Napisz nowy tematOdpowiedz do tematuShare|

In the shadows

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
AutorWiadomość
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 19
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: In the shadows   Czw Gru 14 2017, 23:41

KTO: Lance McDonald, Ash Mason, Wodzirej(?)
KIEDY: wieczór, połowa października 2225
GDZIE: podziemne przejście pod ulicą


I've been watching, I've been waiting
In the shadows for my time

Od jakiegoś czasu Lance dusił w sobie nerwowość, która kazała mu notorycznie sięgać po papierosa aż do wykończenia paczki. Dużo ostatnio myślał. Obiecał Summy, że wszystko jej wynagrodzi, że nie pożałuje, że dała mu drugą szansę. Dręczyła go pewna kwestia, która wiązała się z tą sprawą. Od rozmowy z Silverem zastanawiał się, czy będzie w stanie w ogóle posunąć się do tak drastycznych działań. Z pomocą Silvera, czy bez i tak decyzja spoczywała na jego barkach.
Stojąc w cieniu, przy kiosku, który skończył dziś już godziny otwarcia, ćmił ostatniego papierosa z paczki. Zmrużył oczy przyglądając się jak światło latarni rozświetla drogę, by kilka sekund później pozostawić po sobie ciemność. Ktoś powinien wymienić w końcu tę cholerną żarówkę, migała tak już od dwóch dni. I wtem... czy ta brzuchata postać zbliżająca się w jego kierunku to mogła być Ashely? Matka jego nienarodzonego jeszcze dziecka? To brzmiało tak groteskowo, że wolał więcej nie powtarzać tego w myślach. Aż zagryzł filtr papierosa z nerwów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t249-lancelot-mcdonald
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 16
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: In the shadows   Pią Gru 15 2017, 18:03

Minęły ledwie trzy dni od rozmowy z Sum, która znacząco oczyściła atmosferę pomiędzy dziewczętami. Ash wreszcie podzieliła się z kimś obawami dotyczącymi porody i tego, co potem. Z jakiegoś powodu niezręczne wydawało jej się aż tak szczegółowo rozmawiać o tym z Max, bała się bowiem pytań z jej strony. Nadal niemal nikt nie znał prawdziwej tożsamości pieprzonego zapładniacza, a Max zapewne była - podobnie, jak Marylin - przeświadczona o tym, że to Joji tak narozrabiał. Póki nie zapytali wprost, Ash nie wyprowadzała ich z błędu. Nie chciała o tym rozmawiać.
Wracała właśnie od pana Randalla i malutkiej Lizzy. Lubiła spędzać z nią czas, czesać mięciutkie włoski i wyobrażać sobie, jak to będzie czesać tak własną córeczkę. To dodawało jej nieco otuchy. Nie lubiła przechadzać się o tej porze północną dzielnicą, jednak mus to mus. Maszerowała dzielnie przez chłód, nie oglądając na boki. Zauważyła przed sobą sylwetkę, ale podobnie, jak i poprzednio mijane osoby, tak i tę postanowiła ignorować. Gdyby tylko wcześniej zorientowała się, że to McDonald, zapewne wybrałaby inną drogę. Dopiero będąc bardzo, bardzo blisko mogła się zorientować... Gdyby tylko na niego patrzyła. Zadarła głowę do góry, by okazać, że wcale, ale to wcale nie boi się zostając sam na sam z obcym mężczyzną w ciemnym przejściu.
Serce podeszło jej do gardła i przyspieszyło bicie.

_________________
Będę, jak wrócę
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t132-ash-mason#402
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 19
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: In the shadows   Nie Gru 17 2017, 05:43

Przyglądał się młodej Mason, wierząc, że pozostaje w cieniu niezauważony. A jednak coś w jej zachowaniu zdradziło mu, że mimo otaczającej go ciemności i tak go dostrzegła. Szlag. Czy na pewno? Nie mógł wiedzieć, ale nie mógł też ryzykować. Chciał, tak bardzo chciał zrobić coś, cokolwiek. Musiał więc improwizować. Wyłonił się z cienia i ruszył za dziewczyną.
- Ash, poczekaj! - zawołał za nią i truchtem dogonił ją, pozostając mimo to wciąż o krok, a może dwa za nią. - Możemy porozmawiać?
Tak naprawdę nie chciał rozmawiać. Tak naprawdę chciał zepchnąć ją z tych schodów i rozwiać tym samym swoje troski. Najlepiej gdyby poroniła na miejscu. Był sanitariuszem, ale może właśnie dlatego miałby szansę wmówić jej, że... Nie, i tak by mu nie zaufała. Zresztą nie mógł jej przecież tak po prostu zepchnąć, teraz, kiedy wiedziała, że to on? Spanikował. Co miał robić? Udał, że się potknął. Potknął i poleciał prosto na Ashley. Nie mogła go utrzymać. Nie była w stanie, a już szczególnie nie wzięta z zaskoczenia. Oboje zaczęli staczać się ze schodów. On górą, ona dołem...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t249-lancelot-mcdonald
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 16
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: In the shadows   Pon Gru 18 2017, 13:11

Starała się nie patrzeć, nie widzieć, ani nie słyszeć. Jej upór stanowczo zelżał od ostatniej rozmowy z Summer, nadal jednak nie wiedziała, co właściwie miałaby od McDonalda chcieć, ani czego oczekiwać. Słysząc kolejny raz jego nagabywania, miała ochotę przyspieszyć, by niemalże w biegu pokonać schody i jak najszybciej znaleźć się w domu. Zatrzymała się jednak. I obróciła gwałtownie w jego stronę.
- Czego chce... - Niedopowiedziane słowa zawisły w powietrzu, kiedy McDonald naparł na nią całym ciałem, aż grunt usunął jej się spod nóg. Nie wiedziała, co się dzieje, dopóki nie wyrżnęła o pierwszy stopień, a później kolejny i kolejny. I tak aż na sam dół. Odruchowo robiła wszystko, by chronić dziecko. Raz chciała go, jak nic innego na świecie, innym zaś razem przeklinała w duchu dzień, kiedy powstało, teraz jednak, w chwili zagrożenia to jego życie liczyło się dla niej najmocniej. Amortyzowała upadek rękami, chroniła najcenniejsze życie na każdy możliwy sposób. Kiedy znaleźli się na samym dole, nie poruszyła się ani odrobinę. Leżała nieruchomo i liczyła czas. Sekunda po sekundzie.

_________________
Będę, jak wrócę
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t132-ash-mason#402
avatar
Ogólne
Dodatkowe

PisanieTemat: Re: In the shadows   Wto Gru 19 2017, 00:04

Upadek ze schodów jest mało przyjemny. Zwłaszcza, jeśli pomyśli się o tym, że ktoś to zrobił celowo, choć nie chciał się do tego przyznać.

k6 dla Ash, która stacza się ze schodów i...
1 - Razem z Lance'em obijacie się boleśnie, jednak oprócz wielokrotnych zbić i siniaków nie stało się nic poważniejszego, co zostałoby później potwierdzone przez lekarza.
2 - Upadek dla Ciebie kończy się złamaną ręką na wysokości przedramienia, a dla Lance'a skręconą kostką.
3, 4 - Stoczenie się ze schodów kończy się zwichniętą ręką i lekkimi bólami w okolicach podbrzusza. Ponadto nasila się ból głowy. Lance kończy z porządnie zbitą kością ogonową i zwichniętą kostką.
5, 6 - Upadek poskutkował silnymi bólami podbrzusza u Ash; jest zamroczona. Następuje poronienie, o czym świadczy wilgoć w okolicach krocza czy też późniejsze badania u lekarza. Lance ma złamaną nogę na wysokości piszczeli, zbite kolano i starte dłonie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 19
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: In the shadows   Sro Gru 20 2017, 10:40

Spadając pożałował swojej decyzji momentalnie. Nie dlatego, że odezwały się w nim instynkty ojcowskie. Nawet gdyby to instynkt samozachowawczy, instynkt przetrwania zdecydowanie wziął górę. Chyba działało to na zasadzie instynktu samobójcy, który skoczywszy z mostu od razu żałował swojej decyzji. W momencie kiedy człowiek tracił. Gdzieś to kiedyś przeczytał. A może usłyszał w telewizji? Zabawne, że kiedy uderzyli o ziemię akurat to mu się przypomniało.

4 - Stoczenie się ze schodów kończy się zwichniętą ręką i lekkimi bólami w okolicach podbrzusza. Ponadto nasila się ból głowy. Lance kończy z porządnie zbitą kością ogonową i zwichniętą kostką.

Wziął kilka głębszych oddechów. Minęło kilka sekund zanim zdecydował się poruszyć. Obrócił głowę w stronę dziewczyny. Leżała nieruchomo. W nikłym świetle latarni nie potrafił ocenić, czy oddycha otoczona materiałem kurtki.
- Ash... nic ci nie jest? - wydusił.
Naprawdę wydawał się zmartwiony, przejęty, a nawet wystraszony. Koniec końców nie chciał jej zabić. Chciał tylko pozbyć się problemu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t249-lancelot-mcdonald
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 16
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: In the shadows   Sro Gru 20 2017, 18:07

Serce tłukło jej w piersi, jak oszalałe. Oddychała szybko płytko, co Lance mógłby zauważyć, gdyby nie gruba warstwa odzieży okrywająca Ashley. Oszołomiona adrenaliną, w szoku spowodowanym upadkiem nie ruszyła się pomimo nawoływania. Wreszcie zdecydowała się unieść na łokciach. Syknęła, biorąc do płuc kolejny oddech - odruchowo chwyciła za brzuch, kiedy pod wpływem napięcia odezwał się bólem. Aż łzy stanęły jej w oczach i syknęła ponownie, kiedy poczuła, że nie tylko brzuch ją boli. Padła na chodnik ponownie, wydając z siebie ciche jęknięcie. Zdrową ręką próbowała sięgnąć po telefon. Chciała zadzwonić do pierwszej osoby, o której pomyślała. Max.
- Uważaj... Jak łazisz - wyjęczała do McDonalda łamanym głosem, nasłuchując sygnału połączenia. Nawet mając go za najgorszego skurwysyna w tamtej chwili nie pomyślałaby, że mógłby zrobić to specjalnie. Kto normalny przecież rzuca się ze schodów, chcąc kogoś zabić?!

_________________
Będę, jak wrócę
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t132-ash-mason#402
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 19
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: In the shadows   Sro Gru 27 2017, 17:06

Obrócił się na brzuch i spróbował podnieść na rękach. Trząsł się przy tym. A przynajmniej takie odnosił wrażenie. Adrenalina musiała krążyć mu już w żyłach zagłuszając ból.
- Zadzwonię po karetkę - wysapał, zaczynając myśleć jasno.
Dopiero wtedy dostrzegł, że Ash ma już telefon przy uchu. Odetchnął więc, i podciągnął się do pozycji siedzącej. Skrzywił się. Nie dlatego, że zabolała go przy tym kostka. Pierwszy wyrzuty sumienia zaczynały nękać jego myśli. Czuł jakby toczyła się w jego wnętrzu walka między - jakkolwiek banalnie to nie zabrzmi - dobrem, a złem. Co ty sobie myślałeś idioto, krzyczało sumienie. Podczas, gdy druga strona odpowiadała, że tak byłoby lepiej dla wszystkich. Minęła pewnie minuta, może trochę więcej odkąd stoczyli się ze schodów, a już musiał borykać się z potężnymi wyrzutami sumienia. To jak dopiero będzie, kiedy minie kilka godzin? Zacisnął szczęki i zerknął na dziewczynę.
- Ash, przepraszam, jestem tak strasznym idiotą - wymamrotał nie zastanawiając się nawet za bardzo nad tym co mówi. - Co z... jak się czujesz? Wiesz, ze jestem sanitariuszem, daj mi telefon.
Zakładał, że dzwoniła na pogotowie, dlatego już wyciągał rękę, by przejąć komórkę i dać kolegom ze szpitala jak najlepsze wytyczne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t249-lancelot-mcdonald
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 16
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: In the shadows   Czw Gru 28 2017, 16:55

Nie słuchała Lancelota, kompletnie zanurzyła się w odgłosach sygnału telefonicznego i własnego, płytkiego oddechu. Ręka pulsowała bólem, brzuch zaciskał się, to rozluźniał, nie dawał zapomnieć o tym, że nie tylko jej życie było zagrożone. Jęknęła głucho, kiedy po piątym sygnale nadal nie otrzymała odpowiedzi. Na tym zimnym, twardym chodniku czuła się samotna i bezradna, jak jeszcze nigdy dotąd. Powstrzymała żałosny szloch tylko dlatego, że Lance ponownie do niej przemówił. Nie chciała dawać mu tej satysfakcji. Odruchowo przycisnęła do siebie telefon, ani myśląc mu go oddawać.
- Dzwonię do... Max - jęknęła, z trudem przekręcając się na lewy bok, niemal kładąc głowę na swoim telefonie. Nie wyobrażała sobie, by kiedykolwiek było jej dane wstać z tego chodnika. Znów zdławiła szloch, który wyrwał się na samą tę myśl. Zerkała na tylko na McDonalda. Czy on naprawdę właśnie ją przeprosił, czy to mózg płata jej figle...?

_________________
Będę, jak wrócę
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t132-ash-mason#402
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 19
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: In the shadows   Pią Gru 29 2017, 03:24

Zmarszczył czoło. Do jakiej cholera Max? Znalazła sobie nową najlepszą przyjaciółkę, kiedy pokłóciły się z Summy? Dopiero po chwili skojarzył, że była to siostra Masonówny. Pamiętał, bo Matt często o niej wspominał.
- Dobra - mruknął, starając się uciszyć natłok myśli w swej głowie. Przynajmniej na czas telefonu z pogotowiem. - Ja zadzwonię.
Wygrzebał z kieszeni komórkę i wystukał odpowiedni numer. Pewnie gdyby nie okoliczności wytknąłby Ash, że to głupota dzwonić do siostry zamiast po karetkę. Był jednak teraz zbyt wściekły na siebie, by wściekać się na nią. Nie wiedział jeszcze tylko, czy ta wściekłość bierze się z wewnętrznych rozterek ogółem, czy naprawdę zaczynał nienawidzić siebie za to co próbował właśnie zrobić.
- Betsy? - poznał kobietę po głosie, kiedy odezwała się po drugiej stronie łącza. - Tu Lance... McDonald - sprecyzował. Znał ją, rozmawiał z nią nawet wczoraj. - Miałem wypadek. Spadłem ze schodów z... z ciężarną koleżanką - zaczął i szybko streścił jej zajście oraz gdzie miało miejsce zdarzenia. - Ash... co z brzuchem? Gdzie cię boli? - zapytał, przełączając telefon na tryb głośnomówiący, aby i Betsy mogła ją usłyszeć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t249-lancelot-mcdonald
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 16
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: In the shadows   Sob Gru 30 2017, 00:26

Kolejny sygnał, a po nim następny i następny... A po nich tylko dźwięk urwanego połączenia.
- Szla... - Jęknęła, aż nagły, rozdzierający ból nakazał jej skulić się i pozostać w pozycji embrionalnej. Nadal płytko dysząc gapiła się w przestrzeń przed sobą, nawet nie rozglądała się za Lancelotem. Słyszała go, wiedziała, że gdzieś tu jest, ale go nie widziała. Gdyby wciąż nie była w tak ciężkim szoku zapewne zdumiałaby się, że wciąż tutaj jest. Na chwilę wstrzymała oddech, by zdusić kolejny jęk, aż z jej oczu pociekły łzy. To koniec, pomyślała. To już pierdolony koniec.
Wtedy znów dotarły do niej słowa McDonalda, który faktycznie najwyraźniej próbował jej pomóc. Wsłuchiwała się w spokojny, delikatny głos dyspozytorki pogotowia. Był dla Ash jak jedwab, którym otuliła się całkowicie. Nawet przestała już tak żałośnie pociągać nosem.
- Cały... cały brzuch. I ręka. Nie mogę nią ruszyć - jęknęła do słuchawki, podając ewentualne dodatkowe informacje, o jakie poprosiła ją pani po drugiej stronie telefonu, włącznie ze wszystkimi danymi osobowymi. Co do okoliczności zdarzenia nie wypowiedziała się ni słowem, nie wiedząc najzwyczajniej w świecie, co właściwie zaszło. Zagryzła zęby i dzielnie czekała na przyjazd karetki, odnajdując w sobie jeszcze trochę siły by nie poddać się rozpaczy i nie poprosić Lancelota, by ją po prostu dobił. Nachodzący ją falami ból podbrzusza dawał jej do tego wszelkie podstawy.

_________________
Będę, jak wrócę
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t132-ash-mason#402
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 19
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: In the shadows   Sob Gru 30 2017, 16:44

Mimo ciemności Lance dokładnie widział ból, który odbijał się na twarzy dziewczyny w nikłym świetle ekranu komórki. Czuł się winny. Był winny. Czuł się tak podle, że przez chwilę nawet przez myśl przemknęło mu, czy by nie wyznać Ash prawdy, by uciszyć sumienie. Racjonalna strona jego jestestwa szybko jednak uciszyła ten pomysł. Jeszcze tego brakowało, by skończył za kratkami. Ash i tak go nie lubiła, na pewno zrobiłaby wszystko by nie mógł zbliżyć się do niej i dziecka. A poza tym wciąż mieli Betsy na telefonie.
- Karetka już jest w drodze, będzie na miejscu za kilka minut - oświadczyła Betsy, rozmówiwszy się wcześniej z Ash.
- Dzięki Betsy - wysapał Lance do telefonu, patrząc ze współczuciem na Ash.
Cholera, cholera, cholera.
- Nie jest ci zimno? Mogę dać ci swoją kurtkę zanim przyjedzie karetka?
Nie wiedział co więcej mógłby jej zaproponować. Jej ból brzucha zdawał się być zbyt silny, by próbował położyć ją na plecach, w sposób, który kładło się pacjentów właśnie z dolegliwościami brzucha. A co do reszty... nie był lekarzem, który na pewno przyjedzie z ekipą do takiego wypadku. Mógł tylko spróbować, by do przybycia karetki czuła się na tyle komfortowo, na ile pozwalały okoliczności. Czyli prawie wcale, ale musiał chociaż próbować. Sumienie nie dawało mu spokoju.

Kostki K6 dla Ash:
1,2 - McDonald zdaje się być bliski osiągnięcia czego chciał. Czujesz skurcze, które z każdym kolejnym razem zdają się pojawiać coraz szybciej. Z jakiegoś powodu robi ci się przyjemnie ciepło między nogami. Przyjemnie, dopóki nie zaczynasz czuć niepokojącej wilgoci. Krwawisz.
3,4 - Boli cię brzuch, ale powoli zaczynasz zdawać sobie sprawę, że to nie jedyny powód do zmartwienia. Tępy ból promieniujący z okolic potylicy daje ci się we znaki. Czując ciepłą wilgoć dotykasz miejsca rany dłonią. Krwawisz.  
5 - sytuacja pozostaje bez zmian. Wciąż czujesz skurcze przeszywające twoje podbrzusze, głowa boli od uderzenia, a każdy ruch ręką przyprawia cię o mdłości. Z upływem czasu nie czujesz się ani lepiej, ani gorzej. Oprócz jednego - tuż przed przybyciem karetki wymiotujesz.
6 - każdy kolejny skurcz przeszywa twój brzuch rozdzierającym bólem. A jednak skurcze następują coraz rzadziej i z coraz mniejszą siłą. Mimo, że od wypadku minęło dopiero kilka minut czujesz zdecydowaną poprawę.
7 - czując nadchodzący skurcz, zaciskasz mocno oczy, napinasz mięśnie brzucha i nagle echem po okolicy rozchodzi się głośne "PRRRRRRRrrrr". Czując woń smrodów skumulowanych od miesięcy w jelitach czujesz ulgę, podczas gdy zagazowany McDonald pada martwy na ziemię, jako pierwsza ofiara urojonej ciąży.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t249-lancelot-mcdonald
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 16
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: In the shadows   Nie Gru 31 2017, 00:22

6 - każdy kolejny skurcz przeszywa twój brzuch rozdzierającym bólem. A jednak skurcze następują coraz rzadziej i z coraz mniejszą siłą. Mimo, że od wypadku minęło dopiero kilka minut czujesz zdecydowaną poprawę.

Wiele się McDonald nie pomylił! Gdyby tylko Masonówna choćby zaczęła przypuszczać, że nieszczęśliwy wypadek wcale wypadkiem nie był, rozprawiłaby się z Lancelotem na sposób, jakiego sobie zapewne nawet nie wyobrażał! Odebranie możliwości jakiegokolwiek kontaktu z dzieckiem byłyby tu - wobec całego spektrum mniej lub bardziej kreatywnych tortur - niemalże, jak dar od losu.
Po raz pierwszy odkąd wylądowali razem u stóp tych przeklętych schodów, Ashley tak pewnie skrzyżowała spojrzenia z Lancem. Nie doszukał się w nich ani podejrzliwości, ani strachu, ani nawet tak spodziewanej nienawiści.
Na nowo pojawiła się determinacja. Obolały brzuch cyklicznie odzywał się okropnym bólem, cykle te jednak zdawały się wydłużać, a Masonówna robiła wszystko, by chwytać w płuca coraz głębsze wdechy.
- Zimno... I gorąco - wysapała i zacisnęła usta, miarowo głaszcząc uwypuklony brzuch. Była najgorszą pacjentką świata, nie pozwoliła się bowiem wywrócić ani na plecy, ani jakkolwiek zmienić pozycji, upierając się przy leżeniu na lewym boku, co - jak wyczytała - jest najlepszą pozycją dla nienarodzonego dziecka.
- Ch-chyba jest lepiej. A ty... jak? - wydęła usta, jakby w niedowierzaniu, że rozmawia z cholernym McDonaldem tak spokojnie i bez awantur, mało tego! Że jeszcze pyta go o samopoczucie. To wszystko na pewno przez te hormony! Ograniczyła ruchy do wyżej wymienionego głaskania, dopóki z oddali nie zauważyła rażącego światła koguta karetki. Nawet nie próbowała się podnosić.

_________________
Będę, jak wrócę
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t132-ash-mason#402
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 19
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: In the shadows   Sro Sty 03 2018, 01:45

On sam nie wierzył w to co się dzieje. Nie tylko martwił się o Ashley, ale też poniekąd ich nienarodzone dziecko, podczas gdy wyrzuty sumienia praktycznie zjadały go od środka. Zaczynał nawet żałować, że nie ubił sobie przy tym upadku głowy. Oszczędziłby sobie kilku godzin rozmyślań.
- W porządku - odparł krótko. Słyszała co mówił przy telefonie na pogotowie, wiedziała, więc, że nie jest tragicznie. Koniec końców to właśnie Ash zamortyzowała jego upadek. Ale nie zamierzał jej tego teraz przypominać dziękując.
- Już są - odetchnął z ulgą, chociaż powinien raczej martwić się, że jego plan nie wypalił. Niestety chyba nie był aż tak podły. Koniec końców żałował tego co zrobił. Ale czy to wystarczy? Mógł zrobić jej poważną krzywdę, niezależnie od tego, czy żałował, czy nie.
Sanitariusze pewnie szybko zapakowali Lancelota i Ash do karetki i zawieźli ich do szpitala. Po przeprowadzonych badaniach okazało się, że stan żadnego z nich nie jest zagrożony, ani Lanca, ani Ashley, ani dziecka w jej brzuchu. Niestety lekarz nie wiedząc o postanowieniu dziewczyny przypadkowo zdradza jej płeć dziecka przy oględzinach płodu. Będzie to...

Parzyste: dziewczynka
Nieparzyste: chłopiec


Gratulacje! Lance i Ashley jako że w szpitalu jak zwykle brakuje łóżek lądują na tej samej sali.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t249-lancelot-mcdonald
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 16
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: In the shadows   Sro Sty 03 2018, 14:14

3 - chłopiec

Trudno uwierzyć w zbieg okoliczności, który przytrafił się im dwojga, jak i w to, do czego doprowadził. Już w karetce przestał Ash dokuczać ten okropny ból brzucha, leki bardzo szybko dotarły tam, gdzie miały dotrzeć, a ona zrobiła się senna. Z ręką okazało się być znacznie gorzej, co było wręcz pocieszające. Udało jej się. Udało jej się po raz pierwszy ochronić swoje dziecko przed okrutnym światem. Lada moment też miała się dowiedzieć, że kosztem swojej ręki uratowała... syna.

Przespała całą drogę do szpitala, tak mogło się postronnym wydawać. Choć tak po prawdzie leżała tylko z zamkniętymi oczami, by nie przenosić wzroku z jednej osoby na drugą, nie patrzeć na McDonalda. By wszystko sobie poukładać w głowie. Długo to nie trwało, znaleźli się na miejscu, skąd trafili prosto na badania. Zimna sonda przyłożona do brzucha, nieznośnie długie sekundy oczekiwania i werdykt. Nie tak szokujący, jak ujawnienie płci dziecka.
- Syn żyje, nic mu nie jest, błony płodowe też nienaruszone. Zatrzymamy cię na obserwację, ale z racji tego, że jesteś nieletnia, muszę powiadomić rodzinę. Potrzebny mi będzie numer telefonu do rodzica, albo opiekuna. Kogoś jeszcze powiadomić? - Zapytał lekarz znacząco. Aż zbyt oczywistym był fakt, że chodziło mu o powiadomienie ojca dziecka, Ash zbyła uprzejme pytanie gwałtownym potrząśnięciem głową.
- Płeć miała być... no - odparła słabo, ostatecznie jednak odpuściła. Protesty, czy fochy nie zdałyby się na nic, a ona była już tak zmęczona... - Dziękuję. - Podała lekarzowi numer telefonu Marylina i pozwoliła, by pielęgniarka, po opatrzeniu ręki odwiozła ją na salę... gdzie znów spotkała Lancelota.
Odezwała się znów dopiero, kiedy ułożyła się na łóżku, a pielęgniarka opuściła salę. Przygaszone światła sali chorych i jaskrawy blask wychodzący z korytarza sprawiały, że Ash nie do końca pewna była, czy na sto procent są tutaj całkowicie sami.
- To sanitariuszy jednak nie kładą w pokoju pielęgniarek, albo innej strefie vip? - Zapytała, lekko kpiąco. Można powiedzieć, że niemal wróciła stara Ash. Nie do końca jednak wszystko było tak samo, jak wcześniej.

_________________
Będę, jak wrócę
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t132-ash-mason#402
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 19
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: In the shadows   Czw Sty 04 2018, 19:44

Tylko Lance wiedział, że to co się im przydarzyło nie było przypadkiem. I w ciągu tych kilku minut, w których przeżył umysłową burzę, czy wręcz gradobicie myśli, Lance postanowił, że wiedzę tą zabierze ze sobą do grobu. Niekoniecznie chciał przyznać przed sobą, że w okolicznościach zagrożenia życia zaczęło mu zależeć na dziecku, a tym samym na zdrowiu Ash. Nie, tego pewnie długo zamierzał się wypierać przed samym sobą. Niezależnie jednak o tego co czuł i wobec kogo, jedno wiedział na pewno - nikt nie mógł dowiedzieć się, że w rzeczywistości był to atak. Nigdy.
W karetce też niewiele się odzywał, choć oczywiście koledzy z pogotowia nie przepuścili okazji, by wyknąć mu jaką jest niezdarą. Puchnącą powoli kostkę prześwietlono w szpitalu, jednak okazało się, że jest tylko zwichnięta. To i tak oznaczało kilka tygodni chorobowego, co wcale nie było mu na rękę. Nie miał ochoty mieć czasu do namysłów. Ale może mógł chociaż odbierać telefony na pogotowiu z Betsy?
Tak czy siak noc musiał spędzić w szpitalu. Głównie dlatego, że nie cały personel szpitalny pracował nocą, więc dopiero rano miał dostać szynę. Przez chwilę nawet zaczął się zastanawiać jak to było tysiąc lat temu, kiedy ludzie używali jeszcze gipsu, aż na salę wwieziono Ash.
- To jest sala vip. Ciesz się, że załatwiłem nam wejściówki - powiedział, mówiąc częściowo prawdę. Sala była jedną z tych lepszych, gdzie pacjenci mieli prywatną łazienkę i mały bufet. Uwielbiał kiedy szpitale były przepełnione.
- Co powiedział lekarz? Dziecku nic się nie stało?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t249-lancelot-mcdonald
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 16
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: In the shadows   Pią Sty 05 2018, 18:53

Nie wszystko było tak samo, ponieważ mimo całego napięcia głos Masonówny zdawał się być niemal łagodny. Co mogło być niesamowitym kontrastem do ich ostatniej rozmowy, gdzie to - oględnie rzecz ujmując - nawrzucała Lancelotowi w mało elegancki sposób i mało eleganckim też tonem. W tej chwili jednak może nie tyle żałowała formy, w jakiej przebiegła ich ostatnia dyskusja, ale zorientowała się, że mogli załatwić wszystko inaczej. Czy jednak zapytana przyznałaby się do tego...? Po jej trupie!
Pogrążona we własnych myślach i tym, czego się dowiedziała, nie odpowiedziała od razu. Tak czy inaczej nie bufety były jej w głowie, a prywatna łazienka była luksusem, jaki w tym momencie wydawał jej się śmiesznie nieistotny. Może jutro, jak poczuje się lepiej. Ale nie teraz, nie w tej chwili.
- Chłopiec - odpowiedziała najpierw, ostrożnie dotykając brzucha - no i te... błony zarodkowe nienaruszone i mały też się nie potłukł. Chyba okej - wzruszyła ramionami. McDonalda tak żywo zainteresowanego gnieżdżącym się w niej płodem nie widziała chyba nigdy.

_________________
Będę, jak wrócę
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t132-ash-mason#402
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 19
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: In the shadows   Sob Sty 06 2018, 15:08

Lance z kolei niewiele myślał o ich ostatniej rozmowie. Może powinien, w końcu zachowanie Ash w tamtym momencie i wszystkie związane z nim późniejsze zdarzenia popchnęły go do zrobienia czegoś, czego nie powinien nigdy spróbować. Z drugiej jednak strony odkrył coś, co mógłby poniekąd nazwać pozytywną stroną tego "wypadku". Gdyby nie zepchnął jej ze schodów nie rozmawialiby teraz tak spokojnie. Pewnie właśnie skończyliby się wzajemnie wyzywać, a Ash już groziłaby, że nie da mu się nawet zbliżyć do tego dziecka. Cholera i oni mieli za kilka miesięcy zostać rodzicami?
- To dobrze - odparł, nie bardzo wiedząc, co innego miałby na to powiedzieć. Dziwnie się czuł po raz pierwszy akceptując siebie w roli ojca. Poruszony tą myślą odwrócił głowę i w bił wzrok w przeciwny kąt sali. Będę miał syna.
- Będę miał syna - powtórzył szeptem, bo ta myśl wciąż wydawała się taka nierealna. Nawet, kiedy opowiadał doktor Hollingsworth o zostaniu ojcem i troszczeniu się o dziecko, nigdy nie myślał naprawdę o tym dziecku. Może i brzmiało to inaczej, ale on traktował to bardziej jako hipotetyczną myśl. A teraz... teraz chyba pogodził się z faktem, że będzie ojcem. Zmarszczył brwi i odchrząknął, zły na siebie, że dał Ash zobaczyć się tak poruszony sytuacją.
- Myślałaś już jak go nazwiesz? - zapytał ochrypłym głosem. Nagle jakby zaschło mu w gardle.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t249-lancelot-mcdonald
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 16
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: In the shadows   Sob Sty 06 2018, 17:51

Ash nigdy i nigdzie nie twierdziła, że jest gotowa, by zostać matką. Przez ostatnie miesiące miewała okresy prawdziwego załamania przemieszanego z chwilami spędzanymi na słodkich wyobrażeniach, jak to wspaniale będzie mieć to dziecko. Większość tych rzeczy ominęła Lancelota, Ash była już względnie spokojna, a nawet skłonna do rozmowy. Chcąc, nie chcąc, ona także musiała zaakceptować pewne rzeczy. Nie tylko rosnący brzuch.
- Mhm - podsumowała jego wypowiedź. Ona już dawno przetrawiła temat, ale znajomość płci dziecka nareszcie definitywnie temat przypieczętowała. Myślała o imieniu, a jakże. Z początku chciała, syna bądź córkę nazwać Alex - pójść po linii najmniejszego oporu, jak rodzice nazywając ją i Max. Ostatnio jednak rozmyślała więcej i...
- Brian? - Pytanie, nie stwierdzenie. Czyżby była otwarta na ewentualne negocjacje?

_________________
Będę, jak wrócę
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t132-ash-mason#402
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 19
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: In the shadows   Nie Sty 07 2018, 22:16

- Brian - powtórzył. - Jest taka komedia retro z lat siedemdziesiątych dwudziestego wieku "Żywot Briana". To był tak kultowy film, że wciąż sporo ludzi ją zna - powiedział, wyjawiając jej w ten sposób częściowo swoje zainteresowanie kinem. - Możesz go obejrzeć zanim zdecydujesz się na to imię - dodał, po czym zamilkł.
Wahał się samemu robić jakieś sugestie. Do tej pory nie poświęcił nawet chwili by zastanowić się jak chciałby nazwać dziecko. Wiedział tylko jedno.
- Lubię imiona, które mają zdrobnienie.
Z jakiegoś powodu pomyślał o Summy. Zwracając się do niej w ten sposób, czuł, że nie tylko robi to w bardziej czuły sposób, ale też, że nie każdy miał przywilej by to robić. Zabawne, że wcale nie czuł się bliższy Ashley, nazywając ją "Ash". Hm.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t249-lancelot-mcdonald
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 16
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: In the shadows   Pon Sty 08 2018, 19:30

Albo to jakiś bardzo dziwny sen, albo właśnie wybieram imię dla dziecka razem z McDonaldem - pomyślała Ash, ugniatając dłońmi cienką pościel na brzuchu. Nadal wszystko wydawało jej się być tak odrealnione i pozbawione sensu, że od konsternacji wpadła w tak dziwaczny nastrój, że zachciało jej się śmiać. Komedia. Czy jego imię zatem nie okaże się pasować idealnie do tej chorej rodziny? - myślała, nadal w najlepsze memłając pościel.
- A Dexter? - Uśmiechnęła się do siebie - Bo widziałam kiedyś taki... - ...film o seryjnym mordercy - ...taką bajkę dla dzieci. O geniuszu. - Zwróciła się tym razem głową w jego stronę nieświadoma myśli, jakie teraz zaprzątały mu głowę. Gdyby jednak jakimś cudem siedziała mu teraz w głowie, nie mogłaby czuć się zdziwiona. Wciąż była przecież tylko matką jego niechcianego dziecka, kulą u nogi. Co w dłuższej perspektywie czasu zapewne zmęczy ich oboje. W tej chwili było to Masonównie obojętne. Przynajmniej z pozoru. - Dex. - Gdyby tylko mogła dostrzec wyraz jego twarzy... Czy na pewno sobie z niej nie żartuje?

_________________
Będę, jak wrócę
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t132-ash-mason#402
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 19
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: In the shadows   Wto Sty 09 2018, 18:49

Teraz jeszcze o tym nie myślał. Dopiero, kiedy Orfeusz rozchylił ramiona, by porwać go w swoje objęcia, Lance zaczął zastanawiać się jak to będzie jutro. Czy wszystko wróci do normy i po wspólnym wybraniu imienia przestaną się do siebie odzywać? Albo tylko po to by się wzajemnie zwyzywać? Zupełnie jakby się tego obawiał.
- Dexter dobrze mi się kojarzy - powiedział, choć i jemu pierwszy na myśl nasunął się serial o mężczyźnie, który samowolnie wymierzał sprawiedliwość.
Zerknął w stronę Ash i po raz pierwszy tego wieczoru świadomie spojrzał jej w oczy.
- Wybacz, że byłem takim dupkiem.
Nie żałował wcale ich pierwszej kłótni, choć wiedział, że właśnie tak zrozumie to Ash. Nie lubił przepraszać za coś, czemu nie był winny. Albo inaczej - gdzie miałby prosić o wybaczenie stronę, która była współwinna. Nie. Tak naprawdę próbował uciszyć sumienie, które wciąż i wciąż powtarzało tę samą żmudną mantrę.
- I za to co stało się dzisiaj...
Nawet nie starając się, dało się słyszeć w jego głosie szczery żal.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t249-lancelot-mcdonald
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 16
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: In the shadows   Czw Sty 11 2018, 19:59

Pomimo całej niechęci, jaką - nie wiedzieć czemu - czuła ostatnio do Lancelota, wreszcie musiała skapitulować w swojej małej wojence. Z prostej przyczyny. Nadal zgrywając złośliwą jędzę wykończyłaby się psychicznie jeszcze przed świtem. Nie mówiąc o McDonaldzie, który mógłby zapragnąć rzucić się jej pod osłoną nocy do gardła. Ash nie wiedziała jednak, co przyniesie jutro i czy znów to ona nie zapragnie rzucić się do niego. Wolała na razie poprzestać na myśli, że wybierają imię dla wspólnego syna. Czy tego chcą, czy nie. Westchnęła.
- Oj - podsumowała - mi też nie wiem co siedziało w głowie - wywróciła oczami zupełnie tak, jakby jakaś część jej wcale nie uważała, że ma obowiązek za cokolwiek przepraszać. Wszystkiemu jednak przeczyły łzy, które pojawiły się zaraz po tym, a w reakcji na które Ash pozwoliła sobie odwrócić głowę. Zapadła dłuższa cisza, przez chwilę mogło wydawać się wręcz, że Mason nie zamierza jej przerywać. Bynajmniej.
- Przestraszyłam się. I wtedy i teraz. - Gwałtownie naciągnęła kołdrę wyżej, jakby chciała odruchowo schronić się przed tym niewidzialnym zagrożeniem. Zamiast jednak zanurzyć się wraz z głową pod pościelą przekręciła się na bok, plecami do Lancelota. Zamierzała zasnąć, choć nie była pewna, czy będzie w stanie. Paradoksalnie - ze zmęczenia.

_________________
Będę, jak wrócę
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t132-ash-mason#402
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 19
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: In the shadows   Sob Sty 13 2018, 12:06

Jeśli nawet zauważył łzy Ash, to nic nie powiedział. Zwykle nawet nie ruszały go kobiece łzy. Zbyt wielu dziewczynom złamał serce, a i wiele z nich próbowało coś nimi od niego wymusić. A czasami po prostu płakały pozornie bez powodu, czego Lance już w ogóle nie potrafił zrozumieć. Wiedział jednak (prawie) na pewno, że Ash nigdy płaczką nie było. To pewnie przez te hormony.
- Mnie? - zapytał instynktownie, bo nie miał pojęcia czego mogła wystraszyć się ostatnim razem. No chyba, że mówiła ogólnikowo o zostaniu matką.
Jeśli nie chciała już rozmawiać nie naciskał i nie ciągnął tematu. Chociaż miał ochotę zapytać dlaczego właściwie zachowała ciążę, nie zrobił tego. Chyba bał się odpowiedzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t249-lancelot-mcdonald
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 16
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: In the shadows   Sob Sty 13 2018, 22:21

Nie miała ochoty mu odpowiadać, uznając odpowiedź za zbyt oczywistą. Bała się, po prostu. Że nie da sobie rady z dzieckiem, bała się odpowiedzialności, że poród przebiegnie z komplikacjami, co przykuje ją do łóżka na dobre tygodnie, bała się reakcji otoczenia na szesnastolatkę z dzieckiem przy piersi oraz tego, co się stanie, gdy maleństwo wyrośnie i będzie trzeba posłać je do szkoły. Jak miała w tym wszystkim odnaleźć miejsce na to, by bać się również Lancelota? Nie, jego po prostu nienawidziła... przynajmniej jakaś jej część. Raz większa, raz mniejsza. Fakt jednak pozostawał faktem.
- A jak myślisz? Czego? - Zapytała retorycznie, pociągając cicho nosem. Nie miała pojęcia, że taką enigmatyczną odpowiedź Lance mógłby odczytywać wielorako, może nawet się zmartwić...? Zamknęła oczy, jakaś jej część pragnęła zapaść w głęboki sen i obudzić się dopiero, kiedy jej wszystkie problemy skończą się i niczym nie będzie musiała się martwić. Odliczała do trzech, ośmiu, dziesięciu, trzydziestu, pięćdziesięciu... Odetchnęła głośno ze zniecierpliwienia. Nie zaśnie. Wyciągnęła telefon i bezsensownie nabijała kolejny rekord w Angry Chocobos. Cały czas tyłem do McDonalda, dlatego jedyne co widział, to mdłe światło telefonu i cichutkie popiskiwanie małego Chocobo wystrzeliwanego z katapulty w powietrze.

_________________
Będę, jak wrócę
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t132-ash-mason#402
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 19
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: In the shadows   Pon Sty 15 2018, 01:03

Skąd miał wiedzieć czego się przestraszyła? Że straci dzieco, że ucieszy go jego strata? Że Lance ją pobije? Że ją zabije? Nie było to wcale takie nieprawdopodobne. Ash nigdy nie miała o nim dobrego zdania, a jego reputacja też mówiła sama za siebie. Chociaż akurat nigdy nie bił kobiet. Zrywał z nimi, kiedy zaczynały go męczyć. O ile można to nazwać przemocą na poziomie emocjonalnym to rzeczywiście był draniem, który nie wahał się podnieść mentalnej ręki na kobietę. Kto zresztą wie jakie historie krążyły po szkolnych łazienkach? Zranione ego i mielenie jęzorem często szły w parze. A nowe plotki rozchodziły się szybciej niż Karolowi stawał na widok Nanny. Nie żeby Lance posiadał takie info. Chyba, że... hehe. Nie, nie posiadał.
- Ash - zwrócił się do jej pleców po długiej chwili milczenia. - Tylko się nie złość - dodała przezornie, bo z nią to nigdy nie wiadomo, a to o co zamierzał zapytać, było... Cóż chyba początkiem ich problemów. - Pamiętasz co mogłaś powiedzieć tamtego wieczoru, że zrozumiałem "Biorę tabletki"?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t249-lancelot-mcdonald
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 16
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: In the shadows   Pią Sty 19 2018, 16:04

Wyjątkowo lotne było dzisiaj to żółte ptaszysko. Wystrzelony, pierzasty skurczybyk pozamiatał planszę po raz trzeci, zbliżając się niebezpiecznie do rekordu, jaki parę tygodni temu dziewczyna miała okazję pobić, chowając się na przerwie w toalecie przed wścibskim wzrokiem innych dziewcząt. W końcu musiało jej się przecież znudzić czytanie o szkodliwości szczepionek ze związkami arsenu i ołowiu, czy o zatrzymaniu smółki orientując się dopiero w połowie, że w tekście chodzi o źrebięta. Kogoś ostro musiało pojebać, gdy ten tekst pisał, nazywając źrebaka noworodkiem, przecież noworodkami mogli być tylko ludzie! Nic to, odrobinę wiedzy o smółce zawsze mogła sprzedać Sum. Ta przecież chciała zostać weterynarzem. Zawsze może zacząć leczyć zatrzymanie smółki u chocobów!
Pogrążona w jakże imponujących jak na jej blond umysł rozważaniach, nie od razu zareagowała na pytanie Lancelota. Ściślej mówiąc, zareagowała dopiero, kiedy pióra z fruwającego chocoba rozsypały się po całym ekranie, zwiastując koniec gry. Aż ją w dołku ścisnęło, kiedy przekręcała się z powrotem w jego stronę. Co za baran - pomyślała. Która szesnastolatka miała zwyczaj brać tabletki?!
- Eeeeee... - Zawiesiła się, nieco zbyt szeroko otwierając oczy. Ona miała to pamiętać?! Tam było głośno, a oboje mocno nietrzeźwi... - Nie wiem, bierz mnie? - Aż parsknęła z niedowierzaniem. Teraz z kolei prędzej przegryzłaby mu tętnicę, niż swoją wargę, nie mówiąc nawet o tak obleśnych słowach. No i co ona sobie wtedy myślała?!

_________________
Będę, jak wrócę
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t132-ash-mason#402
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 19
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: In the shadows   Sob Sty 20 2018, 15:55

Zdziwiłaby się, gdyby zadała swoje pytanie na głos. Znał mnóstwo szesnastolatek, które albo miały już wszczepiony implant, albo brały tabletki. Raz nawet dowiedział się, że dziewczyna zrobiła to za namową babci dewotki, która w obawie przed skandalem wolała pozwolić wnuczce zabezpieczyć się od wypadków. Bo przecież niekoniecznie musiała chcieć uprawiać przedmałżeński seks. Ktoś mógł ją przecież odurzyć i zgwałcić. Może i ta argumentacja miała sens, ale Lance przekonał się, że dziewczyna zdecydowanie potrzebuje implantu z innych powodów. Przynajmniej tak sobie pomyślał, kiedy ochoczo rozłożyła przed nim nogi.
- Hm - zastanowił się. - No dobra to ma sens. Ja zrozumiałam, że bierzesz tabletki i powiedziałem wtedy, że nie potrzebujemy dodatkowych zabezpieczeń... Ale ty wiedziałaś, że ich nie bierzesz. Więc dlaczego tak ochoczo przystałaś na seks bez gumek?
Naprawdę dużo nad tym myślał. W tym wieku nie spieszyło mu się robić nikomu dzieciaka. Ona chyba też nie planowała zajść sobie jako szesnastka. Więc dlaczego? Dlaczego się wtedy ze sobą przespali? Nie mogli być przecież aż tak nawaleni... i napaleni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t249-lancelot-mcdonald
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 16
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: In the shadows   Sob Sty 27 2018, 00:18

Cóż, niestety, Ash nie miała w zanadrzu ani babci dewotki, ani nawet odpowiednich pieniędzy na implant czy regularne przyjmowanie tabletek. W dużej mierze to, czy miała pieniądze zależało od tego, czy Marylin akurat znajdował się w alkoholowym cugu, czy w stanie słodkiej nirvany, która mogła w każdej chwili dobiec końca. Tym raczej nie chwaliła się przed znajomymi, tak jak Lance zaliczonymi łaniami. Nie wypadało.
- Byłam pijana, jakiego jeszcze wyjaśnienia chcesz, co?! - Gwałtownie zerwała się na łóżku, w tempie imponująco błyskawicznym przysiadając na jego brzegu. Zakręciło jej się w głowie, co w swoim uporze zignorowała - jesteś chujem, wiesz? - Podniosła lekko głos, zachwiała w bok, oparła o materac łokciem - gdybym wcześniej wiedziała, prędzej dostałbyś w jaja niż... - Przerwała, zaciskając palce na tym cholernym materacu. Dlaczego musieli mnie położyć z tym matołem? - Zresztą, gówno cię to obchodzi - skończyła, nie przestając się w niego wpatrywać. Miała wielką ochotę wstać z tego łóżka, nawet spróbowała. Na spacer po korytarzu, przed siebie. I tak nie zaśnie, a przebywanie nadal w jednym pomieszczeniu z McDonaldem doprowadzi ją do ostateczności. Na pewno.

_________________
Będę, jak wrócę
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t132-ash-mason#402
Sponsored content
Ogólne
Dodatkowe

PisanieTemat: Re: In the shadows   

Powrót do góry Go down

In the shadows

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Możesz odpowiadać w tematach
Witaj w Rode! :: POCZĄTEK :: Strefa Gracza :: Retrospekcje-
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu