Share|

Cmentarz

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Cmentarz  ♦ Sob Lip 22 2017, 23:52;




CMENTARZ

Znajduje się za miastem, w południowej części. Imponujący wielkością teren ogrodzony jest zdobionym, choć w wielu miejscach zardzewiałym płotem. Wejście możliwie jest jedynie przez wielką, wiecznie otwartą bramę (a przynajmniej kiedyś taka miała miejsce). Główna aleja cmentarza zrobiona jest z bruku. Od niej rozchodzą się mniejsze, trawiaste ścieżki do wszystkich nagrobków. Jest to stare miejsce, zapełnione grobami o różnej wielkości i wysokości. Gdzieniegdzie minie figura anioła, gdzie indziej drewniany lub kamienny krzyż. Większość płyt jest lastrykowa, poniszczona i połamana. Wieczorem cmentarz zdaje się być urokliwy ze względu na światło zniczy. W różnych częściach cmentarza są drzewa, rzucające cień na alejkę i nagrobki.
Jednym z najbardziej rozpoznawalnych drzew jest Brzoza Lazara. Niekiedy można usłyszeć historię, jakoby młody mężczyzna wylądował na drzewie, które ukróciło jego życie znacząco, podobnie jak ciało - o głowę. Rzuca się w oczy ze względu na jasną korę.
Na początku drogi, na prawo od wejścia, jest średniej wielkości budynek. Jedyny w okolicy zakład pogrzebowy, który oferuje pochówek. Dosyć biedna oferta lastrykowych nagrobków i lichych trumien to pierwsze, co zobaczy człowiek po wejściu do środka.
Na cmentarzu można natrafić na pana Barnabasa Millera, który jest tutejszym Wesołym Grabarzem, kamieniarzem i właścicielem zakładu pogrzebowego "Bóg tak chciał".

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Cmentarz  ♦ Sro Wrz 06 2017, 00:01;

< Polowanie

Bóg tak chciał, ze zaraz po tym jak razem z Max zawinęli do miasta, Mateusz pomyślał o Barnabie. Miał dla niego świeże mięso z athwala. Rozwoził je w pierwszej kolejności tym, którzy wiedział, że będą zainteresowani jego nabyciem.
Paddler od czasu do czasu u Barnaby pracował. Pomagał podnosić jakieś nagrobki, kopać miejsce pod pochówek, choć przy tym akurat mogły pomagać również maszyny. Trudno powiedzieć w jaki sposób narodziła się ich znajomość, syn rybaka i wesoły grabarz.
Zaparkowawszy samochód w miejscu do tego przeznaczonym nie wyciągał mini lodówki, która czekała grzecznie na siedzeniu pasażera. Trzasnął drzwiami, podwinął rękawy czerwonej, typowo robotniczej koszuli w kratkę i zajrzał do zakładu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t186-matthew-paddler#1327
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 60
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Cmentarz  ♦ Czw Wrz 07 2017, 01:59;

| początek

Na cmentarzu Barnabasa Millera było spokojnie. Istna cisza, hehe, grobowa. Nie było żadnej żywej duszy w okolicy. Liczne kamienne i lastrykowe tablice nagrobkowe o różnej wielkości i kształcie powitały Paddlera. Część z tych wszystkich obudów była sprowadzana z innego miasta, inne robione przez Barnabasa, a jeszcze inne przez jego wieloletniego przyjaciela.
Pewnie znajomość zaczynała się jak każda inna - pogrzeb kogoś z rodziny czy kręgu przyjaciół i tyle.
Miller najprawdopodobniej nie usłyszał trzaśnięcia drzwiami samochodowymi. Był zbyt skupiony na swojej pracy, gdy na tyle otwartego zakładu stał ze szlifierką przy jednym ze stanowisk. Wygłuszające słuchawki  zdobiły jego siwą głowę, a pył miarowo ulatywał w stronę wylotu z pomieszczenia.
Całe szczęście był zwrócony przodem do przejścia, więc nie było mowy, aby Paddler go wystraszył. Przyzwyczajony do swojej pracy, zdążył zauważyć zabłocone obuwie łowcy. Akurat w momencie, kiedy kawał kamienia runął z hukiem na ziemię.
Noż kurwa! — wyłączył maszynę, słuchawki ściągnął na swoje barki i obadał palcami ucięty brzeg. Przeklął jeszcze raz. Zsunął maskę na swoją brodę i spojrzał w stronę przybyłego.
Panie Paddler! Dzień dobry!

_________________
Barnabas Miller
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Cmentarz  ♦ Czw Wrz 07 2017, 22:47;

Zapach trupa, świeżej ziemi i kamienia. Dodaj otoczenie cmentarza, ciszę przecinaną dziwnym dźwiękiem, którego źródło zawiodło brudne buty Mateusza Paddlera przed oblicze grabarza.
Panie Grabarzu. — kiwnął głową podchodząc do Millera z wyciągniętą łapą na powitanie. Zerknął na kawał kamienia, który zalegał pod nogami rzemieślnika.
Jakieś problemy w niebie? — zapytał głupio. — Ubogi cieśla się może przyda? — Gdyby tylko miał na imię Józef, pewnie dostawałby niewiarygodną ilość zamówień. Tymczasem skończył jako łowca, który czasem coś wystruga. Jakąś figurkę, a to krzyż.
Wróciłem niedawno z polowania. Mam trochę mięsa z athwala do sprzedania jeszcze. — powiedział nachylając się do kawałka odłupanego kamienia. Podniósł go i obejrzał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t186-matthew-paddler#1327
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 60
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Cmentarz  ♦ Pią Wrz 08 2017, 15:27;

Przydomki miał różne i prawie że za żadne się nie obrażał. Zdążył przyzwyczaić się co do poniektórych, a część ignorować należycie.
Miller spojrzał na rękę łowcy i wziął się za ściągnięcie jednej z rękawic ochronnych. Podał przepracowaną dłoń, uścisnął i skończył formę przywitania. Prychnął na pierwsze zadane pytanie i pokręcił głową, mamrocząc coś pod nosem. Ściągnął słuchawki wygłuszające i powiesił na prowizorycznym wieszaczku zrobionym na szybko z kawałka deski i startych gwoździ.
Niestety, telefon Kostuchy milczy, Piotra podobnież. Raczej nie mają między-wymiarowego zasięgu. Roaming za wysoki, panie Paddler — odpowiedział. — Na co chciałby? Bo roboty jest, ale zależy co — taki był tajemniczy podczas ściągania drugiej rękawicy. Obie walnął na stołek pod prowizorycznym wieszakiem i spojrzał na Paddlera.
Barnabas obszedł stół i spojrzał na płytę, z którą się męczył w ostatnim czasie.
Jak poszło polowanie? Poza tym, że dobrze, bo widzę, że rąk, nóg czy pół twarzy ci nie brakuje — przyjrzał się uważnie Mateuszowi. — Ile?

_________________
Barnabas Miller
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Cmentarz  ♦ Wto Wrz 12 2017, 00:01;

- XXIII wiek, mogliby o czymś takim pomyśleć. - skwitował międzywymiarówkę. Z pełnym uśmiechem przeszedł kilka kroków ku jednej z półek przyglądając się robocie Barnabasa. Odwrócił się za chwilę, drapiąc się po karku.
Noga została wyleczona, athwal go ledwo zarysował, ale na samo wspomnienie o wężu, który udziabał go w udo, cały dziwnie drgał.
- Głupi mają szczęście. - powiedział, znowu uśmiechnięty. Chyba jeszcze szerzej niż poprzednio. Odchrząknął łapiąc krótko za czubek nosa. - Trochę mięsa z athwala, powiedzmy, że 20 kredytów za kilo. Mięso z sępa mam w domu, ale to już bez żadnych honorariów. - założył ręce na piersiach. - Zaproszenie na wędkowanie nadal aktualne. - powiedział. - Mam do sprzedania jeszcze skórę. - Ale nieboszczki chyba się w futro nie odziewają. Jakoś nie mógł wyobrazić sobie Millera w puchatym włosiu zwierza. Chociaż, byłoby to ironiczne. Tak czy siak, skóra była droga. Ale może znał kogoś, kto chciałby ją zakupić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t186-matthew-paddler#1327
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 60
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Cmentarz  ♦ Wto Wrz 12 2017, 17:44;

Lepiej nie — oburzył się Barnabas. — Nie widziałoby mi się podciągnięcie kabli i zrobienia budek telefonicznych Rozmowy z trupem. Byłoby to straszne. I byłoby za głośno — nie można było za to winić grabarza. Lata spędzone na cmentarzu i ciągłej pracy w ciszy grobowej swoje robiło. Mężczyzna był przyzwyczajony do spokoju. Żaden z jego klientów nie krzyczał, nikt nie wychodził spod ziemi, a okazjonalnie, jak komuś się zmarło, to był w stanie przeboleć. Przywykł do jęków, stęków i nawoływań pełnych cierpienia i żalu, że ktoś ich zostawił. Gdyby miał lekkie pióro, to pewnie opisałby zjawiska ludzkie na martwej ziemi.
Wąs zatrząsł się w momencie, gdy uniósł kącik ust w uśmiechu na odpowiedź Paddlera.
Cztery kilo. Irmina się ucieszy, z sępa też — powiedział Miller, wspierając się dłońmi w pasie i wykrzywił się, żeby strzyknęło w kręgosłupie. — Z wędkowania skorzystam za pół miesiąca jak skończą przychodzić z zamówieniem na nowe groby, jakby jakieś zawody były — burknął. Nie narzekał na swoją pracę dzień w dzień. Czasem mu się zdarzało, po prostu! — Nie, nie, za skórę podziękuję. Póki co to nie jest mi do niczego potrzebna... Nikt mojej ze mnie nie zdziera, więc daję radę.

_________________
Barnabas Miller
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Cmentarz  ♦ Wto Wrz 19 2017, 23:51;

Może lepiej, że nikt nie próbuje złożyć reklamacji zaświatowej? Jeszcze ludzie by się dowiedzieli sekretów, które chcieli zachować pod wiekiem trumny i na tychże wiek wieków. Sprawy żywych były wystarczająco zajmujące, nawet jeśli opierały się w większej części na piciu piwa nad stawem w oczekiwaniu na udany połów sandacza.
W porządku. — podparł się pod boki. Wiedział, że Barnabas miał tutaj jakaś zamrażarkę, więc nie było problemu. W razie czego mógł też zawieźć mięso prosto do Irminy. — Sępa w sumie mogę podrzucić przy okazji, jak będę wracał. — Zostawił wszystko w domku, zawsze tak robił. Więcej się tam mieściło wszystkiego. Mieli dużą, stojąca zamrażarkę z rzędem pojemnych szuflad. Trzymał trochę w mieszkaniu, ale domek był lepszym rozwiązaniem. Tak samo ze skórami.
Zawody w umieraniu? Igraszka. — powiedział kręcąc z rozbawieniem głową. — Pomóc? — Wyglądało to trochę jakby się do tej pomocy palił. Jakby mu coś przeszkadzało, że nie ma w co ręce włożyć. Podszedł do jednej z półek i
usadowił na niej swoje cztery litery. — Na wybiegu jakiś nowy krzyk mody w trumnach? — zagaił. — Mógłbym coś wystrugać... Ostatnio poprawiałem dziób łódki ojca. Przywalił gdzieś w drzewo i jeden cycek odpadł. — wykrzywił refleksyjnie usta, spojrzał w sufit.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t186-matthew-paddler#1327
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 60
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Cmentarz  ♦ Czw Wrz 28 2017, 16:27;

To weź, Paddler, przynieś to mięso. Do kostnicy zaniosę, lodówka wolna — bo taką, co oczywiste, posiadał. Właściwie to miała inne przeznaczenie, aczkolwiek każdorazowo czyszczona, dezynfekowana to Barnabas mógł tam trzymać jakieś produkty, zanim nie wyjdzie z zakładu. Tym bardziej, że nie zawsze mógł pomieścić w lodówce dobra, które znosił łowca. — Pamiętasz, gdzie mieszkam? To żona się ucieszy jak cię zobaczy. Ostatnio narzekała, że żadnych gości nie ma a przygotowane przez nią ciasta się marnują. W mniejszości, ale zawsze — człowiek starszej daty, to nauczony był, że niezepsutego pokarmu wyrzucać się nie powinno.
Może w umieraniu… To byłby lepszy zastrzyk pieniędzy, nie narzekałbym, ale nie wydaje mi się. Nie dostałem listy ostatnio umarłych. Za to dostałem listę zmian w poszczególnych grobach. Zakładam więc — odchrząknął, podrapał się po brodzie, rozglądając za czymś niesprecyzowanym — że będzie jakaś miss i mister płyty nagrobnej. Jak zechcą to szarfę im jebnę pod kolor — odzew czasem miał nieodpowiedni, ale rozmowy z ludźmi w różnym wieku powodowały, że tracił też bardziej wyszukane słownictwo. Dostosowywał się do rozmówcy.
Wymyślną sobie, ci żywi i nieudolni, aby obciągnąć różnokolorowym materiałem. Po co? Nie wiem, mnie nie pytaj. Dobrze, że to się liczy dodatkowo bo przygotowanie tego też zajmuje, ech — spojrzał na chłopaczka. — Nad czym do strugania myślisz? Krzyże na wstępne groby są potrzebne, to prawda. Oprócz tego parę ławek można by było skręcić i postawić. Konstancja ostatnio narzekała, że jak zaczęły na nią działać psychotropy to nie była w stanie utrzymać równowagi i się przewróciła. Śliwę na biodrze miała ponoć ładną, nie patrzyłem, ja nie z tych. Wyła jeszcze w niezadowoleniu, że jakiś młokos po medycynie leków jej nie chciał dać na papierze. Słuchać przestałem. Wygładź boki płyty.

| panowie podziałali, pogadali, na odbiór mięsa się umówili i pożegnali
| ZT

_________________
Barnabas Miller
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Cmentarz  ♦ Czw Paź 19 2017, 14:01;

/z miasta

Przywitanie ze starym znajomym poszło...cóż. Minimum, słabo. No, ale skąd mógł biedny Vincent wiedzieć, że akurat Felixowi staruszek kopnął w kalendarz ? Niefortunnie, ale jednak na to wpływu nie miał. Stało się jednak, jak stało, cofnąć czasu nie mógł.
Edams wybrał się na dłuższy spacer, poza tereny miasta, by odwiedzić mogiły swej rodziny. Nie było go tu z pięć lat, więc warto było zajrzeć, co słychać i czy w ogóle stały, bo raczej nikt ich nie doglądał. Chwilę pobłądził między alejkami, nie mogąc sobie przypomnieć, gdzie właściwie te groby są. Pamieć miewał dobrą, ale krótką.
W końcu udało się odnaleźć grób rodziców.
- O szlag... - wymamrotał, gdy obadał ten obraz nędzy i rozpaczy. Trawsko i wszelkiego rodzaju chwasty obrosły grób dookoła, płyta była brudna i zakurzona, baaardzo starą wiązankę chyba coś zeżarło (kwaśny deszcz?) i próżno było szukać znicza.
- Cześć mamo...cześć tato. - wymamrotał pod nosem - Zaraz ogarnę ten burdel, poczekajcie.
Nie miał ani sekatora, ani niczego, czym mógłby grób dokładnie umyć. Miał jednak dwie ręce i to póki co musiało wystarczyć. Zdmuchnął nadmiar kurzu z płyty, przetarł ją rękawem bluzy, po czym przycupnął i zaczął wyrywać chwasty.
Jego rodzina była wierząca i póki Edamsowi żyli, prowadzali syna do kościoła. Ciocia mówiła, że jego matka miała piękną barwę głosu, śpiewała nawet w chórze kościelnym. Niestety nie odziedziczył po niej tego daru, bo wył jak zarzynana koza. Ciocia May i wujek Ben też chadzali na niedzielne msze, ciągnąc za sobą siostrzeńca. Jak trochę podrósł, to już chodził z własnej woli. Po śmierci wujostwa, prawie od razu wyjechał na studia i zniknął ze społeczności Rode na kilka lat. W Nowym Jorku też chadzał do kościoła, ale już nie tak gorliwie. Czasem po prostu mu się wstawać nie chciało.
Ot studenckie życie.
I tak sobie wyrywał chwaściory, doprowadzając mogiłę do stanu akceptowalnego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t292-vincent-edams
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 68
Ekwipunek podręczny: Torebka a w niej: pismo święte, herbatnki, różaniec, portmonetka

Pisanie Re: Cmentarz  ♦ Czw Paź 19 2017, 23:59;

< start, ale na pewno kościół.

Hiacynta wyszła z kościoła po popołudniowej mszy, na której po raz kolejny śpiewała i modliła się najgłośniej i najżarliwiej ze wszystkich. Gorliwie pod koniec odmówiła pięć zdrowasiek by się przeżegnać i wyjść ze świątyni, gdzie czekały na nią koleżanki z kółka.
-... i ja pani mówię, pani Wiesiu, że na własne oczy widziałam! W końcu Pelagia mi mówiła. To była strzelanina. Strzelanina! - pani Gienia się przeżegnała, a Wiesia otworzyła szeroko oczy ze zdumienia zaciskając palce na uchwycie torebki.
- Co za diabeł się strzelał? - zapytała Hiacynta podchodząc do koleżanek. Wiesława i Genowefa zamilkły i popatrzyły na babcię Bucket z trwogą. Mleko się jednak rozlało.
- Tylko spokojnie. Wnuk twój, wyzwał starego Pankhursta na pojedynek!
- W imię Boga!
- I go postrzelił!
- W imię Boga!
- Ale nic nikomu się nie stało, przyszedł ten... ten doktor Warleggan, co to uwieść chciał biednego Charlesa!- mówiła z przejęciem Gienia.

Nic dziwnego, że po takich rewelacjach Hiacynta nie była w najlepszym humorze. Przejęta udała się najpierw na cmentarz by sprawdzić, czy obok grobu Harolda oraz jej syna i jego żony zmieści się jeszcze jeden. Dla Charlesa. Ona od początku wiedziała, że ta niezguła napyta sobie biedy. Chłopak nie nadawał się do niczego, wiecznie grzebał tylko w tych swoich śrubkach. Śpiewał w chórku kościelnym, nakłaniała go na seminarium. Żeby włosy ściął i się ogolił by wyglądać jak człowiek. Nic z tego! Najgorzej było, kiedy zabrał wszystkie pieniądze i wyjechał z miasta. Na cały rok. Hiacynta przez tydzień się do niego po powrocie nie odzywała, póki nie poszedł z nią na poranne nabożeństwo. Po cóż on lazł do tego parszywego dziadygi?
Złożyło się tak, że groby Bucketów był zupełnie nieopodal Edamsów, toteż Hiacynta od razu wypatrzyła intruza.
- Halo, halo! Co pan robi?! - zawołała nie widząc, że Vincent to Vincent. Wypiął się do niej wyrywając kolejne chwasty. Hiacynta pomyślała, że to hiena cmentarna!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t106-babka-wiadro#303
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Cmentarz  ♦ Pią Paź 20 2017, 07:56;

Hiacynta mylnie oceniła wypięty tyłek Edamsa. Ten całkiem całkiem tyłek, w pocie czoła wyrywał kolejny chwaściory i co raz bardziej marzył o prysznicu. Usłyszawszy karcące nawoływanie, spojrzał na kobietę przez ramię.
- Plewię. - oznajmił zupełnie spokojnie. Co kogo obchodzi, co robi przy grobie staruszków?
Wtedy, gdy rozpoznał twarz Wiadrowej, na jego twarzy pojawił się uśmiech.
- Pani Bucket ! Dzień dobry! - wstał, otrzepał dłonie i dopiero odwrócił się całkiem do kobiety. Zmienić się...no nie zmienił za bardzo. Nadal miał twarz licealisty i może tylko ciut podrósł. Ciut.
- To ja, Vincent - on pewno myślał, że go nie rozpoznała, no bo HELOŁ urósł z trzy centymetry! I sie nawet troche w barach rozrósł ! Na pewno była w ciężkim szoku !
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t292-vincent-edams
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 68
Ekwipunek podręczny: Torebka a w niej: pismo święte, herbatnki, różaniec, portmonetka

Pisanie Re: Cmentarz  ♦ Pią Paź 20 2017, 15:44;

Babcia Wiadro już zamierzała podnieść larum i zacząć wołać Barnabasa Millera, kiedy zrozumiała kogo ma przed sobą. Powiedzieć by się chciało, że zmężniał, że zmienił się znacznie, że już nie jest takim chłopaczkiem co kiedyś. Ale to byłaby nieprawda! Jak wyglądał jak dzieciak przed wyjazdem, tak wyglądał po powrocie.
- Vincencik Edams! - zawołała i zamrugała oczami. Szybko otworzyła torebkę, żeby wyciągnąć z niej staroświeckie okulary; w takich czuła się najlepiej, nie ufała tym wszystkim nowym ustrojstwom. - Podejdź no tu, niechże ci się przyjrzę! Kiedy wróciłeś? Co słychać w dalekim świecie? Skończyłeś studia?
Kiedy podszedł, złapała go za policzki i wytarmosiła. Jak porządnie wyglądał, choć trochę śmierdział. Była jednak skłonna mu to wybaczyć. Nie to, co jej wnuk niedojda, co nic w życiu nie osiągnął poza odkupieniem zapluskwionego warsztatu, który udało jej się sprzedać po śmierci Oscara. Do tego całego Nowego Jorku też pojechał, ale po co? Wcale nie na studia; po to, żeby w brudnym smarze grzebać. A mógł iść do seminarium! Cokolwiek! Gdzie mu było do takiego mądrego Edamsa, co to pewno miał już dobrą pracę i wyprasowane koszule.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t106-babka-wiadro#303
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Cmentarz  ♦ Pią Paź 20 2017, 15:59;

Policzki go zabolały okrutnie, gdy babka Wiaderko mu je wytarmosiła.
- Tesz szie sieszę, sze Paniom wizę - wystękał, mając ograniczenie pole mówienia W końcu jego policzki pozostały uwolnione, choć z pewnością były czerwone.
- Wróciłem parę godzin temu - wyprostował się, ale i tak nie był szalenie wyższy. Matka Natura mu poskąpiła nie tylko nadmiarów testosteronu ale i wzrostu. - Skończyłem studia, odbyłem staż w Google C.O...i wróciłem. - no co ? Odbył staż. Papiery na to miał. A, że i tak by go nie zatrudnili ? Oh well.
Pani Wiaderko nie zmieniła się nic a nic. Uśmiechnął się do siebie. Ciekawe czy jej"miłość" do całego świata tylko się pogłębiła? Musi o to podpytać Charlesa.
- No i zajrzałem tu, by odwiedzić groby rodziców i cioci z wujkiem...no i jak widać - machnął w kierunku już nieco lepiej wyglądającego nagrobka. - No, ale mniejsza, co słychać u Pani ? Co się działo w mieście to pięć lat? Prócz tego, że tata Felixa umarł, to już niestety wiem - tak, Vincent zdawał sobie sprawę, że mało co z tego usłyszy, będzie miało choć ziarenko prawdy. Zawsze to jednak jakaś informacja no i rozrywka. Niezwykle go to bawiło,ale też nigdy się nie naraził pani Bucket, bo za młodu nie robił głupot i chodził do kościoła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t292-vincent-edams
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 68
Ekwipunek podręczny: Torebka a w niej: pismo święte, herbatnki, różaniec, portmonetka

Pisanie Re: Cmentarz  ♦ Pią Paź 20 2017, 16:49;

- Aj, studencik, studencik! Mój wnuk powinien brać z ciebie przykład! Jakby się do nauki wziął, to by taki jak ty był - zaćwierkała. Niestety, wychowała nieudacznika. Bóg ją, biedną, pokarał za występki mieszkańców tego miasta. Drzwi do kuchni skrzypiały, a ten nawet na noc do domu nie przychodził ostatnimi czasy. - Słusznie, słusznie. Czasem zapalałam im świeczkę, liście odgarnęłam, ale stara już jestem i sił tyle nie mam co kiedyś - skłamała, bo nigdy nie zaszła odwiedzić grobów rodziny Edamsów. - Charlesa czasem posyłałam, żeby wam uprzątnął.
Łypnęła okiem na zarośnięte nagrobki. Wstyd, mógł jej wnuk leniwy mu posprzątać tam!
- A działo, działo. Crimsonowa męża się pozbyła i zagarnęła cały majątek. I hotel i lokal wzięła jeszcze nim ciało ostygło. Nawet mu dziecka wcześniej nie dała, bo jeszcze by na nie zostałoby wszystko zapisane, i co? I została by z niczym, ot co. Elewację nową w kościele zrobili, i dach nowy. Ale już wandale poniszczyli. Rios, ten z policji co kiedyś Konstancji wypisał mandat za zbyt szybką jazdę na hulajnodze znalazł sobie utrzymankę. Taka młoda, że mogłaby być jego córką, ale nią nie jest. A jak jest, miej ich Panie w opiece, a tfe! Nawet nie chcę o tym myśleć! Wrócił też ten męt z kasyna, co to pierze pieniądze i tylko ludzi okrada. I od razu z tą lekarką pijaczką zaczął kręcić znowu - pokręciła głową. To miasto było pełne brudu i obrzydliwości. Tak wyglądają efekty nie chodzenia do kościoła. - A stary Pankhurst? Pieniądze za protezę przepił, które wnuczka mu uzbierała puszczając się po mieście. Wrócił też ten samobójca, co to się z miłości do Crimsonowej utopić w Derpskim. I już go ponoć omotała, bo wyszło, że się chłopakowi powodzi, zwęszyła interes.
O strzelaninie nie pisnęła ani słowem! Ani o tym, że jej wnuk niedojda przywiózł sobie z Nowego Jorku kolegę. Wstyd jej za niego było, wstyd!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t106-babka-wiadro#303
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Cmentarz  ♦ Pią Paź 20 2017, 17:09;

No nie wiadomo co by babka Wiadro pomyślała, gdyby opowiedział jak mu na tym stażu szło...Szef z poparzeniami kuśki, drugiego stopnia i złamana noga księgowej. Brawo Edams ! Na pewno by cię zatrudnili ! Każdy chciał ryzykować życie pracując z Tobą.
- Och pani Bucket, dziękuję, to miło z Pani strony. - wiedział, że tu kłamie? Niekoniecznie. Lubiła kościółkowe sprawy, więc czemu nie?
Słuchał dalej plotek i oczy miał coraz, coraz większe. Może niekoniecznie z oburzenia, a raczej z wielkiej chęci ryknięcia śmiechem. Powstrzymał się jednak. Większość ludzi kojarzył, ale niekoniecznie z nimi kiedykolwiek rozmawiał. Za młodu był raczej nieśmiały i nieskory do kontaktów z każdym.
Tak więc na każdą tą rewelację kiwał głową, jakby i on był oburzony.
- Theo wrócił ? Kurcze, z dziesięć lat go nie było - zainteresował się, splatając ręce na piersiach. Chyba nawet nie wiedział o tej jego miłości do pani Crimson. Całkiem możliwe.
- A co u Charlesa? Bo w sumie to nie bardzo wiem, kontakt nam się urwał.  - zamilkł na moment - Wie Pani...studia, praca... - jakby się tłumaczył, czemu nieco olał jej wnusia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t292-vincent-edams
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 68
Ekwipunek podręczny: Torebka a w niej: pismo święte, herbatnki, różaniec, portmonetka

Pisanie Re: Cmentarz  ♦ Pią Paź 20 2017, 19:24;

Może lepiej, żeby babcia Wiadro o krótkiej karierze Vincenta wiedziała jak najmniej. To mogło mu wyjść tylko na korzyść.
Ciekawe, jak szeroko otworzyłby oczy gdyby okazało się, że któraż z plotek jest prawdą? Nigdy nic nie wiadomo.
- Aż dziw, że miał odwagę wracać po tej swojej samobójczej próbie. To ciężki grzech - dla Hiacynty najlepiej by było, żeby młokos w ogóle nie wracał. Jeszcze przez niego któreś z obecnych młodziaków postanowi zrobić to samo, i co wtedy? Bieda i tragedia murowana!
- U Charlesa? Wiecznie to samo! Brud, bałagan! Godzinami, całymi dniami siedzi w tym swoim zapyziałym warsztacie. Rok temu wyjechał do Nowego Jorku, ale zamiast zacząć się uczyć, porządną pracę znaleźć to nie! Dalej robił to samo, tylko gdzie indziej. Niedawno wrócił i nawet drzwi naprawić mu się nie chce, ani starej babci z zakupami pomóc. Ani do kościoła nie pójdzie. A mógł ja ty, złociutki, lepiej się uczyć, lepiej wykorzystać te pieniądze wszystkie co na wyjazd zabrał. Wszystko zaprzepaścił, tak samo jak jego ojciec z resztą! - zagrzmiała. Zawsze porównywała tę dwójkę. Vincenta za każdym razem widziała w samych superlatywach. Od lat.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t106-babka-wiadro#303
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Cmentarz  ♦ Pią Paź 20 2017, 20:02;

Theo i Vincent nie przyjaźnili się na tyle, by nasz programista dociekał, czy faktycznie doszło do próby samobójczej czy nie. Chambers miał w życiu mocno pod górkę, więc może w końcu się załamał? Nie miał go okazji naet zapytać, bo zaraz potem nieszczęśnik opuścił Rode i urwał kontakt ze wszystkimi.
Słuchał dalej. Kolejna ciekawostka. Charles był w Nowym Jorku! I mu o tym nie powiedział! Przecież przez ten rok mogli się spotkać raz czy dwa !
...Cóż, byłoby pewno łatwiej, gdyby Vince troch częściej pisał...no ale Charlie też miał przecież telefon
- Och pani Bucket. - czuł się w obowiązku nieco wspomóc swojego kolegę - Może i tak..ale to przede wszystkim dobry człowiek, wie Pani ? Nie liczę już ile razy mnie obronił przed oprychami z naszej szkoły. I zapewne nie tylko mnie.
Co prawda robił to tylko przy Rose i nie było to aż tak często...ale hej! Grunt, że wspomógł ciumpla.
-I wiem, że Pani tak to wszystko z troski, bo się Pani o niego martwi.
Dobra, trzeba dać odetchnąć Bucketowi, bo biednego musiały uszy piec. Czas wybić babkę z tematu.
- Pani Bucket, Pani na pewno jest zorientowana... gdzie kupie jakieś znicze i ładne kwiaty? Muszę doprowadzić te groby do porządku.
Nie wiedzieć czemu, Edams umiał sobie radzić z niepokorną babką Wiadro. Być może wiedział jak z nią rozmawiać. Pewnie dlatego, że nigdy babci nie miał i przymykał oko na dziwactwa naczelnej plotkary Rode. Dzielił co mówiła przez pięćdziesiąt i udawał, że oczywiście ma rację. A i tak Charlesa wypyta, co tak naprawdę porabia
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t292-vincent-edams
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 68
Ekwipunek podręczny: Torebka a w niej: pismo święte, herbatnki, różaniec, portmonetka

Pisanie Re: Cmentarz  ♦ Pią Paź 20 2017, 21:13;

- Dobry, dobry, co mu po tej dobroci? - krytykowała dalej. Pewnie za mało razy zlała go pasem Harolda, powinna być bardziej surowa. Tak się kończy bezstresowe wychowanie, że dzieciak zamiast wyrosnąć na porządnego, zostaje nieudacznikiem. - Wszystkich bronił, a potem mnie do szkoły wzywali za te wszystkie bójki.
Rzeczywiście, udało się Vincentowi zbić Hiacyntę z tropu, przez co milczała przez dłuższą chwilę. Musiała oddzielić w myślach swojego wnuka, opowieść o tym, co działo się w mieście i niedawne informacje o strzelaninie. Powinna wyciągnąć z torebki swój telefon - model z dużym ekranem i solidnym głośnikiem dla staruszków i przedzwonić natychmiast do Charlesa (nie potrafiła pisać smsów) z reprymendą. Taki wstyd! I to z Pankhurstem! Chociaż skoro Gienia mówiła, że to w imię Boga... tylko skąd on miał broń!? Chyba nie wziął strzelby Oscara? Wiedziała, wiedziała, że będą przez to problemy!
- W budce grabarza albo w sklepiku przy kościele.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t106-babka-wiadro#303
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Cmentarz  ♦ Pią Paź 20 2017, 21:38;

Vincent mógłby polemizować co do metod Babki Wiadro. On zwykle obrywał ścierą jak coś przeskrobał, ale też w sumie nie był zbyt problemowy. Chyba nie miał w ogóle jako takiego buntu młodzieńczego. Może wszystko przed nim?
Super. To już wiedział gdzie co kupić. Tyle... Że nie bardzo miał za co kupić. Ale chała.
- A. - podsumował -To dobrze wiedzieć.
Także tego...
- To...- odchrząknął - Drzwi co prawda raczej nie będę umiał naprawić...- no bo by nie umiał. Komputer to co innego. - Ale jakby Pani potrzebowała by zakupy ponosić, to proszę mi dać znać.
To... To co. On się tu pomodli ? Czy coś?

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t292-vincent-edams
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 68
Ekwipunek podręczny: Torebka a w niej: pismo święte, herbatnki, różaniec, portmonetka

Pisanie Re: Cmentarz  ♦ Pią Paź 20 2017, 23:52;

Hiacynta miała swoje zdanie na temat wychowania. I przez lata nic go nie zmieniło. Zachowanie Charlesa tylko ją w tej pewności utwierdziło.
- Oj, oj! Jaki ty usłużny jesteś, jak zwykle! - babcia Bucket była zachwycona. Złoty chłopiec był z tego Edamsa. - Na pewno poproszę, tylko żebym ci kłopotu nie robiła!
Nie, żeby Bucketowa się tym przejęła. Ale jakby to zabrzmiało, gdyby tego nie dodała? Zmierzyła go jeszcze raz uważnym spojrzeniem. Opowie o jego powrocie koleżankom z kółka różańcowego.
- Sprzątaj kochaniutki, sprzątaj spokojnie. A i na obiad możesz do nas przyjść. Choć Charlesa pewno nie będzie, jak zwykle. Zrobiłam kapuśniaczek. - pokiwała głową.
Zostawiła Vincenta samego, zupełnie zapominając o tym, że miała zapalić znicz na grobach Harolda i Oscara. W jej głowie znowu zalęgła się myśl o strzelaninie, o której mówiła Genia.

zt.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t106-babka-wiadro#303
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 11 lat
Ekwipunek podręczny: wisiorek z motylkiem, drobniaki

Pisanie Re: Cmentarz  ♦ Pią Paź 27 2017, 15:25;

[ Wczesny ranek, poniedziałek ]

Swędziało ją. I wcale nie chciało się jej wstawać wraz z słońcem. Ostatnio ktoś wyrzucił całkiem wygodny materac. Wszystkie plamy, w tym białe niewiadomego pochodzenia zakryła zasłoną skradzioną Bucketowej z ogrodu gdzie wywieszała pranie. 99% dobytku Gwen składało się z rzeczy należących do mieszkańców Rode. Można więc uznać, że była ich - hehe - utrzymanką. W drodze za miasto pożyczyła butelkę mleka i mały bochenek chleba, więcej w małe rączki się niestety nie zmieściło. Dla wielu osób cmentarz był miejscem smutnym czy też na tyle nieprzyjemnym, że unikali tego miejsca. Nieliczni wiedzieli o dodatkowym wejściu do którego przyczyniła się dziewczynka - w najdalszej części ogrodzenia, wyłamała zardzewiałe pręty. W sam raz na to, aby się prześlizgnąć. Słońce zaczęło odważniej wschodzić kiedy dotarła na miejsce. Uczona przezornością, unikała siedziby tutejszego grabarza. Wybrała swój ulubiony grobowiec o którym wszyscy zapomnieli. Napis był już tak stary, że trudno było odczytać. Z resztą... Gwen nie potrafiła czytać, ani pisać. Odetchnęła chudą piersią i rozłożyła niewielki, dziurawy i łatany kocyk na płycie nagrobnej. Śniadanie było ważną częścią dnia. Podrapała się po głowie, strzepnęła kilka wszy na okoliczne kępy trawy i zaczęła celebrować posiłek. Starannie odkręciła butelkę z mlekiem, położyła chleb. Modlić się też jej nikt nie nauczył. Panie z kółka różańcowego próbowały, ale odkąd na nie napluła i prychała uciekły w popłochu krzycząc coś o czarcim pomiocie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t165-gwen#842
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 60
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Cmentarz  ♦ Pią Paź 27 2017, 15:42;

| początek

Przez lata nauczony był, że praca popłaca. Słyszał nie raz i nie dwa, że dobrze jest wstać rano, bo rześkie powietrze, niezabrudzone jeszcze krakowskim smogiem, pieściło układy oddechowe. Słyszał też, że z rana praca i lepsza, i szybsza, a reszta dnia pozostaje dla niego samego.
Słyszał wiele, ale niekoniecznie wierzył we wszystko, co dotarło do jego uszu. Gdyby tak było to dzieliłby ziemię z tymi, którzy w niej leżeli i spoczywali w najlepsze.
Na hałas nie mógł narzekać. Było spokojnie. Cicho, grobowo i mógł czuć się jak bogacz - siedział wśród kamieni, mniej czy bardziej ozdobnych, gdzieniegdzie malowane złote, a jeszcze indziej srebrem. Przystrojone różnymi kwiatami, od których można było zakichać się na śmierć.
Barnabas Miller spędził noc w zakładzie pogrzebowym. Innych mogło to przerażać, a on czuł się jak u siebie. Pił kawę, patrząc na olchową trumnę, której nikt nie chciał kupić od kilku tygodni. Coś mało umierali w tym kwartale, pomyślał sobie, kiedy czytał artykuł na tablecie. Westchnął ciężko. Wyszedł przed lichy budynek, nawpychał tytoniu do fajki i odpalił. Ćmiąc, zaczął spacerować sobie wzdłuż głównej alejki.
Koło Gwen przemknął kot, który był półtora-uchy. Brudny jak ona sama i głodny. Wskoczył na jedną z tablic i wił ogonem.

_________________
Barnabas Miller
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 11 lat
Ekwipunek podręczny: wisiorek z motylkiem, drobniaki

Pisanie Re: Cmentarz  ♦ Pią Paź 27 2017, 16:10;

Wytarła dłonie o kolana obleczone w podarte rajstopy, teraz miała czyste dłonie i mogła zacząć dzielić chleb. Żałowała, że nie był już pokrojony. Ponownie podrapała się po głowie, straszliwie swędziała nie pamiętając już co to szampon i do czego służy. Wsadziła do ust kawałek pieczywa, wzięła łyk mleka i przymknęła oczy czekając aż ten jej namięknie w buzi. Gdy tak się już stało, przełknęła ze smakiem. Prawie zbiłaby butelkę na widok kota, który ją wystraszył. Trzymała stronę szczurów które grzały ją w kartonie. Lubiła je, mimo, że często dziurawiły tekturowy dom.
— Taś, taś. — zacmokała nie spuszczając wzroku ze zwierzaka. — Kici, kici. Chcesz mleczka? Chleba raczej nie jesz, co? — zmarszczyła nosek i wstała. Rozejrzała się za podstawką doniczki, a gdy już znalazła nalała kociakowi trochę mleka.
— No chodź, nie zjem cię. Za chudy jesteś. — zachęciła. Nie słyszała jeszcze Barnabasa. Nieopodal zaćwierkało jakieś ptaszysko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t165-gwen#842
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 60
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Cmentarz  ♦ Pią Paź 27 2017, 18:55;

Półtora-uchy kot patrzył na Gwen nieprzerwanie. Pochylił się, ogonem kiwnął raz jeszcze, kiedy dziewczynka zaczęła do niego mówić. Zgrabnie przesunął się na brzeg płyty, żeby być na jej - bądź co bądź umownym - rogu. Obniżył łeb, przyglądając się spodzie cmentarnej doniczki; od razu na mleku uniosły się ziemiste grudki. Kot jednak nie był wybredny, więc skoczył i dobrał się do mleka.
Jak Gwen słusznie zauważyła - był brudny i wychudzony. Najpewniej potrzebował opieki weterynarza i solidnych posiłków. Niejednokrotnie musiał wdawać się w kocie lub nie tylko kocie walki.
Barnabas wydmuchał dym i spojrzał po cmentarzu. Brama jeszcze była zamknięta, więc nie spodziewał się gości, zapowiedzianych i niezapowiedzianych. To była wystarczająco wczesna godzina, żeby ludzie biegali tu i ówdzie. Może gdzieś na mieście, ale tylko w okazjonalne dni pojawiali się szybciej na cmentarzu. Kilkunastu myślało, żeby w ten sposób ominąć tłumy.

k6
1, 5 - Gwen podchodzi do kota, kot syknął i machnął łapą, aby zranić dłoń dziewczynki; pisk zwraca uwagę grabarza
2, 6 - kot spija mleko, nie jest agresywny, ale czai się na ptaszysko, które przycupnęło parę grobów dalej
3, 4 - po Gwen chodzi pająk, a półtora-uchy kot go zauważył i postanowił skoczyć na dziewczynkę (wybierasz miejsce, po którym chodził pająk)

_________________
Barnabas Miller
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 11 lat
Ekwipunek podręczny: wisiorek z motylkiem, drobniaki

Pisanie Re: Cmentarz  ♦ Sob Paź 28 2017, 02:26;

4 - po Gwen chodzi pająk, a półtora-uchy kot go zauważył i postanowił skoczyć na dziewczynkę (wybierasz miejsce, po którym chodził pająk)

Nie tylko ona była głodna. Nie zdawała sobie sprawy, że w brudną, rudą czuprynę zaplątał się pajęczy kompan. Wszy jeszcze nie zlokalizowały posiłku, kiedy czarny kocur postanowił zapolować na tłustą zdobycz. Wrzasnęła ona, wrzasnął kot, a flaszka stłukła się głośno o kamienną płytę nagrobku. Mleko zaczęło spływać i wsiąkać w ziemię. Kocur zdążył przed odskoczeniem pokiereszować twarz Gwen co za skutkowało płaczliwym wrzaskiem. Pająk czmychnął choć pewnie nie był świadom tragedii jaka się przy nim rozegrała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t165-gwen#842
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 60
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Cmentarz  ♦ Sob Paź 28 2017, 16:20;

Gdy tylko zauważył pająka, kocur się czaił. Patrzył i skupiał. Skoczył w dogodnej dla niego chwili. Uczepił się jej brudnych, zawszonych włosów z zamiarem zdobycia, zabicia czy zjedzenia pajęczaka. Tańcował dobrą chwilę na rudej czuprynie i nieczystej twarz. Wył z niezadowoleniem, poruszając łapami gniewnie. W momencie gdy odskoczył, wylądował na ziemi, lądując niezbyt zgrabnie. Uciekł między groby.
W pierwszej chwili Barnabas zląkł się. Mocniej przygryzł ustnik fajki i mógłby przysiąc na część zmarłych, że pod naporem ustnik lekko trzasnął. Przeklął na tych, co postanowili mu psuć tak spokojny poranek. Grabarz od razu zmienił kierunek spaceru, przyspieszył, aby dojść do szerokiego na metr przejścia. Sapnął.
Ty mała wiedźmo. Kolejne cholerstwo mi się panoszyć będzie... —  w podobnym tonie mówił; nie przerywał szarżowania, żeby złapać rękę Gwen mocno i pewnie.

_________________
Barnabas Miller
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 11 lat
Ekwipunek podręczny: wisiorek z motylkiem, drobniaki

Pisanie Re: Cmentarz  ♦ Nie Paź 29 2017, 02:19;

Ładny dzionek zaczynał przypominać koszmar. Wszystko, ale to dosłownie wszystko sprzeciwiało się Rudej Wszy.
Chciała tylko zjeść, napić się i zwinąć z kilku nagrobków znicze oraz wieńce, które opchnęłaby starej Bucketowej.
Kupka zniczy dawała jej światło wieczorami, a w chłodniejsze wieczory miała czym ocieplać swój karton. Zadrapania na twarzy zaczęły krwawić przez co Gwen wyglądała jeszcze bardziej żałośniej. Płacząc i krzycząc, zaczęła jeszcze głośniej kiedy usłyszała tutejszego gospodarza. Próbowała zrobić unik, ale drobne, wychudzone ciało pozostawało skołowane piekącym bólem. Gdy ją załapał za rękę, zaczęła się wyrywać, wrzeszczeć i wyć jak dzikuska.
— Puszczaj mie ty stary zafajdaczu niedomyty ty, stary pryku owrzodzony #%$$%^5$^T$#%T$!!!!!!!!— darła się ile miała sił w płucach, próbowała nawet ugryźć Millera w dłoń. Słone łzy lały się po rankach dodając sytuacji jeszcze większego tragizmu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t165-gwen#842
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 60
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Cmentarz  ♦ Nie Paź 29 2017, 03:09;

Barnabas będzie mógł lada moment pisać do Irminy, aby mu nie przynosiła kawy w termosie. Prędzej melisę, tabletki na nadciśnienie. Gdyby nie to, że pracował na cmentarzu, zajmował się zakładem pogrzebowym i jego zapleczem, to by prosił o środki dezynfekujące. Pewnie nawet starą, dobrą kamforę gdzieś miał. Może kąpiel w tym pomogłaby Gwen uporać się z wszelakimi problemami jakie miała, zaczynając od wszy, a kończąc pewnie na grzybicy wszystkiego.
Miller jak na człowieka po sześćdziesiątce, dużo starszego od tych trzydziestek, to miał dobrą kondycję i reakcję. Wyczulony na poranne, południowe, popołudniowe, wieczorne i nocne hieny cmentarne, wyrobił refleks. Rękę dziewczynki uniósł wyżej, szarpnął porządniej i ciągnął za sobą, zostawiając ten syf (podstawkę i rozbitą butelkę, nie Gwen).
Będziesz, sprzątać gówniaro! — uniósł na nią głos. — Przestań się drzeć jak stare prześcieradło. Mówiłem ci raz, że ten niewyparzony język to albo ci utnę, albo odkażę i teraz pójdziemy to zrobić. Może przy okazji zobaczysz w końcu jakiś kran i płyny antybakteryjne — warknął, zaciskając mocniej palce na jej wątłej ręce. — Pewnie kota wścieklizną zaraziłaś jak japsko tak wydzierasz.
Może i był gniewny, i ostry, ale jednak miał jakieś pokłady troski, skoro myślał o tym, aby spojrzeć na te zadrapania!

_________________
Barnabas Miller
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 11 lat
Ekwipunek podręczny: wisiorek z motylkiem, drobniaki

Pisanie Re: Cmentarz  ♦ Nie Paź 29 2017, 17:00;

Nie zamierzała się poddawać tak łatwo. Pierwszy raz udało się Barnabasowi złapać Gwen na gorącym uczynku. Złapać i to dosłownie. Wcześniej musiał zauważać brakujące znicze, przyjmować skargi na znikające wieńce, albo kłótnie Konstancji z Pelagią która jakie kwiaty przyniosła. Tym razem dziewczynka miała przy sobie jedynie kocyk, chleb i potłuczoną butelkę mleka. Palce grabarza boleśnie wbijały się w chudą rękę, jęczała, syczała i wydawała z siebie wszelkie odgłosy protestu. Zaczęła się zapierać nogami, wszystko żeby tylko utrudnić Millerowi życie.
— Cweluj się staruchu! — krzyknęła drażniąco piskliwym głosem przez co słowa nie wypadły tak groźniej jak chciała. — Puszczaj mie! Puszczaj! Nic nie wziłam! — domyślała się, że to jest głównym powodem do barbarzyńskiego zachowania. Płakała jeszcze żwawiej, zaczynając się bać. Miller wydawał się być człowiekiem niezwykle surowym, co to nie szczędził pasa ani łopaty. Wolną ręką złapała się nagrobka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t165-gwen#842
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 60
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Cmentarz  ♦ Pon Paź 30 2017, 16:24;

Zauważał. Byłby w stanie wykłócać się, że nie tylko Gwen miała chrapkę na kwiaty, znicze, wieńce, światełka i inne bibeloty, który zostały umieszczane przez odwiedzających cmentarzysko. Przynajmniej raz w tygodniu był w stanie zarejestrować braki na nagrobkach. Przychodzący do swoich również składali skargi. Niestety, Barnabas nie był w stanie wszystkiego kontrolować i od jakiegoś czasu coraz poważniej zastanawiał się nad zatrudnieniem kogoś. Myślał sobie o Riosie, bo jednak dobry był z niego pies stróżujący, więc i na cmentarzu by się spisał. Może na dniach będzie musiał się wybrać na komisariat.
O ile Gwen go nie zachęci do szybszych odwiedzin.
Spurpurowiał z nerwów, krzywiąc się pod niewyrównaną brodą. Żar tytoniu oświetlił na moment fajkę, a smuga dymu szybko uniosła się znad kawałka drewna.
Przymkniesz ty w końcu ten niedomyty pysk czy sam mam się tym zająć? — warknął na rudowłosą i szarpnął raz jeszcze, żeby puściła nagrobek. — Raz się ucisz to może zmarłych nie zbudzisz, szacunku trochę, gówniaro.
I dalej, równie żwawo, ciągnął w stronę zakładu.

_________________
Barnabas Miller
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 11 lat
Ekwipunek podręczny: wisiorek z motylkiem, drobniaki

Pisanie Re: Cmentarz  ♦ Wto Paź 31 2017, 01:38;

Palce jej zbielały. Tak mocno się trzymała. Nie na tyle jednak, aby Miller nie poradził sobie z niesforną dziewuchą. Złamała paznokieć co dało nowy bodziec do płaczu. Przygarnęła do siebie rękę. Szlochając i smarkając jakby rzeczywiście przestraszyła się gróźb starszego mężczyzny. Panicznie rozmyślała o tym jaki los ją czeka. Front zakładu pogrzebowego w żadnym wypadku nie podnosił dziewczynki na duchu. Wręcz przeciwnie. Bogata wyobraźnia podsuwała wszelkie obrazy. Nawet te drastyczne i te od lat 21+. Przebywanie wśród złodziei, pijaków i złoczyńców znacznie wpłynęło na zachowanie Gwendolyn. Na to jak się zachowywała, co i jak mówiła. To co było oczywiste dla jej rówieśników, dla niej już niezupełnie. Złapała Millera za nadgarstek ni to się z nim szarpiąc to rzucając jak ryba na lądzie, aby w tym samym czasie próbować zakosić mu zegarek. Miała zręczne paluszki, a kleptomania silnie dawała o sobie znać w sytuacjach losowych; także stresowych. Zamknęła się w końcu, z czego grabarz powinien być zadowolony. Nie trwało to długo. Szlochała, miała zatkany nos przez co gulgotała jak stado indyczków. Spoglądała na Barnabasa spod byka, czekając na manto.
Pchnięta do środka, złapała się za szarpaną rękę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t165-gwen#842
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 60
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Cmentarz  ♦ Wto Paź 31 2017, 15:05;

Barnabas jak się uparł to jednak i najsilniejszy uchwyt Gwen wiele nie dał. Mężczyzna szedł i prędko, i pewnie do swojego zakładu pogrzebowego. Ciągnął za sobą brudną złodziejkę zastanawiając się, co chce osiągnąć. Głównie myślał nad tym czy to dziecko kiedykolwiek widziało mydło, gąbkę i czy poznało definicję higieny osobistej. Dziwił się, że policja się nie zainteresowała. Burzył zarazem, bo w końcu to potem on ma te problemy!
Zaklął w myślach, a drugi raz na głos. Ignorował gulgotanie, przyzwyczajony do ryków i skowytów. Podczas pogrzebów to ludzie różnie wyli i beczeli. Odechciało mu się rozróżniać!
Zakład pozostawił otwarty, jako że był pewien, że był sam. Wszystkie przedmioty wartościowe były w bezpiecznym miejscu, a wątpił w to, żeby ktoś był w stanie na plecach trumnę skraść. Z urną gorzej, no ale nie ma co się rozdrabniać.
Pan Miller strzepnął z fajki tytoń do popielniczki przykręconej przy drzwiach wyjściowych. Pokręcił wąsem po wepchnięciu Gwen do środka.
Szoruj do łazienki, bo swoim odorem to i trupi jad przebijasz, a sądziłem, że od tego nic gorszego nie ma — burknął, nie przysuwając się, nie podchodząc. Ręką machnął w odpowiednią stronę. — Potem posprzątasz tutaj i ostatecznie zadzwonię po policję, żeby cię wzięli.
Przyjrzał się jej chwilę.
Na co czekasz?

2k6 + reakcja + kradzież, próg: 33
Jeśli przekroczysz - udaje Ci się ukraść zegarek niepostrzeżenie
Jeśli zrównasz - udaje Ci się odpiąć zegarek, ale szarpnięcie spowodowało, że wylądował gdzieś na ziemi w drodze do zakładu pogrzebowego
Jeśli nie przekroczysz - nie udaje Ci się ukraść zegarka

_________________
Barnabas Miller
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 11 lat
Ekwipunek podręczny: wisiorek z motylkiem, drobniaki

Pisanie Re: Cmentarz  ♦ Sro Lis 01 2017, 16:45;

Wynik z kości: 35
Jeśli przekroczysz - udaje Ci się ukraść zegarek niepostrzeżenie



Zwinnym paluszkom małoletniej udało się pozbawić Barnabasa ozdoby; być może rodzinnej pamiątki. Przy szarpaninie trudno było to spostrzec ale nie wykluczało następstw w niedalekiej przyszłości. Jeśli mężczyzna był przyzwyczajony do mechanizmu to szybko mógł odczuć jego brak. Gwen, wyglądająca jak półtora nieszczęścia wyglądała jeszcze nędznej w czterech ścianach. Pchnięta w głąb, prezentowała Millerowi w okazałości swoje podarte ubranie, które łatała na wszelkie sposoby czymkolwiek się dało. Włosy w kilku miejscach były skołtunione i pozlepiane. Wymamrotała coś niezrozumiałego na polecenie grabarza. Spojrzała na niego, potem na kierunek w jaki wskazał. Z wyraźnym ociąganiem powłóczyła tam nogami, szukając od razu okazji do ucieczki - okna, tylnego wyjścia. Może w łazience było okno? Odkręciła wodę dla zmylenia Millera. Z ciekawości podetknęła palec pod przycisk i odskoczyła gdy na rękę trysnęło mydło. Zaraz wytarła o ubranie, krzywiąc się na różany zapach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t165-gwen#842
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Cmentarz  ♦ Czw Lis 02 2017, 23:41;

/Rzeczony poranek w poniedziałek.

Dzisiaj przed Jukką była druga zmiana, a i pewnie nocka również, bo miał być dzisiaj transport. Ważny i całkiem spory, ale jak zawsze i wszędzie po sezonie letnim ruch się zwiększał. Zanim to wszystko miało nastąpić, Bostwick podjechał samochodem na cmentarz. Oficjalnie odwiedzał grób dziadków, pomnik rodziny Talvi był zadbany, choć niespecjalnie się odróżniał od innych nagrobków.
Po wyjściu z pojazdu, chwilę manipulował przy zasuwie bramy, która nie była zamknięta na zamek, tylko zasunięta, po czym wszedł na cmentarz. Nieśpiesznym krokiem skierował się w stronę zakładu pogrzebowego, przywita się, żeby nie było, że narusza spokój ostateczny. Jukka wszedł do środka nieco zdziwiony hałasem, który dosłyszał z odległości. Z kim mógł dyskutować Barnabas, no chyba, że to czas na Sąd Ostateczny. W takim razie w dobrym miejscu się znalazł.
- Dzień dobry. Oby - dodał asekuracyjnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t189-jukka-bostwick#1378
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 60
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Cmentarz  ♦ Pią Lis 03 2017, 22:42;

Gwendolyn mogła nie zdawać sobie wcześniej sprawy z tego, że zakład nie jest tak mały jak się wydaje. Faktycznie był zdecydowanie większy, kiedy już weszła do środka. Był spory. Wszystko musiało gdzieś się pomieścić, a Barnabas te kilkanaście lat temu dopieścił rodzinny interes, monopolizując trupią kwestię. Przynajmniej tak najłatwiej było to wszystko określić.
Wejście było dwuskrzydłowe i prowadziło na hol. Po prawej stronie była sala, w której zaprezentowane były trumny stojące na stalowych katafalkach na kółkach, więc nie było problemu z przesunięciem ich. Pod ścianami, na półkach, były kolejne trupie łóżka. W standardowej wielkości, różnego drewna i wyłożonego wewnątrz materiału. Jasne pomieszczenie, dosyć przestrzenne. Naprzeciw wejścia były drzwi prowadzące do biura, w którym Barnabas przyjmował gości czy dopełniał transakcje. Po lewej stronie był przedsionek, z którego można było przejść do pomieszczenia socjalnego, w jakim mężczyzna albo odpoczywał, albo przesypiał, potem łazienka jako docelowe miejsce dla dziewczynki. Dalej była część prywatna, do którego wstęp miały osoby wybrane, zamykane na klucz i na kod. Obok przejście do pracowni grabarza. Nic więcej nie powinno było interesować Gwen.
Gdy McArthur szła we wskazaną stronę jedyne okno, jakie widziała, mieściło się centymetr pod sufitem. Było niskie, lecz szerokie. Mimo to, dziewczynka nie miała szansy ani sięgnąć, ani przecisnąć się przez uchyloną szparę. Dalsze przejście było niemożliwe ze względu na zablokowane drzwi. Zapowiadało się na to, że jedynym wyjściem było te, którym weszła do środka.
Łazienka nie miała okna. Miała dobry wywietrznik. Była niewielka, ale to co było potrzebne to było - kabina prysznicowa, toaleta, umywalka, niewielkie lusterko czy też wysoka szafka, w której mieściły się jakieś środki czystości, papier toaletowy, ręczniki i podręczne kosmetyki do odświeżenia się. Nic szczególnego. Typowe na szybki prysznic.
Woda szumiała i szumiała. Różany zapach był duszący.

Barnabas nieświadomy skradzionego zegarka, westchnął ciężko. Podrapał się po brodzie i wyciągnął z powrotem drewnianą fajkę, do której zaczął nabijać tytoń. To była kwestia czasu zanim grabarz nie skapnie się, że coś wartościowego zostało mu zabrane. Odpalił tytoń, zaciągnął się.
Jukka niemalże wpadł na Millera, wchodząc do zakładu pogrzebowego. Wcześniej faktycznie nie miał żadnego problemu z dostaniem się na teren cmentarza. Zasuwa nie była skomplikowaną blokadą, więc tylko naprawdę głupi i najgłupsi mieliby z tym problem, choć zarazem dla Barnabasa to błogosławieństwo; najczęściej przedstawiciele twarzy nieskażonych myślą przeszkadzali zmarłym w spoczywaniu.
Panie Bostwick! — zawołał niewyraźnie, od razu pokonując odległość szalonych czterech metrów, żeby podać mężczyźnie rękę. — Powiedziałbym, że dzień dobry, ale nie jestem tego taki pewien. O tyle dobrze, że w końcu rudą hienę złapałem, to może w jakimś stopniu skończy się złodziejstwo! Co pana sprowadza? — zapytał uprzejmie, choć mógł się domyślać.
Gwen z kolei mogła słyszeć i przywitanie Jukki, i odpowiedź Barnaby.

_________________
Barnabas Miller
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 11 lat
Ekwipunek podręczny: wisiorek z motylkiem, drobniaki

Pisanie Re: Cmentarz  ♦ Sob Lis 04 2017, 03:23;

Dziewczynka Bez Twarzy zaczęła stresować się coraz bardziej zaistniałą sytuacją. Okno w którym pokładała nadzieję było umiejscowione za wysoko. Nawet nieobecność Millera nie dawała szans na to, aby mogła znaleźć drabinkę lub skrzynkę - okno nie sprzyjało jej wymiarom, nawet na taką chudzinę jaką była. Łazienka wcale nie poprawiła Gwen nastroju, obrzuciła wywietrznik złowrogim spojrzeniem jakby to urządzenie było wszystkiemu winne.
Postanowiła dobrać się do szafki. Obejrzała z zaciekawieniem środki czystości, nie umiała czytać więc sobie nie poczytała. Papier toaletowy zawsze na wagę złota. Upchała w cycki ale podziurawiony sweterek nienaturalnie napiął się na biuście, którego jedenastolatka nie miała. Będzie tak samo płaska jak Rosa Pankhurst. Wyjęła rolkę i zaczęła rozwijać papier. Owinęła się nim jak mumia, a szczuplejszą rolkę schowała do kieszeni. Podręczne kosmetyki spotkał podobny los. Gdy się denerwowała, pokusa kradzieży przybierała na sile. Obrabowała Millera nawet z kostki mydła. Obmyła ręce, pokropiła wodą twarz i odważyła się wyjść. Zatrzymała się jednak przy ostrożnym uchylaniu drzwi. Słyszała nowy głos, którego nie potrafiła rozpoznać. Zaczęła podsłuchiwać, a jeśli się dało to pewnie na palcach zaczęłaby się skradać. Potrafiła chodzić cicho. Małe to było, chude i zwinne. Idealny twór społeczny do przywłaszczania dobytku innych. Łatwo można było dojrzeć, że Gwen zaokrągliła się pod ubraniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t165-gwen#842
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Cmentarz  ♦ Nie Lis 05 2017, 14:13;

Jukka wymienił krótki, mocny uścisk dłoni z grabarzem. Na tyle, na ile poznał zwyczaje gospodarza cmentarza, to nie zdziwił się, gdy tego zastał tak wcześnie w zakładzie. Czy miał pracę, czy nie, zazwyczaj Millera było łatwiej łapać tutaj, niż w domu, co dla Bostwicka było bardzo wygodne.
- Chciałem odwiedzić grób dziadków. Wstyd dla żyjących, gdy rodzinne mogiły tak niszczeją. A właśnie czy dalej po sąsiedzku od dziadków jest pusty pomnik? - I wydawać się mogło, że to taka prosta wymiana zdań. Przyjechał przed planowaną większą dostawą. Zwykle tak duża część transportu nie zostawała w Rode, tylko po przepakowaniu szła dalej, jednak ostatnio zwiększył się popyt, więc Jukka z całą wrażliwością zareagował zwiększeniem podaży. Równocześnie potrzebował odpowiedniej kryjówki - dużej, na uboczu, a że od początku chętnie pomagał Millerowi przy wszelkich naprawach cmentarnych, to i nikogo nie dziwiło, że się tutaj pojawiał.
- Hiena cmentarna i w dodatku ruda? Dopust Boży ewidentnie. Powiadomił pan służby czy w swoim zakresie chce pan załatwić sprawę? Trumien tu nie brakuje - rzucił swobodnym tonem. Skradania Gwen nie był w stanie usłyszeć, sami narobili dość hałasu, że tylko chyba nietoperz byłby w stanie dosłyszeć jakikolwiek szelest.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t189-jukka-bostwick#1378
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 60
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Cmentarz  ♦ Czw Lis 09 2017, 15:42;

Wstyd, panie Bostwick, to mało powiedziane — pokręcił głową Barnabas. — Przez pierwsze miesiące coś dbają, może potem przez pierwsze lata od okazji, a groby niszczeją. Wymieniać trzeba i samemu dbać o czystość... — pomarudzić musiał. Wiedział też, że taką ma pracę, którą lubił, ale miał prawo pogadać na tych ludzi co to udają swoje, a nic nie robią!  — Nadal pusty. Niby był wykupiony przez Doe — czyli klient, który nie życzył sobie, by coś o nim mówić. — To jednak od pół roku nie zapłacił żadnej raty. Czyścić trzeba, wolny jest — odpowiedział Jucce.  — Chce pan wykupić, połączyć, żeby rodzinnie było? — zapytał. Mógł się domyślać, więc trzeba było ładnie to ubrać w słowa.
Prychnął, wydmuchując dym nikotynowy. Żar na końcu fajki ćmił od czasu do czasu, niemalże za każdym zaciągnięciem się.
Żebyś wiedział, chłopcze! Przyjdzie taka, krążyć będzie, a potem znikają znicze, wieńce i inne kwiaty. Tam, że ludzie z tym przesadzają to jeden problem, bo rysują całe nagrobki, ale jaki trzeba mieć tupet, żeby martwego okradać? — burknął pod nosem, patrząc gniewnie w stronę, w którą wcześniej udała się Gwen. — A potem płacz jak ręce ktoś chce aż po łokcie uciąć. Zasłużenie! — zastanowił się, zerkając w stronę trumien. — To całkiem dobry pomysł. Godzina przeleżenia w ciemni może być p o u c z a j ą c a.
Ostatnie zdanie Gwen mogła usłyszeć doskonale. Barnabas ją zauważył, po chwili mógł także Jukka.
O złodziejce mowa... Czy ty się w ogóle umyłaś? Pysk wciąż brudny — uniósł głos na dziewczynkę i spojrzał na jej zaokrąglenie. — Znowu kradzież?! Znowu coś wzięłaś? Wyciągaj! — podszedł bliżej McArthur.

k6 dla Gwen:
1-4 - Barnabas zauważa brak zegarka
5, 6 - Barnabas nie zauważa braku zegarka

_________________
Barnabas Miller
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 11 lat
Ekwipunek podręczny: wisiorek z motylkiem, drobniaki

Pisanie Re: Cmentarz  ♦ Nie Lis 12 2017, 12:48;

k6 dla Gwen:
1-4 - Barnabas zauważa brak zegarka (2)

Gwendolyn liczyła, że podsłucha bezpiecznie mężczyzn, a potem utrze nosa Millerowi wyjawiając jego tajemnice takiemu Panu Silverowi. Nieraz nie dwa, otrzymała od niego pochwałę czy łakocie. W cichym oburzeniu, nadęła policzki słysząc jak ją obrażają i czym grożą. Ciemnicę to ona miała codziennie w swoim kartonie więc takie strachy na lachy nie robiły na niej wrażenia. Nieostrożnie się poruszyła, chcąc wyjść póki panowie byli zajęci konwersacją. Wykrzywiła usteczka na podniesiony głos Barnabasa. Od razu stanęła okoniem, starając się w razie czego przemieścić tak aby być najbliżej drzwi i przez nie wybiec. Spojrzała na starucha, a potem na jego młodszą wersję. Kojarzyła z twarzy, ale jeszcze nie zapuściła rączek w jukkowe kieszenie. Wyglądał na zadbanego. W pamięci zapisała sobie, żeby przyjrzeć mu się później dokładniej.
— Aaaaaaaaaaaa! — krzyknęła — Myłam się dziadu! — wyciągnęła w stronę grabarza dłonie, które się nieco rozjaśniły. Twarz jednak przypominała płótno na którym ktoś brud wymieszał z krwią, a kropki były jasnymi plamkami wody. Gwen po prostu ochlapała się wodą, w imię zasady, że wodę należy oszczędzać, a częste mycie skraca życie. Brała kąpiel w okolicach Wielkanocy to teraz kolejna dopiero na Święta Bożego Narodzenia.
Jak na zawołanie, przy próbie ucieczki potknęła się o jeden ze stojaków ale nie upadła. Za to łupy małej złodziejki wysypały się na posadzkę. Kostka mydła, szczoteczka do zębów Barnabasa, rolka papieru toaletowego, domestos, lusterko i brzytwa, którą poprawiał zarost. Uśmiechnęła się do Millera i Jukki, starając przybrać najbardziej skruszony wyraz twarzy biednego dziecka, które jest bite, prześladowane, głodne i niewinne. Na szczęście zegarek grabarza spoczywał bezpiecznie w kieszonce. Jeszcze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t165-gwen#842
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Cmentarz  ♦ Nie Lis 19 2017, 21:09;

Pokiwał w pełni zrozumienia na słowa grabarza, w końcu nie szło się nie zgodzić, tym bardziej, że tak się dogadywali między słowami.
- Może zarezerwować, żeby nie rozdzielać rodziny w żywocie wiecznym. Nigdy nie wiadomo. - Niezbadane są wyroki Boskie w końcu.
Odwrócił się, gdy drugi mężczyzna ujawnił dziewczynkę. Przyjrzał się małej łasicy, zdecydowanie byłoby to zwierzę totemiczne Gwen, tak na pierwszy rzut oka. Gdyby wiedział, co sobie myśli, oj widziałby problemy. Szczególnie, jak smarkula miała jakieś naiwne interesy z Silver. Oczywiście z rezydentem Pechowca wszystkie sprawy były bardziej powikłane, ale Jukka starał się nie ugrzęznąć w bagno Rode bardziej, niż to konieczne. A ona jeszcze chciała mu się przyjrzeć dokładniej, ale o tym nie wiedział, więc tylko pokręcił głową.
- Myślę, że zamiast ciemnicy, to trzeba ją wrzucić pod prysznic. Zdecydowanie gorsza kara dla młodej, Barnabasie - skwitował, równocześnie odkopał dalej od dzieciaka brzytwę i podniósł domestos. Tak, żeby przypadkiem z pyskówki nie powstała interwencja służb w domu pogrzebowym.
- Język - rzucił bez przekonania, gdy zaczęła dziadować. - Po co ci to wszystko, nie wyglądasz, jakbyś tego potrzebowała albo w ogóle wiedziała do czego to służy. No? - Poza papierem może.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t189-jukka-bostwick#1378
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 60
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Cmentarz  ♦ Wto Lis 21 2017, 16:59;

Nie ma problemu, panie Bostwick — powiedział ugodowo Barnabas. — Zresztą, tyle razy mi pomagasz, Jukka, to ci już zaklepię. Później możemy spisać umowę — dodał jeszcze. Dla pewności zarówno technologa, jak i grabarza w związku z zaklepaniem lokum na życie wieczne. Miller nie obawiał się, że Jukka nie będzie dotrzymywać terminów płatności, jeśli już do tego dojdzie. Mógł liczyć na młodzieńca, kiedy miał problem z wszelakimi urządzeniami. A i zawsze było z kim pogadać przy tej pracy!
Barnabas znowu poburczał niewyraźnie pod nosem. Zarost zadrżał, gdy grabarz się krzywił.
Przepłukałaś ręce! — warknął. Zaraz zaczął zastanawiać się, po co on dyskutuje. Spojrzał na towarzyszącego mężczyznę.
Po żonę będę musiał zadzwonić, to może wyszoruje na glanc, że ta pyskata samej siebie nie pozna, jak w końcu zobaczy jaki kolor skóry ma — powiedział. — Wepchnąć jednak pod prysznic to nie byłby problem — zamachnął ręką.
Miller zaczął patrzeć na to, co Gwendolyn próbowała ukraść. Wyciągnął przy tym rękę, na której miał zegarek. Brak srebrnego koloru na nadgarstku zwrócił jego uwagę. Zamilkł i spojrzał na rudowłosą złodziejkę nieufnie i gniewnie. Nie odzywał się, kiedy Bostwick postanowił sprawdzić się jako przyszły (nie)doszły ojciec, który przykapitanował dziewczynce.
Lepiej to wyciągnij i oddaj, bo za włosy wytargam po ziemi do komisariatu.

_________________
Barnabas Miller
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 11 lat
Ekwipunek podręczny: wisiorek z motylkiem, drobniaki

Pisanie Re: Cmentarz  ♦ Sro Lis 29 2017, 02:44;

Utrzymanie wyglądu sierotki, a złośnicy jednocześnie było bardzo trudne. Gwen walczyła sama ze sobą żeby na Jukkę nie spojrzeć tak jak patrzą wszyscy ci gieroje z Silverem na czele. Trochę od nich podłapała więc mogła obrzucić obu mężczyzn takimi epitetami, że ho ho! Oboje osiwieją, pan inżynier, bo Miller już pewnie nogą w grobie.
Nie podobało się jej to jak ją traktują i czym grożą. Zamykaniem w trumnach, prysznicem i wezwaniem policji. Konfidenci przebrzydli! Pod szopą rudych, żyjących własnych życiem kłaków pracował na wysokich obrotach gwenowy móżdżek. Kalkulowała jak wyjść z tej sytuacji obronną ręką. Strata skarbów jakie znalazła w łazience bolała, mogła to jednak poświęcić byleby móc się ulotnić z zakładu pogrzebowego. Napotkała wzrok Barnabasa kiedy ten zorientował się o braku zegarka. Miała sekundę na...
— ŁEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE!!!!!!! — zaczęła płakać, oklapła na zimną posadzkę. Wyła autentycznie, nie musiała nawet zbytnio udawać. Wystarczyło, że pomyślała o sobie jako sierocie żyjącej w kartonie. Żywiła się tym co sama znajdowała, Babette sprzedawała jej razy, a wszyscy inni okazywali się szorstkimi draniami bez serc. A chciała tylko zjeść! Sprzedać znicz żeby mieć na chleb! Na lizaka! Twarz Gwen zaczerwieniła się, pojawiły plamy, a z nosa kapało. Ranki po pazurach kotach wyglądały jeszcze gorzej, być może wdało się już zakażenie bo nie szczepiona!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t165-gwen#842
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Cmentarz  ♦ Pon Gru 11 2017, 20:16;

Skinął głową na tę propozycję spisania umowy w późniejszym i na pewno spokojniejszym (co to za czasy, że na cmentarzu spokoju zaznać nie można) okresie. Ale to zobowiązanie klepnięte, w obie strony. Jukka pomagał, bo cóż lepiej mieć takich obywateli Rode, jak Barnabas po swojej stronie. Zresztą, nie ma co tu czarować, że Bostwick jest takim rozrywkowym człowiekiem, pewnie i bez interesu siedziałby z grabarzem i pomagał, gdy zaszła potrzeba. Nudny człowiek, zorganizowany, tylko branża taka spod znaku szarej strefy.
Patrzy na małą, po której widać pewne ruchy, gesty, które wskazują, że zapędzała się w środowiska wcale nie takie niewinne, a z drugiej ryczy to i smarka, jak skończony gnojek z podstawówki. Normalnie, jakby się pan inżynier cofnął o jakieś dwadzieścia lat i obserwował siusiomajtkowe koleżanki młodszej siostry na jakimś wystawnym pikniku w ogrodzie zimowym na dachu ich kamienicy. Jeju litości, zawsze chodziło o to samo o zwrócenie uwagi, zrobienie z siebie ofiary i uniknięcie konsekwencji siorbania przy braniu łyka herbaty czy zwyzywanie kuzynki. Nie wierzy tamu dzieciakowi za nic. Gdyby miał wybrać jej zwierzęcy totem, to jakąś łasicę by wybrał.
- Nie wyj, bo się zlezą ogary. Oddaj, co nie twoje. Gdzie ty mieszkasz? - Czy taką Gwen nie powinien się zająć jakieś służby, urząd, szkoła, o właśnie, nie powinna uczyć się o wojnie amerykańsko-meksykańskiej, o największej bitwie z użyciem dronów w XXII wieku?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t189-jukka-bostwick#1378
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 60
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Cmentarz  ♦ Czw Gru 14 2017, 21:06;

Biedne były uszy Barnabasa, który liczył na to, że dzisiejszy dzień jak większość - będzie spokojna. Grabarz w końcu nie spodziewał się niczego innego po miejscu pracy, w jakim zdarzało mu się spędzić znaczącą część swojego życia.
Jęknął.
Nie wyj tak, dziecko! — uniósł się, reagując dość idiotycznie na wybuch płaczu rudej złodziejki. — Czyścić będziesz! — pogroził, choć domyślał się, że to akurat nie jest zbyt pomocne. — Na jedzenie będziesz mieć. No, już. Przymknij się i wstań — powiedział zdecydowanie spokojniej. Tak, jak próbował uspokoić ryczących klientów, którzy rozpaczali za swoimi bliskimi, a którym przygotowywali ceremonię.  
Zerknął na Bostwicka.
Panie Jukka, ma pan dzieci? — zapytał. Długo na odpowiedź nie czekał. — Może pan spróbować swoich sił. Aktualnych czy przyszłościowych. Ja idę zadzwonić po żonę. Będzie wiedziała, co ma zrobić. Jak zawsze — to powiedziawszy, skierował się do biura, aby faktycznie wykonać telefon do swojej żony. Irmina Miller była w końcu kobietą, która poradziła sobie i z mężem, i z córkami. Z wnukami dawała sobie radę, to czemu z obcą i bezdomną miałoby jej się nie udać?
Jukka został z Gwen sam na sam.

_________________
Barnabas Miller
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 11 lat
Ekwipunek podręczny: wisiorek z motylkiem, drobniaki

Pisanie Re: Cmentarz  ♦ Nie Gru 31 2017, 00:30;

Zapłaczona i obsmarkana spoglądała to na Jukkę, to na Barnabasa. Obaj wyglądali na takich co to serca nie mieli!
Przestała wyć ale za to zaczęła męczyć ją płaczliwa czkawka, nasilająca się przy próbach uspokojenia. Skrzyżowała chude ręce na piersi, jakby było jej zimno. Bardzo powoli wstała, nie kryjąc swojej ślamazarności.
— W Karto-to-to-to-nowisku. — odpowiedziała Bostwickowi z trudem, nie rozwijając tej nazwy własnej jaką określała miejsce gdzie największa biedota Rode mieszkała w obskurnych barakach i lepiankach. Gwen zajmowała karton, który wyścieliła znalezionym materacem, a z firanek Hiacynty zrobiła sobie zasłonki chroniące przed zimnem. Usta dziewczynki drżały. Przez dłuższą chwilę patrzyła Jucce w twarz, potem Millerowi na plecy aż w końcu spuściła wzrok na swoje dłonie. Z nerwów zaczęła się mocno podszczypywać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t165-gwen#842
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 60
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Cmentarz  ♦ Pią Sty 19 2018, 23:35;

Miller wciągnął powietrze. Kartonowisko wszystko wyjaśniało i nieszczególnie pocieszało mężczyznę, który zajmował się sprzedawaniem pudeł na ciała i kopaniem dołów. Mężczyzna patrzył nieprzychylnie na Gwen, choć dało się zauważyć, że toczy wewnętrzną walkę. Miał prawo być wściekły i zniechęcony, wrogo nastawiony do złodziejki, która wyglądała przeokropnie. I nie była zadbana.
Wyciągnął paczkę chusteczek - nieużytych, ale wygniecionych. Podał je Gwen.
Wytrzyj się — polecił, mając ochotę wepchnąć dziecko pod prysznic i niech się namoczy.
Barnabas porozmawiał jeszcze z Jukką, dyskutował z nim o spotkaniu, na którym zostaną omówione szczegóły sprawy z jaką Bostwick przyszedł do grabarza. Starszy mężczyzna postanowił w końcu pożegnać się.
Teraz wszystko odłożysz na swoje miejsce — zaczął, stukając na telefonie. — Weźmiesz mop i wysprzątasz — dodał jeszcze. Nie czekał na protesty, tylko od razu poprowadził rudą do odpowiednich pomieszczeń.
Potem zniknął w biurze, które nie zostało zamknięte. Rozmawiał z partnerką i oczekiwał na przybycie małżonki. Gwendolyn w tym czasie mogła krążyć i czyścić podłogę zakładu pogrzebowego. Według rozumowania Barnabasa powinna być wdzięczna, że nie kazał jej polerować każdego skrawka szmatą i na kolanach!
Co jakiś czas wskazywał dziewczynce pominięte przez nią fragmenty.
Irmina Miller pojawiła się jakieś pół godziny później. Kobieta skromna i cicha, wiekiem blisko Barnie’ego. Miała półdługie, sięgające końcówkami do ramion jasne włosy. Wskazywały na to prześwity siwizny, którą dało się zauważyć, ale nie była na tyle mocna, żeby kobieta musiała się farbować.
Spojrzała ciepło na dziewczynkę i przeżegnała się po przekroczeniu progu. Zaraz przeszła z mężem do biura, gdzie zaczęli dyskutować. McArthur mogła słyszeć jak kobieta dopytuje o jej osobę, kim jest, skąd ją wytrzasnął. Pan Miller odpowiadał na wszystko, poburkiwał od czasu do czasu i łypnął złowrogo na dziewczynkę.
Zaczęła się ostrzejsza wymiana zdań, która skończyła się tym, że pani Irmina wyszła do Gwen, poinstruowała i razem z dziewczynką opuściły miejsce pracy Barnabasa.
A sam grabarz usiadł i pozwolił sobie na zapalenie papierosa. Nie był zadowolony.

| ZT dla wszystkich

_________________
Barnabas Miller
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Cmentarz  ♦ Sro Lut 21 2018, 11:58;

/początek

Styczeń, w odróżnieniu od wcześniejszych miesięcy, mijał zadziwiająco spokojnie. W pracy było wszystko w porządku, ze zdrowiem coraz lepiej, a na duszy sporo lżej. A chyba tego było mu teraz najbardziej potrzeba - wyciszenia. Miał czas, by poukładać myśli, ustalić nowe priorytety. Dlatego przestał się już zadręczać - przestał myśleć o tym co myślą inni, co robią inni, postanowił być po prostu...sobą. I nieważne co na to ludzie, których zdanie go zupełnie nie obchodziło.
Jak co tydzień, postanowił skierować swoje kroki na cmentarz. Tam czekały na niego dwie zasypane śniegiem mogiły- jego wujostwa oraz rodziców. Dzieliło je zaledwie kilka nagrobków, nie czekał go więc długi spacer. Przystanął przed pierwszym z nich, odgarniając ręką nadmiar śniegu, odsłaniając tym samym imiona swoich opiekunów - Maya i Benjamin. Ciocia May była starszą siostrą jego mamy a Vincent trafił do niej i jej męża, mając zaledwie cztery lata. Byli więc...od zawsze. Być może dlatego przeżył ich śmierć tak mocno ? Rodziców w zasadzie nie pamiętał. Były to zaledwie przebłyski, które równie dobrze mógł mu podsunąć umysł, gdy ten oglądał filmiki, które mama nagrywała. Wciąż miał je w Chmurze.
Zapalił znicz, postawił go na płycie i w milczeniu się modlił za ich dusze. Wiedział, że większość rówieśników pukała się w głowę, wiedząc, że jest wierzący i praktykujący, ale...w sumie co go to obchodziło?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t292-vincent-edams
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Cmentarz  ♦ Sro Lut 21 2018, 12:12;

/początek

Tay nie była wierząca, ale grób Chrisa odwiedzała regularnie. Teraz rzadziej, niż na samym początku, ale jednak nagrobek nigdy nie był zaniedbany. To, że zaczęła być z Theo też nie wpłynęło w żaden sposób na częstotliwość jej pojawiania się w tym miejscu. Zapewne kiedyś pójdą tu razem.. może. Może kiedyś o tym wszystkim porozmawiają. Na razie Taya raczej unikała tematu, a Chambers nie naciskał specjalnie. Kobieta nadal uważała, że to za wcześnie - chociaż ciężko powiedzieć czy za wcześnie na rozmowę o zmarłym mężu czy raczej za wcześnie ze względu na staż ich związku.
Jej życie też płynęło całkiem spokojnie, wydawało się, że wszystko idzie raczej w dobrą stronę. Szła zakutana w kurtkę, ciepły szalik, z rękami w kieszeniach, gdy zauważyła Vincenta przy grobach swoich bliskich. Po chwili zawahania ruszyła w jego stronę, cmentarz nie był duży, ale Chris został pochowany w dalszej jego części. Podeszła do mężczyzny siedzącego na ławeczce, pogrążony w myślach czy modlitwie nie zwrócił na nią uwagi. Oparła mu dłoń na ramieniu, stając obok, nie chcąc za bardzo przeszkadzać. W drugiej ręce miała spory znicz i wieniec z kwiatów odpornych na mróz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t182-taya-crimson#1299
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Cmentarz  ♦ Sro Lut 21 2018, 12:33;

Poczuwszy dłoń na ramionach, drgnął nieznacznie. Nie, nie spodziewał się żadnego ataku, przecież Ramirez by go nie klepał po ramieniu. Odwrócił głowę i uniósł spojrzenie ku Tayi.  Oczywistym, że jej się tu nie spodziewał. Nie unikał jej, ale jednak nigdy jej tu nie spotkał wcześniej. Zapewne  przybyła tu w tym samym celu co on - spotkać się z bliskimi, choć w sensie raczej metaforycznym.
- Hej. - uśmiechnął się delikatnie, po czym poklepał miejsce obok siebie na ławce. Jeżeli przyjęła zaproszenie, wrócił spojrzeniem na nagrobek. Westchnął cicho, rozcierając dłonie. Musiał sobie kupić cieplejsze rękawiczki.
- Uau. To już prawie sześć lat - powiedział z zadumą w głosie, patrząc na płytę. Złote litery połyskiwały w styczniowym słońcu - Maya, Benjamin Pierce. Zginęli śmiercią tragiczną. Wiek (oboje nie przekroczyli pięćdziesiątki). Data śmierci.  Niech spoczywają w pokoju.
- Idziesz do Chrisa? - zagadnął, choć było to raczej oczywiste
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t292-vincent-edams
Sponsored content
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Cmentarz  ♦ ;

Powrót do góry Go down

Cmentarz

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Similar topics

-
» Cmentarz
» Stary Cmentarz
» Cmentarz w Ohlsdorfie
» Cmentarz
» Cmentarz Wagańkowski

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Witaj w Rode! :: FABUŁA :: Okolice miasta-