Share|

Stoisko z gorącą czekoladą

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Stoisko z gorącą czekoladą   ♦ Wto Gru 12 2017, 02:31;

First topic message reminder :




Stoisko z gorącą czekoladą

Niewielka budka ustawiona nieopodal lodowiska, przy której można kupić gorącą czekoladę w papierowym kubku lub herbatę z goździkiem i cytryną. Za kasą stoi młodziutki sprzedawca o egzotycznie brzmiącym imieniu Jan Kowalski obsługujący klientów mając na głowie czapeczkę elfa.
Obok stoiska rozstawiono kilka aluminiowych stolików i krzeseł, a także cztery słupy, na których zamontowano prowizoryczne, foliowe zadaszenie mające jako tako uchronić klientów przed opadami śniegu. Tuż pod zadaszeniem rozwieszono niewielkie lampiony, bardziej przypominające lampki choinkowe.

k6:
1 - Niespodzianka! Wkładka alkoholowa w napoju!
2 - 6 - Bez szału!


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33 lata
Ekwipunek podręczny: rewolwer, dwa noże, multitool, wytrych, kluczyki do samochodu, portfel ze sfałszowanymi dokumentami i gotówką, smartwatch

Pisanie Re: Stoisko z gorącą czekoladą   ♦ Sob Sty 13 2018, 15:17;

Niby miał powody, by podejrzewać, że coś jest na rzeczy, wnioskując po sytuacji jaką zastał, gdy tu przyszedł. Stwierdzenie o zapomnieniu natomiast, tylko go w tych jeszcze niedoprecyzowanych podejrzeniach utwierdziło. Ten chłopak był jak latarnia morska, w której wybuchł pożar. Jakby krzyczał „patrzcie na mnie, jestem tutaj”. Nie sądził zatem, by zapomnienie o nim było prawdopodobne. Przeniósł badawczy wzrok na Elię, która dziwnym trafem zupełnie zmarkotniała.
— Och czyżby? — Zapytał uprzejmie, mimowolnie również zerkając na płaszcz w alarmująco różowym kolorze. A może on był pedałem? To zabawne, jak właśnie zmyliły go pozory. Zresztą, niezbyt go obchodziło, kim jest, bardziej jaki jest charakter ich znajomości. I ile wie. A gdyby Diego znał prawdę... Wtedy Felix istotnie mógłby się martwić o swoje życie. Brak mandatu niczego by w tej kwestii nie zmienił.
Uniósł brwi w zdumieniu na słowa, że Elia wspominała o bracie. Wydawało się to naturalną reakcją w zestawieniu z tym, co powiedział o skrytości Elii wcześniej. Tak naprawdę jednak, Felix właśnie wkopał i siebie i Martinez, bo nawet ona nie wiedziała, że ma brata. Pomysł z tego typu przykrywką był spontaniczną decyzją, podjętą na kilka dni przed przyjazdem. Jego słowa sugerowały zatem nieszczerość. Przez twarz Ramireza przemknął, dosłownie przez chwilę, wyraz tryumfu, ale zniknął równie szybko, co się pojawił. Jakby w ogóle go nie było. Może istotnie, to tylko światło tak dziwnie padło.
Przegapił mrugnięcie Jihae, bo z coraz większą uwagą przypatrywał się narzeczonej, która wyraźnie pobladła, jakby naprawdę źle się poczuła. Trochę błędnie odczytał gest złapania za ramię, sądząc, że próbuje go powstrzymać przed dalszą rozmową na temat Riosa, ale jeden rzut oka na jej twarz wystarczył by stwierdzić, że coś jest nie tak. Biorąc to za zdenerwowanie powracającym wspominaniem o policjancie, poczuł znajome mrowienie w opuszkach palców. Gniew, zmieszany z irytacją. Nie odmalowało się to jednak na jego twarzy, ta pozostawała perfekcyjnie niewzruszona.
— Zdecydowanie. Powinieneś kiedyś poznać naszą matkę. To dopiero urocza istota — rzucił nonszalancko, zakładając, że rozmówca wie o tym, że Elia jest sierotą.
— Też tak sądzę. Dawno nie mieliśmy okazji spędzić czasu razem, we dwoje — urwał na chwilę, jakby zamierzał na tym poprzestać. Kiedy już się wydawało, że istotnie tak będzie, kontynuował.
— Jak brat z siostrą. A przecież rodzina jest najważniejsza, prawda? — Pozwolił sobie na tę dygresję, teraz już nie kłopocząc się z kryciem znaczącego tonu. Urwał jednak tę wypowiedź dość szybko, bo zbiegła się ona w czasie z ucieczką Elii. Chwilowo zbity z tropu przebiegiem wydarzeń, pozwolił sobie na zdumienie. Autentyczność troski odmalowanej na jego twarzy wskazywała na to, że naprawdę się zmartwił.
— Pójdę zobaczyć, co z nią — skwitował. — Lepiej uważaj, Jihae — stwierdził na odchodne, już nieco poważniejąc i kładąc nacisk na jego imię. I kiedy wydawać by się mogło, że padną jakieś groźby, jedynie się uśmiechnął.
— Na te napoje. Kto wie, może od tego się pochorowała? — Wzruszył lekko ramionami, a po szybkim pożegnaniu, wyruszył na poszukiwanie Elii.
Chwilę zajęło mu znalezienie jej pomiędzy drzewami, bo skulona nie rzucała się w oczy, mimo oczywistej czerwieni płaszcza. Podszedł bliżej. Szybkie obserwacje pozwoliły mu określić, że jej samopoczucie bywało lepsze. Pomyślał również, że to trochę zastanawiające. Takie nagłe mdłości? Przykucnął obok i wbił w nią pilny wzrok.
— Chcesz wrócić do domu? — Zapytał cicho, opierając rękę na jej kolanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t396-diego-ramirez
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 23
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Stoisko z gorącą czekoladą   ♦ Nie Sty 14 2018, 16:32;

Tak, rodzina jest najważniejsza. Przyjaciele także, szczególnie tych, których darzysz tą niekontrolowaną, dziwną, platoniczna miłością, dążącą do dawania im szczęścia. Nawet jeśli jest to wbrew rozsądkowi, nawet jeśli sam sobie szkodzisz. Felix doskonale wiedział, że sam wchodzi w te ruchome piaski - jak to Elia określiła wcześniej. Tyle, że nie zamierzał czekać aż się utopi, a przynajmniej nie bez wciągnięcia w tę bezdenną otchłań kogoś kto na to zasługuje.
Uśmiechnął się jednak miło, nieco ukłonił i pożegnał z Diego. Spoglądają jak ten idzie w stronę Elii, Felix już rozmyślał nad tym jak bardzo się pogrążył i jak bardzo będzie musiał to kontynuować.
Nic to, co ma do stracenia? Będzie się powoli przyzwyczajać do myśli, że ktoś mu może sprzedać kulkę w łeb, albo kosę między żebra.
Nim Martinez czy "Carlos" zwrócili twarze w stronę, gdzie jeszcze chwile temu stał Felix, ten odszedł. Zniknął w tłumie, mimo swojego krzykliwego płaszcza.

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t194-felix-novak
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 40 lat
Ekwipunek podręczny: rewolwer energetyczny, pacyfikator, nóż, telefon, zapalniczka, papierosy, dokumenty

Pisanie Re: Stoisko z gorącą czekoladą   ♦ Pon Sty 15 2018, 09:58;

Rios jak to Rios, pozostawał niewzruszony. Wciąż obserwował Ramireza, zastanawiając się, ile złośliwości może mieć jeszcze w zanadrzu. Wprawnie ukrył rozbawienie, gdy Vargas zignorowała uwagę o ojcu dziecka, ale odwrócił na chwilę znacząco wzrok.
Miał ochotę nim potrząsnąć i przypomnieć, żeby nawet nie wypowiadał imienia Elii. Ogarnęła go nagła niechęć do tego człowieka, nie tylko dlatego, że uparł się na niego z powodu jakiejś dawno już przeterminowanej zemsty. Po prostu przypomniał sobie, jak Martinez się go bała i pomyślał, że udać coś takiego byłoby raczej bardzo ciężko. Łącznie z wyrywaniem się z nocnych koszmarów.
- Bez przesady - odburknął w odpowiedzi na tych przykładnych policjantów, po czym pożegnał go zaledwie machnięciem ręki, odprowadzając wzrokiem przez tłum. Nie dostrzegł Elii rozmawiającej z Novakiem i chyba nawet lepiej.
Sęk w tym, że Rios zwykle tak właśnie postępował z kobietami. Nie to, że wykorzystywał czy się nimi bawił,  absolutnie. Po prostu zwykle dość jasno stawiał sprawę od samego początku. Nie chciał nikogo przy sobie wiązać, nie w miejscu takim jak Rode. Jednocześnie samemu nie paliło mu się, żeby gdzieś się stąd ruszać. Jego brak kontaktu z Juanitą wynikał raczej z zaniedbania, nie celowego działania. Poza tym też nigdy nie odniósł wrażenia, żeby brała to wszystko za coś poważnego. Stąd ta próba kontaktu nie wydała mu się niczym bardzo ważnym. Przynajmniej do czasu.
Do Leona wciąż nie do końca dotarło to, co Juanita zdawała się sugerować. Unikał brania odpowiedzialności za cokolwiek przez tak długi czas, że nagła konieczność podjęcia jej, wydawała się absurdalna. Wyglądało na to, że jeszcze wiele będzie się musiał nauczyć.
- Tak - odpowiedział krótko Juanicie, wyraźnie nie chcąc ciągnąć tego tematu. Jeszcze nie do końca zastanowił się, jak to wszystko rozegrać. Potrzebował informacji, a tych miał mało. Za mało, żeby zaszkodzić Diego. Do czasu, aż nie znajdzie czegoś naprawdę wartościowego, nie było sensu poświęcać temu publicznie zbyt wielkiej uwagi.
- Pewnie - odparł na prośbę, tudzież życzenie Vargas. Nie chciał ryzykować jakimś jej omdleniem, czy cokolwiek tam robią kobiety w ciąży. Dotychczas nigdy nie stanął przed koniecznością zastanawiania się nad tym, więc towarzyszyło mu okropne poczucie bycia w czarnej dupie i poruszania się po omacku. Przeniósł wzrok na Rudolpha, jakby chciał mu telepatycznie przekazać, że miało być miło i przyjemnie, a skończyło się dramatem.
- Zdzwonimy się jeszcze. Coś tak czuję, że będzie mi potrzebna partyjka blacka... - powiedział do niego, wzdychając. Wyjątkowo nie miał na myśli kart. Poklepał go po ramieniu, poczekał, aż Juanita się zbierze, ewentualnie jej w tym pomagając i ruszyli gdzieś poza tłumy.

z/t x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t123-leonel-rios#346
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24 lata
Ekwipunek podręczny: telefon, klucze do mieszkania, pilnik, porfel, szczotka do włosów

Pisanie Re: Stoisko z gorącą czekoladą   ♦ Pon Sty 15 2018, 11:24;

Już sama nie była w stanie powiedzieć, czego chce, rozdarta pomiędzy jakimiś swoimi życzeniami, nie mającymi się nigdy spełnić, a tym, co podpowiadał jej rozsądek. W jej pobożnych życzeniach nie było tu Ramireza, nigdy go nie było. Cała ich znajomość się nie wydarzyła. Przyjechała tutaj do pracy i tak już została. Bo mogła, bo była wolna, bez świadomości, że wyrażający chorobliwą chęć posiadania jej Diego, nie pozwoli jej na to. Mrzonki o tym, że ją kocha, mógł sobie wsadzić między bajki. To nie była miłość. Nie wiedziała, co to było, ale na pewno nie to.
Nie chciała nawet myśleć, że mdłości które właśnie odczuła mogłyby być objawem... Ciąży. Aż się wzdrygnęła, gdy jej to tylko przyszło do głowy.  Choćby miała umrzeć, nie pozwoliłaby na to. Wtedy już nigdy nie pozwoliłby jej odejść, a choć i teraz było to wątpliwe, miała przynajmniej tę świadomość, że chociaż jej ciało... Było jej. To też było jednak złudne. Przed kilkoma dniami dość wyraźnie jej pokazał, co na ten temat myśli. A ona już tylko osuwała się w coraz większe odrętwienie.
Podpierając drzewo i odzyskując panowanie nad własnym żołądkiem, nawet nie zauważyła, że podszedł do niej Diego. Przez chwilę nie podnosiła nawet wzroku. Wcale nie chciała wiedzieć tam tej troski.
- Tak, wolałabym wrócić - odparła słabo. Dopiero po upływie kilkudziesięciu sekund zdecydowała się na zerknięcie na niego. Spojrzała mu w oczy, a potem na rękę, która spoczywała na jej kolanie. Dlaczego on był taki? Dlaczego nie mógł być okropny cały czas? To by wiele ułatwiło. Podjęcie decyzji o ucieczce na przykład.
Z kolei gdyby był normalny... Może po prostu byliby szczęśliwi?
Wstała, opierając się o drzewo i otrzepała płaszcz ze śniegu.
- Chodźmy - stwierdziła, łapiąc go pod ramię. Chciała stąd zniknąć. A najlepiej w ogóle przestać istnieć. Odczekali chwilę, nim Diego dał znać Jorge żeby podjechał i tyle było z festynu.

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t176-elia-martinez#1007
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 34
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Stoisko z gorącą czekoladą   ♦ Wto Sty 16 2018, 09:51;

Rudolph milczący i roztargniony, rozglądał się po jarmarku, a potem po gościach.
Był w stanie dostrzec, a może intuicyjnie wyczuć jakiś problem w powietrzu. Łasy na ploteczki, informacje z miasteczka to pewnie miał już przewrażliwione gumowe ucho i - hehe - psi nos na takie szczegóły i niuanse. Bądź co bądź, może to nie plotka była siłą, ale na pewno wiedza! Nie miałby nic przeciwko, aby wiedzieć więcej o sprawie. Z drugiej strony mógłby jedynie zastanawiać się - czy mu się chce wiedzieć? Opłaca? Czy będzie to ryzykowne? Wbrew pozorom i byciu właścicielem kasyna, który w końcu musiał liczyć się ze wspomnianym ryzykiem w czasie pracy i hazardu. Zatem jako tako był ogarnięty.
Zerknął na Riosa. Prawie jak Emma Frost, prawie jak Jean Grey czy Profesor X wyłapał myśl, przekazał współczucie, choć nic nie powiedział. Uśmiechnął się półgębkiem, wypuścił dym nikotynowy gdzieś na bok. Zamienił trzy może cztery słowa z Leonelem i Juanitą, a następnie z nimi się pożegnał.
Sam nie był długo na jarmarku. Połaził, podjadł, popił.
I sobie poszedł.

/ zt

_________________
rudolph heferth
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t104-rudolph-heferth#301
Sponsored content
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Stoisko z gorącą czekoladą   ♦ ;

Powrót do góry Go down

Stoisko z gorącą czekoladą

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Similar topics

-
» Gorące Źródła
» Gorące źródła
» Gorące źródła
» Magiczne gorące źródła
» Piekarnia "Gorąca Bułka"

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Witaj w Rode! :: Festyn Świąteczny-