Napisz nowy tematOdpowiedz do tematuShare|

You will always find a place here

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
AutorWiadomość
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 35 lat
Reputacja: Akceptowana
Ekwipunek podręczny: klucze, portfel, scyzoryk, smartfon, notes, ołówek, szminka, papierosy, zapalniczka

PisanieTemat: You will always find a place here   Sro Sty 31 2018, 19:30

KTO: Ethelyn, Evandra
KIEDY: druga połowa grudnia
GDZIE: mieszkanie Ethelyn


Początkowo była nastawiona trochę sceptycznie do pomysłu powrotu do Rode. Zapomniała już, jak to jest mieszkać w takim małym miasteczku. A choć daleka była od myślenia, że to wielkie miasta wiodą prym jeśli chodzi o komfort życia, miała obawy, czy po tak długim czasie spędzonym w biegu i zgiełku Nowego Jorku, uda jej się znaleźć kąt dla siebie w bądź co bądź cichym Rode. Argumenty przedstawione jej telefonicznie przez Ethelyn trochę ją jednak przekonały i ostatecznie wizja cichej pracy nad książką, w małym, wynajętym mieszkanku, wydała jej się na tyle kusząca, by w końcu zapakować najpotrzebniejsze rzeczy, wrzucić je w samochód i przyjechać. Do miejsca, które już do końca życia będzie jej się kojarzyło dobrze.
Pierwsze przyjaźnie, pierwsza miłość. Pierwsze piwo i groźba spisania przez policję; uniknęła jej tylko dzięki czarującemu uśmiechowi. Pogaduchy do późna i nocne spacery nad jezioro, z groźbą ataku ogarów na karku. Pierwsza jazda samochodem, pierwszy seks, pierwszy skręt... Można byłoby tak wymieniać bez końca. Z biegiem czasu mózg ma ponoć tendencję do zapominania o tym, co złe i skupiania się na miłych wspomnieniach. Był to z pewnością materiał na dyskusję z Ethelyn, która część z tych wspomnień dzieliła z Evandrą.
Pewnie dlatego wszystkie wątpliwości zostały przyćmione, gdy po raptem trzech godzinach jazdy, znalazła się w zupełnie innym świecie. Z adresem lekarki wstukanym w nawigację, rozglądała się z zainteresowaniem, chcąc rozeznać się w zmianach, które przez te blisko siedemnaście lat mogły zajść w miasteczku. Nie zmieniło się zbyt wiele, szczęście w nieszczęściu. I zapewne tylko skład kółka różańcowego był inny, może również bohaterowie plotek. Pojawiło się następne pokolenie, które gorszyło starszyznę.
Zatrzymała samochód pod kamienicą, w której miało znajdować się mieszkanie Ethelyn. Zgasiła silnik i wysiadła, zatrzaskując drzwi i omal nie wywracając się na oblodzonym chodniku. W porę złapała się dachu pojazdu, ale zdążyła zakląć szpetnie zastanawiając się, czy przypadkiem nie złamała obcasa. Upewniwszy się, że do niczego podobnego nie doszło, już zdecydowanie bardziej ostrożnie obeszła auto i wyciągnęła z drugiej strony torebkę, w której odszukała smartfon. Zerknęła raz jeszcze na adres wysłany przez Hollingsworth, a upewniając się, że jest na miejscu, weszła na górę.
Nie wiedziała, co zrobiłaby bez Ethel. W pierwszej kolejności zapewne nawet by tu nie przyjechała, ale też nie miałaby tak szybko mieszkania do wynajęcia, które podsunęła jej przyjaciółka. Miały się tam zresztą właśnie wybrać.
Stanąwszy pod drzwiami, jak mniemała właściwymi, zapukała, zdejmując czapkę. W oczekiwaniu na otwarcie, przeczesała włosy palcami, starając się zignorować to, jak zdążyły się naelektryzować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t520-evandra-price#10953
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Reputacja: akceptowana
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: You will always find a place here   Sob Lut 03 2018, 13:33

Ethelyn była egoistką. Trochę. Tak jakby. Z jednej strony naprawdę uważała, że wyciszenie jest teraz Evandrze postrzebne, z drugiej - potrzebowała przyjaciółki. Obie kobiety łączyły nie tylko wspomnienia, ale i podejście do życia niemal w każdym jego aspekcie. Dlatego Hollingsworth była przekonana o zbawiennym działaniu wspólnego przebywania. Obie były w dość nieciekawych sytuacjach. Trudno było się nawet licytować, ktora gorsza. Jednak, gdyby  Ethel miała wskazać palcem na którąś z nich, to Evandra jednak by wygrała. Rozwód z pewnością dostarczył nowej przestrzeni na oddychanie, lecz dla perfekcjonistki pokroju Price... No właśnie.
Ethel otworzyła drzwi i od razu wciągnęła przyjaciółkę do środka, przyciskając ją do siebie. Dopiero po chwili odsunęła się i przyjrzała kobiecie.
- Chyba musimy porozmawiać o twojej odżywce do włosów, co? - ze śmiechem musnęła włosy Evandry.
Sama wyglądała nienagannie. A przynajmniej na tyle, na ile mogła w swoim obecnym stanie. Czający się gdzieś podskórnie strach przed groźbami Kandela dawał o sobie znać. Niemniej jednak Ethel ubrana była w naturalny makijaż maskujący zmęczone oblicze i wygodne, choć całkiem eleganckie ciuchy.
- Napijesz się czegoś, czy od razu wyruszamy do twojego nowego, wspaniałego gniazdka w mieście pośrodku totalnie niczego? - zaśmiała się.
Co prawda obiecała Raphaelowi, że nie będzie się ruszać z domu bez niego, no ale! Aktualnie go nie było, prawda? Może jak się o nią trochę pomartwi, to bardziej go to zmotywuje do złapania Kandela? W każdym razie - Evandra była teraz ważniejsza, a Ethelyn nie zamierzała zachowywać się, jakby była zamknięta w klatce. Choć może powinna. Dla swojego własnego bezpieczeństwa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 35 lat
Reputacja: Akceptowana
Ekwipunek podręczny: klucze, portfel, scyzoryk, smartfon, notes, ołówek, szminka, papierosy, zapalniczka

PisanieTemat: Re: You will always find a place here   Nie Lut 04 2018, 11:12

Czasem pewna doza egoizmu nie była niczym złym, a nawet przeciwnie. Evandra z pewnością nie miałaby tego Ethelyn za złe. Można było śmiało uznać, że jej przybycie wiązało się z korzyściami dla obu stron. Poza tym tak naprawdę zwyczajnie stęskniła się za Hollingsworth. Dorosłe życie nie obfitowało w okazje do spotkań, a teraz będą miały dla siebie dużo czasu, żeby nadrobić stracone lata.
Uśmiechnęła się szeroko, widząc Ethelyn w progu i odwzajemniła uścisk z dużą mocą, przelewając w ten gest całą radość, jaką czuła, widząc w końcu przyjazną twarz. Miała sporo znajomych w Nowym Jorku, ale to nie było to samo. Jedną z rzeczy, które najbardziej ceniła w przyjaźni z panią doktor było to, że nieważne jak długo by się nie widziały, gdy już dochodziło do spotkania, zawsze było dokładnie tak, jakby rozstały się poprzedniego dnia.
— Jestem na etapie przyswajania, że nie wszystko da się kontrolować, i jak widzisz, nawet moje włosy dają mi ciche znaki, że tak właśnie jest — roześmiała się, przyglądając uważnie Ethelyn. Jak zwykle jej powierzchowności nie można było nic zarzucić, ale wprawne oko wychwyciło zmęczenie, czające się pod makijażem. Akurat kto jak kto, ale Eva zdawała sobie doskonale sprawę z tego, ile makijaż jest w stanie ukryć i nie dawała się już na niego nabrać. Przez chwilę w jej oczach mignęła troska, ale uznała, że pytać będzie jak już dotrą na miejsce. A pytań miała wiele, bo Ethelyn nie wydawała się ostatnimi czasy zbyt wylewna w kwestii tego, co u niej słychać. Eva nie mogła co prawda podejrzewać, jakie spotkały ją... Nieprzyjemności. Nie będąc ich w ogóle świadoma, przypuszczała, że to po prostu jakiś mężczyzna pojawił się w życiu Hollingsworth, dlatego zamierzała ją o to bezwstydnie wypytać.
— Prawdę mówiąc jedyne, czego mam się ochotę napić, to wino. A musimy tam jeszcze jakoś dotrzeć, więc może zostawmy to sobie na potem — zasugerowała, spoglądając na zegarek. Było dość wczesne południe. — Nie żeby picie o tej porze było w jakimkolwiek stopniu normalne, ale przecież mam urlop — dodała pospiesznie, choć przecież wiedziała, że Ethel jej nie oceni. Ethel zrozumie.
— Całe szczęście, że podsunęłaś mi to mieszkanie i jest umeblowane, bo jak pomyślę sobie, że miałabym tu targać z całym dobytkiem, to mi słabo. Jest chyba na trzecim piętrze i mam wrażenie, że nawet w dwójkę miałybyśmy problem, żeby tam coś wnieść — parsknęła. Chwilowo podsycając swoją porozwodową nienawiść do świata, ukierunkowała swoją niechęć gdzieś w okolice przedstawicieli płci męskiej. Nie to, że nienawidziła ich bezpośrednio, raczej była zdania, że jej żaden potrzebny nie jest.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t520-evandra-price#10953
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Reputacja: akceptowana
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: You will always find a place here   Czw Lut 08 2018, 23:16

To prawda - mogły się nie widzieć miesiącami i w żaden sposób nie wpływało to na ich przyjaźń. Prawdopodobnie sekret tkwił w mieszance zażyłości, jaką do siebie żywiły i wolności, którą obie ceniły ponad wszystko. Ponadto relacja ta była głeboko emocjonalna, oparta na wielu rozmowach, podjętych decyzjach, sytuacjach, które zaważyły na życiu. Żadne pitu pitu przy alkoholu czy tematy urywające się na relacjach z imprez. Evandra była uzupełnieniem egzystencji Ethel w takim stopniu, w jakim był nim również Rudolph. Bez nich nie była by tym, kim jest teraz.
- Bzdura! Wygląd zawsze da się kontrolować. - machnęła ręką, jakby z lekceważeniem. Choć w słowach Ethel krył się żart, doskonale rozumiała co Eva miała na myśli. Była przecież na podobnym etapie. Czy jednak godziło się rozklejać już od pierwszych minut spotkania? Lekarka zdecydowanie wolała dźwięk śmiechu Price. Nawet jeśli dotyczył teraz błahych rzeczy.
Słysząc kolejne słowa przyjaciółki uśmiechnęła się od ucha do ucha.
- Cieszę się, że nic się nie zmieniłasz. - białe zęby błysnęły pomiędzy czerwonymi ustami.
Ethel na tę okazję również wzięła urlop. Co prawda każdy dzień wolnego w takiej pipidówie rozwalał harmonogram innym lekarzom, ale gdy rozniosło się, że Hollingsworth została napadnięta, a sprawcy nadal nie odnaleziono, miała jakąśtam kartę ulgową. Już trochę przygasającą, ale jednak. Po nowym roku pewnie nikt o niczym nie będzie pamiętać. Życie wszystkich wróci do normy. Oprócz życia samej Ethelyn. Dopóki Kandel będzie na wolności, dopóty będzie się oglądała za siebie.
- Daj spokój. - zaczęła się ubierać. - Przecież nie targałybyśmy niczego same. - zrobiła wymowną minę. - Gdybyśmy obie napadły Rudiego, to nie miałby wyjścia. Musiałby nam pomóc. Wolałabym nawet taką opcję, niż wynajmowanie ekipy przeprowadzkowej. Przynajmniej wszyscy mielibyśmy niezłą zabawę. - zaśmiała się, dokonując ostatniego namaszczenia w ubiorze, zakładając czapkę. - Naprawdę mam nadzieję, że mieszkanie ci się spodoba. Teraz po prostu musi. - znowu się zaśmiała. Ach, jakże dobrze było mieć Evę znowu przy sobie. Sama jej obecność sprawiała, że Ethelyn stawała się odrobinę szczęśliwsza.
Zamknęła drzwi i mogły się udać do sklepu po alkohol, a potem do mieszkania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
Sponsored content
Ogólne
Dodatkowe

PisanieTemat: Re: You will always find a place here   

Powrót do góry Go down

You will always find a place here

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 1 z 1

Similar topics

-
» Diana Potter- Londyn, Grimmauld Place 12

Permissions in this forum:Możesz odpowiadać w tematach
Witaj w Rode! :: POCZĄTEK :: Strefa Gracza :: Retrospekcje-
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu