Napisz nowy tematOdpowiedz do tematuShare|

So what are we so afraid of?

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Ekwipunek podręczny:

Pisanie So what are we so afraid of?  ♦ Pon Sty 22 2018, 19:48;

First topic message reminder :

KTO: Ethel i Raphael
KIEDY:listopad, 4 dni po akcji z Kandelem
GDZIE: trochę w mieszkaniu Ethel, a trochę w Rode

Na posterunek rzeczywiście poszła następnego ranka. Złożyła zeznania, opisała napastnika, wniosła oskarżenie. Wszystko z kamienną twarzą i jeśli spotkała się z nieuprzejmym komentarzem, to nie wahała się przed zjadliwym komentarzem. Następnie podpisała odpowiednie dokumenty i wróciła do domu. Zadzwoniła do szpitala, by opisać sytuację (bo w końcu Rode było małe, więc i tak by to wyszło) oraz by wziąć tydzień wolnego. Oczywiście z zastrzeżeniem, że jeśli to będzie konieczne - przyjedzie do przychodni. Ordynator oddziału naurologicznego bardzo mocno jej pomógł po wypadku, więc uznała, że jest coś winna całemu szpitalowi.
Teraz siedziała na kanapie, jadła winogrona i czytała artykuły na holoekranie. Zamki zostały wymienione, a Raphael miał swoje klucze.  Minęło cztery dni, a oni jeszcze się nie zabili. Całkiem dobry początek.
Kot pomrukiwał kobiecie na kolanach. Czuła się spokojna, choć oczywiście byłaby spokojniejsza, gdyby Kandel był już złapany. No ale. Wierzyła Raphaelowi, gdy powiedział, że go dorwie. I że będzie ją chronić.  Zaufała mu z niewiadomego dla siebie powodu, choć nigdy nikomu przecież aż tak bardzo się nie oddala. No, może Rudiemu.
Drzwi otworzyły się, gdy Bradford wrócił. Gdziekolwiek był.
- Obiad jest w piekarniku. Możesz sobie podgrzać.  - powiedziała i wpakowała sobie winogron do ust. - Zaraz wychodzę, tak dla twojej wiadomości. Tylko nie zaczynaj dramatyzować.
Chociaż nie mówiła tego Raphaelowi, to ogarnęła sobie małe strzykawki, które napełniła trucizną. Oczywiście własnej roboty. Jeśli Kandel ją będzie chciał dorwać, to się zaskoczy. Ale teraz jeszcze się nie bała.  W końcu Raphael miał dwa tygodnie.  Podejrzewała, że lęki przyjdą po tym deadlinie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth

AutorWiadomość
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: So what are we so afraid of?  ♦ Nie Cze 03 2018, 22:06;

Im bardziej tulił ją do siebie, tym mocniej ulegała ułudzie, że choć mówi tylko o seksie, to chodzi mu jednak też o coś więcej. O bliskość Ethel. O jej obecność. Mimowolnie ulegała temu złudzeniu i miała ochotę oddać się Bradfordowi całkowicie. Zwłaszcza, że bardzo teraz potrzebowała odrobiny relaksu. Być może nie myślałaby w takich kategoriach, gdyby nie był tak blisko, gdyby jej nie przytulał mocno do siebie. Ale był i przytulał. Doskonale czuła, jak na nią reaguje.
- Jestem. - przyznała z zalotnym i wyzywającym uśmiechem. - Dla kogoś kto ma dla mnie znaczenie i z kim wiążę swoją przyszłość. A chyba zgodziliśmy się, że my jako my nie mamy żadnej przyszłości.
Mimo że się uśmiechała nonszalancko, to w żołądku coś jej się przekręciło. W końcu już jakiś czas temu przestała myśleć o tych relacjach, jako o chwilowych. Nawet jeśli groziła przespaniem się z innym mężczyzną, to i tak by tego nie zrobiła. Liczył się Bradford, jego zaczepki słowne, jego dotyk i jego troska, nawet jeśli nie chciał się do tego przyznać.
- Wcale nie pomagasz mi podjąć odpowiedniej decyzji. - patrzyła uważnie na Raphaela. Nagle zaczęła mieć wątpliwości czy ucieczka to taki dobry pomysł. Westchnęła. - Najwyraźniej ucieczka we dwoje nie wchodzi w rachubę. - uśmiechnęła się trochę smutno.
Nie chciała dać Raphaelowi szansy na odpowiedź, dlatego znowu go pocałowała. Namiętnie i mocno, wtulając się zachłannie w jego ciało, błądząc dłońmi po plecach, dopiero przymierzając się do wślizgnięcie palcami pod bluzę i koszulkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 38
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: So what are we so afraid of?  ♦ Pon Cze 04 2018, 07:19;

-Pani doktor, niech pani nie udaje, że jest pani mną.- Bradford nieznacznie pokręcił głową. Oczywiście wiedział, że miała rację, że tak się umawiali, że to nic nie znaczący, aczkolwiek bardzo przyjemny seks, ale przecież nie, mógł jej zostawić ostatniego słowa. To zupełnie nie byłoby w jego stylu.
Zresztą rozmowa była czysto hipotetyczna, na razie Ethel tak działa na niego, że inne kobiety nie siedziały mu w głowie i nie miał ochoty na posuwanie kogoś innego, o czym dobitnie świadczyła reakcja jego ciała i jego dłonie, które wsunęły się pod jej bluzkę i nieśpiesznie podążały w górę, badając napotykane krągłości.
- Niestety.- lekko pokręcił głową w odpowiedzi na jej pytanie, oczywiście po tym jak już oderwali się od siebie i dostał dwie sekundy na zebranie myśli.- Nie mam możliwości wyrwania się z Rode w chwili obecnej.- choć bardzo by chciał popływać z Ethel w morzu karaibskim a potem uprawiać z nią długi i leniwy seks na plaży, ale miał pracę i choć wiele pozmieniał by jej pilnować, to ni mógł z niej tak po prostu zrezygnować, choćby nie wiem jak bardzo czuł się winny z wplątania jej w tę sytuację.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t160-raphael
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: So what are we so afraid of?  ♦ Pon Cze 04 2018, 20:46;

- Niczego nie muszę udawać. - uśmiechnęła się słodko. - A ty?
Ile się znali? Pierwsze spotkanie miało miejsce w lutym, kolejne dopiero w lipcu, na festynie, co dawało im pięć miesięcy romansu. Intensywnego i burzliwego, w którym głównie chodziło o seks. W końcu taka była obopólna umowa. A jednak szala zaczęła się przechylać na emocjonalne aspekty i chociaż oboje starali się to ignorować, z pewnością było to coraz trudniejsze. Głównie dla Ethelyn, która wydawała się o wiele bardziej świadoma tego, co zaczyna ich łączyć.
Nie protestowała, gdy nieco chłodne dłonie wsunęły się pod bluzkę. Raphael mógł jednak wyczuć, jak skóra porusza się wzdryga. W końcu nie nosił rękawiczek, a na zewnątrz było cholernie zimno! Dłonie jeszcze nie wróciły do swojej zwyczajowej temperatury. Za to cieplutkie paluszki Ethelyn sunęły po szerokich, umięśnionych plecach Raphaela. Zatrzymując się czasem na załamaniach mięśni. Jak zwykle cechowała ją delikatność przy grze wstępnej, dopiero później zaczynała chcieć dominować. A może i w pieszczotach miała ten sam cel?
- A więc czy wysyłanie mnie gdziekolwiek byłoby rozsądne?
Brzmiała, jakby już podjęła decyzję. Albo przynajmniej musiała się nad nią zastanowić. Może w pierwszej chwili ucieczka wydawała się dobrą opcją, ale to tutaj bardziej czuła się bezpieczna. W małej społeczności nie była anonimowa, nawet jeśli coś by się wydarzyły, była chyba większa szansa, że ktoś coś zauważy lub czemuś zapobiegnie. W końcu Rode żyło plotkami i obserwacją cudzych żyć.
Być może było to naiwne myślenie. Po prostu chyba czuła się bardziej bezpiecznie przy Bradfordzie, niż bez niego. Niezależnie od tego, co ich łączyło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 38
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: So what are we so afraid of?  ♦ Pon Cze 04 2018, 22:17;

Na zadane pytanie odpowiedział jej tylko uniesieniem kącika ust. Takie przepychanki będą im już towarzyszyć już na zawsze. Stop. Bradford chyba się nieco zapędził, chyba że to na zawsze oznaczało czas, który spędzą ze sobą a potem każde pójdzie w swoją stronę. Kiedyś tam, w odległej i nieokreślonej przyszłości.
Póki co skupił się na skórze, która miał pod palcami. Chłodne dłonie stopniowo wracały do swojej temperatury a przez jego umysł przemknęła myśl, że kiedyś powinni się zabawić kostkami lodu.
Od logicznego myślenia odrywały go kobiece dłonie błądzące po jego ciele. Ethel działa na niego jak żadna inna kobieta w ciągu ostatnich lat. To przyciąganie było wręcz niesamowite. Uwielbiał tę chemię, która między nimi była ale też irytował go fakt, że miała na niego taki wpływ. Wolał wszystko na chłodno kalkulować.
Odchylił się nieco do tyłu, chwycił dłonie Ethel w swoje ręce by mieć szansę na rozsądne zastanowienie się nad całym pomysłem.
Spojrzał w oczy kochanki i wolno pokręcił w obie strony.
- Myślę, że mimo wszystko jesteś bezpieczniejsza tutaj. Zawsze jest jeszcze Heferth, który może z tobą posiedzieć gdybym ja nie dał rady. Obiecuję ci Karaiby jak się to wszystko skończy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t160-raphael
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: So what are we so afraid of?  ♦ Wto Cze 12 2018, 21:29;

Nie do końca miała świadomość tego, jak działa na Raphaela, choć w pewnym stopniu pewnie zdawała sobie sprawę, że go rozprasza. Być może będzie chciała to wykorzystać kiedyś w przyszłości, teraz jednak zupełnie bezinteresownie wodziła dłońmi po plecach kochanka. Przynajmniej do momentu, gdy wyciągnął je spod koszulki i zamknął w swoich.
- Wiesz, że zamykanie mnie w złotej klatce to żadne rozwiązanie na dłuższą metę.
Może i dłonie miała przytrzymane, ale nic nie stawało na przeszkodzie, by wspięła się lekko na palcach i pocałowała lekko Raphaela, a właściwie przygryzła tylko delikatnie jego dolną wargę.
- Ale Karaiby chętnie przyjmę. - patrzyła na policjanta ciemnymi oczyma, doszukując się choćby najmniejszej zmiany grymasu. - Taki pomysł zakłada, że niebezpieczeństwo kiedyś minie.
Zwinnie wyślizgnęła dłonie z jego dłoni, by znów powędrować nimi pod koszulkę, przesunąć palce po żebrach i znów wrócić na plecy, w okolice łopatek. Miał ładnie wyrzeźbione mięśnie. Aż miło było dotykać. Świadomość, że to on powstrzymywał pieszczoty, a ona do nich powróciła - na razie przesunęła gdzieś na tył głowy. Poza tym była delikatna, jak nigdy. To nie było przyjmowanie namiętności Raphaela, to było wychodzenie z inicjatywą. Nie przypominała sobie, kiedy ostatnim razem jakikolwiek mężczyzna tak na nią działał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 38
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: So what are we so afraid of?  ♦ Wto Cze 12 2018, 23:06;

- Mam wrażenie, że dyskusję o złotej klatce już przerabialiśmy.- zdążył odpowiedzieć nim jej usta przylgnęły do jego ust, gdyby ostatnim razem tak zrobiła, to zapewne dużo szybciej by skończyli dyskusję. Oczywiście w planach miał powtórzenie, że to nie jest żadna klatka ale wszystko by była bezpieczna. Nie mógł pozwolić by coś się jej stało. Nie analizował dlaczego. Po prostu nie mógł i tyle. Nie dyskutował z tym poczuciem własności, które odczuwał w stosunku do kobiety przed nim.
Ethel przygryzła jego wargę, powodując, że przyjemny dreszcz przeszedł wzdłuż jego kręgosłupa. Pochylił się nieco w dół by móc ją łatwiej pocałować i w tym samym czasie ona oswobodziła swoje dłonie, które znalazły się na jego plecach. Dotyk Ethel był jak zaproszenie.
- Oczywiście, że się skończy. Obiecuję.- wymruczał pomiędzy jednym a drugim pocałunkiem i właściwie stracił ochotę do dyskusji bo jego myśli powędrowały w zupełnie innym kierunku. Chwycił za bluzkę Ethel by ją podnieść w górę i móc spojrzeć na jej ciało zakryte tylko bielizną. Pochylił się ponownie do Ethel i ją pocałował. Ręce wylądowały na jej nagim brzuchu i powoli sunęły w górę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t160-raphael
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: So what are we so afraid of?  ♦ Nie Cze 17 2018, 22:00;

Tego potrzebowała - zapewnienia, że wszystko będzie dobrze. Obietnicy, że Raphael posprząta cały ten bajzel. I chociaż wcześniej wzbraniała się przed jego pocałunkami i pieszczotami, to teraz reagowała zupełnie inaczej. Egoistycznie chciała się odprężyć, wykorzystać Bradforda do chwili zapomnienia, a przynajmniej tak sobie to tłumaczyła uparcie, chociaż sama już wiedziała o co w tym wszystkim się rozchodzi. Nie zadowoliłaby się zaspokojeniem z jakimkolwiek mężczyzną. Chodziło jej o tego konkretnego mężczyznę, który właśnie ściągał z niej koszulkę. Musiała unieść ręce do góry, na chwilę pozbawiając się dotyku skóry Bradforda. Gdy tylko miała już wolne ręce, objęła kochanka za szyję, przyciskając mocno do siebie i całując. Musiała westchnąć, czując pieszczoty na własnej skórze.
Podczas, gdy dłonie Raphaela sunęły do góry, ona pocałowała go mocnym, nachalnym pocałunkiem, a zaraz potem jej własne dłonie zaczęły zsuwać się z karku, po klatce piersiowej w dół. Ale nie po to, by znowu wślizgnąć się pod koszulkę, ale by zacząć rozpinać spodnie. Nie przerywała przy tym pocałunków, czasem skupiała się na nich tak bardzo, że na chwilę dłonie wędrowało na plecy, lecz po chwili znów wracały do paska, guzika, a potem zamka. Gdy spodnie były już rozpięte, zgrabne paluszki Ethel przesunęły się po biodrach, by wślizgnąć się pod bokserki i złapać Bradforda za pośladki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 38
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: So what are we so afraid of?  ♦ Czw Cze 21 2018, 19:56;

Bradford naprawdę nie miał nic przeciwko temu by Hollingsworth go wykorzystywała, a nawet ochoczo na to przystawał. Życie w celibacie nigdy mu nie służyło a przecież pomijając wszelkie dodatkowe komplikacje na takiej relacji opierał się ich “związek”. Biedny nie wiedział, że te kilka dni w przyszłej perspektywie zamieni się w kilka miesięcy i zmieni jego spojrzenie na tę całą relację. Póki co jednak było tu i teraz a w nim buzowała gorąca krew podsycana dotykiem kobiecych dłoni i pocałunkami.
Dłonie Ethel powędrowały w dół, a jego przeciwnie w górę jej ciała. Przesunął palcem wzdłuż miseczki stanika, po kremowym, nagim ciele . Reszta kusząco była ukryta pod koronkami. Pozwolił sobie za chwilowe zamknięcie jej piersi w swoich dłoniach a potem zręcznie odpiął haftkę i pozbył się tej zbędnej, w chwili obecnej części garderoby. Rzucił stanikiem gdzieś za siebie i do ich uszu dobiegło ciche miauknięcie. Najwidoczniej trafił w kota. No cóż krzywda od tego mu się nie stanie. Wrócił do całowania Ethel a jego dłonie zajęły się jej biustem.
Uśmiechnął się nieznacznie, kiedy chłodne ręce Ethelyn wylądowały na jego dupie. Jak widać, każde z nich miało swoje małe fetysze, choć Rafael wolałby dłonie kochanki spoczęły na innej części jego ciała .
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t160-raphael
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: So what are we so afraid of?  ♦ Czw Cze 21 2018, 21:06;

Ethel wydawała się wkładać w namiętność wszystkie emocje, które nią targały. Nie tylko pożądanie i chęć kontaktu z Bradfordem, nie tylko radość, jaką dawał jej dotyk kochanka, ale i strach, frustrację, złość, wszystko to, czego źródłem był Kandel. Dlatego tak bardzo chciała zapomnieć się w pocałunkach i nawet nie próbowała tego ukryć. Dotyk mężczyzny sprawiał, że chciała jeszcze więcej. I dostać, i dawać.
Pieszczoty Raphaela sprawiały, że mruczała od czasu do czasu, między pocałunkami. Przesunęła dłonie po plecach mężczyzny, ale okryte koszulką na razie nie stanowiły zainteresowania. Za to z przyjemnością zacisnęła palce na ciemnej czuprynie kochanka i szarpnęła lekko, wpijając się jednocześnie w usta. Zaraz potem delikatnymi, pełnymi obietnicy drobnymi pocałunkami zeszła przez szczękę do szyi i barku, wciąż wodząc dłonią po włosach Raphaela.
Druga dłoń ponownie wróciła w dół, tym razem zsunęła się pod bokserki od przodu. Wolno powędrowała do najtwardszej chyba w tym momencie części ciała kochanka. Palce zamknęły się w obręczy, tworząc mocny uścisk. W tym samym momencie Ethel pocałowała mocno Bradforda, a zaraz potem uwolniła jego penisa z materiałowej klatki. Delikatnie przesunęła dłonią w górę.
I odwróciła się tyłem. Kciukami zahaczyła o własne spodnie i bieliznę, by zsunąć je, odsłaniając pośladki. Wypięła je znacząco do kochanka, opierając przy tym przedramiona na kuchennym blacie. Obejrzała się tylko przez ramię, przygryzając wargę. Ot, dla zachęty. Choć pewnie Raphael jej nie potrzebował.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 38
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: So what are we so afraid of?  ♦ Czw Cze 21 2018, 21:24;

Jeżeli nawet Bradforda zaskoczyła nagła zmiana postępowania Ethel to nie dał po sobie niczego poznać. W ciągu ostatnich dni raczej trzymała go na dystans w sprawach łóżkowych a teraz wydawało się, że chce by ją zerżnął tak mocno i intensywnie jak to jest tylko możliwe. Nawet przez myśl nie przeszła mu odmowa. Co tu ukrywać, odkąd pierwszy raz uprawiał seks z Ethel był jej nienasycony.
Jęknął, kiedy jej dłoń zamknęła się na jego penisie i poczuł jak prawie cała krew spływa mu do tego miejsca i na chwilę wyłączyło mu się logiczne myślenie. Mogła z nim w tej chwili zrobić co tylko chciała. Zresztą bardzo wyraźnie zamanifestowała swoje żądania, najpierw mocnym pocałunkiem a potem sugestywnym wypięciem nagiej pupy w jego stronę.
Bradfordowe oczy tylko się zaświeciły na ten widok. Pochylił się w stronę Ethel i sam przygryzł delikatnie tę wargę, z którą ona prowokująco robiła to samo. Przez chwilę tylko prowokująco ocierał się o jej ciało by w końcu znaleźć się w jej wnętrzu i jęknąć z rozkoszy. Zaczął się w niej rytmicznie poruszać z wpół przymkniętymi oczami delektując się tą przyjemnością.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t160-raphael
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: So what are we so afraid of?  ♦ Czw Cze 21 2018, 21:30;

Nie było nic romantycznego w pozycji, w której się znajdowali - ona z nagim torsem i wypiętym tyłkiem, ze spodniami zsuniętymi tylko tyle, by odsłaniały pośladki, on właściwie cały ubrany, tylko z gołym tyłkiem i blizną na pośladku. Ethel w żadnym razie to nie przeszkadzało, a jeśli Raphael myślał, że kobieta wymaga intensywniejszego traktowania, to wcale się nie mylił w swoich osądach. Hollingsworth potrzebowała chwili zapomnienia. I to totalnego. Na wolny i długi seks rodem z tej plaży, co to sobie Raphael wyobrażał, jeszcze sobie mogą tej nocy pozwolić. Wszak Bradford się obnosi ze swoimi możliwościami.
Odwzajemniła pocałunek i nawet na chwilę sięgnęła ręką za siebie, by przy tym pocałunku złapać mężczyznę za włosy.
Podczas tego prowokacyjnego ocierania, zniecierpliwiła się trochę. Uderzyła dłonią o blat stołu i zaśmiała się, lekko drżącym z podniecenia głosem.
- Czy już mógł… mmmm. - zakończyła, bo akurat w nią wszedł i ona również odczuła przyjemność. Westchnęła, przygryzając sobie lekko palec. Taka pozycja jak najbardziej jej odpowiadała, choć może w łożku byłaby wygodniejsza, bo teraz Ethel suwała cyckami i brzuchem po jeszcze zimnym blacie. Nie narzekała. No, może troszeczkę zamierzała.
- Chyba będziesz musiał się bardziej postarać. - prowokowała, nie odwracając głowy. Z łatwością mógł wyczuć, że Ethel uśmiechała się przy tych słowach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 38
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: So what are we so afraid of?  ♦ Czw Cze 21 2018, 22:11;

Jej niecierpliwość była inspirującai w pewien sposób zabawna. Doskonale się spisywali w rolach ludzi, których łączy tylko i wyłącznie seks, oczywiście pomijając chwilowe komplikacje, które się pojawiły. Te jednak zostaną niezwłocznie usunięte, ego Bradforda nie pozwalało mu myśleć inaczej.
Dał jej klapsa w tyłek, kiedy pociągnęła go za włosy, kto by pomyślał, że siedzi w niej tyle agresji, która uwidaczniała się podczas sytuacji intymnych. Bradford aż się uśmiechnął cóż też mogłaby powiedzieć na ten temat pewna specjalista od ludzkiego mózgu.
A może nie chcę.-Raphael pochylił się do ucha kobiety by jej wyszeptać te słowa, a potem przygryzł jej małżowinę uszną Droczył się z nią tak samo jak i ona robiła to z nim. Wiedział, że uśmiechała się do niego. I słowa słowami ale ciała nie była w stanie kontrolować.
Nacisnął ręką na jej plecy tak, że musiała się położyć bardziej na blacie a tym samym wypiąć bardziej pupę w jego kierunku. W tle dobiegał dźwięk jakichś podskakujących w rytm ich ruchów naczyń. Drugą włożył pomiędzy jej nogi, jeżeli potrzebowała dodatkowych bodźców, jednocześnie nie przestając się rytmicznie poruszać w jej ciele.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t160-raphael
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: So what are we so afraid of?  ♦ Czw Cze 21 2018, 22:33;

Zęby Raphaela sprawiły, że po kręgosłupie Ethelyn przeszedł przyjemny dreszcz. Jeśli policjant był dobrym obserwatorem, to pewnie zdołał zauważyć gęsią skórę na karku kobiety.
- Och, założę się, że chcesz. - mówiła urywanymi sekwencjami, w rytm uderzeń bioder Bradforda. - Twoje ego nie pozwoliłoby ci na niezaspokojenie kochanki.
Podobał jej się ten seks, był przedmiotowy, sprawiał, że wracali do wcześniejszego układu. Bez emocji, bez czułości, bez czerpania przyjemności z samego przebywania ze sobą. Przynajmniej Hollingsworth łudziła się, że tak właśnie jest. Wypięcie tyłka i pozwolenie, by Raphael po prostą ją przeruchał traktowała jako ponowne wyznaczenie granicy. I dobrą zabawę, którą miała być ich znajomość, a miała być tylko i wyłącznie dobrą zabawą.
Gdy nacisnął na plecy, rozłożyła szerzej łokcie, opierając się na blacie całym torsem. Przewróciła przy tym kubki, które wcześniej przygotowała na herbatę. Na szczęście oba były puste. Dominacja Bradforda znowu wywołała ciarki. Przygryzła wargę.
Dodatkowa stymulacja sprawiła, że prawie zakręciło jej się w głowie. Pozycja, szybki i intensywny seks, dominacja partnera - całkiem jej się to podobało. Dodatkowo wsadzona między nogi ręka sprawiała, że Ethel nie obijała się boleśnie kościami biodrowymi o blat. Wychodziła pchnięciom Raphaela na przeciw, sprawiając, że były mocniejsze. Jęknęła głośno z odczuwanej przyjemności, by zaraz potem przygryźć sobie nadgarstek. Nie zamierzała przecież krzyczeć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 38
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: So what are we so afraid of?  ♦ Czw Cze 21 2018, 22:36;

Bradfordowe ego byłoby zapewne dosyć mocno połechtane gdyby Ethelyn zaczęła krzyczeć więc kobieta doskonale wiedziała co robi, nie mniej jednak wiedział, że sprawia jej przyjemność nie mniejsza niż sam odczuwał.
Czuł jak krew szumi mu w uszach. nie kontrolował dźwięków które wydawał dążąc w chwili obecnej już tylko do własnego spełnienia. Chwilowo opadł z sił co skutkowało tym, że zwyczajnie wyłożył się na Ethelyn przygniatając ja do blatu. Musieli obydwoje wyglądać nieco komicznie z tymi spodniami spuszczonymi powiedzmy do kolan. Raphael czuł się jednak zdecydowanie lepiej niż jeszcze parę minut temu. Taki intensywny seks sprawił, że miał możliwość wyładowania emocji, które nagromadziły się w ciągu poprzednich dni i był to pozytywny sposób. Istniała jeszcze opcja, że mógłby zbyt agresywnie kogoś aresztować. Bójka w barze ze wskazaniem na napaść na funkcjonariusza policji. Z wszystkich tych opcji ostry seks z Ethel był naprawdę najlepsza.
Przez chwilę przygniatał ja swoim ciałem a potem odruchowo pocałował ją w kark, można powiedzieć, że prawie czułe. Zaraz to jednak zamaskował prostując się i klepiąc ja w tyłek. Potem naciągnął na siebie spodnie i jako tako doprowadził się do porządku, poza włosami, które mu sterczały na wszystkie strony.
I co z tą herbatą? - posłał Ethel lekki uśmiech i kątem oka dopiero teraz dostrzegł przewrócone kubki
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t160-raphael
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: So what are we so afraid of?  ♦ Czw Cze 21 2018, 22:36;

Każde pchnięcie przynosiło kolejną falę przyjemności, w której się zatracała. Przestała przygryzać swoją własną skórę, już tylko wczuwając się w ruchy Raphaela. I gdy już myślała, że jest już na granicy spełnienia, gdy była już blisko, Bradford zaczął myśleć już tylko o sobie. Zupełnie ją to zdezorientowało (a nawet nie ją samą, ale uosobiony orgazm) i wybiło z rytmu. Nawet nie zdążyła zareagować, a mężczyzna już na niej leżał - wyczerpany i zaspokojony. Aż zacisnęła szczęki. Nie tego oczekiwała od tak dobrze rozpoczętego… rżnięcia… seksu. Dlatego pocałunek w kark, tylko ją rozdrażnił.
- A co? Jeszcze się nie rozgrzałeś? - warknęła, nie odwracając się. Naciągnęła spodnie na tyłek, choć wiedziała, że teraz wszystko pójdzie do prania. Pozostałości po Raphaelu pewnie wymazały wszystko od środka. Odwróciła się do mężczyzny ze złośliwym uśmiechem. - Właściwie się nie dziwię. Zupełnie się nie postarałeś.
Ruszyła do łazienki, po drodze zbierając stanik i koszulkę. Potem Bradford mógł usłyszeć trzaśnięcie drzwiami, przekręcony zamek i puszczaną do wanny wodę.
Mawiają, że kobieta która krzyczy w sypialni, nie krzyczy na co dzień. Coś w tym musiało być, bo Ethelyn była teraz jak tykająca bomba. Właściwie to cel został osiągnięty - całkowicie przestała myśleć o Kandelu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 38
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: So what are we so afraid of?  ♦ Czw Cze 21 2018, 22:49;

Jak wiadomo Bradford ego miał spore więc reakcja Ethelyn mocno go ubodła, czego oczywiście nie dał po sobie poznać. Fakt faktem nie zwrócił uwagi na to czy kobieta doszła czy nie skupiony na swojej przyjemności, ale przecież Ethel nie była jedną z tych dziewczyn, które potrzebowały dodatkowych stymulacji, z reguły rozpalała się tak samo łatwo jak on. Tym razem ewidentnie coś poszło nie tak i oczywiście nie była to wina Bradforda.
Usłyszał trzaśnięcie drzwiami i mięsień mu zadrżał na policzku. Przeczesał włosy, sfrustrowanym gestem i zaklął po cichu pod nosem. Sam najchętniej wziąłby prysznic.
- Nie zwalaj na mnie swoich problemów.- ryknął do zamkniętych drzwi tak by mieć pewność, że Ethel go usłyszała po mimo szumu wody. Sam darował sobie herbatę i ruszył na poszukiwanie jakiegoś alkoholu. Naprawdę, serdecznie dość miał dzisiejszego dnia. W normalnych okolicznościach poszedłby do jakiegoś baru, ale okoliczności były jakie były więc z kolejną kurwą na ustach ułożył się na kanapie i o dziwo po chwili zasnął.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t160-raphael
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: So what are we so afraid of?  ♦ Czw Cze 21 2018, 22:56;

- Jakbyś nie zauważył, to ty dominowałeś! - odkrzyknęła. - Najwyraźniej ci to nie wychodzi!
Potrzebowała tego szczytowania, liczyła na to, zwłaszcza, że z Bradfordem nigdy nie miała z tym problemu. Więc nie była wściekła na fakt, że skończył przedwcześnie, ale głównie dlatego, że nie dostała tego, czego oczekiwała. Chciała rozluźnienia, a dostała tylko rozczarowanie i jeszcze większe spięcie.
Wyszła z łazienki zła, jak osa i jak na złość do twarzy jej w tym było. Mokre włosy spływały po ramionach, na satynowej koszulce i spodenkach odcinały się momentami ciemne, mokre kropeczki po wodzie. Raphael nie mógł jednak zobaczyć tego widoku, bo oddychał miarowo na kanapie, zatopiony w śnie. Irytujący był ten jego spokój, jakby nic sobie nie robił z dokonanego faux pas. Westchnęła, złapała Henry’ego Marsha i drapiąc go za uszkiem podeszła do kuchennej części. Wyciągnęła białe wino i kieliszek, wypuściła kota. Ostatecznie usiadła przy stole, popijając trunek i patrząc się na Bradforda. W palcach jednej ręki obracała strzykawkę z substancją paraliżującą. Tą samą, którą kiedyś chciała wstrzyknąć mężczyźnie. Teraz miała okazję. Najchętniej użyłaby jej, a potem wyciągnęła Bradforda na korytarz i razem z nim wyrzuciła najpotrzebniejsze rzeczy - portfel, kluczyki do samochodu, może kurtkę, a potem zatrzasnęła drzwi. Znowu westchnęła. Nie była aż taką psychopatką. Dokończyła kieliszek, podeszła do kanapy, wzięła poduszkę w ręce i uderzyła nią w twarz Bradforda.
- Zamierzasz się na mnie boczyć w moim własnym domu?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 38
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: So what are we so afraid of?  ♦ Czw Cze 21 2018, 23:05;

Bradford pogrążony w słodkim śnie nie miał możliwości obejrzeć zjawiskowej Ethel w satynowym fiubzdziu, z wilgotnymi włosami okalającym twarz. Zapewne byłby zachwycony tym widokiem. Faktem pozostawało jedno, uważał Hollingsworth za bardzo atrakcyjną kobietę i nie chodziło tutaj tylko o jej fantastyczne kształty, które idealnie leżały w jego dłoni, ale o jej twarz, o błysk który pojawiał się w jej oczach kiedy była czymś podekscytowana lub zirytowana. Lubił słuchać jej śmiechu i zapach perfum, których używała, na jej skórze. Czasami przyłapywał się na nasłuchiwaniu jej kroków. Aktualności mógłby powiedzieć, że żywi dobrej kobiety jakieś wyjątkowe uczucia ale on sam uparcie sobie powtarzał, że to tylko bardzo satysfakcjonujący seks.
Zachrapał i przewrócił się na bok. Spał jak dziecko nieświadom tego co planowała jego kobieta. Pewnie nawet do głowy mu nie przyszło, że mogłaby chcieć poczęstować go ponownie jakimś dziwnym specyfikiem. Kwestia zaufania, choć to ze strony Bradforda było dosyć niezwykłe. Zresztą dla każdego znającego policjanta już sam fakt mieszkania z Ethel i relacji z nią powinien być mocno zastanawiający, póki co policjant ucinał wszelkie spekulacje w tym temacie zwłaszcza te, które pojawiały się na komisariacie.
Zerwał się uderzony poduszką w twarz. Nie do pozycji pionowej ale do takiego pół siadu. Zmierzył wzrokiem otoczenie szukając potencjalnego zagrożenia a dłoń powędrowała do miejsca gdzie powinna spoczywać kabura z bronią. Zorientował się jednak, że jedynym zagrożeniem jest wisząca nad nim i waląca w niego poduszką Ethelyn.
-Kobieto.-mruknął pod nosem i pociągnął kochankę tak by na niego opadła i o dziwo nie dobierał się do niej, ale zwyczajnie miał zamiar się do niej przytulić i spać dalej. Wygodniej byłoby im w łóżku ale nie miał za szczególnie ochoty ruszać się z kanapy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t160-raphael
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: So what are we so afraid of?  ♦ Czw Cze 21 2018, 23:34;

Zamierzyła się jeszcze raz poduszką, by walnąć Raphaela, gdy ten usiadł. Trochę się zawahała widząc gest sięgania do kabury, której przecież nie miał. Takie gesty zawsze były znaczące i stanowiły dowód nie tylko napięcia mięśniowego, ale zbyt dużej ilości adrenaliny we krwi. Słowem - stresu. Zastanawiała się, jak częste ma fazy REM podczas snu i czy przypadkiem ten sen nie jest zaburzony. Wyglądało na to, że martwił się bardziej całą tą sytuacją, niż chciał pokazać. Te kilka sekund zastanowienia się nad tym dały Raphaelowi wystarczająco dużo czasu, by mógł pociągnąć Ethel na siebie i się przytulić.
- I co? Myślisz, że to załatwia całą sprawę? - mruknęła, jakby była niezadowolona. Trochę była, próbowała się ułożyć tak, żeby było jej wygodnie. Chociaż na chwilę, bo zaraz i tak planowała czmychnąć do sypialni.
Westchnęła. Przeczesała delikatnie włosy Bradforda.
- Nie jest jeszcze tak późno, by spać. Ale mogę ci dać coś, co sprawi, żebyś spał spokojniej. Pomijając fakt, że w ogóle na to nie zasłużyłeś.
Uśmiechnęła się mimowolnie. Naprawdę powinna go wykopać z mieszkania. Czemu nadal tego nie zrobiła?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 38
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: So what are we so afraid of?  ♦ Nie Cze 24 2018, 18:15;

Bradford był rozespany, zmęczony i zestresowany, w dwóch ostatnich przypadkach byłby zadowolony. Zresztą kto lubił jak się mu w mózgu i w emocjach grzebało? Nikt, a przynajmniej nikt rozsądny.
Pytanie było podchwytliwe bo jakakolwiek odpowiedź mogła wywołać kolejna awanturę, a tego prawdę mówiąc chciał uniknąć. Najchętniej przytuliły się do cycków Ethel i spał tak do samego rana. Przezornie więc, nie odezwał się ani słowem, a przyciągnął kobietę bliżej do siebie i ułożył się tak by dostosować się do pozycji, która przyjęła. Chwilowe zawieszenie broni i coś czego potrzebował, choć sam się przed sobą do tego nie przyznawał.
Wolna dłonią bawił jakimś kosmykiem włosów. Taki zupełnie bezwiedny gest a dosyć intymny.
Skrzywił się lekko słysząc jej propozycję. Był jak prawdziwy macho, który choćby miał umrzeć to nie weźmie najmniejszej nawet tabletki.
-Nie trzeba, odeśpię poprzednie dni i będzie dobrze.- taki miał zamiar, dziś nie będzie siedział prawie całej nocy nad aktami i papierami czy przekopywał się przez sieć. Zostanie sobie na tej kanapie z Ethel i będzie odsypiał.
Odpowiedział na wpół sennym uśmiechem na jej uśmiech, chyba już jej wściekłość przeszła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t160-raphael
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: So what are we so afraid of?  ♦ Nie Cze 24 2018, 22:16;

Westchnęła ponownie, tym razem trochę z niezadowoleniem, bo układanie się Bardforda trochę destabilizowało jej własną prawie wygodną pozycję. Ostatecznie leżała bokiem, zaplatając nogi o nogi mężczyzny, objęta przez niego, z jedną ręką pod głową, drugą przy jego policzku. Nawet nie zwróciła uwagi na to, że bawi się kosmykiem jej włosów. Owszem, miała tego świadomość, ale już przestała uznawać to za coś niezwykłego. To nie był pierwszy raz. Przeniosła palec na skroń Bradforda. Postukała w czaszkę.
- Wiesz co tutaj się dzieje, gdy jesteś zestresowany? Twoja gadzia, pierwotna część mózgu zmusza korę nadnerczy do produkowania kortyzolu. Ten, upraszczając, krąży ci we krwi. Jego przedłużona obecność rozkłada organizm. Blokuje powstawanie dopaminy, zaburza chemiczną równowagę w mózgu. Nawet kiedy śpisz, nie śnisz, nie odpoczywasz, kortyzol kradnie ci fazę REM. - znowu się uśmiechnęła. - W uproszczeniu. Więc nie, nie odeśpisz. Naprawdę mogę ci pomóc. To nawet nie będą leki, które będą się musiały rozkładać w organizmie godzinami. Ja to zrobię mechanicznie, jednym impulsem elektrycznym. - znowu pogładziła mężczyznę po policzku. - To jak?
Przymknęła na chwilę oczy i podniosła się. Jeśli Bradford chciał ją zatrzymać, wyślizgnęła się zwinnie i całkiem ponętnie. Podeszła do kuchni kuchennej, pogrzebała w szafkach. Wróciła z niewielkim, metalicznym urządzeniem przypominającym trochę pistolet. Położyła go na stoliku przy kanapie.
- Gdybyś się jednak zdecydował. - wzruszyła ramionami.
Na chwilę zniknęła w sypialni, by wrócić z kołdrą i poduszką. Weszła na kanapę, stała przez chwilę nad mężczyzną, z kołdrą nałożoną na plecy jak peleryna, aż w końcu opuściła się na dół, nakrywając ich. Wtuliła się w Raphaela.
- Naprawdę uważam, że to ci pomoże.
Jakiś ciężki kształt opadł na kołdrę, zakręcił się, aż w końcu położył przy nogach Bradforda. Mężczyzna mógł poczuć naciskanie kocich łapek przed tym, jak futrzak znalazł odpowiednią pozycję.
Ethel się zaśmiała.
- Chyba cię zaakceptował w końcu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 38
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: So what are we so afraid of?  ♦ Pon Cze 25 2018, 08:18;

Bradford chyba powinien się przyzwyczaić do ciągłego wzdychania Ethelyn. Nie było spotkania by nie miała do tego jakiegoś powodu, głównym zapewne była sama obecność Bradforda i była to myśl, która go bawiła. I choć było to bardziej skomplikowane, niż mogłoby się na pierwszy rzut oka wydawać, to w jego mniemaniu Ethel dostrzegała w nim "coś" do czego sama nie chciała się przyznać. Nawiasem mówiąc on robił dokładnie to samo.
Słuchając jej wykładu przez chwilę miał wrażenie jakby znajdował się w sali wykładowej. I nawet jeśli osobiście uważał, że jego pierwotna część mózgu ma się doskonale i odpowiada za zupełnie coś innego, to słuchał jej, choć właściwszym byłoby powiedzieć, że przyglądał się, bo ewidentnie się ożywiła perorując na temat jego rzekomego zmęczenia. Nie umknął mu uśmiech, który pojawił się na jej twarzy, a kiedy pogładziła go po policzku, to doszedł do wniosku, że wszystkie winy zostały mu wybaczone. Chwycił jej dłoń i pocałował w środku.
- Nie trzeba. Naprawdę odeśpię i wszystko będzie dobrze.- pokręcił zdecydowanie głową i oczywiście usiłował ją zatrzymać, kiedy mu się wyślizgnęła z rąk. Wołał się do niej przytulać, niż pozwolić jej coś kombinować.
Obserwował co robi i lekko się skrzywił widząc niewielki pistolet, czy też urządzenie, które go przypominało. Nie pierwszy raz pomyślał, że Ethelyn jest uparta jak cholera, prawie tak samo jak Raphael.
- Wiem.- powstrzymał się od westchnięcia, zamiast tego zrobił jej więcej miejsca na kanapie i ułożył się tak, że mogła się wygodnie w niego wtulić. Co z tego, że jemu było przy tej okazji nieco niewygodnie, w sumie powinien się chociaż koszuli pozbyć, ale już się mu ruszać nie chciało. - I moja odpowiedź nadal brzmi nie.- znał Ethel na tyle by wiedzieć, że bez jego zgody niczego mu nie wstrzyknie, gdyby chciała to już dawno mogłaby to zrobić.
- Nie miał innego wyboru,- Bradford mruknął i pohamował chęć poruszenia lewą nogą co zaburzyłoby stabilizację kota. - W końcu wszyscy mnie uwielbiają. -dodał jeszcze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t160-raphael
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: So what are we so afraid of?  ♦ Czw Cze 28 2018, 21:14;

Pocałunek w dłoń ponownie nie wywołał zaskoczenia, naprawdę powoli przyzwyczajała się do tych gestów. Nie mogła się nie uśmiechnąć. I w jednej chwili… No, nie w takiej jednej, bo przecież już wcześniej na myśl o Bradfordzie robiło jej się ciepło nie tylko w podbrzuszu, ale i na sercu. Teraz jednak jeszcze bardziej uświadomiła sobie, że nawet, gdy się kłócą, nawet teraz, gdy jej nie zaspokoił, była w stanie podarować mu czułość, zamiast wyrzucić za drzwi. Po prostu przestawało chodzić tylko o seks. Może już dawno przestało. Gdziekolwiek nie rozmyłaby się granica, dzisiaj Ethel czerpała większą przyjemność z bliskości Raphaela tutaj, na kanapie, a nie tam, na blacie kuchennym.
- Raphael, ja… - wyrwało jej się z ust i wzrok miała nagle bardzo przerażony. Ugryzła się w język niemal boleśnie. I zaraz próbowała to ukryć pod śmiechem. - “Wszystko będzie dobrze”? Nie stać cię na lepszą mantrę?
Chciała na chwilę uciec przed ramionami Bradforda i to ułatwiło jej wyślizgnięcie.
A gdy już oboje leżeli na kanapie pod kołdrą, sama miała ochotę użyć pistoletu elektrycznego. Mogłaby sobie wyłączyć w mózgu wytwarzanie adrenaliny, bo serce zaczęło jej bić nagle bardzo szybko. Bardzo nie chciała, by kochanek to wyczuł. Dlatego po jego ostatniej kwestii, odepchnęła go od siebie bez zastanowienia, wiedząc, że zaraz będzie mogła obrócić to w żart. Policjant gruchnął o podłogę między kanapą a stolikiem kawowym. Kot miauknął i zdążył czmychnąć.
- Och, przepraszam! - udała skruchę, lecz tak naprawdę nie mogła powstrzymać się od śmiechu. - Na kanapie nie ma aż tyle miejsca, by pomieścić ciebie i twoje ego.
Przyłożyła dłoń do ust, tłumiąc śmiech. Lecz w końcu wyciągnęła dłoń w stronę mężczyzny.
- Chodźmy spać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 38
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: So what are we so afraid of?  ♦ Pią Cze 29 2018, 16:44;

Raphael leżał sobie spokojnie zupełnie nieświadom rozmyślań Ethel i jej odczuć. Najpewniej w trzy sekundy by się spakował i wyniósł, gdzie pieprz rośnie, gdyby doszedł do wniosku, że kobiecie zaczyna chodzić o coś więcej niż seks. No dobrze, może nie zrobiłby tego od razu, bo wygodnie mu na tej kanapie było, ale jutro zapewne przeprowadziłby z Ethel rozmowę pt: " To tylko sex i nic więcej a tobie się coś przewidziało, bo masz zbyt dużo stresu", może nawet by jej zaproponował by użyła magicznego pistoleciku sama na sobie.
Uniósł jedną powiekę w górę i spojrzał na Hollingsworth.
- Kochanie, dzisiaj nie. Obiecuję, że jutro wymyślę jakąś nową, jakim to jestem dzielnym policjantem i jak się o ciebie troszczę.- zamknął oko ale jak widać Ethel było mało i miała swój własny plan.
Z hukiem wylądował na podłodze. W pierwszej chwili nie wiedział co się stało, nim się zorientował, że ta mała wiedźma zrzuciła go z kanapy. Spoglądała na niego z góry i naśmiewała się. Bradfordowi drgnął kącik ust. Przez chwilę rozważał symulację, że coś sobie zrobił., zamiast tego ujął wyciągniętą dłoń i pociągnął mocno, ściągając ją na siebie a potem zaczął ją bezlitośnie łaskotać po żebrach, gdyby się zastanowił to nigdy się tak nie zachowywał w stosunku do swoich kochanek, ale też i żadną nigdy nie mieszkał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t160-raphael
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: So what are we so afraid of?  ♦ Sro Lip 04 2018, 21:27;

Nawet jeśli Bradford rzeczywiście wziąłby nogi za pas, to pewnie wróciłby równie szybko. Sam nie umiał sobie jeszcze uświadomić, że jednak Ethelyn znaczy dla niego więcej niż by chciał. Zaś Hollingsworth czuła w kościach co się dzieje. I również jej się to nie podobało, do tego stopnia, że sama zastanawiała się nad poważną rozmową. Jednak z jej strony to byłaby tania dramaturgia pod tytułem “Nie chcę, żebyś mnie skrzywdził”. Czy można byłoby mieć jej to za złe? W końcu kto chce być krzywdzony emocjonalnie z własnej nieprzymuszonej woli?
- W takim razie zobaczymy ile znaczy dla ciebie obietnica. - parsknęła śmiechem. Może trochę nienaturalnie, ale czy Bradford umiałby to już odpowiednio odczytać? Z jednej strony był policjantem, z drugiej jednak kobiety go nie interesowały. Prawda?
Oczywiście, że mogła się spodziewać pociągnięcia. Może nawet na to liczyła? Wszak bliskość Raphaela była miła w różnych konfiguracjach. Ale łaskotki to już było za dużo. Zaczęła się śmiać perliście i próbowała wywinąć z ramion Bradforda. Aż z tego wszystkiego przesunęli stolik kawowy, dobrze, że nic na nim nie stało, bo mieliby mokrą niespodziankę. Bezskutecznie chciała zatrzymać dłonie mężczyzny, był jednak od niej silniejszy. Więc gdy jej własna siła nie dawała rezultatów, zaczęła tracić cierpliwość.
- Czy mógłbyś w końcu… - warknęła i wpiła się w usta Bradforda racząc go kilkoma mocnymi pocałunkami. Oderwała się w końcu od jego ust, lecz nadal się nie podnosiła… - przestać?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 38
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: So what are we so afraid of?  ♦ Sro Lip 04 2018, 22:24;

Najprawdopodobniej tak właśnie by zrobił, ale póki co sam do siebie nie dopuszczał myśli, że istniała taka ewentualność, to nie miał się czym martwić. Życie Bradforda było bardzo proste i nie zamierzał go sobie komplikować, choć zasadniczo już się pokomplikowało, tyle że on uważał to za stan przejściowy. Ciekawe co będzie miał do powiedzenia za kilka miesięcy jak nadal będzie tkwił w tym mieszkaniu i praktycznie żył z Ethel jak mąż z żoną. w chwili obecnej by się roześmiał i stwierdził, że nic takiego nie będzie miało miejsca a jego najdalej za dwa tygodnie tu nie będzie.
Uniósł lekko brew w górę słysząc ten jej śmiech. Nie zauważył, że jest nieco sztuczny może dlatego, ze był skupiony na Ethelyn i jej ciele. Od pierwszego spotkania potrafiła go nim skutecznie rozpraszać. Uczciwie przyznawał sam przed sobą, że niewiele kobiet tak na niego działało.
Kot uciekł, obrzucając ich zdegustowanym spojrzeniem, kiedy ci tarzali się po podłodze. Bawiły go usiłowania Ethel by się wyswobodzić, chociaż faktem było, że trochę wysiłku go to kosztowało. Kochanka wiła się jak piskorz usiłując uniknąć jego placów, które wyszukiwały wrażliwe miejsca i bezlitośnie ją łaskotały.
- Muszę się zastanowić.- posłał jej szelmowski uśmiech i tylko lekko przesunął palcami po jej żebrach, ale raczej prowokacyjnie, niż naprawdę ją łaskocząc. Uświadomił sobie, że przy tej kobiecie uśmiecha się o wiele więcej niż w ciągu ostatnich kilku lat.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t160-raphael
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: So what are we so afraid of?  ♦ Nie Lip 29 2018, 15:41;

Wyswobodzona z karuzeli śmiechu i łaskotek, mogła w końcu swobodnie odetchnąć, nabrać powietrza. Oparła się na wyprostowanych rękach, kładąc dłonie po bokach głowy Raphaela, pozwalając tym samym, by przesunął dłońmi po żebrach. Czuła przez cienki materiał każdy ruch palców. Może nie dostała dzisiaj tego, czego chciała, ale za to dostała coś zupełnie innego. Teraz ani ona, ani Bradford tego nie zauważali. Jednak być może w przyszłości zaczną to doceniać.
- Byle szybko. - odwzajemniła zaczepny uśmiech. Nie czekając na odpowiedź, podniosła się i na chwilę stanęła nad Bradfordem.
- Ponieważ jutro znowu jestem ptaszkiem w złotej klatce, będziesz musiał zrobić zakupy. - wzruszyła ramionami, jakby stawiając do pionu ich relacje. Bo przecież Raphael nie był tu z sympatii, lecz z obowiązku. Czyż nie?
Nie czekając na reakcję, skierowała się w stronę sypialni. Łóżko jest przecież zdecydowanie wygodniejsze.
- Nie będę czekać w nieskończoność. -rzuciła za siebie, a gdy Raphael przyszedł do łóżka, przytuliła się do niego i zasnęła spokojnym snem bez snów.


2xzt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
Sponsored content
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: So what are we so afraid of?  ♦ ;

Powrót do góry Go down

So what are we so afraid of?

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Możesz odpowiadać w tematach
Witaj w Rode! :: POCZĄTEK :: Strefa Gracza :: Retrospekcje-
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu