Share|

Biblioteka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
AutorWiadomość
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Biblioteka  ♦ Sro Lip 19 2017, 22:38;




BIBLIOTEKA

Jeden z najstarszych budynków przy głównej ulicy. Nieopodal kina i ratusza miejskiego. Ma wymienione okna i odrapaną elewację. Drzwi o metalowych elementach mają wywieszone od wewnętrznej strony informacje z godzinami otwarcia oraz regulamin biblioteki i czytelni.
Parter. Białe ściany i zdarty po krzesłach parkiet. Znajdują się tutaj toalety, korytarzyk z szafkami, a także pomieszczenie i toaleta dla pracowników. Niewielki pokój, w którym jest jedno biurko i regały pod ścianą. Siedząca tam bibliotekarka rejestruje i wypisuje czytelników oraz przygotowuje ponaglenia do oddania potrzebnych egzemplarzy.
Piętro składa się z dwóch pomieszczeń - czytelni i głównej biblioteki. Można zająć miejsce przy jednym stanowisku komputerowym czy stoliku, uprzednio wpisując się do zeszytu na biurku przy jakim siedzi kolejna pracownica. Biblioteka składa się kilku rzędów regałów. Oprócz alejek określonych gatunkami (dzieci i młodzież, dramaty, literatura piękna, popularnonaukowa, naukowa i erotyka), te także są ustawione alfabetycznie. Przy wejściu do pomieszczenia znajduje się katalog, w którym są wypisane wszystkie obecne w bibliotece pozycje. Jedną z popularniejszych pozycji jest Tomik Poezji Amosa.
Spis pracowników:
- Starszy bibliotekarz
- 2x bibliotekarz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 30 lat
Ekwipunek podręczny: walizka z przyborami entomologicznymi, scyzoryk, smartfon

Pisanie Re: Biblioteka  ♦ Nie Lis 12 2017, 11:56;

Jaki jest Rhys, każdy widzi. Nie każdy jednak wie o specyfice jego zachowania, w związku z czym gdy przekroczył próg biblioteki, niczego nieświadome jeszcze pracownice z pewnością nie były w stanie przewidzieć, że czeka je ciężka przeprawa. Tyrell rezolutnie założył, że w miejscu takim jak Rode, najrozsądniej będzie zacząć poszukiwanie Maximy Mason od miejsc, w których mogłaby się pojawić. Biedaczek nie przewidział, że Masonówna nie podzielała bynajmniej zainteresowań jego brata i biblioteka będzie ostatnim miejscem, w jakim powinien jej szukać. Umysł jednak tą wiedzą nieskalany uznał to za dobry pomysł, dlatego też właśnie był tutaj.
Stanął w progu i rozejrzał się z zainteresowaniem, patrząc na wnętrze biblioteki co najmniej tak, jakby chciał je prześwietlić wzrokiem i namierzyć Max, która na pewno gdzieś tutaj musi być. Nie przejmując się niczym szczególnie, również tym, że wyglądał dość podejrzanie w czarnym płaszczu i z walizką w ręku, ruszył w stronę regałów. Rozpoczął od działu z literaturą popularnonaukową, obchodząc kolejno pozostałe, na erotyce kończąc. Bynajmniej niezrażony tym, że nigdzie nie znalazł żadnej Mason (abstrahując od tego, że nie wiedział nawet, jak ona teraz może wyglądać), podszedł do jednej z pracownic.
- Szukam Maximy Mason - zakomunikował głośno i wyraźnie. Ktoś mu kiedyś próbował wpoić, że swoje potrzeby należy artykułować dobitnie, a już na pewno nie mamrocząc pod nosem.
Pracownica podniosła na niego zmęczone spojrzenie.
- Proszę nie krzyczeć, to biblioteka - upomniała go zgorszona.
- To niedorzeczne - skwitował. - Tutaj przecież nikogo nie ma - dodał, przyszpilając ją otwartymi szeroko, niebieskimi oczyma, jakby była wyjątkowo mało interesującym gatunkiem owada, którego spreparowanie będzie niestety konieczne. - Szukam Maximy Mason - powtórzył, wciąż tym samym tonem. I będzie zapewne powtarzał do znudzenia, aż uzyska odpowiedź.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 28
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Biblioteka  ♦ Nie Lis 12 2017, 12:08;

/po imprezie u Chambersów

Fiona była właśnie w trakcie czytania jednej z kultowych książek dwudziestego pierwszego wieku, powiedzmy, że był to "Zmierzch". Dobra rzecz, Fiona dawno nie uśmiała się tak przy jakiejś książce, dlatego znalazłszy się w bibliotece od razu ruszyła w kierunku działu z komediami. Usłyszawszy jednak rozmowę bibliotekarki z jednym z czytelników, przystanęła w pół kroku. Maxima Mason? Kojarzyła ją. Sama zresztą miała kontaktować się z nią w sprawie skupu skór, ale koniec końców mogła to też załatwić z Mateuszem. Niemniej wiedziała kim Maxima Mason jest i teraz pytaniem było, czy powinna podzielić się tą wiedzą, czy nie? Hm głosy chyba dobiegały z działu erotycznego. Tam to raczej spodziewałaby się, że ktoś będzie szukał Rosy, nie Max, hehe. Albo to przypadkowa zbieżność nazwisk i Maxima Mason była równocześnie pisarką powieści erotycznych. Fiona, ciekawskie stworzenie, uznała, że musi się dowiedzieć!
- Przepraszam, dlaczego szuka pan pani Mason? - zagadnęła cicho, jak na bibliotekę przystało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t173-fiona-o-dwyer
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 30 lat
Ekwipunek podręczny: walizka z przyborami entomologicznymi, scyzoryk, smartfon

