Share|

Szpital, Nowy Jork

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
AutorWiadomość
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Szpital, Nowy Jork   ♦ Czw Wrz 20 2018, 15:38;










Max obudziła się w szpitalu, nie do końca pamiętając kiedy straciła przytomność. Wycieńczona utratą krwi, była świadoma jeszcze w momencie, gdy Jorge śniegiem okładał jej ranę. Kazał uciskać ale chyba słabo jej to wyszło. W tyle słysząc głos mężczyzny, chyba chwilę później padła na śniegu. Nie wiedziała jak długo musieli czekać na pomoc, ale przypomniała sobie, że odzyskała przytomność na jakimś łóżku. Albo noszach? Nie wiedziała, ale chłód śniegu gdzieś zniknął, pojawiła się nieznajoma męska twarz a Max usłyszała, że nic jej nie będzie. Oby miał rację, bo zamierzała nakopać do dupy, gdyby nie wywiązał się z obowiązku.
Otumaniona, otworzyła oczy w sali szpitalnej i spojrzała na lekarza, uśmiechającego się do niej. Środki przeciwbólowe oraz inne, zaburzyły jej własny charakter i Max odwzajemniła uśmiech. Trochę upośledzony ale zawsze. Poruszyła się na łóżku, słysząc o operacji, jaką musieli przeprowadzić. Sennie pokiwała głową, gdy lekarz wyjaśniał, że musieli wyciąć kawałek mięśnia z powodu działania jadu. Jeszcze nie przyjmowała do siebie myśli o ewentualnej groźbie kulenia, o której mężczyzna wspomniał. Co ciekawsze nowiny, lekarz chciał zostawić na później, gdy Mason zacznie trzeźwiej myśleć. Na razie też oczekując jeszcze jednej zainteresowanej osoby, zaprosił Artemisa do środka, gdy ten stanął w progu. Max, słysząc jego imię, uśmiechnęła się i wyciągnęła do niego rękę.
- Co jest, doktorku? - Zapytała z jakimś rozmarzeniem w głosie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis, portfel

Pisanie Re: Szpital, Nowy Jork   ♦ Czw Wrz 20 2018, 22:25;

|| po hipnozie

Wiadomość od Jorge zerwała go na równe nogi. Zajmując się Elią, całkowicie zapomniał o toczącej się wyprawie Max i Diego. Nie musiał długo przekonywać Martinez, aby z nim jechała. Wystarczyło wypowiedzieć tylko jedno imię, a siedziała już w samochodzie. Artemis zaczął się denerwować, przez całą drogę próbując dodzwonić się do szpitala. Jorge był dosyć lakoniczny w przekazywaniu wieści, wiedzieli tylko, że są ranni i gdzie mają jechać. Miejsce nie było Warlegganowi obce. Ramirez mądrze wybrał. Gdy Elia biegła do łóżka Diego, Artemis bardziej wstrzemięźliwie skupił się na zdobywaniu konkretnych informacji. W ten sposób dowiedział się jakich obrażeń doznali. Obrażenia Diego były groźniejsze, lecz Artemisa niepokoiła noga Max. Przedstawiwszy się jako narzeczony, zyskał większą sympatię pielęgniarek i lekarza, który znalazł dla niego chwilę, zanim spróbował przekazać pacjentce informacje o jej stanie.
— Heej. — odpowiedział uśmiechem, zamykając za sobą drzwi. Przyglądał się blondynce z zaniepokojeniem i troską. Podszedł bliżej, ujmując jej dłoń. Przymulona wyglądała uroczo.
— Pięknie wyglądasz. — skomplementował szczerze. Przysunął sobie krzesło bliżej łóżka. — Jak się czujesz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Szpital, Nowy Jork   ♦ Pią Wrz 21 2018, 07:20;

Chwilowo nie zdawała sobie sprawy, że zwykle reaguje inaczej. Na przykład porzucając szpitalne łóżko i opuszczając szpitale, które nienawidziła. A teraz tak wygodnie i przyjemnie jej się leżało, aż nie myślała o wstawaniu. Uśmiechając się do Artemisa, złapała jego dłoń i ścisnęła, nie zamierzając puszczać.
- Co? Nieeee - Odpowiedziała i zaśmiała się, kręcąc głową po poduszce. - Kłamczuszek z ciebie. - Dodała z rozbawieniem i jakby w ogóle nie usłyszała pytania. Zamiast na niego odpowiadać, zaczęła poprawiać potargane włosy.
Spojrzała na zasłonkę, oddzielającą ich od drugiej części pokoju. Dopiero teraz pomyślała, że ktoś mógł tam być. Długo jednak nie zawracając sobie tym głowy, spojrzała na Warleggana. Akurat jak lekarz zakomunikował, że zostawi ich na chwilę i wróci za kwadrans. Max miała po tym czasie wracać do trzeźwości. Artemis powinien korzystać!
- Jak się czujesz? - Mason zadała pytanie, jakby to Artemis był chory albo ranny. Wszystko jej się mieszało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis, portfel

Pisanie Re: Szpital, Nowy Jork   ♦ Pią Wrz 21 2018, 12:03;

Oglądał właśnie samo jądro Max, bez cebulowego pancerza złości i doprowadzającej do irytacji, upartości. Czuł się przez to dziwnie. Jeszcze nigdy nie widział tak długiego i częstego uśmiechu na jej twarzy. Ścisnął delikatnie jej rękę, pozwalając aby nadal ją trzymała i robiła z nią co tylko chciała.
— Jak ja się czuję? — parsknął, nachyliwszy się w jej stronę. — Martwię się o taką jedną, upartą kózkę, co to skakała i złamała sobie nóżkę. — zarymował bajką, którą opowiadała mu dawniej niania. — I co ja mam z tobą zrobić, Max? — zapytał retorycznie, choć bez wątpienia uraczy go jakąś odpowiedzią.
— Ma szczęście, że jest w nieco gorszym stanie... — wskazał głową na zasłonkę, gdzie leżał Diego. W głosie nie było groźby, bo choć eskapada skończyła się w szpitalu, to Artemis wiedział, że z Diego i Jorge, Max była bezpieczna. Obaj mężczyźni potrafili walczyć i potrafili robić użytek z broni. On sam, byłby dla nich zbędnym balastem, mogącym opatrzyć jedynie rany.
— Do wesela się zagoi. — dodał, muskając palcami wolnej ręki skroń i policzek, na którym widniały drobne zadrapania i skaleczenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Szpital, Nowy Jork   ♦ Pią Wrz 21 2018, 17:59;

Pokiwała głową, no bo kto jak nie on? Nie pytała nikogo innego. Z uśmiechem przyglądała się Artemisowi, ciesząc się, że przyszedł ją odwiedzić. Roześmiała się, słysząc o kózce. Zrobiła niewinną minę i spojrzała jakby nie rozumiała o co Artemowi chodzi. Przecież co złego to nie ona!
- Możesz zrobić mi kanapki. - Odpowiedziała z wyszczerzem, wspominając posiłek jakim ją kiedyś uraczył. Żadne paszteciki i łososie nie równały się z tamtymi kanapkami. Zerknęła jeszcze raz na zasłonkę i zmarszczyła czoło Przez chwilę intensywnie myślała o kim mowa.
- Ach Carlos! Wpadł do dziury. - Parsknęła śmiechem, nie mówiąc tego szeptem ale przykładając palec do ust. Przymknęła oczy, czując delikatną pieszczotę na twarzy. Uśmiechnęła się z rozczuleniem i pokiwała głową, słysząc o weselu.
- Och do wesela! A twoje już się zagoiło. - Powiedziała, otwierając oczy i wyciągając rękę do twarzy Warleggana. Delikatnie pogłaskała go w miejscu w którym był siniak. Uśmiechała się ciągle, jeszcze otumaniona i senna. Ale nie chciała iść spać, bo Artemis był obok.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis, portfel

Pisanie Re: Szpital, Nowy Jork   ♦ Nie Wrz 23 2018, 02:10;

— Zrobię, jak tylko wrócimy do domu. — obiecał, nie mogąc uwierzyć, że przypomniała sobie o takim szczególe. Przygotował dla niej kanapki pierwszego wieczoru jak się poznali, gdy odprowadzała go do warsztatu. Z żalem pomyślał, że środki przeciwbólowe przestaną za niedługo działać i Max na powrót stanie się nieprzystępna. Dlatego przedłużał samolubnie tę chwilę, muskając palcami jej twarz i pozwalając aby i ona dotykała jego. Pamiętał aby dorwać Jorge i wyrwać z niego zeznania, wpadający do dziury Ramirez, był nie lada tematem ciekawym.
— Oczywiście, nie mógłbym przecież chodzić z tym sińcem, prawda? — odpowiedział zaczepnie — Ty też nie będziesz, raz, dwa i wszystko naprawimy. — nogę też, ale nie mówił tego na głos. Jeszcze nie. Nie sądził, aby rozmowa o tym w stanie otumanienia była względem Max sprawiedliwa.
— Może się zdrzemniesz? Posiedzę tu z tobą i obudzę jak przyjdzie lekarz? — zaproponował kusząco, równocześnie kłamiąc. Najpierw chciał porozmawiać z lekarzem sam na sam. Ustalić plan działania. Wstępnie wiedział tylko, że z nogą nie było najlepiej, ale i nie najgorzej.
— Och, Max. Nawet nafaszerowana lekami będziesz uparta? — zapytał z uśmiechem, gdy napotkał protesty blondynki. — Drzemka. — złożył krótki pocałunek na gładkim czole.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Szpital, Nowy Jork   ♦ Nie Wrz 23 2018, 15:35;

