Share|

Farmville i okolice, luty 2226

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 36
Ekwipunek podręczny: pistolet, pałka teleskopowa, kamizelka kuloodporna, kabura, krótkofalówka, telefon

Pisanie Farmville i okolice, luty 2226  ♦ Pon Sie 13 2018, 10:41;

First topic message reminder :




Farmville i okolice



Farmville to wioska położona niedaleko Rode. Mieszkańcy to w znacznej mierze rolnicy oraz łowcy. Sprzedają swoje produkty pobliskim miasteczkom. Niewielka liczba ludności. W czasie zimy znacznie utrudniony dojazd. Wioska słynie z soczystych, słodkich jabłek i braku jakichkolwiek perspektyw.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t568-dahlia-carey#12183

AutorWiadomość
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 40 lat
Ekwipunek podręczny: rewolwer energetyczny, pacyfikator, nóż, telefon, zapalniczka, papierosy, dokumenty

Pisanie Re: Farmville i okolice, luty 2226  ♦ Wto Wrz 11 2018, 13:54;

Jeśli nawet coś mu się śniło w trakcie gdy był nieprzytomny, po przebudzeniu niczego nie pamiętał. Nieświadom zupełnie scen, które rozgrywały się nad jego nieprzytomnym ciałem, zażywał sobie odpoczynku, zaznając snu pierwszy raz od całkiem dawnego czasu. Kiedy się jednak przebudził, w pierwszej chwili nie miał pojęcia gdzie się znalazł. W drugiej też nie. Szturchnięcie wyrwało go z otępienia. Głowa pulsowała bólem, jakby obudził się na kacu, miał też obolałą twarz i bok, jak się domyślał, od ciosów gdy był nieprzytomny. Pierwsza myślą było, co się właściwie stało, drugą: gdzie jest Carey? Kiedy jednak tylko otworzył oczy, zobaczył ją praktycznie przed sobą, więc jak mniemał nie skończył jako zakładnik.
Podniósł się do pozycji siedzącej, ignorując ćmiący ból głowy. Pierdolony Allen. Zły na niego i samego siebie, że tak łatwo dał się wpędzić w sidła, które sam zastawił, przeniósł uwagę na Dahlię i jej ewentualne obrażenia, dopiero potem rozejrzał się po wnętrzu.
- Domyślam się, że to nie piwnica Allenów - mruknął, przecierając twarz dłońmi, po czym znowu spojrzał na Carey. Poza drobną raną na czole, nie wydawało się, żeby coś jej dolegało. - Ile mnie ominęło? - Zapytał w pierwszej kolejności. Z minuty na minutę coraz więcej okoliczności swojej utraty przytomności sobie przypominał i zrobiło mu się idiotycznie głupio, że popełnił tak prosty i podstawowy błąd.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t123-leonel-rios#346
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 36
Ekwipunek podręczny: pistolet, pałka teleskopowa, kamizelka kuloodporna, kabura, krótkofalówka, telefon

Pisanie Re: Farmville i okolice, luty 2226  ♦ Wto Wrz 11 2018, 14:23;

Cierpliwie czekała. Lekarz badający Leonela szacował, że w ciągu pół, do godziny powinien się wybudzić. Wszystko było w należytym porządku i prawdopodobnie jedynym efektem ubocznym poza mdłościami, będzie poczucie wypoczynku. Zauważyła drgające pod powiekami gałki oczne. Wyciągnęła w jego kierunku rękę.
— Nie wstawaj, połóż się. — brakowało im jeszcze wymiotów. — Jesteśmy u mnie.  
Sięgnęła do stolika, aby podać mu butelkę z chłodną wodą.
— Cała zabawa. — wskazała z uśmiechem na swoje rozbite czoło. — Pij, zaszalałeś. Lekarze zbadali krew, Allen nafaszerował cię GHB. Jak klubową panienkę. — przygryzła wargę, starając się nie popadać w rozbawienie. Upiła kolejny łyk kawy, zapatrując się w widok za oknem. Znajdowali się na szesnastym piętrze więc po podejściu bliżej, roztaczał się widok na miasto. W dali było widać wzgórza i lasy, bliższe już Rode.
— Allen jest przesłuchiwany. Do niczego się nie przyznaje. Chłopcy zgarnęli również jego żonę, była u fryzjera i faktycznie jest tłusta. Siostrzenica trafiła pod opiekę psychologa... — Dahlia po części streściła Leonelowi to co działo się po tym, jak dotarła do salonu.
— Pij, poczujesz się lepiej. — założyła włosy za ucho. Pokój w którym się znajdowali był utrzymany popielatych kolorach,  jakie charakteryzowały nowoczesne budownictwo. Dahlia przeważnie czytała tu książki,  rzadziej siadała przy biurku. W oczy rzucał się minimalizm, jakby nie zdążono się jeszcze w pełni zadomowić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t568-dahlia-carey#12183
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 40 lat
Ekwipunek podręczny: rewolwer energetyczny, pacyfikator, nóż, telefon, zapalniczka, papierosy, dokumenty

Pisanie Re: Farmville i okolice, luty 2226  ♦ Sro Wrz 12 2018, 10:11;

Czuł się fatalnie, ale dał sobie pięć minut na dojście do siebie i nie zamierzał się wylegiwać. Z wdzięcznością sięgnął po wodę i upił kilka łyków.
- U ciebie? Najpierw ghb, potem pobudka w cudzym mieszkaniu. Mam więcej wspólnego z klubową panienką, niżbym chciał - mruknął, zakręcając butelkę. Niby nie było mu do śmiechu ani trochę, dalej był nieziemsko wkurwiony, ale biorąc pod uwagę, że mogło się to skończyć znacznie gorzej, powinien chyba się cieszyć.
- Skurwysyn - skwitował tylko Allena. Najchętniej sam by go przesłuchał, stosownie dając do zrozumienia, co sądzi o dorzucaniu ludziom ghb do picia. Wysłuchał Dahlii, upijając jeszcze kilka łyków chłodnej wody, sam chyba zdziwiony tym, że siostrzenica Cycero wsparła wuja. Potem przypomniał sobie, że bardzo analogiczny przypadek miał w Rode pod nosem i zaniechał jakiegokolwiek dociekania, bo powodowało tylko dotkliwszy ból głowy.
- Przepraszam, zachowałem się jak kretyn i zostawiłem cię bez wsparcia. Wszystko w porządku? - Popatrzył na nią krytycznym okiem, a choć przeprosiny nigdy nie przychodziły mu łatwo, tutaj miał poczucie, że skrewił i mogło ich to sporo kosztować. Tak naprawdę na nic się te przeprosiny teraz nie zdają, ale skoro Allen nie uciekł, Rios uznał, że chociaż tyle powinien powiedzieć.
- Co teraz? Znaleźli coś w ich domu?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t123-leonel-rios#346
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 36
Ekwipunek podręczny: pistolet, pałka teleskopowa, kamizelka kuloodporna, kabura, krótkofalówka, telefon

Pisanie Re: Farmville i okolice, luty 2226  ♦ Sro Wrz 12 2018, 10:46;

— Wszystko w porządku. — powiedziała z uśmiechem, co by nie miał wątpliwości. — Też popełniłam błąd, więc oboje mamy przestrogę na zaś. — musnęła palcami szwy na czole. Doceniała przeprosiny i przyznania się przez Leonela do błędu. Nie powinien był pić substancji niewiadomego pochodzenia, ale kto wie jak inaczej by się to potoczyło. Allen mógł wrócić z kuchni z bronią. Sama nie zamierzała uskarżać się na stłuczenia i siniaki. Nie było to w jej stylu.
— W piwnicy było coś na kształt legowiska. Allen więził tam siostrzenicę, gdy uznawał, że jej się należy. Żadnych podejrzanych narzędzi, sprzętu elektronicznego dla naszej sprawy. Informatyk pracuje nad jego telefonem, Allen będzie przyciskany. Wszystko wskazuje na to, że jego żona szybciej pęknie. Góra nie pozwala na przesłuchiwanie Charlotte, jako nieletniej. Psycholog będzie starał się ją przekonać do zeznań, więc zobaczymy. — wyjaśniała, bębniąc palcami po kubku.
— Na drogach są postawione czujki, monitorowana jest również sytuacja wokół domu Grimma i Allena. Pozostaje nam czekać. Jesteś głodny? — wstała — Jeśli chcesz wziąć prysznic lub się odświeżyć to przygotuję ręczniki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t568-dahlia-carey#12183
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 40 lat
Ekwipunek podręczny: rewolwer energetyczny, pacyfikator, nóż, telefon, zapalniczka, papierosy, dokumenty

Pisanie Re: Farmville i okolice, luty 2226  ♦ Czw Wrz 13 2018, 12:33;

Błędy popełniać rzeczą ludzką, ale świadomość jak zgoła inaczej mogło się to wszystko skończyć nie napawała optymizmem. Wysłuchał Carey, przymykając jeszcze na chwilę oczy i starając się powstrzymać nudności. Jak żył nie sądził, że skończy z GHB w drinku. Najwyraźniej jeszcze wiele przed nim.
- Była strasznie znerwicowana - dodał, odnośnie siostrzenicy Allena. Wydawała się kłębkiem nerwów, a mimo to kiedy przyszło co do czego, pomogła swojemu oprawcy. Westchnął. Nie lubił czekać, wolałby mieć to z głowy, ale należało się wykazać cierpliwością. - Dzięki, raczej nic nie przełknę - napił się jeszcze wody. Druga propozycja znacznie bardziej do niego przemówiła. W drodze do łazienki przyjrzał się uważniej mieszkaniu Carey, a także natknął się na ogromnego kota, który przyglądał mu się nieufnie. Prawdopodobnie z wzajemnością. Może wyczuł psa.
Maksymalnie piętnaście minut zajęło mu otrzeźwienie po strumieniem wrzącej wody. Na pewno trochę pomogło. Nie przegapił pokaźnej kolekcji leków w łazience, a choć to nie jego interes, chyba trochę się zdziwił ich ilością. Dahlia raczej nie wyglądała na kogoś, kto nałogowo faszeruje się pigułkami. Wrócił do Carey, gdziekolwiek miał ją zastać. Mieli czekać, więc poniekąd skazani na własne towarzystwo, czy im się to podobało czy nie, musieli się czymś zająć. Odgarnął wilgotne po prysznicu włosy do tyłu i przyjrzał się Dahlii wnikliwie. Dopiero teraz do niego dotarło, że oprócz tego, że niewątpliwie była gliną, była też inteligentną i atrakcyjną kobietą, sądząc po ilości medykamentów, z pojebanym życiem prywatnym. Szybko zajął się rozmową, nie chcąc dłużej o tym myśleć. Co jak co, ale z kobietami mu było ostatnio nie po drodze.
Zdążyło się ściemnić, zanim rozdzwonił się telefon. Spojrzał na Carey. Czyżby już?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t123-leonel-rios#346
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 36
Ekwipunek podręczny: pistolet, pałka teleskopowa, kamizelka kuloodporna, kabura, krótkofalówka, telefon

Pisanie Re: Farmville i okolice, luty 2226  ♦ Czw Wrz 13 2018, 14:42;

Skinęła głową, instruując krótko gdzie jest łazienka i gdzie znajdzie potrzebne rzeczy. Mógł tam od razu się osuszyć, armatura należała do nowoczesnych. Zastanawiającym mogło być, skąd Carey miała na to wszystko pieniądze. Adso uważnie obserwował intruza, odprowadzając go pod same drzwi łazienki. Półek było jak na lekarstwo, zapełnione minimalną ilością kosmetyków do pielęgnacji ciała i żelów do mycia. Ilość tabletek przyprawiała o zawrót głowy. Niektóre słoiczki pozostawały nieotwarte, na innych starła się nazwa medykamentu. Podczas gdy Leonel się odświeżał, Dahlia zgarnęła kota do kuchni, gdzie wraz z nim zaczęła przyrządzać lekką sałatkę z kurczakiem.
Nie było wiadome kiedy zostaną wezwani, a nie chciała rozpoczynać czegoś, co potem wyląduje w koszu lub w brzuchu Adso. Postawiła miskę z sałatką przed Leonelem, ignorując świadomość, że się jej przypatrywał. Dostawiła dwa talerze i sztućce. Może jednak się skusi? Na pusty żołądek człowiek wiele nie zdziała. Rozsiadła się w fotelu, podkurczając nogi. Panika dotycząca omójbożeoczymbędziemyrozmawiaćjakietoniezręczneolaboga, szybko zaczęła ustępować lekkiej fascynacji inteligentnym rozmówcą i ciekawości oraz relaksowi. Leonel nie pytał, czy też nie mówił o czymś, na co nie dałaby rady odpowiedzieć. Krótko nakreśliła miasta w których pracowała, przy jakich sprawach, podzieliła się nawet pozaprasowymi szczegółami dotyczącymi jednej z głośniejszych spraw. Adso wskoczył na oparcie kanapy, decydując, że co jak co, ale Riosa należy mieć na oku. Carey nie sądziła, że czas może tak szybko zlecieć przy zwykłej, niezobowiązującej rozmowie. Na dźwięk telefonu poderwała się z miejsca, przechodząc do aneksu kuchennego.
— Carey. — rzuciła sucho w telefon. — Gdzie? Ile? — wróciła do salonu i wskazała Leonelowi na migi, aby podał luźną kartkę z długopisem. — Na pewno? To opuszczone... Aha. Okej, będzie ze mną oficer* Rios. Już jedziemy. Tak, z Filadelfii. Chłopcy już jadą? Przygotujcie kamizelki i... Tak, tak. — krążyła wzrokiem od Leonela do Adso i niedokończonej sałatki. Dała znać ręką, aby się już ubierał.
— Idę się przebrać, windą na poziom - 1... — rzuciła w jego stronę kluczykami. — Będę czekała przed wejściem do budynku.

— Zatrzymali auto, wieźli dziewczynę. Po krótkiej rozmowie, zgodnie przyznali dokąd jechali. Pagetown. Opuszczone miasto, w 2210 roku doszło tam do skażenia biochemicznego. Wielu mieszkańców zmarło, ocalałych ewakuowano. W teorii Gwardia Narodowa zabezpieczyła teren wokół, ale oczywiście nikomu nie przyszło do głowy tego sprawdzać. — w takim skrócie objaśniała Leonelowi rozmowę telefoniczną oraz cel podróży. Najchętniej by się tam teleportowała, lecz czekała ich godzina, jak nie dwie przy takich warunkach pogodowych.

*- nie pamiętam tytułu

kości ciekawostki

parzyste - ktoś ich śledzi, natrafiają na korek w jednej z mniejszych miejscowości na trasie
nieparzyste - pusta droga, docierają bez problemu
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t568-dahlia-carey#12183
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 40 lat
Ekwipunek podręczny: rewolwer energetyczny, pacyfikator, nóż, telefon, zapalniczka, papierosy, dokumenty

Pisanie Re: Farmville i okolice, luty 2226  ♦ Pią Wrz 14 2018, 09:45;

6

W milczeniu przyglądał się Dahlii rozmawiającej przez telefon, podrzucając kartkę i długopis. Czyli już. Wbrew pozorom nie musieli wcale czekać aż tak długo, albo po prostu czas szybko minął. Nie zwlekając ubrał się, złapał kluczyki w locie i wyszedł z mieszkania, odprowadzony wzrokiem wielkiego kota.
Nie minęło kilkanaście minut, a już byli w drodze. Nie kłopotał się specjalnie przestrzeganiem przepisów, chociaż i nie przesadzał za bardzo, bo w takich warunkach łatwo było o wypadek. Raczej nikomu nie pomogą, jeśli rozbiją się na drzewie. Słuchał Carey, skupiając się na drodze.
- Jakże sprytnie z ich strony - mruknął. Słyszał o Pagetown, w końcu kto nie. Głównie w kategorii właśnie plotek o skażeniu, stąd też nie przyszłoby mu do głowy, że ktoś postanowi się tam pchać. Najwyraźniej mieli do czynienia z całkiem sprytnymi ludźmi. Na domiar złego drogi okazały się wyjątkowo zatłoczone jak na tę godzinę i dość szybko utkwili w korku. Rios nawet nie krył zniecierpliwienia, zastanawiając się, czy nie dałoby się jakoś objechać tego zatoru. W teorii znał te tereny, wiedział więc, że to raczej niemożliwe i pozostaje czekać. Znowu. Dobre pół godziny zajęło im przeciśnięcie się przez miasteczko, które w normalnych warunkach zostawiliby za sobą po pięciu minutach jazdy. Okazało się, że ktoś wjechał w budynek na zakręcie, czyniąc główną drogę nieprzejezdną.
Po kilkudziesięciu minutach jazdy, rzuciło mu się w oczy, że od dłuższego czasu jechał za nimi jakiś samochód. Nie chciał wychodzić na paranoika, więc celowo zjechał trochę inną drogą, niż główna, po czym nawrócił z powrotem, a w ślad za nimi podążyło nieznane auto.
- Mamy ogon - rzucił spokojnie, zerkając co jakiś czas w górne lusterko. Byli już niedaleko. Pytanie, czy ktokolwiek za nimi jechał, zamierzał ujawniać się teraz żeby przypilnować, żeby nie zbliżyli się zanadto do Pagetown.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t123-leonel-rios#346
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 36
Ekwipunek podręczny: pistolet, pałka teleskopowa, kamizelka kuloodporna, kabura, krótkofalówka, telefon

