeciągu, nie wiem, pięciu lat. Po prostu. W końcu. - machnęła ręką, jakby wiedziała co chce powiedzieć i go uciszała. - Jasne, miłości nie ma, nie wierzymy w nią, jest przereklamowanym gównem. Ale w ostatecznym rozrachunku… - urwała, zdając sobie sprawę, że się zagalopowała i że jest w jej słowach sporo złości. Uspokoiła się. Westchnęła, kręcąc głową. - W ostatecznym rozrachunku to chyba przyjemne, gdy w domu czeka na ciebie ktoś, komu ufasz, kto jest dla ciebie jak bateria.
I to nie było tak, że nie odpowiadał jej obecny układ. Akceptowała go, chociaż wiedziała, że nawet gdyby chciała inaczej, to w końcu się rozejdą w swoje strony. Miała tego pełną świadomość. Niemniej jednak przebywanie z Bradfordem sprawiało, że mimowolnie coraz bardziej się przed nim otwierała. Pokazywała mu najgłębsze zakamarki.
- Jesteś niemożliwy! - rzuciłaby w Bradforda poduszką, ale nie chciała mieć problemu z plamami wina na jasnej kanapie. - A nie że dobra partia. Ty, kochanie - nachyliła się trochę w jego stronę, kolejne słowa wypowiadając bardzo wolno. - Nie nadajesz się na żadne związki. Pewnie tylko udawane wchodziłyby w grę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 38
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: You can run but you can't hide  ♦ Pon Lis 05 2018, 12:19;

Pozwolił jej narzekać, bo wiedział, że musi to zrobić. Miała chyba jakieś problemy z kasa i możliwościami, które ta dawała, więc jeśli musiała sobie na ten temat pogadać by móc się cieszyć z tego wyjazdu, to Bradford puszczał to po mimo uszu i pozwalał jej na to. Stanowiło to również doskonały sposób na to ile dla niego znaczyła i jak lubił ich zwi...relację, bo w każdym innym wypadku laska, już mogłaby się pożegnać z wyjazdem, kiedy tylko zaczęłaby w jakikolwiek sposób coś komentować.
- Nie jest twoim naturalnym środowiskiem? Nie wierzę.- Bradford cicho się roześmiał i wyciągnął dłoń by lekko pstryknąć Ethel w nos.- Nie wierzę, że doktor Ethelym Hollingsworth nie jest w czymś najlepsza.- droczył się z nią oczywiście, ale nie było to nic złośliwego. Nazwałby to raczej przyjacielskimi przepychankami.
- Nie.- pokręcił zdecydowanie głową, choć wiedział, że to co mówi w obecnej chwili i obecnym czasie nie do końca jest zgodne z stanem faktycznym.- Jest mi dobrze jak jest.- stwierdził i lekko się uśmiechnął kącikiem ust.- W sumie wedle twojej definicji wychodzi na to, że jesteśmy w takiej relacji. Jakby nie patrzeć codziennie na mnie czekasz.- miał nadzieję, że zaraz wszystko obrócą w żart i zamkną temat, bo trochę dziwiła go złość brzmiąca w głosie Ethel. Nie rozumiał dlaczego szukała jakichś mrzonek, w końcu była inteligentną kobietą.
- Pff byłbym najlepszy mężem na świecie. Mogę się o to założyć.- posłał Ethel wyzywające spojrzenie, niech tylko zaprzeczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t160-raphael
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: You can run but you can't hide  ♦ Sro Lis 07 2018, 13:03;

Miała tylko taki problem z kasą, że aktualnie wyjazd do jednego z najdroższych hoteli na świecie nie wchodził w grę. Pracowała na pół etatu, sklep od miesięcy był zamknięty. Jedyne co wynegocjowała to podlewanie i opiekę nad ziołami, zresztą Bradford pewnie wiedział, że będzie to robić bez względu na to, czy da jej pozwolenie, czy nie… W każdym razie, Hollingsworth trochę bolało, że to Bradford za wszystko zapłaci, a z drugiej strony było to zaproszenie, dlaczego miałaby nie skorzystać? (Bo już zdążyła się zorientować, że jest zakochana i za nic w świecie nie chciała, żeby Raphael wziął ją za jakąś dupę, która chce drzeć od niego kasę).
Potrząsnęła głową, jak niezadowolone zwierzątko, gdy palec Bradforda szturchnął ją w nos.
- Nigdy nie powiedziałam, że jestem we wszystkim najlepsza. - fuknęła. - Owszem, często mam rację, ale przecież nie robię z siebie jakiegoś ideału. - zastanowiła się. - Choć pewnie jestem blisko.
Nie zdziwiło jej, że Bradford zaprzeczył. Nie szukał miłości, ciągle przecież to zaznaczał. A jednak żył z nią i teraz sugerował, że to ona jest jego baterią, że to do niej wraca, że ona na niego czeka.
- Nie czekam na ciebie, po prostu tu mieszkam, a ty tu przyłazisz. - wzruszyła ramionami. Nie zaśmiała się przy tym. - I jak bozia da, to wkrótce przestaniesz.
Trudno było stwierdzić, jak bardzo poważnie mówi i dlaczego w jej słowa wkradła się powaga.
- Najlepszy mąż na świecie kochałby swoją żoną, a ty przecież utrzymujesz, że miłości nie ma. Więęęęęc - przeciągnęła. - sam sobie odpowiedź czy rzeczywiście byś był. Poza tym, miłość to nie zakład. Gdy się o nią zakładasz, robisz z niej przedmiot.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 38
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: You can run but you can't hide  ♦ Nie Lis 11 2018, 21:13;

Musiał się roześmiać. To była cała Ethel. Nic dodać nic ująć. Lubił ją za to i za to, że czasami przypominał jego również. Wiedział, że akurat do tego ostatniego podobieństwa w żadnym wypadku nie chciałaby się przyznać, ale tak właśnie było. Hollingsworth miała całkiem rozrośniętego ego, tyle że z reguły koncentrowała się na czymś innym.
- Cóż za skromność.- zripostował ze śmiechem na to jej fuknięcie. Lubił ja prowokować i chyba przyzwyczaił się już do ciągłych dyskusji, które prowadzili. Oczywiście te, w których rozkładała go na czynniki pierwsze puszczała w większości mimo uszu, ale może dobrze było jej uświadomić, że on również od czasu do czasu zastanawia się nad jej reakcjami i charakterem, nad tym co mogą znaczyć jakieś gesty. Zwyczajnie się z tym nie afiszował, bo nie czuł potrzeby.
- Co nie zmienia faktu, że gdybym nie wrócił po pracy to byś się martwiła.- tego był pewien i gdyby Ethel zaprzeczyła to wiedziałby, że go okłamuje. W sumie to dyskusja zboczyła na dziwne tory a przecież mieli tylko wylot do Aspen zaplanować, ale skoro już zaczęli a kochanka przybrała taki poważny ton to kontynuował, W sumie chyba nie poruszali wcześniej tego tematu.
- Najlepszy mąż na świecie szanowałby swoją żonę i się o nią troszczył, nie polegałby na ulotnych doznaniach, które jednego dnia są a innego ich nie ma, więc tak, byłbym doskonałym mężem. Nie stwierdziłbym po dwóch latach, że kocham kogoś innego i w związku z tym muszę się rozwieść. Nie ciągałabym dzieci z jednego domu do drugiego. - Bradford po raz pierwszy wspomniał w jej towarzystwie o możliwości posiadania dzieci. -Myślę, że takie małżeństwo jest bardziej stabilne, niż oparte na tej twojej mityczne miłości i emocjonalnym szaleństwie. Mogłabyś to sama sprawdzić.- dodał na koniec przyglądając się jej nieprzeniknionym wzrokiem, ciekaw jej reakcji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t160-raphael
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: You can run but you can't hide  ♦ Wto Lis 27 2018, 22:20;

Jak na razie Bradford w żaden sposób nie dał Ethelyn do zrozumienia, że on również analizuje ich relacje. Był introwertykiem tak wielkim, że lekarka zaczynała się powoli zastanawiać, czy przypadkiem nie jest legendarnym pacjentem zero ponadprogowego introwertyzmu. Wszystko musiała od niego wydzierać siłą. Tym bardziej dziwił ją rozplątujący się język Bradforda. Ale czy na pewno stawało się to dopiero teraz? W końcu można powiedzieć, że po kilku miesiącach wspólnego mieszkania i romansie trwającym przynajmniej pół roku, całkiem nieźle się rozumieli i prowadzili ze sobą różnego rodzaju dysputy.
- Oczywiście. - fuknęła jeszcze raz, bo nie rozumiała dlaczego jej martwienie się o Bradforda ma być fenomenem w obecnych okolicznościach. - Przecież to naturalne. Fakt, że łączy nas tylko romans nie znaczy, że się o ciebie nie troszczę w jakiś sposób. To działa w dwie strony.
Poprawiła sobie poduszkę pod plecami i poruszyła nogami na kolanach Bradforda tak, jakby chciała go trochę przysunąć. Odruch. Zamknęła kubek z winem w obu dłoniach. Było już chłodne.
- Jedno nie wyklucza drugiego. - spojrzała na Raphaela znad kubka. Zaczynała się czuć niekomfortowo w tej rozmowie, zważywszy na to, co czuła. - Miłość nie ma tylko jednego oblicza, to, co opisałeś właśnie nią jest, a nie tylko emocjonalne uniesienia. Powinnam się poczuć urażona tym, że masz mnie za szczeniarę, która myli miłość z zauroczeniem i zwykłą namiętnością. Oboje nie mamy po piętnaście lat. - trochę pokręciła głową, upiła łyk chłodnego wina i skrzywiła się lekko. Za zimne. - Oczywiście, że sprawdzę. Jeśli już wyjdę za mąż, to moje małżeństwo będzie stabilne. Bez półśrodków. Myślisz, że dlaczego już jeden pierścionek zaręczynowy trafił do nadawcy? - zapytała retorycznie, zapominając, że nie mówiła Bradfordowi o swoim ostatnim poważnym związku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
Sponsored content
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: You can run but you can't hide  ♦ ;

Powrót do góry Go down

You can run but you can't hide

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Możesz odpowiadać w tematach
Witaj w Rode! :: POCZĄTEK :: Strefa Gracza :: Retrospekcje-
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu