Napisz nowy tematOdpowiedz do tematuShare|

Disbelief lost it's suspension

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
AutorWiadomość
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24 lata
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny: telefon, klucze do mieszkania, pilnik, porfel, szczotka do włosów

Pisanie Disbelief lost it's suspension  ♦ Czw Mar 22 2018, 09:39;

I was good on my own until you came along
Leonel x Elia || po spotkaniu Elii z Juanitą, jeziorko Derpskie

Tak jak się spodziewała, szybko pożałowała emocjonalnej decyzji. Kiedy tylko zimne powietrze uderzyło ją w rozgrzane od złości policzki, otrzeźwiała, choć wcale nie poczuła się lepiej, przeciwnie. Celowo nie zapięła nawet płaszcza licząc, że jeśli po drodze złapie ją mróz, przestanie się mazać i wściekać, a organizm skupi się na czymś innym, niż skomplikowanym żywocie. Była już na skraju wytrzymałości. Nic, nic nie było dobrze. Przez ostatnie siedem lat nie było, nie powinna być zatem szczególnie zdumiona. Jednak jej pobyt tutaj dał jej coś, czego niemal nie znała: głupią nadzieję, że może być inaczej. Ze istnieje inne życie poza tym pełnym przemocy, jedyne, jakie znała. Począwszy od zawalonego zadania, które wszystko zniszczyło, poprzez wszystkie relacje, których nie miała prawa nawiązywać, na przybyciu Diego kończąc - również tutaj nie było dane jej zaznać spokoju, choć przez chwilę liczyła, że może jednak. Obecnie osoba, która była w stanie jej pomóc, miała na głowie odpowiedzialność znacznie większego kalibru i Elia nie mogła spokojnie stać i pozwolić mu, żeby narażał kolejną osobę. Cała ta afera pochłonęła znacznie więcej osób, niż mogłaby przypuszczać. Jakby naruszyła powłokę, bańkę bezpieczeństwa, która dotychczas otaczała Rode.
Ani się obejrzała, a nogi poniosły ją za Rode, nad jezioro. Gdyby pozostała w mieście, naraziłaby się na ciekawskie spojrzenia. Co prawda było za zimno na płacz, zresztą przepełniała ją raczej wściekłość, nie smutek, a jedyne, co miała ochotę zrobić, to zacząć wrzeszczeć. Krzyczeć tak długo, aż całkowicie zedrze gardło. Potrzebowała wyładować się na czymkolwiek. Przyspieszała kroku im dalej od dzielnicy południowej się znajdowała; przekroczywszy granice Rode zaczęła wręcz biec, uważając, żeby nie wyrżnąć orła na oblodzonej drodze.
Nogi poniosły ją aż nad jezioro Derpskie, ale w lot pojęła, jak słabą decyzją było przyjście tutaj. Choć krajobraz pod pierzyną śniegu wyglądał inaczej, niż pół roku temu, zalała ją fala wspomnień. Podeszła do linii brzegu, wbijając wzrok w grubą taflę lodu, która równomiernie pokryła całe jezioro. Przykucnęła tuż przy samej granicy, gdzie lód łączył się z lądem pokrytym białą pierzyną. Oparła głowę na dłoniach, palce wplatając sobie we włosy, jakby zamierzała je wyrwać. W swoim krótkim przecież życiu, nigdy nie doznała kojącego uczucia pewności popełnianych czynów. Nigdy jednak nie była tak zagubiona, jak teraz.
Przez chwilę oddychała głęboko, chcąc doprowadzić się do stanu względnej równowagi. Niemal żałowała, że nie może utopić wzroku w kojącej czerni wody. Towarzyszyła jej tylko biel i kompletna cisza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t176-elia-martinez#1007
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 40 lat
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny: rewolwer energetyczny, pacyfikator, nóż, telefon, zapalniczka, papierosy, dokumenty

Pisanie Re: Disbelief lost it's suspension  ♦ Czw Mar 22 2018, 10:21;

Dłuższą chwilę zajęło mu znalezienie jej. Co prawda odległość dzieląca jego dom od jeziora była dwukrotnie mniejsza niż ta, którą w końcu przeszedł nie wiedząc, w którą stronę poszła Martinez, ale w końcu dotarł. Łatwo było ją dostrzec w czerwieni na tle śniegu i szarości, nawet z daleka, tym bardziej, że wciąż było jasno. Piździało niemiłosiernie, ale zza chmur wyglądało słońce, trochę go oślepiając. "Chwila" po której miał wrócić do domu trochę się przeciągnęła; pozostawało mieć nadzieję, ze Juanita się nie wkurzy, bo już chyba do reszty oszaleje gdy i jej będzie się musiał tłumaczyć.
Zbliżył się do sylwetki pochylonej nad zamrożoną taflą rad, że nie przyszło jej do głowy wejść na lód z jakiegoś powodu. Nie podejrzewał jej o autodestrukcyjne zapędy, ale kto wie. Łatwo było przeoczyć cienką granicę pomiędzy wodą a linią brzegu. Musiała go usłyszeć z większej odległości, bo śnieg skrzypiał mu pod butami. Stanął za nią i przez chwilę nic nie mówił, bo i jak zwykle, nie bardzo wiedział od czego zacząć. Nigdy nie był mocny w rozmowach, a gdy w grę wchodziły skrajne emocje tym bardziej. W przeszłości udawało mu się ją jednak zwykle udobruchać, może i tym razem się poszczęści. Przez chwilę przyglądał się w milczeniu jej plecom. Wydało mu się nagle, że zmarniała, skurczyła się. Zawsze była karłem drobna, ale teraz jakby jeszcze mniejsza.
- Nie boisz się tu przychodzić sama? Ogary wychodzą już nawet za dnia. Głodne, mniejsze zwierzęta im się pochowały - zagaił. Pokonał kolejne kilka kroków i przykucnął nieopodal Elii, patrząc na nią w końcu nie z góry, a podobnego poziomu. Westchnął, po czym spojrzał na wprost, pocierając oczy.
- Co się stało?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t123-leonel-rios#346
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24 lata
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny: telefon, klucze do mieszkania, pilnik, porfel, szczotka do włosów

Pisanie Re: Disbelief lost it's suspension  ♦ Czw Mar 22 2018, 10:51;

Czas który tu spędziła, zanim Riosowi udało się ją wypatrzeć, ostudził już d końca jej gorący temperament i stłumił gniew, jaki czuła. Zamiast tego odkryła, że ścierpły jej nogi. Równie możliwe, że zwyczajnie zamarzły, bo ubrana była zupełnie nieadekwatnie do pogody. Nie przewidziała jednak, że będzie jej dane biegać gdzieś poza terenami miasta, czuła się zatem w pełni usprawiedliwiona.
Faktycznie usłyszała, że ktoś idzie, zanim się odezwał. Zerknęła kątem oka by upewnić się, kto ją tutaj zastał. W końcu nic nie było wiadome, odkąd Diego był w mieście. Ulżyło jej więc na widok Leona, choć wciąż czuła ten tępy ból w sercu. Nie powinien był tu za nią przychodzić. Powinien był tam zostać. Pociągnęła nosem, choć w zasadzie całe jego wnętrze zdążyło zamarznąć. Niestety weszła już na ten etap zimna, że aż odrętwienia, więc raczej wiele to nie zmieniało.
- A niech mnie zjedzą. Przynajmniej będę miała święty spokój - odparła, po czym parsknęła wisielczym śmiechem. Nie potrafiła się już złościć wiedząc, że mimo wszystko tu za nią przyszedł, choć tego nie oczekiwała, ba! Wiedziała, że nie powinien tego robić.
Spoważniała jednak gdy zapytał, co się stało. Teraz z kolei to ona westchnęła i zerknęła na niego. Chyba niczego nie pragnęła tak bardzo jak tego, by cofnąć się o te kilka miesięcy do czasu gdy była pewna, że zostało im więcej spokoju. Było tyle rzeczy, które chciała powiedzieć, a których nigdy nie powiedziała. Zawsze hamowało ją, że to Rios ich nie wypowiedział.
- Przepraszam. Nie powinnam była przychodzić - odezwała się w końcu, ale jej głos zabrzmiał już pusto. Bez słyszalnej złości, czy kpiny. - Ale chyba potrzebowałam zobaczyć to wszystko na własne oczy, bo jakoś nie mogłam uwierzyć, że to prawda - dodała po chwili.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t176-elia-martinez#1007
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 40 lat
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny: rewolwer energetyczny, pacyfikator, nóż, telefon, zapalniczka, papierosy, dokumenty

Pisanie Re: Disbelief lost it's suspension  ♦ Pią Mar 23 2018, 11:45;

Nie umknął mu niekoniecznie mądry dobór stroju do pogody Elii, ale wierząc w jej zdrowy rozsądek sądził, że to przypadek. Zresztą w świetle wydarzeń w kuchni takie rzeczy schodziły na boczny tor. Mimo wszystko Rios wydawał się bardziej rozbawiony niż poirytowany, tym bardziej kiedy Martinez w końcu się odezwała.
- Strasznie to cyniczne. Dostaną zgagi - orzekł, uśmiechając się kwaśno i podchwytując temat. Wiedział jednak, że śmiech dziewczyny do najweselszych nie należy i nie zamierzał udawać, że tego nie widzi. Znowu przeniósł na nią wzrok i nawet jeśli była pochłonięta obserwowaniem czegoś innego, przez chwilę objął ją spojrzeniem. Mógł tylko zgadywać, skąd wziął się jej paskudny humor, aż tak niedomyślnym idiotą wbrew pozorom nie był.
- Nie, nie powinnaś była - zgodził się, nawet jeżeli nie było to to, co Elia chciała usłyszeć. Nie sądził, żeby spodziewała się po nim umiejętności retoryki tak wysokiej by łgać tylko dlatego, że ktoś akurat wolałby to usłyszeć. Cenił sobie w niej to, że nigdy nie musiał kłamać, a ona to akceptowała, nawet jeżeli prawda do najlżejszych nie należała. Czasem aż jej się dziwił, że jeszcze nie postawiła na nim krzyżyka i nie poszła szukać szczęścia dalej. Nawet jako policjant okazywał się jak dotąd marną pomocą.
- Co konkretnie? Juanitę, jej brzuch, czy to, że u mnie mieszka? - Zapytał neutralnie. Nie był w stanie odgadnąć co jej siedzi w głowie i co dokładnie ją tak wzburzyło. - Przecież już ci mówiłem, że to nic nie zmienia. Komplikuje sprawę, z tym się zgodzę, ale nie zmieni tego, co... - urwał, nie do końca wiedząc, co właściwie chciał tu wtrącić. Zamiast tego znowu tylko westchnął, przeczesując włosy palcami. Pożałował, że wychodząc nie wziął rękawiczek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t123-leonel-rios#346
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24 lata
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny: telefon, klucze do mieszkania, pilnik, porfel, szczotka do włosów

Pisanie Re: Disbelief lost it's suspension  ♦ Sob Mar 24 2018, 10:30;

Prychnęła cicho ale już nic nie powiedziała. Ogary mogły sobie mieć zgagę, a nawet pozdychać. Choć przepełniało ją umiłowanie do każdego stworzenia i uważała, że każde ma prawo do życia a natura wszystko sobie poukłada po swojemu, tak w przypadku tego konkretnego gatunku była daleka od takiego myślenia. Zrobiły się niebezpieczne; ten świat i szybko postępujące mutacje, zbyt szybko, by mogły przynieść cokolwiek dobrego, przestał już być ich światem. Tylko czy było się o co wściekać? Ludzie sami sprowadzili sobie tę katastrofę na głowę. Inna sprawa, że tamci już nie żyli, a zostawili cały ten bajzel i zmartwienia swoim potomkom.
- Chyba wszystko naraz. Nie mówiłeś mi o niej nigdy - rzuciła w powietrze. W jej słowach nie było wyrzutu, brzmiała niemal beznamiętnie. Spadła na nią jakaś dziwna pustka, już nawet złość i rozgoryczenie gdzieś umknęły. Nie mogąc znieść bezczynności, zgarnęła w rękę trochę śniegu i ulepiła kulkę, przygładzając jej brzegi tak, by była perfekcyjna.
- To zmienia wszystko - wtrąciła szybko, już nawet nie dopytując, co miał na myśli i nie skończył. Pewnie i tak by jej nie powiedział, byłaby to zresztą dokłada powtórka ich rozmowy z hodowli; nie mogli się wciąż kłócić o to samo.
- Jak sobie to wyobrażasz? - Podniosła na niego wzrok, ale było tam już jedynie zacięcie i pewność, że to co mówi, jest słuszne. - Ona jest w ciąży. Diego o niej prawdopodobnie wie. Czyja to będzie wina, jeśli coś jej się stanie? - Pokręciła lekko głową i wróciła znów do gładzenia kulki, by w końcu cisnąć nią w stronę jeziora. Daleko nie poleciała, Elia była beznadziejna w rzucaniu czymkolwiek. Oparła łokcie o kolana i zasłoniła na chwilę twarz dłońmi.
- Tu już nie chodzi o mnie, czy o ciebie. Całe to bagno zaczyna pochłaniać coraz więcej osób, trzeba to w końcu zatrzymać - powiedziała cicho po chwili milczenia. Wzniosła oczy ku górze, jakby już stamtąd oczekując pomocy. Niebiosa jednak milczały. Jak zwykle.
- Nie możesz skontaktować się z DEA? Choćby anonimowo? - Zapytała nagle. - Może oni mogą tu kogoś wysłać i akurat go na czymś przyłapią. Mogę... - zawahała się wyraźnie, ale dokończyła. - Mogę zeznawać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t176-elia-martinez#1007
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 40 lat
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny: rewolwer energetyczny, pacyfikator, nóż, telefon, zapalniczka, papierosy, dokumenty

Pisanie Re: Disbelief lost it's suspension  ♦ Pon Mar 26 2018, 09:50;

No tak, w końcu w natłoku tego wszystkiego Rios zdążył zapomnieć, że Elia już zaliczyła spotkanie pierwszego stopnia z ogarami i wie, do czego te bestie są zdolne. Pozostawało liczyć, że ostra zima i niedobór pożywienia zabije choć część zmutowanych kundli.
- Bo nie było o czym. Przyszła, odeszła... Jak wiele innych przed nią - i jak wiele innych po niej. Tego już na głos nie powiedział. Nie chciał nigdy gdybać i zastanawiać się, co będzie, kiedy trafi w końcu na osobę, którą wolałby tu jednak zatrzymać. Właściwie już stanął przed takim wyborem, ale dopóki w Rode był Diego, Rios nawet o tym nie myślał.
Elia nie przestawała go zadziwiać. Kiedy wydawało się, że chodziło o zwykłą, prostą zazdrość, nawet jeśli jego zdaniem zupełnie niesłuszną, okazało się, że nie to ją gryzie. Znowu poczuł się idiotycznie z myślą, że mógł nawet brać pod rozwagę słowa Ramireza o ukartowaniu całego tego podstępu.
- Na pewno nie twoja. Nie możesz być odpowiedzialna za każdą osobę w mieście - odparł z naciskiem, przecierając twarz dłonią. Faktycznie, kolejna rozmowa oscylowała wokół tego samego tematu. Był zmęczony tym wszystkim. Dobrze zdawał sobie sprawę z zagrożenia, które sprowadziła na siebie Juanita swoim przyjazdem. Powinien jej wybić z głowy dalszy pobyt tutaj. Może nawet zrobił błąd, oferując pomoc? Mógł zwyczajnie zrobić z siebie skurwysyna i powiedzieć, że ma stąd jechać, bo nie chce mieć z nią i dzieckiem nic wspólnego. Byłoby to kłamstwem, ale przynajmniej byłaby bezpieczna. A kiedy to wszystko się skończy, mógłby ją odnaleźć i wyjaśnić wszystko. Tylko czy by go posłuchała? Zrobiłby dokładnie to samo, co próbowała zrobić Martinez. Wściekł się wtedy. Powiałoby więc hipokryzją, ale przynajmniej Juanita miałaby szansę na normalnie życie.
- Mogę, ale bez konkretów wątpliwe, że tu kogoś poślą. Oni nie działają jak zwykła policja i nie będą tu wysyłać nikogo tylko dlatego, że istnieje jakiekolwiek podejrzenie. Wtedy w naszej gestii jako lokalnej policji będzie to sprawdzić, nie ich. Tymczasem tak na dobrą sprawę nie załatwimy nawet nakazu przeszukania jego mieszkania, bo jeszcze niczego nie zrobił - wstał i wyprostował się. Zrobiło się zimno, przynajmniej do czasu propozycji Elii o zeznawaniu. Bardzo szybko uderzyła go fala gorąca.
- Nie, nie możesz - stwierdził kategorycznie. - Mówiłaś, że Ramirez coś na ciebie ma, ale nie wiesz co. Myślisz, że tego nie użyje jak się o tym dowie? Jeśli to coś poważnego, nie zmniejszą ci wyroku tylko dlatego, że poszłaś na współpracę - syknął, wyprowadzony z równowagi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t123-leonel-rios#346
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24 lata
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny: telefon, klucze do mieszkania, pilnik, porfel, szczotka do włosów

Pisanie Re: Disbelief lost it's suspension  ♦ Pon Mar 26 2018, 20:43;

Przyszła, odeszła... Jak wiele innych przed nią.
Czy o Elii też miał takie zdanie? Nie powinno jej to szokować. Przecież taki już był: kompletnie nieuchwytny i poza zasięgiem. Kiedy już się wydawało, że może czuje do niej choćby odrobinę więcej, oczekiwania Martinez trafiał szlag. Choć nawet nie miała żadnych oczekiwań, co tylko pokazywało skalę problemu. Dlaczego się uparła tak bardzo, żeby to jeszcze komplikować, sama nie była w stanie określić. To nie był czas ani miejsce na takie uczucia; a one mimo to istniały i domagały się dojścia do głosu. Najgorsze było to, że on nie pozwalał jej po prostu zniknąć, odejść.
- Ty też nie. A jednak próbujesz - wytknęła. Wlepiając w niego harde spojrzenie. - Za mnie też nie jesteś odpowiedzialny. Mogłeś się z tego wycofać. Przekonałabym jakoś Ramireza, żeby dał ci spokój - "jakoś" było słowem kluczem, ale to było teraz bez znaczenia. Znowu to samo, kropka w kropkę rozmowa, która już się odbyła. Oznaczało to mniej więcej tyle, że wbrew pozorom niczego nie udało im się wtedy wyjaśnić. A ją wciąż gryzły wyrzuty sumienia dotyczące tego, co stało się w sklepie. Krótka chwila słabości zakończyła się fatalnie, a ona nawet przed sobą nie była w stanie się usprawiedliwić. Po co to zrobiła? Najgorsze było w tym wszystkim to, że gdyby nie Juanita, to nie do sklepu poszłaby w pierwszej kolejności. Zaczęła się sobą brzydzić.
- A może to dobrze, że nie zmniejszą? Skąd wiesz, czy to nie zasłużenie? - Zapytała ze złością, również wstając. Mierzyli się przez chwilę wzrokiem, jeśli i on na nią spojrzał.
- Mam już dosyć. Chcę odzyskać swoje życie, o ile kiedykolwiek jakieś miałam, bo już tego nawet nie pamiętam. Za kratami przynajmniej nie dopadnie mnie żaden Ramirez - uśmiechnęła się kpiąco, ale to nie był żarty. Ostatnie dni przyniosły jej wnioski, do których jak dotąd nigdy nie doszła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t176-elia-martinez#1007
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 40 lat
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny: rewolwer energetyczny, pacyfikator, nóż, telefon, zapalniczka, papierosy, dokumenty

Pisanie Re: Disbelief lost it's suspension  ♦ Wto Mar 27 2018, 12:53;

Złapał się za nasadę nosa i westchnął, irytacji jednak nie okazał. Jeśli zaczną się teraz kłócić, to nic dobrego z tego nie wyniknie, a trzeba było brać pod uwagę, że to zwyczajnie zmęczenie i rozdrażnienie przez nich przemawiało, nie trzeźwy osąd.
- Tylko że to jest moja praca. I uzgodniliśmy już chyba, że nie warto sprawdzać, czy przekonałabyś go czy nie - odparował, odwzajemniając jej spojrzenie, choć jego było zupełnie spokojnie. Widział, że narasta w niej złość i chyba w pokrętny sposób starał się temu zapobiec, zapominając, że im spokojniejszy będzie tym bardziej może ją to zirytować.
Niestety jej złość mu się w końcu udzieliła, choć wciąż tego nie okazywał.
- Nie wiem, czy zasłużenie - odparł ze względnym już spokojem. Bo naprawdę nie mógł tego wiedzieć. Miesiąc temu powiedziałby, że na pewno nie zasłużenie, a jako powód podałby zaufanie. Teraz jednak zostało narażone na poważny szwank i nie wiedział już nic. To nie tak, że nie ufał jej wcale. Tylko miał wrażenie, że były dwie Elie, jedna rozsądna, na którą można było liczyć, a druga zastraszona przez Ramireza, która objawiała się zawsze wtedy, kiedy Diego udało się ją zastraszyć. Gdyby wszystko było proste, a świat czarno - biały, zabiły skurwiela. Ale wszystko miało swoje konsekwencje, a on nie miał na swoim rachunku już tylko siebie. - Wierzę, że nie. A jeśli nawet, to nie uwierzę, że zrobiłabyś cokolwiek z czystego wyrachowania a nie dlatego, że cię zmusił - dodał.
Całą tę sytuację dało się rozwiązać banalnie prosto, tylko że nikt nie był w stanie przewidzieć, czym to się skończy.
- Skoro tak... To zróbmy prowokację. Podrzuć mu trop, że idziesz się ze mną spotkać. Na pewno nie przepuści ci czegoś takiego płazem. Jeśli zaatakuje, jako funkcjonariusz mam się prawo bronić - pominął całkowicie, że jeśli ruszy machina biurokracji, to nie tylko on zostanie zawieszony, jeśli nie zwolniony, a Elii i tak mogą postawić zarzuty, albo w najlepszym wypadku odeślą z powrotem do kraju. Pominął też, że w takim wypadku obrona oznaczałaby zajebanie go, bo zamknięcie niczego nie zmieni; tym bardziej, że nie obowiązywała ekstradycja. Nagle pożałował, że dał się tak łatwo ograć za pierwszym razem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t123-leonel-rios#346
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24 lata
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny: telefon, klucze do mieszkania, pilnik, porfel, szczotka do włosów

Pisanie Re: Disbelief lost it's suspension  ♦ Czw Mar 29 2018, 12:54;

Elia też podejrzewała, że przez jej nerwowość i rozdrażnienie przemawiał stres, zmęczenie i niepewność, które były jej nieodłącznymi towarzyszami od kilku tygodni. Wcześniej też co prawda były obecne, ale jakby ukryte za ścianą, która choć szklana, dawała przynajmniej kruche poczucie bezpieczeństwa. A teraz ta sama ściana runęła z hukiem, a ona mogła tylko patrzeć. Chociaż coraz częściej zastanawiała się, czy aby na pewno mogła tylko patrzeć. Nienawiść i strach powoli się kumulowały.
Spojrzała na niego z wyrzutem. Nie zasługiwała na jego wiarę, na nic nie zasługiwała. Na zaufanie, jakim swego czasu ją obdarzył. Na zainteresowanie i na pomoc. Jego, Felixa, kogokolwiek, kto jej jakoś pomógł. Wprowadziła ze sobą zamęt, a teraz nie potrafiła nawet sama uprzątnąć bałaganu, który stał się za jej udziałem.
- Sama już nie wiem, czym się kiedykolwiek kierowałam, Leon - stwierdziła w końcu cicho, zerkając na roztaczające się przed nimi zamarznięte jezioro. Robiła to wszystko, żeby przeżyć i nie zwariować. Zapewniła tym samym godny byt dzieciom z sierocińca. Tego akurat nie żałowała. Ale czy kiedykolwiek będzie normalnie?
- Bronić? Bronić oznaczałoby strzelenie mu w kolano, nie mózg, a chyba tylko to coś by zmieniło - odparła, obejmując się ramionami. Spojrzała na niego z uwagą. Chyba, że mówiąc bronić, faktycznie miał na myśli takie posunięcie, a to się zgodzić nie mogła. Nie dlatego, że tego nie chciała. Nie mogła wymagać od nikogo posunięcia się tak daleko. Z drugiej strony zabronić też nie mogła; przecież tu nie chodziło już tylko o nią. - A co potem? Przecież udowodnienie, że jesteś zamieszany w sprawę jest banalnie proste. Sprawdzenie, za co sprowadzono tu twojego ojca będzie trwało chwilę. A połączenie faktów jeszcze mniej - wytłumaczyła, zbliżając się do niego pół kroku. Nawet nie powinien rozważać takiej opcji. Spoglądała mu w twarz, szukając oznak, że się rozmyślił.
- Zawsze byłeś rozsądny, zastanów się jeszcze raz - zeszła trochę z tonu, pozwalając sobie na dalekie echo troski w głosie, choć z jej strony takie słowa brzmiały dziwnie. Od kiedy to ona musiała powoływać się na rozsądek?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t176-elia-martinez#1007
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 40 lat
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny: rewolwer energetyczny, pacyfikator, nóż, telefon, zapalniczka, papierosy, dokumenty

Pisanie Re: Disbelief lost it's suspension  ♦ Pon Kwi 02 2018, 23:38;

Wiedział, że miała rację i wzbudziło to jedynie jego irytację. Wbił ręce w kieszenie kurtki i utkwił w niej wzrok. Nie wiedział, co potem, a to był pierwszy błąd. Działanie pod wpływem chwili nikomu nie wyjdzie na dobre. Trzeba było liczyć się z konsekwencjami swoich działań, a tutaj jeden nieostrożny ruch, oznaczał katastrofę.
- Czyli co? - Zapytał, a niechcąco zabrzmiał ostrzej, niż zamierzał. - Co proponujesz? Czekać, aż popełni błąd? I patrzeć, jak robi co mu się żywnie podoba? - To było jak czekanie na coś, co równie dobrze może wcale nie nastąpić i doskonale o tym wiedział. Pytanie, co Elia zamierzała z tym zrobić. Nie mógł jej w tej kwestii ufać, nie dlatego, że wolał. Po prostu była za blisko epicentrum tego wszystkiego, żeby mógł od niej wymagać podejmowania drastycznych kroków. Jednak wspomnienie o rozsądku sprawiło, że na krótki moment stracił nad sobą panowanie. Mięsień szczęki drgnął mu nieznacznie. Wiedział, że co jak co, ale w tej chwili Elia za bardzo sugeruje się cudzym bezpieczeństwem, nie bacząc na własne. Przy okazji sam zaczął się zastanawiać, dlaczego zależy mu aż tak bardzo. Mógłby przyznać jej rację i pozwolić wypić piwo, które sama nawarzyła.
- Powiedziałaś, że nie chodzi o ciebie ani o mnie... Ale to nieprawda. Dobrze wiesz, że to jest nasza wina. Wspólna - urwał. Trochę tym samym minął się z prawdą, w którą wierzył, bo jego zdaniem, że jej obecność lub brak nie miał znaczenia. Gdyby jej nie było, Ramirez i tak w końcu by się tu pojawił. Gdyby nie Riosi, nie trafiłby do tego miasta. - A jeśli oczekujesz, że będę stał i patrzył, jak się nad tobą pastwi tylko dlatego, że narobiłaś głupot pod jego wpływem, to jesteś w błędzie - pokręcił lekko głową. Chciał jej pomóc, naprawdę. Ale kończyły mu się już argumenty, z powodu których zmieniłaby zdanie i zechciała w końcu tę pomoc przyjąć. Mogła sobie myśleć, że nie zasłużyła na pomoc. W jego głowie nie zasłużyła na takie życie.
- Nie jestem idiotą, Elia. Może ostatnimi czasy trochę padło mi na mózg, ale nie jestem. Zresztą, koniec tej dyskusji - westchnął. Tej sprawy nie da rady załatwić legalnie. Ze swojego szczebla nie mógł z nikim negocjować ewentualnego przymknięcia oczu na udział w sprawie Elii, tym bardziej, że sam siedział zakopany w tym gównie po pas. Nie widział jednak potrzeby ponownego wszczynania kłótni, która donikąd nie dorowadzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t123-leonel-rios#346
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24 lata
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny: telefon, klucze do mieszkania, pilnik, porfel, szczotka do włosów

Pisanie Re: Disbelief lost it's suspension  ♦ Sro Kwi 04 2018, 09:53;

Przygryzła wargę i objęła się ramionami, chcąc zapobiec dalszej utracie ciepła. W końcu zapięła nieszczęsny, rozchełstany płaszcz, bo zaczęła odczuwać jak jej zimno. Nic nie odpowiedziała na jego pierwsze słowa, przestępując jedynie z nogi na nogę. Miał rację, nie mogli czekać. Błąd mógł oznaczać, że będzie za późno, żeby go odkręcić. Co prawda Diego wydawał się przekonany argumentem na temat tego, że Rode jest za małe, żeby pozwolić sobie na otwarte, wrogie działania. Zresztą sam to podkreślał. Nie mogła jednak założyć, że na sam koniec nie postanowi zrobić czegoś wielkiego i wyjechać. Byłoby go potem ciężko przyskrzynić.
- Wiem - westchnęła cicho. Pamięcią wróciła do ich pierwszego spotkania, wtedy, gdy skończyła przykuta kajdankami do łóżka, jakkolwiek perwersyjnie by to nie brzmiało. Uderzyło ją, gdy mówiąc o problemie, który stanowiła cała ta sytuacja, użył liczby mnogiej. Poczuła wtedy, że nie jest z tym sama. Dlaczego więc o tym zapomniała? No tak, Juanita.
- No i co ja mam ci na to powiedzieć? To nie mną powinieneś się w tej chwili przejmować - pokręciła głową gwałtownie. Te słowa wcale nie padły dlatego, że chciała od niego usłyszeć zaprzeczenia; jak sam zauważył, nigdy nie była osobą, która wolała usłyszeć ładnie opakowane kłamstwo niż nagą prawdę. - W tej chwili to Juanita jest w większym niebezpieczeństwie. Powinna stąd wyjechać, zanim Diego uzna, że będzie doskonałym pomysłem coś jej zrobić. Dobrze wie, że byś sobie tego nie wybaczył - bolało ją powiedzenie tego. Znowu ukłucie głupiej zazdrości, do której nie miała prawa. Mogła sobie jednak tłumaczyć, że nie jest już dzieckiem i takimi uczuciami tylko utrudnia sobie życie. Nie mogła się tego jednak pozbyć. Tej frustracji z posiadania świadomości, że jest jakaś druga kobieta, która z nim mieszka i nosi pod sercem jego dziecko. Chyba jego. W normalnych warunkach zasugerowałaby, żeby to jednak sprawdzić.
Roześmiała się cicho, choć nie zabrzmiało to zbyt wesoło. Na chwilę odwróciła wzrok na taflę jeziora i dalej, w las.
- Tęsknię za czasem sprzed kilku tygodni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t176-elia-martinez#1007
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 40 lat
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny: rewolwer energetyczny, pacyfikator, nóż, telefon, zapalniczka, papierosy, dokumenty

Pisanie Re: Disbelief lost it's suspension  ♦ Czw Kwi 05 2018, 13:34;

Zauważył, że marznie i pożałował, że jednak nie wziął samochodu, kiedy tu za nią przyszedł. Zbliżył się za to i wyjął z kieszeni płaszcza Elii szalik, który smętnie z niej zwisał. Owinął go wokół szyi Martinez, po czym naciągnął jej na głowę kaptur.
- Nic nie musisz mówić - odparł krótko w trakcie, ale zamarł w połowie i ściągnął gniewnie brwi. - Przysięgam, że jeszcze chwila a uduszę cię tym szalikiem - mruknął. Oczywiście, że by sobie tego nie wybaczył. Juanita i tak planowała jednak stąd wyjechać, a on zamierzał ten pomysł poprzeć, a im wcześniej tym lepiej. Odniósł natomiast wrażenie, że przez pojawianie się Vargas, Elia straciła z oczu główny cel i ich największy problem.
- Wyjedzie. Przyjechała tylko na jakiś czas, żeby powiedzieć mi o... - urwał na chwilę i westchnął. Dobrze wiedzieli o czym. - Chciała żebym się oswoił. Zrozum, nie odmówię jej nigdy pomocy, ale to nie tak, że teraz nagle zaczniemy się bawić w dom - chyba dopiero teraz do starego, zakutego łba Riosa dotarło, że wypadało jednak wcześniej wyjaśnić to Elii, był jej to winien. Zachowywał się jak buc bez empatii i choć w swoim mniemaniu było tak cały czas i nie powinno to nikogo dziwić, również Martinez, bo weszła do z własnej woli, to było niezbyt fair.
- Przepraszam - podchwycił z Elią kontakt wzrokowy. - Nie mogłem przewidzieć, że przelotna znajomość sprzed kilku miesięcy się tak skończy i zbiegnie w czasie z tym wszystkim - dodał po chwili. Rzadko przepraszał, stąd mógł mieć uzasadnione obawy, że to słowo nie będzie mu chciało przejść przez gardło. Poszło sprawniej niż przypuszczał, może dlatego, że naprawdę czuł, że przeprosić powinien.
Kiedy odwróciła wzrok na jezioro, ujął ją pod brodę i skierował jej twarz w swoją stronę, tak żeby na niego popatrzyła.
- Ja też.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t123-leonel-rios#346
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24 lata
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny: telefon, klucze do mieszkania, pilnik, porfel, szczotka do włosów

Pisanie Re: Disbelief lost it's suspension  ♦ Pią Kwi 06 2018, 13:37;

Bez słowa pozwoliła mu się owinąć tym głupim szalikiem. Drobny gest wyrażający troskę wystarczył, żeby przestała się wściekać. Nabrała lodowatego powietrza w płuca.
- Grozisz mi? - Zapytała, uśmiechając się słabo. Ile dałaby, żeby wszystko wróciło do normy, o ile można to było tak nazwać. Do czasu, kiedy głupio i naiwnie wydawało jej się, że może Diego zdążył już dawno sczeznąć w Argentynie, zginąć w jakiejś strzelaninie; nie było to przecież wcale takie nieprawdopodobne.
Pokiwała głową, opuszczając wzrok na klatkę piersiową policjanta, jakby nie chcąc widzieć miny, z którą mówił o Juanicie. Mimo to trochę podniosło ją to na duchu, choć przecież mieli ważniejsze zmartwienia na głowie. Zdecydowała się nic nie dodawać; nie bardzo wiedziała, co mogłaby powiedzieć w tej sytuacji, by nie zabrzmieć na złośliwą zołzę.
Zdziwiona przeprosinami, odwzajemniła spojrzenie Riosa.
- Nie winię cię o to. Może to nawet lepiej, że wszystko zbiegło się w czasie... Przecież nie moglibyśmy mieszkać we trójkę - zdecydowała się na rozbawiony ton, choć wcale jej to nie bawiło. Jednak fakt, że pozwalała sobie na żarty z zaistniałej sytuacji oznaczał, że jego słowa naprawdę dużo dla niej mimo wszystko znaczyły. Przeprosiny również. Nie miała go może za buca bez empatii, aczkolwiek wiedziała dobrze, że ciężko do niego dotrzeć. Był chyba najbardziej upartym, zamkniętym w sobie człowiekiem, jakiego znała. Problem polegał na tym, że czasem zdawał się opuszczać nieznacznie gardę i dać jej fałszywe poczucie, że Elia robi jakieś postępy w docieraniu do niego. I kiedy tylko pomyślała, że tak jest, szybko okazywało się, że bardziej pomylić się nie mogła.
I może to coś w jego spojrzeniu, dwóch krótkich słowach, a może postawie, albo sennej atmosferze jeziora sprawiło, że zupełnie spontanicznie przyszło jej do głowy, co trzeba zrobić. Jedyne rozwiązanie tej sytuacji czaiło się tuż za rogiem. Zamarła, a po plecach przeszły ją ciarki. Złapała go za rękę.
- Gdy to wszystko się skończy... O ile się skończy - podjęła po chwili. - Zostanę tutaj. I żadne twoje słowa niczego nie zmienią - nie ze względu na niego, czy na kogokolwiek. Ze względu na siebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t176-elia-martinez#1007
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 40 lat
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny: rewolwer energetyczny, pacyfikator, nóż, telefon, zapalniczka, papierosy, dokumenty

Pisanie Re: Disbelief lost it's suspension  ♦ Pon Kwi 09 2018, 10:10;

Obserwując obłoki pary, które opuszczały usta Elii przy wydechu, tak gęste, jakby paliła papierosa, zatęsknił za latem. Zima już mu zbrzydła, zresztą, nigdy tak naprawdę jej nie lubił. Oblodzone drogi i kiepsko odśnieżany asfalt sprawiały, że musiał przerzucać się na samochód, zamiast wygodnie korzystać z motocykla.
- Inaczej do ciebie nie dociera. - Krzywy uśmiech na chwilę wykrzywił mu usta. Był czas, kiedy mogli liczyć, że wszystko rozjedzie się po kościach. Czas to zweryfikował. Z perspektywy minionych miesięcy pomyślał nawet, że takie myślenie było nawet bardziej niż durne. Łatwo ignorować zagrożenie, kiedy jest oddalone o pół kontynentu i brzmi równie nieprawdopodobnie, co dobiegające ich od czasu do czasu wieści ze skażonych obszarów.
Nie roześmiał się; przeciwnie, jej słowa go uderzyły go swoją prostotą prosto w ryj. Właściwie nie pomyślał o tym wcześniej. Jak wyglądałaby sytuacja, gdyby Ramireza tu nie było i nie istniała konieczność, by Elia z nim mieszkała? Przypuszczalnie byłoby tak, jak powinno być. Teraz jednak nie było już powodu, żeby się tym interesować. Wyszło jak wyszło, życie napisało swój scenariusz. Pojebany, ale tak bywało.
Początkowo w odpowiedzi na jej słowa milczał. Pytała go już przecież, jak by zareagował, gdyby zdecydowała się zostać. Zawsze odpowiadał twardo, że próbowałby ją od tego pomysłu odwieść, wymawiając się tym, że to nie jest miejsce dla młodych ludzi, którzy mają przed sobą całe życie. Ale chyba w końcu zrozumiał, że Martinez nie na oszałamiającej karierze i pieniądzach zależy, tylko na spokoju. A Rode, choć trawione małomiasteczkową mentalnością, mogło taki spokój jej dać. Na tyle próżny by sądzić, że to z jego powodu, absolutnie nie był, nawet o tym nie pomyślał.
- Nie będę już się upierał przy swoim. Zrobisz co uważasz za słuszne - odpowiedział w końcu. I choć powinien jedynie pokręcić głową i załamać ręce nad jej uporem, a potem znowu próbować ją przekonać, zwyczajnie się ucieszył. Może nawet by jej o tym powiedział, ale to nie był rozsądne, przynajmniej nie teraz.
- Załatwimy ci papiery, jakoś to będzie - trzymanie się wersji z dobrym zakończeniem wydawało się być jedyną opcją, żeby nie zwariować. Co mu z kolei przypomniało o czymś innym. - Ramirez jest tu legalnie? - Zapytał po chwili.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t123-leonel-rios#346
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24 lata
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny: telefon, klucze do mieszkania, pilnik, porfel, szczotka do włosów

Pisanie Re: Disbelief lost it's suspension  ♦ Pon Kwi 09 2018, 16:08;

Jej zima zbrzydłą już dawno. Początkową fascynację śniegiem i zimem zastąpiło zmęczenie koniecznością zakładania milionów warstw ubrań. Poza tym chłód wiązał się z koniecznością spędzania większej części czasu w domu, to z kolei wiązało się z koniecznością spędzania czasu z Diego. Była już zmęczona chodzeniem wokół niego na palcach, byle tylko nie wzbudzić gniewu i nie dać mu powodów, dla których miałby zacząć mścić się okrutnie na wszystkich wkoło. Uśmiechnęła się jedynie w odpowiedzi i opuściła wzrok na czubki swoich butów. Tak bardzo chciała, żeby było jak dawniej! Żeby mogli stać sobie i się przekomarzać do wieczora, bez towarzyszącej jej świadomości, że musi wrócić prosto do Ramireza i udawać, że nic się nie zmieniło.
Znacznie bardziej interesowała ją rekacja na słowa o pozostaniu w Rode, więc mile ją zaskoczył. Spojrzała mu nawet w oczy, doszukując się tam fałszu, ale chyba mogła założyć, że to zupełnie nie byłoby w stylu Leonela. Kwestię załtwiania papierów i być może zdawkowego jakoś to będzie, przyjęła z nieco szerszym uśmiechem. Jakby był to znak, że w końcu zaakceptował to, co sobie postanowiła. I choć nie mogła niczego planować, bo przecież sytuacja wciąż pozostawała nierozwiązaną, poczuła, że odrobinę jej ulżyło.
- Nie wiem - odparła, trochę zdziwiona tym pytaniem. - Nie sądzę, żeby ktoś mu załatwił wizę, chyba, że sypnął groszem... Musiałabym sprawdzić. Pytanie go o to rozsądne by raczej nie było - wyjaśniła, marszcząc nos i lekko się krzywiąc. Mogli o tym pomyśleć wcześniej, fakt, ale to wciąż nie rozwiązywało ich problemu.
- Nawet jeśli spróbowałbyś go za to posadzić, co nam da, że go deportują? A mnie przy okazji razem z nim? - Zapytała, spoglądając na niego z nagłą niepewnością. Ciężar decyzji, które przyszło jej podejmować zaczynał ją męczyć, a inne, kusząco łatwe rozwiązanie tego wszystkiego wciąż czaiło się w zakamarkach jej podświadomości. Wystarczyło pociągnąć za spust... Ale nie. Przecież nie była mordercą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t176-elia-martinez#1007
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 40 lat
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny: rewolwer energetyczny, pacyfikator, nóż, telefon, zapalniczka, papierosy, dokumenty

Pisanie Re: Disbelief lost it's suspension  ♦ Wto Kwi 10 2018, 10:35;

Elia chyba nawet nie zdawała sobie sprawy z tego, jak jemu ciążyła świadomość, że musiała żyć z Ramirezem pod jednym dachem i codziennie tam wracać. Odkąd dowiedział się, że prawda wygląda znacznie inaczej niż to, co przedstawił mu Diego, nie było dnia, żeby nie rozważał pójścia tam i zwyczajnego zajebania go - było to jedyne wyjście, które załatwiłoby sprawę raz na zawsze. Wsadzenie go do więzienia nic by tu nie pomogło. Skoro miał kontakty, bardzo szybko by stamtąd wyszedł. Marna to zatem kara, tym bardziej, że ekstradycja nie działała: wylądowałby w argentyńskim mamrze, a Rios mógł się założyć, że tym raczej daleko było do amerykańskich, o zaostrzonym rygorze. Chyba, że popełniłby przestępstwo już tutaj, na miejscu.
- Jeśli masz możliwość to sprawdź. Nie twierdzę, że pójdę tam z nakazem aresztowania, ale to zawsze jakiś punkt zaczepienia - odpowiedział, krzyżując ręce. Odwrócił się na chwilę od Elii i wyjął papierosa, którego następnie odpalił. Tutaj przynajmniej mógł i to bezkarnie. Zaciągnąwszy się, podsunął paczkę Elii, a jeśli się poczęstowała, to posłużył ogniem.
- Deportują jak deportują, ale jeśli popełni jakieś przestępstwo, a jest tu nielegalnie, to go za to postawią przed sądem imigracyjnym - mruknął, wydmuchując dym gdzieś na bok.
- Spokojnie, nie zrobię nic, co by cię naraziło. Wiem, że wcześniej mogłaś odnieść wrażenie, że nie chcę, żebyś tu zostawała, ale to nieprawda. - Elia stanowiła słabe ogniwo tej układanki. Ramirez nie był głupi, decydując się na podjęcie takich, a nie innych kroków wobec niej. Tak ją w to wszystko wciągnął, że ciężko było wyplątać tylko ją, pogrążając Ramireza.
- Czy jest coś jeszcze, co powinienem wiedzieć? - Wstrzymał oddech, zatrzymując dym w płucach i dopiero po chwili wydmuchując go powoli nosem. Nie spuszczał z niej wzroku. Bardzo chciał jej znowu zaufać, ale to nie było możliwe, jeśli nie powie mu o wszystkim, nawet jeśli w jej mniemaniu to mało istotne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t123-leonel-rios#346
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24 lata
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny: telefon, klucze do mieszkania, pilnik, porfel, szczotka do włosów

Pisanie Re: Disbelief lost it's suspension  ♦ Czw Kwi 12 2018, 15:05;

Leon chyba nawet nie zdawał sobie sprawy z tego, jak bardzo ich rozważania się pokrywały. Myślała o sięgnięciu po pistolet od samego pojawienia się tutaj Ramireza, ale świadomość, że miałaby odebrać czyjekolwiek życie, nawet kogoś równie znienawidzonego, napawała ją okropną odrazą. Chociaż czy sam jej kiedyś nie mówił, że to łatwo pociągnąć za spust? Diego twierdził, że po to wynaleziono broń palną. Zadźgać kogoś nożem było trudniej, czuć opór tkanek na ostrzu, spoglądać komuś w oczy z tak bliska, a potem mieć krew na rękach. Odrzuciła szybko od siebie te myśli.
- Postaram się, chyba zaczął mi znowu ufać, ale z nim to i tak nigdy nic nie wiadomo - westchnęła, przygryzając wargę. Zapomniała przy okazji, że pociągnęła je wcześniej szminką i pewnie ubrudziła sobie zęby. Ścierając ją językiem, zamyśliła się na chwilę.
- Nie wiem, czy byłby tak durny, żeby próbować - zawahała się. A może zwyczajnie go przeceniali? Nikt nie był nieomylny, tym bardziej ktoś, kogo tak zaślepiały pewne szkodliwe poglądy. Problem z Ramirezem był jednak taki, że nigdy nie był arogancki, a wręcz przeciwnie, nadzwyczaj ostrożny. Sięgnęła po papierosa podsuniętego przez policjanta i pochyliła się ku niemu, kiedy zaproponował ogień. Mimowolnie zaczęła się zastanawiać, co by teraz robili, gdyby cholerny Ramirez nie pojawił się w mieście. To sie jednak w końcu musiało wydarzyć, przecież o tym wiedziała.
- Właśnie tego się boję - weszła mu w słowo, zaciągając się papierosem. Tak dawno nie paliła, że gdy dym wypełnił jej przełyk, z trudem powstrzymała kaszlnięcie. - Mam mętlik w głowie. Przede wszystkim trzeba coś z nim zrobić, ale... - urwała nagle, wbijając wzrok w ziemię. Wydeptali śnieg w tym miejscu. - Nie chcę iść siedzieć - wydusiła w końcu i roześmiała się gorzko. Z jednej strony była gotowa, by poświęcić wszystko w imię świętego spokoju. Ale im dłużej zastanawiała się na tym, czy chce tego spokoju zaznać w więzieniu... Nie była taka pewna.
- Zdefiniuj powinienem. - Chciała chyba dać sobie trochę czasu na zebranie się na odwagę. Czy nie powinna mu powiedzieć o Novaku? Z drugiej strony, czy to cokolwiek zmieni? Nie zapowiadało się, żeby ich wspólna przeszłość miała odzwierciedlenie w przyszłości. Albo po prostu wolała myśleć w ten sposób, bo tak było łatwiej. Wiedziała na pewno, że gdyby to wszystko skończyło się nie wchodzeniem w konflikt z prawem, chciałaby tutaj zostać. A co potem? Tego już nie wiedziała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t176-elia-martinez#1007
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 40 lat
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny: rewolwer energetyczny, pacyfikator, nóż, telefon, zapalniczka, papierosy, dokumenty

Pisanie Re: Disbelief lost it's suspension  ♦ Czw Kwi 19 2018, 09:53;

Mawiają, że przemoc nie jest rozwiązaniem. Niestety do niektóych retoryką się nie dotrze i coś mu podpowiadało, że Ramirez to właśnie ktoś taki. To były jednak tylko hipotetyczne rozważania, przecież nie planowałby realnie kogoś zamordować; podobnie jak Elia nie był takim typem osoby. Czym innym jest bronić się, a czym innym z zimną krwią zaplanować. Na razie postanowił uczepić się kwestii dokumentów i pozbierać jak najwięcej, choćby drobnostek, które mogą pomóc.
- Jak to postarasz się? Podejrzewa coś? - Zmarszczył brwi, patrząc na nią pytająco. Nie miał tyle zaparcia i czelności, żeby zapytać ją wtedy w hodowli, jak to wygląda tak naprawdę. Czy Ramirez jest niezachwianie przekonany o jej lojalności, czy jednak coś podejrzewa. Wydawał się nie do końca pewny wtedy, kiedy włamał mu się do domu, ale to było dawno i Riosowi się równie dobrze mogło wydawać.
- Nie wiem czy jest durny, ale na pewno bezczelnie zdaje sobie sprawę z tego, że jest bezkarny - mruknął, nie bez irytacji w głosie. Był taki typ ludzi, którym wydawało się, że wszystko ujdzie im na sucho. I często tak było, ale to działa tylko do czasu. Innym przykładem podobnego człowieka był dla niego Silver. Tak samo bezczelny i arogancki, łgał ci prosto w ryj, a ty choć dobrze o tym wiesz, niewiele możesz z tym zrobić. Podstawowy kurwa problem: ich nie obowiązywały zasady, których musiała przestrzegać policja. Funkcjonowali poza prawem. A Rios coraz bardziej utwierdzał się w przekonaniu, że trzeba będzie zrobić to samo.
- Nie ma w tym nic złego, znasz kogoś, kto by chciał? - Spojrzał na nią z uwagą, wydmuchując dym gdzieś w bok. Tytoń trochę go uspokoił, chociaż bardzo względnie. Musiałby chyba wypalać dwie paczki dziennie, a teraz nawet nie bardzo miał taką możliwość.
- Coś, co jest istotne dla sprawy. - "Coś, co jest istotne dla mnie" korciło dodać, ale to byłoby głupie. Już to przerabiali kiedy widzieli się ostatnim razem. Było dużo rzeczy, które chciałby jej powiedzieć, ale to nie był dobry czas na utrudnianie sobie życia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t123-leonel-rios#346
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24 lata
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny: telefon, klucze do mieszkania, pilnik, porfel, szczotka do włosów

Pisanie Re: Disbelief lost it's suspension  ♦ Sob Kwi 21 2018, 10:52;