Oczywiście, że chciała odmawiać. Nie byłaby sobą, gdyby całkowicie zrezygnowała z zachowania typowego dla siebie. Ale nie dlatego nie chciała spać, bo tak a z powodu obecności Artemisa. Przez chwilę kręciła głową, ale pocałunek spełnił swoje zadanie i blondynka w końcu kiwnęła głową.
- Pięć minut. - Uniosła palec, zapowiadając czas swej drzemki i powierciła się na łóżku, szukając wygodnej pozycji. W końcu zamknęła oczy i Artemis mógł odejść od łóżka. Doktor Owen czekał na niego za progiem sali, sprawdzając coś na tablecie. Jak tylko Warleggan się zbliżył, lekarz spojrzał na niego i schował tablet do kieszeni. Najsłodsza nowina jeszcze przez chwilę pozostawała tajemnicą. Mężczyzna w pierwszej chwili chciał skupić się na ranie nogi. Rozpoczynając wyjaśnienia dotyczące nieznanego jadu pająka, uspokoił szybko, że nie zagrażał on życiu Mason ale doprowadził do musowego wycięcia szybko obumierającego mięśnia w okolicy ukąszenia. Nie mając do czynienia z tego typu przypadkiem, lekarze zrobili co w ich mocy, żeby uchronić łowczynię przed powazniejszymi następstwami. Pokrótce wyjaśniając co zamierzają zrobić w dalszym etapie leczenia, lekarz był otwarty na rozmowę z Artemisem. Rozmowa trwając dłużej niż zapowiadane przez Max pięć minut, wyjaśniała wszelkie pytania jakie lekarz mógł zadać drugiemu lekarzowi. Doktor Owen w końcu też zaprosił Warleggana do sali ponownie.
Max właśnie otwierała oczy, czując powrót bólu w nodze. Leki przestawały działać, ale pamiętała swoje zachowanie, przyprawiające ją teraz o wstyd. Mimo bólu wolała ich już nie przyjmować. Lekarz prowadzący przystanął obok łóżka i wyciągnął tablet. Uśmiechając się do Max, poinformował, że środki przeciwbólowe, które zostały jej podane są całkowicie bezpieczne dla ciąży, na co Mason zrobiła wielkie oczy i nieładnie przeklęła, pytając o co lekarzowi chodzi.
- Jest pani w ciąży, pani Mason! - Obwieścił lekarz podniosłym tonem i z uśmiechem spojrzał na Artemisa. Max zamrugała oczami i jak na wezwanie poczuła nudności. Momentalnie robiąc się blada, zasłoniła usta dłonią i zerknęła na Warleggana.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis, portfel

Pisanie Re: Szpital, Nowy Jork   ♦ Nie Wrz 23 2018, 16:34;

Wszystko co miłe, kiedyś się kończy. Artemis przez chwilę popatrzył na śpiącą łowczynię, która jedynie podczas snu wyglądała na niewinną. Wyszedł z sali, szukając wzrokiem lekarza. Od razu znaleźli wspólny język, Owen nie musiał się ograniczać z medycznymi terminami. Max z pewnością niewiele by z tego zrozumiała, skupiając się wyłącznie na poszczególnych słowach dotyczących zostania kuternogą. Warleggan wypytał o możliwe operacje, myśląc już o tym jak sam się za nią zabierze. Było to wbrew ogólnie przyjętej etyce, ale wierzył w swoje umiejętności. Nie rozumiał dlaczego Owen ciągnie go z powrotem na salę, może chciał omówić jeszcze obrażenia Diego? Stało się jednak to, czego nie spodziewali się najstarsi górale uniwersum post mortem. Środki przeciwbólowe są całkowicie bezpieczne dla ciąży. Zamrugał. Dopiero kolejne słowa dotarły do jego świadomości. Spojrzał na Max, w samą porę, aby zauważyć, że ta zaraz zwymiotuje. Krzesło odsunęło się z głośnym piskiem, podał basen.
— W ciąży? — zapytał, czując irracjonalną złość na Owena. Nie mógł powiedzieć podczas rozmowy na korytarzu?!
Żadne nie było w podniosłym nastroju.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Szpital, Nowy Jork   ♦ Nie Wrz 23 2018, 20:36;

Miała gdzieś złość, czającą się w głosie Artemisa. To ona tu była w szoku! I to ona miała nosić dzieciaka przez dziewięć miesięcy! Całe szczęście, że w porę zwróciła uwagę na basen pod brodą. Świętując dobrą wiadomość, gwałtownie zwróciła cały wczorajszy obiad, czyszcząc żołądek do końca. Czuła się okropnie! Nigdy nie planowała żadnych dzieci, a już na pewno nie zaraz po siostrze!
Myśl o dzieciach napawała ją przerażeniem. Gorączkowo zastanawiała się jakim cudem! Jakim cudem wpadła?! Odsunęła od siebie basen, który zgrabnym ruchem został przejęty przez lekarza. Owen widząc zaskoczenie blond pary, wycofał się w stronę drzwi.
- Zostawię państwa na chwilę samych. - Powiedział i już go nie było. Max otarła usta i opadła na poduchę. Nie miała sił i ochoty się ruszać. Nie myślała o tym, że za zasłonką ktoś jeszcze jest i wszystko słyszy. Myślała tylko o tym, że los robił sobie z niej niezłe jaja. Najpierw ślub a teraz ciąża?
- To musi być pomyłka. To może być pomyłka? - Zamarudziła pod nosem, trąc powieki i kręcąc głową. Niech się Warleggan wypowie!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis, portfel