Pisanie Re: Biblioteka  ♦ Nie Lis 12 2017, 12:38;

Rhys przepychał się słownie z bibliotekarką przez kilka kolejnych i bardzo długich minut, wciąż nie dając za wygraną. I pewnie robiłby to nadal, tym bardziej, że rozgościł się na tyle, że postawił walizkę na podłodze, gdyby nie to, że ktoś się wtrącił. Przeniósł spojrzenie z pracownicy na nieznajomą osobniczkę płci żeńskiej i taksował ją wzrokiem od stóp, do głów, konfrontując jej wizerunek z tym, co wiedział o Maximie Mason z opowieści brata i ile sam pamiętał z dzieciństwa. Nigdy jednak nie zwracał zbyt bacznej uwagi na inne dzieci, w związku z czym niewiele mu to dało.
Jasne włosy obecne, płeć żeńska obecna...
- Maxima. Doskonale - powiedział w końcu, nie przestając się jej przyglądać. Jeśli z kolei to ona przyjrzała się jemu, mogła odnieść wrażenie, że prawie nie mruga. Jeśli Fiona wciąż trzymała w ręku książkę, którą czytała, bez wątpienia i na tę opuścił na chwilę wzrok, ale trwało to zapewne jedynie ułamek sekundy.
- Masz mi pomóc odnaleźć w lasach otaczających Rode Nondatur vabzdys, które podobno widywano na terenach. Jako owady prowadzące nocny tryb życia, za dnia chowają się pod kamieniami i korą drzew, manifestując tym samym swą niechęć do świata ludzi, którzy mają w zwyczaju niedoceniać niezrównanego piękna ich ośmiu odnóży, podobieństwa do Eratigena atrica oraz pary skrzydeł, jak również ich umiejętności przeskakiwania dużych odległości, gdy poczują się zagrożone, bardzo często prosto w twarz tego, kto śmie ich dotknąć, gdy nie ma pojęcia jak się do tego zabrać. Ich kryjówki można poznać po nici przędnej uformowanej w lejki, najczęściej gdzieś w wysokiej trawie - powiedział jednym tchem, wciąż nie spuszczając oka z Fiony, która w jego głowie była Maximą.
- I mam dla ciebie list - dodał już na sam koniec, jakby to był zdecydowanie najmniej ważny aspekt całej sprawy. W jego mniemaniu istotnie tak było.
- Ach! - Wykrzyknął, jakby sobie nagle o czymś przypomniał. - Bardzo proszę - dodał uprzejmie, jako że zapomniał to dodać po swojej pierwszej wypowiedzi i być może Maxima uzna go teraz za niegrzecznego. Tego by przecież nie chciał, prawdaż.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 28
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Biblioteka  ♦ Nie Lis 12 2017, 13:09;

- Nie, ja... - Fiona zdążyła zrobić tylko jakiś niezbyt wyraźny gest, podczas gdy zdziwienie odbiło się na jej twarzy. Chłopak tak się rozgadał, że zdecydowanie nie miała jak mu przerwać. Chociaż patrzyła na niego coraz większymi oczami. O. Mój. Boże. Robale. On chce szukać robali. Fiona nie znosiła robali! Jak na dziecko wychowane w wielkim mieście mało miała z nimi styczności, a jeśli jakiś pasikonik zagubił się do jej pokoju to mało nie rozpętała się dla niej apokalipsa. Brzydziła się robali, większość zabijała z zimną krwią ostatnim wydaniem "Cosmo". Albo topiła w odpływie. Czasami wciągała do odkurzacza, a potem zatykała rurę chusteczką, żeby nic się stamtąd nie wydostało. Nie, zdecydowanie nie chciała być osobą, która miałaby szukać tych nonur viserys, czy jak on to nazwał.
- Ehm - odchrząknęła. - Zaszła drobna pomyłka... Bo ja nie jestem... Ale właściwie! Właściwie to mogę ci pomóc! - dodała w końcu, zapominając w chaosie własnych myśli, że koniec końców nie powiedziała mu głośno, że to nie ona jest Maximą.
- Momencik, tylko napiszę do znajomego. On będzie mieć kontakt!
I zaraz wystukała smsa do Mateusza. I drugiego do Karola, ot jakby któryś ociągał się z odpisem. To miasto jest takie małe - na pewno wszyscy tu wszystkich znają. I nie pomyliła się.
- Słuchaj, tutaj masz numer do Maximy, dobra? Zadzwoń i umów się na polowanie, tfu tfu poszukiwanie i... wtedy też możesz dać jej ten list.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t173-fiona-o-dwyer
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 30 lat
Ekwipunek podręczny: walizka z przyborami entomologicznymi, scyzoryk, smartfon

Pisanie Re: Biblioteka  ♦ Nie Lis 12 2017, 14:21;

Gdyby Rhys wiedział, jakie podejście do jego ukochanych owadów ma Fiona, z pewnością uraczyłby ją kolejną przydługawką pogadanką na ten temat, z tego też względu powinna cieszyć się, że nic o tym nie wspomniała. Tyrell należał do ludzi, którzy z namaszczeniem ratowali insekty z opresji, właśnie przed zgnieceniem gazetą czy podeszwą buta, a także przed kołami samochodów i każdym innym niebezpieczeństwem, na jakie mogły być narażone ich malutkie ciałka.
To również z tego względu, w opasłej kieszeni płaszcza miał właśnie całkiem pokaźnych rozmiarów patyczaka, który nieśmiało wyściubił głowę ze swojej kryjówki, która dla laika równie dobrze mogła być tyłkiem. Ta głowa, ma się rozumieć, nie kryjówka.
Rhys wciąż z ubogą mimiką twarzy przyglądał się blondynce co najmniej tak, jakby oczekiwał od niej odpowiedzi na wszystkie pytania tego świata. Fiona jednak posłużyła się nie do końca jasną wypowiedzią, w związku z czym Tyrellowi kompletnie umknął jej sens.
- Nie jesteś czym? - Zapytał, z wyraźną iskrą irytacji. Na pewno nie była owadem, tak, to mógł stwierdzić na pewno. Rhys był inteligentny, niestety zawoalowane niuanse komunikacyjne umykały mu równie łatwo, co fizyka kwantowa przeciętnemu zjadaczowi chleba. Irytacja wynikała właśnie z tego, absolutnie nie było w tym winy Fiony.
- Też mam kontakt - odparł ostrożnie, wciąż jednak nie siląc się na szczególnie cichy ton, ku udręce bibliotekarki, która chyba już dała sobie spokój z uspokajaniem go. - Czy to coś dziwnego w Rode? Jeśli tak, to gdzie podłączacie urządzenia elektryczne? A może działają bezprzewodowo? - Pytania właściwie kierował chyba bardziej sam do siebie i swojej naukowej ciekawości, aniżeli do Fiony, w którą i tak wlepiał niepokojąco błękitne spojrzenie. Wziął podany numer i przyjrzał mu się, po czym znowu podniósł wzrok na blondynkę.
- Polowanie implikuje zabijanie. Czy Maxima jest mordercą? - Zapytał ze śmiertelną powagą. Właściwie nie dotarło do niego, że Fiona to nie Max, postanowił jednak podtrzymywać to jej mówienie o sobie w trzeciej osobie, na wypadek, gdyby faktycznie była mordercą. Rhys nie chciał mieć kłopotów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 28
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Biblioteka  ♦ Pon Lis 13 2017, 19:25;

Dlatego właśnie Fiona nie mówiła takich rzeczy głośno przy ludziach, którzy zdecydowanie nie podzielali jej antypatii do robactwa. Swoją drogą powinna wpuścić go do mieszkania wuja. Na pewno znalazłby tam niejednego owada, który teoretycznie wymarł już setki lat temu.
- Nie jestem osobą, której szukasz - odpowiedziała spokojnie.
Powoli zaczynała uzmysłowiać sobie, że ma do czynienia z człowiekiem, który niekoniecznie znajduje się na jej poziomie komunikacyjnym. Zerknęła w kierunku jego uszu, ale nie nosił aparatu słuchowego. Bo to tłumaczyłoby dlaczego wciąż tak głośno mówił. Może zapomniał i teraz wydawało mu się, że każdy mówi cicho? Nie. Prawie pokręciła do siebie głową negując własną teorię. Gdyby niedosłyszał owszem, mówiłby głośno, ale obracałby głowę tak, by mówiła mu wprost do uszu. Przynajmniej tak robił jej świętej pamięci dziadek Hieronim.
- Ehm - zatkało ją.
Zdecydowanie nie był głuchy. Może niedorozwinięty? Za mało tlenu przy porodzie? W ostatnim odcinku "Old Whiskey - o suchej mordzie" tak właśnie stało się z jednym dzieckiem. A może jacyś psychopaci robili na nim eksperymenty jak w "Kryminalnych zagadkach Zigguratu"? No dobra, chyba dała się ponieść wyobraźni. O czym oni to...? A tak! Kontakty. Nawet nie zdążyła się w tej kwestii wypowiedzieć, bo jej towarzysz już pociągnął dalej rozmowę.
- Maxima nie jest mordercą. To znaczy... w pewnym sensie jest. Ale zabija zwierzęta dla mięsa, ludzi nie... w ogóle nie zabija ludzi - podjęła myśląc przy każdym słowie na ile sposobów można by je źle zinterpretować. - A ten numer to jest telefon... numer telefonu do Maximy - poprawiła, być może unikając właśnie pytania jak kartka papieru mogła być telefonem.
Swoją drogą mogła być tak perfidna i wmówić mu, że w Rode nie mają gniazdek... Hehe, to byłby dobry dżołkasik. A autorka właśnie zdała sobie sprawy, że potrzebuje jakiejś głupiutkiej postaci do zabawnych konwersacji z Rhysem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t173-fiona-o-dwyer
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 30 lat
Ekwipunek podręczny: walizka z przyborami entomologicznymi, scyzoryk, smartfon

Pisanie Re: Biblioteka  ♦ Wto Lis 14 2017, 18:29;

Rhys bynajmniej nie czuł się ani trochę skrępowany impasem komunikacyjnym, który ogarnął ich niczym ciepła pierzynka. Przede wszystkim dlatego, że nie do końca był go świadomy. Zmarszczył brwi, gdy powiedziała, że nie jest osobą, której szuka.
- Nonsens, przecież szukam Maximy Mason - stwierdził kwaśno. Cóż za uparte stworzenie z tej Maximy. Przyjrzał jej się zatem jeszcze uważniej, jakby zastanawiając się, jakim cudem jego brat był w związku z równie zażartą osobą. Byłby pewnie za to zachwycony możnością pogrzebania w mieszkaniu, gdzie zagnieździły się owady, głównie dlatego, że pasjonowały go warunki mieszkaniowe niektórych gatunków.
Rhys nie był głuchy, słyszał wszystko bardzo dobrze, nadzwyczaj dobrze, zwłaszcza wtedy, gdy ktoś mamrotał coś pod nosem. Nienawidził tego.
- Bardzo dobrze, że nie zabija ludzi. W przeciwnym razie byłbym zmuszony wezwać służby mundurowe - odparł, wciąż wlepiając w nią niewyrażający kompletnie niczego wzrok. W przeciągu trwania całej tej przedziwnej pogawędki, wyraz jego twarzy nie zmienił się ani trochę.
- Jesteś dziwna - zawyrokował w końcu, wkładając do kieszeni kartkę, którą mu dała. Nic z tego nie rozumiał, ale skoro miał już numer, to właściwie rozwiązywało główny problem. Dopiero wtedy go olśniło: może to po prostu wcale nie była Maxima? Ostatecznie kobiet o włosach w kolorze blond mogło być tutaj więcej. Jako że nigdy specjalnie nie zwracał uwagi na takie rzeczy, było mu to dość ciężko zaakceptować. Właściwie już wyminął Fionę i ruszał do wyjścia, gdy obrócił się na pięcie i wrócił do niej z powrotem, po czym ponownie wlepił w nią wzrok.
- Zgubiłem mojego patyczaka - zakomunikował. - Wiesz jak wygląda patyczak? - Zapytał. - Jak patyk - wyjaśnił, najwyraźniej oczekując pomocy w znalezieniu stworzenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 28
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Biblioteka  ♦ Czw Lis 16 2017, 20:15;

To całe założenie, że to ona miałaby być Maximą Mason było nad wyraz zabawne. Jej wścibska natura kazała wpierw wyciągnąć od niego nieco więcej informacji, zanim zdradzi mu, że rzeczywiście nie jest tą, której szuka, bo nie jest Maximą.
- A z kim właściwie mam przyjemność? - zapytała, bo w sumie to nie zaszkodzi wiedzieć. Z taką informacją mogłaby chociaż ostrzec Max, by nie odbierała telefonu jeśli to jakiś jej znajomy, którego wolała unikać.
- Wypraszam sobie! - obruszyła się, starając się mimo to nie podnosić tonu. Wszak byli w bibliotece. Zezłościł ją. Nie tylko dlatego, że z jej punktu widzenia ją obraził, ale też zamierzał odejść w trakcie rozmowy. Ot, tak bez słowa!
- To ty jesteś dziwny. Po pierwsze bez powodu zakładasz, że jestem Maximą i to błędnie. Po drugie... - popatrzyła na niego i uznała, że lepiej będzie jak teraz zamilknie. Wytłumaczenie mu dlaczego pytanie kogoś, czy osoba której się szuka jest zabójcą, lub niezdolność skojarzenia, że kontakt niekoniecznie musi być przewodem, jest dziwne mogło przerosnąć jej socjalne kompetencje.
- Po drugie kto nosi ze sobą patyczaki?! - dokończyła po chwili słowami, które miały paść przy "Po trzecie". Co za dziwny człowiek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t173-fiona-o-dwyer
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 30 lat
Ekwipunek podręczny: walizka z przyborami entomologicznymi, scyzoryk, smartfon

Pisanie Re: Biblioteka  ♦ Czw Lis 16 2017, 20:50;

Teraz Rhys już w ogóle nie wiedział, co o tym wszystkim myśleć i gdyby posiadał jakieś poczucie wstydu, to najpewniej zaczerwieniłby się po same końcówki uszu. Na szczęście to uczucie rónież było mu obce, toteż mina nawet mu nie zrzedła.
- Nie wiem, z kim zaznajesz przyjemności. Nie rozumiem dlaczego pytasz o to akurat mnie, skoro jasnym jest, że nie ze mną - odparował, niemal protekcjonalnie. Z jego perspektywy pytanie było zupełnie niedorzeczne i on nie miał czasu zajmować się takimi rzeczami. Plotkowanie nigdy nie leżało w polu jego kompetencji.
Nawet trochę się zdziwił, gdy Fiona zarzuciła mu, że jest dziwny. Aż na chwilę otwarł buzię.
- Niczego ci nie zakładam - odparł, wciąż tonem, który nie przystoi w bibliotece, ale on o tym w dalszym ciągu nie wiedział. Choć teoretycznie wiedział, wszak w bibliotece była już ta blondynka i nie mógł użyć argumentu jakoby nikogo nie było. Postanowił to jednak zupełnie zignorować.
- Ja noszę. I nie patyczaki, tylko jednego patyczaka. Nazywa się Zbigniew i jest niezwykle wrażliwy - wyjaśnił cierpliwie, jakby zupełnie wyczuwając tego, że Fiona jest poirytowana. Patyczak nazywał się Zbigniew na cześć Rhysa bardzo dalekich, polskich przodków, którzy pracowali w pocie czoła przy zasuwaniu kurtyn w teatrze. Ręce opuścił po bokach i wbił w nią błękitne spojrzenie. Mimo wszystko wciąż oczekiwał, że blondynka pomoże mu szukać, jakby nie przyjmował do wiadomości odmowy. Sam rozejrzał się w końcu na boki.
- Żeby go odnaleźć, musimy myśleć jak on. Gdybyś była patyczakiem, to gdzie byś się schowała? - Zapytał po dłuższej chwili gapienia się to na nią, to znów gdzieś w podłogę. Albo sufit.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 28
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Biblioteka  ♦ Sob Lis 18 2017, 15:17;

To się zaczynało robić śmieszne. Naprawdę miała ochotę roześmiać się głośno, ale koniec końców skończyło się tylko na cichym parsknięciu.
- Nie wiem co z tobą jest nie tak, ale zabawny jesteś - uznała w końcu, puszczając nawet w niepamięć, że nazwał ją dziwną. Powoli zaczynała rozumieć jego perspektywę, która w danej chwili wydawała jej się wręcz fascynująca.
- Pytałam jak masz na imię - wytłumaczyła po chwili.
W ogóle to już ją ręce świerzbiały by sięgnąć po telefon i opowiedzieć komuś o tym dziwnym mężczyźnie. Może nawet wujowi. Sam będąc człowiekiem nieco niepoprawnym potrafił zaskoczyć Fionę ciekawymi znajomościami. Może wiedziałby też z kim miała przyjemność w bibliotece?
Wyobrażanie sobie, że jest jakimś robalem było ostatnią rzeczą, na którą miałaby w życiu ochotę. Zazwyczaj. W tej chwili uznała tę zabawę za zabawną. O ile nie będzie musiała tego dotykać.
- Na drewnianej półce? Tak żeby zlać się z tłem? - podsunęła. Nie znała się na patyczakach, ale ta myśl wydawała jej się sensowna. Ale kto wie? Może wolałby się schować w doniczce na kwiatki przy oknie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t173-fiona-o-dwyer
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 30 lat
Ekwipunek podręczny: walizka z przyborami entomologicznymi, scyzoryk, smartfon

Pisanie Re: Biblioteka  ♦ Sob Lis 18 2017, 18:00;

Rhysowi w ogóle nie było do śmiechu. Zbigniew mógł sobie złamać nogę. Przemilczał więc uwagę o tym, że jest zabawny, a jeśli akurat spojrzała na jego minę, być może mogła nawet stwierdzić komizm sytuacyjny, bo oto wyraz jego twarzy jawił się grobowo. No ubaw po pachy, innymi słowy.
- Jestem Rhys Tyrell - odparł, w końcu wiedząc, o co dokładnie chodziło blondynce. Jakby nie można było tak od razu, tylko wpierw jakieś zdrożne rzeczy sugerować, no doprawdy!
- A ty? Skoro nie jesteś najwyraźniej Maximą? - Zapytał, bo gdzieś z tyłu głowy tłukło mu się nieśmiałe przypomnienie, że kiedy ktoś nas pyta o imię, wypada odwdzięczyć się tym samym. Nawet jeśli zazwyczaj nie przykłada się wagi do takich rzeczy jak imiona.
Wbił w nią zaskoczone spojrzenie. Cóż za przenikliwa myśl. Od razu spojrzał na to wszystko nieco wyrozumialszym okiem.
- Tak - odparł krótko, po czym wyminął Fionę i podszedł do regałów, po czym bardzo skrupulatnie zaczął je obmacywać. Niezależnie od tego, czy Fiona postanowiła dołączyć do tej osobliwie wyglądającej czynności, Rhys kontynuował, dopóki dopóki po dłuższej chwili nie wypatrzył, że patyczak siedzi Fionie na plecach. Znowu wbił w nią wzrok.
- Chyba cię polubił - zakomunikował, nie mówiąc wcale, o co w ogóle mu chodzi. Być może popełnił właśnie fatalny błąd, bo jeśli Fiona zauważy co na niej siedzi, może się przestraszyć i zrobić Zbigniewowi krzywdę. Na szczęście owad ulokował się w takim miejscu, że nie powinna go była dostrzec, nieważne jakby się nie wykręciła do tyłu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 28
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Biblioteka  ♦ Nie Lis 19 2017, 22:28;

No tak to była bardzo poważna kwestia, której nie należało lekcaważyć. Patyczak mógł się połamać, a Fiona tu sobie na śmiechy i chichy pozwala. Skandal.
- Fiona O'Dwyer - przedstawiła się. Przez myśl przeszło jej, że skoro wymienili już przyjemności mogli zaczynać poszukiwania. Mało znowu się nie roześmiała. Rhys pewnie powiedziałby jej na to, że wcale nie oddawał się z nią żadnym przyjemnościom. Powoli chyba zaczynała rozumieć jego tok myślenia. Bardzo hm dosłowny tok myślenia. Nie pozostawiający dwu-, a nawet wieloznaczności wielkiego pola do popisu.
- Co? - skamieniała. - Jak to polubił? Co masz na myśli?
O nie, chyba to paskudztwo nie siedziało gdzieś na niej? A co jeśli zrobi na nią kupę? Albo się zsika? Jak biedronki! Albo ugryzie? Omiotła spojrzeniem części ciała, którym mogła przyjrzeć się bez lustra. Nie, nie siedział na niej.
- Patyczaki nie gryzą, nie?
Tak, pytanie jak przystało na dziecko z miasta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t173-fiona-o-dwyer
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 30 lat
Ekwipunek podręczny: walizka z przyborami entomologicznymi, scyzoryk, smartfon

Pisanie Re: Biblioteka  ♦ Pon Lis 20 2017, 11:12;

Rhys odnotował sobie w pamięci te personalia. Można było zarzucić mu wiele, ale pamięć miał bardzo dobrą. Istotnie, w kontaktach z Tyrellem należało pamiętać przede wszystkim o tym, by za wszelką cenę nie używać żadnych dwuznaczności czy metafor, bo było więcej niż pewne, że nie tylko ich nie zrozumie, ale i całkowicie poprzekręca. Kiepsko radził sobie również z odczytywaniem cudzych emocji, dlatego też gdy Fiona najwyraźniej przestraszona tym, że patyczak gdzieś na niej siedzi zaczęła się okręcać, on tylko się przyglądał w milczeniu przez krótką chwilę.
Zbigniew na szczęście był bardzo dobrze wychowanym, młodym patyczakiem, nie tylko zatem nie był jeszcze bardzo dużych rozmiarów, jak dorosłe osobniki, ale też bynajmniej daleki był od załatwiania potrzeb fizjologicznych gdzie popadnie, w tym również na Fionie.
- Nie mają na tyle wykształconego aparatu gębowego, żeby przebić ludzką skórę. Poza tym jedzą tylko rośliny. Jeśli nie jesteś rośliną, a z pewnością mogę cię zapewnić, że nie jesteś, to nie masz się czego bać - wytłumaczył cierpliwie. Kiedy tylko temat schodził na owady, znikała jego zwyczajowa dziwaczność i wycofanie. O tym mógłby mówić godzinami, rozmawiać zatem byłoby słowem na wyrost. Mało kto na jego drodze chciał z nim prowadzić faktyczną konwersację na tematy entomologiczne, zwykle więc ograniczał się do prowadzenia monologów. Zwykle go to nie zrażało. Nie rozumiał, dlaczego kogoś nie miało by to interesować, skoro było fascynujące.
Podszedł do blondynki i sięgnął za nią ręką, co mogła przez chwilę odebrać co najmniej tak, jakby chciał ją objąć, tym bardziej skoro przejechał jej dłonią po plecach. Jakoś nie zraził się bynajmniej tym, że naurszał jej przestrzeń osobistą, pojmując jej definicję jedynie wtedy, gdy odnosiła się do jego własnej. Odsunął się po chwili, a palce miał zaciśnięte w pięść, którą po chwili otwarł i pokazał Fionie. Patyczak nie był jeszcze specjalnie duży, a czułe spojrzenie jakim obdarzył go Rhys wskazywało na to, że naprawdę martwiłby się, gdyby stworzenie uciekło.
- Medauroidea extradentata - oznajmił, po czym włożył go znowu do kieszeni. Tym razem owad miał już tam pozostać. Podniósł wzrok na blondynkę i znowu utkwił w niej błękit spojrzenia.
- Powinnaś się wybrać ze mną kiedyś na poszukiwania. Przyciągasz owady - zakomunikował. Oczywiście nawet przez chwilę nie podejrzewał, że Fionie mogłaby się nie spodobać rola wabika na robactwo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 28
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Biblioteka  ♦ Sro Lis 22 2017, 20:48;

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t173-fiona-o-dwyer
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 46
Ekwipunek podręczny: portfel, szwajcarski scyzoryk

Pisanie Re: Biblioteka  ♦ Sro Cze 20 2018, 20:46;

start

Do biblioteki zwykle chadzał rzadko. Książki gromadził w formie elektronicznej choć nigdy przed nikim nie ukrywał, że przepadam za zapachem zadrukowanego papieru. Pojawiał się tu niekiedy i głównie rekreacyjnie, ażeby odpocząć od domowego zgiełku. Córkę odstawił do szkoły, Darcy podziewał się tam, gdzie zwykle, czyli bóg wie gdzie. Planowo miał być to spokojny dzień, noszący jedynie wspomnienie pożarów, które miały miejsce niedawno w Rode. Przechodząc przez dzielnicę południową widział zgliszcza lokalu, który spłonął. Jakieś dwie kobiety rozmawiały o tym, że właściciel wyjechał robić karierę drag queen na Słowacji.
Nie miał jeszcze pojęcia o tym, że brat jego jedyny postanowił stać się na kilka chwil bohaterem, heroicznie pomóc wydostać się ludziom z płonącego budynku. Że się poparzył przy tym nie mało - starannie to przed nim ukrył, a on nie zwykł go szpiegować ani na siłę doszukiwać się problemów.
Z rękami w kieszeniach wędrował wzdłuż działu z literaturą dotyczącą zagadnień technicznych. Za zakrętem znajdowały się regały pełne woluminów popularnonaukowych, przy których to zatrzymał się za dłużej. Potarł podbródek ni to się zastanawiając, ni to decydując na którąś z pozycji. Tytuły wpadały do głowy Marlowa i wypadały z niej zaraz gdy wzrok przenosił się na kolejne. Nie przyszedł tu po nic konkretnego.
Ludzi w budynku było niewielu. Poza pracownikami zaledwie kilku uczniaków, dwie starsze panie pogrążone w lekturze harlequinów. Cisza i spokój, Zupełne przeciwieństwo tego, co miał w domu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t550-will-marlow#11788
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Biblioteka  ♦ Czw Cze 21 2018, 18:02;

Kiedyś biblioteka była dla Ethel ucieczką w intelektualny świat, dziś była ucieczką przed Raphaelem. Chociaż bardziej chcią utarcia mu nosa, znikając na pół dnia. Oboje żyli w ciągłym niepokoju, bo Kandel nie został ani złapany, ani unieszkodliwiony, ale jednak życie w napięciu przez kilka miesięcy przyzwyczajało do niego i paradoksalnie uspokajało. Hollingsworth zauważyła rozdrażnienie Bradforda w ostatnich dniach, ten jednak nie chciał puścić nawet pary z ust. Podejrzewała, że może chodzić o Kandla, jdnak gdzieś wewnętrznie mierziła ją myśl pozostawania zamkniętą w klatce.
Dlatego teraz była tutaj.
W zamyśleniu przechadzała się między regałami, bez większego celu, by w końcu wpaść na znajomy profil o charakterystycznej linii nosa i ust. Aż przystanęła. Mimo tego, że Rode było nadzwyczaj małym miasteczkiem, od miesięcy nie miała okazji, by porozmawiać z Marlowem.
- William? - zapytała, jakby się upewniała, choć przecież bardzo dobrze wiedziała z kim ma do czynienia. Uśmiechnęła się szeroko, przyglądając się mężczyźnie. - Czy mi się wydaje, czy przybyło ci więcej siwych włosów?
Bezwiednie w jej głosie pojawiła się troska. Wiedziała przecież, że samotny ojciec nie ma lekko. Lub może - przypuszczała. Znali się dobrze, lecz nie była to przyjaźń tego typu co z Rudolphem. Pewnie przez wiek, Ethel miała do Williama więcej respektu. Podczas gdy złych humorów Hefertha, naciągała mu policzki lub próbowała założyć nelsona, co kończyło się przyjacielskimi przepychankami na podłodze, przy Marlowie raczej tuliła po sobie uszy i dawała mu
spokój, tracąc zupełnie swoją zwyczajową zadziorność. Przynajmniej jej część.
Poznali się, gdy ona jeszcze chodziła do liceum, a Marlow już wrócił ze studiów, powracając do rodzinnego interesu protetyki. Ethel zawsze uśmiechała się na wspomnienie ich pierwszego spotkania. Trudno było się nie uśmiechać. Pamiętała to zawsze bardzo wyraźnie.
Miała może piętnaście, szesnaście lat. Grupka dziecięcej patologii męczyła jakiegoś bezdomnego kota na ulicy, co wywołało silny i kategoryczny sprzeciw dziewczyny. Najpierw zwróciła im uwagę, potem zaczęła się z nimi przerzucać wyzwiskami, aż w końcu tak się zdenerwowała, że zdjęła buta i wycelowała w głowę jednego z chlopaczków. A że cela miała kiepskiego, to wysłużony trampek trafił w szybę lokalu Marlowa. Zamiast uciec, jak pozostałe dzieci, Ethel tylko złapała się za głowę. Ucieczka ucieczką, ale trzeba było odzyskać buta. Poszła więc skruszona do ofiary przejawu jej wandalizmu i z czerwonymi od wstydu policzkami zaczęła przepraszać i zapewniać, że odpracuje wyrządzoną szkodę. Była przy tym tak upierdliwa, że Marlow nie miał wyboru. Siłą rzeczy kontakt został nawiązany. W tygodniu po szkole przychodziła posprzatać, a w weekendy nawet trochę pracowała. William stał się czymś pośrednim między rodzicami, a rówieśnikami. Rozmawiała z nim o rozterkach związanych ze studiami, czasem o chłopakach, częściej o rodzicach. O tym, jak ojciec ją faworyzuje, a matka okazuje zazdrość. Z czasem, do momentu wyjazdu na studia, polubiła nie tylko samego Marlowa, ale i jego żonę. Może dlatego Ethelyn przejęła opiekę nad Rosą. Czuła jakąś paralelę, choć Pankhurstówna była zapewne dla niej o wiele ważniejszą osobą, niż ona dla Williama.
Gdy wyjechała na studia wymieniali się praktycznie tylko kartkami okolicznościowymi. Gdy tylko Ethel przylatywała w odwiedziny do Rode, na pewno też spotykali się na kawie. Po śmierci Elizabeth, Ethel zwlekała trochę z rozmową telefoniczną, lecz w końcu zrobiła to, mając w sercu wielki żal i współczucie dla przyjaciela. Kiedy wróciła do Rode na stałe, już jako neurochiurg, przyszła do Marlowa z tortem z napisem "To znowu ja".
- Miło cię widzieć. - dodała. Naprawdę się cieszyła. Choć zdawała sobie sprawę, że to może być moment, w którym William nie chce rozmawiać z ludźmi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 46
Ekwipunek podręczny: portfel, szwajcarski scyzoryk

Pisanie Re: Biblioteka  ♦ Czw Cze 28 2018, 00:24;

Nie myślał także i o tym, że Darcy pije więcej niż mu się wydawało. Cholerny szczeniak, zanim sam się wykończy, to wykończy swojego starszego brata. Myśli ulotne jak kwietne płatki na wietrze, nie ciążyły mu ani trochę. Obiecał, że zajmie się po raz kolejny jego protezą. Kłamał, choć nie do końca. Zawsze będzie ją sprawdzał i naprawiał. Ale nie zamierzał spełniać zachcianek brata. Niedorzecznych, zakrawających o absurd i abstrakcję, niejednokrotnie nielegalnych, często niemożliwych do wykonania. A przynajmniej w takich warunkach. Coraz częściej zastanawiał się nad podstępnym umówieniem go na rozmowę z psychologiem.
Drgnął wyrwany z kolejnych myśli, słysząc swoje imię. Odwrócił się w stronę znajomego głosu, a gdy już rozpoznał i twarz - uśmiechnął się.
- Etheln Hollingsworth. Nie w szpitalu? Podobno ostatnio macie ręce pełne roboty.
Dzieliło ich trochę więcej lat niż ją i małą, pyskatą Rosę. Marlow znał je obie i dobrze wiedział, że młoda jest dumna i wyszczekana nie tylko po swoim dziadku. Lekarka dołożyła do jej wychowania kilka swoich cegiełek. Pewnie nawet więcej, niż sama przypuszczała.
- Niestety - wyciągnął rękę z kieszeni i przeczesał palcami srebrzyste włosy. Kąciki ust zadrgały lekko. - Przy dwójce dzieci człowiek starzeje się szybciej - miał na myśli nie tylko Kath, ale i własnego brata.
Dawno się nie widzieli. Ale to zrozumiałe, każde miało swoją pracę, swoje problemy i inne rzeczy, które były na pierwszym miejscu. Miał w tej chwili nadzieję, że dostała kartkę, którą wysłał jej na urodziny. Zawsze pamiętał. Zawsze je wysyłał. Nawet, gdy już wróciła do Rode. I za każdym razem nazywał ją, może nieco przekornie, Pchełką. Z perspektywy lat mógł uznać, że jest z kobiety dumny. Kto by te dziesięć lat temu pomyślał, że wyrośnie z niej poważny neurochirurg?
- Co słychać? Poza plotkami, które krążą - dodał. Mówił cicho, znajdowali się w końcu w bibliotece. Kilka razy do warsztatu wpadła żona starego Bena i podzieliła się nowinkami. Zawsze wysłuchiwał ich z rozbawieniem nawet nie wiedząc, że odpowiadając żartobliwie sam puścił coś kilka razy do miejskiego obiegu poczty pantoflowej.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t550-will-marlow#11788
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Biblioteka  ♦ Czw Cze 28 2018, 21:39;

- Pół etatu ma swoje zalety. - odparła pogodnie, lecz prawda była taka, że taki stan powoli zaczynał ją i męczyć i zawstydzać. Już rok nie praktykowała jako neurochirurg, co zaczynało być niepokojące. Jasne, ćwiczyła na symulacjach, ale to przecież nie było działanie na żywym organizmie. Nawet jeśli w testach manualnych miała zawsze sto punktów. Pomyślała przelotnie, że Mawon mogłaby przyspieszyć tę pomoc w powrocie do zawodu.
- Dwójce? Och, jestem pewna, że Kath radzi sobie już całkiem nieźle, więc pozostaje tylko Darcy. - puściła mężczyźnie oczko, zdając sobie jednocześnie sprawę, że temat brata nie musiał należeć do najprzyjemniejszych. Z drugiej strony nie było potrzeby traktować Marlowa jakby był jajkiem, przecież miewał poczucie humoru. - Do twarzy ci z siwizną. - dodała w końcu. Naprawdę tak uważała.
Kartki dostawała i trzymała je wszystkie. Tak, jak i od Rudiego i Rosy. Mimo cynizmu, który czasem z niej wychodził, w gruncie rzeczy była okropnie sentymentalna.
- Och. - trochę ją wcięło, gdy wspomniał o plotkach. Temat Raphaela był... może nie drażliwy. Był jak odrobina piasku w butach, pojawiający się nagle, uwierający tu i ówdzie. - To nic poważnego. Po prostu... - przyjęła minę człowieka, który doskonale wie, jak absurdalnie brzmią jego słowa, ale nie cofnie się przed żadnym z nich. - Po prostu ze sobą mieszkamy. - chwila milczenia. - Przez pół roku. - na chwilę zacisnęła mocno usta, lecz w końcu rozluźniła się, westchnęła i rozłożyła ręce. - Nie wiem. To skomplikowane. Masz może teraz czas na kawę?
Wzrok Ethelyn wyraźnie mówił: "Miej czas na kawę". Odkąd zaczeła być... bywać. Prowadzać się. Mieszkać. Z Raphaelem, Rudolph stanął trochę na uboczu. Unikał jej? Chyba nie. Bardziej dawał więcej przestrzeni. Cokolwiek by to nie było, nie do końca miała z kim porozmawiać, bo z Evandrą rozmowy bardzo szybko eskalowały do abstrakcyjnych treści.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 46
Ekwipunek podręczny: portfel, szwajcarski scyzoryk

Pisanie Re: Biblioteka  ♦ Sob Cze 30 2018, 22:20;

Marlow przekrzywił lekko głowę. Nie był pewien, czy pół etatu w wieku Ethelyn może mieć zalety. Oczywiście, miała swój sklep zielarski, który przynosił dodatkowe dochody, ale z tego co wieść gminna niosła, był od pewnego czasu zamknięty. Ale nie odezwał się na ten temat ani słowem, bo i nie było po co. Domyślał się,że sprawiłby jej tym najprędzej przykrość. Hollingsworth nigdy nie była typem człowieka, który lubi siedzieć bezczynnie.
Uśmiechnął się znów pod nosem na wzmiankę o bracie. Sam zaczął.
- Dziękuję, robię co mogę - odparł z wdzięcznym uznaniem pochwały. - Ależ Ethelyn, nie musisz mi się z tego tłumaczyć - mówił rozbawiony. Zaplątała się w tym temacie jak mała dziewczyna przyłapana na kradzieży ciastek, a przecież temat zaledwie został liźnięty, a i rzecz nie była niczym złym.
- Wspólne mieszkanie to zawsze jakiś krok do przodu. Właściwie, dopiero wtedy się w pełni poznaje drugą osobę. Poznaje się jej brzydkie nawyki. Beth nigdy nie zmywała po sobie naczyń. Nigdy.
Zamilkł na moment obserwując lekarkę, trafnie przy tym odczytując jej spojrzenie. Z resztą nawet gdyby odebrał je inaczej, przystałby na propozycję.
- Tak. Tak, mam czas na kawę - to mówiąc postąpił krok do przodu, potem drugi i trzeci ażeby wyjść spomiędzy regałów. Potem skierowali się do szatni, żeby odebrać zimowe kurtki (zapomniałam, że mamy wciąż zimę).
Najbliższa kawiarnia była niedaleko, więc nie musieli przesadnie długo marznąć. Gdy wychodzili z budynku, Marlow odważył się nawet schylić po trochę śniegu i cisnąć śnieżką w ramię kobiety.

zt -> http://postmortem.forumpolish.com/t275-cukiernio-piekarnia
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t550-will-marlow#11788
Sponsored content
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Biblioteka  ♦ ;

Powrót do góry Go down

Biblioteka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 1 z 1

Similar topics

-
» Kawiarnio-biblioteka "Bookszpan"
» Biblioteka
» Biblioteka w zamku Bestii
» Wielka Biblioteka
» Wielka biblioteka

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Witaj w Rode! :: FABUŁA :: Rode :: Centrum-