Share|

Nowy Jork, luty

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
AutorWiadomość
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Nowy Jork, luty  ♦ Pią Sie 03 2018, 21:40;




Posiadłość Warlegganów


Czekała. Siedząc w swoim gabinecie, Olympia Warleggan spokojnie przesuwała palcem po tablecie, studiując finanse swojej fundacji. Zdawało się, że nic nie zaburza jej myśli i pracy, chociaż za drzwiami przestronnego pokoju, od rana wszyscy pracowali na wysokich obrotach. Zapowiedziana wizyta syna marnotrawnego ucieszyła nie tylko Apollinę. Służba, od lat związana z całą rodziną, dzisiejszy dzień traktowała niczym najwybitniejsze wydarzenie. Wyznaczone zadania były wykonywane bez ociągania i szemrania. Wszyscy chcieli, żeby wszystko było idealne. Wszyscy, oprócz Olympi, która wiedziała, że nic już nigdy nie będzie idealne. Mimo wszystko zostawiając córce pole do popisu, wolała czas oczekiwania przeznaczyć na pracę. Ponad pół roku temu wypatrywała za synem i to wystarczyło. Nie zamierzała tracić więcej drogocennego czasu.
Od pracy oderwał ją dźwięk i obraz, pojawiający się na ekranie komputera, stojącego tuż obok, na szklanym biurku. Kobieta odłożyła tablet i spojrzała na samochód przejeżdżający przez bramę. Obserwowała jak sunie po podjeździe i zatrzymuje się przed drzwiami frontowymi. Uniosła dłoń i jednym dotknięciem ekranu, przełączyła widok na kamerę w holu, gdzie Pola już sama otwierała drzwi, by powitać brata.
Olympia wyszła z gabinetu na końcu korytarza, gdy jej córka wypuszczała Artemisa z objęć. Jasna sukienka tuż nad kolano, nadawała twarzy świeży blask. Chyba, że to szereg zabiegów pielęgnacyjnych. Z daleka spojrzała na syna i ruszyła do salonu, znajdującego się naprzeciw gabinetu. Artemis musiał sam pofatygować się do surowej matki, przysiadającej na kanapie. Na stoliku już czekała zastawa z gorącą herbatą. W taki mróz należało napić się czegoś dobrego i rozgrzewającego.
- Niebywałe. - Wypowiedziała, gdy tylko Artemis znalazł się w salonie. Jej mąż mógł od ręki wybaczyć synowi, dlatego na niej spoczywało jego skarcenie. Olympia sięgnęła po delikatny imbryczek i nalała herbaty do dwóch filiżanek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis, portfel

Pisanie Re: Nowy Jork, luty  ♦ Sob Sie 04 2018, 13:44;

Home. Sweet home. Mijając dobrze sobie znane lokacje, czuł się coraz bardziej podenerwowany. Wziął w pracy kilka dni wolnego na wszelki wypadek. Apollina uspokajała i zachęcała do wizyty, mówiąc o tym jak bardzo jest mile widziany, że złość matce przeszła i w obliczu choroby ojca wszystko zostanie mu wybaczone. Uwierzył w to, albo po prostu chciał aby tak było. Liczył na pomoc siostry w ugłaskiwaniu matki, zawsze się lepiej dogadywały. Jemu pozostawał ojciec. Ubrał się na tę okazję elegancko, chcąc przypodobać się wygórowanym wymaganiom swojej rodzicielki. Wjechał przez bramę, zastanawiając się czy spotka znajome twarze. Pana Bruniego, ogrodnika lub Ursulę, służącą, która ukradkiem dawała mu łakocie gdy miał szlaban. Zanim wyszedł z auta to przesiedział w nim pięć minut.
W końcu mógł wpaść w ramiona utęsknionej siostry. Napotkał spojrzenie matki, która ostentacyjnie się z nim nie powitała i zniknęła w jednym z wielu pokoi. Uśmiechnął się do Apolliny i ruszył na spotkanie ze swoim przeznaczeniem.
— Witaj Mamo. — przywitał się. Zasiadł na przeciw niej i przez głowę mu przeszło, że w normalnych domach rodzina wpada sobie w ramiona. W obecnej sytuacji czuł się jak potencjalny partner biznesowy, a nie syn. Przyjrzał się Olympii. Posiadała unikatowe wyczucie w poprawianiu swojej urody. Wyglądała pięknie i młodo, jak na swój wiek.
— Jak się czuje Ojciec? — patrzył jak kobieta nalewa herbaty. Wieki temu pił herbatę z filiżanki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Nowy Jork, luty  ♦ Sob Sie 04 2018, 20:33;

Apollina mogła być pomocna jako łącznik między matką bratem, jednak tu na miejscu, Artemis musiał radzić sobie sam. Nie mógł bez końca opierać się na dyplomacji swojej siostry, starającej się ściągnąć brata do domu. Z ojcem nie miała wielkiego problemu, nad matką pracowała cały czas. Olympia kochała syna, jednak z doświadczenia wiedziała, że jej rola nie polegała na głaskaniu po głowie. Tym bardziej nie po wydarzeniach, przynoszących wstyd całej rodzinie. Po ucieczce Artemisa, to ona musiała się tłumaczyć i naprawiać błąd pierworodnego. Ten chyba nie zdawał sobie sprawy ile wysiłku ją to kosztowało.
- Chyba nie chcesz mi powiedzieć, że zdążyłeś zapomnieć drogi do szpitala i jeszcze nie odwiedziłeś własnego ojca? - Olympia posłodziła swoją herbatę i złapała za spodeczek. Prostując się, uniosła filiżankę i spojrzała na syna. Zmężniał, policzki mu się zaokrągliły i trochę bardziej przypominał swojego ojca za młodu. Chociaż przydałaby mu się zmiana garderoby. Matka krytycznie spojrzała na to w co był ubrany, ale postanowiła nie komentować. Napiła się herbaty i lekko odgarnęła włosy, między którymi błysnął diamentowy kolczyk.
- Tak jak zapomniałeś, jak powinno przywitać się własną matkę. Boisz się do mnie podejść? - Olympia uśmiechnęła się rozbawiona, spoglądając na własnego syna. Przez głowę jej przeszło, że Artemis zachowuje się jak jeden z jej partnerów biznesowych. Zabawne, nie wiedzieli jak bardzo podobni do siebie byli. Najpewniej w tym tkwił szczegół ich trudnej relacji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis, portfel

Pisanie Re: Nowy Jork, luty  ♦ Sob Sie 04 2018, 21:27;

Olympia Warleggan potrafiła budzić lęk. Wystarczyło spojrzenie lub słowo, tym drugim raniła sprawniej od zadania ciosu innym narzędziem. Nie czuł się swobodnie w jej towarzystwie. Przez pobyt w Rode znacznie się rozluźnił, czego zbierał teraz żniwa. Gdyby matka odwiedziła go w mieszkaniu, doznałaby większego załamania od Apolliny. A może o tym rozmawiały? Opowiedziała jej w jakich warunkach mieszka, jak okropne jest Rode?
— Chciałem najpierw przyjechać tutaj. — odpowiedział odwracając wzrok, gdy tak go lustrowała. Może nie miał na sobie ubrania znanych marek, to nie wyglądał tak źle! Również upił łyk herbaty, ostawiając filiżankę za głośno na spodek. Zarumienił się na uwagę o braku przywitania. Nie lubił, gdy wbijała takie szpilki. Tworzyła bariery, aby potem wytykać rzeczone błędy. Przeczuwał, że gdyby do niej podszedł i chciał ucałować policzek to równie dobrze mógłby całować zimny marmur.
— Gdy to wytknęłaś, to tym bardziej. — mruknął. Jeśli oczekiwałaby, że wstanie i do niej podejdzie to by to zrobił. Nieco sztywno, ale jednak!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Nowy Jork, luty  ♦ Nie Sie 05 2018, 16:50;

Uśmiechnęła się pobłażliwie, jak to tylko matki potrafią. Oczywiście, że chciał przyjechać najpierw tutaj. Olympia mogłaby pomyśleć, że z tęsknoty za nią. Dobrze, że była świadoma kogo Artemis kochał bardziej. O ile w ogóle darzył matkę jakimś uczuciem. Poza strachem oczywiście.
Gdy syn błądził gdzieś spojrzeniem, Olympia nie spuszczała z niego oka. Popijała herbatkę spokojnie, ciekawa reakcji syna. Już swoje oczekiwania wyrażając, nic więcej czynić nie zamierzała. Nie poruszyła się, żeby zachęcić Artemisa do podejścia i ucałowania jej policzka.
- Pomyślałby kto, że tak bardzo liczysz się z moim słowem. - Uśmiechnęła się, jakby w ogóle nie strofowała syna. Oczywiście nawiązywała do nieposzanowania jej decyzji w przypadku narzeczonej, którą mu wybrała. No ale przecież nie będzie się powtarzać i wracać do zeszłorocznego cyrku. Słyszała o nowym.
- Na długo przyjechałeś? - Zapytała niewinnie, ale konkretnie. Nie ona miała podjąć decyzję o powrocie Artemisa. Według słów Poli, był mile widziany w domu. Mógł wrócić, bo wszyscy tego pragnęli. Olympia również, ale chciała usłyszeć, że jej syn jest do tego chętny. I jak bardzo jest chętny, bo od tego zależała dalsza część rozmowy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis, portfel

Pisanie Re: Nowy Jork, luty  ♦ Nie Sie 05 2018, 17:17;

Ucałował chłodny, wypomadkowany policzek rodzicielki. Nadal używała tych samych perfum. Wrócił na swoje miejsce z nietęgą miną, odchrząkując. Wszystko byłoby o wiele łatwiejsze, gdyby potrafiła zachować się tak jak Pan Warleggan.
Gdy Artemis miał siedem lat i chciał wziąć udział w męskim spotkaniu, ten się zgodził pod warunkiem, że wypali cygaro. Rzygał po tym trzy dni, a o spotkaniach już nie myślał.
Wargi blondyna wykrzywiły się w uśmiechu na kolejną, wbijaną szpilę. Zdawał sobie sprawę, że Olympia dopiero zaczynała się rozkręcać.
— Wziąłem urlop na kilka dni. — odpowiedział, sięgając po filiżankę. Jeszcze dwa łyki i herbaty nie będzie. Zatęsknił za swoim ogromnym kubkiem. — Przepraszam, że zszargałem dobre imię rodziny. — zdecydował się ułatwić im to obojgu. Odstawił naczynie na stolik, który mógłby wyżywić nie jedne domostwo na kilka miesięcy. Patrzył na nią, aby nie myślała, że się boi. Hehe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Nowy Jork, luty  ♦ Nie Sie 05 2018, 17:48;

Nadstawiła policzek, gdy syn znalazł się tuż obok. Przecież nie była najgorszą jędzą! Uśmiechnęła się, będąc prawie usatysfakcjonowana. Ale dla Artemis był to tylko jeden stopień na schodach, prowadzących do odzyskania miejsca obok matki. Niestety, może ojciec będzie mógł go wspierać jeszcze tylko przez krótki okres. Olympii zależało na powrocie syna. Ale na jej warunkach.
- Apollina będzie zachwycona. - Stwierdziła pewną oczywistość. Nie spodziewała się, że jej pierworodny wykaże inicjatywą a przeprosiny nie będą wymuszone naciskami z jej strony. Przynajmniej te w tym momencie. Bo na Artemisa czekała cała lista nazwisk, którym jeszcze nie zadośćuczynił po swojej ucieczce.
- Przeprosiny przyjęte. - Odpowiedziała i odstawiła filiżankę na stół. Podniosła się i zrobiła parę kroków, ale nie dlatego, by zakończyć rozmowę i wyjść. Ruchem głowy zaprosiła syna do podejścia do białego regału. Otworzyła szafkę i wyciągnęła z niej szkatułkę, którą postawiła na półce.
- Nanna Charisse zwróciła pierścionek, który jej podarowałeś. Kazałam jej. - Dopowiedziała lekko, bo pierścionek nie był pierwszym lepszym i Olympia nie pozwoliłaby, żeby pozostał w nieodpowiednich rękach. A takimi były te, które Artemis odrzucił. Kobieta otworzyła szkatułkę i wystawiła rodzinną pamiątkę na światło dnia oraz oczy syna.
- Twoja siostra bardzo się starała, żeby odnaleźć twoje nowe miejsce zamieszkania i ściągnąć cię do domu. Mam nadzieję, ze doceniasz jej wysiłek. - Powiedziała, dając do zrozumienia, by jej nie zawiódł. Przynajmniej Poli. - Słyszałam, że z kimś się związałeś. Z chęcią poznam kobietę z którą postanowiłeś zamieszkać. Skoro już do nas wracasz, mam nadzieję, że ten pierścionek nie będzie chowany w zamknięciu. - Nadzieje Olimpii były zwykle wymaganiami, ubranymi w ładne słowa. Artemis doskonale wiedział, że właśnie został mu postawiony warunek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis, portfel

Pisanie Re: Nowy Jork, luty  ♦ Nie Sie 05 2018, 18:35;

Zaskoczyła go tak szybkim przyjęciem przeprosin. Niemniej nie zamierzał protestować. Wstał bez ociągania się i zaraz pożałował. Nie przypuszczał, że tak szybko zejdą do tematu małżeństwa. Nanna Charisse ciążyła mu na sumieniu jak głaz. Powinien był być bardziej stanowczym w kwestii przymusowych zaręczyn. Skończyłoby się to lepiej od ucieczki sprzed ołtarza.
— Doceniam starania Poli. Tak jak jej długi język. — westchnął. Mogła oszczędzić matce informacji o Pameli. Jak miał wytłumaczyć, że wspólne mieszkanie wcale nie oznacza zmiany stanu cywilnego? I dlaczego u licha, nic się nie zmieniło w tym aspekcie? Za ładnymi słowami Olympii kryło się jasne przesłanie, przez które poczuł znajomy ucisk w żołądku.
— To skomplikowana sprawa. — burknął pod nosem — Dlaczego tak na to naciskasz?
Powinien się ugryźć w język. Przeniósł wzrok ze szkatułki na idealną twarz matki. Ona mogła brać ślub w ciemno, on wręcz bał się związania z kimś na całe życie tylko dlatego, że tak trzeba. Ustatkować się, założyć rodzinę...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Nowy Jork, luty  ♦ Nie Sie 05 2018, 19:44;

Znowu spojrzała na syna karcąco. Nie miał prawa nikomu nic zarzucać, bo sam jeszcze ze swoich win się nie wykupił. A Apollina jak przystało na rozsądniejszą z dwójki rodzeństwa, naprawiała błędy brata, na nic się nie skarżąc. Olympia zamierza o tym przypomnieć synowi w odpowiednim czasie.
Burknięć nie znosiła i gdyby Warleggan był młodszy, znowu wytargałaby go za ucho. Teraz tylko głośno zamknęła szkatułkę i uniosła ją w stronę mężczyzny.
- Nie prowokuj mnie, Artemisie. - Powiedziała surowo - Wyraziłam swoje nadzieje a ty je przemyśl i obierz właściwą drogę. - Czekała aż syn odbierze od niej niewielką szkatułkę, patrząc na niego z wyrazem twarzy pt. Nie dyskutuj ze mną. Gdy w końcu to zrobił, uśmiechnęła się i uniosła dłoń do policzka syna. Przesunęła opuszkami palców po zaroście i pokręciła głową.
- Ogól się i zmień garderobę przed obiadem. Potem we trójkę pojedziemy do ojca. - Oczywiście, że we trójkę. Olympia chciała, żeby wszyscy widzieli jak rodzina Warlegganów ponownie staje się jednością. Na myśl o chorobie męża było jej ciężko, ale trudny okres zamierzała przejść z podniesioną głową.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis, portfel

Pisanie Re: Nowy Jork, luty  ♦ Nie Sie 05 2018, 21:06;

Pola zawsze była lepsza w byciu córką, dzieckiem. Nawet gdy mu dokuczała, matka zawsze jej wierzyła. A co to było jako jak zdzielił siostrę tabletem, hoho. Pogodził się jednak z tym, w imię zasady, że kobietom przysługują specjalne prawa. Nienawidził tych ukrytych aluzji i wciskania na siłę przekonań. Odebrał z rąk matki szkatułkę. Pamela wyszłaby z siebie na sam jej widok, a jak doszłaby do zawartości... Łatwo było sobie wyobrazić radość, piski i wrzaski. Milion planów w kilka sekund. Artemis przygryzł policzek od środka, chcąc jednak podyskutować. Nie lubił narzucanego zdania, poleceń, które dotyczyły jego samego, a zdawało się, że nie ma na nie wpływu. Artemis nie odsunął się na dotyk chłodnej dłoni matki.
— Mamo... — zaczął prosząco i nie wiedział jak skończyć. Nie chciał powtórki z rozrywki, ani ponownego odejścia z rodziny. Przede wszystkim nie chciał nad sobą miecza o wdzięcznej nazwie małżeństwo. Krytyka wyglądu i ubioru też w pewien sposób go ubodła. Lubił swój zarost, tak jak ubrania. Oddałby nerkę za normalną rozmowę z matką, taką od serca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Nowy Jork, luty  ♦ Pon Sie 06 2018, 19:15;

Przechyliła lekko głowę, patrząc na syna z oczekiwaniem na kontynuację prośby, którą nie potrafił ubrać w słowa. Dłonie przeniosła na swoje biodra i odczekała kilka sekund. Odetchnęła i pokręciła głową, starając się ze wszelkich sił, by nie potraktować Artemisa jak dziecka. Chociaż wcale jej nie ułatwiał.
- Czego ty się boisz? Powiedz mi, bo nie rozumiem skąd w tobie ta uparta niepewność. - Niech nikt nie mówi Olympii, że nie próbuje zrozumieć własnego syna. Nie ważne, że przy użycie negatywnych opinii. Psychologia pewnie ma na ten temat wiele do powiedzenia.
- Trzydzieści lat czekaliśmy z ojcem, aż postanowisz wybrać jedną z tych wszystkich kobiet, z którymi łączył cię miesiąc albo tydzień. Twój ojciec leży w szpitalu, więc przestań wreszcie kręcić nosem! - Uniosła głos, gestykulując i odsuwając się od Artemisa.
- Niech twój ojciec doczeka się jakichś zmian. - Nie ma to jak wywoływanie poczucia winy, przez wspominanie o uciekającym czasie i problemach, które przyspieszają nieuniknione.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis, portfel

Pisanie Re: Nowy Jork, luty  ♦ Pon Sie 06 2018, 20:48;

Ciężko było się uzewnętrznić przed osobą, która niczego nie rozumiała. Artemis skakał z jednego kwiatka na drugi lub zaszywał się w książkach, odraczając wszelkie zaręczyny i śluby. Nie chciał, po prostu. Przed ślubem z Nanną Charisse wymiotował aż trzykrotnie! Z nerwów i poczucia, że jest o krok od zmarnowania sobie życia. Hulał w nim jakiś niespokojny duch. Musiał mieć swobodę.
— Nie chcę się żenić. Wszystkie te kobiety są okropne, nudne, mdłe... — zaczął wyliczać. — Jak pomyślę, że miałbym z którąś spędzić kawał życia to mnie mdli! Co wam wszystkim tak zależy? Bez tego nie będę waszym synem? Czegoś mi brakuje? — Maxima powinna go w tej chwili zobaczyć. Był całkiem odmienny od tego spokojnego Artema w domu jej ojca. Również uniósł nieco głos, gdy tak wypluwał słowa w wzburzeniu.
— O tak, świetnie. Wpędzaj mnie w poczucie winy. Co jeszcze wymyślisz? Może ty potrafiłaś wyjść za tatę dla pieniędzy...! — o kilka słów za dużo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Nowy Jork, luty  ♦ Pon Sie 06 2018, 21:53;

Zmarszczyła brwi i czoło, nie wierząc w to co mówi jej syn. Jak mógł być tak zapatrzony w siebie!? Olympia starała się, żeby jej dzieci wyrosły na pewne osoby, ale nigdy nie pomyślałaby, że Artemis wyrośnie na egoistę. W dalszym ciągu nie interesował się drugą stroną modelu, tylko w kółko powtarzał Ja, ja, ja. Pani Warleggan zacisnęła usta w wąską kreskę, mierząc syna spojrzeniem.
I myśląc, że nic gorszego już nie usłyszy, srogo się pomyliła. Artemis również potrafił wbijać szpile. A Olympii momentalnie podskoczyło ciśnienie. Sprowokowana, nie pomyślała o konsekwencjach. Szybko zamachnęła się ręką i strzeliła synowi w twarz. Aż sama się zdziwiła, momentalnie robiąc krok do tyłu. Nie powinna była. Ale Artemis sam był sobie winien.
- Nie bądź bezczelny. - Powiedziała, zamiast przeprosin, które częściej padały w innych rodzinach. Odwróciła się do okna i odetchnęła głęboko, trzęsąc się z nerwów. Jak nic, skończy dzisiaj z kieliszkiem czegoś mocniejszego. - Jeśli nie szanujesz mego zdania, możesz od razu wyjechać i nigdy nie wracać. - Dodała jeszcze i odwróciła się do Artemisa plecami, żeby nie zobaczył łez żalu, wyciśniętych przez niego. Faktem było, że wyszła za Warleggana z rozsądku, ale kochała swego męża, czego Artemis w ogóle nie rozumiał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis, portfel

Pisanie Re: Nowy Jork, luty  ♦ Wto Sie 07 2018, 08:17;

Zdecydowanie o te kilka słów za dużo. Policzek zaczął palić, a zadany został z takim impetem, aż mu głowa odskoczyła. Spojrzał na matkę z mieszaniną wyrzutów i złości. Był egoistą, to prawda. Jednak to nie wzięło się z niczego. Olympia sama przyłożyła do tego rękę, wpajając mu iście snobowskie wartości. I tak jak na lekarza, potrafił być zwyczajnie empatyczny. Patrzył na matkę, gdy ta tak się teraz miotała. Miał w sobie żal, mógł się ugryźć w język ale nie kłamał. Aranżowane małżeństwa były dla niego najgorszą skamieliną jaka przetrwała do czasów obecnych.
Wymaszerował z salonu ze szkatułką, co mogło dać Olympii pewną nadzieję. Artemis minął Apollinę z pochmurną miną i skierował się do swojego dawnego pokoju, w którym zaszło niewiele zmian. Ten sam układ mebli, ten sam kolor ścian.
Z westchnięciem zapadł się w materacu. Korciło zastosować się do polecenia matki i nigdy już tu nie wracać. Czy aby jednak tego chciał? Podczas pobytu w Rode, gdy już opadła zawierucha, zaczął tęsknić za rodzicami, siostrą i dawnym życiem.
Ogolony i przebrany, zszedł na dół na obiad. Wiedział, że wszyscy będą teraz udawali wielką zgodę, a przy stole zapanuje cisza, od czasu do czasu przerywana przez pojedyncze pytania.
— Jak się powodzi fundacji, mamo? — zagadnął, sięgając po sok.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Nowy Jork, luty  ♦ Wto Sie 07 2018, 20:20;

Olympia zacisnęła usta i stała w miejscu, jeszcze chwilę po wyjściu Artemisa. Odwróciła się, gdy usłyszała Apollinę. Dając jej znać, że nic się nie stało i ma przygotować się do obiadu, znowu została sama. Kroki musiała skierować do barku w przeciwległym kącie pokoju, by jakoś złagodzić nadszarpnięte nerwy. Nie takiego finału rozmowy się spodziewała. Gdzie popełniła błąd?
Ze szklanką trunku o barwie opalizującego bursztynu, zniknęła z salonu, tak jak jej dzieci. Zamykając się w swej sypialni na całą godzinę, przetrawiała słowa syna. Liczyła, że jego bunt zniknie, gdy przypomni sobie co porzucił. Zaczynając od wyśmienitej pieczeni ich kucharki Marii.
- Ten rok zapowiada się wyjątkowo bogaty w dobroduszność mieszkańców Nowego Jorku. Ostatnia gala zaowocowała nowymi darczyńcami. - Odpowiedziała ze spokojem, jakby żadna gwałtowna rozmowa nie została przeprowadzona. Uśmiechnęła się do syna i zwróciła uwagę na mięso na swym talerzu. Apollina szybko przejęła pałeczkę, by nie nastąpiła zbyt długa cisza. Zaczęła opowiadać o szczegółach przedsięwzięcia i wspomniała o kolegach Artemisa, będących goścmi gali.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis, portfel

Pisanie Re: Nowy Jork, luty  ♦ Wto Sie 07 2018, 21:05;

W udawaniu Warlegganowie byli mistrzami. Nie zdziwiło go na powrót stoickie zachowanie matki, ani świergot Poli. wszystko dawało pozór szczęśliwej, normalnej rodziny. Wiedział jednak, że obie blondynki się na niego gniewają.
Przez chwilę, gdy tak zapatrzył się na misternie ułożone włosy siostry, pomyślał o ściąganiu gumki z jasnych włosów Max. Z chrząknięciem przerwał wspomnienie, nabijając na widelec kawałek smakowitej pieczeni. Maria była niezastąpioną pocieszycielką podniebienia Warlegganów. Artemis uwielbiał każdy smakołyk jaki wyszedł spod jej pulchnych, styranych pracą rąk.
— Chętnie wesprę datkiem. — chciał koniecznie zaznaczyć, że dla pieniędzy nie wracał. Miał, odkuł się i potrafił zarobić. Widzisz Matko? Potrafię o siebie zadbać. Odwzajemnił uśmiech Olympii i na powrót zajął się krojeniem pieczeni. Ciekawe czy Max jadła kiedykolwiek tak delikatne mięso.
— Tak? Mortimer nie jest już przewodniczącym stowarzyszenia? Nic nie słyszałem o skandalu z prostytutką. — kaszlnął, zapominając, że nie jest w swobodnym towarzystwie. — W każdym razie może to i dobrze.
Ponownie zapadła cisza.
— Czy jak zdecyduję się na ożenek to Pola nie będzie musiała wychodzić za tego nudziarza Jerry'ego? — spojrzał na Polę, a następnie na Matkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Nowy Jork, luty  ♦ Sro Sie 08 2018, 10:38;

- To bardzo miłe z twojej strony - Uśmiechnęła się nad kieliszkiem wina, wychodząc z założenia, że jej syn ma jeszcze jakieś szanse wyjść na ludzi. Skoro potrafi okazać bezinteresowną dobroczynność, może nie jest tak do końca zepsutym egoistą.
Nawet przymknęła oko na niestosowną uwagę, jaka wyrwała się z jego ust. Od razu też pomyślała, że musi sprawdzić ludzi z ostatniego otoczenia Artemisa. Nie chciała, żeby za kilka miesięcy pojawił się skandal z udziałem Artemisa. Napiła się wina i sięgnęła po sztućce, wstrzymując jednak ruchy. Apollina zmarszczyła czoło, posyłając bratu nieme ostrzeżenie i skrzyżowała spojrzenia z matką.
- Zaręczyny nie są błahostką, którą można zrywać pod byle pretekstem. Apollina sama zdecydowała o ich przyjęciu. - Najpewniej w podobny sposób co niegdyś Artemis. Po długich rozmowach z rodzicami, naciskających na ten związek, ale ostatecznie zgadzając się na propozycję. Olympia spojrzała na syna, gdy głos zabrała Pola, pragnąca sprostować opinię o swoim narzeczonym. Nie chciała, żeby jej brat był negatywnie nastawiony do swojego szwagra.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis, portfel

Pisanie Re: Nowy Jork, luty  ♦ Sro Sie 08 2018, 11:30;

Nie miał problemu ze sztućcami, ani tym aby je odłożyć i ponownie zwilżyć usta sokiem z pomarańczy. Pytał poważnie, choć forma mogła wydawać się żartobliwa. Pamiętał rozmowę z siostrą w Rode o jej narzeczonym, o tym, że wszystko było jego winą bo zwiał sprzed ołtarza. Doskonale zdawał sobie sprawę z prawdziwych uczuć Apolliny.
— Nooo, zależy jak się na to spojrzy. — powiedział patrząc na nie obie. — Pola zasługuje na kogoś kto będzie ją kochał oraz podzielał jej zainteresowania, a Ramsey odbiega od jakichkolwiek norm. Jest dziwakiem i pracoholikiem. Narobi dzieciaków, o ile, bo słyszałem, że ma pewne problemy. — przeginał, lecz za prawdę nie zamierzał przepraszać.
— Daj spokój Pola, on ci się nawet nie podoba. Garderobę masz oklejoną całkiem innym typem mężczyzn, a to chyba o czymś świadczy, nie? — nic nie robił ze spojrzeń siostry, przeniósł wzrok na matkę, podejmując sztućce. — Pola powinna związać się z jakimś Picasso, a nie bankierem czy innym nudziarzem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Nowy Jork, luty  ♦ Sro Sie 08 2018, 17:13;

Jeśli Artemis chciał, żeby Pola się na niego obraziła, to był bardzo bliski. Wtrącając się po słowach brata, zaznaczyła, że to jej sprawa oraz wybór, a Olympia udawała, że nie słyszy słów o tym co jej córka ma w garderobie. Straciła za to apetyt i ochotę na rodzinne wyjścia. Dając znać gosposi, zdecydowała o końcu obiadu i zabraniu talerzy.
- Przyjechałeś obrazić wszystkich po kolei? - Olympia dopiła wina i spojrzała na syna wyzywająco. Wcześniej zdążył niepochlebnie wypowiedzieć się o kobietach, własnej matce a teraz bawiło go ocenianie narzeczonego własnej siostry. Pani Warleggan sięgnęła po serwetkę i delikatnie przetarła usta.
- Jedź do ojca. Przynajmniej uczynisz coś dobrego dzisiejszego dnia. Mnie głowa rozbolała. - Stwierdziła i wstała od stołu, by jadalnię opuścić bez słowa. Apollina odprowadziła matkę spojrzeniem i nachyliła się nad stołem, gratulując brat rozegrania tej sprawy. Kręcąc głową, też podniosła się z miejsca i wyszła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis, portfel

Pisanie Re: Nowy Jork, luty  ♦ Sro Sie 08 2018, 19:58;

Nigdy nie doceniały starań Artemisa. Chciał wyrwać siostrę ze szponów nieudanego małżeństwa i co go za to spotykało? Mordercze spojrzenia i niewdzięczność! Zgrzyt, zgrzyt. Nie zamierzał marnować jedzenia. Tak jak myślał, ani matka, ani siostra nie chciały podjąć dyskusji i dowieść swojej racji. Pokręcił wymownie głową, nie przejmując się odsuwanymi krzesłami i wyjściem. Nie będzie mu można zarzucić w przyszłości braku inicjatywy i starań. Dojadł, dopił i pojechał odwiedzić ojca.
George Warleggan zawsze wywierał znaczący wpływ na swojego pierworodnego. Dogadywali się, wypili pierwszego drinka i wypalili pierwsze cygaro. Artem był w niego zapatrzony, pełen podziwu dla autorytetu. Może i tym razem umierający padre odniesie zwycięstwo i przekona go do posłuchania matki?
Artemis w niecałe półgodziny dotarł do szpitala, potem kolejne zajęło mu oczekiwanie, wypytanie, aż w końcu wszedł do sali. Pieniądze rodziny i w tym miejscu odcisnęły swoje piętno. Wszelka wygoda, jednoosobowy pokój i plazma wisząca na ścianie.
— Witaj tato. — powiedział z uśmiechem, zamknął za sobą drzwi i zagrzechotał paczką cukierków. — Twoje ulubione.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Nowy Jork, luty  ♦ Sro Sie 08 2018, 21:34;

George Warleggan, leżał na lekko podniesionym łóżku, odpoczywając z zamkniętymi oczami. Równie dobrze mógł spać, znudzony przeciągającym się leżeniem i oglądaniem telewizji. Nienawidził bezczynności a zmuszanie go do leżenia, było najgorszą torturą. Głowę odwrócił i otworzył oczy, gdy tylko usłyszał syna.
Przez chwilę nie wierzył, myśląc, że to kolejny sen. Ale szybko przesunął dłonią po zmęczonej twarzy i uśmiechnął się do syna. Podniósł się, trochę ciężko, ale skutecznie i wyciągnął ręce do Artemisa. W odróżnieniu od Olympii, sam garnął się do powitania i uściskania utraconego potomka.
- Synu, wróciłeś. - Powiedział ze wzruszeniem, do którego zdolny jest ojciec w przypadku kontaktu z powracającym pierworodnym. Nie było mowy o powściągliwości. George zbyt długo czekał na tę chwilę. Po długim ściskaniu Artemisa, spojrzał na drzwi.
- Sam przyszedłeś? Bardzo dobrze, nikt mi nie zabroni zjedzenia paru cukierków. - Zaśmiał się i złapał za opakowanie. Musiał się dobrać do słodyczy nim jakaś pielęgniarka przyjdzie na przeszpiegi. - Z matką i siostrą się widziałeś? - Zapytał, wrzucając cukierka do ust.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis, portfel

Pisanie Re: Nowy Jork, luty  ♦ Sro Sie 08 2018, 22:27;

Zawsze był jego wzorem. George Warleggan nie przypominał w niczym stereotypowego bankiera. Wysoki, zadbany i przystojny. Olympia zdecydowanie nie kierowała się jedynie zawartością kont bankowych w wyborze przyszłego męża.
Z tak pięknej pary nie mogły urodzić się brzydkie dzieci. Artemisa ścisnęło gdzieś w środku na widok ojca. Widać było oznaki wyczerpania, choroby. Nie miał oporów jak przy matce, aby wyściskać rodziciela. Zakręciła się w oku łezka.
— Tak, sam. Posprzeczałem się z mamą i Polą. — odpowiedział, przysiadając na krawędzi łóżka. — Ale nie to jest ważne. Jak się czujesz? Poprosiłem lekarza o twoją kartę, będę mógł na spokojnie wszystko przestudiować i znajdziemy najlepszą metodę. — mówił nakręcony. Nie dopuszczał do siebie myśli, że mógłby go stracić; pozwolić odejść. Z pewnym rozczuleniem obserwował radość z cukierków i spojrzenia w stronę drzwi. Uśmiechnął się.
Nie chciał martwić ojca kłótniami, ani tym jakie przykrości sprawił matce. Złączył dłonie i rozejrzał się po pokoju.
— Nieźle się tu urządziłeś. Prawie jak Hilton.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Nowy Jork, luty  ♦ Sro Sie 08 2018, 23:55;

Pokręcił głową nad informacją o sprzeczkach z jedynymi kobietami w ich rodzinie. Ale zagadany przez syna, nie miał na razie szans skomentować słów syna. Najpierw musiał go zapewnić, że nic mu nie jest. Nie będzie przecież stękał synowi nad uchem.
- Dobrze się czuje, dobrze. - Poklepał Artemisa po ramieniu i uśmiechnął się, jakby to była sama prawda. Nie chciał, żeby jego syn czuł się winny ani zobowiązany do spędzenia czasu u boku własnego ojca. George sięgnął po następnego cukierka, który też miał być szybko zjedzony. Pokiwał głową na zapewnienia syna. Po to w końcu wysłali go na te a nie inne studia. Roześmiał się na stwierdzenie o Hiltonie.
- Wolałbym być w domu, uwierz mi. Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej, Art. - Odpowiedział, też nie bez celu. Podsunął synowi paczkę z cukierkami i spojrzał na niego, zastanawiając się jak przejść do sedna. Westchnął głęboko. - Cieszę się, że wróciłeś. Jak ci tam było w Rode, opowiadaj. Dobrze wyglądasz. Ktoś cię tam dobrze karmi? - Uśmiechnął się szeroko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis, portfel

Pisanie Re: Nowy Jork, luty  ♦ Czw Sie 09 2018, 16:50;

Poczęstował się cukierkiem, będąc wdzięczny za nienawiązywanie do kłótni. Przynajmniej w tej chwili. Zwilżył językiem wargi i zmierzwił włosy wprawionym ruchem.
— Nie tak źle. Na początku przeżyłem niemały wstrząs kastowy, ale szybko poznałem osoby, które mogę nazwać przyjaciółmi. Podjąłem pracę w tamtejszym szpitalu jako chirurg i lekarz ogólny, wyobraź sobie, że trafiła mi się nawet pacjentka w ciąży. — uśmiechnął się, pamiętając rozmowę z przerażoną Ash Mason. — Na pewno kojarzysz Charlesa Bucketa, potrąciłem go tu, w Nowym Jorku. Mieszkałem z nim przez pierwsze kilka miesięcy, potem kupiłem własne mieszkanie... Mam psa, nazwałem go Pulpet. O, pokażę ci jego zdjęcie... — wygrzebał z kieszeni telefon. — To jest właśnie Bucket i nie pytaj czemu ma majtki na głowie, tak wygląda mój gabinet, to jest Max, tu główna i jedyna jako taka ulica w Rode... Mój gulasz... Nauczyłem się gotować. Nie tak dobrze jak Maria, ale je się ze smakiem... Hmm, tu też Max i jej trofeum... Zszywałem jej rękę... — pozwolił ojcu swobodnie przejrzeć zdjęcia w galerii. — Myślę, że wyjazd i oderwanie się od wyższych sfer dobrze mi zrobiło. — wyznał. — Nawet Jenny od Watsonów pojawiła się w Rode, ma pracę w tamtejszej fabryce. Normalnie w mieście spotkalibyśmy się za sto lat.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Nowy Jork, luty  ♦ Czw Sie 09 2018, 20:16;

Słuchał syna z uśmiechem, poniekąd będąc dumny, że Artemis sam dał sobie radę. To był niemal powrót do przeszłości i wspomnienie pradziadka Warleggana, zaczynającego od zera, by następne pokolenia mogły godnie żyć. Ale George nie chciał, żeby ktokolwiek z jego rodziny musiał przechodzić to co przodek. Nie po to pracował całe życie. Przeglądał zdjęcia i na widok Bucketa, podniósł ręce w geście Nie zamierzam pytać. Przyjrzał się mikroskopijnemu gabinetowi, młodej blondynce, ulicy w miasteczku. Dłużej zatrzymując się na tym zdjęciu, zaczął myśleć, czy nie poszerzyć swych wpływów.
- To ona to upolowała? - Zdziwił się na widok trofeum i kolejnego zdjęcia łowczyni. Pokiwał głową z uznaniem i przejrzał kilka następnych zdjęć. Oddał telefon synowi i zaczynając się męczyć pozycją jaką przybrał, położył się ponownie.
- Mała Jenny? No proszę. - Zaskoczyła go informacja o przeprowadzce panny, która w Nowym Jorku znalazłaby wspaniałą pracę. Wystarczyłoby tylko zwrócić się do odpowiednich przyjaciół przyjaciół. Poprosił Artemisa o szklankę wody, stojącej na stoliku i uśmiechnął się do niego, gdy ją wypił.
- Synu, musisz wrócić do domu. Matka i Apollina nie poradzą sobie same. Widzisz gdzie ja muszę spędzać całe dnie. Twoi przyjaciele.. Karol i Max, będą zawsze mile widziani w naszym domu. Domu, Art. Nowy Jork jest twoim domem. - Poklepał syna po ręce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis, portfel

Pisanie Re: Nowy Jork, luty  ♦ Czw Sie 09 2018, 20:55;

— Tak, jest dobra w swoim fachu. Poluje na różne zwierzęta i ma niezłego cela. — odpowiedział dumnie, uśmiechając się przy tym szerzej niż zamierzał. W końcu nie kłamał, a survivalowe umiejętności Mason robiły wrażenie. Wydawała mu się taka dzika, niemalże prehistoryczna z tym zaciętym wyrazem twarzy gdy wchodziła do lasu. Artem chętnie podał ojcu szklankę wody, lecz zaraz się zachmurzył i odwrócił wzrok. Musisz wrócić do domu.
— Matka uważa inaczej. I na pewno moi przyjaciele nie przypadliby jej do gustu. Pierwsze co to kazała mi się ogolić i zmienić ubranie, jakby noszenie czegoś poniżej tysiąca kredytów było ujmą. — odparł nieco zgryźliwie. — Chcę wrócić tato, ale po dzisiejszej wizycie w domu zdałem sobie sprawę, że wszystko wraca do punktu wyjścia - małżeństwa. — Artemis wyraźnie się skrzywił, jakby samo to słowo było gorzkie i wymagało wyplucia. — Teraz jeszcze Pola ma wyjść za jakiegoś dziwaka i nudziarza, mimo że go nie kocha. Matka mi dała warunek, możesz się domyślić jaki. Przeprowadzę się do Nowego Jorku żeby częściej się z tobą widywać, Rode jest jednak męcząco małe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Nowy Jork, luty  ♦ Pią Sie 10 2018, 00:01;

Westchnął i pokręcił głową. Znał Olympię doskonale i wiedział do czego się posunie, by postawić na swoim. Nie miał sił i możliwości, żeby przypilnować żony. Obawiając się i domyślając jakie zgrzyty zdążyły już zajść pod jego nieobecność, musiał postarać się złagodzić sytuację.
Zamknął oczy i potarł kąciki oczu. Denerwowało go, że syn nie potrafi dogadać się z matką. Chciał, żeby wreszcie nauczyli się ze sobą rozmawiać. Ale musiał żonie przyznać rację. Tylko inaczej rozwiązałby problem. Otworzył oczy, słysząc o przeprowadzce.
- Cieszę się synu. - Uśmiechnął się i znowu podniosł na łokciu. - Art, rodzina jest najważniejsza. Rozumiem, że matka bywa trudna, ale musisz ją zrozumieć. Ona pragnie tylko naszego dobra. Postaraj się z nią dogadać. Dobrze? Nie zawsze będę mógł rozwiązywać wasze spory. - Powiedział smutno i zwiesił głowę - Twoja siostra da sobie radę, to mądra kobieta a aranżowane małżeństwa nie są takie złe. Może z Nanną Charisse popełniliśmy błąd, ale Art... chciałbym jeszcze doczekać się wnuków - Uśmiechnął się i puścił synowi oczko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis, portfel

Pisanie Re: Nowy Jork, luty  ♦ Pią Sie 10 2018, 07:59;

Przypatrywał się ojcu uważnie, gdy ten opadał na łóżko i przecierał zmęczoną twarz. Przebiegła choroba odciskała na nim swoje piętno. Podkrążone oczy, więcej zmarszczek oraz to spojrzenie, które Artem tak dobrze kojarzył ze szpitalnych sal. George Warleggan znalazł się w idealnej pozycji, aby móc nalegać na zmiany w życiu syna. Kiedy indziej zezłościłoby to młodego lekarza, teraz odczuwał jedynie mieszaninę irytacji oraz niepewności.
— Mówisz to tak, jakby łatwo było cokolwiek z mamą ustalić. Nie znosi niczego, co idzie po nie jej myśli. — westchnął. Mało to razy było tak, że koniec końców trzeba było się złamać i grać pod dyktando Olympii? Nawet przy organizacji ślubu z Nanną Charisse nie miał nic do powiedzenia.
— Wiem też, że Pola jest wrażliwa i lubi bujać w obłokach. Wybraliście dla niej chyba najgorszego kandydata jaki tylko mógł być. Nie chcę żeby była nieszczęśliwa lub spotkała ją krzywda... — zasępił się patrząc na ojca. — Wnuki. Jeszcze się nimi nabawisz i będziesz miał dość. — zażartował, choć zrobiło mu się jakoś ciężko na sumieniu. Za dwa miesiące skończy trzydzieści dwa lata... Ukrócił myśli zanim te poszybowały za daleko.
— Ty i mama mieliście szczęście, nie chciałbym po prostu trafić na kobietę z którą potem przez resztę życia musiałbym się męczyć... — dodał wstając. Podszedł do okna, skrzyżował ręce na piersi. — Małżeństwo to coś... — zaczął, nie skończył dając taką możliwość padre.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Nowy Jork, luty  ♦ Pią Sie 10 2018, 10:35;

Słuchał i pozwalał wygadać się Artemisowi. Zawsze to lepiej, żeby ojciec wysłuchał frustracje własnego syna, bo przy matce kończyło się to bardzo źle. Rozumiał jego obawy i zmartwienie o siostrę. Doceniał starania ochrony Poli przed błędami i cieszyło go, że jest po jej stronie. Tak powinno być w rodzinie. Położył się znowu, patrząc jak Artemis podchodzi do okna. Złączył dłonie na piersi i pokręcił głową.
- Co nas buduje i wzmacnia. - Dokończył za syna, patrząc na jego plecy i czekając aż się odwróci - Każdy z nas potrzebuje drugiej osoby, bo nie jesteśmy stworzeni, by żyć w pojedynkę. Małżonek jest wsparciem, Art. Ja wiem, że jesteś dumny z siebie, bo udało ci się wyrwać z domu i te kilka miesięcy żyć na własny rachunek. Ja też jestem z ciebie dumny, Art. Ale nie można się odwracać od rodziny, tylko dlatego, że pojawiły się wymagania i komplikacje. - Stwierdził, ale nie chciał syna zamęczać własnymi wspomnieniami. Usilnie pragnął przemówić do rozsądku Artemisa, ale zaczynał się już męczyć.
- Matka odpuściła i zgodziła się pozostawić wybór tobie. Korzystaj z tego. Spotkaj się z dawnymi przyjaciółmi. Odnów kontakty. Ale nie zwlekaj zbyt długo. - Powiedział już ciszej, wyraźnie zmęczony. - Nie chcę żebyś się wiecznie spierał z matką.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis, portfel

Pisanie Re: Nowy Jork, luty  ♦ Pią Sie 10 2018, 11:10;

Gdyby nie szpital i choroba ojca, Artemis znacznie żywiej wypowiadałby swoje obawy. Kompletnie nie podzielał zdania co do budowania oraz wzmacniania, widząc to bardziej jako nieustanną utarczkę. Wyobrażając sobie kiedykolwiek Pamelę jako żonę, doznawał podobnego uczucia do tego, gdy człowiek wybudza się z koszmaru. Była słodką dziewczyną, ale do pewnego momentu. Potem pokazywała swoją prawdziwą naturę, a nie miał ochoty na wieczne kłótnie, pokazy zazdrości czy usilne kontrolowanie. Lubił niezależność.
— Może masz rację. — przyznał niechętnie. Spojrzał po raz ostatni przez okno i wrócił do łóżka. Zaskoczyła go wieść o decyzji matki. Na tyle, że musiał dopytać.
— To oznacza, że pozwolicie mi wybrać samemu i nie będziecie mieli nic przeciwko? — na bladym czole pojawiło się kilka zmarszczek. Wolał się upewnić, bo może się przesłyszał albo ojcu język się zaplątał. Nalał świeżej wody do kubka i podał.
— Wypij.
Też nie chciał sporów, bo jakakolwiek była Olympia to nadal była matką, którą na swój sposób kochał. Można było się jej bać lub nie lubić, ale więzy krwi stanowiły silne połączenie.
— Pozostawiając już kwestię małżeństwa i mojego powrotu, to może zorganizujemy w domu warunki, abyś mógł być tam, a nie tutaj? Brak świeżego powietrza ci nie służy. Ani brak posiłków Marii, dzisiaj zrobiła taką pieczeń, że hoho.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Nowy Jork, luty  ♦ Pią Sie 10 2018, 15:13;

Spojrzał na syna zaskoczony, że nie wiedział. Olympia miała przekazać synowi, że taka ich wola, ale najwidoczniej w przypływie złości, oboje nie doszli do porozumienia. George westchnął i złapała za kubek, podnosząc się na tyle, by wypić wodę. W gardle już mu od tego gadania wyschło.
Uśmiechnął się, słysząc propozycję pierworodnego. Pokiwał głową. Dlatego Artemis był tu mu potrzebny.
- Nie wiem czy mogę zajadać się jej pieczenią. Matka mnie przypilnuje - Zaśmiał się, ale był rad, że Artemis chce się wszystkim zająć. Opieką domową i lekarską. Oddał mu kubek i położył się. Z chęcią rozmawiałby z synem jeszcze wiele godzin, ale zmęczenie dawało się we znaki.
A jak na wezwanie, do pokoju weszła farbowana na rudo pielęgniarka, która kolorem włosów chyba chciała podkreślić swój piekielny charakter. Od razu komunikując Artemisa o późnej godzinie, zaznaczyła, że pacjent musi wypocząć i mężczyzna musi opuścić salę. Bez względu na to kim był i ile pieniędzy miał.
George jeszcze na sekundę uścisnął dłoń syna i uśmiechnął się do niego ciepło i wdzięcznie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis, portfel

Pisanie Re: Nowy Jork, luty  ♦ Pią Sie 10 2018, 15:34;

Patrzył na ojca z wyraźną troską. Według Apolliny rokowania nie były najlepsze. Nie zamierzał jednak się z tym tak łatwo godzić. Zrobi wszystko żeby George Warleggan dożył stu lat w zdrowiu. Uśmiechnął się nikle. Cóż więc za postęp. Będzie mógł sobie wybrać żonę.
— Coś na to poradzimy. — mrugnął do ojca i serdecznie go uściskał, w samą porę bo pojawiła się życzliwa pielęgniarka. — Przyjdę jutro. — obiecał na odchodne.
Zanim wrócił do domu, zajrzał do jednego ze swoich ulubionych pubu, prowadzony przez Irlandczyka z krwi i kości.
Zamówiwszy Piña coladę rozsiadł się wygodnie, aby z podwyższenia obserwować zapadający zmrok za oknami. Nowy Jork był piękną metropolią z której ciężko było zrezygnować. Tutaj się urodził i prawdopodobnie zakończy żywota.
Idąc jedną, prostą drogą z mieszkania do szpitala, odczuwał intensywną tęsknotę za zakorkowanymi przecznicami, trąbieniem niecierpliwych kierowców i spacerami po Parku Centralnym. Sącząc drinka pogrążył się w rozmyślaniu.
Późnym wieczorem powrócił do rodowej rezydencji, gdy wszyscy już spali.

| zt.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24 lata
Ekwipunek podręczny: telefon, klucze do mieszkania, pilnik, porfel, szczotka do włosów

Pisanie Re: Nowy Jork, luty  ♦ Czw Wrz 27 2018, 15:54;

| styczeń
Jak obiecała, zamierzała pomóc w przygotowaniach do ślubu. Ciąża Mason pokrzyżowała plany na przesunięcie imprezy w czasie, zatem nie mieli go zbyt wiele. Artemis umywał ręce, Diego przygotowywał opcje awaryjne, a zatem odwalanie brudnej roboty spadło na nie. Zadanie o tyle niewdzięczne, że zmuszenie Max do współpracy było karkołomne.
Dzisiejsze popołudnie zapowiadało się wyjątkowo ciekawie, ze względu na zaplanowaną przymiarkę sukni. Podest i lustra w salonie miały pomóc im ocenić i wybrać odpowiednią kreację, ale Martinez miała mieszane odczucia co do tego, ile całość potrwa, zanim Max straci cierpliwość. W krucjacie miała wspomóc je siostra Artema, ale chyba nawet one dwie to za mało na jedną Mason. Przybyła na umówioną godzinę, a służba zaprowadziła ją prosto do salonu. Przywitała się z obiema kobietami. Wyglądała znacznie lepiej, niż przez ostatnie miesiące, w końcu nie musząc usilnie maskować zmęczenia i napięcia, które odmalowywało się na jej twarzy.
- Jak się czujesz? - Zapytała łowczynię. Pytanie nie dotyczyło właściwie tylko jej zdrowia, również tego, jak czuje się przebywając na salonach. Domyślała się, że wrażenie było przytłaczające. Chcąc dotrzymać Max towarzystwa, poprosiła o bezalkoholowy koktajl i rozsiadła się na jasnej kanapie. - Nie wierzę, że dałaś się na to namówić - dodała.


Ostatnio zmieniony przez Elia Martinez dnia Wto Paź 16 2018, 19:22, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t176-elia-martinez#1007
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Nowy Jork, luty  ♦ Nie Wrz 30 2018, 18:37;

Ciągle pamiętała Kanapki Złości, jakie zostały jej przygotowane po niespodziewanych wieściach, dotyczących ciąży. Po wypadku zmuszona do pozostania w nowojorskim szpitalu, kontaktowała się z siostrą telefonicznie, nie mogąc doczekać końca problemów z nogą. Przesuwając też spotkanie z Jane Carter, trafiła pod opiekę Poli, która z ochotą podjęła wyzwanie poznania przyszłej szwagierki.
Cierpliwie znosząc jej uparty charakter, tłumaczyła go zestresowaniem i zmęczeniem. Wtajemniczona w ciąże Max, została powiernikiem tajemnicy i jeszcze bardziej zabrała się za weselne przygotowania. A Mason? Blondyna miała je już serdecznie dość. Na ramiona Poli zrzucając całą odpowiedzialność za przyszłe wesele, nie interesowała się drobiazgami i szczegółami.
Informując przyjaciół w Rode o przyszłym ślubie, ucieszyła się z wizyty i inicjatywy Elii. Zauważając zmianę w jej całej postawie, usiadła obok, ciekawa informacji. Na pytanie Martinez skrzywiła się i wzruszyła ramionami. Juz nie chciała mówić co ją do tego skłoniło, ale Elia mogła się domyślać.
- To wasze wesele zaraz po naszym? - Postanowiła zmienić temat, ale Apollina nie dała zbyt wiele czasu na ploteczki. Weszła do salonu razem z trzema kobietami, spośród których wyróżniała się jedna. Ubrana elegancko, wydawała polecenia pozostałym, ale to Pola wiodła prym.
- Moja droga, mamy coś specjalnego. Suknia Zefir, model klasyczny z odkrytymi ramionami i dekoltem serce, falbany zaczynające się od linii pod biustem, tren krótki, żeby nie odwracał uwagi od sukni... - Przedstawiała suknię, którą wydobyty z wnętrza pokrowca i pokazano siedzącym kobietom. Max skrzywiła się i pokręciła głową.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24 lata
Ekwipunek podręczny: telefon, klucze do mieszkania, pilnik, porfel, szczotka do włosów

Pisanie Re: Nowy Jork, luty  ♦ Wto Paź 02 2018, 12:36;

Normalnie pewnie uznałaby za całkiem zabawne, że wszyscy wkoło garnęli się do przygotować znacznie bardziej ochoczo, niż sama para młoda, ale w obliczu tego, że czasu było niewiele, było to raczej kłopotliwe. Lepsza jednak taka współpraca niż żadna.
- Odczekamy parę miesięcy, żeby dać ludziom szansę na obgadanie waszego - odparła, uśmiechając się figlarnie. Zaraz zresztą zmieniły temat, bo pojawiła się Pola wraz z krawcowymi. Martinez czuła, że teraz to się dopiero zacznie przedstawienie, którego za nic nie chciałaby przegapić.
Przyjrzała się zaprezentowanej kreacji krytycznym okiem. Była dość skromna, ale przypuszczała, że w przypadku Mason przesadna ekstrawagancja nie wchodzi w grę. I tak cudem było, że dała się namówić na suknię. Nie była jednak przekonana do tego modelu.
- Odcięcie pod biustem to nie jest zły pomysł, wtedy nawet jak brzuszek będzie bardziej widoczny, nic się nie stanie. Chociaż przymierz - zasugerowała, wygodniej rozsiadając się w fotelu i zakładając nogę na nogę, upiła kilka kolejnych łyków z kieliszka. - Tak a propos, wiadomo już jaki kolor będą miały suknie druhen? - Zapytała, w czasie gdy Max zakładała suknię, bądź zanim kobiety zaproponowały kolejny model.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t176-elia-martinez#1007
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Nowy Jork, luty  ♦ Nie Paź 07 2018, 16:14;

Nawet nie chciała myśleć o przymierzaniu, gotowa nawet zdać się na wybór sukni przez swoje towarzyszki. Nie obchodziło ją ile ma falbanek, jak długi będzie welon, czy może zamiast niego stanie na wianku, albo jaki kolor będzie miała. Wiadomo, że biały, ale Max mogłaby założyć nawet czarną. No tylko w różowej nie wyszłaby. A kolor skien druhen, to w ogóle była poza kręgiem zainteresowania.
Pola za to miała już kilka propozycji do wyboru, skłaniając się ku jednej konkretnej. Na razie skupiając się na sukni panny młodej, wstrzymywała z rozmową o druhnach. Ale skoro Elia zadała pytanie, Pola ochoczo pośpieszyła z odpowiedzią. Sięgnęła po jedną z przyniesionych teczek i podeszła do Martinez, żeby ją jej podać. W środku znajdowała się próbka bladoróżowego materiału.
- Postawiłam na delikatny kolor, nie chcąc żeby suknie druhen odwracały uwagę od sukni panny młodej. Myślę, że proste suknie będą idealne, ale nie zamykam się tylko na jeden fason. Dla poszczególnej druhny dobierzemy taki w którym czuje się najlepiej. Odkryte ramiona, plecy, dekolt, wszystko jest do ustalenia.
Max zerknęła na materiał, ale nawet palcem nie kiwnęła, żeby go dotknąć i przyjrzeć bliżej. Pola zaś wycofała w stronę kolejnego pokrowca i dając chwilę Elii, zaprezentowała drugą suknię. Bogato zdobioną koronką, z długimi rękawami.
- Długo jeszcze? - Max mruknęła, niecierpliwiąc się tym pokazem sukien, chociaż przed nimi było jeszcze kilka innych. Pokręciła głową na sugestię przymierzenia, twierdząc, że ta również jej się nie podoba. Apollina wydawała się cierpliwie nastawiona, nakazując przedstawienie trzeciej sukni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24 lata
Ekwipunek podręczny: telefon, klucze do mieszkania, pilnik, porfel, szczotka do włosów

Pisanie Re: Nowy Jork, luty  ♦ Pią Paź 12 2018, 09:44;

Nawet jeśli żywiła jakieś złudne nadzieje, że uda się nakłonić Max do wykrzesania z siebie choć odrobiny entuzjazmu, szybko jej przeszło. Nie sposób było pozbyć się wrażenia, że wszyscy ekscytują się weselem bardziej, niż sami zainteresowani. Pod tym kątem zdecydowanie przodowała siostra Artema, która bynajmniej niezrażona, nie wydawała się ani trochę obrażona o to, że spora część przygotowań spadła na jej głowę.
Przyjęła od Poli teczkę i powiodła palcami po materiale. Choć róż nie należał do ulubionych kolorów Elii, zdecydowanie lubującej się w mocniejszych odcieniach, idących w parze w ciemniejszą karnacją, ten konkretny wyglądał w porządku.
- Doskonale, dodatki też będą w różu? - Dopytała. Kiedy Pola udzieliła odpowiedzi, uwagę przeniosła na kolejną prezentowaną suknię, która przypadła jej do gustu znacznie bardziej. Miała jednak wrażenie, ze Mason oceni ją jako zbyt wystawną i dużo się nie pomyliła, bo już po chwili Max kategorycznie odmówiła przymierzania.
Trzecia suknia wydawała się znacznie prostsza w kroju, niż pozostałe dwie. Również odcinana pod biustem, z gładkiego materiału, niezbyt obfita w zdobienia i nie utrudniająca zanadto ruchów.
- O, ta by do ciebie pasowała - ożywiła się. - Przymierzamy - tym razem nie czekała, aż Mason się zlituje, tylko pociągnęła ją za rękę, choćby miała ją w kieckę wcisnąć siłą. Łowczyni marudziła i wywracała oczami, ale niezrażone w końcu doprowadziły do przymiarki. Max prezentowała się elegancko jak nigdy, choć do sukni zdecydowanie nie pasowała niezadowolona mina.
- I co powiesz? - Zwróciła się uśmiechnięta szeroko do blondynki. - Do tego można by dobrać jakiś strojniejszy, długi welon - zastanowiła się na głos, odzywając do Poli. Westchnęła, patrząc na łowczynię i poprawiając rąbek sukni.
Ku ogromnemu niezadowoleniu Maximy, przymiarki trwały jeszcze dobre dwie godziny. Końcowy efekt chyba również zadowolił wszystkich bardziej od samej panny młodej, chociaż Martinez mogłaby przysiąc, że mimo wszystko nieznacznie się uśmiechała. Ciężko stwierdzić, czy z powodu sukni czy tego, że przymiarki w końcu dobiegły końca.

z/t x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t176-elia-martinez#1007
Sponsored content
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Nowy Jork, luty  ♦ ;

Powrót do góry Go down

Nowy Jork, luty

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 1 z 1

Similar topics

-
» Gothic "Nowy Początek"
» Appalachy, stan Nowy York.
» Luty miesiącem zmian
» Nowy pan - nowy koszmar

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Witaj w Rode! :: FABUŁA :: RESZTA ŚWIATA-