Share|

Nowy Jork, Nowy Jork luty 2226

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
AutorWiadomość
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis, portfel

Pisanie Nowy Jork, Nowy Jork luty 2226  ♦ Sro Wrz 12 2018, 19:52;







Kilkupiętrowy apartament w centrum miasta, z okien roztacza się widok na Central Park. Prezent od ojca dla Artema, z okazji ukończenia pełnoletności. Na co dzień przebywa tu dwóch ochroniarzy - Winston i Fabio oraz gosposia, Imelda. Spory metraż, aranżacja w najnowocześniejszym stylu.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24 lata
Ekwipunek podręczny: telefon, klucze do mieszkania, pilnik, porfel, szczotka do włosów

Pisanie Re: Nowy Jork, Nowy Jork luty 2226  ♦ Sro Wrz 12 2018, 19:54;

/ kilka dni po imprezie u Max

Wciąż było jej trochę głupio za to nagabywanie Jorge, kiedy wracali do domu. Kto wie, do czego by doszło gdyby nie to, że Latynos dość przytomnie zamknął ją w sypialni i skończyło się szaleństwo, nawet jeżeli rano obudziła się na podłodze z kacem mordercą i pustą butelką wina pod pachą. W każdym razie jej mały wyskok pozostał pomiędzy nimi. Wraz z nadejściem trzeźwości wróciły jednak jej wątpliwości i brak orientacji w tym, co ją czeka w związku ze słowami Diego. Wiedza miała przyjść niebawem.
Tego samego dnia, na który Diego umówił się z Max, ją również obudził wcześnie. Nie była specjalnie zadowolona, że musiała się zwolnić z pracy, ale nalegał, niczego nie wyjaśniając. Zapakowali ją do samochodu i wyjechali z miasta, nie wspominali jednak nic o pakowaniu więc założyła, że jeszcze nie wyjeżdżają na stałe. Niestety poza lakoniczną odpowiedzią "jedziemy do Nowego Jorku" niewiele się dowiedziała, dlatego też niesiona złymi przeczuciami, wpatrywała się w zaśnieżone pobocza drogi. Nieustannie wracała myślami do ich rozmowy, zastanawiając się, ile z tego, co przeżyła w Rode, miałoby miejsce gdyby nie to, że najwyraźniej ktoś się zabawił z jej głową. Chyba jeszcze nie do końca potrafiła uwierzyć w to, że tak było. Zbyt przywiązała się do tego, o czym rozmyślała przez ostatnie dwa lata. Bała się, że to nie odzyskać wspomnienia jej przyjdzie, a stracić te, które dotyczyły Rode. Biorąc pod uwagę, że jej dni w miasteczku były policzone, może nawet na lepsze by jej to wyszło. Równie dobrze to wszystko mogło być tylko kolejną sztuczką.
Jorge zatrzymał się przed wysokim apartamentowcem i zgasił silnik, a Diego i Elia wysiedli. Zaprowadził ją do środka, a ona sama milczała uparcie, obawiając się tego, co może usłyszeć w odpowiedzi. Nie miała pojęcia, po co ją tu przywiózł, a po głowie ciągle tłukło jej się: zobaczymy, kto będzie żałował. Windą wjechali kilkanaście pięter, by stanąć przed szerokimi drzwiami, które otwarli jacyś nieznani jej ludzie. Prędko dostrzegła jednak twarz należącą do znajomych. Warleggan. Elia musiała mieć całkiem zabawną minę, kiedy została zagarnięta do środka po zdawkowym pożegnaniu z Diego. Wlepiła spojrzenie w Artemisa nie mając najzieleńszego pojęcia, że znała go na długo zanim pojawił się w opowieściach Mason.
- Wiesz po co mnie to przywlókł? Bo nie sądzę, żeby chodziło o ploteczki o Max - zaczęła, chcąc przerwać ciszę, zanim ta jeszcze zapadła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t176-elia-martinez#1007
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis, portfel

Pisanie Re: Nowy Jork, Nowy Jork luty 2226  ♦ Sro Wrz 12 2018, 20:50;

| Po powrocie z Lake Placid Lodge

Artemis zamierzał dotrzymać słowa, dlatego Diego pewnego wieczoru otrzymał stosowną wiadomość. Zaproszenie do NY, z dokładnym adresem. Po przejrzeniu fachowej literatury, obejrzeniu wielu filmików zyskał pewność, że nie ma sensu zwlekać. Nawet jeśli Diego nie zaznaczył jak bardzo mu na tym zależy, to Warleggan to po prostu wyczuł. Zrezygnowawszy z inwazyjnych i ryzykownych metod, chciał spróbować czegoś starego jak świat w którym żyli.
Zerwał się z łóżka półgodziny przed tym, jak Elia wraz z Diego dotarli do miasta. Pamiętając, że jest to ten dzień w którym Max wybiera się do lasu, napisał jej sympatycznego sms-a. Z Ramirezem z kolei na pewno zamieni słowo, dwa, aby ten miał oko na jego narzeczoną. Uśmiechnął się do Latynoski.
— Wiem. Rozgość się, czego się napijesz? Imeldo! — zaprosił gestem, aby się nie krępowała przejść do następnego pomieszczenia. — Nie masz powodów, aby się denerwować, a skoro już zaczęłaś mówić o Max, to co u niej?
Ot, co. Wiedział mniej więcej, lecz Artem chciał zacząć od czegoś lżejszego niż - będę prał ci mózg. W zależności czy Elia zdecydowała się na coś do picia, pulchna, około 50-letnia kobieta z rudym koczkiem uśmiechnęła się do gościa życzliwie i zniknęła w kuchni.
— Wspominała o Lake Placid Lodge? — był ciekaw, czy z Max plotkara.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24 lata
Ekwipunek podręczny: telefon, klucze do mieszkania, pilnik, porfel, szczotka do włosów

Pisanie Re: Nowy Jork, Nowy Jork luty 2226  ♦ Sro Wrz 12 2018, 21:24;

Elia znana z braku wstydu absolutnie nie krępowała się wejść dalej. Zdjęła płaszcz i odpowiedziała na uśmiech Artemisa, mając jakieś dziwne uczucie deja vu, którego nie potrafiła za nic się pozbyć. Skoro lekarz wiedział, po co ją tu ściągnięto, to chociaż tyle dobrego. Korciło ją żeby zasugerować, by nie był aż tak tajemniczy, ale przeniosła uwagę na gosposię. Korciło powiedzieć, że wódkę, ale jeśli się nie myliła, to nie było nawet ósmej, a wszystko miało jakieś granice.
- Poproszę kawę. Białą - rzekła, posyłając ciepły uśmiech Imeldzie. Słowa Artemisa uspokoiły ją tylko połowicznie. Diego chyba nie planował jakichś przekrętów w tym nieszczęsnym lesie, skoro ją tu przywiózł? No cóż, w świetle informacji od Mason, Artem raczej by się na to nie zgodził, a ku jej ogólnemu zdziwieniu wydawało się, że znają się na tyle, że nie robiliby sobie świństw. Nawet jeśli Diego nie zamierzał jej oświecić, skąd się znają. Zobaczysz powiedział. Elia uśmiechnęła się figlarnie do Warleggana.
- A owszem... Ale informacja za informację - stwierdziła, odgarniając włosy na plecy, patrząc na niego znacząco. Narzeczony Mason, kto by się spodziewał! Się znalazła, handlarka informacjami. Potoczyła wzrokiem po pomieszczeniu. Naprawdę ładne mieszkanie, musiała przyznać. W Nowym Jorku jeszcze nie była, z żywym zainteresowaniem spoglądała zatem za okno, na roztaczający się na miasto widok. Po chwili odwróciła się w stronę blondyna. - Naprawdę były z wami jakaś Jackie i Carolina? - Zapytała, zakładając ręce pod biustem. - Wiem, że pewnie obowiązują was jakieś wzniosłe, męskie układy, ale prosta odpowiedź: tak lub nie, a powiem ci, o co tylko zapytasz! - Zapewniła żartobliwie. Właściwie czuła się w jego towarzystwie na tyle swobodnie, że znów przyłapała się na dziwnym deja vu. Co jest grane?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t176-elia-martinez#1007
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis, portfel

Pisanie Re: Nowy Jork, Nowy Jork luty 2226  ♦ Sro Wrz 12 2018, 23:02;

Artem, ubrany w szare spodnie dresowe i koszulkę z logo uniwersytetu, nie wyglądał na przyszłą głowę rodziny, a tym bardziej na lekarza. Pomimo trzydziestu jeden lat, zachowywał jeszcze młodzieńczy błysk w oku. Zmierzwił włosy, był boso. Wolał od razu uzyskać odpowiedź, niż bawić się w podchody, lecz zaangażowanie Martinez wziął za dobry znak.
— Okej. — uśmiechnął się, przyjmując deal. — Mmmmm... Jackie i Carolina. — przymknął oczy i przyłożył rękę do serca, wzdychając teatralnie. Uśmiechnął się i pokazał ciemnowłosej dwa gesty. Dotknął szyi, a potem zatkał jedną dziurkę nosa i wciągnął powietrze.
— Wspaniałe towarzystwo. Więc? — teraz to on założył ręce na piersi, patrząc na Elię i bujając się na piętach.
Może Max mówiła Elii więcej, niż okazywała jemu? Cieszyła się z wyjazdu? Nie żeby mu zależało, ale dobrze było wiedzieć. Tak na przyszłość. Oczywiście mogła mu nie wierzyć, Elia. Sama wspomniała o męskich układach, solidarności. On i Diego mogli kryć się wzajemnie. Mimo to, Artem był szczery. Może nawet wspomni, że Ramirez był wierny i lojalny jak pies.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24 lata
Ekwipunek podręczny: telefon, klucze do mieszkania, pilnik, porfel, szczotka do włosów

Pisanie Re: Nowy Jork, Nowy Jork luty 2226  ♦ Czw Wrz 13 2018, 10:04;

Elia niespecjalnie przejęła się stosunkowo luźnym strojem Artemisa. Z tego co było jej wiadomo i tak wprowadził w błąd połowę społeczności Rode, zamieszkując jakąś dziurę nad warsztatem. Zresztą, sama coś dobrze wiedziała o wprowadzaniu ludzi w błąd. Tak czy inaczej, przynajmniej w jej oczach, nie uwłaczało to jego kompetencjom, choć bliska znajomość z Ramirezem rzucała na niego taki czy inny cień i niepokoiła.
Prychnęła śmiechem, widząc jego gesty, wznosząc ręce i oczy ku górze.
- Jesteście niemożliwi - skwitowała, a choć w dalszym ciągu doskonale udawała sama przed sobą, że w ogóle jej nie obchodzi, nawet gdyby jakaś Jackie i Carolina faktycznie były, odczuła cień ulgi. Zaraz zepchnęła ją jednak gdzieś daleko poza własną świadomość. Diego mógł sobie robić co chciał, a im więcej czasu poświęcał czemu innemu, tym ona sama miała więcej spokoju.
- Więęęc... - Przeciągnęła, z rozbawieniem obserwując nonszalancję Artema. Znała po trosze sytuację, ale miała głupie wrażenie, że choć żadne by tego nie przyznało, to nie do końca czysto biznesowy układ. A może widziała to, co chciała zobaczyć. - Znasz Max, nie mogłaby się już chyba mniej uzewnętrznić. Wiem tyle, że powinnam chyba pogratulować zaręczyn. I współczuć odniesionym ranom. Ale wcale nie masz aż tak podbitego oka, jak mówiła... - Uśmiechnęła się szelmowsko, domyślając się, że bardzo szybko zastosował lekarskie sztuczki, by pozbyć się problemu. Niemniej sama historia, wyjątkowo ją rozbawiła. - Historia rodem z Kopciuszka. Nie miałabym jej za złe pozornie mało radosnego podejścia. Chyba jest w szoku, ale przywyknie - wzruszyła lekko ramionami, pozwalając sobie na małą ocenę sytuacji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t176-elia-martinez#1007
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis, portfel

Pisanie Re: Nowy Jork, Nowy Jork luty 2226  ♦ Czw Wrz 13 2018, 21:41;

Parsknął rozbawiony. Może nawet z nutką żalu, bo wątpił aby łowczyni przejawiała taką zazdrość, bądź też zainteresowanie. A skoro pierwsze o co Elia zapytała, to to czy faktycznie bawili się w towarzystwie Caroliny i Jackie, to faktycznie było coś na rzeczy. Nie zamierzał jednak niczego wypominać, nie był aż tak małostkowy. Słuchał z kolei uważnie tego co mówiła o Maximie Mason. Westchnął i pokręcił głową, dotykając miejsca, gdzie tak niedawno znajdowało się sporej wielkości limo. Do tej pory, gdyby się dobrze przyjrzeć, szło zauważyć ciemnawą plamę.
— W szoku. — prychnął — Gdyby nie problemy z Ash, to wątpię aby się zgodziła. Nie wiem czy to taki Kopciuszek, prędzej fundowany na własne życzenie koszmar. Ale jeśli na mnie nie narzekała to chyba dobry znak. Mam nadzieję, że będziesz się dobrze bawiła na weselu. Ktoś w końcu musi, nie? — uśmiechnął się, w myśl słynnego porzekadła, że weselą się jedynie goście. Dał Elii chwilę, na to aby mogła się ewentualnie odwdzięczyć pytaniem o Diego. W tym czasie powróciła Imelda. Na tacy niosła szklankę z sokiem i filiżankę kawy, do tego ciasteczka z polewą czekoladową oraz zwykłe, maślane.
— Tęsknisz za domem? — zapytał, znienacka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24 lata
Ekwipunek podręczny: telefon, klucze do mieszkania, pilnik, porfel, szczotka do włosów

Pisanie Re: Nowy Jork, Nowy Jork luty 2226  ♦ Pią Wrz 14 2018, 11:29;

Mason była specyficzna, ale ciężko było się jej dziwić, skoro sytuacja była cokolwiek niecodzienna. Max nie wydawała się typem zazdrośnicy, ale mogła ich jeszcze wszystkich bardzo zaskoczyć pewnego dnia. Poza tym Martinez wciąż miała w pamięci to kompletne zmieszanie na twarzy blondyny, kiedy tylko został wspomniany Artem.
- Gdyby nie problemy z Ash, to byś chyba tego nie zaproponował, hm? - Zapytała niewinnie, patrząc na niego znacząco. Czyżby zatem nie myliła się, że ten układ był mniej biznesowy, niż twierdzili? Nie powiedziała tego jednak na głos, opuszczając na to zasłonę milczenia. - Narzekała? Przeciwnie, bardzo usilnie próbowała udawać, że w ogóle jej nie obchodzisz, ale wystarczyło wspomnieć twoje imię, a nadstawiała ucha. - I choć zrozummy się, Elia w solidarności jajników opowiadała się po stronie Mason, to uznała, że wspomnienie o tym, że Artemis nie był jej wcale tak obojętny, mogło w jej mniemaniu tylko pomóc sprawie. Zmieszała się natomiast widocznie na wieści o weselu i sięgnęła po ciasteczko, jakby chciała uniknąć odpowiedzi. Jakoś nie mogła sobie wyobrazić swojego udziału, skoro miał być tam Diego, o ile dobrze rozumiała znajomość jego i Warleggana. Faktycznie, szampańska zabawa. Kto wie, czy będą jeszcze wtedy w ogóle w kraju. Jeszcze nie wiedziała, jak bardzo mylny ogląd na sprawę właśnie ma.
- To pewnie będzie niezła feta. Jak zamierzasz zmusić Max do pokazania się w sukni przed taką ilością ludzi? - Zapytała z figlarnym uśmiechem. - Bo wiesz, mogę pomóc. Właściwie zrobiłabym to całkiem chętnie - zaoferowała się. Z perspektywy osoby, która sama ze skrajnej biedoty weszła w świat, który uderzył ją przepychem po oczach, wiedziała, jakie to wszystko jest deprymujące.
Pytanie Artema ją zaskoczyło, ale i wywołało iskrę irytacji. Diego się nie pochwalił?
- Szczerze? Wolałabym zostać w Rode. Co prawda tęsknię do Argentyny, ale nic dobrego mnie tam nie czeka - odparła bezpośrednio, nie zamierzając odgrywać przed Artemem teatrzyku o szczęśliwym rodzeństwie. Nie miała zresztą pojęcia, jak mu to wszystko przedstawił Ramirez.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t176-elia-martinez#1007
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis, portfel

Pisanie Re: Nowy Jork, Nowy Jork luty 2226  ♦ Sob Wrz 15 2018, 02:11;

Poruszył się niespokojnie, ale ukrył niewielkie zmieszanie za uśmieszkiem. Gdyby nie choroba ojca, naciski matki to najpewniej nadal cieszyłby się stanem wolnym. Wymuszanie czegokolwiek nigdy nie było dobre, a Artemis wręcz alergicznie reagował na takie tematy jak ślub, dzieci i bycie głową rodziny. Nie wyobrażał sobie nikogo innego na czele Warlegganów, jak właśnie własnego ojca. Uśmiech Artemisa powiększył się, gdy Elia podzieliła się swoim spostrzeżeniem.
— Naprawdę? — widać było wyraźne zadowolenie, również sięgnął po ciasteczko, jakby chciał się za nim schować. Starał się to sobie wyobrazić. Dlaczego Max wszystko utrudniała, chowając się za murem obojętności? Sprawiała wrażenie zbyt niedostępnej, a nie chciał zmuszać jej do zwierzeń, bo nie na tym to wszystko miało polegać.
— Ja? Ja jej nie będę do niczego zmuszał. Zostawiam to siostrze i matce. — mało brakowało, a zachichotałby ze swojego diabelskiego planu. — Nie mam nic przeciwko, będziesz mogła dodać Max otuchy. Próbowałem ją przekonać do przymierzenia sukienki w Lake Placid Lodge, ale oberwałem poduszką i stoczyliśmy bój o telefon. Na dodatek mnie podrapała, jak dzika kotka. — parsknął pod nosem, upijając soku z szklanki. — Dlatego podziwiam za chęci i życzę wytrwałości, bo Max jest najbardziej upartą kobietą jaką znam. Przebija Apollinę i moją matkę.
Sięgnął po kolejne ciastko, zachowując się nadal tak, jakby prowadzili niewinną, donikąd prowadzącą rozmowę.
— W Rode? — spojrzał na nią z mieszaniną kpiny, a politowania. — Argentyna jest ogromnym krajem. Masz jeszcze do wyboru Wenezuelę, Brazylię, Chile, Kolumbię... Większe miasta tutaj, albo Europę. Jestem zdania, że tam gdzie się urodziliśmy jest nasz dom. Zawsze będzie się tęskniło za miejscem, gdzie stawialiśmy pierwsze kroki, poznawaliśmy otoczenie, chodziliśmy do szkoły... W Rode zaczynałem się dusić, a małomiasteczkowość drażnić do tego stopnia, że miałem ochotę przepisać Konstancji trutkę na szczury. Gdy myślisz o Argentynie, to jakie to są wspomnienia?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24 lata
Ekwipunek podręczny: telefon, klucze do mieszkania, pilnik, porfel, szczotka do włosów

Pisanie Re: Nowy Jork, Nowy Jork luty 2226  ♦ Sob Wrz 15 2018, 15:27;

Owszem, zmuszanie do czegokolwiek nigdy nie było dobrym wyjściem, dlatego Elia była zaskoczona, że wpadli wraz z Max na podobny pomysł. Zawsze sądziła, że ślub to nie przelewki i nie spodziewała się po Mason, że ta przystanie na podobny układ. Czego się nie robiło dla bliskich! A choć pewnie znacznie bardziej cieszyłby ją ten ślub, gdyby wynikał z pięknej historii miłosnej, nawet jeżeli coraz mniej w takowe wierzyła, nie mogła odpuścić sobie wzięcia udziału w tym przedstawieniu! Z cichą nadzieją, że gdzieś po drodze tak się ze sobą zżyją, że rozwód przestanie wchodzić w grę.
- Max i dodawanie jej otuchy? - Uniosła brwi i parsknęła śmiechem. - Wyobrażasz to sobie? Bo ja nie - dodała, kręcąc lekko głową. Czekała ich wszystkich ciężka przeprawa, a Max pójście na wiele kompromisów. Zaangażowanie Martinez w całą tę sprawę mogło zastanawiać, ale uznała, że przyda jej się zajęcie. - Ile mamy czasu żeby ją przekonać, że welon krótszy niż cztery metry nie wchodzi w grę? - Zapytała, upijając łyk kawy i odstawiając filiżankę na spodek.
Warleggan uśpił jej czujność, aż przez chwilę istotnie zapomniała, że wciąż nie ma pojęcia, dlaczego właściwie Diego ją tutaj przywiózł. Bo przecież nie dla zabicia czasu. Spojrzenie pełne politowania poirytowało ją, ale nie odpowiedziała. On nie rozumiał, a ona nawet nie potrafiła mu tego wytłumaczyć. Rode było dziurą bez perspektyw, ale na ten moment wolała je sto razy bardziej, niż zamknięcie w rezydencji Ramireza. Jej irytacja rosła z każdym słowem Artemisa, a dobry nastrój szybko wyparował. Zacisnęła palce na filiżance, chcąc się pohamować. Nie zgadzała się z nim. Poruszyła się niespokojnie i wzięła głęboki oddech, ale nie pomogło.
- Wiesz jakie mam wspomnienia? - Zapytała retorycznie, uśmiechając się kwaśno. Nie mówiła tego nigdy, nikomu, dusiła w sobie, nie chcąc się nad sobą użalać. Dlaczego uznała, że może to powiedzieć Artemowi? Bo ją sprowokował, bo też znał Diego i prawdopodobnie nie miał pojęcia, jakiego pokroju to jest człowiek? Nie wiedziała. Nie wiedziała też, jak dobrze Warleggan zdaje sobie sprawę z tego, z kim ma do czynienia.
- Pierwsze kroki stawiałam w domu dziecka. Bieda i przepełnienie. Jak chciałeś coś mieć, to musiałeś to sobie ukraść. Ciągle widzę te brudne ulice, jak o tym pomyślę. Aż pewnego pięknego dnia w progu stanęła grupa uzbrojonych po zęby facetów, którzy mnie stamtąd wywlekli, nie omieszkując postrzelić. Szkoda, że nie trafili celniej, bo nie musiałabym przez kolejne kilka lat robić za zwierzątko Diego. Nie wiem, co ci powiedział na mój temat, ale pewnie był to stek kłamstw - zakończyła, podnosząc niebezpiecznie głos. - Zrobił mi coś z głową - powiedziała ciszej, już żałując, że tak się niepotrzebnie uniosła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t176-elia-martinez#1007
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis, portfel

Pisanie Re: Nowy Jork, Nowy Jork luty 2226  ♦ Sob Wrz 15 2018, 23:14;

Nie widział w zainteresowaniu Elii niczego zaskakującego. Znała Max, a łowczyni nie miała zbyt wielu koleżanek. Dziewczęta lubiły strojenie się i okazje do ubrania eleganckich sukienek. Martinez nie wygląda mu na kogoś kto od tego stroni. Jej podejrzenia również miały swoje podstawy. Pozostawało wiele pytań do zadania.
— Maj, czerwiec. — poprzekrzywiał głowę. — Organizację tego całego bajzlu zostawiam siostrze. Dam ci jej numer. — wzruszył ramionami. Tyle go to interesowało co nic. Było w tym trochę dziecięcej złośliwości, Artemis szczerze mówiąc oczekiwał na gotowe. Załatwił pannę młodą? Załatwił. Wystarczy. Potarł brodę, nie spuszczając z Elii wzroku. Zauważał wszystko, co wymalowywało się na twarzy niskiej brunetki. Zdawał sobie sprawę, że wspomnienia nie będą składały się jedynie z tych szczęśliwych. Zadarł nieco głowę, ze spokojem obserwując jak Martinez się unosi.
Trudno było rozpoznać reakcję Warleggana na te rewelacje. Domyślał się pewnych rzeczy, nie był aż tak głupi, aby mieć Diego za człowieka bez skazy.
— Co dokładnie masz na myśli? — zapytał niewinnie, choć przecież wiedział. Zależało mu jednak na tym, aby Elia mówiła jak najwięcej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24 lata
Ekwipunek podręczny: telefon, klucze do mieszkania, pilnik, porfel, szczotka do włosów

Pisanie Re: Nowy Jork, Nowy Jork luty 2226  ♦ Nie Wrz 16 2018, 21:43;

Elia pewnie dużo dałaby za to, aby kierujące nią pobudki sprowadzały się do chęci wystrojenia, niemniej nie mogła się doczekać tak czy siak. Maj czy czerwiec dawał jeszcze stosunkowo dosyć dużo czasu na to, by oswoić Max z myślą, że będzie musiała wyglądać niczym księżniczka i zamienić wygodne ciuchy do lasu na coś znacznie bardziej wyszukanego. Dawał też sporo czasu na dojście do siebie, cokolwiek miało to oznaczać. Zachowała zatem numer do Poli.
Spokój Artemisa tylko ją zdeprymował, tym bardziej pożałowała swojego uniesienia się złością, ale ta nie chciała odejść. Nie oczekiwała nigdy, że ktokolwiek to zrozumie, wiedziała zresztą jak to dla naocznego obserwatora mogło wyglądać i jak łatwo było ocenić sytuację w sposób negatywny. Nie miała się tym jednak siły przejmować.
Dość łatwo było zauważyć, że ciężko jej o tym mówić. Przestała co prawda podnosić głos, ale uparcie patrzyła wszędzie, tylko nie na Warleggana, zupełnie jakby widok jego ewentualnej miny miał ją tylko bardziej rozjuszyć. Diego kazał mu z nią porozmawiać? Przekabacić ją jakoś? Nie pasowało jej to do Ramireza. Uznała jednak, że nie byłoby idiotycznym o tym wszystkim opowiedzieć. Skoro Diego i Artem się znali, może lekarz wiedział, czy w tym wszystkim było choć ziarno prawdy, dlatego spuściła z tonu.
- Twierdzi, że z własnej woli dałam sobie pogrzebać w głowie. Pozbyć się części wspomnień, zmienić swoje nastawienie do niego... - urwała, wbijając wzrok w kawę w filiżance, jakby ta była winna temu wszystkiemu. - Nie chciałam mu wierzyć, bo to przecież tak głupio brzmi - zaśmiała się gorzko. - Ale im dłużej o tym myślę, tym bardziej do mnie dociera, że coś naprawdę jest nie tak. Pokazał mi setki zdjęć i wiadomości, których w ogóle nie mogę sobie przypomnieć. Jakbym trafiała na ścianę. Najbardziej dziwi mnie, że nie zwróciłam na to uwagi nigdy wcześniej. Tylko po prostu... Nie było potrzeby wracać myślami do tamtego czasu, kojarzysz, o co chodzi? - Zapytała, podnosząc wzrok na Artema tylko na chwilkę. Zaczynała się czuć jak wariatka. Wcale by się nie zdziwiła, gdyby to wszystko było tylko jakąś gierką. Może nawet by jej ulżyło, gdyby Warleggan po prostu jej powiedział, że traci rozum?
- To w ogóle mogło się zdarzyć? - Zapytała powątpiewająco.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t176-elia-martinez#1007
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis, portfel

Pisanie Re: Nowy Jork, Nowy Jork luty 2226  ♦ Pon Wrz 17 2018, 09:14;

Potarł piętą łydkę, patrząc jak Martinez się miota. Gołym okiem było widać potrzebę wyrzucenia z siebie wszystkiego, co w sobie dusiła i nie mogła powiedzieć byle komu. Artemis stwarzał okazję, będąc kimś po środku w tej chorej sytuacji pomiędzy dwójką Latynosów. Elia musiała jedynie się przekonać kogo popierał, o ile w ogóle to robił.
Zaczynał jej współczuć. Gdy spotkali się po raz pierwszy, wydawała mu się szczęśliwa, nieco arogancka ale w ten kokietujący sposób. Tak bardzo inna od kłębku nerwów jakim teraz była.
— Poznaliśmy się kilka lat temu w Wenezueli. — powiedział — Diego nas sobie przedstawił. Nie było mnie przy tym jak poddałaś się modyfikacji wspomnień, ale miałem świadomość, że się tym interesujecie. Co nieco wtedy o tym rozmawialiśmy, były to jednak bardziej dywagacje niż faktyczne "zrobimy to". Nie sądzę, abyś była do tego zmuszona. Wydawałaś się z nim szczęśliwa... — odchrząknął, teraz to on odwrócił wzrok. Poczuł pewnego rodzaju zakłopotanie. Wiele rzeczy mogło mu się wydawać, nie zaglądał przecież do prywatnych pokoi Elii i Diego. Co jeśli się mylił?
— Diego poprosił mnie, abym ci pomógł. — zaryzykował spojrzenie. — Może przejdziemy do innego pokoju? Wszystko przygotowałem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24 lata
Ekwipunek podręczny: telefon, klucze do mieszkania, pilnik, porfel, szczotka do włosów

Pisanie Re: Nowy Jork, Nowy Jork luty 2226  ♦ Pon Wrz 17 2018, 10:42;

Jedną ze sprytniejszych sztuczek, które udało się osiągnąć Diego było zasianie w niej poczucia izolacji. Nie miała komu o tym wszystkim powiedzieć, nie narażając się na brak zrozumienia. Pewnie gdyby nie zmęczenie rozmyślaniem o tym wszystkim, Artemowi też by o tym nie powiedziała, bo i czemu? Był prawdopodobnie dobrym znajomym Diego, co nie czyniło go osobą godną zaufania, przynajmniej z jej obecnej perspektywy. Nie miała pojęcia, jak łatwo jest tę perspektywę zmienić.
Spojrzała na niego zaskoczona gdy wyznał, że już się znają. Czyżby to stąd to dziwne poczucie deja vu, kiedy zaczęli rozmawiać? Czyżby stąd wynikało dziwne poczucie, że może mu o tym wszystkim powiedzieć, bo sprawa nie jest mu całkowicie obca? Obserwowała go, jakby mając nadzieję, że powie, że to żart. Tylko że gdy już skończył mówić, to tak naprawdę poczuła tylko ulgę. Wszystkie jej bliżej niesprecyzowane podejrzenia nabrały kształtu. Wydawałaś się z nim szczęśliwa... Nie wiedzieć czemu, te słowa ją zabolały. W głowie znowu zakołatały słowa Diego o tym, że nadejdzie dzień w którym pożałuje, że zachowywała się tak a nie inaczej. Co jeśli odebrała tę groźbę opacznie? Objęła się ramionami. Co jeśli to wszystko była prawda, co się stanie, jeśli odzyska te wspomnienia?
Wahała się, to było widać. Pewnie i trochę bała. Ale wiedziała, że to się nigdy nie skończy, jeśli chociaż nie spróbuje się dowiedzieć, co takiego się stało. I tylko jakiś cichy głosik w jej głowie zaprotestował. Co jeśli to była kolejna pułapka, a oni zamiast zwrócić jej stare wspomnienia, namieszają jej w głowie jeszcze bardziej? Czy mogła im ufać? Przecież wiedziała, że nie powinna. Cały organizm aż się buntował. Ale ciekawość i zmęczenie zwyciężyło. Wstała i podążyła za Artemem.
- Co chcesz zrobić? - Zapytała cicho. Wiedziała, że od tego wszystkiego nie ma ucieczki, od Ramireza nie ma ucieczki, ale stres zatętnił jej w żyłach. Ogarnął ją nagły chłód. - A jeśli się nie uda? - Gdzieś podświadomie dobrze wiedziała co będzie, jeśli się nie uda. Za dobrze znała Diego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t176-elia-martinez#1007
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis, portfel

Pisanie Re: Nowy Jork, Nowy Jork luty 2226  ♦ Pon Wrz 17 2018, 11:43;

Z ulgą przyjął zgodę. Ostatnie czego chciał to upartej kobiety. Max wyczerpała jego cierpliwość na tym polu.
— Spróbować hipnozy. Nie jestem zwolennikiem inwazyjnych metod. — wyjaśnił, prowadząc ją w głąb pomieszczeń. Apartament był spory i na dodatek piętrowy. Poprowadził ich schodami na górę, zatrzymując przed wejściem.
— Jest spora szansa, że się uda. Jedna sesja może nie przynieść skutku i będzie trzeba ją powtórzyć. Uprzedziłem już o tym Diego. Poza tym... To co tu powiesz, zostanie między nami. Tajemnica lekarska i takie tam. — uśmiechnął się do niej i otworzył drzwi, zapraszając do środka. Pokój był ciemny, niepotrzebne umeblowanie zostało usunięte. Zostały dwa fotele, stolik z laptopem, rzutnik i taca ze strzykawką oraz niewielką fiolką z przezroczystym płynem. Szklane okna zostały zasłonięte roletami.
— Cały zabieg nie będzie bolesny, postaraj się rozluźnić. Zaczniemy od slajdów, będę je puszczał w szybkim tempie, aby dotrzeć do twojej podświadomości. — wyjaśnił
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24 lata
Ekwipunek podręczny: telefon, klucze do mieszkania, pilnik, porfel, szczotka do włosów

Pisanie Re: Nowy Jork, Nowy Jork luty 2226  ♦ Pon Wrz 17 2018, 16:29;

Upór Elii malał z tygodnia na tydzień, kiedy każda możliwość ucieczki albo rozwiązania jakoś sprawy Ramireza, okazywała się fiaskiem. Punktem kulminacyjnym były rewelacje o wspomnieniach, a stojąc przed podjęciem próby rozwiązania chociaż tego jednego problemu, nie zamierzała się przed tym cofać. Już nie.
Szła niespiesznie za Artemem, ważąc jego słowa i starając się uspokoić. Hipnoza nie brzmiała źle, na pewno wzbudzała mniej kontrowersji, niż gdyby miał jej rozkrajać głowę, ale i tak się martwiła, zwłaszcza, gdy zobaczyła strzykawkę. Nie czekając na zaproszenie, weszła głębiej do środka, kładąc dłonie na oparciu fotela, chcąc ukryć ich drżenie.
- To tak jak na filmach? Będziesz mógł mi kazać zrobić cokolwiek? - Zapytała, na poły żartobliwie, ale wyrażając przy tym i swoje obawy, że to, co miało się lada chwila odbyć, jest tylko kolejną sztuczką Diego, która zamiast rozwiązać problem, nastręczy kolejnych. Dotarło do niej jednak, że odzyskanie wspomnień też ich tylko namnoży. Nie chciała się jednak martwić na zapas. Usiadła na jednym z foteli, przybierając wygodną pozycję i wbiła wzrok w rzutnik, przygryzając wargę. Spróbowała się zastosować do polecenia o rozluźnieniu, ale potrzebowała na to dłuższej chwili.
- A strzykawka po co? - Dopytała, zerkając na narzędzie. Źle jej się to kojarzyło. Kiedy odpowiedział na jej pytania, skinęła głową, że chyba można zacząć. Oddychając głęboko, starała się uspokoić galopujące serce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t176-elia-martinez#1007
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis, portfel

Pisanie Re: Nowy Jork, Nowy Jork luty 2226  ♦ Yesterday at 09:47;

— Prawie. — odpowiedział tym samym tonem — Nie mogę jednak nakazać zrobienia ci czegoś, czego nigdy byś sama nie zrobiła. Nie wyskoczysz więc z okna, chyba, że masz skłonności samobójcze. — uśmiechnął się, usiadł na przeciw i sięgnął po laptopa. Zauważył zaniepokojone spojrzenie Elii.
— Ach, nic groźnego. Pobudzacz ośrodkowego układu nerwowego. Jeśli napotkamy trudności, chciałbym ci to zaaplikować. Powinno pomóc. — wyjaśnił. Załączył pilotem rzutnik, przez chwilę wyświetlał się biały obraz.
— Gotowa? — czekał na sygnał. Mogła się jeszcze wycofać, zrozumiałby to. Poza tym mieli czas, błogo nieświadomi tego w co się wpakowali ich partnerzy z Jorge na czele. Gdy Elia kiwnęła głową, biały obraz zastąpił kolorowy. Zdjęcia szybko migały. Wenezuelskie, argentyńskie plaże, znane jej ulice, budynki, przypadkowi ludzie, barwne, intensywne neony rozświetlające latynoskie noce, dogo argentino, parę tańczącą tango, targ w Buenos Aires...
Artemis unikał zdjęć na których widniałaby Elia z Diego lub sam Diego. To zostawiał na ewentualny koniec, nie chcąc jej zniechęcić. Ciszę przerywało klikanie pilota.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24 lata
Ekwipunek podręczny: telefon, klucze do mieszkania, pilnik, porfel, szczotka do włosów

Pisanie Re: Nowy Jork, Nowy Jork luty 2226  ♦ Yesterday at 11:29;

Poruszyła się niespokojnie na słowa o skłonnościach samobójczych, ale odpowiedziała na uśmiech Artema słabym uśmiechem. Pobudzacz ośrodkowego układu nerwowego nie brzmiał zachęcająco, bo tak naprawdę strzykawka mogła zawierać cokolwiek, a Elia nie byłaby tego w stanie zweryfikować. Kluczem do sukcesu było chyba jednak to, że w tej chwili było jej chyba naprawdę wszystko jedno, co tam jest. Po prostu niech ta niepewność się już skończy, niezależnie od tego, co miałoby to oznaczać. Skinęła głową na znak, że jest gotowa i skupiła wzrok na wyświetlanych slajdach. Przemykały szybko, a miarowe klikanie pilota uspokajało i wzbudzało senność. Zapadła się głębiej w fotel.
Przypominały Buenos Aires. Skupiając się na pokazywanych jej obrazach, po dłuższej chwili odniosła wrażenie, że niemal otulił ją zapach przypraw i świeżych owoców na targu, a do jej uszu dobiegał szum morza. Gdzieś w oddali pilot ciągle klikał, ale im intensywniej wpatrywała się w fotografie, tym bardziej pokój, w którym była, stawał się nierzeczywisty i przestawał istnieć. Były tylko obrazy przed jej oczami, wywołujące różne skojarzenia. Biegła z Marią ulicą, zrywając ze sznurka na pranie upatrzoną wcześniej sukienkę. Czerwień powiewa na wietrze jak płachta torreadora. Czy widziała kiedyś corridę? Opór ale i złość; to przecież bestialstwo. Następna scena. Sprzedawca podaje im pomarańczę. Jej intensywny zapach z czymś jej się kojarzy, ale natrafia na opór, a przed oczami majaczą jej jakieś białe kwiaty. Pies szczeka, biegnie za piłką i przynosi ją Elii do ręki. Na jej palcach błyszczą pierścionki. Zmiana scenerii. Stopy zapadają się w ciepłym piasku, a lodowaty drink skrapla się na szklance i moczy jej dłoń. Podsuwa malutkiej pigmejce cząstkę banana. Zatraciła się pomiędzy tym, co wyświetlał rzutnik, a co projektował jej umysł.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t176-elia-martinez#1007
Sponsored content
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Nowy Jork, Nowy Jork luty 2226  ♦ ;

Powrót do góry Go down

Nowy Jork, Nowy Jork luty 2226

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 1 z 1

Similar topics

-
» Nowy pan - nowy koszmar
» Gothic "Nowy Początek"
» Appalachy, stan Nowy York.
» Luty miesiącem zmian

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Witaj w Rode! :: FABUŁA :: RESZTA ŚWIATA-