Share|

Mieszkanie Evandry

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
AutorWiadomość
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 35 lat
Ekwipunek podręczny: klucze, portfel, scyzoryk, smartfon, notes, ołówek, szminka, papierosy, zapalniczka

Pisanie Mieszkanie Evandry  ♦ Czw Sie 02 2018, 17:09;




Mieszkanie nr 2

Niewielkie, skromnie umeblowane lokum, nawiązujące do minimalistycznego stylu. Króluje biel, czerń i czerwień. Mieszkanie składa się z aneksu kuchennego połączonego z salonem, małej sypialni, łazienki oraz wąskiego przedpokoju. Niewiele tu roślin, za to wszędzie piętrzy się sporo książek. Nie zdążyła jeszcze na dobre się rozgościć, wobec czego ściany i półki straszą jeszcze pustkami. Mimo to panuje tu żołnierski porządek; perfekcjonizm lokatorki wali po oczach.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t520-evandra-price#10953
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 35 lat
Ekwipunek podręczny: Papierosy, pudełko zapałek, notatnik z ołówkiem, klucze

Pisanie Re: Mieszkanie Evandry  ♦ Pią Sie 03 2018, 09:12;

|| Luty

Do Evandry sprowadzały go wyrzuty sumienia. Pamiętając zbyt dobrze ich ostatnie spotkanie, odnosił wrażenie, że zachował się nieodpowiednio i w jakiś sposób ją uraził. Oczywiście ze względu na okoliczności oraz sam fakt bycia miłą, nie okazała mu tego wprost. Scott jednak swoje wiedział. Męczyło go to jak zgaga lub inna złośliwa czkawka.
Najpierw chciał to załatwić SMS-em, potem rozmową telefoniczną, aż w końcu pomyślał o odwiedzeniu Evandry w jej nowym mieszkaniu. Nie został zaproszony na parapetówkę lub takowa się nie odbyła. Po tej decyzji, należało podjąć kolejną - nie wypadało iść z pustymi rękoma. Skoro miał przeprosić, to może jakieś kwiaty? W lutym było o to ciężko.
Butelka wina? Ryzykowne. To nie miała być przecież randka. Robiąc co sobotnie porządki, odnalazł pudło z książkami.
Cennymi jak na obecne czasy, a które kiedyś zalegały na półkach i koszach jako mało wartościowe. Dopiero gdy e-booki stały się powszechne, zaczynano rozglądać się za papierem tworząc tym samym produkt luksusowy.
Przejrzał zawartość kartonu i postanowił, że da Evandrze możliwość wybrania czegoś dla siebie. Jak nic nie znajdzie, to książki się odda do biblioteki. Miał do przepracowania dzisiaj jedynie trzy godziny lekcyjne, Lizzy bawiła się w przedszkolu, co głównie przesądziło o godzinie, którą wybrał na odwiedziny. Można rzec - pora obiadowa. Prawdopodobnie podświadomie liczył na coś dobrego do zjedzenia. Wdrapał się na piętro na którym mieszkała Price.
Najpierw zapukał. Potem drugi raz. Zadzwonił. I zaczął się cieszyć, że nikogo nie ma w domu. Gotów zrobić krok w tył i odejść. Z kartonu wystawała roślinka o pięknym kwiecie. Pojechał po nią aż do Filadelfii, gdzie zabrał Jenny i Lizzy na zakupy, a raczej one jego. Samopoczucie u Scotta się poprawiło. Być może potrzebował więcej czasu na to, co innym zajmuje o połowę mniej. Randall był ubrany w ciemny granatowy płaszcz, ten sam w którym widziała go na mieście. Na ramionach i szaliku roztapiały się płatki śniegu. Ciemne włosy pod wpływem wilgoci zaczęły się lekko skręcać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t342-scott-randall#5232
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 35 lat
Ekwipunek podręczny: klucze, portfel, scyzoryk, smartfon, notes, ołówek, szminka, papierosy, zapalniczka

Pisanie Re: Mieszkanie Evandry  ♦ Pią Sie 03 2018, 12:39;

    | luty

Prawdę mówiąc Evandra nie wracała w myślach do tamtego spotkania jako do wydarzenia, które w jakikolwiek sposób ją uraziło. Była dziennikarką, a to wiązało się z tym, że niejednokrotnie była traktowana miliard razy gorzej; uodporniło ją to zatem na takie czy inne zachowania, które być może spotkałyby się z małą przychylnością osób postronnych. Co prawda tym razem było inaczej; Scott nie był jakimś tam obcym człowiekiem, który był niechętny wywiadom, ale Price zwaliła to na karb żałoby i wyrzutów sumienia. Nie miała wszak podstaw by sądzić, że z Randallem może być aż tak źle.
Nie zdążyła jeszcze wyprawić żadnej parapetówki. Poza okolicznościowymi spotkaniami z dawnymi znajomymi, jakoś nie ciągnęło jej jeszcze do dzikich tłumów. Przyjechała tu by się wyciszyć, a zatem właśnie to robiła, skupiając się na pracy nad książką. A mimo to informacja o śmierci Penny wciąż ją niepokoiła. Próbowała znaleźć więcej informacji na ten temat, ale z czasem zaczęła się czuć, jakby robiąc to bez wiedzy i zgody Scotta, robiła coś złego. I gdyby chodziło o obcych ludzi, nie miałaby pewnie skrupułów, ale w tym wypadku zdawała sobie sprawę z własnej subiektywności.
Nie spodziewała się dzisiaj gości, zatem pukanie do drzwi niejako wybiło ją z rytmu wstukiwania tekstu w klawiaturę komputera. Pogoda nie zachęcała do spacerów, za to czyniła siedzenie w domu przyjemnym. Jakoś tak przytulnie było zwinąć się pod kocem z kubkiem herbaty i skupić się na zapisywaniu kolejnych stron. Dzwonek do drzwi zmusił ją jednak, by wyściubić nos z kokonu i sprawdzić, kogo do niej sprowadza. Zdziwiła się niezmiernie, widząc na progu Randalla, co zresztą w dość oczywisty sposób odmalowało się na jej twarzy. Ubrana w żółty sweter i jeansy, z naprędce związanymi, jasnymi włosami, w niczym nie przypominała telewizyjnej wersji siebie, ale jeśli coś mogła powiedzieć o swoim powrocie do Rode, było to na pewno to, że cieszyło ją iż mogła odpocząć od nieskazitelnego wyglądu dwadzieścia cztery godziny na dobę. Jeśli Scott liczył na obiad, to nie przeliczył się. Do jego nozdrzy mógł dolecieć smakowity zapach, kiedy drzwi stanęły otworem.
Scott — odzyskała rezon i uśmiechnęła się szeroko, ogarniając wzrokiem sylwetkę dawnego znajomego, nieco dłużej zatrzymując je na kartonie i jego zawartości, nie kryjąc nawet umiarkowanej ciekawości. — Wchodź do środka, pewnie ci ciężko. Liz wyrzuciła cię z domu i szukasz zastępczego kąta? — Zapytała żartobliwie, robiąc mu miejsce tak, żeby zmieścił się razem z pudłem w wąskim przedpokoju. — Pomóc ci z tym? — Zaoferowała wskazując ręką na pakunek i zamykając drzwi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t520-evandra-price#10953
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 35 lat
Ekwipunek podręczny: Papierosy, pudełko zapałek, notatnik z ołówkiem, klucze

Pisanie Re: Mieszkanie Evandry  ♦ Pią Sie 03 2018, 14:22;

Usprawiedliwiał się już przed samym sobą, że nikogo nie ma w domu, a próbował więc... A niech to.   - pomyślał słysząc chrobot przekręcanego zamka i zaraz za nim dźwięczny głos Evandry. Odwrócił się i się uśmiechnął, już bez tej goryczy jaka w ostatnim czasie była dla niego charakterystyczna.
— Hej, masz mnie. Lizzy zdecydowała, że muszę się usamodzielnić i poszukać własnego kąta. — przytaknął z udawanym przejęciem — Znajdzie się u ciebie jakaś kanapa?
Siostrzenica pomimo młodego wieku, wykazywała zapędy, które w przyszłości mogły sprawić iż wyrośnie na silną, charyzmatyczną Elizabeth Randall. Szczęśliwie dla Scotta, uwielbiała go i nie pozwoliłaby na taką wyprowadzkową samowolkę. W końcu kto będzie robił z nią kleksy na brystolu, albo piekł korzenne ciasteczka? Oczywiście, że tylko ujek Scott. Przed wejściem do mieszkania otrzepał i wytarł buty. Pamiętał o przesadnej sympatii właścicielki do porządku.
— Och, możesz wziąć kwiatka. Wiem, że lubisz cięte ale nie dałbym rady czekać do wiosny z przeprosinami. — odpowiedział obniżając pudło na tyle, aby Evandra mogła swobodnie wyjąć kwiatka w doniczce, o charakterystycznym i niecodziennym wyglądzie.
— Nie byłem dla ciebie zbyt miły podczas naszego ostatniego spotkania. — Randall nigdy nie miał problemu z wyrażaniem siebie lub mówieniem wprost czego chce, oczekuje od innych. Mógłby w tej chwili kluczyć, rumienić się i dukać p-r-z-e-p-r-a-s-z-a-m. Chciał mieć jednak jasną sytuację.
— Robiłem porządki i znalazłem pudło starych książek. U mnie już nie ma dla nich miejsca, więc pomyślałem, że przydadzą ci się na nowym mieszkaniu. Wiesz, zapełnić puste przestrzenie... — sprawnie zdjął buty i najpewniej podążył za Evandrą, nadal w płaszczu.
— Co tak ładnie pachnie? — zagadnął z zainteresowaniem. Sam gotował bardzo dobrze, interesował się tym i lubił kucharzyć dla kogoś. Zarówno Jenny jak i Lizzy przybrały nieco na wadze odkąd zamieszkali razem i żyli na obiadkach Randalla.


Ostatnio zmieniony przez Scott Randall dnia Pon Sie 06 2018, 11:26, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t342-scott-randall#5232
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 35 lat
Ekwipunek podręczny: klucze, portfel, scyzoryk, smartfon, notes, ołówek, szminka, papierosy, zapalniczka

Pisanie Re: Mieszkanie Evandry  ♦ Pon Sie 06 2018, 11:11;

