Share|

William i Darcy Marlow

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
AutorWiadomość
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 46
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny: portfel, szwajcarski scyzoryk

Pisanie William i Darcy Marlow  ♦ Czw Mar 22 2018, 22:54;





Mieszkanie nad warsztatem

Czteropokojowe mieszkanie mieści się tuż nad warsztatem protetycznym należącym do rodziny. Stary Marlow zostawił je najstarszemu synowi, Williamowi. Mieszka w nim razem z córką i bratem.
Urządzone w stylu retro - można mieć pewność, że za wystrój odpowiadała żona Williama. W mieszkaniu znajdują się trzy sypialnie, w tym jedna dziecięca oraz pokój gościnny. Wokoło panuje rozgardiasz i nieład - dwóch mężczyzn i dziecko to niezbyt dobre połączenie.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t550-will-marlow#11788
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 46
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny: portfel, szwajcarski scyzoryk

Pisanie Re: William i Darcy Marlow  ♦ Pią Mar 23 2018, 23:46;

/ start

Ten dzień był jednym z tych bezowocnych. Do warsztatu nie zajrzał żaden klient, zamówienie z doków miało przyjść dopiero jutro. Był wczesny wieczór, choć niebo było już ciemne a w mieszkaniu zapalone zostały światła. Córkę położył już spać; sama z resztą padła ze zmęczenia po powrocie z sanek. Nie często miał okazję spędzać z nią tyle czasu. Nie w taki sposób.
Siedząc przy kuchennym stole dłubał przy niewielkim silniczku napędowym protezy dłoni. To była zaledwie wersja testowa. Musiał ocenić jak sprzęt będzie współdziałał z resztą mechanizmu. Ile wytrzyma, z jakąś siłą będzie można zaciskać palce. Najprawdopodobniej posłuży komuś drobnemu. Na pewno nie przyda się Darcy'emu, który każdego niemal dnia wymyślał kolejne i kolejne - niejednokrotnie niemożliwe do wykonania ulepszenia własnej protezy. Czasem tracił do niego cierpliwość.
Zastanawiał się, jak daleko może. Jak długo Darcy będzie brnął w tą swoją głupią nienawiść co wszystkiego co biega po lasach i ma kły dłuższe niż dwa centymetry? Niejednokrotnie miał więcej szczęścia niż rozumu i chyba tylko dlatego wracał do domu cały. Przetarł palcami kąciki oczu i wyprostował plecy. Powinien zrobić sobie kawę. Westchnął wstając od stołu i udał się do kuchni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t550-will-marlow#11788
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 35
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny: proteza DeLux

Pisanie Re: William i Darcy Marlow  ♦ Sob Mar 24 2018, 00:15;

Mróz jak skurwysyn, zawsze poniżej dziesięciu proteza zaczynała marznąć na tyle, że miejsce jej przytwierdzenia do żywej tkanki zaczynało być na prawdę bolesne. Nosił ciepły kożuch, by uniknąć takich sytuacji, mimo wszystko było to upierdliwe. Darcy zresztą nie należał do wesołych skowronków, które robią lemoniadę, gdy życie daje im cytryny.
Wspiął się po wąskiej, drewnianej klatce schodowej do mieszkanka trzymając za uszy coś, co prawdopodobnie mogłoby być obiadem. Kiedy jeszcze żyła z nimi Elizabeth całą tę dziczyznę zawsze mieli smacznie przyrządzoną, czasem nawet opowiadał bratanicy jakąś śmieszną historyjkę i w zasadzie wszystko wyglądało inaczej niż teraz. Życie w tym domu na dzień dzisiejszy było bardziej w stylu Darcy'ego niż sielskiej, małżeńskiej bajki o miłości. Zdjął z grzbietu kożuch i odwiesiwszy go w przedpokoju ruszył do kuchni oprawiać tegoż królika, czy też coś co można było nazwać królikiem z dwieście lat temu.
- Będzie pieczeń rzymska. - powiedział, ale, że taki z niego kucharz jak z koziej dupy trąbka dodał- ...czy coś. - i zabrał się za wyjmowanie zwierzęciu flaków- Ten stop szybko marznie, nie wiem, może da się wstawić jakieś dysze grzewcze między spoiny? - kolejny raz ta sama historia, Darcy nieznający się na mechanice chce udoskonalać arcydzieło swojego brata mądrząc się na tematy o których nie ma pojęcia- Nawet pod płaszczem marznie mi miejsce złączeń... - mówiąc to w sumie bezmyślnie dotknął na piersi długiej blizny, zarysowującej granice gdzie kończyło się jego ciało a zaczynała niezwykła proteza, jedyna, jak lubił sobie powtarzać, w swoim rodzaju. Wbrew pozorom często wracał pamięcią do dnia, kiedy stracił ramie, zaraz jednak zauważył, że ujebał koszulę w króliczych flakach i westchnął ciężko. Dlaczego był takim ułomem?
- Myślisz, że dasz radę coś z tym zrobić? - obejrzał się przez ramię napełniając zlew wodą by umyć tuszkę i spojrzał na mechanizm nad którym pracował jego brat.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t548-darcy-marlow
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 46
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny: portfel, szwajcarski scyzoryk

Pisanie Re: William i Darcy Marlow  ♦ Sob Mar 24 2018, 01:28;

Gdy żyła Elizabeth, wszystko wyglądało nieco inaczej. Nie, bardzo inaczej. To, że brakowało im kobiecej ręki, było widać. Lecz nie rzecz w tym; roznosiło się o samą atmosferę jaką można było wyczuć w tym domu. Pozamykali się nieco w sobie, choć jednocześnie przecież pozostają tacy otwarci. Była ważnym filarem tej rodziny, choć bywała kapryśna i nielubiąca Rode. Dbała o nich. Miała dobry wpływ na Darcy'ego. Tak samo, jak jak dobrze wpływała na niego mała Katherine. Od dłuższego czasu widywał się w nią rzadko, choć wszyscy mieszkali pod jednym dachem. Nie znaczy to wszystko jednak, że mieszkanie i sklep Marlowów był ponurym domidłem. Wszystko u nich było w porządku. Nie wyśmienicie, ale w porządku.
Właśnie zalewał kubek gorącą wodą, kiedy do kuchni wszedł Młodszy. Mierzył go bez słowa spojrzeniem; na królicze truchełko, na podwinięte rękawy, na nóż trzymany w dłoni. Bebeszył go jakby nigdy nic. Darcy królika, a nie William Darcy'ego.
- Nastawię się na czy coś - skinął głową i przestawił kubek z kawą dalej od zwierzyny. Nie powątpiewał w kulinarne talenty brata. Po prostu wiedział, że są jakie są. Zabrał ze stołu silniczek oraz rozłożone narzędzia, żeby zwolnić blat.
- Jakiś czas temu pomyślałem, żeby zamienić ją na taką z włókna węglowego. Byłaby lżejsza, choć mniej wytrzymała. Patrząc na twój tryb...
Tak naprawdę nigdy nie czuł się winny temu, co spotkało Darcy'ego. To była jego decyzja, był dorosły i sam wpadł na cholerny pomysł udziału w wyprawie. Powinien mieć lepsze przeszkolenie, cokolwiek. To, że nie miał poczucia winy nie znaczyło, że nie było mu przykro. Najzwyczajniej w świecie przykro, chyba nawet czuł żal. Stracił w końcu część siebie, nie tylko fizycznie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t550-will-marlow#11788
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 35
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny: proteza DeLux

Pisanie Re: William i Darcy Marlow  ♦ Sob Mar 24 2018, 01:53;

Mył trupka pieczołowicie ze wszystkich resztek pękniętej śledziony i krwawych zakrzepów, bo, a to niespodzianka i nowinka fabularna, był strasznie dziwnym rodzajem pedanta jeśli chodziło o jego sposób polowań i oprawiania zwierzyny.
Rzeczywiście kobieca ręka to takie hasło-unikat, coś, czego córeczka Will'a nie mogła nadgonić będąc jeszcze dzieckiem, a ani jeden ani drugi brat Marlow nie kwapił się do ożenku, w przypadku Willa - ponownego. Darcy od dłuższego czasu zastanawiał się nad gospodynią - problem polegał na tym, że on generalnie nie znosił ludzi, prawie tak jak zwierząt zresztą, i gdyby mu tu jakaś niunia się pod nogami kręciła kiedy on się kręci to by go szlag trafił. Pewnie właśnie dlatego nigdy się z tym pomysłem do Willa nie wychylił.
- Włókno węglowe? - kiedyś czytał książkę o tym, jak w latach dwutysięcznych wprowadzono pierwsze klatki bezpieczeństwa w samochodach WRC zrobione właśnie z tego tworzywa. Może gdyby skończył czytać t by wiedział na ten temat coś więcej, był wtedy jednak zapalonym biologiem i nigdy by mu nie przyszło do głowy, że mu się ta wiedza o włóknach węglowych do czegoś przyda.
Natarł dziarsko tuszkę jakimś zielskiem i solą po czym wrzucił, żeby poleżała w brytfance. Ot, masterchef edycja Rode. Zaraz potem przysiadł się do stołu ze swoim kubkiem.
- Wolę nie schodzić z wytrzymałości. - powiedział prostując palce i zaciskając je zaraz w pięść. Nie był mechanikiem, znał jednak swoją protezę już na tyle, że był w stanie poznać, że mechanizm rozłożony na stole był podobny do tego, który znajdywał się w jego nadgarstku- Ale malutki. To dla... - dziecka? nie mogło przejść mu przez gardło, chociaż twarz jak zwykle nie wyrażała wiele. Darcy nie miał dzieci, przynajmniej nie takich, których wiedział, że istniały ale nie był też bardzo powściągliwym chłopcem w czasach studenckiego życia, w każdym razie dzieci jako istotki działały na niego zaskakująco dobrze. Mrukliwy i nieprzyjemny na co dzień, w towarzystwie maluchów zawsze czuł się zobowiązany do uśmiechów i spuszczenia z tonu. Poważną kwestią podstaw jego zachowania był fakt, że życie w obecnych czasach dzieciom nie sprzyjała, świat był okrutny, a umieralność wysoka - szczególnie w najmłodszych latach. Myśl o tym, że jakiś brzdąc gdzieś potrzebuje protezy dłoni zaraz kierowała jego myśli na ten niebezpieczny tor jakim była jego osobista wendetta, napędzana przekonaniem jakoby wszystkie krzywdy tego świata były winą chorej natury, a każdy potrzebujący protezy człowiek padł ofiarą jakiejś godnej anihilacji bestii. Mięsień na jego żuchwie przeskoczył nieznacznie, gdy ten zacisnął szczęki. Ochrona miasta musiała być na prawdę słaba, skoro ofiarami padały nawet dzieci!
Swoją drogą, to ciekawe jak daleko może zagalopować się we wnioskach człowiek patrzący na jeden mały mechanizm nadgarstka, co?
- potrzebuję skrytkę na środki antyseptyczne. - powiedział w końcu, przełknąwszy ślinę- Może gdzieś w przedramieniu? Zastanawiam się, czy uda Ci się w pewnym momencie tak zmodyfikować to ramię, żebym nie musiał nosić sprzętu tylko wszystko mógł znaleźć w środku - zapukał kłykciami w stalowy bark- Wyobraź sobie jaka byłaby to wygoda!
Praktyczność i wygoda - nigdy względy estetyczne. Mógłby prosić go o imitację skóry, znaleźć lokalnego artystę, który ucharakteryzowałyby to ramię jak prawdziwe, ale nie - to teraz część jego ciała. Może nie ciepła, może nie przyjemna, może nie taka, którą chciałabyś, by cię obejmował w nocy, ale dokładnie taka, jakiej potrzebował by żyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t548-darcy-marlow
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 46
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny: portfel, szwajcarski scyzoryk

Pisanie Re: William i Darcy Marlow  ♦ Nie Mar 25 2018, 22:17;

Powtórny ożenek to nie było coś, do czego William dążył. Nie było to nawet czymś, o czym w ogóle się zastanawiał. Brak ten bowiem mu zupełnie w niczym nie przeszkadzał. Nie miał na to ani czasu, ani chęci. Brata ani śnił na cokolwiek namawiać. Przyprowadzał czasem tu te swoje Matyldy i Anity. Raz nawet przedstawił mu pewną Japonkę o imieniu Kurenai. Była wyjątkowo irytująca. Marlow sam się sobie dziwił, że by w stanie na kogokolwiek tak alergicznie reagować. Przynajmniej wiedział, że Darcy nie jest ciepły. Uniósł kubek z kawą i przytknął go do ust. Skrzywił się nieco, zapomniał posłodzić.
- Tak, węglowe. Mróz by tak nie przeszkadzał, nie ciążyłaby tak. Nawet nie trzeba by było tak często sprawdzać mechanizmu - mógł się spodziewać takiej odpowiedzi. Darcy zawsze wiedział lepiej. - Uważam, że lepiej byś na takiej wyszedł. Siłować się na łapę dalej być mógł, uścisk graby też byś miał wciąż mocniejszy. Ale byłoby ci łatwiej...
Chciał dodać, że w przeciwieństwie do tej, metalowej, protezę z włókna węglowego athwal były w stanie zniszczyć. Nie zamierzał wdawać się w tę dyskusję. Ale gdyby tak wymienić niektóre części...? Potarł dłonią usta i oparł się o framugę drzwi.
- To silniczek dłoni. Raczej dla kobiety, choć to wszystko zależy - wyjaśnił widząc spojrzenie brata. Już się zacietrzewiał. Niby obojętny, ale Will za dobrze go znał. Nie podzielał jego opinii dotyczącej świata, nigdy się w tej kwestii ze sobą nie zgadzali. Już dawno obaj uznali, że nie ma co na ten temat dyskutować. Na tej stopie nić porozumienia pomiędzy braćmi była mocno nadszarpnięta. Wbrew temu bez słowa naprawiał mu protezę po polowaniach, cierpliwie tłumaczył to, czego nie da się zrobić.
- Skrytkę, myślę, że da się załatwić - upił kolejny łyk kawy i wziął głęboki oddech. Znowu to samo. Nie miał żalu. - Niewielką przestrzeń, gdzieś się poprzepycha kable. Można by i zmieścić tam niewielki interfejs, żebyś miał nawigację, wyświetlaną mapę... - wzruszył ramionami. - Odrzucili ostatnio moje podanie.
Na niektóre sprzęty trzeba było mieć pozwolenie. Interfejs o jakim mówił Will posiadali strażnicy w dokach. Nawet policja nie dysponowała takim sprzętem. Niby przyszłość, niby rozwój techniki, a psia dupa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t550-will-marlow#11788
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 35
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny: proteza DeLux

Pisanie Re: William i Darcy Marlow  ♦ Sro Mar 28 2018, 19:19;

Anitka była szalona, Matylda bardzo sympatyczna, z Kurenai to sam nie wiedział jak to się stało, a to był tylko szczyt góry lodowej bo tych dam serca w pewnym wieku miał multum i każda jedna była tą jedyną - przynajmniej tak je zapewniał, w rzeczywistości będąc zwykłym chujaskiem. Na nieszczęście William musiał przejść przez tę drogę cierpienia razem z nim, chcąc nie chcąc dzielili jeden dom. Ale czy jest czy nie jest ciepły to ja sama nie wiem po dziś dzień, taki z niego gagatek.
- Mmm... - pokiwał głową w jakimś dziwnym zamyśleniu, jednak zaraz uśmiechnął się lekko, próbując zamaskować dziwną słabość jaka mu wypłynęła na powierzchnię myśli. "Ale byłoby ci łatwiej..." cztery słowa które przebiegły mu dreszczem po karku. Czy w ogóle mogłoby być mu łatwiej? Często zastanawiał się czy wypadek, którego padł ofiarą rzeczywiście był jego winą. Chciał wierzyć, że nie, że był wizjonerem chcącym zgłębić tajemnice mutacji dzikich zwierząt, nieszczęśnikiem, który padł ofiarą swojej własnej pasji. Dziś myślał tylko, że był debilem i nigdy nie powinien próbować znaleźć odpowiedzi ni usprawiedliwiać natury takiej jaką jest. Czy zasługiwał na to, by było mu łatwiej?
Ramię które posiadał było jego wybawieniem dzięki któremu funkcjonował nawet lepiej niż przeciętny człowiek, ale też krzyżem, który bez słowa żalu dźwigał zdając sobie sprawę z tego, że bez tej maszyny z pewnością nie przeżyłby ran po wypadku.
Pochylił się lekko nad stołem słuchając technicznej gadki Williama, na tyle na ile się nie znał (a zawsze się wymądrzał) to zawsze lubił posłuchać o planach udoskonaleń. Był dumny z tego co posiadał, z talentu brata i umiejętności tworzenia tak wspaniałych mechanizmów. Był tak dumny, że wręcz eskalowało to do takiego stopnia, by pozwalał sobie na coraz to dziwniejsze wymysły i pragnienia. Napomknięcie jednak o nawigacji i wyświetlanej mapie wywołało w jego oku błysk, zapewne dobrze znany Williamowi od najwcześniejszych lat dzieciństwa. Tak jak kiedyś to Dacy wpadał na debilne pomysły robienia jakichś chorych dowcipów, tak teraz, z wiekiem, pogłębiło mu się tylko i znów zapragnął wciągnąć braciaka w jakąś hecę.
- Odrzucili? - powiedział z oburzeniem, nieco zbyt gwałtownie kładąc dłonie na blat. Taką zrobił minę jakby mu ktoś niemal w twarz napluł. Był byłym badaczem! A obecnie szanowanym łowcą! Cóż to za absurd odrzucać podanie na udoskonalenia dla takiej wielkiej persony! Zaraz jednak uśmiechnął się chytrze, Will dobrze wiedział, że charakter nadąsanego księcia to nie było jego prawdziwe oblicze. Śliska jaszczurka za to - zupełnie inna historia.
Splótł palce obu dłoni i oparł na nich brodę robiąc niewinną, nieco obojętną minę.
- Strażnicy takie mają... - wydął usta wypuszczając z płuc powietrze i zerkając na brata- ...i nie chcą się podzielić. Gdyby tylko ktoś tak... no nie wiem, tylko gdybam, zdobył w inny sposób taki interfejs - debilny uśmiech już zaczynał mu kwitnąć na ustach- Umiałbyś tak go zamontować żeby... nie było łatwo go wykryć?
Boże, Darcy, jesteś taki łatwy. Pomachać Ci przed nosem fajnym gadżetem do protezy i już chcesz się włamywał do doków po potrzebne urządzenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t548-darcy-marlow
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 46
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny: portfel, szwajcarski scyzoryk

Pisanie Re: William i Darcy Marlow  ♦ Sro Kwi 04 2018, 01:34;

Anita za dużo imprezowała. Matylda koniec końców zdradziła Darcy'ego z jakimś dziwnym Niemcem robiącym w modelingu, a Kurenai... ach, czy to było ważne?
Wpatrywał się z nie tyle obrzydzeniem co niechęcią na wypatroszone resztki leżące z boku stołu. Jeszcze nie sprzątnięte to, co zostało z zajęczego truchełka. Widok ich nie przeszkadzał ani jemu ani Katherine, która wyjątkowo szybko nauczyła się, że zwierzątka giną. Taka była kolej rzeczy. Zawsze starał się ułatwić Darcy'emu życie. Nie zawsze to jednak wychodziło. Zawsze jednak forsował swoją wizję nie bacząc na fochy młodszego brata. Jeśli czegoś zrobić nie mógł, to nie mógł i starał się nie wchodzić w większe dyskusje na ten temat. W tej chwili starał się o w pełni funkcjonalny system nawigacyjny, jednak nie był on oficjalnym i jedynym patentem. Trzeba byłoby wszystko zebrać samodzielnie, dopasować, poskładać. Tak naprawdę wolał samemu tworzyć takie ustrojstwa niż stawiać na gotowce. Prawda była jednak taka, że to nie była do końca jego dziedzina. Składał protezy, nie holokomputery.
- Sprzęt dla strażników w dokach. Można taki kupić prywatnie, ale byśmy się próbowali z tego wypłacić latami - wzruszył ramionami. Byli zwykłymi zjadaczami chleba i musieli się z tym pogodzić. Darcy musiał zadowolić się podstawową wersją GPSa, którą miał. I którą pewnie kilka razy popsuł podczas polowań. Spojrzał na wyświetlony na ścianie zegarek i wyciągnął z szafki paczkę papierosów. Nosić je po kieszeniach było mu niewygodnie, a gdyby leżały na widoku, córka mogłaby się do nich dobrać. Dlatego ukrywał je na górnych półkach. Młoda nie kręciła się już po mieszkaniu, więc skinął głową na znak, żeby brat poszedł za nim, do gościnnego pokoju. Otworzył okno, wyciągnął papierosa i zapalił przystając przy parapecie. Paczkę położył przed sobą, jeśli Darcy chciał, mógł się częstować.
- Chcesz ukraść sprzęt z doków? Przecież ci strażnicy są lepiej wyposażeni od policji - zamilkł, żeby się zaciągnąć. - Może spróbujmy po prostu coś złożyć? Albo skrytka, albo rozszerzony moduł nawigacyjny. Nie zmieścisz wszystkiego chyba, że coś wsadzisz sobie w dupę. Przewody też muszą mieć swoje miejsce - zawyrokował.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t550-will-marlow#11788
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 35
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny: proteza DeLux

Pisanie Re: William i Darcy Marlow  ♦ Czw Kwi 12 2018, 23:30;

Po niewielu z nich płakał, ale jedna zostawiła trwały ślad w jego lewym pośladku. Wołał na nią Paine, chociaż nazywała się Crystal i kiedy się pokłócili dziabnęła go nożem w dupę. To była ognista kobieta. Też go zostawiła, dla jakiegoś pożal się boże francuza.
Dopił herbaty i podążając za zniechęconym spojrzeniem Willa zawiesił spojrzenie na króliczych wnętrznościach . W pewnym momencie nawet flaki przestały go wzruszać, do takiego stopnia, że zastanawiał się, czy gdyby patroszył człowieka czułby się nieswojo.
- Może gdybym przyjmował więcej zleceń... - mruknął pod nosem. Przesiadywał na polowaniach większość czasu, choć nie zajmował się tym tylko po to, by nakarmić brata i bratanicę. Przyjmował zlecenia na futra czy okazy do badań i choć najchętniej pozbawiał je życia, czasem dobrze płacili za unikaty do laboratoriów. Wstał i pociągnął nosem by zebrać flaczki, łapki i inne uszka do worka, po czym przetarł blaty coby się już Williamowi z niechęci nos tak nie marszczył.
- Ja niczego nie chcę znikąd ukraść. - zakomunikował głośno, na tyle jakby mieli w domu co najmniej podsłuch, po czym umył ręce i podążył za bratem do salonu. Wysłuchał opinii swego nadwornego szambelana mechanika czarodzieja i wziął papierosa z namysłem masując podbródek.
- Chce oba. - kiwnął w końcu głową - I skrytkę i ulepszoną nawigację. Ta którą mam zawiesza się w podziemiach. Poza tym przy przeciążeniach skacze mi zasilanie, nie wiem czy to luźny kabel czy co ale się wyłącza. - zrobił niepozorną minę. Pominął kwestie tego, że upadł na ten moduł dobrych kilka razy, a raz nawet zasłaniał się nim przed atakiem wściekłej ryjówki - zakładał mimo to, że Will i tak domyśli się prawdy.- Gdybym mógł, nosił bym wszystko w dupie, ale jest już pełna, musiałbym wpierw coś z niej wyjąć. - w ciemnym zakątku jego głowy kilka miesięcy temu pojawił się bardzo mroczny pomysł, trzymał go jednak w środku, obawiając się tego, kim się stanie kiedy wypowie to na głos. Zaciągnął się patrząc przez okno w dal.
- Na pewno jest ktoś, kto może pomóc zmontować taki moduł. - powiedział po chwili ciszy - Nie masz jakichś kolegów programistów?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t548-darcy-marlow
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 46
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny: portfel, szwajcarski scyzoryk

Pisanie Re: William i Darcy Marlow  ♦ Pon Kwi 16 2018, 18:11;

William pamiętał Crystal. I jego zdołała wystraszyć. Była seksowna, wyglądała groźnie i bawiła się nożami - najgorszy typ kobiety, bo w dodatku była strasznie pyskata.
Zaciągnął się i strzepnął popiół na parapet. Szarzyzna miasteczka nie wyróżniała się niczym niezwykłym. Kolorowe neony raziły w oczy, ale wystarczyło unieść wzrok ponad dachy, wszystko było w porządku.
- To nie o to chodzi. Jesteś myśliwym. Dostarczasz mięso do rzeźnika. Ekspedycje naukowe nie trafiają się już tak często, to już nic niezwykłego. Może w innych regionach mają się lepiej - to nie była żadna filozofia, prosta rzeczywistość. Dzikie zwierzęta bardziej zawadzały niż przynosiły więcej szkody niż pożytku.
- Albo jedno albo drugie - powtórzył nieznudzonym tonem. Darcy nie mógł mieć wszystkiego. Tak się nie dało. - Musisz się zdecydować.
Wiedział, że nie może iść na łatwiznę i po prostu powiedzieć, że zrobi to, co Darcy chce. Wcale by to nie zadziałało w ten sposób, że miałby święty spokój, przeciwnie. Doprowadziłoby to do kolejnych wymyślnych życzeń, ciągłego zaglądania przez ramię i fochów w sytuacjach, gdy coś by nie działało. Wolał same fochy.
- Zobaczę co da się zrobić. Mówię o samym module, a nie skrytce - zaznaczył. Często czuł się tak, jakby miał nie jedno dziecko, a dwójkę. Strzepnął popiół papierosa na parapet. Delikatny powiew zimnego wiatru zrzucił delikatną, szarą kulkę na ziemię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t550-will-marlow#11788
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 35
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny: proteza DeLux

Pisanie Re: William i Darcy Marlow  ♦ Sob Maj 05 2018, 21:08;

Darcy milczał wpatrując się w daleką przestrzeń za oknem. Papieros już dobrych parę chwil dopalał się między jego palcami, kiedy łuk brwi powoli marszczył mu się w jakimś okropnym najwyraźniej zamyśleniu. Kiwnął w końcu głową zaciskając charakterystycznie usta, grymas zgody, grymas porażki, robił tę minę od kiedy był małym dzieckiem. Strzepnął popiół za parapet i zaciągnął się ledwie co.
- Tamta ekspedycja była porażką. - powiedział w końcu- Gdybym mógł cofnąć czas nigdy nie zostałbym naukowcem. Co mi z tych studiów, lat nauki skoro koniec końców patroszę króliki i muszę prosić o to, żebyś mnie naprawiał czy ulepszał. - nie wiadomo skąd ta refleksja, przecież nie żalił się nigdy, nie rozmawiali o tym bo i nie było o czym rozmawiać- Will, może powinienem zastanowić się nad amputacją. - powiedział nagle, wyrzucając papierosa za okno i opierając się o parapet dłońmi. Cały czas patrzył gdzieś w dal podświadomie wizualizując sobie w pamięci tamten felerny dzień. Teraz już wszystko wyglądało inaczej- Wyłącznie jeśli się tego podejmiesz. - spojrzał w końcu na brata - Mógłbym być bardziej przydatny, moglibyśmy opracować model wyspecjalizowany w jakimś kierunku, może mógłbym... mógłbyś... - zrobić coś więcej, żuł chwilę te słowa w ustach, po czym wyszczerzył się i machnął ręką- W sumie to głupi pomysł. Wracam do królika.
To powiedziawszy zawrócił się do kuchni. Młoda zaraz będzie w domu, obiad musi przynajmniej pachnieć z piekarnika. Mieszkanie z bratem i jego córką miało ten plus, że nie miał dużo czasu i przestrzeni na małe użalanki. Ostatnio jednak coraz częściej spędzał podczas polowań długie, bezowocne chwile na myśleniu o tym jak puste, powtarzalne i chujowe ma to życie. Bycie naukowcem niosło ze sobą perspektywę przełomu, nadzieję, ogień w którego blasku mógł się grzać. Teraz? Miał żelazne ramie i polował na króliki. Czuł, że jego życie to porażka.

2 x z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t548-darcy-marlow
Sponsored content
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: William i Darcy Marlow  ♦ ;

Powrót do góry Go down

William i Darcy Marlow

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 1 z 1

Similar topics

-
» Darcy Rosier
» William Manderly
» William Kasimir Selwyn

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Witaj w Rode! :: FABUŁA :: Rode :: Dzielnice mieszkalne-