Share|

Nowy Jork, koniec lutego, 2226

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
AutorWiadomość
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 28
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Nowy Jork, koniec lutego, 2226  ♦ Czw Paź 04 2018, 23:20;




Mieszkanie Jen w Nowym Jorku. Znajduje się ono na jednym z ostatnich pięter budynku będącego w zaludnionej, ale nieszczególnie przerażającej dzielnicy.
Na samo mieszkanie składa się pokój dzienny (powyżej) z aneksem kuchennym, do tego dwa odrębne pokoje i łazienka. Nie ma balkonu, ale są za to wspaniałe schody pożarowe, dzięki którym można zejść na drugie piętro albo wspiąć się na dach, choć jest to zakazane.
Można dotrzeć prawie że każdym środkiem transportu. W tym samym budynku znajduje się niewielka kwiaciarnia.


_________________

You would never break the chain

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t375-jenny-watson#6458
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 28
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Nowy Jork, koniec lutego, 2226  ♦ Czw Paź 04 2018, 23:21;

| początek

Nie spodziewała się żadnych gości dzisiaj ani przez najbliższe dni, które miała spędzić w metropolii. Opuściła Rode z kilku powodów: potrzeba odpoczynku i wyciszenia (paradoksalnie w jednym z największych miast), załatwienia spraw w siedzibie firmy, w której pracowała i potencjalne zakupy.
Był to dość rutynowy wyjazd. Przynajmniej raz na dwa-trzy tygodnie starała się wrócić do swojego starego i pustego mieszkania. Tym razem miała być kilka dni dłużej, ale była przekonana, że nie uschną z tęsknoty w Rode.
Przynajmniej na to liczyła, że tak się nie stanie!
W każdym razie, Watson rozpakowała się z niewielkiej torby, z którą przyjechała. Ogarnęła mieszkanie, wzięła prysznic. Zdążyła rozłożyć niezbędny sprzęt, zachowując jednak umiar w tym, aby nie rozkładać po całym salonie. Ledwie zajęła stolik znajdujący się pod białą ścianą.
Po jakiejś godzinie ponownego rozgaszczania się po własnym lokum, postanowiła przebrać się i pójść do sklepu, żeby zrobić zakupy na pobyt tutaj. Jako że nie brała pod uwagę szczególnych wizyt to nie brała za wiele. W końcu aż tak dużo nie jadła!
Odetchnęła swobodnie, przymykając oczy, gdy już rozsiadła się na fotelu. Było jej tak wygodnie, że nie myślała o tym, aby przygotować sobie coś do jedzenia, bo tym razem udało jej się namówić Scotta, żeby nic jej nie gotował.

_________________

You would never break the chain

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t375-jenny-watson#6458
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis, portfel

Pisanie Re: Nowy Jork, koniec lutego, 2226  ♦ Pią Paź 05 2018, 14:29;

|| burzliwe dzieje

Życie w Nowym Jorku na powrót zaczęło mu służyć. Nawet jeśli nad głową wisiał topór więzła małżeńskiego i wizja tony pieluch, to zachowywał pozornie dobre nastawienie. Ograniczając się do myślenia o pracy, pogłębiał swoje znajomości z personelem szpitalnym i nowymi zasadami. Wszystko było inaczej niż w Rode, wiedział już, że nie przejdzie taka beztroska jak w małym miasteczku. Należało na nowo się przystosować z czym na dłuższą metę nie miał problemów. Po powrocie do domu, Artemis zderzał się z ustaleniami Apolliny, która pracowała na najwyższych obrotach. Wczoraj było tak samo, czego w wyniku wdrapywał się na ostatnie piętro kamienicy z jedzeniem i zaproszeniami, które upchał w ciemną teczkę.
To, gdzie mieszka Jenny, wiedział doskonale. Bywał tu już kilkukrotnie, a nawet nocował czy doglądał mieszkania, gdy właścicielka grzała tyłek na słonecznych plażach Kalifornii. Pamiętając o tym co lubi Watson oraz, że tak szybko nie wyjdzie, obkupił się w kurczaka i sałatę z dodatkami. Zadzwonił do drzwi nosem, by po otwarciu drzwi, zaraz beztrosko się wryć.
— Jennifer Watson, w końcu jesteś tam gdzie powinnaś! — powitał ją z uśmiechem, ściągając buty i idąc do kuchennego aneksu. Pociągał głośno nosem. — Wyczuwam stan krytyczny, więc o to jestem... Kurczak, kurczak i kurczak. — wyjmował z papierowej torby pudełka z logo popularnej i drogiej knajpy, w której dawniej stołowała Pim Kardashyan.
— No co? Ktoś umarł? — zapytał, obracając się w stronę Jenny, najwyraźniej nie spodziewającej się odwiedzin. Może liczyła, że przez drzwi wejdzie ktoś inny? Z psim towarzyszem?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 28
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Nowy Jork, koniec lutego, 2226  ♦ Pią Paź 05 2018, 20:23;

Ufała mu na tyle, że swego czasu Artemis posiadał własny klucz do jej mieszkania. Pokrywało się to nawet z remontem, który wówczas miał miejsce w jego apartamencie. Z pewnością oboje byli wtedy niewyspani, kiedy do późnych godzin grali, żeby przekimać parędziesiąt minut i pójść do pracy na swoją zmianę. Podobnie dzięki zaufaniu Jen mogła spokojnie pojechać na wakacje, zostawiając mieszkanie Artemowi. Pewnie jedynie zamykała na klucz garderobę i komodę z bielizną, żeby czasem Warleggan nie miał pomysłu, aby zajrzeć i ocenić. Najczęściej pozostawały mu do podziwiania liczne, kolorowe i czasem nie do pary skarpety.
Tak zdążyła się wyciszyć, że gdy piła wodę, Artem dał o sobie znać. Dzwonek do drzwi miał donośny, niekiedy upierdliwy właściwie sygnał, a Jenny przestraszyła się. Nie dość, że podskoczyła na fotelu, to jeszcze część wody wylądowała na jej koszulce. Materiał ściemniał tam, gdzie było mokro!
Odstawiła z cichym hukiem szklankę, pomknęła naprędce niczym łania, ażeby dotrzeć do drzwi. W te najpierw wpadła, żeby dopiero po chwili otworzyć i zerknąć badawczo na to, kto przyszedł ją nawiedzać w tak spokojne dni.
Zdziwiła się i to Artem mógł zauważyć na jej, dość posępnej, twarzy.
Czy ja pana znam? — zapytała, zdobywając się na żartobliwy ton. Gdy sam zainteresowany wszedł do środka, Jenny wyjrzała na korytarz klatki schodowej, a potem zamknęła drzwi i przekręciła klucz.
Zmarszczyła brwi, gdy wspomniał o kryzysie. Prychnęła i podążyła za nim, powstrzymując się od komentarza, że niech śmiało dalej się rozgaszcza. Spojrzała na to, co jej przyjaciel wyciągał z torby. Zastanawiała się czy kupił jej na zapas, czy ma zamiar to wszystko zjeść.
Pomijając to, że święto kurczaka jest w lipcu, to ogólnie... moje samopoczucie i perspektywa podróży objazdowej po Stanach i Kanadzie? — rzuciła nieco posępnie, krzywiąc się pod zadartym nosem. Zaraz jednak wyciągnęła ręce w stronę Artema. W ramach przyjacielskiego przywitania, podczas którego pstryknie go w ucho. I pacnie w czoło. Dobrze wiedział, za co.
Kurczak z lodami... Myślisz, że będzie dobry?

_________________

You would never break the chain

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t375-jenny-watson#6458
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis, portfel

Pisanie Re: Nowy Jork, koniec lutego, 2226  ♦ Pią Paź 05 2018, 23:50;

Jenny zawsze reagowała emocjonalnie, czasami udzielało się to i jemu. Szczególnie gdy po ciosie w żebra przegrywał rundę w Quake'a. Odwdzięczał się tym samym, jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie. Z pudełkiem w ręku, patrzył na nią, doskonale wyłapując posępny ton. Na pierwszy rzut oka nie wyglądała na załamaną, ale co jeśli przyszedł przed tym momentem?
— Co się dzie... Ała! — i tak się właśnie kończyło przytulanie Watson. Skrzywił się, rozcierając czoło. — Oczywiście, że nie. Będziesz rzygała jak kot. Jest tego wart? — zapytał chytrze, wierząc, że wpadł na prawdziwy trop powodu dla którego Jennifer zamierzała przyprawić się o biegunkę.
— Przyszedłem w nie porę? — rozejrzał się po salonie i pudłach. Wyglądało to trochę tak, jakby dopiero przyjechała.
W powietrzu unosił się ten typowy zapach niewietrzonego pomieszczenia.
— Idę umyć ręce. — jak powiedział, tak zrobił. Zerknął czy nie ma dodatkowej szczoteczki, męskich akcesoriów.
Po powrocie, zajął się jedzeniem.
— Tu z makaronem na słodko-kwaśno, tu z ciemnym ryżem... — wymieniał. Był głodny, więc nie zamierzał wyjść bez swojej porcji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 28
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Nowy Jork, koniec lutego, 2226  ♦ Sob Paź 06 2018, 00:10;

Faktycznie! Jej emocjonalność udzielała się innym. Najczęściej przy wspaniałym humorze, co było zdecydowanie lepsze. W końcu mówiło się, że śmiech jest zaraźliwy, więc lepiej iść w tym kierunku niż załamywać się nad własnym losem. Przynajmniej ludzie preferowali pierwszą opcję.
Co? — zapytała, nieco mało inteligentnie, ale Artem był wyrozumiały. Kiedyś nawet wytłumaczył jej, czym jest kretynizm i tym podobne, bo była w stanie pomylić, no ale nie można było być we wszystkim doskonałym; taka prawda! — Po prostu nie wiem, na co mam najpierw ochotę. Jestem niezdecydowana dzisiaj! — zaperzyła się i głową pokręciła. Niektóre, wilgotne jeszcze, kosmyki pomknęły wraz z ruchem jej głowy.
Nah, niedawno przyjechałam, więc nic nie rozpakowywałam — powiedziała. Mieszkanie faktycznie potrzebowało wywietrzenia, o czym Jenny zdążyła pomyśleć. Liczyła jedynie na to, że zaduch minie szybko, choć nie miała pewności w tej sprawie.
Skinęła. Nie musiała Artemowi mówić, gdzie ma dokładnie iść. Znał jej lokum. Podczas gdy Watson opłukała potrzebne naczynia, Warleggan mógł się zawieść; nie dostrzegł żadnej dodatkowej szczoteczki i nie było męskich akcesoriów. Jedynymi męskimi kosmetykami były perfumy i pianka do golenia, ale czy to coś dawało?
Jadalnia u Jenny nie była osobnym pomieszczeniem. Ot, stolik z trzema krzesłami. Przy wysepce zaś znajdował się jeden stolik barowy. Jako że jednak był gość to wypadało być nieco kulturalniejszym. W każdym razie czyste talerze i sztućce były postawione na blacie.
Zerknęła w stronę przyjaciela, a potem na dania, które wskazywał. Sama od razu sięgnęła po jedną z porcji.
Skąd wiedziałeś, że dzisiaj będę? — zerknęła na lekarza i w międzyczasie zaczęła związywać swoje włosy, aby te jej nie przeszkadzały.

_________________

You would never break the chain

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t375-jenny-watson#6458
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis, portfel

Pisanie Re: Nowy Jork, koniec lutego, 2226  ♦ Sob Paź 06 2018, 21:14;

Gdy chciał, to potrafił być cierpliwy. Była to cecha niezbędna w zawodzie jaki wybrał. Dla Jenny potrafił być dodatkowo wyrozumiały, traktując ją jak drugą siostrę, wybraną, przez co mniej się z nią żarł niż z Apolliną. Nie musiała się obawiać złego potraktowania lub przekonania, że Warleggan się z niej wyśmiewa lub obmawia za plecami.
Teraz westchnął, zastanawiając się czy Jenny specjalnie udaje czy może faktycznie ciężko jarzyła braterskie podejrzenia. Przyciągnął do siebie wolny talerz, przerzucając na niego makaron z kawałkami kurczaka.
— Najpierw zadzwoniłem do twojego współlokatora, Scotta, tak? — szukał u niej potwierdzenia — Mówił o jakimś sąsiedzie, przerywało bo krzyczał na dziecko, w każdym razie wspomniał o Nowym Jorku. Zadzwoniłem więc do twoich rodziców, no i jestem. Mogłaś napisać, że wpadasz do Wielkiego Jabłka. Poszlibyśmy do Central Perku na kawę... W każdym razie, gołym okiem widzę, że zrobiłaś coś wesołej, pogodnej Jenny więc ostrzegam, że jak się nie odnajdzie za pięć sekund to zabiorę kurczaka. — pogroził żartobliwie. Złapał za talerz, widelec i rozgościł się na kanapie. Zupełnie jakby był u siebie. Na kuchennym blacie została czarna teczka w której znajdowało się już jedno zaproszenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 28
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Nowy Jork, koniec lutego, 2226  ♦ Pią Paź 12 2018, 23:00;

Bardzo chętnie zaczęła słuchać skróconej opowieści tego, jak to Warleggan kontaktował się z innymi osobami, żeby dowiedzieć się, co z Jenny i gdzie ona się znajduje. To było na swój sposób urocze, więc Watson nic nie mówiła. Nie przerwała swojemu przyjacielowi, nakładając danie na talerz. Sięgnęła w końcu po sztućce, aby tymi podzielić się z Artemem i skierować się na kanapę, gdzie mogli zasiąść wygodnie. Parę różnokolorowych poduszek walało się po meblu.
Podziwiam, że zrobiłeś sobie komunikacyjną sieć, zamiast po prostu do mnie napisać lub zadzwonić — najpierw na to zwróciła uwagę. Oczywiście, to było obustronne, bo równie dobrze sama mogła o tym pomyśleć. — Pierw do Scotta, potem do rodziców. Sobie narobiłeś zadań — parsknęła. — Ale Randall w łeb dostanie za darcie się na Lizzy — dodała, sprytnie - przynajmniej według niej - pomijając kwestię sąsiada, bo już przeczuwała, że musiałaby się wyspowiadać.
Przysunęła do siebie kurczaka i zerknęła niezbyt przyjemnie.
Zawsze można iść, chyba że jesteś zajęty i nie masz czasu… — westchnęła, wciągając nogi na kanapę. No, chociażby jedną z nich, bo druga nadal zwisała nad podłogą.
Straciłam pracę.

_________________

You would never break the chain

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t375-jenny-watson#6458
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis, portfel

Pisanie Re: Nowy Jork, koniec lutego, 2226  ♦ Sob Paź 13 2018, 22:40;

— Próbowałem, ale chyba było zajęte, albo zasięg słaby. — wtrącił swoje, bo w końcu musiało wyjść na jego. Mówił to lekko, nie mając nic złego na myśli. Poprawił się na kanapie, dzieląc uwagę pomiędzy talerz, a twarz Watson. Miał już wstawić się za Randallem, męska solidarność i tak dalej, ale coś w rozmówczyni sprawiło, że z tego zrezygnował. Poczuł lekkie ukłucie wyrzutów sumienia, gdy w sposób mało delikatny wytknęła mu brak czasu. Co prawda swoje też mógłby jej zarzucić, bo kilkukrotnie nie dała się wyciągnąć z domu, wymawiając się Lizzy i wystygnięciem kolacji.
— Ale jak to? — był zaskoczony, zawód Jenny należał do tych stabilnych i trudno było mu uwierzyć, że mogła zostać zwolniona. — Co się stało? Dlaczego nie powiedziałaś wcześniej? Kiedy? — zasypał ją pytaniami, wyciągnął telefon komórkowy, aby napisać do jednego z ochroniarzy swojego loftu. Po minie Jennifer, czuł, że dobrze jej zrobi napicie się czegoś mocniejszego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 28
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Nowy Jork, koniec lutego, 2226  ♦ Pią Lis 02 2018, 01:26;

Zastanowiła się. Faktycznie swego czasu sieć komórkowa, z której usług korzystała, miała jakąś awarię w związku z zasięgiem w niektórych częściach Stanów Zjednoczonych. Część wiadomości zdążyła otrzymać, część najwidoczniej zniknęła razem z powiadomieniami, które potencjalnie mógł pozostawić Warleggan.
No tak to, no jak to — powiedziała. — Mnie pytasz? — rzuciła, zyskując przy tym nieco opryskliwy ton. Odchrząknęła, dziabnęła parę kawałków kurczaka i pomyślała dalej. — Dzwonili do mnie z informacją, że mam do nich przyjechać. No i byłam — przyznała. — Kilka dni temu. I mi powiedzieli, że przykro im, ale jednak będą musieli zredukować etaty. Kwestia kosztów, odgórnych zarządzeń, bla bla bla — zakręciła widelcem, przewracając przy tym oczami. — Bardziej frustrujące, bo wiedzieli jaką mam sytuację, a oni i tak swoje. W każdym razie niby do końca tygodnia mam jeszcze pracę, ale… — nie dokończyła, wzruszając ramieniem. — Bywa, nie?
Jennifer nie była wielce zrozpaczona. Raz, jak słusznie zauważył Artem, jest w stanie znaleźć pracę gdzie indziej - zdalną bądź nie. Miała też odłożone pieniądze, żeby nie musieć się martwić, że nazajutrz nie będzie miała co jeść. Takiej tragedii nie było. Jeszcze i na szczęście!
No kilka dni temu. Nie mówiłam, bo sama chciałam przetrawić to wszystko — stwierdziła. — Ale hej, pocieszę! Wiesz pierwszy! — to, że będzie musiała porozmawiać ze Scottem to już kolejna kwestia.

_________________

You would never break the chain

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t375-jenny-watson#6458
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis, portfel

Pisanie Re: Nowy Jork, koniec lutego, 2226  ♦ Pon Lis 12 2018, 19:53;

— Ech Jenny. — westchnął współczująco. Utrata pracy bez względu na status jaki się posiadało, nie należała do przyjemnych sytuacji. Nie odmawiał Jenny talentu, miał ją na naprawdę zdolną w techniczne sprawki. — Naprawdę mi przykro. To znaczy, że firma wycofuje się z Rode? — zapytał, odczekał i wciągnął makaron z mięsem. Informatycy nigdy nie narzekali na brak zajęcia, dlatego był spokojny o jej losy. Zawsze chętnie by pomógł i o tym wiedziała.
— I prawidłowo, ha! — parsknął na bycie pierwszym. Aż takiego prawa sobie nie rościł, zważywszy że i swoje miał w tej chwili za uszami.
— Czyli czeka cię pożegnanie z tym Randallem i jego dzieckiem. Pewnie się do siebie przyzwyczailiście. — mruknął, nie tracąc czasu wyłącznie na rozmowę. Pędzlował jakby w ogóle dzisiejszego dnia nie jadł. Nie zdawał sobie sprawy jak ciężko będzie Jennifer porzucić dotychczasowy dom, nawet jeśli nigdy nie planowała zostać w nim na długo.
— A ja to właściwie... Mam nadzieję, że lubisz nosić sukienki i takie tam inne detale.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
Sponsored content
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Nowy Jork, koniec lutego, 2226  ♦ ;

Powrót do góry Go down

Nowy Jork, koniec lutego, 2226

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Witaj w Rode! :: FABUŁA :: RESZTA ŚWIATA-