Pisanie Re: Szpital, Nowy Jork   ♦ Nie Wrz 23 2018, 22:04;

Artemis odpychał od siebie tą wiadomość. Skupił się na tym, aby Max nie ubrudziła sobie włosów. Odgarnął je, mimowolnie się krzywiąc się na zapach wymiocin. Na szczęście Owen raz dwa się zreflektował, domyślając się, że właśnie rzucony przez niego mały kamyczek, zamienił się w wielką kulę. Patrzył przez chwilę za wychodzącym kolegą po fachu. Odchrząknął, wracając do Max. Ponownie zasiadł na stołku.
— Oczywiście. To na pewno pomyłka, błąd w badaniach. — zapewnił ją, samemu w to wierząc. — Straciłaś dużo krwi, na dodatek to ugryzienie pająka... To na pewno to. — powtórzył. Nie sądził nawet, jaki ubaw ma para za zasłonką.
— Spokojnie Max, nie denerwuj się na zapas. Za kilka dni ponowi się test i... — pokiwał głową, wzruszając też ramionami. Przecież to nie mogła być prawda. Artemis nie chciał już o tym myśleć. Ślub, miał być tylko ślub.
— Lepiej skupmy się na czymś ważniejszym. — zadecydował — Będziemy musieli przemyśleć twoją rehabilitację. Nogę należy ponownie operować, na szczęście ucierpiał tylko mięsień, mogło być gorzej... — dostał słowotoku. Jak zawsze, gdy stawał się nerwowy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24 lata
Ekwipunek podręczny: telefon, klucze do mieszkania, pilnik, porfel, szczotka do włosów

Pisanie Re: Szpital, Nowy Jork   ♦ Pon Wrz 24 2018, 11:07;

| po zabawie w lekarza z Artemem

To nie tak, że zupełnie nagle przypomniała sobie wszystko. Jej rzekoma miłość do Diego wcale nie przeszła gwałtownego renesansu. Wraz z tymi kilkoma wspomnieniami przyszło jednak zrozumienie, dlaczego ostatnie dwa lata wyglądały jak wyglądały. I było jej z tego powodu fatalnie. Każdy bodziec, nawet wsiadanie do samochodu Warleggana, stał się nagle katalizatorem dla kolejnych fal wspomnień, które wracały częściowo lub w całości, zaskakując nawet ją samą. Niewiele mówiła w czasie drogi, Artem zresztą rozmawiał przez telefon, a ona usiłowała pogodzić niepokój o Diego, Max i Jorge z całkiem nowymi doznaniami, które zmieniały jej postrzeganie samej siebie.
Gdy Warleggan poszedł rozmawiać z lekarzem, Elia dowiedziała się od Jorge co się wydarzyło. Na wieści o obrażeniach Ramireza, niczym strzała przemknęła przez pokój, a choć sprawdziła, czy i z Max wszystko było w porządku, w pierwszej kolejności wparowała za zasłonę, niemal się w nią zaplątując. Stanęła gwałtownie, wbijając wzrok w Diego. Spał. Pozbawiony otoczki garnituru, idealnie przygładzonych włosów i rękawiczek, wydawał się bliski jej sercu w sposób, którego przez ostatnie dwa lata nie mogła do niego poczuć. Zobaczenie go w szpitalnym łóżku okazało się kolejnym bodźcem; opatrunek klatki piersiowej również. Otwarcie milongi, taniec, strzał, panika, odepchnięcie jej i upadek na parkiet, syreny karetki, sterylny zapach szpitala i niepokój. Jeszcze kilkanaście godzin temu, być może zaczęłaby wrzeszczeć z frustracji, upatrując się podstępu, ale teraz czuła tylko spokój. Jakby ostatnie dwa lata spędziła jako zupełnie inna osoba, a teraz w końcu odzyskiwała siebie. Podeszła do łóżka i przysunęła sobie krzesło, nie spuszczając z Diego oka. Cieszyła się, że śpi, bo nie wiedziałaby, co powiedzieć. Złapała go za rękę, a dotyk przywołał w jej głowie kolejne obrazy i słowa, które do niej kierował, a których by się po nim nie spodziewała. Każdy nowy element układanki wzbudzał jednak coraz mniejsze zaskoczenie, bo już wiedziała, co będzie przedstawiał cały obraz. Kiedy Diego się przebudził, pierwszym co napotkał, było uważne spojrzenie Elii.
- Obiecałeś mi, że nie będę cię musiała więcej oglądać w takim stanie - powiedziała na dzień dobry.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t176-elia-martinez#1007
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Szpital, Nowy Jork   ♦ Pon Wrz 24 2018, 12:02;

Zazgrzytała zębami, bo chociaż bardzo chciała, żeby to właśnie była pomyłka, nie wierzyła w zwykły błąd. Miotając się w myślach między pragnieniem a pesymizmem, wkurzała się na słowa Warleggana. Miał ją za idiotkę?! Zrobił jej bachora a teraz wmawiał błędy lekarskie, jak pierwszej lepszej blondynce.
- Co się nie denerwuj? - Warknęła, bo irytowało ją przekonanie mężczyzny. Był lekarzem, niech coś zrobi! Max miała ochotę zawyć z bezsilności, ale to nie ciąża miała być najgorsza. Przypominając sobie co tchórzliwa lekarzyna mówił jej wcześniej, odsunęła dłonie i spojrzała na Warleggana.
- Jaka druga operacja? Już mnie dość pokroili! - Wyczuwając zdenerwowanie Artemisa, sama się jeszcze bardziej nakręcała. Podniosła się na łokciach i razem ze spokojem, odeszła od niej ochota na leżenie w łóżku. Usiadła na nim i odrzuciła materiał jakim była nakryta. Odsłoniła nogę z wielkim opatrunkiem i spojrzała na niego z przerażeniem.
- Będę kuleć. Będę kuleć. - Odezwała się z paniką, bo to była najgorsze. Jak ona miała polować, gdy ledwo będzie potrafiła chodzić? Przyłożyła dłonie do twarzy i pokręciła głową.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis, portfel

Pisanie Re: Szpital, Nowy Jork   ♦ Pon Wrz 24 2018, 12:42;

Mogliby dywagować kto komu zrobił bachora. Nie lubił nerwowej Max, szczególnie gdy sam zaczynał być podenerwowany. Sprawa dotyczyła również jego i nie potrafił tak jak w przypadku wizyty Jane Carter zachować spokoju. Całkowicie już zapomniał, że za zasłoną jest dalsza część pokoju i wszystko o czym rozmawiają, trafiło do uszu Ramirezów.
— Max! Ani mi się waż... — zaczął, myśląc iż ta zaraz wyskoczy z łóżka. — Nie będziesz kuleć, obiecuję. Słyszysz? — złapał jej dłonie, aby oderwać twarzy.  — Kładź się. Musisz teraz odpoczywać i nie nadwyrężać nogi. Odczekamy niedługi czas, zrobimy badania i zoperujemy i będziesz śmigać jak dawniej. Żadnego kulenia. Przecież nie mogę pozwolić na to, abyś miała wymówkę od pierwszego tańca, nie?  — uśmiechnął się nawet! Podjął ten wysiłek uspokajania Max. Przynajmniej nie rozmawiali o ciąży i nie padły żadne oskarżenia, które sprowokowałyby go do kłótni. Gdy był zdenerwowany, to nie panował nad wypowiadanymi słowami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33 lata
Ekwipunek podręczny: rewolwer, dwa noże, multitool, wytrych, portfel ze sfałszowanymi dokumentami i gotówką, smartwatch, latarka, krótkofalówka, plecak

Pisanie Re: Szpital, Nowy Jork   ♦ Pon Wrz 24 2018, 12:51;

    | po wyprawie do lasu

Dziura w pamięci. Po wyjściu z bunkra nie potrafił przywołać już niemal niczego, poza walką o każdy kolejny oddech i zbyciem roślin, po które przecież poszli, machnięciem ręki. Stwierdził, że jeśli jakimś cudem wyjdzie z tego cało, już nigdy nie będzie sobie zaprzątał głowy tym pieprzonym krzakiem. Nie bez powodu jego ojciec w końcu go nie zdobył. Poskładali jego żebra do kupy, nie pomijając dziurawych płuc. A choć przez kolejnych kilka tygodni raczej z pewnością nie wsiądzie na pokład samolotu, ani nie zanurkuje, i tak miał szczęście, że nie skończyło się to gorzej. Po operacji i stosownej porcji leków całkowicie odpłynął, choć wcale nie miał na to ochoty. Nienawidził szpitali; zwykle wolał jakoś zaleczyć się regeneratorem i nie być uziemionym przez kilka dni. Również połamane żebra nie stanowiły w jego mniemaniu usprawiedliwienia na to, żeby się wylegiwać i być zdanym na łaskę i niełaskę obcych lekarzy. Ostatnią myślą nim zasnął było, że musi przecież odebrać Elię od Artemisa.
Nie wiedział ile czasu minęło, kiedy przebudziły go podniesione głosy zza zasłony; chwilowo jednak nie to zaabsorbowało jego uwagę. Uchylił powieki, a kiedy jego wzrok padł na Elię i wyczuł rękę zaciśniętą na jego własnej, zaczął kwestionować, czy aby na pewno się dobudził. Oto rysowała się przed nim kwintesencja powiedzenia "zbyt pięknie, by było prawdziwie". Wątpił, by wizja jego rychłej śmierci przygnała ją do jego łóżka, stosownie było zatem pomyśleć, że Artemisowi się udało, w czym utwierdził się, gdy tylko otwarła usta. Wezbrał w nim śmiech, jednak ból żeber stosownie szybko go pohamował.
— Uznajmy że jesteśmy kwita i nie wrócimy już do kwestii niedotrzymanych obietnic — odparł zachrypniętym głosem, wyplątując dłoń z uścisku i dotykając jej twarzy opuszkami palców. — Wróciłaś już do mnie? — Zapytał, uśmiechając się nieco kpiąco. Wbił w nią czerń spojrzenia. Jeszcze niczego nie wziął za pewnik. Z pewnością wiedziała, że sens tego pytania wychodził daleko poza ramy dosłowności. Nie chciał też prowadzić tej rozmowy akurat tutaj. Nawet jeżeli nie sądził, by sąsiedzi zza zasłony znali hiszpański, ostatnie dwa lata wymagały omówienia w spokojniejszym otoczeniu, niż szpitalna sala. Nie wiedziała przecież, że paradoksalnie z każdym odzyskanym wspomnieniem zamiast odzyskiwać siebie, znów coś traciła; swoją niezależność, wywalczoną przez ostatnie miesiące. Gdyby Diego nie był zacietrzewionym sobą, pozwoliłby jej odejść i zbudować życie na nowo z daleka od całego tego bagna. Była to jednak szlachetność, na którą nie byłby w stanie się zdobyć.
— Oho — rzucił, spoglądając przelotnie za zasłonę. Przypisał głosy Warlegganowi i Mason; ich kłótnia wywołałaby jego szczery śmiech, gdyby był w stanie śmiać się bez odczuwania przeszywającego bólu, nieco tylko stłumionego lekami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t396-diego-ramirez
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24 lata
Ekwipunek podręczny: telefon, klucze do mieszkania, pilnik, porfel, szczotka do włosów

Pisanie Re: Szpital, Nowy Jork   ♦ Pon Wrz 24 2018, 13:43;

Ostrożność z jaką ją traktował, łamała jej w tej chwili serce. Oboje doskonale wiedzieli, że nie wymażą tego co się stało. Że padło wiele słów, a w życie weszło zbyt wiele czynów, by mogło być zupełnie tak, jak dawniej. Ale nie widziała przed sobą innej drogi niż ta, na którą właśnie wkroczyła, nieświadoma tego, że właśnie porzuca na własne życzenie możliwość normalnego życia, którą ledwo co odzyskała.
Początkowo nic nie odpowiedziała. Nie musiał dokładnie precyzować, o co mu chodziło. Przecież wiedziała, jakie obietnice zostały złamane, a to był zaledwie wierzchołek góry lodowej. Wyczuwała jednak, że to nie czas i miejsce na taką rozmowę.
- Jestem na dobrej drodze - odpowiedziała wymijająco. W jej głowie panował jeszcze chaos, musiała sobie to wszystko uporządkować. Było za wcześnie by mówić, jak to właściwie wygląda. Sama tego nie wiedziała. Pozwoliła, żeby ją dotykał, zdumiona tym, jak nagle znajomy był ten dotyk. Nie wzbudzający dreszczu niechęci, choć ciężko mówić o tym, by wydawał jej się całkowicie normalny. I choć nie była pewna żadnego swojego ruchu, pochyliła się i musnęła ustami jego wargi. - Porozmawiamy o tym, jak stąd wyjdziesz - szepnęła.
Podążyła wzrokiem za spojrzeniem Diego, wsłuchując się, chcąc czy nie, w rozmowę zza parawanu. Ciąża? Spojrzała znacząco na Ramireza, zaciskając usta w wąską kreskę. Sytuacja za zasłoną wydawała się napięta. Wstała i jednym ruchem odsłoniła dzielącą ich zasłonkę, przerywając narzeczeńską szarpaninę.
- Obstawiam walca. Jak zaczniecie ćwiczyć już teraz, na wiosnę będziesz śmigać jak Maserak! - Wcięła się bezwstydnie, gotowa wziąć na siebie gniew Mason, że się wpiernicza w nie swoje sprawy. - Suknię można wybrać taką odcinaną pod biustem, nie będzie widać brzuszka. Nic się nie martw - zapewniła tonem nieznoszącym sprzeciwu, wyczuwając gęstą atmosferę. Dałoby się ją kroić nożem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t176-elia-martinez#1007
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Szpital, Nowy Jork   ♦ Pon Wrz 24 2018, 21:44;

Spojrzała na Artemisa z gniewem, gdy oderwał jej dłonie od twarzy. Szarpnęła za nie, ale nie wyrwała. Co się tu rządzi!? Mogłaby krzyknąć, ale zamiast tego, wbiła spojrzenie w mężczyznę. Zawsze bała się utraty członków w zębach drapieżnika, co było kiedyś bardzo bliskie, a kulenie to prawie to samo! Warleggan dobrze zaczął, bo udało mu się przyciągnąć uwagę blondynki. Max chciała, żeby miał rację. Kulejąc żyć by jej się odechciało!
- Dla tańca tylko.... - Zaczęła, chcąc pytać, czy tylko Artemisowi na tym cholernym ślubie zależy, ale Elia przerwała Max w pół słowa. I całe szczęście, bo tak naprawdę Mason była gotowa nawet w podskokach ruszyć do ołtarza, byle tylko być w pełni sprawna.
Spojrzała na Martinez ostrzegawczo i zacisnęła zęby. Jaki walc?! Jaki Maserak!? Kompletnie nie kojarzyła ani jedno, ani drugie. Na wspomnienie sukni skrzywiła się i odwróciła głowę w stronę Artemisa. Miało nie być sukni! Można było wyczytać z jej oczu.
- Pobierzmy się dzisiaj. - Jęknęła, co można było uznać za całkiem romantyczne, gdyby nie to, że Max po prostu nie chciała żadnej sukni, pierwszego tańca, ukrywania brzucha, śmigania jak Maserak!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis, portfel

Pisanie Re: Szpital, Nowy Jork   ♦ Pon Wrz 24 2018, 22:45;

Kiedy już myślał, że jest w stanie zapanować nad Mason, okazywało się, że tkwił głęboko w czarnej dupie i gówno widział. Wiedział też. Odwrócił się w stronę hałasu, jaki wytwarzała Elia i wywrócił oczami, tak aby nie zauważyła.
Jeszcze tylko jej brakowało. Wątpił, aby była po jego stronie, a komentarze wcale nie pomagały, bo Maxima już zaczęła posyłać niebezpieczne spojrzenia. Dobrze, że przez jakiś czas będzie ograniczała ją kontuzja nogi. Ręce łatwo da się związać. Obszedł łóżko, stając w jego nogach. Zacisnął dłonie na ramie, nie wierząc, że właśnie spełniał się jeden z koszmarów.
— Dobra, dobra. Nie zapędzajmy się tak. Ciąża to nie powód do zmiany planów. — powiedział patrząc po całej trójce, nawet Diego wydawał się zainteresowany przebiegiem rozmowy. — Aborcja farmakologiczna jest najbezpieczniejszą metodą, ale i tak uważam, że należy za kilka dni powtórzyć test. Do ślubu trzeba się odpowiednio przygotować.
Już wolał nie wspominać, że kobiety z rodu Warlegganów by go po prostu zagryzły i poćwiartowały, a resztki rzuciły ogarom na pożarcie. Apollina już żyła przygotowaniami, matka rozpowiedziała każdej znajomej plotkarze, że jej pierworodny w końcu dojrzał. Liczył na koniec tematu i rozejście się za zasłonkę. Z tego wszystkiego zapomniał odebrać gratulację za odwalony kawał dobrej roboty przy Elii.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33 lata
Ekwipunek podręczny: rewolwer, dwa noże, multitool, wytrych, portfel ze sfałszowanymi dokumentami i gotówką, smartwatch, latarka, krótkofalówka, plecak

Pisanie Re: Szpital, Nowy Jork   ♦ Wto Wrz 25 2018, 11:54;

Przyglądał się Martinez z nadzwyczajną uwagą, wciąż podejrzewając swój umysł o płatanie mu jakiegoś figla. Dwa długie lata męczarni, która miała skończyć się dzisiaj. Oboje ostrożni, podchodzący do siebie z asekuracją, próbujący związać przecięte końce liny, która ich niegdyś łączyła. Gdyby mógł, wyszedłby stąd choćby zaraz. Niekoniecznie rad z powodu przykucia do łóżka, nie czuł się też szczególnie dobrze stojąc (bądź leżąc) przed koniecznością wsłuchiwania się w kłótnię Artemisa i Maximy. Stara szkoła wychowania, które otrzymał, wspominała coś o zamykaniu rodzinnych awantur w czterech ścianach zacisznego domu, co też egzekwował sumiennie. Elia wzięła sobie jednak do serca zainterweniowanie i już po chwili dzieląca ich zasłona została przesunięta, choć chciał ją złapać za rękę i zatrzymać. Nie pamiętał już, kiedy ostatni raz pocałowała go z własnej nieprzymuszonej woli i oddałby w tej chwili wszystko, żeby nie przerywała. Dobrze było widzieć ją w dobrym humorze.
— Dzwońcie po księdza — skwitował krótko, wydając z siebie parsknięcie, które miało być chyba śmiechem. Nie mogąc wyjść ani udawać, że ich nie słyszy, przyglądał się całej trójce, bezskutecznie kryjąc szydercze rozbawienie całą sytuacją. Dopiero na dźwięk słów aborcja farmakologiczna coś mu niebezpiecznie błysnęło w oku.
— Twoja matka na pewno doceni, że zamordowałeś jej wnuka — odezwał się, nim Mason zdążyła wtrącić swoje trzy grosze. Sumienie Artema? Absolutnie nie. Nie jego sprawa? Oczywiście, że nie. Niestety poniekąd był zmuszony do wzięcia w owej sprawie udziału. Gratulacje dla Warleggana musiały z kolei poczekać na dogodniejszy moment, niż nerwowe miotanie się pomiędzy młotem a kowadłem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t396-diego-ramirez
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24 lata
Ekwipunek podręczny: telefon, klucze do mieszkania, pilnik, porfel, szczotka do włosów

Pisanie Re: Szpital, Nowy Jork   ♦ Wto Wrz 25 2018, 12:13;

Zdziwiona tym, że nie spadł na nią gromki gniew Mason, pojęła w mig, w czym tkwił problem. I jak chyba mało kto w tym pomieszczeniu, była skłonna ją zrozumieć.
- Świadków już macie - uniosła dłonie w obronnym geście, jakby chciała stanąć po stronie Max, choć przecież wiedzieli doskonale, że to niemożliwe. Nie kiedy ma się na nazwisko Warleggan. Dopiero propozycja aborcji sprawiła, że powietrze uszło z niej jak z przekłutego balonika. Spojrzała na Diego i otwarła usta, żeby coś powiedzieć, ale też zaraz je zamknęła. Zdawała sobie przecież sprawę, że Artem raczej nie miał nic złego na myśli, zwyczajnie przedstawiając Max różne możliwości. Nawet jeśli musiała przyznać, że zabrzmiało to wyjątkowo nieszczęśliwie.
- Przygotować - powtórzyła, mrużąc oczy, ale nie powiedziała już nic więcej, zbyt ciekawa reakcji Max. Sama nie wiedziałaby, jak zareagowałaby na jej miejscu, tym bardziej że przecież jeszcze dwa miesiące temu towarzyszyły jej podobne obawy co do własnego stanu. Wówczas była przekonana, że wydrapałaby sobie dziecko z brzucha. Teraz z kolei była jeszcze zbyt skonsternowana, by myśleć o takich rzeczach w swoim kontekście, więc skupiła się na przyszłym państwie Warleggan. - To może ja was jednak zostawię samych. Max, jakbyś chciała pogadać, to będę... Za zasłoną - zaproponowała, zamaszyście zasuwając oddzielający łóżka materiał, co było cokolwiek absurdalne, bo i tak doskonale ich słyszeli. Usiadła na brzegu łóżka Diego, kręcąc lekko głową.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t176-elia-martinez#1007
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Szpital, Nowy Jork   ♦ Wto Wrz 25 2018, 15:47;

Spojrzała na Artemisa, jakby właśnie dał jej w łeb. Co do cholery? Już zdecydował?! W Max zagotowała się krew, a z uszu prawie para poszła, ale zszokowana słowami doktorka, dała szansę na wtrącenia ze strony Diego i Elii. Na moment jakby wszystko przestało istnieć, bo w głowie Max obijała się myśl o aborcji. Słowa pozostałej dwójki dotarły do niej z opóźnieniem, a Mason zaczynała dostawać migreny.
Prawie wycedziła, żeby się wszyscy zamknęli, ale Martinez jej na to nie pozwoliła i sama się wycofała. Tyle byłoby z jedynej przyjemności, na jaką Max mogła tu liczyć.
- Mam... gdzieś ten ślub! - W ostatniej chwili powstrzymała się, żeby nie podnieść głosu i brzydko nie wyrazić. Zacisnęła dłonie w pięści, siłując ze swym gniewem. - Jak nie chcesz kulawej ciężarnej to sobie szukaj innej! Albo napraw mi nogę! - Wściekła była, że to przygotowania są najważniejsze. Tak zła, aż gotowa iść do ołtarza jako krzywa piłeczka. Ciągnąc za sobą truchło dzika. Nawet nie myśląc teraz, że pokrętnie dała znać co myśli o aborcji jej dzieci.
- Dostanę te kanapki?! - Głodna jak diabli, także przez to była bardziej wkurzona. Już sama nie wiedziała dlaczego dostała tak wilczego apetytu. Może to lekarstwa a może bliźniaki?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis, portfel

Pisanie Re: Szpital, Nowy Jork   ♦ Wto Wrz 25 2018, 20:50;

Pomyślał, że oszaleje. Cała ta sytuacja i obecność dodatkowych osób, sprawiały wrażenie czegoś groteskowego. Czarna komedia! Nie mógł uwierzyć, że Diego to wszystko popiera. Jego spojrzenie nie uszło uwadze Artemisa. Co to u licha miało znaczyć? Warleggan parsknął solidnie, dając upust swojej narastającej irytacji. Doprawdy, wolałby już chyba, aby żadne z nich się nie wtrącało. Złapał się za skronie. Z wdzięcznością przyjął wycofanie się Elii i Ramireza, lecz Max zaraz dała mu się we znaki. Za kogo teraz mieli? Miał ochotę odpyskować, ale przez chwilę brakowało mu słów żeby to zrobić.
Sądził, że tego właśnie Mason by chciała, ale jak widać zarówno ona, jak i Ash przejawiały patologiczną skłonność do robienia sobie pod górkę. Pytanie o kanapki przeważyło szalę.
— IDĘ! — podniósł głos i trzasnął drzwiami na odchodne. Już on jej zrobi kanapki! Twarz Artemisa miała tak zacięty wyraz twarzy, że wszyscy przednim umykali.

z.t x4
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
Sponsored content
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Szpital, Nowy Jork   ♦ ;

Powrót do góry Go down

Szpital, Nowy Jork

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 1 z 1

Similar topics

-
» Szpital i pogotowie

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Witaj w Rode! :: FABUŁA :: RESZTA ŚWIATA-