Share|

Droga stanowa nr 77

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
AutorWiadomość
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Droga stanowa nr 77  ♦ Sro Gru 06 2017, 15:54;




Droga stanowa


Główna droga, którą można dojechać do Nowego Jorku oraz Waszyngtonu, mijając pomniejsze miasta i miasteczka. Odnoga prowadząca do Rode jest pokryta popękanym już asfaltem przez co często można napotkać dziury.


Ostatnio zmieniony przez Mistrz Gry dnia Nie Mar 25 2018, 16:15, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 47
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny: portfel, kluczyki, wielofunkcyjny scyzoryk

Pisanie Re: Droga stanowa nr 77  ♦ Sro Gru 06 2017, 16:40;

Październik 2225

Długo przygotowywał się do tej podróży. Zadbał o wszystko - od sprawdzenia pogody po spakowanie najważniejszych rzeczy bez których nie mogłoby się udać to co planował. A planował dużo. Nie sam. Tacy jak on wykonywali czyjś plan lecz nie byli bezrozumnymi pionkami. Miał swoje do powiedzenia i zrobienia. Achille nie odczuwał żadnych sentymentów opuszczając swój dom na przedmieściach Baltimore. Przywykł do podróży lądowych jak i zarówno powietrznych, te ostatnie nie przypadły mu do gustu mimo wygody jakie oferowały samoloty i transportery.
Zawsze siedząc na walizkach, nie popadał w panikę, gdy jednego dnia miał obskoczyć kilka miast. Teraz jednak miało być inaczej. Kilkukrotnie przejrzał dokumenty. Nie było to profesjonalne ale odczuwał lekki niepokój. Robił to wcześniej z bardzo dobrym skutkiem. Może sen z powiek spędzała mu wizja mieszkania w dziurze, gdzie psy dupą szczekały, a diabeł mówił dobranoc? Achille nie należał do zbyt religijnych osób. Rzadko praktykował, podziwiając prędzej architekturę zabytkowych budowli lub słuchając śpiewnych modlitw. Gospel upodobał sobie mieszkając przez rok w Detroit. Do Rode spakował wszystko w ciemnego Jeep'a Compass. Pudło z ubraniami, teczki z dokumentami, terrarium dla żółwia Doriana, kojec dla psa, sam pies, drzewko bonsai i reszta. Trochę tego było. Miał w końcu osiąść u boku schorowanej babci. Jechał drogą stanową numer 77 kiedy po minięciu Bel Air samochód zaczął odmawiać posłuszeństwa. Dochodziła piętnasta gdy Achille wysiadał z auta i zaczął grzebać pod maską. Rozejrzał się dookoła. Droga była pusta, a chmury w dali zwiastowały nadchodzącą burzę. Liczył, że uda mu się dotrzeć do Rode przed zamiecią. Zaklął, zabierając się za wystawienie ostrzegawczego znaku. Amerykańska akita siedząca na przednim siedzeniu wystawiła łeb przez okno i pojedynczym szczeknięciem wyraziła swoje niezadowolenie.
— Cicho. — rzucił do kompana.

_________________

I will love you till the end of time
Promise you'll remember that you're mine.

“deal with it.”


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 34 lata
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny: rewolwer, biblia, telefon, trochę gotówki

Pisanie Re: Droga stanowa nr 77  ♦ Czw Gru 07 2017, 09:45;

/ Początek

Od paru miesięcy wszystko waliło się równie ochoczo, co nastolatki w gimnazjum. Począwszy od feralnego napadu, aż po dzień dzisiejszy, nic nie było tak, jak zakładał plan. Sam nie potrafił uwierzyć w to, że jedzie właśnie stanówką, poprawiając cisnącą go w jabłko Adama koloratkę. Jednym okiem zezował na biblię rozłożoną na desce rozdzielczej. Nie miał zielonego pojęcia, co właściwie czytał, ale im bliżej miejsca destynacji się zbliżał, tym bardziej docierało do niego, jak w bardzo czarnej jest dupie. To już nawet nie kwestia tego, że nie nadawał się na księdza nawet w jednej dziesiątej. Nie wiedział, co się dzieje z Danielem, nie wiedział też, czy jego gęba nie obiegła już wszystkich gazet w Ohio. W to akurat mógł jednak wątpić, nie był notowany. Nie to, co jego brat. Gorzej jeśli przez niego ktoś do niego dotrze... Biorąc pod uwagę rolę, jakiej właśnie się podejmował, mógł chyba udawać, że to kara boska za wszystkie życiowe błędy, które przyszło mu popełnić.
Może więc dlatego widząc na poboczu zepsuty samochód, postanowił się zatrzymać? Zbierało się na zamieć, a do najbliższego miasta, sądząc po nadgryzionych zębem czasu drogowskazach, zostało jeszcze trochę. W każdym razie zbyt dużo, żeby wybrać się tam piechotą. Wrzucił kierunkowskaz (chociaż ch... Bóg jeden wie, komu chciał cokolwiek sygnalizować, skoro jak okiem sięgnąć, nie było żywej duszy) i zatrzymał Impalę na poboczu, za prawdopodobnie zepsutym Jeepem. Wysiadł poprawiając marynarkę i czując się jak kretyn. Minę miał jednak iście pokerową, no bo nie oszukujmy się, innego wyjścia nie miał. Przechodząc wzdłuż boku samochodu, zerknął na psa, siedzącego na przednim siedzeniu.
- Cześć kolego - zwrócił się cicho do psa, ale łap nie wkładał, żeby go głaskać, podświadomie czując, że ręce jak to ręce, mogą mu się jeszcze przydać. Choćby do udzielania sakramentu komunii świętej. Omal nie jęknął z rozpaczą na samą myśl o tym. Nie użalając się już dłużej nad sobą, przeszedł na przód samochodu, gdzie mężczyzna walczył z autem, pochylając się nad otwartą maską.
- Kiepski moment sobie wybrał na odmówienie posłuszeństwa, huh? - Zapytał retorycznie, zerkając znacząco na chmury, które zaczynały kłębić się nad ich głowami. - Mogę jakoś pomóc?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t430-thomas-springfield
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 47
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny: portfel, kluczyki, wielofunkcyjny scyzoryk

