Share|

Główna ulica

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Główna ulica  ♦ Wto 18 Lip 2017, 00:21;

First topic message reminder :




GŁÓWNA ULICA

Główna droga niewielkiego miasteczka. Prowadzi z jednego do drugiego jego końca. Znajdują się przy niej jedne z najważniejszych budynków w Rode, między innymi ratusz miejski, 13 Posterunek i szkoła. Wolny czas można spędzić w kinie lub w restauracji. Pozostałe to budynki o nadszarpniętych zębem czasu metalowych elementach i szarokremowej elewacji. Przy co poniektórych budynkach znajdują się niewielkie rośliny ozdobne, mające na celu wyróżnić główną ulicę i dodać jej uroku.
Krawężniki obniżone są przy przejściach dla pieszych. Przy większości budynków użytku publicznego są zatoczki, które mogą pomieścić dwa samochody osobowe.
Jako droga reprezentacyjna Rode, jest to najlepiej utrzymana ulica pod względem czystości. Codziennie rano, przed pracą pozostałych obywateli miasta, można trafić na pracowników dbających o czystość ulicy. Jest szansa trafić także na pucybuta spacerującego wzdłuż jednego z chodników ze swoją walizką i składanym stołkiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 35 lat
Ekwipunek podręczny: Papierosy, pudełko zapałek, notatnik z ołówkiem, klucze

Pisanie Re: Główna ulica  ♦ Pią 16 Mar 2018, 19:26;

Scott miał piękne widoki na las ze swojego domu na wzgórzu. Jako dzieciak łamał zakaz rodziców i wdrapywał się na dach, aby obserwować nocne, bezchmurne niebo w poszukiwaniu spadających gwiazd. Wierzył wtedy naiwnie, że wypowiedziane w takiej chwili życzenie się spełni. A marzył o wielu rzeczach. Teraz były one już bez znaczenia, pochowane wraz z członkami rodziny i przykryte życiowymi porażkami. Zainteresowanie Scotta miejskim życiem nie brało się bez powodu. Znając najgorętsze tematy był w stanie pokierować rozmowy z sąsiadami tak, aby mieli o czym dyskutować. Śmierć Penny i mała Lizzy przestawały intrygować lokalną społeczność. Randall przez pierwsze miesiące po swoim powrocie z trudem hamował stale rosnącą irytację. Wszechobecne współczucie oraz fałszywe wsparcie nie były tym czego potrzebował on i siostrzenica, która jeszcze przez długi czas nie będzie świadoma ogromu nieszczęścia jakie ją spotkało. To co przekonywało innych do Scotta, to to, że nigdy nie naciskał, nie poganiał i co najważniejsze nie oceniał. Plotkowanie w jego wykonaniu było tak samo słabe jak próby poderwania dziewczyny w siódmej klasie (do teraz jest w tym żałośnie nieporadny).
Podczas gdy Evandra przemieszczała wzrok, on patrzył na jej twarz. Wyłapał chwilowy grymas lecz nie wywołało to w nim żadnego skojarzenia. Ot, zauważone zjawisko.
— Książką? Brzmi intrygująco. — powiedział pozwalając sobie na delikatny uśmiech, który przyprawił go o lekkie zmarszczki w kącikach ust. Znając Evandrę, miał pewność, że nie skupiała się na Pięćdziesięciu twarzach Karyny.
Zawsze uważał ją za ambitną i utalentowaną dziewczynę. — Może to nawet dobrze, że jest jak jest. — skomentował tajemniczo, nie rozwijając swojej wypowiedzi. Trudno było odgadnąć co miał na myśli. Przy wspomnieniu o mieszkaniu oraz Ethelyn, poczuł się trochę jak na dywaniku u dyrektora ale było to na tyle dziwne skojarzenie, że nie powiedział na głos o tym, że jeszcze nie tak dawno szukał współlokatora. Nie żałował jednak mieszkania z Jenny. Gdyby teraz wróciła do Nowego Jorku odczuwałby jej brak.
— Jarmark jakich wiele. Oprócz typowych zabaw i beczek z grzanym winem nie wydarzyło się nic co zapadłoby w pamięć. — powiedział — Nie to co festyn z okazji 40-lecia uzyskania praw miejskich. Wybuchł pożar ale na szczęście nikomu nic się nie stało. — o tym, akurat opowiadał mu Rudolph, który włóczył się między straganami z Raphaelem oraz kilka postronnych osób.
— Sylwester również był skromny. Ludzie plotkują, że burmistrz zadłuża miasto i dlatego było kilka fajerwerków na krzyż. Wydano nawet oficjalne pismo w którym mój wuj tłumaczy się z wydatków. Ludziom nie dogodzisz. — westchnął, łapiąc się na tym, że mówił o Ianie Woodzie jako o kimś bliskim. Relacje z wujem należały do skomplikowanych przez wzgląd na Susan Wood Randall, matkę Scotta, a siostrę Iana.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t342-scott-randall#5232
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 35 lat
Ekwipunek podręczny: klucze, portfel, scyzoryk, smartfon, notes, ołówek, szminka, papierosy, zapalniczka

Pisanie Re: Główna ulica  ♦ Pon 19 Mar 2018, 22:44;

Evandra, znając mieszkańców Rode zdecydowanie lepiej, niż byłaby gotowa przyznać, sama obawiała się, że jej pojawienie się tutaj wzbudzi jakąś sensację. Bynajmniej nie dlatego, że poczuwała się na tyle ważna; to raczej kwestia tego, że w tym miejscu każde przybycie urastało nagle do rangi pojawienia się celebryty. Jakby ludzie tylko wyczekiwali, czy to jakaś zupełnie nowa osoba, na którą można wymyślić milion nowych plotek, a może przeciwnie, ktoś, kto już tutaj kiedyś był, wrócił z podkulonym ogonem na stare śmieci? Opcji było mnóstwo, a efekt zawsze ten sam: plotki, plotki i jeszcze raz plotki. Evie wręcz nie chciało się wierzyć, że jak dotąd umknęła przed nimi ze zręcznością, o którą by się nie podejrzewała. Albo zwyczajnie nikt jej tu nie rozpoznawał bez makijażu na szóstkę. Ta opcja wydawała się jednak znacznie bardziej depresyjna.
— Tylko brzmi. Gdy człowiek zabrał się do tego w końcu na poważnie, nagle odkrył, że to wcale nie takie łatwe — westchnęła, strzepując kolejny zauważony okruszek z pukla w kolorze blond. Jako dziecko zawsze myślała, że napisanie książki to kwestia wklepania jej w komputer. Czas zweryfikował jej dość naiwne założenia, a wrodzony perfekcjonizm nie pozwalał odczuwać satysfakcji z żadnego z rozdziałów. Zdawać by się mogło, że już dotarło do niej, że perfekcjonizm nie popłaca, bo perfekcja jest niemożliwa do osiągnięcia. A mimo to, skoro nie na innych obszarach życia, chciała osiągnąć ją choćby na tym polu, zapędzając się tym samym w ślepą uliczkę.
Uśmiechnęła się jedynie na stwierdzenie, że może dobrze, że jest, jak jest, nie do końca wiedząc, czemu ma je przypisać. Może istotnie tak było? Ogólnie, nie tylko patrząc przez pryzmat ich rozmowy? Na chwilę utkwiła wzrok w przechodzącej obok staruszce, taszczącej siatki z zakupami. Kobiet podchwyciła jej spojrzenie, więc Evandra posłała jej ciepły uśmiech. Przeniosła błękit spojrzenia na Scotta wówczas, gdy podjął temat jarmarku. Przez chwilę mina jej zrzedła.
— Pożar? Mój boże, nie próżnowaliście — parsknęła śmiechem, kręcąc lekko głową. Może i wszystko było jak kiedyś, ale wyglądało na to, że tak wiele ją ominęło. Może nawet poczuła ukłucie żalu, że nie jest już taką częścią tego miasta jak dawniej. Jakby ktoś ukradł jej kawałek życia i go tu zostawił, a ten niczym kotwica trzymał ją tutaj w taki, czy inny sposób. Naciągnęła czapkę nieco głębiej na głowę, czując, że nos coraz bardziej jej marznie. Musiała już z powodzeniem przypominać renifera albo pana Mongomery'ego, który wraz z resztą ławeczkowych koneserów przesiadywał pod sklepem spożywczym.
— To miasto ma taki dług, że żaden burmistrz nie będzie w stanie go wyprowadzić na plus, chyba że odkryje złoża ropy w lesie — odparła szybko, machając ręką na poły lekceważąco. Nie do końca była pewna, jakie są relacje Scotta z wujem, ale nie widziała powodu, by na tym bazować. Prawda była taka, że Rode jako miasto było zupełnie bezużyteczne ekonomicznie i nie było tu niczego. Potrzeba by cudu, by popchnąć gospodarkę do przodu. I tak byli zbyt uzależnieni od większych miast. — Oczywiście, że nie dogodzisz. Zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie podkopywał, jakikolwiek autorytet uda się ustalić. — Smutna prawda dotycząca gatunku ludzkiego. Lata płyną, a historia wciąż się powtarza. Nie spodziewała się po mieszkańcach innego zagrania, niezależnie od tego, kim byłby burmistrz. Nie odbierałaby tego na miejscu Wooda zbyt osobiście.
— Ale opowiadaj, co tam słychać u Penelope! — Zagaiła po krótkiej pauzie, wyrzucając sobie, jak mogła zapomnieć o koleżance z lat młodości. Swego czasu były wszak sobie bardzo bliskie; może znajomość nie przetrwała próby czasu, bo każda poszła swoją drogą, ale Eva chętnie usłyszałaby, co u niej słychać. Przez jakiś czas po jej wyjeździe wysyłały sobie wpierw listy, te jednak z miesiąca na miesiąc coraz krótsze, zostały w końcu zastąpione pocztówkami, te z kolei - kartkami świątecznymi. W końcu i te przestały przychodzić, a Price zwalając to na brak czasu, przeszła z tym do porządku dziennego. Nie miała najmniejszego nawet pojęcia, że to, co stało się z Penelope przekroczy granice jej przepuszczań i zahaczy o najgorsze obawy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t520-evandra-price#10953
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 35 lat
Ekwipunek podręczny: Papierosy, pudełko zapałek, notatnik z ołówkiem, klucze

Pisanie Re: Główna ulica  ♦ Pią 23 Mar 2018, 00:37;

Scott bardzo powoli i w jakimś stopniu oswajał się w rozmowie z długo niewidzianą Evandrą. Nawiązanie kontaktu okazało się mniej stresujące niż w pierwszej chwili zdołał pomyśleć. Ucieczka na jej widok wydawała mu się w tej chwili głupim pomysłem. Co pomyślałaby na widok pleców Randalla? On miałby kolejny powód aby nie pokazywać się jej na oczy. I innym, bo bez wątpienia poruszyłaby ten temat z Ethelyn, a ta z Rudolphem i zatoczyłoby się koło.
— Wtedy po ropę wyciągną baniaki sąsiedzi. — odparł już mniej pesymistycznym tonem. Nagłe bogactwo Rode z pewnością wzbudziłoby sensację. Sępów nie brakowało, w szczególności w biznesie. — Na szczęście na coś takiego się nie zanosi. — sam nie wiedział czy wzrost bogactwa by go ucieszył i chciałby skorzystać z udogodnień jakie dzięki temu by wprowadzono. Co dobre zawsze szybko się kończyło. Nieznacznie przestąpił z nogi na nogę, nie spuszczając wzroku z Evandry. Naprawdę nic się nie zmieniła. Inaczej było z twarzą Scotta gdy niczego nieświadoma blondynka zapytała o Penelope. Ich Penny. Tak odmienną od swojego brata. Żywa, wesoła i charakterna, potrafiła popchnąć go na właściwą ścieżkę. Oczy Scotta pociemniały, a na czole pojawiła się zmarszczka. Prawy kącik ust zadrżał niebezpiecznie jakby powstrzymywał się przed nagłym atakiem. Zacisnął usta i spojrzał w bok, na witrynę sklepową. Sądził, że już się z tym uporał i potrafił rozmawiać o nieobecności siostry. Nic się jednak nie zmieniło. Nigdy się nie zmieni. Zbladł. Najchętniej teleportowałby się, aby nie musieć wypowiadać na głos dalszych słów.
— Penny... — cicho — Penny nie żyje. — powiedział głośniej, ponownie unikając kontaktu wzrokowego. Przełknął nerwowo ślinę. Minęło pięć miesięcy lecz nadal bolało. Nigdy nie przestanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t342-scott-randall#5232
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 35 lat
Ekwipunek podręczny: klucze, portfel, scyzoryk, smartfon, notes, ołówek, szminka, papierosy, zapalniczka

Pisanie Re: Główna ulica  ♦ Pią 23 Mar 2018, 12:09;

Gdyby miała świadomość, jak niewiele brakowało, a byłoby jej dane podziwiać jedynie plecy Randalla, których według wszelkich zasad prawdopodobieństwa, miała prawo nie rozpoznać po tylu latach, pewnie zdziwiłaby się i zbyła sytuację śmiechem. Tylko po to, by wróciwszy do domu zastanowić się, czy mu przypadkiem nie wyrządziła jakiejś strasznej krzywdy w przeszłości, że miał powód, by jej unikać. Nie przyszło jej do głowy, że problem może sięgać głębiej i w dodatku haczyć o coś, co i ją było w stanie dotknąć.
Wydawać by się mogło, że skoro zdążyła już oswoić się z widmem śmierci, niejednokrotnie będąc jej świadkiem, gdy kręciła reportaże, takie wiadomości będzie znosić lepiej, niż przeciętny człowiek. Czym innym jest jednak oglądanie cudzych tragedii, a czym innym, gdy te spotykają osoby nie tylko dobrze jej znane ale również takie, które darzyła szczerą sympatią. Upływ lat niewiele przecież w tej kwestii zmienił. Dlatego też serce zabiło jej szybciej w stresie, gdy dostrzegła tę oczywistą zmianę w wyrazie twarzy Randalla. Już wtedy przez myśl jej przeszło, że stało się coś złego. Jednak żadna mina Scotta nie mogła przygotować jej na wypowiedziane przez niego słowa. Na płynącą z nich ostateczność.
W jej oczach kryło się tylko przerażenie; już nawet nie myśl, że to może być żart, wszak kto żartowałby tak okrutnie? Na pewno nie Randall i na pewno nie na temat swojej siostry. Źrenice rozszerzyły się jej nienaturalnie, czerń przykryła błękit. I tylko odwrócony wzrok Scotta był wymowniejszy, niż wszystko inne. Być może dzięki temu, że nie patrzył, nie dostrzegł całej parady emocji, która bezwzględnie przemaszerowała przez twarz Evandry, zatrzymując się na niedowierzaniu. Bardzo nie chciała uwierzyć, że to prawda. To, że nie kontaktowały się z Penny przez ostatnie lata aż tak drobiazgowo, niczego nie zmieniało. Nagle wszystko zaczęło do siebie pasować, puzzle same wskakiwały na miejsce. Dotarło do niej, dlaczego kartki przestały przychodzić. Price mogła sobie jak nigdy, pozwolić na okazanie prawdziwych emocji, nie ich substytutu w postaci maski powagi, którą zwykle przy takich okazjach przybierała w holowizji.
Nie zamierzała mówić, że jest jej przykro, że składa kondolencje. To były banały; nikt nie chciał ich słyszeć. Była do głębi poruszona, co zresztą najlepiej wyrażała jej mina i oczy, które się zaszkliły. Nie miała jednak w zwyczaju się rozklejać, zatem z uporem wbiła wzrok w punkt po swojej prawej, by siłą woli zmusić łzy do zostania tam, gdzie ich miejsce. Postąpiła pół kroku w tył i oparła się jedną ręką o słupek latarni, jakby był jedną stabilną rzeczą, którą obecnie miała w zasięgu wzroku.
— Kiedy...? — Wykrztusiła w końcu. Domyślała się, że Scott nie chciał o tym rozmawiać, ale jeśli nie on, znaczyłoby to, że będzie musiała wypytać kogoś innego, co z kolei wiązało się z przechodzeniem raz jeszcze przez tak nieprzyjemną rozmowę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t520-evandra-price#10953
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 35 lat
Ekwipunek podręczny: Papierosy, pudełko zapałek, notatnik z ołówkiem, klucze

Pisanie Re: Główna ulica  ♦ Pon 26 Mar 2018, 02:00;

Wiedział o relacji Evandry z siostrą. Korzystał na tym, zwłaszcza że cała trójka posiadała literacki talent. Penelope w końcu ukończyła dziennikarstwo i poświęciła się krzewieniu prawdy. Jemu brakowało poczucia pewności aby pójść tą samą ścieżką. Wolał bezpieczną literaturę. Scott nie wiedział za bardzo jak ma zareagować. Kondolencje oraz wszelkie wyrazy współczucia, nawet niewyrażone wprost wprawiały go w głębokie zakłopotanie. Czuł się źle sam ze sobą, a co dopiero z czyimś żalem. Zamrugał patrząc Evandrze prosto w oczy, analizując mowę jej ciała oraz to co dostrzegał w jej niebieskich tęczówkach. Ze względu na pamięć o Penny, nie zasługiwała na gburowatą odpowiedź która składałaby się z ponurego idź do diabła. Poczucie obowiązku zaczęło kiełkować i nie dopuszczać do siebie myśli, że to zły pomysł. Z drugiej strony potrzebował tego. Porozmawiać z kimś kto znał Penny równie dobrze co on, znał jej podejście do życia.
— Ja... Może napijemy się czegoś w Kozie Chloe? — wyszedł z propozycją, głos przez chwilę odmówił mu posłuszeństwa. Takich rzeczy nie omawiało się na stojąco, a tym bardziej o suchym pysku.

--> Bar Koza Chloe
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t342-scott-randall#5232
Sponsored content
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Główna ulica  ♦ ;

Powrót do góry Go down

Główna ulica

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Similar topics

-
» Kawiarenka Starbucks - Ulica Nankińska
» Główna ulica
» Ulica czerwonych latarni
» Główna ulica
» Ulica

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Witaj w Rode! :: FABUŁA :: Rode :: Centrum-