Napisz nowy tematOdpowiedz do tematuShare|

this seat is taken

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
AutorWiadomość
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24 lata
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny: telefon, klucze do mieszkania, pilnik, porfel, szczotka do włosów

Pisanie this seat is taken  ♦ Pią Cze 01 2018, 20:00;

KTO: Noah, Elia
KIEDY: wrzesień 2225
GDZIE: w drodze do fabryki
____________

Topografia miasta wciąż była jej średnio znana; czas leciał szybko i ani się obejrzała, a w Rode tkwiła już od ładnych dwóch tygodni. Emocje jeszcze nie opadły, a dość złudne echo wolności opanowało ją już na dobre. Pogoda dopisywała, Ramirez był hen daleko, a ona starała się nie myśleć i nie zastanawiać nad tym, że lada moment wszystko może trafić szlag. Nie chcąc stale wisieć na plecach czy to Felixowi, czy Riosowi, postanowiła zwiedzić miasto również na własną rękę. Miała akurat dzień wolny i zamierzała skorzystać z ładnej pogody. Zwiedziła centrum i przeszła ulicami za miasto. Co prawda miała w pamięci aż nadto żywo atak ogarów nad jeziorem, ale od tamtego miejsca zamierzała trzymać się z daleka. Poza tym było widno, słońce wisiało wysoko na niebie i nie zamierzało się nigdzie wybierać jeszcze przez kolejne kilka godzin. Postanowiła jednak tym razem wybrać się w kierunku przeciwnym do tego, który znała dostając się do hodowli i zamiast tego postanowiła sobie obejrzeć, oczywiście ze stosownej odległości fabrykę.
Droga zajęła jej dłużej, niż przypuszczała. Z południa zrobiło się już popołudnie, ale w końcu dotarła do kompleksu budynków, które choć odgrodzone płotem z siatki i tak były dość łatwo dostępne. Nie, żeby zamierzała sprawdzać i się tam kręcić, wydając się przy okazji podejrzaną. Po prostu chciała rzucić okiem, czy to rudery adekwatne do tych, które mieli w Argentynie. Po drodze zdążyła już wleźć w pokrzywy, a przez wzgląd na krótkie spodenki gorzko żałowała, że zachciało jej się łazić po krzakach. Uświadamiając sobie kiepski stan własnej kondycji oraz to, że piechurem raczej nie zostanie, zauważyła, zerkając na ekran komórki, że oprócz tego, że nie ma zasięgu, zdążyło się już zrobić stosunkowo późno. Na tyle, że jeśli nie pozbiera się do kupy i nie zacznie iść z powrotem, bolące nogi nie będą jej jedynym problemem. Przypomniała sobie jednak, że chyba Novak wspominał, że spod fabryki miał odjeżdżać jakiś autobus dla pracowników i to w tym upatrzyła się swojej szansy na bezproblemowe dostanie się z powrotem do miasta. Zakręciła się zatem nieopodal bramy wyjściowej, wypatrując pracowników, tłumnie zbierających się do wyjścia. Zamierzała wmieszać się w tłum, udając pracownika; nie była pewna, jak zareagują na gapowiczkę. Nie mogła wiedzieć, że ktoś tu ma pamięć fotograficzną i z pewnością szybko wyłowi ją z tłumu znajomych współpracowników. Wpakowała się na pokład z pokerową miną. Nie musiała udawać zmęczenia po zmianie - spacer i tak ją zmęczył.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t176-elia-martinez#1007
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Reputacja:
Ekwipunek podręczny: portfel, zapalniczka, scyzoryk, jak biega to butelka wody, guma do żucia, telefon

Pisanie Re: this seat is taken  ♦ Pią Cze 01 2018, 20:18;

To był jeden z dłuższych dni w fabryce, ciężki. Klimatyzacja padła w połowie zmiany i zamiast wykonywać swoje obowiązki musiał zgarniać ekipę do naprawy dziadostwa. Ba! Sam nawet przy tym pomagał! A, że autobus odjeżdżał za niedługo, o kąpieli mógł pomarzyć. Jakoś nie widziało mu się wracać z buta lub czekać na następny, który miał pojawić się dopiero po następną zmianę.
Obmył się jako tako w umywalce i wyleciał jak strzała z fabryki.-Uh... udało się. Mruknął pod nosem. Większość pracowników siedziała już wewnątrz, już miał też wsiadać jak jego uwagę przykuła czupryna której nigdy wcześniej nie widział. W sumie to- nie tylko on się zainteresował. Puścił Elie przodem i zaraz się zaczęło. Panowie dopiero teraz zauważyli śliczną niewiastę i tekstami rzucali co nie miara. Skończyło się gdy Noah wlazł za nią i położył dłoń na jej ramieniu.-Panowie! Z szacunkiem, nie często zdarza się nam wizytować pracowników z działu kontroli BHP. Zapadła błoga cisza i nawet dwa miejsca się znalazły. Jakoś tak stracili zainteresowanie.
-Nie widziałem Cię tu wcześniej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t539-noah-j-bennett#11644
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24 lata
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny: telefon, klucze do mieszkania, pilnik, porfel, szczotka do włosów

Pisanie Re: this seat is taken  ♦ Pią Cze 01 2018, 20:47;

Pojęła jak poroniony był to pomysł z pierwszym komentarzem, który poleciał w jej kierunku, nie byłaby jednak sobą, gdyby się tym szczególnie przejęła, bądź speszyła. Należała raczej do śmiałych osób, więc nie miała problemu z podjęciem dyskusji, tylko że może niekoniecznie w momencie, gdy w perspektywie miała przymusową wysiadkę i kilka kilometrów piechotą z powrotem do Rode. Ten pomysł podobał jej się już znacznie mniej, kiedy jednak już otwarła usta, żeby coś powiedzieć, poczuła rękę na ramieniu i słowa, które zamknęły wszystkim buzie. No, przynajmniej na jakąś chwilę.
- Niech no teraz napiszę raport - postanowiła iść za tropem tego niewinnego kłamstwa, choć ton jej wypowiedzi wskazywał raczej jednoznacznie, że to żarty i nic w tym raporcie nie napisze; bynajmniej nie dlatego, że taki z niej pracownik kontroli, jak baletnica. Robiła zatem dobrą minę do złej gry i wyglądała na pewną swojej nowej roli, mimo szortów i bąbli po pokrzywach na łydce. Zresztą, kto by tam na to zwracał uwagę. Rzuciła się na siedzenie od strony okna, wzdychając z ulgą, dopiero teraz czując, jak cholernie bolały ją nogi. Odsunęła się na oparcie i dopiero wtedy przyjrzała wybawicielowi. Uśmiechnęła się szelmowsko.
- Bo nie było mnie tu wcześniej - odparła, zgodnie zresztą z prawdą. Nie tylko w autobusie, w ogóle, w Rode. Nie zamierzała się jednak rozdrabniać. - Postanowiłam skorzystać z waszego busa na gapę. Zrobiło się późno, a już raz miałam do czynienia z ogarami i wolałabym nie powtarzać takiej przygody. Zachciało mi się wycieczek - przyznała bez bicia. Oj tak, wspomnienia tej eskapady wciąż były w jej głowie żywe.
- Dzięki za pomoc - dorzuciła pospiesznie. Pozostawało mieć nadzieję, że jej teraz nie podkabluje. Kierowca zawsze mógł się zatrzymać i ją wysadzić, a perspektywa spaceru przyprawiała ją o ból głowy. - Jestem Elia - zakomunikowała nieskrępowanie, wyciągając do mężczyzny rękę. - Co właściwie produkujecie w tej fabryce? - To nie to, że zagajała rozmowę o dupie Maryni; autentycznie interesowały ją takie rzeczy, jakby chciała wiedzieć o tym miasteczku jak najwięcej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t176-elia-martinez#1007
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Reputacja:
Ekwipunek podręczny: portfel, zapalniczka, scyzoryk, jak biega to butelka wody, guma do żucia, telefon

Pisanie Re: this seat is taken  ♦ Pią Cze 01 2018, 20:59;

Noah usiadł i tyle było ze spojrzeń w stronę kobiety, odsapnął i wyciągnął lekko nogi przed siebie, a siebie kawałkiem odsunął na brzeg siedzenia. Mały nie był, nie chciał smyrać ramieniem czarnowłosej. Na sobie miał zwykły tank-top i dżinsy, na stopach adidasy. Zdążył ubrać normalne buty, chociaż tyle.-Wiesz, że wystarczyło powiedzieć kierowcy, nie zostawiłby Cię tu. Zerknął, podrapał się po czuprynie. Trafiło mu się! Będzie miał teraz nieznajomą do odprowadzenia.-James. Nie mogę Ci powiedzieć, to by było ujawnienie danych poufnych. RODO czy coś, śmieszki, heheszki.-Jak dostaniesz uczulenia to znaczy, że nie tylko po pokrzywach się przeszłaś. Miejscami po ogrodzeniu pnie się bluszcz i niestety jest trujący. Posłał jej lekki uśmiech, zwiększony ziewnięciem, usta zakrył żeby nie było.-Skąd jesteś Elio?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t539-noah-j-bennett#11644
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24 lata
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny: telefon, klucze do mieszkania, pilnik, porfel, szczotka do włosów

Pisanie Re: this seat is taken  ♦ Sob Cze 02 2018, 10:27;

Wzrok przeniosła na chwilę za okno zmuszona stwierdzić, że podziwianie widoków w tej formie było mimo wszystko znacznie bardziej wygodne, niż spacery. Zielone okolice Rode zdawały się wykluczać, że gdzieś tu w pobliżu ukryte jest miasteczko.
- Nie przywykłam do podobnej bezinteresowności - odparła w lekkim tonie. Właściwie faktycznie, być może od tego wypadało zacząć; niemniej nie sądziła również, że ktokolwiek zwróci tu na nią uwagę. Przypuszczała chyba, że fabryka zatrudnia jednak więcej kobiet i jej pojawienie przejdzie niezauważone i pozbawi ją konieczności tłumaczenia się z własnej beztroski. Wciąż była w Rode nowa i ciężko było jej przywyknąć do tego, jak inne było od Buenos Aires, gdzie w zatrważającej ilości przypadków można było zachować anonimowość. Tutaj niemal każdy każdego znał i nieco ją to deprymowało, bo zdawała sobie sprawę że już i tak krążyło o niej więcej pogłosek, niżby sobie mogła życzyć. Biorąc pod uwagę cel swojej wizyty, to było jak porażka.
- Czyli jakieś nielegalne interesy? Broń nuklearna? Czyżby Rode nie było tak niewinne, na jakie się je kreuje? - Dopytała z rozbawieniem, choć kończąc tym samym temat. James wyglądał na zmęczonego i jak śmiała przypuszczać, ostatnim na co miał teraz ochotę, to rozmawiać o pracy. Postanowiła powściągnąć zatem ciekawość.
- Nawet mnie nie strasz - wzdrygnęła się. - Ostatnim, czego mi teraz trzeba, to jakaś zabójcza wysypka. - W myślach odnotowała, że skoro zamierza tutaj przez jakiś czas zostać, powinna nieco bardziej przyłożyć się do zaznajomienia z fauną i florą, która najwyraźniej była znacznie dziksza niż ta, którą znała ze stron rodzinnych. Nie było się co dziwić. Buenos było po prostu większe i część gatunków nie miała nawet szans na to, żeby się przystosować, a tutaj? Hulaj dusza. Chyba nikt nie był w stanie zapanować nad naturą powracającą do siebie, po nie tak przecież dawnej zagładzie.
- Z Argentyny - odparła lekko, bo nawet jeśli członkinie kółka różańcowego z uporem maniaka przypisywały jej coraz to nowszą narodowość, ta pozostawała niezmienna. - A ty? Tutejszy? - Zapytała po krótkiej chwili, wciskając się w kąt pomiędzy siedzeniem a oknem, żeby zwrócić się przodem do rozmówcy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t176-elia-martinez#1007
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Reputacja:
Ekwipunek podręczny: portfel, zapalniczka, scyzoryk, jak biega to butelka wody, guma do żucia, telefon

Pisanie Re: this seat is taken  ♦ Sob Cze 02 2018, 16:42;

-To nie bezinteresowność, po prostu nikt nie chciałby mieć Cię na sumieniu. To niebezpieczny teren... ale już o tym wiesz, sama to przyznałaś. Wydawał się być pochmurny, nie tylko zmęczony ale i bez chęci na rozmowę. Tak prawdę mówiąc- zwykle był bardziej pogodny i rozmowny, ciekawski również, nie wypadało jednak przy pracownikach, stwarzał jakieś pozory rozmowy z kontrolą BHP. A, że trzęsło w autobusie i hałas był całkiem spory, miał pewność, że nikt ich nie słyszy za dobrze.-Zwykła fabryka, różne części, wszystko zależne od zlecenia, zapotrzebowania i oddziału. Jak to w fabryce. Mrugnął do niej, uśmiechnął się lekko i przymknął oczy.-Zabójcza raczej nie ale dokuczająca już tak. Najgorsze co zrobisz to rozdrapiesz wysypkę, wtedy może być gorzej. Kup sobie w mieście jakąś maść łagodzącą podrażnienia skóry, ewentualnie jakieś witaminy do tego.
-Mhm... Z Rode. Jak Ci się tu podoba?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t539-noah-j-bennett#11644
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24 lata
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny: telefon, klucze do mieszkania, pilnik, porfel, szczotka do włosów

Pisanie Re: this seat is taken  ♦ Wto Cze 05 2018, 10:14;

Co prawda tłumaczenie mężczyzny niezbyt do niej trafiło, ale mimo wszystko postanowiła przemilczeć temat. W obrębie jej rozumowania nie znajdował się żaden powód, dla którego, ktoś miałby problem z maniem jej na sumieniu. Albo po prostu przywykła do tego, że większość znanych jej osób nie miałaby z tym problemu? To chyba najbardziej prawdopodobne. Zwróciła uwagę na to, że nieznajomy jest zmęczony, ograniczyła zatem niepotrzebną być może paplaninę do minimum, skupiając znów uwagę na widokach migających jej za oknem.
- Szkoda, liczyłam na coś bardziej tajemniczego - odparła lekko, choć wyraźnie żartobliwie, odwzajemniając uśmiech mężczyzny. Tak, jakby to cokolwiek zmieniało. Nie tylko nie zmieniało, ale i przypomniało o raczej przyziemnym charakterze miasteczka. Po byłej kolonii karnej można było spodziewać się czegoś cokolwiek podejrzanego, nic podobnego nie miało jednak miejsca. Powinna się do tego w końcu przyzwyczaić, zresztą nie kryła nawet, że to jej się właśnie w Rode podobało.
- Będę obserwować. Wciąż liczę, że to tylko pokrzywy - pokiwała lekko głową. To były znacznie mniej przyjemnie aspekty jej przyjazdu tutaj. Non stop natura dawała znać, że nie sposób nad nią człowiekowi zapanować.
- Bardzo. Wiem, że większość z tutejszych narzeka na to miejsce, ale jest tu tak spokojnie... - Westchnęła, przenosząc wzrok na Jamesa. - Brakowało mi takiego odpoczynku, z daleka od wielkiego miasta - dodała, mrużąc oczy. Z dala od psychopaty, z którym mieszkam. - Dlatego można przecierpieć te wszystkie niedogodności i przymknąć na nie oko - dorzuciła wesoło i przygryzła wargę, by ponownie odezwać się dopiero po chwili. - Wydajesz się zmęczony, jeśli chcesz się zdrzemnąć, to się nie krępuj. Skoro jestem z kontroli BHP to muszę być strasznie nudna, myślę, że nikt nie zwróci uwagi - zasugerowała z rozbawieniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t176-elia-martinez#1007
Sponsored content
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: this seat is taken  ♦ ;

Powrót do góry Go down

this seat is taken

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Możesz odpowiadać w tematach
Witaj w Rode! :: POCZĄTEK :: Strefa Gracza :: Retrospekcje-
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu