Share|

Speluna "Pechowiec"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Speluna "Pechowiec"  ♦ Czw Lip 20 2017, 17:09;




SPELUNA „PECHOWIEC”


Wiecznie skrzypiące drzwi są pierwszym punktem charakterystycznym tego miejsca, poza wystrojem, obsługą oraz – oczywiście – klientelą. Proste krzesła stojące przy równie prostym barze, za którym zazwyczaj można spotkać barmana o imieniu Jim, podającego klientom podłe alkohole. W pracy wspomaga go zwykle kelner – Brice, obsługujący gości przy nielicznych, okrągłych stolikach po drugiej stronie lokalu. Jedno z krzeseł tam stojących ma poluzowaną śrubę, w efekcie czego chyboce się na wszystkie strony przy najmniejszym ruchu. Legenda głosi, że to od czasu tego feralnego krzesła, speluna nosi taką, a nie inną nazwę. Równie skrzypiącą jak drzwi podłogę speluny nieustannie zamiata niezastąpiony sprzątacz imieniem Chester. Renomę lokalu dopełnia fakt odbywających się tam regularnie walk na pięści. W ten sposób część mieszkańców usiłuje spłacić swoje długi, czy dorobić trochę grosza.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 52
Reputacja: celebryta
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Speluna "Pechowiec"  ♦ Czw Lip 27 2017, 00:14;

Silver siedział przy jednym ze stolików w swoim lokalu. Dziś było wyjątkowo ruchliwie, od samego otwarcia - a otworzyli nieco wcześniej. Już od godziny grał w karty z jednym ze swoich przydupasów, Tomem. Zagryzł zadowolony cygaro i uśmiechnął się szeroko, ponieważ w końcu zgarnął pulę. Wcześniej przegrywał, co powoli zaczynało działać mu na nerwy.
- Widzisz, kurwiu? Mówiłem, że wyjdzie na moje - zarechotał zbierając kredyty ze stołu. Grafik Silvera był dziś wyjątkowo napięty. Najpierw musiał przypilnować lokalu, wcześniej natomiast upomnieć żonę, że jeśli jeszcze raz krzywo na niego spojrzy to wyłupie jej oczy. Wtedy by się okazało, kto może krzywo patrzeć.Później leciał jego ulubiony serial "Życie w NeoZugguracie", w którym z zapartym them śledził wątek czworokątu miłosnego pomiędzy jednymi z głównych bohaterów: Ravenem, Theresą, Rorym i Aaronem. Zaraz po nim emitowano serial "Kroniki Wampirów", gdzie wyprawiały się takie rzeczy, że dupa mała. Wieczorem zaś trzeba było przypilnować chłoptasiów, żeby nie roznieśli mu piwnicy.
Rozmyślał o ostatnim, kiedy podszedł do niego kelner Brice i szepnął coś na ucho. Silver wysłuchał go z uwagą a następnie uśmiechnął się.
- Niech mają na nich oko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Speluna "Pechowiec"  ♦ Pon Wrz 11 2017, 23:03;

/pierwsza połowa sierpnia

To był koniec pracy fabryki na ten tydzień, bez wypadków, opóźnieniem. Może nawet wypracują w tym miesiącu premię, a to znaczy, że robotnicy bez problemu zapłacą kilka kolejnych tygodniówek za mieszkania. Czas na trochę luzu, na kilka kolejek w tej spelunie. Jukka wraz z brygadą zabrał się do Pechowca, postawi kolejkę, wysłucha serię grubych żartów, które się pewnie niespecjalnie zmieniły od jakiegoś pół wieku. Poza tym dowie się o jakiś problemach, długach i wszystkim tym, o czym lepiej wiedzieć zawczasu. A szczególnie Bostwick był zainteresowany, co ludzie gadali o powrocie Clinta po urlopie. Majster po wypadku był chyba w lepszym stanie, niż przed, ale Jukka życzyłby sobie, aby nikt nie wdawał się w szczegóły.
Po pierwszej kolejce rozmowa rozbiła się na kilka podzespołów, ktoś narzekał na ogary, a ktoś inny rozprawiał o tyłku jakieś kelnerki. Jukka siedział przy końcu baru i potakiwał wynurzeniom Scotta i Hanka na temat niuansów w hodowli chocobonsów, gdyż obaj wychowali się na farmie pod miastem, ale bardziej im się opłacało iść do fabryki, niż próbować utrzymać małe gospodarstwo, bo teraz to bardziej się opłaca chów na skalę przemysłową.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t189-jukka-bostwick#1378
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Reputacja:
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Speluna "Pechowiec"  ♦ Wto Wrz 12 2017, 01:31;

/początek

W Pechowcu wrzało, a na zapleczu wciąż przewijali się kolejni, coraz to bardziej parszywi dłużnicy, bądź inni pracownicy Silvera. Torres po skończonej pracy zdecydowała się więc stamtąd jak najszybciej ulotnić, dla odmiany poobcować nieco też i z ludem prawdziwie pracującym. Ona również skończyła swoją pracę na dziś, torbę z przenośnym zestawem do tatuażu rzuciła pod bar, na przechowanie. Jim zawsze dobrze opiekował się jej dobytkiem w zamian za niewielką przysługę. Jedną z tych, których żona od dawna mu szczędziła.
Klientela lokalu z godziny na godzinę coraz bardziej głośna i coraz bardziej pijana mogłaby gdzieś w środku jej czarnej duszy zachęcać do wzniecenia tego wieczora maleńkiej rozróby, kończącej się powybijanymi zębami i podsunięciem kilku nowych dłużników Silverowi, jednak nie dziś. Nieco inną psotę obmyślała właśnie Torres, leniwie sącząc bimber przy barze i przysłuchując się rozmowom. Jeden z dwóch tępaków Silvera - Fred, czy tam George, Misty nigdy ich nie rozróżniała - chwalił się głośno, jak to niedawno wytargał za kudły dziwkę Hannona, Masonównę. Ktoś inny głośno skarżył się na usługi Franceski, która nie podoławszy w rozpaleniu sześćdziesięcioletniego konara, nie przebierając w słowach zaproponowała klientowi terapię z użyciem jadu węża.
Torres skrzywiła się i upiła kolejny łyk, krzyżując spojrzenia z Bostwickiem, który wyglądał na bardziej zainteresowanego pływającym włosem w szklance kolegi, niż na toczących się wokół niego rozmowach. Pamiętała bardzo dobrze, że na interesy z mężczyzną narzekać nie mogła, może więc ponownie będzie potrzebowała drobnej przysługi? Leniwie skinęła głową w stronę wyjścia i zaraz wyszła, omijając po drodze dwóch rozsierdzonych klientów, którzy lada chwila swoją słowną przepychankę zamienią w regularną bijatykę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Speluna "Pechowiec"  ♦ Wto Wrz 12 2017, 22:08;

A temat hodowli chocobosów rozszerzał się nieubłaganie, jak wszechświat. Scott zaczął opowiadać o jakieś paskudnej chorobie zakaźnej wyrośniętych kurczaków, a niestety opowieść swą snuł wypełnioną wieloma dygresjami, które były często związane z rodzinnymi anegdotami. Co gorsza Jukka czynnie słuchał i rzucał nawet strategicznymi pytaniami, choć sytuację ratował Hank z swoimi złośliwościami, którymi wytrącał z równowagi bratanka albo zięcia, Bostwick nie potrafił dojść pokrewieństwa obu robotników. Piwo było na tyle podłe, że nie poprawiało położenia, nawet przeciwnie.
Dostrzegł kręcącą się Torres, w końcu Pechowiec był jej miejscem żerowania. Chwilę jeszcze pozostał w świecie tradycyjnego rolnictwa i jego bolączek by następnie wyciągnąć papierosa od współpracownika. Nie obyło się oczywiście bez uwag, że pana inżyniera to nie stać na fajki. Bostwick zbył to bezradnym rozłożeniem rąk i już wymijał krewkich bywalców baru. Wyszedł przed bar, zapach niewiele się zmienił, jedynie było trochę chłodniej. Światło z nielicznych lamp było mętne. To, że świeciła się co druga nie wynikała z oszczędności, bo lampy solarne kosztowały tyle, co nic, a raczej z niechęci ludzi Pechowca to bycia tak bardzo na widoku.
Jukka rozejrzał się za Misty, która kręciła się gdzieś przy zaułku.
- Beznadziejny wieczór, Torres - odezwał się do dziewczyny. Wyżebrany papieros schował do kieszeni koszuli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t189-jukka-bostwick#1378
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Reputacja:
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Speluna "Pechowiec"  ♦ Sro Wrz 13 2017, 19:55;

Torres czekała w zaułku, nucąc pod nosem tylko sobie znaną melodię, dzięki czemu Jukka mógł znaleźć ją w półmroku bez większych trudności. Ukrytą przed światłem latarni jej niemal przezroczystą twarz oświetlił tylko na chwilę płomień zapalniczki. Wolała oszczędzić sobie rozmów w Pechowcu, sprawa bowiem była zbyt delikatna. Ostatnia partia zamówionego u mężczyzny towaru okazała się być warta swojej ceny, tym razem jednak nie to leżało w obszarze zainteresowań przemytniczki. Było to coś znacznie cenniejszego.
- Beznadziejny - potwierdziła, spoglądając poza ramieniem Jukki na pustą ulicę. - Bardzo sobie cenię naszą znajomość i nie mam tobie nic do zarzucenia, dlatego mam dla ciebie coś ekstra - filigranowa postać wyciągnęła dłoń, dając tym samym mężczyźnie przyzwolenie, by podszedł bliżej. Wszystko w ramach niezbędnej dyskrecji, o tym Bostwick już powinien wiedzieć. Ich łącznikiem, a zarazem zaufanym człowiekiem Misty był zatrudniony w fabryce woźny Alfonso. On to właśnie, na samym początku pracy zweryfikował także rozsądek jej ulubionego pracownika fabryki, czy aby nie rozpowiada, z kim robić zwykł interesy... Oraz czy nie kręci czegoś na boku. Dlatego kobieta pozwoliła sobie na określoną granicami rozsądku szczerość.
- Tym razem nawet nie pobrudzisz sobie rączek - ściszyła głos do szeptu, nawet nie próbując dojrzeć jego twarzy w nikłym świetle rozżarzonego papierosa. W międzyczasie w Pechowcu zawrzało, jakiś kufel rozsypał się w drobny mak. Kolejny nieborak zaciągnął właśnie dług u Silvera.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Speluna "Pechowiec"  ♦ Czw Wrz 14 2017, 21:33;

Idąc za spojrzeniem dziewczyny i Jukka obejrzał się w stronę wylotu zaułku czy ktoś się nie wytacza z Pechowca. Bardziej z zawodowego przyzwyczajenia, niż obawy, że przygodny przechodzień jeszcze coś zarejestruje, co najwyżej uzna spotkanie za tradycyjną transakcję ciało za pieniądze. Bez różnicy.
A skoro mieli za sobą kurtuazję, to przyszedł czas na interesy, to Bostwick niemal się rozluźnił. Krótkim skinieniem przyjął jej ocenę, która nie była na wyrost, w końcu w tym interesie żaden nieudacznik długo nie zostanie. Podobnie osoba mało uważna, więc Alfonso, kiedy obserwował również był obserwowany. Jukka poprzez fabrykę pilnował spraw wielkomiejskich, ale Rode również mogło liczyć na pewne jego zainteresowanie, choć niekoniecznie ze względu na wszelkie extra i bonusy.
- Zazwyczaj nie muszę ich i tak brudzić po łokcie - odpowiedział podchodząc bliżej Misty. Właściwie tym faktem mógł mierzyć swoją skuteczność.
Jukka pochylił się nad Torres, żeby lepiej słyszeć, co ma do powiedzenia.
- Co więc potrzebujesz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t189-jukka-bostwick#1378
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Reputacja:
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Speluna "Pechowiec"  ♦ Pią Wrz 15 2017, 02:31;

- Świetnie - podsumowała, chcąc już przejść do sedna. W międzyczasie jeden z awanturników zaliczył najpewniej bliski kontakt z jednym z krzeseł, na co rozległ się głośny trzask.
- Zapewne nieobcy ci jest fakt, że nie tylko ja od czasu do czasu potrzebuję drobnych przysług. I wiem, że współpracowałoby nam się jeszcze lepiej, gdybym wiedziała kto, co i komu dostarcza. Może ktoś z twoich kumpli zaczął nagle szastać pieniędzmi? - Albo nagle zaczęły znikać sprzęty, które nie trafiły później w ręce panny Torres, a mogłyby być potencjalnie ciekawe. Niestety, nie wszędzie mógł dostać się byle woźny i to bez wzbudzania niczyich podejrzeń. A dobrze jest znać ruchy potencjalnych konkurentów.
- Dobrze zapłacę za garść informacji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Speluna "Pechowiec"  ♦ Pon Wrz 18 2017, 22:25;

Jukka zawiesił na swojej rozmówczyni ciężkie spojrzenie. Tego co mu proponowała nie nazwałby niebrudzeniem sobie rąk, wręcz odwrotnie, no jak dotychczas był neutralny czy raczej stanowił element obojętny w układzie Rode.
- Pieniądze są drugorzędne. - Gdyby o nie mu chodziło, to by się łajdaczył dalej w imię swojej rodziny w Nowym Jorku. Bez kasy dalej robiłby wiele z tego czym się obecnie zajmował. Bostwick, jednak dalej rozważał jej propozycję.
- Jeśli mam na ciebie stawiać Misty, to powiedz mi, dlaczego ty jesteś tym czarnym koniem w Rode? - W końcu reprezentował też pewne grupy z Nowego Jorku i Waszyngtonu, z pewnością nie tylko oni mogli być zainteresowani kontrolą tutejszego węzła. A jego kontrola może zależeć  od tego z kim się powiążą. Po trzech latach szykowania podłoża czas było na ekspansję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t189-jukka-bostwick#1378
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Reputacja:
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Speluna "Pechowiec"  ♦ Sro Wrz 20 2017, 18:56;

Nikt nie był w Rode elementem całkowicie obojętnym, o czym pan Bostwick, jeśli będzie miał takie szczęście, może się prędzej, czy później przekonać. Warto było więc stanąć po właściwej stronie. Czyja to będzie strona, o tym zapewne zdecyduje sam.
- Możemy pomóc sobie nawzajem. Bo w przeciwieństwie do większości elementu z pechowca jestem naprawdę otwarta na propozycje - z wyraźnym zaznaczeniem słowa naprawdę, które miało tu znaczenie kluczowe. Oczywiście, jeśli Jukka nadstawiał trochę uszu i orientował się, w jaki sposób większość zawierała tutaj współpracę z obywatelami chcącymi dorobić na czarno grosiwa do domowej sakiewki względnie na alkohole, co obywatel, to zwyczaj. Misty zaś miała plan, wizję. Łby zwykła urywać jedynie w ostateczności i nie czekała bezczynnie, aż komuś nie spodoba się jej działalność.
- Myślę, że Rode stać na więcej, niż speluna i kilka ledwie przędących interesów - dodała, odwzajemniając przenikliwe spojrzenie towarzysza - Jeśli nie pieniądze, to...? Słucham propozycji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Speluna "Pechowiec"  ♦ Pią Wrz 22 2017, 20:55;

Gdyby miał się opierać tylko na miłośnikach Pechowca, to pewnie nawet nie wystawiałby nosa spoza fabryki. Zdecydowanie więcej ryzyka, niż korzyści i to i tak wątpliwej jakości. Historia uczył, że im ciszej prowadzi się interesy tym później coś się wysypuje. A akurat Jukka to życzyłby sobie, żeby w ogóle woda pozostała niezmącona.
- Wpływy - odpowiedział prosto, bez emocji. - Bardziej opłacalne dla ludzi, których reprezentuję, będzie zwiększenie udziału w rynku. Barter - taka tradycja Rode. - Tym bardziej jeśli miasto ma się zmienić, przyda się wzajemne wsparcie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t189-jukka-bostwick#1378
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Reputacja:
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Speluna "Pechowiec"  ♦ Sob Wrz 23 2017, 22:43;

- Widzę, że się rozumiemy - mruknęła odrobinę ciszej, kiedy wewnątrz lokalu znowu zawrzało. Na niczym nie zależało jej bardziej, niż na spokojnym prowadzeniu interesów... No, może jeszcze poszerzeniu wpływów, w czym pomogą informacje, którymi miał się z nią podzielić Bostwick. Przysługa za przysługę, układ jak najbardziej odpowiedni, jednakże...
- Twoi mocodawcy czekają na znak tylko z twojej strony? Jeśli masz wspólników, znajdzie się coś i dla nich. - O mocodawców nie pytała z czystej uprzejmości, a jedynie upewniała się, że nic jej nie umknęło. Zaglądanie przez ramię ludziom, których zatrudnia nie leżało w jej interesie. Po to ostrożnie dobierała współpracowników.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Speluna "Pechowiec"  ♦ Nie Wrz 24 2017, 15:09;

Skinął głową, a czemu nie mieli się dogadać w końcu oboje są ludźmi, którzy mają swoje sprecyzowane cele i akurat są ze sobą zbieżne. Bostwick szybko kalkulował, a skoro Misty radziła sobie w Rode wystarczająco długo, że lepiej było ją mieć po swojej stronie, niż grać jej na przeciw.
- Na razie tym nie musisz się martwić. A góra w pełni na mnie polega - dodał spokojne. Zresztą nie kłamał, nie było co tracić zasobów na miasto.
W Pechowcu było jeszcze chwilę słychać krzyki, nawoływania, które zwieńczył głuchy łomot, jakby stół spotkał się z podłogą lub krzesło ze ścianą. Chyba właśnie następowało zwieńczenie wieczora w spelunie.
- Na dobry początek Ethan Brown z portu, coraz częściej potrzebuje leków z drugiego obiegu. - Pan Brown był szefem brygady spawaczy i został z nim chyba tylko, dlatego, że był najstarszy i potrafił dobrze przegrywać kart do kierownika zakładu naprawczego. A jednak, gdy ktoś nie chciał lub nie mógł zwrócić się po pomoc do przychodni, to  mógł szukać szczęścia tam, choć akurat w tym wypadku szansa na pogorszenie swego stanu wypadała jeden do jednego. Nie brakowało ludzi, którzy podejmowali ryzyko, a Ethan potrzebował dostaw.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t189-jukka-bostwick#1378
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Reputacja:
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Speluna "Pechowiec"  ♦ Pon Wrz 25 2017, 22:09;

- Na dobry początek... - Dłuższą chwilę wpatrywała się w niego uważnie. Równie dobrze oboje mogli odmówić współpracy, wykpić się i nie mieć nic. Torres nie urodziła się wczoraj, a na tych ulicach żyła, odkąd tylko sięgała pamięcią. Miała więc co zaoferować Bostwickowi w zamian za garść informacji. - Ty to dobry chłopak jesteś, kolega dostanie leki - zaświergotała cicho, uśmiechając się szerzej. Dostała to, czego na tę chwilę chciała, mogli rozejść się w pokoju, każde do swoich obowiązków. Chwilę jej zajmie dowiedzenie się, czego konkretnie Brown będzie potrzebować. Z nim nie będzie rozmawiać osobiście, dla bezpieczeństwa pośle tam Alfonso. Wycofała się o krok.
- Żadnych więcej pytań? Do zobaczenia później, nie musisz spieszyć się z wiadomością. Ma być dobrze, niekoniecznie szybko - rzuciła na pożegnanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Speluna "Pechowiec"  ♦ Wto Wrz 26 2017, 21:11;

Na ocenę lub komplement ze strony dziewczyny Jukka lekko się uśmiechnął, choć krzywo. Dobry to szerokie pojęcie, a w jego przypadku ograniczało się głownie do dobry fachowiec, to bez dwóch zdań było zgodne z prawdą. Na następne pytania pokręcił głową przecząco, na razie nie miał co pytać.
- Jak się pojawią, wiem jak się kontaktować. Wszystko w swoim czasie - dodał spokojnie. Nigdy mu się nie spieszyło, nawet w sytuacjach kryzysowych, do których miał nie dopuszczać, ale całego świata nie da się kontrolować.
Misty oddaliła się w sobie znanym kierunku, a Jukka został jeszcze w zaułku, po chwili dopiero wyszedł na ulicę. Rozejrzał się po okolicy, podszedł do jakiegoś lumpa i podał mu papierosa, który stał się jego wymówką do wyjścia. A potem wrócił do Pechowca akurat ktoś sprzątał szczątki krzesła. Jeszcze jedna kolejka i do domu.
/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t189-jukka-bostwick#1378
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 47
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Speluna "Pechowiec"  ♦ Wto Paź 24 2017, 20:05;

/ druga połowa sierpnia
/ początek

Bobby wszedł do Pechowca z jakby nie patrzeć pewnego rodzaju trwogą. Po pierwsze nie pił już blisko tydzień i czuł się jak gówno i tak samo zresztą wyglądał; po drugie był ubogi jak stara lafirynda której nikt już nie chce, po trzecie spierdolił zadanie od Silvera i jakoś nie udało mu się dotrzeć do Max osobiście by odzyskać dług. To ostatnie sprawiało, że jednak wcale nie chciał tu być ale było już za późno. Jim przywołał go do siebie skinieniem. Oparł się o kontuar i podał barmanowi łapę na przywitanie. Znali się dobrze, Bobby spędził tu większą część czasu dzieciństwa swojej córki i syna, który Bóg jeden wie gdzie jest i co robi.
- Cześć Jim. Silver jest w humorze czy przyjść innym razem?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t227-bobby-barlow#2774
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 52
Reputacja: celebryta
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Speluna "Pechowiec"  ♦ Wto Paź 24 2017, 21:03;

Dzień nie zaczął się dobrze. Może i dostał cynk, ale i tak musiał się stawić na przesłuchanie do tego piździelca, Riosa. Pierdolony Latynos powinien pracować w hotelu w północnej, przy sprzątaniu pokoi. A nie na komisariacie. Z przesłuchania wyszedł cało, nic na niego nie mieli. Prawda była jednak taka, że po prostu miał farta. Musiał jednak wysłać tu i ówdzie kilku ludzi, żeby odpowiednio zasłonić swoje dupsko. Alibi miał, trzeba było je tylko umocnić.
Jim stał za ladą barową i wycierał szklankę. Widząc Barlowa skinął głową na powitanie. Dawno go tu nie widział. Już myślał, że zachlał się w tej swojej przyczepie na śmierć.
- Trudno powiedzieć - przyznał. - Był dziś na komendzie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 47
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Speluna "Pechowiec"  ♦ Wto Paź 24 2017, 21:47;

Wiadomość go nie zaskoczyła. Silver już nie raz i nie dwa bywał na komendzie i póki co nie docisnęli go do muru na tyle mocnymi dowodami by go przyskrzynić. Sukinsyn musiał mieć albo dobre haki na wyższych urzędników albo wtyki pozwalające na czas uporządkować nieład w otoczeniu.
- Jest u siebie?
Widok tych wszystkich alkoholi za plecami Jima był przytłaczający i kurewsko pociągający, na szczęście nie miał przy sobie grosza choć nie powstrzymałoby go to przed zdobyciem trunku, jakiegokolwiek dodajmy. Powstrzymywała go tylko silna wola, choć słabnąca z każdym dniem zmagań. Delirkę już przeszedł. Całe szczęście że Summy nie było w pobliżu w owym czasie.
- Nie zostawił przypadkiem żadnej wiadomości dla mnie czy coś w tym rodzaju?
Ściszył głos.
- Kiedy szykuje się tutaj jakieś mordobicie? Wziąłbym udział.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t227-bobby-barlow#2774
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 52
Reputacja: celebryta
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Speluna "Pechowiec"  ♦ Wto Paź 24 2017, 23:17;

- Jest na dole - Jim skinął głową w stronę przejścia dla pracowników. Jak Barlow wiedział, znajdowało się tam też zejście do piwnicy. Barman łypnął na Bobby'ego podejrzliwie, gotów dać mu w gębę jeśli ten sięgnie po którąś z butelek bez pytania. To, że Barlow był pijakiem, wiedział przecież każdy. Nawet gówniarzeria. Pijakiem i świrem. Poprzednie pokolenie śmiało się z Pankhursta, obecne nastolatki wytykają palcami starego młodej Summy.
- A jesteś w stanie? W ryj raz dostaniesz i możesz paść jak betka - przewiesiwszy sobie ścierę przez ramię kiwnął ręką by mężczyzna wszedł na zaplecze. Znał przecież drogę.
Silvera zastał w piwnicy lokalu; zobaczyć go mógł już jak schodził po schodach. Wszystkie skrzynie poustawiane były przy ścianach, dzięki czemu po środku zostało dużo miejsca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 47
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Speluna "Pechowiec"  ♦ Wto Paź 24 2017, 23:38;

Może nie wyglądał najlepiej, był wyraźnie blady i słaby. Mimo tego spojrzenie miał już inne, bardziej bystre i przyczajone. Pijak i świr niby ten sam ale jednak już inny. Odbił się powoli od kontuaru i zerknął w zejścia do piwnicy. Zatrzymał wzrok jeszcze na chwilę na butelce wódki i oblizał się, jednak szybko odwrócił wzrok.
- Daj mi dobrego kielicha to dam radę nawet dwóm.
Odparł hardo do Jima i poszedł znaną sobie drogą ku spotkaniu z Silverem. Zszedł po schodach po piwnicy i wszedł do niej bez większego wahania, wyciągając rękę na powitanie ku Johnowi.
- Witaj John. Słyszałem o tym, że komisariat znów bezskutecznie wezwał Cię na przesłuchanie. Mam nadzieję, że psy jedyne co zwietrzyły to smród własnych dup.
Zatrzymał się, czekając na reakcję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t227-bobby-barlow#2774
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 52
Reputacja: celebryta
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Speluna "Pechowiec"  ♦ Czw Paź 26 2017, 23:02;

Mężczyzna przestawił jedną ze skrzyń z alkoholem i potarł dłonią ogoloną głowę. Spojrzał na Barlowa uważnie. Znowu wcięło pijusa pierdolonego jak był potrzebny. Jebany łachmyta, pomyślał nieładnie o pracowniku. Uścisnął mimo to jego dłoń.
- Wezwali - przytaknął. - Żeby się nie zesrali. Powiedz mi lepiej czego się dowiedziałeś o Masonównie?
Sprawę sprzętu zostawił dla siebie. Wiedział, że niczego na niego nie znajdą nawet, jeśli w tym przypadku pomogło mu jedynie szczęście. Tym lepiej. - Jak tam twoja córka?
Nie obchodziła to Summy. Lubił jednak od czasu do czasu pokazać, że troskliwie interesuje się życiem swoich pracowników. Albo przypomnieć, że wie to i owo. Kwestia interpretacji. Podniósł kolejne pudło by postawić je przy schodach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 47
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Speluna "Pechowiec"  ♦ Sob Paź 28 2017, 23:59;

Zadał pytanie retoryczne. Barlow gówno wiedział o Max, natomiast jego budzący się do życia kryminalistyczny umysł podsunął mu wizję idealnego nacisku na Masonównę. Postanowił zaryzykować.
- Niczego poza jedną rzeczą wartą uwagi, o której zapewne już myślałeś. Max ma siostrę kumplującą się z moją córką. Nie będzie problemem ażeby wykorzystać ją do stworzenia odpowiedniego sposobu przymusu.
W pewnym sensie liczył na to, że to pozwoli w pewien sposób ocalić mu skórę. Przynajmniej do czasu aż znajdzie odpowiedni sposób oraz niezbędne informacje. Zaświtało mu w głowie aby sprawdzić telefon Summy. Pytanie Silvera wzmogło czujność Bobby'ego, który odpowiedział bez namysłu i trochę nerwowo.
- Dziękuję, że pytasz. Moja córka ma się świetnie i jak na każdą nastolatkę przystało przechodzi trudny okres burzy hormonalnej. Nic wielkiego. Porozmawiajmy lepiej o tym, kiedy planujesz kolejne walki. Chciałbym sobie dorobić.
Przypocił się lekko. Nie wiedział do końca czy ze stresu czy z powodu oznak braku alkoholu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t227-bobby-barlow#2774
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 52
Reputacja: celebryta
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Speluna "Pechowiec"  ♦ Pon Paź 30 2017, 23:12;

- Siostrę, siostrę... wszyscy wiedzą, że ten chlejus, Marlin ma dwie gówniary - o tym, że jedna z nich trzymała się ze smarkulą Barlowa nie miał pojęcia, więc kolejną uszczypliwość sobie darował. Zmierzył mężczyznę wzrokiem. I co, tyle czekania na nic? Nie przyniósł mu żadnej przydatnej informacji? Górna warga Silvera drgnęła lekko, ale nic więcej.
- A syn? - dobrze pamiętał, że guwniak został powiązany z kilkoma napadami. Nie lubił, jak mu się bruździło w mieście. Chyba, że miało to odwrócić uwagę od innych spraw. Wyciągnął z kieszeni kamizelki papierośnicę i wyciągnął z niej papieros. Rzucił pudełko Bobby'emu, niech się częstuje.
- Niebawem. Muszę się zastanowić, kogo obstawi Heferth. Niech się ten piździelec zdziwi - zaciągnął się mocno i strzepnął popiół na betonową podłogę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 47
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Speluna "Pechowiec"  ♦ Pon Paź 30 2017, 23:47;

Zauważył drgnięcie i postanowił o tym pamiętać na przyszłość. Bóg jeden wie czy oznaczało to rychły wybuch czy raczej odpuszczenie grzechów.
- Chuj go wie gdzie on jest i co robi. Jedna morda do wyżywienia mniej. Dlaczego pytasz?
Nie było tajemnicą że młodzieniec nie widział autorytetu w swoim ojcu i poszedł swoimi ścieżkami, de facto bardzo zbliżonymi do tych którymi sam chadzał za młodu. Złapał w locie papierośnicę i po chwili wyciągnął z niej jedną sztukę. Z kieszeni zapalniczki wyciągnął zapalniczkę i odpalił fajkę, po chwili wypuszczając z ust kłąb dymu.
- Dzięki.
Uwadze Silvera nie uszło zapewne, że lewa ręka Bobby'ego lekko drżała. Oznaka odstawienia, nic więcej.
- Dasz mi znać, jak już będzie wiadomo kogo obstawił Pan Hazard?
Tego od kasyna było stać na konkretnego przeciwnika a Bobby jakby nie patrzeć młodzieniaszkiem już nie był, choć czuł się całkiem dobrze jeśli chodziło o mordobicie. Oddał papierośnicę, kładąc ją na jednej ze skrzyń.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t227-bobby-barlow#2774
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 52
Reputacja: celebryta
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Speluna "Pechowiec"  ♦ Wto Paź 31 2017, 00:53;

- Bo może mi narobić syfu - stwierdził krótko. Smarkacz widniał w kartotece za kretyńskie włamania. Barlow wiedział, że jak Jorah przypadkiem stanie się problemem, Silver nie będzie się cackał. Młody Barlow zapewne nagle wyjedzie z miasta.
Zerknął na Bobby'ego i jego ręce. Trzęsły się. Cały się, z resztą, pocił. Ile już nie chlał? Dwa dni? Cztery?
- Dostarczysz mi informacje o Masonównie, a przez trzy dni będziesz mógł tu chlać za darmo - przyczyniał się do wyniszczania rodziny Barlowa? Trudno, niewiele sobie z tego robił. Ważny był interes oraz to, że Bobby zrobi co mu się każe.
- Dam. Ale masz być ogarnięty i trzeźwy. Jeśli nie będziesz, to ci wpierdolę osobiście. Ale rozumiesz to, prawda? To dla twojego dobra, Barlow - przygryzł papieros i rozłożył ramiona, jak czuły i dobry wujek. Silver dotrzymywał słowa. A kiedy kogoś lał, to porządnie. Nie zawsze pilnował bo robić to tak, żeby nie było widać. Pamiętał o tym tylko, jak prał żonę. Co powiedzą dzieci Barlowa, kiedy zobaczą go poobijanego? Chociaż i tak zobaczą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 47
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Speluna "Pechowiec"  ♦ Sro Lis 01 2017, 20:30;

Barlow niespecjalnie przejmował się losem swojego syna. Mimo wszystko jednak gdzieś wewnątrz Bobby'ego zalęgła się trwoga o życie jedynego potomka z genitaliami jakiego posiadał. Jakby nie patrzeć on jeden mógł przekazać nazwisko dalej bo nie wierzył w córkę jeśli o to chodziło. Nic nie odpowiedział na słowa Silvera o swoim synu, nawet nie dał po sobie poznać że wewnętrznie coś go drasnęło.
- Z całym szacunkiem Baronie ale nie zamierzam już więcej chlać.
Strząsł popiół z papierosa i zaciągnął się mocno, ocierając pot z czoła.
- Oczywiście. No jacha.
Rozłożone ramiona Silvera wyglądały jak szpony, w których nie chciałby się jeszcze znaleźć. Nie teraz, może za jakiś czas gdy Barlow urośnie już we własne siły i możliwości wynikające ze znajomości, których wcale a wcale nie miał jeszcze.
- Będę się zbierał John.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t227-bobby-barlow#2774
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 52
Reputacja: celebryta
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Speluna "Pechowiec"  ♦ Sob Lis 04 2017, 18:04;

Silver uniósł wysoko brwi. Barlow nie zamierzał sięcej chlać!
- Haha! - zaśmiał się głośno i gardłowo. A to dopiero, a to dobre. Był gotów przysiąc, że wzruszyło go to stwierdzenie. Stary Barlow bez butelki z gorzałą w łapie. Widział wyraźnie, jak Bobbyego dopadała delirka. Nic to, postanowił na niego postawić. Kto nie ryzykuje, nie pije szampana.
- Dam ci znać, jak będziemy mieli ustalony termin, szykuj się - zaciągnął się mocno papierosem, dym wypuścił nosem. Jak byk, który miał zaraz zaatakować. Bądź smok, mający zaraz zionąć ogniem. - I dowiedz się, co słychać i tej pizdy, Mason.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 19
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Speluna "Pechowiec"  ♦ Sob Lis 18 2017, 16:04;

Lance pchnął skrzypiące drzwi "Pechowca" i omiótł lokal wzrokiem. Jima nie było za barem. Trudno, Brice będzie musiał go obsłużyć. Jim pewnie poszedł na posiedzenie do kibla. Bo zrezygnować z fuchy raczej nie zrezygnował.
Mimo niesławnej reputacji lokalu Lance bywał tu zaskakująco często. Zwykle ukrywał to przed Summy. Nie uważała, żeby przesiadywanie tutaj było dobrym pomysłem. Ciekawe, czy wiedziała, że jej ojciec też tu bywał? Lance nigdy jej nie uświadomił. Ani nie powiedział, że sam złapał tu niejedną fuchę. Nie spodobałoby jej się gdyby wiedziała co robił, żeby dostać pieniądze. Chociaż teraz to i tak bez znaczenia.
- Cześć Brice - rzucił, przysiadając na krześle barowym. - Nalejesz mi piwa? - pytał bardziej dlatego, że nie było Jima, nie dlatego, że wątpił je dostać.
- Jest tu gdzieś Silver?
Dowiedziawszy się, że jest zajęty Lance postanowił dopić piwo i wrócić później.
[zt]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t249-lancelot-mcdonald
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 46
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Speluna "Pechowiec"  ♦ Sro Lis 22 2017, 11:53;

---> początek

Rode to małe miasto, znało się wielu ludzi. Ciebie znali a ty znałeś ich. Ciężko było coś ukryć, uniknąć plotek, pomówień. Obgadywania na ambonie w kościele czy na kółku babek miejskich. Pechowiec był tym miejscem w mieście w którym plotki też nie omijały cię szerokim łukiem. Ale tutaj ludzie przychodzili nie dlatego by się pokazać, nie dlatego by nie wytykano Cię palcami wręcz przeciwnie. Bywając tutaj byłeś niemal skreślony w społeczeństwie. To była speluna. Taki mój przyczółek.
Znałem tu każdego i każdy mnie tu znał. Jak mnie widział?
Pijak, hulaka, moczygęba, ochlaptus. Kilka lat spędziłem przy barze, kilka długich lat to tutaj zalewałem się w trupa, tutaj marnowałem swoje życie. Tutaj marnowałem życie mojej żony i moich córek. To tutaj wszystko się kończyło. Butelka, tania wódka i brak umiaru.
Po niemal pół roku abstynencji ponownie uchyliłem drzwi. Skrzypiały jak zawsze, pierwszy krok i drugi przypominał mi o tym iż nie dało się tu wejść po cichu niezauważenie. Podłoga niczym szafa grająca nadawała ton moim krokom. Skierowałem się prosto do baru.
- Cześć Jim – uśmiechnąłem się lekko do starego towarzysza, nalewacza, polewacza. Jim był barmanem tutaj od zawsze. Kiwnąłem do kelnera i paru innych znajomych. Zdziwieni co, dawno nie gościłem i do tego byłem trzeźwy.
Odsunąłem drewniany stołek siadając przy barze, na jego blacie położyłem paczkę papierosów z której wyjąłem jednego papierosa.
Nie zamierzałem wdawać się z nim w głębszą dyskusję. Przyszedłem w konkretnym celu.
- Jest Silver? – rzuciłem, odpalając papierosa, w palcach trzymałem zapaloną zapałkę do czasu aż zgaśnie. Potem wrzuciłem ją do popielniczki której czystość odbiegała znacząco od normy. Tym się różnił Pechowiec od Tordivler. Zapewne też dlatego pracowałem tam a nie tutaj.
Zaciągnąłem się papierosowym dymem rozglądając się po lokalu w poszukiwaniu właściciela. Największego kozaka w mieście i raczej nie pechowca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t135-marilyn-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 52
Reputacja: celebryta
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Speluna "Pechowiec"  ♦ Sro Lis 22 2017, 20:48;

Silver przesiadywał na zapleczu. Od kilku dni był ciągle zajęty. Barlow zniknął, chyba znowu się zachlał. Pierdolony pijak, pomyślał. W "Pechowcu" wielu takich było, pierdolonych chlejusów marnotrawiących swoje życie i zdrowie na tani alkohol. O powód nikt nie pytał, byle tylko rachunek się zgadzał. Rzadko kiedy i mało komu sprzedawano na kreskę.
Masona znał tu każdy. Tak samo, jak jego relacje z córkami. Można by mu współczuć, można bi pogardzać. Silver miał to gdzieś. Ważne było to, że starsza Masonówna wisiała mu kupę kasy. Termin spłaty pierwszej raty był coraz bliżej.
Marlin zwrócił na siebie spojrzenie barmana i kilku klientów, którzy sączyli już któreś z kolei piwo. Syn marnotrawny powrócił do domu, rzec by się chciało.
- No, no, Mason - uśmiechnął się Jim wycierając szklankę. - Kopę lat. To co zwykle? - sięgnął po butelkę taniej gorzały, którą Mason miał w zwyczaju w siebie wlewać gdy przesiadywał tu regularnie. Pamiętał. Jim zawsze pamiętał klientów. - Pierwszy a mój koszt.
Nie czekając na odpowiedź nalał Marlinowi pełen kieliszek. Zakręcił butelkę i nie odstawił jej daleko. Żeby była pod ręką, na jej wyciągnięcie.
- Jest na zapleczu. Czegoś potrzebujesz? - kiwnął głową do Brice'a, który zabrał puste szklanki z jednego ze stolików i udał się w stronę przejścia dla personelu. Zapewne po to, by uprzedzić Silvera o gościu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 46
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Speluna "Pechowiec"  ♦ Czw Lis 23 2017, 12:27;

Nic nie odpowiedziałem na słowa Jima. Westchnąłem tylko w duchu, po czym spojrzałem na kieliszek który postawił przede mną. Czysta wódka w mniej czystym szkle. Przetarłem nadgarstkiem po suchych ustach, wydawało się, że są bardziej suche niż zwykle. Przełknąłem ślinę jakbym szedł przynajmniej dwa tygodnie przez pustynie Gobi bez kropli wody. Poczułem na skórze nadgarstka szorstki zarost.
- Taaak – mruknąłem – mogę wejść? – zapytałem Jima. Chwile oczekiwania na odpowiedź Jima wydawały się wiecznością. Jakbym chciał wypić i mieć to już za sobą. Starałem oderwać myśli od kieliszka, pierwszy raz od dawna pragnąłem się napić. Tak bardzo.
Ponownie przełknąłem ślinę, czułem jak nie chce przepłynąć przez gardło. Czułem jak zwalnia a w końcu się zatrzymuję.
- To, trochę prywatna sprawa – dodałem, próbując oderwać swoje myśli od kieliszka wódki.
Wyciągnąłem telefon z kieszeni kurtki. Taya musiała wiedzieć że nie będzie mnie kilka dni, mam nadzieję ze nie zrobi problemów. W końcu nie ma ludzi nie zastąpionych. Ale z tą ręką, generalnie musiałem mieć czas na zagojenie. Nie o ręke jednak mi chodziło, a o życie. O to co dzieje się w moim domu, w mojej rodzinie. Nie dawałem sobie rady i bałem się do tego przyznać. Wysłałem krótkiego smsa i schowałem telefon. Mogłem zaraz spodziewać się telefonu, dlatego wcześniej go wyłączyłem.
Zaciągnąłem się ponownie wypuszczając powoli dym przez szczelinę ust.
Po co ja tu przyszedłem, co mu powiem, nie miałem pojęcia. Musiałem improwizować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t135-marilyn-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 52
Reputacja: celebryta
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Speluna "Pechowiec"  ♦ Pią Lis 24 2017, 16:00;

Brice wrócił po kilku chwilach. Kiwnął ręką na znak, żeby Mason wszedł na zaplecze. Silver już czekał. Marlinowi nie mogło umknąć zainteresowanie wymalowane na jego twarzy.
- Proszę, proszę - odezwał się łysy - Marilyn Mason. Gdybym nie wiedział gdzie pracujesz pomyślałbym, że kopnąłeś w kalendarz.
W jakiej sprawie przyszedł? Maximy? Dobrotliwy ojczulek chciał pomóc zadłużonej córeczce? Słyszał, że mężczyzna rzucił picie. Dlatego też zdjął z półki najbliższą butelkę z whisky oraz dwie szklanki. Rozsiadł się przy niewielkim stoliku i zaprosił doń Marlina. Wyciągnął też papierosy i zapalił jednego. Zagryzając filtr wlał alkoholu do obu szklanek. Mason chciał rozmawiać? To najpierw będzie musiał się złamać. Silver z premedytacją podsunął whiskey w stronę gościa. Ze mną się nie napijesz? Okrutna zabawa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 46
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Speluna "Pechowiec"  ♦ Pią Lis 24 2017, 21:50;

Gdy Jim wrócił zagasiłem papierosa. Nawet go nie spaliłem do końca, chyba do połowy, zostało trzy porządne bachy. Wziąłem głęboki wdech ostatni raz spojrzałem na pełny kieliszek wódki.
Wszedłem do pokoju, pomieszczenia, gabinet, zwał jak zwał, siedział tam. Tak powtórzę jeszcze raz największy kozak w mieście. Wiedziałem gdzie się pcham, w paszcze lwa i to w dodatku w jego norze.
Kiwnąłem głową na przywitanie. Jeszcze nie wiedziałem co mam powiedzieć. Silver wiedział zapewne po co przyszedłem, niemal pół roku mnie tu nie było. Wiedział, że nie przyszedłem tu się napić, a on będzie tym wyjątkowym z którym to uczynię. Ale kto powiedział że nie ulegnę pokusie.
- To jak śmierć... - mruknąłem - Cześć John - rzuciłem, chyba nie wielu wiedziało jak ma na imię. Dla wszystkich był Silverem. A moje relacje? W tym co robiłem na pewno miał wiele ze mną wspólnego. Nasze relacje były dostateczne, tak dostateczne.
Usiadłem przy stoliku, podobno Silverovi się nie odmawia. Spojrzałem jak niesie szklanki, potem jak nalewa w nie alkohol, a potem jak przysuwa do mnie szklankę. Pierwsze koty za płoty. Jasne że się napije John. Jego spojrzenie mówiło wszystko.
- Wiesz po co tu jestem... - zacząłem, nie miałem zamiaru owijać w bawełnę, chciałem wyjść jak najszybciej ale wiedziałem że zostanę tu na dłużej. Miałem zamiar sprzedać resztę ciała i duszy diabłu.
- Chodzi o dług Max.... - dodałem, patrząc prosto w oczy Silvera.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t135-marilyn-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 52
Reputacja: celebryta
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Speluna "Pechowiec"  ♦ Nie Lis 26 2017, 19:58;

Jim z pewnym rozczarowaniem popatrzył za znikającym za drzwiami Marylinem. Pogardził wódką? Trudno.
Silver uniósł swoją szklankę, ale nie przytkął jej do ust. Czekał na Masona. Napij się, śmiało.
- Dług Max, powiadasz? - wpatrywał się przez chwilę w mężczyznę. Cóż za czuły ojczulek się z niego zrobił. Nagle zaczął interesować się swoimi bachorami? Do czego to doszło, że nagle stały się dla niego ważniejsze od butelki wódki? Pokręcił z uśmiechem głową. To i nawet lepiej, nawet lepiej...
- Powiedz mi, Marlin - zręcznie zmienił temat, przechylając się na krześle w jego stronę. Nie często zwracał się do innych po imieniu. Wiedział, ile córka wisiała mu kasy? - Przestałeś chlać, ale pracujesz za barem. Nie jest ci trudno?
Zaciągnął się papierosowym dymem i strzepnął popiół na podłogę. Brice zamiecie. Jasne było, że Silver nie przejdzie do rzeczy, póki Mason nie pęknie i nie opróżni szklanki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 46
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Speluna "Pechowiec"  ♦ Pon Lis 27 2017, 09:57;

- Tak długi – powtórzyłem, nie wiem co o mnie myślał, co zamierzał zrobić. Ja tu byłem w jednym celu. Spojrzałem na szklankę, tak doskonale wiedziałem, że Silver nie odpuści póki nie wypiję. Niestety ja nie byłem takim twardzielem jak on. Może gdybym był jak legenda Burnett, czytałem o nim książkę, czy zajebiste duże tomy. Dzielny, odważny, nieugięty. Mogłem tylko westchnąć.
Pochyliłem się równocześnie z Silverem sięgnąłem po szklankę, na chwilę zawiesiłem wzrok na mężczyźnie po czym wróciłem do poprzedniej pozycji już ze szklanką w dłoni.
- Praca jak praca – wzruszyłem lekko ramionami, podniosłem szklankę do ust po czym odchyliłem głowę i wlałem całą jej zawartość do gardła. Cholernie zapiekło, nie zapomniałem jej smaku, ale piekło mocniej niż zwykle, niż ostatnim razem. Chciałem to mieć jak najszybciej za sobą. Zmrużyłem oczy odstawiłem szklankę na stół. Lej Silver śmiało. Uśmiechnąłem się w jego kierunku.
- Ile tego jest? – miałem oszczędności ha o ile można było to tak nazwać dwa tysiące, podejrzewam, że nie o taką sumę tu chodziło. Sam Silver nie fatygował by się do Max gdyby chodziło o dwa tysiące. Wysłał by swoje psy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t135-marilyn-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 52
Reputacja: celebryta
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Speluna "Pechowiec"  ♦ Wto Lis 28 2017, 23:25;

Upił łyk dopiero, kiedy Mason opróżnił swoją szklankę. Jednym haustem, jak kiedyś. Silverowi drgnął kącik ust. W uśmiechu, z zadowolenia. Odstawił szklankę, odkręcił butelkę i polał mu jeszcze.
- Długi twojej córki, mówisz... - pogładził palcami swoje wąsy, popiół ponownie sterzpnął na podłogę. Udawał, że się zastanawia. Jak mógłby zapomnieć, że Max Mason wisi mu kasę? W dodatki grubą kasę? Wszystko przez tego zasrańca, Romeseya. Pozadłużał się na bajońską sumę i przepadł jak kamień w wodę. Na szczęście nim to zrobił, przepisał wszystkie dokumenty na Max. Głupia podpisała wszystko nawet nie czytając. Jej strata, nie Silvera.
- Dziesięć tysięcy - zdradził. Rozsiadł się wygodniej na krześle, nogi wyprostował przez sobą. - To pierwsza rata. Nie jestem przecież jakimś zdziercą, Rozłożyłem jej dług na raty - uśmiechnął się szeroko rozkładając ręce. - Przyszedłeś tu, bo chcesz ją spłacić? W sumie wisi mi sto piętnaście patoli. Nie licząc odsetek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Reputacja:
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Speluna "Pechowiec"  ♦ Sro Lis 29 2017, 11:51;

Nieco dalej, z dala od pijanych spojrzeń, czy chybotliwych krzeseł, zamknięta w czterech ścianach ciasnego magazynu na podłe żarcie i jeszcze podlejszy alkohol, ciekawska kobieta przysłuchiwała się uważnie całej rozmowie dwóch dżentelmenów pozornie zainteresowana tylko i wyłącznie czyszczeniem narzędzi swojej pracy - przenośnego zestawu do tatuażu. Czyściła przewody stężonym alkoholem pod ciśnieniem, jego opary unosiły się chmurą naokoło. Słowem - wokół niej śmierdziało wódą. Milczała. Była przecież całkowicie pochłonięta pracą. Na uszach, jak zawsze podczas pracy twórczej, miała słuchawki. Czy coś w nich akurat grało, czy nie, było sprawą dyskusyjną. Przycisk odtwarzania miała zawsze w pogotowiu, amatorką bynajmniej nie była.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 46
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Speluna "Pechowiec"  ♦ Sro Lis 29 2017, 12:43;

Ile jeszcze mam razy powtarzać, po to tu przyszedłem. Uśmiechnąłem się życzliwie, tak jasne że miał satysfakcję, przecież mnie złamał. Przeniosłem wzrok na wlewający się alkohol po czym ponownie na Silvera. Myśliciel taki z niego.
Milczałem gdy padła pierwsza kwota, nawet pomyślałem że nie jest tak źle. Dopiero przy drugiej źrenice mi się rozszerzyły. Gdybym miał alkohol w gębie pewnie zapluł bym nim piękną gębę mężczyzny z naprzeciwka, albo się nim bym zadławił. Nie wiem czy druga opcja przy tej kwocie nie była by lepsza.
Na raty… Oooo miłościwy Silveru jak żem ci wdzięczny.
- Do kiedy? – przyszedłem po konkrety, nie chciało mi się tłumaczyć i wyjaśniać mu programu spłat rat. Kurwa nie miałem żadnego. Myśl o moich dwóch tysiącach w książce „Poradnik rzeźbiarza”, szybko prysła. Mogłem iść się upić do końca tym co tam zostało.
- I kolejne do kiedy? – dodałem po krótkiej kontemplacji. Potem sięgnąłem po alkohol. Upiłem łyk, potem drugi i kolejny aż opróżniłem szklankę.
- Spłacę za nią cały dług, jej masz darować, tak będzie szybciej… – mruknąłem odstawiając szklankę - …ona nie może wiedzieć, że byłem u ciebie, dasz rade zmienić trochę swoje plany?
Prosiłem go o to ale i tak nie mogłem uwierzyć w jego słowo, mogłem mu zaufać ale tylko na tyle ile można było ufać Silverowi. Szybko zacząłem kalkulować. W głowie miałem milion myśli. Musiał się zgodzić! A przepraszam nie musiał. Mógł chcieć i nie chcieć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t135-marilyn-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 52
Reputacja: celebryta
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Speluna "Pechowiec"  ♦ Czw Lis 30 2017, 03:56;

Z premedytacją polewał Masonowi kolejnego kielicha. Zamierzał go dziś uchlać jak świnię. Niech jego postanowienia pójdą się chrzanić, niech wróci do domu na czworaka. Niech młodsza smarkula zobaczy ojca znowu w upodleniu. Niech sam później spojrzy w lustro.
- Do jak najszybciej - ujął ogólnikowo. Max powinna spłacić ratę pod koniec zeszłego miesiąca, ale nie zrobiła tego. Zastanawiał się Silver, kogo do niej wysłać tym razem. Ponoć miała złamaną rękę. Mógłby połamać jej i drugą. Nie mogłaby sobie wtedy nawet dupy podetrzeć. - I kolejne tak samo.
Nie wyczuł alkoholowego smrodu Torres. Ani jej dziwkarskiej pizdy. Pili tu naprawdę dobrą gorzałę, może to dlatego. Szmatka zawsze się kręciła wokoło, zamiast wziąć się do roboty.
- Chcesz za córkę spłacić cały dług, a ja mam jej o tym nie mówić. A co, jak mi spłaci ratę? - napił się ze szklanki. Uśmiechnął na myśl o całej sytuacji. I chuj wam w dupska, pomyślał pozytywnie. - Mogę cię wystawić jako swojego zawodnika. Jak wygrasz walkę, połowa zysku idzie do ciebie. Oddasz go mi, a ja będę zmniejszać twojej córce raty.
Uczciwe w nieuczciwości. Nie przystałby na to, gdyby go gest Masona nie rozczulił, nie rozbawił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 46
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Speluna "Pechowiec"  ♦ Czw Lis 30 2017, 10:59;

Tym razem nie sięgnąłem po alkohol. Wypiłem dwa trzeci poczeka. Wiedziałem w co gra Silver i co będzie chciał uczynić. Nie znałem go od dzisiaj, gdybym poznał go dwadzieścia trzy minuty temu zapewne uznał bym go za przyjemnego gospodarza przyjmującego swojego gościa w należytym szacunkiem. Znałem go.
Przewróciłem oczami na jego pytanie, był łysy nie był blondynką przecież. Hm, a może to ukrywał właśnie był blondynką dlatego golił się na łyso.
Uśmiechnąłem się w kierunku mężczyzny. Naturalnie, tylko ja wiedziałem czy śmieje się ze swoich myśli czy z życzliwości. Nachyliłem się w jego kierunku, ale nie sięgnąłem po szklankę.
- Będziesz miał ekstra bonus, swoje odsetki czy jak to nazywasz – ściszyłem nieco głos i ponownie przewróciłem oczami. Oparłem się ponownie o fotel.
Na słowa o walkach rozejrzałem się po lokalu. Jego fighter. Też o tym myślałem. Na ścianach nie było widać gablot z pucharami, dyplomami i zdjęciami sławnych ludzi. Wiedziałem o jakie walki chodziło. Silver wiedział też do kogo to mówi. Przeciągnąłem dłonią po szorstkiej twarzy. Młody nie byłem miałem swoje lata ale to było wyjście z sytuacji. Chwilę milczałem, może właśnie kalkulowałem.
- Piętnaście walk w tym dziesięć wygranych i zapominasz o długu – mruknąłem, nie chciałem z tego pieniędzy, chciałem aby Silver dał święty spokój mojej rodzinie.
Jeśli jednak nie był rasową blondynką wiedział, że może z tego interesu wycisnąć znacznie więcej. Nie był?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t135-marilyn-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 52
Reputacja: celebryta
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Speluna "Pechowiec"  ♦ Pią Gru 01 2017, 01:31;

Silver był posiadaczem pięknych, złotych włosów. Nie wstydził się ich, jednak ogolony łeb był znacznie wygodniejszy. Mason nachylił się w stronę Silvera, Silver do Masona. Oboje wiedzieli o co chodzi o oboje mieli swój plan. Tyle, że to właściciel "Pechowca" rozdawał karty.
- Piętnaście, powiadasz... nie, nie, mój drogi Marilynie - zacmokał i pokręcił głową. - Jesteś młodszy ode mnie, ale już głuchy? Chodzi o sto kafli.
Nie zamierzał zamieniać takich pieniędzy na jakieś walki. Hannon pozadłużał się by kupić sprzęt badawczy. Był pewien, że w tej zasranej, leśnej głuszy coś odkryje. Nie dość, że nie odkrył, to jeszcze gdzieś zwiał razem ze sprzętem.
- Nie przeginaj, Mason - spoważniał nagle. Jak za dotknięciem magicznej różdżki, zniknęła atmosfera żartów. Wyciągnął wolną rękę i chwycił mężczyznę za kołnierz. - Ciesz się, że w ogóle daję ci szansę odkucia się. Za każdą wygraną bójkę dostajesz kasę. A raczej po prostu będę to odpisywać od długu - puścił go i wrócił do poprzedniej pozycji. Jakby nigdy nic.
- O. Mogę ci odliczyć dwa tysiące jak wydoisz do końca tę butelkę. Zamiast dziesięciu, będzie osiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 46
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Speluna "Pechowiec"  ♦ Pią Gru 01 2017, 10:33;

Obserwowałem go, wiedziałem doskonale, że łatwo nie będzie, a negocjacje się przedłużą. Znieruchomiałem ale nie wystraszyłem się gdy mnie chwycił. Miałem przed oczami groźniejsze zwierzęta niż Silver, ale uśmiechnąłem się dopiero gdy mnie puścił. Chwilę milczałem. Silver nie odpuści. Sam świadomie wpakowałem się w to całe gówno.
Na kolejne słowa uśmiechnąłem się ponownie tym razem ironicznie.
- Nie – rzuciłem krótko na jego propozycję o kończeniu butelki – muszę poćwiczyć, kiedy pierwsza walka?
Wstałem krzesła. Nie mogłem nic więcej na tą chwilę zrobić. Wyciągnąłem rękę w jego kierunku.
- Max odpuszczasz… To co mamy umowę? – wszystko chyba było jasne. Zostanę tu do śmierci, chyba, że znajdę inny sposób. Walczę a dług znika. Takie miałem marzenie które nigdy się nie spełni. Już pan Silver o to się postara.
Chwila ciszy ręka zawisła w powietrzu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t135-marilyn-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 52
Reputacja: celebryta
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Speluna "Pechowiec"  ♦ Sro Gru 06 2017, 23:03;

Nie wyglądał na zadowolonego, kiedy mu odmówił. Odstawił butelkę na stół.
- Widzę, że jednak wcale ci nie zależy na spłacie, Mason, skoro odmawiasz - nie omieszkał wypomnieć. Zgasił papierosa i wyciągnął z paczki kolejnego. Cholerny, dobry ojczulek. Milczał przez dłuższą chwilę, jakby rozważał propozycję Masona. Prawda była jednak taka, że klamka zapadła już jakiś czas temu i nie zamierzał zmieniać zdania. Na pewno nie aż tak.
- Powiem wprost. Oddana kasa ma mi się zgadzać. To, jak się tym podzielicie, to już mnie nie obchodzi. Im szybciej spłacicie, tym lepiej - nie miał jeszcze pojęcia o tym, że brat Hannona wrócił do Rode.
Nie uścisnął dłoni Marilyna. Nie przystał na jego propozycję. Uważał, że dał mu wystarczającą furtkę, ułatwienie.
- Spotkanie będzie niebawem, dostaniesz cynk.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 46
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Speluna "Pechowiec"  ♦ Czw Gru 07 2017, 11:42;

Patowa sytuacja. Może i byłem głupi i nie ciekawy ale ostatkiem rozumu wiedziałem że rozmowa poszła nie tak jak sobie Silver wymyślił. Chwilę jeszcze trzymałem dłoń w powietrzu potem opuściłem ją. Zależało mi bardzo ale nie na uścisku, a na słowie mężczyzny. Może i Silver był największym cwaniakiem ale swoją dumę miał. Nie było mu i mi w smak.
Jeszcze raz przeliczyłem sumę w głowie. Max nie mogła aż tak się zadłużyć, nie ona. Gość za którego spłacała długi musiał się odnaleźć to było jedyne wyjście. Z patowej sytuacji.
- A gdybym go znalazł? Tylko musisz mi powiedzieć coś więcej… Znam się na tropieniu – przetarłem twarz zabandażowaną dłonią, trochę mnie zapiekła, dopiero teraz sobie przypomniałem co się stało wcześniej.
- Myślę że możemy pomóc sobie nawzajem… dług długiem a dodatkowa ekstra kasa dla ciebie, odpuścisz? – zmrużyłem oczy, wbijając spojrzenie w mężczyznę. Chodziło mi o jedno o gwarancję i bezpieczeństwo Max, Max i mojej rodziny. To było jak układanie się z diabłem ale miałem wyjście? Nie miałem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t135-marilyn-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 19
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Speluna "Pechowiec"  ♦ Pon Sty 08 2018, 18:14;

/po przeskoku

Cholera ten Silver musi być naprawdę rozchwytywany
, pomyślał sobie Lance, kiedy Jim po raz kolejny powiadomił go, że będzie musiał ustawić się w kolejce. Ciekawe ile miał pod sobą takich pachołków jak on? Podparł głowę na dłoni i zerknął na Jima, który jak na stereotypowego barmana przystało pucował szklanki aż do znudzenia. Szybko znużyło go wodzenie wzrokiem po wnętrzu lokalu przez pryzmat buzujących w kuflu pęcherzyków świeżo napełnionego piwa, więc wzrok przeniósł na komórkę. Bez celu wodził palcem po powierzchni ekranu, nie skupiając się nawet specjalnie na treści otwartej strony. Wrócił myślami do zajścia sprzed miesiąca. Zastanawiał się co by się stało gdyby tamtego feralnego wieczoru Silver nie był zajęty. Dopiero teraz uświadomił sobie, że jego ostatnia wizyta w "Pechowcu" wiązała się właśnie z czarnym scenariuszem, którego kwintesencją miała być utrata ciąży. Dałby Silverowi związać sobie ręce i ustawić się w pierwszym rzędzie na linii frontu, byleby pomógł pozbyć się problemu. Problemu, który wciąż rósł w brzuchu Masonówny, a w którym Lance w końcu dostrzegł życie. Westchnął i przystawił kufel do ust, pozwalając by piwo przelewało się przez jego usta, dopóki drapiący ból buzujących po gardle bąbelek nie kazał mu ponownie odsunąć naczynia od ust. Geez ile ten człowiek będzie zajmował jeszcze Silverowi czas?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t249-lancelot-mcdonald
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 52
Reputacja: celebryta
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Speluna "Pechowiec"  ♦ Wto Sty 09 2018, 00:12;

Nie zajmował się dziś niczym, co byłoby niezwykle ważne. Pijaczyna Mason zdecydował się wstępnie na kilka walk, co Silver sobie skrupulatnie zanotował. Tylko dlatego od pewnego czasu nie przypominał o sobie starszej Masonównie. Wiedział też już, że młodsza córka mężczyzny jest w zaawansowanej ciąży. W to mi graj, pomyślał z uśmiechem podkręcając wąs. Tak dług, a tu noworodka trzeba będzie za coś wykarmić, ubrać...
Minęło trochę czasu nim wyszedł na salę. Tylko po to, żeby spojrzeć na czekającego na niego smarkacza i gestem dłoni zaprosić go na zaplecze. Skoro miał do niego interes, to niech się poczuje ważny.
- Czego chcesz, McDonald? - zapytał, zamykając za młokosem drzwi. Wyciągnął z kieszeni kamizelki papierośnicę i zapalił. Puzderko położył na stoliku, podsuwając w stronę Lancelota. Był ciekaw, jak dzieciak się zachowa. Człowiek, z którym Silver rozmawiał wcześniej nie wyszedł, czyli musiał gdzieś tu być. - Siadaj, nie stój jak widły w gnoju.
Zaciągnął się mocno i wypuścił dym z ust. Wisząca z sufitu żarówka zamrygała niepewnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 19
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Speluna "Pechowiec"  ♦ Wto Sty 09 2018, 19:21;

Pusty kufel piwa Lance odstawił na stół niemal ze złością. Kiwnął dłonią na barmana by jeszcze mu dolał. Oczywiście to nie pustka po niegdyś pełnej szklance alkoholu napełniła go goryczą. Nie. Miał zostać ojcem dziecka, które wydawało się być karą za jego własną głupotę. Będziesz ojcem, Lance. Pogodził się z tą myślą, co wcale nie zmieniało faktu, że tego dziecka po prostu nie chciał. Wciąż czuł się pokrzywdzony przez los, ewolucję, czy Boga jak kto woli, że decyzja co zrobić z tym "problemem" pozostawała poza jego zasięgiem. To była tylko i wyłącznie decyzja Ash, która pewnie śmiała się w duchu, że wydawszy to dziecko na świat jeszcze bardziej dopiecze McDonaldowi. Fakt, złapali ostatnio nić porozumienia, ale co z tego? Nigdy nie będą szczęśliwą rodziną. Wiedział to on, wiedziała to ona - wszyscy wiedzieli. Kolejne dziecko, które będzie dorastać w przekonaniu, że byłoby lepiej, gdyby go nie było. Jak on. I choćby nawet chciał nie potrafił zmienić jak bardzo narodziny tego dziecka nie leżały w jego interesie.
Roztargnienie, które towarzyszyło mu do tej pory, znikało powoli z każdym łykiem. Mimo złej sławy, którą cieszyło się to miejsce, czy po prostu byciem speluną, serwowali tu całkiem niezłe piwo. Biorąc pod uwagę, że w piwo w Stanach zwykle smakowało jak woda rozcieńczona ściekami, tutaj naprawdę "dobrze" wchodziło.
Lancelot zdążył wypić dwa kolejne kufle i wypalić przy tym trzy papierosy nim zjawił się Silver. Bez słowa ruszył za mężczyzną na zaplecze.
- Masz dla mnie jakąś robotę?
Silver uraczył go tak kultowym tekstem, że McDonald klapnął na tyłek z wrażenia. Tak naprawdę to odsunął sobie wpierw krzesło i dopiero wtedy klapnął na tyłek. Nie czuł się w towarzystwie Silvera komfortowo. Ale nie czuł się też niekomfortowo. Nawet mimo tej złowrogo mrygającej żarówki. Od dziecka życie uczyło go jak radzić sobie w sytuacjach gdzie strach staje człowiekowi w gardle. Po pewnym czasie takie okoliczności stawały się rutyną jak każda inna. A w dodatku Silver przecież nie był wcale taki straszny. Przynajmniej dopóki nie zaszło mu się za skórę, a tego Lance przecież nie miał w planach.
Skoro już mu proponowano to bez wahania sięgnął po papierosa.
- Właściwie - zaczął i urwał by odpalić papierosa. A może odpalił go tylko po ty, by zyskać na czasie? Ale czy jedna krótka chwila mogła wciąż wpłynąć na jego decyzję? Przeważyć szalę? Nie, nie mogła.
- Potrzebuję przysługi. - Uniósł wzrok znad zapalniczki i uważnie obserwował reakcję Silvera. - Oczywiście zdaję sobie sprawę, że nie ma nic za darmo. I że rozwiązanie mojego problemu będzie mnie drogo kosztować. Ale jestem gotowy zapłacić każdą cenę.
Wiedział, że jeśli Silver się zgodzi, będzie to jak dobijanie targu z diabłem. Wiedział, że robota, którą przyjdzie mu w zamian wykonać będzie sprzeczna ze wszystkimi wartościami moralnymi jakie istniały w ludzkim prawie. Wiedział. I był na to gotowy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t249-lancelot-mcdonald
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 52
Reputacja: celebryta
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Speluna "Pechowiec"  ♦ Sob Sty 13 2018, 01:38;

Zmierzył McDonalda krótkim, ale oceniającym spojrzeniem. Od kiedy był z tym smarkaczem na ty? Wyciągnął nogi przed siebie a obcasy skórzanych, kowbojek, jakie nosili niekiedy motocykliści uderzył o brudną, drewnianą podłogę. Papierosowy dym nie zmącił specjalnie powietrza, tu i tak już wszystko przesiąknęło jego zapachem. Popatrzył na Lancelota przekrzywiając głowę. Dzieciak był McDonaldem, ale nie od tego ochlejusa, Barlowa.
- A co ja, Rumpelstilskin? - wypuścił dym nosem. Przypominał trochę byka, brakowało mu jednak rogów. Choć kto wie, może te skrywał jego cień? Ile ten chłopak mógł mieć lat? Szesnaście? Osiemnaście? Maksymalnie lekko ponad dwadzieścia.
- Czego byś chciał? Zniżki na piwo? Możliwości zagrania tu w karty? Chcesz tu popracować przez miesiąc, bo potrzebujesz na ferie zimowe? - potarł palcem podbródek. - Jak nie masz dwudziestu jeden lat, to powinieneś stąd wypierdalać. Nie upijam nieletnich, gówniarzu.
Co innego, gdyby był ładną, nastoletnią dziewczyną. Wtedy Silver już tak nie udawał, że się trzyma prawa i jest przykładnym biznesmenem. Lance bez trudu mógł się domyślić, że tak od razu nie dostanie od mężczyzny czego by chciał. Musiał najpierw udowodnić, że jest godny zaufania, i że może się do czegokolwiek przydać. Machać szmatą i wycierać szklanki potrafił każdy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 19
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Speluna "Pechowiec"  ♦ Pon Sty 15 2018, 00:33;

Lance wiedział kim był Rumpelstilskin. Kiedy był mały mamie zdarzyło się zabrać syna do biblioteki. Rzadko, bo rzadko, ale jednak. Wypożyczył tam kiedyś cyberksiążkę z baśniami, za którą musieli zapłacić później karę, bo Lance zgubił ją na podwórku jak poszedł pochwalić się książka Summy. Później okazało się, że to jej paskudny brat schował baśń przed Lancem, ale mama i tak była wściekła. To była ostatnia książka jaką wtedy wypożyczyli. Pewnie dlatego Lance tak dobrze ją pamiętał. Akurat Silver w swoich kowbojkach mógłby być Rumpelstilskinem, tylko trochę zbyt wysoki był jak na krasnala. No, ale tego mu oczywiście nie powiedział. Nie był aż tak głupi. Choć do najbystrzejszych też nie należał. Inaczej pewnie nie siedziałby tu właśnie próbując wynegocjować deal z Johnem Silverem.
- Nie chodzi o pieniądze. Muszę pozbyć się pewnego problemu. I trochę mi się spieszy, bo mój problem rośnie w brzuchu dziewczyny, która próbuje wrobić mnie w ojcostwo.
No dobra, kawa na ławę. Jeśli Silver go teraz wyśmieje przynajmniej będzie wiedział na czym stoi.
- To duża przysługa, a takie wymagają odwdzięczenia się z nawiązką - dodał, chcąc dodatkowo podkreślić jak bardzo mu zależy. Choć zdawał sobie sprawę, że to on będzie musiał wykonać swoją robotę pierwszy. Silver nie miał wielu powodów by zaufać mu na słowo, że kiedy pozbędzie się dla niego problemu Lance nie zawinie po prostu ogona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t249-lancelot-mcdonald
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 52
Reputacja: celebryta
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Speluna "Pechowiec"  ♦ Pią Sty 26 2018, 03:17;

Strzepnął popiół papierosa na podłogę, na którą po chwili splunął. Brice i tak będzie ją dziś zmywał po zamknięciu. Zaskrzypiały drzwi prowadzące do piwnicy, wyszedł z niej jeden z pracowników lokalu. Obrzucił Silvera i McDonalda ponurym spojrzeniem, łysy kiwnął do niego głową. Mężczyzna zamknął za sobą drzwi, przekręcił w nich klucz i odkładając go po drodze na stoliku obok popielniczki udał się na salę. Najprawdopodobniej.
- Co, pociupciałeś i wpadłeś? - zapytał Silver przyglądając się Lancelotowi z nieukrywanym rozbawieniem. Mógł sobie poskładać dwa do dwóch i domyślić się, którą to smarkulę chłopak zbrzuchacił. - Co za jedna przed tobą nogi rozłożyła, co?
Z jednej strony podobała mu się bezpośredniość i pewność siebie tego dzieciaka. Z drugiej... cóż on sobie wyobrażał? Że przylezie tu, rzucił wprost, że chce się pozbyć bachora, którego zrobił, jakby to była jakaś klinika aborcyjna na Słowacji? Poruszył się na krześle, przysunął do stołu by oprzeć łokcie na szorstkim blacie. Lance mógł zauważyć, że ma niewielkie rozcięcie na knykciach prawej ręki. Najpewniej wybił komuś z głowy jakiś pomysł. Albo żonie, ząb. Kobieta rzadko kiedy wychodziła z domu.
- Czy ty masz mnie za mordercę, McDonald? - uniósł brwi i znowu zaciągnął się dymem. Cokolwiek sobie myślał Lance, jednego domyślał się słusznie. To on najpierw będzie musiał wykonać swoją robotę, a przynajmniej jej część.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Speluna "Pechowiec"  ♦ ;

Powrót do góry Go down

Speluna "Pechowiec"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Witaj w Rode! :: FABUŁA :: Rode :: Dzielnica Północna-