Share|

Cmentarz

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Cmentarz  ♦ Sob Lip 22 2017, 23:52;

First topic message reminder :




CMENTARZ

Znajduje się za miastem, w południowej części. Imponujący wielkością teren ogrodzony jest zdobionym, choć w wielu miejscach zardzewiałym płotem. Wejście możliwie jest jedynie przez wielką, wiecznie otwartą bramę (a przynajmniej kiedyś taka miała miejsce). Główna aleja cmentarza zrobiona jest z bruku. Od niej rozchodzą się mniejsze, trawiaste ścieżki do wszystkich nagrobków. Jest to stare miejsce, zapełnione grobami o różnej wielkości i wysokości. Gdzieniegdzie minie figura anioła, gdzie indziej drewniany lub kamienny krzyż. Większość płyt jest lastrykowa, poniszczona i połamana. Wieczorem cmentarz zdaje się być urokliwy ze względu na światło zniczy. W różnych częściach cmentarza są drzewa, rzucające cień na alejkę i nagrobki.
Jednym z najbardziej rozpoznawalnych drzew jest Brzoza Lazara. Niekiedy można usłyszeć historię, jakoby młody mężczyzna wylądował na drzewie, które ukróciło jego życie znacząco, podobnie jak ciało - o głowę. Rzuca się w oczy ze względu na jasną korę.
Na początku drogi, na prawo od wejścia, jest średniej wielkości budynek. Jedyny w okolicy zakład pogrzebowy, który oferuje pochówek. Dosyć biedna oferta lastrykowych nagrobków i lichych trumien to pierwsze, co zobaczy człowiek po wejściu do środka.
Na cmentarzu można natrafić na pana Barnabasa Millera, który jest tutejszym Wesołym Grabarzem, kamieniarzem i właścicielem zakładu pogrzebowego "Bóg tak chciał".

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Cmentarz  ♦ Czw Lut 22 2018, 11:28;

- hej - odpowiedziała z lekkim uśmiechem, składając obok niego na ławce. Wieniec i znicz postawiła obok siebie i wcisnela ręce do kieszeni, bo szybko marzla. Miała co prawda ciepłe rękawiczki, ale niewiele to dawało czasem.pociągnęła nosem.
- u mnie cztery i pół - znała dokładną datę, co do dnia, ale ludzie uważali to za dziwne by coś takiego pamiętała. Nie potrafiła jednak tego obliczania wywalić ze swojej głowy. Szczerze mówiąc, nieszczególnie próbowała.
- dziwne. Wydawało mi się, ze to nie minie tak szybko i od tego czasu wszystko, całe życie, będzie mi się strasznie ciągnąć.. - zastanowiła się. Mówiła lekko przyciszonym głosem, jakby byli w kościele. W pewien sposób było to miejsce, gdzie każdy przyciszal głos, a przynajmniej powinien. Chociaż pewnie były też wyjątki modlace się na głos, byle każdy widział i słyszał.
- mhm.. -potwierdziła skinieniem głowy - dziwne, ze wcześniej tu na siebie nie trafiliśmy - zauważyła
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t182-taya-crimson#1299
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Cmentarz  ♦ Czw Lut 22 2018, 11:59;

On też doskonale pamiętał tą datę, tak samo cały dzień, w którym do tego doszło. Następne tygodnie...to był bardzo ciężki czas. Nie potrafił nawet ubrać tego w słowa. Kiedy w końcu do niego dotarło, że został zupełnie sam, nie potrafił sobie z tym początkowo poradzić. Traktował wujostwo jak własnych rodziców, w końcu wychowywali go od małego. I nagle, wkraczając w dorosłość, musiał robić to zupełnie sam.
- Tak. - kiwnął głową - Też miałem takie odczucie. Miałem wtedy wrażenie, że już nigdy nie będę w stanie się z czegokolwiek cieszyć - Taya doskonale wszystko rozumiała, sama utraciła najbliższą jej osobę. I chyba tylko z nią był w stanie o tym szczerze porozmawiać.
- Prawda, że dziwne ? - zaśmiał się cicho - Jestem tu praktycznie co tydzień. -faktycznie osobliwe, że na siebie nie trafili. Zapewne przychodzili w inne dni, albo o innych porach.
Zadumał się znów na moment, wpatrzony w oprószoną śniegiem płytę. Po chwili wyciągnął telefon i parę sekund później odnalazł zdjęcie, którego poszukiwał. Zapewne Taya kojarzyła mętnie państwa Pierce, ale być może już nie pamiętała jak wyglądali.
- Wiesz, że na tym zdjęciu, May miała 46 lat ? Widać to u nas rodzinne - uśmiechnął się do siebie. Miał na myśli oczywiście to, że czas była dla nich niezwykle łaskawy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t292-vincent-edams
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Cmentarz  ♦ Czw Lut 22 2018, 22:22;

Fakt, obydwoje przeżyli coś bardzo podobnego i doskonale wiedzieli jakie to uczucie. Ciężko te pustkę w głowie i w sercu opisać, bo z czasem ona nie znikała. Taya zastanawiała się czy kiedykolwiek zniknie całkowicie, ale nie potrafiła sobie odpowiedzieć na to pytanie. A może bała się odpowiedzi, bo pomysł, ze mogła by przestać czuć te pustkę, jedyna rzecz która jakoś tak najbardziej fizycznie została - to wydawało jej się straszne. Jasne, bolało o wiele mniej niż na początku. Nieporównywalnie. Ale ciągle.
- ja też - uśmiechnęła się smutno. Ale to uczucie przeszło, chociaż czekała na to bardzo długo. Z drugiej strony nie potrafiła by odpowiedzieć na pytanie czy teraz jest szczęśliwa. Czy tak naprawdę...?
- ja teraz... rzadziej - czuła się jakby mówiła coś nieodpowiedniego albo przyznawala się do zaniedbania.
Pokrecila głową do siebie.
Po chwili spojrzała na Vincenta, który pokazywał jej zdjęcie. Pochylila się lekko nad nim.
- musi być - przyznała. Kobieta wyglądała bardzo młodo. Zresztą pewnie Taya ja znała, jak wszystkich tutaj.
- chcesz miotełke..? - przeszła nad fiolozoficzno metafizycznymi przemyśleniami do prozy życia codziennego - zmieciemy śnieg z płyty - zaproponowała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t182-taya-crimson#1299
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Cmentarz  ♦ Pią Lut 23 2018, 08:23;

Vincent nie był teraz zbyt szczęśliwy, ale to tajemnicą akurat nie było. Taya jednak nie powinna czuć się w jakikolwiek sposób winna (jeżeli się czuła), bo przecież jaki miała na to wpływ? Serce nie sługa. On ją kochał, ona kochała Theo i tyle. Tak już w życiu bywało.
Słysząc zakłopotanie w jej głosie, uśmiechnął się jedynie i pogładził ją po ramieniu. Przecież to nie było nic złego. Musiała iść do przodu, nie mogła wciąż żyć przeszłością.
- A masz? - zagadnął, co było w sumie głupie, bo przecież by nie pytała, gdyby nie miała. Przejął od niej narzędzie i po chwili już zamiatał płytę nagrobną. Dłonią zebrał wcześniej większość, ale co miotełka, to miotełka.
Po chwili przenieśli się parę grobów dalej. Nicole i Dominic Edams. Zginęli śmiercią tragiczną, data śmierci, itd.itp.
Czasem zastanawiał się, co by było, gdyby nie stracił rodziców tak wcześnie. Czy to by wiele zmieniło, ukształtowało go zupełnie inaczej? I najważniejsze...czy byliby z niego dumni ?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t292-vincent-edams
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Cmentarz  ♦ Pią Lut 23 2018, 09:27;

Czy mogła powiedzieć, ze kocha Theo? Nie było jej spieszno do takich określeń. Tak samo jak z nazywaniem kogoś przyjacielem, chociaż tutaj nawet bardziej. On na szczęście chyba też nie spieszył się z mówieniem jej takich rzeczy i wszelkie słodkie i urocze wyznania mieli dopiero przed sobą. Na razie było im dobrze tak, jak było i nie rozmyslali nad tym chyba za bardzo.
- Mhm - skinęła głową i podała mu narzędzia, by mógł ogarnąć płytę grobu po swojemu. Obserwowała go, siedząc na ławeczce i nie odzywając się specjalnie.
Rodziców Vincenta już nie pamiętała, może jakoś mgliście ale nie byli dla niej nikim istotnym, więc ciężko powiedzieć czy rozpoznala by ich na zdjęciu.
Taya miała tutaj do odwiedzenia grób Chrisa, ale też swoich rodziców. Tam jednak bywała rzadziej, jakoś ciężko było jej się przemoc.. Z ojcem nie miała nigdy dobrych kontaktów, może to dlatego? Może dlatego że Te raz po latach czuła się winna, ze nie pomogła matce? Chociaż przecież nie miała jak jej pomóc, była dzieckiem a jej matka w tamtą relację wpakowała się sama, co niby Taya miała by zrobić? Ale jednak, gdzieś ją to dreczylo wewnętrznie, chociaż nie miało to sensu.
Poprawila wieniec na ręce, patrząc na nagrobek rodziców Edamsa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t182-taya-crimson#1299
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Cmentarz  ♦ Pią Lut 23 2018, 10:16;

Chuchnął w skostniałe dłonie, rozcierając je, po czym włożył je do kieszeni puchowej kurtki. Niby świat poszedł do przodu, a ciepłych rękawiczek nie potrafili zrobić.
- Wiem, że to strasznie głupie... - zaczął cicho - ...ale czuję się, jakbym już kilka razy oszukał przeznaczenie a i tak było mi to pisane. - mruknął wskazując podbródkiem na płytę nagrobka - May mówiła, że rodzice chcieli mnie zabrać ze sobą do Nowego Jorku, ale dzień wcześniej złapałem przeziębienie i zostałem u niej. A jak zginęli ciotka i wujek, miałem jechać z nimi na zakupy do Filadelfii, ale w ostatniej chwili uznałem, że wolę się jednak pouczyć do egzaminów końcowych. - skrzywił się nieznacznie.
Nic dziwnego, że tak mocno przeżył tą całą historię, gdy jechali z Tay do Filadelfii. Był wtedy pewien, że przeznaczenie w końcu go dopadło.
Podszedł do nagrobka i zaczął zbierać z niego nadmiar sniegu
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t292-vincent-edams
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Cmentarz  ♦ Sro Lut 28 2018, 15:18;

Czasami każdy marznie, niezależnie od tego jakie ma rękawiczki! Słuchała go, patrząc na nagrobek. Pokręciła głową.
- Nie, to.. Raczej odwrotnie, bym powiedziała - zastanowiła się, obróciła spojrzenie na Edamsa - Ale tak czy inaczej.. To.. no, dziwne - dodała. Przypomniała sobie sytuacje na drodze do Philly gdzie zastrzymali się w centrum handlowym. Wiedziala przecież co i jak, ale teraz dotarło to do niej z tej drugiej strony - ze mogł byc dlatego tez tak przerazony. Jakby sie bal, ze przeznaczenie go w końcu dosięgnie.
Po chwili podeszła do niego i pomogła mu ogarniać sam grób i jego najbliższą okolicę, robiąc miejsce pod znicz, któy pewnie Edams ze sobą miał. I miejmy nadzieje, ze to nie ten z eletrycznym knotem, bo to wstyd!
- Śnią ci się czasem? - zapytała nagle - Rodzice i wujostwo... - uniosła wzrok stojac naprzeciwko niego, oddzielona przez płyte nagrobna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t182-taya-crimson#1299
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Cmentarz  ♦ Sro Lut 28 2018, 21:08;

Czy było to dziwne, czy nie, dokładnie tak się czuł. I wtedy, w drodze do Philly, życie wręcz przeleciało mu przed oczyma i prawie zmiażdżył Tayi jej ramię. To było zupełnie niekontrolowane. Szczęśliwie, od tego dnia, już nigdy nie wracali do tego tematu, więc Edams nie musiał się wstydzić za swoją histeryczną reakcję.
Posprzątali razem grób, aż Taya zadała mu pytanie.
- Kiedyś tak. - przyznał - Gdy byłem młodszy śniłem wciąż ten sam koszmar
Scenariusz zawsze był ten sam. Jechał z nimi samochodem, mama patrzyła na niego przez ramię i śmiała się do niego, ojciec prowadziła skupiony. Nagłe hamowanie, krzyki, przeraźliwy dźwięk miażdżonej blachy...i wtedy się budził, cały zlany potem.
Potem był ten sam sen, tylko z wujostwem w roli głównej.
- Teraz śnią mi się sporadycznie. - dodał jakby przygaszony i zapalił znicz - A ty? Śnisz o Chrisie?

| zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t292-vincent-edams
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Cmentarz  ♦ Wto Paź 02 2018, 17:32;

Początek lutego

Ledwie minął styczeń, nadszedł luty. Mroźny, śnieżny luty. Vincent wciąż pomieszkiwał kątem u Yvonne, jakoś nie mogąc się zebrać do znalezienia sobie nowego kąta. Wszystko co miał, spłonęło w pożarze. Pozostała jedynie zawartość małej walizki, którą zabrał na wyjazd.
Od tego czasu,bardzo często odwiedzał grób rodziców oraz wujostwa. Odkąd Taya i Theo wyjechali razem, nie miał w zasadzie przyjaznej duszy, z którą mógłby porozmawiać. Był bardziej samotny niż kiedykolwiek w swoim życiu.
Edams pochylił się nad grobem rodziców, kładąc na nim zapalony znicz.
Nicole i Dominic Edams. Zginęli śmiercią tragiczną, data śmierci. Szkoda, że jedyne co po nich miał, to nagrania w Chmurze. Włożył ręce do kieszeni, patrząc się nieco bezmyślnie w płyte nagrobną.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t292-vincent-edams
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33 lata
Ekwipunek podręczny: rewolwer, dwa noże, multitool, wytrych, portfel ze sfałszowanymi dokumentami i gotówką, smartwatch, latarka, krótkofalówka, plecak

Pisanie Re: Cmentarz  ♦ Sro Paź 03 2018, 00:25;

    | po pobycie w szpitalu

Jorge zwlekł go z łóżka swoim telefonem stanowczo zbyt wcześnie. Wyplątanie się z pościeli i ramion Elii w ten mróz, nie należało na pewno do zajęć, które sobie wymarzył, ale naglący ton Salcedy sugerował, że to coś poważnego. Udał się na umówione miejsce za miastem, ale informacje, które Jorge mu przekazał, wyrwały go całkowicie z resztek mrzonek sennych. Musieli wyjechać, natychmiast. W morderstwie Vargas było więcej niewiadomych i dziur, niż faktów, ale nie zamierzał dociekać ich pewności. Nic go już tutaj nie trzymało. Nawet próba odnalezienia rośliny, która miała mu przynieść zyski, zakończyła się fiaskiem, a on uświadomił sobie, że swoje życie ceni sobie bardziej, niż pieniądze. Tych i tak miał dostatek.
Po spotkaniu ze swoim człowiekiem, coś podkusiło go, żeby zajrzeć na cmentarz. Nie pochowano tu nikogo, kto byłby mu bliski. Choć śmierć Juanity nie zrobiła na nim większego wrażenia niż to, że to miał być ktoś inny, ktoś, kogo śmierć doprowadziłaby go pewnie do obłędu, nie pozostał na to zupełnie obojętny. Przed wejściem kupił znicz. Być może dość absurdalnym było to, jak głęboko wierzył w Boga, patrząc przez pryzmat tego, czego się dopuszczał. Chyba wierzył w zbawienie; jedyna naiwność, na jaką mógł sobie pozwolić.
Stanął pod głównym krzyżem na cmentarzu i przykucnął, by zapaliczką podpalić knot. Był pewien urok w cmentarzach, przykrytych grubą warstwą śniegu. Chyba nigdzie na świecie nie można było zaznać spokoju tak głębokiego, jak tutaj, właśnie o tej porze roku. Cisza wwiercała się w czaszkę i przynosiła ulgę. Zapaliwszy świeczkę, wstał i zmówił krótką modlitwę, wbijając wzrok w ukrzyżowanego Jezusa. Mógłby teraz pochylić się nad tym, w jakim okrutnym świecie przyszło im żyć. Świecie, w którym życie ciężarnej, niewinnej kobiety niewiele znaczyło. Byłaby to jednak hipokryzja na poziomie, którego jeszcze nie osiągnął. Robił gorsze rzeczy.
Powolnym, niemal spacerowym krokiem, rozkoszując się wszędobylską ciszą, zmierzał w stronę wyjścia, uchylając ronda kapelusza ilekroć na kogoś się natknął. Jak zwykle w czerni, odznaczał się na tle śniegu.
— Vincent — rzucił krótko, stając za plecami Edamsa. A zatem chłopak jednak żył. Nietrudno było go wypatrzyć. Rzucił okiem na nagrobek, przy którym stał, odczytując nazwisko wyryte w kamieniu. Jeśli Vincent postanowił się odwrócić, zobaczył Ramireza, który nie wydawał się ani szczególnie rozbawiony, ani wściekły. Ot, po prostu stał i się przyglądał. Wciąż nie wiedział, co takiego ten chłopak wiedział, teraz zresztą traciło to już na znaczeniu. Pożar stanowił odwet; manifestację tego, co może się stać, kiedy ktoś miesza się w nieswoje sprawy. Sukces tkwił w tym, by nie lekceważyć nikogo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t396-diego-ramirez
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Cmentarz  ♦ Sro Paź 03 2018, 10:46;

Drgnął nieznacznie, słysząc głos, który nawiedzał go w koszmarach. A więc doścignęło go jego przeznaczenie. Ramirez zamierzał go ścigać do samego końca, póki się nie upewni, że na pewno go sprzątnął. Za...tak naprawdę za nic. Za to, że chciał być dobrym przyjacielem...a okazał się ostatnim frajerem. Nawet mu się w myślach zrymowało.
Spojrzał na niego przez ramię i stali tak przez krótki moment mierząc się spojrzeniami. Vincent nie miał pojęcia, co w tym momencie czuje. Ani to był strach, ani odwaga. W zasadzie to nie czuł nic. Odwrócił głowę z powrotem, by spojrzeć znów na płytę nagrobną i wpatrywać się w imiona rodziców, których utracił tak dawno...
- Jeszcze ci mało ? - zapytał spokojnie, wkładając znów ręce do kieszeni
Co będzie teraz ? Będą tak stać czy w końcu Diego sięgnie po broń i pozbędzie się niewygodnego świadka?
- Czego ode mnie jeszcze chcesz, Ramirez ? - westchnął - Nie wiem nic, co mogłoby ci grozić. - kontynuował bezbarwnie - Chciałem być lojalny wobec kogoś, kogo uważałem za przyjaciela, ot cała tajemnica.
Znicz na grobie rodziców zgasł. Edams sięgnął po zapałki i pochylił się, by odpalić go znowu, upewniając się, że tym razem dobrze założy pokrywkę.
- Więc? Co teraz ?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t292-vincent-edams
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33 lata
Ekwipunek podręczny: rewolwer, dwa noże, multitool, wytrych, portfel ze sfałszowanymi dokumentami i gotówką, smartwatch, latarka, krótkofalówka, plecak

Pisanie Re: Cmentarz  ♦ Czw Paź 04 2018, 14:59;

Diego wychwycił tę bardzo drobną, acz znaczącą zmianę w zachowaniu Edamsa. Swego rodzaju obojętność na to, co miało się wydarzyć. Zmęczenie. Widywał to niemal codzień przez ostatnie miesiące u Elii, nie miał zatem problemu z intepretacją tego, co miał przed oczami.
— Nigdy dość — odparł gładko, bynajmniej niezrażony. Vincent mógł nie zdawać sobie sprawy z tego, jak wiele miał szczęścia. Wystarczyłoby Rode zamienić na Buenos Aires, a gryzłby piach już po ich pierwszym spotkaniu. Niektórzy nie zdawali sobie sprawy z tego, jak mało znaczy ludzkie życie, kiedy w grę wchodzą pieniądze i wolność. Nawet jeśli chłopak uważał, że waga informacji, które przyszło mu poznać była niewielka, to niczego nie zmieniało. Teraz jednak, kiedy był już u progu wyjazdu, wszystko straciło na znaczeniu, nawet gdyby Edams postanowił wybrać się na policję.
— Wiem, że nie wiesz — powiedział rozbrajająco. — Lojalność piękna rzecz. Gorzej jeśli ukierunkowana nie tam, gdzie trzeba — zbliżył się, wbijając czerń spojrzenia w płytę nagrobka. Rodzice, jak zinterpretował. Mimowolnie wrócił myślami do swoich. Czy kiedykolwiek jeszcze będzie mógł odwiedzić ich grób? Wizja ta oddalała się z każdym dniem.
— I po co ci to było? Dla kogo? Dla Novaka? — Mówił cicho, a dopiero przy ostatnim pytaniu w głosie zabrzmiała nuta kpiny. Legendarny Novak, który zniknął jak kamfora, gdy tylko zrobiło się niebezpiecznie. Jakkolwiek mogło to teraz Ramireza bawić, skośny miał chyba najwięcej oleju w głowie z nich wszystkich. Po prostu uciec — to powinni byli zrobić.
— Teraz nic. Wróć do swojego życia, zapomnij o moim istnieniu. A na przyszłość baczniej wybieraj sobie ludzi, za których dałbyś się pociąć — wzruszył lekko ramionami, ciągnąc tonem ,który można by uznać nawet za znudzony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t396-diego-ramirez
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Cmentarz  ♦ Pon Paź 08 2018, 10:38;

I na co mu to wszystko było ? To wieczne bycie grzecznym, nieproblemowym chłopcem? Gdzie go to zaprowadziło ?
Uśmiechnął się do siebie ponuro, na jego słowa o lojalności.
- Sądziłem, że robię dobrze - wzruszył ramionami - Byliśmy przyjaciółmi, chciałem go chronić.
Byli. Albo mu się wydawało, że byli, bo przecież Novak, gdy wyczuł niebezpieczeństwo, zawinął się bez słowa, zostawiając to wszystko i wszystkich. A wcześniej wciągnął Edamsa w całe to gówno.
Boże, co za pojebana sytuacja.
- Jasne. Tylko mnie prawie zatłukłeś, udusiłeś i spaliłeś mi chatę. Zapomnę o tym w trymiga - prychnął ironicznie
Odwrócił się do niego w końcu, by spojrzeć w oczy swojego oprawcy. Już bez strachu, jak to było przednimi razami.
-Trudno zapomnieć o Twoim istnieniu, gdy cały czas się tu plączesz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t292-vincent-edams
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33 lata
Ekwipunek podręczny: rewolwer, dwa noże, multitool, wytrych, portfel ze sfałszowanymi dokumentami i gotówką, smartwatch, latarka, krótkofalówka, plecak

Pisanie Re: Cmentarz  ♦ Pon Paź 15 2018, 19:59;

Parsknął cichym śmiechem, który bardzo prędko urwał. Przyjaźń, miłość i inne bzdety. Komplikacje życia na własne życzenie, odsłonięcie gardła w walce, ba! Wręcz proszenie się, żeby ktoś uderzył w czułe miejsce, bo jak inaczej nazwać wszystkie te wzniosłe relacje... Dobrze o tym wiedział, bo bezwstydnie wykorzystywał ten aspekt ludzkiego życia do własnych manipulacji. Co gorsza, niejednokrotnie sam dał się w ten sposób zmanipulować.
— Wciąż masz taką niewyparzoną gębę Edams... — westchnął. Poruszył głową w lewo i prawo, aż coś nieprzyjemnie chrupnęło mu w karku. Nie patrzył na chłopaka, czerń spojrzenia wciąż uporczywie wbijając w nagrobek, jakby liczył, że ktoś im tu zaraz zmartwychwstanie. — Aż tak ci spieszno, żeby zobaczyć rodziców? Mogę ci to załatwić — w końcu na niego spojrzał, a w kącikach ust zatańczył mu ironiczny uśmiech. Czy Vincent właśnie mu groził? Niemal rozbawiła go ta wizja. Niemal. Czy Diego również mu w tej chwili groził? Na to pytanie musiał odpowiedzieć sobie sam. Jeśli jednak wydawało mu się, że z jakiegoś powodu by go tutaj nie zastrzelił, był w ogromnym błędzie.
Być może sądził, że nie ma nic do stracenia, ale coś zawsze było, w przeciwieństwie do świadomości, że owo coś istnieje. Z nieba posypały się leniwie płatki śniegu, osiadając na czarnym płaszczu Diego.
— Och, wysil się trochę. Jestem przekonany, że dasz sobie radę — odparł, leniwie przeciągając wyrazy, jakby znudzony. Przyjrzał się z uwagą płatkowi, który opadł na skórzaną rękawiczkę. — Poza tym to nie było nic osobistego — dodał nonszalancko, jakby nie chodziło o to, co w istocie miało miejsce, a coś znacznie bardziej błahego. Tak naprawdę jednak, z perspektywy Ramireza naprawdę było to błahe, a fakt, że prowadzili tę rozmowę, wynikał z czystego przypadku. Jeśli Edams oczekiwał przeprosin czy zadośćuczynienia, mógł spodziewać się jedynie szczerego śmiechu, że wpadł na równie niepoważny pomysł. Wszystko mogło potoczyć się inaczej, wystarczyło inaczej rozegrać ich pierwsze spotkanie. Powiedzieć to, co wiedział. Wyszło inaczej; teraz już ciężko było cokolwiek na to poradzić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t396-diego-ramirez
Sponsored content
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Cmentarz  ♦ ;

Powrót do góry Go down

Cmentarz

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Similar topics

-
» Cmentarz

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Witaj w Rode! :: FABUŁA :: Okolice miasta-