Share|

Kasyno

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
AutorWiadomość
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Kasyno  ♦ Pon Lip 17 2017, 23:40;




KASYNO

Cały lokal składa się z trzech pomieszczeń – pierwszy od wejścia jest niewielki hol z miejscem dla obsługi, która wymienia pieniądze na żetony, niekiedy także odwrotnie. Zdarza się to rzadko, ale wciąż... się zdarza. Pozostałe dwa pomieszczenia to w zasadzie labirynt korytarzy, w których po jednej, jak i po drugiej stronie stoją ustawione w rzędach automaty do gier. Te z kolei podzielone są na przeróżne rodzaje: od jednorękich bandytów, przez wirtualnego pokera, czy inne losowe atrakcje, aż po ulubioną grę pewnej grupy zawodowej, wzorowaną na Symulatorze Wykopalisk. Każdy automat przedzielony jest od pozostałych przegrodami z tworzywa sztucznego, mających dać graczom pewien komfort i prywatność. Na uboczu postarano się także o miejsce dla jedynego w salonie i bardzo zdezelowanego stołu do ruletki, dla tradycjonalistów. Nieopodal znajduje się też stół do gry w Blackjacka, jeden z najbardziej zadbanych. Wszystkie pomieszczenia pomalowane są na stonowane kolory, niektóre ściany ozdobiono rysunkami przypominającymi graffiti oraz kolorowymi światłami. Nie ma ani jednego okna, przez co bywalcy kasyna zatracają poczucie czasu. Nie panuje jednak duchota. Całość mieści się w dwupoziomowym budynku. Lokal daje zatrudnienie pięciu pracownikom, w tym dwóch ochroniarzom.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 35 lat
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny: Papierosy, pudełko zapałek, notatnik z ołówkiem, klucze

Pisanie Re: Kasyno  ♦ Czw Lis 02 2017, 16:18;

Początek

Powrót do Rode wydawał się zajmować mu więcej niż określały to wszystkie GPS-y świata. Świadomość tego co zastanie, na co się spóźnił powodowały brak pośpiechu. Nie było już rodziców, nie było także wesołej Penny, która nieustępliwie zasypywała go wiadomościami na czatach, portalach społecznościowych i telefonami. Dbała o to, aby mieli ze sobą kontakt. Dlaczego wtedy nie odebrał tego jednego, nieszczęsnego połączenia? Niewiele było trzeba Randallowi żeby móc się pogrążyć w odmętach poczucia winy, żalu i beznadziejności. Zawiódł ja jako brat. Złamał obietnice wraz z wyjazdem z Rode, lecz dopiero teraz dotarło do niego, że złamał dane słowo Penelope.
Spotkanie z wujem i jego rodziną przypominało spotkanie z zupełnie obcymi ludźmi. Nie musieli wiele mówić, aby zrozumiał dlaczego matka trzymała się z dala od Iana. Z goryczą rozlewającą się w ustach przyjął pomoc. Spadek w postaci domu i niewielkiej kwoty pieniędzy, organizacja pogrzebu i kwestia sprawowania opieki nad najmłodszą Randall. Nie mógł oprzeć się wrażeniu, że Woodowie ostrzą zęby na dziecko. W miasteczku pojawił się za późno, lecz nie na tyle aby wieńce na grobie uległy zniszczeniu, a kwiaty zwiędnięciu. Pochowano ją przy rodzicach, na niewielkim cmentarnym pagórku. Przyjemny wiaterek szarpał ciemne loczki na czole, ubranie. Stał nieruchomo z rękoma w kieszeniach, będąc wdzięcznym Barnabasowi, że nie podchodził i nie zagajał rozmowy. Chciał pobyć sam.
Dom okazał się przeraźliwie pusty pomimo nazbieranych gratów. Obszedł każdy kąt przypominając sobie wspólne śniadania, kolacje przy stole, majsterkowanie z ojcem czy próby wygonienia Penny z łazienki przed wyjściem do szkoły. Litościwe sąsiadki zajęły się Randallówną. Scott się jej bał. Bał się tego czego synonimem była. Czego źródłem w przyszłości się stanie i tego jaką rolę będzie musiał odegrać w jej życiu. Telefon do Rudolpha był przebłyskiem dawnego Scotta; potrzebą ratunku. W dziwny sposób plamy na suficie wywołały wspomnienia karcianych maratonów. Napisał modląc się żeby numer był przedawniony. Umówili się, choć równocześnie poczuł, że pozostanie w czterech ścianach będzie najwłaściwszą decyzją.
Po wejściu do kasyna, ukazał się obraz takiego Scotta jakiego znano - przystojnego, o smętnym spojrzeniu i ubranego niedbale ale czysto. Wszystko miało być w porządku dla otaczających go ludzi. Z rękoma w kieszeniach zaczął rozglądać się po tym czego dorobił się Heferth.
— Gdzie znajdę właściciela? — zwrócił się do obsługi w holu, która zaraz wypytała o cel i próbowała wcisnąć typową, zbywającą bajeczkę. Idealna okazja do usprawiedliwionego odwrotu.

_________________

We’ll never be those kids again.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t342-scott-randall#5232
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 34
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Kasyno  ♦ Czw Lis 02 2017, 23:23;

| początek
| 2-3 dni po spotkaniu z Ethel i wymianie wiadomości tekstowych

Zdecydowanie Rudolph dziwił się, że nie widział Scotta na pogrzebie Penelope. Spodziewał się, że jednak mężczyzna pojawi się wystarczająco szybko. Tak jak część rodziny, która zdążyła pokazać się w tak przykrych okolicznościach. Co prawda, nie przybył po to, żeby oceniać każdego po kolei i z osobna, bo tym zajmowała się Konstancja, która narzekała na brak recept. Rudolph wówczas stał gdzieś na boku, obserwując ceremonię z bezpiecznych, kilku metrów dalej. Na pewno było spokojniej i lepiej niż jak miałby być skazany na słuchanie plotek i innych niestworzonych historii. Jakkolwiek chamski by nie był, to jednak wiedział jak się zachować w danym miejscu! Czasem!
Podobnie zdziwił się jak Randall postanowił się do niego odezwać. Nie ma co się oszukiwać - już ładnych parę lat temu stracili kontakt, a ani jednemu, ani drugiemu nie spieszyło się do odnowienia znajomości czy utrzymania relacji na jednym poziomie, bez wahań w postaci braku odzewu czy nadmiernego. Mimo to, Rudolph nie odesłał z kwitkiem, a odpowiedział, swoje potwierdził, swoje zaproponował i tak mógł oczekiwać przyjścia dobrego, karcianego znajomego.
Jeden z obsługujących faktycznie odpowiedział tak od niechcenia. Liczył raczej na wykupienie żetonów i oddalenie się do labiryntu maszyn i innych gier, gdzie można było swoje potracić.
Heferth pewnie siedzi przy stole pokerowym i czeka na kogoś — odezwał się drugi z obsługujących. Pierwszy zamilkł i zaczął liczyć żetony na swoim stanowisku. — Jak pan wejdzie, przejdzie ten duży korytarz to skieruje się do ściany naprzeciw. Tam, pod nią podwyższenie, stół, więc łatwo zauważyć — kontynuował, pokiwał ręką i spojrzał na Scotta, w razie gdyby ten miał kolejne pytania.

_________________
rudolph heferth
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t104-rudolph-heferth#301
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 35 lat
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny: Papierosy, pudełko zapałek, notatnik z ołówkiem, klucze

Pisanie Re: Kasyno  ♦ Pią Lis 03 2017, 02:48;

Scott patrzył w przestrzeń nad ramieniem jednego z pracowników kiedy to w końcu inny okazał się bardziej spostrzegawczy i zaproponował, aby samemu przejść dalej. Spodziewał się królewskiego powitania w progu, ale najwidoczniej góra musiała sama przyjść do Mahometa. Brunet pokiwał głową i nie wyjmując rąk z kieszeni poszedł we wskazanym kierunku. Rozglądał się na boki nie zapamiętując żadnego ważnego punktu czy szczegółu. Tak jak mówił pracownik, odnalazł Hefertha dosyć prędko, za stołem. W wyobraźni Scotta była to piwnica spowita oparami alkoholu i dymu. Zawsze uważał, że w ustach Rudolpha najlepiej wyglądają cygara. Nie wiedział skąd ten upór twórczej fantazji.
— Hej. — rzucił na powitanie. Blondyn wyraźnie się rozrósł, ale to samo spotkało i Randalla. Szerokie ramiona, zadbana sylwetka. Poprawił się gust w doborze ubrań. Scott miał na sobie ciemne spodnie, t-shirt z logo RAMONES i zarzuconą na to bluzę w kolorze khaki w której to chował zapalniczkę i paczkę fajek. Wychwycił w tasowaniu Rudolpha pewną nerwowość. W końcu udało mu się wyhodować porządny zarost. Przez myśl Scotta przeszło kilka nawiązań do tego, chęć dorzucenia do powitania lecz zrezygnował. Tak jak z wyrwania się do gorącego powitania po latach. W szkole opracowali specjalny uścisk dłoni, dosyć nerdowski. Był jednak ich dumą ponieważ nikt inny nie potrafił naśladować tego systemu.

_________________

We’ll never be those kids again.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t342-scott-randall#5232
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 34
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Kasyno  ♦ Pią Lis 03 2017, 22:10;

Heferth siedział przy stole swobodnie. Światło lamp padało centralnie na stół pokerowy. Zielone sukno zdawało się być przez ten snop wypłowiałe, ale to było jedynie wrażenie. Sam mebel nie był może nowy, ale zdecydowanie zadbany. Niemniej, właściciel kasyna siedział, pił jakiś alkohol (popołudniowa pora, więc może!) i po parokrotnym przetasowaniu kart zaczął grać w pasjansa. Nie wyrażał chęci do rozgrywki w Blackjacka, więc też nikt mu nie towarzyszył w tak fascynującej rozgrywce, jaką prowadził sam ze sobą.
Rudolph nie zauważył nadchodzącego Randalla. Ignorował otoczenie, właściwie przyzwyczajony do przechodzących ciągle ludzi. Miał dobry widok na to, kto wchodzi, a kto wychodzi; ustawienie stołu było oczywiste.
Próbował odnaleźć czerwoną dziesiątkę. Zatrzymał się w połowie i uniósł łeb znad kart.
Mógłbyś chociaż udawać rozemocjonowanego przywitaniem — skwitował Rudolph nieco złośliwie, choć nie wydawał się zły z tego powodu. Odłożył kartę (nie odkrył!), podniósł się i obszedł stół. Wyciągnął rękę do wyćwiczonego i zapamiętanego przywitania! Może chwilę zajęło, by wykonać konkretny gest i nawet kolejność raz czy dwa razy poszła hen-hen, ale ostatecznie nie było tak źle!
Zestarzałeś się — skomentował jeszcze przyjacielsko.

_________________
rudolph heferth
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t104-rudolph-heferth#301
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 35 lat
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny: Papierosy, pudełko zapałek, notatnik z ołówkiem, klucze

Pisanie Re: Kasyno  ♦ Sob Lis 04 2017, 14:33;

Heferth zaskoczył go pamięcią powitania. Ile to już lat minęło? Ponad piętnaście na pewno. Na złośliwą uwagę pozornie nie zareagował, ale w głowie już obmyślał typową dla siebie odpowiedź. On też potrafił być złośliwym o czym blondyn przekonał się już nie raz. Po prostu w większości wypadków, Scott był na to za leniwy. Powitanie wyszło ładnie, zgrabnie nawet. Pomylili się w kilku miejscach, ale liczyła się sama pamięć. W końcu mogli uścisnąć sobie jedynie dłoń, poklepać po plecach i zasiąść do stołu, wymieniając jakieś sztywne regułki.
— O radości! Mój Rudolphie! Tak się stęskniłem, że do ciebie popędziłem. Lepiej późno, niż wcale. Niech też obietnica wspólnej nocki, rozpogodzi... Twe licuszko. — uśmiechnął się i sam do siebie pokręcił głową. Wyszło okropnie. Może nawet obaj się z tego zaśmiali.
— Nie ciesz się tak. — Scott dotknął swojej brody, a potem włosów jakby to one miały świadczyć o wieku. — Sam pewnie masz siwulce, tylko się za blondem ukrywają.
Zmarszczki miał, to było pewne. Zmartwień przybywało z każdym rokiem ale po pulchnym Randallu nie było ani śladu. Nawet rysy twarzy się wyostrzyły, a i lepiej mu było z zarostem niż bez. Przynajmniej blizna nad górną wargą, którą miał przez Hefertha pozostawała zakryta.

_________________

We’ll never be those kids again.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t342-scott-randall#5232
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 34
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Kasyno  ♦ Pon Lis 06 2017, 17:51;

Rudolph sam zdawał się być zadowolony z tego, że obaj pamiętali, przynajmniej we większości, kolejność w przywitaniu. Minęło wiele lat, więc mogli sobie wzajemnie wybaczyć pewne potknięcia. Sam fakt przesiadywania przez parę lat w jednej kanciapie i przygrywanie możliwie jak najczęściej musiało wpłynąć na pamięć i relację.
Heferth wysłuchał alternatywnej formy zachwytu i słownego przywitania po latach. Bardziej entuzjastyczny ton rozbawił właściciela kasyna. Jednocześnie też go zażenował. Pokręcił głową.
Wyszło gorzej niż się spodziewałem, Randall — powiedział. Doceniał jednak starania mężczyzny i taki dobry z Rudolfa kolega był, że nie komentował dalej.
Przemknął palcami po swoim zaroście, po ściętych na boku włosach.
Nie narzekam, dobrze wyglądam — wzruszył ramieniem. Miewał czasem za duże ego, był zbyt narcystyczny i zbyt pewny siebie, ale nie było to czymś niespotykanym. Już w szkole średniej zdawał się być zbyt dumny!
Siadaj. Czego się napijesz? — zapytał, nie zachwycając się dalej nad Scottem, żeby ten nie nabrał dziwnych podejrzeń.

_________________
rudolph heferth
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t104-rudolph-heferth#301
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 35 lat
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny: Papierosy, pudełko zapałek, notatnik z ołówkiem, klucze

Pisanie Re: Kasyno  ♦ Wto Lis 07 2017, 23:24;

— Zostałeś krytykiem literackim Heferth? — zapytał. Ich zwyczaj. Jeden z licznych jakie nazbierały się przez wspólne lata nauki i zainteresowań. Zaczepki, czasami chamskie ale usprawiedliwiane wspólną cechą charakteru. Do dziś chyba nie są w stanie powiedzieć jak się ta cecha nazywa. Nie przeszkadzalo to jednak w znajomości. Uśmiech jaki pojawił się na twarzy Scotta był kpiący ale w nie sposób szydzący z Rudolpha. Ot takie tam powiętpiewanie z tego całego dobrego wyglądania. Wzruszył ramionami na znak, że sprzyja temu zdaniu. Nacyzy należało pielęgnować bo inaczej więdły w długich męczarniach.
— Emmm.... — mruknął przeciągle drapiąc się kciukiem po nosie. — Jim Beam z colą i lodem. — spojrzał na niego, a potem uciekł wzrokiem w bok i jeszcze w bok, aby w końcu zasiąść przy stole. Nie powinien pić. Pozwolił samemu sobie po usłyszeniu tragicznych wieści o śmierci Penny. Potem tuż zaraz po przyjeździe do Rode kiedy wspomnienia związane  z rodzinnym domem go przytłoczyły.  Jeśli Rudolph był dobrym obserwatorem to mógł dostrzeć cień przemykający przez twarz.
— Przynam, że nie wierzyłem w powodzenie kasyna w tak zabiedzonym mieście jak Rode. Prostestów ci przed budynkiem nie urządzają? Bucketowa na przykład? — zagajał rozmowę na bezpieczne tematy. Takie które go nie dotyczyły.

_________________

We’ll never be those kids again.



Ostatnio zmieniony przez Scott Randall dnia Sob Lis 11 2017, 12:07, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t342-scott-randall#5232
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 34
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Kasyno  ♦ Pią Lis 10 2017, 19:38;

Zawsze byłem — żachnął się. Nie kontynuował tematu, a mógłby! Mógłby nawet zabić, gdyby miał taki charakter, ale na tyle Rudolph nie zmienił się po szkole średniej.
Czekał aż Scott zdecyduje się, czego by się napił. Rozejrzał w międzyczasie po kasynie. Koleś w drugim rzędzie grał namiętnie w jednorękiego bandytę. Przeklinał i mamrotał pod nosem i wrzucał kolejne żetony do maszyny, aby znowu zawieść się na przegranej. A było tak blisko!
Uniósł jedną brew, skinął lekko i cofnął się do części barowej, w której był posiadaniu. Nie była to wielka przestrzeń. Nie był to w końcu nieskończenie ogromny lokal, żeby lada ciągnęła się kilometrami. Parę półek z alkoholem i tym podobne. Pracowała przy barze jedna osoba, która zarazem była ochroniarzem.
Po jakichś pięciu minutach Rudolph wrócił do Randalla.
Bucketowa to ostatnio z Konstancją tutaj grały. Nie pytaj mnie, bo wtedy zrobiłem sobie wolne. Ponoć miały zakład. Że jak Konstancja wygra to Bucketowa jej zapewni recepty na dwa miesiące. A jak nie, to Konstancja zdobędzie dla niej różaniec z pozostałości drzewa sandałowego — wytłumaczył Rudi, parskając w międzyczasie. — Nie wiem jaka jest oficjalna wersja. Wolę nie wiedzieć. Liczy się to, że interes jakoś się kręci. Ludzie przychodzą, nie jestem stratny — przyznał. Sam sięgnął po szklankę i uniósł w toaście, zerkając na Scotta.
Trochę wiary, Randall.

_________________
rudolph heferth
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t104-rudolph-heferth#301
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 35 lat
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny: Papierosy, pudełko zapałek, notatnik z ołówkiem, klucze

Pisanie Re: Kasyno  ♦ Sob Lis 11 2017, 12:46;

Odprowadził wzrokiem Rudolpha i z pewnością nie robił tego dla podziwiania jego pośladków, opiętych ciemnymi spodniami. Z zaciekawieniem rozglądał się po wnętrzu lokalu. Ozdobach, automatach i innych stołach. Z podwyższenia był całkiem niezły widok na innych. Z drugiej strony Scottowi zaczęło się nie podobać, że i on jest widoczny dla innych. Jak na kogoś tak wszechstronnego jak i na aktora to bywał całkiem zdziczały w kontaktach międzyludzkich. Udało się Heferthowi go zaskoczyć. Z mieszanką szoku i niedowierzania słuchał opowieści, która miała w sobie sporo elementów fantasy.
— Pani Marchant już dawno powinna od tych recept ducha wyzionąć. Konserwuje się chyba. — zauważył, nigdy nie mówił starszym osobom po imieniu. Kultura, dobre wychowanie i te sprawy. Być może również i sentyment, kiedy to taka Konstancja z Pelagią nakarmiły, pochwaliły i dały jeszcze na pączka. Z wdzięcznością przyjął szklankę, również wzniósł ją jak do toastu.
— Wiara wiarą Heferth. Stary Dougall nadal ma firmę remontową? — stary Szkot rozwijał swoją firmę kilkanaście lat temu i już go niestety nie było w Rode. Zmarło mu się na zawał serca dwie zimy temu, a synowie zdecydowanie nie mieli ręki ani do interesów ani do remontów. Scott jeszcze o tym nie wiedział i go Rudi mógł uświadomić w zmianach jakie zaszły w społeczności. Na przykład o powstaniu chińskiego getto mógł napomknąć.

_________________

We’ll never be those kids again.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t342-scott-randall#5232
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 34
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Kasyno  ♦ Pon Lis 13 2017, 15:15;

Całkiem prawdopodobne w jej przypadku — powiedział Rudolph. — Ale, jak mówiłem, nie wiem jaka jest oficjalna wersja. W końcu też potrafiły się kłócić — podrapał się po grzbiecie nosa i napił alkoholu. — Lubią się, nie lubią, nieszczególnie mnie to interesuje. Nadal się dziwię, że obie jeszcze żyją — przyznał bezwstydnie i pozwolił sobie na parsknięcie. Łyknął raz jeszcze.
Odstawił szklankę i sięgnął do kart. Wcześniej ułożone do pasjansa, teraz były zgarnianie. Heferth dosyć swobodnie zaczął je tasować.
Dougall? — dopytał, upewnił się. Firma była na tyle stara, że Rudolph pracował w niej po skończeniu szkoły. Dorabiał sobie do wyjazdu, jaki miał miejsce dwa lata po zakończeniu edukacji. Nie narzekał na starego jako pracodawcę; był wypłacalny i wymagał to, co trzeba było potrafić przy takiej pracy. — Dwa lata temu zawał miał na budowie. Albo w domu. Któryś z jego synów pochwalił się długiem, tak mówią plotki — spojrzał wymownie. Nie trzeba było w to wierzyć. — Więc firma skończyła działalność — dopowiedział. — Woleli sprzedać i spieniężyć wszystko. Myślałeś o remoncie?
Randall mógł nawet pamiętać, że właściciel kasyna często przesiadywał przy robotach budowlanych. Jak nie u Dougalla, to robił coś też u Pankhurstów czy kogoś innego. Nie mógł narzekać na brak zajęć. W każdym razie, jakieś umiejętności miał!
Pamiętasz jak się gra? — zapytał. Rzucił w niego losową kartą.

_________________
rudolph heferth
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t104-rudolph-heferth#301
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 35 lat
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny: Papierosy, pudełko zapałek, notatnik z ołówkiem, klucze

Pisanie Re: Kasyno  ♦ Pon Lis 13 2017, 19:21;

Postukał palcami o krawędź stołu i nie miało to na celu poganiania właściciela kasyna. Scott miewał odruchy pianisty, a po służbie w wojsku nabawił się przykrej dolegliwości jaką było mrowienie palców. Sięgnął ostatecznie za przykładem Rudolpha napił się bourbona. Smakował alkohol jakby zaraz miał zawyrokować czy oszczędzano tu na klientach.
— Szkoda. — stwierdził z autentycznym zawodem. Darzył sympatią Dougalla. Tak jak Heferthowi, tak i Scottowi zdarzało się dorabiać u starego Szkota. Może nie tak często i regularnie, ale budowniczy zawsze ratował kilkoma kredytami nastoletnie potrzeby. — Jeden z nielicznych, którzy znali się na swoim fachu. — nie miał zamiaru lamentować. Niemniej przykro było słyszeć o śmierci takiego człowieka i o tym jak jego synowie zaprzepaścili kilkanaście lat ciężkiej harówki. — Za poczciwego Dougalla. — wzniósł krótki toast. Przełknął i pozostał mu posmak drewna w którym leżakował bourbon.
— Tak. Rodzice w ostatnich latach nie inwestowali w jakiekolwiek remonty. Penny również. Dom stał i niszczał. Kwaśne deszcze również zrobiły swoje. — odpowiedział z pewnym przekąsem co mogło zasugerować rozmówcy, że jest fatalnie i czeka Scotta wiele pracy na które będą potrzebne spore zasoby finansowe. — Czekam na ładną pogodę żeby załatać dziury w dachu.
Złapał rzuconą kartę, a pytanie Rudolpha przywołało na jego ustach lekki uśmiech.
— Pamiętam twoje porażki Heferth. — skwitował bezczelnie; po swojsku. Nawet sam los wyszedł im na spotkanie, gdy z głośników zaczęła grać znana melodia, a po chwili tekst.

_________________

We’ll never be those kids again.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t342-scott-randall#5232
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 34
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Kasyno  ♦ Pon Lis 13 2017, 23:34;

Prędko złapał szkło, żeby je unieść. Napił się ochoczo.
No to możesz sobie poczekać z pół roku — powiedział jakże optymistycznie. Gdyby nie brak okien w lokalu to spojrzałby w jedno z nich, aby ocenić pogodę. Pozostało mu wyobrażenie lub sprawdzenie telefonu. — Jeśli jednak planujesz coś wewnątrz remontować to w razie czego masz dodatkową parę rąk — zaoferował się. Najwidoczniej, wbrew pozorom, praca w kasynie nie była aż tak emocjonująca. No i Rudolph jednak korzystał z tego, co udało mu się nauczyć. Drobnymi naprawami zajmował się sam. Przy większych również próbował. Chyba że doskonale wiedział, że z czymś sobie nie poradzi to wówczas szukał informacji i instrukcji, a potem dzwonił do specjalisty. Nie tyle był oszczędny, co samodzielny i ciekawy tego, ile będzie w stanie zrobić sam.
Pamiętam twoje łzy po straceniu 400K — odgryzł się na bezczelność Randalla. Zerknął w stronę jednego z wbudowanych głośników i kiwnął do Scotta.
Starsi mają pierwszeństwo.

_________________
rudolph heferth
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t104-rudolph-heferth#301
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 35 lat
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny: Papierosy, pudełko zapałek, notatnik z ołówkiem, klucze

Pisanie Re: Kasyno  ♦ Wto Lis 14 2017, 00:23;

Niezmiernie cieszyła go chęć pomocy blondyna. Scott nie potrafiłby poprosić o pomoc. Nie było tu mowy o jakiejkolwiek męskiej dumie, ta występowała dopiero w kontaktach z płcią piękną. Pamiętał bardzo dobrze zamiłowanie Rudolpha do majsterkowania i to jak był w tym najlepszy. Lepszy od niego, bo jemu zawsze brakowało precyzji. Od wbijania gwoździ, Randallowi lepiej wychodziło wbijanie szpil w nieszczęsne serca dziewczyn i dumy kolegów, którzy śmiali się z lekko, pucułowatej tuszy nastolatka.
— Będę pamiętał i w razie czego dam znać. — powiedział z pewną dozą zadowolenia. Na komentarz o łzach i wytknięciu wieku prychnął głośno i zamieszał zawartością szklaneczki. Dopił do końca. Podobała mu się piosenka.
— Skoro tak to daj karty. Przetasuję. — wyciągnął rękę w kierunku kart. Jeszcze się Heferth mógł zaskoczyć.
— Palisz? Mogę? — sięgnął do kieszeni po paczkę fajek. Nie używał zapalniczek. Wolał sprawdzone zapałki. Chętnie poczęstował jeśli towarzysz wyraził taką chęć. Mniej chętnie schowałby papierosy w wypadku odmowy. Po przetasowaniu, zaczęli grać.
Spoiler:
 

_________________

We’ll never be those kids again.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t342-scott-randall#5232
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 34
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Kasyno  ♦ Wto Lis 14 2017, 01:19;

Heferth nie miał problemu. Wbrew miasteczkowej opinii czy też opinii bucketowej, był pomocną osobą. W końcu przesiadywał i pomagał wiele razy Pankhurstowi czy komuś innemu. Narażał swoją japę, ręce i życie, aby czasem jeszcze w łeb starą deską oberwać. Nie zmieniał to jednak tego, że nie bał się ubrudzić i mógł trochę wykazać się fizycznie.
Podał mu karty i spojrzał z lekka nieufnie. Był jednak rozbawiony. Ucieszony, że zagra z kimś, z kim już dawno nie grał. Dobrze wracało się do takich karcianek; od razu było multum wspomnień.
Tylko nie oszukuj — pogroził Rudolph. Miałby wówczas prawo dać Scottowi wilczy bilet, gdyby wywalał go z kasyna za oszustwa i kombinowanie na boku. To dopiero byłoby zadziwiające!
Wyznaczył dłonią lekki łuk. Tym samym odpowiadał Randallowi, żeby swobodnie zapalił. Popielniczka była na boku i Rudolph po nią sięgnął. Wyciągnął jeszcze rękę po papierosa i potem wskazał na lampy.
Wywietrzniki — powiedział. Wystarczyło się przyjrzeć. Oprócz obudowy świateł były dodatkowe, metalowe i plastikowe rurki, przez które wciągany był dym.
Spoiler:
 
Dobierasz? — zapytał Rudolph.

_________________
rudolph heferth
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t104-rudolph-heferth#301
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 35 lat
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny: Papierosy, pudełko zapałek, notatnik z ołówkiem, klucze

Pisanie Re: Kasyno  ♦ Sro Lis 15 2017, 19:47;

Odetchnął z ulgą, wkładając papierosa w wargi. Zręcznym ruchem zapalił, przesuwając pudełeczko zapałek w stronę Rudolpha. Mógł śmiało się częstować. Co Scotta to i jego. Przynajmniej w tej chwili. Z nostalgią przystąpił do gry, mając w pamięci wiele wspomnień. Z tego powodu spartolił pierwsze rozdanie, niepotrzebnie dobierając następną kartę.
— D'oh. — wydał z siebie cudaczny odgłos wraz z wypuszczaniem dymu przez nos. — Jeszcze raz. — dodał z mruknięciem poprawiając się na krześle. Czuł się roztargniony, a może już pozapominał tego i owego. W końcu grał w karty kilka, jak nie kilkanaście lat temu. Nigdy nie spotkał takiej osoby jak Heferth. Karcianki odchodziły do lamusa.

Spoiler:
 

_________________

We’ll never be those kids again.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t342-scott-randall#5232
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 34
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Kasyno  ♦ Sro Lis 15 2017, 20:55;

Heferth odczekał aż Scott dobierze sobie kartę. Sam to zrobił chwilę po mężczyźnie. Uśmiechnął się zadowolony i spojrzał na wynik, jaki wyszedł nauczycielowi. Zmarszczył brwi i parsknął pod nosem. Zaczął zbierać karty, które w jednym stosie odłożył na bok.
Spodziewałem się, że lepszy z ciebie gracz, Randall — skomentował nieco złośliwie, jakby rzucał mu wyzwanie. — Wypadłeś z formy. Powinieneś się wstydzić.
Spoiler:
 

Rudolph sięgnął po karty.
Może teraz pójdzie ci lepiej — zacmokał cwaniacko. W trakcie odzewu przygryzł filtr papierosa. Wziął się za tasowanie i zaczął wykładać karty. Zarówno dla siebie, jak i dla Randalla.
Co robiłeś przez te lata jak uciekłeś z Rode?

Spoiler:
 

_________________
rudolph heferth
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t104-rudolph-heferth#301
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 35 lat
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny: Papierosy, pudełko zapałek, notatnik z ołówkiem, klucze

Pisanie Re: Kasyno  ♦ Czw Lis 16 2017, 20:06;

Zignorował złośliwe wytykanie przegranej przez Rudolpha. Rzeczywiście nie był w formie bo w każdym innym wypadku postąpiłby inaczej, a na słowa przyjaciela zareagowałby przesadniej, wciągając go w słowną potyczkę. Teraz nie było takiej potrzeby. Nie padało na głowę, mogli palić i pić oraz mieli pewność, że żaden dzwonek na lekcje im nie przeszkodzi w karcianej szaradzie. Sięgnął po karty.

Spoiler:
 

— Nie uciekłem. Wyjechałem zaznać nowych wrażeń. — odparł biorąc papierosa między palce. Przez chwilę się bawił, przekładając go pomiędzy palcem wskazującym, a środkowym. Spoglądał nań przez dłuższą chwilę zanim kontynuował swoją opowieść.
— Dosyć sporo się tego nazbierało. Wyjechałem do Waszyngtonu. Tam przytłoczyły mnie realia życia codziennego i szybko musiałem znaleźć pracę. Łapałem się wszystkiego. Jakimś cudem udało mi się odłożyć na studia. Zająłem się literaturą ale w tym samym czasie robiłem różne kursy. Próbowałem pracy biurowej, bla bla bla. — gestykulował wolną ręką dając do zrozumienia, że było tego naprawdę bardzo wiele. — Zagrałem w kilku serialach, reklamach. To zaraz po tym jak przez przypadek zaliczyłem producentkę z NETFLIXA. — uśmiechnął się pod nosem ale nie podnosił wzroku na Rudolpha. — Zaciągnąłem się do wojska. Meksyk, Chiny i inne ciepłe kraje daleko na wschodzie. Po powrocie zostałem ochroniarzem w markecie. Do momentu kiedy Wood nie zadzwonił z informacją, że Penny nie żyje. — zakończył, z westchnięciem. Czekał na ewentualne pytania Hefertha. Jeśli ich nie miał, to oczekiwałby, że i on teraz opowie o sobie.

_________________

We’ll never be those kids again.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t342-scott-randall#5232
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 34
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Kasyno  ♦ Czw Lis 16 2017, 21:54;

Rudolph dał mu wolną rękę i możliwość wypowiedzenia się. Podczas gdy Scott mówił o swoim życiu i czasu spędzonym poza Rode, Heferth palił papierosa czy sunął papierosowym żarem po ściance popielniczki. Karty, które sobie wybrał, leżały na suknie. Rudolph odczekał aż jego kolega ze szkoły wybierze karty. Następnie postanowił dobrać sobie jedną.
Słuchał dalej.
Spoiler:
 
Czyli dobrze zrozumiałem, że wylądowałeś w stolicy i zamiast politycznej kariery, najpierw przespałeś się z producentka, a potem grałeś w serialach? — zapytał najpierw. Tak jakby to był jego priorytet. Zaraz jednak zaczął mówić dalej:
Właściwie to nie spodziewałem się, że wybierzesz się do wojska. Literatura mnie nie zdziwiła. Po recytowaniu kogoś tam skądś tam na konkursie talentów... — parsknął, strzepując popiół do popielniczki.
Dobierasz?

_________________
rudolph heferth
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t104-rudolph-heferth#301
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 35 lat
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny: Papierosy, pudełko zapałek, notatnik z ołówkiem, klucze

Pisanie Re: Kasyno  ♦ Pią Lis 17 2017, 00:15;

Strzepnął kiepa patrząc na Rudolpha zza kart. Wiele ich nie było, nie grali w pokera ani żadne inne makao. Liczył się jednak efekt!
— Naprawdę z tego wszystkiego wyłapałeś tylko to? — zapytał oskarżycielskim tonem. — O tym, że to producentka zorientowałem się już po. Polubiła mnie i jakoś to poleciało. — wzruszył ramionami. — Nigdy nie lubiłem polityki, a spełnianie marzeń niestety kosztuje. Obecny wiek w ogóle nie docenia antycznej literatury.
Westchnął. Ta niesprawiedliwość była jego bolączką. Poruszył się.
— Dobieram. — sięgnął po kartę. Spojrzał. Nie było chyba tak źle. — Też powinieneś spróbować wojska. Od razu człowiek zmienia myślenie. Zrobisz dolewkę? uniósł pustą szklankę.

Spoiler:
 

_________________

We’ll never be those kids again.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t342-scott-randall#5232
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 34
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Kasyno  ♦ Pią Lis 17 2017, 23:55;

To najlepiej zapamiętałem — wytłumaczył się Rudolph, żeby zaraz słuchać wyjaśnień Scotta.
Nigdy nie chwaliłeś się, co dokładnie jest twoim marzeniem, Randall — zauważył Heferth. Lepiej było oskarżyć niż tłumaczyć się, że zapomniał o tym lata temu, o czym marzył Scott. Teraz była szansa na ponowne dowiedzenie się, co jest takie drogie!
Za stary na to jestem. Poza tym, ja nie mam potrzeby zmiany myślenia — zauważył, dopijając alkohol. Wziął szklankę Randalla i kiwnąwszy na niego, skierował się do baru. — Tylko nie oszukuj.
Wrócił po kilku minutach. Podał szklankę i zajął z powrotem swoje miejsce.
Dobierasz? — zapytał. — Pas — na swoje karty nie narzekał. Bezpieczna liczba, choć mogłaby być wyższa. Niemniej, Heferth nie chciał ryzykować.

Zakręcił szklanką, rozsiadając się wygodnie.
U mnie też trochę się wydarzyło. Po szkole posiedziałem tutaj, dorabiałem o Dougalla — zaczął mówić o sobie. — Po dwóch latach byłem w tanie wyjechać, a że przy okazji trochę się grało, to i w barach zarobiłem. Skończyłem w Filadelfii na osiem lat — napił się alkoholu. — I tam różnie. Raz coś poważniejszego, raz jakaś beznadziejna praca w barze, w której szło wyliczyć, kto ma więcej kompleksów, potem chwila przy licytacjach — pokiwał głową na boki. — I tak jakoś. Powoli, w każdym razie.
Może i Rudolph nie rozgadał się szczególnie, ale Scott nadal miał szansę, żeby dopytać. Heferth nie wydawał się stronić od odpowiedzi. Przynajmniej na ten moment.

_________________
rudolph heferth
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t104-rudolph-heferth#301
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 35 lat
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny: Papierosy, pudełko zapałek, notatnik z ołówkiem, klucze

Pisanie Re: Kasyno  ♦ Nie Lis 19 2017, 03:41;

Rudolph był przewrażliwiony na punkcie oszukiwania. Scott nawet nie miał zamiaru go kantować, nie żeby w ogóle chciał czy mógł. Nie był dobry w oszukiwaniu. Kłamanie w żywe oczy też mu nie szło za dobrze. Dlatego starał się unikać takich sytuacji lub posługiwał się połowiczną prawdą. Przyjrzał się swoim kartom, a potem zerknął na wstającego kompana. Nie zgadzał się z potrzebą lecz to już nie było na tyle ważne żeby drążyć.
— Tak. — sięgnął po kartę. Uśmiechnął się pod nosem. Wynik wszystkich wyniósł dwadzieścia. Nie grali o pieniądze więc mogli się powygłupiać. W każdej rozgrywce z określoną stawką, Scott poważniał i był skupiony. Zaciągnął się z głośnym cmoknięciem, drapiąc się kciukiem po gładkim czole.

Spoiler:
 


— Studiowałeś? —
zapytał, będąc ciekawy czy choć jemu udało się zrealizować postanowienie. W oczach Hefertha musiał wyglądać na kogoś z pasją, a teczka pełna dokumentacji jedynie potęgowała przeświadczenie, że Scott jest człowiekiem renesansu. Każdy się na to nabierał, on sam nie ułatwiał nikomu sprawy i pozwalał tkwić w błędnym przekonaniu. Usilnie trzymał się zasady, aby w życiu spróbować wszystkiego. W dosłownym tego znaczeniu. — Powinieneś wyjechać do Las Vegas. Zrobiłbyś tam zawrotną karierę. — stwierdził pomiędzy napiciem się, a wydmuchaniem dymu.
— Wiesz... Czasami się zastanawiam czy ta cyganka, co jej w dzieciństwie tabor obrzuciliśmy kamieniami, mnie nie przeklnęła. — mówił z wolna, jakby z rozmysłem. Powrócił nieco nerwowy trik pocierania kciukiem czoła, nosa. Strzepnął kiepa do popielniczki. Nie rozwijał swojej wypowiedzi. Rudolph musiał pytać.

_________________

We’ll never be those kids again.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t342-scott-randall#5232
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 34
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Kasyno  ♦ Wto Lis 21 2017, 16:07;

Nie tyle przewrażliwiony, co po prostu był wyczulony na drobne oszustwa. Bądź co bądź, zainteresowanie się kasynem a potem uznanie tego jako głównego źródła zarobku powodowało, że musiał być uważniejszy. Może i nie grał teraz ze Scottem na pieniądze, a była to czysto przyjacielska rozgrywka po latach, to jednak obserwował uważnie. Sprawdzał czy kolega zaczął kłamać po latach i liczyć sobie wedle jednego z wielu systemów, o których można byłoby czytać na odpowiednich portalach.
Rudolph dobił bokiem do stolika. Wyciągnął nogi, które skrzyżował w kostkach. Łokieć jednej ręki podparł o drewniany brzeg starego stołu i przejrzał karty. Uśmieszek Randalla, mimo że schowany pod zarostem (który w końcu nie wyglądał na dziewiczy!), został zauważony.
Sprawdzam — poinformował Heferth. Rzucił swoje karty na stół, potem spojrzał na te przynależące tymczasowo do Scotta i skinął z uznaniem. — A już traciłem nadzieję, że potrafisz grać!
Teraz była kolej nauczyciela, aby przetasować i rozdać karty.

Poszedłem na malarstwo — powiedział Rudolph. Ton przy tym miał poważny. Był ciekawy czy Scott się skapnie, że mu ściemnia. Oparł brodę na kciuku i wyciągnął dwa palce, przykładając do policzka. Przez chwilę zastygł w takiej pozycji, raz po raz popijając alkoholu.
Może i bym wyjechał. Mam nawet w planach, może nie teraz, później. Gorzej jak się zasiedzę i nie wrócę — parsknął. Parę razy rozważał wyjazd do Miasta Aniołów. Spodziewał się, że mógłby dobrze na tym wyjść albo wręcz przeciwnie - byłoby tak źle, że duma nie pozwoliłaby mu na powrót. Było to mniej prawdopodobne, jako że Rudolph nie był osobą, która ulegała temu, że los chwilowo mu sprzyja.
Dlaczego tak myślisz?

_________________
rudolph heferth
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t104-rudolph-heferth#301
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 35 lat
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny: Papierosy, pudełko zapałek, notatnik z ołówkiem, klucze

Pisanie Re: Kasyno  ♦ Czw Lis 23 2017, 20:41;

Uśmiechnął się pod nosem. Pochylił się nad stołem żeby zebrać ponownie wszystkie karty i przetasować. Mieli idealną rozgrzewkę. Z pewnością Scott, który w Waszyngtonie mógł co najwyżej układać z kart domki. Wszystkie rozpadały się na końcowym etapie. Wybrał dwie karty, resztę podał blondynowi. Poczęstował go kolejnym papierosem, użyczył zapałek. Zaciągnął się i upił łyk bourbona. A tak Randall kiedyś suszył głowę Rudolphowi na temat papierosów! Sam teraz kopcił jak smok.

Spoiler:
 

— Chyba tylko po to żeby patrzeć na gołe baby. — parsknął opierając się wygodniej na krześle. Nie dał się nabrać. Z tej dwójki artyzm przejawiał tylko Scott. Jego kotki i kwiatki wyglądały jak z życia wzięte. Gołe baby też, hehe.
— Zawsze się wraca. — mruknął, czekając na następny ruch kompana od kart i flaszki. Poruszył się ponownie, jakby Heferth zadał niewygodne pytanie. Musiał się zastanowić nad odpowiedzią. Nie chciał zabrzmieć jak sentymentalna ciota wierząca w zabobony.
— Krzyczała, że nie będę szczęśliwy i nie zaznam spokoju. — skrzyżował na ten moment spojrzenie z Rudolphem. Uważał, że nie musi mówić nic więcej. Scott nie był szczęśliwy - stracił rodziców w tragicznym wypadku oraz siostrę do której był przywiązany. Zawsze się nią opiekował. Samobójstwo Penelope było dla niego okropnym ciosem.

_________________

We’ll never be those kids again.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t342-scott-randall#5232
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 34
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Kasyno  ♦ Nie Lis 26 2017, 23:42;

Nie należę do osób zdesperowanych — powiedział Rudolph na komentarz Scotta. Był zadowolony z życia. Co prawda, nie miał ogromnych oczekiwań, nie miał wielkich marzeń czy chęci podboju świata. Czuł się spełniony, jeśli wzięło się pod uwagę komfortowe życie; u niego tak było.
Spoiler:
 
Mówisz to z doświadczenia czy jakiejś romantycznej lektury, którą ostatnio czytałeś? — zapytał w niezłośliwy sposób. Ciekawy był, co Scott ma do powiedzenia. Jak to wyjaśni i jaki będzie argument. Heferth przełożył karty. Kiwnął do Randalla, aby dobrał, o ile nie podoba mi się stan jaki miał z tych dwóch.
I uważasz, że cię przeklęła? — uniósł brew. — Kto ci nie daje spokoju?

_________________
rudolph heferth
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t104-rudolph-heferth#301
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 35 lat
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny: Papierosy, pudełko zapałek, notatnik z ołówkiem, klucze

Pisanie Re: Kasyno  ♦ Pią Gru 01 2017, 21:51;

Uśmiechnął się jednym kącikiem ust. Rudolph mógł to odebrać jak chciał. Zmierzwił zarost, który za kilka dni będzie trzeba odpowiednio przyciąć. Pomyślał o salonie fryzjerskim w Waszyngtonie i Patsy, właścicielce. Lubił ją i podziwiał, że tak długo udało się jej utrzymać działalność kiedy to dookoła królowały wszelkie salony piękności.
— Dobieram. — mruknął i ze syknięciem się skrzywił. Rozłożył karty. Przegrał. Starczyło na dziś.

Admin napisał:
The member 'Scott Randall' has done the following action : Dices roll


'Blackjack' :

— Jestem przeklętym romantykiem, jak więc myślisz? — przekrzywił głowę, wywracając oczami. Podśmiewywali się z tego za nastoletnich czasów. Kiedy Heferth podbijał do Emmy lub innej Katy to on pisywał wiersze, których się potem wstydził pokazać. Trochę się od tamtej pory zmieniło. Wszystko zależało od sytuacji. Można snuć domysły czy producentka zawitała do jego łóżka albo on do jej dzięki poetyckim słówkom czy przystojnej gębie.
— Badania jednak dowodzą, że zawsze tęskni się za miejscem w którym spędziło się pierwsze lata po urodzeniu. Brakowało mi Rode pomimo marzeń związanych z podbijaniem Nowego Jorku czy Chicago. Dwie ulice na krzyż mają swój plus. — wyznał z nieodgadnionym uśmiechem. Lekkim i przyjemnym. Zagasił papierosa w popielniczce, potasował karty i odłożył na bok, sygnalizując koniec gry. Westchnął, gdy blondyn dopytywał o cygankę. Chciał być z nim szczery. Nie wiedział tylko czy potrafił. Zawsze miał problem z wyrażeniem uczuć twarzą w twarz. Łatwiej było napisać list, e-mail.
— Rozmawiasz z osobą, która w niedługim czasie straciła rodziców i siostrę. Zostałem sam. Z małym dzieckiem. — powiedział spełzając spojrzeniem z jasnego zarostu Hefertha na swoją szklaneczkę z bourbonem.
— Po opuszczeniu Rode też nie było kolorowo. Nie wiedziałem co ze sobą zrobić. Robiłem więc wszystko i nic zarazem. A teraz dostałem robotę, której wiem, że nie polubię.

_________________

We’ll never be those kids again.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t342-scott-randall#5232
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 34
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Kasyno  ♦ Sob Gru 02 2017, 19:50;

Rudolph zdecydował się nie dobierać kolejnej karty. Wolał zaryzykować, nie wiedząc o tym, że lada moment okaże się, iż mężczyzna wygrał kolejną rundę. Czekał cierpliwie na pobranie karty przez Scotta. Uśmiechnął się półgębkiem, ale nic nie skomentował. Nie była to gra na pieniądze czy też na śmierć i życie, żeby się rozpłakać. Czysto koleżeńska runda. Ot, na przypomnienie.
Wzruszył ramionami na jego wspomnienie o romantyzmie. Jakoś się nad tym nie zastanawiał. Co prawda, w liceum rozmowy z przeciwną płcią szły szybciej Rudolphowi niż Scottowi, ale sam nie widział powodu do nabijania się z pisanych wierszy. Kto wie czy czasem Randall nie zarobił na tym, aby któremuś z kolegów napisać dla wybranej przezeń sympatii kilka wierszy dotyczących zachwytu?
Tak. Wszyscy o tobie mówią. To zdecydowanie jest plus — powiedział Rudolph, nie szczędząc sobie ironii w głosie. Zmarszczył brwi i przesunął karty do wnęki, w której najczęściej były chowane.
Skinął lekko. Nie miał zamiaru komentować sytuacji kolegi. Wiedział, że była chujowa. Obaj wiedzieli, więc nie było potrzeby, żeby wygłaszać na głos.
Spełnisz się jako ojciec — rzucił żartobliwie, jakoby pomyślał, że to pocieszy Scotta, który rozgadał się. Heferth nie wiedział nawet na co reagować.
Jaką robotę? — zapytał. — Zawsze możesz zostać krupierem tutaj, choć domyślam się, że się nie narobisz, a poza tym pracować dla kumpla? — parsknął. Wiedział, że to mogło być kłopotliwe.

_________________
rudolph heferth
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t104-rudolph-heferth#301
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 35 lat
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny: Papierosy, pudełko zapałek, notatnik z ołówkiem, klucze

Pisanie Re: Kasyno  ♦ Sro Gru 13 2017, 18:19;

Przekrzywił głowę nieznacznie, posyłając przyjacielowi krzywe spojrzenie. Nie musiał ironizować. Scott za tym nie przepadał u innych. Co innego gdy sam to robił, hehe. W tej kwestii był hipokrytą. Napił się bourbona. Rozsmakował się. Heferth mógł to zauważyć i zaczynać się powoli niepokoić. Może nie teraz, nie na tym spotkaniu, ale kiedy przyjdą następne rozgrywki karciane wraz ze wspominkami i Scott sięgnie po butelkę, czadząc się od środka paczką papierosów.
— Proszę cię. — parsknął. Nie wiedział o tym, że Rudolph robił za niańkę. Trudno mu było posądzać blondyna o takie ciągoty wobec młodych dziewcząt czy dziewczynek. Po raz kolejny pokazywało to jak różnić potrafiły się ich wyobrażenia. — Nie mam bladego pojęcia o wychowaniu dzieci. O czym mam z nią rozmawiać? Lizzy ma dopiero cztery lata. Chyba. — wzruszył ramionami. Zabrzmiało to panicznie jak i przygnębiająco. Heferth mógł tu pospieszyć z dobrą radą lub zapewnieniem pomocy. W końcu miał większe doświadczenie. Strzepnął popiół z czubka papierosa.
— Dziękuję, ale nie czułbym się dobrze żądając od ciebie podwyżki. Wood załatwił mi posadę nauczyciela literatury. — wyjaśnił. Rudolph wiedział, jakie Scott hehe miał plecy. Sam burmistrz Rode był wujem jego najlepszego przyjaciela. Wiedział też jakie to były nieciekawe relacje między rodziną wuja, a Scotta.
— Nie będę ukrywał Rudy, że moja sytuacja finansowa jest krucha. Trochę zaoszczędziłem przez lata ale remont i utrzymanie siebie, Lizzy... — pokręcił głową, dopijając zawartość szklaneczki.

_________________

We’ll never be those kids again.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t342-scott-randall#5232
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 34
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Kasyno  ♦ Czw Gru 14 2017, 21:09;

A i owszem, Heferth był w stanie zauważyć ilość wypijanego przez Scotta alkoholu. W sposób dość łapczywy, zastanawiający. Przyglądał się uważnie nauczycielowi, kiedy ten wlewał w siebie po raz kolejny ciecz. Tak jakby dziwił się, że ten jest w stanie tyle wypić. Rudi sam może nie był abstynentem, aczkolwiek liczba szklanek, które przechylił w ciągu spotkania, różniła się od liczby, którą mógł pochwalić się Randall.
Na ewentualne pytanie, dlaczego mu się tak przypatruje, właściciel kasyna wzruszyłby ramionami.
Nic. Stęskniłem się za przyjacielem. Patrzeć nie mogę? — co prawda, odpowiedź mogła brzmieć dziwnie, ale tym się nie przejmował. Był przekonany, że Scott nie będzie wymyślał niestworzonych historii i argumentów dla potwierdzenia tezy o dziwnym zachowaniu kolegi.
Ma dopiero cztery lata, więc nie jest tak źle — stwierdził swobodnie Rudolph. Nie obraził się za parsknięcie. Osobiście nie miał sobie nic do zarzucenia w związku z opieką nad Rosą. Dobrze się zachowywała, potrafiła komuś coś powiedzieć dzięki Hubertowi, swoje postanowić i mieć trochę dystansu przy Rudolphie, a jednak zachować się jak kobieta dzięki Ethel. Gdy coś złego miało miejsce to i tak była to wina Hollingsworth. Dla zasady. Po prostu. — Twoje zainteresowanie jest nieopisane, ale skoro ma cztery lata to po prostu z nią gadaj. Sama pewnie nie zawsze zrozumie o co chodzi. Bylebyś jej głupot nie wciskał — zaśmiał się. Lepiej było nie żartować, kiedy dziecko zaczynało łapać, co się dzieje na tym paskudnym świecie. Taki troskliwy był.
Zmrużył lekko oczy na Randalla. Palcami wystukał jakiś tam rytm. Nie skomentował posady od Wooda. Z burmistrzem nie rozmawiał za często. Głównie dlatego, że nie był osobą dzień w dzień obecną w mieście, a czasem i wątpił, żeby ten był skory do rozmów.
Jak mówiłem. Możesz tu coś popracować, mogę też pożyczyć — spojrzał wymownie. — Nie naciskam. Zdecydujesz — dodał pospiesznie, prostując się od razu. Odchrząknął. Zakładał, że duma Scotta nie pozwoli na zadłużenie się u przyjaciela, ale i Heferth miał swoje sposoby na pomoc. Niektórzy wiedzieli!
Mężczyźni porozmawiali jeszcze chwilę. Scott mógł jeszcze - na koszt firmy! - napić się alkoholu. Umówili się na kolejne spotkanie, być może w większym gronie.
Razem opuścili kasyno i każdy poszedł w swoją stronę.

| ZT x2

_________________
rudolph heferth
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t104-rudolph-heferth#301
Sponsored content
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Kasyno  ♦ ;

Powrót do góry Go down

Kasyno

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Witaj w Rode! :: FABUŁA :: Rode :: Dzielnica Północna-