Share|

Parking

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
AutorWiadomość
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Parking  ♦ Nie Gru 10 2017, 15:18;



PARKING

Wyznaczone miejsce do odstawiania samochodów czy innych transportów. Parking jest węższy, ale dłuższy. Ma pięć rzędów, a każde z nich ma około 8 miejsc parkingowych. Zachowana jest odpowiednia szerokość między nimi. Wyróżnione zostały miejsca dla osób niepełnosprawnych, dla rodzin (choć w tym przypadku nie jest to regulowane prawnie, a jedynie z inicjatywy placówki). Dalsze są imienne, przypisane, natomiast pozostałe dostępne dla wszystkich.
Pierwsze rzędy oświetlone są światłem od szpitala. Dalsza jest nieoświetlona. Monitoring sięga do pierwszych rzędów, wyjazdu z parkingu i wjazdu na będącą pod wejściem zatokę dla ambulansów.
Przy wyjściu ze szpitala stoją kosze z popielniczkami, przy których przebywają lekarze, pracownicy i odwiedzający na przerwie nikotynowej.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Parking  ♦ Nie Gru 10 2017, 15:21;

| Początek
| Początek listopada

Jesień nie zachęcała ludzi do spędzania czasu poza domem, jeśli nie wymagały tego obowiązki. Pogoda była coraz gorsza. Silny deszcz pojawił się wczesnym popołudniem. Jego krople spływały ciurkiem po szybach szpitalnych, moczyły elewację budynku, irytowały pracowników, odwiedzających i pacjentów. Spowalniały pracę. Wilgoć było czuć. Podobnie jak nieznośny zapach papierosów przy deszczu.
Był późny wieczór. Ulewa nie dawała spokoju. Kałuże już dawno pojawiły się na ulicach i chodnikach. Wypełniały dziury i zagłębienia, które należało wyrównać, aby uchronić przed problemami w związku z drogą do szpitala.
Parking samochodowy, który znajdował się na tyłach szpitala, był słabo oświetlony. Snopy światła, jak i monitoring, obejmowały dwa pierwsze rzędy samochodów. Kolejne spowijała ciemność, choć nie była ona egipska.
Szum deszczu był słyszalny doskonale. Uderzał o karoserię samochodów, o szyby. Padał na podłoże i glebę, wzmagający chlupanie obuwiem. Pechowi byli ci, co postanowili wyjść w szpilkach.
Po męczącym dniu pracy, Hollingsworth miała możliwość skierowania się do swojego samochodu, który był w trzecim rzędzie. Musiała wyminąć parę aut, przy czym miała możliwość zaklinania nieprzyjemnej pogody.
Ze względu na porę, nikogo nie było na parkingu. Ostatnia osoba, która weszła do szpitala po przerwie na papierosa, życzyła lekarce dobrej nocy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Parking  ♦ Nie Gru 10 2017, 16:37;

Ethel westchnęła, wychodząc przez szpitalne drzwi. Uniosła wzrok ku górze, choć nie mogła zobaczyć nieba, a tylko krople tego cholernego deszczu, odcinające się na tle światła. Wyjątkowo odwaliła dzisiaj osiem godzin, bo jeden z lekarzy zgłosił niedyspozycyjność. Mógłby nawet tłumaczyć się śmiercią matki, a Hollingsworth i tak wiedziała, że to przez tą zasraną pogodę. Sama z przyjemnością wolałaby siedzieć w domu w kocyku z lampką wina i kotem u boku. Na szczęście niewiel dzieliło ją od tego stanu - kilkanaście metrów do samochodu, szybki kurs przez miasto i będzie mogła wziąć gorącą kąpiel.
Rozłożyła nad głową duży, ciemny parasol i ruszyła w stronę samochodu, uważając by wdepnąć w wypełnioną wodą dziurę. Botki na obcasie miała dobrej jakości, lecz skóra mogła nie wytrzymać podtopienia. W końcu minęła tę jaśniejszą część parkingu, powoli wkroczyła w mrok, choć nie na tyle ciemny, by nie znalazła własnego samochodu. Odklikała zabezpieczenia, otworzyła drzwi, by następnie mieć zamiar złożenia oarasola i wejścia do wehikułu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Parking  ♦ Pon Gru 11 2017, 23:03;

Podwójne mrugnięcie świateł samochodu świadczyło o odblokowaniu dwuśladowca. Dźwięk zwolnienia blokady został zagłuszony przez deszcz. Szum był drażniący dla osób, które nie lubiły jednostajnych i powtarzalnych dźwięków. Inne z kolei mógłby uspokoić i wprowadzić w senność.
Ethel, która była zajęta składaniem parasola, nie zwracała uwagi na to, co działo się na parkingu. Mało kto myślałby o tym, że w pobliżu są niezapowiedziani goście czy ludzie, którzy kluczą między pojazdami.
Nieznacznie schylona w stronę wejścia do samochodu mogła poczuć mocny uścisk na swoich włosach. Nie zdążyła zareagować, kiedy silne szarpnięcie wymusiło na niej wyprostowanie się, a następnie odchylenie. Od razu została pchnięta na swój samochód. Mimowolnie uderzyła głową w dach auta, co poskutkowało zamroczeniem i tępym bólem głowy. W związku z tym pojawił się problem z szybką reakcją.
Oprawca długo nie czekał. Chwytając za bark, odwrócił Ethel do siebie. Dłonią w skórzanej rękawiczce sięgnął do jej twarzy, natomiast przedramię docisnął do jej piersi. Kciuk i palec wskazujący zaciskały się na jej żuchwie i policzkach, powodując dyskomfort. Mężczyzna był lekko zwrócony bokiem do Hollingsworth, uniemożliwiając jej celne trafienie kolanem w krocze. Jakiekolwiek działanie przyczyniłoby się do tego, że nieznajomy docisnąłby ją do karoserii swoim ciałem.
W strugach deszczu ciężko było Ethelyn wyłapać wszystkie szczegóły na twarzy nieznajomego. Częściowo była zakryta wysokim kołnierzem ciemnej, polarowej bluzy. Nie miał żadnego nakrycia głowy, a kaptur nie spełniał zbytnio swojej funkcji. Czarne, mokre włosy przylepiły się do jego czoła.
Przyglądał się kobiecie. Uścisk nie zelżał.
Posłał jej sympatyczny uśmiech.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Parking  ♦ Pon Gru 11 2017, 23:49;

Padający deszcz nie psuł Ethel humoru. To był tylko efekt działania natury, a przecież śmiesznie byłoby złościć się na nią. Takimi rządziła się prawami. Dlatego Hollingsworth nie przejmowała się pogodą, w myślach będąc już w domu, biorąc kąpiel i popijając czerwone wino. Na podłodze pewnie paliłyby się świeczki zapachowe. Henry Marsh miauczałby z niezadowolenia, że nie może swojej pani wejść na kolana. Uśmiechnęła się na tę myśl.
I wtedy poczuła mocne szarpnięcie za włosy. Parasol upadł przy otwartych drzwiach samochodu, bezwłasny, pozbawiony swej roli. Deszcz uderzał o pomarszczony materiał, podczas gdy Ethel nie zdążyła nawet zareagować na atak. Tyło jęknęła, uderzając głową o karoserię. Ból rozszedł się promieniście po czaszce. Dopiero gdy została złapana za szczękę, zorientowała się co się wydarzyło. Nie. Co właśnie się dzieje. Adrenalina wystrzeliła do krwiobiegu, przyspieszyła bicie serca. Ethel mimowolnie złapała obiema dłońmi rękę napastnika, co przyczyniło się tylko do mocniejszego przyciśnięcia jej do samochodu. Ulewny deszcz niszczył ułożoną fryzurę, zmieniając ją w ciemne strąki przyklejające się do twarzy.
Nie spuściła wzroku. Zmarszczyła brwi. Była przerażona i wściekła, że coś takiego spotyka właśnie ją. Pierwszy co pomyślała to to, że Blackowie chcą ją dojebać poza systemem. Nawet by ich mogła rozgrzeszyć...
Nie próbowała nic mówić. Nie z tą ręką na szczęce. Jeszcze by brzmiała, jakby skomlała, a nie zamierzała dać facetowi satysfakcji. Wiedziała, że jest w podbramkowej sytuacji, że monitoring ich nie obejmuje, że przez ten cholerny deszcz nikt nie usłyszy szarpaniny ani pewnie wołania o pomoc. Była skazana na samą siebie. Wiedziała, że uległość niczego nie zmieni, wręcz przeciwnie - pogorszy sytuację. Bo jeśli zgodzi się na warunki napastnika, jakiekolwiek by one nie były, mogła skończyć tylko gorzej.
Dlatego uniosła nogę, by trafić obcasem w stopę napastnika.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Parking  ♦ Wto Gru 12 2017, 16:46;

Gdyby tylko wiedział, że Ethel w myślach przypisała mu innego “zleceniodawcę” to od razu zainteresowałby się sprawą. Pozwoliłby sobie na kolejne podręczenie. Wszystko to przyczyniłoby się do zdobycia kolejnych informacji na temat lekarki.
Już teraz wystarczająco dużo o niej wiedział. Paula nie obchodziły preferowane przez nią kolory i to, jakie ma gusta. Informacje poboczne, które można było wyciągnąć z obserwacji. To, co liczyło się dla mężczyzny to powiązanie z Bradfordem. Im intymniejsza relacja, tym większy cios dla Raphaela. Jeśliby to dobrze rozegrać… Wystarczająco szybko mógł postawić na swoim.
I na to liczył. Taka zabawa może i była ujmująca, aczkolwiek miał priorytety. W przeciwieństwie do Bradforda hierarchia jego wartości była w odpowiednim porządku.
Kandel wodził wzrokiem po twarzy Hollingsworth . Zapamiętywał szczegóły. Patrzył na usta, które wydęły się pod naciskiem jego palców. Mógł sobie na to pozwolić, jako że był w lepszej pozycji.
Wcześniej docisnął ją do karoserii. Nie cofał się, więc ruch nogą Ethel został przezeń zarejestrowany. Paul nic nie zrobił. Zachowywał spokój i nie okazywał, że domyśla się, co kobieta może zrobić. Miał wysuniętą stopę. Miała szansę natrafić obcasem. Niestety przeliczyła się. Obuwie wojskowe, które Kandel miał na sobie, było nie tylko wygodne, ale i  wzmocnione. Skóra obuwia była twarda, więc nacisk na jego nogę odebrał jedynie jako coś irytującego.
Kandel zacisnął mocniej palce na jej twarzy. Wpijały się one w policzki kobiety i ściągały jej żuchwę ku dołowi, co zdecydowanie było nieprzyjemne.
Naprawdę? — syknął w jej stronę. Oddech był nieprzyjemny. Był palaczem lub żuł tytoń, jedno z dwóch. — Spodziewałem się, że jak już wybierze to nie idiotkę — skwitował. — Ale widzę, że podejmuje same złe decyzje — mruczał dalej. Ethel, mimo hałasu, mogła z kontekstu wywnioskować, co mówi mężczyzna.
Odwrócił ją twarzą do dachu samochodu. Naparł na nią i sięgnął po ręce kobiety, wykrzywiając je do tyłu. Trzymał nadgarstki Ethel ze sobą, podczas gdy z kieszeni wyciągnął plastikowe paski, którymi mógł skrępować ręce Hollingsworth.
Gdzie masz kluczyki? — zapytał. Nie rozglądał się, więc nie był w stanie ich zauważyć. Jeśli lekarka nie zdecydowałaby się na odpowiedź, Kandel zacząłby przeszukiwać jej kieszenie. Był pospieszny w swoich działaniach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Parking  ♦ Wto Gru 12 2017, 21:21;

Niezależnie od tego, jaką siłę włożyła w to nadepnięcie (a włożyła tyle, ile mogła), obcas napotkał opór. Wbrew oczekiwaniom i pobożnym życzeniom nie zatopił się miękko w stopę napastnika, na co Ethel przewróciła oczami w geście irytacji. Zdążyła. Dopiero sekundę po tym palce na szczęce zacisnęły się boleśnie, w odpowiedzi sama wzmocniła uścisk własnych rąk na ręce mężczyzny. Wpatrywała się w napastnika, rejestrując szczegóły jego wyglądu. Może i w jej oczach czaił się strach, ale pod nim przebijała zaciętość. Hollingsworth czuła się upokorzona tym grzebaniem w jej przestrzeni osobistej, odbieraniem swobody i przemocą. Jeszcze nigdy nic takiego jej nie spotkało. Nawet jeśli prowokowała mężczyzn w barach, to zawsze starała się mieć nad wszystkim kontrolę. Tak samo, jak w kontaktach z ludźmi - a przynajmniej na polu zawodowym. Tym razem była na straconej pozycji, zaskoczona i bezbronna. Aż jej się płakać chciało z bezsilności.
Jeszcze nie rozumiała o kim mówi mężczyzna. Może byłoby inaczej, gdyby nie była tak przyćmiona swoim własnym ego. Bo przecież to ona wybrała Bradforda, to ona pozwoliła mu się do siebie zbliżyć i ona wpuszczała go do swojego łożka. Dlatego nie skojarzyła wyrażenia, że to on ją wybrał.
Ulewny deszcz zdążył już przemoczyć niemal całe ubranie Ethel. Fryzura była mokrymi strąkami przylepionymi do czaszki, makijaż jeszcze jakimś cudem się trzymał, ale nie miało to przecież teraz żadnego znaczenia. Odwrócona do samochodu, zaklęła niewyraźnie pod nosem. Nie oddała dłoni bez walki, dodatkowo starała się odepchnąć od samochodu, mimo naparcia na plecy.
- No rzeczywiście. - sarknęła drżącym głosem. - Poddańczość ofiary miałaby być tą mądrą reakcją? Możesz się wypchać. - z tymi słowami na ustach, jeszcze raz podjęła próbę wyrwania się. - I niby kto mnie wybrał? - dodała przez zaciśnięte zęby.
O ile wcześniej miała nadzieję, że może chodzi o sam samochód albo o pieniądze, to próba skrępowania jej dłoni świadczyła o tym, że niekoniecznie.
- I co dalej? - nie odpowiedziała na pytanie o kluczyki. - Co zamierzasz zrobić? Czego chcesz?
Nienawidziła się za te głupie pytania. To nie był wywiad.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Parking  ♦ Sro Gru 13 2017, 14:29;

Nie przejmował się swoim ubraniem czy wyglądem, więc tym bardziej nie miał zamiaru przejmować się samopoczuciem kobiety. Zresztą dobrze wiedział. że Ethel nie powie nic, co miałoby go zaskoczyć przynajmniej w kwestii tego czy wszystko jest w jak najlepszym porządku. Zadbał, żeby nie było.
I liczył, że nie będzie. Ani dla kobiety, ani dla policjanta.
Zanim jeszcze kobieta została odwrócona plecami do oprawcy, komentarz Ethel zwrócił jego uwagę. Na próbę wyrwania się, Kandel odchylił się nieznacznie. Puścił jej twarz. Jedynie po to, by tą samą ręką ze skórzaną rękawiczką wymierzyć w jej policzek. Samo w sobie uderzenie było poniżające, ale w dodatku bolesne. Póki co, nie trzeba było martwić się o ewentualne nacięcia na skórze; krew szybko spłynie po jej twarzy i szyi.
Na pewno trzymać pysk zamknięty, jeśli nie pytają — stwierdził, wracając do działania.
Westchnął, ale nie miał zamiar bawić się w obracanie kobiety, aby znowu potraktować jej twarz kolejnym uderzeniem. Zdąży to zrobić; czy uderzyć, czy obrócić. Nie odpowiedział na jej pytania, przeszukując kieszenie. Powiódł pośpiesznie dłońmi po jej ramionach i piersiach czy też po biodrach - zarówno na przodzie, jak i z tyłu. Sprawdził również wewnętrzną kieszonkę.
Przejechać się z tobą, porozmawiać — odpowiedział swobodnie.
Kandel, który w końcu znalazł klucze, przesunął się (trzymając Ethel za skrępowane ręce) do drzwi od strony kierowcy. Odnalazł jeden z przycisków z zamiarem otworzenia bagażnika. Cofnął się na tył samochodu, ciągnąc kobietę. Uchylił całkowicie bagażnik, aby wepchnąć Hollingsworth do środka. Jeśli się szarpała i stawiała opór, nie oszczędził jej uderzenia w nerki.
Zamknął bagażnik i nie ściągając rękawiczek pozbierał porzuconą torebkę i parasol. Wrzucił na siedzenie pasażera i zająwszy już miejsce za kierownicą, z piskiem opon ruszył z parkingu.

| Napisz post i daj ZT.
|  Link z nową lokacją i kolejnym postem MG dostaniesz na PW.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Parking  ♦ Sro Gru 13 2017, 17:25;

Nigdy wcześniej nie została uderzona. Tym bardziej przez mężczyznę. Była przecież przyzwyczajona raczej do adoracji, a teraz doznawała zupełnie innej uwagi, niż życzyłaby sobie mieć. Skórzana rękawiczka przecięła policzek, gdy głowa Ethel odskakiwała w drugą stronę. Zdążyła tylko wypuścić powietrze z płuc. Mokre włosy opadły na twarz, krople deszczu wzmagały pieczenie ranki. Dopiero po kilku sekundach, które dla kobiety były wiecznością, podniosła ponownie wzrok na napastnika. Mógł zobaczyć w jej oczach już tylko bezsilną złość. Dopiął swego - nie odezwała się. Jednak miała jakiś instynkt samozachowawczy by nie pyskować. Choć wiedziała, że najprawdopodobniej skończy marnie. To już nawet nie chodziło o obrażenia cielesne. Upokorzenie zaczynało wgniatać się w osobowość Ethel, uciskać i miażdżyć.
Bez zająknięcia dała się obszukać. Wzrok wbijała przed siebie i jedyne co mogła zrobić, to uzbroić się w dumę. Tylko tyle teraz miała. Kandel mógł znaleźć klucze w kieszeni płaszcza.
Gdy zorientowała się, że otwiera bagażnik, zaparła się na chwilę, ale gdy stanęła przed tą ciemną czeluścią, zrozumiała, że opór niczego tu nie zmieni. Wiedziała co napastnik chce zrobić, więc sama usiadła na brzegu i zanim wepchnął ją do środka, posłała mu pełne pogardy spojrzenie.
Bagaznik się zamknął, Ethel ogarnęła ciemność.
To koniec. - pomyślała z zaskoczeniem.

Zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
Sponsored content
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Parking  ♦ ;

Powrót do góry Go down

Parking

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 1 z 1

Similar topics

-
» Parking
» Nieczynny parking nadziemny

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Witaj w Rode! :: FABUŁA :: Rode :: Dzielnica Południowa :: Szpital-