Przez chwilę zdziwiła się, że Leon zadał to pytanie, ale wtedy uświadomiła sobie, że faktycznie tak naprawdę nigdy mu nie powiedziała, jak to do końca było. Nie wiedziała zresztą jak; nie chciała go teraz stawiać w nieprzyjemnej sytuacji, a z pewnością tak by było, gdyby powiedziała prosto z mostu, skąd wynikła zmiana w jej zachowaniu i planach, a także co (lub kto) był czynnikiem, by te zmiany podyktować.
- On chyba myślał, że jak powie mi prawdę o tym, że Maria chciała mnie zwyczajnie sprzedać, a nie ze mną uciec, to to wszystko zmieni i będzie jak kiedyś, bo przecież zasłużyła sobie, żeby umrzeć. Oczekiwał, że poczucie zdrady tak mnie dotknie, że przymknę oko na to, że zastrzelił z zimną krwią młodą dziewczynę, która była dla mnie jak jedyna rodzina, jaką kiedykolwiek miałam - westchnęła. Poczuła przypływ żalu; jeszcze nie zdążyła się z tym pogodzić. Najbardziej dobijało ją w tym wszystkim, że nigdy nie będzie miała możliwości poznać stanowiska Marii. Mogła bazować tylko na zapewnieniu, że Ramirez nigdy nie kłamał, a to mogło być kompletnie złudne. Nic nie stało przecież na przeszkodzie, żeby zaczął. - Niby uwierzył, że działałam zgodnie z planem, ale... - wzruszyła lekko ramionami, wydmuchując dym. Właściwie papieros bardziej wypalał się sam, niż ona jego, ale to nieistotne. Wzdrygnęła się na wspomnienie dobitnej brutalności, którą dał jej do zrozumienia, że ma nie kontaktować się z Riosem. A ona chyba pierwszy raz mimo wszystko nie dała się do końca zastraszyć. Nie wiedziała, co właściwie chciała powiedzieć zanim urwała zdanie. Ale co? Ale nawet on dostrzega, że jeśli wymusił na niej kiedykolwiek manipulacją jakieś uczucia, to te dawno, z taką różnicą, że tym razem prawdziwe, były ukierunkowane zupełnie gdzie indziej? I żadne groźby tego nie zmienią? Pewnie to była właściwa odpowiedź, nie o to tu jednak chodziło.
- Jest spostrzegawczy. Myślę, że się domyślił, że nie do końca działałam zgodnie z jego życzeniem, Właściwie, że w ogóle nie działałam. I niczego nie udawałam - stwierdziła w końcu ryzykownie, bawiąc się filtrem palonego papierosa i przygryzając wewnętrzną stronę policzka. Takimi słowami chyba zbliżyła się najbardziej do czegoś, co mogło przypominać jakieś bardzo zawoalowane wyznanie uczuć.
Spojrzała mu w oczy z intensywnością, która miała świadczyć o nic już teraz nieznaczącym poczuciu winy. Wiedziała, że zaprzeczy, jeśli powie, że przez lata bierności pewnie zasłużyła na taki los, ale nie mogła się tego uczucia pozbyć. Nigdy nie postawiła się na pozycji ofiary, raczej współwinnej.
- Przestał mnie informować o swoich zamierzeniach, choć właściwie nigdy nie podawał mi żadnych konkretów. Jeśli coś uda mi się wypatrzyć, to się z tobą skontaktuję. Jakoś - odparła, rzucając niedopałek na ziemię, wgniatając go w śnieg. - Pytanie, jak? Raczej... Nie chcę pojawiać się u ciebie w domu - nie wyjaśniła, dlaczego, miała nadzieję, że jest to dla niego równie oczywiste, co dla niej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t176-elia-martinez#1007
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 40 lat
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny: rewolwer energetyczny, pacyfikator, nóż, telefon, zapalniczka, papierosy, dokumenty

Pisanie Re: Disbelief lost it's suspension  ♦ Pią Maj 04 2018, 10:18;

Ramirez mu to powiedział, gdy się do niego włamał. Wtedy nie do końca chciał w to wszystko wierzyć, a teraz skoro potwierdziła to Elia, chyba musiał. Z drugiej strony wcale nie był taki pewien, czy to prawda. Diego mógł to zmyślić i wcale nie byłby zdziwiony, ale Rios postanowił tego na razie nie roztrząsać. Strata boli w każdej postaci, a mimo że Elia najwyraźniej wierzyła Diego na słowo, widać było wyraźnie, że niezależnie od tego, to i tak ją to wciąż męczyło. Spoglądał na nią w milczeniu, nie bardzo wiedząc, co może powiedzieć. Nigdy nie należał do osób, które to wiedziały, więc wolał już niczego nie mówić. To mu nieprzyjemnie przypominało stare czasy, kiedy to jego ojciec zmarł. Wszyscy powtarzali w kółko, aż do porzygu, jak to im przykro, a jeszcze kilka dni wcześniej z przejęciem plotkowali o jego kryminalnej przeszłości.
- Ale co? - Dopytał, trochę zdziwiony nonszalancją, z jaką mówiła. Niczego nie chciał bardziej, niż dowiedzieć się, co on właściwie dokładnie jej zrobił, jak wyglądały ich kontakty. Z drugiej strony chyba obawiał się tego, co mógłby usłyszeć, nawet jeżeli zwykle wolał słyszeć prawdę. Tym razem jednak by zapytał, gdyby nie kolejne słowa, które padły, a które mimo swojego zakutego łba zrozumiał chyba to, jaka była ich intencja. Ale zdania wciąż nie zmienił. Nawet jeśli miał ochotę teraz zrobić cokolwiek innego, niż, to na co w końcu się zdecydował.
- Nie może o tym wiedzieć - odparł spokojnie, zanim chwilowe zaskoczenie które przemknęło mu po twarzy zamieniło się z powrotem w zwyczajowy, beznamiętny wyraz. Nie zrobi jej tego, nie teraz, dopóki wszystko było zagmatwane. Mogła to nawet poczytać jako jego oziębłość i brak wzajemności. Nie byłaby to prawda, ale chwilowo tylko tyle mógł zrobić. Nawalił już zbyt dużo razy, żeby zrobić to po raz kolejny.
- W razie czego dzwoń z hodowli - rozejrzał się na boki, jakby spodziewał się, że już ktoś może patrzeć. Zrobił krok w jej stronę, jakby chciał zrobić cokolwiek, od pocałowania jej na zwykłym uścisku kończąc, ale w końcu zrezygnował, choć odwiódł się od tego siłą. Chciał jej po prostu dotknąć, ale nie chciał utrudniać. Nic nie powiedział na słowa o pojawianiu się w jego domu, nie musiał. Miała rację. Nie dlatego, że jej tam nie chciał, przeciwnie. Tylko komplikowało to już i tak skomplikowane. - Muszę wracać. Ty też musisz. Uważaj na siebie - powiedział cicho na odchodne. Sam był na siebie w tej chwili wkurwiony, ale silna wola to ostatnie co mu zostało. Złamał wszystkie swoje zasady w przeciągu raptem pięciu miesięcy. Nie zamierzał łamać kolejnej. Schował ręce zaciśnięte w pięści do kieszeni, jakby chciał się tym powstrzymać od dania samemu sobie w ryj, po czym ruszył z powrotem do miasta, nie odwracając się. Gdyby to zrobił, najpewniej by jednak zawrócił.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t123-leonel-rios#346
Sponsored content
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Disbelief lost it's suspension  ♦ ;

Powrót do góry Go down

Disbelief lost it's suspension

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Możesz odpowiadać w tematach
Witaj w Rode! :: POCZĄTEK :: Strefa Gracza :: Retrospekcje-
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu