Share|

If you want to go and get away from it all

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
AutorWiadomość
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27 lat
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny: telefon, portfel, klucze

Pisanie If you want to go and get away from it all  ♦ Pon Sty 15 2018, 14:51;

KTO: Fiona, Theo
KIEDY: wrzesień 2224
GDZIE: Honolulu, Hawaje
__________

Loty długodystansowe łączyły się z tym, że nie było go w domu przez kilka dni. Dotarcie na miejsce, późniejsza przerwa i lot powrotny, a to niejednokrotnie z kilkoma przystankami po drodze - to wszystko trwało. Obecna technologia z pewnością pozwalała na to, by nawet długość tych nieco dalszych lotów ograniczyć, nikt jednak nie opatentował jeszcze teleportacji, więc procedury obowiązywały pilotów czy im się to podobało, czy nie.
Przy takich przystankach nie było czasu na zwiedzanie, nie ma się co czarować. Namiętnie zwiedzał za to hotele. Jeśli były położone równie malowniczo, co akurat ten konkretny, to pół biedy, zwykle jednak nawet nie miał okazji odczuć, że jest w miejscu różniącym się jakoś bardzo od domu. Poza tym jakby nie patrzeć... Hawaje nie były nawet za granicą.
Różniły się za to napewno klimatem. Było cholernie gorąco, co nie do końca mu odpowiadało. Transportem z lotniska dostał się w miarę szybko do hotelu, gdzie marzył już tylko o prysznicu i rzuceniu się do łóżka. Jak mu się poszczęści, to po przespaniu się zdąży jeszcze na jakiegoś drinka przed jutrzejszym odlotem.
Po otrzymaniu karty do pokoju, od razu tam się skierował, popijając sobie ze szklanki z parasolką powitalnego drinka. Nie miał zbyt wiele bagażu, ot jedna torba. Dostał się pod wskazany numer i niewiele myśląc, wtargnął do środka, nie musząc posiłkować się kartą, bo drzwi powinny by otwarte, skoro pokój był jeszcze do niedawna wolny. Torbę rzucił na łóżko i otwarł drzwi balkonowe, wychodząc na niewielki taras. Trafił mu się całkiem ładny widok.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t243-theo-chambers#3142
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 28
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: If you want to go and get away from it all  ♦ Pon Sty 15 2018, 16:07;

Każdy lot dystansowy przypominał Fionie jak dobrze być bogatym. Spędzenie tylu godzin w ciasnym siedzeniu klasy ekonomicznej było nie tylko niewygodne, ale i nużące. Zwłaszcza jeśli trafiło się na nieciekawych sąsiadów. Znalazłszy się u celu podróży człowiek miał ochotę zafundować sobie kulkę w głowę. Biznes klasa zapewniała za to wygodę i wypoczynek, więc kiedy w końcu postawiła stopę na ziemi czuła się gotowa do przygody! Wysiadając z samolotu uśmiechnęła się zalotnie do seksownego kapitana, życząc też całej ekipie "wzajemnie" miłego dnia. Zapakowana w jedną wielką torbę podróżną i mniejszą torbę podręczną dotarła do hotelu wynajętym za wczasu samochodem. Na lotnisku podpisała tylko papiery i odebrała kluczyki.
Podobnie jak reszta gości otrzymała w recepcji powitalnego drinka, a potem udała się do swojego apartamentu. Cu-do-wnie. Tak jak chciała z widokiem na morze. Uśmiechnęła się do siebie i opadła na łóżko, gdzie zapadła się w objęciach miękkiej, puchowej pościeli. Wakacje! Wreszcie! Zmotywowana tą myślą szybko znów zerwała się na nogi. Gdyby nie klimatyzacja umierałaby tu w tych długich spodniach z gorąca. Szybko więc przebrała się w coś wygodniejszego - długą, zwiewną niebieską sukienkę, wziąwszy wcześniej szybki prysznic. Zbliżała się już pora kolacji, której Fiona nie zamierzała opuścić. Tym bardziej, że hotel oferował taras, na którym kolację można było zjeść z widokiem na zachód słońca. Nakładając na talerz rybę zawiniętą w jakieś wodorosty zauważyła znajomą twarz. Och, więc kapitan samolotu znalazł się w tym samym hotelu? Nie przywiązała do tego większej wagi. Był sam, ale pewnie dołączy do niego zaraz reszta załogi. Odeszła więc od bufetu zamierzając usiąść sama przy wolnym stole.

Ale... ślepy los mógł mieć inne zamiary. K6 rzuca Theo:
1,2 - Jakiś dzieciak przy stole obok uznaje za zabawne podstawić Fionie nogę, co dla dziewczyny kończy się spektakularnym upadkiem, podczas gdy zawartość jej jedzenia szybuje by wylądować ci na bucie, Theo.
5 - absolutnie nic się nie dziej, Fiona siada przy stole i zaczyna wciągać jedzenie.
3,4,6 - dramat dopiero się zaczyna! Pulchna kobieta w podeszłym wieku zrywa się z krzesła wskazując na Theo palcem.
- Ty! Ty uwiodłeś wczoraj moją córkę! - furia rozbrzmiewa w jej głosie. - Jak śmiałeś zabrać jej dziewictwo! Ona ma dopiero 14 lat!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t173-fiona-o-dwyer
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27 lat
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny: telefon, portfel, klucze

Pisanie Re: If you want to go and get away from it all  ♦ Pon Sty 15 2018, 17:20;

Theo się odświeżył, przebrał w nieco wygodniejsze, choć też ciemne spodnie i białą koszulę, której rękawy podwinął. Po zwiedzeniu zakamarków swojego pokoju, łącznie z przyjrzeniem się zawartości barku, postanowił zejść na kolację. Koniec końców przegapił posiłek z resztą załogi, która nie mogąc wytrzymać, od posiłku zaczęła. Chambers i tak miał ich dosyć podczas kilkugodzinnego lotu, więc nie był specjalnie rozczarowany perspektywą samotności.
Nałożył sobie to, co wyglądało względnie obiecująco i nie nosiło ze sobą ryzyka jakiegoś późniejszego zatrucia pokarmowego, bo z tym różnie bywało, nawet w najlepszych hotelach. Usadowił się na tarasie nieopodal barierki, rozkoszując świętym spokojem. No, wyjąwszy wrzeszczące dzieci. To zawsze był spory problem, niezależnie od długości i szerkości geograficznej. Nawet zawiesił na dłużej oko na Fionie, mając wrażenie, że gdzieś już ją widział. Po chwili uświadomił sobie, że chyba ze statku, ale ręki nie dałby sobie uciąć.
Raczył się właśnie kawałkiem szaszłyka, kiedy w związku z parszywie rzuconym oskarżeniem, prawie utknął mu w gardle. Odruchowo odwrócił się za siebie, szukając sprawcy tego karygodnego czynu, jakim było rozdziewiczenie nieletniej, ale nie widząc nikogo innego, przełknął kawałek mięsa. Rzucił okiem to na kobietę, to na jej równie pulchną córkę. Biorąc zaistniałą sytuację za żart, a sumienie mając przecież krystalicznie czyste, uśmiechnął się szelmowsko.
- A mówiła, że ma osiemnaście - odparł niewinnie, splatając ręce na blacie stołu. Od morza przywiało przyjemną bryzę, a jakaś baba będzie mu nad uchem wrzeszczeć po kilku godzinach lotu. Nie ma mowy. Kobieta jednak poczerwieniała jeszcze bardziej, o ile w tym upalnym klimacie to możliwe.
- Nie mam pojęcia, o czym pani mówi. Przyleciałem przed godziną - odparł rzeczowo i spokojnie, kończąc już tę bezsensowną jego zdaniem dyskusję, po czym wrócił do swojego szaszłyka. Nieznajoma najwyraźniej miała jednak odmienne zdanie na temat tego, czy dyskusja jest bezcelowa, bo dalej próbowała zamanifestować swoje oburzenie. Znudzony ględzeniem wzniósł oczy ku niebu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t243-theo-chambers#3142
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 28
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: If you want to go and get away from it all  ♦ Pon Sty 15 2018, 19:30;

Co za dramat! A właściwie komedia! Bo dramaturgii kto chciał mógł się doszukiwać, ale Fiona raczej parsknęłaby śmiechem, niż wstrzymałaby oddech z wrażenia. Zdecydowanie scena wyglądała jak z komedii taniej produkcji. Niestety Fionie brakowało nie tylko chęci, ale i podstaw, by sądzić, że ten przystojny kapitan zechciałby dobrać się do tak brzydkiego pączka. Zmierzyła wzrokiem dziewczynkę, która wydawała się równie poruszona reakcją matki, co reszta zebranych. Współczuła jej. Nie tylko rodzicielki, ale i wielkiego pryszcza na nosie.
Większość rozmów ucichła, wszyscy wyczekiwali co stanie się, co będzie dalej? Podobnie jak Fiona, którą ten wybuch zatrzymał w połowie drogi do stolika. Gdy Theo odpowiedział na zarzuty wszystkie oczy zwróciły się w jego stronę. Ile z tych ludzi wzięło go na poważnie? Trudno powiedzieć. Fiona natomiast omal nie zachichotała pod nosem. Być może jako jedyna miała stuprocentową pewność, że mówił prawdę. No właśnie, to chyba dawało jej prawo interweniować?
- Przepraszam, że się wtrącam - przerwała kobiecie, kiedy zaczęła wyzywać Chambersa od takich czy niejakich. - Ale mogę potwierdzić, że ten mężczyzna mówi prawdę. Przyleciałam dziś z nim na statku.
Jej teorię mogła potwierdzić niemal nieskazitelna biel jej skóry, która po choćby krótkim pobycie na Hawajach nabrałaby złotawego tonu. O ile ktoś w ogóle zwracał uwagę na takie szczegóły.
- Musiała się pani pomylić - dodała spokojnie, czując, że tym razem to ją oblepiają spojrzenia gapiów.

Kostki na ślepy los:
Parzyste - kobieta czerwieni się i mruczy coś pod nosem, ale koniec końców daje za wygraną. Ciągnie córkę za nadgarstek i szybkim tempem znika w budynku recepcji.
Nieparzyste - niestety trafiła się twarda sztuka.
- A pani to co niby, jego adwokat?! Przecież się przyznał! Moja biedna, śliczna córka! Ja to zgłoszę! Zaraz menadżerowi hotelu zgłoszę! - ręce jej się trzęsły, głos stawał się coraz bardziej piskliwy. Wyraźnie się nakręcała.
Może bezpieczniej będzie opuścić taras zanim dojdzie do eskalacji? Decyzja co robić należy do Theo. Fiona Waleczna będzie brnąć w awanturę jeśli zajdzie taka potrzeba.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t173-fiona-o-dwyer
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27 lat
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny: telefon, portfel, klucze

Pisanie Re: If you want to go and get away from it all  ♦ Sro Sty 17 2018, 18:05;

Wbrew pozorom Theo bardziej to bawiło, niż drażniło, choć z minuty na minutę paplanina nieznajomej robiła się zwyczajnie upierdliwa. A on był zmęczony. Sam też był raczej bliższy współczuciu pulchnej młodce, jeśli faktycznie to jej matka uparła się, żeby narobić jej przy wszystkich wstydu. Gorzej, jeśli nastolatka sama wskazała go jako winowajcę i okrutnego złodzieja dziewiczych kwiatków.
Tak czy inaczej już miał coś jeszcze dodać, kiedy wtrąciła się blondynka, której obecność wcześniej zarejestrował. Mimowolnie przybił sobie mentalnie piątkę za to, że faktycznie dobrze ją skojarzył, ze statku.
- O, widzi pani? - Poparł Fionę, po czym znowu sięgnął po kęs szaszłyka, w ogóle nie przejmując się tym, że nagle stali się chyba aktorami na planie sitcomu kręconego z publicznością w tle.
Kobieta dalej nie odpuszczała, a Chambers zrobił się po prostu poirytowany.
- Proszę bardzo. Od razu uprzedzam, że niczego ponadto, co już powiedzieliśmy się pani nie dowie - westchnął, ale bynajmniej nie zamierzając się nigdzie ruszać, teraz już z czystej złośliwości i ciekawości, jak daleko posunie się krnąbrna baba. Miał po swojej stronie prawdę, zapewne stąd takie zakusy na robienie jej pod górkę.
- Proszę usiąść - zwrócił się do Fiony, której interwencja przerwała raczenie się jedzeniem. Gestem wskazał miejsce naprzeciwko siebie, bo zauważył, że narobili wokół siebie strasznie dużo szumu.
Jeszcze nie wyczuwał, że kobieta może podjąć awanturę dalej, po prostu czekał, czy rzeczywiście odważy się wezwać kogoś z personelu. Nie zamierzał ustępować w żadnym razie. Nie wydawał się też specjalnie przejęty, jakby miał już do czynienia z wrzeszczącymi na niego w napadzie furii babami. Uśmiechnął się za to szelmowsko do Fiony.
- Mam nadzieję, że pani jest chociaż pełnoletnia - rzucił żartobliwie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t243-theo-chambers#3142
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 28
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: If you want to go and get away from it all  ♦ Czw Sty 18 2018, 22:14;

No cóż nawet jeśli dziewczyna nie wskazała Theo palcem musiała dać swojej neurotycznej matce jakieś powody, by podejrzewać go o kradzież dziewictwa. Fiona z chęcią dowiedziałaby się co zaszło i jak to odkręcić. A nawet jeśli nie dałoby się historii już "odkręcić" to chęć wściubiania nosa we wszystko tak, czy siak leżała w jej ciekawskiej naturze.
Trzeba też przyznać, że zachowanie kapitana trochę jej imponowało. Wydawał się zupełnie nie przejmować sceną, którą odstawiała tu właśnie nieznajoma. Przeciwnie! Zdawał się niemal z nią współgrać.
- A nie woli pan małoletnich? - odparła z równie wyczuwalną nutą żartu. Skoro on wydawał się nie przejmować konsekwencjami swoich słów ona też nie zamierzała. Hej, była tu na wakacjach! A pyskówka zawsze dobrze robiła urlopom! W każdym razie z chęcią przyjęła zaproszenie do stołu i usiadła naprzeciw mężczyzny.

Podczas gdy Fiona zachwycała się naturą kapitana Chambersa awanturnicza matka najwyraźniej nie przyjęła za dobrze jego żartów.

1,2 - Naprawdę poważnie się rozzłościła. Nim ktokolwiek orientuje się co się dzieje kobieta rzuca się jak burza ku Theo (co przy jej wadze jest nie lada imponujące) i zasadza mu głośnego plaskacza.
3 - "Mamo" - odzywa się nagle córka piskliwym głosikiem. - "To nie on!". Jak się okazuje córka sprzedała dziewictwo na internecie za niecałe 90 kredytów, bo tyle potrzebowała na koncert "Bustina Jibera". No, ale to już całkiem inna historia...
4 - "Jak śmiesz tak się do mnie odzywać?!" - głos kobiety wrzaskiem niesie się po tarasie. Po chwili przerwy następuje kilka mocnych przekleństw, a potem nagle... cisza. Awanturniczka nagle robi się jeszcze bardziej czerwona na twarzy, głos grzęźnie jej w gardle, a ona chwyta się dłonią za klatkę piersiową i osuwa na krzesło, z którego zaraz stacza się z hukiem. Macie pecha. Musicie ją ratować, bo będzie na was. A bez lekarza chyba się nie obejdzie.
5,6 - "Już ja Ci dam, chuju ty niemyty!" - krzyczy kobieta po czym falując wszystkimi fałdami swojego stukilogramowego ciała maszeruje do recepcji, by kilka minut później wrócić do stołu tylko po to, by niemalże brutalnie odciągnąć od niego córkę. Menadżer chyba nie był skłonny jej pomóc.
"Ja ci jeszcze pokażę!" - pięścią grozi Theo, ale opuszcza z córką taras i na tym się kończy. Na razie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t173-fiona-o-dwyer
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27 lat
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny: telefon, portfel, klucze

Pisanie Re: If you want to go and get away from it all  ♦ Pią Sty 19 2018, 15:58;

1!
Bo Theo się nie przejmował. Stres w sytuacjach alarmowych nie był czymś, co go dotyczyło w jakimkolwiek stopniu, a choć zdarzało się, że puszczały mu nerwy, to dotyczyło to raczej jakichś barowych bójek, a na pewno nie rzucanych na ślepo oskarżeń, tysiące kilometrów od domu.
- No właśnie wyciągnąłem cenną lekcję, że małoletnie oznaczają kłopoty - odparł z pozorną powagą, choć Fiona nie musiała bardzo się wysilać żeby zrozumieć, że to żart.
I pewnie byłoby naprawdę miło, porozmawialiby sobie do przysłowiowego kotleta, ale nie. Coś zawsze musi nie pójść zgodnie z planem, nawet jeżeli ten przyszedł mu do głowy akurat przed sekundą. Nic nie zwiastowało katastrofy, może poza dziwnymi wstrząsami podłoża, kiedy spory ciężar przetoczył się przez taras z ekspresową prędkością. Nie słysząc alarmu informującego o nadchodzącym tsunami, Theo nie wyczuł zagrożenia.
Nawet nie poczuł tego uderzenia w pierwszej chwili, usłyszał natomiast głośne plaśnięcie. Dopiero po chwili dotarło do niego, co się stało.
Mimo to z zadziwiającym spokojem wstał i stanął naprzeciw kobiety, mierząc ją wzrokiem.
- Pani też coś obiecałem, że się tak pani egzaltuje? - Zapytał jedynie.
- Proszę nam zrobić tę przyjemność i stąd odejść, bo nam pani słońce zasłania - westchnął w końcu, siadając z powrotem. Na wypadek gdyby postanowiła nadal wymachiwać rękami, odsunął się trochę spoza zasięgu jej opasłego brzucha, który niczym autonomiczna planeta, powodował zaćmienie słońca o jakieś sto lat przed czasem.
- Chce pani dostać pozew o naruszenie nietykalności cielesnej pracownika państwowego na służbie? Może to Hawaje, ale wciąż Ameryka - uśmiechnął się niczym anioł, po czym jak gdyby nigdy nic, wrócił do tego cholernego szaszłyka, na którego dalej miał ochotę, mimo że właśnie stali się częścią przedstawienia dla wszystkich zebranych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t243-theo-chambers#3142
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 28
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: If you want to go and get away from it all  ♦ Sob Sty 20 2018, 15:14;

Na jego słowa Fiona zachichotała pod nosem. Może to dziwne, ale ta sytuacja fundowała jej właśnie idealny początek urlopu. Ostatnimi czasy była tak przepracowana, że spokojnie mogła uznawać się za pracoholika. Choć nie do końca z własnego wyboru. W ciągu ostatnich dwóch miesięcy udało jej się pozyskać sporo nowych klientów, a właściwie przejąć ich po upadku innej firmy. Ale właśnie - wymagało to sporo czasu i pracy. Właściwie od tamtego czasu nie było dnia, którego przynajmniej w jakimś stopniu by nie przepracowała, ani tym bardziej chwili, kiedy nie myślałaby o pracy.
A teraz? Teraz ani przez myśl by jej nie przeszło, by zająć się pracą! Czuła się jak w teatrze, z tym że sama była jego częścią. W istocie to wszystko wydawało się tak oderwane od rzeczywistości, że przez krótką chwilę zaczęła się nawet zastanawiać, czy ktoś tej sceny nie zaaranżował. Nie była jednak zwolennikiem żadnych teorii spiskowych, więc szybko ów myśl porzuciła, by znów powrócić do roli, którą grała u boku tego interesującego mężczyzny. Kątem oka dostrzegła zbliżającą się do nich rozwścieczoną kobietę. Nie spodziewała się jednak tego, co miało się wydarzyć za chwilę. Eskalacja stała u progu i choć sytuacja bawiła ją niezmiernie wiedziała, że nie mogą ciągnąć tego w nieskończoność. Aż sama podniosła się gwałtownie z krzesła. To, że teatr dobiegał (miejmy nadzieję) końca nie znaczyło, ze nie miało się to stać w sposób równie dramatyczny co reszta przedstawienia.
- Dick, wystarczy - zwróciła się do kapitania pierwszym imieniem, które przyszło jej do głowy. Nie miała pojęcia jak się nazywał. Gdyby skupiła się na początku lotu może skojarzyłaby nazwisko. Kapitanowie mieli przecież w zwyczaju przedstawiać się przez głośniki. Co w tym wypadku i tak niewiele jej dawało, bo potrzebowała imienia, żeby uczynić swoją historię wiarygodną.
- A pani niech się uspokoi. To już nie jest zabawne. Zapewniam panią, że ten mężczyzna spędził ostatnią noc ze mną, więc nie mógł rozdziewiczyć pani pięknej córki.
Założyła ręce na piersi, wyprostowała plecy i uniosła podbródek. Dopiero teraz zorientowała się, że kobieta-pączek wydawała się niższa przez swoją tuszę, a w rzeczywistości była pewnie nawet z dwa centymetry większa niż Fiona, która przecież też nie była taka malutka.
- Więc jeszcze chwila i faktycznie dorobi się pani wezwania do sądu.

I znowu znajome kostki dla Theo:
1,2,3 - Pulchna kobieta dyszy ze złości, łypiąc na Theo, ale jego groźba podparta jeszcze słowami Fiony chyba do niej przemawiają.
- Jeszcze zobaczymy! - mówi to chyba tylko, by nie wyjść przed ludźmi na całkiem przegraną, niemniej odwraca się zadziwiająco zgrabnie na pięcie i znika w budynku recepcji. Jej nastoletnia córka wygląda jakby chciała zapaść się pod ziemię, jednak koniec końców truchta za matką niczym kulka na pulchnych nóżkach.

4,5- Myślicie, że ja jestem głupia?! - odzywa się, a właściwie wydziera na nich kobieta. - Że niby jakim pan jest pracownikiem na służbie co?! Może policjantem co sobie lubi władzy nadużywać ludzi uciskać i młode dziewczynki gwałcić?! To nawet lepiej, bo wreszcie ktoś takim jak ty pokaże!
Wszystko to niesie się głosem po hotelowym tarasie. Theo i Fiona mogą być pewni, że staną się obiektem plotek.
- A panią to co może przekupił? Żeby za pieniądze takiego łotra bronić?! Wstydu pani nie ma!
Może warto byłoby, by Theo się przed nią wylegitymował? Choć kobieta tak się w awanturę wkręciła, że nie wiadomo czy "bycie prawdziwym kapitanem" coś da.

6 - Córka widząc, że to chyba ostatni dzwonek, by przyznać się przed matką w końcu zabiera głos. Głownie dlatego, że autorce już poprzednim razem spodobała się ta możliwość:
- Mamo, to nie on!
Jak się okazuje córka sprzedała dziewictwo na internecie za niecałe 90 kredytów, bo tyle potrzebowała na koncert "Bustina Jibera". No, ale to już całkiem inna historia...[/b]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t173-fiona-o-dwyer
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27 lat
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny: telefon, portfel, klucze

Pisanie Re: If you want to go and get away from it all  ♦ Pon Sty 22 2018, 14:56;

Parsknął stłumionym śmiechem, omal się nie dławiąc, kiedy nieznajoma nazwała go Dickiem, ale wprawnie ukrył to za serwetką, którą akurat postanowił otrzeć skrupulatnie usta. Sam już się nie odzywał, patrząc jedynie na sporych rozmiarów kobietę i starając się zachować względną powagę, mimo cisnącego się na usta uśmiechu od ucha do ucha. Sytuacja nieodmiennie go śmieszyła, bez względu na wagę rzucanych oskarżeń. Nie odzywał się już, nie chcąc wtrącać w wyjaśnienia blondynki, tym bardziej, że napastniczka postanowiła chyba się wycofać, na odchodne rzucając jeszcze jedną groźbą. Theo jedynie jej leniwie pomachał, odprowadzając wzrokiem. Kiedy zniknęła im z oczu, w końcu pozwolił sobie na szelmowski uśmieszek.
- Ze wszystkich możliwych imion musiałaś zdecydować się akurat na Dicka? - Zapytał, po czym wyciągnął w jej stronę rękę.
- Theo. Dzięki za ratunek. Oczami wyobraźni już widziałem się w więzieniu - stwierdził lekkim tonem.
- Dobrze, że nie była zbyt dociekliwa, bo najpierw mówiłaś, że kilka godzin temu pilotowałem twój samolot, a potem, że ostatnią noc spędziłem z tobą. Dwie różne wersje wydarzeń, to podejrzane - roześmiał się, odsuwając od siebie talerz.
- Mam nadzieję, że nie popsuło ci to za bardzo perspektywy urlopu - dodał jeszcze, wciąż z półuśmiechem, odchylając się swobodnie na oparcie krzesła, uważnie obserwując blondynkę. Bez wątpienia atrakcyjna, nawet bez muśnięcia hawajskim słońcem, które w końcu ponownie uraczyło ich swoją obecnością, już po tym, jak zasłaniająca je autonomiczna planeta postanowiła opuścić ich zacne towarzystwo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t243-theo-chambers#3142
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 28
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: If you want to go and get away from it all  ♦ Pią Sty 26 2018, 16:04;

Fiona sprawiała wrażenie rozbawionej, a jeśli dokładnie się przyjrzeć nawet na dumną. Tak, to zdecydowanie była satysfakcja. Przegoniła tą okropną babę. Wygrała. Choć była to tylko błahostka, Fiona triumfowała w duchu, starając się jednak tego nie pokazywać. Koniec końców to naprawdę była tylko mała potyczka słowna.
Odprowadziła wzrokiem agresywną nieznajomą i dopiero gdy tamta zniknęła w hotelowym budynku, opadła z powrotem na krzesło z głośnym westchnięciem. Uśmiechnęła się, kręcąc głową jakby z niedowierzaniem. To co tu właśnie odstawili to nawet nie było przedstawienie, to był cyrk!
- Masz coś do Dicka? - odpowiedziała pytaniem, uśmiechając się przy tym niewinnie, jakby wcale, ale to wcale, nie miała pojęcia do czego ten przystojny kapitan pije. Hehe.
- Fiona - uścisnęła jego dłoń. - Adwokat w sprawach roszczeń do cudzego dziewictwa i zaćmień słońca - przedstawiła się płynnie i nawet zerknęła w stronę horyzontu, za którym z tego wszystkiego zdążyło już niemal zniknąć słońce. Theo jako kapitan pewnie widywał niesamowite wschody słońca z powietrza. Albo gonił jego zachody, dopóki słońce nie okazało się niezwyciężonym przeciwnikiem. Aż przez krótką chwilę pożałowała, że jej praca nie wiąże się z żadnymi ładnymi widokami. No, chyba że jakiś klient wymyśli sobie spotkanie w restauracji na dachu wieżowca. Niestety zdarzało się to raczej rzadziej, niż częściej.
- Choć muszę przyznać, dziwi mnie, że nie pojawił się nikt z załogi, by cię ratować.
Bo rzeczywiście wydawało jej się podejrzane, że najwidoczniej przyszedł na kolację sam. Zwłaszcza, że gdyby ona należała do ekipy, ot dajmy na to taką stewardessą, bez wątpienia już zabiegałaby o uwagę seksownego kapitana. Sama nie wiedziała, dlaczego tak kręciło ją, że potrafił pilotować statek powietrzny. Może to przez jej wyobrażenie skomplikowanej aparatury z mnóstwem przycisków i mrugających lampek tak na nią wpływało? No bo jeśli ktoś potrafił ogarnąć taką maszynę to analogicznie pewnie potrafił ogarnąć też inne lotne rzeczy...
- A czy jedna wyklucza drugą? Wylecieliśmy przed południem, więc całą poprzednią noc mogłeś jeszcze spędzić ze mną...
Fiona umiała całkiem nieźle improwizować i wymyślać złożone kłamstewka na poczekaniu. Może przychodziło jej to tak łatwo, bo szybko rozpoczęła swój trening? Jako nastolatka musiała się przed dociekliwymi rodzicami nieźle nagimnastykować, by uniknąć kary, po tym jak ten czy inny raz przyłapali ją na wagarowaniu. Od dziecka zresztą miała gadane, ale nie o to się sprawa toczy.
- Skąd! To idealny początek urlopu! - odparła entuzjastycznie i choć mówiła prawdę Theo zapewne nie mógł mieć pewności, czy nie była to mocno przesadzona ironia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t173-fiona-o-dwyer
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27 lat
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny: telefon, portfel, klucze

Pisanie Re: If you want to go and get away from it all  ♦ Wto Sty 30 2018, 10:47;

Potyczka słowna może i mała, ale za to wielka duchem Fiona brawurowo wsparła Theo w boju z dwa razy większym i dwa razy bardziej pyskatym przeciwnikiem. To nieczęsto się spotyka, jakby nie było.
Pokręcił lekko głową z rozbawieniem, po czym nachylił się ku Fionie nieznacznie, jakby chciał jej zdradzić jakiś sekret. Spoważniał.
- Znałem jednego Dicka. I był z niego kawał chuja - choć ton wskazywał na to, że nie żartuje, kontekst i głupia gra słowna raczej dość jednoznacznie wskazywały, że jest dokładnie odwrotnie. Na uśmiech odpowiedział dopiero po chwili.
- W takim razie będę musiał cię prosić o zostawienie na siebie jakiegoś namiaru. Nigdy nie wiadomo, kiedy znowu ktoś mnie o coś posądzi. W dzisiejszych czasach ciężko o dobrego prawnika - rzucił z rozbawieniem, a gdy Fiona zerknęła na horyzont, zupełnie jakby to było ujęcie z jakiegoś filmu z lat osiemdziesiątych XX wieku i w tle zabrakło tylko jakiegoś hitu Kenny'ego Logginsa, pozwolił sobie jej przyjrzeć nieco lepiej. Bo musiał przyznać, że stanowiła widok cokolwiek ciekawszy, niż zachodzące słońce, na które zdążył się już napatrzeć podczas niezliczonych lotów.
- Gdybyś musiała spędzać z nimi kilkanaście godzin dziennie, sama doszłabyś do wniosku, że chociaż zjeść wolisz osobno - przyznał w lekkim tonie. - Zrozummy się, lubię ich, ale dogadujemy się znacznie lepiej, jeśli kontakt dawkujemy sobie stopniowo - dodał, bębniąc lekko palcami w stół. Nie mógł oczywiście wiedzieć, wokół jakich rzeczy krążą jej myśli, ale na pewno wiedział, wokół czego krążą jego, kiedy blondynka dość zgrabnie wybrnęła z sytuacji, którą wytknął.
Uśmiechnął się szelmowsko.
- Słusznie, punkt dla ciebie - nawet nie zamierzał oponować! Sam Theo jeśli idzie o kłamanie, był raczej średni w te klocki. Zależało to w dużej mierze od wagi kłamstwa i okoliczności. Niestety w zatrważającej ilości przypadków główny problem polegał na tym, że ryj śmiał się mu nawet wtedy, kiedy mówił prawdę, skąd często zarzucano mu kłamstwo.
Faktycznie nie do końca był pewien, czy to ironia, więc przyjrzał jej się nieco uważniej, splatając palce przed sobą na stole.
- Sam widziałem, jak świetnie idzie ci improwizowane kłamstewko i nie jestem teraz pewny, czy to przypadkiem nie ironia... Ale niezależnie od tego, zapraszam na drinka w ramach rekompensaty. O ile nie masz oczywiście niczego ważniejszego do roboty. Jako adwokat musisz być przecież bardzo zapracowanym człowiekiem - przekrzywił lekko głowę, spoglądając na nią z rozbawieniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t243-theo-chambers#3142
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 28
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: If you want to go and get away from it all  ♦ Sob Lut 03 2018, 22:20;

Ciekawa co mężczyzna ma do powiedzenia także nachyliła się w jego stronę. Na jego słowa zaśmiała się cicho. Oczywiście nie był to żaden górnolotny żarcik. Ale sama pewnie powiedziałaby coś podobnego, gdyby nadarzyła się okazja.
- Myślisz, że ktoś znowu posądzi cię o kradzież dziewictwa? - zapytała, wracając wzrokiem do swojego towarzysza. - To już te czasy, że ludzie wyzywają się od rozpładniaczy zamiast skurwysynów? - pokręciła głową z wyraźnym ubolewaniem nad ludzką głupotą, sensem życia, kierunkiem, w którym zmierzał świat i brakiem zapiekanych w cieście kalmarów w menu bufetu. Tylu gwiazdkowy hotel, a nie mieli Fiony ulubionych kalmarów. Skandal!
- Zawsze myślałam, że piloci przez większość czasu są raczej odcięci od reszty załogi - przyznała szczerze. Przez myśl przeszło jej, że czytała kiedyś o luksusowych sypialniach dla kapitanów i stewardes na pokładzie statków lotniczych. Zawsze zastanawiała się jak często zdarzało się, że ktoś tam kogoś przeleciał. No, ale to chyba nie był jeszcze ten stopień znajomości, tudzież upojenia alkoholowego, by go o to wypytywać.
- Z chęcią przyjmę zaproszenie. Choć gwoli ścisłości przyznam się, że mówiłam szczerze. Ta dyskusja była tak oderwana od rzeczywistości, że aż odprężająca. Poza tym zawsze chętnie ratuję dżentelmenów z opresji.
Zwłaszcza takich przystojnych dżentelmenów, dodała w myślach. Ale oczywiście nie zamierzała się jeszcze outować jak bardzo kapitan przypadł jej do gustu. Choć oczywiście te wszystkie zalotne uśmiechy nie brały się znikąd. Theo musiałby być ślepy by ich nie dostrzec. Jasne, mogła być mężatką, która zwyczajnie lubiła flirtować. Ale fakt, że przyleciała tu sama, a na palcu nie błyszczała żadna obrączka wróżył raczej niskie prawdopodobieństwo takiego obrotu spraw.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t173-fiona-o-dwyer
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27 lat
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny: telefon, portfel, klucze

Pisanie Re: If you want to go and get away from it all  ♦ Wto Lut 06 2018, 10:42;

Spodobało mu się, jak naturalna i przyziemna wydawała się Fiona, zupełnie inna od tych wszystkich nadętych wczasowiczek, które wykazywały zainteresowanie tylko wtedy, kiedy okazywało się, czym się Theo zajmuje. Nie żeby mu to przeszkadzało, bo zdarzyło mu się to wykorzystać, niemniej miło było porozmawiać z kimś, kto nie zachowuje się w taki sposób. Bo przecież nie do końca zdawał sobie sprawę z jej myśli.
- Kto wie? Bywam tu i tam - odparł z pozorną powagą, zerkając w stronę zachodu słońca w obliczonym na efekt zamyśleniu, ale po chwili parsknął śmiechem.
- Najwyraźniej. Albo po prostu co kraj to obyczaj. Ja się tylko zastanawiam, skąd im się wzięło, że to byłem ja. Mam nadzieję, że nie spaceruje gdzieś tu sobie moja dokładna kopia, bo to by mogło być kłopotliwe - stwierdził w lekkim tonie, spoglądając na Fionę i jej dezaprobatę z rozbawieniem. Z tym złym kierunkiem niechybnie by się zgodził.
- Pewnie, kokpit jest zamykany. Ale w oczekiwaniu na lot, a zwykle także w przerwach czy poza pracą, jednak się widujemy. Czasem dobrze robi mi chwila spokoju - powiedział, o dziwo trochę poważniejąc. Zapewne rozbawiłoby go pytanie Fiony, gdyby oczywiście padło i mógłby popisać się kolejnym żarcikiem, ale pewnie nawet blondynka zdawała sobie sprawę, że tego typu zapytanie aż prosiłoby się o użycie jakiegoś wyjątkowo złego tekstu na podryw.
- Też mi się wydawało, że czuję się odprężony, a potem dostałem w twarz i okazało się, że jakby mniej - roześmiał się. - Rozumiem, że postanowiłaś odbiec od standardu damy w opresji i zamiast tego przejąć rolę rycerki na białym koniu? To się chwali - pokiwał głową z uznaniem, po czym uśmiechnął się szeroko.
- W recepcji mówili coś o jakimś barze na plaży - zagaił. - Zawsze istnieje prawdopodobieństwo, że tam nikt mnie nie rozpozna i nie napadnie - wyjaśnił, nieskrępowanie patrząc Fionie w oczy. Oczywiście, że widział ten dostrzegał ten flirt, odpowiadając na niego zresztą w typowy dla siebie, dość żartobliwy sposób. Cokolwiek beztroskie podejście do życia może sprawiało, że wyglądał na lekkomyślnego, ale raczej taki nie był.
- A czym zajmujesz się oprócz ratowania dżentelmenów i niekoniecznie dżentelmenów z opresji? - Zapytał, wstając od stołu, jeśli oczywiście Fiona się zgodziła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t243-theo-chambers#3142
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 28
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: If you want to go and get away from it all  ♦ Sro Lut 07 2018, 00:24;

Co jak co, ale był na tyle przystojny, że spodobałby jej się nawet nie będąc kapitanem. Choć nie dało się ukryć, że jeszcze bardziej ją to w nim pociągało. Zdawała sobie sprawę, że pewnie podobne podejście ma mnóstwo innych kobiet. Ale cóż, nie zawsze trzeba być inną niż wszystkie. Choć jeśli przyjrzeć się metodom wychowawczym jej rodziców przez część swojego życia wierzyła, że jest kimś wyjątkowym. Special little snowflake. Bolało, kiedy odkryła, że wcale taka nadzwyczajna nie jest. Miała na szczęście wystarczająco czasu, by życie z tą myślą nie sprawiało jej już problemów.
- Aha - mruknęła w odpowiedzi, przeciągając samogłoski. Podążyła wzrokiem, za jego spojrzeniem. Gdzieś tam za horyzontem mógł czekać na niego kolejny pozew o rozdziewiczenie. Słodko. Aż sama ledwie powstrzymała parsknięcie śmiechem. Choć niewykluczone, że gustował w nastolatkach. Takich wielkich i tłuściutkich jak córka tej ogromnej kobiety. Różne fetysze chodzą po ludziach... A jednak wszystkie znaki na niebie i ziemi, mówiły, że Theo jednak należy do tej normalnej grupy facetów, którzy oglądają się za blondynką, taką jak Fiona.
- W pewnym sensie to mógłby się okazać praktyczne. Na zasadzie: "Co, obiecałem do ciebie zadzwonić? Nie, to mój sobowtór!" - Oczywiście nawiązywała tu do stereotypu mężczyzny, który nie zniknął nawet po setkach lat.
- No tak - pokiwała głową i jeszcze na jedną chwilę wróciła myślą do swojego pytania odnośnie numerków na pokładzie. Rzeczywiście mając w rękach słowa "przelecieć" w jednym zdaniu z "lotem" to aż prosiło się o sprośny żart.
Parsknęła śmiechem na jego słowa. Fakt, ona wyszła z sytuacji bez szwanku. Jego policzek wciąż się od tego liścia czerwienił. Co swoją drogą wyglądało uroczo, ale takich rzeczy chyba nie mówi się nowo poznanemu mężczyźnie po tym jak oberwał za domniemane rozdziewiczenie czyjejś córki.
- Już rozumiem - odchyliła się nieco na krześle, patrząc na niego z miną jakby właśnie go przejrzała. - Zabierasz mnie do baru, żebym cię broniła jakby znowu ktoś się przyczepił! - zrobiła efektowną pauzę, udając jakby była poruszona do żywego, a potem znowu się roześmiała. - Dobra, wchodzę w to. Nie po to się jest rycerką na białym rumaku jak to mnie nazwałeś, żeby się potem od ratowania panów z opresji migać!
Mimowolnie pomyślała o chłopaku z Nowego Jorku, którego poznała na plaży. Opowiedziała o nim Rosie i z braku lepszego określenia nazwała "rumakiem", który później miał okazać się jej dobrym znajomym Karolem. Właściwie wcale tak dokładnie tego nie pamiętała. Uroki zbliżeń po pijaku...
- Czy to ważne? - wymigała się od odpowiedzi. Szybko jednak postanowiła się wytłumaczyć, bo z taką odpowiedzią jeszcze seksowny kapitan uzna ją z gbura. - Zajmuję się handlem. Ale przyjechałam tu zapomnieć o pracy, więc nie wdawajmy się w szczegóły.
Może w tej chwili na zestresowaną nie wyglądała, ale jeszcze kilka godzin temu... Aż palce ją zaświerzbiały, by sprawdzić na telefonie, czy nie dostała jakichś wiadomości. Dobrze, że zostawiła go w pokoju.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t173-fiona-o-dwyer
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27 lat
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny: telefon, portfel, klucze

Pisanie Re: If you want to go and get away from it all  ♦ Nie Lut 11 2018, 10:37;

W takim razie różnili się pod tym względem. Właściwie Theo jakoś szczególnie swojego wyglądu nigdy nie wykorzystywał, a w każdym razie na tym nie bazował. Zapewne dlatego, że całe swoje dzieciństwo był chuderlawym okularnikiem, z którego pół szkoły się śmiało, a pozostali patrzyli na niego z czymś na kształt politowania. Nie było dnia bez zabranych mu kanapek czy głowy spłukiwanej w kiblu. Teraz się z tego śmiał, chociaż wtedy nie było mu śmiesznie ani trochę. Zatem cóż, Chambers nigdy nie miał się za kogoś wyjątkowego.
- Ależ Fiona - spojrzał na nią z udawanym obruszeniem. - Jestem zbyt porządny na takie akcje - uśmiechnął się szelmowsko, co mogło sugerować, że jest dokładnie przeciwnie, mimo że tak naprawdę było dokładnie tak, jak powiedział. Znów, wiedziony przykrymi doświadczeniami z przeszłości, kiedy to prawie posądzono go o popełnienie samobójstwa z nieodwzajemnionej miłości, postępował bardzo ostrożnie z płcią przeciwną. Nie żeby miał z kobietami jakiś problem. Po prostu zdawał sobie sprawę, że to czasem wyjątkowo delikatna materia. Właściwie całkiem zabawnym było, że jeśli Fiona odwiedzała Rode, mogła te plotki o jego samobójstwie nawet słyszeć. Na szczęście jakoś nikt nie zakłada, że świat jest na tyle mały, by tyle kilometrów od rodzinnego miasta, wpaść na kogoś właśnie stamtąd.
Theo zdecydowanie nie miał żadnych fetyszy, mogących siać zgorszenie. Ale fakt, blondynki lubił, to nie wzbudzało żadnych wątpliwości. Jakoś tak mu zostało od czasów szkolnych.
- Masz mnie - podniósł ręce w obronnym geście. - Nie dość, że piękna, to przenikliwa - uśmiechnął się, chociaż nie po to by zasugerować, że to żart.
- Pozostaje mieć nadzieję, że mój sobowtór aż tak nie narozrabiał i będziemy mieli święty spokój - dodał, czekając, aż Fiona wstanie i ruszając powoli w stronę zejścia z tarasu. Raptem kilkanaście schodów dzieliło ich od krótkiego deptaka, a za nimi plaży, stamtąd zaś kawałek do baru.
- Może nie jakoś bardzo, ale wolałbym wiedzieć. Chcąc ci zaimponować mógłbym zacząć strasznie kłamać, że znam się na rzeczach, o których nie mam pojęcia. Pomyśl tylko jaki wstyd by był, jakby się okazało, że to twoja branża - odparł, absolutnie nie mając jej za gbura. Jedyne co przyszło mu do głowy, to że być może zajmuje się czymś nielegalnym i nie chce się przyznać.
- Zabrzmiało bardzo poważnie - zrobił minę pt. "not bad". - Też chciałbym zapomnieć o pracy, ale to by mi dało fałszywe poczucie, że jestem tu na wakacjach - stwierdził żartobliwie i nie drążył już tematu pracy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t243-theo-chambers#3142
Sponsored content
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: If you want to go and get away from it all  ♦ ;

Powrót do góry Go down

If you want to go and get away from it all

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Witaj w Rode! :: POCZĄTEK :: Strefa Gracza :: Retrospekcje :: Porzucone-