Pisanie Re: Farmville i okolice, luty 2226  ♦ Nie Wrz 16 2018, 17:10;

Korki były ostatnią rzeczą jakiej się spodziewała. Dzieliła z Leonelem podobne odczucia i gdyby mogła, to nakazałaby mu jechać polami. Mieli jednak zimę i kilkunastometrowe zwały śniegu. Dosłownie czuła jak ucieka im czas. Chciała dotrzeć tam przed innymi. Uderzała miarowo paznokciami o podłokietnik fotela. Zastanawiała się co zastaną, czy uda się im odnaleźć Summer lub jakikolwiek ślad dający odpowiedź jaki los ją spotkał. Dahlia zawsze musiała wiedzieć, wyobrażać cały proces, analizować bez względu wszystko. Otrząsając się z chwilowego zamyślenia, spojrzała do tyłu, a potem w boczne lusterko.
— Długo za nami jedzie? — zapytała sprawdzając telefon i po chwili radio. Zaczęła grzebać w schowku, szukając lusterka. — Zwolnij. — poprosiła, otwierając okno. Nadała krótki sygnał, migając w stronę auta. Kierowca w żaden sposób nie zareagował.
— Nikt z naszych, ile nas dzieli od Pagetown? Przyspiesz. — nie zdawali sobie sprawy, że pewien sposób zostali 'zagonieni' do celu tą, a nie inną drogą. W pewnym momencie tajemnicze auto zniknęło.

Minęli zniszczoną, pomazaną graffiti tablicę informującą, że wjeżdżają do Pagetown. Napotkali pierwszą blokadę kilka metrów dalej.
— Obstawiliśmy wszystkie drogi, mysz się nie prześlizgnie. — poinformował jeden z policjantów, zerkając na odznakę Leonela. — Nasi rozbili się przy markecie, będziecie mieli po prawej stronie.
Dahlia dopytała o kilka rzeczy. Ilość wozów na parkingu wskazywała na zakrojoną akcję. Gdy tylko zatrzymali auto, w ich stronę ruszyło dwóch mężczyzn.
— Nie widzę swoich. — mruknęła do Leonela. Spięła się i zaraz wysiadła. — Kto tu dowodzi?
Zdawać się mogło, że oboje są tu niepotrzebni. Niektórzy z krzątających się mieli na sobie identyfikatory FBI.
— Campbell. Tam jest...  — wskazał im prowizoryczny namiot. — Mamy cię do niego zaprowadzić.
Dahlia zrobiła kilka kroków, jakby i tę ochotę podzielała. Złapała Leonela za rękę, zręcznie przekazując mu swój telefon.
— Oddzwoń na ostatnio przychodzące połączenie i powiedz, że zatrzymał mnie Campbell. — powiedziała cicho, posyłając mu ostrzegawcze spojrzenie po czym oddaliła się z dwójką z dwójką agentów. — Jedź.

Leonel po wybraniu odpowiedniego numeru usłyszał w słuchawce męski, szorstki głos. Musiał szybko zainterweniować, aby rozmówca się nie rozłączył.
— Kurwa. Zajechaliśmy z innej strony miasta. Wyciągnij ją stamtąd, postaramy się odwrócić ich uwagę. Na zachód od marketu będzie ulica domków jednorodzinnych, kierujcie się nią do drugiego skrzyżowania. Stamtąd dojrzycie wysoki budynek, musicie kierować się do centrum. — poinformował. — Zanim cokolwiek zrobią, tamci zdążą uciec więc się pospieszcie. Campbell jest ich kretem. dodał, gdyby Leonel miał wątpliwości lub zadał pytanie. — Nie ma czasu. — rozłączył się.

k6

1,4 - Namiot jest pilnowany przez dwóch policjantów, są nieznani Leonelowi. Dookoła panuje rozgardiasz, lecz przy próbie zbliżenia zostaje zatrzymany przez jednego z agentów, który decyduje się wcielić go do swojej grupy.
2,5 - Przy wejściu do namiotu stoi dwóch agentów FBI, lecz tyłów nikt nie pilnuje. Rios ma szansę się zakraść i rozeznać w sytuacji. Przez szparę w materiale, dostrzega Dahlię i zasłyszanego już Campbella. Okazał się wysokim brunetem z kozią bródką, około 50-tki.
Do uszu dochodzą słowa o naruszeniu przepisów i pozbawieniu Carey odznaki. [stoją do Riosa bokiem]
3,6 - Jak wyżej, zmienia się jednak położenie postaci. Campbell jest odwrócony plecami do Riosa. Dahlia zauważa 'odsiecz'. Nieznacznie kręci głową. Nie chce, aby się w to mieszał lecz kto mu tego zabroni?

W każdym przypadku na częstotliwości używanej przez policję i FBI, pojawił się fałszywy komunikat mający na celu rozproszenie uwagi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t568-dahlia-carey#12183
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 40 lat
Ekwipunek podręczny: rewolwer energetyczny, pacyfikator, nóż, telefon, zapalniczka, papierosy, dokumenty

Pisanie Re: Farmville i okolice, luty 2226  ♦ Pon Wrz 17 2018, 10:19;

Namiot jest pilnowany przez dwóch policjantów, są nieznani Leonelowi. Dookoła panuje rozgardiasz, lecz przy próbie zbliżenia zostaje zatrzymany przez jednego z agentów, który decyduje się wcielić go do swojej grupy.

Coraz mniej mu się to podobało. Śledzący ich samochód zniknął, ale to nie był jeszcze koniec niespodzianek. Kiedy przyjechali na miejsce, widok federalnych trochę zbił go z tropu, ale nie dał tego po sobie poznać. Co za bagno. Coś mu w tym wszystkim nie grało, ale nie potrafił określić, co dokładnie poza tym, że sprawa faktycznie była znacznie poważniejsza, niż się początkowo wydawało. Zerknął nieufnie na Dahlię, kiedy odchodziła z agentami, a telefon zręcznie ukrył tak, żeby nie mogli jej zarzucić, że czegokolwiek próbowała. Jej reakcja wskazywała na to, że sytuacja chyba nie do końca idzie zgodnie z planem. O ile w ogóle był jakiś plan. Zaparkował samochód tam, gdzie go skierowano i wybrał ostatni numer. Poinformowawszy o tym, że Campbell zatrzymał Carey, wysłuchał wskazówek i je zapamiętał, po czym schował telefon i wysiadł z samochodu.
Chciał się rozejrzeć i wyciągnąć jakoś Dahlię, ale w drodze do namiotu, który jak zdążył zauważyć, był pilnowany przez dwóch policjantów, zatrzymał go jakiś agent. Nici z jego planu, żeby sprawdzić, czy da się tam jakoś dostać od tyłu.
- Chodź ze mną - zarządził jakiś łysawy facet w średnim wieku, a Rios, chcąc nie chcąc, poszedł za nim, żeby nie wzbudzać żadnych podejrzeń. Nie mógł się jednak nie zastanawiać, ilu z tych tutaj pomaga Campbellowi w ryciu akcji, cały czas krążąc myślami wokół tego, jak by się tu wymknąć i wyciągnąć Carey z namiotu. Okazja nadarzyła się szybko. Fałszywy komunikat nadany kodem wywołał małe zamieszanie. Upatrując się w tym jedynej szansy na to, by niepostrzeżenie odłączyć się od grupy, wykorzystał chwilę nieuwagi i zawrócił. Wpierw zorientował się, czy policjanci nadal pilnują namiotu. Jeśli tak, zaszedł od tyłu, wytężając słuch, nie mieli zbyt wiele czasu. Chciał się zorientować, czy komunikat wywabił Campbella z namiotu, czy nie, bo jeśli nie, to musiał znaleźć na to inny sposób. Gdyby więc wciąż siedział w środku, zamierzał podejść do któregoś z policjantów pilnujących wejścia (chyba, że ich nie było, wówczas władował się do namiotu i zwrócił bezpośrednio do Cambella), wspominając, że śledczy czekają na polcenia w związku z wydanym komunikatem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t123-leonel-rios#346
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 36
Ekwipunek podręczny: pistolet, pałka teleskopowa, kamizelka kuloodporna, kabura, krótkofalówka, telefon

Pisanie Re: Farmville i okolice, luty 2226  ♦ Pon Wrz 17 2018, 11:15;

Dahlia podążyła za agentami radu nie radu. Nie sądziła, że napotkają aż taki problem i zostanie rozdzielona z Leonelem. Przynajmniej jedno z nich załatwi sprawę, bo jej posłuchał, prawda? Nie oczekiwała ratunku, zastanawiając się jak rozegrać rozmowę z Campbellem. Wepchnięta do namiotu, uniosła ręce w poddańczym geście. Zawsze miała problem z zachowaniem powagi przy brunecie z zakolami. Był specyficzny, ciężki do określenia. Dlatego problemem było dobrać odpowiednią taktykę. Uśmiechnęła się i trzymała dłonie na widoku. Po co pogarszać swoją sytuację już na samym początku?
Komunikat był swoistym kijem wsadzonym w mrowisko. Leonel widział jak Campbell w asyście jednego z policjantów opuszcza namiot, drugi do niego wszedł. Nie wychodził. Po wejściu do środka i opowiedzeniu jakiejkolwiek bajeczki, zwrócił na siebie uwagę umundurowanego. Próbował skojarzyć twarz, wąs był mylący.
— Kazano mi jej pilno... — zaczął i nie skończył, powalony na kolana i przyduszony kajdankami.
— Czego nie zrozumiałeś w krótkim poleceniu "jedź"? — zapytała obcesowo Riosa. Nie spodziewała się ratunku, a teraz skomplikowała sobie sytuacje na własne życzenie. — Żyje. — zauważyła zaniepokojone spojrzenie. — Przesuń go z wejścia... — uniosła dłonie, wsuwając palce we włosy. Wyjęła z nich jakże pożyteczną wsuwkę.
Zrzuciła kajdanki, łapiąc za policyjną czapkę z daszkiem, odznakę i broń.  
— Liczę, że przynajmniej zadzwoniłeś, jak prosiłam. — powiedziała, gdy przemykali tyłem. Mocniej zaciągnęła daszek na twarz, chowając włosy pod kapturem. Campbellem i atakiem na policjanta będzie się martwiła później.
— Gdzie idziemy? — dostrzegła prowadzenie Riosa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t568-dahlia-carey#12183
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 40 lat
Ekwipunek podręczny: rewolwer energetyczny, pacyfikator, nóż, telefon, zapalniczka, papierosy, dokumenty

Pisanie Re: Farmville i okolice, luty 2226  ♦ Pon Wrz 17 2018, 11:45;

Czy się to Dahlii podobało czy nie, Rios by jej tu nie zostawił. Zaryzykowałby więc nawet wtedy, gdyby po wszystkim miała mu zagrozić zwolnieniem.
- Musiałem przegapić - odparł niezrażony, pozwalając sobie na uśmiechnięcie się półgębkiem, choć szczególnie wesoło to nikomu nie było. Odciągnął obezwładnionego policjanta i oparł go o część stelażu podtrzymującego namiot. Nie było go widać od razu po wejściu do środka, ale wystarczył rzut okiem w lewo, by ukazał się w pełnej krasie, dlatego dobrze byłoby, gdyby się zmyli, zanim ktoś przyjdzie sprawdzić jak miewa się Carey.
Nie odpowiedział Dahlii, skupiając się, żeby wyjść stamtąd i dostać się do samochodu tak, żeby nie wzbudzić podejrzeń. Szedł szybkim krokiem, jak zresztą wszyscy wkoło, ale starał się szczególnie nie rozglądać, nie dając powodów do podejrzeń, że właśnie próbują stąd uciec.
- Mamy jechać do centrum - skrócił, co usłyszał pod numerem, na który kazała mu zadzwonić Dahlia. Pytania zostawił sobie na potem. Oddał jej telefon i odpalił silnik, kierując się do wyjazdu raczej spokojnie, chyba, że ktoś wychwycił ich angielskie wyjście i postanowił ich zatrzymać. Wtedy wdepnął gaz znacznie mocniej. Jeśli nikt ich nie zauważył, przyspieszył dopiero straciwszy się w oczu agentom i kierował się wskazówkami odnośnie dojazdu. - Skoro Campbell jest kretem, pewnie zdążył ich już zawiadomić. Kimkolwiek, do cholery, są oni - odezwał się, skupiając na drodze i zerkając, czy ktoś za nimi nie jedzie. Przyspieszył, ile tylko mógł, biorąc pod uwagę oblodzone, kiepsko odśnieżone drogi. Po kilkunastu minutach wydawało się, że są na miejscu, a przynajmniej tak wynikało z opisu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t123-leonel-rios#346
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 36
Ekwipunek podręczny: pistolet, pałka teleskopowa, kamizelka kuloodporna, kabura, krótkofalówka, telefon

Pisanie Re: Farmville i okolice, luty 2226  ♦ Pon Wrz 17 2018, 13:21;

Angielskie wyjście się prawie udało, do momentu w którym Leonel zdecydował się odpalić silnik i ruszyć. Strzały nie padły, ale ruszyły za nimi dwa auta. Dahlia zamilkła, odbierając telefon. Pospiesznie wybrała numer. Zirytowała się bo nie odbierano. Odnosiła wrażenie, że wszystko szło nie tak. Jedno potknięcie wywołało lawinę pod którą mogą się udusić. Nie tego życzyła Leonelowi, gdy proponowała mu współpracę. Dodanie gazu i umiejętna jazda, sprawiły, że ogon na tę chwilę zniknął.
— Nie wiem co gorsze. To, że wyparują, czy stawią opór. — powiedziała, kalkulując w myślach jaką broń przy sobie mają i ile. — Masz kamizelkę? — pochyliła się, ale nie na tyle natrętnie aby przeszkodzić w prowadzeniu samochodu. Pojawiła się logiczna, choć niepodobna do niej ochota odesłania Riosa do domu. Zbyt wiele rzeczy się zadziało, żeby łudzić się bezproblemowym zakończeniem sprawy. Wisiało nad nią widmo Campbella. On już wiedział.
— Wjedź w ten zaułek, auto nie powinno być widoczne z ulicy. — poleciła, dostrajając krótkofalówkę. Po kilku próbach, urządzenie wydało z siebie inny dźwięk niż trzaskanie w eterze.
— Część uciekła, kilku naszych sprawdza budynek, Trevor i Piasecky ruszyli w pościg. Pały nadal kręcą się w kółko, zauważyli twoją nieobecność. Ciężko będzie się do sukinkota dobrać. — był to ten sam męski głos z którym rozmawiał Leonel przez telefon.
— Nie jestem sama. — rzuciła, zerkając na Riosa.
— Ach, no tak. Nie mogę się doczekać kiedy poznam tego szczęśliwca. — zaśmiał się cicho i zaraz spoważniał. — Wysoki budynek naprzeciw baru z neonem w kształcie wiśni. Potrzebujecie czegoś?
— Pozostań w kontakcie. — ucięła. — Idziemy.
Pospiesznie opuściła auto, kierując się do bagażnika. Zdjęła kurtkę, dozbrajając się w dodatkowy pistolet.

Opustoszałe miasto w ciemnościach wyglądało jak wyjęte z horroru. Wszędzie walały się śmieci, szybko dostrzegli zmyślne betonowe przeszkody, które postawione przez rząd, zostały przywłaszczone przez oprawców tysiąca niewinnych ofiar.
— Idealne miejsce. — powiedziała, gdy przemykali chodnikami. Nawet jeśli któraś zdołała uciec, to miała przed sobą labirynt ulic, a potem lasów i pól.
— To chyba tam. — zadarła głowę. Oboje usłyszeli odgłos nadlatującego helikoptera.
Wieżowiec okazał się dziesięciopiętrowym biurowcem.

k6

1,6 - w budynku słychać odgłosy strzałów, a hałas naprowadza na klatkę schodową. Po otwarciu drzwi Leonel zderza się z napastnikiem słusznej postury. Impet był taki, że oboje lądują na brudnej podłodze. Dahlia nie zdążyła zareagować, kiedy musiała skonfrontować  się z kolejnym uciekinierem, który szybko zorientował się w czym rzecz.
2,3,5 - strzały nie cichną; klatka schodowa wydaje się pusta. Bez większego problemu schodzą do piwnic, które niegdyś służyły za archiwum i dodatkowe pomieszczenia. Napotykają pierwszego trupa. Dahlia wywołuje swoich przez krótkofalówkę. Leonel za to dałby sobie rękę uciąć, że na końcu korytarza mignęła mu jasna, blond czupryna.
4 - po zejściu na dół i przejściu korytarzem, trafiają na ogólną salę. W sam środek ostrzału. Jedna z kul świsnęła Riosowi koło głowy. Nie może się cofnąć, zaryzykuje przebiegnięcie w kuckach kilka metrów? Dahlia jest w pobliżu i nieco lepszej sytuacji od niego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t568-dahlia-carey#12183
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 40 lat
Ekwipunek podręczny: rewolwer energetyczny, pacyfikator, nóż, telefon, zapalniczka, papierosy, dokumenty

Pisanie Re: Farmville i okolice, luty 2226  ♦ Pon Wrz 17 2018, 15:31;

strzały nie cichną; klatka schodowa wydaje się pusta. Bez większego problemu schodzą do piwnic, które niegdyś służyły za archiwum i dodatkowe pomieszczenia. Napotykają pierwszego trupa. Dahlia wywołuje swoich przez krótkofalówkę. Leonel za to dałby sobie rękę uciąć, że na końcu korytarza mignęła mu jasna, blond czupryna.

Gdzieś po drodze zaświtało mu jakieś głupie pytanie, dla kogo w końcu Dahlia pracuje i z kim właściwie rozmawiał przez telefon. Równie dobrze mogło się okazać, że właśnie popisowo dawał dupy i był nie po tej stronie co trzeba. Tak naprawdę zależało mu głównie na znalezieniu McDonald, bo przecież to było jego zadanie. Nie odpowiedział, tylko kiwając głową, że ma kamizelkę. Gdyby zdecydowała się go odesłać, czekałaby ją ciężka przeprawa, bo Rios nigdzie się nie wybierał, nawet jeśli w teorii powinien.
Bez szemrania wjechał, gdzie wskazała Carey i zgasił silnik, sprawdzając broń w czasie, gdy kobieta rozmawiała przez telefon. Nie podobało mu się tutaj. Nigdy nie miał okazji zwiedzać Pagetown i irytację budziło, że nikt nie wpadł na to żeby patrolować to miejsce. Również poczęstował się jeszcze jedną spluwą i ruszyli do wieżowca. Idąc ulicą nie dało pozbyć się wrażenia, że cofnął się w czasie o jakieś dwieście lat i stoi na zgliszczach czegoś, co przed wojną było miastem. W Rode aż tak się tego nie czuło. Mimowolnie pomyślał o porywanych dziewczynach i o tym, jak wiele trudu włożono w to, żeby nawet jeśli uciekną, zgubiły drogę. Pozostawało mieć nadzieję, że Summer nie była jedną z nich.
Z budynku dobiegały odgłosy strzelaniny, a w oddali szum helikoptera. Strzępki rozmowy Carey sugerowały, że są tam jacyś jej ludzie, ale teraz nie było czasu na pytania. Trzymając się ściany, z bronią w pogotowiu, sprawdzili klatkę schodową, która na pierwszy rzut oka była pusta. Ruszyli wpierw do piwnic, logicznie zakładając, że tam najprawdopodobniej coś znajdą. Wciąż trzymając się ściany, rozejrzał się wytężając wzrok przy mdławym, migoczącym świetle starych jarzeniówek. Nie trzeba było długo czekać, a natknęli się na ciało. Przykucnął, chcąc sprawdzić pobieżnie jego stan, płeć i wiek, o ile było to możliwe. Podniósł wzrok na Carey, gdy kątem oka dostrzegł ruch. Odwrócił głowę w tamtą stronę, a na końcu korytarza mignęła mu jasnowłosa postać. Zmarszczył brwi. Zwidów nie miewał, a w tej sprawie przewijało się tyle blondynek, że nie zamierzał tego zignorować.
- Tam ktoś jest - szepnął i szarpnął głową w przód, wskazując Dahlii na koniec korytarza. Trzymając broń w pogotowiu, cicho ale sprawnie, poruszał się wzdłuż ściany, zachowując czujność. Jeśli bezproblemowo dotarł do zakrętu, ostrożnie wyjrzał zza niego, starając się jak najmniej narazić na ewentualne postrzelenie, gdyby napastnik stał za rogiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t123-leonel-rios#346
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 36
Ekwipunek podręczny: pistolet, pałka teleskopowa, kamizelka kuloodporna, kabura, krótkofalówka, telefon

Pisanie Re: Farmville i okolice, luty 2226  ♦ Yesterday at 08:53;

Trup był mężczyzną, ciężko uznać czy przystojnym, brzydkim, bo strzał z bliska pozbawił go twarzy. Nie miał przy sobie żadnych dokumentów, po ubiorze można było wywnioskować przynależność do bandy - zwykłe ubrania, kilka dziar. Dahlia obrzuca zwłoki krótkim spojrzeniem, chcąc poznać położenie swoich kompanów. Znalezienie się na ich linii ognia nie skończyłoby się dla nikogo zbyt dobrze.
— Zacze... — nie skończyła, a Rios już posuwał się do przodu. Podążyła za nim, gotowa asekurować. Zostawiła dla siebie komentarze, że w budynku ktoś jest. W końcu samo z siebie nie strzelało. Za rogiem nikogo nie było, niczego na pozór też. Ślepy zaułek z rzędem szafek. Jedne były pół otwarte. Po bliższym zbadaniu, zauważyli w niej wyrwę. Pojawił się pierwszy problem; szafki w żaden sposób nie chciały się przesunąć. Dahlia dałaby radę przejść, ale Leonel już nie.
— Jesteś pewien, że kogoś widziałeś? — zapytała, przyglądając mu się uważnie. Tyle się działo, wzrok mógł zawodzić, a wyobraźnia płatać figle.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t568-dahlia-carey#12183
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 40 lat
Ekwipunek podręczny: rewolwer energetyczny, pacyfikator, nóż, telefon, zapalniczka, papierosy, dokumenty

Pisanie Re: Farmville i okolice, luty 2226  ♦ Yesterday at 10:16;

Akurat to, czy trup był ładny czy brzydki nieszczególnie go obchodziło, bardziej to, kim mógł być: czy jednym z nich, czy mitycznych ludzi Dahlii, którzy nie wiadomo kim mieli być tak naprawdę, skoro metody mieli niekonwencjonalne. Teraz się nad tym nie zastanawiał, ale Carey mogła być pewna, że do tematu kiedyś wróci. Jak wyjdą z tego bez szwanku.
Skonsternował go brak jakiejkolwiek postaci w ślepym zaułku, bo był przekonany, że kogoś widział. Zbadał szafki, próbując je po kolei otworzyć i zajrzeć do środka przez szpary, nasłuchując, czy ktoś nie mógł się ukryć w którejś. Dopiero kiedy dotarł do tej uchylonej, spojrzał do środka, a potem przeniósł wzrok na Dahlię i odwzajemnił jej uważne spojrzenie. Zaczął się zastanawiać, czy przypadkiem faktycznie mu się nie przywidziało. Światło migotało, wzrok mógł sobie z niego zakpić. Poświecił do środka latarką. Coś podejrzanie głęboka ta szafka. Spróbował szarpnąć za drzwiczki, ale ani drgnęły.
- Jestem pewien. Mignęły mi blond włosy. Ktokolwiek to był, musiał być nieduży i szczupły, skoro się przecisnął. Tam coś jest - stwierdził w końcu, szarpiąc raz jeszcze. Metal zazgrzytał, ale nie ustąpił. Nie śmiał mieć nadziei, że jakimś dziwnym trafem to była McDonald, cała i zdrowa, a mimo to nie mógł pozbyć się dziwnego wrażenia, że muszą pójść tym tropem. Najwyżej będzie mu bardzo głupio, jeśli szafka okaże się tylko szafką.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t123-leonel-rios#346
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 36
Ekwipunek podręczny: pistolet, pałka teleskopowa, kamizelka kuloodporna, kabura, krótkofalówka, telefon

Pisanie Re: Farmville i okolice, luty 2226  ♦ Yesterday at 11:06;

Spojrzała na Riosa, spojrzała na szafkę, znowu na Riosa i szafkę. Nie chciała się rozdzielać. W szczególności, gdy byli tylko we dwoje. Odetchnęłaby z ulgą, gdyby zjawił się ktoś z grupy. Podeszła bliżej szafki, zaglądając do środka. Przejście nie wyglądało zachęcająco, ale oceniła, że dałaby radę się przecisnąć.
— Wisisz mi dobrą kawę. — powiedziała, podając Leonelowi pistolet, aby mieć wolne ręce. — Nasłuchuj na kanale trzecim, kogokolwiek będziesz widział, zanim strzelisz mów: stójka. W grupie jestem jedyną kobietą.
Dodała na wszelki wypadek, gdyby komuś przyszło do głowy się podszywać. Nie miała problemu z przejściem przez szafkę, po raz pierwszy od dłuższego czasu, niewinny wygląd na coś się przydał. Wyciągnęła rękę po broń.
— Widzę korytarz, będziemy w kontakcie. Nie daj się zabić. — przykro byłoby chować Leonela w czarnym worku.

Leonel miał przed sobą jedyną drogę, co ułatwiało wybór. Strzały stały się bardziej przygłuszone, zaraz też natknął się na kolejne ciało. Mężczyzna z raną postrzałową piersi. Miał przy sobie karabin maszynowy. Za kilka kroków dalej, znajdowało się skrzyżowanie korytarzy. Do wybrania lewego zachęcała ścieżka krwi, wyglądało na to, że kogoś tędy ciągnięto. Ten po prawej okazał się zablokowany. Korytarz na wprost ginął w odmętach mroku. Krótkofalówka zatrzeszczała.
— Jeden mi umknął.
— Granatowi przyjechali, niech się nim zajmą.
— Chcesz mnie pozbawić punktu?

Leonel miał szansę dołączyć do rozmowy. Nie na długo, bowiem korytarz zaczął rozbrzmiewać pospiesznymi krokami i sapaniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t568-dahlia-carey#12183
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 40 lat
Ekwipunek podręczny: rewolwer energetyczny, pacyfikator, nóż, telefon, zapalniczka, papierosy, dokumenty

Pisanie Re: Farmville i okolice, luty 2226  ♦ Yesterday at 13:02;

Zauważył wahanie Carey i w pierwszym odruchu chciał ją zatrzymać. Ryzyko było duże, nie powinna tam wchodzić sama, tym bardziej że stanowiła też jego jedyny łącznik z ludźmi, którzy brali udział w akcji.
- Kawę? Jak wyjdziemy z tego bez szwanku, to chyba drinka. Mocnego. - Skinął głową na kolejne słowa, odnotowując w pamięci hasło. Podał jej pistolet bez słowa. Nie podobało mu się, że to akurat ona musiała tam wejść, wolałby sam wziąć odpowiedzialność za swoje ewentualne zwidy, ale nie było czasu.
- Uważaj na siebie - dodał. Kiedy tylko Dahlia zniknęła mu z oczu, ruszył przed siebie, nie mając zresztą szczególnie wielkiego wyboru. Trzymał w pogotowiu broń i nasłuchiwał ewentualnych komunikatów z krótkofalówki. Natknął się na kolejne ciało, ale niestety nic nie mówiło mu o jego ewentualnej przynależności. Munduru nie miał, ale to niczego nie wykluczało. Trzymając się ściany, zbliżył się do skrzyżowania i wyjrzał. Zauważył ślady krwi. Nie wziął udziału w rozmowie, nie chcąc się niepotrzebnie rozpraszać. Jak się okazało słusznie, bo szybko usłyszał kroki i ciężki oddech na wprost, z ciemności, gdzie niewiele mógł zobaczyć. Niewiele myśląc, skręcił w lewo, tam gdzie widział ślady krwi i przyczaił się przy ścianie. Ściszył krótkofalówkę i czekał, aż ktokolwiek kto akurat szedł korytarzem, znajdzie się na jego wysokości. Przygotował broń do strzału, w międzyczasie zerkając, czy krwawy ślad urywa się, czy prowadzi do końca korytarza bądź jakichś drzwi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t123-leonel-rios#346
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 36
Ekwipunek podręczny: pistolet, pałka teleskopowa, kamizelka kuloodporna, kabura, krótkofalówka, telefon

Pisanie Re: Farmville i okolice, luty 2226  ♦ Yesterday at 13:50;

Krwawy ślad prowadził do pomieszczenia pozbawionego drzwi, te leżały wygięte na ziemi. Korytarz w głębi był zablokowany podobnie jak ten po prawej. Ktoś najwyraźniej tworzył sieć dróg. Kroki i sapanie stawały się coraz głośniejsze. Należały do mężczyzny, a metaliczny zapach podpowiadał Leonelowi, że ten ktoś jest ranny. Jeśli zdecydował się atakować - nie miałby problemu ze zastrzeleniem/postrzeleniem, bądź atakiem obezwładniającym.
Nieznajomy wyglądał parszywie, a niegdyś jasna koszulka zamieniła się w buraczkowy poncz. Zaczął krzyczeć i podjął się ostatniej walki, pomimo, że nie miał zbyt wielkich szans na wygraną. Do uszu Leonela doszedł daleki odgłos jaki potrafi zrobić tylko szturmująca policja w połączeniu z FBI. Czas naglił.

Dahlia w tym czasie przesuwała się naprzód. W pewnych miejscach kucała. Nie uchroniło ją to przed bolesnym przetarciem udem po nierównej krawędzi betonu. Zastanawiała się kto stał za tajemnym przejściem i kto u licha z niego skorzystał, pokazując się Leonelowi. Wierzyła mu, choć wydawało się to totalną bzdurą. Trafiła w końcu do wyjścia, zanim jednak wyszła, nasłuchiwała. Mając ściszoną krótkofalówkę, nie słyszała chłopaków. Zmrużyła oczy przed jasno oświetlonym spojrzeniem. Brudne, niegdyś białe kafelki, metalowy stół...
— Rios. Odbiór. Znalazłam twoje blond włosy. — głos jej uwiązł w gardle. — Bardzo dużo blond włosów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t568-dahlia-carey#12183
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 40 lat
Ekwipunek podręczny: rewolwer energetyczny, pacyfikator, nóż, telefon, zapalniczka, papierosy, dokumenty

Pisanie Re: Farmville i okolice, luty 2226  ♦ Yesterday at 14:09;

Piwnica okazała się zatem ślepym zaułkiem. Ślad krwi prowadzący za drzwi niósł ze sobą niebezpieczeństwo, że ktoś go zaskoczy z drugiej strony. Przesunął się więc wzdłuż ściany, chcąc sobie dać czas na reakcję. Kiedy mężczyzna wyłonił się zza rogu, w pierwszej kolejności wypowiedział magiczne "stójka", ale brak reakcji ze strony już i tak rannego przeciwnika, dał mu możliwość strzału, z której szybko skorzystał. Napastnik padł, a Rios odwrócił się od razu w stronę wyłamanych drzwi, spodziewając się, że jeśli ktoś się tam zabunkrował, to krzyk i odgłos strzału mógł go zwabić. Doszły go odgłosy szturmu z góry, więc już dla pewności poszedł upewnić się, czy w pomieszczeniu gdzie prowadziła ścieżka krwi był ktoś ranny. Pogłośnił też z powrotem krótkofalówkę, jak się okazało w samą porę, by odebrać komunikat Dahlii. Przeklął paskudnie i jeśli w pomieszczeniu nie wdał się w strzelaninę ani nikogo nie zastał, to wrócił z powrotem w miejsce z szafkami, po drodze upewniając się, czy zastrzelony przez niego mężczyzna na pewno nie żyje. Jeszcze nie pytał, co tam zastała.
- Da się tam dostać jakimś innym wejściem? - Zapytał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t123-leonel-rios#346
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 36
Ekwipunek podręczny: pistolet, pałka teleskopowa, kamizelka kuloodporna, kabura, krótkofalówka, telefon

Pisanie Re: Farmville i okolice, luty 2226  ♦ Yesterday at 15:21;

Mężczyzna nie zareagował na stójkę. Padł trupem. W swoim gniewie, Leonel ukrócił mu męki. W pomieszczeniu bez drzwi, odnalazł kolejne dwa trupy. Najwyraźniej grupa Carey była skuteczna i zarazem ich metody mogły budzić w drobnomieszczańskim policjancie niepokój. W pomieszczeniu nie znalazł nic pomocnego.
— Są drzwi, po mojej prawej od wyjścia ze ściany. Przejście wiodło cały czas prosto... Może udałoby się nam spotkać. Jak wygląda sytuacja u ciebie? — nie powinna patrzeć na to na co teraz patrzyła, ale w makabryczności tej sceny było coś przyciągającego. Wyjęła telefon i zrobiła zdjęcia. Ostrożnie podeszła do drzwi, otwierając na kilka centymetrów.
— U mnie na razie czysto. Spróbuję się skontaktować z innymi. — poinformowała.

Leonelowi nie pozostało nic innego jak przejście ciemnym korytarzem. Po prawej napotkał kolejną blokadę, po lewej wydawało się wszystko w porządku. Przez krótkofalówkę (o ile jej nie wyciszył) słyszał rozmowę Dahlii z mężczyznami. Można było wywnioskować, że kierowali się na wschód od wejścia czyli w przeciwną stronę od miejsca w którym znajdowała się Carey. W pewnym momencie minął windy, a raczej to co z nich zostało. Gruba, niegdyś czarna strzałka wskazywała drogę do archiwum, które było słabo oświetlone. Pomimo ostrożności, Leonela czeka niespodzianka. Został ścięty z nóg przez kobietę o krótkich szarych włosach. Pistolet wypadł z ręki i zniknął pod wysokim regałem.

2k6 + walka wręcz >/= 20

W przypadku, gdy kości nie przekroczą 20-tki, Riosa ratuje członek grupy Dahlii. Neutralizuje kobietę, pozbawiając przytomności.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t568-dahlia-carey#12183
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 40 lat
Ekwipunek podręczny: rewolwer energetyczny, pacyfikator, nóż, telefon, zapalniczka, papierosy, dokumenty

Pisanie Re: Farmville i okolice, luty 2226  ♦ Yesterday at 15:53;

Cała sytuacja budziła jego niepokój. Nie miał w zwyczaju zabijać ludzi, szlajać się po opuszczonych miastach i stać po stronie ludzi o wątpliwej motywacji i pobudkach. Pogubił się już zresztą, kto był po czyjej stronie i wiedział, że gdy będzie po wszystkim, to to sobie stosownie odchoruje. Musiał jednak zaryzykować i udzielić komuś kredytu zaufania, padło na Carey. Ostatecznie mogła go już dawno zostawić Allenom.
- Czysto - rzucił krótko. - Część korytarzy jest zablokowana. Spróbuję się do ciebie dostać. - Tak naprawdę wcale nie chciał tam iść, mogąc się tylko domyślać, co mogła zastać na miejscu ale prędzej czy później i tak go to czekało. Szedł szybko, choć ostrożnie, trzymając broń w pogotowiu i nie wyłączając krótkofalówki. Rzucił okiem na windy, które bez wątpienia już nie działały i przeszedł dalej. Przed nim miało znajdować się archiwum.
Mimo że wszedł do środka nie tracąc ostrożności, ziemia osunęła mu się spod nóg, a broń wypadła z ręki. Zarył o posadzkę, na szczęście kurtka zamortyzowała najgorsze uderzenie. Odruchowo chciał odtoczyć się gdzieś na bok. Nawet nie zauważył napastnika, dochodząc do wniosku, że to chyba nie jest jego najlepszy dzień. Mimo wszystko wolał wpierdol niż ghb, więc nie narzekał. Wstał z podłogi, przygotowując się do walki, ale nieoczekiwana pomoc z zewnątrz mu tego oszczędziła. Kiedy nieznany mu mężczyzna doskoczył do kobiety, w tym czasie Rios sięgnął pod regał, chcąc wymacać broń. Nie miał pewności, czy nieoczekiwany sojusznik to ktoś od Dahlii, więc mimo wszystko wolał nie ryzykować. Wymierzył w jego stronę, znów posługując się hasłem, które tym razem doczekało się odpowiedzi.
- Dzięki - rzucił krótko, szukając wzrokiem drzwi, o których mówiła Dahlia. W czasie kiedy człowiek z grupy Carey wiązał napastniczkę, Rios się rozejrzał. Jedyne drzwi widoczne na pierwszy rzut oka prowadziły na korytarz, ale nie odpowiadały opisowi kobiety. W końcu zwrócił uwagę na regał. Już wcześniej zauważył ślady przesuwania, postanowił więc zaryzykować i odsunąć mebel. Na ścianie za półkami znajdowało się wejście. Szarpnął za klamkę, a jeśli nie ustąpiła, zamierzał je wyważyć. Sam, bądź z pomocą nowego znajomego.
- Możesz odblokować drzwi od drugiej strony? - Zapytał przez krótkofalówkę, nie będąc pewnym, czy Carey go usłyszy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t123-leonel-rios#346
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 36
Ekwipunek podręczny: pistolet, pałka teleskopowa, kamizelka kuloodporna, kabura, krótkofalówka, telefon

Pisanie Re: Farmville i okolice, luty 2226  ♦ Yesterday at 17:50;

Wybawcą Leonela okazał się szczupły szatyn. Na twarzy miał ślady krwi, a broń jaką przy sobie nosił była podpowiedzią kto załatwił gości z korytarza. Uniósł ręce z nieco szyderczym uśmieszkiem, odpowiadając na hasło. Po związaniu siwej kobiety, nadał wiadomość do swoich, podchodząc do Leonela i wyciągając do niego dłoń obkutą w rękawiczkę.
— De Niro. — przedstawił się — Na cześć aktora z XXI wieku, podobno go przypominam.
Był tym, który żałował utraconego punktu. Drzwi nie chciały puścić. Próbowali obaj, aż w końcu nowy kolega dał znak, aby Rios się odsunął. Pogładził zmodyfikowanego obrzyna z autentyczną czułością i wycelował w zamek.
Leonel nie uzyskał odpowiedzi od Carey, krótkofalówka wydawała z siebie jedynie trzaski.
— Będę tuż z tyłu. — rzucił De Niro, zerkając jeszcze na związaną kobietę. Pozostawała nieprzytomna. — Centrala, idziemy po Dahlię. Mam tu nieprzytomną babkę od tych pojebańców. Wnioskuję za ewakuacją za piętnaście minut.

Następne pomieszczenie było dobrze oświetlone, lecz tak samo zaniedbane jak inne. Widać było jednak próbę przystosowania zdewastowanych wnętrz. Leonel miał przed sobą długi korytarz, na którego końcu znajdowały się kolejne drzwi. Nie było problemu z ich otwarciem. Stanął oko w oko z postawnym blondynem w rzeźniczym fartuchu, który taszczył pod pachą skrzynkę od komputera. Miał sekundę na reakcję.
Pomieszczenie było kwadratowe i zostało specjalnie wykafelkowane oraz przystosowane do zbliżonych warunków panujących w rzeźni. Każdy z sześciu odpływów był czerwony od krwi. W powietrzu unosił się okropny smród krwi, potu i ludzkich odchodów. Po prawej stronie stał rząd klatek. Wszystkie były puste, w przeciwieństwie do pojemników z których wystawały ludzkie kończyny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t568-dahlia-carey#12183
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 40 lat
Ekwipunek podręczny: rewolwer energetyczny, pacyfikator, nóż, telefon, zapalniczka, papierosy, dokumenty

Pisanie Re: Farmville i okolice, luty 2226  ♦ Yesterday at 18:07;

Spojrzał krytycznym wzrokiem na De Niro. Może faktycznie.
- Rios - uścisnął mu rękę, choć wiedział dobrze, że to nie czas na uprzejmości. Skinął głową na słowa, że będzie z tyłu i ruszył przed siebie, jednym uchem wychwytując słowa mężczyzny. Pojebańcy byli dobrym określeniem, o czym tylko utwierdził się, kiedy przeszli korytarzem do końca. Drzwi stanęły przed nim otworem, a wielki bydlak zagrodził mu drogę. Był chyba nie mniej zaskoczony niż Leonel. Strzelił mu w udo, licząc, że go to chociaż na chwilę unieszkodliwi. Pilnował, żeby nie wyciągnął broni, a jeśli by próbował, to Rios starał mu się ją wytrącić z ręki. Gdzie do cholery była Carey? Smród w tym pomieszczeniu był nie do zniesienia, ale to dopiero widok kończyn wystających ponad krawędzie pojemników przyprawił go o mdłości. Przełknął ciężko ślinę, wciąż celując w blondyna, gdyby ten postanowił być bardziej żywotny niż wyglądał.
- Carey, zgłoś się - powiedział do krótkofalówki raz jeszcze. Wytężył słuch. Zawsze istniała szansa, że nawet jeśli Dahlia nie odpowie, to Rios usłyszy gdzieś w pobliżu charakterystyczny trzask. O ile Carey istotnie gdzieś w pobliżu była.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t123-leonel-rios#346
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 36
Ekwipunek podręczny: pistolet, pałka teleskopowa, kamizelka kuloodporna, kabura, krótkofalówka, telefon

Pisanie Re: Farmville i okolice, luty 2226  ♦ Yesterday at 18:32;

Blondyn wrzasnął, upuszczając elektronikę. Oczywiście, że próbował sięgnąć po broń. Leonel ją wytrącił czym naraził się na wściekłe spojrzenie. De Niro zaklął, bardziej z powodu tego co zobaczył niż na widok leżącego. Sam zastrzelił rannego, spluwając na niego siarczyście. Nie przejął się tym, że zrosił siebie i Riosa resztkami rzeźnika. Przykucnął przy obudowie komputera, starając się wyjąć dyski. Dahlia uparcie milczała. W eterze panowała cisza. Nie tylko Leonel starał się ją wywołać.
Z pomieszczenia z klatkami prowadziły dwie drogi. Gdy obaj mężczyźni mieli podjąć jakże męską decyzję, które wybiorą, usłyszeli wystrzały.
— Tędy! — rzucił krótko brunet i ruszył biegiem.
Znaleźli się na podwyższonej platformie z której roztaczał się widok na salę operacyjną. Rios właśnie patrzył na miejsce w którym Summer McDonald wyzionęła ducha ze swojego ciała. Teraz mieli jak na dłoni skośnookiego Tanga mężczyznę z dziwnymi toporkami w rękach i Dahlię, której towarzyszyła staruszka.
Zarówno De Niro, jak i Rios mieli czysty strzał.

— Pan Rios? — przygarbiona staruszka ubrana była w szpitalna koszulę, trzymała się kurczowo Dahlii, nie bacząc, że brudzi się jej krwią. Kobiecina wyglądała na zaniedbaną, ciało nosiło liczne siniaki, a oczy zaszkliły od łez na wudok znajomej twarzy. — Pan Rios.
— Jest już pani bezpieczna, musimy iść.
— Wysadzamy za pięć minut. — De Niro pochylił się w stronę Dahlii, zerkając kontrolnie na jej rękę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t568-dahlia-carey#12183
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 40 lat
Ekwipunek podręczny: rewolwer energetyczny, pacyfikator, nóż, telefon, zapalniczka, papierosy, dokumenty

Pisanie Re: Farmville i okolice, luty 2226  ♦ Yesterday at 18:50;

Rios zaczął się mimowolnie zastanawiać, jak słono przyjdzie mu zapłacić za strzały, które padły w ciągu ostatniej doby. Szybko jednak przestał. Rzeźnik padł, zastrzelony przez De Niro, a oni musieli znaleźć Carey. Ruszył za brunetem biegiem, nawet się nie oglądając, ciesząc się, że smród zostawili za plecami. To, co zobaczył w następnym pomieszczeniu, spodobało mu się jeszcze mniej. Sala operacyjna. Co tu się odpierdalało? Nie zdążył bliżej tego kontemplować, bo w oczy rzucił mu się napastnik; nie wyglądał jakby prowadził towarzyską pogawędkę z Dahlią i staruszką, którą dostrzegł tuż obok. Wiedział, że może zapłacić za to pracą, ale zadziałał instynktownie... Strzelił. Skośny padł.
Przyglądał się tej kobiecie nie mając pojęcia, skąd może go znać. Uznał, że to majaki, być może usłyszała od Carey jego nazwisko. Znów, nie było czasu żeby się nad tym zastanawiać.
- Tak, to ja - uśmiechnął się wątle. Pobieżnie przyjrzał się, czy Dahlia jest cała, coraz mniej wierząc w to, że bierze udział w tym całym szaleństwie. Starsza kobieta nie wyglądała, jakby była w stanie gdziekolwiek iść, więc wziął ją na ręce. Była tak zmizerniała, że praktycznie nie odczuł jej ciężaru. - Nikogo więcej tu nie ma? Jak to wysadzamy? A dowody? - Zmarszczył brwi, ale po zdawkowym wyjaśnieniu, nikt nie kwapił się do dalszej rozmowy. Co z McDonald? Ruszyli do wyjścia, a towarzyszył im głównie pośpiech.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t123-leonel-rios#346
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 36
Ekwipunek podręczny: pistolet, pałka teleskopowa, kamizelka kuloodporna, kabura, krótkofalówka, telefon

Pisanie Re: Farmville i okolice, luty 2226  ♦ Yesterday at 23:37;

Pytania się nawarstwiały. Dahlia pokręciła głową i obiecała, że porozmawiają o tym później. Spoglądała na staruszkę, zastanawiając się co tu robiła. Kto poważył się na porwanie kogoś, kto tak naprawdę był bezużyteczny? Kobiecina w ramionach Leonela płakała, a drobne, nadszarpnięte zębem czasu ciało drżało. Pośpiesznie przemierzali korytarze, dołączając do pozostałej trójki mężczyzn. Stamtąd już wszystko potoczyło się szybko. Przesiadka z aut do następnych, nowe twarze, nowe miejsce. Nie było zbyt wiele czasu na rozmowy, wyjaśnianie. Leonel musiał zadowolić się obietnicą Carey i wierzyć, że ta dotrzyma słowa. Staruszka trafiła pod opiekę grupy (Rios otrzymał informacje, że do szpitala) wraz z Dahlią, której należało zszyć rękę. Biurowiec nie eksplodował jak mógłby się tego spodziewać, gdy odjeżdżali nadal stał, a dookoła błyskały niebiesko-czerwone światła policyjnych wozów. Spostrzegawcze oko Leonela wyłapało wypakowane torby i skrzynki. Kolejny powód do pytań i świetna okazja do wypicia niejednego drinka.
Następnego dnia, został odwieziony pod same drzwi swojego domu przez nowego kolegę, młodego De Niro.

z.t x 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t568-dahlia-carey#12183
Sponsored content
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Farmville i okolice, luty 2226  ♦ ;

Powrót do góry Go down

Farmville i okolice, luty 2226

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Similar topics

-
» Okolice wybiegu pandy wielkiej
» Luty miesiącem zmian

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Witaj w Rode! :: FABUŁA :: RESZTA ŚWIATA-