Share|

Sklep

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
AutorWiadomość
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Sklep  ♦ Czw Lip 20 2017, 19:27;




SKLEP

Samoobsługowy, wielobranżowy obiekt handlowy, wyposażony w to, co akurat przywiózł transport z większego miasta. Mieszkańcy mogą tu kupić niemal wszystko, co niezbędne do życia. Przede wszystkim żywność, papierosy, alkohol i środki czystości. Ponadto nabyć tam można drobną elektronikę, baterie oraz artykuły przemysłowe. Niekiedy także artykuły ogrodnicze, czy budowlane. Za ladą stoi zazwyczaj wiecznie uśmiechnięta kasjerka Kate lub jej mąż. Towar w sklepie rozłożony jest na działy, każdy artykuł można znaleźć od kilku lat niezmiennie w tym samym miejscu. Wszystko mieści się w niewielkim, monitorowanym, dwupiętrowym budynku.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 37
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny: tanie papierosy, zapalniczka, kilka drobniaków, klucze do mieszkania, telefon

Pisanie Re: Sklep  ♦ Pią Kwi 06 2018, 14:34;

To miał być dobry dzień. Johnny nawet nie zaspał do pracy, co w jego wykonaniu było nie lada osiągnięciem. Nawet zdążył rano zjeść śniadanie, a to nie zdarzało się często. Dzisiaj też Malcolm miał wolne, więc nie będzie musiał użerać się z tym wrednym typem, dla którego najlepszą rozrywką w ostatnim czasie było przypominanie biednemu, porzuconemu przez "miłość jego życia" Johnnemu, że posuwa jego byłą i że robi to o wiele lepiej. Palant…
Ale dzisiejszy dzień miał być inny! Pełen nadziei na spokojny dzień w pracy, Johnny w swoim uroczym mundurku stanął za kasą, oparł łokcie na blacie, a brodę na dłoniach i obserwował swym zwykłym, niezbyt mądrym spojrzeniem krzątających się po sklepie klientów, kontemplując rzeczywistość i zastanawiając się, kogo też dzisiaj przyniesie wieczorem do Pechowca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 68
Reputacja: wróg publiczny
Ekwipunek podręczny: Torebka a w niej: pismo święte, herbatnki, różaniec, portmonetka

Pisanie Re: Sklep  ♦ Sob Kwi 07 2018, 22:33;

/ start

Hiacynta jak co rano udała się do kościoła na mszę. Nieco podejrzliwie przyglądała się nowemu księdzu, który za nic nie chciał dać się namówić na kupno nowego samochodu. A kto to widział, żeby ksiądz jeździł takim starym czymś, zamiast porządną i bezpieczną Multiplą? Początkowo chciała porozmawiać z wnukiem, by ten, jako mechanik, nakłonił księdza do zmiany samochodu. Szybko jednak porzuciła ten pomysł - jej koleżanki z kółka różańcowego doniosły, że młody Bucket wcale nie zerwał kontaktu z tą żydowską, bezbożną wycieruchą. Przeciwnie! Bezwstydnie się z nią prowadzał w dodatku nocując z nią w warsztacie! Tego dla Babci Wiadro było za wiele. Tyle go prosiła, błagała, żeby przestał. Nową, ułożoną pannę mu znalazła nawet. Wszystko na nic, nie kochał Charles swojej babci, rodziny jedynej. Od Boga też się odwrócił. Nie to, co Vincencik Edams. Ach, dobrotliwy Boże, dlaczegoś nie mógł uczynić, by to Vincencik był moim wnukiem? Powinna była modlić się o to żarliwiej.
Z tymi myślami zaszła aż do sklepu. Nie zbłądziła, szła tam zrobić zakupy na najbliższe kilka dni.
- A, niechże ta pogoda się już zmieni! Człowiek się poślizgnąć może i zabić na tych chodnikach! - rzuciła, zamiast "dzień dobry". - Powinniście odśnieżać i wysypywać piach przed wejściem!
Z tymi słowami skierowała się w stronę działu warzywnego. Potrzebowała kilku główek czosnku i cebuli, a także kapusty. Fasolka też by się przydała, żeby można było zrobić kilka słoików dla księży. Zmarszczyła oczy patrząc na ceny. Otworzyła torebkę by znaleźć w niej opakowanie z okularami lecz się okazało, że zostawiła je w domu.
- Halo?! Halo?! - zawołała w stronę Moore'a. - Jest tu jaki pracownik?! Pomocy!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t106-babka-wiadro#303
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 37
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny: tanie papierosy, zapalniczka, kilka drobniaków, klucze do mieszkania, telefon

Pisanie Re: Sklep  ♦ Nie Kwi 08 2018, 10:02;

Mijały minuty, a Johnny coraz bardziej tępym wzrokiem przyglądał się wchodzącym i krzątającym się po sklepie klientom. Panią Bucket, jak innych, nieco zignorował na początku, pochłonięty rozmyślaniem o cholera-wie-czym i ocknął się dopiero słysząc głośne "halo". Rozejrzał się to w lewo, to w prawo w nadziei, że może jednak ktoś tutaj oprócz niego jest, kogo mógłby wysłać na sklep, w końcu on stoi na kasie, ma odpowiedzialne zajęcie! Niestety, Malcolm miał wolne, właścicielka pojechała po towar. Nawet innych klientów nie było, taka pora. Został sam. Kurwa.
- Co się stało?! - zawołał w stronę babci, licząc na to, że nie będzie musiał ruszać tyłka, a sprawa rozwiąże się w mniej niż dwie minuty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 68
Reputacja: wróg publiczny
Ekwipunek podręczny: Torebka a w niej: pismo święte, herbatnki, różaniec, portmonetka

Pisanie Re: Sklep  ♦ Nie Kwi 15 2018, 23:07;

Hiacynta sięgnęła po jedną z wyłożonych w kartonach główek czosnku i obejrzała ją dokładnie mrużąc oczy. Jakiś taki mały był, może chiński? Nie powinni sprzedawać chińskiego czosnku, podobno był napromieniowany i mógł szkodzić jelitom.
- Po ile ten czosnek!? - zaskrzeczała wymachując ręką. - A fasolka!? Ale nie ta w puszceee!
Jej pytania sugerowały, że Johnny chcąc nie chcąc będzie musiał do niej podejść.
- Znowu poprzestawialiście towar!? Gdzie teraz są kartofle?! - pytała niestrudzenie dalej. Moore mógł być pewien, że gdy tylko zjawi się obok, Babcia Wiadro zmierzy go swoim sokolim wzrokiem, który co prawda nie widział cen na produktach, ale doskonale wyłapywał kto z kim chadza i oceni czy był w niedzielę w kościele. Drugą ręką sięgnęła po dorodną główkę cebuli i obejrzała ją dokładnie. Może była przygnita? Nigdy nic nie wiadomo.
- Gdzie Malcolm? On zawsze wszystko wie!
Hiacynta lubiła Malcolma. A Malcolm lubił Hiacyntę. Bynajmniej nie dlatego, że była uroczą, starszą panią. Zawsze kupowała dużo cebuli i czosnku z fasolą, a także majtki na wyprzedaży. No i zawsze zachęcała koleżanki do kupowania tutaj, gdy zdarzały się jakieś okazje. Dostarczała klienteli, a Malcolm mógł sobie przyznać premię. Dodatkowo, dobrze mówi ly o nim wszystkie członkinie kółka różańcowego, a posłuch był przecież ważny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t106-babka-wiadro#303
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 37
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny: tanie papierosy, zapalniczka, kilka drobniaków, klucze do mieszkania, telefon

Pisanie Re: Sklep  ♦ Pią Kwi 20 2018, 13:47;

Kurwa, pomyślał Johnny. A miał być taki dobry dzień! Niestety, ktoś musiał przyjść i wszystko zepsuć. Westchnął i pokręcił głową. Znał babcię Wiadro, przynajmniej z widzenia. I wiedział, a raczej domyślał się, że nie jest jej ulubionym kasjerem-sprzedawcą. To akurat głównie dlatego, że raczej stronił od "zaprzyjaźniania się" z klientami, bo i po co. Raczej zachowywał chłodną, profesjonalną uprzejmość wobec wszystkich jednakowo. No, może czasem był trochę burakiem, ale tylko czasem!
- Idę! - zawołał wreszcie po kilku długich minutach, podczas których babcia narzekała na poprzestawiane towary. I wtedy usłyszał słowo, a dokładniej imię klucz. Malcolm. Kurwa, pomyślał raz jeszcze i powtórnie westchnął. Tylko nie on. Warknął jeszcze kilka niezbyt uprzejmych słów pod nosem, wygramolił się ze swojego stanowiska. Nie jest gorszy od Malcolma. Też potrafi robić wrażenie na staruszkach. Prawda?
- Malcolma dzisiaj nie ma - odparł ze sztuczną uprzejmością, idąc w stronę pani Bucket. Nie będzie gorszy od tego kretyna! Też potrafił być jak on! Nawet się sztucznie uśmiechnął, gdy stanął tuż obok niej. - Czosnek jest po dwa pięćdziesiąt za trzy sztuki, fasolka jest na regale po prawej na samym dole, siedem dwadzieścia za kilo, kartofle zaś, droga pani, są przy wejściu na dział warzyw i owoców, bo dzisiaj jest promocja, trzy kilko w cenie dwa i pół - wyrzucił z siebie na jednym wydechu, pokazując każdy z wymienianych produktów palcem, co było nie lada osiągnięciem przy kondycji jego płuc. Skończywszy swój wywód, stanął prosto, jak napięta struna, nie wiedząc za bardzo, czy powinien jej to wszystko podać, czy coś... Nie był przyzwyczajony do bycia pomocnym pracownikiem sklepu, dlatego tylko uśmiechał się dalej, aczkolwiek z coraz większym wysiłkiem. - W czymś jeszcze mogę pomóc? - wycedził trochę przez zęby. - Teraz jestem sam, muszę zaraz na kasę wracać... - Popatrzył na nią z nadzieją.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Sklep  ♦ ;

Powrót do góry Go down

Sklep

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 1 z 1

Similar topics

-
» Sklep Odzieżowy
» Sklep z bronią "Trebusz"
» Sklep Warzywny
» Sklep Płatnerski
» Sklep z truciznami

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Witaj w Rode! :: FABUŁA :: Rode :: Dzielnica Południowa-