Tym razem zamierzała postępować z Randallem ostrożnie. Musiała sobie uświadomić, że naciskanie na ludzi o ile na polu zawodowym jak najbardziej się sprawdza, tak w kontaktach międzyludzkich niekoniecznie. Czasem wydawało jej się, że musi się tego nauczyć na nowo. Po latach, gdy istniała dla niej tylko praca i teraz już były mąż, niewielu przyjaciół jej zostało. Lepiej jednak uświadomić sobie to późno niż później.
— To chyba będzie oszustwo — roześmiała się. Bardzo chciała zobaczyć się z Liz, jednocześnie jak dotąd nie miała odwagi. Zupełnie jakby mała miała jej przypomnieć utraconą przedwcześnie przyjaciółkę, a z pewnością tak właśnie mogło się okazać. Nagła myśl o Penny nie zakłóciła jednak jej dobrego humoru. Nie zamierzała poruszać tego tematu nie chcąc, by Scott znów się nachmurzył. — Co u niej? Dokazuje? — Dopytała.
— Dziękuję, jest piękny. Mam nadzieję, że nie uśmiercę go zbyt szybko — odparła, zabierając donicę z egzotycznie wyglądającym kwiatem. Postawiła go w centrum salonu, na przeszklonym blacie stołu i sprawdziła od razu, czy aby nie należałoby go podlać. Rękę do roślin miała niestety marną. Za punkt honoru postawiła sobie jednak pozostawić kwiat przy życiu, skoro był to prezent.
— Nie przejmuj się tym Scott, nie powinnam była tak naciskać. Czasem zapominam, że nie jestem w pracy — machnęła niedbale ręką, odrzucając kosmyki zebrane w koński ogon na plecy. Naprawdę nie sądziła, by przeprosiny były konieczne, ale wizyta sama w sobie ją zdecydowanie ucieszyła. Jej uśmiech poszerzył się jeszcze bardziej na wieść o papierowych skarbach, które Randall zgromadził. Być może (a nawet na pewno!) Eva należała do staroświeckich osób, którym dotyk papieru zdecydowanie rekompensował dotykowe wyświetlacze. Dlatego też łakomie zerknęła na pudło.
— A to ci dopiero — mruknęła, przyklękając przy pakunku, kiedy tylko znalazł się na ziemi. Przesuwała opuszkami palców po grzbietach książek z zachwytem, na chwilę znajdując się w hermetycznym świecie papierowych uniwersów. Dopiero następne pytanie wyrwało ją z zamyślenia i wyprostowała się, otrzepując dłonie. — Nic specjalnego, lasagne. Rozgość się — odparła szybko, przestawiając karton pod ścianę. — Zostaniesz na obiedzie? — Dopytała, ale ton miała co najmniej taki jakby sugerowała, że nie przyjmuje odmowy. Nawet jeśli Scott nienawidzi włoskiej kuchni. Zniknęła na chwilę w aneksie, by wyciągnąć dodatkowe nakrycie i przygotować na blacie. — Wina? — Zapytała po chwili, podnosząc na niego bystry, błękitny wzrok.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t520-evandra-price#10953
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 35 lat
Ekwipunek podręczny: Papierosy, pudełko zapałek, notatnik z ołówkiem, klucze

Pisanie Re: Mieszkanie Evandry  ♦ Pon Sie 06 2018, 18:44;

Evandra będzie musiała się wykazać kobiecą intuicją i dziennikarskim zmysłem. Wiedziała już, że o pewne rzeczy lepiej nie pytać wprost. Scott prezentował się lepiej niż przed kilkoma tygodniami, lecz równie dobrze temat Penny mógł sprowadzić zimnego, gburowatego Randalla, który trzaśnie drzwiami i już nigdy więcej nie przyjdzie, posądzając Evandrę o jednostronne zainteresowanie.
— Od razu oszustwo, tymczasowe rozwiązanie. — odpowiedział — Lizzy? Nie jest źle. Na początku miałem w głowie same czarne scenariusze i rozważałem nawet oddać ją wujowi pod opiekę. Żyłaby na poziomie, dbano by o nią... Teraz jednak nie oddałbym jej za żadne skarby. — uśmiechnął się, a gdy to robił, jego niebieskawe oczy nabierały ciepłego wyrazu. — Zapisałem ją do przedszkola. Nie sprawia większych problemów. Potrafi być marudna i nieźle dać w kość, ale wystarczy ją przegonić po domu, aby ostatecznie padła i mieć chwilę spokoju. Zawsze myślałem, że dzieci to brzydko pachnący, głośny problem. Miło jest się pozytywnie rozczarować.— nie krył zachwytu nad siostrzenicą. Sam nigdy nie rozważał ojcostwa, pomimo iż Penelope twierdziła, że jest idealnym materiałem zarówno na męża jak i ojca. Mało który mężczyzna był tak opiekuńczy jak Scott. O ile wcześniej obierze się go z ironii i cynizmu. Cieszyła go reakcja na roślinę, której niedostatek można było dostrzec gołym okiem. Nie uważał się za ogrodnika, lecz matka zaszczepiła w nim potrzebę otaczania się żywą zielenią. Możliwe więc, że Evandra otrzyma jeszcze nie jednego kwiatka do swojej kolekcji, a Scott pretekst, żeby wpadać częściej.
Uwagę o nieprzejmowaniu się skomentował jedynie uśmiechem. I tak będzie się przejmował, dlatego ważne było "wybaczenie". Wiedział, że Evandra należy do tych osób, które są miłe, czasem może nawet za bardzo.
— Jest tu sporo klasyki, trochę fantastyki. Chyba nawet jakieś komiksy. Dziadkowie z rodzicami przykładali dużą wagę do książek. — o tym pewnie pamiętała, poznawszy w latach młodości państwa Randall. — Chętnie. Miałem dzisiaj słabe śniadanie. — makaronowi z roztopionym serem nigdy nie odmówi. Zdjął płaszcz i zawiesił go przy drzwiach na haczyku. Bystry wzrok Evandry mógł wyłapać cień przebiegający po twarzy Scotta, gdy zapytała o wino. W jego spojrzeniu odbiła się chęć, lecz słowa temu zaprzeczyły.
— Poproszę herbatę. Robiłaś lasagne sama czy z gotowców?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t342-scott-randall#5232
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 35 lat
Ekwipunek podręczny: klucze, portfel, scyzoryk, smartfon, notes, ołówek, szminka, papierosy, zapalniczka

Pisanie Re: Mieszkanie Evandry  ♦ Czw Sie 09 2018, 10:41;

Właśnie dzięki wyczuciu, tudzież zwykłej przyzwoitości całkowicie postanowiła pomijać temat Penny, nawet jeżeli wciąż miała go żywo w pamięci. Ciężko było określić, czy kiedykolwiek nadejdzie moment, w którym poruszenie tej kwestii nie będzie wywoływać zalewu niechcianych emocji. Nie zamierzała jednak na razie sprawdzać, czy po tych kilku tygodniach już tak jest. Zbyt ucieszyła ją wizyta Scotta, by tak po prostu ją zniweczyć, zwłaszcza, że zdawała sobie sprawę ze specyfiki Randalla.
— Jestem przekonana, że nawet gdybyś chciał, to nie pozwoliłaby się oddać. Dzieciaki szybko się przywiązują — odparła lekko, uśmiechając się na słowa mężczyzny. Gołym okiem widać było, ile Liz dla niego znaczy i Evę na jakimś poziomie z pewnością cieszyło to, że dziewczynka ma dobrą opiekę, na którą zasługuje. W dalszym ciągu chciała ją również poznać i liczyła, że nadarzy się ku temu okazja w niedalekiej przyszłości. — Chyba trochę ci zazdroszczę, wiesz? — Zapytała retorycznie, choć wzrok utkwiła w trzymanej w dłoni książce wyjętej z pudełka. — Praca była dla mnie zawsze najważniejsza, a teraz spójrz tylko. Nie będzie mi miał kto podać szklanki wody na starość — parsknęła, zbywając wszczęty temat śmiechem, jakby wręcz żałowała, że w ogóle wyraziła podobną myśl na głos. W końcu czemu miałoby to Randalla obchodzić? Nie mogła jednak powstrzymać się przed podobnymi skojarzeniami. Okazyjnie zagarniały ją ze sobą, zostawiając jedynie niesmak. Tak skupiała się na pracy, że zabrakło czasu na macierzyństwo. Ta bliżej niesprecyzowana tęsknota jeszcze do niej nie do końca docierała, ale miała niemiłe wrażenie, że pewnego dnia się w końcu pojawi. Jeśli zatem jakikolwiek żal mógł ją ogarnąć, bardzo wprawnie go ukryła.
Evandra istotnie należała do osób być może nadmiernie uprzejmych, niemniej mógł być pewny, że gdyby czuła się urażona jego zachowaniem, to z pewnością dałaby mu to odczuć. Nie miała w zwyczaju naciskać na osoby, któe jasno dawały do zrozumienia, że nie życzą sobie jej towarzystwa, chyba, że z jakiegoś powodu dotyczyło to kwestii zawodowych: wówczas mogła drążyć temat ile tylko się dało. Tym razem jednak tak nie było.
— Imponująca kolekcja. Zawsze wam jej trochę zazdrościłam, moja matka gromadziła tylko jakieś prawnicze woluminy. Dzięki, Scott. Przydadzą się — podniosła na niego bystre spojrzenie i zatrzymała na chwilę na jego, by w końcu je odwrócić i skierować kroki do aneksu, gdzie postawiła wodę na herbatę. Krzątając się i szykując kubek, odpowiedziała:
— Sama. W gotowcach jest teraz tyle chemii, że mam wrażenie że w nocy zaczynam świecić. Niestety ciężko teraz o świeże pomidory i musiałam sobie pomóc takimi z puszki, ale myślę, że nie wyszło najgorzej — potarła nos, zalewając naczynie wrzątkiem i stawiając przed Randallem, jeśli ten postanowił usiąść. Uprzątnęła ze stołu w salonie laptop i odrzuciła koc na bok. — Co tam słychać w wielkim świecie? Młodzież w szkole dokazuje? — Zagaiła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t520-evandra-price#10953
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 35 lat
Ekwipunek podręczny: Papierosy, pudełko zapałek, notatnik z ołówkiem, klucze

Pisanie Re: Mieszkanie Evandry  ♦ Pon Sie 13 2018, 08:28;

Spojrzał na nią z mieszaniną rozbawienia i powagi. Często zapominał, że są rówieśnikami (była starsza jedynie o osiem miesięcy!). Nie uważał się za starego, a tym bardziej jej. Poza tym z tego co mu mówiła Penny to Evandra była mężatką, czy szczęśliwą to kwestia sporna, niestety (albo stety) Randallówna nie wdawała się z bratem w szczegóły. Czasami głośno wypowiadała na głos żale, że on i Evandra tworzyliby ładną parę. Jesteście tacy podobni! - mówiła i snuła wizje ich artystycznego mieszkania-studia. Scott wtedy parskał i prychał, pamiętając, że najlepiej nie wdawać się z Penny w dyskusje.
— Mówisz tak, jakbyś miała 100 lat Eve. Nie jesteśmy dziadkami więc to chyba jedynie kwestia przekonania męża? — o rozwodzie nie słyszał i dopiero teraz zdał sobie sprawę, że do Rode nie przyjechał Pan Mąż. Wystrój mieszkania również nie wskazywał ani na mieszkające tu dwie osoby, ani na miejsce w którym chce się "założyć" rodzinę.
Evandra mogła bardziej odczytać to z jego spojrzenia niż zadanego pytania, bo ostatecznie nie palnął "A gdzie zgubiłaś faceta?". Mruknął coś o umyciu rąk i zniknął w łazience, przekonując się na własne oczy o braku męskiego przybornika. Wróciwszy zasiadł do stołu, dziękując za herbatę. Zarejestrował koc i laptop kątem oka, może szukał jakichś oznak depresji i rozpaczy? Byłoby to ironiczne.
— Suszone pomidory świetnie się sprawdzają do lasagne. — odchrząknął przenosząc wzrok na blondynkę. Zamierzał zapytać o coś niewygodnego i chyba to wyczuła, bo zdążyła go uprzedzić. — Dzieciaki jak to dzieciaki. Jedne się uczą, inne wręcz przeciwnie. Od września jednak nastąpiła poprawa, mała bo mała, ale odczuwam satysfakcje. Nawet nie jestem tak okropnym nauczycielem jak można by przypuszczać. — Penny nazwałaby to ręką do dzieci, on wolał zostać przy sprycie i systemie kar oraz nagród.
— Wszystko w porządku? I nie chodzi mi o teraz. — zapytał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t342-scott-randall#5232
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 35 lat
Ekwipunek podręczny: klucze, portfel, scyzoryk, smartfon, notes, ołówek, szminka, papierosy, zapalniczka

Pisanie Re: Mieszkanie Evandry  ♦ Yesterday at 20:05;

Jej również Penny nie oszczędziła podchodów swatki, niemniej sama nie dostrzegała podobieństw między sobą a Randallem. Lubili sobie dogryzać, owszem, czasem porozmawiać o wspólnych zainteresowaniach, czy wymienić się kilkoma szkicami. Nigdy jednak nie brała słów Penny na poważnie, zbywając je śmiechem. Poza tym była młoda i głupia, a głowa mimowolnie obracała jej się raczej za niepokornymi myśliwymi.
— Musiałabym go najpierw mieć — parsknęła śmiechem, a jeśli Scott był uważny, to mógł usłyszeć w nim nieco nerwową nutę. Zawsze tak idealnie opanowana, gdy tylko wypływał temat jej sromotnej porażki, zaczynała zachowywać się nienaturalnie. W tej chwili zaczęła się bez większego powodu krzątać po kuchni, byle tylko zająć czymś ręce. Odetchnęła z ulgą, kiedy wyszedł na chwilę do łazienki i przejechała dłońmi po twarzy, po czym splotła palce na karku i odetchnęła głęboko, przymykając oczy. Z niecierpliwością czekała na moment, w którym ten temat przestanie wywoływać w niej tyle emocji. Przyjechała do Rode, by od tego uciec, a wciąż nie potrafiła skonfrontować się z prawdą.
— Spróbuję następnym razem, ale jak będzie niesmacznie, to cię znajdę — z ulgą przyjęła zmianę tematu i to na lasagne postanowiła się skupić. Wyjęła naczynie żaroodporne z piekarnika przez rękawicę kuchenną i postawiła na grubej, drewnianej desce, słuchając w międzyczasie Scotta uważnie. Podniosła na niego w końcu roześmiany wzrok.
— Skąd pomysł, że miałbyś być okropnym nauczycielem? — Zapytała, odkładając rękawicę i łapiąc się pod boki. — Zawsze miałeś podejście do dzieci i sporo cierpliwości. Chyba że ta cierpliwość nie odnosi się do dzieci. Nigdy nie zapomnę jak śmiałeś się ze mnie, że wolę malować portrety, bo nie mam cierpliwości bawić się w drobienie liści na drzewach w pejzażach — roześmiała się na to wspomnienie, stawiając naczynie z parującym i pachnącym smakowicie daniem na stole. Nie tym w salonie; stolik kawowy był zbyt niski, by dało się tam komfortowo zjeść. Rozłożyła naczynia i układała sztućce, kiedy zamarła na jego pytanie. Tylko przez chwilę dała po sobie poznać, że coś jest nie tak, zaraz powrócił uśmiech.
— To aż tak widać? — Zapytała retorycznie. — Bywało lepiej, jeśli mam być szczera. Rozwód dał mi w kość, ale to przecież nie koniec świata. Cieszę się, że miałam okazję tu wrócić — wzruszyła lekko ramionami i westchnęła, po czym gestem przywołała Randalla do stołu. — Na pewno nie chcesz wina? — Zapytała raz jeszcze, wyciągając jeden, smukły kieliszek. Nie mogła wiedzieć, jak bardzo igra właśnie z ogniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t520-evandra-price#10953
Sponsored content
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Mieszkanie Evandry  ♦ ;

Powrót do góry Go down

Mieszkanie Evandry

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 1 z 1

Similar topics

-
» Mieszkanie
» Mieszkanie Emmy
» Stare Opuszczone Mieszkanie
» Letnie Mieszkanie Heisenberga
» Biuro i mieszkanie Gwen

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Witaj w Rode! :: FABUŁA :: Rode :: Dzielnice mieszkalne-