Pisanie Re: Droga stanowa nr 77  ♦ Pią Gru 08 2017, 18:39;

Amerykańska akita, która nie miała jeszcze imienia nadanego przez narratora, jako pierwsza usłyszała nadjeżdżającą Impalę. Nie dało się zignorować głębokiego pomruku. Achille przypatrywał się aparaturze pod maską. Wiedzę na temat  tego co było pod maską, miał podstawową. Szczęśliwie przez lata nic się nie psuło na tyle, aby wymagało naprawy mechanika. Wyciągnął telefon zaczynając szukać odpowiedniej aplikacji, która po otrzymaniu skanu każdej poszczególnej rzeczy była w stanie powiedzieć co się popsuło. Skanował zbiornik oleju hydraulicznego kiedy i do jego uszu doszedł odgłos nadjeżdżającego wozu. Ostrożnie się wychylił zza maski, odruchowo sięgając po broń z kabury.
Achilles miał na sobie zwykłe, niezawodne jeansy, t-shirt i rozpinaną bluzę z rockowym zespołem z Kentucky "Supernatural". Wewnętrznie ubolewał nad tą zmianą. Ubieranie się jak reszta społeczeństwa... Nie musiał patrzeć na impalę, aby wiedzieć, że pojazd się zatrzymał, a jej kierowca wysiadł. Amerykański akita szczeknął lecz nie było w tym histerycznej agresji. Był zainteresowany, wypchnął zaraz puchatą głowę patrząc za przechodzącym Springfieldem. Achille spiął się się na moment, gotowy w każdej chwili złapać nieznajomego i przytrzasnąć mu głowę maską. Czasami odruchy prowadziły do zabawnych sytuacji. Pozostał jednak na miejscu, zabrał dłoń z kabury, która pozostawała niewidoczna dla Thomasa. Jednak już zaskoczenie jakie pojawiło się na twarzy Achille mówiło wszystko. Księdza się nie spodziewał. Powiódł wzrokiem na chmury o których mówił mężczyzna w koloratce.
Miał rację.
— Taaa... — przeciągnął z pewną dozą zakłopotania. Nie miał do czynienia z duchownym od czasów gdy do chodzenia do kościoła przymuszała go babcia. — Gdyby Ojciec mógł... Ksiądz. Znaczy się... — machnął dłonią w kierunku silnika. Liczył, że brunet pokieruje go jak należy się do niego zwracać.
— Chyba olej wycieka. — patrzył na Thomasa z namysłem. Burzył achillowe wyobrażenie na temat księdza. Księża z dzieciństwa byli brzydcy i starzy. Springfield z kolei mógł spostrzec, że jak na kogoś z takim pięknym wąsem i błyszczącym lokiem oraz atletycznie zbudowaną sylwetką, Achille był ubrany za zwyczajnie. Przebrany. Takie o to skojarzenie mogło mu przyjść do głowy. Coś ich więc łączyło. On ukrywał to za koloratką, Arran za bluzą zespołu muzycznego.

_________________

I will love you till the end of time
Promise you'll remember that you're mine.

“deal with it.”


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 34 lata
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny: rewolwer, biblia, telefon, trochę gotówki

Pisanie Re: Droga stanowa nr 77  ♦ Sob Gru 09 2017, 09:24;

Thomas zupełnie nieświadomy, że los właśnie popchnął go ku pomocy komuś, kto podobnie jak on, nie do końca jest chyba tym, za kogo się podaje, zerknął pod maskę. Sam nie był zbyt biegły w sztuce mechanika, aczkolwiek wiedział to i owo, głównie po to żeby mógł sobie bez problemu poradzić, gdy coś nawali w Impali. Zresztą większość obecnych pojazdów to i tak w większości elektronika, bardziej mechanika. W końcu to nie XXI wiek. Zauważył jednak, że mężczyzna trzymał w ręku komórkę, stąd nasunęło mu się, że pewnie już przeskanował samochód.
Springfield na krótką chwilę sam wyglądał, jakby był zakłopotany tym, że Achille nie do końca wie, jak się do niego zwrócić. Trwało to jednak zbyt krótko, żeby można to było jakoś sensownie zinterpretować. Oparł się o auto i spojrzał na zbiornik oleju.
- Wystarczy Thomas. Ojca mamy wszyscy jednego, w niebie - powiedział z krzywym uśmiechem, omal przy tym nie parskając. Będzie musiał sobie wymyślić więcej takich mądrości z dupy wziętych, to może ktoś to łyknie. Coś mu jednak w tym nieznajomym nie do końca odpowiadało. Być może to było tylko złudne wrażenie i zbyt duża ilość filmów, opowiadająca o tym, co stało się z idiotami, którzy zbierali z dróg podejrzanych obcych. Patrząc na niego nie mógł się jednak pozbyć wrażenia, że jego strój pasował do niego w równym stopniu, co do Springfielda koloratka. Odrzucił jednak tę myśl, rozpoznając u siebie pierwsze objawy paranoi. Nie jemu kontemplować stylistyczne wybory jakiegoś faceta.
- Mocno? - Zapytał, po czym pochylił się żeby sprawdzić, czy pod samochodem zrobiła się plama. - Dokąd jedziecie? Jeśli jest wyciek to im dalej tym gorzej. Zatrzesz silnik - powiedział, prostując się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t430-thomas-springfield
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 47
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny: portfel, kluczyki, wielofunkcyjny scyzoryk

Pisanie Re: Droga stanowa nr 77  ♦ Pon Gru 11 2017, 01:47;

Odpowiedź nieznajomego wywołała w Achille chwilę konsternacji. W pewnym sensie odetchnął nawet z ulgą. Towarzystwo księdza przypominało uwieranie kamyczka w bucie lub radosną pchłę co to skakała po swoim żywicielu.
Wpajany szacunek do duchownych nakazywał prawnikowi traktować tak Thomasa. Odsunął się udostępniając podgląd zawartości maski jak i tego co znajdowało się pod pojazdem. Springfield mógł zauważyć średniej wielkości plamę, która poszerzała swoje granice wsiąkając w asfalt. Pies ponownie szczeknął przechodząc na siedzenie kierowcy. Bardzo chciał obwąchać Thomasa i dowiedzieć się co takiego spożył trzy dni temu i bliżej poznać tą białą pudlicę, która otarła się o nogawki spodni krzewiciela wiary.
— Wątpię aby ojciec znał tę mieścinę. — odpowiedział zakładając ręce na piersi. Achille był dobrze zbudowany, a ta poza jedynie wzmacniała to przekonanie. — Rode. Dawniej znane z bycia miejscem zsyłki więźniów o nie najlepszej przeszłości.
— Czy można ten wyciek jakoś załatać? Wstyd przyznać, ale mechanika to zajęcia które zawsze przesypiałem.
Nie kłamał mówiąc o braku wiedzy. To co ekscytowało większość chłopców, jego nawet w najmniejszym stopniu nie interesowało. Achille poruszył się i rozejrzał dookoła. Jak na złość droga pozostawała pusta. Rzucił okiem na Impalę, a po chwili Thomas ponownie mógł się cieszyć uwagą nieznajomego nieszczęśliwca.
— Jestem Achille. — wyciągnął rękę w kierunku Springfielda. Po jego słowach zagrzmiało. Idealne wyczucie czasu. Albo omen nomen.

_________________

I will love you till the end of time
Promise you'll remember that you're mine.

“deal with it.”


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 34 lata
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny: rewolwer, biblia, telefon, trochę gotówki

Pisanie Re: Droga stanowa nr 77  ♦ Pon Gru 11 2017, 10:56;

Thomas skrzywił się na widok plamy. Zdecydowanie zbyt duża, żeby całkowicie ją zignorować. Wyprostował się jednak na słowa o Rode.
- To zabawne, bo właśnie tam jadę - powiedział, mrużąc na chwilę oczy. Wzruszył ramionami jakby chciał powiedzieć coś w stylu, że niezbadane są wyroki boskie.
- Tutaj niczym go nie załatamy. Nie wiadomo też do końca skąd cieknie - mruknął, przyglądając się mechanizmom. Nie był mechanikiem, więc nie był w stanie zdiagnozować źródła. Pewnym było jednak, że bez narzędzi i warsztatu się tu nie obejdzie.
- Teoretycznie jeżeli masz olej, mógłbyś zatrzymywać się co kawałek i dolewać, ale wyciek jest spory. Możesz nie nastarczyć - Thomas nie tyle co kiedykolwiek fascynował się mechaniką, co po prostu wynikła taka konieczność. Podstawy przydawały się w trasie, choćby tak, jak teraz.
Pewnie gdyby naprawdę był bogobojnym księdzem, być może nieco baczniej przyglądałby się Achille pod kątem tego, czy go nie zaatakuje. Często słyszało się o takich numerach na odludnych drogach stanowych, zwłaszcza w tak rzadko uczęszczanych kierunkach, jak ten. A może gdyby rzeczywiście był księdzem, to może nawet by o tym nie pomyślał? Zaufanie do bliźniego i te sprawy... Faktem było jednak, że byli do siebie dość podobni posturą. To rodziło pytanie, od kiedy księża wyglądają w ten sposób.
Skinął mu głową i odwzajemnił uścisk ręki. Odwrócił wzrok na błyskawicę, po czym uśmiechnął się kącikiem ust.
- Do tego obrazka zabrakło jeszcze stadka kruków - odparł znacząco, dostrzegając ten zabawny zbieg okoliczności. Nie wierzył w takie rzeczy.
- Mogę cię holować. Ewentualnie zawieźć do Rode, a tam wezwiesz sobie lawetę - zaproponował luźno, zerkając na psa wariującego na przednim siedzeniu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t430-thomas-springfield
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 47
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny: portfel, kluczyki, wielofunkcyjny scyzoryk

Pisanie Re: Droga stanowa nr 77  ♦ Sro Gru 13 2017, 23:58;

Przypadek. Przypadki. Nie wierzył w nie. Zwłaszcza w takich sytuacjach jak ta. Włoski na karku Achille się zjeżyły. Mógł być to efekt zmiany ciśnienia przez nadchodzącą burzę. Z tej odległości mogli podziwiać piękno natury. Gorzej jeśli ze zwykłego zjawiska atmosferycznego powstanie zabójcze tornado. Wtedy obaj będą mieli problem. Ogromny.
W milczeniu skinął głową, nie od razu mówiąc to co ślina przynosiła na język. Achille nie należał do ludzi krewkich. Był cierpliwy.  
— Nie mam oleju. — przyznał od razu, nawet nie szukając. Zabierał tyle rzeczy z domu, że to co uznał za zbędne pozostawił. Jedynie koło zapasowe się uchowało, ale tylko dlatego, że było zamontowane na klapie bagażnika.
— Mam w samochodzie zbyt wiele cennych rzeczy żeby zostawić tu auto, a widzę, że Ojca bryka... — tu znacząco spojrzał na Impalę. — Nie pomieści nawet połowy z tych rzeczy. — Nawet jeśli kartony zmieściłyby się na tylnym siedzeniu i bagażniku, to pozostaje wielki pies i akwarium z Dorianem. Pozostało im holowanie. Na wspomnienie o krukach uśmiechnął się ale nie skomentował. Czas ich naglił.
— Mam nadzieję, że nie przeniesiono cię tak jak zazwyczaj robi się to z tymi, którzy lubią małych chłopców. — zagadnął z znienacka, dosyć bezpośrednio. Każdy jednak wiedział, że na mniejsze parafie przenosi się tych księży którzy coś mieli na sumieniu.

_________________

I will love you till the end of time
Promise you'll remember that you're mine.

“deal with it.”


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 34 lata
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny: rewolwer, biblia, telefon, trochę gotówki

Pisanie Re: Droga stanowa nr 77  ♦ Pią Gru 15 2017, 10:29;

Thomas był z kolei do bólu przyziemny, stąd też rola, której się podjął, mogła okazać się większym wyzwaniem, niż by się na pierwszy rzut oka wydawało. Tornado nie tornado, pogoda się psuła i niezależnie od tego, z czym się to wiązało, gdy chmury już tutaj dotrą, wolałby być na miejscu.
Springfield olej miał, ale z pewnością nie na tyle, by robiąc przystanki dojechać bez ryzyka zatarcia silnika. Jakoś nie łudził się też, że napotkają po drodze stację benzynową, na której ewentualnie mogliby zakupić zapas. Stąd też decyzja wydawała się prosta do podjęcia. Chyba nawet mu ulżyło, że Achille nie postanowił mu się zapakować do Impali, bo miał wrażenie, że psie pazury i skórzana tapicerka mogłyby się nie polubić. To znaczy... Nie należy przywiązywać wagi do dóbr materialnych, zwłaszcza jeśli chodzi o pomoc bliźniemu.
- W porządku, mam linkę holowniczą w bagażniku - rzucił, kierując się powoli w tamtą stronę. Odwrócił się jednak gwałtownie w jego stronę, gdy padło to nieszczęsne sformułowanie i niestety nie udało mu się w porę opanować mimiki twarzy. Odruchowo chciał powiedzieć coś w stylu "że co, kurwa?", ale zdając sobie sprawę, że z pewnością nie jest to coś, co powiedziałby ksiądz, musiał jakoś zgrabnie wybrnąć z sytuacji.
- Bezpośredni jesteś, synu - stwierdził w końcu, marszcząc brwi. Uznał to za o tyle zabawne, że wyglądał na sporo od niego starszego. Po raz kolejny podziałał odruch i już miał się rozgadać na temat tego, że z pewnością jest normalny i woli kobiety i to dorosłe, ale potem do niego dotarło, że to tym bardziej nie jest coś, co powiedziałby ksiądz.
- Nie, po prostu zostałem przeniesiony decyzją przełożonych, po odbyciu pięcioletniej służby w większej parafii. Proboszcz w rodeńskiej parafii podobno potrzebuje pomocy i dlatego mnie tu wysłano - odparł w końcu, kłamiąc gładko. To powiedziawszy otworzył bagażnik i prędko wyjął linkę, po czym go zatrzasnął. Pieniądze i broń były pochowane w torbach, ale nie chciał zwracać na to zbyt dużej uwagi. Wrócił do Achille i podał mu linkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t430-thomas-springfield
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 47
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny: portfel, kluczyki, wielofunkcyjny scyzoryk

Pisanie Re: Droga stanowa nr 77  ♦ Pon Gru 18 2017, 01:52;

Każdy inny człowiek mógł sobie napytać biedy taką bezpośrednią, lecz nie Achille. Wolał przejrzyste sytuacje. Zainteresowany reakcją księdza, nie spuszczał z niego wzroku. Dokładnie zmonitorował mimikę, która okazała się dosyć bogata w wykrzywianie twarzy. Winni reagowali inaczej. Miał więc pewność, że Springfield mówi prawdę. Nie zwodził ministrantów snickersami, ani nie kazał dzieciom zlizywać śmietany z kolan. Arran mógł się poczuć jak strażnik prawilności, który uratował mieszkańców Rode przed potencjalnym zboczeńcem.
— Rozumiem, Ojcze. — odparł gładko, niewzruszony w żaden sposób uwagą duchownego. Mogło to sugerować zawód Achille. Jako adwokat samego Diabła, musiał bardzo często pozostawać głuchy na emocje. Swoje i ludu. Gazety często podkreślały chłód i opanowanie Arrana na sali sądowej. Nawet najbrutalniejsza uwaga nie była w stanie wytrącić wąsatego bruneta z równowagi. Zawsze przygotowany. Książkowy ideał i chodzące marzenie wielu studentów prawa.
— Pomocy? Teraz to jestem wręcz zaintrygowany i chętnie odwiedzę Wolvertona. W dzieciństwie byłem ministrantem. — powiedział, przejmując od Thomasa linkę. Zamontował ją z niemałym problemem, upewniając się kilkukrotnie czy, aby na pewno jest dobrze. — Masz w swojej Impali to cudo do rozmów między kierowcami? — chętnie zamieniłby jeszcze kilka słów w czasie jazdy. Otworzył drzwiczki, dbając o to, aby pies nie wybiegł na jezdnię. Od strony ciemnych chmur nadciągnął chłodny, chaotyczny wiatr. Czas w drogę.

_________________

I will love you till the end of time
Promise you'll remember that you're mine.

“deal with it.”


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 34 lata
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny: rewolwer, biblia, telefon, trochę gotówki

Pisanie Re: Droga stanowa nr 77  ♦ Wto Gru 19 2017, 10:34;

Z tym, że ciężko napytać sobie biedy u księdza. No, a przynajmniej kogoś, kto takiego udaje i chcąc nie chcąc nie może zareagować w sposób odruchowy dla zwykłego, szarego obywatela, który zwyczajnie oburzyłby się na podobne insynuacje. Thomas wychowywał się z daleka od przesadnie religijnych ludzi, a choć obchodzili święta, nie sposób było ich zobaczyć co niedziela w kościele. Stąd też jakoś tak nawet nie pomyślał, że ktoś mógłby mu postawić podobny zarzut. Następnym razem będzie już jednak lepiej przygotowany na taką ewentualność.
- Ministrantem? - Upewnił się. - Mam nadzieję, że to nie dlatego założyłeś, że przeniesiono mnie za molestowanie - odparł z powagą. Nie żeby sugerował, że Wolverton mógł mieć coś na sumieniu, broń Boże. Aczkolwiek ciężko było pominąć to, że trochę tak to wyglądało.
Thomas również zerknął, czy linka jest zamontowana poprawnie, żeby nie mieli niespodzianki po drodze, po czym ruszył w stronę samochodu.
- Ano mam - odparł, choć wzrok skierował na pochmurne niebo. Coraz silniejsze zrywy wiatru stawiały mu dębem włosy na głowie.
- Nie będę jechał zbyt szybko, to spory ciężar - ostrzegł, wsiadając do wozu. Odpalił silnik i ruszył, włączając urządzenie do komunikacji.
- Jak mnie słychać? - Dopytał, zastanawiając się, czy przez wzgląd na kiepskie warunki atmosferyczne wszystko będzie jak trzeba.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t430-thomas-springfield
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 47
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny: portfel, kluczyki, wielofunkcyjny scyzoryk

Pisanie Re: Droga stanowa nr 77  ♦ Sro Gru 20 2017, 22:28;

— Tak. — potwierdził, że Thomas się nie przesłyszał. Nie był w żaden sposób poruszony tematem, jakby uznał to za warte jedynie wspomnienia, zbadania sytuacji. Swoboda sprzyjała dzieleniu się najmniej spodziewanymi myślami.  W końcu Springfield miał tajemnice. Nie był przyzwyczajony do odgrywania swojej nowej roli. Teraz się pilnował. Istniało jednak ryzyko zdemaskowania. Achille oczywiście nie czytał w myślach ani nie był idealny jak filmowy Gary Sue. Swoim zachowaniem oraz doborem słów podczas rozmowy, wzbudzał u rozmówcy nieodparte wrażenie przejrzenia zamiarów. Przenikliwe spojrzenie niebieskich oczu zdawało się mówić “wiem o tobie wszystko” .
— Nie, nic z tych rzeczy. Jestem adwokatem, Ojcze. Prowadziłem na początku swojej kariery dwie takie sprawy. Młody dzieciak, wychowywany przez pobożną matkę. Nie wierzyła mu. O pomoc do mnie zwróciła się jego babka. Drugi klient był już dorosły. Dwie próby samobójcze. Nie dawał wiary w wygraną. Powiesił się przed ogłoszeniem wyroku skazującego Patricka O’Malley’a na dwanaście lat ciężkich robót. — Achille dawał jasny przekaz Thomasowi. Lepiej, żeby ten nie okazał się kolejnym zboczeńcem. Po chwili na przyswojenie wiadomości, obaj mogli zająć się tym, na co realnie mieli wpływ. Achille odczekał aż Springfield wsiądzie do Impali, po czym poszedł w jego ślady.
— Dobrze. Trochę trzeszczy, ale to kwestia dostrojenia. Ruszajmy zanim złapie nas ulewa.

Gdyby Thomas zdecydował się na włączenie radia/odtwarzacza, z głośników popłynęłaby jego ulubiona pieśń Kansas - Carry On Wayward Son.


_________________

I will love you till the end of time
Promise you'll remember that you're mine.

“deal with it.”


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 34 lata
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny: rewolwer, biblia, telefon, trochę gotówki

Pisanie Re: Droga stanowa nr 77  ♦ Pią Gru 22 2017, 12:28;

Sęk w tym, że swoje tajemnice miał każdy, a Achille jako adwokat z pewnością bardzo dobrze o tym wiedział. W końcu klienci musieli powierzać mu swoje najskrytsze sekrety, w zamian za najbardziej efektywną linię obrony. Było sporo pytań, które mógłby chcieć mu zadać, z czystej tylko ciekawości. Musieli się jednak spieszyć, zatem Thomas już nie rozwlekał tego w nieskończoność.
- Nie brakuje na tym świecie złych ludzi. Nie tylko kryjących się za sutanną - odparł w końcu, choć czując nieokreślony rodzaj irytacji. Bynajmniej nie na rozmówcę, a po prostu, na cały ten świat, za to, jak gówniany obrót przybrał. Wiedział, że będzie musiał stać się odrobinę łagodniejszy w osądach jako ksiądz, choć ciężko było mu pierdolić banały, kiedy na jaw wychodziły tego typu sytuacje.
- Zdarzyło ci się bronić kogoś, o czyjej winie byłeś przekonany? - Zapytał, gdy już wsiedli do pojazdów. Trochę go to fascynowało w tym zawodzie. Jak to było odgrywać rolę adwokata diabła? O ile miał okazję. Nie miał nigdy czasu na śledzenie procesów, nawet tych najgłośniejszych. Był zbyt pochłonięty tym, by uniknąć swojego własnego.
Thomas włączył radio, a kiedy tylko z głośników popłynęła jego ulubiona piosenka, pogłośnił trochę, choć nie na tyle, żeby zakłóciło to ich ewentualną rozmowę. Podśpiewując pod nosem i wybijając rytm na kierownicy, skierował samochód z powrotem na drogę i ruszyli w stronę Rode.

z/t x2 (wybierz jakiś temat proszę)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t430-thomas-springfield
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 16
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Droga stanowa nr 77  ♦ Sob Lut 17 2018, 15:30;

< przyczepa

Droga do koleżanki nie była daleka, ale niezbyt wygodna. Stan dróg pozostawiał wiele do życzenia i Summy nieźle poobijała sobie tyłek na wertepach jakimi musiała jechać. Przez dziury i wzniesienia, jadąc o wiele wolniej niż przeciętny kierowca, na miejsce dotarła, gdy zaczęło się już ściemniać. Za późno było jednak, żeby żałować samotnej podróży. Stwierdzając też, że pięć minut w te, czy we wte już nie robi różnicy, Summy została u koleżanki pół godziny dłużej niż planowała, musząc posłuchać i podzielić się szkolnymi plotkami.
Wybiła dwudziesta, gdy dziewczyna ruszyła w drogę powrotną.
Love is all that I can give to you
Love is more than just a game for two
Two in love can make it
Take my heart and please don't break it
Love was made for me and you

Podśpiewując piosenkę, lecącą z radia, myślała o Lansie i zastanawiała się co będzie po skończeniu wakacji, gdy postanowi wyjechać do Nowgo Jorku. Równie mocno martwiąc się opuszczeniem przyjaciół, pragnęła wyjazdu na studia i wiedziała, że zdania nie zmieni.
Love was made fo... przerwała, gdy silnik zazgrzytał a spod maski zaczął wydobywać się dym. Zaskoczona i wystraszona, natychmiast zatrzymała samochód i zgasiła silnik.
Wychodząc na ulicę, podbiegła naprzód i otworzyła maskę, zaraz odsuwając się na bok przez kłęby gorącego dymu. Zakaszlała, gdy podrapało ją w gardle i na moment zasłoniła oczy.
Co za pech!
Summy rozejrzała się po drodze i wygrzebała telefon z kieszeni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t214-summy-mcdonald#2274
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Droga stanowa nr 77  ♦ Sob Lut 17 2018, 17:37;

Pechowa droga. Niejeden wóz nawalił na drodze stanowej numer siedemdziesiąt siedem. Tak jak w przypadku wcześniejszych podróżnych i Summer nie miała szczęścia ani do wozu, ani do pogody. Jeśli wcześniej istniała jakakolwiek szansa na dobrą pogodę to tak teraz hulający wiatr przybierał na sile, gromadząc nad głową nastolatki ciemne chmury. Kwestią chwili był opad śniegu, a nawet burza. Wyświetlacz telefonu nie pokazywał żadnych nowych wiadomości, najwyraźniej Ash i Lance nie poczuwali się do odpisania na sms-y. Słabł zasięg przez co dodzwonienie się do kogoś było prawie niemożliwe.
Szczęśliwie albo nie dla nastolatki, od strony Farmville nadjeżdżało auto. Terenowa osobówka w kolorze metalicznej zieleni. Pojazd zwolnił. Summer ciężko było dostrzec kto siedzi za kierownicą. Zaczęły spadać pierwsze płatki śniegu.

_________________
Sesje:
- Artemis (retro u Pameli, Rosa)
- Dahlia (szpital, Rudi)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 16
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Droga stanowa nr 77  ♦ Sob Lut 17 2018, 18:41;

Spojrzała na telefon, kuląc się pod wpływem mocniejszego podmuchu wiatru. Nie widząc żadnych nowych wiadomości, wybrała numer Lancelota, który przyszedł jej na myśl jako pierwsza pomoc w tak awaryjnych sytuacjach.
Przykładając telefon do ucha, nie usłyszała sygnału a komunikat o braku zasięgu. Tupnęła nogą ze złości i przeszła kilka kroków w jedną i drugą stronę, szukając zasięgu.
Czując płatki śniegu, opadające na włosy i twarz, usłyszała nadjeżdżający samochód i odetchnęła. Myśl o pozostaniu tu samej była straszniejsza niż skorzystanie z podwózki obcej osoby.
- Dobry wieczór!
Odezwała się głośno i chowając telefon do kieszeni, podeszła do okna od strony kierowcy. Z poddenerwowanym uśmiechem, spojrzała w szybę, próbując dostrzec prowadzącego samochód.
- Auto mi się zepsuło i straciłam zasięg.
Dodała pospiesznie, wciskając dłonie w kieszenie, mając nadzieję na pomoc. Nie chciała tkwić jak sierota na środku drogi a wizja spaceru do miasta była okropnie przerażająca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t214-summy-mcdonald#2274
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Droga stanowa nr 77  ♦ Pon Lut 19 2018, 00:50;

Szyba od strony kierowcy została opuszczona ukazując Summy twarz wąsatego mężczyzny. Pod krzaczastym wąsem błysnęły zęby. Uśmiechał się.
— Dobry! — odezwał się równie głośno. Żuł coś. Otaksował spojrzeniem sylwetkę nastolatki, a potem spojrzał na zepsuty wóz. Cmoknął językiem o wewnętrzną stronę policzka. Ładna była. Co prawda nie w jego typie, ale kto wybrzydzał ten nie... Nie był sam.
— No weźże zerknij na to auto, nie widzisz, że dziewczyna potrzebuje pomocy? — napuchnięta od alkoholu kobieta pochyliła się w stronę Summy.
— Daleko jedziesz? — zapytała z troską. W tym samym czasie mężczyzna wysiadał z auta naciągając na siebie kurtkę. Zimno było. — My też nie mamy zasięgu. — radio zatrzeszczało na tyle aby Sum mogła to usłyszeć.
— To przez tą zawieje. Było trzeba lepiej zostać w domu. — poradziła. — Papierosa? Wsiadaj, zanim ten głąb ogarnie co tam jest pod maską to się zaziębisz.

_________________
Sesje:
- Artemis (retro u Pameli, Rosa)
- Dahlia (szpital, Rudi)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 16
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Droga stanowa nr 77  ♦ Pon Lut 19 2018, 15:06;

Zadrżała, nie wiadomo, czy pod wpływem spojrzenia mężczyzny, czy może zimnego podmuchu wiatru. Obserwując i słysząc kierowcę, wzdrygnęła się na myśl o jego towarzystwie. Nawet obecność kobiety nie pomagała. Summy sztucznie uśmiechnęła się do parki i odsunęła, gdy mężczyzna otworzył drzwi.
- Do Rode.
Odpowiedziała, patrząc na mężczyznę i odwracając spojrzenie na słowa kobiety. Nie, nie uśmiechało się jej korzystać z podwózki nieznajomych i miała nadzieję, że facet będzie w stanie ogarnąć usterkę pod maską samochodu. Summy kompletnie nie znała się na mechanice, ale liczyła, że kierowca terenówki jej pomoże.
- Dziękuję. Zobaczę co się stało.
Pokręciła głową i odezwała się do kobiety, zaraz też idąc za mężczyzną. Chociaż wydawał się obleśny, to jednak nastolatka wolała pozostać na drodze, niż zamykać się z kobietą w samochodzie. Przystanęła kilka kroków od kierowcy i jeszcze raz sprawdziła zasięg.
- Da się to naprawić? - Zapytała naiwnie, bardzo chcąc, żeby mogła mieć możliwość odpalenia samochodu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t214-summy-mcdonald#2274
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Droga stanowa nr 77  ♦ Czw Lut 22 2018, 02:17;

W momencie kiedy kobieta zajmowała uwagę nastolatki, jej towarzysz nie próżnował. Zanim Summer mogła cokolwiek zauważyć, sprawnie uszkodził jedną z uszczelek. Mając taką okazję, tak śliczną kruszynę... No kto by się oparł? Zwłaszcza, że ostatnio zaliczał z Prudence same porażki. A tego szefostwo dłużej nie będzie tolerowało. Cmokał, postękał pochylając się nad silnikiem. Potrafił udawać. Kilka lat temu wystąpił w reklamie Old Spice. Być może McDonald mogła kojarzyć twarz! Z bilbordów albo śmiesznych memów jakie krążyły po internecie.
Kobieta pokręciła głową nic nie mówiąc. Smarkula niewdzięczna. Człowiek wyciągał pomocną dłoń, chciał nawet ostatnim papierosem poczęstować i po co?
— Zajechałaś ten wóz na amen, dziewczyno. — obwieścił tonem mędrca narodu. — Silnik cały do wymiany. Już korzystniej będzie oddać na złom.
— Wskakuj, podrzucimy cię do domu! — Prudence ponownie zaoferowała podwózkę. — Zamarzniesz na kość.
Mężczyzna z Old Spice z trzaskiem zamknął maskę. Zawiało mocniej, a wiatr zahuczał. Śnieżyca przyniesie kolejne metry śniegu.

_________________
Sesje:
- Artemis (retro u Pameli, Rosa)
- Dahlia (szpital, Rudi)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 16
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Droga stanowa nr 77  ♦ Sob Lut 24 2018, 20:50;

Załamała ręce, słysząc obwieszczenie mężczyzny. Jak ona teraz przyzna się do zepsucia samochodu, który nawet nie był jej ojca? Pytanie kogo i czy Bobby czasem go nie zwinął komuś po pijaku. Załamana cholernym pechem, Summy popatrzyła na mężczyznę i odwróciła się do Prudence. Nie miała innego wyjścia. Jedno zerknięcie na telefon i wiedziała, że do rana nie doczeka się tu połączenia.
- Wezmę tylko rzeczy.
Pokiwała głową i uśmiechnęła się markotnie, podchodząc do drzwi. Na moment zanurkowała w samochodzie, zgarnęła plecak, rękawiczki i klucze. Zatrzasnęła drzwi i przekręciła w zamku, w końcu odwracając się do swych przypadkowych towarzyszy.
- Dziękuję.
Dodała, pakując się w końcu do ich samochodu. Coś jej w nim śmierdziało. Rozlali przypadkiem alkohol czy co? Nic nie mówiąc, Summy usiadła w końcu w cieple i uśmiechnęła się do Prudence, maskując zły humor, jaki pojawił się zaraz po awarii silnika.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t214-summy-mcdonald#2274
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Droga stanowa nr 77  ♦ Wto Lut 27 2018, 18:36;

Prudence oblizała wargi. Dobra dziewczynka, pomyślała widząc jak w końcu Summer idzie po rozum do głowy i ładuje się do samochodu. Tylko głupiec dałby sobie odmrozić pupę na takim mrozie, nie mówiąc już o korzonkach. Raz ją złapało tak, że Stary wiózł ją na pogotowie żeby pan doktor dał zastrzyk. Podczas gdy nastolatka zabierała swoje rzeczy, kobieta wysłała krótką wiadomość tekstową. W środku auta, roztaczała się woń tytoniu i taniego burbona.
Wąsaczowi zdarzało się przysypiać podczas jazdy z papierosem albo tak hulał, że rozlewał alkohol.
— No, ładuj się mała. — splunął za siebie i wsiadł za nią. Podróży nadszedł czas. Charknął jeszcze raz, ale najwyraźniej to co się oderwało połknął bo nie pluł. Odpalił silnik i ruszyli. Prudence wzięła na siebie cały ciężar prowadzenia rozmowy.
— Uczysz się czy już studiujesz? — zagadnęła, spoglądając na blondynkę. Poprawiła włosy. Jej partner skupił się na drodze, którą bardzo dobrze znał. Po kilkunastu milach zostali zatrzymani przez policyjny patrol.

| zt -> przejście do innego tematu

_________________
Sesje:
- Artemis (retro u Pameli, Rosa)
- Dahlia (szpital, Rudi)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Droga stanowa nr 77  ♦ ;

Powrót do góry Go down

Droga stanowa nr 77

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 1 z 1

Similar topics

-
» Droga obok lasu
» Droga Królewska
» Droga z Magnolii do Shirotsume
» Główna droga
» Królewski Szlak

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Witaj w Rode! :: FABUŁA :: Okolice miasta-