Share|

Happy New Year

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
AutorWiadomość
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina

Pisanie Happy New Year  ♦ Pią Lut 02 2018, 19:05;

KTO: Max & spółka
KIEDY: Ostatni wieczór grudnia
GDZIE: Za miastem, w lesie.



Miejsce było nieprzypadkowe, wybrane w idealnym oddaleniu od miasta, nie za blisko drzew i przygotowane nie tylko przez uprzednie oczyszczenie ale przede wszystkim wyposażone w żeliwny płaski pojemnik na kilku nóżkach, wokół którego stały pieńki na zmęczone tyłki. Max nie chciała przeklinać na mokre drzewo i nieodpowiednie podłoże. Szczapy suszone w mieszkaniu od tygodnia, na godzinę przed wyruszeniem, Max załadowała na pożyczony samochód i spakowała prowiant.
Od kilku dni nie mogąc doczekać się wypadu za miasto, drogą pantoflową posłała zaproszenie między znajomych. Nie wyobrażała sobie witać nowy rok w czterech ścianach swego mieszkania. Jaki początek, taki cały rok? Głośno wyśmiewała takie gadanie, ale nie chciała, żeby się ono sprawdziło. Z życia zrezygnowałaby, gdyby odebrano jej możliwość wypadu do lasu.
Z torbą pełną żarła, na siedzeniu pasażera, odpaliła silnik i zanim zostawiła miasteczko za sobą, podskoczyła jeszcze aby uściskać siostrę i jej wielki brzuch, zostawiając czekoladę do zagrzania z mlekiem.
Na miejscu spotkania pierwsza, zabrała się za rozpalanie ogniska.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 30 lat
Ekwipunek podręczny: walizka z przyborami entomologicznymi, scyzoryk, smartfon

Pisanie Re: Happy New Year  ♦ Nie Lut 04 2018, 12:06;

Rhys, jak to zwykle Rhys - nie pojmował fenomenu świętowania nadejścia nowego roku. Człowiek robił się starszy, co tu świętować? Takie samo podejście miał zresztą również do urodzin, a już największą konsternację wzbudzały imieniny. Tyrell nigdy nie dał się zwariować na tym punkcie, a tutaj przypałętał się dzisiaj tylko ze względu na pobliże lasu i oddalenie od miasta, co dawało kilka godzin na to, żeby być może dowiedzieć się czegoś nowego o środowisku tego miejsca, bo na większą ilość owadów nie liczył. Była przecież zima.
Mimo to, ze swoją nieodłączną walizką w dłoni, wędrował dzielnie przez śniegi. Mógłby wybrać się oczywiście samochodem, wszak prowadzić potrafił. Nie chciał sobie jednak odbierać szansy na odnalezienie co ciekawszego skupiska owadów, zimujących pod korą mijanych drzew. W związku z tym cała podróż zajęła mu dłużej, niż początkowo zakładał i zdążyło się ściemnić. Nie żeby w czymkolwiek mu to przeszkadzało.
Oświetlając sobie drogę latarką z telefonu, mógł z daleka jawić się jako jakiś wyjątkowo duży okaz świetlika. Zauważył natomiast nikły jeszcze blask płomienia i właśnie w tamtą stronę się udał. Pewnie gdyby nie to, że Max miała czujny słuch jako myśliwy, jego nagłe pojawienie się mogłoby ją przestraszyć. Tak naprawdę jednak na pewno usłyszała go z daleka, bo śnieg skrzypiał mu pod butami. Przystanął w jakiejś odległości od paleniska.
- Maximo Mason - przywitał się, kłaniając sztywno. - Mam nadzieję, że sprawdziłaś, czy w tym drewnie nie było żadnych Morio Zophobas - bardziej stwierdził, niż zapytał, wbijając w nią otwarte szeroko, niepokojąco niebieskie spojrzenie. Odłożył walizkę obok jednego z pieńków i przykucnął niedaleko ognia, dalej wlepiając wzrok w Mason.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina

Pisanie Re: Happy New Year  ♦ Pon Lut 05 2018, 18:27;

Nachylona nad kawałkami rozpalanego drewna, może i mogła nie zauważyć Rhysa, pochłonięta swym zajęciem, ale nie usłyszeć takich ciężki kroków, to byłby cud. Prostując się na powitanie mężczyzny, zerknęła gdzieś w dal ponad jego ramieniem. Sam? Naprawdę?
Odsuwając blond kosmyk, który przyczepił się do rzęs, Max obiecała ukatrupić każdego kto się spóźni. Chociaż żadnej godziny nie podawała, wieczór zdążył nadejść i pora było się stawić na miejscu.
- Były a jeszcze raz nazwij mnie Maximą, skończysz jak te Morio Zophooorio - Machnęła ręką, nie wyglądając na kogoś kto żartuje. A wyprzedzając typowe tłumaczenie Przecież nazywasz się Maxima, dorzuciła krótkie - Max - Spojrzała na Rhysa znacząco, mając nadzieję, że w końcu wbije sobie do głowy jak powinien ją witać.. Pomyśleć, że potrafił zapamiętać wszystkie nazwy cholernych owadów a dalej nie wiedział, jak się zwrać do Max.
- Masz tam coś ciekawego w tej walizeczce?
Kiwnęła głową na nieodłączny element w wyposażeniu Tyrella, zastanawiając się co biedny musi począć w zimę, gdy większość zwierząt woli spać albo kryć się przed zimnem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Happy New Year  ♦ Pon Lut 05 2018, 20:57;

Aż dziw brał, jak długo kobiety potrafią stroić się nawet na głupią popijawę przy ognisku... Oboje z tego powodu oczywiście musieli się spóźnić, Bo Rosa nie mogła znaleźć butów do kurtki, sukienki, czy czegoś tam. Gdyby nie obecność osób trzecich i ostatnie mrozy z pewnością zaproponowałby jej wystąpienie na sylwestrowej imprezie w stroju Ewy. Może kiedyś, innym razem... Tym razem bez wahania wybił jej z głowy przykrótkie kiecki, które w razie awarii błędnika on musiałby... obciągać.
Mniejsza.
Przemierzali więc lody i śniegi w poszukiwaniu obozowiska, które to Max miała przyszykować. Dwa sześciopaki piwa, kilka paczek chipsów i uśmiech na rumianej mordzie. Tak przygotowany wpłynął na biały przestwór lasów okalających jego znienawidzone ukochane miasteczko. Miejsce spotkania znaleźć było na szczęście nietrudno. Kupa dymu, ognia i poobrywanych gałęzi. Aż przypomniało mu się Derpskie i smród strachu przemieszany z obrzyganymi spodniami.
Najlepiej.
- No heeeej! - Zakrzyknął wesoło już z oddali, zauważywszy dwie sylwetki. Niestrudzony przemierzył ostatnie metry, by przyjrzeć się lepiej nieznajomej, błękitnookiej postaci, uprzednio przywitawszy się z Masonówną. Wyciągnął rękę na powitanie Rhysa.
- Siema, znamy się? - Przechylił łeb w bok. No mógłby przysiąc, że gdzieś już go widział! Bardzo subtelnie dał to zresztą Tyrellowi do zrozumienia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Happy New Year  ♦ Pon Lut 05 2018, 23:13;

/po przeskoku

Pewnie dowiedziała się od Theo, którego wszędzie jak zwykle było pełno. Miał jakiś talent do dowiadywania się. Zapewne informacja o tym co się stało już dwa razy obiegła Rode, nie ma co ukrywać, to małe miasto. Za małe by taka piękna plota uchowała się w czterech ścianach. Mimo wszystko Tay mówiła sobie, że przecież nie będzie się chować po domu. Prawda była taka, ze się pracowała trochę za dużo, spała po lekach nasennych, żeby nie budziły ją koszmary. Paliła trochę więcej niż wcześniejsze "raczej rzadko". Teraz, ubrana w ciepłe ciuchy razem z Chambersem pojawiła się na imprezie Sylwestrowej. Zapewne mieli tez jakiś prowiant, jakieś ciasto - nie przyszła by z gołymi rękami.
- Hej! - przywitała się z tymi, którzy juz na miejscu byli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t182-taya-crimson#1299
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27 lat
Ekwipunek podręczny: telefon, portfel, klucze

Pisanie Re: Happy New Year  ♦ Wto Lut 06 2018, 10:21;

