Share|

Lake Placid Lodge, NY, luty 2226

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis, portfel

Pisanie Lake Placid Lodge, NY, luty 2226  ♦ Nie Sie 26 2018, 18:18;




Lake Placid Lodge



Miejscowość turystyczna o wysokim standardzie, z niewielką ilością hoteli najwyższej klasy. Wśród bogatych mieszkańców Nowego Jorku popularny cel zimowych ferii - w zimie organizuje się tu zawody w skokach i biegach narciarskich. Lake Placid Lodge położone jest wśród gór, lasów i jezior.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis, portfel

Pisanie Re: Lake Placid Lodge, NY, luty 2226  ♦ Nie Sie 26 2018, 18:42;

|| z mieszkania

Podróż mijała im w zdawkowej rozmowie, głównie z winy Pulpeta, który obrał sobie dłonie Maximy za niewolnicze grabki oraz szofera, który choć w żaden sposób nie ingerował w ich rozmowę, to jednak po prostu był.
Po dotarciu na obrzeża Nowego Jorku, przesiedli się do prywatnego helikoptera. Psa i niepotrzebne rzeczy zostawił z kierowcą, tak jak to między sobą wcześniej uzgodnili. Z bagażnika wyjął jedynie plecak Max oraz swoją torbę, licząc iż blondynka nie ma lęku wysokości lub innych abstrakcyjnych obiekcji przed lataniem. W końcu to nie on będzie pilotował, a ekspert. Dzięki temu środkowi lokomocji, zaoszczędzili sporo czasu. Przez długi czas widzieli ciemność, rozświetlaną pojedynczymi gwiazdami. Wskazał ręką kolorowe punkty. Dotarli.
— Lake Placid Lodge. — obwieścił, gdy zeszli z lądowiska. Ślizgał się nieco, z czym problemu za to nie miała ona. Nie przejmował się tym, licząc iż nowe otoczenie zainteresuje Max. — Lasy są pełne zwierzyny. — dodał na zachętę. — Zatrzymamy się tu na kilka dni. — wskazał na okazały, oświetlony i zaśnieżony budynek. Z ust wymykały się obłoczki pary.
— Państwo Warleggan! — powitała ich z zachwytem pracownica hotelu, na widok podawanego przez Artema dokumentu.
— Nie... — zaczął i spojrzał spłoszony na Max, a potem uśmiechnął się do pracownicy.
— Apartament małżeński z widokiem na góry i las. Ostatnie piętro, schodami na prawo. — dodała i uśmiech skierowała na łowczynię. Nie zwróciła uwagi na ubiór. Końcówki uszu Artema poczerwieniały i bynajmniej nie z powodu zimna.
— Zabiję ją. — wymamrotał pod nosem, pomstując na Apollinę. Jak mógł jej zaufać w kwestii rezerwacji? — Zaszła pomyłka, miały być osobne pokoje, obok siebie.
— Nie ma.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Lake Placid Lodge, NY, luty 2226  ♦ Nie Sie 26 2018, 21:09;

W pierwszej chwili chciała zaprzeć się nogami i kategorycznie odmówić jakiekolwiek lotu helikopterem. Ale wystarczyła tylko drobna myśl o wyśmianiu przez Artemisa i jego podejrzliwe spojrzenie, by Max udała, że wcale się nie boi. Podejmując lot jako wyzwanie i pokazanie, że nic jej nie jest straszne, przełknęła ślinę i wpakowała się na jedno z miejsc. Obiecywała sobie, że doktorek przeżyje coś równie znienawidzonego. Nie znał dnia, ani godziny.
Zaciskając zęby przy starcie i przy lądowaniu, wbijała spojrzenie przed siebie, by nie przeżyć traumy. Kto to widział, żeby człowiek odrywał się od ziemi. Zachciało się mu podbijać przestworza. Max było gorąco i odetchnęła z ulgą, gdy znowu poczuła ziemię pod stopami.
- Mam cię nauczyć polować? - Złapała za swoją torbę i uśmiechnęła się trochę zadziornie. Nie ma sprawy, mogła zrobić z doktorka myśliwego. Z satysfakcją patrząc jak Artemis ślizga się na drodze, wspomniała coś o odpowiednim obuwiu. Po wejściu do budynku, rozejrzała się po wnętrzu. Oszałamiające. Klimatyczne, ale Max czuła jakąś barierę. Przepych był wyraźnie widoczny. A reakcja recepcjonistki, zaskakująca. Max spojrzała na Artemisa pytająco, niemal krok w tył robiąc. Słuchając wymiany zdań, pokręciła głową i zbliżyła się do kontuaru, wyciągając rękę do gardła recepcjonistki. A tak naprawdę to po klucz.
- Chodź. - Westchnęła, bo coś czuła, że wykłócanie się o durny pokój nic nie da. Jutro wyżyje się w lesie, koniecznie. Ruszyła pierwsza, schodami na ostatnie piętro, jak poinformowała recepcjonistka. Otworzyła drzwi do pokoju i weszła do środka powoli. Wystroju jaki w nim panował, na własne oczy nie widziała nigdy. Zatrzymała się za progiem i rozglądnęła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis, portfel

Pisanie Re: Lake Placid Lodge, NY, luty 2226  ♦ Nie Sie 26 2018, 21:57;

Jeśli wyłapał jakikolwiek lęk u Max podczas lotu, nie dał po sobie tego poznać. Uczył się, że takie przymykanie oczu zdawało test. Im bardziej ją zaskakiwał, tym blondynka była pokorniejsza i łatwiejsza w obsłudze.
— Musiałabyś dokonać niemożliwego. To miłe, że pokładasz we mnie nadzieję. — zażartował, łapiąc się teatralnie za serce. Wystrój hotelu nie robił na Artemisie zbytniego wrażenia. Dla niego było normalnie i przytulnie. Specjalnie prosił Polę o miejsce z lasami, nie wyglądające jak bursztynowa komnata ani pałac. Drewniane bale przy kilkumetrowych zaspach śniegu, kusiły okryciem się kocem i grzaniu się przed kominkiem.
Recepcjonistka i żarcik Apolliny, popsuły nastrój Warlegganowi, co Max mogła poznać po niezadowolonej minie. Poprawił torbę na ramieniu i ruszył za Mason. Apartament był duży i zachowany w stylu całego Lake Placid Lodge. W nos uderzał przyjemny, sosnowy zapach, a z okien rozpościerał się widok na mrok. Dopiero rano dostrzegalne będą ogromne połacie lasu z górzystym tłem.
— Coś nie tak? — prawie na nią wpadł, wysyłając Apollinie brzydkie emotki SMS-em. — Kanapa moja, nie krępuj się.
Zamknął za sobą drzwi i schował telefon do kieszeni. Po kwadransie rozległo się pukanie do drzwi. To obsługa hotelu przyniosła schłodzonego szampana, truskawki i bitą śmietanę oraz gratulacje. Warleggan zazgrzytał zębami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Lake Placid Lodge, NY, luty 2226  ♦ Nie Sie 26 2018, 23:36;

W odpowiedzi, Artemis otrzymał serce i buziaka od siostry oraz informację o niespodziance dla jego dziewczyny. Mieli jej szukać w szafie. Kolejny sms od Poli był pełen życzeń wspaniałej zabawy. Tymczasem Max położyła plecak na drewnianym fotelu i głęboko odetchnęła sosnowym zapachem. Powietrze wydawało się tu o wiele czystsze niż w Rode. Zupełnie inne. Blondyna poczuła wyrzuty sumienia, że zostawiła siostrę i dała się zabrać z miasta.
Odwróciła się do Artemisa, zauważając jego wściekłe spojrzenie, skierowane na telefon.
- Łóżko wielkie. Podzielimy się. - Zerknęła na materac, na którym według niej zmieściłaby się nawet trójka osób. Po co robili takie wielkie łóżka małżeńskie? Żeby można było podzielić się nim po rozwodzie? Max rozpięła kurtkę i usiadła, żeby rozsznurować wysokie buty. Już na bosaka, zawitała do łazienki, która wielkością dorównywała jej małej kawalerce. Max spojrzała na dwuosobową wannę i szereg czystych ręczników, na wierzchu których leżały miętówki, niczym wisienka na torcie.
Słysząc pukanie do drzwi, otworzyła szafę i spojrzała na rozwieszone sukienki. Zamrugała i odwróciła się, gdy do pokoju wniesiono prezenty. Zakładając ręce na piersi, spojrzała na zgrzytającego zębami doktorka. Nie rozumiała co tu się dzieje.
- Wyjaśnisz mi po co tu przyjechaliśmy? - Zapytała, gdy pracownik zostawił tacę i wyszedł z pokoju. Nie sądziła, że pomoc doktorkowi będzie oznaczała wizytę w takim miejscu i przekąski w postaci szampana oraz truskawek. Nie wspominając o niespodziankach w szafie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis, portfel

Pisanie Re: Lake Placid Lodge, NY, luty 2226  ♦ Pon Sie 27 2018, 09:26;

Walka na emotki. Odesłał Apollinie trzy trupie czaszki, po czym dał już sobie spokój. Policzy się z nią gdy wróci do domu. Artemis zerknął na małżeńskie łoże, gdy Max zapowiedziała, że ochoczo się podzieli. Pytanie czy tylko tym, czy może czymś jeszcze. Podświadomie chciał skorzystać, z drugiej strony kanapa wydawała się EXITEM, jawiącym się jako brak problemów na przyszłość. Złapał jedną z truskawek, zamoczył w bitej śmietanie. Pycha.
— Huh. — mruknął. Pytała o trudne rzeczy. Odwiesił płaszcz, pozostając cały czas w ruchu. Wolał to od przymusu spojrzenia blondynce w oczy.
— Pomyślałem sobie, że przyda ci się odpoczynek i nabierzesz sił z dala od Rode i tamtejszych problemów. — powiedział, odwracając się w jej stronę. Nie miał już na sobie butów. — Przyjeżdżałem tu kiedyś na narty z ojcem. Nie polował, co prawda w tutejszych lasach, ale miał kolegów, którzy to robili. — przystanął, opierając dłonie na biodrach. Zdawał sobie sprawę, że nie ma co atakować Max głównym powodem dla którego tu byli. Jeden fałszywy krok, a ją spłoszy.
— Podoba ci się tu? — zapytał zaciekawiony. Ugryzł się w język w porę, aby nie powiedzieć, że starał się o jak najmniej wykwintny hotel. — Szampana? — złapał za butelkę, gotów otworzyć. — Mają tu SPA, więc jeśli chciałabyś masaż, albo skorzystać z sauny to śmiało. Na parterze jest restauracjo-bar. Serwują tu świetną potrawkę z królika i drinki na bazie imbiru.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Lake Placid Lodge, NY, luty 2226  ♦ Pon Sie 27 2018, 10:25;

Zmarszczyła czoło, bo poczuła się jak wbita w butelkę. Nie dość, że została podstępem wyciągnięta z mieszkania, to jeszcze przywieziona do luksusowego hotelu, w którym czekały na nią szampan, truskawki i szafa pełna kiecek. A to wszystko dla pani Warleggan.
Tylko dlatego, że przydałby się jej odpoczynek. Czy wyglądała jak ktoś, komu potrzebna ucieczka od problemów? Tak. Ale nie zamierzała o tym mówić. Ani tego okazywać. Wbijała spojrzenie w doktorka, niczym ostre szpilki. Jej palce wystukały zniecierpliwiony rytm. Miała ochotę potrząsnąć doktorkiem, ale tak naprawdę leciała już z nóg. Nie miała sił podczas gotowania makaronu. Teraz tym bardziej.
- Zwariowałeś? Pamelę sobie mogłeś tu przywieźć. - Mruknęła zgryźliwe i podeszła do doktorka, by uderzyć go w ramię. - To za kłamstwo, cholerny solenizancie. - Spojrzała mu w oczy i zerknęła na butelkę. - Nalej. Nie jestem głodna. - Przewróciła oczami, unosząc je do sufitu i podeszła do łóżka. Opadła na nie i przejechała twarz dłońmi. - Jutro rano wracam do domu. - Stwierdziła uparcie, nie zamierzając lenić się w wielkim łóżu, gdy czekała na nią tona spraw do załatwienia. Pomyślała, że materac jest idealnie miękki i że mogłaby poleżeć w nim chociaż godzinę dłużej niż zapowiadała. Odsunęła dłonie od twarzy i położyła je na pościeli, która była tak gładka, aż można było wietrzyć jakiś podstęp. Przecież nic w Rode nie było takie gładkie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis, portfel

Pisanie Re: Lake Placid Lodge, NY, luty 2226  ♦ Pon Sie 27 2018, 10:42;

— Auć. — skrzywił się, gdy przywaliła w ramię. Brawo, zirytowałeś dzikuskę. Pogratulował sobie w myślach, bo wypowiadając na głos zakazane słowo, poczułby dłonie Mason nie tylko na ramieniu. — Ale chciałem ciebie! — wyrwało mu się i spuścił wzrok na butelkę, nie chciało się otworzyć. Podszedł do barku, szukając odpowiedniego narzędzia. — I nie kłamałem, jestem przed urodzinami. I potrzebuję pomocy, ale do tego potrzebuję odpoczynku i twojego towarzystwa. — dodał, zaznając satysfakcji bo szampan eksplodował z radosnym hukiem. Napełnił kieliszki aż po brzegi i podszedł do Max, wyłożonej na łóżku. Dostrzegł jak pieści gładki materiał pościeli.
— Zerwałem z nią. — powiedział, podając łowczyni wysoki kieliszek. Zamilkł, myśląc przez chwilę o córce rzeźnika. Powinien był to zrobić znacznie wcześniej, co z resztą Max czy Charles mu sugerowali. Tak było jednak wygodnie, a Artem do wygody przykładał znaczną uwagę. Może za dużą, ale tak już został wychowany. Spojrzał na blondynę i wypił całą zawartość kieliszka za jednym razem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Lake Placid Lodge, NY, luty 2226  ♦ Pon Sie 27 2018, 11:24;

Woho! Takich rewelacji nie spodziewała się usłyszeć. Podniosła się na łokciach i spojrzała na Artemisa. Ogarnął ją lekki przestrach, że zmiany w życiu doktorka, mogły być podyktowane pamiętną nocą. Nie chciałaby być powodem. Zmieniła pozycję na siedzącą i złapała za kieliszek. W ślad za mężczyzną, też wypiła wszystko na raz. Oblizała usta i wyciągnęła kieliszek w stronę doktorka, po więcej alkoholu. Jedna butelka szampana chyba im nie wystarczy. Milczenie było mniej wygodne niż zwykle.
- Czy ona wie, że... - Ją zdradziłeś? Max machnęła ręką i zmarszczyła czoło, odwracając spojrzenie. Czemu to było takie niekomfortowe? Max nienawidziła takich sytuacji i unikała ich jak ognia. Woląc proste i jasne relacje, teraz nie potrafiła określić tej między nimi.
- Powiesz mi w czym mam pomóc? - Bo jak na razie wyglądało to na zabawę w nowożeńców. Max poczuła gęsią skórkę i zacisnęła palce na ponownie wypełnionym kieliszku. Naprawdę nie chciała usłyszeć, że o to właśnie może chodzić. Rękę miała w pogotowiu, gdyby tylko doktorek z czymś takim wyskoczył. Chociaż nie wiadomo, czy nie bardziej nogi, szykujące się do ucieczki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis, portfel

Pisanie Re: Lake Placid Lodge, NY, luty 2226  ♦ Pon Sie 27 2018, 11:55;

— Że ze sobą spaliśmy? — w przeciwieństwie do niej, nie miał problemu z powiedzeniem tego głośno. — Nie.
Odszedł od łóżka, wracając po butelkę szampana. Dłużej zatrzymał się przy barku, rabując go z przekąsek. Wśród nich znalazły się lubiane przez Max orzeszki. Biorąc do ręki paczuszkę, przypomniał sobie ich pierwsze spotkanie w ciemnym zaułku. Bucket źle rozrysował mapę, a on polazł skrótem, który okazał się ślepym zaułkiem. Uśmiechnął się do siebie pod nosem.
— Łap! — rzucił w nią orzeszkami. Powinna złapać, jeśli faktycznie posiadała tak świetny refleks jak twierdziła.
Powrócił, rozsiadając się w nogach łóżkach wygodniej. W zasięgu rąk miał butelkę szampana, truskawki i przekąski.
— Nie chciałem, żeby robiła ci jakieś problemy. — powiedział po chwili ciszy. Pamela była w gorącej wodzie kąpana i kto wie, co takiego uczyniłaby Max, gdyby się dowiedziała. Wolał oszczędzić obu pannom nieprzyjemności.
— Na razie mi pomożesz jak skorzystasz z wyjazdu i będziesz się dobrze bawiła. — uśmiechnął się nikle, patrząc na nią. — Rozluźnij się. Siłą oczywiście cię tutaj nie zatrzymam, ale jesteśmy na totalnym wygwizdowie, a w nocy ma być śnieżyca. I jutro i jutro jutra.


Ostatnio zmieniony przez Dr Artemis Warleggan dnia Pon Sie 27 2018, 12:32, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Lake Placid Lodge, NY, luty 2226  ♦ Pon Sie 27 2018, 12:28;

Taka pewna siebie. Taka przemądrzała. A nie odważyła się prostej rzeczy powiedzieć na głos. Przed chwilą speszony Artemis, zamienił się z Max rolami i głośno powiedział co myślał. Max przeklęła w myślach samą siebie i odetchnęła. Nie chciała mieć jeszcze problemów z zazdrosną Pamelą. Obserwowała doktorka, pijąc szampana. Na widok wirującej w powietrzu paczki orzeszków, zgrabnie złapała ją jedną ręką. Patrz i się ucz!
- Ona mi? - Wybuchnęła śmiechem. - Poradzę sobie. - Rozbawiła ją myśl o problemach z córką rzeźnika. Jeśli będzie podskakiwać, Max bez problemu sobie z nią poradzi. O jej braci się nie obawiała. Jeśli mieli nieść zemstę, to tylko w kierunku doktorka.
Humor Max trochę się poprawił. Wystarczyło wspomnieć o wściekłej Pameli, próbującej skrzywdzić Mason. Blondyna pokręciła głową, uśmiechając się pod nosem i zajadając orzeszki. Podniosła oczy na doktorka, gdy usłyszała o śnieżycy.
- Zwabiłeś mnie tu podstępem i wykorzystałeś śnieżycę? - Wydawało się, że może być zła, ale w oczach błysnęło rozbawienie. Max starała się je zamaskować poważną miną. Napiła się szampana i zwróciła uwagę na kominek. Kiwnęła w jego stronę głową.
- Rozpalisz czy służba musi cię wyręczać? - Uśmiechnęła się złośliwie, bo jak już ma tu zostać, to może trochę doktorka podrażnić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis, portfel

Pisanie Re: Lake Placid Lodge, NY, luty 2226  ♦ Pon Sie 27 2018, 12:55;

Wybuch wesołości był zaskakujący, lecz Artemisowi nie do końca było do śmiechu.
— Wiesz o czym mówię. — westchnął, wzruszając ramionami. — Nie lekceważ jej.
Kobiety potrafiły być zaskakująco, diabelnie perfidne w zemście lub w pieczołowicie, podsycanej histerii. Uśmiech jednak błąkał się na jego wargach. Zderzenie dwóch tak ujmujących kobiet z pewnością zostawiłoby po sobie ślad.
— Lepiej. — pochylił się w jej stronę i konspiracyjnie wyszeptał — Sam tę śnieżycę wywołałem.
Gdy wskazała na kominek, podążył tam wzrokiem.
— Została w domu, więc będzie ci dane patrzeć jak prawdziwy mężczyzna, upolowawszy zwierzynę... — potrząsnął przekąskami — Rozpala ognisko.
Łatwiej było mu rozmawiać z Max właśnie na tym poziomie. Oboje skorzy do żartów, a nie urywania sobie łbów podczas jałowej kłótni. Odstawił kieliszek i wstał, poprawiając koszulę, która opinała się na jego torsie. Przykucnął przy kamiennym kominku, szybko odszukując podświetlany panel.
— Dla bezpieczeństwa wprowadzono ogień na kod, jakkolwiek to brzmi. — obejrzał się za siebie, Max na pewno była zawiedziona. — Tu masz panel z legendą. — wskazał na ukryty przełącznik. — Jeśli ci zimno, to w szafie są koce, powinny być.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Lake Placid Lodge, NY, luty 2226  ♦ Pon Sie 27 2018, 20:12;

Spojrzała na doktorka z pobłażliwością. Pamela mogłaby próbować swoich sztuczek, ale Max szybko utarłaby jej nosa. A jeśli pielęgniarka nie zechce skonfrontować się z Mason bezpośrednio, uciekając do tajnych sztuczek, Max i tak będzie wiedziała czyja to sprawka. Wzruszyła ramionami za Artemisem i wpakowała orzeszki do ust. Poradzi sobie z Pamelą, tak czy inaczej. Doktorek mógł w tym swoim Nowym Jorku spać spokojnie.
- No tak, jak mogłam zapomnieć. - Parsknęła, słysząc konspiracyjny szept Warleggana. Nawet pogodę można było kupić! Myśl przeleciała Max przez głowę, gdy oczy obserwowały jak Artemis wstaje, żeby zapalić w kominku. Z chęcią popatrzy jak mężczyzna daje szybko za wygraną. Słysząc o kodzie i panelu, uniosła brwi i przestała przegryzać orzeszki. No serio? Poczuła rozczarowanie i westchnęła. Gdzie jeszcze wcisnęli ułatwienie?
- Widziałam tylko jakieś kiecki. Przymierzałeś przed zakupem? - Wytknęła doktorkowi przygotowanie jakie zostało poczynione. Nie miała pojęcia, że w tym wszystkim maczała swe palce siostra Artemisa. Nie wiadomo, czy w ogóle wiedziała o jej istnieniu. Max uśmiechnęła się i podniosła kieliszek do ust. Miała szerokie pole do podogryzania doktorkowi. Chociaż w ten sposób.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis, portfel

Pisanie Re: Lake Placid Lodge, NY, luty 2226  ♦ Pon Sie 27 2018, 23:18;

Wstał z kucek, sięgając dłonią do ogromnych szyszek, które niewątpliwie stanowiły jedną z wielu ozdób w apartamencie. Pamiętał ich zapach z dzieciństwa, lecz zanim zdołał powąchać, Max postanowiła wypomnieć zawartość szafy. Sukienek nie kupował, a tym bardziej ich nie nosił. Rzucił szyszką w blondynę, nie starając się za specjalnie w co dokładnie trafia - głowę, ramię czy cycki. Może zaplątała się we włosy, klejąc je żywicą? Ochoczo pomógłby się tego pozbyć. Pod prysznicem.
— Bardzo śmieszne Mason, są dla ciebie. Zapewne prezent od szwagierki - mojej siostry, Apolliny. — powiedział, podchodząc do szafy. Otworzył ją i przez chwilę łowczyni widziała tylko jego nogi. — Domyślam się, że w Rode nie ma zbyt wielu okazji do noszenia takich kreacji. — wyciągnął jedną z sukienek, pokazując ją Max. Próbował sobie przypomnieć czy kiedykolwiek widział swojego gościa w sukience. Nigdy.
— Jak się trafi jakaś kolacja, to będzie jak znalazł. — dodał z uśmiechem, podchodząc do łóżka z wieszakiem. — Chyba się nie boisz, co? — zamajtał sukienką. — Przymierz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Lake Placid Lodge, NY, luty 2226  ♦ Wto Sie 28 2018, 09:40;

Obraza majestatu! Ale mogli sobie przybić piątkę. Oboje nie kupowali i nie nosili sukienek. Gdyby znaleźli się w centrum handlowym, Max swe kroki skierowalaby do sklepu myśliwskiego. Tak jak mężczyźni, czekający na swe partnerki, do działu z zabawkami dla dużych dzieci.
Max nie miała jak złapać szyszki, dłonie mając zajęte kieliszkiem i orzeszkami. Ale uchyliła się, by nie dostać w łeb. Szyszka spadła na jedną z poduch. Na szczęście było ich jeszcze z dziesięć. Blondyna wyprostowała się i zmarszczyła czoło na słowo szwagierka. To sobie wymyślił! Gdy Artem zniknął w szafie, Max spojrzała w kierunku drzwi i rozejrzała się za butami. Miałaby szansę zwiać.
Prawie się zakrztusiła, gdy doktorek stanął przed nią z sukienką. Spojrzała na niego z rozbawieniem, szokiem, strachem i niezrozumieniem. - Nie ma mowy. - Odmówiła kategorycznie i przesunęła się tyłkiem, żeby być od sukienki trochę dalej. Nie zamierzała dać się nabrać na odzywki doktorka.
Ostatni raz miała na sobie sukienkę chyba w wieku kilku lat. Gdy mama ją w nią wcisnęła. Nigdy więcej nie próbowała, gdy mała Max ją potargała, żeby wspiąć się na drzewo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis, portfel

Pisanie Re: Lake Placid Lodge, NY, luty 2226  ♦ Wto Sie 28 2018, 09:58;

Uśmiechnął się z satysfakcją. Rzucił wieszak gdzieś w bok, aby swobodniej majtać sukienką przed nosem blondynki.
Jej reakcje były zabawne i nie sposób było zrozumieć dlaczego tak się zachowuje. Apollina i Olympia rzadko kiedy przywdziewały spodnie, w zimie zamieniając zwiewne sukienki na spódnice i rajstopy.
— Och, nie wierzę. — parsknął, wdrapując się w ślad za Max na łóżko — Pogromczyni ogarów, znawczyni lasów ucieka przed eleganckim skrawkiem materiału.
Opór Maximy był na swój sposób uroczy, stawiało ją to w nowym świetle. Poweselał już całkowicie, odrzucając ze swojej drogi szyszkę i odsuwając jakiekolwiek przeszkody. Im bardziej nie chciała, tym bardziej on chciał, aby to zrobiła. Prawdopodobnie zamieni się to zaraz w obsesję i misję życia - zobaczyć Maximę Mason w sukience.
Ogień wesoło trzaskał w kominku, najwyraźniej podzielając nastrój Warleggana.
— Maxima, Maxima, ucieka... — zaśmiał się cicho i sięgnął do kieszeni po telefon. — Upamiętnię to.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Lake Placid Lodge, NY, luty 2226  ♦ Wto Sie 28 2018, 11:26;

Odstawiła orzeszki i kieliszek na stolik, czując zbliżającą się gwałtowną reakcję. Podparła się na rękach i przesunęła jeszcze dalej, gdy Artemis postanowił zbliżyć się z sukienką. No co za facet! Max przestało być do śmiechu, gdy wizja ubrania sukienki stała się jeszcze bardziej realna. Ale nie, blondyna nie zamierzała poddać się bez walki. Zgromiła doktorka spojrzeniem, mając ochotę wcisnąć mu kieckę do gardła.
Też sobie rozrywkę wymyślił!
- Oberwiesz. - Ostrzegła lojalnie, żeby potem nie było! Zacisnęła usta, odczuwając coraz większą ochotę na zemstę. Pokręciła głową, ale do działania zmusiło ją coś innego. Maxima. Aż poczerwieniała ze złości. Nikt tak do niej nie mówił, tylko urzędasy i znienawidzeni nauczyciele.
- Nie jestem Maxima. Zabieraj tę szmatę. - Słowa wypowiedziała bardzo szybko. A jeszcze prędzej złapała za najbliższą poduchę i gdy Artem wyciągał telefon, Max celnie wycelowała prosto w jego głowę. Poducha uderzyła miękko, ale to nie było ważne. Jedyna broń w zasięgu ręki, musiała na chwilę zdezorientować doktorka. Tylko po to, by blondyna rzuciła się po jego telefon. Nic nie upamiętni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis, portfel

Pisanie Re: Lake Placid Lodge, NY, luty 2226  ♦ Wto Sie 28 2018, 11:57;

Dla niego nadal było to zabawą. Nie sądził, aby robił coś złego. W końcu chodziło o głupi kawałek materiału.
Znał tryb życia Mason i zdawał sobie sprawę, że na wyprawy nie chodziło się w sukienkach, ale poza lasem również istniało życie. Potańcówki, wyjścia do barów... Przecież nie była brzydka, a ciało miała zgrabne, o czym zdążył się już przekonać. Szpecących blizn nie zarejestrował wzrokiem, ani dotykiem.
— Uparciucha. — skwitował, nie zaprzestając dręczenia. Zauważył jak blondynka czerwienieje, a w jej ciemnych oczach pojawiła się determinacja.
— Zabiorę, jak mi powiesz dlaczego tak się przed tym bronisz. —ledwo zdążył to powiedzieć i dostał poduchą, zachwiał się, a telefon wpadł między nogi Max. Nie przeszkodziło to Artemowi w tym, aby w między nie zanurkować.
— Oddaj! — sapnął, gdy zaczęły się swoiste zapasy. Sukienka odeszła w niepamięć. Na pięknych, delikatnych dłoniach chirurga pojawiły się zadrapania. W odwecie uszczypnął ją w pośladek.

parzyste - przewaga Max
nieparzyste - przewaga Artema
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Lake Placid Lodge, NY, luty 2226  ♦ Wto Sie 28 2018, 12:38;

1

Nie zamierzała się tłumaczyć! Dlatego Artemis dostałby poduchą drugi raz, gdyby nie jego ręce między udami Max. Blondyna chciała je odepchnąć, przewracając się przez doktorka, ale walcząc zaciekle, żeby zabrać mu telefon i odrzucić sukienkę. Udało jej się po części, bo walka o komórkę zmieniła się w walkę o honor. Sukienka spadła na miękki dywanik, leżący przy łóżku, zapomniana przez dwójkę siłujących się uparciuchów.
Max zwinniejsza od Artemisa, nawet złapała za telefon. Wybuchnęła śmiechem, gdy Warleggan nie dosięgnął go w porę. Blondyna przekładała sobie go z rąk do rąk, rozbawiona brakiem refleksu towarzysza. Zawarczała, uszczypnięta w tyłek i chcąc się ewakuować, straciła równowagę.
Zaskoczona, uderzyła plecami o materac i straciła telefon, patrząc na doktorka z dołu. Dmuchnęła w kosmyk, który zakrył jej pole widzenia.
- Nie ubiorę jej! - Sapnęła, tracąc przewagę o którą tak walczyła. Oblizała usta, czując zmęczenie. Nie uciekałaby dziś, odczuwając większą ochotę na spędzenie nocy w tym wygodnym łóżku. Ale nie zamierzała się przyznać do słabości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis, portfel

Pisanie Re: Lake Placid Lodge, NY, luty 2226  ♦ Wto Sie 28 2018, 13:06;

Czuł, że strzyknęło mu coś w kościach, gdy się tak wspólnie gimnastykowali na łóżku. Miejsca było dość, aby z niego nie spaść. Nie dawał jej forów, mając momentami zagrania mało fair ale skoro drapała go po dłoniach to nie mógł inaczej. Parsknął kilka razy śmiechem, nie sposób było popsuć tego nastroju. Poskromienie złośnicy dodawało wszystkiemu smaczku. Rzucił telefon na bok, szczęśliwie nie ucierpiał podczas zapasów, ani nie wysłał w świat żadnych kompromitujących dowodów. Pochylił się nad Max, opierając dłonie na wysoki jej przedramion. Przez chwilę wyglądało na to, że uraczy ją kazaniem lub wygłosi kolejne, prześmiewcze hasła. Również oblizał wargi, przygryzając dolną.
— Dobrze. Nie ubierzesz. — zgodził się, posyłając delikatny uśmiech. Na twarzy był lekko zaczerwieniony, a oddech miał przyspieszony. Max mogła zaczerpnąć w płuca swój ulubiony-znienawidzony zapach perfum. Zniżył głowę w jej kierunku.
— Ale kiedyś powiesz dlaczego. — stwierdził z całkowitą pewnością kogoś, kto się nigdy nie myli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Lake Placid Lodge, NY, luty 2226  ♦ Wto Sie 28 2018, 16:06;

Była w potrzasku, z którego tak na dobrą sprawę, mogłaby łatwo uciec. Gdyby tylko chciała. Chociaż Artemis pokazał, że nie brak mu siły i refleksu, Max wcale nie powiedziała ostatniego słowa. Ale po tych kilku minutach przepychanek, dobrze było odpocząć na czymś tak miękkim i gładkim.
Próbowała powstrzymać uśmieszek, błąkający się po ustach. Spojrzeniem przesunęła po twarzy doktorka, nie mogąc powstrzymać się przed tryumfalnym uśmiechem, gdy mężczyzna zgodził się z jej decyzją. Robił to specjalnie? Nie wiedziała. Jego zbliżenie, nie przeszło obojętnie. Max przeniosła spojrzenie z oczu na usta.
- Nie powiem. - Odpowiedziała, musząc postawić na swoim, skoro utraciła przewagę a Artemis wisiał nad nią. Próbowała przegonić myśli jakie przywiało wspomnienie rozmów z Rosą i Elką. Ale mieszały się one z myślą o męskim zapachu. Odetchnęła nim głęboko i uśmiechnęła się.
- Nie bądź taki pewny siebie, doktorku. - Popatrzyła mu w oczy, swoimi słowami i spojrzeniem niemal wyzywając Artemisa. Do czego się jeszcze posunie, po sprytnym wywiezieniu jej w odludne miejsce, odcięte od świata przez bliską śnieżycę? Za oknem już zaczęło sypać śniegiem, z minuty na minutę coraz bardziej i bardziej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis, portfel

Pisanie Re: Lake Placid Lodge, NY, luty 2226  ♦ Wto Sie 28 2018, 18:25;

Sam też błądził wzrokiem po jej twarzy. Wędrował od brązowych oczu do wąskich ust, nie kryjąc się z pewnego rodzaju satysfakcją. Znajdzie sposób na wciśnięcie upartej kozy w sukienkę, choćby miało mu to zająć resztę życia. Na pewno było coś za co Maxima sprzeda duszę i irracjonalną dumę. Już się o to postara. Przekrzywił głowę, jakby z jej ust padło coś śmiesznego. Niewiele się zastanawiając skradł całusa, a potem następnego żeby ostatecznie przerwać i zapytać bezczelnie:
— Mówiłaś coś?
Za oknem rzeczywiście sytuacja nie sprzyjała spacerom, a tym bardziej ucieczkom. Od Rode dzieliło ich wiele mil. Liczył na to, że Max doceni ten krótki wypad i faktycznie odpocznie. Przesunął dłonią po jej twarzy, odsuwając kosmyki. Jeśli liczyła na kolejny pocałunek, to się przeliczyła. Zamierzał wstać. Fatum jakieś sprawiło, że światła nagłe zgasły. Spowiła ich ciemność, lecz oczy zaraz przyzwyczaiły się do ciepłej barwy kominka.


Ostatnio zmieniony przez Dr Artemis Warleggan dnia Wto Sie 28 2018, 21:38, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Lake Placid Lodge, NY, luty 2226  ♦ Wto Sie 28 2018, 21:32;

Atmosfera sprzyjała beztrosce i Max rzeczywiście zapomniała o Rode oraz kłopotach. To było dobre dla zdrowia psychicznego, bo żyjąc tak dalej, mogłaby się nabawić jakiegoś szaleństwa. Może skończyć jak matka, podupadając na zdrowiu fizycznym.
Zuchwałe kradzieże pocałunków, nie były zbyt wielkim zaskoczeniem, jednak i tak zapadły w pamięć. Max nie zamierzała się przed nimi bronić a może nawet na nie czekała, żeby sprawdzić swojego towarzysza. Uśmiechnęła się w ramach odpowiedzi na pytanie, obserwując jego spojrzenie, skierowane w jej stronę. Mile przyjmowała pieszczotę dłoni. Chęć odejścia doktorka, nie spotkała się z aprobatą blondynki.
- To też zaplanowałeś? - Parsknęła śmiechem, gdy światło padło. Wygięła szyję, by spojrzeć na ciemny pokój, ale bardzo krótko poświecając mu uwagę. Zgodnie z dewizą, że lepiej żałować tego co się zrobiło, niż tego czego nie, wyciągnęła ręce w stronę Artema. Złapała za materiał jego koszuli i przyciągnęła do siebie. Lekko się podnosząc, wykorzystała okazję i sama pocałowała doktorka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis, portfel

Pisanie Re: Lake Placid Lodge, NY, luty 2226  ♦ Wto Sie 28 2018, 23:40;

Zauważył rozluźnienie u Max, co przyjął za dobrą kartę. Chciał wziąć prysznic i położyć się spać, lecz awaria prądu pokrzyżowała mu plany. W odpowiedzi mruknął coś niezrozumiałego, będąc po chwili skrępowany damskimi wargami.
Nie miał nic przeciwko pocałunkowi, który z resztą zaraz go pochłonął. Półmroczna aura sprzyjała temu co robili. Wsunął dłonie pod koszulkę, aby ją z niej zdjąć i pozwolić sobie na więcej. Z ust przeniósł się na szyję, dekolt, a następnie musnął wargami piersi. Zaletą w takich chwilach było to, że się milczało. Większa szansa na brak obrazy majestatu, jak przy niewinnych zabawach, czy szczuciu sukienką. Obniżył się, racząc pocałunkami brzuch. Wyczuwał gdzieniegdzie blizny, którym chętnie przyjrzy się w świetle dnia, a które w tej chwili jawiły się jako jeden z wielu, ekscytujących elementów gry wstępnej. Zszedł z łóżka, żeby łatwiej zsunąć spodnie, pomagając równocześnie Max pozbawić się koszuli. Byli w tym tak zgrani, że ciężko było wyobrazić sobie odmienną sytuację poza łóżkiem.
Prądu nadal nie było, za oknem huczał wiatr, oblepiając wszystko mokrym śniegiem. Luty pozostawał równie bezlitosny co grudzień i styczeń.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Lake Placid Lodge, NY, luty 2226  ♦ Sro Sie 29 2018, 22:17;

Nie myślała co robiła. Poddając się pragnieniu, jakie rosło z każdą minutą wspólnie spędzonego czasu i przez pocałunek przełamujący uparty dystans, wykorzystała idealny moment. Ogień w kominku ocieplał pomieszczenie, a jego blask nadawał uroku, przed którym nawet Max nie potrafiła się bronić. Było przytulnie, co odprężało na tyle, by przestać się przejmować. Nie liczyli się ludzie, wydarzenia i światy, z których pochodzili.
Max pocałowała Artemisa zachłannie, trzymając za koszulę, póki męskie dłonie nie wsunęły się pod materiał jej bluzki. Wywołały gęsią skórkę, chociaż nie były zimne. Blondyna pozwoliła się rozebrać i uśmiechnęła się lekko w ciemności, gdy poczuła usta, przesuwające się po jej piersi i brzuchu. Podniosła się, wyciągając ręce do guzików męskiej koszuli. Podnosząc tyłek, żeby doktorek mógł z niej ściągnąć spodnie.
Idealnie zgrani w swych ruchach, chcieli tylko jednego. Bez wyścigu i przepychanek, dążyli do tego samego. Trochę mniej gwałtownie niż za pierwszym razem, ale bez zbędnego przeciągania.
Dłonie Max przesunęły się po nagiej klacie doktorka i zrzuciły koszulę z jego ramion. Podnosząc się na palcach, żeby nie musieć odrywać od ust, blondyna na oślep rozpięła guzik męskich spodni. Czując jak zapięcie stanika zostaje pokonane, szybko pozbyła się kolejnych części garderoby, zarówno swojej i Artemisa.
Drobnymi kroczkami, obróciła mężczyznę tak, by stanął tyłem do łóżka i popchnęła go na materac. Z chytrym uśmieszkiem, wdrapała się na miękką pościel i pochyliła się nad Warlegganem, głęboko oddychając ulubionym zapachem. Jego zapachem. Odzyskując utraconą przewagę, wróciła do pocałunków i tylko na moment pozwoliła mężczyźnie je przerwać, żeby mógł sięgnąć do szuflady. Bo Pola zadbała o wszystko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis, portfel

Pisanie Re: Lake Placid Lodge, NY, luty 2226  ♦ Czw Sie 30 2018, 08:54;

Przyziemne pragnienia całkowicie go pochłonęły. Mogło się jej wydawać, że zaprosił ją jedynie dla tej chwili. Wyglądało to o wiele lepiej niż poprzednim razem - teraz oboje nie mieli powodu do wyrzutów sumienia, Pamela odeszła w cień.
Odwzajemniał zachłannie pocałunki Max, starając się opanować swoje rozgorączkowanie, podszyte rosnącym pożądaniem. Nikt ich nie gonił, wręcz przeciwnie. Czas jakby zwolnił. Słyszał bicie ich serc, czuł drżenie napiętych mięśni. Dawno nie spotkał się z taką iskrą oraz własnymi pragnieniami, a przy Max zaczęły wymykać się spod kontroli. W szczególności, gdy czuł na sobie jej ciepłe wargi czy dotyk chropowatych rąk. Uśmiechnął się, lądując na plecach. Doskonale zdając sobie sprawę do czego to zmierza, jak na odpowiedzialnego, młodego mężczyznę przystało, zadbał o obopólny komfort na przyszłość. Niestety nie wiedzieli jeszcze, że starania są płonne. Nie kwapił się z zamykaniem szuflady, przyciągając do siebie Max. Oboje nie szczędzili sobie pieszczot, które po chwili przerodziły się w intensywniejsze doznania. Jeżeli czegokolwiek chciał w tej chwili, to tylko jednego - aby ten moment trwał wiecznie.
Objął ją, licząc, że zaraz nie ucieknie na chłodniejszą część łóżka. Kilka poduszek pospadała, tak jak główna narzuta. Chciał się odezwać, ale nic sensownego nie przychodziło mu do głowy. W niej miał totalną, przyjemną pustkę. Odetchnął. Tworzyły się pierwsze myśli i nie wszystkie przypadły Artemowi do gustu. Muskał delikatnie palcami nagą, rozgrzaną i jeszcze pulsującą skórę łowczyni, wpatrując się w sufit.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Lake Placid Lodge, NY, luty 2226  ♦ Czw Sie 30 2018, 11:38;

Przestało ją obchodzić po co została tu zwabiona. Nie była niewinna i już za pierwszym razem, pokazała jak mało obchodzą ją inni. Zrobiła to samo co wcześniej, egoistycznie pragnąc doktorka i nie zamierzając wypuścić go z rąk, gdy był tak blisko.
Jutro będzie się zastanawiać, czy zrobiła dobrze. Może żadne wyrzuty sumienia jej nie dopadną i będzie mogła normalnie spojrzeć sobie w oczy. Ale w tym momencie, myślała tylko o pożądaniu, jakie objęło cały jej umysł. Nie spiesząc się, wymieniała pocałunkami i pieszczotami, chcąc czerpać i dawać rozkosz. Spełniając swoje pragnienie, westchnęła głęboko i próbowała się odsunąć. Rozgrzana, chciała zaczerpnąć chłodnego powietrza i poczuć zimną pościel pod plecami. Zaskoczona przez gest Artemisa, spojrzała na niego, ale nic nie powiedziała. Oparła głowę na jego ramieniu i przymknęła oczy, kładąc dłoń na jego torsie.
Czuła się błogo zmęczona i nie miała sił, żeby się ruszyć. Zresztą, było jej przyjemnie, chociaż nie powiedziałaby tego głośno.Słowa były zbędne i Max nie zamierzała przerywać ciszy, wsłuchując się w oddech Warleggana i trzask ognia w kominku.
Nawet nie zorientowała się, kiedy nadszedł sen. Zapadła w niego szybko i nawet gdy doktorek w końcu się poruszył, nie otworzyła oczu. Śpiąc mocno i długo, obudziła się późno. Głodna jak wilk, ale wypoczęta jak już dawno nie miała okazji, spojrzała w miejsce, gdzie wcześniej leżał Artemis.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis, portfel

Pisanie Re: Lake Placid Lodge, NY, luty 2226  ♦ Czw Sie 30 2018, 13:30;

Artemis obawiał się odezwać. Jedno nieprzemyślane słowo, a prawdopodobnie zepsuje tę chwilę i Max na nowo okaże się upartą jędzą. Dlatego leżał, nie pozwalając jej się odsunąć tym jednym, acz wymownym gestem. Było dobrze jak było. Przykrył ich do pasa cienką pościelą i kontynuował wpatrywanie się w sufit (nawet jeśli wyczuwał na sobie spojrzenie łowczyni). Dopiero w momencie, gdy miał pewność, że zasnęła, popatrzył na nią i delikatnie odgarnął włosy z twarzy i ramienia, na którym miała wytatuowaną magnolię. Przedstawienie Max propozycji matrymonialnej napawało go swoistym lękiem i o ile wcześniej uważał to za świetny pomysł, to tak teraz rosły obawy, że nawet fantastyczny seks nie wpłynie pozytywnie na obietnice. Chciał w końcu związać ich na ponad rok, przy świadkach i z całym bagażem obowiązków, które uszczęśliwią Państwa Warleggan, a nowożeńców niekoniecznie. Jak miał ubrać w słowa, żeby nie brzmiało żałośnie i zarazem patetycznie? Podobne dylematy towarzyszyły mu do rana, bowiem dopiero wtedy udało mu się zasnąć.
Pomimo późnej pory (przegapili śniadanie), Artemis nadal spał. Pozostawał na tym samym miejscu, choć w innej pozie. Spał na brzuchu, tuląc do siebie poduszkę i zadzierając jedną z nóg. W połowie zakryty pościelą, nie musiał się martwić chłodem. W apartamencie panowała przyjemna temperatura, a za oknami nie było niczego poza bielą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Lake Placid Lodge, NY, luty 2226  ♦ Czw Sie 30 2018, 16:55;

Przez chwilę przyglądała się doktorkowi, zastanawiając się jak powinna go traktować. Za dnia trzymając na dystans, nocą pozwalała sobie wyciągnąć po niego ręce. Nie chciała myśleć, czy to było w porządku i nie chciała zastanawiać się jak to ma wyglądać dzisiejszego dnia. Odetchnęła, składając sobie obietnicę, że po prostu postara się dobrze bawić. Póki jej noga znowu nie stanie w Rode i będzie musiała zająć się siostrą.
Podniosła się i zsunęła z łóżka, zostawiając ciepłe miejsce obok doktorka. Spojrzała w okno i rozglądnęła za swoimi ciuchami, chcąc się ubrać, nim Artemis wstanie. Przerzucając poduchy, znalazła sukienkę, którą doktorek ją szczuł. Podniosła ją i podeszła do szafy, opuszkami palców badając materiał. Wszystko w tym miejscu wydawało się delikatniejsze i bardziej miękkie, niż wszystko razem wzięte w Rode. Max odwiesiła sukienkę do szafy i zniknęła w łazience, nie mogąc zlokalizować własnych ciuchów.
Przy wannie miała ciężki orzech do zgryzienia, obserwując zamontowany panel. Jakimś cudem uruchamiając ciepłą wodę z prysznica, weszła pod strumień i sięgnęła po żel, pachnący kwiatami, jakie nie występowały w lasach, które znała.
Pod prysznicem stała przez jakiś kwadrans, wychodząc po zorientowaniu się, że zapach żelu jest zbyt intensywny, by mogła go tak łatwo z siebie zmyć. Dając sobie więc spokój, okręciła się ręcznikiem i wyszła z łazienki z mokrymi włosami. Przyciągnięta przez widok za oknem, podeszła do niego i spojrzała w dal, podziwiając białe otoczenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis, portfel

Pisanie Re: Lake Placid Lodge, NY, luty 2226  ♦ Pią Sie 31 2018, 00:34;

Artemis smacznie spał. Nie śniło mu się nic konkretnego, lecz każda przyjemność się kończy. Poruszył się na łóżku, słysząc puszczaną wodę, a po chwili otwieranie i zamykanie drzwi od łazienki. Łypnął jednym okiem w momencie, gdy owinięta ręcznikiem, na bosaka przemykała przez pokój.
— Dalej pada? — zapytał, przerywając ciszę. Zdążył już wsunąć na siebie bokserki. Nie miał problemy z odnalezieniem swoich ubrań. Trafił również na te należące do Max. Nieszczęśliwie upaprane bitą śmietaną i szampanem. Może ostatecznie dojdzie do tego, że będzie musiała ubrać sukienkę? Przeciągnął się, ziewając głośno. Pospałby jeszcze, acz spojrzenie na zegarek wyrwało go z łóżka.
— Zamówię nam jedzenie do pokoju i będziemy się zbierali, wysusz włosy. — zwrócił się do niej, po czym zawisł na telefonie, wykręcając numer obsługi hotelowej. — Wszystkiego po trochu, ale w małej ilości. Tak, tak. Kawę, yhm. Dziękuję.
Skoczył pod prysznic więc gdy rozległo się pukanie do drzwi, Max musiała czynić honory. Kelner powitał ją wesołym, uprzejmym "dzień dobry pani Warleggan" i pożegnał, życząc smacznego. Ilość jedzenia nie przyprawiała o zawrót głowy, lecz mieli w czym wybierać. Paszteciki, świeże warzywa, owoce, kiełbaski, tosty, jajecznica, bekon. Artemis powrócił, w białym szlafroku którego paskiem ścisnął się w pasie. Intensywnie pachniał męskim żelem pod prysznic.
— Hmm, szkoda, że nie było łososia. — mruknął, biorąc do ręki talerzyk. Mokre włosy miał zaczesane do tyłu. — Wszystko w porządku? — zapytał, patrząc na nią swobodnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Lake Placid Lodge, NY, luty 2226  ♦ Pią Sie 31 2018, 11:31;

Obróciła się do Warleggana i kiwnęła głową, słysząc pytanie. A gdzie poranny romantyzm, chłopie? Słysząc o wyjściu i włosach, dotknęła mokrych końcówek. No przecież je suszyła. Naturalnie. Nie przyszłoby jej do głowy używanie suszarki, której zresztą nie miała. Przegapiła tą, leżącą w ładnym koszyku, w łazience. Robiąc kilka kroków, zbliżyła się do swoich upaćkanych ciuchów, ale na szczęście miała jeszcze inne w plecaku. Pochyliła się nad nim i wyciągnęła gruby sweter.
- Masz coś odpowiedniego na wycieczki w taką pogodę? - Zagadnęła, wcale nie robiąc tego złośliwie. No dobra, troszkę. Ale naprawdę była zainteresowana. Wolałaby nie wracać zbyt szybko do bogatego hotelu. Podsłuchała co Artemis mówi do słuchawki, kompletując ciuchy. Spojrzeniem odprowadziła Artemisa do łazienki i zdążyła się ubrać, gdy obsługa zapukała do pokoju.
- Mason, nie Warleggan. - Upomniała kelnera i zamknęła za nim drzwi, gdy zostawił jedzenie. Max popatrzyła na zaserwowane bogactwo i zmarszczyła czoło. Wystarczyłby jej chleb z pasztetem a teraz nie wiedziała od czego zacząć.
- Nie lubię łososia. - Odpowiedziała Artemisowi i sięgnęła po jajecznicę, jako najbliższą biednemu sercu. Usiadła na krześle i zaczęła jeść, dopiero po chwili pozwalając sobie skusić się na bekon. Przelotnie zerknęła na swój telefon, ale nie widząc żadnych wiadomości, nie interesowała się nim długo. Spojrzała w okno i śniadanie popiła kawą.
- Idziemy do lasu? - Zapytała, bo miała nadzieję, że doktorek nie wymyślił czegoś innego. Przeczesała włosy palcami, tak rozczesując niemal suche kosmyki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis, portfel

Pisanie Re: Lake Placid Lodge, NY, luty 2226  ♦ Pią Sie 31 2018, 12:13;

— Oczywiście. Przecież nie pójdę w t-shirtcie czy garniturze. — odpowiedział z pobłażliwym uśmiechem. Nie rozumiał dlaczego pytała w sposób podważający, jego organizacje. Specjalnie na ten wyjazd spakował ciepłe kalesony i grube swetry. Gdyby Artemis słyszał poprawianie kelnera przez Max, to z ust szybko zniknąłby jego uśmiech. W obliczu tego co chciał jej zaproponować, nie było to dobrym znakiem.
— A ja uwielbiam, jak wszystkie ryby zresztą. W okolicach Rode ich nie ma? — zagadnął, niezrażony. Ładował wszystko na talerz. Kojarzył, że Max polowała wyłącznie na zwierzynę lądową, a w sklepach przeważały produkty mięsne. Jedzenie szybko znikało, co Artemis rzewnie popijał kawą. Dopytał nawet czy może ostatni płat bekonu.
— A chcesz w tę pogodę? — spojrzał w okno. Nie cierpiał lasu, więc tym bardziej w zimie wydawał mu się brzydki i bezsensowny. Iść i oglądać gołe drzewa? Poruszył się niespokojnie, wbijając spojrzenie w zawartość talerza.
— Możemy, ale nie na długo. Po szesnastej organizują paintball i pomyślałem, że chciałabyś wziąć udział.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Lake Placid Lodge, NY, luty 2226  ♦ Pią Sie 31 2018, 19:05;

Wzruszyła ramionami. Pamiętała, że ktoś kiedyś hodował. Dawno temu jadła i zrażona smakiem, nigdy więcej się łososiami nie interesowała. Zdecydowanie wolała dziczyznę od ryb, które nie dość, że jej śmierdziały, to jeszcze nigdy nie wychodziły, od święta przyrządzane na obiad.
Nie była niejadkiem, ale w porównaniu do doktorka, zjadła od niego mniej. Odstąpiła ostatni plaster bekonu (to się nazywa miłość) i na sam koniec zdecydowała się spróbować paszteciku. Smakował tak samo dobrze jak wyglądał, co wymalowało się na zadowolonej twarzy blondynki. Nie trwało to długo, bo Max szybko zwróciła uwagę na niechęć Artemisa i trochę przekornie, a trochę z niejakim wyzwaniem, postanowiła uprzeć się na wycieczkę do lasu. Warleggan musiał poznać jego zalety, świeży zapach, zimowe odgłosy i piękno, które można było spotkać nawet o tej porze roku.
- Będzie fajnie. - Zapewniła, decydując tym samym o wycieczce. Na wieść o paintballu, zaświeciły jej się oczy. Zdecydowanie chciała się wybrać i nawet uśmiechnęła. Dopijając kawę, podniosła się z miejsca i wróciła do plecaka. Jeszcze wyciągnęła z niego kilka rzeczy i w ciągu pięć minut była gotowa. Jeśli musiała czekać na Artemisa, wykorzystała ten czas na kontakt z siostrą. Za jej namową wysłała nawet zdjęcie widoku z okna. Opuszczając hotel, wydawała się bardziej ożywiona i zaciekawiona niż wczoraj. Możliwe, że nie tylko jej natura miała na to wpływ, ale także porządny odpoczynek.
- Czujesz ten zapach? - Zapytała, gdy oddalili się od budynku i zagłębili miedzy drzewa. Odetchnęła głęboko i maszerowała bez pośpiechu, zatrzymując się na ptasi trel - Słyszysz? To bogatka. - Rozejrzała się za ptakiem, chcąc pokazać doktorkowi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis, portfel

Pisanie Re: Lake Placid Lodge, NY, luty 2226  ♦ Sob Wrz 01 2018, 14:00;

Będzie fajnie. Te słowa dźwięczały mu w uszach wraz ze skrzypieniem śniegu. Podążał za Max, momentami zrównywał i starał się robić dobrą minę do złej gry. Zdecydowanie wolał inaczej spędzać czas niż spacerować pomiędzy drzewami. Miał nadzieję, że szybko zmarzną i wrócą, ogrzać się herbatą i kominkiem. Max nie mogła zarzucić swojemu druhowi złego ubioru, ciepłe spodnie, specjalna, narciarska kurtka, czapka, szalik i nawet rękawiczki! Mimo to czubek nosa szybko poczerwieniał, uwydatniając kilka piegów, rozsianych na jego grzbiecie.
— Nic nie czuję. — burknął cicho, pociągając nosem. Zbierało się na katar. Artemis dołączył do blondynki, przystając blisko niej i starając się podążyć za jej torem pokazania ptaka. Nikt mu nie uwierzy, gdy opowie jak Mason pokazywała mu ptaszka.
— Nigdy nie zwracałem na to uwagi. — powiedział, nasłuchując. — Na śpiew ptaków. — dodał, widząc pytające spojrzenie swojej towarzyszki. Zawsze gdzieś w tle były jakieś dźwięki, marcujące koty, brazylijska telenowela za ścianą czy muzyka w słuchawkach. Rzadko chodził nawet po parkach, więc nic dziwnego. Jeśli Mason zgodzi się na to, co Artem jej zaproponuje to będzie miała pole do popisu.


parzyste - spokojny spacer
nieparzyste - niebezpieczna przygoda
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Lake Placid Lodge, NY, luty 2226  ♦ Sob Wrz 01 2018, 19:46;

3

Uśmiechnęła się z lekkim współczuciem. Nie zdawała sobie sprawy ile Artemisa mogło ominąć. Natura była piękna i Max nie zamieniłaby swej profesji i leśnych wycieczek na salony z których doktorek pochodził. Jego obecność w Lake Placid Lodge wyglądała na próbę nadrobienia, bo Max za nic nie uwierzyłaby, że ta eskapada jest zorganizowana tylko dla niej.
Przez chwilę obserwowała bogatkę, póki ptak nie postanowił rozprostować skrzydeł. Rzucając mu ostatnie spojrzenie, Max odwróciła się na chwilę do Artemisa i ruszyła dalej.
- To co robicie w takich miejscach? - Zapytała, najpewniej mając na myśli ich bogaczy. Oskubała kawałek kory, odchodzącej od spękanego drzewa i ominęła je, stawiając wysokie kroki w głębokim śniegu. Padający śnieg nie zdradzał żadnych śladów, ale Max czujnie rozglądała się po otoczeniu. Niestety nie znała okolicznych terenów i nie mogła wszystkiego przewidzieć.
Zanim doktorek mógł skończyć swą odpowiedź, Max uciszyła go gestem i zmarszczyła czoło. Trochę za późno orientując się w czym rzecz, pociągnęła Artemisa w swoją stronę, gdy zza krzaków wyskoczył dzik. Na nieszczęście tuż za blondyną znajdowało się strome obniżenie terenu i wystarczył tylko jeden krok, by dwójka spacerowiczów poleciała prosto w dół, turlając się po ośnieżonym zboczu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis, portfel

Pisanie Re: Lake Placid Lodge, NY, luty 2226  ♦ Sob Wrz 01 2018, 20:50;

— Hmm... Co? Nie wiem. Niektórzy tak jak ty polują, ale głównie dla rozrywki. Ja po lasach z reguły nie chodzę, poza tymm... — nie dokończył, gdy go uciszyła i pociągnęła w swoją stronę. W pierwszej chwili myślał, że Max ma chcicę. Zamiast miękkich ust, napotkał jednak powietrze, głośne chrumkanie dzikopodobnego stworzenia i urwany krzyk. Odruchowo się skulił, chroniąc głowę. Dlatego nie cierpiał lasów. Pełno w nim było niebezpieczeństw oraz wielkich niebezpieczeństwo.
— Jesteś cała? — wstał nieco chwiejnie, otrzepując się ze śniegu i podchodząc do Max. Ewentualnie od jej potrzeby, zaoferował swoją dłoń. Popatrzył na nią, czy nie ma wykręconych kończyn. Strzepał z kurtki łowczyni nadwyżkę śniegu. Po dziku nie było śladu, najwyraźniej przestraszył się ich obecności. Rozejrzał się po okolicy.
— Wspinać się nie ma sensu. — stwierdził. Zeszli z głównej ścieżki. Ostatnie czego chciał to zgubić się w taką pogodę. Już on Max wybije z głowy spacery po lesie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Lake Placid Lodge, NY, luty 2226  ♦ Nie Wrz 02 2018, 00:52;

Stęknęła, rozwalając się jak długa, na samym końcu tej pokręconej drogi. Czując śnieg na twarzy i we włosach, odetchnęła ciężko, będąc w chwilowym szoku. Zaraz po nim pojawiła się fala złości na siebie, że doprowadziła do takiego durnego wypadku.
- Ta. - Mruknęła, korzystając z podanej ręki doktorka. No proszę, raz na wozie, raz pod wozem. Już stojąc na równych nogach, zrzuciła biały puch z siebie i spojrzała w górę. Tak, wspinaczka mijała się z celem, bo śliska droga znowu zrzuciłaby ich na dół. Max rozejrzała się i wskazała drogę, która była dłuższa, ale przynajmniej bezpieczniejsza. A przynajmniej taką miało się nadzieję. Blondyna posiadając orientację w terenie, powinna wyprowadzić ich z lasu. Nie zamierzała za bardzo oddalać się od miejsca z którego spadli, tylko odnaleźć nową drogę.
- Kiedyś będziemy się z tego śmiali. - Uśmiechnęła się trochę kwaśno, ale miała rację. Będą opowiadać swoim wnuczkom o przygodach w lesie. Max na pewno. A dzisiejsze wydarzenie może zostanie trochę ubarwione i w ten sposób dziadek stanie oko w oko z bestią o metrowych kłach. Bajka na dobranoc idealna!
- Będziesz miał co Carlosowi opowiadać. - Dorzuciła ot niewinnie, idąc obraną drogą do hotelu. O ile brat Eli nie doświadczy większych przygód i nie przegada Warleggana.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis, portfel

Pisanie Re: Lake Placid Lodge, NY, luty 2226  ♦ Nie Wrz 02 2018, 18:49;

— Ja już się śmieję. — powiadomił i faktycznie, roześmiał. Skwaszona Max wyglądała dosyć zabawnie. W końcu Matka Natura dała jej po tyłku i nie mogła puszyć się jak paw. Podążył za nią raźnym krokiem.
— Jakiego Carlosa, to Die... A tak. Carlos. — zreflektował się prawie w porę, odkaszlując i patrząc przez chwilę gdzieś w bok. — Mam nadzieję, że wasza wyprawa obejdzie się bez niebezpiecznych przygód. Często narażałaś życie?
Liczył, że kosmetyczna zmiana tematu wybije Max z głowy pytanie o pomyłkę imion. Śnieg głośno skrzypiał pod ich stopami, kryjąc w sobie pułapki pod postacią ukrytych korzeni. Wprawne oko łowczyni nie znajdowało żadnych śladów zwierzyny, jakby mróz i śnieg przegonił je w inny rejon lasu. Na zabudową hotelu mogli liczyć za piętnaście minut intensywnego marszu. Kompleks budynków prezentował się urokliwie. Poza lasem mieli do przespacerowania sporo przestrzeni otwartej, z jeziorkiem oraz altankami. Artemis schował dłonie do kieszeni, co jakiś czas kopiąc śnieg. Rozpryskiwał go na boki jak dziecko.


Po krótkim przekąszeniu obiadu, Artemis poprowadził Max do podziemi hotelu, gdzie napotkali innych gości. Przeważały pary oraz grupki znajomych, rzadziej osoby samotne. Wszyscy byli podekscytowani paintballem, choć ówczesna rozrywka zmieniła nieco zasady. Znowu padło "Państwo Warleggan", ale tym razem Artem to zignorował, podając Max uprząż do założenia.
— Rozgromisz ich. — powiedział, pomagając wszystko pozakładać i pozapinać. Sam nie zamierzał brać w tym udziału, pamiętając choćby swoją porażką w bitwie na śnieżki. Nie dla niego przemoc.
— Wchodzimy za piętnaście minut!
— Trzeba zgarnąć flagę, znajdziesz ją po śladach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Lake Placid Lodge, NY, luty 2226  ♦ Nie Wrz 02 2018, 22:41;

No proszę! Artemis Warleggan śmiał się po szuraniu w śniegu? Max uniosła brwi, ale sam również zaraz parsknęła śmiechem. Całe szczęście nie zdając sobie sprawy z powodu rozbawienia, nie musiała odczuwać silnej potrzeby przetarcia śniegiem twarzy doktorka.
Ignorując przejęzyczenie swojego towarzysza, skupiła się na jego pytaniu. Lubiła opowiadać o lesie i przygodach, jakie rozegrały się w jego środku. Dlatego też zaczęła opowiadać Artemisowi o kilku wypadkach, w czasie których miała chyba więcej szczęścia niż rozumu. Oczywiście ubierając to w słowa pod tytułem Jestem najlepsza, skończyła gadać tuż przed wejściem do hotelu.

Max była rozczarowana, gdy dotarło do niej w jakich warunkach odbędzie się wspominany paintball. Mimo wypadku w lesie, nie pogardziłaby kolejną zabawą pod gołym niebem. Pragnęła strzelić doktorkowi w tyłek, tymczasem otrzymała jakąś elektroniczną zabawkę. Skrzywiła się, ale ubrała uprząż, myśląc o zabawie we dwójkę. Słysząc Artemisa, zmarszczyła czoło i spojrzała na niego z miną No chyba sobie żartujesz.
- Znajdziemy. - Zatrzymała go, łapiąc za fraki i kolejną uprząż - Nawet sobie nie myśl, że będziesz się lenił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis, portfel

Pisanie Re: Lake Placid Lodge, NY, luty 2226  ♦ Nie Wrz 02 2018, 23:01;

W każdym innym wypadku, łapanie za fraki uznałby za wstęp do igraszek. Teraz jednak westchnął i złapał Max za przedramiona.
— Nie potrafiłem trafić w przeciwnika śnieżką z trzech metrów, a ty chcesz żebym brał udział w strzelaninie? — zapytał tonem papugi z wokandy. Uśmiechał się. Czytając o paintballu w Lake Placid Lodge, pomyślał o zapewnieniu rozrywki dla Mason. Nie czując się w czymś dobrym, zawsze tego unikał. Wątpił, aby od strony blondyny było inaczej. Nie chciała nawet ubrać głupiej sukienki.
— Nie leniłbym się, a kibicował Max Predatorce. — wyszczerzył zęby w uśmiechu. Dźgnął ją palcem w boczek.
— Dziesięć minut!
Koło nich przeszła chichocząca para 60-letnich Japończyków.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Lake Placid Lodge, NY, luty 2226  ♦ Pon Wrz 03 2018, 00:29;

Zacisnęła usta w wąską kreskę, żeby czasem nie wspomnieć głośno o swej porażce w czasie bitwy na śnieżki. Nawet namówienie doktorka do gry, nie było warte przyznania się do okropnej klęski. Max chciała o niej zapomnieć, więc wałkowanie tematu odpadało. Musiała wykorzystać coś innego, bezpiecznego dla swej dumy.
Patrzyła z pod byka na Warleggana, bo nie znosiła odmowy. Zaciągnięta na jakąś dziwną rozgrywkę, nie chciała brać w niej udziału sama.
Dźgnięta w bok, odsunęła się z powstrzymywanym uśmieszkiem i trzasnęła Artemisa po łapach. Mrużąc oczy spojrzała na chichoczącą parkę i zerknęła za siebie na drużynę, składającą się z dwóch facetów i jednej kobiety. Obie zmierzyły się spojrzeniem, a Max po chwili zbliżyła do Artemisa.
- Jak mnie teraz zostawisz, to skopię ci dupsko. - Podniosła oczy na doktorka i lekko uderzyła go w pierś, ale groźba była podszyta rozbawieniem blondyny. Zdecydowanie chciała zobaczyć Artemisa w akcji. Nie trzęsąc portkami przed innymi, chciała mieć obok druha, którego znała. Nie przyjmując odmowy, przełożyła ręce z uprzężą za doktorka i prawie się do niego lepiąc, zaczęła mu ją zapinać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis, portfel

Pisanie Re: Lake Placid Lodge, NY, luty 2226  ♦ Pon Wrz 03 2018, 09:03;

Miał przed tym opory, tak jak ona przed sukienką. Nie przepadał za porażką i pogrążaniu się w niewieścich oczach, a miał wrażenie, że brak umiejętności strzeleckich daje mu u Max spory minus.
— Ja, naprawdę... To bezsensu... — próbował ją przekonać, za co dostał zarówno po łapach jak i w pierś. — Au!
Ciut mniej uparty od niej, dał się ubrać i pozapinać. Wzdychał przy tym, kręcił głową. Szykował się na doszczętną porażkę. Ustawili się gęsiego po odbiór broni, u wszystkich była taka sama. Warleggan zlustrował wzrokiem towarzyszy niedoli. Wiekowo panowała różnorodność, przeważali mężczyźni. Kilku spoglądało na Max z takim wyrazem twarzy, że Artemisowi autentycznie się to nie spodobało. Wiedział już kogo pierwszego ustrzeli.
— Wchodzą państwo parami, proszę włożyć do do prawego ucha. — otrzymali przy wejściu niewielką, błękitną słuchawkę. — Zasady są proste... — wysoki mężczyzna o posturze The Rocka zaczął pokrótce objaśniać co mogą, a czego nie.
— Motywem przewodnim jest dżungla. Powodzenia.
— Dżungla? — Artemis się wzdrygnął, ale słyszała go jedynie Max.
— Zaczynamy za...

DŻUNGLA:
 
Za przykładem Max schował się z nią za dużym, niskim i rozłożystym drzewem. Było ciepło, wilgotno.
— Dobrze, że komary i moskity są nierealne. — powiedział cicho. — Widzisz coś?
Może i jemu udzieli się żądza mordu oraz chęć zdobycia flagi. Zaimponowałby wtedy Max, czy byłaby zła, że to jemu się udało? W pobliżu rozległo się ptasie gadanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Lake Placid Lodge, NY, luty 2226  ♦ Pon Wrz 03 2018, 16:42;

80 Igrzyska Śmierci czas zacząć!
Prócz ptasich treli i cichego szumu, który miał imitować liście poruszane wiatrem, niewiele dało się usłyszeć. Ich przeciwnicy pewnie również wkroczyli już pomiędzy grube pnie egzotycznie wyglądających roślin. Niewiele było także wśród zarośli widać, więc jeśli łowczyni miała coś wypatrzeć, musieli udać się dalej, zamiast kryć się za drzewem. Owady może nie były realne, ale realnie irytujące brzęczenie co rusz odzywało się gdzieś koło ucha. Po prawej przeleciał błękitny motyl wielkości talerza.
Wtem do uszu Mason doleciał cichy trzask z pobliskich zarośli, jakby ktoś nadepnął na coś, co się złamało.

Kostki 2k6: (możecie rzucić oboje, jeśli jednej osobie się nie uda)
spostrzegawczość+2k6 < 23 - niczego nie zobaczyliście. Możecie jednak spróbować podejść bliżej.
spostrzegawczość+2k6 > 23 (lub wynik równy) - znana wam już dwójka Japończyków, pełnych wigoru jak na swój wiek, postanowiła wykorzystać ustronny zakątek na to, by w sposób ostentacyjny okazać sobie uczucia. Całowali się tak zapalczywie, że was nie zauważyli. Strzelicie, czy zostawicie ich w spokoju?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Lake Placid Lodge, NY, luty 2226  ♦ Pon Wrz 03 2018, 16:56;

23

Uśmiechała się pod nosem, zadowolona z wygranej w tej małej bitwie. Dobry start mógł zapowiadać same zwycięstwa i Max na takie właśnie się nastawiła. Poklepała doktorka po piersi, ciesząc się z jego udziału. Zupełnie nie zwracała uwagi na męskie spojrzenia, tak jakby interesowało ją tylko jedno.
Jeszcze raz sprawdziła swoją uprząż i wsadziła słuchawkę do ucha. Zamiast zaś słuchać The Rocka, wyjaśniającego zasady, Max skupiła się na elektronicznej broni. Możliwe, że będzie tego potem żałować, ale po coś namówiła Artemisa do udziału.
Niech ogarnia zasady, ona będzie strzelać. Uśmiechnęła się, słysząc o dżungli i chwilę później skitrała się za drzewem. Nasłuchiwała i rozglądała się, chcąc pierwsza kogoś dorwać. Na trzask, uniosła dłoń, dając doktorkowi, żeby był cicho. Kiwnęła głową i czając się, ruszyła do źródła hałasu.
Pokręciła głową, widząc zabawę Azjatów. Mimo, że cel był śmiesznie łatwy, Max nie chciała odpuścić. Wycelowała i strzeliła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis, portfel

Pisanie Re: Lake Placid Lodge, NY, luty 2226  ♦ Pon Wrz 03 2018, 22:30;

Postanowił stosować się do poleceń Max i ją naśladować. Nawet jeśli brali udział w grze komputerowej, to Artem miał blade pojęcie jak tropić i pozostać niezauważonym. Rozglądał się dookoła, szukając najmniejszej oznaki niebezpieczeństwa lub śladów, które pozwoliłyby im odnaleźć flagę. Posłusznie zamilkł, lecz mina pozostawała jednoznaczna. Nie był zadowolony z takiego uciszania. Podążył za nią, w przeciwieństwie do Max, uznał całuśnych za uroczych. Starzy, ale jarzy.
— Maaax! — oburzył się, postępkiem swojej nocnej, nienasyconej kochanki. Kumał, że z romantyzmem jej nie po drodze, ale żeby aż tak? Przynajmniej zwycięstwo było ich.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Lake Placid Lodge, NY, luty 2226  ♦ Wto Wrz 04 2018, 10:30;

Serce Max pozostało niewzruszone wobec wiekowej już miłości. Strzeliła celnie, trafiając w środek pleców mężczyzny, który pod wpływem uderzenia kulki z farbą aż podskoczył i stęknął, odwracając się w stronę z której nadleciał pocisk. Chcąc nie chcąc, romantyczna chwila minęła, a zamieszanie i podniesione głosy, zwabiły resztę przeciwników. W przypływie desperackiej odwagi, starszy mężczyzna popchnął swoją ukochaną w krzaki, by chociaż ona nie oberwała kulki, jeszcze nie wiedząc, że prócz Max i Artema w tę stronę zmierza druga mieszana para: mężczyzna w towarzystwie kobiety, z którą Max mierzyła się wzrokiem przed wejściem do symulacji. Byli cicho, zbyt cicho, by usłyszeć, że się zbliżają. Pierwsza kulka poszybowała znów w stronę nieszczęsnego Japończyka, który stanowił śmiesznie łatwy cel.

2k6, rzuca jedno z was:

reakcja+2k6 < 22 zauważacie, że mężczyzna oberwał, ale nie jesteście w stanie dokładnie ocenić, skąd padł strzał. Możecie ukryć się, nim zostaniecie namierzeni i spróbować zlokalizować strzelających, wówczas próg to spostrzegawczość+2k6 > 24.

reakcja+2k6 > 22 (lub równa) bez trudu dostrzegacie, z której strony został wystrzelony pocisk z farbą. Pomiędzy zielenią pnączy miga wam plama blondu, bez wątpienia należąca do kojarzonej przez was dziewczyny. Jeżeli zdecydujecie się strzelać, próg wynosi celność+2k6 > 30; strzelanie jest utrudnione przez rośliny, które stoją wam na drodze. Musicie też pamiętać, że jeśli się nie ukryjecie, jesteście odsłonięci na strzał kryjących się w zaroślach przeciwników.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Lake Placid Lodge, NY, luty 2226  ♦ Wto Wrz 04 2018, 17:22;

28

Musiała zignorować uwagę doktorka, bo rozpraszanie się w takim momencie byłoby błędem. Max nie mogła ulitować się nad głupotą pary Japończyków, którzy chyba zapomnieli po co tutaj byli. Pozostawienie ich w spokoju mogłoby równać się z kulką w plecy za pięć albo dziesięć minut.
Nie widząc też by Artemis w ogóle fatygował się do strzelania, Max już prawie przymierzyła się do zestrzelenia kobiety, niestety jak na złość trochę za późno. Ruszając się miejsca, żeby nie stanowić odkrytego celu, blondyna pssstnęła na towarzysza, żeby ruszył jej śladem. Tyle gadał, że już zupełnie mógł zostać zdemaskowany, a trzeba było odsunąć się od samego środka zamieszania. Tym bardziej, że kolejna kulka trafiła Azjatę i Max już wiedziała skąd została ona posłana. Obecność innych wcale jej nie cieszyła, ale pobudziła do działania.
Rezygnując z dzikiej strzelaniny, Max zatrzymała się za drzewem, próbując dostrzec gdzie schowała się wroga blondyna. Przykucając, gestem kazała zrobić to Artemisowi.
Widzisz coś? Zapytała bezgłośnie, samym ruchem warg i rozejrzała się po krzakach. Miała nadzieję, że pani Japoniec odejdzie razem ze swym partnerem, ale pilnowała się, żeby nagle jej nigdzie nie wyskoczyła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis, portfel

Pisanie Re: Lake Placid Lodge, NY, luty 2226  ♦ Wto Wrz 04 2018, 21:30;

Nie miał w sobie instynktu zabójcy i prawdopodobnie to Max będzie musiała pozbawiać życia karpia każdej Wigilii. On był od leczenia, a nie, skracania żywotów. Pogrążony we współczuciu dla starszego pana (być może się z nim utożsamiał) z opóźnieniem zareagował na powstałe zamieszanie. Zdołał jednak pognać za swoją towarzyszką, zanim przeciwnicy wykonali następny ruch. Schował się za drugim drzewem, przykucając zgodnie z zaleceniem Maximy.
Zmrużył oczy, gdy do niego mówiła bez głosu. Co? zapytał równie bezgłośnie, by w końcu pokręcić głową.
Artemis rozglądał się dookoła, starając się nie wychodzić z bezpiecznej kryjówki. Nasłuchiwał i był gotów użyć pistoletu do likwidacji przeciwnika z gry. Zwłaszcza jeśli okaże się to jeden z mężczyzn, gapiących się na tyłek Max. Obrona jej honoru, czy coś tam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Lake Placid Lodge, NY, luty 2226  ♦ Wto Wrz 04 2018, 22:44;

Japończycy przyszli tu przede wszystkim spędzić wspólnie czas, a niekoniecznie rywalizować, spokojnie szatanie! Bardzo słusznie i rezolutnie podjęliście decyzję o tym, żeby schować się i przeczekać najgorsze. Zniknęliście z zasięgu wrogów, którzy również ustrzelili starca i poszli dalej, sądząc, że podążają waszym śladem. Zrobiło się cicho. Jedynym dźwiękiem, który kłuł w uszy, były stęki starca, dla którego oberwanie dwiema kulkami z farbą mogłoby się wszak okazać zabójcze.
Rezolutna staruszka przeczołgała się parę metrów dalej i mając kucającą dwójką idealnie na muszce, wycelowała chcąc wziąć odwet za męża, niestety strasznie trzęsły jej się ręce. Artem okazał się spostrzegawczy. Sztuczne światło odbiło się w lufie i dostrzegł błysk w zaroślach. Określasz, że broń skierowana jest na Max. Wiesz, że nie masz na tyle czasu, by zdążyć powiedzieć o tym Mason, która akurat spoglądała w inne miejsce. Możesz strzelać w staruszkę. Wówczas próg to celność+2k6 > 12. Możesz też spróbować zadziałać w dowolny inny sposób.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis, portfel

Pisanie Re: Lake Placid Lodge, NY, luty 2226  ♦ Sro Wrz 05 2018, 10:39;

12=12

Kto by pomyślał, że kitajka będzie chciała pomścić swojego towarzysza i tak sprawnie, jak dziki wąż w amazońskiej rzece, przemknie to tu, to tam. Artemis wypatrywał zagrożenia, wiedziony swoim samczym niezadowoleniem, że może go pokonać jeden z tych pajaców, których widział przed wejściem. Dostrzegając błysk w zaroślach, niewiele myślał. Wychylił się, wycelował i strzelił. Nie będzie mu żaden frajer kobiety ustrzeliwał. Na pewno miałby więcej litości, gdyby wiedział kto tak naprawdę się tam kitrał. Po strzale schował się z powrotem za drzewo, spojrzał na Max CZY WIDZIAŁA ten akt odwagi i samczego barbarzyństwa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
Sponsored content
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Lake Placid Lodge, NY, luty 2226  ♦ ;

Powrót do góry Go down

Lake Placid Lodge, NY, luty 2226

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Similar topics

-
» Luty miesiącem zmian
» Lake Conroe

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Witaj w Rode! :: FABUŁA :: RESZTA ŚWIATA-