Share|

Mieszkanko Yv

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
AutorWiadomość
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Mieszkanko Yv  ♦ Sob Sty 06 2018, 00:41;




Prywatna graciarnia Iwonki

Obraz wart jest więcej niż tysiąc słów!








Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t465-yv-craig#9302
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanko Yv  ♦ Sob Sty 27 2018, 22:46;

<- z baru

Prowadziliście kiedyś pijanego ? To zapewne wiecie, że to ciekawe doświadczenie, zwłaszcza gdy samemu jest mocno dziabniętym. Droga wydłuża się, linia prosta zaczyna się nieco krzywić, a każda "prawie wywrotka" jest taka śmieszna, że człowiek śmieje się w głos. Dlatego też Vincent nie miał zamiaru ryzykować. Zamówił taksówkę, którą podjechali do dzielnicy południowej. Pomógł Yvonne wysiąść, jak na dżentelmena przystało.
- Dobra. Jesteśmy - wysiadł, bo miał zamiar odprowadzić kobietę pod drzwi i upewnić się, że nie uśnie na schodach.
W końcu nasze dwa pijane gołąbeczki, dotarły pod wrota jej casa.
- Em... - zawahał się, bo jednak jakieś tam strzępki zdrowego rozsądku pozostały. - Poradzisz sobie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t292-vincent-edams
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanko Yv  ♦ Sob Sty 27 2018, 23:12;

Oh, to podtrzymanie było takie miłe z jego strony! Nie, żeby nie zrobiła tego z pełną premedytacją... No ale trzeba było coś zrobić. Siedzenie w barze było nieproduktywne i kosztowne, a wątpiła w sukces próby zwabienia go do siebie innym sposobem, niż poczucie odpowiedzialności. I jeszcze taksówkę zamówił, co by nie musieli dylać na piechotę! Wyjątkowo słodki facet...!
Bez sprzeciwów dała się władować do auta i zawieźć na miejsce, wyjątkowo trzymając rączki przy sobie. Co zresztą zostało jej wynagrodzone, gdy podtrzymywał ją w trakcie podprowadzania do drzwi. Bez zażenowania objeła go i nieco na nim zawisła, niby to mając problem z wejściem po schodach. Gdy znaleźli się pod drzwiami, wyjęła klucze do mieszkania i podała mu. - Otwórz, jeśli uda ci się trafić kluczem gdzie trzeba. Nic nie widzę w tych ciemnościach... - odparła. Rzeczywiście na jej piętrze było w cholerę ciemno - żarówka przepaliła się jakiś czas temu i nie znalazł się jeszcze nikt, kto by ją wymienił. Jedynie lampa z dołu dawała ciepły poblask, dzięki któremu jakoś udawało się ludziom nie zabić na schodach. Cóż... przynajmniej było tanio.
Gdy już uporali się z zamkiem, Yv dała się wprowadzić do środka. Objęła Vincenta mocniej i oparła mu głowę na ramieniu, zamykając na moment oczy. - Daj mi chwilę, świat mi zawirował. - mruknęła. Stała tak przez dłuższy moment. Następnie uniosła spojrzenie na jego twarz. - Bardzo miły z ciebie facet, wiesz? - stwierdziła, nadal nie robiąc nic aby się od niego odkleić. Zamiast tego niby niechcący przesunęła mu palcami po karku i znów uśmiechnęła się lekko i ślicznie, spuszczając wzrok. - Rzadko się na takich trafia... - dodała jeszcze, tym razem nieco ciszej i z nutą zakłopotania w głosie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t465-yv-craig#9302
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanko Yv  ♦ Sob Sty 27 2018, 23:30;

Czyli to wszystko było zaplanowane?! Bogowie, Yvonne mogłaby aspirować na stanowisko polityka, doprawdy. Zrobiłaby karierę, bez dwóch zdań.
W ciemnościach ciężko było operować, udało mu się jednak przejąć klucze od panny Craig, otworzyć na oślep mieszkanie i wprowadzić ją do środka. Już od samego wejścia zauważył, że wystrój był co najmniej...interesujący. Nietuzinkowy. I parę innych dyplomatycznych słówek, które by przyszły mu do głowy. Mial w tym wprawę.
- Ach, jasne - kiwnął głową, gdy kobieta poprosiła o chwilę, nim odzyska równowagę. Jakoś do tej pory nie myślał o tym, że mógł się tu znaleźć w konkretnym celu. - Może chcesz usiąść? - zaproponował po chwili.
Wtedy też Yvonne postanowiła przypadeczkiem przejechać palcami po jego karku, co wywołało baaaardzo przyjemny dreszcz, napięcie mięsni i gęsią skórkę na ramionach. O kurczę.
- Naprawdę? - odwrócił twarz w jej stronę i uśmiechnął się nieco niepewnie. Obcowanie z Tayą nauczyło go, że nawet BARDZO bliski kontakt fizyczny, wcale nie musi czegoś oznaczać. Można rzec, że nabył pewien rodzaj odporności. - Ty też jesteś bardzo miła... i nie oceniasz po pozorach. A to się w moim przypadku zdarza jeszcze rzadziej. -przyznał, nie zmieniając pozycji. Z tej odległości, mógłby z łatwością policzyć jej rzęsy.
Także no !
- Czekaj, pomogę ci usiąść - powiedział, myśląc wciąż naiwnie, że była bardziej pijana niż wyglądała. Podszedł z Yvonne do kanapy i pochylił się z nią, by ta mogła sobie wygodnie klapnąć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t292-vincent-edams
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanko Yv  ♦ Nie Sty 28 2018, 21:21;

On chyba nie doceniał wystroju... W tym bałaganie była metoda, to był bałagan ukierunkowany i nieprzypadkowy! Miał obrazować Iwonkową energię życiową, tworzyć odpowiednią atmosferę swojskości i przytulności oraz zapewniać szybki dostęp do najważniejszych rzeczy. Ludzie nie doceniali zaplanowanego burdelu w domu. Vincent najwyraźniej też. A Yv doskonale wiedziała gdzie wszystko jest! No... może prawie wszystko. Ale większość! Na pewno połowa...!
Nadal perfidnie korzystała z jego dobroci i zamierzała bezczelnie korzystać nadal. Na razie jednak cieszyła się jego bliskością i niewinnością. Czyżby był dla niej zbyt porządny...? Nieeee. W końcu jej też należy się miły facet od czasu do czasu, w ramach urozmaicenia. Gdy odwrócił się w jej stronę, ponownie na moment uciekła wzrokiem. Po chwili jednak zerknęła na niego nieco przekornie i delikatnie poprawiła ułożenie grzywki, która nieco mu się rozczochrała nie wiadomo kiedy. A może nie rozczochrała...? Vincent nie mógł tego sprawdzić - lustro było w innym pokoju.
- To dlatego, że poznałam już całą masę różnych ludzi. Można powiedzieć, że mam doświadczenie w nieocenianiu. - zaśmiała się krótko. Na propozycję pomocy w przeniesieniu się na kanapę jedynie kiwnęła lekko głową. Przy usadzaniu asekurowała się jedną ręką, jednocześnie starając się wyczuć moment, w którym Vinc będzie na granicy zachowania równowagi. W czasie tej krótkiej chwili na moment, gwałtownie, uwiesiła się na nim całym ciężarem (niedużym, ale zawsze!) - niby to niechcący omsknęła się jej ręka, którą się podpierała i tak dalej...

Kostki! A co!
parzyste: wszystko cacy, ale Vincent nie dał się tak łatwo obezwładnić! Ustał twardo na nogach mimo jej usilnych prób, żeby ściągnąć go również na kanapę. Za to sama Yv w wyniku tych wygibasów klapła ciężko na tyłek, co byłoby może śmieszne, gdyby nie to, że jednocześnie walnęła potylicą w drewnianą ramę za poduszką. Nic poważnego się nie stało, ale jutro guz będzie jak ta lala!
nieparzyste: szczęście nie opuszcza Iwonki - plan wykonany! Vincent, wytrącony z równowagi, ląduje tam gdzie trzeba. Znaczy wylądowałby, gdyby w ostatniej chwili nie oparł się na wolnej ręce. Która jakimś cudem wylądowała na Yv i to w miejscu w którym dłoń dżentelmena nie powinna się znaleźć bez wyraźnego pozwolenia! No kto to widział! Przyprowadziła do domu jakiegoś macanta! (nie żeby jej się to nie podobało...)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t465-yv-craig#9302
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanko Yv  ♦ Nie Sty 28 2018, 22:18;

2 - parzyste

Yvonne poprawiła jego grzywkę, aprzynajmniej tak mu się wydawało, bo jak słusznie wspomniano, nie mógł tego zweryfikować. Poczuł dziwną falę gorąca, ale też ciągle myślał w duchu, żeby sobie nie wyobrażał za dużo. Nawet jak ciało dawało mu już wyraźne sygnały, że jest inaczej.
Bo kurdę umówmy się, on w sumie nie miałby nic przeciwko! Bo mimo świętoszkowatego wyglądu, był facetem!
I pewnie niecny plan Yvonne doszedłby do skutku i pan Edams wylądowałby tam, gdzie by się nie spodziewał, gdyby nie jego wyćwiczony zmysł równowagi. Parkour wymagał go w dużych ilościach, a pan nformatyk znow okazał się być silniejszym niż wyglądał na pierwszy rzut oka. Skutkiem tego, biedna panna Craig upadła na kanapę i przyrżnęła głową w drewnianą ramę.
- O szlag! - zaklął
YOU HAD ONE JOB, EDAMS ! ONE !!!
- Nic ci nie jest ?  - usiadł szybko obok i pomógł się jej wrócić do pozycji siedzącej. - Nie spodziewałem się, że się tak odchylisz. - wyciągnął dłoń i bardzo ostrożnie zanurzył palce w jej włosach, delikatnie badając potencjalne miejsce uderzenia - Głowa chyba cała... - powiedział niepewnie
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t292-vincent-edams
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanko Yv  ♦ Pon Sty 29 2018, 22:59;

Gdy jej potylica w niekontrolowany sposób zetknęła się z twardym drewnem, aż jej łzy stanęły w oczach z bólu. Na moment zapomniała o planach dobrania się do Vincenta, skupiając tylko na tym, czy właśnie nie rozwaliła sobie czaszki. Z cichym jękiem złapała się za głowę i pochyliła do przodu, praktycznie dotykając czołem kolan. No niech to trafi jasny szlag! A było tak miło! Musi wreszcie rozwalić i spalić ten przeklęty mebel! Co prawda kanapa, dzięki swojemu pięknemu wzorzystemu obiciu, broniła się przed zamordowaniem od roku, ale jednocześnie nie pierwszy raz już próbowała zamordować właścicielkę, więc kres jej żywota był w tej chwili bliższy niż kiedykolwiek!
Gdy poczuła na sobie dłonie Edamsa, momentalnie zrobiło się jej lepiej. Szczególnie gdy przeczesał palcami jej włosy, przeszedł ją przyjemny dreszcz. Mimo tego syknęła, gdy dotarł do bolącego miejsca i odruchowo uciekła nieco od jego dotyku. - Ał! Nie, chyba nic. Tak czy siak przeżyję. - uśmiechnęła się krzywo. Przez moment zamierzała go poprosić, żeby przyniósł jej ratunkowy kompres z lodówki, czekający tam specjalnie na takie okazje. W porę jednak ugryzła się w język. Nie, lepiej niech nie zagląda do lodówki... Sama nie otwierała jej co najmniej od półtora tygodnia, więc nie wiadomo co by tam zastał. Dla własnego bezpieczeństwa lepiej, jak zostanie obok niej.
- Nie pierwszy raz ten wredny mebel mi to robi. Chyba zaczynam się przyzwyczajać. - zaśmiała się. - A to co zrobiłeś, było miłe. Kontynuuj proszę... - uśmiechnęła się, kierując jego dłoń w stronę swoich włosów. Przymknęła lekko oczy i nie spuszczając z niego wzroku, otarła się o nią lekko, jak kot łasy na pieszczoty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t465-yv-craig#9302
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanko Yv  ♦ Wto Sty 30 2018, 09:57;

Vincent cofnął dłoń, gdy trafił w miejsce, w którym wyrośnie Yvonne guz jak tralala. Jej syknięcie i odsunięcie się potwierdziło jego przypuszczenia.
-Sorki. - upuścił dłoń, patrząc na nią wciąż nieco zaniepokojony. - Może lepiej się położysz? - nie wiedział z jaką siłą Yv uderzyła w potylicę, ale było to dość...głośne. Jeszcze się okaże, że załatwił jej mini wstrząs mózgu i dopiero będzie !
Wszystkie te myśli wyfrunęły mu z głowy, gdy Yv dosięgła jego dłoni i pokierowała z powrotem do włosów. Z tymi półprzymkniętymi oczętami, wpatrywała się w niego, żądna kontynuacji. Znaczy?...
...Oh.
- Serio?... - miał wrażenie, że na moment stracił zdolność oddychania, gdy panna Craig zaczęła się łasić do jego ręki. Normalnie by pewnie coś wymyślił i się zwinął- żelazko na gazie, dzieci w domu płaczą, kot za nim tęskni, a tak w ogóle jesteś pijana. Problem był taki, że w tej chwili on też był na rauszu, w głowie mu szumiało, a cichy głosik w jego głowie podszeptywał mu coraz ciekawsze propozycje. Podsunął się bliżej, opuszki palców drażniły wrażliwą skórę głowy panny Craig, a Edams, nieco tym wszystkim oszołomiony, czuł jakby stąpał po polu minowym.
- A...to ? - dłoń zsunęła się na jej kark, a zaraz dołączyła druga, wodząc po jej kolanie.
A ciul z tym. Całe życie robił to, czego oczekiwali od niego inni. I co z tego do tej pory miał ? No właśnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t292-vincent-edams
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanko Yv  ♦ Sro Sty 31 2018, 14:22;

Pokręciła głową przecząco w odpowiedzi na jego pytanie. Co ona, z porcelany była? Nie raz i nie dwa gorzej oberwała, i to bynajmniej nie od przeklętego mebla. Chociaż Vincent miał prawo o tym nie wiedzieć, w końcu nie robiła wrażenia kogoś, kto regularnie bierze udział w bójkach. A już w szczególności kogoś, kot w tych walkach zwykle wygrywa. Więc naprawdę, niedawne uderzenie - chociaż bolesne - to był dla niej pikuś. Szybko więc przeszła nad tym do porządku dziennego i skupiła się na... hmm... bardziej interesujących rzeczach.
- A czemu nie? - wymruczała, przysuwając się i bezczelnie kładąc mu dłoń na udzie. Koniec podchodów. Zresztą Edams wyraźnie już wiedział co się święci. Teraz tylko trzeba go uziemić, żeby jej nie zwiał, bo to byłoby wybitnie irytujące. Na szczęście chyba nie zamierzał, chociaż jego mina na początku na to wskazywała.
Uśmiechnęła się lekko i zmrużyła oczy z zadowolenia, czując jego dotyk na karku i kolanie. Sama wsunęła wolną rękę pod ten jego paskudny sweter i przesunęła nią w górę, po jego żebrach i do tyłu, na łopatkę. Nagle wycofała się, złapała za brzeg ubrania i nieco niecierpliwym ruchem go z niego ściągnęła.
- Przepraszam, ale nie mogłam już patrzeć na to swetrzysko. - zaśmiała się, a następnie pochyliła i musnęła jego usta w delikatnym pocałunku, w tym samym momencie głaszcząc go po szyi i karku. Trochę zaczynało ją nosić. Najchętniej wzięłaby się za niego solidnie tu i teraz, ale musiała się powstrzymać - w końcu nie chciała go spłoszyć zbyt gwałtownymi akcjami. Z drugiej strony... wybitnie nie miała nastroju na to romantyczne miętolenie. No ale cóż poradzić... Twardym trzeba być i jakoś to zdzierżyć. Coś za coś.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t465-yv-craig#9302
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanko Yv  ♦ Sro Sty 31 2018, 18:32;

Vincent nie wiedział (póki co) o buntowniczej naturze panny Craig. No bo umówmy się - nie wyglądała na taką, która spuszcza wpierdol większym od siebie. Z drugiej strony Edams nie wyglądał na takiego, który potrafi robić salta, skakać po ścianach i dachach. Pozory potrafią mylić, istotnie. W każdym razie, na razie o tym nie wiedział i chyba lepiej by się empirycznie nie dowiedział.
Nie odpowiedział na jej pytanie. I z pewnością nie miał zamiaru wiać. Może gdyby był trzeźwy...ale nie był, zdecydowanie.
Zadrżał, gdy dłoń Yvonne wsunęła się pod materiał ubrania. Minęło sporo czasu od jego ostatniego sam na sam z jakąś kobietą a do tego nie wspominał tego zbyt dobrze. Czyżby trema?... Sapnął, gdy zdejmowany sweter utknął na chwilę na jego głowie.Gdy wyraziła zdanie na temat jego odzienia, parsknął śmiechem.
- No wiesz? To mój ulubiony. - stwierdził z rozbawieniem w głosie, nim ich usta połączyły się. Pocałunki początkowo delikatne, dość szybko nabrały namiętności. Vinc przyciągnął ją do siebie dość niecerpliwie, sadzając na sobie okrakiem. Materiał obcisłej sukienki Yv podwinął się przy tym ku górze. Dłonie powędrowały na jej uda, potem pośladki, zaciskając się na nich mocno.
Miał za sobą...półtoraroczny, przymusowy celibat. Do tego pani Crimson, przez parę miesięcy stosowało wobec niego Friendzone Level Taya. Na koniec, po sporej przerwie wypił kilka piw. Innymi słowy, mimo zwyczajowej oziębłości seksualnej, był teraz napalony na Yv, jak szczerbaty na suchary.
Oddychając plytko, chwycił ją tak, by objęła go nogami w pasie, po czym przechylił tak, że Craig wylądowała na plecach, a on na niej. Wyprostował się, by sięgnąć za materiał Marvelowskiej koszulki i ściągnąć materiał przez głowę. Z pewnością nie był Arnoldem Shwarzenegerem, ale atletyczna sylwetka potwierdzała, że nie koloryzował o skakaniu po dachach. Cieńka blizna po niedawnej operacji, biegła od żeber po pępek. Uśmiechnął się na widok leżącej pod nim Yv, po czym wrócił do niej i zaczął całował wpierw jej szyję, potem dekolt.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t292-vincent-edams
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanko Yv  ♦ Pią Lut 02 2018, 00:01;

Nic dziwnego, że tyle o sobie nie wiedzą, skoro ich znajomość trwa zaledwie kilka godzin. Co prawda do Vincenta mogły dotrzeć plotki, ale ta forma zdobywania informacji miała tę znaczącą wadę, że nigdy nie można było być pewnym co do jej prawdziwości. A czy będą mieć szansę poznać się lepiej - czas pokaże. Tak naprawdę dużo zależało od Vincenta, chociaż nie zdawał sobie z tego sprawy.
To miał być ulubiony sweter? Cóż... może był... wygodny... albo co. Zresztą nie jej oceniać. Grunt, że już nie leżał na drodze. Zresztą zaraz o tym zapomniała, przyciągnięta stanowczo przez mężczyznę. Zamruczała cicho - ciężko było ustalić czy z niezadowolenia, czy z zachwytu. A może po trochę tego i tego? Na jego pocałunki odpowiedziała równie żarliwie, natychmiast przyspieszając tempo. Objęła go udami. Dłonie powędrowały pod koszulkę, kreśląc na jego plecach zawiłe wzory, a czasem zatrzymywały się i wbijały lekko paznokcie, w reakcji na jakieś wyjątkowo miłe doznanie.
Ubrania szybko zaczynały ją drażnić. Chciała poczuć jego skórę własną nagą skórą. Nie dane jej było jednak zedrzeć z niego ostatniej warstwy, bo po chwili wylądowała na plecach. Spojrzała na niego z wyraźnym niezadowoleniem, gdy nieco się odsunął, ale szybko zastąpiło je żywe zainteresowanie gdy zdała sobie sprawę, dlaczego to zrobił. Sama wygięła plecy w łuk i uniosła się lekko, aby w tym samym momencie ściągnąć z siebie sukienkę. Poszło jej to nadzwyczaj sprawnie. Następnie wbiła spojrzenie w ciało Vincenta, przesunęła palcami po świeżej bliźnie. Gdy ponownie się pochylił i zaczął ją całować, zamruczała z zadowoleniem. Przeczesała mu pieszczotliwie włosy, aby następnie zsunąć dłoń na jego kark i kręgosłup. Zgięła jedną nogę, pocierając nagląco kolanem o jego biodro. Wciąż było jej mało!
Po dłuższej chwili straciła cierpliwość i odsunęła go od siebie. Następnie wstała i stanowczym ruchem pociągnęła w stronę stołu. Co prawda był zawalony różnymi rzeczami, ale niczym, czego nie można by zwalić na ziemię w razie potrzeby zrobienia miejsca. Oparła się o blat, zarzucając Edamsowi ręce na szyję. Przyciągnęła go do siebie, pocałowała. Następnie jej usta zsunęły się na jego bark, a ręce pozbawiły paska od spodni. Jej ruchy z każdą chwilą stawały się bardziej nerwowe, naglące. W pewnej chwili mógł poczuć na ramieniu lekkie ugryzienie. Jeśli w tym momencie spojrzy w dół, na bank zobaczy prowokujące i żądające spojrzenie Yv.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t465-yv-craig#9302
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanko Yv  ♦ Pią Lut 02 2018, 11:17;

Och z pewnością skojarzyłby ją z nazwiska, wszak babcia Charlesa pomstowała na nią regularnie. Według plotek panna Craig dopadła i zmolestowała każdego mężczyznę w wieku rozpłodowym. Jednakże bohaterowie dzisiejszej historii, przedstawili się sobie jedynie z imienia, i tak koniec końców, wylądowali na tym stole. Czy Vincent chciałby kontynuować znajomość? Zapewne tak. To też zależało jak się potoczy ta stołowa inicjacja i co będzie po niej.
Pod sukienką, którą Craig zdjęła z siebie z zadziwiającą łatwością, kryło się bardzo ponętne ciało. Otaksował ją spojrzeniem z góry na dół, podziwiając krągłości i zapewne dobraną bieliznę. Wiecie, jest takie powiedzenie " Jeżeli kobieta ma pasujące biustonosz i majtki, to ona cię zaciągnęła do łóżka, nie ty ją.
Gdy Yvonne pociągnęła Vinca za sobą i oparła się o blat, on zaparł się o niego rękoma z dwóch stron, zamykając ją w swoich ramionach. Zamruczał cicho w jej usta i pozwolił by te zjechały niżej.Kiedy dłonie Craig zaczęły gmerać przy jego pasku, mogła wyczuć, że lokator rozporka się rozpycha i usilnie domaga uwolnienia.  Edams odchylił głowę do tyłu, nie mogąc powstrzymać cichego westchnienia. Przez myśl przemknęło mu "Boy, that escalated quickly. " Tempo z jakim to wszystko się działo, przyprawiało go o delikatne zawroty głowy.
Widząc jej naglące spojrzenie, musiałby być skończonym debilem, by się nie domyślić, czego oczekuje jego partnerka. Wpił się w jej usta niecierpliwie, dłuższą chwilę walcząc z jej biustonoszem (te cholerne haftki!! Kto to w ogóle wymyślił?!), po czym szybkim ruchem ręki, przesunął najbliższe przedmioty ze stołu (zapewne kilka zrzucając). Yv poczuła znów jego dłonie na biodrach i chwilę później już leżała nagimi plecami na blacie.
Chwila...czy..on miał w ogóle gumki ?! Chyba ich nie wyciągał z portfela, ale może kiedyś, w przypływie ponurego nastroju, je stamtąd wywalił i nawet nie pamiętał? Sięgnął do kieszeni, otworzył portfel i...uffff, są. Z pewnością nie tak stare, jak te Bridget Jones z 3 części filmu, ale zapewne kupione jeszcze w Nowym Jorku. Grunt, że były !
Portfel wylądował na ziemi, tak samo spodnie (przy których zdejmowaniu cudem się nie wyjebał),bokserki z Batmanem (widać kto tu kogo upolował) i opakowanie gumki, które otworzył sprawnie zębami. Pozostała jeszcze kwestia dolnej bielizny Yvonne, którą prawie, że z niej zerwał i już zabezpieczony przyciągnął niecierpliwie kobietę za biodra, wbijając się w nią z głośnym westchnieniem. Kubeczek stojący na krawędzi stołu, zarzegotał niebezpiecznie i w końcu spadł, rozbijając się z głośnym hukiem o podłogę.
Cicha woda, brzegi rwie !
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t292-vincent-edams
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanko Yv  ♦ Sob Lut 03 2018, 00:18;

Bielizna była pasująca. A co do tego kto kogo i gdzie zaciągnął, to też raczej nie było wątpliwości. Zauważyła, przyprowadziła i zatrzymała, a Vincent odpowiedział na jej zabiegi. Nie zapowiadało się, żeby coś miało się zmienić, więc chyba mogła uznać swój cel za osiągnięty. Pozostało tylko skonsumowanie nowej znajomości, do czego oboje dążyli w coraz szybszym tempie. Yv to przyspieszenie bardzo się podobało, co można było zauważyć po błyszczących ślepiach, lekkim rumieńcu i przyspieszonym oddechu. Jemu najwyraźniej też, wnioskując po reakcji...
Zadrżała, gdy udało mu się pozbyć z niej biustonosza i westchnęła cicho z zadowolenia. Tak jak się spodziewała, po chwili wylądowała na zimnym blacie, od którego od razu dostała gęsiej skórki. Zresztą zaraz po tym, jak zniknęły z niego jej szpargały. Kto widział tak traktować czyjeś rzeczy...? Ale tak po prawdzie, to kij z tym. Korzystając z przerwy, w trakcie której Vincent szukał gumek, podniosła się do pozycji siedzącej, przysunęła i zaczęła delikatnie, wręcz drażniąco i łaskocząco, pieścić jego ucho, a potem tors. Przeszkadzała mu tym i opóźniała, ale trudno. Czuła dziwną przyjemność widząc, jak jego ruchy z każdą chwilą stają się coraz bardziej gorączkowe. Na szczęście sama nie musiała się odrywać, co niewątpliwie by nastąpiło, jeśli Vincent ostatecznie nie znalazłby prezerwatyw. Oczywiście miała zapas na szczególne okazje, ale to wymagało by wędrówki do przedpokoju i przeszukania kieszeni płaszczy i kurtek. Dlatego cieszyła się, że została w tym wyręczona.
Gdy Edams miał już co trzeba i pozbył się z nich obojga ostatnich ubrań, reszta poszła już szybko. Nawet odrobinę zbyt szybko, co Yv wyraźnie poczuła, gdy została wzięta praktycznie z miejsca. Zaklęła cicho, przez zęby. Zamiast jednak dać mu po głowie (na co niewątpliwie zasłużył, nawet mimo tego, że został sprowokowany), oplotła go nogami w pasie i przyciągnęła mocno do siebie. Wygięła plecy w łuk i zmrużyła oczy, czując pierwsze dreszcze rozkoszy.
Nie trzeba było długo czekać, aż zaczęła odpowiadać na jego ruchy. Wraz z tym jej westchnięcia i jęki stawały się coraz głośniejsze, w pewnym momencie może nawet aż do przesady. Iwonka stanowczo nie należała do nieśmiałych, więc jak było jej dobrze, nie lubiła się powstrzymywać. Zresztą była u siebie, a to sprawiało, że już w ogóle nie miała żadnych oporów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t465-yv-craig#9302
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanko Yv  ♦ Sob Lut 03 2018, 11:21;

Vincent zawsze był grzecznym chłopcem. Piątkowy uczeń, spokojny, niekonfliktowy (no chyba, że ktoś go nazwał karzełkiem, wtedy kopał i szybko uciekał), co niedzielę w kościele, pupilek babki Bucket, która za punkt honoru sobie postawiła go utuczyć (mimo, że wtedy przecież wychowywało go wujostwo i miał co jeść). Potem egzaminy, studia, staż w Google teraz praca w urzędzie od poniedziałku do piątku i mieszkanie bez współlokatorów. Brzmi wręcz idealnie. Problem w tym, że on z tym "idealnym życiem" wcale nie był szczęśliwy. Cały czas był tak bardzo...poprawny, że w końcu mu się to ulało. Ktoś by mógł złośliwie stwierdzić, że to opóźniony bunt młodzieńczy lub przedwczesny kryzys wieku średniego...ale tego wszystkiego nagromadziło się ostatnio za dużo. Taya, Theo, Taya, Felix, Taya, Ramirez, Gwen, znowu Taya, znowu Ramirez i jeszcze dużo Tayi pomiędzy.
Potrzebował resetu. I to z gatunku hard. I takim właśnie sposobem, mocno wcięty, uprawiał seks na stole, z gorącą laską, której w zasadzie nie znał. I wcale nie czuł się z tym źle.
Sądząc po jękach i westchnieniach Yvonne, szło mu całkiem nieźle. To dodało mu nieco więcej odwagi i pozwoliło się rozluźnić, bo gdzieś z tyłu głowy, wciąż się zastanawiał, czy czegoś nie partoli. Pozycja ta, choć całkiem wygodna, bo miał dla siebie sporo przestrzeni, mógł w tym czasie pieścić dłońmi jej piersi (z czego korzystał) i podziwiać całokształt, to jednak nie dawała mu takiej satysfakcji jakiej chciał. Jasne, czuł czysto fizyczną przyjemność rozlewającą się po ciele, ale on potrzebował czegoś więcej.
Vincent zatrzymał się i chwycił Yv tak, by przy podnoszeniu za biodra, oplotła go ramionami. Przemaszerował z nią tak, z powrotem na kanapę, na której oparciu Craig zaparła się plecami. Chłopak spojrzał na nią rozpalonym spojrzeniem, oddychając co raz szybciej, po czym pocałował ją zmysłowo, rozkoszując się każdą sekundą. Przyciągnął ją znów do siebie tak, że byli praktycznie ze sobą spleceni, a nogi Yv oplatały go ściślej w pasie. Z każdym kolejnym ruchem czuli siebie coraz bardziej.
- Yv... - jęknął cicho, zupełnie nieświadomie. Bliskość jej ciała po którym błądziły jego dłonie, jej zapach, jęki które słyszał przy uchu, dawały mu pokręconą przyjemność, która zaczynała go wręcz obezwładniać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t292-vincent-edams
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanko Yv  ♦ Pon Lut 05 2018, 00:06;

Stanowczo Yv i jej życiorys stanowiły kompletne przeciwieństwo. Od początku niepokorna, nieznośna, wiecznie się z kimś lała albo wagarowała (albo wszystko na raz), nadepnęła na odcisk chyba wszystkim nauczycielom i opiekunom, rodziców regularnie przyprawiała o zgrozę. Uczyła się tylko na tyle, żeby można było przepchnąć ją do następnej klasy. Studia olała. Żyła chwilą, szalona i bezczelna, zero poczucia przyzwoitości, a do tego głęboko w odwłoku miała napominania czy złą opinię o swojej osobie. Możliwe, że gdyby miała nieco bardziej poukładane życie, to trochę by się uspokoiła. Nie znalazł się jednak jeszcze żaden śmiałek, który podjąłby się próby ugłaskania tej małej, wściekłej i nienasyconej bestii w ludzkiej skórze. Wszystko to miało jednak jedną zaletę - nigdy nie zrobiła czegoś naprawdę głupiego. Oczywiście patrząc z perspektywy innych ludzi regularnie pakowała się w kłopoty. Nie bez powodu wychodziła jednak z tych sytuacji z małym albo bez żadnego szwanku.
Zawarczała z niezadowolenia, gdy zwolnił tempo i zaczął procedurę przenosin na kanapę. Wyraźnie to pokazała, chwilę później gryząc go mało delikatnie w szyję. Oj, będzie ślad. Zaraz potem jednak zaczęła zasypywać go gorącymi pocałunkami, od barku, przez szyję, uszy, a w końcu twarz i usta. W trakcie tego ataku czułości z jej strony aż dziw, że po drodze nie wywalili się zahaczając o porozwalane wszędzie po podłodze ubrania. Ostatecznie jednak Vincentowi udało się bezpiecznie dotrzeć do celu, gdzie mogli kontynuować. Zanim to się jednak stało odpowiedziała spojrzeniem na spojrzenie, wplotła mu palce we włosy i pocałowała agresywnie, na koniec znów gryząc lekko, tym razem w dolną wargę - zupełnie jakby same pocałunki przestały jej wystarczać. Mimo tego nie próbowała w żaden sposób przejmować kontroli nad tym, co się działo, zostawiając mu możliwość decydowania gdzie i jak.
Przyciągnęła go mocniej nogami, czując, że zbliżają się do pięknego finału. Złapała za drewniane oparcie, zadrżała gwałtownie. Na koniec krzyknęła, zamykając oczy i odrzucając głowę w tył. Znieruchomiała na moment, skupiając się w pełni na rozlewającej się po jej ciele rozkoszy. Dopiero gdy już nic więcej nie mogła wyciągnąć z tego momentu, powolutku zaczęła się rozluźniać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t465-yv-craig#9302
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanko Yv  ♦ Pon Lut 05 2018, 11:44;

Procedura zmiany pozycji i miejsca nie przebiegła tak sprawnie, jak zakładał na początku. Gdy ząbki Yvonne wbiły mu się w szyję, zasyczał głośno, bo do delikatnych pieszczot to nie należało. Zapewne załatwiła mu tym, chodzenie z zapiętym kołnierzykiem przez minimum tydzień, a po pracy w golfie. Szybko jednak wyfrunęły mu te myśli z głowy, bo panna Craig zaczęła go zasypywać czułościami, potem zaś znów agresywnie całować. Odpowiadał w takim tonie, jaki ona dyktowała, bardziej polegając w tym momencie na niej, niż na sobie. Z pewnością miała o niebo większe doświadczenie niż on i sama wiedziała co lubi najbardziej.
Czując nadchodzący szczyt partnerki, wykrzesał z siebie wszystkie siły by zintensyfikować jej doznania. Palce zacisnęły się mocniej, ciała przyspieszyły. Kilka jego głośniejszych westchnień, napięcie całego ciała i wyczekiwany la grande final. W porównaniu z głośnym orgazmem Craig, jego był praktycznie niemy, ale nie powinno mieć to dla niej wielkiego znaczenia. Raczej nie będzie w to wnikać, w końcu był to tylko szybki numerek z nieznajomym.
Vincent musnął ostatni raz usta Yvonne, skubnął zębami szyję, po czym odsunął się i padł obok, na tą nieszczęsną, morderczą kanapę. Wraz ze spadkiem całego napięcia, przyszła mu do głowy tylko jedna myśl.
Co tu się właśnie odjebało?
To znaczy wiedział, ale no kurna!
Chyba już wytrzeźwiał. Siedział chwilę stabilizując oddech, nawet już nie próbując tego wszystkiego analizować.
- To...było... - odchrząknął - ...dosyć zaskakujące.
Zaiste. To była ostatnia rzecz, o jakiej by pomyślał, że dzisiejszy wieczór tak się zakończy. Pozbył się dowodu zbrodni, w postaci prezerwatywy, która jakimś cudem (chyba) wytrzymała ten maraton i spojrzał  na Yv nieco niepewnie. Napięcie i nadmiar testosteronu zeszły, to i wrócił niezbyt pewny siebie chłopaszek.
- Emm...mogę skorzystać z łazienki ? Chciałbym się trochę ogarnąć
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t292-vincent-edams
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanko Yv  ♦ Wto Lut 06 2018, 23:14;

Cóż, nie było jej zamiarem wykrzesać z Vincenta jakieś dźwięki. Tak po prawdzie, to w ekstazie nawet nie zwróciła szczególnie na to uwagi. Może przejmie się bardziej następnym razem. Bo co do tego, że będzie następny raz, nie było wątpliwości - przynajmniej ze strony Yv, bo co do niego, to się jeszcze okaże. Próba z jej strony na pewno zostanie podjęta, bo wspólnie spędzone chwile były bardziej niż miłe. Szczerze powiedziawszy nie spodziewała się aż tyle po kimś o tak słodkim i niewinnym wyglądzie... stanowczo było to przyjemne zaskoczenie. A że lubiła takie zaskoczenia, to na pewno jeszcze kiedyś go zaczepi - choćby po to, żeby sprawdzić, co jeszcze można z niego wykrzesać.
Mruknęła niezrozumiale, gdy po wszystkim jeszcze ją zaczepiał. Nie było to nie miłe, ale w swoich minutach poświęconych na wyciszenie niedawnych doznań, nie przepadała za byciem dotykanym bardziej, niż to niezbędnie konieczne. Na jego stwierdzenie nie zareagowała w żaden sposób. Przez chwilę leżała na boku odwrócona do niego plecami, stopniowo wyrównując oddech. Gdy ochłonęła, odwróciła się powoli, starając się jednocześnie nie spaść z wąskiej kanapy. - Nie wierć się przez chwilę. - znów mruknęła, tym razem z nieco karcącą nutą w głosie. Następnie bez słowa go objęła, wtulając się w jego ramię i kładąc dłoń na wysokości mostka. Zamknęła oczy i wydawała się drzemać, korzystając z jego ciepła. W ten sposób został unieruchomiony na dłuższą chwilę.
Słysząc jego pytanie zmarszczyła brwi, skrzywiła się lekko i mocniej do niego przylepiła, co najwyraźniej oznaczało "nie". Ostatecznie jednak westchnęła i go puściła. - Pierwsze drzwi. - wymamrotała, machając ręką gdzieś w stronę wnętrza mieszkania. Zresztą bez znaczenia... duże nie było, na pewno jakoś trafi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t465-yv-craig#9302
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanko Yv  ♦ Sro Lut 07 2018, 09:47;

A to było w sumie ciekawe, co by było gdyby faktycznie doszło do spotkania numer dwa. Nigdy nie znalazł się w takiej sytuacji. Paradoksalnie, kolejny raz mogło pójść znacznie trudniej, zwłaszcza gdy pan Edams nie będzie tak dziabnięty. Miał znacznie uboższe potrzeby, niż przeciętny mężczyzna w jego wieku, a zbyt mocno przyparty do ściany, mógł zacząć się wykręcać.
Tak, ich kolejne spotkanie, mogło być jeszcze ciekawsze.
Gdy Yv wtuliła się w niego po wszystkim, poczuł się...dziwnie. Ale dziwnie miło, nie dziwnie-dziwnie. Jakoś nigdy się mu nie zdarzyło, by po wszystkim okazywać sobie czułość. No, ale umówmy się....dużo okazji to on nie miał. Jego trzy jednonocne partnerki, w porównaniu z doświadczeniem panny Craig...Vincent objął ją również, wtulając twarz w jej włosy i przymykając na moment powieki. Ależ mu się zrobiło na moment błogo. W takich okolicznościach, z pewnością wstrzymał się z tym pytaniem dłuższą chwilę. Jego oddech stał się już na powrót spokojny, klatka piersiowa unosiła się powoli i rytmicznie. Gdy kobieta się od niego odsunęła, dość niechętnie wstał i pochylił się, by podnieść bokserki i spodnie. Musiał choć trochę się ogarnąć, zanim stąd wyjdzie. No bo raczej nie planowała go nocować, a on nie planował tu zostać do rana.
Łazienkę odnalazł bez problemu. Pochylił się, obmył twarz zimną wodą i ocierając ją, spojrzał na swoje odbicie. Ależ będziesz mieć jutro moralniaka, Edams. W końcu "Vincencik", nie odpierdala takich manian, co ? Uśmiechnął się blado do swoich myśli i parę minut później, wrócił do Yv, już ubrany w dolne części garderoby.
- Em...lepiej już pójdę.  - mruknął i założył wpierw podkoszulek, a potem ten "ulubiony" sweterek Yvonne, który skutecznie zamaskował wysportowaną sylwetkę. Spojrzał znów na Yvonne. Takżetego...
- Eee...wiem, że tak zaczęliśmy trochę od...- ugryzł się w język, by nie użyć niefortunnego w tej chwili "od dupy strony" - ...końca... - odchrząknął - ...ale może byśmy się zgadali niedługo...na jakąś kawę...czy coś.
Czy coś. To mogło brzmieć dwuznacznie. Ale naprawdę nie miał tego na myśli!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t292-vincent-edams
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanko Yv  ♦ Czw Lut 08 2018, 18:13;

Oh, gdyby Yv to usłyszała, to jeszcze chętniej podjęła by próbę. W jej przypadku było bardzo różnie - mogło być dużo, duuuużo łatwiej, ale istniała też opcja,w której nie mogło być nawet mowy o powtórkach. Druga wersja zdarzała się jednak rzadziej i trzeba było spełnić pewne warunki, aby zostać wykluczonym z jej zainteresowań.
Mimo, że do seksu podchodziła bardzo... konkretnie..., po wszystkim lubiła to wspólne leżenie i chwilę bliskości. Nie było to niezbędne, ale po prostu miłe. Dosyć dobrze też obrazowało jej stosunek do kochanka (lub kochanki), ale o tym akurat mało kto wiedział. Vincenta polubiła, dlatego z przyjemnością się do niego przytulała i głaskała go delikatnie po ramieniu i plecach.
Wszystko co dobre musiało jednak w końcu się skończyć. Gdy zniknął za drzwiami łazienki, Yv podniosła się niespiesznie i zaczęła zbierać swoje rzeczy. W sukienkę nie zamierzała się wciskać, więc włożyła na siebie wyłącznie bieliznę i znaleziony na krześle bordowy sweter, którego nie kojarzyła. Czyżby ktoś go tu zostawił? Powąchała materiał, zastanawiając się. Zapach był stanowczo obcy. No ale nie ważne - jeśli ktoś się tu rozbierał, to na pewno nie będzie miał za złe jak na chwilę go pożyczy.
Edams wrócił akurat w momencie, gdy oglądała szczątki nieszczęsnego kubka, który strącili w czasie korzystania ze stołu. - Okej. - odparła tylko na jego oświadczenie, próbując zgadnąć który kubek tak właściwie zabili. Ten od ziółek...? Ale co by tu robił kubek od ziółek...? Po chwili jednak podniosła wzrok, słysząc jak Vincent się plącze. Był słodki! Mimo tego zmarszczyła lekko brwi. W tej chwili nie była do końca pewna, czy ponowne umawianie się z nim to dobry pomysł. Jeśli w głowie pojawiła mu się myśl o szansach na stały związek, to nie chciała tego przekonania umacniać. Poza tym teraz nie był dobry czas na tłumaczenie jak to u niej wygląda, wolałaby przedstawić sprawę w bardziej dogodnych warunkach. Z drugiej strony... seks był bardzo dobry i obiecujący, więc czemu miałaby to tak szybko ucinać? A nóż widelec uda się znów skorzystać...?
- Coś. Tak... Czemu nie? - odparła, po czym uśmiechnęła się. Wstała, znalazła długopis i kawałek kartki, po czym szybko coś na niej naskrobała. Złożyła ją na pół i podała mu. - Daj znać jak będziesz mieć chwilę na tę... kawę. - zaśmiała się wesoło, odgarniając włosy za ucho.
Odprowadziła go do drzwi, w których obdarowała go jeszcze krótkim pocałunkiem na do widzenia. Gdy już poszedł, powędrowała prosto do łóżka. Zwinęła się na nim w kłębek, owijając ciasno kołdrą i momentalnie zasypiając. Sprzątanie zostawiła na za tydzień jutro.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t465-yv-craig#9302
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanko Yv  ♦ Czw Lut 08 2018, 21:23;

No tak. Zapomniał o tym nieszczęsnym kubku. Będzie musiał jej jakiś sprezentować, jako, że biedak dokonał żywota, podczas tego wybuchu namiętności.
Trochę faktycznie się plątał. Zwykle takie propozycje kończyły się albo odmową, albo wykręcaniem się, albo jak w przypadku Gwen niedopowiedzeniem i niesmakiem. A każdy kosz, to jednak był pewien cios w męska dumę, która była mocno poobijana. Zmarszczenie brwi nie wróżyło za dobrze, ostatecznie jednak na jej twarzy pojawił się uśmiech, a on dostał zielone światło.
- Zdzwonimy się - schował karteczkę do kieszeni spodni. - Jakoś po Nowym Roku?
Odpowiedział na pocałunek z pomrukiem zadowolenia i wrócił do domu.
Ostatecznie.... Końcówka tego przeklętego roku, okazała się zaskakująco przyjemna

/Zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t292-vincent-edams
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanko Yv  ♦ Pon Cze 25 2018, 11:10;

/z mieszkania Vincenta

Czy jego zachowanie zakrawało o desperację? Możliwe. Faktem było też, że został bez dachu nad głową, stan konta niebezpiecznie zbliżał się do liczby zero a naprawdę nie chciał znów korzystać z dobroci Tayi. I naprawdę nie miał pojęcia, czy tamtej nocy wrócił ze swoim ulubionym sweterkiem - nota bene jedynym, jeżeli weźmiemy pod uwagę, że jego rzeczy trafił szlag. A może po prostu szukał pretekstu, by pogadać z kimkolwiek ? Nie miał bladego pojęcia. Wciąż był oszołomiony.
Zadzwonił dzwonkiem do drzwi, nie spodziewając się zbyt ciepłego powitania. No bo miał się w sumie odezwać, a trochę to olał, podekscytowany wyjazdem na konferencję. No, ale trudno, był BARDZO zdesperowany.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t292-vincent-edams
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanko Yv  ♦ Pon Cze 25 2018, 14:51;

Yv do wczesnego ranka zabalowała na mieście, chociaż nie pamięta dokładnie co robiła... Niewątpliwie była jednak zajęta czymś interesującym, o czym świadczyły obolałe mięśnie i kilka siniaków. Seks czy bójka? Hmmm... A czy miało to jakieś znaczenie? Co by to nie było, aktualnie znajdowała się gdzieś wśród ogromnego kłębowiska poduszek i pościeli, odsypiając. Sen miała twardy, więc na pewno nie wystarczyło zadzwonić raz do drzwi. Zanim jednak Vincent uznał, że chyba nie ma jej w domu, z jękiem zwaliła się na podłogę. I to dosłownie - po prostu gdy próbowała przekręcić się na plecy, łóżko nagle się skończyło.
Kurwując na czym świat stoi, co przerywała jedynie bolesnymi jękami, jakoś się pozbierała i ruszyła do wejścia mieszkania. Obijała się przy tym o różne sprzęty, co wyraźnie było słychać z zewnątrz. Mrużąc oczy i rozmasowując goleń, którą przywaliła w... coś, doczłapała jakoś do celu. Wtedy nastąpił najlepszy moment na to, aby głos rozsądku przebił się przez chmurę otępienia i niewyspania, a brzmiał on "czy ubrałaś coś na siebie jak wyszłaś z łóżka?". Spojrzała w dół. Ah. No tak.
Gdy otwierała drzwi, powyższy problem był już rozwiązany. Co w jej przypadku oznaczało, że nie była całkiem naga. Miała na sobie majtki i za dużą, męską koszulę ze śladami szminki na kołnierzyku. Trochę ukurzoną, bo walała się po podłodze dłuższy czas. No ale nie była naga, nie? Była w takim stanie, że to i tak szczyt jej możliwości. Dwa kielonki więcej wczorajszego wieczoru i umiliła by Vincentowi dzień widokiem swojej osoby jak ją pani bozia stworzyła. No ale przechodząc do konkretów...
Otworzyła wreszcie drzwi i oparła się o framugę, próbując skoncentrować wzrok i rozpoznać, kogo też do niej przywiało o tak nieludzkiej godzinie. Zresztą mniejsza o godzinę. - Kim jesteś i czego chcesz? - wychrypiała, odgarniając włosy z twarzy i walcząc dzielnie ze swoją ostrością widzenia. Oczy ją szczypały. I zaczynało ją mdlić. Lepiej niech Vinc się streszcza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t465-yv-craig#9302
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanko Yv  ♦ Pon Cze 25 2018, 15:25;

Jakiś huk, potem jęk, potem salwa kurwów i chujów i Vincent już wiedział, że to był fatalny pomysł i powinien spierdalać spod tych drzwi. Nawet cofnął się o kilka kroków, w kierunku schodów. Sparaliżowało go jednak na tyle długo, że był jeszcze w zasięgu wzroku, gdy rozczochrana, poobijana Yvonne otworzyła mu drzwi.
Oh my. Inaczej ją jednak zapamiętał. No i w sumie to chyba nie robiło mu różnicy, czy jest ubrana czy nie i tak ją widział nago. I to z różnych perspektyw. I vice versa.
- Eyyyyy... - wydusił się z siebie, widząc tą świeżo obudzoną i gotową go pożreć Chodzącą Furię.
Pamiętaj. Jesteś  bardzo, bardzo, BARDZO zdesperowany. Ale czy aż tak? Zawsze mógł być jeszcze bardziej i udać się do Charlesa.
Chociaż może lepiej nie...nie chciał się wbijać do jego miłosnego gniazdka, które zapewne uwił sobie z Rosą. Taya i Theo? Wystarczająco długo odchorowywał. Nie został mu nikt...prócz babki Bucket. Z pewnością by nie umarł z głodu. Co najwyżej z nieżytu żołądka i zagłaskania na śmierć. A Karol, to już by go chyba znienawidził/
- Eyhmm...cześć? - zawsze był to dobry początek - Nie wiem czy mnie pamiętasz. Jestem Vincent - odchrząknął - Poznaliśmy się w barze i eyyy...nie zostawiłem u Ciebie swetra?
Dobra. To zabrzmiało jeszcze bardziej głupio, niż sobie to układał w głowie. Odwrót. Może Hiacynta mu udzierga nowy.
- Ale ja chyba nie w porę...takżejaspadamtodokiedyśpa! - wyrzucił z siebie nerwowy słowotok i obrócił się na pięcie, by wystartować do schodów, przeklinając własną głupotę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t292-vincent-edams
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanko Yv  ♦ Wto Cze 26 2018, 21:31;

Czy była zła? Nie, stanowczo nie. Była na to zbyt wymiętolona, zaspana i ogólnie chora. Jedyne konkretniejsze uczucie którego w tej chwili doświadczyła, to zdziwienie. A później chęć obrzygania Vincentowi butów, ale to udało jej się poskromić wystarczająco szybko, aby nie doszło do tragedii.
Zmusiła się, aby przesunąć po nim kilka razy spojrzeniem. Jej mina wyraźnie świadczyła o tym, że nie do końca zarejestrowała co tam do niej mamrotał. Najważniejsze słowa chyba jednak jakoś się przebiły, bo zmarszczyła brwi w próbie przypomnienia sobie. Szybko jednak dała spokój i machnęła ręką, poddając się.
- Nie kojarzę, sam sobie poszukaj. - odparła nieco zbolałym głosem, po czym nastąpiła dłuższa chwila niezręcznej ciszy, w trakcie której Vincent z niewiadomego powodu zaczął wycofywać się w dół korytarza. - Gdzie tam leziesz? Właź i szukaj tego swetra. - powiedziała, po czym nie czekając na jego reakcję, zniknęła we wnętrzu mieszkania. Drzwi zostawiła otwarte. Sama powlekła się do sypialni i ponownie zagłębiła się w kłębowisko pościeli, z którego tak niedawno wypełzła ponaglana przez upierdliwy dzwonek. Gdyby ktoś stał w tej chwili obok, mógłby usłyszeć ciche westchnięcie ulgi, gdy odcięła się od światła słonecznego.
A Vinc? Niech szuka. Gdyby była bardziej przytomna, nawet życzyła by mu powodzenia. Znaleźć, na pewno coś znajdzie - i to prawdopodobnie ciekawszego, niż sweter. Poupychane po kątach ciuchy, w tym gorsety i koronkowa bielizna, były na porządku dziennym. Do tego wszelkie "zabawki", podejrzanie wyglądające butelki z bliżej niezidentyfikowanymi płynami, cała masa rysunków (z przewagą aktów i szkiców narządów płciowych obojga płci) oraz masa innych rzeczy - starych puszek po farbach, plakatów, brudnych kubków, pędzli do malowania i do makijażu, wszelkiej wielkości pudełek i szkatułek, wisiorków, paciorków i koralików, zdjęcia przypadkowych przedmiotów i scen, pluszaki i figurki (plastikowe, ceramiczne, gliniane, drewniane, kamienne - od bliżej nieokreślonych kształtów, przez koślawe zwierzęta i ludzi). I tak dalej, i tak dalej... Wymieniać można by długo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t465-yv-craig#9302
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanko Yv  ♦ Sro Cze 27 2018, 10:10;

Jednak Craig postanowiła go od progu nie zabijać. Nieco niepewnie cofnął się i wkroczył do mieszkania. Powoli sobie przypominał pewne szczegóły tamtej nocy i czuł się nimi nieco zażenowany. No bo...on nie odwalał takich manian, co nie?
Yvonne zniknęła w czeluściach swojej sypialni, do której wtedy nie trafili, a Vincent zaczął poszukiwania. O ile gorsety i koronkowa bielizna były całkiem ciekawymi znaleziskami, to reszta już nie bardzo. Butelki wyglądały cokolwiek podejrzanie, zabawki wywołały u niego dreszcz grozy, rysunki sprawiły, że oblały go zimne poty. Matko Boska, uprawiał seks z seksoholiczką. Przełknął głośno ślinę, bo aż mu zaschło w gardle.
Przeszukał salon, swetra nie znalazł. BARDZO dokładnie umył ręce, po czym siadł i ukrył twarz w dłoniach, próbując się skupić. Starał się przypomnieć ten wieczór, a głównie jego końcówkę. I w końcu przypomniał sobie, że faktycznie go ubierał - czyli szlag go trafił w pożarze.
Zaklął cicho, po czym uznał, że nic tu po nim. Zapukał i zajrzał ostrożnie do jej sypialni. Mógł tylko zakładać, że ta poruszająca się przy każdym oddech masa pościelowa, to ukryta przed światem Yvonne.
- Emmm...jednak musiałem go zabrać. - mruknął - To znaczy, już go nie ma. Bo spaliło mi chatę - dodał, nie wiedząc po co to robi. Chyba po prostu musiał się komuś wygadać. - To...lecę. Dobranoc. - i ruszył założyć adidasy, które przy wejściu zdjął
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t292-vincent-edams
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanko Yv  ♦ Sro Cze 27 2018, 20:44;

Pff, też mi odkrycie. Wiedział o tym każdy, kto spotkał się z Iwonką więcej niż raz. No właśnie... No więc Vincent spotkał ją drugi raz i się dowiedział! Czyli wszystko działało jak trzeba. A na seks niech nie narzeka, w końcu było fajnie. A że była nimfomanką? Od kiedy miało to jakieś znaczenie? Było miło przecież!
Dźwięki docierały do niej z dużym trudem przez warstwę pościeli. Po wstaniu do drzwi i ponownym położeniu się nie mogła jednak znów zasnąć. Przez chwilę nasłuchiwała więc jak Vinc rozbija się po jej mieszkaniu, po czym podniosła się do pozycji siedzącej i przeczesała palcami burzę kłaków, w którą przez noc zamieniła się jej wczorajsza fryzura. Dopiero potem zarejestrowała, że ktoś coś do niej mówi. Skierowała wciąż dosyć nieprzytomne spojrzenie na stojącego w progu sypialni chłopaka, starając się zmusić mózg do odebrania wiadomości. Usłyszała tylko o spaleniu chaty. Przeciągnęła się.
- To przykre. Chcesz przekimać się dziś u mnie? - rzuciła tonem, jakby była to najzwyklejsza rzecz na świecie. Potem podniosła się i sięgnęła po leżący na podłodze szlafrok.
To nie był dobry pomysł.
Znieruchomiała i pobladła, zaciskając usta, po czym baaaardzo powoli się wyprostowała. Uff, udało się nie porzygać. Powinna być z siebie dumna. Zdjęła koszulę i zarzuciła na siebie szlafrok, podniesiony niedawno z takim poświęceniem. Pod koszulą oczywiście nic nie miała, ale zdawała sie w ogóle tym nie przejmować. Kojarzyła już z kim ma do czynienia. I że ze sobą spali. Więc tak po prawdzie to nie pokazała nic, czego już by nie widział.
- Umiesz robić jajecznicę? Zabiję za jajecznicę z pomidorami. Jeden powinien jeszcze leżeć w lodówce, jeśli dobrze pamiętam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t465-yv-craig#9302
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanko Yv  ♦ Sro Cze 27 2018, 22:06;

Jej pytanie o nocleg kompletnie go zbiło z tropu. Dopiero po chwili do niego dotarło, że w sumie tak mogła to zrozumieć. Nie żeby to nie było dość wygodne- blisko do pracy no i tu mógł wszystko na spokojnie przemyśleć, nie umierając z zimna. Z drugiej strony...no czuł się niezręcznie. Jedyne co ich łączyło to pijany, jednorazowy seks, a po podłodze walały się tu zabawki erotyczne, koronkowe stringi i szkice penisów. Wystarczające, by czuć się niekomfortowo.
Kolejne pytanie już go zbiło z tropu do reszty. Zwłaszcza, że okrasiła je widokiem swojego biustu- nie żeby już go nie widział. A przynajmniej miał przebłyski.
- Eyy...- odwrócił głowę zawstydzony - No umiem.
No to jak umiał, to zrobi. Jakkolwiek dziwna prośba to nie była, lepsze to, niż tułanie się po zimnie.
Zanim przystąpił do działania, podwinął rękawy przydużej  bluzy i dokładnie umył patelnię i sztuczce, których miał zamiar użyć. Pomidor został przez niego sparzony wrzątkiem , bo stan lodówki był ,delikatnie mówiąc, opłakany. Craig nie należała wyraźnie do czyściochów.
Parę minut później po kuchni roznosił się już zapach jajecznicy z pomidorami. Nieskromnie, była naprawdę całkiem smaczna. W końcu gotował sobie od lat sam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t292-vincent-edams
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 18
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanko Yv  ♦ Czw Cze 28 2018, 09:13;

Spodziewał się że, o ile Yvie jest w domu, drzwi będą otwarte. Bezrefleksyjnie więc pchnął je dłonią, tą w której dzierżył siatę z prowiantem, podczas gdy drugą ciągnął ze sobą walizkę. Przez chwilę siłował się na progu z niezbyt poręcznym (acz stylowym) bagażem, którego kółka wykręcały się we wszystkich możliwych kierunkach, tylko nie w tym jednym, o który mu chodziło - dlatego z opóźnieniem skojarzył woń nieprzypalonego posiłku jako coś niezwyczajnego. (Jak zdążył zaobserwować, Yvie nie miała cierpliwości do garów więc wstawiała coś i szła się zająć czymś innym, a przychodziła dopiero zwabiona aromatem spalenizny).
Przystanął i pociągnął nosem, odrzucając na bok reklamówkę z vifonami. Szczerze, poczuł jak ślina napływa mu do ust. Nie jadł prawdziwego ciepłego posiłku od przedwczoraj, to znaczy odkąd Ephraim zostawił go z całym tym bajzlem i pojechał sobie do Nowego Jorku załatwiać swoje nudne sprawy. Nowy Jork zawierał w sobie matkę Francisa, w związku z czym stanowczo odmówił takiej wyprawy. Zostanie w Rode było zresztą dużo lepiej strategicznie uzasadnione. Tu była Yvonne. Fifi mógł go w pewnym momencie zechcieć odstawić pod drzwi rodzinnego domu, ale do Yvie z całą pewnością wróci, prędzej czy później.
Poza tym Francis uwielbiał Yvonne, była praktycznie jego bratnią duszą. Śliczna, zepsuta i patologiczna.
Rozejrzał się po mieszkaniu, w prostej linii zmierzając do kuchni. Nie zdziwił się właściwie, widząc w niej jakiegoś obcego faceta. Raczej zdziwiło go to, że nie wyglądał, jakby właśnie wypełzł z barłogu po nocy wypełnionej ostrym seksem.
- Emm... Dzień dobry kolego Yvonne? - Przyjrzał mu się krytycznie - ...Kuzynie..?
Nie no, bez sensu. O ile ją znał nie miałabym nic przeciwko przeleceniu kuzyna.
- Jesteś z kościoła i przyszedłeś ją nawracać? - spróbował zgadnąć na podstawie jego ubrania i wyrazu twarzy. W końcu machnął ręką.
- Nie ważne. Daj mi tę patelnie - powiedział tonem osoby mającej do tego pełne prawo i sięgnął, by wyjąc mu ją z ręki. Zamierzał wtranżolić ile się dało, zanim zjawi się Yvie, bo w ów czas wynik rywalizacji stawał się trudny do przewidzenia. Najpierw potrzeby pierwszego rzędu, dopiero potem wszystko inne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t514-francis-dekarabia
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanko Yv  ♦ Czw Cze 28 2018, 13:13;

Kiedy Vincent ruszył na podbój kuchni, Yv ruszyła w stronę łazienki i prysznica. Nie spieszyła się za szczególnie - zanim Vinc wszystko znajdzie, umyje, a może też wygotuje, na pewno minie trochę czasu. Na spokojnie więc się wyprysznicowała i ogarnęła, pozbywając się wyglądu zapijaczonego potwora spod łóżka i to z niezłym wynikiem końcowym. Miała wprawę w tuszowaniu skutków libacji dnia poprzedniego. Jeszcze tylko wyszczotkować niepokorne włosy i będzie mogła trochę podręczyć swojego przymusowego gościa. W końcu skoro miała go na miejscu, to grzech nie skorzystać.
Gdy opuściła wreszcie łazienkę, pierwsze na co zwróciła uwagę, to cudowny zapach świeżo zrobionej jajecznicy. Aż przymknęła oczy z zachwytu perspektywą zjedzenia jej już za chwilkę, chwileczkę... Nadal w samym szlafroku, skierowała się prosto do kuchni. Po czym stanęła jak wryta.
- Nawet się nie waż, Francis! - ostrzegła, po czym natychmiast ruszyła na ratunek swojemu śniadaniu. Trzeba była przyznać, że zdziwiło ją jego nagłe i niezapowiedziane pojawienie się, ale stanowczo w tej chwili wygrało przerażenie perspektywą wyjedzenia jej jajecznicy. Złapała łyżkę i szybko odebrała od Vincenta patelnię, zanim trafiła w zachłanne łapy Frani. Zaczęła jeść, spoglądając przy tym na Dekarabię nieco spode łba. - Nie tylko, że włazi bez zaproszenia, to jeszcze chce porządnym ludziom jedzenie zjadać! I nawet się nie przywita wcześniej z matką! - fukała znad naczynia, starając się pochłonąć jak najwięcej zanim Francis się dołączy. Chwilowo nie myślała jakie skutki mogą mieć niedawne mdłości z tak szybko pochłanianym pożywieniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t465-yv-craig#9302
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanko Yv  ♦ Czw Cze 28 2018, 13:31;

Vincent aż podskoczył, gdy do mieszkania wparował nieznany mu...osobnik ? Wyglądało na to, że na co dzień tu mieszka. Otworzył usta, by coś powiedzieć, gdy wtedy zdarzyło się wiele rzeczy na raz. Osobnik wyciągnął dłoń, by zabrać mu patelnię, pojawiła się Yvonne, to ona mu tą patelnię zabrała, a potem dowiedział się, że...
- JESTEŚ CZYJĄŚ MATKĄ?! - wydawał się tym faktem przerażony.
Okej - zauważył już, że kręcą go ciut starsze, ale tylko CIUT. Ile Yvonne miała w takim razie lat, czterdzieści ?! Jakim cudem tak dobrze wyglądała?! Ten osobnik wyglądał na pełnoletniego !! Czy to oznaczało, że leciał na MILF-y ?!
Ooookej, tu się działo za dużo naraz. Stracił chatę, dobytek i przeleciał mmusię-nimfomankę. Suuuuper !
Aż sobie klapnął na krzesło.
- Nie przeszkadzajcie sobie - wychrypiał, mając ochotę się zlać z otoczeniem
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t292-vincent-edams
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 18
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanko Yv  ♦ Czw Cze 28 2018, 13:51;

Drgnął, gdy usłyszał w bezpośredniej bliskości głos Yvonne. Zamarł tylko na momenciek, ale to wystarczyło, była szybsza. Jego palce bezradnie zacisnęł się w powietrzu, tam, gdzie jeszcze przed chwilą była rączka patelni. Francis zaklął pod nosem, odrwacając się napięcie w stronę kobiety, już wygarniającej łyżka z patelni jej cenną zawartość. Niech to szlag!
- Co z ciebie za matka! - wydarł się, drżąc z bezsilności, podczas gdy jajecznica znikała ekspresowo niczym sen jaki złoty - Głodnemu dziecku od ust odejmować! A żeby cię pokręciło! Nic cię nie obchodzę! Dodzwonić się do ciebie nie idzie, a Fifi sobie pojechał w diabły!
Po tym wybuchu osunął się na krzesło, żałośnie pociągając nosem i wycierając oczy długimi palcami. Po prawdzie to liczył, że weźmie ją na litość. Wiedział że w bezpośredniej, siłowej konfrontacji nie miał szans z kobietą.
Dopiero wtedy, gdy Vincent się odezwał, przypomniał sobie o nim. Uniósł na mężczyznę zaczerwienione oczy. Hm, chyba mógł go wykorzystać... Przywołał na twarz bezradny, smutny uśmiech.
- Przepraszam - szepnął - po prostu błąkam się po mieście całą noc, bo nie odbierała, zamarzam na kość a teraz ona... Ona...
Jeszcze raz przekonująco pociągnął nosem, nim zwrócił się z powrotem do Yvie.
- Mam dla ciebie zakupy... - zrobił minę skrzywdzonej niewinności.
To była akurat prawda. Kupił zgrzewkę piwa, vifony i papierosy, mając zamiar przekupić ją, żeby pozwoliła mu zostać, a potem przejąć mieszkanie przez zasiedzenie. Stare domostwo Craigów nie nadawało się do zamieszkania. Fifi wciąż nie ogarnął sfajczonej instalacji. Nie było internetu!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t514-francis-dekarabia
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanko Yv  ♦ Czw Cze 28 2018, 14:28;

Pochłaniała jajecznicę, ignorując wrzaski (chociaż głowa jej od nich puchła), jęki i inne biadolenia. Nasłuchała się ich w życiu sporo, w szczególności od ludzi których w danej chwili trzymała pod butem (i to dosłownie). Była więc doskonale znieczulona na tę formę perswazji, można by ją nawet uznać za nieczułą. Na wszelkie oskarżenia reagowała jedynie wzruszeniem ramion, albo w ogóle nijak. Gdy pochłonęła trochę ponad pół zawartości patelni, postanowiła jednak przerwać. Westchnęła, przewróciła teatralnie oczami i ostatecznie podała ją Francisowi wraz z łyżką. - Doceń, że dla ciebie od ust sobie odejmuję, pasożycie. - rzekła wspaniałomyślnie, po czym podeszła i pocałowała go w czoło. Następnie pogładziła go poufale po włosach, niczym prawdziwa rodzona matka - jednak w taki sposób, aby nie zakłócić mu posiłku. Znad jego włosów spojrzała na zszokowanego Vincenta.
- Nie rób takiej zbolałej miny, przecież nie wyrzucę kogoś, kto przyniósł zakupy. - powiedziała, najwyraźniej źle interpretując wyraz jego twarzy. Potem odeszła, żeby zerknąć do reklamówki, skoro już o niej mówimy. Obejrzała sobie papierosy i skrzywiła się lekko, ale w końcu darowanemu koniowi się w zęby nie zagląda. Piwo i vifony były spożywcze, więc tu nie miała się czego czepiać.
- Ephraim zamierza wrócić w najbliższym czasie? Czy tylko ograniczył się do porzucenia cię na tym zadupiu? - zapytała, sięgając na szafkę kuchenną po fajkę i zapałki. Widok papierosów zrobił jej smaka. A jajecznica podziałała doskonale na jej żołądek, który znów zaczął współpracować z reszta organizmu. Mogła więc w spokoju sobie teraz zakopcić. Przetarła palcem środek fajki, wytrząsnęła resztki na podłogę, po czym rozejrzała się za suszem. - Vincent, kochany, podałbyś mi tę niebieska puszkę po herbacie, którą masz na półce nad głową? - zapytała, uśmiechając się do niego pięknie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t465-yv-craig#9302
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanko Yv  ♦ Czw Cze 28 2018, 15:29;

Vincent Edams wciąż był w szoku i coraz bardziej się zastanawiał, co on właściwie tu robi. Może jednak perspektywa kilku tygodni u babki Bucket, nie była aż tak przerażająca? Może nabawi się przewlekłego zapalenia jelit, ale mógł być pewien, że u pani Hiacynty nie znajdzie puchatych kajdanek na podłodze.
-Ale...ale ty NAPRAWDĘ jesteś czyjąś MATKĄ? - zapytał z naciskiem, nieco bledszy niż przed momentem. Jeszcze chwila a zupełnie straci kolor.
To...było niemożliwe ! Musiało być ! Jakby rodziła, nie miałaby takiego płaskiego brzucha i w ogóle takiego...no ciała ! A to akurat, mimo sporego rauszu, zapamiętał całkiem dobrze. Nie ma opcji - to musi być coś takiego jak przyjaciółki mówią do siebie "sisterko!".
Wstał i podał jej tą puszkę, nie bardzo wiedząc, co ze sobą zrobić.
- Eee...słuchaj mogę skorzystać z kontaktu? Padł mi telefon - zapewne mu nie odmówiła, więc podpiął swój telefon i go uruchomił. Bateria i tak była na wyczerpaniu a potem był w podróży, więc wyłączył go dwa dni temu. Po chwili zaczęły napływać wiadomości.
- SZLAG - zaklął pod nosem, widząc sms-y od babki Bucket. Przykucnął i oddzwonił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t292-vincent-edams
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 18
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanko Yv  ♦ Czw Cze 28 2018, 17:08;

Rozpromienił się momentalnie, porywając od niej patelenkę i wygarniając z niej to, co jeszcze zostało. Nie była to ilość którą był w stanie do końca sie najeśc ale hej, to wciąż lepsze niż makaron instant i chrupki kukurydziane, więc nie narzekał. Zamruczał z zadowolenia, zarówno z powodu posiłku jak i czułostek jakich doświadczał. W tej chwili promieniował dobrym nastrojem i niefrasobliwością.
- Dziękuję mamusiu - zaszczebiotał, nim przełknął to co miał w ustach.
- Ha! Chciał mnie ze sobą zabrać, ale mu powiedziałem, że chyba go pojebało. - oświadczył, zatoczywszy łyżką w powietrzu kilka kółek. Namyślił się - Mówił, że promotor się przypierdala o ten urlop naukowy co go wziął, więc pojechał to załatwić. Poza tym nie wiem. Pewnie wróci, co by tam miał robić jak go ta jego dupa rzuciła. Straszna z niej suka, mówiłem ci, nie? Lepiej dla niego. W końcu ma nas.
Uśmiechnął się szeroko, wodząc wzrokiem za Yvie. Potem spojrzał na Vincenta. A ten co taki poświrowany?
- Nie naprawdę - postanowił wyprowadzić z błędu biednego frajera. - Jestem dziewczyną jej brata. Francis, miło mi.
Włożył sobie łyżkę do ust, podciągnął nogi pod brodę i przez chwilę przyglądał się chłopakowi. Potem spojrzał pytająco na Yvie.
- A ten to właściwie...?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t514-francis-dekarabia
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanko Yv  ♦ Pią Cze 29 2018, 22:00;

Nie pamiętała Vincenta jako takiego histeryka. Czy on się nie przejmował wszystkim za bardzo? A może to wpływ szoku po stracie mieszkania? Trzeba będzie go spić. Alkohol chyba dobrze na niego działał, z tego co pamiętała z ich pierwszego spotkania. Teraz za to wyglądał, jakby zaraz miał się przekręcić. Albo dostać jakiegoś napadu paniki czy co. Aż zaczynała się o niego martwić.
- Zrób sobie parę wdechów i wydechów, bo zaraz mi tu zemdlejesz. Dla twojej wiadomości, nie rujnowałabym tego pięknego ciała czymś takim jak ciąża. - odparła niefrasobliwie, napychając fajkę zielskiem wyciągniętym z puszki i mocno zalatującym tytoniem. Odpaliła zapałkę i przytknęła do suszu, wypuszczając w powietrze kilka dużych kłębów dymu. Zmrużyła oczy z zadowolenia, zakładając nogę na nogę i opierając się wygodnie. Na pytanie o kontakt jedynie machnęła przyzwalająco ręką.
A potem zalał ją słowotok płynący z ust Francisa. Docierało do niej co drugie słowo, a raczej tylko te które bezpośrednio ją interesowały. Czyli praktycznie tylko "dupa" i "suka". - Ta Chinka? - skojarzyła szybko. - To on się z nią jeszcze prowadza?
Na pytanie zareagowała wzruszeniem ramion i pyknięciem fajki. - Przeleciałam go jakiś czas temu, a teraz tu nocuje bo mieszkanie mu się spaliło. - dodała jednak po chwili namysłu, streszczając mu sytuację. Gdy odszedł, pochyliła się lekko w stronę Frani. - Bądź miły, chyba doznał szoku czy coś. - szepnęła, gdy Vincent oddalił się aby porozmawiać przez telefon.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t465-yv-craig#9302
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanko Yv  ♦ Sob Cze 30 2018, 04:44;

Był w takim szoku, po tym co został, że nawet najbardziej absurdalne fakty, mogły przez moment wydawać się możliwe. Szczęśliwie okazało się, że w swoich rozmyślaniach miał rację i Yvonne nie była niczyją matką.
Vincent przeprowadził krótką rozmowę, po czym odłożył telefon, by się ładował a sam podszedł nieco niemrawo do kuchennego stołu i klapnął na krzesło. Wyglądał trochę jakby uciekało z niego powietrze.
Kiedy już powoli przyswoił fakt, co się wydarzyło, nasunęło się pytanie...jak? Albo...kto? Na samą myśl, że mógł w tym maczać palce Ramirez, zaschło mu w ustach. Czy ten człowiek ma zamiar ścigać go, aż nie postawi buciora na grobie Edamsa?
Gdyby palił, to w tej chwili by kopcił jak lokomotywa.
- Em... Chyba powinienem iść na policję...czy coś? - wymamrotał - Bo mnie chyba wstępnie uznano za martwego...czy coś

Tak, był w szoku. I gdyby nie była ta godzina, to z chęcią by się najebał
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t292-vincent-edams
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 18
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanko Yv  ♦ Sro Lip 04 2018, 10:28;

- Ta, ona - odparł, nie siląc się na wyprowadzanie Yvie z błędu. Dla niej Seul czy Pekin to pewnie był ten sam pies, a zresztą, jakie by to miało mieć znaczenie?
- Nawet byli zaręczeni, ale już nie są. No bo on jest tutaj, rozumiesz, a ona tam - uśmiechnął się z niejakim zadowoleniem, jak syty kot, który właśnie porwał dorodny kawał dorsza.
Właściwie to nawet nie znał tamtej kobiety. Niby była miła. Ale właśnie miła, w ten szczególny sposób. I miała coś przeciwko temu, by zaraz po wysiądnięciu z samolotu poszli razem na obiad a potem spędził z nimi cały dzień. Była więc uciążliwą konkurencją, ale nie taką, z którą musiałby się liczyć. Francis znał się na ludziach, a już pewne ich typy rozpoznawał na pierwszy rzut oka. I wiedział, że miła żonka i poukładane życie nie były tym, czego Ephraim chciał, co najwyżej do tej pory płynął z prądem. Był beznadziejny. Wydawało jej się, że może nim, pokierować? Słusznie. To nawet nie było trudne. Ale Francis miał mu do zaoferowania coś znacznie atrakcyjniejszego i nie miał najmniejszych oporów, by w tej kwestii stawiać na swoim. A Jak-jej-tam była wobec tego faktu bezradna. I żadne fochy nie mogły na to pomóc.
Jego uwaga skierowała się znowu na Vincenta, nawet nieco uniósł brwi. Doprawdy nie był w stanie zrozumieć o co mu chodziło. W sumie to nie tak, że szczególnie próbował. Po jakichś dwóch sekundach namysłu zbył całą kwestię (żeby nie powiedzieć - osobę) wzruszeniem ramion. Yvie to chyba faktycznie było wszystko jedno przed kim rozkłada nogi.
- Za dobra jesteś - podsumował takie wpuszczanie do siebie na czas nieokreślony jakichś obcych elementów.
- Nie możesz po prostu zadzwonić? - zwrócił się z kolei do chłopaka, nieco już znudzonym głosem - co się będziesz tarabanił. Lepiej napijmy się kawy - oświadczył tonem propozycji, przy czym oczywiście nie wykonał najmniejszego ruchu w kierunku urzeczywistnienia tego pomysłu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t514-francis-dekarabia
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanko Yv  ♦ Czw Lip 12 2018, 15:32;

Kij z narodowością, narzeczona Epha mało ją interesowała - żeby wręcz nie powiedzieć, że prawie w ogóle. W przeciwieństwie do ich rodziców. Ci to pewnie byli zachwyceni, szczególnie matka. Na samą myśl o jej euforii w związku z potencjalnym ożenkiem syna Iwonie cofała się jajeczniczka. W związku z tym wiadomość o zerwaniu zaręczyn przyjęła z zadowoleniem. Nie, żeby życzyła bratu źle. Co to to nie! Kochała go w końcu całym sercem i chciała jego szczęścia. Powątpiewała coś jednak, że zyska je prowadząc ustabilizowane życie z rządzącą się żonką. No ale cóż... nie wtranżalała się w to. Dorosły był w końcu. Może go przenocować jak będzie potrzebował.
- Był tutaj. - wtrąciła, kładąc nacisk na pierwsze słowo. - Przecież pojechał, nie? - mruknęła, wypuszczając kolejny kłąb siwoniebieskiego dymu. Następnie jej uwaga przekierowała się na Edamsa. Uniosła nieco brwi, starając się zrozumieć co tam bełkocze pod nosem. Mało co zrozumiała, więc tylko obróciła fajkę w dłoni i ponownie zaciągnęła się z wyraźną przyjemnością, mrużąc lekko oczy. Zaraz jednak otworzyła je na wspomnienie o kawie. O może raczej o piciu. Tak czy siak ożywiła się.
- Może powinieneś. Ale jak już wspominamy o piciu... - podniosła się i podeszła do kuchennych szafek. Tam zatrzymała się i zastanowiła dłuższą chwilę, po czym sięgnęła do drzwiczek i otworzyła. Zastukało szkło, gdy sięgnęła do wnętrza. Wyjęła z niej butelkę z długą szyjką zatkaną korkiem, wypełnioną żółtym płynem, z pływającym w środku niezidentyfikowanym badylem ze zwiędłymi listkami. Zamieszała lekko zawartością, spoglądając na nią pod słońce. Najwyraźniej oględziny wypadły dobrze, bo wyjęła korek i powąchała. Uśmiechnęła się z zadowoleniem. - Dobra, chodź tu i chlapnij sobie na uspokojenie zanim pójdziesz. - zakomunikowała, nalewając dwa centymetry cieczy do najbliższej w miarę czystej szklanki. Zapachniało alkoholem. Następnie wyciągnęła naczynie z zawartością w stronę Vincenta. Nie wyglądała przy tym na kogoś, kto łatwo przyjmie odmowę. Poza tym tak mała ilość przecież mu nie zaszkodzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t465-yv-craig#9302
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanko Yv  ♦ Czw Lip 12 2018, 16:36;

Picie. Tak, doskonały pomysł. Nieważne, że to południe. Musiał się napić, uspokoić nerwy, oczyścić umysł. A yvonne zresztą wiedziała, że wtedy mu to najlepiej idzie. Sięgnął po szklankę z podejrzanie wyglądającą cieczą. Alkohol to alkohol, nie ? Przecież go niczym nie naćpa. Chyba.
- Dzięki. - mruknął i chlupnął sobie zdrowo, wypijając wszystko za jednym razem. Procenty zdawały się wypalać mu jelita, ale przy okazji przetrawiać strach. - Niezłe. - kaszlnął, wstał i postawił szklankę na stole. - Dobra. Idę. A wracając skołuje jakieś żarcie i alko, nic prawie nie macie w lodówce. - jak zwykle do bólu konkretny i twardo stąpający po ziemi.
Zgłosi co ma zgłosić, a potem wróci i umyje tą pieprzoną lodówkę. I stół. I całą kuchnię i łazienkę.
I wyszedł I wróci w następnej kolejce
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t292-vincent-edams
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 18
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanko Yv  ♦ Pią Lip 13 2018, 09:05;

- No ale wróci, nie? - odparł, niemal już wywracając oczami. Yvie chyba jeszcze do końca się nie obudziła. A może wątpiła że Eph wróci do niej w podskokach? Francis nie wątpił.
- Poza tym ona chyba dalej jest w Korei - wzruszył ramionami. Tak zakładał, choć jak teraz o tym pomyślał to mógł się mylić? A jeśli wróciła do Nowego Yorku to pewnie już była u starych Craigów i płakała matce rodzeństwa w rękaw. No, może raczej skarżyła się rzeczowym tonem. Francis zmarszczył brwi, gdy uświadomił sobie, że przynajmniej chwilowo rzeczy są poza jego kontrolą. Niezbyt mu się to podobało i postanowił, że jeszcze dzisiaj wyśle Ephraimowi kilka smsów. Jakieś urocze zdjęcie Iwonki powinno być w sam raz...
Uśmiechnął się ślicznie, wstając, nim Yv przyszło do głowy i jego częstować dziwnym dekoktem. Nie, żeby nie był skłonny. Tylko hm, może nie akurat w tym momencie?
- Słodki jesteś - rzucił do Vincenta, zwąchawszy doskonałą okazje. Oczywiście na Yvie nie można było pod tym względem liczyć i skończyło by się na tym, że to Francis musiałby wszystko ogarniać. A tu proszę, pożyteczny idiota obywatel, jak znalazł. Ktokolwiek zasnął z petem w gębie, czy jak tam doszło do zaprószenia ognia i w efekcie pożaru, Francis powinien mu podziękować!
- Napiłbym się ginu z tonikiem, załatwisz? I powodzenia z tymi pałami - dodał jeszcze, nim za Edamsem zatrzasnęły się drzwi.
- No no - podsumował, nim zwrócił się z powrotem do Iwony - To co teraz? W sumie mam fajną gierkę na tablecie, moglibyśmy popykać. Dating sim, takie japońskie gówno - uściślił na potrzeby rozmówczyni - zdobywa się obrazki z gołymi laskami, pomyślałem, że ci się spodoba.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t514-francis-dekarabia
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanko Yv  ♦ Pią Lip 13 2018, 11:07;

Kiwnęła głową z zadowoleniem, patrząc jak Vincent przełyka płyn. Miała nadzieję, że nie dodała za dużo grzybków do wywaru, inaczej zakupy w wykonania chłopaka mogły skończyć się interesująco... Ale nie! No przecież próbowała! Będzie dobrze, najwyżej od czasu do czasu zobaczy motylka albo co. Same miłe rzeczy. W końcu nabrała wprawy od ostatniego razu. - No, powodzenia i wracaj bezpiecznie. - uśmiechnęła się do wychodzącego Edamsa i na odchodne klepnęła go w tyłek. Potem jak gdyby nigdy nic wróciła w okolice zlewu, wylała zawartość z jednej ze stojących w nim szklanek i nalała sobie tego samego specyfiku, którym tak niedawno częstowała gościa. Odwróciła się jeszcze w stronę Francisa, żeby mu grzecznie zaproponować, ale widząc jak się odsuwa tylko wzruszyła ramionami i butelka wróciła na swoje miejsce w szafce.
- Nie zaszkodziło by, jak by wrócił. - powiedziała nagle, nawiązując do rozmowy sprzed paru chwil. - Nasi starzy źle na niego działają. W ogóle cywilizowane życie i spełnianie czyichś oczekiwań źle na niego działa. W końcu jest moim bratem. Jest taki jak ja. - dodała tonem objawionej mądrości, pociągając solidny łyk nalewki czy co tam zrobiła. Sama nie wiedziała do końca, oprócz tego, że zawierało duża ilość alkoholu i miało posmak trawnika. Będzie musiała jeszcze popracować nad kompozycją ziół, którą do tego dodaje.
- Gołe laski? Zawsze. - wyszczerzyła zęby w uśmiechu. Dopiła co tam zostało w szklance i ruszyła do salonu. - Chodź, siądziemy sobie wygodnie. - rzuciła jeszcze, po czym zaczęła przekopywać się przez bałagan. Ostatecznie uzyskała kanapę przykrytą wzorzystą narzutką i stosem poduszek oraz podłogę pełną wszystkiego innego. Kilka jej rysunków leżało na stole. Zapewne Vincent je znalazł i tu odłożył. Rzuciła na nie szybko okiem (kilku od dawna nie widziała) po czym usadziła się wygodnie wśród wcześniej przygotowanej miękkości. - Dawaj tu ten tablet. - zakomunikowała i poklepała zachęcająco miejsce obok siebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t465-yv-craig#9302
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanko Yv  ♦ Pią Lip 13 2018, 12:52;

Szczęśliwie mało było w tym grzybków, bo zeznanie na policji mogłoby być kłopotliwe. Vincent wrócił parę godzin później, obładowany zakupami, wyraźnie zmęczony i zirytowany.
- Wróciłem - rzucił, zamykając drzwi stopą. Wszedł do kuchni, postawił na blacie zakupy spożywcze i spojrzał krytycznie na lodówkę.
Nie. Musi to zrobić, nim wrzuci tam jakieś jedzenie, to gotowe zatrucie pokarmowe. Zakasał rękawy, znalazł jakimś cudem środki czystości (a myślał, że ich w tym domu nie ma ), wywalił przeterminowane produkty (czyli prawie wszystkie), umył dokładnie lodówkę w środku i dopiero wtedy włożył zakupy.
Przetarł blaty, umył naczynia (a trochę mu z tym zeszło) i dopiero gdy miał jak się poruszać, wziął się za robienie kolacji. Skoro spędzi tu noc czy dwie, na krzywy ryj, to chociaż jakoś się odwdzięczy. Wpierw musi coś zjeść, nim ogarnie łazienkę, bo widział przecież jej stan ostatnio.
Niedługo później z kuchni zaczął docierać miły zapach jedzenia. Gotować akurat umiał, więc o walory smakowe się nie musieli martwić.
- Zrobiłem kolację...jak chcecie - mruknął, kładąc na stoliku przed nimi, talerze z risotto z kurczaka z warzywami. Po chwili wrócił ze zgrzewką piwa, otworzył sobie jedno i padł na kanapę.
- Masakra. W tej policji to chyba sami debile pracują. Chyba ich biorą na ładną gębę, bo mózgu za grosz. - sarknął, upił łyk piwa i wziął się za jedzenie - Z oficerem Paynem na czele, ten to ma chyba sam testosteron zamiast mózgu. - westchnął - Generalnie jestem w dupie. Wszystko poszło z dymem
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t292-vincent-edams
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 18
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanko Yv  ♦ Sro Lip 18 2018, 14:37;

Kto by powiedział że Yvie tak się wciągnie? Co prawda wspomniane ilustracje były od początku dobrą motywacją (Yv była pod pewnymi względami bardzo prosta) i do samej gierki podchodziła raczej ze zniecierpliwieniem, ale do czasu. Na początku siedzieli na kanapie razem, ramie w ramie i sprzeczali się co do wyborów, w pewnym momencie jednak Yvie zaanektowała tablet dla siebie. Właściwie, raczej szybko... No cóż, zawsze była taka. Francis powyzywał na nią dla zasady, co zbyła machnięciem reki, w rzeczywistości jednak nieźle się bawił. Obserwowanie ją uznawał zawsze za znakomitą rozrywkę, a jej żywiołowe reakcje były wręcz wspaniałe. Po jakimś czasie jednak ostatecznie go to znużyło. Siedząc na podłodze, wsparł kark o brzeg kanapy i zapadł w swego rodzaju letarg. Po jakimś czasie uświadomił sobie, że skręca go w żołądku. Pół porcji jajecznicy uzyskanego droga szantażu emocjonalnego to było jednak za mało dla dorastającego chłopaka. Schrupał więc na sucho makaron z vifona, wypalił papierosa i poszedł wziąć prysznic. Jeszcze z ręcznikiem na głowie, odziany w szorty gimnastyczne i bluzę nadrukowaną w troskliwe misie, natknął się na Vincenta. Stracił rachubę czasu a przez szum wody nie usłyszał nawet jak wrócił, dlatego minimalnie go to zaskoczyło. Właściwie to chłopak ledwo mignął mu w drzwiach kuchni.
- O, Vic. I jak tam? - zagadnął, nie czekał jednak na odpowiedz, przeszedł do salonu. Mniej więcej w tym czasie Edams wrócił, a przed Francisem wylądowała miska pełna apetycznie prezentującego się ryżu i mięsa. Uśmiechnął się więc od jednego zaróżowionego ucha do drugiego.
- O, dziękuję, jesteś najlepszy - pochwalił go, w sumie szczerze. Posłał mu jeszcze jeden promienny uśmiech a potem zabrał się za jedzenie. Zachichotał.
- Aha, mówiłem ci. Chociaż z tą ładną gębą to bym nie przesadzał - dodał, wspominając Cezarego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t514-francis-dekarabia
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanko Yv  ♦ Wto Lip 24 2018, 21:55;

Gra niewątpliwie błyskawicznie ją wciągnęła. Nie żeby była jakoś szczególnie dobra w budowaniu relacji, więc dlatego na początku zdała się na Francisa. Gdy już jednak załapała o co chodzi, a poszło to szybko, zaczęło irytować ją kwestionowanie jej wyborów. Przekomarzała się więc z Franią, potem kłóciła, a ostatecznie sięgnęła po ostateczność - czyli rozwiązanie siłowe. To zawsze działało. W związku z tym zwyczajnie wyrwała tablet z rąk prawowitego właściciela i zaanektowała dla siebie. Przez chwile słyszała coś przypominającego protesty i żale, ale jak zwykle potraktowała to jako fanfary dla jej zwycięstwa. Mruknęła więc tylko coś niezrozumiałego na odwal się, po czym usadowiła się wygodnie i w pełni poświęciła rozgrywce. Oznaczało to, że chwilowo przestała kontaktować ze światem zewnętrznym. Za to całą sobą przeżywała grę, krzywiąc się, śmiejąc, uśmiechając z triumfalnym "aha!" lub klnąc na czym świat stoi i wykonując tabletem ruchy niepokojąco przypominające próby przełamania na pół. Zwykle po tym uspokajała się i ze zmarszczonymi brwiami nadal uparcie palcowała ekran.
Z tego stanu wyrwało ją dopiero pojawienie się jedzenia. Znaczy nie od razu, ale wraz z postawieniem talerza na stole, powoli zaczęła wracać do świadomości. Ostatecznie zmysł powonienia skłonił ją do spojrzenia w stronę źródła apetycznego zapachu. Widząc risotto, oczy jej się zaświeciły. Wstała więc i bez słowa wzięła się za swoją porcję (lub nie, tak po prawdzie to nie wiedziała, ale i tak nie zamierzała czekać). Dopiero znad posiłku dostrzegła Vincenta. - O, wróciłeś. - stwierdziła fakt. Następnie siadła obok niego i oparła się o jego ramię z typowym dla siebie brakiem jakichkolwiek oporów. Oczywiście w międzyczasie kontynuowała spożycie. Była przy tym nadal troszkę nieobecna, więc umknęło jej praktycznie wszystko co Vincent akurat mówił. Do czasu oczywiście. - Payne nie jest taki zły. Chociaż to buc. - wtrąciła, po czym westchnęła cichutko. Dopiero po chwili spojrzała na minę Vincenta. - No co? - rzuciła z lekkim oburzeniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t465-yv-craig#9302
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanko Yv  ♦ Sro Lip 25 2018, 09:18;

Vinc jakoś nie by zachwycony tutejszą policją. Nie dość, że jeden z nich, miał jakieś konszachty z typem, który go prawie zabił, to reszta funkcjonariuszy to była jakaś pomyłka. Jakby pracowali za karę.
Nieco się spiął, gdy Yvonne ot tak się o niego oparła, ale ostatecznie nic nie zrobił. Jej dom, jej zasady. Widać miał jakieś przejściowe problemy z wyluzowaniem, gdy nie wypił kieliszka albo pięciu.
- Wróciłeś, wróciłeś. - westchnął - Nawet usunąłem te, godne zainteresowanie naukowców, formy życia z Twojej lodówki. - chciał się jakoś odwdzięczyć za to, że bez żadnych oporów go tu przyjęła.
Na słowa Yv o Payne, aż uniósł brew ku górze.
- No coco ? Wyczuwam u Pani miętę, panno Craig. - typowe. Po prostu typowe - Ale to akurat udowodnione naukowo, że jak kolo jest przystojny, im większy burak i cham, tym laski bardziej na niego lecą - Edams nie miał dobrego zdania o panie Paynie. Jak na jego oko, wyglądał na tyrana i jedyne co, to bardzo współczuł jego żonie.
Taki poczciwy Edams miał małe szanse zaimponować dziewczynie. Chyba się już z tym pogodził. Upił spory łyk piwa ze swojej puszki i odetchnął głęboko.
A dwa piwa później, już był zdecydowanie bardziej rozluźniony i nawet się uśmiechał pod nosem ! Głównie słuchał rozmów Yv z Francisem niż cokolwiek mówił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t292-vincent-edams
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanko Yv  ♦ Sob Sie 04 2018, 00:07;

W przeciwieństwie do niego, Yv bardzo lubiła panów policjantów. Zresztą w dużej mierze nawet z wzajemnością, chociaż niewątpliwie była wrzodem na tyłku. Większość z nich znała jednak z imienia i w ogóle byliby dobrymi przyjaciółmi, gdyby regularnie nie załaziła im za skórę i nie dodawała roboty. Nigdy nie sprawiała jednak problemów gdy ją zgarniali, była miła i grzeczna, chociaż bezczelna i z niewyparzonym jęzorem. Taki już jednak był jej sposób bycia, więc chyba byli już przyzwyczajeni. O czymś świadczył też fakt, że trzymali jej na komisariacie puszkę ciastek na czarną godzinę i nawet zbyt dużo nie wyjadali! Więc no... Yv złego słowa na nich nie powie.
Czując jak się spina, poklepała go lekko po kolanie. Zapewne miał to być uspokajający gest, ale znając Vinca pewnie spiął się jeszcze bardziej. - No już już, rozluźnij się. Macałam cię w bardziej zawstydzających miejscach, pragnę zauważyć. - uśmiechnęła się i puściła mu oko. - Naprawdę? I co ciekawego tam znalazłeś? - rzuciła trochę od niechcenia, przeciągając się. Jeśli liczył na podziękowania to się przeliczył. Nie żeby była niewdzięczna czy coś, ale nie przyszło jej do głowy dziękować za usunięcie czegoś, co tak własciwie od jakiś dwóch miesięcy jej nie przeszkadzało... Odłożyła pusty talerz na podłogę, po czym z zadowoleniem uwaliła się na kanapie w pozycji horyzontalnej, zarzucając zgrabne odnóża na oparcie, a kolana Vincenta traktując jak poduszkę.
- Nie nazwałabym tak tego, ale niech ci będzie. - prychnęła. - A bucowatości Payne'a akurat nie lubię, ale ma ładną buzię i dużego. - pokazała mniej więcej jak dużego, chociaż mogła nieco przesadzić. Ostatecznie wzruszyła ramionami.
Kolejne półtorej godziny spędziła wiercąc się na kanapie, pijąc i coraz bardziej nudząc. Z piwa szybko przerzuciła się na swoją podejrzaną naleweczkę, od której szybko dostała rumieńców i humoru. W końcu wstała. - Nudzi mi się. Idziemy na miasto! - zakomunikowała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t465-yv-craig#9302
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanko Yv  ♦ Wto Sie 07 2018, 17:43;

Vinc łypnął na nią, gdy wspomniała o macaniu miejsc, których normalnie się nie dotyka.
- Musisz? - prychnął.
Nie żeby się tego wstydził, bo nie, ale było to ciut żenujące, bo jednak nie byli tu sami! Na uwagę o panie Paynie, Edams aż poczuł wewnętrzną irytację. No tak, wszystko jasne. Na super wiernego małżonka to on w sumie nie wygląda. Jedyne co, to należy współczuć jego żonie. Kojarzył ją z widzenia, czasem kupował u niej kawę i wydawała się cholernie miła. No, ale widziały gały co brały co nie?
Kilka piw później, był zdecydowanie bardziej rozluźniony i nawet nie przeszkadzała mu Yvonne, która traktowała jego kolana jak poduszkę. Pokusił się nawet, by czasem, nieco machinalnie ją podrapać za uchem. Kiedy ta jednak zaproponowała wyjście, u niego włączył się system obronny. Onienienienie !
- Idź idź. Po dzisiejszym dniu, jedyne o czym marzę, to pójść spać. - przeciągnął się i wstał.
Jeszcze nie wiedział, że czeka go walka z Craigową łazienką i jakże wstrząsające znalezisko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t292-vincent-edams
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 18
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanko Yv  ♦ Sro Sie 08 2018, 16:07;

Popołudnie było senne nawet bardziej, niż zwykle w Rode i nawet Yvie oraz jej "gość specjalny" na to nie pomagali. Nie dziwne że cała trójka, skoro głód już nie doskwierał, zapadła w znany chyba wszystkim stan letargicznego nicnierobienia, zwanego potocznie zamulaniem. I to samo w sobie nie było złe, bywało nawet miłe (zwłaszcza po niektórych dragach), ale hej, szkoda życia! Dlatego, gdy Yvie wspomniała o wyjściu na miasto, Francis wyrwał się z tyle desperackim co udręczonym:
- Taaak! - podrywając głowę i tułów z dywanu. I uprzedzając, leżał już w życiu na gorszych rzeczach, wliczając w to kuzynkę Aldonę.
- Błagam, cokolwiek - rzucił, zaraz potem gwałtownie odwrócił się w stronę Vincenta, który ośmielił się sabotować. Był dokładnie takim nudziarzem na jakiego wyglądał, niewiarygodne! W sumie Francis o niego nie dbał w najmniejszy stopniu, ale jeszcze Yvie uznałaby, że jest nieodzownym elementem wyprawy, i co wtedy?
Dlatego teraz spojrzałz kolei na nią, badawczo.
- A właściwie, to gdzie on będzie spać? - zapytał ostrożnie, obawiając się, że skoro ta dwójka miała za sobą akt płciowy, to mogliby uznać, że naturalną koleją rzeczy będzie zajęcie wspólnego posłania w sypialni, a Francisowi przypadłaby w udziale kanapa. Na to nie zamierzał się godzić! I był gotów walczyć zaciekle i nieczysto. W razie czego pozbędzie się delikwenta, nikt nie będzie mu wchodzić w paradę jeśli idzie o względy Yv. To zresztą nie wyglądało na prawdziwe wyzwanie. Podejrzewał, że Vincent jest łatwy także pod tym względem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t514-francis-dekarabia
Sponsored content
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Mieszkanko Yv  ♦ ;

Powrót do góry Go down

Mieszkanko Yv

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Witaj w Rode! :: FABUŁA :: Rode :: Dzielnice mieszkalne-