Napisz nowy tematOdpowiedz do tematuShare|

Dwarfs and dummies.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
AutorWiadomość
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Dwarfs and dummies.  ♦ Wto Wrz 25 2018, 00:03;

KTO: Jenny Watson i Jukka Bostwick
KIEDY: połowa września 2225
GDZIE: teren szkoły w centrum Rode

Fuck pomyślał, choć na zewnątrz miał najbardziej uczynny uśmiech, który mówił, że na pewno da się sfrajerzyć, gdy dyrektor przypomniał o zbliżającym się corocznym dniu socjalizacji. Jak co roku całkowicie bezpłatnym, pro bono, choć to dobro odnosiło się głównie do niezakłóconego niczym wędkarskiego wypadu nad Derpskie starego Daltona. Dyrektor nigdy nie brał udziału w tym organizacyjnym nieszczęściu. Jukka przeciwnie - pojawiał się na nim już trzykrotnie, bo to ładnie prezentuje się w zakładce działalność na stronie ich fundacji, poza tym nie wygląda na takiego, co miałby coś istotnego zaplanowanego na sobotę. Na pewno nie z jedynym kumplem, którego największą aspiracją było stanowisko kierownicze w stonce czy tam innej sieci sklepów ze zwierzęcą nazwą, a Rafał, Rafał chyba przepadł za jakąś kobietą. Lepiej dla linii genetycznej Bradford-Bostwick, że przepadł.
W końcu, w wyniku bardzo skomplikowanych towarzysko-zawodowych powiązań, o które pewnie nikt nie podejrzewał grono pedagogiczne i administrację, z nieszczęsnym wydarzeniem, Jukka został na placu działań z Gregiem od matematyki (czysty przypadek niemający nic wspólnego, że są ścisłowcami i w etapie post-nerdowskim). Tradycyjnie frekwencja będzie niska, uczestnictwo będzie się liczyło, co najwyżej do lepszej oceny z zachowania i ułatwi uzyskanie bardziej przychylnych referencji na studia, na których dzieciakom z przyczep nie zależy, a tym lepiej sytuowanym nie sprawi trudności uzyskania ich w inny sposób. Liczyli na dziwną mieszankę osób ze szlabanem i ambitnych uczniów z klubu matletów.
Pewnie funkcjonuje z tysiąc pożytecznych scenariuszy na taką imprezę, ale cóż, Greg uznał, że zorganizuje rpga, a Jukka ograniczył się do myślowego fucka, a milczenie zostało odebrane przez jego kolegę za zgodę. Prosta historia, szkoła została wioską, stołówka karczmą, biblioteka obozowiskiem podróżnych uziemionych przez lawinę błotną pod przełęczą, boisko terenami pod lasem poniżej przeprawy, górne klasy domem wójta i bogatej wdowy z hodowlą szczęśliwych krów (zjedzenie ich ozora dawało dar rozumienia i mówienia językami - bardzo pożądane wśród kupców, bardów, magów i arystokracji), a hol niewielkim rynkiem ze świątynią, której starszy kapłan nazajutrz po przybyciu wędrowców miał zostać znaleziony martwy na drodze między rynkiem, a tawerną. Laboratorium, kanciapy cieciów i sprzątaczek, pokój nauczycielski oraz gabinet dyrekcji zostały zamknięte na wypadek, gdyby uczniowie-gracze weszliby za bardzo w role. Dolne klasy stanowiły pastwisko szczęśliwych krów oraz domy mieszkańców. Greg miał mistrzować, Jukka przyjął na siebie rolę npca aby w razie czego nadzorować nudzących się uczniów, gdy postanowią się rozpełznąć po szkole. Był Jukko, niziołkiem, kucharzem z karczmy, drażliwym na punkcie uwag o swojej kuchni i zaskakująco precyzyjnie rzucającym nożami, choć hobbity są znane z dobrego miotania przedmiotami i cichego poruszania, prawda? W bibliotece stacjonowała bibliotekarka, która pełniła nieświadomie rolę mrukliwego, krasnoludzkiego przewodnika. Brakowało w tym wszystkim jeszcze co najmniej jednego opiekuna. Greg miał podjąć się problemu z opieką i załatwił, chyba przez olx.
Minęła pierwsza godzina, dzieciaki wchodziły w swoje postaci, a Jukko zdążył już trzy razy wbić nóż w blat stołu tuż obok dłoni grymaszącego gościa karczmy. Akurat wtedy rozległy się stłumione, nastoletnie krzyki z boiska, więc Bostwick po raz kolejny zaklął w myślach, zgasił w połowie wypalonego papierosa, którego palił, jak uczniak w kiblu i poszedł sprawdzić, co się stało, choć na pewno nie było to uwzględnione w scenariuszu sesji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t189-jukka-bostwick#1378
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 28
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Dwarfs and dummies.  ♦ Pią Wrz 28 2018, 22:58;

Nie miała problemu z nawiązaniem nowych znajomości. Nawet jeśli część miała być poniżej osiemnastego roku życia. Pojawiając się w mieście wątpiła w to, żeby organizowana była jakaś zabawa! I mogła się zdziwić.
Nic właściwie dziwnego, że Jen - gdy już zadomowiła się w wynajętym u Randalla pokoju - rozglądała się nie tylko za pracą, bo tę już miała, ale też za miejscami, w których mogłaby poznać więcej osób. A przynajmniej rozeznać się w niewielkim miasteczku, jakim było Rode.
Swoją drogą, może zarazem to pozwoli jej na to, aby polubić małomiasteczkowe klimaty i nie będzie już tak bardzo wyrywać się w stronę Nowego Jorku. Mimo wszystko była jednak przekonana, że w metropolii to na pewno jedzie na zakupy. Zdecydowanie!
W każdym razie, Watson faktycznie widziała takie ogłoszenie o poszukiwaniu opiekuna. OLX Rode czy Rodolx, czy jak to nazwać - aż świeciło co dziwniejszymi informacjami. Nie zmieniało to jednak tego, że młoda kobieta (bo przed trzydziestką) najpierw zainteresowała się tytułem, a potem samą treścią. Rozważała za i przeciw. Co prawda nigdy nie myślała o sobie jako opiekunce, ale skoro było to dyktowane jakąś zabawą, podczas której miała brać czynny udział - to czemu nie?
Samo skontaktowanie się i dowiedzenie o wszystkim nie było trudne. Jen wiedziała to, co miała wiedzieć. A jak nie wiedziała to bardzo szybko znalazła odpowiedź, która miała ją - i przede wszystkim ją - zadowolić. Dopytała się jeszcze Scotta o szkołę, poinformowała o tym, czym się zajmie w następny weekend i już wymyślała, kim zostanie na czas zabawy!
Dobrze, że pogoda była dość przyjemna i nie zapowiadało się na deszcz. Misterna fryzura i inne dodatki, którymi zdążyła się obwiesić, wysychałyby długo. No i wyglądałaby jak zmokła kura, czego przecież nie chciała.
Bądź co bądź postanowiła okupować okolice boiska, a raczej - leśnych terenów. Nie wyglądała może zjawiskowo, ale z pewnością mogła zwrócić uwagę, kiedy kiwała się na boki w ziemistej, długiej spódnicy i koszuli o podobnym kolorze. W lewej ręce trzymała dość sporą gałąź, którą mogła traktować jako swoją laskę. Ta była nawet przyozdobiona jakimiś bzdetami, mogącymi imitować korale i inne zielsko.
Jennifer jako wiedźma czy inna guślarka obserwowała niewielką grupę uczniów. Ci powszechnie udawali jakichś najemników i kupców i… aktualnie bili się na boisku, co Jukka mógł zauważyć, gdy tylko opuścił szkolne mury.
Był wiwat, był doping i przekleństwa.
Watson rozmawiała z uczennicą, która coś notowała w swoim kajeciku. Co jakiś czas jednak zerknęła w stronę bijących się, aż w końcu gwizdnęła.
No, raczcie skończyć! Niczego nie dostaniecie!
Totalnie [nieumiejętnie] wczuła się w rolę.

_________________

You would never break the chain

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t375-jenny-watson#6458
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Dwarfs and dummies.  ♦ Sob Wrz 29 2018, 23:21;

Wtem, co prawda nie wchodzi i nie cały na biało, ale nadbiega profesor Bostwick (mobilizują go resztki instynktu pedagogicznego - całe dwa semestry zajęć i mnóstwo odpłatnych certyfikowanych kursów, dzięki którym można tracić nadzieję w przyszłość ludzkości, obserwując młode pokolenie w akcji w czasie rzeczywistym) w całkiem pstrokatym doborze garderobianym, czyli stylu godnym dumnego, acz wysokiego inaczej syna Kraju Niziołków. Gdyby jego matka zobaczyła, jak się obchodzi się z jedwabną, burgundową kamizelką oraz że nosi do niej cytrynową koszulę prosto ze szmateksu (za parę miesięcy koszula będzie miała wartość prawie legendarną po zimowym wypalaniu przejawu małej przedsiębiorczości) to z pewnością dostałaby z miejsca ciężkiego ataku refluksu i migreny.
Oczywiście to musiał być Lance i Jamie, ci dwaj prowadzili rywalizację, który bardziej zniszczy sobie szansę na zwykłe spokojne, szare życie. Obaj już dawno mogliby sobie odpuścić szkołę i pobiec w podskokach do Silvera, aby po porządnym mordobiciu zrozumieć swoje miejsce we wszechświecie. Jukka pozwolił sobie puścić zwyczajową wiązankę w myślach.
- Zaraz skończycie w lochach! Starszy wioski nie trawi takich burd. I lubi wybijać takie zachowania kijem. Chyba, że wiedźma go wyręczy - skinął uprzejmie w stronę Jenny. - I tak już zapłaciliście za przeprawę - wzruszył ramionami i wyciągnął długą fajkę, która miała wyglądać na wykonaną z drewna. Z perspektywy Jukko całe zamieszanie stanowiło przerwę w monotonii tego miejsca zapomnianego przez każdego po kolei boga z ich panteonu, ale dla dowolnego nauczyciela stanowiła grozę stanięcia oko w oko z dyrekcją i wytłumaczenia się, jakby nie wystarczyło, że musieli wyjaśnić, co zrobili, żeby uczeń nie dostał pały.
- A wy co tak się gapicie, jeśli próbujecie zakładów, to też są zakazane. Poza tym nie zostawiłabym worków tak całkiem niestrzeżonych - dodał zwracając się do grupki obserwacyjno-fanowskiej.
Na szczęście dzieciaki zrozumiały aluzję i ruszyły do wnętrza budynku. W tym czasie główni sprawcy zamieszania pozbierali się i wyglądali na całych, krwiaki miały się dopiero uformować.
- Panowie, obiecuję wam, że wystarczy jedno krzywe spojrzenie, a nie tylko nie anuluje wam obecnych szlabanów, a wręcz uziemię was do świąt, załatwię przygotowanie każdego przedstawienia w tym jasełek oraz zgłoszę obu do chóru wielebnego - co jak wiedział było szczytem piramidy nastoletniej żenady. - A teraz panie wojowniku lepiej byś sobie poszukał w miarę czystej wody, może ze studni, a ty paladynie, gdy doliczysz do dwudziestu, do czego nie potrzebujesz palców, dzięki naukom pobieranym w świątyni Boga-Wilka, udasz się do obozowiska.
Jukka stał, póki wszyscy nie weszli do szkoły. Postukał fajką w udo.
- Lance i Jamie - westchnął trochę do siebie, a częściowo do świata jako takiego. - Oby nigdy nie wpadli na pomysł pogodzenia się i zawiązania współpracy. - Choć z pewnością byłby to na początku duet na miarę braci Daltonów.
- Boję się tej wiedzy, ale czy ty wiesz o co mogło im pójść? - zwrócił się do kobiety lasu obracając się przez ramię. Po chwili zaraz się obrócił z refleksem spóźnionej grzeczności.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t189-jukka-bostwick#1378
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 28
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Dwarfs and dummies.  ♦ Nie Wrz 30 2018, 00:22;

Gdy Bostwick wybiegł z budynku, Jennifer mimowolnie zerknęła w tamtą stronę. Zawiało starymi dodatkami powieszonymi nad drzwiami, a w oczy rzuciła się wspomniana, cytrynowa koszula. Momentalnie Watson pomyślała, że tak poczekać kilka tygodni i Jukka mógłby śmiało stać się personifikacją Jesieni. Nie byłoby pani, a  Pan Jesień. W tak dobranej kolorystyce? Nie ma bata, żeby to nie wyszło!
Nie znała uczniów. Co prawda, Greg - czy jak on tam miał - mówił, że warto na tych i tamtych zwrócić uwagę, ale jak miała to zrobić, skoro nie była w stanie przypisać imienia do twarzy? Z tym już było gorzej.
Zatem ucieszyła się na widok kogoś dorosłego. Łatwo było zauważyć zmęczenie na twarzy i zrezygnowanie z życia. Odniosła wrażenie, że spojrzenie Bostwicka niekiedy prosi tylko o to, aby został zamordowany w mniej czy bardziej wyuzdany sposób. Może by tak rzucić zaklęcie…
Stukając raz po raz gałęzią w podłoże boiska, obserwowała całe zjawisko. Wspomnieni Lance i Jamie nadal targali swoje poplamione i stargane koszule. Pierwszemu niewiele brakowało do piany w ustach, a drugiemu za to szyję zdobiły czerwone pręgi na wysokości szyi i żuchwy po prawej stronie.
Zebrane towarzystwo obserwatorów składających się z kupców, przydrożnych i panienek poszukujących swego wiana, obserwowało z niemałą ciekawością całe zajście. Jeden nawet faktycznie przyjmował zakłady, bo w momencie kazania niziołka schował kajecik. Zwłaszcza w momencie, gdy usłyszał o nielegalności takich działań. Okładka nawet uderzyła z cichym hukiem. Towarzyszka przyszłego niedoszłego bukmachera zachichotała i pokiwała koszem, wskazując na miejsce, gdzie może schować dowody zbrodni.
Watson obserwowała w szoku całe zjawisko. No, może nie w wielkim szoku, ale najpierw nie była przekonana do kazania mężczyzny w cytrynowej koszuli. Ciężko było zachować powagę przy takim kolorze. Dopiero, gdy ten zaczął się rozgadywać to spojrzeniem rzucała z lewej na prawo, z prawej na lewo i aż się uśmiechnęła w niemym zachwycie.
Czemu nie? Wydaje mi się, że byliby jak sławetni Pinky i Mózg, choć nie wiem, który z nich byłby którym — odezwała się swobodnie, wzruszając ramieniem. Podparła się na gałęzi, zerkając to w stronę wejścia do szkoły, do której podążała cała gawiedź, to na Bostwicka.
Jenny wyprostowała się, gdy usłyszała jego pytanie.
Domniemam, że chodziło o działkę trawy — zaczęła poważnie i zaraz parsknęła. — Najpierw zaczęli dyskutować o tym, kto jest lepszy i dlaczego, potem były przepychanki. Gdy już prawie doszło do mordobicia to jedna z obecnych dziewcząt uznała, że ten kto szybciej drugiemu połamie nos i wybije ząb, to będzie mógł zabrać ją na rundkę po lesie — spojrzała wymownie. — I iść na jakąś imprezę do Patricka, więc… Podnieśli rękawicę i rzucili się do gardeł. Całkiem zabawne właściwie.
Tak. Jennifer mogła zostać nauczycielem. Miała naprawdę dobre podejście.
Jak na moje to szybciej by się zasapali niż coś więcej zrobili, bo tamta i tak poszła gdzie indziej…

_________________

You would never break the chain

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t375-jenny-watson#6458
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Dwarfs and dummies.  ♦ Nie Wrz 30 2018, 22:18;


Jukka nie miał nic do zarzucenia swojemu kostiumowi, jak na ten bieda larp i rpg od siedmiu boleści oraz fakt, że zaczął organizować go w mniej, niż dwadzieścia cztery godziny przed wydarzeniem, to wyszedł zadowalająco. I szach-mat trenerzy mentalni - prokrastynacja nie jest szkodliwa, a wręcz jest rozwijająca.
- Wymieniliby się rolami. Miewają przebłyski - dodał poczuwając się do tłumaczenia z porażki pedagogicznej. Faktycznie miewali, szczególnie, gdy w grę wchodził prąd, spięcia, wybuchy, reakcje o dynamicznym przebiegu oraz memy. - I kiedyś by w końcu doprowadzili do katastrofy ograniczonej obszarowo - Jukka dbał jednak o prawdopodobieństwo fantasy, może pozostać sobie fantasy, ale wytłumaczenie magia nie jest satysfakcjonującej nigdy, - a ja bym stał w samym środku tej radioaktywnej dziury. - Jenny, jeśli masz to wyuzdane zaklęcie, to naprawdę odpowiedni moment.
Cytrynek w bordo zdążył jedynie wciągnąć porządnie powietrze na wzmiankę o trawie, a chomik na kołowrotku zmartwień i przykrych implikacji najbliższej rzeczywistości ledwie zdążył zrobić dwa obroty.
- Doceniam żart, zdecydowanie bardziej, gdybym nie przechodził stanu przedzawałowego - dodał posępnie, choć przy tym bardzo teatralnie łapiąc się za okolicę serca.
- Darlene, ta dziewczyna od lasu i imprezy u Patricka. - Najbardziej szeroki i chrześcijański uśmiech oraz mnóstwo nastoletniej niestabilności oraz manipulacji. Jukka czekał, aż wyjdzie za mąż za chłopaka albo z bardzo postawionej rodziny, albo za bardzo zdeterminowanego i za parę lat będzie toksyczną, szarą eminencją przedmieścia. Bostwick był prawdziwą Sybillą, jeśli chodzi o przyszłe losy swoich uczniów, właściwie bliżej było mu do Kasandry, też nikt go nie słuchał, przynajmniej nie na poważnie.
- Wolę młodsze roczniki - trochę alert pedofilski - starsze wpędzają mnie w kompleksy pod względem cynizmu i nihilizmu. Nauczyciela - prychnął z niedowierzaniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t189-jukka-bostwick#1378
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 28
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Dwarfs and dummies.  ♦ Czw Paź 04 2018, 22:57;

Była w stanie wyobrazić sobie obraz Jukki stojącego w wypalonej, radioaktywnej dziurze. Ba, nawet chmurowy grzyb unoszący się z wolna nad mężczyzną i znikający w przestrzeni. Z pewnością byłby to widok warty zarejestrowania, zapamiętania i z-coś jeszcze!
A potem z dziury prosto na badania i jako atrakcja turystyczna, do której nie można się zbliżać przez kilkanaście lat — podsumowała wesołym tonem, choć zdawała sobie sprawę z tego, jak to mogło być straszne; ciągła obserwacja!
Niestety, marzenia nie zawsze mogły się ziścić. Jennifer nie mogła znaleźć odpowiedniej energii, aby móc rzucić zaklęcie.
Pokiwała głową ze zrozumieniem. Zmęczenie na twarzy postarzało Jukkę. Była w stanie uwierzyć, że przekroczył czterdziestkę.
Szkoda by było — stwierdziła. — Karczma za niziołkiem by rozpaczała — dodała równie poważnym tonem. Gdy Watson zgłosiła się na ochotnika na opiekuna, zyskała skrócony opis obecnych i zainteresowanych. Przynajmniej Greg starał się to jakoś opowiedzieć, spiesząc się gdzieś dalej. Oczywiście, rozmowa przebiegała całkiem niedawno, więc i tak można było to uznać za sukces, że jakoś kobieta zdążyła ogarnąć.
Lekko poruszyła brwiami, jakby czekała na to, aż Bostwick zauważy i podejmie się dalszego opisywania dziewczyny i tych imprez, które się szykowały. Może uznałaby przestrogę za poważną i omijałaby młodzież. Dostrzegła nawet dwójkę uczniów, którzy cichcem i drobnymi krokami szli za teren szkoły. Nie zdziwiłaby się, gdyby po to, aby zapalić. To było takie oczywiste!
Młodsze? — dopytała, chcąc się upewnić, że dobrze usłyszała. Jednocześnie obróciła przyozdobioną gałąź w ręce i stuknęła nią w podłoże. Było to zbędne, ale dawało jakąś satysfakcję. Zawsze mogła wyglądać na taką, co ma jakiś odruch nerwowy.
Fakt, młodszych łatwiej ogarnąć — dodała po wyjaśnieniu dotyczących kompleksów. — Z drugiej strony jeszcze uczeń przerośnie mistrza i tu będą kolejne kompleksy, więc nie wiem czy to takie sensowne — przymrużyła jedno oko. Spojrzała nawet w niebo, jakby lada moment miała wróżyć z wysokości, na jakiej latały ptaszyska.
Jenny Watson, nowa w mieście — przedstawiła się, wyciągając dłoń.
Nie, nie rzucała klątwy. Raczej.

_________________

You would never break the chain

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t375-jenny-watson#6458
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Dwarfs and dummies.  ♦ Sob Paź 06 2018, 22:15;

Jukka też miał wizję siebie w tej dziurze, pewnie w przeciągu kilku dni miałaby go zabrać z tego padołu, dosłownie, choroba popromienna, ale dogasające płomienie podświetlały chmury dymu rzucając cienie na twarz, która wyglądała jak u zmęczonego demona najniższego kręgu. Takiego tonącego w papierkowej, piekielnej robocie, czyli w sumie bez różnicy za obecną jego sytuacją tylko w apokaliptycznej scenerii.
Na chwilę przez jego twarz uśmiech, naprawdę czasem zdarzały się przebłyski, gdy naturalnie przychodzące zrezygnowanie i defetyzm musiały się wycofać.
- Akurat, karczmarz to ostatnia kutwa, uznałby mój zgon za swój zysk, póki by mu się klientela po strawie nie pochorowała. Choć należy im się za niedocenianie szlachetnych przypraw - czosnek był szlachetny i pieprz, dużo pieprzu. - A jak mówię, że dusigrosz chrzci piwo, to nie słuchają nic, a nic.
Jukka odchylił głowę, lekko pokręcił. Może spaczył się atmosferą szkolnych problemów, przesiąkł nimi, a przede wszystkim o pracy rozmawiał w pracy, więc nie musiał tłumaczyć.
- O, nie mów, że nie spotkałaś licealnych królowych ula, które są mniej zrównoważone, niż neurotyk bez dostępu do swojego psychoteraputy. - Jukka spotkał, kilka to były jego rodzone siostry lub ich przyjaciółki. - I jeszcze chcą patrzeć, jak świat wokół płonie - albo się wali, jak w fajt klabie czy gdzie indziej. - Po jednej z imprez kilkanaście osób wylądowało w szpitalu z ostrym zatruciu alkoholowym, a dwie skończyło w śpiączce po zażyciu jakiegoś badziewia, nikt nic nie wiedział, skąd to się znalazło w wybranych drinkach, ale Darlene była bardzo rozbawiona - westchnął.
- W sumie chyba chodzi o to, żeby przerośli - zastanowił się przez chwilę, nawet przytaknął swoim myślom i potarł dłonią po zaroście na policzku.
- Jukka Bostwick, średniostary w mieście - dodał i uścisnął zdecydowanie dłoń Jenny. - Rode to niecodzienny wybór. - Popatrzył za dwójką, która skryła się za starym w połowie obalonym betonowym płotem, który kiedyś okalał stary warsztat, potem z czasem przeniósł się bliżej doków. Stała miejscówka palaczy, lepiej, niż Jukka popalający w toaletach. Poczeka na nich, dla sporu speszy ich, że widział ich palących, do końca dnia będą chodzić, jak w zegarku.
- Tutaj na chwilę czy na dłużej? - wrócił do Jenny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t189-jukka-bostwick#1378
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 28
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Dwarfs and dummies.  ♦ Pią Paź 12 2018, 21:06;

O nie. Czego nie doceniają? — zapytała Jennifer, która była niemalże koneserką jedzenia. Co prawda, zdecydowanie bardziej preferowała coś, co można było zrobić na szybko i się najeść. Nie prowadziła żadnych blogów kulinarnych, nie było rankingu i innej listy miejsc, do których polecałaby zajrzeć, aby mogli się rozsmakować. Nie, nie. Aż tak to nie było!
Rozważ otwarcie konkurencyjnego miejsca — zaproponowała. Akurat wątpliwym było, żeby w świecie, w którym grali swoje role, ktoś mówił tak swobodnie, ale nie należało winić Jennifer za to. Starała się jak mogła, a to że czasem wypadała z roli niczym staw biodrowy u osoby starszej po trzydziestce to nie jej wina!
Skinęła zgodnie. Fakt, za czasów jej młodości (!) zdążyła poznać osoby, które zasługiwały na takie miano. Niektórzy byli bardziej zawzięci, inni zaś mniej. W każdym razie, ona starała się ignorować takie osoby. Albo przynajmniej utrzymać jak najmniej szkodliwą relację, choć wiadomym było, że przy takich znajomościach człowiek mógł się zapadać z załamania.
I nic z tym nie zrobiono, nawet jeśli były podejrzenia? — dopytała, przekładając gałąź do drugiej ręki. Uwolnioną wsparła o swoje biodro. Nie trwało to jednak długo, bo dość szybko zaczęła gestykulować. Prawie przy każdej wypowiedzi to towarzyszyło. — Chyba że tak potrafi odgrywać niewinną, że wszyscy dają jej spokój — scenariusz dość oczywisty i całkiem prawdopodobny. Niestety!
Jej uścisk również był pewny siebie, choć niespecjalnie silny. Żadna z niej Rhonda, aby miażdżyć paliczki.
Niecodzienny, ale też nie mój wybór — przyznała. — Odgórna konieczność zmiany miejsca pracy i tym podobne. Brzmi trochę patetycznie, no ale… — nie dokończyła w wymowny sposób. Nie należało się tym przejmować. Chwilowy kryzys - chyba - ma za sobą.
To zależy. Jeśli pójdzie dobrze to może dłużej, jeśli nie to szybciej wrócę do Nowego Jorku — odparła. — W sensie dobrze dla nich, dla mnie, póki co, niekoniecznie — uśmiechnęła się do swojego rozmówcy i postąpiła parę kroków, nie chcąc zapuścić korzeni w betonie czy innym gruncie tego typu. — Więc tak naprawdę to się przekonam za pół roku jak będzie. A ty? Od urodzenia tutaj?

_________________

You would never break the chain

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t375-jenny-watson#6458
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Dwarfs and dummies.  ♦ Wto Paź 16 2018, 23:08;

Jukka trochę ze swojej roli nie wychodził, trochę po prostu dawał upust długiego odwyku od takich rozgrywek, więc zasłużenie się zapowietrzył, w końcu był krewkim niziołkiem, smakoszem, dumny ze swej kuchni, a lokalsi nie znali jego maestrii, no jak to tak.
- Czosnku, czosnku niedźwiedziego, pieprzu, imbiru, ostrej papryki i marynowanego czosnku - tak czosnek był bardzo istotny, szczególnie, gdy mięso było w stanie zmartwychwstać z miski bez udziału nekromanty.
- Stąd to, co najwyżej, jak się złota nazbiera, lepiej zainwestować w pospieszny wyjazd. - Akurat Jukka nie był pewien na ile Gregg wtajemniczył Jenny w całą intrygę, ale chyba ją uprzedził, że jak dzieciaki się nie postarają, to osadę na końcu czeka malowniczy koniec w płomieniach albo demonicznych, albo świętych od templariuszy.
Zaraz, jednak Bostwick spoważniał, gdy temat zszedł na Darlene. Westchnął, przejechał ręką po zaroście, jak miał w zwyczaju maltretować swoją szczękę w zamyśleniu lub gdy się martwił.
- To wszystko jest bardzo delikatne. Nikt nikogo za rękę nie złapał, uczniowie wolą się nie mieszać lub wręcz popierają takie akcje. Poza tym są jeszcze rodzice, emocje. W każdym razie najgorzej, gdy w sprawy dzieci mieszają się dorośli, a my siedzimy środku tego syfu całkowicie nie zorientowani. - Na chwilę pozwolił sobie na szczerość, choć zdecydowanie nie powinien. - Nie powtarzaj tego dalej, bo to nie patologia, tylko głupota, całe jej morze. Nie jesteś chyba dziennikarką albo zaangażowaną blogerką? - O tak, Jukka Bostwick mistrz spóźnionej refleksji. Przynajmniej w Rode, w domu potrafił trzymać gardę, ale tutaj najwyraźniej się rozleniwił.
Rzucił jeszcze poważne spojrzenie parce, która się urwała na dymka. Uczniowie tylko przyspieszyli kroku, zaraz zniknęli w szkole.
Pokiwał głową ze zrozumieniem, gdy Watson mówiła o swojej sytuacji zawodowej, przynajmniej powstrzymał się przed uwagą, że całkiem rozumie i sam przerabiał, dopiero by się wkopał i jeszcze zasypał po szyję.
- Podaruję sobie frazesy, że nie ma tego złego i inne takie, jednak może się przekonasz się do Rode. Chodzą plotki, że kiedyś były takie osoby, które tego dokonały - dla zaakcentowania wzniósł dłonie i rozłożył je w geście całkowitego niezrozumienia, jak można było tego dokonać, magia, na pewno jakaś magia.
- Nie, nie. Również przyjechałem z Nowego Jorku, - uznał, że nie ma, co tego faktu taić, - parę lat temu.
Zanim mógł coś dodać, rozległ się stłumiony brzdęk.
- Nie było krzyku, nie musimy się spieszyć - wyjaśnił kręcąc głową z niedowierzaniem. - Nie ma poszkodowanych albo trup na miejscu - dodał w duchu wisielczego humoru.
Kiedy weszli do szkoły, na głównym korytarzu stała parka od dymku oraz jeszcze dwie uczennice, które stały nad popiersiem noblisty od szatańskich funkcji z 2185 roku. Posąg spadając na posadzkę stracił nos i potłukł sobie ucho.
- Co się stało tym razem? Patron szkoły postanowił zostać kolejnym van Gogh’iem? Hm, Lisa, Mike? - spojrzał od razu na tych, co jeszcze nie zdążyli nawet gumą ukryć dymu nikotynowego.
- Trudy zbiegała ze schodów, poślizgnęła się i wpadła w posąg - szybko wtrąciła się Rory, czyli adwokatka rzeczonej Trudy. Lisa i Mike pokiwali gorliwie głową. Choć raz, raz w życiu Jukka liczył, że może usłyszy coś bliskiego prawdy, tym bardziej, że para świadków jeszcze nie zdążyła omówić swojej wersji zdarzeń.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t189-jukka-bostwick#1378
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 28
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Dwarfs and dummies.  ♦ Pią Lis 02 2018, 01:27;

Wciągnęła ze świstem powietrze do swoich płuc, gdy Jukka zaczął wymieniać poszczególne przyprawy.
I to przeszkadza? — zapytała wyraźnie oburzonym tonem. — Jak to, nie może tak być! — zaraz jednak była zmiana w zachowaniu i choć pozostała pojedyncza, pionowa zmarszczka między jej brwiami, to usta po raz kolejny rozciągnęły się w uśmiechu. Zapewne była tą osobą, która cieszyła się za dnia, żeby wieczorami przed lustrem wypatrywać zmarszczek idących od nosa i rozpaczać, i decydować w tej samej chwili, że to już koniec śmiechu. Była zbyt leniwa, żeby skorzystać z możliwości i jakoś zniwelować te oznaki radości.
Problemy pierwszego świata.
Poklepała się po piersi.
Spokojnie, wszystko nagrane — zapewniła. Miałaby gdzie schować. Od klepniętego miejsca, które miało wiele materiału przez kieszenie w spódnicy czy sakwę na biodrach, która przy każdym ruchu odskakiwała od boku Jennifer. — Ale tak na poważnie to nie mam tej mentalności przekazywania wszystkiego w sekundę po dowiedzeniu się — tu zniżyła ton do konspiracyjnego szeptu. Opierając się o laskę przechyliła się  stronę Jukki. — Nie musisz się mnie bać, niziołku.
Watson parsknęła na jego odpowiedź. Przez myśl jej przeszło, żeby przybić mu piątkę. Wywnioskowała, że sam Bostwick jeszcze nie był stuprocentowo przekonany do miasteczka, w którym przyszło im przeżywać ichnią niedolę. Nie była jednak pewna i wątpiła, żeby tak poważne, egzystencjalne tematy były omawiane na terenie szkoły aktualnie będącej pewną mieściną z karczmą, błotem i mnóstwem nazbieranych przez uczniów (lub nauczycieli) liśćmi. Do tego można było wrócić kiedy indziej. Przy lepszej okazji.
Uuu, będzie średniowieczna wersja CSI:Rode? — niczym kot postronny z Kota w butach zrobiła dzióbek, wyrażając swój krótki zachwyt. — Jestem za — przytaknęła, podążając za mężczyzną. Rozejrzała się mało dyskretnie po wnętrzu szkoły i zdobieniach, jakie zostały dzisiaj czy wczoraj wywieszone. Spojrzała też na zebranych uczniów, którzy już spanikowani słuchali Jukki. Spojrzała przez jego ramię, unosząc się lekko na palcach.
A mówili, że posągowe, chłodne oblicze nie jest przyciągające — skomentowała niewybrednie, nie pomagając w tym niziołkowi. — Ale przynajmniej Michael Jackson mógłby się skojarzyć. Też mu ponoć odpadł — zabrzmiało to dwuznacznie i jeden z obecnych uczniów bądź uczennic lekko parsknął i spąsowiał pod wzrokiem nauczyciela.
Nie udzielała się jednak bardziej. Chciała skomentować, że kłamstwo ma krótkie nogi, ale nie będzie podważać słowa nauczyciela. Była ciekawa rozwiązania!
Jakie kary przewiduje starosta za zniszczenie mienia? — ale zagrać to mogła, choć nieszczególnie potrafiła.

_________________

You would never break the chain

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t375-jenny-watson#6458
Sponsored content
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Dwarfs and dummies.  ♦ ;

Powrót do góry Go down

Dwarfs and dummies.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Możesz odpowiadać w tematach
Witaj w Rode! :: POCZĄTEK :: Strefa Gracza :: Retrospekcje-
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu