Share|

Mieszkanie Evandry

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
AutorWiadomość
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 35 lat
Ekwipunek podręczny: klucze, portfel, scyzoryk, smartfon, notes, ołówek, szminka, papierosy, zapalniczka

Pisanie Mieszkanie Evandry  ♦ Czw Sie 02 2018, 17:09;




Mieszkanie nr 2

Niewielkie, skromnie umeblowane lokum, nawiązujące do minimalistycznego stylu. Króluje biel, czerń i czerwień. Mieszkanie składa się z aneksu kuchennego połączonego z salonem, małej sypialni, łazienki oraz wąskiego przedpokoju. Niewiele tu roślin, za to wszędzie piętrzy się sporo książek. Nie zdążyła jeszcze na dobre się rozgościć, wobec czego ściany i półki straszą jeszcze pustkami. Mimo to panuje tu żołnierski porządek; perfekcjonizm lokatorki wali po oczach.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t520-evandra-price#10953
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 35 lat
Ekwipunek podręczny: Papierosy, pudełko zapałek, notatnik z ołówkiem, klucze

Pisanie Re: Mieszkanie Evandry  ♦ Pią Sie 03 2018, 09:12;

|| Luty

Do Evandry sprowadzały go wyrzuty sumienia. Pamiętając zbyt dobrze ich ostatnie spotkanie, odnosił wrażenie, że zachował się nieodpowiednio i w jakiś sposób ją uraził. Oczywiście ze względu na okoliczności oraz sam fakt bycia miłą, nie okazała mu tego wprost. Scott jednak swoje wiedział. Męczyło go to jak zgaga lub inna złośliwa czkawka.
Najpierw chciał to załatwić SMS-em, potem rozmową telefoniczną, aż w końcu pomyślał o odwiedzeniu Evandry w jej nowym mieszkaniu. Nie został zaproszony na parapetówkę lub takowa się nie odbyła. Po tej decyzji, należało podjąć kolejną - nie wypadało iść z pustymi rękoma. Skoro miał przeprosić, to może jakieś kwiaty? W lutym było o to ciężko.
Butelka wina? Ryzykowne. To nie miała być przecież randka. Robiąc co sobotnie porządki, odnalazł pudło z książkami.
Cennymi jak na obecne czasy, a które kiedyś zalegały na półkach i koszach jako mało wartościowe. Dopiero gdy e-booki stały się powszechne, zaczynano rozglądać się za papierem tworząc tym samym produkt luksusowy.
Przejrzał zawartość kartonu i postanowił, że da Evandrze możliwość wybrania czegoś dla siebie. Jak nic nie znajdzie, to książki się odda do biblioteki. Miał do przepracowania dzisiaj jedynie trzy godziny lekcyjne, Lizzy bawiła się w przedszkolu, co głównie przesądziło o godzinie, którą wybrał na odwiedziny. Można rzec - pora obiadowa. Prawdopodobnie podświadomie liczył na coś dobrego do zjedzenia. Wdrapał się na piętro na którym mieszkała Price.
Najpierw zapukał. Potem drugi raz. Zadzwonił. I zaczął się cieszyć, że nikogo nie ma w domu. Gotów zrobić krok w tył i odejść. Z kartonu wystawała roślinka o pięknym kwiecie. Pojechał po nią aż do Filadelfii, gdzie zabrał Jenny i Lizzy na zakupy, a raczej one jego. Samopoczucie u Scotta się poprawiło. Być może potrzebował więcej czasu na to, co innym zajmuje o połowę mniej. Randall był ubrany w ciemny granatowy płaszcz, ten sam w którym widziała go na mieście. Na ramionach i szaliku roztapiały się płatki śniegu. Ciemne włosy pod wpływem wilgoci zaczęły się lekko skręcać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t342-scott-randall#5232
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 35 lat
Ekwipunek podręczny: klucze, portfel, scyzoryk, smartfon, notes, ołówek, szminka, papierosy, zapalniczka

Pisanie Re: Mieszkanie Evandry  ♦ Pią Sie 03 2018, 12:39;

    | luty

Prawdę mówiąc Evandra nie wracała w myślach do tamtego spotkania jako do wydarzenia, które w jakikolwiek sposób ją uraziło. Była dziennikarką, a to wiązało się z tym, że niejednokrotnie była traktowana miliard razy gorzej; uodporniło ją to zatem na takie czy inne zachowania, które być może spotkałyby się z małą przychylnością osób postronnych. Co prawda tym razem było inaczej; Scott nie był jakimś tam obcym człowiekiem, który był niechętny wywiadom, ale Price zwaliła to na karb żałoby i wyrzutów sumienia. Nie miała wszak podstaw by sądzić, że z Randallem może być aż tak źle.
Nie zdążyła jeszcze wyprawić żadnej parapetówki. Poza okolicznościowymi spotkaniami z dawnymi znajomymi, jakoś nie ciągnęło jej jeszcze do dzikich tłumów. Przyjechała tu by się wyciszyć, a zatem właśnie to robiła, skupiając się na pracy nad książką. A mimo to informacja o śmierci Penny wciąż ją niepokoiła. Próbowała znaleźć więcej informacji na ten temat, ale z czasem zaczęła się czuć, jakby robiąc to bez wiedzy i zgody Scotta, robiła coś złego. I gdyby chodziło o obcych ludzi, nie miałaby pewnie skrupułów, ale w tym wypadku zdawała sobie sprawę z własnej subiektywności.
Nie spodziewała się dzisiaj gości, zatem pukanie do drzwi niejako wybiło ją z rytmu wstukiwania tekstu w klawiaturę komputera. Pogoda nie zachęcała do spacerów, za to czyniła siedzenie w domu przyjemnym. Jakoś tak przytulnie było zwinąć się pod kocem z kubkiem herbaty i skupić się na zapisywaniu kolejnych stron. Dzwonek do drzwi zmusił ją jednak, by wyściubić nos z kokonu i sprawdzić, kogo do niej sprowadza. Zdziwiła się niezmiernie, widząc na progu Randalla, co zresztą w dość oczywisty sposób odmalowało się na jej twarzy. Ubrana w żółty sweter i jeansy, z naprędce związanymi, jasnymi włosami, w niczym nie przypominała telewizyjnej wersji siebie, ale jeśli coś mogła powiedzieć o swoim powrocie do Rode, było to na pewno to, że cieszyło ją iż mogła odpocząć od nieskazitelnego wyglądu dwadzieścia cztery godziny na dobę. Jeśli Scott liczył na obiad, to nie przeliczył się. Do jego nozdrzy mógł dolecieć smakowity zapach, kiedy drzwi stanęły otworem.
Scott — odzyskała rezon i uśmiechnęła się szeroko, ogarniając wzrokiem sylwetkę dawnego znajomego, nieco dłużej zatrzymując je na kartonie i jego zawartości, nie kryjąc nawet umiarkowanej ciekawości. — Wchodź do środka, pewnie ci ciężko. Liz wyrzuciła cię z domu i szukasz zastępczego kąta? — Zapytała żartobliwie, robiąc mu miejsce tak, żeby zmieścił się razem z pudłem w wąskim przedpokoju. — Pomóc ci z tym? — Zaoferowała wskazując ręką na pakunek i zamykając drzwi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t520-evandra-price#10953
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 35 lat
Ekwipunek podręczny: Papierosy, pudełko zapałek, notatnik z ołówkiem, klucze

Pisanie Re: Mieszkanie Evandry  ♦ Pią Sie 03 2018, 14:22;

Usprawiedliwiał się już przed samym sobą, że nikogo nie ma w domu, a próbował więc... A niech to.   - pomyślał słysząc chrobot przekręcanego zamka i zaraz za nim dźwięczny głos Evandry. Odwrócił się i się uśmiechnął, już bez tej goryczy jaka w ostatnim czasie była dla niego charakterystyczna.
— Hej, masz mnie. Lizzy zdecydowała, że muszę się usamodzielnić i poszukać własnego kąta. — przytaknął z udawanym przejęciem — Znajdzie się u ciebie jakaś kanapa?
Siostrzenica pomimo młodego wieku, wykazywała zapędy, które w przyszłości mogły sprawić iż wyrośnie na silną, charyzmatyczną Elizabeth Randall. Szczęśliwie dla Scotta, uwielbiała go i nie pozwoliłaby na taką wyprowadzkową samowolkę. W końcu kto będzie robił z nią kleksy na brystolu, albo piekł korzenne ciasteczka? Oczywiście, że tylko ujek Scott. Przed wejściem do mieszkania otrzepał i wytarł buty. Pamiętał o przesadnej sympatii właścicielki do porządku.
— Och, możesz wziąć kwiatka. Wiem, że lubisz cięte ale nie dałbym rady czekać do wiosny z przeprosinami. — odpowiedział obniżając pudło na tyle, aby Evandra mogła swobodnie wyjąć kwiatka w doniczce, o charakterystycznym i niecodziennym wyglądzie.
— Nie byłem dla ciebie zbyt miły podczas naszego ostatniego spotkania. — Randall nigdy nie miał problemu z wyrażaniem siebie lub mówieniem wprost czego chce, oczekuje od innych. Mógłby w tej chwili kluczyć, rumienić się i dukać p-r-z-e-p-r-a-s-z-a-m. Chciał mieć jednak jasną sytuację.
— Robiłem porządki i znalazłem pudło starych książek. U mnie już nie ma dla nich miejsca, więc pomyślałem, że przydadzą ci się na nowym mieszkaniu. Wiesz, zapełnić puste przestrzenie... — sprawnie zdjął buty i najpewniej podążył za Evandrą, nadal w płaszczu.
— Co tak ładnie pachnie? — zagadnął z zainteresowaniem. Sam gotował bardzo dobrze, interesował się tym i lubił kucharzyć dla kogoś. Zarówno Jenny jak i Lizzy przybrały nieco na wadze odkąd zamieszkali razem i żyli na obiadkach Randalla.


Ostatnio zmieniony przez Scott Randall dnia Pon Sie 06 2018, 11:26, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t342-scott-randall#5232
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 35 lat
Ekwipunek podręczny: klucze, portfel, scyzoryk, smartfon, notes, ołówek, szminka, papierosy, zapalniczka

Pisanie Re: Mieszkanie Evandry  ♦ Pon Sie 06 2018, 11:11;

Tym razem zamierzała postępować z Randallem ostrożnie. Musiała sobie uświadomić, że naciskanie na ludzi o ile na polu zawodowym jak najbardziej się sprawdza, tak w kontaktach międzyludzkich niekoniecznie. Czasem wydawało jej się, że musi się tego nauczyć na nowo. Po latach, gdy istniała dla niej tylko praca i teraz już były mąż, niewielu przyjaciół jej zostało. Lepiej jednak uświadomić sobie to późno niż później.
— To chyba będzie oszustwo — roześmiała się. Bardzo chciała zobaczyć się z Liz, jednocześnie jak dotąd nie miała odwagi. Zupełnie jakby mała miała jej przypomnieć utraconą przedwcześnie przyjaciółkę, a z pewnością tak właśnie mogło się okazać. Nagła myśl o Penny nie zakłóciła jednak jej dobrego humoru. Nie zamierzała poruszać tego tematu nie chcąc, by Scott znów się nachmurzył. — Co u niej? Dokazuje? — Dopytała.
— Dziękuję, jest piękny. Mam nadzieję, że nie uśmiercę go zbyt szybko — odparła, zabierając donicę z egzotycznie wyglądającym kwiatem. Postawiła go w centrum salonu, na przeszklonym blacie stołu i sprawdziła od razu, czy aby nie należałoby go podlać. Rękę do roślin miała niestety marną. Za punkt honoru postawiła sobie jednak pozostawić kwiat przy życiu, skoro był to prezent.
— Nie przejmuj się tym Scott, nie powinnam była tak naciskać. Czasem zapominam, że nie jestem w pracy — machnęła niedbale ręką, odrzucając kosmyki zebrane w koński ogon na plecy. Naprawdę nie sądziła, by przeprosiny były konieczne, ale wizyta sama w sobie ją zdecydowanie ucieszyła. Jej uśmiech poszerzył się jeszcze bardziej na wieść o papierowych skarbach, które Randall zgromadził. Być może (a nawet na pewno!) Eva należała do staroświeckich osób, którym dotyk papieru zdecydowanie rekompensował dotykowe wyświetlacze. Dlatego też łakomie zerknęła na pudło.
— A to ci dopiero — mruknęła, przyklękając przy pakunku, kiedy tylko znalazł się na ziemi. Przesuwała opuszkami palców po grzbietach książek z zachwytem, na chwilę znajdując się w hermetycznym świecie papierowych uniwersów. Dopiero następne pytanie wyrwało ją z zamyślenia i wyprostowała się, otrzepując dłonie. — Nic specjalnego, lasagne. Rozgość się — odparła szybko, przestawiając karton pod ścianę. — Zostaniesz na obiedzie? — Dopytała, ale ton miała co najmniej taki jakby sugerowała, że nie przyjmuje odmowy. Nawet jeśli Scott nienawidzi włoskiej kuchni. Zniknęła na chwilę w aneksie, by wyciągnąć dodatkowe nakrycie i przygotować na blacie. — Wina? — Zapytała po chwili, podnosząc na niego bystry, błękitny wzrok.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t520-evandra-price#10953
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 35 lat
Ekwipunek podręczny: Papierosy, pudełko zapałek, notatnik z ołówkiem, klucze

Pisanie Re: Mieszkanie Evandry  ♦ Pon Sie 06 2018, 18:44;

Evandra będzie musiała się wykazać kobiecą intuicją i dziennikarskim zmysłem. Wiedziała już, że o pewne rzeczy lepiej nie pytać wprost. Scott prezentował się lepiej niż przed kilkoma tygodniami, lecz równie dobrze temat Penny mógł sprowadzić zimnego, gburowatego Randalla, który trzaśnie drzwiami i już nigdy więcej nie przyjdzie, posądzając Evandrę o jednostronne zainteresowanie.
— Od razu oszustwo, tymczasowe rozwiązanie. — odpowiedział — Lizzy? Nie jest źle. Na początku miałem w głowie same czarne scenariusze i rozważałem nawet oddać ją wujowi pod opiekę. Żyłaby na poziomie, dbano by o nią... Teraz jednak nie oddałbym jej za żadne skarby. — uśmiechnął się, a gdy to robił, jego niebieskawe oczy nabierały ciepłego wyrazu. — Zapisałem ją do przedszkola. Nie sprawia większych problemów. Potrafi być marudna i nieźle dać w kość, ale wystarczy ją przegonić po domu, aby ostatecznie padła i mieć chwilę spokoju. Zawsze myślałem, że dzieci to brzydko pachnący, głośny problem. Miło jest się pozytywnie rozczarować.— nie krył zachwytu nad siostrzenicą. Sam nigdy nie rozważał ojcostwa, pomimo iż Penelope twierdziła, że jest idealnym materiałem zarówno na męża jak i ojca. Mało który mężczyzna był tak opiekuńczy jak Scott. O ile wcześniej obierze się go z ironii i cynizmu. Cieszyła go reakcja na roślinę, której niedostatek można było dostrzec gołym okiem. Nie uważał się za ogrodnika, lecz matka zaszczepiła w nim potrzebę otaczania się żywą zielenią. Możliwe więc, że Evandra otrzyma jeszcze nie jednego kwiatka do swojej kolekcji, a Scott pretekst, żeby wpadać częściej.
Uwagę o nieprzejmowaniu się skomentował jedynie uśmiechem. I tak będzie się przejmował, dlatego ważne było "wybaczenie". Wiedział, że Evandra należy do tych osób, które są miłe, czasem może nawet za bardzo.
— Jest tu sporo klasyki, trochę fantastyki. Chyba nawet jakieś komiksy. Dziadkowie z rodzicami przykładali dużą wagę do książek. — o tym pewnie pamiętała, poznawszy w latach młodości państwa Randall. — Chętnie. Miałem dzisiaj słabe śniadanie. — makaronowi z roztopionym serem nigdy nie odmówi. Zdjął płaszcz i zawiesił go przy drzwiach na haczyku. Bystry wzrok Evandry mógł wyłapać cień przebiegający po twarzy Scotta, gdy zapytała o wino. W jego spojrzeniu odbiła się chęć, lecz słowa temu zaprzeczyły.
— Poproszę herbatę. Robiłaś lasagne sama czy z gotowców?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t342-scott-randall#5232
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 35 lat
Ekwipunek podręczny: klucze, portfel, scyzoryk, smartfon, notes, ołówek, szminka, papierosy, zapalniczka

Pisanie Re: Mieszkanie Evandry  ♦ Czw Sie 09 2018, 10:41;

Właśnie dzięki wyczuciu, tudzież zwykłej przyzwoitości całkowicie postanowiła pomijać temat Penny, nawet jeżeli wciąż miała go żywo w pamięci. Ciężko było określić, czy kiedykolwiek nadejdzie moment, w którym poruszenie tej kwestii nie będzie wywoływać zalewu niechcianych emocji. Nie zamierzała jednak na razie sprawdzać, czy po tych kilku tygodniach już tak jest. Zbyt ucieszyła ją wizyta Scotta, by tak po prostu ją zniweczyć, zwłaszcza, że zdawała sobie sprawę ze specyfiki Randalla.
— Jestem przekonana, że nawet gdybyś chciał, to nie pozwoliłaby się oddać. Dzieciaki szybko się przywiązują — odparła lekko, uśmiechając się na słowa mężczyzny. Gołym okiem widać było, ile Liz dla niego znaczy i Evę na jakimś poziomie z pewnością cieszyło to, że dziewczynka ma dobrą opiekę, na którą zasługuje. W dalszym ciągu chciała ją również poznać i liczyła, że nadarzy się ku temu okazja w niedalekiej przyszłości. — Chyba trochę ci zazdroszczę, wiesz? — Zapytała retorycznie, choć wzrok utkwiła w trzymanej w dłoni książce wyjętej z pudełka. — Praca była dla mnie zawsze najważniejsza, a teraz spójrz tylko. Nie będzie mi miał kto podać szklanki wody na starość — parsknęła, zbywając wszczęty temat śmiechem, jakby wręcz żałowała, że w ogóle wyraziła podobną myśl na głos. W końcu czemu miałoby to Randalla obchodzić? Nie mogła jednak powstrzymać się przed podobnymi skojarzeniami. Okazyjnie zagarniały ją ze sobą, zostawiając jedynie niesmak. Tak skupiała się na pracy, że zabrakło czasu na macierzyństwo. Ta bliżej niesprecyzowana tęsknota jeszcze do niej nie do końca docierała, ale miała niemiłe wrażenie, że pewnego dnia się w końcu pojawi. Jeśli zatem jakikolwiek żal mógł ją ogarnąć, bardzo wprawnie go ukryła.
Evandra istotnie należała do osób być może nadmiernie uprzejmych, niemniej mógł być pewny, że gdyby czuła się urażona jego zachowaniem, to z pewnością dałaby mu to odczuć. Nie miała w zwyczaju naciskać na osoby, któe jasno dawały do zrozumienia, że nie życzą sobie jej towarzystwa, chyba, że z jakiegoś powodu dotyczyło to kwestii zawodowych: wówczas mogła drążyć temat ile tylko się dało. Tym razem jednak tak nie było.
— Imponująca kolekcja. Zawsze wam jej trochę zazdrościłam, moja matka gromadziła tylko jakieś prawnicze woluminy. Dzięki, Scott. Przydadzą się — podniosła na niego bystre spojrzenie i zatrzymała na chwilę na jego, by w końcu je odwrócić i skierować kroki do aneksu, gdzie postawiła wodę na herbatę. Krzątając się i szykując kubek, odpowiedziała:
— Sama. W gotowcach jest teraz tyle chemii, że mam wrażenie że w nocy zaczynam świecić. Niestety ciężko teraz o świeże pomidory i musiałam sobie pomóc takimi z puszki, ale myślę, że nie wyszło najgorzej — potarła nos, zalewając naczynie wrzątkiem i stawiając przed Randallem, jeśli ten postanowił usiąść. Uprzątnęła ze stołu w salonie laptop i odrzuciła koc na bok. — Co tam słychać w wielkim świecie? Młodzież w szkole dokazuje? — Zagaiła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t520-evandra-price#10953
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 35 lat
Ekwipunek podręczny: Papierosy, pudełko zapałek, notatnik z ołówkiem, klucze

Pisanie Re: Mieszkanie Evandry  ♦ Pon Sie 13 2018, 08:28;

Spojrzał na nią z mieszaniną rozbawienia i powagi. Często zapominał, że są rówieśnikami (była starsza jedynie o osiem miesięcy!). Nie uważał się za starego, a tym bardziej jej. Poza tym z tego co mu mówiła Penny to Evandra była mężatką, czy szczęśliwą to kwestia sporna, niestety (albo stety) Randallówna nie wdawała się z bratem w szczegóły. Czasami głośno wypowiadała na głos żale, że on i Evandra tworzyliby ładną parę. Jesteście tacy podobni! - mówiła i snuła wizje ich artystycznego mieszkania-studia. Scott wtedy parskał i prychał, pamiętając, że najlepiej nie wdawać się z Penny w dyskusje.
— Mówisz tak, jakbyś miała 100 lat Eve. Nie jesteśmy dziadkami więc to chyba jedynie kwestia przekonania męża? — o rozwodzie nie słyszał i dopiero teraz zdał sobie sprawę, że do Rode nie przyjechał Pan Mąż. Wystrój mieszkania również nie wskazywał ani na mieszkające tu dwie osoby, ani na miejsce w którym chce się "założyć" rodzinę.
Evandra mogła bardziej odczytać to z jego spojrzenia niż zadanego pytania, bo ostatecznie nie palnął "A gdzie zgubiłaś faceta?". Mruknął coś o umyciu rąk i zniknął w łazience, przekonując się na własne oczy o braku męskiego przybornika. Wróciwszy zasiadł do stołu, dziękując za herbatę. Zarejestrował koc i laptop kątem oka, może szukał jakichś oznak depresji i rozpaczy? Byłoby to ironiczne.
— Suszone pomidory świetnie się sprawdzają do lasagne. — odchrząknął przenosząc wzrok na blondynkę. Zamierzał zapytać o coś niewygodnego i chyba to wyczuła, bo zdążyła go uprzedzić. — Dzieciaki jak to dzieciaki. Jedne się uczą, inne wręcz przeciwnie. Od września jednak nastąpiła poprawa, mała bo mała, ale odczuwam satysfakcje. Nawet nie jestem tak okropnym nauczycielem jak można by przypuszczać. — Penny nazwałaby to ręką do dzieci, on wolał zostać przy sprycie i systemie kar oraz nagród.
— Wszystko w porządku? I nie chodzi mi o teraz. — zapytał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t342-scott-randall#5232
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 35 lat
Ekwipunek podręczny: klucze, portfel, scyzoryk, smartfon, notes, ołówek, szminka, papierosy, zapalniczka

Pisanie Re: Mieszkanie Evandry  ♦ Wto Sie 14 2018, 20:05;

Jej również Penny nie oszczędziła podchodów swatki, niemniej sama nie dostrzegała podobieństw między sobą a Randallem. Lubili sobie dogryzać, owszem, czasem porozmawiać o wspólnych zainteresowaniach, czy wymienić się kilkoma szkicami. Nigdy jednak nie brała słów Penny na poważnie, zbywając je śmiechem. Poza tym była młoda i głupia, a głowa mimowolnie obracała jej się raczej za niepokornymi myśliwymi.
— Musiałabym go najpierw mieć — parsknęła śmiechem, a jeśli Scott był uważny, to mógł usłyszeć w nim nieco nerwową nutę. Zawsze tak idealnie opanowana, gdy tylko wypływał temat jej sromotnej porażki, zaczynała zachowywać się nienaturalnie. W tej chwili zaczęła się bez większego powodu krzątać po kuchni, byle tylko zająć czymś ręce. Odetchnęła z ulgą, kiedy wyszedł na chwilę do łazienki i przejechała dłońmi po twarzy, po czym splotła palce na karku i odetchnęła głęboko, przymykając oczy. Z niecierpliwością czekała na moment, w którym ten temat przestanie wywoływać w niej tyle emocji. Przyjechała do Rode, by od tego uciec, a wciąż nie potrafiła skonfrontować się z prawdą.
— Spróbuję następnym razem, ale jak będzie niesmacznie, to cię znajdę — z ulgą przyjęła zmianę tematu i to na lasagne postanowiła się skupić. Wyjęła naczynie żaroodporne z piekarnika przez rękawicę kuchenną i postawiła na grubej, drewnianej desce, słuchając w międzyczasie Scotta uważnie. Podniosła na niego w końcu roześmiany wzrok.
— Skąd pomysł, że miałbyś być okropnym nauczycielem? — Zapytała, odkładając rękawicę i łapiąc się pod boki. — Zawsze miałeś podejście do dzieci i sporo cierpliwości. Chyba że ta cierpliwość nie odnosi się do dzieci. Nigdy nie zapomnę jak śmiałeś się ze mnie, że wolę malować portrety, bo nie mam cierpliwości bawić się w drobienie liści na drzewach w pejzażach — roześmiała się na to wspomnienie, stawiając naczynie z parującym i pachnącym smakowicie daniem na stole. Nie tym w salonie; stolik kawowy był zbyt niski, by dało się tam komfortowo zjeść. Rozłożyła naczynia i układała sztućce, kiedy zamarła na jego pytanie. Tylko przez chwilę dała po sobie poznać, że coś jest nie tak, zaraz powrócił uśmiech.
— To aż tak widać? — Zapytała retorycznie. — Bywało lepiej, jeśli mam być szczera. Rozwód dał mi w kość, ale to przecież nie koniec świata. Cieszę się, że miałam okazję tu wrócić — wzruszyła lekko ramionami i westchnęła, po czym gestem przywołała Randalla do stołu. — Na pewno nie chcesz wina? — Zapytała raz jeszcze, wyciągając jeden, smukły kieliszek. Nie mogła wiedzieć, jak bardzo igra właśnie z ogniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t520-evandra-price#10953
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 35 lat
Ekwipunek podręczny: Papierosy, pudełko zapałek, notatnik z ołówkiem, klucze

Pisanie Re: Mieszkanie Evandry  ♦ Pon Sie 20 2018, 09:35;

Scott uniósł brwi. Plotki nie były dla niego, lecz źle się poczuł ze świadomością, że przegapił taki szczegół. Z drugiej strony... Jak miał to zrobić? Milczał, obserwując nerwowe zachowanie Evandry. Zastanawiał się czy poruszać temat czy jednak jej odpuścić.
— Dzieci. — uśmiechnął się nikle. — Lizzy codziennie wystawia moją cierpliwość na próbę, a dzieciaki w szkole, to w sumie już nie takie dzieciaki, więc jeszcze gorzej. Może jak jeszcze ich nie pozabijałem, to jednak mam cierpliwość? Trzeba trzymać ich krótko, jakkolwiek to brzmi. — wzruszył ramionami. Często porównywał dzieciaki do szczeniaków. Tu i tu należało pokazać kto wyznacza drogę. Nie spuszczał wzroku z blondynki i naczynia.
— Wiesz, że nie musisz przy mnie udawać? Z tym uśmiechem. — powiedział, podchodząc bliżej. — Wysyłasz sprzeczne sygnały i to widać. W końcu musisz uwierzyć w to co mówisz. Albo iść do wojska. Ja się zaciągnąłem jak złamano mi serce. — mówił poważnie, bez śladu nerwowości czy jakiegoś głębszego żalu. Pogodził się z tym. Zmieniło się to w momencie, gdy znowu padło pytanie o wino. Przełknął nerwowo ślinę.

k6
parzyste - pije
nieparzyste - nie pije
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t342-scott-randall#5232
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 35 lat
Ekwipunek podręczny: klucze, portfel, scyzoryk, smartfon, notes, ołówek, szminka, papierosy, zapalniczka

Pisanie Re: Mieszkanie Evandry  ♦ Sro Sie 22 2018, 21:26;

Evy plotki również nie interesowały; liczyły się się tylko fakty. Rozwód nie był powodem do dumy, więc milczała jak zaklęta. Nic dziwnego, że Scott mógł o niczym nie słyszeć, było jej to pewnie na rękę. Zresztą miał na głowie znacznie poważniejsze problemy, niż zawirowania w życiu miłosnym koleżanki z dawnych lat. Uśmiechnęła się, wyciągając dwa kieliszki na wysokiej nóżce. Po chwili wypełniły się trunkiem i zostały postawione tuż obok przygotowanych wcześniej talerzy.
— Nie zabijaj. Chwila ulgi, lata w więzieniu — stwierdziła z przekąsem. — Cieszę się, że mimo wszystko znalazłeś sobie miejsce — dodała, zajmując miejsce za stołem i przysuwając krzesło. Po chwili przypomniała sobie jednak, że dobrze byłoby postawić na stole coś do doprawienia, wstała zatem na chwilę i przestawiła na blat pieprzniczkę i solniczkę.
Zamarła na jego słowa, jakby przyłapał ją na gorącym uczynku. Wbiła w niego bystre spojrzenie i zaczęła się zastanawiać, kiedy jej mimika stała się aż tak oczywista do odszyfrowania. Westchnęła, ale mimo to uśmiechnęła się raz jeszcze; zupełnie jakby śmiała się z własnej głupoty.
— Pójść do wojska chyba będzie łatwiej. Myślisz, że do twarzy mi będzie w mundurze? — Zapytała, jakby zastanawiała się na głos, przytrzymując na Randallu spojrzenie na dłużej. Zauważyła, że zachowywał się dziwnie, gdy w grę weszło wino, ale odebrała to bardziej jako niepokój o to, kto odbierze Liz z przedszkola, nie problem w postaci rozwijającego się alkoholizmu. Zabrała się za krojenie lasagne i nałożyła Scottowi porcję, upijając wcześniej łyk wina. — Nie chcę wychodzić na marudę. Naprawdę są ważniejsze problemy na świecie, niż rozwód. Ale znasz mnie. Nie lubię ponosić porażek — podniosła na niego na chwilę wzrok. Uważny, badawczy. Jakby zamierzała go prześwietlić na wylot. — Kto ci złamał serce? — Zapytała, już w znacznie lżejszym tonie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t520-evandra-price#10953
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 35 lat
Ekwipunek podręczny: Papierosy, pudełko zapałek, notatnik z ołówkiem, klucze

Pisanie Re: Mieszkanie Evandry  ♦ Czw Sie 23 2018, 12:00;

— Tak, ładnie ci w zielonym i piaskowym. — odpowiedział bez śladu zawstydzenia, czy poczucia nietaktu ze względu na komplement urody Price. Odznaczała się charakterystycznym pięknem, które dla innych mogłoby być mniej atrakcyjne. On jednak często patrzył pod kątem artysty. W liceum chętnie rysował znajomych, w tym Evandrę, nawet jeśli nie była tego świadoma. Sięgnął po kieliszek i się napił. Krótki łyk. Podziękował, gdy soczysta porcja lasagne wylądowała na talerzu. Pachniało przyjemnie, a jemu samemu napłynęła ślinka do ust. Jak wróci do domu to będzie mógł na spokojnie coś przygotować, bez pośpieszania przez głód.
— Każdy musi kiedyś po marudzić i być egoistą. — odezwał się po krótkiej przerwie. Nie przyglądał się Evandrze nachalnie. — Nie nazwałbym tego porażką, a doświadczeniem. Poza tym to ta druga strona mogła zaznać porażki, podczas gdy ty odniosłaś zwycięstwo, bo nie musisz się już użerać z kimś, kto najwyraźniej cię nie doceniał i traciłaś jedynie czas. Od razu lepiej, nie? — uśmiechnął się, był to jeden z nielicznych, szczerych uśmiechów. Odkroił sobie kawałek, lecz zanim go zjadł, odpowiedział na pytanie dziennikarki.
— Poznałem ją w kawiarni. Wszystko wspaniale, aż pewnego dnia po prostu mnie zostawiła. Mogę się jedynie domyślać przyczyn, ponieważ zerwała wszelki kontakt. Chyba to najbardziej... No wiesz. — wzruszył ramionami. Zabolało. — Zaciągnięcie do wojska okazało się jedną z nielicznych, dobrych decyzji. Rodzice oczywiście oponowali, Penny wpadła w szał... Zażartowałem przy niej, dosyć niestosownie, że najwyżej nie wrócę.
Dowcip Scott miał przeważnie czarny i gęsty jak gorąca smoła. — Podobało mi się w wojsku. Myślałem o powrocie, ale teraz mam Lizzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t342-scott-randall#5232
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 35 lat
Ekwipunek podręczny: klucze, portfel, scyzoryk, smartfon, notes, ołówek, szminka, papierosy, zapalniczka

Pisanie Re: Mieszkanie Evandry  ♦ Pią Sie 24 2018, 13:59;

Pewnie nie była świadoma tego, że Randall dysponował jej portretem. W przeciwnym wypadku pewnie nie dałaby mu żyć, gdyby jej go nie pokazał. Dobrze czuła się sama ze sobą, więc nie miała problemu z przyjęciem komplementu, uśmiechając się lekko.
— Myślę, że to kluczowa kwestia przy dołączaniu do armii — pokiwała głową z przekonaniem, choć słowa zabrzmiały wyraźnie żartobliwie. Obserwowała nienachalnie, co sądzi na temat tej nieszczęsnej lasagne; nie była najgorszą kucharką, choć w NY rzadko wywiązywała się potrzeba, by coś pichcić. Nigdy nie było na to czasu, łatwiej było zamówić kolację czy lunch z jakiejś dobrej restauracji w centrum.
— Wiesz, to wszystko brzmi pięknie w twoich ustach. Aż mnie nie dziwi, że uczysz literatury — odpowiedziała uśmiechem na uśmiech. Randall miał sporo racji, ale pewnie wiedział też, że czasem ciężko zmienić punkt widzenia, kiedy coś utkwi ci niczym okruch soli w oku. — Po prostu... Nie jestem staroświecka, ale nie lubię łamania obietnic — brzmiało, jakby zamierzała powiedzieć coś innego, ale w końcu zaniechała.
Wysłuchała uważnie opowieści Scotta, popijając wino małymi łykami.
— Co za okropna baba — zawyrokowała. Jakkolwiek była zwolenniczką solidarności jajników, zostawienie bez słowa brzmiało okrutnie. — Myślałam, że żartowałeś z tym wojskiem — powiedziała zaskoczona, odstawiając kieliszek na stół. — Nie dziwię się, że Penny się wściekła. Naprawdę tak jej powiedziałeś? Jesteś nieznośny — pokręciła głową z niedowierzaniem, ale na ustach tańczył jej rozbawiony uśmiech, wywołany wspomnieniem Penny.
— Przy Lizzy lepiej tak nie żartuj. Gdzie służyłeś? — Zapytała wyraźnie zaintrygowana, jakoś nie mogąc wyobrazić sobie takiej artystycznej duszy jak Randall w wojsku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t520-evandra-price#10953
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 35 lat
Ekwipunek podręczny: Papierosy, pudełko zapałek, notatnik z ołówkiem, klucze

Pisanie Re: Mieszkanie Evandry  ♦ Wto Sie 28 2018, 08:39;

Lasagne smakowała. Łatwo mogła to dostrzec lub też rozpoznać. Z resztą mężczyzn nietrudno było zadowolić w tym aspekcie. Scott czasami grymasił, ale tylko wtedy gdy nie był głodny. Nie odpowiedział nic na łamanie obietnic. W młodości też myślał, że raz dane słowo wszystko załatwia, każdy jest lojalny lub przynajmniej doceni starania drugiej osoby. Życie w wielkim mieście gorzko go rozczarowało, tak jak przelotne związki, gdzie łamano obietnice dosyć często. Mógł więc sobie wyobrazić odniesienie tego do małżeństwa, gdzie składano przysięgę przy osobach trzecich.
W ciemnym spojrzeniu Randalla błysnęło zrozumienie. Musiała do tego przywyknąć. Sięgnął po kieliszek z winem i upił dłuższego łyka. Nie przepadał za tym trunkiem, uważając go za zbyt babskie i mało smaczne. Na dodatek trudniej się było tym wprowadzić w stan błogiej beztroski. Nie to co Jim czy Jackie.
— Cały ja. — mruknął, gapiąc się na zawartość kieliszka. Penny. Zawsze jej zależało. — Lizzy na szczęście jest jeszcze za mała i wszystko ją śmieszy, może będzie miała po mnie poczucie humoru? — spojrzał na Evandrę. Biedne dziecko.
— Głównie Bliski Wschód i północna Afryka. — odpowiedział swobodnie. — Podczas rekrutacji stwierdzono, że świetnie się nadam na strzelca wyborowego i w sumie mieli rację. Pomyśleć, że tyle minęło od pierwszych konfliktów w tamtym regionie, a nadal toczy się wojna. Gdyby mi na tobie nie zależało, to wkręciłbym cię w reportera wojennego. — albo sam się wkręci, gdy tylko Lizzy podrośnie. Nie powiedział jednak tego na głos. — Ale do twarzy ci ze studiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t342-scott-randall#5232
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 35 lat
Ekwipunek podręczny: klucze, portfel, scyzoryk, smartfon, notes, ołówek, szminka, papierosy, zapalniczka

Pisanie Re: Mieszkanie Evandry  ♦ Sro Sie 29 2018, 19:56;

Obserwowała uważnie, czy mu smakuje, może nawet trochę wyrzucając sobie, że powinna się była bardziej przyłożyć. Nie sądziła jednak, że będzie miała gościa, a jej perfekcjonizm chwilowo uleciał w eter gdzieś za byłm mężem. Mawiają, że w takich chwilach to nie poczucie straty boli, a urażona duma i pewnie było w tym sporo prawdy. Miała przynajmniej na tyle samokrytyki, żeby to przyznać. Małżeństwo ją wykończyło. Chęć sprostania ideałom, które nie istniały, o czym jako dorosła kobieta powinna wiedzieć, a co nie powstrzymało jej, żeby próbować mimo to, uporczywie i bez ustanku, choćby się człowiek sparzył. Idąc tokiem tego skojarzenia, wskoczyłą w ogień już dawno.
— Poczucie humoru po tobie? Jesteśmy zgubieni —odparła, uśmiechając się i przerywając na chwilę jedzenie. Podparła brodę na dłoni i upiła łyk wina. Nie wiedziała o jego problemach, gdyby tak było, to nigdy nie zaproponowałaby nawet głupiego, babskiego wina, do którego swoją drogą ostatnimi czasy sama zapałała nadmierną sympatią. W jej przypadku to jednak kwestia potrzebnego jej urlopu, nie faktycznych problemów.
— Żartujesz! — Wytrzeszczyła oczy. — Scotty Randall, o delikatnych dłoniach artysty, zafascynowany wpływami literatury europejskiej, strzelcem wyborowym. Nie wiem czy ci gratulować, czy się wściec — pokręciła lekko głową. Usiadła nieco swobodniej, opierając piętę na siedzisku krzesła, a brodę na kolanie.
— W takim razie proponuję układ — zmrużyła błękitne spojrzenie i uśmiechnęła się znacząco. — Jeśli ty wkręcisz się z powrotem na strzelca wyborowego, to ja wkręcę się na reportera wojennego. Wchodzisz w to? — Zapytała, wyciągając oficjalnie rękę. — Tobie na pewno było do twarzy w mundurze, ale angażowanie się w konflikty, które bezpośrednio nas nie dotyczą to szaleństwo, kiedy ma się dziecko — rzekła, niebezpośrednio odgadując jego myśli, wcale nie brzmiąc, jakby miała pretensje, bądź starała się go na siłę przekonać do swoich racji. Po chwili urwała, jakby naprawdę się nad czymś zastanawiała. — Nie masz przypadkiem jakiegoś zdjęcia? — Zapytała, niby to niewinnie, niby żartobliwie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t520-evandra-price#10953
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 35 lat
Ekwipunek podręczny: Papierosy, pudełko zapałek, notatnik z ołówkiem, klucze

Pisanie Re: Mieszkanie Evandry  ♦ Nie Wrz 02 2018, 13:07;

Niewiedza bywała zgubna tak samo jak wiedza. Alkoholowy problem Scotta na razie pozostawał ukryty. On sam nie zdawał sobie sprawy do czego prowadzą coraz częstsze drinki. Nie raczył się piwem, oj nie. Od początku w grę wchodziły trunki z wyższej półki. To co normalnie piło się w kieliszeczkach, Scott lał do kubka po kawie. Uśmiechnął się zauważalnie, z pewną satysfakcją, gdy Evandra wytrzeszczyła oczy.
— Pogratuluj i się nie wściekaj, złość urodzie szkodzi. Poza tym, czemu byś miała? — zapytał, z tym błąkającym uśmieszkiem na ustach. Przekrzywił głowę i zakręcił winem w kieliszku. Brwi powędrowały w górę, na wyciągniętą rękę i deal jaki chciała ubić. Parsknął.
— Oho, Price. To brzmi jak pokrętne oświadczyny i groźba zarazem. — ochoczo uścisnął dłoń, przetrzymując ją dłużej niż było to konieczne. Po pytaniu o zdjęcie zmrużył podejrzliwie oczy.
— Jakieś mam. Nie za bardzo mogliśmy tam fotografować, ale... — wstał i zniknął w przedpokoju, aby powrócić z telefonem. Poklikał przez chwilę, po czym podał go blondynce. Zdjęcia przedstawiały krajobrazy, zarówno piękne jak i zniszczone przez ostrzał i bomby. Na jednych czy dwóch, widniał sam Scott. Jeśli palce dziennikarki wertowały dalej, to mignęła szczerbata Lizzy z twarzą umorusaną czekoladą, śpiąca na kanapie z otwartą buzią kobieta (Jenny), całość wyglądała dosyć zabawnie. Scott zrobił je, żeby potem wytknąć współlokatorce zaleganie na wspólnej kanapie przy włączonym telewizorze.
— Burze piaskowe były niezły utrapieniem. — powiedział, wracając do lasagne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t342-scott-randall#5232
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 35 lat
Ekwipunek podręczny: klucze, portfel, scyzoryk, smartfon, notes, ołówek, szminka, papierosy, zapalniczka

Pisanie Re: Mieszkanie Evandry  ♦ Sro Wrz 05 2018, 16:22;

Evandra może nie była pod kątem picia całkiem święta, zwłaszcza od czasu rozwodu. Popełniła kilka wątpliwych decyzji, kłócących się z perfekcjonizmem, którym swego czasu tak się szczyciła. No i zaczęła palić. Liczyła jednak, że to wszystko przejściowe, a kiedy tylko przestanie się przejmować, wszystko wróci do normy. Pewne zdziwienie budziło natomiast to, że dotychczas nie wiedziała, ile traci, dając sobie trochę luzu.
— Przez wzgląd na dawne czasy — odparła po chwili zastanowienia, za którą sama się na siebie poirytowała. Właściwie miał rację, to nie była przecież jej sprawa. A mimo to, z czystej sympatii, coś jej nakazywało natychmiastowo protestować.
Parsknęła śmiechem na słowa o oświadczynach, popijając łyk wina, drugą ręką wciąż ściskając dłoń Scotta.
— Masz mnie. Szukam sobie zastępstwa — mrugnęła do niego porozumiewawczo, dając do zrozumienia, że absolutnie nie mówi poważnie. Pozostało chyba obrócić własne porażki w żart i teraz godzić się z nimi w takiej formie. Było chyba łatwiej i przyjemniej, a może to wino i niezapowiedziana wizyta wprawiła ją w dobry humor.
Nachyliła się do telefonu gdy Scott wrócił, przyglądając się raz z uśmiechem, a raz z zachwytem, pokazywanym fotografiom. Faktycznie niezbyt uprzejmie sięgnęła, by przesunąć jeszcze parę zdjęć, a gdy tylko zobaczyła uśmiechniętą buzię Lizz, sama nie mogła się nie uśmiechnąć.
— Jest taka podobna do Penny — zauważyła cicho, tylko na chwilę poważniejąc. Nie wyglądało jednak na to, że zamierzała kontynuować temat, nie chcą wprowadzać Scotta w zły nastrój. — Twoja dziewczyna? — Zapytała niewinnie, stukając palcem w ekran i wskazując palcem na Jenny, śpiącą na kanapie. — Domyślam się, że były utrapieniem. Ale miałam rację, do twarzy ci w mundurze — zakończyła z satysfakcją.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t520-evandra-price#10953
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 35 lat
Ekwipunek podręczny: Papierosy, pudełko zapałek, notatnik z ołówkiem, klucze

Pisanie Re: Mieszkanie Evandry  ♦ Czw Wrz 06 2018, 09:18;

Żarty żartami, ale zrobiło mu się miło. Nawet jeśli Evandra kierowała się wyłącznie sentymentem do dawnych czasów.
Być może brakowało osoby, która martwiłaby się i troszczyła o Scotta, praktycznie pozostawionego samemu sobie z małym dzieckiem. Nie należało się oszukiwać, że rodzina burmistrza była w tej kwestii rozwiązaniem. Randall wolał mieć siostrzenicę przy sobie. Jadł i przyglądał się reakcji na zdjęcia.
— Tak. — dostrzegł, że trafiła na zdjęcie Lizzy. — Nigdy nie chciała zdradzić kto jest ojcem. Zacząłem podejrzewać każdego, nawet Rudolpha. W końcu dlaczego robiłaby z tego taką tajemnicę? Nie powiedziała nawet rodzicom.
Sherlock Holmes na tropie. Zawsze go to zastanawiało i denerwowało w Penny. Powtarzała, że da sobie radę i w to nie wątpił. Dziecko powinno mieć jednak ojca, którego Scott chcąc czy nie chcąc w końcu zastępował, na równi z etatem matki.
— Zresztą to już nieważne. — poczęstował się winem sam, pytająco patrząc na Evandrę czy chce dolewkę.
— To jest Jenny, moja współlokatorka. Poznałem ją na castingu na nianię. — odpowiedział, odsuwając od siebie pusty talerz. — Dom jest duży, więc pomyślałem, że to nie jest taki zły pomysł, wynająć pokój. Zawsze to dodatkowa osoba do zajęcia się Lizzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t342-scott-randall#5232
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 35 lat
Ekwipunek podręczny: klucze, portfel, scyzoryk, smartfon, notes, ołówek, szminka, papierosy, zapalniczka

Pisanie Re: Mieszkanie Evandry  ♦ Pon Wrz 10 2018, 21:28;

Evie z kolei brakowało trochę kogoś, o kogo mogłaby się martwić. Poza spotkaniami z najbliższymi przyjaciółmi w NY, po rozwodzie czuła taką głupią, dojmującą pustkę, za którą wręcz się momentami nienawidziła. Choć powinna na to spojrzeć z perspektywy takiej, jaką przedstawił przedtem Randall, to nie było łatwe, zwłaszcza, kiedy wracała do pustego mieszkania.
— Mi też się nie przyznała — odparła, wbijając wzrok w blat i uśmiechając się do swoich wspomnień. Tyle chwil straconych, o tak wiele rzeczy chciała ją jeszcze zapytać i z nią obgadać, tymczasem jej już nie było. — Rudolpha? — Zamyśliła się na chwilę, wracając do rozmowy z Ethelyn. Miała się wybrać do kasyna i całkiem wypadło jej to z głowy. Zwaliła winę na karb paskudnej pogody, która wyciskała z człowieka skutecznie chęci na to, żeby przekraczać próg mieszkania. Pokiwała głową, by Scott jej również dolał, tylko nieznacznie zdziwiona tym przejęciem inicjatywy.
— Casting na nianię? Chyba zacznę żałować, że mnie tu wtedy nie było — ożywiła się nieznacznie i upiła łyk trunku. Choć zabrzmiało to żartobliwie, było szczerą prawdą. Miała nadmiar wolnego czasu i pewnie dobrze by jej zrobiło przebywanie z dzieckiem, którego sama nie miała. Teraz mogła tylko pożałować tego, że przez większość czasu pozostawała głucha na nawoływania instynktu macierzyńskiego.
— Dopisz mnie do listy. Mam stanowczo zbyt dużo czasu dla siebie, a ileż można ślęczeć nad laptopem? Wena raz jest, raz jej nie ma. Plączę się wtedy bez celu, bo w taką pogodę niewiele da się tutaj robić. Książki trochę mi pomogą, ale marzę żeby poznać w końcu Liz — westchnęła, opierając brodę na dłoni. — Cieszę się, że przyszedłeś Scott. Naprawdę — dodała po chwili, pozornie całkowicie poza omawianym właśnie tematem. Ich niefortunne spotkanie w barze trochę dało jej wówczas do myślenia, a choć nie miała mu za złe specyficznego zachowania, dość łatwo dało się wyczuć, że coś jest zdecydowanie nie tak. Oferowała już swoją pomoc wcześniej, choć teraz postanowiła ugryźć ten problem z innej strony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t520-evandra-price#10953
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 35 lat
Ekwipunek podręczny: Papierosy, pudełko zapałek, notatnik z ołówkiem, klucze

Pisanie Re: Mieszkanie Evandry  ♦ Czw Wrz 20 2018, 11:46;

Ciąża Penny była sporym zaskoczeniem dla Randallów, zwłaszcza, że nigdy nie było mowy o dziecku. Najczęściej to Scott słyszał przebąkiwania o znalezieniu odpowiedniej kobiety i sprawieniu rodzicom wnuków. Penny go w tym wyręczyła, zabierając tajemnicę ojcostwa do grobu. Nigdy tego nie zrozumie powodu dla którego mu nie zaufała. I Evandrze, jeśli ta w tej chwili była z nim szczera.
— Przyszły dwie moje uczennice i sam już nie wiem czy ze szczerych chęci, czy dla potencjalnych profitów. — nie przyszło mu do głowy, że mógł być dla nich po prostu atrakcyjny. Która nie bujała się w swoim nauczycielu, wykładowcy, gdy miała mniej lat na karku? Scott nie oglądał się za spódniczkami, nigdy nie był tego typu chłopcem, a później mężczyzną.
— Lizzy sama wybrała Jenny... I jakoś tak się potoczyło. Jesteś pewna? — przyjrzał się jej uważnie. Na zadowolenie z przyjścia, zareagował opuszczeniem wzroku, jakby Evandra go tym stwierdzeniem zawstydziła.
— Wiesz, czasami myślę, że jej tego brakuje. Nie pyta już o Penny, ale są momenty kiedy powinna być przy niej matka, a nie wujek NIEMAMPOJĘCIACOROBIĆ. — uśmiechnął się blado — Obejrzałem ze sto tutoriali z zaplataniem włosów w warkocze i... Wychodzą tragicznie. Jeszcze teraz się jej podobają, ale za rok nie będzie już tak wyrozumiała.
Zamilkł na chwilę, nie myśląc, że ów wypowiedź mogłaby zostać przez Evandrę opacznie zrozumiana. Samotne wychowywanie dziecka, zwłaszcza gdy nie było jego, nie należało do łatwych zadań. Praktycznie, był trochę uwiązany i nie mógł już myśleć wyłącznie o sobie.
— Może ty dasz radę zainteresować ją książkami, bo na razie tylko jej ciastka i telewizja w głowie. — powiedział wzdychając. — Pozmywam. — zaoferował się z pomocą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t342-scott-randall#5232
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 35 lat
Ekwipunek podręczny: klucze, portfel, scyzoryk, smartfon, notes, ołówek, szminka, papierosy, zapalniczka

Pisanie Re: Mieszkanie Evandry  ♦ Sro Wrz 26 2018, 16:18;

Evandra uznała wówczas dyplomatycznie, że skoro Penny nie chce się przyznać, kto jest ojcem, widocznie ma ku temu jakiś powód. Powściągnęła zatem dziennikarską ciekawość, a potem już nie było okazji, żeby dociekać.
— Sprawdzałeś akt urodzenia Liz? — Wtrąciła jeszcze, przypominając sobie o tak pozornie nieistotnym szczególe. Tak naprawdę nie miało większego znaczenia, kto jest ojcem, domyślała się zresztą, że ktokolwiek zajmował się sprawą Liz po śmierci Penny przekopał dokumenty. Przecież opieka należałaby się ojcu, gdyby był znany. Możliwe więc, że koniec końców na dobre to wyszło.
— Och, nie bądź dla nich taki surowy — zaśmiała się, chociaż intuicja podpowiadała, jakie mogły być intencje uczennic Randalla. A może się myliła? Nie sądziła, by w Rode było wiele okazji na pracę dorywczą, zainteresowanie ewentualną ofertą wobec tego nie dziwiło. — Oczywiście, że jestem pewna — wzruszyła lekko ramionami, sygnalizując, że to przecież nic takiego. Krótkotrwałe zawstydzenie Scotta skwitowała uśmieszkiem, który szybko ukryła, nim zdążyłby go dostrzec.
— Domyślam się. Ale nie ma sensu się tym przejmować, Scott. Nie zastąpisz jej matki, nikt nie zastąpi, ale trzeba sobie jakoś radzić, prawda? — Zapytała retorycznie. Nie to, że chciała zabrzmieć szorstko, ale była to mimo wszystko smutna prawda. Pewnie jeszcze trochę czasu minie, nim do Liz dotrze, że coś nie do końca jest tak jak powinno. Być może do tego czasu Randallowi uda się z kimś związać i kto wie, być może ów ktoś okaże się na tyle odpowiedni, by pokochać dziewczynkę jak własną córkę.
— Za rok nauczysz się robić idealne warkocze, gwarantuję. Praktyka czyni mistrza — parsknęła śmiechem, przechylając kieliszek i popijając wytrawny trunek. — Zaliczyłabym to na pewno do jednego ze swoich większych sukcesów — odparła, w kwestii zainteresowania małej książkami. Nie było w tych słowach ani cienia ironii.
— Samemu ci nie pozwolę — uśmiechnęła się, rozplątując włosy z gumki i związując w luźny kok. Kilka jasnych kosmyków wymsknęło się z upięcia. Wstała i pozbierała talerze, przyjmując ewentualną pomoc Scotta, z pewnym zakłopotaniem zauważając nagle, jak ciasny był aneks kuchenny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t520-evandra-price#10953
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 35 lat
Ekwipunek podręczny: Papierosy, pudełko zapałek, notatnik z ołówkiem, klucze

Pisanie Re: Mieszkanie Evandry  ♦ Nie Wrz 30 2018, 13:27;

— Tak, ojciec nieznany. — odpowiedział spokojnie. Samo przekazanie małej Elizabeth właśnie jemu było dosyć wymowne. Zastanawiał się co Penny skłoniło do tego, aby zadbać o taki zapis w swojej ostatniej woli. Im więcej o tym myślał, tym lepiej się nie czuł. Prawdą było, że był jedynym, bliskim żyjącym krewnym swojej siostrzenicy. Żadne specjalne wyróżnienie Randall. Nawet jeśli teraz znalazłby się ojciec roku, nawet jeśli okazałby się nim Rudolph lub ktoś z Rode i okolic, to Scott nie oddałby dziewczynki. Wolałby żyć jako uciekinier z listem gończym, niż pozwolić obcym zajmować się swoją podopieczną. Smutną prawdę skwitował westchnięciem. Bywały dni, gdzie wszystko go przerastało. Zrobienie śniadania, wypranie skarpetek i zadbanie o to, aby nie popsuła sobie zębów od nadmiaru cukru.
Wtedy przydawała się Jenny i uprzejma sąsiadka, która pamiętała państwa Randall i samą Penny, więc przypilnowanie Lizzy było dla niej przyjemnością.
— Oby. — odpowiedział z ciepłym uśmiechem. Po uszyciu stroju na bal przebierańców, awansuje na pełnoprawnego rodzicowujka. Ciesząc się w głębi, że będzie mógł zostawiać Lizzy w sprawdzonych rękach Evandry, ochoczo pomógł zebrać talerze i zaczął zmywać, wykłócając się, że ona co najwyżej powyciera. Aneks kuchenny nie sprzyjał wolnej przestrzeni, lecz Scottowi nie przeszkadzało stykanie się z Evą.
— Zaraz będę musiał iść po Liz. — zakomunikował, podając jej do wytarcia pierwszy talerz. — Może chcesz iść ze mną? To świetna okazja żebyście się poznały, potem możemy pójść na ciastko o ile mała nie będzie chciała pokazać ci kolekcji swoich pluszaków.
Towarzyskość i dobry humor Scotta miał swój limit, więc należało korzystać!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t342-scott-randall#5232
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 35 lat
Ekwipunek podręczny: klucze, portfel, scyzoryk, smartfon, notes, ołówek, szminka, papierosy, zapalniczka

Pisanie Re: Mieszkanie Evandry  ♦ Wto Paź 02 2018, 22:35;

Jeszcze tylko przez chwilę rozważała kwestię ojca Liz. Nie chciała sprawiać teraz wrażenie zamyślonej, kiedy był z nią Scott, poniekąd korzystając z tego, że wydawał się pozostawać w dobrym nastroju. Nie wątpiła, że w tej chwili nie oddałby już dziewczynki, jak uważała, słusznie. Dziecko przywykło już z pewnością do wuja i nie byłoby dobrym posunięciem, żeby mieszać jej w głowie i przenosić ją do ojca, którego pewnie nie znała.
— Chętnie, spacer mi się przyda. Oczy bolą mnie już od ekranu — westchnęła, choć uśmiechnęła się szeroko, wycierając podany jej talerz i wspinając się na palce, gdy chowała go do szafki. — Poza tym od razu przekonamy się, czy z mojej przyjaźni z nią coś wyjdzie. To prawie zobowiązujące — roześmiała się wesoło. Nawet nie sądziła, że tak szybko przyjdzie jej zobaczyć w końcu Liz. Na myśl o tym, w końcu poczuła ukłucie stresu. Nie obawiała się, że nagle rozklei się na widok potomstwa swojej zmarłej przyjaciółki, raczej tego, czy dziewczynka ją polubi. Było to dla niej ważne nie tylko ze względu na niegdysiejszą znajomość z Penny, czy obecną ze Scottem. Sięgnęła po kolejny umyty talerz, stojąc za plecami Scotta, dopiero po chwili zdając sobie sprawę, że wyglądało to co najmniej tak, jakby zamierzała go objąć. Prędko wycofała się na drugą stronę ciasnego aneksu, z zapałem polerując szkło.
— Sama nie wiem, co brzmi bardziej zachęcająco, ciastko czy pluszaki — dodała, kwitując swoje słowa uśmiechem. Znów, nie kryła się w nich nawet krztyna ironii czy żartu. Gdy tylko naczynia zostały pozmywane, poprosiła, by Scott dał jej sekundę. Zniknęła na chwilę w sypialni, przymykając za sobą drzwi i włożyła coś odpowiedniejszego do wyjścia na zewnątrz, niż sweter oversize i poprzecierane jeansy. Rozpuściła też włosy, rozplatając kok.
— To co, w drogę? — Dopytała, narzucając płaszcz. Owinęła się szczelnie szalem.
    | z/t oboje
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t520-evandra-price#10953
Sponsored content
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Mieszkanie Evandry  ♦ ;

Powrót do góry Go down

Mieszkanie Evandry

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Witaj w Rode! :: FABUŁA :: Rode :: Dzielnice mieszkalne-