Theo się zresztą Tayi po domu chować nie pozwolił, a jeśli już, to się chował razem z nią. Wiedział, że pewnie jej ciężko, biorąc pod uwagę te głupie ploty, ale takie już były uroki Rode i nie dało się z tym nic zrobić. Właściwie wykazywał nawet pewną tendencję do odwalania większych afer niż zwykle, jakby liczył, że odciągnie tym uwagę opinii publicznej od sytuacji z hotelu. Nawet przymknął oko na to częstsze palenie, chociaż to tylko do czasu. Nie to, że jej czegoś zabraniał, ale po co sobie marnować zdrowie?
Kiedy tylko dowiedział się o ognisku pomyślał, że mogą się wybrać. Raczej odbiegało to od wielkiej imprezy i domówkowych klimatów, a właściwie mogło być nawet całkiem zabawnie. Liczył, że pobyt ze znajomymi trochę odciągnie też myśli Tayi od tych wszystkich nieprzyjemności, które ją spotkały.
Na miejscu pojawili się tuż po Karolu i Rosie. Theo taszczył na plecach plecak, w którym przynieśli istotnie trochę prowiantu - w tym ciasto, którego zjadł prawie połowę, zanim Crimson nie przyłapała na gorącym uczynku i zdzieliła trzepaczką ścierką po łapach. Oprócz tego mieli też alkohol i Theo zadbał także o obecność fajerwerków. Będą mieli ładny widok, albo formę obrony przed ogarami.
Już z daleka dostrzegł płomień; trzymając Tayę pod rękę, co by nie wyrżnęła orła na nierównej i zaśnieżonej drodze, podeszli w krąg światła. Przywitał się wpierw z Rosą, później podając rękę Charlesowi.
- No cześć wam! Chyba przyszliśmy na gotowe - rzucił, uśmiechając się szelmowsko, po czym podszedł też do Max i przywitał się z nią, głównie do niej kierując te słowa. Widział ją tylko w trakcie bitwy, potem gdzieś zniknęła, a przecież nie gadał z nią chyba z dziesięć lat.
- No proszę, postać z moich dziecięcych koszmarów. Taya, opowiadałem ci o tym, jak zabierała mi kanapki w podstawówce? - Był tu pięć sekund i już się rozgadał. Później zauważył też jakiegoś zupełnie obcego faceta o dziwnym spojrzeniu i również z nim się przywitał. Poprawił pilotkę, która grzała go niemiłosiernie i zdjął plecak, wyjmując z niego alkohol i wkładając w pobliską zaspę. Niech się chłodzi.
- Charles, co to za akcja z tą wnuczką Gertrudy? Jak to usłyszałem, to się mało kopytami nie nakryłem ze zdziwienia, że zamieniłeś Rosę na gorszy model. Czyżby babcia? - Wyszczerzył się do mechanika szeroko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t243-theo-chambers#3142
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Happy New Year  ♦ Wto Lut 06 2018, 11:05;

Plan był prosty. Zbiera ekipę, zwijają się do Nowego Jorku, balują w klubie jego znajomego ze studiów i tam witają Nowy Rok. Imprezują do białego rana i wracają do Rode. Okazało się jednak, że wszyscy udają się na sylwestrowe ognisko do ichniejszego lasu. Jemu nie uśmiechało się jechać samemu, bo i koszta większe, więc Vincent wybrał opcję spędzenia tego czasu ze znajomymi. Piec nie potrafił, ale podczas przymusowej dietki, nauczył się robić kilka lekkich rzeczy. Zrobił więc lekkie szaszłyki z warzywami i grzybkami, gotowe do pieczenia na ogniu, owinął je folią, wcisnął do plecaka, dołożył dwa termosy - jeden z kawą, drugi z grzanym winkiem i podreptał na miejsce spotkania.
- Cześć - przywitał się z lekkim uśmiechem z przybyłymi. Najbliżej był Theo z Tayą, więc do nich podszedł w pierwszej kolejności. Z panią Crimson zwyczajowo cmok w policzek, z Chambersem graba i klepklep w plecki.
- Dawno się nie widzieliśmy - parsknął, bo widzieli się ...dwa dni temu, na wspólnym bieganiu
Potem przywitał się z Rosą, Charlesem, Max, która tak znał piąte przez dziesiąte, po czym dotarł do Rhysa, któremu się przedstawił, bo raczej się nie znali.
- Mam coś nad ogień...- wyjął szaszłyki i dołożył do składu żarcia - ...i na rozgrzanie. Jak ktoś chce to grzaniec w niebieskim, kawa w czarnym - termosy pokazał, ale włożył z powrotem do plecaka, by choć trochę dłużej utrzymały ciepło.
Usłyszawszy strzęp rozmowy o Gertrudzie, parsknął śmiechem
- Tak, też słyszałem tą nowinę od Twojej babci. - zarechotał do Charlesa- Ma kobita wyobraźnię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t292-vincent-edams
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis, portfel

Pisanie Re: Happy New Year  ♦ Wto Lut 06 2018, 13:54;

Gdzieś w lesie...

Artem nie był tutejszy, po lasach nie chadzał. Poza tym lasem nad jeziorem Ontario, gdzie państwo Warleggan mieli domek letniskowy. Zaproszenie Max go zaskoczyło, lecz nie zamierzał wybrzydzać. Liczył, że Pamela sobie odpuści zabawę w krzakach pełnych robactwa. Niestety, jak to bywa - przeliczył się i to mocno. Szli pod rękę choć z każdym krokiem Artemis zbliżał się do momentu w którym po prostu Pameli przywali. Raz, a porządnie. Dotąd spokojny, był kłębkiem nerwów co z pewnością odczuł najbardziej Charles. Opryskliwość przyjaciela była zastanawiająca i bardzo niepokojąca. Warleggan zamienił herbatę na kawę przez co wyżej wymienione zachowania przybrały na sile. Sypiał po kantorkach woźnych, które przekupował kilkoma kredytami. Pani Krystyna z gazowni szczególnie żałowała biednego doktorka, nie lubiła całej rodziny Andersonów to zawsze odprawiała Pamelę z kwitkiem.
Sylwester. Nowy Rok. Artemis poniekąd jak siostra, lubił zabawę. Może nie tak intensywną jak w przypadku Apolliny ale witał nowy rok równie hucznie co ona. Teraz miał ochotę rzucić się na wystającą gałąź albo złapać za jakąś i zatłuc idącą przy jego boku pielęgniarkę. Wesołe trajkotanie doprowadzało go do szewskiej pasji. Dlaczego nie możesz się po prostu zamknąć? Zamknij ten ryj, boże. To jeden z licznych przykładów kłębiących się myśli wrażliwego chirurga. Dochodziło już do tego, że planował w myślach mord idealny. Znalazł w internecie informację że jak wstrzyknie się truciznę przez oko to nie będzie żadnego śladu. Hehe. Wesoły nastrój Pamelki prysnął gdy zdała sobie sprawę, że Artem jej nie słucha.
— NO TO KURWA NIE IDŹ! — warknął podniesionym głosem w pewnym momencie, słysząc dobijającą litanię na temat tego jaki jest beznadziejny, że się nie stara podczas gdy ona założyła najładniejszą sukienkę i w ogóle się wystroiła i chce z nim rozmawiać, a on jej nie słucha no i chyba ona to raczej wróci do domu, bo co jej po sylwestrze w takim towarzystwie i z chłopakiem który nie słucha. Pamelka rozdziawiła paszczę gdy Warleggan ją po prostu zostawił na środku ścieżki. Na pytanie gdzie idzie, odpowiedział:
— W PIZDU! — i tyle go widziała. Postała, próbowała dogonić, ale ostatecznie pomyślała że to specjalny ruch ze strony Artema żeby się jej pozbyć. To się przeliczy, ja mu dam, pewnie będzie się ślinił do tego wypłosza z Kozy. Jak pomyślała, tak zrobiła. Bez problemu znalazła innych, przywitała się głośno i dobitnie, tak aby każdy zauważył jej przybycie.
— A mojego Artemka jeszcze nie ma? — zapytała równie głośno, patrząc podejrzliwie na Bucketa, Rosę i Max. Tak jakby ta trójka miała chować Warleggana pod kurtką.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny: trzydzieści kredytów, telefon, gumka do włosów, czasem Karol

Pisanie Re: Happy New Year  ♦ Wto Lut 06 2018, 14:37;

Bardzo się starała, żeby wyglądać dobrze. W końcu to noc sylwestrowa! Chciała dopasować nuty do kurtki ale okazało się, że ma tylko jedne zimowe buty i jedną zimową kurtkę. Wybór miała więc ograniczony. W dodatku przedwczoraj dostała okres i burczała na Bucketa od progu.
Szli teraz w umówione miejsce. Charles niósł dwa sześciopaki piwa w plecaku, ona siatkę z czipsami. Do kieszeni kurtki zapakowała sobie kilka tamponów z aplikatorem. Przywitała się wylewnie z Max i Tayą, a także z Theodorem i Vincentem. Błękitnookiego aniołka, który przypominał jej trochę pewnego króla z polskiego serialu historycznego nie znała, więc popatrzyła na niego zaciekawiona. Po chwili podeszli z Karolem się przedstawić.
- Jestem Rosa. Jesteś kolegą Max? - uśmiechnęła się. Brzuch ją trochę bolał, zapomniała wziąć coś przeciwbólowego. Spojrzała na Chambersa, który postanowił poruszyć wdzięczny temat plotek. - Sruczką Srertrudy! Stara, kurwa, klempa. Głupie babiszony nie mają co robić!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t117-rosa-pankhurst#322
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 30 lat
Ekwipunek podręczny: walizka z przyborami entomologicznymi, scyzoryk, smartfon

Pisanie Re: Happy New Year  ♦ Wto Lut 06 2018, 17:11;

Wciąż uporczywie wgapiał się w Maximę, ale obruszył się wyraźnie. Nawet gdyby wyglądała, jakby żartowała, to i tak by nie zauważył.
- Morio Zophobas, Maximo - poprawił cierpliwie, stosując się do polecenia, że ma jeszcze raz nazwać ją Maximą.
- Max - powtórzył w końcu, marszcząc brwi. - W ogóle cię nie rozumiem, najpierw każesz nazywać się Maximą, potem Max. Zdecyduj się w końcu, kobieto. - Wyjątkowo odpuścił sobie tyradę na temat tego, że to przecież męskie imię, bo wydawało mu się, że słyszy jak drzewojady krzyczą, płonąc żywcem w ognisku. Na chwilę wlepił więc wzrok w płomień, zastanawiając się, czy aby się nie przesłyszał.
- Bardzo dużo ciekawych rzeczy. Siatkę, czerpak, parasol entomologiczny, siatkę "U" do łowienia owadów spod kory, pułapkę Barbera, pułapkę typu Malaise, lampę, pułapka feromonową, szpilki, kartoniki, mikroskop i lupę - wyrzucił z siebie na jednym tchu, robiąc zamyśloną minę, jakby zastanawiał się, czy czegoś nie przegapił. - I amfetaminę - prasnął się dłonią w czoło, że zapomniał o czymś tak istotnym. Złapał za jakiś patyk i zaczął grzebać nim w ognisku, do czasu, aż przyszedł Gustav i Nanna. Wstał, wrzucił kijaszek do ognia i wgapiał się w to jedno, to drugie.
- Gustav? Nanna? Dobrze was widzieć razem - oświadczył z powagą. Skądś ich znał, tylko nie wiedział skąd.
Miał nawet przeczucie, że widział kiedyś Nannę nago. A może to tylko Gustav mu o tym mówił? Dziwne. - Kolegą? Raczej nie. Maxima chyba niezbyt mnie lubi - przyznał z rozbrajającą szczerością.
- Rhys Tyrell - przedstawił się zbiorczo, gdy przybyła kolejna para. Ukłonił się przy tym sztywno, a na koniec okrasił całość nieco zbyt szerokim i niepokojącym uśmiechem.
Rhys nie miał pojęcia, o co chodzi z jakąś wnuczką Gertrudy, więc przyglądał się zbiorowisku w milczeniu, wodząc wzrokiem od jednej do drugiej osoby, zapamiętując z jakiegoś powodu to, jak każde z nich było ubrane. Zapomniał już, jak wszyscy mieli na imię, więc każde dostało jakiś pseudonim w głowie Tyrella. Korzystając z zamieszania, które wywoływały kolejne pojawiające się osoby, wyciągnął ze swojej poręcznej walizki coś, co wyglądało jak paczka miętówek. Skoro nikt do niego nic nie mówił, a wszyscy przyszli w dwójkach, zdecydował się poczęstować wpierw blondynkę pytającą o Artemka.
- Artemek? To jakiś owad? - Zapytał, podsuwając jej pudełeczko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina

Pisanie Re: Happy New Year  ♦ Wto Lut 06 2018, 17:31;

Słysząc Rhysa zamknęła oczy i pokręciła głową. Policzyła tylko do pięciu, bo zaraz usłyszała głos Karola. Spojrzała w stronę swojego ulubionego mechanika i uśmiechnęła na widok Rosy.
- No nareszcie!
Zawołała, czując wdzięczność za przyjście w samą porę. Jeszcze dłuższa rozmowa z Tyrellem i Max sama wskoczyłaby za Morio Zophobas do ogniska. Zastanawiając się jak można mieć taki talent do łapania za słówka, mogła jeszcze uskutecznić groźby pod adresem zoologa.
Widząc kolejną parkę, wyłaniającą się z ciemności, obserwowała jak podchodzą i do nich także uśmiechnęła na powtanie.
- Jeszcze chwila i beształabym za spóźnienie. - Rzuciła pół żartem i parsknęła śmiechem na wspomnienia Chambersa - A dziś są? - Zażartowała sobie z szerokim uśmiechem i przywitała z Vincentem. - A skąd wiesz? - Zagadała do Rhysa, na jego szczere wyznanie, którego nie zamierzała prostować. Jak Tyrell chciał wiedzieć jak jest naprawdę, musiał zapytać.
Nie wtrącając się do plotek na temat Karola i wnuczki Gertrudy, popatrzyła na wszystkich zainteresowanych i pokręciła głową z rozbawieniem, słysząc Rosę.
Zauważając nadciągającą Pamelę, uniosła brwi, widząc jak bardzo się wystroiła i... przyszła sama?
- A co się stało, że go z tobą nie ma?
Zapytała podejrzliwie, nie bardzo wierząc, że Pamela zgodziłaby się na samotną wędrówkę w ciemności, obok lasu. Bez Artema! Max podrapała się po policzku, ciekawa co jest grane. Doktorek podrzucił laskę innym? Ale dostanie po łbie, jeśli postanowił olać zaproszenie!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Happy New Year  ♦ Wto Lut 06 2018, 22:32;

Mimo tego, że zabawa sylwestrowa była ostatnią rzeczą, na jaką Teddy miała ochotę, oderwawszy się od komputera i swoich poszukiwań powodu, dla którego przyjechała z powrotem do Rode, zdała sobie sprawę z tego, że popada w obsesję. Zupełnie jak bohaterka bardzo starych gier komputerowych, Sara Proft.
- Zwariuję... - mruknęła sama do siebie i spojrzała na telefon, który wyświetlał kolejną wiadomość od Max.
Wzięła szybki prysznic, nie mocząc głowy, ubrała się bardzo ciepło, zapakowała do swojej torby kilka drobiazgów i dobrych rzeczy, które ogarnęła w Nowym Jorku i zdeterminowana, naciągnąwszy czapkę mocno na uszy wyszła.
Do lasu dojechała stopem z jakimś kierowcą poduszkowego transportera. Ten dziwnie na nią patrzył, ale sprzedała mu historię o dziewczynie, która zaginęła w tych lasach, ponoć porwana i zabita przez kierowcę tira. Wróciła zza grobu i teraz się mści. Najwyraźniej jej umiejętności aktorskie były na tyle duże, że facet wysadził ją bez szemrania w lesie, by mogła się pogrążyć w mroku.
Odnalezienie ścieżek nie było trudne, zważywszy na to, że niedaleko przed nią szła kłócąca się para, w której, z niemałym zawodem, rozpoznała Artemisa... No cóż... Jakoś, w końcu musiała dowiedzieć się, że był ktoś w życiu doktora i Erin nie miała na co liczyć. Może to i lepiej.
Zaniepokojona tym, że doktorek zaczął odchodzić gdzieś w las, ruszyła za nim, dobrze pamiętając swoją nie tak strasznie dawną przygodę z wnykami, lasem i wilkopsami.
Przedzieranie się po nocy przez las, w zimie, łatwe nie jest, ale ostatecznie dogoniła Artema.
- Hej, bo się zgubisz!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t368-erin-van-rooy
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 34 lata
Ekwipunek podręczny: rewolwer, biblia, telefon, trochę gotówki

Pisanie Re: Happy New Year  ♦ Sro Lut 07 2018, 10:55;

Było już późno i ciemno, kiedy wymknął się z plebanii. Wsiadł w samochód i pojechał za miasto uznając, że to dobry moment, żeby pozbyć się torby z bagażnika i ukryć ją w bezpiecznym miejscu, bo trzymanie jej w aucie było jak proszenie się o kłopoty. Zaopatrzył się zatem w hermetyczne, plastikowe torebki i pod osłoną nocy przepakował część kasy. Sporo sobie zostawił, ale część wolał odłożyć, żeby w razie czego nie być aż tak podejrzanym. Zwlekał z tym wszystkim za długo i sam siebie przeklinał, bo ziemia była teraz zmarznięta, ale nie mógł czekać do wiosny. Zaopatrzył się zatem w kilof i pojechał do lasu.
Pozbył się zbędnego balastu, zacierając za sobą ślady. Nie rozkopywał w końcu ziemi, znalazłwszy inną kryjówkę. Wracał powoli w kierunku samochodu, kiedy dotarło do niego, że chyba trochę się kurwa mać zgubił i wyszedł w innym miejscu, niż wszedł. Niezrażony wyciągnął piersiówkę, pociągnął solidny łyk i wzruszając ramionami poszedł przed siebie stwierdzając, że jak go jakiś ogar spróbuje ugryźć w dupsko, to mu odstrzeli łeb.
Cieszył się chwilą spokoju i tego, że nie musi udawać pobożnego klechy. Szybko jednak przestał rozkoszować się spacerkiem, bo naprawdę nie miał pojęcia, gdzie właściwie jest. Wyszedłszy w pobliżu jakiejś polany, usłyszał głosy. I choć normalnie kwalifikowałoby się to pewnie pod alkoholowe delirium, widział też ogień, więc uznał za zasadne iść i sprawdzić, kto to i czy go przypadkiem nie pokieruje z powrotem do miasta.
Podszedł do zbiorowiska, nie dostrzegając żadnych znajomych twarzy. Może dlatego, że po prostu nie miał do tego pamięci? Poza tym miał wadę wzroku i z ambony dostrzegał tylko masę ludzi, a nie pojedyncze twarze.
- Cześć - przywitał się, wchodząc w krąg światła, ale nie za blisko ognia. - Pokierujecie mnie w stronę miasta?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t430-thomas-springfield
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Happy New Year  ♦ Sro Lut 07 2018, 11:35;

Przywitala się z przybyłym Vincem, z całą resztą która dopiero się pojawiła też. Theo zajął się rzeczami z plecaka, więc nie musiała niczego doglądać, ale i tak to robiła.. odruchowo. Mieli taki mały garnuszek na grzane wino, a jakże by inaczej. Można go postawić przy ogniu i podgrzać. Pewnie poprosiła Edamsa o kawę i z kubkiem w jednej ręce pomagała w przygotowaniach, cokolwiek tam trzeba było zrobić (o ile ktokolwiek się tym zajmował, bo jeśli nie to sama się za to wzięła). Na razie nie widziała dziwnych spojrzeń w swoją stronę, przynajmniej tak jej się wydawało, więc nie czula się źle. Ale może to dlatego, że nie było tu plotkujących starych bab, a cała młodsza część Rode sama często była dotknięta plotkami i nie wierzyla w nie tak łatwo jak starsi. A tym bardziej nie powtarzała ich.
Nie do końca wiadomo czy doceniała wysiłki Theo w robieniu jeszcze większego zamieszania naokoło, ale teraz jej uwagę zwrócił wchodzący w krąg światła... koleś z kilofem? No dobrze, wielu rzeczy się spodziewała, ale tego na pewno nie. I nie był to przyjemny widok.. Znaczy. Kurcze, czy on nie wyglądał prawie jak taki aktor ze starego filmu, jakiegoś dziwnego horroropodobnego czegoś, co się działo w kopalni i on miał maskę przeciwgazową i kilof... aż się rozejrzała czy gdzies przy pasku nie wisi mu taka maska. Film nie był zbyt specjalny, ale aktor całkiem całkiem, o ile dobrze pamiętała.
- Eem.. - zaczęła mało inteligentnie, patrząc na mężczyznę. Nie wiedziec czemu wyobraźnia podesłała jej widok tego gościa z kilofem mordującego całe miasto, a jak wrócą będą jedynymi żywymi. W końcu co można robić po nocy w lesie?! Z KILOFEM?!
- Generalnie, to tam - po chwili zawahania machnęła ręką w odpowiednim kierunku - Jest ścieżka - może i by zaproponowała mu jakieś grzane wino czy coś, jeszcze w świątecznym nastroju, ale.. no dajcie spokój.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t182-taya-crimson#1299
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Happy New Year  ♦ Sro Lut 07 2018, 11:56;

Rosa przez ostatnie tygodnie dała mu nieźle do wiwatu. Jednocześnie tyle samo razy zdołała go miło zaskoczyć. Jako, że bilans tak czy inaczej wychodził na zero, a królicze uszka nie leżały na dnie szuflady Charles był zadowolony i nie wypominał jej niczego. Wręcz przeciwnie, z uśmiechem przywitał się z każdym z osobna i nawet okres Różyczki nie popsuł mu humoru. Nagle wszyscy zaczęli się schodzić, a do ilu uszu dotarło entuzjastyczne powitanie Rhysa...? Tego Charles określić nie potrafił.
- Jaki Gus...? Charles jestem, a to Rosa - przyciągnął Rosę do siebie, uprzednio odkładając piwa. Uśmiech zrzedł w tempie błyskawicznym. Tak, bardzo dobrze wiedział, że Rosa przypomina Nannę Johansen, jego ulubioną aktorkę, ale żeby jego zwać jakimś Gustavem...? A co jeśli widział kiedyś jego i Nannę...? - Eeee... Chyba nas z kimś mylisz - speszony odruchowo przycisnął Pankhurstównę do siebie i złożył lekkiego całusa na jej skroni. Przy tym całym zamieszaniu przyszło mu jeszcze dementować plotki o wnuczce Gertrudy... No lepiej być nie mogło!
- Taa... Wcale bym się nie zdziwił, gdyby już załatwiła mi nauki przedmałżeńskie... I skrobankę dla Rosy, bo przecież według innej plotki jest w ciąży - ...którą ja sam wypuściłem, mógłby dodać. Nie dodał jednak, przyglądając się Pameli nadchodzącej samotnie od strony miasta. Niespecjalnie zdziwił go fakt, że nie ma z nią Artema - pan doktor pewnie znów nie wytrzymał z histeryczką i postanowił ewakuować się na Księżyc. Pamiętał aż za dobrze, że swego czasu podarował mu pełną paczkę fajek. Miał nadzieję, że chirurg zrobił z niej dobry użytek. Na samą myśl aż i jemu zachciało się palić.
Mimo to postanowił trochę poigrać z harpią.
- Pamelko, nie gorąco ci? - bezczelnie obcinał wzrokiem jej kusą sukienkę. Nie przepadał za dziewczyną, zwłaszcza po tych wszystkich esemesach. Z tego wszystkiego nawet facet z kilofem nie zrobił na nim wrażenia. A pewnie byłby zachwycony zauważając, jak podobne ma rysy twarzy do pewnego Winchestera.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27 lat
Ekwipunek podręczny: telefon, portfel, klucze

Pisanie Re: Happy New Year  ♦ Sro Lut 07 2018, 12:17;

Theo parsknął śmiechem na słowa Vincenta i po przywitaniu przyznał mu rację. Pomógł Tayi ogarnąć, cokolwiek zamierzała ogarniać, a sam wziął dla siebie piwo. Może podpijanie chłodnego napoju w taki mróz było średnim pomysłem, ale nie wyobrażał sobie pić grzańca, któego nie znosił z całego serca.
- Rosa, jaka ty wulgarna - parsknął śmiechem, akcentując, że żartuje. Nie dziwił się, że Pankhurst nie przebierała w słowach, aż nadto dobrze znał to uczucie, kiedy całe miasto jest przeciwko tobie.
- Dzisiaj niestety nie ma, ale ewentualnie możesz zabrać mi piwo - zwrócił się do Max, podając jej z uśmiechem butelkę. W niczym nie przypominała już tej małej, dożartej dziewczynki, której panicznie bał się jako dziecko. To dopiero żenada, dać się sterroryzować dziewczynie, ale tak mógł mówić tylko ktoś, kto nie znał Max Mason. Pewnie dalej byłaby w stanie skopać mu dupę.
Przeniósł wzrok na dziewczynę, która doszła później. Wybałuszył oczy na sukienkę, którą miała na sobie, bynajmniej nie dlatego, że tak dobrze się w niej prezentowała i spojrzał znacząco na Crimson, starając się ukryć rozbawienie. Nie wiedział kto to, ani o jakiego Artema chodzi, więc postanowił przemilczeć, mimo, że wyglądało na to, że blondynkę wszyscy znają. Podszedł do Tayi i objął ją na chwilę od tyłu pomiędzy spacerowaniem z jednego punktu w drugi.
- Nie wiemy gdzie jest Artemek, ale może zawieruszył się tam, gdzie twoje spodnie dziewczyno. Zmarzniesz - odezwał się w końcu żartobliwie, wyczuwając jakąś napiętą sytuację, a za takimi nie przepadał.
A potem pojawił się facet z kilofem, na którego Theo spojrzał trochę z ukosa. Milczał, gdy Taya wskazywała kierunek, obserwując obcego uważnie. Przypominał mu kogoś.
- Stary, po co ci ten kilof? - Nie byłby sobą, gdyby nie zapytał. Scenariusz rodem z horroru, tylko nie było z nimi żadnego czarnoskórego, który mógłby zginąć pierwszy, jak to zwykle bywa.
- Wyglądasz jakoś znajomo - urwał na chwilę. - Jak ten, no... - pstryknął palcami, próbując sobie przypomnieć nazwisko. - Winchester. Z Szybkich i wściekłych!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t243-theo-chambers#3142
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Happy New Year  ♦ Sro Lut 07 2018, 12:43;

Również i on wlepił zdziwione spojrzenie w Pamelę, która chyba straciła rozum, ubierając się w taki sposób. Ktoś tu będzie miał zapalenie pęcherza, MINIMUM, hehehe. Ewentualnie odmrożenie dupy. Jako, że noc nie należała do najcieplejszych, nalał sobie grzańca. Uwielbiał ten słodko-korzenny zapach.
Parsknął śmiechem na ten atak złości Rosy. W sumie nie dziwił jej się. Ile można słuchać takich bzdur i oszczerstw na swój temat?
- Ty lepiej sprawdź czy już zapowiedzi w kościele nie wiszą - wyszczerzył się wesoło do Charlesa. - Bo się okaże, że własny ślub przegapisz - upił łyk, czując na duchu przyjemny błogostan.
Boże, dobrze, że on był plotokooporny i nie miał takich problemów. Albo nie miał psychicznej babci.
Wtedy to pojawił się koleś z kilofem, w którym (dopiero po dłuższej chwili przypatrywania się) rozpoznał...nowego księdza. Po kiego grzyba mu ten kilof? I co on tu w ogóle robił ?
- Szczę... - krótka pauza - ...ka. - dokończył po szybkim ugryzieniu się w język
Tak Edams, brawo.
- Jak u Winchestera - uśmiechnął się niewinnie
Może lepiej nie wywalać w towarzystwie, że nieznajomy to tutejsza klecha. Może być zabawnie !
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t292-vincent-edams
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Happy New Year  ♦ Sro Lut 07 2018, 23:02;

Artem wpłynął w śnieżnego przestwór oceanu zagłębiając się pomiędzy drzewa. Z każdym krokiem był coraz dalej wołającej za nim Pameli a coraz bliżej nieznanego. Bliżej "w pizdu", jak sam to elegancko ujął. Wokoło robiło się ciemniej i ciemniej. Poza własnymi myślami Warleggan słyszał skrzypiący pod butami śnieg. Czy to dobrze, że postanowił zostawić swoją ukochaną samą?

k6 losowa dla Artemisa Bożydara Warleggana:
1,4 - Artem potyka się o wystającą gałąź i przewraca na ziemię. Badyl rozdziera mu spodnie i rani łydkę.
3,5 - Decyzja o pójściu w pizdu była fatalna. Artem nie miał szans by w ciemnościach i śniegu zauważyć zastawioną pułapkę. Metalowe szczęki staroświeckiego sprzętu zaciskają się boleśnie wokół jego stopy i kostki.
2,6 - Artemisa po drodze zastał nagły spadek terenu. Podeszwy butów doktora nie były przystosowane do wycieczek survivalowych. Artem zjeżdża na tyłku dwa metry po skarpie i ląduje w śnieżnej zaspie. A może to mrowisko...?

Dopiero wtedy dobiegła do niego Erin.

Pamela zdecydowała się dotrzeć do umówionego miejsca sama. Myślała, że Artem już tam będzie! Może i wszyscy patrzyli z politowaniem na jej wystrzałową, krótką sukienkę. Prawda była jednak taka, że poza nią miała na sobie też grube rajstopy, które niedawno kupił jej Warleggan. Rozglądała się uważnie po przybyłych, ale nie zauważyła pośród nich swojego wybranka.
- Przyspieszył kroku, miałam go dogonić - wyjaśniła Maximie. Zmierzyła wzrokiem Rosę. Dobrze, że był z nią ten kudłaty mięśniak. Popatrzyła jeszcze, czy nie pałętała się w pobliżu ta cała Jenny. - Ojej! - aż podskoczyła na widok Springfielda. Poznała go, choć nie od razu. W kościele bywała Pamela co niedzielę. Głównie dlatego, że po mszy można było poznać najnowsze ploteczki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis, portfel

Pisanie Re: Happy New Year  ♦ Pią Lut 09 2018, 01:14;

1,4 - Artem potyka się o wystającą gałąź i przewraca na ziemię. Badyl rozdziera mu spodnie i rani łydkę.

Artem szedł przed siebie z ogromnym wzburzeniem. Od kilku tygodni był tykającą bombą. W końcu musiało stać się to co było nieuniknione. Był na tyle zaaferowany sobą, że nie usłyszał Erin, ani nie zauważył wystającej gałęzi. Potknął się i wyrżnął tak pięknego orła by po pierwszym szoku poczuć piekący ból na nodze oraz chłód.
— No nie wierzę... — powiedział na głos do samego siebie. Oklapł na tyłek, ostrożnie obracając nogę. Wtedy też zauważył Erin co zdziwiło go nie mniej niż wypadek jakiego doznał. Na całe szczęście nie wpadł w inne sidła niż Pamela, hehe. Tęskniłby za stopą.
— Erin? Co ty tu robisz? — zapytał głupio. — Poświeć mi telefonem, rozwaliłem sobie nogę. — powiedział w sposób opanowany. Albo jeszcze do niego nie doszło to co się stało albo potrafił zachować zimną krew nawet w momencie gdy ta spływała z rany. Od razu mu z głowy wyparowała Pamelka i cała kłótnia. Konkretny cel pomógł mu zapanować nad emocjami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 30 lat
Ekwipunek podręczny: walizka z przyborami entomologicznymi, scyzoryk, smartfon

Pisanie Re: Happy New Year  ♦ Nie Lut 11 2018, 10:19;

Rhys prawdę mówiąc trochę zagubił się w tym natłoku głosów i wrażeń. Jako osoba unikająca zwykle tłumu, wyglądał trochę, jakby istotnie był skonsternowany całą sytuacją. Wodził wzrokiem od jednej osoby do drugiej. Nieco baczniej zaczął przyglądać się Maximie po jej pytaniu o tym, skąd wie.
- To właściwie dobre pytanie, Maxim... Max - zakomunikował, marszcząc brwi.
- Jasne, jasne, Charles - pokiwał głową energicznie, ale zachowywał się co najmniej tak, jakby dawał Charlesowi do zrozumienia, że ani trochę mu nie wierzy. Tak to już z nim było, że gdy ktoś żartował, Rhys brał to na poważnie, a kiedy już mówił poważnie, to brał to za żart. No, przynajmniej w tej chwili, w dodatku był z siebie bardzo zadowolony, że udało mu się wychwycić ten niuans. Mimo to z jakimś dziwnym rodzajem fascynacji przyglądał się czułościom tej dwójki, jakby był to jakiś niecodzienny widok, choć przecież ilość par wypchanych przez Rhysa spod jemioły wskazywałaby na to, że się z tym widokiem zdążył oswoić.
W związku z tym, że Pamela postanowiła zignorować jego poczęstunek, bynajmniej tym niezrażony, postanowił poczęstować księdza miętówką. Trochę się co prawda nawet zdziwił, że nikt go nie rozpoznał, skoro nawet Rhys dobrze wiedział kto to, a nie chodził do kościoła; tym niemniej pomyślał sobie, że to być może jakiś rodzaj gry. Nie wnikał w to już więcej.
- To musiał uciekać od ciebie bardzo szybko - zakomunikował Tyrell. - Ja bym się o niego martwił. W tym lesie żyją ogromne solucany. Draśnie cię taki lekko, a ani się obejrzysz, umrzesz w męczarniach. Jakbyś postanowiła wybrać się po zwłoki Artema, to chętnie pójdę z tobą, mam w lesie parę niedokończonych spraw - uśmiechnął się szeroko i niewinnie, przez co mogło się wydawać, że żartuje. Tylko że Rhys nie żartował właściwie nigdy.
Podsunął opakowanie miętówek Thomasowi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny: trzydzieści kredytów, telefon, gumka do włosów, czasem Karol

Pisanie Re: Happy New Year  ♦ Nie Lut 11 2018, 22:04;

Uniosła brwi, kiedy Rhys nazwał ją Nanną i spojrzała na Charlesa, nazwanego z resztą Gustavem. Dobrze wiedziała o czym Tyrell mówił, ale zamierzała udawać, że jest zupełnie nie świadoma.
- Jaka Nanna? - zapytała paląc głupa. Wsunęła rękę pod materiał kurtki Bucketa, żeby podszczypnąć go w tyłek. To na pewno jego wina, że zostali przyrównani do aktorów porno! - A, z resztą... - chyba lepiej było nie drążyć tematu. A co, jeśli facet zacznie wypytywać? - Te ploty o ciąży to już w ogóle przeginka. Ciekawe, co za gnój je rozpuścił? Bo chyba nie twoja babka - skrzywiła się, a potem uśmiechnęła do Theo. Dziadek dbał o jej znajomość wulgaryzmów już od najmłodszych lat.
Spojrzała na Pamelę, jej kusą spódniczkę i grube rajstopki. Nie przepadała za pielęgniarką, bo ta ciągle krzywo na nią patrzyła. Swoją drogą, rzeczywiście dziwne było, że Warleggan z nią nie przyszedł. Powinien ją prowadzić za rączkę!
Już miała coś odpowiedzieć nowemu koledze Max, bo w końcu wymyśliła ripostę taką, że by się nogami nakrył, kiedy z lasu wyszedł dziad z kilofem. Serce jej mocniej zabiło i bynajmniej nie z nagłej miłości do nieznajomego. W przeciwieństwie do Vincenta czy Pameli zupełnie nie kojarzyła faceta. Nawet, jeśli wyglądał jak Thomas Winchester.
- Wracasz z kopalni? - zapytała. Nie, żeby w okolicy miałaby być jakaś kopalnia. - Hehe, wiecie, co wchodzi jednym uchem a wychodzi drugim? Kilof - zażartowała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t117-rosa-pankhurst#322
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Happy New Year  ♦ Nie Lut 11 2018, 22:42;

Podskoczyła do Artema, kiedy fala wspomnień wróciła ze zdwojoną siłą. Przecież jeszcze nie tak dawno temu sama była w bardzo podobnej sytuacji. Tyle, że ona prawie się z nogą pożegnała, a Artemis miał tylko nieprzyjemny wypadek.
Już chciała zabrać się za opatrywanie rany, kiedy zdała sobie sprawę z tego, że przecież Doktorek zna się na tym dużo lepiej niż ona i na pewno bezpieczniej jest oddać w jego ręce jego nogę.
- Idę na imprezę... - odpowiedziała, świadomie unikając odpowiedzi na zadane pytanie.
Przecież w tym czasie miała być w Nowym Jorku i tam coś kombinować po swojemu. Wbrew prośbom Artema, pojechała sama. Ale nie była też gotowa na to, by opowiadać, co znalazła w banku... Przynajmniej na razie.
- Proszę. - zapaliła latarkę i nerwowo rozejrzała się, czy nie ściąga jakiegoś złowieszczego zwierzęcia, które chciałoby ich zaatakować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t368-erin-van-rooy
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 34 lata
Ekwipunek podręczny: rewolwer, biblia, telefon, trochę gotówki

Pisanie Re: Happy New Year  ♦ Pon Lut 12 2018, 10:13;

Właściwie całkowicie zapomniał o kilofie, z którym wędrował i o jego obecności przypomniał sobie dopiero widząc zaniepokojone spojrzenia zebranych. Tak przywykł do roli księdza, że raczej nie sądził, by ktokolwiek miał go postrzegać jako potencjalne zagrożenie, ale przecież nie było widać spod kurtki koloratki, poza tym chyba nikt go nie rozpoznał. Dobra jego.
Spojrzał w stronę, którą wskazała mu Taya. Odłożył kilof na ziemię, uśmiechając się przepraszająco.
- Nie chciałem przestraszyć. Choć gdybym był mordercą, pewnie powiedziałbym to samo - zwlekał, w myślach gorączkowo szukając wymówki dla kilofa. Gdyby pomyślał o tym wcześniej, zostawiłby go w lesie. Mądry Thomas po szkodzie. - Zmarł... Zmarł mój chomik. Musiałem mu sprawić godny pochówek, ale ziemia jest zamarznięta, stąd ten kilof - zmarszczył brwi, w myślach gratulując sobie najbardziej chujowej wymówki w historii wymówek dla posiadania kilofa.
Zwrócił twarz gwałtownie w stronę Theodora, gdy ten stwierdził, że skądś go zna. Dopadło go to samo przejmujące uczucie, że jego facjata jednak obiegła media w związku z napadem, które towarzyszyły mu przy spotkaniu Aiszy. Wyglądało jednak na to, że po prostu każdy widzi w nim jakiegoś aktora. Wprost fantastycznie.
- Ja i Winchester? Raczej nie, mam modniejszą fryzurę - stwierdził, rad ze zmiany tematu. Wyglądało jednak na to, że kilof jest tematem bardzo wdzięcznym, bo zaraz znowu wypłynął. Spojrzał z zainteresowaniem na dziewczynę, która wyglądała jak pewna... Aktorka, i przez chwilę, bardzo krótką, rozdziawił lekko gębę. Można to było zwalić na treść żartu, ale tak naprawdę uderzyło go podobieństwo. Starając się nie przywoływać w pamięci co bardziej w nią zapadających scen z twórczości Johansen, powiedział:
- Spaliłaś to. Tam powinno być, co wchodzi jednym uchem, a wychodzi drugim, a mimo to zostaje w głowie - parsknął, po czym wziął miętówkę od dziwnie wyglądającego faceta. Z tego wszystkiego zaschło mu w gardle.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t430-thomas-springfield
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Happy New Year  ♦ Pon Lut 12 2018, 21:23;

Chomika? Jasne. Stanęła ze swoim kubkiem kawy bliżej Theo, niby po nic, ale w sumie jakoś bezpieczniej się czuła i napiła się, bo napój szybko stygł. Zerknęła na Chambersa i z powrotem na Thomasa, który był księdzem, o czym Taya nie wiedziała, ale teraz bardziej wyglądał jak morderca z kilofem, co już ustaliliśmy. Morderca aktor.
Zerknęła tez na całą resztę, zatrzymała na dłużej spojrzenie na Vincencie, coś się zdawał mówić, ale przerwał i zmienił zdanie. Dziwne. A znała go dość dobrze przecież, więc zauważyła. Nie był to jednak czas na podpytywanie.
A chomik był tak nieprawdopodobnym wytłumaczeniem, że naprawdę.. w środku lasu chomika. Kilofem. Co tam, wieczna zmarzlina jest dalej? Mała saperka by mu starczyła w zupełności.
Spojrzała jak mężczyzna bierze cukierka od Rhysa, bo przedstawili się sobie jeśli jeszcze się nie znali.
- No to.. jeśli nie zamierzasz nikogo.. zakilofować, to może chociaż napijesz się grzanego wina czy coś - zaproponowała. W końcu może się rozgrzac i iść dalej, albo zostać. Albo nie wiadomo, ale był niepokojący, więc może niech idzie.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t182-taya-crimson#1299
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis, portfel

Pisanie Re: Happy New Year  ♦ Wto Lut 13 2018, 00:55;

— Myślałem, że będziesz miała dosyć lasu na długi czas. — zagadał do Erin, dziękując również za światło. Rana nie wygląda najgorzej, a przynajmniej nie na taką przez którą musiałby rezygnować z towarzystwa Max oraz Karolów. Innych nie brał pod uwagę, będąc przekonanym o zaproszeniu tylko najbliższego grona. Z resztą Mason nie wyglądała na taką co to ma licznych przyjaciół. Uśmiechnął się do Erin pogodnie, mogła się pozachwycać spokojem chirurga.
O wiele bardziej panikował przy dobijającej się do drzwi Pameli niż rozoranej nodze. Dlatego był taki świetny w swojej pracy. Urodzony arcymistrz skalpela.
— Wszystko w porządku? — zapytał gdy dostrzegł na twarzy dziewczyny zaniepokojenie. Rozglądała się dookoła, nasłuchując wszelkich możliwych odgłosów. Nieopodal nich zahukała sowa. — Nic mi się nie stało, to tylko draśnięcie. — wyjaśnił uspokajająco, gdyby Erin miała poczuć się jak na polu walki. Ciekawe czy znowu jej zaburczy w brzuchu. Wyjął z plecaka chustę i owinął nią nogą. W plecaku miał nie tylko przekąski czy herbatkę w termosie, ale i kilka dodatkowych rzeczy. Poprawił nogawkę, wsadzając ją do buta.
— Za dwa dni będę jechał do wioski Rodneya. Chcesz się ze mną zabrać?
Mogli zacząć lokalizować ognisko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina

Pisanie Re: Happy New Year  ♦ Wto Lut 13 2018, 10:34;

Przyspieszył kroku? Max popatrzyła znacząco na Karola, jakby chciała parsknąć śmiechem na myśl o doktorku spieprzającym przed własną dziewczyną. Nasłuchała się już i wiedziała, że Pamela ma nierówno pod kopułą, ale żeby aż tak? Pokiwała głową, już nie odpowiadając pielęgniarce, nie tylko przez wzgląd na pojawienie się przypadkowego gościa na ognisku.
Bezpośrednie słowa Rhysa nie pozostały zignorowane. Max parsknęła śmiechem, ale nawet nie zamierzała się krępować. Jak bardzo Tyrell potrafił jej zajść za skórę, tak teraz zabawnie trafił w dziesiątkę. Chociaż mógł nie kończyć całej myśli, jaka zalęgła się mu w głowie.
- Zaraz przyjdzie.
Z jednej strony było to zabawne, z drugiej jednak prawdziwe. Max spojrzała na Rhysa i na Pamelę, której nalała trochę grzańca do kubeczka. Może jak wleje w siebie procenty, to da radę z nią wytrzymać?
- Oczywiście, że się napije.
Jak przystało na Mason, zdecydowała także za nowo przybyłego, podając kubek zarówno mu, jak i Pamelce. Poprzyłazili i będą tak stać o suchym pysku, jak widły w gnoju? Niedoczekanie. Max lekko popchnęła pielęgniarkę, by stanęła bliżej Winchestera, po czym przeszła kilka kroków za nimi i wyciągnęła telefon z kieszeni.
Niech się zajmą sobą, nawiążą jakieś nowe znajomości.
Mason rozejrzała się jeszcze po drodze prowadzącej do miasta i wybrała numer Artemisa. Może i się zmartwiła, że rzeczywiście jak Tyrell dał się już dziabnąć solucanowi, ale teraz bardziej zła, że podrzucił im kukułcze jajo, miała ochotę go opieprzyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Happy New Year  ♦ Sro Lut 14 2018, 17:21;

- To tylko las... - odpowiedziała nieśmiało, starając się unikać jego spojrzenia.
Skoncentrowała się na dobrym oświetlaniu nogi.
- Nie jego się boję... - dodała jeszcze.
Wtedy była oszołomiona uderzeniem, pobita i przerażona tym, że obudziła się gdzieś na dnie jaskini, nic nie pamiętając. Nawet przez moment nie wiedziała kim była, dlatego popełniła ten błąd i wpadła w potrzask. A potem wilkopsy. Ich się trochę bała, to fakt, ale dzikie zwierzęta nie zapuszczały się tak blisko krawędzi lasu. No i w okolicy była Max, która przecież mogła obronić ich oboje.
- Nie wygląda to dobrze... No, nie tak źle, jak moja noga, ale mimo wszystko.
Chcesz, żeby Cię odprowadzić do domu? Albo do Rodneya? Na pewno ucieszy się, że znowu potrzebujemy jego pomocy.
- uśmiechnęła się pod nosem, odzyskująć rezon, który utraciła przez atmosferę lasu.
Jednak, kiedy zahukała sowa, Erin aż podskoczył z cichym piskiem, który przerodził się momentalnie w śmiech, którym chciała zatuszować swoją, kolejną wtopę.
Już wystarczy, że Rodney ma ją za smarkulę, pakującą się w kłopoty z własnej głupoty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t368-erin-van-rooy
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Happy New Year  ♦ Wto Lut 20 2018, 23:31;

Srapowiedzi, pomyślał Bucket zalewając gardło piwem. Niekiedy przy temacie Hiacynty nawiedzało go uczucie beznadziejnej bezsilności i to był jeden z takich właśnie momentów. Zdarzało mu się skupiać myśli na znalezieniu wyjścia z impasu, by chwilę później obmyślać, w jaki by tu jeszcze sposób móc okazać jej, że nadal czuje do niej żal w związku z jego dzieciństwem, podejściem do niego, ojca, dziadka i całą tą beznadziejną wojną toczoną z Pankhurstami. Chwile te przeplatane były chwilami zobojętnienia. Nie wiadomo, która z faz była gorsza.
- Wtedy poproszę księdza, żeby obok powiesił zapowiedzi ślubu jej i dziadka Rosy – parsknął, chcąc umknąć od niezręcznego tematu rzeczonej ciąży, z którą sam się jak głupi wypaplał. Szczęśliwie chwile krępującego milczenia celem zebrania myśli mógł zatuszować wzięciem kolejnego łyka złocistego trunku. A temat rozmowy, jak na zawołanie, nawinął się sam.
- Jaki, kurwa, Winchester? - Parsknął ponownie, najwyraźniej niedowidzący mechanik i przyjrzał raz jeszcze panu z kilofem... i aż go zatkało! Faktycznie jak wyrwany spod tego cholernego chocoba! Pomyślał, sięgając ponad prowizoryczną ławką, by uścisnąć nieznajomemu dłoń i przedstawić się należycie. Nie rozpoznał w nim księdza, nad którym od pewnego czasu rozpływała się Hiacynta, a skądże! Tak absolutnie szczerze, to nawet wtedy jej nie słuchał. Był w fazie zobojętnienia.
- No dobra, zwracam honor – wydusił z siebie wreszcie biernie przypatrując się, jak niespodziewany gość pochłania Rhysową miętówkę.
- No i nie żeby coś, ale trochę Artema rozumiem – wzruszył ramieniem, zerkając ukradkiem na Pamelę. Też wolałbym solucany, dodał w myślach, by za moment dodać już na głos – miastowy jest, to pewnie chce zaznać natury, nie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27 lat
Ekwipunek podręczny: telefon, portfel, klucze

Pisanie Re: Happy New Year  ♦ Sro Lut 21 2018, 16:22;

Też cisnęło mu się na usta przynajmniej milion stwierdzeń o Artema dezercji, ale będąc z siebie wyjątkowo dumnym, zdołał ugryźć się w język, teatralnie odwracając głowę i zgryzając wargi, żeby stłamsić śmiech pragnący gromkim echem ponieść się po polanie. Zamiast tego upił w końcu kilka szybkich łyków piwa, a gdy Taya się do niego zbliżyła, przyciągnął ją do siebie na krótką chwilę i ścisnął, by w końcu puścić. Nie po to tu przyszli, żeby się obściskiwać jak para węgorzy, ale chciał, żeby poczuła się pewniej. Wiedział przecież, że nie przepada za imprezami.
- Chomik? - Powtórzył za nieznajomym, biorąc to za żart. Wciąż nie tłumaczyło to posiadania kilofa, ale Theo był dobrej myśli. Mieli przewagę liczebną, gdyby przybysz okazał się psychopatą, choć słusznie zauważył, że pozory bywają mylne.
- Twoja babcia prędzej puściłaby z dymem cały kościół, niż pozwoliła, żeby ktoś zobaczył coś podobnego. - Ona i on, niebo i grom. Tak rozkosznie się nienawidzący, że można by to nawet uznać za całkiem romantyczne, gdyby nie to, że wcale takim nie było.
Zwrócił gwałtownie głowę w stronę Charlesa z miną wskazującą na to, że okazywanie teraz zrozumienia Artemowi to chyba, sądząc po minie Pameli, średni pomysł.
- Spójrz na to z drugiej strony. Jest lekarzem, jak coś mu się stanie, to sam się opatrzy - wzruszył ramionami, znów upijając kilka szybkich łyków. Rozejrzał się wkoło. Gdzie właściwie mógł pójść? Ciężko było ich przeoczyć. Czyżby zarzuciwszy fochem na Pamelę, postanowił naprawdę połączyć się z naturą? To mogłoby się źle skończyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t243-theo-chambers#3142
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis, portfel

Pisanie Re: Happy New Year  ♦ Sro Lut 21 2018, 19:26;

Artem spojrzał w zastanowieniu na Erin. Czy popełnił gdzieś błąd w sztuce lekarskiej i powinien skierować ją na inny oddział? Pokręcił głową jakby się nad czymś głębiej zastanawiał. W końcu westchnął machając wolną ręką. Sam nie wiedział czy chce iść do reszty. W końcu była tam Pamela, a na jej ustękiwania nie miał najzwyklejszej ochoty. Z drugiej strony kusiło towarzystwo Erin, którą chętnie poznałby lepiej. Wyglądała sympatycznie i zdrowiej na psychice niż Anderson, choć tutaj Artem podchodził ostrożnie. W końcu na początku Pamelkę brał za uroczą kobietę. NIEWINNĄ. Teraz stała mu kością w gardle. Znowu westchnął. Nie wypadało tak zostawiać Charlesa czy Max bez żadnego słowa. Na pewno się martwili. Gdyby tylko wiedział o pomstowaniu!
— Myślę, że niegrzecznie byłoby odejść bez sło...— zaczął i wtedy rozdzwonił się telefon. Zerknął przezornie kto to. Szczęśliwie Pamela nie pomyślała o tym, aby dzwonić.
— Max dzwoni. — oznajmił Erin, prosząc ją o pomoc przy chodzeniu. Chciał się na niej podeprzeć. — Halo? Halo? Nic mi nie jest. Co? Nie, nie. Erin jest ze mną, idziemy w stronę ogniska. Chyba. Zraniłem się w nogę, jeśli już pytasz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny: trzydzieści kredytów, telefon, gumka do włosów, czasem Karol

Pisanie Re: Happy New Year  ♦ Sob Lut 24 2018, 03:06;

Ten kilof wciąż zaprzątał jej uwagę. Usiadła wreszcie na jednej z drewnianych bel przygotowanych do siedzenia, przed sobą mając ogniskowy stos. Iskierki wesoło skakały w górę by zniknąć gdzieś w powietrzu, między pomarańczowymi językami płomieni.
- Może kochał tego chomika - rzuciła. W końcu to chyba różnie bywało ze zwierzętami. Pamiętała jak miała kiedyś pieska. Przez tydzień. Później dziadek powiedział, że piesek uciekł, i że nikt go nie mógł znaleźć. Bucket chyba nigdy nie powiedział jej, że wyłowił Biszkopta z Derpskiego. Hubert nie przepadał za zwierzętami. A akurat miał wtedy worek. Rosa do dziś myślała, że piesek postanowił zostać jednym z ogarów, które pałętały się w okolicach miasta. Nawet nie zwracała uwagi na to, że gdy widziała hellhoundy, odruchowo szukała takiego, który wyglądałby jak Biszkopt.
Połowa osób wyglądała tu jak ktoś znany. Springfield jak Winchester, Rosa i Karol jak aktorzy porno, Rhys jak wampir z serialu o upośledzonych wampirach. Wszyscy musieli sobie z tym jakoś radzić, jakoś z tym żyć.
- Nie spaliłam - rzuciła krótko i oschle. Ksiądz Thomas właśnie nakreślił sobie u Rosy minusa. Nie ważne, że miał absolutną rację, a ona zapomniała o najważniejszym w żarcie. Wypomniał jej tę skuchę przy wszystkich! - A ty nie będziesz nic wywieszać, już mam dosyć wysyłania dziadka do szpitala! - fuknęła na Bucketa. Otworzyła swoje piwo i upiła duży łyk.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t117-rosa-pankhurst#322
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Happy New Year  ♦ Sob Lut 24 2018, 03:20;

Pamela spojrzała ze zmarszczonymi brwiami na Rhysa. A co go to obchodziło, jak szedł Artemiś? I niby dlaczego uznał, że od niej uciekał? Co za parszywy dupek!, pomyślała.
- Artemka nie złapał żaden solucan! - zawołała do Tyrella. Jak śmiał? - Artem miał ostatnio dużo dyżurów i jest zmęczony. Ma prawo! Nie pracujecie w szpitalu, to nie wiecie.
Obserwowała uważnie towarzystwo. Sukę Pankhurst, zdzirę Mason i Tayę, o której pani Zenobia mówiła ostatnio, że burdel prowadzi zamiast hotelu. Zgrabnie sobie owinęła wokół palca tego Chambersa, zgrabnie!
- Poproszę - skinęła głową dziękując za grzane wino. Jakby nie było, zmarzły jej nogi. Nawet, jeśli był odziane w grube rajstopki. - A jak straci przytomność? Jak go zaatakują ogary? Albo coś gorszego? - miała przed oczami czarny scenariusz. Artema zagryzionego przez dzikie psy.

Thomas tymczasem zaczynał czuć działanie dropsa, którego dostał od Rhysa. Bo to nie był zwykły mientos. Nastrój mu się poprawił, i to znacznie. Mógłby też przysiąc, że ma więcej energii. Ba, że ta energia zaczyna go roznosić. Wszystko co miałby teraz zrobić wydawało mu się nagle świetnym pomysłem. Czuł się jak młody bóg, że nie ma przed sobą żadnych granic. Że stoi tu oto przed nimi jako Apollo, Młody Bóg Melanżu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Happy New Year  ♦ Sob Lut 24 2018, 14:40;

Vincent chwilkę obserwował ksiundza Thomasa i rozmowę z innymi. Nie wnikał, czemu sukienkowy nie wyjawił swojej profesji, choć kilka osób zdawało się go rozpoznać. Rozejrzał się po przybyłych, po czym nalał sobie wina i przycupnał na jakimś konarze. Czuł się tu trochę jak piąte koło u wozu.
Nie bardzo wiedział, co ze sobą zrobić, a nie był też typem, który zaczepia każdego, by zagaić rozmowę. W milczeniu więc popijał wino, obserwując. Patrzył przez chwilę na dziwnego kolegę Max, który gadał od rzeczy. Przeniósł wzrok na Max. jak był młodszy, to się jej trochę bał, serio. Potem mamy Rosę i Karola - jakoś nie potrafił, nawet w myślach, tej dwójki rozdzielić. Potem Theo i Taya, na widok których coś go delikatnie ścisnęło w żołądku. Z ulgą jednak zauważył, że za każdym razem, ten węzeł w brzuchu, jakby się nieco rozluźniał. Chyba w końcu zaczynało mu przechodzić. Zerknął na Pamelę, która dziwnie wyglądała w tych rajstopkach i pomyślał, że musi być jej strasznie zimno. No i na koniec ksiądz i jego szpadel.
Sapnął i upil łyk gorącego alkoholu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t292-vincent-edams
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Happy New Year  ♦ Pon Lut 26 2018, 11:31;

No to super... Nie dość, że była dla niego tylko pacjentem, to jeszcze teraz miał ją za wariatkę. Może rzeczywiście powinien był ją skierować na obserwację lekarską, do szpitala psychiatrycznego? Uśmiechnęła się do niego, próbując zatuszować swoje speszenie, wynikające z jego spojrzenia, a potem zdecydowanie pomogła mu się podnieść.
Zarzuciła jego rękę na swoje ramiona i dźwignęła go, przy czym zderzyli się głowami, na co zareagowała śmiechem. Pewnie nie potrzebował takiego wsparcia, noga nie była uszkodzona aż tak, ale mimo wszystko, miło było poczuć kogoś silnego tak blisko siebie.
- Przyznaj się, masz tam umówioną randkę? - zapytała z rozbawieniem, po czym kiwnęła głową, dając mu znać, że powinien odebrać.
Powoli zaczęli człapać w kierunku miejsca, gdzie powinna być impreza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t368-erin-van-rooy
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina

Pisanie Re: Happy New Year  ♦ Sob Mar 03 2018, 19:48;

- Halo? Co się stało?
Max odeszła na parę kroków od towarzystwa, przezornie zerkając w stronę Pameli. Lepiej dla niej aby się nie interesowała jej rozmową z doktorkiem. Odwróciła się plecami do wszystkich i ściszyła głos.
- Zwiałeś? Och Erin? Randka w środku lasu? Och idziecie? Co wy tam robiliście?
Mason zmarszczyła czoło i odwróciła się przez ramię, pilnując aby pielęgniarka nie wściubiała nosa w nie swoje sprawy.
- Takie masz wytłumaczenie? No dobrze. Twoja dziewczyna chętnie cię opatrzy. Ale może też skrzywdzić za wałęsanie się z inną laską. Założę się, że chętnie wszystkie podusiłaby na dzień dobry. Mnie i Rosę w pierwszej kolejności.
Max parsknęła śmiechem i rzucając ostanie To czekamy, rozłączyła się i odwróciła znowu do reszty. Podchodząc, schowała telefon.
- Zaraz będzie.
Oszczędziła sobie tłumaczenia doktorka, pozostawiając mu konfrontację z własną dziewczyną. Sama podeszła do pojemnika z jedzeniem i zarządziła opiekanie kiełbasek, bo już jej w brzuchu burczało.
Nawet zabrała się za przygotowanie porcji dla Erin i Artemisa. Jak w końcu przyczłapią, to przyjdą na gotowe. Szczęściarze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Happy New Year  ♦ Sro Mar 07 2018, 01:22;

Charles również niespecjalnie rwał się do grania pierwszych skrzypiec na tej imprezie, która już od samego początku zwiastowała pewien niewątpliwy zwrot akcji w relacji Pamela - Artem. Wywnioskować to było bajecznie łatwo - wbrew wszystkim zapewnieniom nie spodziewał się, że miastowy tak chętnie pójdzie sam w długą, po lesie. Nie zdziwiłby się natomiast, gdyby była z nim Max i wyjątkowo nie przypisywałby temu wydarzeniu żadnych podtekstów, choć chętnie zobaczyłby ich razem. Wiele mogliby się od siebie nawzajem nauczyć.
Wyszczerzył się do Chambersa i zajął miejsce obok nadąsanej Rosy.
- Przecież nic nie wywieszam - mruknął, popijając ze swojej butelki i rozglądając się dookoła za Warlegganem. Przeszło mu przez myśl, że może faktycznie wypadałoby go poszukać i przy okazji surowicy na jad żmii. Bo prawdziwe zagrożenie czekało na niego tu, na polanie.
- Znajdzie drogę? - Dopytał Max troskliwie, nadal nie ruszając się z miejsca. W razie potrzeby oczywiście chętny był ruszyć zadek, ale jeśli Warleggan gadał... to i przyjść mógł. Jeśli miał ochotę.
- Coś gorszego siedzi tutaj - odparł półgłosem na troskliwy ton Pameli, który - jeśli córka rzeźnika nagle nie postanowiła pospoufalać się z nim lub Rosą - nie powinien dotrzeć do jej niewinnych uszu. Nawet, jeśli Ojciec Prawie Winchester nagle zaczął zachowywać się dziwnie, Bucket niczego nie zauważył. Wzrokiem przeczesywał za to ścianę lasu naokoło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis, portfel

Pisanie Re: Happy New Year  ♦ Nie Mar 11 2018, 16:59;

Schował telefon do kieszeni. Nie wdawał w się dyskusję z Max ani w zaprzeczenia o randce i innych banialukach, które poruszyła. Wiedział, że robi to specjalnie. Może nawet chciała aby Pamela to usłyszała. Westchnął. Przygotowywał się na awanturę w mieszkaniu. Znowu Pamelka się popłacze, a potem go podrapie. Artemowi skóra już stwardniała od tego szorowania.
— Umówioną randkę? Nie, boże. — zaśmiał się zerkając na Erin. — To nie tak. Ciężko to wytłumaczyć. Myślę, że utknąłem w czymś z czego nie wiem jak się wydostać. — zwolnił jeszcze bardziej niż można było to zrobić. Wszystko co dotyczyło ludzkich relacji nie należało do tak łatwych jak mogłoby się wydawać. Artem nie był knurem, aby źle traktować kobiety.
— Chyba słyszę głosy. — powiedział nasłuchując. — Przywitam się i będę wracał do miasteczka.
Mogła mu towarzyszyć, o ile Anderson nie rzuci się na nią z pazurami albo zostać z resztą. Zdawać się mogło, że los Warleggana jest już przesądzony. Po głosach przyszła pora na światło ogniska.
— Hej, hej! — zawołał, nadal podparty o Erin. Wolał dać innym znać, aby się nie wystraszyli, a Pamela miała możliwość rozwinięcia prędkości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina

Pisanie Re: Happy New Year  ♦ Pią Mar 16 2018, 00:04;

- No i mamy zgubę.
Odezwała się, widząc nadchodzących. Popatrzyła na Erin, coś podejrzewając z jej miny i spojrzenia. Uśmiechnęła się pod nosem, ale niczego nie skomentowała. Za to zerknęła w stronę Pameli, której pewnie już żyła skakała na widok doktorka podpartego na innej kobiecie.
Dopijając swoją porcję alkoholu, obróciła się na pięcie i zostawiła ewentualne dramy za plecami. Godzina na zegarku pośpieszała do ostatnich przygotowań. Mason wyciągnęła szampana i kopnęła panów do pomocy przy fajerwerkach. Miała witać Nowy Rok w lesie, to przywita w towarzystwie, którego nie do końca się spodziewała.
10...9,8,7,6,5,4,3,2,1!
Sztuczne ognie wystrzeliły w niebo a Max wycofała się po krąg tych wszystkich ściskaczy i całuśników. Miała swojego szampana i to jej wystarczyło. Życzenia jednak złożyła, gdy tylko reszta przestała się obłapiać. Dojesli i dopili co mieli, po czym zebrali do domu.

Koniec.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
Sponsored content
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Happy New Year  ♦ ;

Powrót do góry Go down

Happy New Year

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Witaj w Rode! :: POCZĄTEK :: Strefa Gracza :: Retrospekcje :: Zakończone-