Napisz nowy tematOdpowiedz do tematuShare|

Nothing personal

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
AutorWiadomość
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33 lata
Ekwipunek podręczny: rewolwer, dwa noże, multitool, wytrych, portfel ze sfałszowanymi dokumentami i gotówką, smartwatch, latarka, krótkofalówka, plecak

Pisanie Nothing personal  ♦ Sob Lip 28 2018, 15:09;

KTO: Max, Elia, Diego
KIEDY: końcówka stycznia 2226
GDZIE: pub Pijany Tordivler

__________ ♢ __________

Najwyraźniej nie tylko nieszczęścia chodziły parami, ale również komplikacje. Śmierć jego przeciwnika w piwnicznej walce nie była zaplanowana, przynajmniej nie przez niego. Zaczynał mieć wątpliwości, czy aby Silver celowo nie podstawił mu faceta, który szanse miał marne. Równie dobrze mógł go zwyczajnie nie docenić; Diego sądził jednak, że ktoś pokroju Johna raczej z przyjemnością utarłby nosa jakiemuś brudnemu meksykańcowi, za którego prawdopodobnie go uważał, stąd też taki a nie inny dobór konkurenta wciąż go zastanawiał. Mógł się jedynie cieszyć, że Mason miał opinię pijaka i w oczach publiki takim miał też pozostać, z drugiej jednak strony zabijanie nigdy nie sprawiało mu przyjemności, a to już drugi przypadek, kiedy doszło do odebrania życia tylko dlatego, że włożył w wykonanie zadania trochę więcej siły, niż powinien. Szybko przeszedłby z tym do porządku dziennego gdyby nie to, że potrzebował córki Masona do przeczesania lasu, a w pierwszej chwili nie skojarzył, że łączą ich więzy krwi. Uświadomiła mu to dopiero Elia, której nie przyznał, co się stało. Tamtego feralnego wieczoru dał się jej opatrzyć, a że nie pytała, on nie czuł się zobowiązany odpowiadać. W ogóle niewiele mówił tamtego dnia.
Nie minęło nawet kilka dni, a grzecznie poprosił Elię o skontaktowanie się z Mason. Chciał z nią porozmawiać. Co prawda sądzenie po pozorach na niewiele mogło się w tej sytuacji zdać, ale przede wszystkim należało się zorientować, czy dziewczyna w ogóle pójdzie na jakikolwiek układ. Stawka wzrosła; choć wyrzuty sumienia były mu obcym aspektem psychiki, zachował jeszcze resztki przyzwoitości, a te stanowczo nakazywały mu w taki czy inny sposób zadośćuczynić krzywdzie, o której wyrządzeniu Max nie miała nawet pojęcia.
Wyposażony więc w podstawową wiedzę na temat łowczyni, świadom odpowiedzialności, która spadła jej właśnie na ramiona z tytułu przejęcia opieki nad ciężarną siostrą, zjawił się w Tordivlerze w towarzystwie Elii. Zaczynał coraz lepiej kojarzyć mieszkańców, a choć zwykle to anonimowość była kluczem do sukcesu, wiedział, że zasada ta nie odnosi się do takich małych miasteczek jak Rode. Niczym nie dało się ugrać tak wiele jak uprzejmością. Miał niejasne przeczucia, że w przypadku Max uprzejmość nie wystarczy. Weszli do środka, wpuszczając ze sobą podmuch lodowatego powietrza i wirujących płatków śniegu, po czym wlepił wzrok w Martinez, czy ta dostrzegła już znajomą. Wyglądało jednak na to, że są pierwsi, podążył więc do jednego ze stolików na obrzeżach sali. Tutaj nie rzucał się w oczy aż tak, jak w Pechowcu. Zdjął wierzchnie okrycie wpierw Elii, jak przystało na dżentelmena, którym przecież dla swojej ukochanej siostry bez wątpienia był. Dopiero potem pozbył się swojego płaszcza i zawiesił je na jednym z wieszaków. Wrócił do stolika.
Tutaj atmosfera jest mimo wszystko znacznie korzystniejsza niż w Pechowcu — mruknął, spoglądając na Elię. Gdy pojawiła się kelnerka, błysnął w uśmiechu zębami i poprosił by wróciła, gdy dołączy do nich ich znajoma.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t396-diego-ramirez
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24 lata
Ekwipunek podręczny: telefon, klucze do mieszkania, pilnik, porfel, szczotka do włosów

Pisanie Re: Nothing personal  ♦ Nie Lip 29 2018, 13:11;

Pewnie starałaby się go odwieść od tego pomysłu gdyby nie świadomość, że Max zwyczajnie może przydać się kasa. Nie miała oczywiście pojęcia, że śmierć Masona to jego sprawka. Podejrzewała oczywiście, że coś jest nie tak. Ciężko byłoby nie, skoro nie tak dawno wpadł do mieszkania niczego nie  mówiąc, a jego stan pozostawał wiele do życzenia. Nie pytała, bo i nie sądziła, że doczeka się szczerej odpowiedzi. Potem nadeszły jednak wieści o śmierci barmana, a Elia nie mogła pozbyć się paskudnego wrażenia, że coś tu nie pasuje.
Tak jak prosił, skontaktowała się z Max prosząc o spotkanie w Tordivlerze. Dziwnie było tutaj znowu być, choć tym razem w zgoła innym towarzystwie. Jej wzrok nie mógł na chwilę nie powędrować do stolika, przy którym jeszcze parę miesięcy temu siedziała z Riosem. Że też akurat to musiało jej przyjść do głowy! Przeniosła szybko wzrok na przeciwległy kąt, gdzie poprowadził ją Ramirez. Pozwoliła by zabrał jej płaszcz, po czym wsunęła się na sofę i roztarła zmarznięte dłonie. Zima mogłaby się już kończyć. Było miło, ale tęsknota do słońca przeważyła. Umiarkowany gwar panujący wewnątrz pubu sugerował, że żądni rozrywek mieszkańcy nie mieli zbyt wielu alternatyw.
Obserwowała wejście, chcąc zawołać Max, kiedy ta się pojawi. Nie miała zbyt wielu okazji do rozmowy z dziewczyną, właściwie widziała ją chyba tylko raz. Znacznie częściej wspominał o niej Paddler, ale ten podobnie jak spora część osób zdążył się z Rode zawinąć, co najpewniej na lepsze mu wyszło. Przeniosła uwagę na Diego, gdy ten rozmawiał z kelnerką. Taki uśmiechnięty, taki czarujący, że prawie dała się nabrać.
- Nie wiem, nie byłam tam. Zresztą ty też nie powinieneś. Właściciel to lokalna gwiazda i strasznie dużo osób mu się przygląda - odpowiedziała, nachylając się w stronę mężczyzny, żeby nie podnosić niepotrzebnie głosu. Kiedy tylko Max się pojawi, zamierzała jej pomachać, by zwrócić uwagę blondynki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t176-elia-martinez#1007
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Nothing personal  ♦ Nie Lip 29 2018, 14:11;

Nie miała ochoty na żadne towarzyskie spotkania, ale wizja dodatkowych pieniędzy, zawsze była kusząca. Na tyle, by blondynka ruszyła się z mieszkania, nawet przy temperaturze, w której wolała grzać kości pod ciepłym kocem. W samotności. Nie było to specjalnie dobre dla zdrowia psychicznego, bowiem obfitowało w czarne myśli na temat przyszłości. Przytłaczająca odpowiedzialność za młodszą siostrę i jej dziecko, ciążyła na sercu do tego stopnia, aż Max zaczynała wątpić w swoją siłę. Wszystko było łatwiejsze rok temu i blondyna żałowała, że nie udało jej się wyrwać Ash z tej cholernej dziury.
Nigdy nikomu nie przyznawała się do tego, że coś ją trapi. Zbywając wszystko wzruszeniem ramion, kreowała się na kogoś, komu nikt i nic więcej do szczęścia nie potrzebne.
Jak było naprawdę, ludzie mogli tylko się domyślać.
Droga do pubu nie była długa. W ciepłej kurtce, wsłuchując się w chrzęst brudnego śniegu pod butami, Max przeszła niemal puste uliczki. Wieczór przegonił mieszkańców do ciepłych domów i Mason była zadowolona z braku innych osób. Nie musiała nikogo mijać, czując na sobie ciekawskie spojrzenia. Docierając do drzwi Tordivlera, odetchnęła mroźnym powietrzem i złapała za klamkę. Przyjemnie było poczuć ciepło wnętrza i Max bez oporów przeszła przez próg. Otrzepując buty, poczuła jak zamykające się drzwi uderzają ją w plecy i ruszyła do przodu, ściągając rękawiczki.
Rozglądając się po stolikach, szybko dostrzegła Elię i Diego przy stoliku. Słysząc trochę o rodzeństwie, nie zaprzątała sobie jednak nimi głowy. Ale dziś była ciekawa co też od niej chcą. Elegancko ubrany mężczyzna, nie pasował do Rode. Max dziwiła się, że jeszcze oboje nie wyjechali.
- Cześć. - Odezwała się, będąc niedaleko stolika. Ściągnęła czapkę i rozpięła kurtkę, siadając na krześle. Zerknęła po twarzach, jednoczesnie swą miną wyrażając pragnienie przejścia do konkretów. Palcami przeczesała zgnieciona włosy i rzuciła rękawiczki oraz czapkę na stół.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33 lata
Ekwipunek podręczny: rewolwer, dwa noże, multitool, wytrych, portfel ze sfałszowanymi dokumentami i gotówką, smartwatch, latarka, krótkofalówka, plecak

Pisanie Re: Nothing personal  ♦ Czw Sie 02 2018, 17:04;

Gdyby to było takie proste, to już dawno by ich tu nie było. Niestety wici powiązań sięgały dalej, niż by sobie tego życzył. Żadne z nich tutaj nie pasowało, Elia również nie, choć chwilowo chyba nie do końca zdawała sobie z tego sprawę. Okoliczności ich pojawienia się w Rode były owiane tajemnicą. Dość pobieżnie wypytał Martinez o ludzi, których zdążyła tu poznać i o to, co zdążyła im powiedzieć, ale nic ponad to. To Elia była tą, która szybko zjednywała sobie sympatię, a on był tym, który wiedział jak to wykorzystać. Dzisiejsza wizyta w Tordivlerze nie miała jednak z tym nic wspólnego. Spojrzał na Elię z pełną rozbawienia uwagą i też się do niej nachylił, patrząc jej w oczy.
Bo pomyślę, że się o mnie martwisz — odparł krótko, po czym z szelmowskim uśmiechem odsunął się na oparcie sofy. Obserwował Elię z uwagą, kiedy ona przyglądała się wchodzącym, najpewniej w poszukiwaniu Mason. Diego był poniekąd ciekaw łowczyni; zdziwił się widząc drobną blondynkę, ale żaden grymas nie zmącił jego wyrazu twarzy. Pozory potrafiły łatwo zmylić, sam był tego doskonałym przykładem, dlatego wstrzymał się od osądów. Wstał ze swojego miejsca, kiedy Max przysiadała się do ich stolika i nienachalnie otaksował ją wzrokiem. Usiadł dopiero wówczas, kiedy zrobiła to ona.
Hola — odparł z wolna, błyskając zębami w uśmiechu, który nie objął oczu. Co prawda mógł swobodnie przełączać się pomiędzy językami, ale z Elią rozmawiał tylko po hiszpańsku. Czasem ciężko było się przełączyć na zawołanie, choć tym razem nie miał z tym większego problemu; poza tym ojczysty język był mu tak bliski, że nie mógł nie wtrącać jakichś drobnych akcentów. — Carlos — przedstawił się krótko. Z opowieści Elii wyłaniała się kobieta, która nie ma czasu na banały i lubi konkrety. Dlatego też nie zwlekając szczególnie, chciał od razu przejść do rzeczy, niemniej w tym momencie przy ich stoliku zmaterializowała się kelnerka. Dał towarzyszkom chwilę na zastanowienie i złożyli zamówienie, po czym gdy kelnerka odeszła, przeniósł swoją uwagę na Max. Nie była ani trochę podobna do zapijaczonego ojca; przeciwnie, całkiem atrakcyjna blondynka z zacięciem w oczach, w niczym go nie przypominała. Mógł bazować na domysłach, że młodsza siostra jest dla niej na tyle ważna, że bez większych wątpliwości przyjmie pracę. Mógł się też mylić.
Doszły mnie słuchy, że jesteś jedną z najlepszych łowczyń w Rode — zaczął bez ogródek. Nie było w tym czczego pochlebstwa, zabrzmiało jakby stwierdzał oczywistość i nie oczekiwał pokazu fałszywej skromności. Obserwował jednak jej reakcję, to, na ile jest pewna siebie. — Muszę się dostać do lasu i chciałbym, żeby towarzyszył nam ktoś, kto zna te rejony. Oczywiście nie za darmo, ale ostrzegam, że robota będzie raczej żmudna — urwał, gdy kelnerka wróciła z zamówieniem. Uśmiechnął się do niej w podzięce i odczekał, aż zniknie mu z oczu. — Chciałbym się też dowiedzieć, na co w ogóle można się tam natknąć i z jakim to wiąże się ryzykiem. Podjęłabyś się tego? — Zapytał i utkwił w niej beznamiętne spojrzenie, które nie szło w parze z postawą wskazującą na to, że czuje się tu swobodnie jak ryba w wodzie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t396-diego-ramirez
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Nothing personal  ♦ Pon Sie 06 2018, 21:11;

Przyjrzała się mężczyźnie, w pierwszej chwili przypisując mu pragnienie mocnych wrażeń. Tych z rodzaju głupich, dla potrzeby adrenaliny i pochwalenia się przygodą przed kolegami. Już wyobrażała sobie elegancika w nowym outficie, zakupionym specjalnie na wycieczkę poza rejony miasta. Spojrzała na Elię, mając nadzieję, że nie wymyslili sobie rozrywki dla dwójki.
W drugiej chwili pomyślała jeszcze, że rodzeństwo zechce zamówić skóry albo mięso, ale wątpiła, by takie zachcianki nie mogły zostać przekazane po prostu telefonicznie. Zachęta Elii do spotkania, była ciekawostką, którą Max nie potrafiła rozgryźć.
- Max. - Przedstawiła się i zerknęła na kelnerkę, zamawiając to co zawsze. Jednym słowem piwo, nie najtańsze ale też nie droższe, bo jeszcze nie zgłupiała, żeby marnować kasę na alkohol. A skoro posiedzenie miało być dłuższe, blondynka zrzuciła kurtkę i usiadła wygodniej.
- Najlepszą. - Odpowiedziała, z chytrym uśmieszkiem, nie zamierzając zaniżać swych umiejętności. Czuła, że jest bardzo dobra w swoim fachu. Nadal wracała z polowań i nie skończyła jak wielu przed nią. A mała pochwała własnych umiejętności jeszcze nikomu nie zaszkodziła. Słuchając Carlosa, oparła się wygodnie i nie zamierzała już przerywać, póki nie usłyszy wszystkiego. Złapała za podane piwo i napiła się od razu. Uniosła brew, słysząc potwierdzenie swych wcześniejszych domysłów.
- Wycieczka do lasu w zimę? To żaden problem. Dla mnie. - Zaczęła, bo nie zamierzała kryć się z przeświadczeniem o braku predyspozycji mężczyzny do zapuszczania się w las. Bez żadnej złośliwości. - Drapieżniki ostrzą sobie kły, czekając na dobry obiad. Pikniku tam nie zrobisz. Po co musisz dostać się do lasu? - Zapytała w końcu, bo nie brała roboty w ciemno i chciała wiedzieć dlaczego ma bawić się w przewodnika.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24 lata
Ekwipunek podręczny: telefon, klucze do mieszkania, pilnik, porfel, szczotka do włosów

Pisanie Re: Nothing personal  ♦ Pon Sie 13 2018, 12:07;

Chciała wywrócić oczyma na słowa Diego, ale nie zdążyła, bo w drzwiach pojawiła się Max. Elia od razu uśmiechnęła się szeroko i pomachała blondynce, by ta nie miała problemu z odnalezieniem ich przy jednym z bocznych stolików. Oceniła stan łowczyni, chcąc sprawdzić, jak ta się trzyma. Na pewno nie było jej łatwo, nawet jeśli nie stanowiły tajemnicy jej kiepskie stosunki z ojcem. Ostatecznie Ash była w ciąży, a w Rode nie przelewało się nikomu... Uwadze Martinez nie umknęło, że siostry były ze sobą związane, a choć nie była pewna procedur, ktoś z wyższego szczebla mógł się zainteresować tym, czy Max aby na pewno może sprawować opiekę nad młodszą Mason. Elia nie miała co prawda rodzeństwa, w każdym razie już nie, mogła sobie więc tylko wyobrażać, jakie to wszystko musi być paskudnie skomplikowane. Odwzajemniła spojrzenie Max, po czym roześmiała się.
- Nie patrz tak na mnie, mnie jeszcze aż tak nie pogrzało, żeby się tam pchać - odpowiedziała od razu rozbawiona. Wodziła wzrokiem od Diego do Max, znów omal nie wywracając oczami, kiedy przedstawił się jako Carlos. Maskowała swoją irytację wprawnie, skupiając uwagę na zamówionym drinku, który zniknął nieco szybciej, niż planowała. Strzelała, że pewność siebie Max Ramirezowi przypadnie do gustu i wylądują w końcu w lesie. Martinez mogła tylko mieć nadzieję, że jakiś athwal pokusi się na smakowity kąsek, jaki stanowił Diego. Przysłuchiwała się rozmowie, odnotowując, że powinna gdzieś wyciągnąć Mason, same, we dwie. Przy Diego nie zamierzała z nią rozmawiać, a choć Max doskonale udawała silną i nie przejmującą się niczym, coś podpowiadało, że to tylko poza. Nie oznaczało to bynajmniej, że oczekiwała z jej strony zwierzeń; łowczyni raczej nie wydawała jej się kimś takim.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t176-elia-martinez#1007
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33 lata
Ekwipunek podręczny: rewolwer, dwa noże, multitool, wytrych, portfel ze sfałszowanymi dokumentami i gotówką, smartwatch, latarka, krótkofalówka, plecak

Pisanie Re: Nothing personal  ♦ Pon Sie 13 2018, 16:29;

Ramirez bazował na stereotypach i wrażeniu, jakie mógł sprawiać. To zwykle dawało mu element przewagi, a choć nie w to celował w obecnej sytuacji, pewnie ucieszyłoby go, że Max uważa go za zwykłego faceta żądnego mocnych wrażeń. Lubił adrenalinę, ale w pewnych granicach i z pewnością nie pchałby się do lasu, gdyby nie było takiej potrzeby. Nie miało to jednak w tej chwili żadnego znaczenia dla sprawy.
Błysnął zębami w niewymuszonym uśmiechu.
— To właśnie chciałem usłyszeć — odparł. Zdrowa dawka pewności siebie była wskazana, a Ramirez zwykle nie tracił czasu na zakompleksionych ludzi, którzy nie wiedzą, w czym są dobrzy. Poruszył się na swoim miejscu, nie spuszczając Max ani przez chwilę z oka.
— Zdaję sobie sprawę, że będziemy stanowić pewien... Jak to mówicie? — Przerwał na chwilę i zerknął na Elię, jakby oczekiwał, że podpowie mu właściwe, angielskie słowo. — Balast. Zbędny — pstryknął palcami, wyraźnie zadowolony, że udało mu się tak szybko odnaleźć to, czego szukał. Nawet jeśli to wszystko było jedynie grą. W końcu był tylko nieszkodliwym imigrantem. W dodatku jego uparte korzystanie z liczby mnogiej sugerowało, że ma na myśli kogoś jeszcze, co w konfrontacji z zapewnieniem Martinez rodziło pytanie, kogo takiego. Na razie jeszcze o tym nie wspominał. Zamiast tego sięgnął do kieszeni po smartfon i pogrzebał w nim przez moment. Kiedy znalazł to, czego szukał, położył na blacie telefon ekranem do góry, obrócił w stronę Max i przysunął urządzenie w jej stronę. Na zdjęciu widniało coś, co z powodzeniem mogło przypominać makówkę, jednak łodyga i torebka wyglądały na przesuszone i martwe.
— Mam informację, że w tutejszych lasach można znaleźć tę roślinę. W takiej formie jak na zdjęciu znajduje się właśnie zimą i wczesną wiosną, dlatego zależy mi na czasie. Natknęłaś się na nią kiedyś? — Zapytał, a kiedy Max obejrzała już fotografię, zabrał telefon. Nie oczekiwał, że dziewczyna powie, że owszem. Mało kto zdawał sobie sprawę z potencjału tej niepozornej rośliny. — Oczekiwałbym od ciebie, że wprowadzisz nas do lasu i wyprowadzisz w jednym kawałku. Zapłata oczywiście bez znaczenia, czy uda nam się znaleźć ten wiecheć, czy też nie. Chyba, że coś mnie zeżre, wówczas mógłbym mieć niejako problem z dotrzymaniem umowy — uśmiechnął się przy ostatnim zdaniu, jakby żartował. Uśmiech nie objął oczu. Ryzyko całego przedsięwzięcia było duże, ale jeśli faktycznie znajdą tutaj tę roślinę, mógłby w końcu dokończyć to, co zaczął ojciec.
— Jestem w stanie zapewnić sprzęt, pytanie tylko, jaka jest twoja stawka. — Oparł się wygodnie i splótł palce skryte pod czarną skórą rękawiczek, na blacie stołu. Coś niebezpiecznie błysnęło mu w oku, kiedy wspomniał o stawce, ale mimo wszystko wciąż się uśmiechał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t396-diego-ramirez
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Nothing personal  ♦ Wto Sie 21 2018, 19:08;

Westchnęła w duchu i uśmiechnęła się do Eli. Przynajmniej jeden problem z głowy, bo na myśl o niańczeniu nieprzygotowanej baby, Mason robiło się gorąco. Doskonale zaznajomiona z okolicznymi terenami, nie raz i nie dwa była zaskoczona przez naturę. Wielokrotnie mogło się to skończyć poważnymi obrażeniami a nawet śmiercią, więc z doświadczenia wiedziała, że trzeba mieć oczy naokoło głowy. Nie chciała narażać się dla niedoświadczonych. Kasa jednak kusiła mocniej niż Max mogłaby się spodziewać. A skoro już niemal ustaliła skład drużyny, to mogła trochę przychylniej spojrzeć na pomysły Carlosa.
- Widziałam. - Odpowiedziała na widok rośliny. Bardziej od badyli interesowała ją zwierzyna, ale znała się na florze okolicznych lasów. Spojrzała na mężczyznę, słuchając go uważnie. Zdawała sobie sprawę jak ma wyglądać jej rola i nawet bez szczegółów ze strony Carlosa, zrobiłaby co do niej należy. Nie odwzajemniła jego uśmiechu, gdy zażartował na temat swojej śmierci i niedotrzymania zasad umowy. Na to miała inne rozwiązanie.
Przy wzmiance o sprzęcie pokiwała głową.
- Tysiąc kredytów za wycieczkę do lasu, z gwarancją odnalezienia rośliny. Płatne z góry. - Zaznaczyła, bo nie zamierzała pchać się za darmo. Z natury była nieufna i potrzebowała zaplecza finansowego zaplecza dla siostry, gdyby stało się coś nieoczekiwanego. - Drugie tyle w razie komplikacji, zmuszających mnie do ratowania tyłków. I odszkodowanie w formie opłaty za leczenie, jeśli sama wtedy ucierpię. - Wyznaczyła swoje zasady i napiła się piwa. Wolałaby, żeby obeszło się bez negocjacji, ale była na nie przygotowana.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24 lata
Ekwipunek podręczny: telefon, klucze do mieszkania, pilnik, porfel, szczotka do włosów

Pisanie Re: Nothing personal  ♦ Czw Sie 23 2018, 01:07;

Elia wcale się nie kwapiła na wycieczki do lasu. Ani jej to potrzebne, ani specjalnie utęsknione, jedności z naturą aż do tego stopnia nie czuła. Co prawda była z fauną za pan brat, ale nie sądziła, by athwale czy inne stwory tam żyjące zamierzały przyglądać się bezczynnie jej próbom dyplomacji. Być może gdyby chodziło o szukanie Summer, sprawa wyglądałaby inaczej, ale nie zamierzała się narażać dla jakiejś rośliny, tym bardziej skoro jak Diego sam zauważył, stanowią balast. Ramirez przynajmniej był na tyle obyty z bronią, żeby jakoś sobie poradzić, sama Elia natomiast wolała już zacisze własnego domu. Przysłuchiwała się rozmowie uważnie, zerkając to na Diego, to znów na Max, próbując wychwycić jak może potoczyć się ta współpraca. Milczała, nie mając nic do dodania na dany moment.
Trochę zdziwiła ją kwota zaproponowana przez Mason, ale tego również nie skomentowała. Przypuszczała chyba, że łowczyni zaproponuje wyższą stawkę. Pociągnęła łyk z wysokiej szklanki i oparła się wygodniej, siląc na neutralny wyraz twarz gdy Diego wspominał coś o tym, że mógłby z lasu nie wrócić. To by wiele ułatwiło, miała ochotę dodać cierpkim tonem, ale przecież to by się kłóciło z wizją zgodnego rodzeństwa, którą mieli wokół siebie roztaczać.
- Musielibyśmy tylko dzisiaj zrobić spis rzeczy, które będą potrzebne, tak żeby można było zacząć przygotowywać się od razu - wtrąciła gwoli przypomnienia, wyjmując z kieszeni telefon, gotowa, żeby zapisywać, cokolwiek Max uzna za stosowne. Co prawda przegapiła chyba moment zostania kronikarzem i osobistą sekretarką, ale wolała czymś zająć zarówno myśli jak i ręce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t176-elia-martinez#1007
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33 lata
Ekwipunek podręczny: rewolwer, dwa noże, multitool, wytrych, portfel ze sfałszowanymi dokumentami i gotówką, smartwatch, latarka, krótkofalówka, plecak

Pisanie Re: Nothing personal  ♦ Pią Sie 24 2018, 13:01;

Konkrety, konkrety. Mason nie traciła czasu i chwała bogu, nie chciałby wybierać się do lasu z kimś, kto nie wie dokładnie, czego chce i jak wykonywać swoją pracę. Obserwował wymianę uśmiechów Elii i Max, ciesząc się w duchu, że Martinez nawet nie wpadła na to, żeby próbować iść z nimi. Nigdy nie naraziłby jej na podobne niebezpieczeństwo, a przy okazji i siebie. Wystarczało mu, że drapieżniki będą sobie ostrzyć na nich zęby, nie potrzebował jeszcze pilnować swoich pleców na wypadek, gdyby postanowiła wykorzystać dogodny moment do pozbycia się problemu.
Podana przez Max kwota była śmiesznie niska, ale nie dał po sobie poznać, co na ten temat sądzi. Skinął jedynie głową i rozłożył ręce, jakby warunki, które postawiła, nie stanowiły żadnego problemu. Były rozsądne; nie dziwiło, że chce zabezpieczyć się na wypadek nieprzewidzianych wydarzeń. Cenił to.
— Tysiąc za mnie i tysiąc za mojego człowieka. Jesteśmy obyci z bronią, ale nie mamy najmniejszego pojęcia na temat zwierzyny tych lasów. Ile potrzebujesz czasu na przygotowania? — Zapytał, nieznacznie podnosząc stawkę. Czuł się, jakby miała ich tam prowadzić za darmo, a w świetle faktu, że poniekąd był winien jej problemów finansowych, nie czułby się dobrze sam ze sobą, gdyby stanęło na tysiącu. Oczywiście bynajmniej nie dlatego, że miał wyrzuty sumienia. Nazwałby to raczej nieszczędzenia środków na ludzi, od których czegoś potrzebuje.
— Elia ma rację. Powiedz, czego potrzebujesz. I jaka broń najlepiej się tam sprawdzi. Zależy mi na czasie, więc chciałbym, żebyśmy wybrali się najszybciej, jak to możliwe. — Nie sięgnął po zamówioną szkocką, jedynie obserwował Mason. — Dasz sobie radę sama, czy będziesz potrzebowała kogoś jeszcze? — Przypomniał sobie, by o to zapytać. Nie chciałby stawić się za kilka dni pod lasem tylko po to, by czekał tam na nich ktoś jeszcze. Ktoś, kogo nie zdążył prześwietlić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t396-diego-ramirez
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Nothing personal  ♦ Nie Sie 26 2018, 13:49;

Nie odczuwała, by podana cena była niska lub śmiechu warta. Większość mieszkańców Rode, za tę cenę sami weszliby do lasu. Nawet go nie znając. W wielu kątach miasta, bieda aż piszczała. Max miała to szczęście, że nie zaznała głodu, ale bywało na tyle ciężko, aż zbliżała się do krawędzi.
Nie zamierzała oponować, gdy usłyszała podwójną cenę. Nie dostrzegła kpiny ze swej oferty, więc tylko kiwnęła głową i napiła się piwa. Carlos nie wyglądał na pospolitego imigranta, ale Max też nie zamierzała przesadnie windować ceny swoich usług. Za taką kwotę jeszcze nie pracowała.
- Możemy się umówić za tydzień. - Podała miejsce spotkania i spojrzała na Elię. Nie była pewna, czemu jeszcze nie poznała jej bliżej, ale dzisiejsze spotkanie mogło być wstępem do kolejnych. I było. Martinez miała rację, ale Max nie zapominała o takich podstawach.
Uśmiechnęła się lekko, dostrzegając łeb na karku latynoski.
- Przede wszystkim trzeba zadbać o strój. Odzież termiczna to podstawa. Zaopatrzcie się w porządne wysokie buty i nieprzemakalne kurtki. Plecaki. Okulary przeciwsłoneczne. Rękawiczki. Czapki. Pamiętajcie, że temperatura w lesie jest kilka stopni niższa. Nie strójcie się, tylko zadbajcie o ciepło. - Uśmiechnęła się i na koniec wspomniała o amunicji oraz broni myśliwskiej. Tylko tyle potrzebowała. - Sama was zaprowadzę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24 lata
Ekwipunek podręczny: telefon, klucze do mieszkania, pilnik, porfel, szczotka do włosów

Pisanie Re: Nothing personal  ♦ Sro Sie 29 2018, 14:12;

Zapisywała w notatce słowa Max, punktując, o czym należy pamiętać i na tym się skupiając. Pomaowane na bordowo paznokcie stukały miarowo w szklany ekran, kiedy wybierała kolejne litery, szybko i sprawnie. Miłą odmianą dla jej uszu był Diego nie silący się wyjątkowo na uprzejmości, podszyte groźbą czy szyderstwem. Wydawał się taki normalny, ale czy kiedykolwiek taki był? Podniosła wzrok na Max zaciekawiona, czy planowała zabierać kogoś jeszcze. Po Rode krążyły plotki o pewnym wariacie, który chodził za Mason do lasu, ale najwyraźniej tym właśnie były: plotkami.
- A czego właściwie mogą się tam spodziewać? Wielkiej stopy? - Zapytała po chwili, chyba tylko i wyłącznie z własnej, weterynaryjnej ciekawości. Sporo by dała, żeby mieć możliwość pójścia razem z nimi, ale nie była kretynką i wiedziała, że to nie dość, że niebezpieczne, to jeszcze Diego by jej w życiu ze sobą nie zabrał. Miała okazję podziwiać możliwości ogarów, ale kiedyś sam Rios wspominał jej o różnej niebezpiecznej zwierzynie i temat ją zainteresował. Max z pewnością miała styczność z niejednym drapieżnikiem, aż dziw brał, że udało jej się przy tym zachować nienaruszoną twarz. W końcu Martinez znała Darcy'ego. Nie wszyscy mieli tyle szczęścia, albo umiejętności i szczęścia, co Mason.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t176-elia-martinez#1007
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33 lata
Ekwipunek podręczny: rewolwer, dwa noże, multitool, wytrych, portfel ze sfałszowanymi dokumentami i gotówką, smartwatch, latarka, krótkofalówka, plecak

Pisanie Re: Nothing personal  ♦ Sro Sie 29 2018, 18:42;

Dostrzegał, że bieda w Rode piszczała z nawiązką, dlatego tym bardziej nie rozumiał, dlaczego Elia aż tak uparła się, żeby bronić tego miasta. Nie pojmował, skąd w niej tyle chęci, żeby tutaj zostać, nawet jeśli jeszcze dwa miesiące temu tak strasznie namawiała do tego, żeby wyjechali. Mógł jedynie mniemać, skąd wzięło się to jej wahanie nastrojów i domyślał się, ale siedząc tutaj w barze i negocjując, nie pozwalał sobie na popadanie w gniew.
— Doskonale — skwitował, rozkładając ręce. Prosto, konkretnie, szybko i niedrogo. Wyglądało na to, że naprawdę warto było trochę poczekać z wyprawą i zdać się na osąd Martinez. Czyżby jednak nie była mu tak nieprzychylna jak sądził? To się dopiero okaże, jeśli z lasu wróci żywy. Nie zamierzał ufać Mason, tak jak nie ufał nikomu innemu, łącznie ze sobą, ale liczył, że łowczyni wie co robi. Brak wahania przy wymienianiu tego, co będzie im potrzebne, trochę go w tym myśleniu utwierdził. Nie wiedział wszak jeszcze, że Max otrzyma rekomendację z jeszcze innego, niezależnego źródła, w postaci Warleggana.
— Stroić można się do trumny, a w najbliższym czasie się tam nie wybieram — mówiąc to przelotnie spojrzał na Elię, jakby dawał jej do zrozumienia, że jej nadzieje na to, że faktycznie nie wróci, są płonne. Choćby miał własnoręcznie wyszarpać się ze szczęk athwala, nie popuści. Roześmiał się, akcentując, że to niefrasobliwy żart i skinął głową na wieści o tym, że Max chce przewodzić wyprawie sama. Kiedy Martinez zadała kolejne pytanie, wciąż słuchał, sam ciekaw tego, co go czeka, w międzyczasie sięgając do kieszeni płaszcza. Schludny stosik tysiąca kredytów zawinął w serwetkę i przesunął po blacie w kierunku Mason. Zrobił to wszystko tak naturalnie, że nawet jego urocze towarzyszki mogły tego nie zauważyć, a już na pewno nie ktoś, kto ich jedynie obserwował. Nie robili niczego nielegalnego, ale nikt nie musiał o tym wiedzieć. Można by uznać, że skrajnie nieodpowiedzialne było dawanie Max części pieniędzy już teraz, ale tak naprawdę tysiąc nie był majątkiem, a on sam nie wydawał się kimś, kogo cierpliwość chce się wystawiać na próbę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t396-diego-ramirez
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Nothing personal  ♦ Nie Wrz 02 2018, 22:27;

Uśmiechnęła się nad piwem, do żartu swojego rozmówcy. Bardzo dobrze, bo chciała dostać swoje pieniądze a i zamierzała wyprowadzić Carlosa z lasu. O ile na drodze do tego nie staną jej pazury athwala, bo ginąć za nikogo nie miała w planach.
Spojrzała na Elię, gdy ta zadała pytanie i przez chwilę na nią patrzyła, czekając na reakcję podkreślającą, że jej słowa są takim samym żartem jak te brata. Widząc powagę kobiety, uśmiechnęła się z pobłażliwością i pokręciła głową. To sobie wymyśliła.
- Wszystkiego. Zima nie jest łatwą porą roku w lesie. Nawet wolny spacer będzie ciężki, przez zalegający śnieg. O drapieżnikach chyba nie muszę wspominać. - Odpowiedziała i napiła się piwa, dając sobie chwilę przerwy - Ale damy radę. - Uśmiechnęła się zachęcająco, bo nie chciała też odwodzić Carlosa od zaplanowanej wyprawy. Gest mężczyzny, na moment przerwał jej słowa. Max zmarszczyła lekko czoło i zwróciła uwagę na zawiniątko. Trochę zaskoczona, ale sięgnęła po zapłatę i wsunęła do kieszeni.
- To jesteśmy umówieni i w kontakcie. Dzięki za piwo. - Stwierdziła, że więcej czasu na rozmowę nie musi poświęcać. Wstała i złapała za kurtkę, żegnając się z rodzeństwem.

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33 lata
Ekwipunek podręczny: rewolwer, dwa noże, multitool, wytrych, portfel ze sfałszowanymi dokumentami i gotówką, smartwatch, latarka, krótkofalówka, plecak

Pisanie Re: Nothing personal  ♦ Wto Wrz 04 2018, 17:44;

Cieszyło go, że z taką łatwością dogadał się z Mason. Pozostało mieć nadzieję, że warunki dopiszą, a i większość drapieżników nie postanowi nagle zlecieć się w te rejony lasu, które przyjdzie im odwiedzić. Byłoby to ironiczne, gdyby prowadząc taki a nie inny tryb życia, powaliły go szpony i zęby jakiegoś stworzenia. Czy gorsze, czy lepsze? Byłoby mu już pewnie wszystko jedno.
— A zatem do zobaczenia, Max — odparł krótko, nie widząc powodu, dla którego miałby dodawać coś jeszcze. Nikt nie potrzebował czczej gadaniny. Mason wzięła pieniądze i zniknęła, ale Ramirezowi nigdzie się nie spieszyło. Kiedy część biznesową mieli za sobą i zostali sami z Elią, nie zebrali się od razu, jeszcze chwilę poświęcając na rozmowę i kilka drinków. Cały czas obserwował ją uważnie, co najmniej jakby wietrzył postęp. Wszystko poszło gładko, aż zbyt gładko. Być może to twierdzenie na wyrost, a on podchodził zbyt paranoicznie do intencji mieszkańców Rode. Tak naprawdę jednak, to intencje Elii kwestionował. Każde jej pytanie, choć na pierwszy rzut oka mogące sprawiać wrażenie troski, wydawało się podszyte fałszem.
Musiał przyznać, że cały wieczór maskowała się dzielnie. Alkohol ich rozluźnił, a jeśli nie rozglądał się bacznie, mógł nawet na chwilę zapomnieć, że są w tej pieprzonej dziurze. Już niedługo.
    | z/t Diego i Elia
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t396-diego-ramirez
Sponsored content
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Nothing personal  ♦ ;

Powrót do góry Go down

Nothing personal

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Możesz odpowiadać w tematach
Witaj w Rode! :: POCZĄTEK :: Strefa Gracza :: Retrospekcje-
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu