Share|

Pub Pijany Tordivler

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Pub Pijany Tordivler  ♦ Sro Lip 19 2017, 23:27;

First topic message reminder :




PUB PIJANY TORDIVLER


Całkiem elegancki lokal jak na standardy Rode. Urządzony w stylu przywodzącym na myśl dawne, irlandzkie puby. Wysoki strop z czerwonej cegły, zakurzony parkiet, którego deski przypominają nieco wiśniowe drewno, z podobnych desek wykonana długa lada, za którą wystawione rzędami na półkach czekają różnorakie trunki. Część upędził sam właściciel lokalu. Większość jednak to alkohole, które akurat przywieziono z ostatnim transportem, z dwukrotnie podniesioną ceną. W najdalszym rogu od wejścia znajduje się tarcza do gry w rzutki. Ponadto rozstawione są cztery holowizjery, na których od czasu do czasu miejscowi oglądają mecze, czy inne zmagania sportowe, jak wyścigi chocobów. Cały lokal oświetlony jest ciepłym, nieco przygaszonym światłem, nadającym mu przytulnej atmosfery. Wzdłuż lady ustawiono rząd wysokich krzeseł, oprócz tego znajdują się tam kilkuosobowe stoliki z wygodnymi, skórzanymi kanapami.
Właściciel przybytku warzy własne, nieprzyzwoicie drogie piwo, na które stać głównie przyjezdnych. Oprócz tego w ofercie dostępne jest także zwykły tani browar. Przy większych świętach barman wystawia na środek lokalu beczkę nieco odwodnionego, zimnego piwa, którym goście mogą się raczyć aż do wyczerpania zapasu. Wtedy ceny wszystkich innych alkoholi idą jeszcze bardziej w górę.
W budynku mieście się także niewielki hotelik, w którym zatrzymują się głównie  piloci statków handlowych oraz transportowców.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Pub Pijany Tordivler  ♦ Sob Paź 28 2017, 22:28;

/początek


A Taya ze swoją złamaną nogą i gipsem siedziała na zapleczu, z otwartymi drzwiami, mając doskonały podsłuch na salę! Cośtam sobie sprawdzała, coś pisała, odkreślała, zakreślała, podkreślała.. Na spokojnie i bez specjalnego pośpiechu, siedząc na niewielkim stołku. Noga bolała i czasami żałowała, że nie wzięła tej płatnej opcji, ale przecież to tylko pęknięcie.. Słuchała co się dzieje na sali, o.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t182-taya-crimson#1299
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 40 lat
Ekwipunek podręczny: rewolwer energetyczny, pacyfikator, nóż, telefon, zapalniczka, papierosy, dokumenty

Pisanie Re: Pub Pijany Tordivler  ♦ Pon Paź 30 2017, 10:36;

Rios i papieros to widok nieodłączny właściwie dopiero od kilku tygodni. Ponad dwuletni okres odstawienia poszedł się jebać w tempie ekspresowym, ale kto by się tym teraz przejmował. W Rode handel tytoniem i alkoholem był chyba bardziej opłacalny, niż czymkolwiek innym. Tylko czekać, aż ktoś to w końcu odpowiednio wykorzysta.
Kiedy tylko zauważył Bradforda, wbił w niego badawczy wzrok. Raphael wyglądał, jakby kilka dni temu ktoś mu ostro wklupał, nawet jeśli powierzchowne rany wyglądały już na praktycznie zagojone. Leon zmarszczył brwi, ale uśmiechnął się krzywo i odwzajemnił uścisk ręki.
- A tobie co? - Zapytał z rozbawieniem, po czym przeniósł wzrok za spojrzeniem Bradfora na swój kufel. - Za każdym razem je biorę i za każdym razem smakuje tak samo źle - stwierdził, machając ręką. Zaciągnął się papierosem, zupełnie nieświadom czujnych, nadstawionych uszu właścicielki lokalu.
- Dopijam i aż do następnego razu zostaję wierny whiskey - stwierdził, gasząc peta w popielniczce. Przerzucił rękę przez oparcie krzesła, rozsiadając się wygodnie.
- Coś ty robił ostatnimi czasy? Nie widziałem cię chyba od czasu festynu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t123-leonel-rios#346
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 38
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Pub Pijany Tordivler  ♦ Wto Paź 31 2017, 09:27;

Raphael nie odpalił kolejnej fajki tylko dlatego, że czekał na wybór i dostarczenie alkoholu. Siedząc w knajpie potrafił wypalić dwa razy więcej niż normalnie a i w zwykłych warunkach palił niemało.
Zauważył ten badawczy wzrok Leonela i wiedział, że pytań nie uniknie. Zastanawiał się ile powiedzieć. W tym wypadku historyjka, że wpadł na drzwi na pewno by nie przeszła.
- Małe spotkanie ze starym znajomym.- odpowiedział i pomyślał, że powinien sprawdzić rejestry lotów, by sprawdzić czy Paul wyniósł się z Rode. Nie miał ochoty by ten dupek sprawiał mu więcej kłopotów.
- To wezmę nam całą butelkę.- skwitował i postanowił się nie bawić w zamawianie piwa, daruje sobie rytuał stwierdzania, że smakuje beznadziejnie, a czy skończą z Riosem na jednej butelce to się dopiero okaże, w końcu wieczór był młody.
- Utonąłem w papierologii.- Raphael lekko się skrzywił a potem zamówił im alkohol, który w chwilę później został dostarczony razem ze szklaneczkami i pojemniczkiem lodu.
- Za to ponoć ty przesłuchiwałeś Silvera?- spojrzał na kumpla pytająco
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t160-raphael
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 40 lat
Ekwipunek podręczny: rewolwer energetyczny, pacyfikator, nóż, telefon, zapalniczka, papierosy, dokumenty

Pisanie Re: Pub Pijany Tordivler  ♦ Wto Paź 31 2017, 18:26;

No nie przeszłaby. Aczkolwiek odpowiedź której Bradford udzielił całkowicie go satysfakcjonowała, nie miał w zwyczaju naciskać, więc temat uznał za zakończony. Ostatecznie wszyscy mieli jakieś tajemnice, a Raphael zapewne zdawał sobie sprawę, że gdyby potrzebował czegokolwiek, zawsze mógł mu o tym wspomnieć.
Umilkł na chwilę, gdy kelnerka przyniosła zamówioną przez Raphaela butelkę, po czym odprowadził ją wzrokiem, gdy zniknęła za barem. Pora istotnie była jeszcze wczesna, więc i ruchu nie było zbyt dużego.
- Wierzę. Namnożyło się tego ostatnio - zgodził się. Sam unikał babrania w papierach jak tylko mógł, ale czasem nie dało się od tego wymigać. W takich chwilach mógł się jedynie cieszyć, że komendant jako tutejszemu, chętniej przydzielał mu zadania, które nie wymagały gnicia wśród stosów dokumentów.
Rozejrzał się mimowolnie, nie kryjąc przesadnie, ale i zwracając uwagę, czy któryś z przydupasów Silvera się tu nie kręci. Nie potrzebowali kłopotów, tych miał ostatnimi czasy zanadto, Bradford, sądząc po tym, jak wyglądał, chyba też.
- Ta - machnął ręką, krzywiąc się. - Równie dobrze mógłbym sobie pogadać ze ścianą. Wykłamał się ze wszystkiego, zupełnie nieudolnie, ale niczego nie mamy - przeczesał ręką włosy niedbale.
- Lubiłem mówić, że na każdego można znaleźć paragraf, ale najwyraźniej ta reguła nie odnosi się do wszystkich.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t123-leonel-rios#346
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 38
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Pub Pijany Tordivler  ♦ Wto Paź 31 2017, 20:26;

Póki co Bradford miał nadzieję, że z problem Paula i Bena poradzi sobie zupełnie sam. Chwilami żałował, że nie odstrzelił Kendlowi tego głupiego łba, ale zdawał sobie doskonale sprawę, że teraz postąpiłby dokładnie tak samo, choć pokusa była ogromna.
- Nawet mi nie mów.- Raphael skrzywił się wymownie bo jak każdy glina nie cierpiał siedzieć w aktach, ale przecież Jukka go uprzedzał, by nie robił sobie śmieszków z szefa bo się mu dostanie no i taki był efekt. Prawdę mówiąc już by wolał robić za drogówkę i wlepiać mandaty. Czasami jednak nie było wyboru i człowiek robił co musiał, choć ego Raphaela zazwyczaj w takich chwilach się buntowało.
Bradford pobawił się w kelnera. Wrzucił lód do szklanek i hojnie napełnił je alkoholem. Podniósł rękę z whiskey w geście toastu w stronę Riosa i wypił pierwszy łyk, czując jak miłe ciepło spływa mu w dół po gardle do żołądka.
- Tego można się było spodziewać.- Raphael zabębnił palcami o stół  i choć jego nie wyrażała jakiejś specjalnej złości, to jednak sam fakt ślizgania się Silvera irytował go. Bradford  wypił więc kolejnego łyka i odpalił fajkę, z przyjemnością zaciągając się i choć pomyślał, że Rios ma rację to jednak zaprzeczył słowom kolegi.
- Odnosi się do wszystkich. Wcześniej czy później ale jednak.- postanowił jednak zmienić temat rozmowy na lżejszy.- To jak tam ta Meksykaneczka co cię z nią na mieście widują?- posłał zaciekawione spojrzenie Riosowi a uniesiony brwi mówiły" No opowiadaj kolego".
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t160-raphael
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 40 lat
Ekwipunek podręczny: rewolwer energetyczny, pacyfikator, nóż, telefon, zapalniczka, papierosy, dokumenty

Pisanie Re: Pub Pijany Tordivler  ♦ Wto Paź 31 2017, 21:28;

Tutaj był skłonny się zgodzić, bo każda robota była lepsza, niż siedzenie w papierach, nawet jako krawężnik. Zawsze to jakiś rodzaj wyprawy w teren, nawet jeśli najbardziej niewdzięczny z możliwych. Osobną kwestią było to, że w Rode nie bardzo było kogo łapać. Kto w tej zapyziałej dziurze miał coś, co porusza się na tyle szybko, żeby przekroczyć prędkość?
Złapał za szklankę z whiskey i odwzajemniając gest Raphaela, upił łyk. Od razu odczuł kolosalną różnicę pomiędzy tym, a piwem, nie żeby miał co do tego jakiekolwiek wątpliwości. Odstawił szklankę i bawiąc się nią przez chwilę podniósł wzrok na Bradforda.
- Jasne, że tak. Za każdym cholernym razem to samo - pokręcił głową. Gdy w nozdrza wpadł mu zapach dymu, sam sięgnął po kolejnego papierosa. W tym tempie może rak płuc postanowi wykończyć go szybciej, niż zdąży to zrobić Ramirez.
Odpalił fajkę i rzucił zapalniczkę na stół. Zaciągnął się i wypuścił dym nosem.
- Obyś miał rację - rzucił jedynie, zapijając papieros alkoholem.
Mimowolnie uśmiechnął się krzywo w stronę Raphaela, strząsając popiół z papierosa do popielniczki na stole. Przygryzł wewnętrzną stronę policzka.
- Ona jest Argentynką - rzucił po chwili. Samego faktu widywania się na mieście nie komentował, przynajmniej jeszcze nie. - Wmieszałem się w niezłe gówno, Bradford - dodał wymijająco. Mimo wszystko nie wyglądał, jakby było mu bardzo przykro z tego powodu.
- Lepiej mi powiedz, jak ty się uchowałeś tyle czasu. Jedyne co na twój temat gadają, to że spisałeś właścicielkę tego sklepu z ziołami. Ethelyn, tak? - Spojrzał na niego znacząco, zaciągając się fajką.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t123-leonel-rios#346
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 38
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Pub Pijany Tordivler  ♦ Sro Lis 01 2017, 18:14;

- Argentynką?- w głos Bradforda oczywiście wkradło się zainteresowanie bo i krzywy uśmieszek Riosa sugerował, że coś ciekawego jest na rzeczy.
- Z tą Argentynką? A niby w jakie?- Raphael usiłował kumpla pociągnąć za język, niech nie będzie taki tajemniczy, a po za tym to baby zaczynały temat i nie kończyły.
Bradford wygodnie rozsiadł się na krześle, które nie było jakoś wybitnie wygodne, więc znalezienie optymalnej pozycji chwilę trwało. Zakręcił złocistym płynem w szklaneczce aż zadzwoniły kostki lodu i był gotowy na opowieść o tajemniczej nieznajomej, która zaprzątała myśli Riosa. Zaciągnął się i wypuścił kilka zgrabnych kółeczek z dymu.
Lekko się uśmiechnął słysząc, że rzekomo wlepił mandat Ehel. W sumie nawet żałował, że nie miał takiej możliwości, bo to by ją rozzłościło. Ciekaw był czy z irytacją podarłaby mandat czy z dumnie uniesioną brodą i zadartym podbródkiem poszłaby go uregulować.
-Lata praktyki.- skwitował wzruszeniem ramion, chociaż babka Wiadro i jej świata były gorsze, niż najbardziej wytrwałe nowojorskie, dziennikarskie sępy.-  Prawdę mówiąc nie wlepiłem jej mandatu, za to miałem okazję podziwiać jej krągłości, jak wisiała przewieszona przez ramię Hefertha.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t160-raphael
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 40 lat
Ekwipunek podręczny: rewolwer energetyczny, pacyfikator, nóż, telefon, zapalniczka, papierosy, dokumenty

Pisanie Re: Pub Pijany Tordivler  ♦ Czw Lis 02 2017, 10:45;

Odwrócił na chwilę głowę, przecierając twarz dłonią i zaciągając się papierosem. Właściwie mógłby przedstawić Bradfordowi całą tę sytuację, tym samym zyskując w mieście dodatkową parę oczu na wypadek pojawienia się Ramireza. Po chwili zdecydował jednak przemilczeć tę kwestię, przynajmniej dopóki wszystko nie wyklaruje się na tyle, by cokolwiek można było powiedzieć na pewno, o ile to w ogóle możliwe w tym wypadku. Na razie i tak miał zbyt mało informacji, by w ogóle wszczynać temat, mimo wszystko nie chciał też nikogo w to mieszać bez zgody Elii.
- Zwróciła się do mnie o pomoc, a rzekomo zostałem jej sponsorem - prychnął cichym śmiechem i sięgnął po szklankę. Upił łyk i przejechał dłonią po włosach. - Tak mieszkańcy Rode odpłacają się za wieloletnią służbę Bradford. Co za niewdzięczna robota - stwierdził, ale wciąż był bardziej rozbawiony. Wściekać się nie było o co.
- Aczkolwiek... Niezła jest - dodał, wydmuchując dym z płuc do góry i obserwując go przez chwilę. Właściwie stwierdzenie "niezła" było tutaj eufemizmem. Chwilowo jednak nie pozwolił sobie na większą wylewność, być może za jakieś dwa drinki się to zmieni.
Uśmiechnął się krzywo na słowa Bradforda.
- Heferth też z wami był? A ja jak idiota bawiłem się w gaszenie pożaru - rzucił rozbawiony.Festyn zdecydowanie mu się nie udał, ciekaw był zatem, jak bawili się inni. Najwyraźniej znacznie lepiej, niż on, skoro miał czas na podziwianie kobiecych wdzięków.
- Znasz ją? Ja przez swoją awersję do szpitali i lekarzy jeszcze nie miałem okazji - zaczął. Dla odmiany chyba dobrze będzie posłuchać o czymś innym. Strząsnął popiół do popielniczki i jednym haustem dopił resztę trunku. Tego mu było trzeba po dzisiejszym dniu, zdecydowanie. Odsunął szklankę w oczekiwaniu, aż Bradford skończy swojego drinka i w końcu uchyli rąbka tajemnicy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t123-leonel-rios#346
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 38
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Pub Pijany Tordivler  ♦ Czw Lis 02 2017, 21:22;

Przez chwilę spoglądał na żarzącą się końcówkę papierosa. Zawsze było coś hipnotycznego w tym widoku. Jeden ruch ręki i popiół wylądował w popielniczce. Bradford przyglądał się kumplowi z ciekawością czy puści parę z ust czy nie.
- No popatrz miałeś być rycerzem na białym koniu a zostałeś ..alfonsem.- na twarzy Rafela pojawił się złośliwy uśmieszek. Mógł sobie przecież troszkę z Riosa pożartować. Zresztą jak wieść gminna niosła, wąs Leonela zapewniał mu niesłabnące powodzenie u płci przeciwnej.
- Zajęta?- dopytał o nową znajomą mężczyzny, z przebiegłym  błyskiem w oku. Leo na pewno uzyskał tę informację.
- Lepsze gaszenie pożaru, niż szukanie rudego dzieciaka.- skwitował Bradford, któremu się nawet o tym wspominać nie chciało.
- Nie, jak nie byłem z nimi. Trafiłem na nich przypadkiem.- wyjaśnił. Dokończył wzorem Leonela alkohol w szklance i zabrał się  do napełniania ich ponownie. W końcu ta butelka sama się nie opróżni, musieli jej w tym pomóc.
- No cóż akurat tak się składa, że nie poznałem jej w szpitalu.- odpowiedział i pomyślał, że dobrze się stało, iż ranę na boku opatrywał mu ktoś zupełnie inny. Jakoś nie chciał w takiej sytuacji mieć do czynienia z Ethel.

k6 (rzuca JEDEN z Was):
1, 2 - Taya usłyszała 25% Waszej rozmowy
3 - Taya usłyszała całość
4 - Taya nie usłyszała nic
5, 6 - Taya usłyszała 50% Waszej rozmowy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t160-raphael
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Pub Pijany Tordivler  ♦ Pią Lis 03 2017, 23:33;

Taya siedziala cichutko i podsłuchiwała i wyszla dopiero, jak wyszedł Leonel i Raphael. W końcu miała co robic na zapleczu. A i conieco się nasłuchała!

zt (uciekam, bo parapetówka u Chambersa)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t182-taya-crimson#1299
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 40 lat
Ekwipunek podręczny: rewolwer energetyczny, pacyfikator, nóż, telefon, zapalniczka, papierosy, dokumenty

Pisanie Re: Pub Pijany Tordivler  ♦ Sob Lis 04 2017, 10:25;

1 - Taya usłyszała 25% rozmowy.

Parsknął śmiechem. Bradford jak zwykle w formie. Sytuacja przedstawiona w ten sposób, jakkolwiek zgodna z prawdą, brzmiała na tyle absurdalnie, że zaczęła go chyba bawić jeszcze bardziej niż wcześniej, a nie sądził, że to będzie w ogóle możliwe.
- Już prędzej zrozumiałbym tego alfonsa niż sponsora. Nie żebym doszukiwał się logiki w tych pierdołach, ale szukanie sponsora w takiej dziurze jak Rode byłoby chyba co najmniej nieroztropne - potarł czoło. Faktycznie, chyba wysnuł trochę za daleko idące wnioski w związku z szukaniem jakiegokolwiek sensu w tych plotkach. Przy takim stężeniu fikcji, Babka Wiadro powinna rozważyć karierę jako poczytna pisarka science fiction.
- Nie jest zajęta - odchrząknął i odchylił się na oparcie. - Ale młodsza i to sporo - postukał palcami w blat i przysunął do siebie szklankę, gdy Raphael polał kolejkę. Upił łyk trunku, przyglądając mu się krótką chwilę.
- Rudego dzieciaka? Coś przegapiłem i masz jakiegoś dzieciaka na boku, czy spełniałeś obywatelski i zawodowy obowiązek? - Uśmiechnął się krzywo. - Z tym pożarem bym się nie zapędzał. Okazuje się, że coś takiego jak atestowane gaśnice w Rode są atestowane tylko z nazwy. Jak ją rozjebało, to mi całe życie mignęło przed oczami - stwierdził żartobliwie, bawiąc się szklanką. Po chwili całkiem ją odłożył, żeby lód nie stopił się od ciepła i nie rozwodnił zbytnio alkoholu.
- Nie w szpitalu mówisz? A to ciekawe. Nie wyglądasz mi na zwolennika medycyny niekonwencjonalnej, więc przypuszczam, że w jej sklepie też nie - odparł, patrząc na niego z uwagą .
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t123-leonel-rios#346
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 38
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Pub Pijany Tordivler  ♦ Sob Lis 04 2017, 18:39;

Bradford lekko przechylił głowę, jakby w pełnym skupieniu analizował zagadnienie. Co oczywiście było kompletną bzdurą a sytuacja tylko go bawiła.
- Pytanie czy by ktoś znalazł takiego, wybór raczej ograniczony a i nikt by nie ryzykował, że kółko różańcowe pod wodzą Bucketowej, zacznie mu urządzać jakieś egzorcyzmy na podwórku.- Raphael już dawno przestał się doszukiwać jakiejkolwiek logiki w Rode. Sam musiał się dostosowywać do życia w tej dziurze i pewne rzeczy przyjąć po prostu do wiadomości a nie analizować.
Lekko pochylił się w stronę Riosa i uśmiechnął przebiegle.
- Sporo młodsza? Tym lepiej dla ciebie. Wychowasz ją sobie.- Bradford odchylił się ponownie na swoje miejsce i wziął do ust whiskey i prawie by się udławił słysząc insynuację kolegi.
- Ty weź to lepiej wypluj. Ja i dzieciak i do tego rudy. Musiałbym go utopić po urodzeniu.- stwierdził i wyglądało, że mówi całkiem serio. - Dopadł mnie obowiązek obywatelski.- westchnął lekko i zaraz zrobił zaskoczoną minę słysząc o historii z gaśnicą.
- Człowieku, miałeś farta....- zrobił wymowną minę. Wszystko się tutaj rozpadało. Obstawiał, że kiedyś im na głowę spadnie dach komisariatu albo cokolwiek innego.- Możesz tylko żałować, że to nie Ethel cię opatrywała i skoro o niej mowa, to wpadliśmy na siebie w barze.- wyjaśnił.- Później okazało się, że przyjaźni się z Heferthem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t160-raphael
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 40 lat
Ekwipunek podręczny: rewolwer energetyczny, pacyfikator, nóż, telefon, zapalniczka, papierosy, dokumenty

Pisanie Re: Pub Pijany Tordivler  ♦ Pon Lis 06 2017, 18:40;

Właściwie kółko różańcowe chyba też kierowało się zasadą, o której już wspominali, tylko że z niewielką modyfikacją. Zamiast "pokaż mi człowieka, a znajdę ci na niego paragraf", było "pokaż mi człowieka, a znajdę mu milion grzechów, choćbym miała je wymyślić".
Roześmiał się na słowa o wychowywaniu. Nie ryzykowałby. Zawsze istniała szansa, że Martinez miała na podorędziu trochę więcej tych swoich poręcznych strzykawek, a nie chciałby skończyć w równie przykry sposób, gdyby ta opacznie go zrozumiała. Znów przechylił szklankę, mieszając przez chwilę trunkiem.
- Spotykałeś się kiedyś z latynoską? - Zapytał, pozornie tylko zbaczając z tematu. Niezależnie od odpowiedzi Braforda, ciągnął. - Wszystko jest wspaniale. Do momentu, jak się wkurzy, bo wtedy zrobi ci z dupy jesień średniowiecza - odstawił szklankę na stół i oparł się wygodniej, krzyżując ręce za głową.A jak zrobi z dupy jesień średniowiecza, to człowiek zostaje bez niczego. Nawet spodni.
- Twoja troskliwość mnie rozczula - uśmiechnął się krzywo.
- Miałem farta jak cholera. Skończyło się tylko na poparzonej ręce ponadbijanej kawałkami gaśnicy. Ale nie chcę myśleć nawet, co by było, gdyby mi to buchnęło w twarz . - Jedno wiedział na pewno: o żadnym wąsie nie byłoby już wtedy mowy. Chyba nawet o przyzwoicie wyglądającej twarzy nie byłoby już mowy. I tak, w Rode faktycznie wszystko się waliło. Skutki zaniedbania i braku funduszy dawały się we znaki wszystkim. To miasto potrzebowało jakiegoś bodźca, który go wyciągnie z ruiny.
- Żałować? - Uniósł brwi w górę, nie przestając się jednak uśmiechać. - Ma aż takie delikatne rączki? - Dopytał rozbawiony, znowu sięgając po szklankę i z niej pijąc, wciąż uważnie przyglądając się Raphaelowi. Coś mu się wierzyć nie chciało, żeby na zwyczajnym wpadnięciu na siebie się skończyło, chyba, że istotnie na siebie wpadli, tylko po to, żeby się potem przewrócić i wylądować w łóżku. Wszystko oczywiście przypadkiem, jakże by inaczej.

KONTYNUACJA.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t123-leonel-rios#346
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Pub Pijany Tordivler  ♦ Pią Sty 19 2018, 21:17;

/początek

Cóż to był za rok. Przeżył podczas niego więcej, niż przez większość swojego życia. Przeprowadził się, skończył staż, znów się przeprowadził, dostał pracę, drugą pracę, nieszczęśliwe się zakochał w dziewczynie współlokatora, został zfriendzonowany, dostał trzy kosze, odkrył pewien argentyński spisek, w związku z czym został pobity i prawie trafiłdo kostnicy. Sporo.
Zdecydowanie się cieszył, że ten rok dobiegał końca.
Vincent sączył powoli piwo, rozmyślając o tym, co było. Następny rok, musi być lepszy. Musi wziąć się w garść i coś zmienić. Olać Tayę, zacząć żyć pełnią życia, zaszaleć, chwycić byka za rogi.
Tak. To będzie jego postanowienie noworoczne.
Z tą całkiem optymistyczną myślą popijał powoli ten niskoprocentowy napój wyskokowy, w międzyczasie przeglądając na tablecie jakieś nowinki technologicznie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t292-vincent-edams
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Pub Pijany Tordivler  ♦ Pon Sty 22 2018, 22:35;

Niwątpliwie Yv również nie nudziła się w ciągu tego roku, chociaż ona akurat zapewniała sobie atrakcje sama. Zwykle prowokowała lub ich szukała, ale czasem sama je tworzyła. Nie nudziła się i nie pozwalała na to nikomu przebywającemu w jej towarzystwie. Najwyraźniej los postanowił nie oszczędzać Vincenta, skoro mu ją zesłał.
A zaczęło się niewinnie. Zmęczona po wielogodzinnej pracy na komputerze (kilka projektów graficznych na raz, a wszystkie na cito - na szczęście również dobrze płatne), postanowiła oddać się swoim ulubionym zajęciom - piciu i prowokowania, a przy dobrych wiatrach może też czymś więcej. W tym celu umalowała się, rozpuściła i ułożyła włosy, odziała w obcisłą czarną kiecę z dekoltem i rozcięciem do połowy uda, po czym okutana w płaszcz i szal - ruszyła prosto do Tordivlera. Ostatecznie, krótko po wejściu, wylądowała przy barze. Usiadła na hokerze i zamówiła martini. Dopiero po pierwszym łyku odetchnęła z zadowoleniem. Wtedy też odwróciła się bokiem w stronę sali, założyła nogę na nogę, odrzuciła do tyłu niesforny kosmyk włosów i niespiesznie zaczęła przyglądać się gościom pubu. Vincenta chwilowo nie zauważyła, ale jest duża szansa, że za chwilę się to zmieni...


Ostatnio zmieniony przez Yvonne Craig dnia Wto Sty 23 2018, 21:46, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t465-yv-craig#9302
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Pub Pijany Tordivler  ♦ Wto Sty 23 2018, 07:48;

Vincent nigdy nie szukał kłopotów. Od zawsze był raczej bezproblemowym dzieckiem, piątkowym uczniem, ulubienieńcem babcki Bucket chodzącym do kościółka co niedzielę. Jasne, zdarzały mu się wyskoki typu "Vincent i Cougar kradną wino mszalne i upijają się nim, do dosłownego porzygu", a na studiach trochę zaszalał, ale biorąc pod uwagę całkoształt, był po prostu...grzeczny. Za spokojny. Może tu tkwił jego problem?
Edams upił kolejny łyk, a poziom płynu wyskokowego powoli zbliżał się do dna. Nie musiał na nim poprzestawać, miał w końcu jutro wolne. A co to za przyjemność pić znowu do ekranu laptopa lub holowizora? Oderwał na chwilę spojrzenie od ekranu tableta, prześlizgując się po gościach baru. Ten śmieszny koleś z bródką, kilku randomowych obywateli, jakaś laska...powiedzmy 7 na 10, Marty z targu...
Wbił znów spojrzenie w ekran i o ile nie skrzyżował z Yvonne wcześniej spojrzeń tak ujrzała go teraz - zapatrzonego w jakiś artykuł na tablecie mężczyznę, o aparycji licealisty, odzianego w sweterek , kończącego piwo numer jeden.
- Hej Marylin, dolejesz? - zagadnął mężczyznę, którego kiedyś zastępował.
O tak. Dziś nie wróci do domu trzeźwy - postanowienie przednoworoczne.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t292-vincent-edams
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Pub Pijany Tordivler  ♦ Wto Sty 23 2018, 21:55;

Siedem na dziesięć? Bezczelność! Yv stanowczo uważała samą siebie co najmniej za mocną dziewiątkę. Zresztą tak też się zachowywała - niewzruszona pewność siebie towarzyszyła jej zawsze i wszędzie. Tak było i w tym momencie. Wyraźnie szukała towarzystwa, ale najwyraźniej nikt nie przypadł jej szczególnie do gustu, bo z westchnięciem odwróciła się ponownie w stronę barmana. Chyba będzie musiała poczekać na późniejszą porę. Przesunęła palcem po brzegu kieliszka, jednocześnie opierając podbródek na drugiej dłoni. Sprawiała wrażenie znudzonej. A może by się tak upić? Dawno sobie na to nie pozwoliła. Chociaż... lubiła tę sukienkę. Szkoda by było ją ućmoruchać w trakcie puszczania pawia w jakimś zaułku. No i powrót do domu mógłby się okazać kłopotliwy... Eh, tak źle i tak niedobrze...
Ponownie rzuciła okiem w jedną i w drugą stronę, jakby w akcie desperacji. Wtedy dostrzegła Vincenta. Cóż... serce jej do niego nie zabiło mocniej. Ale wyglądał na sympatycznego...
- Co tam w wielkim świecie? - zagadała, nagle pojawiając się obok niego i wskazując na tablet. Usiadła, kładąc przed sobą do połowy pusty kieliszek. No co...? Nic lepszego nie przyszło jej do głowy. A od czegoś trzeba zacząć. Jak okaże się nudziarzem, to najwyżej poszuka innego towarzystwa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t465-yv-craig#9302
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Pub Pijany Tordivler  ♦ Wto Sty 23 2018, 22:13;

Każdy miał swój gust! A pan Edams gustował tak naprawde w tylko jednej kobiecie, która wybitnie nie gustowała w nim. Tak to już jest. Znasz ją od podszewki, robisz dla niej wszystko i gotów jesteś dla niej zrobić absolutnie wszystko, a przegrywasz z przystojniakiem o głowę od Ciebie wyższym. Pech.
Usłyszawszy głos za uchem, drgnął nieznacznie i podniósł zdziwione spojrzenie na Yvonne. Aż zamrugał nerwowo.  Laska 7/10 właśnie siedziała u jego boku!  Chwilę po tym,jak rozmyślał o tym by się upić i zrobić coś szalonego!
Przypadek?
...Tak sądzę. Jemu takie rzeczy się nie zdarzały.
- Emmm... - wskazał na tablet -W zasadzie...to...nie wiem. Nie czytam wiadomości, tylko nowinki branżowe.  - odchrząknął, nieco ośmielony wpływem piwa numer jeden i rozpoczynanego numer dwa.
Domyślał się, że Yvonne może ten temat interesować tyle, co jego wpisy na Prosiaczek.com, czy jakoś tak.
- Nowe modele rdzeni procesorów, takie tam.  - musnął ekran, blokując go i odkładają na blat. - Emmm... Cześć. - to zawsze dobry początek, panie Edams. Tylko jakby ci uszy nie poczerwieniały, to byłoby nieco łatwiej -Jestem Vincent- przywitał się, podając jej rękę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t292-vincent-edams
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Pub Pijany Tordivler  ♦ Wto Sty 23 2018, 22:33;

Yv nie miała takich problemów. Jak to dobrze! Raz przeżyła solidny zawód miłosny i postanowiła, że nigdy więcej. Na razie się udawało, więc korzystała ile wlezie. Hulaj duszo, piekła nie ma. Żyć, nie umierać i tak dalej. A że patrzono na nią krzywo? Cóż, od tego się nie umiera.
Widząc jego zaskoczenie uśmiechnęła się lekko i jak na nią - bardzo, bardzo miło. W reakcji na jego odpowiedź jedynie uniosła nieznacznie brwi. Cóż, nie miało znaczenia co czytał. W końcu i tak pytanie było tylko pretekstem, aby zacząć rozmowę. Z uwagą wysłuchała jednak, czym się zajmował. - Obawiam się, że nie mam pojęcia o czym mówisz. - zaśmiała się krótko. - Mam jednak silne podejrzenie, że to coś związanego z komputerami. Mam rację...? - kontynuowała bawiąc się kieliszkiem. Po chwili przerwała, aby podać mu rękę. Jej dłoń była mała, miękka i ciepła. - Yvonne. Miło cię poznać. - ponownie się uśmiechnęła. - To jak z tymi komputerami? To pasja czy zawód?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t465-yv-craig#9302
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Pub Pijany Tordivler  ♦ Wto Sty 23 2018, 22:46;

Vincent...umówmy się - nie był łamaczem kobiecych serc, jak niejaki policjant o nazwisku na literę P. Nie miał zbytniej wprawy w babsko-męskim smart talk. Może się kiedyś wyrobi ? Czas najwyższy!
- Tak, tak. - pokiwał gorliwie głową, uścisnąwszy jej dłoń. Jej była mała i ciepła, jego większa i zdecydowanie silniejsza niż możnaby przypuszczać, oceniając po pozorach.
Yvonne, bo tak się dziewczyna nazywała (przyrzekłby, że to imię...no coś mu świtało ?) całkiem uroczo się uśmiechała, co go też trochę rozluźniło.
- I to i to. Jestem programistą. - przytaknął - Ale w zasadzie lubię wszystko związane z technologią. Od nowinek techniczych, po składanie sprzętu.
Nosz kurczę no coś mu się koajrzyło to imię...ale mało to Iwonek na świecie? Może jakąś poznał na studiach ?
- A ty czym się zajmujesz? - sięgnął po swoje piwo
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t292-vincent-edams
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Pub Pijany Tordivler  ♦ Wto Sty 23 2018, 23:03;

Oh, może Yv go wyszkoli? Chociaż z drugiej strony to niekoniecznie, w końcu mało jej trzeba. Za to sprawdziłaby się jeśli chodzi o wzmocnienie pewności siebie. Może właśnie tego Vincentowi trzeba...? Może ich spotkanie było darem od losu? Cóż... czas pokaże. Na razie konwersowali sobie standardowo i nudno, ale też Yv za bardzo się nie starała, aby to zmienić. Traktowała go trochę jako zabijacz czasu do momentu, kiedy w pubie pojawi się ktoś bardziej interesujący.
Uścisk jego dłoni pozytywnie ją zaskoczył. Może jednak nie jest takim lelum polelum jak się wydawał? Ponoć to dużo mówi o człowieku. Jej na pewno powiedziało, że może warto uważniej mu się przyjrzeć.
Dokończyła swoje martini i skinęła na barmana, prosząc o kolejne. W międzyczasie słuchała co mówi do niej Vinc. Oho, porządny zawód. Coś jej się obiło o uszy, że programiści nieźle zarabiają. Nie żeby była łasa na kasę - w mężczyznach było dużo ciekawszych aspektów niż grubość portfela. Zdziwił ją tym jednak nieco, głównie ze względu na swój aseksualny sweter... A może to celowy zabieg?
- Tym i owym. - odparła. - Ale głównie sztuką, jeśli można to tak nazwać. Rysuję, maluję, ilustruję... nic ciekawego. - uściśliła po chwili. Rzeczywiście nie uważała swojego zajęcia za szczególnie interesujące, chociaż na pewno było w pewien sposób satysfakcjonujące. No i na tyle opłacalne, że nie musiała martwic się o finanse. Plus praca w domu... Tak naprawdę, to same plusy. A przynajmniej do czasu aż jej prace się sprzedawały.
- Mieszkasz w Rode czy jesteś przejazdem? - zapytała, jak już wzięła łyk drinka. Spojrzała na kieliszek. Szybko jej to szło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t465-yv-craig#9302
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Pub Pijany Tordivler  ♦ Wto Sty 23 2018, 23:28;

Z pewnościa parę lekcji pewności siebie by mu nie zaszkodziło. Nigdy nie był zwierzęciem towarzyskim, a cała ta sytuacja z Tayą mocno potłukła jego samoocenę. Kto wie? Może faktycznie nie spotkali się przypadkowo? A nawet jeżeli, to przynajmniej miło się im rozmawiało.
- Brzmi ciekawie - zaprzeczył jej słowom. Zawsze marzył by umieć coś... artystycznego. Niestety rysował jak dziecko i wył jak koza, więc do chórku kościelnego go raczej nie zaprzęgną.
- Mieszkam tu od dziecka. Wyjechałem do Nowego Jorku na studia i staż, wróciłem w październiku.
I tak od słowa do słowa, wypił piwo numer dwa i kończył już numer trzy. W trakcie konwersacji, sporo mogli się o sobie dowiedzieć. Wspomniał o studiach, o stażu w Google, napomknął o swoim kolejnym hobby - parkourze i freeruningu, co mogło tłumaczyć ten żelazny uścisk dłoni, wdali się w dyskusję o grafice, choć Edams od bardziej technologicznej strony, a po tych trzech piwach, Yvonne już była 9 na 10. A nawet 11 !
- Naprawdę się cieszę, że ten rok zaraz się skończy. - pokręcił głową i kołysząc szklanką. Czuł się cudownie rozluźniony i przyjemnie mu szumiało w głowie- Takiej kumulacji fakapu, nie miałem przez całe dotychczasowe życie. - w szklance zaświeciło dno.  On chyba wróci do domu na czworaka.


Ostatnio zmieniony przez Vincent Edams dnia Czw Sty 25 2018, 09:15, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t292-vincent-edams
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Pub Pijany Tordivler  ♦ Sro Sty 24 2018, 23:31;

Cóż, nie on pierwszy uważał to co robi za interesujące. To fakt, że nie było złe, ale za szybko się wszystkim nudziła, żeby się z nim zgodzić. Traktowała to jednak głównie jako sposób na zarobek. Czasem nawet sprawiało jej to jakąś przyjemność, jeśli trafił się jej interesujący projekt, ale zwykle to raczej bez szału... Szczególnie, że cały czas czuła, że jest tyle innych interesujących rzeczy, które tylko czekają, aby się nimi zajęła...! Eh, ale żyć z czegoś trzeba, drinków za darmo nie dają...
- O, to podobnie jak ja. Nie licząc studiów i stażu. - parsknęła śmiechem. Sama też nie próżnowała jeśli chodzi o picie i powoli zaczynała czuć pierwsze symptomy nadchodzącej dobrej zabawy. Starała się jednak nie rozkręcać, zamiast tego słuchając co Vincent do niej mówił. Zgubiła wątek przy stażu. A potem spojrzała na niego z większą uwagą, gdy wspomniał o parkourze. To to ona rozumie! Jako, że sama próbowała się w tej aktywności, natychmiast podłapała temat. Potem jakoś tak płynnie przeszli do grafiki i ogólnie projektowania różnych fajnych rzeczy za pomocą komputera. W międzyczasie opróżniła kieliszek numer trzy i zabrała się za czwarty, z przeświadczeniem jednak, że to będzie jej ostatni na dziś.
- To tylko oznacza, że nadchodzący rok będzie dla ciebie zajebisty. Musi być jakaś równowaga w przyrodzie! - odparła z wyraźną pewnością co do swojego założenia, jednocześnie klepiąc go przyjaźnie po udzie. Tak właściwie to w jej oczach urósł do poziomu "niczego sobie". Szczególnie ten parkour nastawił ją pozytywnie. - Przepraszam, że tak niedyskretnie zapytam, ale powiedz mi Vincent... masz może kogoś? No wiesz... dziewczynę...? chłopaka...? Coś w tym stylu. - rzuciła nagle ni z gruchy ni z pietruchy, sięgając po kieliszek. To był czwarty czy piąty? Chyba zaczynała tracić rachubę...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t465-yv-craig#9302
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Pub Pijany Tordivler  ♦ Czw Sty 25 2018, 09:42;

Jej odpowiedź go zafrapowała. Żyla w Rode i wyjechała na studia? I jej nie kojarzył ? Zwykle chociaż mętnie coś mu świtało, ale tutaj...no jakoś nie mógł. Na młodszą od niego raczej nie wyglądała, choć jak widać po Edamsie, pozory mogą mylić. Może była ze starszych roczników, a ze starszych znał tylko kilka osób, z którymi się trzymał? Być może mieli wspólnych znajomych ?
Potem jednak dyskusja się rozkręciła, a, że rozmawiało im się dobrze, jakoś zapomniał ją o to dopytać. Kilka piw i drinków dalej, byli znacznie bardziej gadatliwi i rozluźnieni.
- Mam nadzieję, że tak, bo drugiego takiego nie zdzierżę  - parsknął śmiechem i już miał kiwnął Matylinowi, by jeszcze mu dolał, gdy Yvonne zadała pytanie z kategorii mocno niedyskretnych. Nie żeby nie ostrzegała !
- Emm...- na moment go zatkało, bo nie bardzo wiedział do czego zmierzała. Nigdy nikt go o coś takiego nie zapytał - Nie, nie mam nikogo. -odpowiedział zgodnie z prawdą.
Coś jednak podpowiedziało Yvonne, że nie było to najlepiej wcelowane pytanie, bo przez twarz programisty przemknął ledwie zauważalny cień. Zapewne przypomniała mu się Taya. Odchrząknął cicho, maskując to uśmiechem.
- A ty? - zagadnął, jakby nic się nie stało
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t292-vincent-edams
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Pub Pijany Tordivler  ♦ Sob Sty 27 2018, 22:08;

Nie kojarzył jej pewnie dlatego, że na żadnych studiach nie była. Porzuciła ten pomysł natychmiast gdy zaczęła zarabiać na swoich rysunkach. Jeżdżenie do innego miasta w celu siedzenia na nudnych wykładach było w jej oczach stratą czasu i pieniędzy. Dlatego, ku zgrozie rodziców, zamiast iść w ślady brata, zwyczajnie wynajęła tanie mieszkanie w Rode i zaczęła żyć po swojemu. Żyło się jej miło i lekko, więc do dziś nic w tym względzie nie zmieniła.
Oho, chyba trafiła w czuły punkt. Dostrzegła to momentalnie, widząc minę Vincenta i słysząc zmianę w jego głosie. Pozostawało pytanie co dokładnie spowodowało tę reakcję - miał problem z dziewczynami? Rzuciła go jakaś niedawno? A może on rzucił? Albo zdrada! Ludzie strasznie się przejmują zdradami. Yv nie wiedziała czemu, sama dawno przestała brać to do siebie. Tak było łatwiej.
Dopiła martini, po czym stanowczo odsunęła pusty kieliszek. Stanowczo koniec jeśli ma wrócić o własnych siłach do domu. - Niestety też nie. - westchnęła, robiąc nieco przesadnie smutną minę. Odgarnęła włosy za ucho. - I to mi przypomina, że chyba czas się powoli zbierać. Wiesz może która godzina...? - zapytała, wstając. Najwyraźniej zbyt się z tym pośpieszyła, bo w tym samym momencie zachwiała się mocno.
Pięknie! Jeszcze tego brakowało! Żeby na koniec miłego wieczoru wywaliła się przy ludziach!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t465-yv-craig#9302
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Pub Pijany Tordivler  ♦ Sob Sty 27 2018, 22:26;

Czuły punkt - zdecydowanie. Niektórzy by powiedzieli, że nie ma się czym przejmować - został zfriendzonowany i to wielokrotnie przez jedną kobietę, co z tego? On jednak to przeżywał i to mocno, bo była to jego taka pierwsza prawdziwa miłość do granic obłędu. Wcześniej jakoś był na takie rzeczy odporny.
Tak czy siak, czas najwyższy się ogarnąć i coś zrobić ze swoim życiem.
Vincent nie miał okazji nawet spojrzeć na ekran telefonu, bo Yvonne zachwiała się niebezpiecznie. Przytrzymał ją w pasie, sam czując nieubłagane skutki spożywania napojów wyskokowych.
- Łoł łoł, uważaj. - wstał, pomagając jej utrzymać równowagę. - Nie możesz wracać sama w takim stanie - położył Marylinowi gotówkę na blacie.
No to będzie wesoły powrót.
- Gdzie mieszkasz? - zapytał, zanim założył sobie jej rękę przez szyję i wyprowadził.

->?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t292-vincent-edams
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Pub Pijany Tordivler  ♦ Sro Sty 31 2018, 16:04;

//początek stycznia ?

"Pijany Tordivler" nie był co prawda klubem z Nowego Jorku, ani nawet barem z New Jersey. Z braku laku jednak, mieszkańcy Rode musieli korzystać z tego przybytku wmawiając sobie, ze (jak na ich standardy) to lokal z charakterem. Tak właśnie i Silas musiał teraz myśleć, który po dłuższej przerwie ponownie stał się obywatelem tego miasteczka. 
Gdyby był starszy, mógłby uznać, że ciągnie tu go swoista nostalgia. Niestety, gdy opuszczał Rode nie był jeszcze w wieku, który pozwalał mu na częste przebywanie w pubach. Dlatego też jego wizyty w "Pijanym" były jeszcze dziewicze, a mężczyzna nie był w stanie przywyknąć do tej dziwnej atmosfery tu panującej. 
"Lepiej się przyzwyczaj" mówił sam do siebie, zamawiając tanią whiskey. Tak właściwie, to był sam sobą zaskoczony, że chciało mu się wyjść z domu i usiąść przy tym barze. Przecież mógł otworzyć butelkę w swoim własnym salonie! 
No tak, ale tam też czekały te cholerne kartkówki do sprawdzenia. Naprawdę nie miał ochoty na czytanie kolejnych bzdur klasy 3B, która nie umie porządnie opisać budowy pantofelka, chociaż to materiał z pierwszej klasy. Naprawdę ciężko było trafić na jakiegoś ucznia, który by reprezentował jakiś poziom. A nawet jeśli w klasie znajdował się prymus, to był to irytujący kujon, który był w wieku pt. "wiem wszystko i będę poprawiać nauczyciela".
W takich chwilach naprawdę miał wątpliwości, że aby lżejszą karą nie byłoby mu odebranie magistra.
Ale co mógł zrobić? Musiał sie uśmiechać, kiwać grzecznie głową - nawet tutaj, w pubie starał się sprawiać wrażenie wyluzowanego człowieka, który nie ma większych problemów. Ot, przyszeł sobie pogadać z ludźmi przy barze.
A kartkówki? Jak się będą uczniowie upominać, to powie, że pies zjadł. Chociaż psa nie miał, a testy już dawno uzupełnia się elektronicznie. 
Szczęśliwego Nowego Roku!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 35 lat
Ekwipunek podręczny: klucze, portfel, scyzoryk, smartfon, notes, ołówek, szminka, papierosy, zapalniczka

Pisanie Re: Pub Pijany Tordivler  ♦ Sro Sty 31 2018, 17:49;

    | Początek.

Kiedy opuszczała Rode ponad siedemnaście lat temu, nigdy nie przypuszczała, że stanie się ono miejscem, w którym odszuka schronienie. Każdy kto tu mieszkał starał się raczej wyrwać, podobnie było z nią. Ulga i strach przed nieznanym towarzyszyły jej, w jej wyprawie do Nowego Jorku. Lata minęły, a sytuacja zupełnie się odwróciła i z takimi samymi obawami pojawiała się tutaj. Postanowiła olać zupełnie wystawne fety świąteczne i sylwestrowe bale w NY i wyjechać, zanim wyda się, jakim jest chwilowo wrakiem człowieka. Choć może nie chwilowo, bo trochę już to trwało, mniej więcej od momentu wyjścia z sali sądowej.
Niektóre kobiety rozwód uważały za wyzwolenie, odzyskanie wolności. Powód do założenia krzykliwej, wystawnej sukni w stylu wesołej wdówki, która zjawiła się właśnie na pogrzebie swojego piątego męża, który zginął w niejasnych okolicznościach. Ale nie Evandra. Dla niej rozwód był porażką. Próba udowodnienia matce, że nie każde małżeństwo musi skończyć się tak, jak to należące do niej, spełzła na niczym i wpadła na ścieżkę, którą wcześniej wydeptała jej rodzicielka. Choć tak gorąco zawsze obiecywała sobie, że tak się nie stanie. Nawet nie poinformowała matki o zaistniałej sytuacji, nie chcąc dawać jej satysfakcji. Ostatni raz rozmawiała z nią w dniu ślubu i wolałaby, żeby tak pozostało. Gorycz wyniesiona z młodzieńczych lat była zbyt silna, by zwyczajnie ją przełknąć i wrócić do niej z podkulonym ogonem.
Chyba dlatego wolała z tym samym, podkulonym ogonem zaszyć się tutaj. Po spotkaniu z Ethelyn od razu poprawił jej się nastrój, a  mimo, że miasto się zmieniło, nie odczuła tego bardzo drastycznie. Być może dlatego, że zmiany zaszły głównie w ludziach, którzy się zestarzeli, albo poumierali. Cała reszta pozostała tak samo niezmienna, co obdrapana elewacja na budynkach w dokach.
Podobnie jak Pijany Tordivler, który kiedyś stanowił dla niej szczyt luksusowego lokalu.
Dopiero wchodząc do środka dotarło do niej, jak bardzo perspektywa może się zmienić na przestrzeni lat i doświadczeń. Choć bar nie wyglądał obskurnie, to nie był to lokal rodem z NY. Ale może to lepiej? W końcu tego potrzebowała, zmiany otoczenia. I choć sama Evandra wyglądała stanowczo zbyt elegancko jak na to miejsce, to nie zamierzała wyróżniać się bardziej, niż to konieczne.
Podeszła do baru, jeszcze nie dostrzegając Silasa, którego miała już przecież okazję poznać, mimo że stanęła tuż obok niego. Zdejmując płaszcz obszyty gustownymi wstawkami ze sztucznego oczywiście futra, przewiesiła go przez oparcie barowego, wysokiego stołka, a rozciągając pociągnięte czerwoną szminką wargi, w ujmującym uśmiechu, zwabiła do siebie barmana. Usadawiając się wygodnie na miejscu, zaczepiła obcasem o podpórkę i założyła nogę na nogę, zamieniając kilka słów z mężczyzną przygotowującym jej niezbyt wyszukanego drinka składającego się z coca-coli z rumem, który niewątpliwie miał być Cuba Libre. Wciąż zupełnie nie rejestrując, obok kogo usiadła, wyjęła z torebki zwykły, staromodny notes. Wciąż uznawała wyższość słowa pisanego ponad elektroniczne! Notując coś w zamyśleniu, nie zwróciła nawet uwagi, że zamiast sięgnąć po swoją szklankę, złapała za szklankę sąsiada i jeśli nie zdążył jej powstrzymać wcześniej, to pociągnęła zdrowy łyk, zostawiając na szkle odbicie czerwonej szminki. Dopiero czując, że to raczej nie jest cola z rumem i limonką, podniosła rozszerzony z przerażenia wzrok na siedzącego obok mężczyznę, nie poznając go w pierwszej chwili.
— Przepraszam, zagapiłam się — wykrzyknęła, zasłaniając dłonią usta. Z wrażenia ołówek, którym pisała, wpadł jej pod bar. Niemniej, nie wydawała się być bardzo zażenowana, mimo że niewątpliwie było jej głupio za tę wpadkę. Pracowała w telewizji, tam nie ma miejsca na zażenowanie.  
— Odkupię panu tego drinka — zapewniła pospiesznie, już rozglądając się za barmanem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t520-evandra-price#10953
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Pub Pijany Tordivler  ♦ Sro Sty 31 2018, 18:13;

Zagłębiony w swoich myślach, ze wzrokiem wlepionym w ekran telefony; on także nie zwrócił zbytniej uwagi na to, kto obok niego siada. Dopiero, gdy ten "ktoś" rozsiadł się wygodniej, zwrócił swoją twarz ku sąsiadce. Tak, doskonale wiedział, ze to kobiet, z racji zapachu perfum, które zdecydowanie teraz przeważały nad wonią alkoholu. Dodatkowo, w przeciwieństwie do samej Evandry, Silas doskonale wiedział kto zajął miejsce obok. 
Nie odezwał się jednak dopóki sama kobieta nie zorientowała się, że pomyliła szklanki. Uważnie przy tym obserwując ruch jej ręki - wpierw do szkła, a potem czerwonych ust.
- Nic nie szkodzi, pani Price - zwrócił się do niej po nazwisku. 
Uśmiechnął się, lecz w oczach radości ze spotkania widać nie było.
- Nie poznaje mnie pani? Ach, może faktycznie... kiedy ostatnio się widzieliśmy miałem na swoje fartuch laboratoryjny - dodał, mając nadzieję, ze kobieta przypomni sobie jego nazwisko. 
Spojrzał wreszcie na naruszoną whiskey; oczywiście, że zwrócił uwagę na ślad po szmince. Sięgnął jednak po swojego zaczętego drinka.
- Spokojnie - przytknął szkło do ust, kącikiem ust dotykając resztek czerwieni. 
- Alkohol dezynfekuje, więc na pewno niczym się nie zarażę - dodał, gdy już osuszył szklankę. Denko zadzwoniło o blat,a Silas skinął na barmana, by polał ponownie.
- I uznajmy to za taki toast powitalny. Chociaż, szczerze, wolałbym go nie wznosić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 35 lat
Ekwipunek podręczny: klucze, portfel, scyzoryk, smartfon, notes, ołówek, szminka, papierosy, zapalniczka

Pisanie Re: Pub Pijany Tordivler  ♦ Sro Sty 31 2018, 18:49;

Nawet odrobina zaskoczenia odmalowała się na jej twarzy, kiedy mężczyzna zwrócił się do niej po nazwisku. Nie było to jednak nic dziwnego; wbrew pozorom była dość rozpoznawalna, dlatego też wciąż nie skojarzyła, z kim właściwie ma do czynienia. Tak naprawdę to mógł być ktokolwiek, z kim miała kiedyś styczność. Poznała w swoim życiu tylu ludzi, że nie sposób tego zliczyć. Mimo to zmarszczyła starannie wypielęgnowane brwi.
Fartuch laboratoryjny...?
— Och — wyrwało jej się, jakby dopiero teraz sobie przypomniała. Nie zbita z tropu, wręcz przeciwnie, uśmiechnęła się szerzej. Białe, równe zęby, kontrastowały z krwistą czerwienią szminki. Nie poczuła się urażona jego słowami, ani trochę. Reakcje ludzi na jej obecność bywały różnorodne, od pozytywnych, po te znajdujące się dokładnie po przeciwnej stronie barykady. Gdyby miała dostawać kredyty za każdym razem, kiedy ktoś nazwał ją dziennikarską hieną czy telewizyjną suką, którą de facto nawet nie była, byłaby z pewnością bogatsza o najnowszy model kabrioleta. Najlepiej w kolorze czerwieni nad Zatoką Perską.
— No to kamień z serca — odparła, bez cienia ironii, na słowa o ewentualnym zarażeniu się. Co prawda z ich dwójki to Silas więcej obcował z truchłami, co wiązało się z ryzykiem zarażenia czymkolwiek, ale była zbyt dobrze wychowana, by zwrócić mu na to uwagę. Nie lubił jej, bo wiedziała za dużo o rzeczach, które gdyby mógł, zachowałby dla siebie. Nawet jeżeli nie było to nic konkretnego.
— A jednak pan to robi — wytknęła z rozbawioną miną, opierając łokieć o blat baru. Tym razem sięgnęła po właściwą szklankę, wznosząc szkło delikatnie ku górze. Wciąż nie wydawała się ani skrępowana ani urażona otwartą niechęcią Silasa. Wbrew temu, co mógł sobie teraz być może myśleć, nie przyjechała się tutaj bawić w śledztwa, nawet jeżeli brak rozwiązania w tej konkretnej sprawie, swego czasu bardzo ją bolał. Głównym obiektem jej zainteresowania był jednak mentor Silasa, nie sam Silas. Sama dość otwarcie przyjęła postawę, która dobitnie świadczyła o tym, że jej zdaniem młody student dał się wciągnąć w coś, czego konsekwencji nikt nie mógł przewidzieć. Sęk w tym, że ciężko było cokolwiek udowodnić. W starciu z instytucjami państwowymi, szarzy obywatele mieli niewielkie szanse, nawet wspomagani przez reporterów. Właśnie takich, jak ona.
— Widzę, że świetnie się pan miewa. Kariera kwitnie? — Zapytała, a w jej głosie na próżno było doszukiwać się kpiny. Założyła długie, jasne kosmyki za ucho i nie spuszczała uważnego wzroku z Azjaty, upijając kolejny łyk rozwodnionego lodem drinka.
— A co tam słychać u pana starego znajomego, profesora Brice'a? — Dodała, wiodąc opuszką palca po brzegu szklanki. Czerń lakieru zlewała się z ciemnym kolorem drinka. Za całkiem zabawne uznała, że choć chciała się całkowicie odsunąć od pracy, jedną z pierwszych osób na które wpadła, był ktoś z przeszłości. To nie był dobry znak i najchętniej zakończyłaby tę dyskusję już teraz, jeśli wciąż miała oscylować dookoła tego samego tematu, co dwa lata temu. Sprawiedliwości nie stało się zadość i nie stanie się w najbliższym czasie, a ona chciała chociaż przez chwilę poprzejmować się bardziej sobą, niż zepsuciem tego świata i bezkarnością psychopatów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t520-evandra-price#10953
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Pub Pijany Tordivler  ♦ Sro Sty 31 2018, 19:05;

Jak zawsze Evandra zdawała się być idealna w każdym calu. Począwszy od koloru szminki i doboru lakieru, po wystudiowany uśmiech i delikatne poprawianie włosów. Lata pracy w telewizji na pewno ją nauczyły także obracać się do rozmówcy tym lepszym profilem, a z pewnością byłą w stanie usiąść tak, by nigdy, ale to nigdy nie wyglądać źle. Niejedna księżniczka pewnie zazdrościła kobietom z telewizji tej pewnego rodzaju gracji i maniery.
Gdyby nie to, że Silas poznał wcześniej Price w niezbyt miłych okolicznościach, pewnie by się kobieta teraz zachwycił. Powiedział jakiś komplement, może dwa. Nie mół jednak oddzielić od twarzy tego, co się zdarzyło. A smród tamtejszej sprawy wciąż się ciągnął. Nawet jeśli Evandra nie miała zamiaru rozgrzebywać starych spraw, to i tak jej obecność w Rode przypomniała młodemu Lee o konkretnych skandalach i aferach.
Aż się wzdrygnął na tę myśl. W przeciwieństwie do kobiety, on nie potrafił tak panować nad mową ciała jak ona. 
- Widocznie jestem dobrze wychowany - skomentował fakt wznoszenia toastu. Po chwili przed mężczyzną pojawiła się kolejna pełna szklanka, a Lee postanowił z niej skorzystać. Dopiero gdy ją opróżnił, kontynuował rozmowę. 
- Kariera - prychnął - chyba przekwitła i proszę nawet nie udawać, że nie wie pani czemu.
Ostatnie czego chciał, to dyskutować z Price o tym, co mogło by być, gdyby nie jej wścibski nochal. Gdyby nie te stare, nielojalne skurwiele z uniwersytetu. No ale tak, musiała zapytać, musiała wywołać nazwisko profesora.
Takie jak Price nigdy nie wiedzą kiedy ugryźć się w język, prawda?
Uśmiechnął się jednak. Kącikiem ust, lekko wzruszając ramionami. Powoli obracał w dłoni pustą szklankę.
- Nie wiem, pani Price. Nie kontaktujemy się. Zresztą, sądziłem, że pani prędzej będzie wiedzieć co u niego. 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 35 lat
Ekwipunek podręczny: klucze, portfel, scyzoryk, smartfon, notes, ołówek, szminka, papierosy, zapalniczka

Pisanie Re: Pub Pijany Tordivler  ♦ Sro Sty 31 2018, 20:33;

Diabeł tkwił w szczegółach i Evandra zdawała sobie z tego doskonale sprawę. Dlatego cechowało ją tak skrupulatne panowanie nad wyrazem twarzy, nad każdą emocją, którą przyszło jej wyrazić. Tylko w kontaktach prywatnych pozwalała sobie na trochę więcej luzu, a ten nie do końca takim kontaktem był, nawet jeżeli obecnie tak by wolała. Być może gdyby poznali się przed laty na trochę innej stopie, teraz powitaliby się jak para dawnych znajomych. Nie było jednak sensu udawać, że jest inaczej, niż w rzeczywistości. Mimo to zamierzała zabawić w tym mieście na dłużej, nie mogła sobie zatem pozwolić na przepychanki słowne.
Słowem klucz było tutaj "zdawała". Bo faktycznie, jej idealność była pozorem. Nie każdy był na tyle wytrwały, by spróbować sięgnąć głębiej. Z biegiem lat zresztą, również ta powierzchowna perfekcja blakła; absurdalnie drogie zabiegi kosmetyczne, nie mogły całkowicie zatrzymać czasu, a w kącikach jej oczu już można było dostrzec płytkie zmarszczki, sugerujące, że bardzo lubiła się śmiać. Nienawidziła ich. I choć śmiało wyglądała znacznie młodziej, niż było w rzeczywistości, nigdy nie była zadowolona.
— Może to pana zdziwi, ale owszem, nie wiem czemu. Miał pan okazję w bardzo prosty sposób odciąć się od przykrej opinii, która przykleiła się do pana przełożonego. Nie rozumiem, dlaczego pan tego nie zrobił — odparła nadzwyczaj szczerze, ale nie wyraziła chęci na to, by pociągnąć temat dalej. Był od niej niemal dziesięć lat młodszy i wcale nie cieszyło jej, że jeden głupi błąd zaważył na obiecującej karierze człowieka, który mógł zajść daleko. Mógł, ale podjął decyzję, która skazała go na takie, a nie inne życie. Tak naprawdę nie wiedziała nawet, czym obecnie się zajmował, mogła jedynie się domyślać. Ile stanowisk mógł w tym mieście piastować ktoś z takim wykształceniem?
— Przyznam, że straciłam zainteresowanie sprawą, która jest z góry przegrana, panie Lee — rzekła, poruszając szklanką tak, by wymieszać roztopiony lód z pozostałymi składnikami drinka. Jednym łykiem dopiła go do końca, bez drgnięcia powieki. Pewnie dlatego, że równie rozwodnionego Cuba Libre już dawno nie piła. Co prawda pozwoliła sobie szczerze wątpić, że się nie kontaktują, być może mylnie. Do pewnego momentu śledziła poczynania Brice'a, później pochłonęły ją sprawy prywatne. Dlatego zresztą tutaj była.
Gestem dłoni wezwała barmana i uśmiechając się do niego przyjaźnie, zamówiła po kolejce dla siebie i Silasa. Wciąż czuła się mu winna drinka, którego omyłkowo wzięła za swój. A bardzo nie lubiła mieć poczucia, że jest coś komuś dłużna, nawet jeżeli było to coś równie śmiesznego, jak tania porcja alkoholu, w jedynym znośnym barze w Rode.
— Pewnie to pana ucieszy, ale są tacy ludzie, których ruszenie jest niemożliwe. Czy to dlatego, że stoją za nimi murem pewne instytucje, czy wpływowi ludzie... A my możemy tylko przyglądać się temu, jak świat płonie dalej, bo nie ma dowodów na to, kto właściwie podłożył ogień — pozwoliła sobie na tę podkoloryzowaną metaforę, bo właściwie czemu nie? Nie łudziła się, że sprowokuje Silasa do dyskusji, choćby tylko i wyłącznie ze względu na osobistą ciekawość. Przecież była na urlopie.
— Pozwoli pan, że zapalę? — Zapytała, sięgając ku torebce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t520-evandra-price#10953
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Pub Pijany Tordivler  ♦ Czw Lut 01 2018, 17:30;

Sama obecność Evandry go irytowała; a co dopiero jej gadanie. Nawet jeśli sama kobieta nie miała siebie za dziennikarską hienę, to w oczach Silasa nią była. Tyle co z tego, jak same wyzwiska czasu nie cofną? Jedyne co mu pozostało to przeklinać ją w głowie i na nią zwalać winę za niepowodzenie. Chociaż tak naprawdę to Lee sam się prosił o tę swoista katastrofę.
- Sądzi pani, że posada nauczyciela w liceum nie jest wystarczającym odcięciem się? - zapytał, odsuwając od siebie pustą szklankę. Wstrzymał się jednak z zamówieniem kolejnego drinka.
- Widocznie uznałem, ze nie nadaję się do pracy naukowej – prychnął. Oczywiście, że myślał inaczej. W swoim mniemaniu był osobą niezwykle kompetentną i utalentowaną. Był ZA DOBRY na sprawdzanie kartkówek i wywiadówki. Tyle, że co mu pozostało? Miną lata, nim zła sława przeminie, a on wypadnie już dawno z naukowego obiegu.
Ha, przegrana. Dobre sobie. Widać pani Price miała siebie tutaj za poszkodowaną, która nie mogła się dokopać prawdy. Lee także miał wrażenie że a dużo w tej sytuacji nie ugrał. Tylko czemu kobieta usiłowała mu wmówić, że to on się wywinął?
Prychnął.
- Dobre sobie. Sugeruje pani, że jestem nie do ruszenia? Albo profesor Brice?
W głowie mu już szumiało, nie tyle od alkoholu, co od emocji. Byś może przypisywał sobie za wiele, sugerując, że ona sam należy do tych, których jakaś „góra” chroni. A przecież był tylko pionkiem w jakiejś grze, prawda?
- Ależ proszę się nie krępować.
I o wyciągnął papierosy, chociaż nie powinien palić. Jednak wielu rzeczy nie wypadało robić, a kończyło się zawsze na wypiciu o jednego drinka za dużo i wypaleniu paczki fajek.
- Chce pani wiedzieć, co myślę? Chyba lepiej dla całej sprawy byłoby, gdyby nikt nikogo nie bronił. Gdyby szambo raz a porządnie wybiło. Wtedy... - rozłożył ręce – może bym miał karierę.

Spojrzał na barmana i poprosił o dwa kolejne drinki – dla siebie oraz Evandry.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 35 lat
Ekwipunek podręczny: klucze, portfel, scyzoryk, smartfon, notes, ołówek, szminka, papierosy, zapalniczka

Pisanie Re: Pub Pijany Tordivler  ♦ Pią Lut 02 2018, 13:07;

Co prawda nie znała myśli Silasa, ale gdyby tak było, to bez wątpienia poczułaby się zobowiązana wytknąć mu, że gdyby za sprawę zabrała się prawdziwa dziennikarska hiena, wtedy sprawa nie zakończyłoby się tak szybko i wbrew temu, co mógł sądzić, również bezboleśnie. Niczym odklejenie skrawka taśmy klejącej ze skóry. Tak naprawdę ten urągający mu fakt zostania nauczycielem w liceum, w jakiejś podrzędnej szkole, w dziurze zabitej dechami, wciąż był jakimś zajęciem. Skandale tego kalibru jeszcze częściej kończyły się samobójstwami albo zniszczonym życiem, choć jak sądziła, to marna dla niego pociecha. Tak naprawdę nie dziwiła mu się jednak aż tak. Sama miała ogromną ambicję i pewnie również nie byłoby jej do śmiechu, gdyby warunki zmusiły ją do podjęcia pracy w redakcji jakiejś gazetki wydawanej w Rode.
— I za to uznał pan, że nadaje się do wtłaczania wiedzy do młodych głów? — Zapytała uprzejmie, bez cienia kpiny. Opuściła roziskrzone, przejrzyste spojrzenie na swoją torebkę, by poszperać w niej przez chwilę. Schowała również notes, całkowicie zapominając o nieszczęsnym ołówku, który wtoczył się pod bar i mógł stać się przyczyną jakiejś późniejszej katastrofy, kiedy to nieostrożna stopa postawiona przez jakąś pijaną osobę się na niego natknie i niechybnie przewróci. Wyjęła z paczki cienki papieros i włożyła do ust, po czym odpaliła i zaciągnęła się głęboko.
— Niczego nie sugeruję, proszę pana — Silas z jakiegoś powodu założył, że przyjęła postawę atakującą, a tak bynajmniej nie było. Emocjonalne reakcje, którymi się właśnie wykazywał sugerowały natomiast, że wcale nie odciął się od sprawy tak, jakby sobie tego życzył, albo tak, jakby mógł. Gdyby chciał. Barman przyniósł zamówione przez nią drinki, a ona uśmiechnęła się do niego w podzięce.
— W końcu dlaczego to pan miałby nie być do ruszenia? Przecież był pan tylko niewinnym studentem, co tu ruszać? — Wytknęła, posyłając mu ujmujący uśmiech. Mogłaby mu tymi słowami dać do zrozumienia, że choć nie udało jej się znaleźć dowodów, dobrze wiedziała, że nie jest święty. Być może Silas tak to właśnie odbierze. Obecnie nie miało to jednak dla niej znaczenia. Przyjechała tutaj z całkowicie egoistycznych pobudek i nie chciała roztrząsać spraw z przeszłości.
Kiedy zapytał, czy Eva chce wiedzieć, co myśli, skinęła lekko głową i zrobiła gest jakby mówiła "zamieniam się w słuch". Zaciągając się leniwie papierosem, wysłuchała go do końca, po czym pozwoliła sobie na prychnięcie cichym śmiechem.
— Tak pan sądzi? — Zamyśliła się na chwilę spoglądając na niego z uwagą,  popijając bucha drinkiem. — To dlaczego pan nie pomógł temu szambu wybić? — To było zwykłe pytanie, nie rzucała mu oskarżeń, choć domyślała się, że musi go w tej chwili okrutnie irytować. Robiła to jednak w sposób na tyle taktowny, że ciężko było jej to zarzucić wprost, zatem pozostało mu albo wymaszerować z obrażoną miną z baru i dać jej wygrać, albo zwyczajnie porozmawiać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t520-evandra-price#10953
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Pub Pijany Tordivler  ♦ Sob Lut 03 2018, 12:43;

Czy on się nadawał to nauczania? W jakimś stopniu tak, bo nie miał problemów ze swoją pracą. Radził sobie. Ba, nawet uważał to za potrzebne zajęcie, jednak nie była to dla niego opcja kariery. Nie chciał skończyć jako nauczyciel na wiosce. Nie chciał do emerytury sprawdzać kartkówek, ożenić się z wiejską dziewoją i zgnić na starość na przedmieściach Rode. 
- Ta... byłem tylko studentem - sprostował, wiedząc, że chyba powiedział o jedno czy dwa słowa za dużo. I co, faktycznie pozostało mu tylko wyjście stąd z obrażoną miną.
Albo wdanie się w rozmowę.
Co mu to da? Na chwilę spokój ducha, może spuści parę i na moment "wygrać" swoją agresją. Lecz tylko na kilka chwil, bo pewnie będzie to kopanie pod samym sobą dołków.
Arg, tak naprawdę bardzo, bardzo chciał się wygadać, a alkohol w jego krwi i czum w głowie wcale nie pomagał się hamować. Evandra doskonale wiedziała jakim tonem go prowokować do kolejnych wyznań, nawet jeśli było nie bezpośrednie. 
- Dlaczego pozwoliłbym wybić... - mruknął sam do siebie, obserwując jak barman krząta się za barem. Dopiero gdy ten odszedł na moment do innego klienta, Silas zwrócił twarz ku towarzyszce rozmowy. Uśmiechnął się lekko, może nawet kpiąco.
- Może wtedy ze stołka poleciałyby te osoby, które powinny - dodał, ciszej. Odzywała się w nim teraz jakaś dziwna obsesja i paranoja. Rozejrzał się wokoło, chociaż tak naprawdę, wszyscy w Rode pewnie mieli w nosie to co działo się w Nowym Jorku dwa lata wstecz.
- Chciałaby pani wiedzieć, co tak naprawdę działo się w tym laboratorium? Czyja to była robota? 
Odsunął się w końcu od kobiety, oszczędzając jej kolejnych pijackich oddech od na jej policzku. Spoglądał na nią wyczekująco, jakby chciał w tej chwili znać odpowiedź.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 35 lat
Ekwipunek podręczny: klucze, portfel, scyzoryk, smartfon, notes, ołówek, szminka, papierosy, zapalniczka

Pisanie Re: Pub Pijany Tordivler  ♦ Nie Lut 04 2018, 10:42;

Praca nauczyciela była bardziej odpowiedzialnym stanowiskiem, niż niektórzy chcieliby przyznać. Nie wszyscy zdawali sobie sprawę z tego, ile krzywdy może wyrządzić ktoś, kto się do tego w ogóle nie nadaje, a ile dobrego uczynić ktoś z pasją do wtłaczania wiedzy w oporne czasem, młode umysły.
Uśmiechnęła się tylko, kiedy Silas potwierdził jej słowa o byciu studentem, po czym ukryła się za drinkiem na krótką chwilę, bynajmniej nie po to, by zatajać przed nim jakąś emocję, która mogła się pojawić na jej twarzy niekontrolowanie po tak drobnej, aczkolwiek znaczącej pomyłce. Tak naprawdę Lee mógł każdy jej gest odczytać zupełnie opacznie i to, co było dla niej zupełnie naturalną reakcją, poczytać za sugestię. Świadczyłoby to może o pewnym rodzaju paranoi, ale kto wie, co właściwie miał na sumieniu mężczyzna?
— Te które powinny, czyli które właściwie, pana zdaniem? — Strzepnęła elegancko popiół do popielniczki i przyjrzała mu się, gdy zwrócił się w jej stronę. Obcięła wzrokiem jego twarz, nie na tyle długo by mógł to jednak uznać za w złym guście. O ile w ogóle się tym w tej chwili przejmował, bo i sama Eva zaczynała coraz mniej. Wszak była przy końcu drugiego drinka, w perspektywie mając trzeci.
Zastanowiła się przez chwilę nad naturą zadanego przez Silasa pytania.
— Chciałabym. Choć obecnie tylko po to, żeby zaspokoić swoją prywatną ciekawość, panie Lee. Nie przyjechałam tutaj szukać sensacji — odparła w końcu, gasząc papierosa. Być może błędem była ta drobna szczerość, na jaką sobie właśnie pozwoliła, błędem przez wzgląd na to, jak wyglądała ich przeszłość. Sęk w tym, że Silas nie był zapewne głupi i nie musiał długo główkować. Sensacja i Rode to oksymoron. Przyjechanie tutaj do pracy nie miałoby najmniejszego sensu. Stąd też nie ukrywała celu swojej wizyty w mieście, które postrzegała jako swoje rodzinne. Napiła się drinka i oblizała usta dyskretnie.
— Poza tym nie będę nawet ukrywać, że pana słowa niepoparte żadnymi dowodami, są zbyt mało warte, by wywołać burzę. W najlepszym wypadku oskarżono by pana o postradanie zmysłów przez zbyt długie przebywanie na prowincji — dodała. Czy miały go te słowa ośmielić? Częściowo tak. Po prostu chciała mu dać do zrozumienia, że teraz już niewiele da się zrobić. Oczywiście mówiła to wszystko z perspektywy osoby, która nie zna całej prawdy. Swego czasu ten skandal był jej solą w oku; później sprawy prywatne wzięły górę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t520-evandra-price#10953
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Pub Pijany Tordivler  ♦ Pon Lut 05 2018, 12:43;

- Jak to jest, pani Price... mówi pani, że nic nie jest w stanie z tym zrobić. Że... jest pani tu prywatnie. A i tak czuję, jakby pani zależało na tym, żebym za dużo powiedział.
Spojrzał na ile opróżnione szklanki i uśmiechnął się sam do siebie kręcąc głową.
- Boże, znowu się daję wciągnąć w takie rozmowy tylko dlatego, że za dużo wypiłem, tak? Ha! 
Wzrok ponownie powędrował w stronę kobiety. Na jej czerwone usta, różowe od pijaństwa policzki i jasne oczy. Była piękna, miała w sobie wiele charyzmy i uroku osobistego. Gdyby nie odraza do jej zawodu, Silas zupełnie inaczej by prowadził te rozmowę. Może by się przysunął bliżej, ośmielił się na jakiś gest ręką. Byli przecież w barze, pili drinka - nie on pierwszy i nie ostatni chciał skorzystać z okazji. A pozycja wiejskiego nauczyciela wcale nie sprawiała, ze miał mniejsze prawo do randkowania. Jednak rzeczywistość była inna. 
- Ale co mi tam. Drugi raz mnie z uczelni nie wywalą, tak? - zaśmiał się, wciąż bawiąc się szklanka w swojej dłoni. Wzrok oderwany od Evandry utkwił właśnie w szkle i rozproszonemu światłu, który tańcował teraz na blacie baru. 
- To, co działo się w laboratorium profesora Brice'a wcaele nie było tajemnicą... no, przynajmniej dla władz uczelni. Wszystko odbywało się za zgodą szefa katedry, profesora Anthony'ego Johnsona. Ha, powiem więcej! On sam zorganizował sponsorów dla tych badań. Wiedziała pani o tym, ile pieniędzy zostało w to wsadzone, co?
Odsunął pusta szklankę i sięgnął po napełniony kieliszek. Nie wypił jednak alkoholu od razu. Wciąż nie patrząc na kobietę obok, kontynuował.
- Na sam początek było to dwadzieścia milionów - whiskey zaczęła falować w rytm ruchów dłonią Silasa - potem kolejne trzydzieści. Sporo, co? Ale zapewne tylko połowa została wykorzystana na faktycznie badania... a i tak było więcej tych pieniędzy. Cóż, ja nie prowadziłem księgowości, była od tego specjalnie wynajęta osoba. 
Prychnął i w wreszcie odważył się spojrzeć w oczy dziennikarki.
- Jak pani myśli, co za takie pieniądze można robić w uczelnianym labie? 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 35 lat
Ekwipunek podręczny: klucze, portfel, scyzoryk, smartfon, notes, ołówek, szminka, papierosy, zapalniczka

Pisanie Re: Pub Pijany Tordivler  ♦ Sro Lut 07 2018, 23:56;

Roześmiała się ujmująco, opuszczając na chwilę wzrok na swoją dłoń, bawiącą się frywolnie szklanką.
— Albo jest pan do mnie uprzedzony, albo po prostu mam już takie zboczenie zawodowe. Może pan sam wybrać, która z tych opcji bardziej do pana przemawia — odparła, wciąż się uśmiechając, przejrzyste spojrzenie utkwiwszy w oczach Silasa. Kontakt wzrokowy oznaczał szczerość, albo przynajmniej miał ją udawać. W tym wypadku bliżej prawdy była pierwsza opcja.
Mogli w nieskończoność zastanawiać się, co by było gdyby, faktem było jednak to, co tu i teraz. Ją ta rozmowa mimo wszystko bawiła, jednak nie w żartobliwym znaczeniu tego słowa. Stanowiła po prostu swego rodzaju rozrywkę, jakby na to nie spojrzeć. Za wyjątkowo ironiczne uznała, że sprawy z przeszłości, które uważała za zamknięte, dopadały ją w czasie prywatnym, kiedy po prostu chciała się napić, zapalić i spróbować zabrać się w końcu za pisanie. W końcu po to tu przyjechała.
— Za dużo? Nie zauważyłam — na twarzy wykwitł tak charakterystyczny dla niej, nieco przekrzywiony uśmiech.
Popijała niespiesznie swojego drinka, wsłuchując się w tembr głosu Silasa. Domyślała się, że wszystko odbywało się za zgodą władz uczelni, wszakże gdyby było inaczej, profesor Brice skończyłby sto razy gorzej, niż to koniec końców nastąpiło.
— Dwadzieścia milionów? — Uniosła nieznacznie brwi, ale na jej twarzy nie odmalował się aż taki szok, co sugerowało, że spodziewała się sporej kwoty. — Nieźle, jak na badania prowadzone na uczelni — uśmiechnęła się, bardziej chyba sama do siebie, niż mężczyzny. Powiodła palcem po krawędzi szklanki we frywolnym geście.
— Połowa na badania, a połowa na...? — Urwała, robiąc efektowną pauzę. Poprawiła się na krześle i założyła nogę na nogę, zerkając na Silasa właściwie tylko kątem oka. Dostrzegając, że w końcu zdecydował się spojrzeć jej w oczy, jednak zwróciła twarz w jego stronę.
— Nie wiem, panie Lee. Nie znam się na tym. Klonowanie? — Zaproponowała luźno. Ciężko było jednak odczytać, czy naprawdę nie wiedziała, czy tylko robiła z siebie głupią.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t520-evandra-price#10953
Sponsored content
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Pub Pijany Tordivler  ♦ ;

Powrót do góry Go down

Pub Pijany Tordivler

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Similar topics

-
» Ulica

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Witaj w Rode! :: FABUŁA :: Rode :: Dzielnica Północna-