Share|

Posiadłość Warlegganów, początek stycznia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
AutorWiadomość
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 29
Ekwipunek podręczny: dildo

Pisanie Posiadłość Warlegganów, początek stycznia  ♦ Wto Sty 30 2018, 23:52;




Posiadłość Warlegganów



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t541-apollina-warleggan
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Posiadłość Warlegganów, początek stycznia  ♦ Czw Lut 01 2018, 23:06;

Droga do posiadłości Warlegganów minęła mu szybko i bezproblemowo. Jednak przez całą podróż nie mógł zaznać spokoju. Wyjątkowo nie miał chęci jechać kawał drogi do Rode, które według tego co się dowiedział, było wiochą zabitą dechami, mieszczącą się w dziczy na końcu świata... Do tego miał sporo spraw do załatwienia na miejscu. Oczywiście mógł to też zrobić mobilnie, ale czy tam w ogóle jest zasięg?! Jakby tego było mało, jawiła się przed nim perspektywa spotkania z niejakim Artemisem Warlegganem, znanym wśród bogatych rodzin Nowego Jorku i okolic jako zakała rodu i czarna owca. Kim on, Jeremiasz, był, aby prowadzić z kimś takim jakiekolwiek poważne rozmowy...? Jednocześnie jednak - kim był, żeby sprzeciwiać się swojej narzeczonej? Którą to była rodzona siostra wyżej wymienionego ziółka, Apollina Warleggan. I tu dochodziło do sytuacji patowej. Nie miał ruchu ani w jedną, ani w drugą stronę. Jedyne co mu pozostało, to pogodzić się z losem i poddać skierowanym do niego życzeniom. Tak po prawdzie, to niegdyś był do tego przyzwyczajony - czas przypomnieć sobie to uczucie.
W związku z zaistniałą sytuacją, o wcześniej uprzedzonej porze, zjawił się pod wyjątkowo okazałą rezydencją. Zatrzasnął drzwi samochodu i spojrzał krytycznie na budynek. Mimo, że wykończony ze smakiem, biło od niego takie samo nadęcie właścicieli jak w przypadku jego własnego domu rodzinnego. Był przyzwyczajony od maleńkości do takich widoków, ale jakoś nie mógł pozbyć się uczucia lekkiej niechęci. Niechęć ta nie opuściła go również gdy wkroczył do środka. Szczególnie, że zaraz zobaczył kurz na najbliższej lampie! Ohyda.
Zostawiony przez majordomusa w niedużym saloniku, westchnął cicho. Pozostało mu czekać na zjawienie się jego wybranki. Zerknął na zegarek. O tej godzinie powinna już chyba kończyć się pakować. Mimo tego nastawił się na dłuższe oczekiwanie. W ramach rozrywki zaczął przechadzać się po pokoju, spoglądając na tytuły zgromadzonych na półkach książek. W swoim idealnie skrojonym, granatowym garniturze w drobne jasne prążki i z nienaganną fryzurą - pasował do tego bogatego wnętrza jak ulał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t516-jeremy-a-ramsay#10768
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 29
Ekwipunek podręczny: dildo

Pisanie Re: Posiadłość Warlegganów, początek stycznia  ♦ Nie Lut 04 2018, 18:08;

To już ta godzina była?! Apollina zupełnie zapominając o planowanym wyjeździe, całe szczęście już kilka dni wcześniej poinstruowała gosposie co powinno znaleźć się w jej walizce i na kiedy należy ją przygotować. Sama myśli swoje mając pochłoniętą pracą, skupiała się na zamówieniu, które od samego początku nastręczało problemów.
Negocjacje cen przeciągając przez dobre kilka dni, nie chciała ustąpić i zapłacić ceny, zażądanej przez dostawcę. Mimo tego, że lekką ręką mogła dopłacic, absolutnie nie zamierzała pozwolić mu na dyktowanie warunków. Wiedziała, że mężczyzna nie zrezygnuje z ubicia interesów, tak samo jak on wiedział, że panna Warleggan nie zrezygnuje z zakupu. Przeciągając więc ostateczne podpisanie umowy, ich wersje zmieniały się już kilkukrotnie.
Od rana nie spoglądając na zegarek, Apollina nie spieszyła się z wstawaniem, śniadaniem i strojeniem.
Jeremy nie wiedząc, że tuż przed jego przyjazdem, narzeczona wdała się w kolejną długą rozmowę, musiał chwilę poczekać, nim Apollina przekroczyła próg pokoju gościnnego.
- Tak, myślę, że to rozsądna propozycja. Jeśli tylko przesyłka trafi pod adres naszej galerii, będę już zupełnie usatysfakcjonowana. Oczywiście.. - Ze zgrabną słuchawką przy uchu, uśmiechnęła się przepraszająco do Jeremy'ego. Jeszcze chwilkę, jeszcze chwilkę.. Blondynka pokiwała głową do słów swego rozmówcy, podziękowała jeszcze raz i w końcu rozłączyła się, jednym dotknięciem palca.
- Wybacz, mój drogi, że musiałeś czekać. Straciłam rachubę czasu a ten pognał tak prędko!
Westchnęła, kręcąc głową i uśmiechając się uroczo, byle tylko Jeremy nie poczuł się zlekceważony. Wskazała mu miejsce na fotelu i usiadła na drugim, jednym skinieniem dając gosposi znak, by podała herbatę.
Nie mogli przecież jechać na wariackich papierach, zaraz po tym, gdy pan Ramsay pojawił się w posiadłości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t541-apollina-warleggan
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Posiadłość Warlegganów, początek stycznia  ♦ Nie Lut 04 2018, 22:29;

Przeglądanie zebranych na półkach tomów zajęło mu dobrych kilka, a nawet kilkanaście minut. Od czasu do czasu przystawał i sięgał po jakąś pozycję, odruchowo robiąc to przez chusteczkę, którą zawsze nosił w kieszeni. Ktoś mógłby pomyśleć, że nie chce zostawić śladów palców na co piękniejszych okładkach, ale powód był dużo bardziej trywialny... Gdy Apollina wkroczyła do pokoju, zastała go akurat w momencie, gdy rzucał okiem na treść jednej z książek. Uniósł wzrok znad liter, spoglądając w jej stronę i kiwając lekko głową na powitanie. Widząc, że akurat rozmawia, zmarszczył lekko brwi - poza tym jednak nie widać było po nim żadnej innej reakcji. Zamknął książkę i odłożył ją na miejsce, starannie złożył chustkę i schował ją do kieszeni marynarki, na koniec rzucił szybko okiem na swoje dłonie. Po chwili namysłu tylko potarł jedną o drugą.
- Nic nie szkodzi, znalazłem sobie zajęcie. - odparł z lekkim uśmiechem. - Macie tu pare interesujących książek. Jeśli pozwolisz, jeszcze kiedyś rzucę na nie okiem. - ruszył w stronę wskazanego fotela i usiadł na nim, opierając się w miarę wygodnie. Najchętniej z miejsca ruszył by w drogę, ale kwadrans w te czy we wte go nie zbawi. Nie byli umówieni na konkretną godzinę, więc pośpiech nie był konieczny.
Odprowadził odchodzącą gosposię spojrzeniem i dopiero wtedy ponownie się odezwał. - Jakieś problemy w pracy? - zagadał, nawiązując do jej niedawnej rozmowy. Wątpliwe było, aby mógł jej pomóc, a jeszcze bardziej, że w ogóle pomocy potrzebowała - może jednak będzie miała chęć porozmawiać o sprawie? Tak naprawdę wciąż oburzająco mało wiedział na temat tego, czym zajmuje się jego narzeczona - praktycznie tylko to, że ma coś wspólnego z galerią sztuki.
W międzyczasie gosposia wróciła z herbatą i talerzem kruchych ciastek, położyła to wszystko na stoliku i obdarowała oboje zgrabnymi filiżankami na spodkach. Zanim odeszła, Jeremy wstał i podał jej klucze do samochodu. Służba mogła powoli zacząć pakować bagaże.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t516-jeremy-a-ramsay#10768
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 29
Ekwipunek podręczny: dildo

Pisanie Re: Posiadłość Warlegganów, początek stycznia  ♦ Czw Lut 08 2018, 10:53;

Jakże mogłaby się nie zgpdzić! Jeremy mógł korzystać z zasobów bibblioteki Warleggan do woli. Gdyby Apollina była normalną narzeczoną, na pewno już planowałaby urządzenie ich własnej! Niestety w planach mając zupełnie coś innego, uśmiechnęła się tylko i pokiwała głową.
Jak przystało na dobrze wychowaną pannę, pewne myśli pozostawiała tylko i wyłącznie dla siebie, przybierając rolę w jakiej wszyscy ją widzieli.
- A nie, nie. Jedynie drobne różnice zdań.
Uśmiechnęła się, najwidoczniej nie zrażona długimi negocjacjami. w zasadzie nawet lubiąc takie rozmowy, chyba już znudzona tym jak wszystko gładko i szybko może załatwić.
Dla niej podróż do Rode nie była jedynie obowiązkiem, jaki powinna wykonać. Te nowe wyzwanie skutecznie zaprzątało głowę Poli, nie mogącej się doczekać spotkania z bratem.
Miała ochotę go uściskać z tęsknoty i zbesztać za ucieczkę bez słowa. Przed jednym i przed drugim, nie będzie się powstrzymywać.
- Czy u twoich rodziców wszystko w porządku? Po powrocie musimy zorganizować jakąś kolację. Z chęcią znowu się z nimi spotkam.
Planowała uprzejmie, bo przecież tak wypadało! Na pewno miała na myśli także obecność Artemisa, bo nie zamierzała przyjmować jego odmowy i wykrętów. Czarna owca czy nie, był jej bratem i musiał być obecny w przyszłych planach.
- Dziękuję, że ze mną jedziesz. Wiem, że odrywam cię od pracy. Tym bardziej wiele to dla mnie znaczy.
Powiedziała z ręką na sercu i szczerością wymalowaną na twarzy. Gdyby to było zwykłe narzeczeństwo, Apollina złapałaby teraz Jeremy'ego za dłonie i przylgnęła do jego piersi, z miłością w oczach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t541-apollina-warleggan
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Posiadłość Warlegganów, początek stycznia  ♦ Pią Lut 09 2018, 23:47;

To kiwnięcie i uśmiech mu wystarczyły. Stanowczo nie byli standardową parą (a przynajmniej jak na standardy zwykłych ludzi), więc i obejdą się bez wspólnej biblioteki. A przynajmniej do czasu, aż nie będą w jakiś sposób zmuszeni takowej urządzić. Na szczęście na razie żadne z nich nie musiało i nie zamierzało zawracać sobie głowy tego typu rzeczami.
- Rozumiem. Cieszę się. - stwierdził, nie objawiając jednak jakiejś szczególnej radości. Jak zwykle zresztą - jeśli chodzi o wyrażanie emocji, to był w tym raczej powściągliwy. Jego matka chyba miała nadzieję, że Apollina zmieni coś w tym względzie...
Stanowczo nie podzielał jej entuzjazmu, jeśli chodzi o wyjazd do Rode. Podskórnie czuł, że oczekiwano od niego, że zdziała coś w sprawie Artemisa, a przynajmniej skutecznie wesprze w tym narzeczoną. Problem stanowiło to, że nie czuł się ani wystarczająco kompetentny do tego zadania, ani w obowiązku. O chęci do robienia wyrzutów dorosłemu facetowi, którego nawet na oczy nie widział, nie wspominając. Na chwilę obecną planował zostawić pertraktacje Poli, a samemu interweniować wyłącznie w przypadku, gdy będzie to niezbędnie konieczne.
- Tak, dziękuję za troskę. - odparł, kątem oka spoglądając na zestaw do herbaty. Chyba już się zaparzyła? Powinien nalać jej do filiżanek. To jednak wymagało dotknięcia imbryka... Westchnął w duchu. - Doskonały pomysł. Moją matkę na pewno ucieszy ponowne spotkanie. - odparł. - Myślisz o jakimś konkretnym terminie? O planie dołączenia do kolacji Artemisa oczywiście nic nie wiedział. Sam nie będzie miał nic przeciwko, ale jego ojciec pewnie trochę pozgrzyta zębami. Na więcej nie śmie sobie pozwolić, w końcu musi stwarzać jakieś pozory. Jeremy cieszył się, że już uwolnił się od jego wydumanych problemów.
- Nie masz za co dziękować. Chwila przerwy dobrze mi zrobi. - tak naprawdę wcale tak nie uważał, nawet jeśli była to prawda. Sprawdzał się w swojej pracy i lubił ją, przynosiła mu zyski, budowała prestiż oraz wzbudzała strach szacunek. Spełniał się w niej. Nie mógł jednak żyć wyłącznie nią. Miał też inne obowiązki. Jednym z nich było towarzyszenie narzeczonej, jeśli o to prosi. Dlatego zamiast się nad sobą roztkliwiać, robił co do niego należało. Poza tym zwyczajnie darzył Apollinę sympatią i nie chciał sprawiać jej przykrości zmyślonymi wymówkami.
Uśmiechnął się lekko, widząc jej szczere spojrzenie. Jednocześnie był wdzięczny, że nie należała do typu kobiet, które z byle powodu chcą człowieka macać...
Spojrzał na zegarek. - Nie chcę poganiać, ale jeśli teraz wyjedziemy, to dojedziemy na miejsce jak będzie jeszcze jasno. Nie wiem, czy ma to dla ciebie znaczenie? - zapytał, unosząc na nią wzrok.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t516-jeremy-a-ramsay#10768
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 29
Ekwipunek podręczny: dildo

Pisanie Re: Posiadłość Warlegganów, początek stycznia  ♦ Wto Lut 27 2018, 22:29;

Na szczęście dla Ramsaya, nalaniem herbaty zajęła się Apollina. Parujący napój został wlany do delikatnych filiżanek, wyglądem przypominających dziewiętnasty, może dwudziesty wiek. Ozdobione dronymi kwiatuszkami, idealnie pasowały do tego domu, do Apolliny.
- Jeszcze nie. To zależy od tego jak przebiegnie rozmowa z moim bratem. Nie ucieszy się, że wynajęłam detektywa do jego odnalezienia i muszę się przygotować na twarde negocjacje.
Odpowiedziała, słodząc sobie herbatę i dodając cytryny. Westchnęła sobie cicho, zastanawiając jak potoczy się rozmowa z Artemisem. Tęskniła za nim, chociaż powinna być zła i obrazona jak rodzice. Wiedziała jednak, że nie ma nikogo innego, kto na nowo zespoliłby całą rodzinę. Musiała podjąć inicjatywę.
Przez chwilę pijąc z narzeczonym herbatę i wracając do tematy książek, w końcu zgodziła się z nim na ruszenie w drogę. Wydając ostatnie polecenia swym gosposiom, Apollina złapała za torebkę i dała się poprowadzić do samochodu na podjeździe pod domem.
Rode czekało.

zt2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t541-apollina-warleggan
Sponsored content
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Posiadłość Warlegganów, początek stycznia  ♦ ;

Powrót do góry Go down

Posiadłość Warlegganów, początek stycznia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Witaj w Rode! :: FABUŁA :: RESZTA ŚWIATA-