Share|

Casting na skórzanej kanapie

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
AutorWiadomość
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 35 lat
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny: Papierosy, pudełko zapałek, notatnik z ołówkiem, klucze

Pisanie Casting na skórzanej kanapie  ♦ Wto Lis 21 2017, 20:51;

KTO: Ash, Jenny, Scott i Summy
KIEDY: środek września, 2225 rok
GDZIE: CUKIERNIA, casting na nianię



Od momentu przyjazdu do Rode nic nie było łatwe. Do jednej z wielu przeszkód, dołączyła mała Lizzy. Nie miał zielonego pojęcia o zajmowaniu się dziećmi. Zwłaszcza tymi, które nie rozumiały co się do nich mówi. Scottowi nie pozostało nic innego jak do edukować się przez internet oraz znaleźć opiekunkę, która odciążyłaby go w podstawowych kwestiach - takich jak karmienie czy przypilnowanie załatwiania się na nocniku. Robił to tak nieumiejętnie, że dzisiejszego ranka był gównianym facetem. Dosłownie. Nie mógł nieustannie prosić o pomoc sąsiadki. Do głowy przyszedł mu Rudolph ale szybko odrzucił ten pomysł. Miał z pewnością jeszcze mniejsze pojęcie o dzieciach od Randalla.
Koniec końców, Scott ubrał małą. Spodenki w groszki i pasiaste koszulka, a na to zapinana bluza w plamki. Istna rewia mody. Przez chwilę myślał, że udusił dziecko ale wybuch histerii uspokoił spanikowanego wujka. Zapakował małą do wózka i ruszył na piechotę. Wyczytał, że spacer dobrze robi dziecku. Tymczasem zapomniał je nakarmić, co Lizzy zaczęła okazywać podenerwowaniem. Dotarli do kawiarni przed czasem. Z pierwszą kandydatką umówił się na równą dziewiątą.
— Dzień dobry Cindy. — przywitał się z uśmiechniętą ekspedientką, która była młodsza o kilka lat ale pamiętała go ze szkoły. — Wezmę kawę... I... Znajdziesz coś dla małej? Od rana jest płaczliwa. — rozejrzał się za swoim stolikiem i aż zmrużył oczy. Siedziała już przy nim kobieta z laptopem i słuchawkami na uszach. W pierwszym odruchu miał ochotę podejść i zastosować chwyt przepuszczania ciężarnych w kolejkach i parkowania na miejscu dla rodzin. Dał jednak sobie spokój, zajmując miejsce obok, przy witrynie i czarnej, skórzanej kanapie. Zdjął kurtkę którą rzucił na oparcie krzesła i zaczął rozbierać Lizzy.
— Popatrz co tu mam. — pomachał pluszowym królikiem. — Dziękuję Cindy. — kobieta podała kawę z ciastkiem, a dla małej owocowy musik z ciepłą bułeczką. Spojrzał na zegarek. Summer McDonald powinna zjawić się lada chwila.

(Lizzy to 4 letnia blondyneczka)
Kolejność:
- Summy umówiona na 9:00
- Ash umówiona na 9:30
- Jenny (obecność dowolna)

_________________

We’ll never be those kids again.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t342-scott-randall#5232
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 16
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Casting na skórzanej kanapie  ♦ Sro Lis 22 2017, 21:49;

Była zachwycona gdy mężczyzna, poszukujący niani do swego dziecka, zaprosił ją na rozmowę. W dzień spotkania, Summy wstała bardzo wcześnie, by przyszykować się do wyjścia i nie wyglądać jak dziecko biedaka, pochodzące ze starej przyczepy.
Wygrzebując najładniejszą bluzkę z odmętów szafy, starannie ją wyprasowała i dobrała prostą spódniczkę do kolan. Mając nadzieję na wywarcie dobrego wrażenia, poczesała włosy i nawet pozwoliła sobie na delikatny makijaż, by wyglądać ładniej niż zwykłego dnia.
Wychodząc z domu wcześniej, by się nie spóźnić. Sum pożegnała swą świnkę i prosząc ją o to, by trzymała kciuki, ruszyła do kawiarenki.
Do środka weszła chwilę przed wybiciem godziny dziewiątej. Nie za wcześnie, ale też nie spóźniona, prawie punktualnie, przestąpiła próg lokalu i spojrzała w stronę mężczyzny.
- Dzień dobry, panie Randall.
Przywitała się z uśmiechem, przystając przed stolikiem. Z uśmiechem też zerkając na dziewczynkę, nachyliła się w jej stronę i pomachała do niej radośnie.
- Cześć kochanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t214-summy-mcdonald#2274
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 35 lat
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny: Papierosy, pudełko zapałek, notatnik z ołówkiem, klucze

Pisanie Re: Casting na skórzanej kanapie  ♦ Czw Lis 23 2017, 21:17;

Nie czekali zbyt długo na pierwszą kandydatkę. Scott czuł się o tyle dziwnie, że nie przywykł do swojej nowej pracy. Nauczyciel literatury. Pani Randall byłaby dumna ze swojego syna. W końcu stateczny zawód. Wypłata na czas, na głowę nie padało, a i człowiek nie gnuśniał ponieważ przez cały czas musiał się dokształcać. Pierwszy dzień w szkole w żaden sposób nie zachęcić Scotta do tego, aby z pasją wciskać do głów dyrdymały których bachorzyska i tak nigdy nie pojmą. Wątpił żeby odbierano go jako dobrego pedagoga. Objaśniał, niechętnie odpowiadał na pytania ale za to dla świętego spokoju nie sypał najgorszymi ocenami. Byleby nie musieli poprawiać, męczyć go i nachodzić bo chcą zdać do następnej klasy. Uśmiechnął się do Lizzy, która zapatrzyła się na kobietę w słuchawkach. Pokazała na nią rączką.
— Tak Liz, siedzi tam pani. Nie wolno pokazywać palcem. — powiedział łapiąc za rączkę i podsunął ciepłą bułeczkę.
Sam utkwił wzrok w blondynce, która nieustannie wystukiwała coś na klawiaturze laptopa. Tyle dobrego, że słuchawki nie przepuszczały muzyki. Dopiero by się zirytował! Odwrócił głowę na dźwięk otwieranych drzwi. Bez problemu poznał swoją uczennice. Wstał, szurając nieco krzesłem.
— Witaj Summer. Siadaj. — wskazał na krzesło na przeciw jego. — Czego się napijesz?
Miał na sobie ciemny, granatowy sweter spod którego wystawała jasna koszula.
— Mam nadzieję, że tak wczesna godzina nie sprawiła problemu. — zagadał, gdzieś tam w głębi zaczynając trochę panikować. Dziewczynka na widok Suma i przywitanie otworzyła usteczka marszcząc brewki w przezabawny sposób. Przyglądała się uważnie nowej postaci.

_________________

We’ll never be those kids again.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t342-scott-randall#5232
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 16
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Casting na skórzanej kanapie  ♦ Pią Lis 24 2017, 21:56;

Miało być na kanapie! Summy usiadła na krześle przed mężczyzną i zawiesiła torebkę na oparcie krzesła, by naciągnąć materiał na kolanach i zerknąć na dziewczynkę, a potem jej opiekuna.
- Dziękuję.
Pokręciła głową, nie chcąc naciągać pana Randalla na dodatkowe koszty. Ciągle uśmiechnięta, rozbawiona reakcją Lizzy, popatrzyła na nią przez chwilę i znowu zwróciła uwagę na mężczyznę. Nie dostrzegając na jego twarzy żadnych oznak zdenerwowania, sama stresowała się wizją pytań, które mogłyby paść w każdej chwili. Na szczęście zaczęło się całkiem swobodnie, chociaż może i podchwytliwie.
- To żaden problem. Przyzwyczaiłam się do wczesnego wstawania.
Odpowiedziała, wcale nie kłamiąc, ale specjalnie stawiając się w lepszym świetle. Nie była leniwa!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t214-summy-mcdonald#2274
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 35 lat
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny: Papierosy, pudełko zapałek, notatnik z ołówkiem, klucze

Pisanie Re: Casting na skórzanej kanapie  ♦ Pią Lis 24 2017, 23:31;

Miło z jej strony bo faktycznie Scott nie spał na pieniądzach, a miał jeszcze dzisiaj siąść do rachunków. Remont domu, opłaty za prąd i prawdopodobnie wymiana pieca... Wolał o tym nie myśleć. Sięgnął po kawę, której upił mały łyczek. Była zdecydowanie za gorąca.
— Okej... — starał się brzmieć optymistycznie i na luzie. Ciężko było się odnaleźć w nowej relacji jaką narzucał im jego zawód. Po cichu liczył, że Summer nie oglądała Klanu, gdzie grał Richarda, ani Mody na Sukces. Jako zachwycona fanka byłaby kłopotliwa w odbiorze. Scott nie należał do zbyt otwartych osób. Peszyłaby go.
— To na początek opowiedz mi o sobie pokrótce. — poprosił zastanawiając się w myślach nad konkretnymi pytaniami jakie mógłby zadać swojej uczennicy. Rozmowy o pracę zawsze go stresowały. Nawet teraz gdy to pewnie McDonald gorączkowo myślała co mówić żeby wypaść jak najlepiej. Kokosów nie zarobi ale zawsze coś mogła odłożyć na studia.

_________________

We’ll never be those kids again.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t342-scott-randall#5232
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 16
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Casting na skórzanej kanapie  ♦ Sob Lis 25 2017, 15:45;

Spodziewała się konkretnych pytań i na nie najpewniej łatwiej byłoby odpowiedzieć, ale gdy usłyszała prośbę pana Randalla, przez chwilę nie wiedziała od czego zacząć. Zdenerwowanie nie opuszczało nastolatki, mimo prób mężczyzny, by rozmowa została przeprowadzona w luźnej atmosferze.
- No dobrze...
Zaczęła, przeciągając rozpoczęcie opowieści, czego nie chciała robić milczeniem. W końcu słabo byłoby wyjść przed nauczycielem literatury na kogoś o słabym zasobie słów!
- Mieszkam w północnej dzielnicy. Razem z tatą... - pomińmy jego porwanie przez ufo - i Lolą, świnką - pomińmy jej kradzież przez nastolatkę - Niedawno byłam z nią u pani weterynarz, na farmie chocobów. Myślałam, że jest chora, ale na szczęście tylko strachu się najadłam. Dzięki spotkaniu z panią Martinez, miałam okazję zapytać o staż - ładnie to ubierzmy w słowa - bo chciałabym iść na studia weterynaryjne. Pan już wie, że nie znam wszystkich bohaterów książek i opowieści, których pewnie powinnam, ale to wszystko przez to, że strasznie ciągnie mnie do biologii i jak zacznę czytać podręczniki, to czas tak szybko mija... - Summy uśmiechnęła się, mając nadzieję, że żarcik jej wyszedł.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t214-summy-mcdonald#2274
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 35 lat
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny: Papierosy, pudełko zapałek, notatnik z ołówkiem, klucze

Pisanie Re: Casting na skórzanej kanapie  ♦ Sob Lis 25 2017, 16:35;

Dzielnica północna na plus, sam w niej mieszkał więc od razu pomyślał o tym, że w razie czego Summy będzie mogła szybko się zjawić. Nie kojarzył McDonaldów i jakby dowiedział się o życiu w przyczepie to zacząłby mieć wątpliwości.
Gdy wspomniała o śwince, uniósł nieznacznie brwi ale nie przerywał. Wyglądało na to, że jest do zwierzaka przywiązany. Zapamiętał sobie aby zaznaczyć nieobecność świnki w swoim domu. Słuchając spoglądał cały czas na twarz Summy, rysując palcem ósemki po blacie. Na żadnej z dłoni nie nosił obrączki.
— Czyli już wiem co rekwirować. — odpowiedział z delikatnym uśmiechem. Nie miał jej za złe braku zainteresowania literaturą. Skoro wolała robaki i roślinki to co mu do tego. Musiała jedynie pocierpieć przez kilka miesięcy i zdobyć odpowiednią ocenę. Lizzy zaczęła głośno ciumkać musik i uderzać nóżkami o podstawkę wózka. Scott wyciągnął w jej stronę rękę, którą zaraz mała pochwyciła, bawiąc się palcami.
— Masz jakieś zajęcia dodatkowe po szkole? — zapytał, miał na myśli dyspozycyjność. Nie wyglądała aż na takiego kujona, ale kto wie. Może łapała kilka srok za ogon?

_________________

We’ll never be those kids again.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t342-scott-randall#5232
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 16
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Casting na skórzanej kanapie  ♦ Nie Lis 26 2017, 17:25;

Roześmiała się krótko, ale ślinę ze zdenerwowania musiała przełknąć. Źle, że to powiedziała? Teraz zaczęła mieć wątpliwości, bo może pan Randall wolał jednak jakąś pilniejszą uczennicę? Może wolał, by czytała małej bajeczki a nie o budowie parzystokopytnych i ich typowych chorobach?
Zerknęła na dziewczynkę, żałując, że nie przyniosła jej żadnego prezentu. Niestety jednak nie miała za co kupić nawet najtańszego misia. Może kiedyś, jak zdąży coś zarobić?
- Nie. Myślę, że będę w stanie dogadać się z panią Martinez i wizyty u niej, nie będą przeszkodą w opiece.
Summy spojrzała na Scotta i pochyliła się w stronę dziewczynki. Zdecydowanie powinna także u niej zaplusować.
- Smaczny musik? Jaką ty masz śliczną bluzę. Tata tak ładnie ubrał?
Coś się Summy pomyliło, ale też nie wiedziała wszystkiego, teraz pewna, że pan Randall jest ojcem dziewczynki. Blondynka uśmiechnęła się do niej i spojrzała znowu na nauczyciela.
- Czy coś powinnam wiedzieć, przed ewentualnym podjęciem pracy?
Zapytała, bo w końcu nie tylko Scott miał prawo zadawać pytania i Summy poczuła się w obowiązku poznać zasady, które chciał wyznaczyć przyszłej opiekunce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t214-summy-mcdonald#2274
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 35 lat
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny: Papierosy, pudełko zapałek, notatnik z ołówkiem, klucze

Pisanie Re: Casting na skórzanej kanapie  ♦ Nie Lis 26 2017, 20:46;

Oboje się więc denerwowali. Nie był dobry w przepytywaniu ludzi. Co tak naprawdę musiał wiedzieć o Summy?
Na zewnątrz Scott pozostawał spokojny, czasami potarł nos albo przetarł zarost na brodzie. Grzał dłoń o kubek z kawą. Czytanie młodej bajek byłoby zdecydowanym plusem, może padnie taki wymóg? Upił kilka łyków słuchając wypowiedzi. Mogłoby się jej wydawać, że jest oceniana. Tak jednak nie było, nie w tym znaczeniu. Zignorował błąd nastolatki, nie zamierzając tego prostować. Lizzy skupiła swoją uwagę na Summy. Coś kombinowała!
— Żadnych zwierząt w domu. Żadnego chodzenia po pokojach. Do twojej dyspozycji będzie pokój Lizzy, łazienka, kuchnia oraz salon na dole. Postaram się żeby zawsze był jakiś obiad albo żebyś mogła sobie zrobić kanapki. Myślę jednak, że nie będzie tylu godzin... — odpowiedział. — Zważywszy na to, że pracuję w szkole, a ty się w niej uczysz to będę cię potrzebował popołudniami oraz w weekendy w sytuacjach... które uznam za krytyczne. —odchrząknął i napił się kawy. Lizzy się zaśmiała i...

Parzyste - opluła Summy musem pokazując język.
Nieparzyste - Lizz wyciągnęła rączkę wskazując na wisiorek.

— Mogę ci zaoferować 10 kredytów za godzinę. Za weekendy 15. — zaoferował. Miał ochotę na papierosa, ale zapalić będzie mógł dopiero po powrocie do domu.

_________________

We’ll never be those kids again.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t342-scott-randall#5232
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 16
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Casting na skórzanej kanapie  ♦ Pon Lis 27 2017, 21:59;

3

Summy pokiwała głową przy zasadach wypowiadanych przez Randalla. Z ręką na sercu mogła obiecać, że się dostosuje, bo za bardzo jej zależało na dodatkowych kredytach, by kręcić nosem. A i jak się szybko okazało, mała Lizzy zaczynała się do nastolatki przekonywać.
- Ładny, prawda? Dostałam kiedyś od taty.
Summy uniosła wisiorek na dłoni i pozwoliła dziewczynce go dotknąć, pilnując jednak, żeby mała go nie zerwała. Uśmiechnęła się do Lizzy i wyprostowała, znowu na Scotta zerkając.
- Urocza kruszyna.
Pochwaliła dziewczynkę, mówiąc z pełną szczerością i szerokim uśmiechem. Kiedyś nawet myśląc o roli przedszkolanki, potem nauczycielki i nawet pielęgniarki, nie była w stu procentach pewna, czy w końcu skończy się tylko na weterynarii.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t214-summy-mcdonald#2274
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 35 lat
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny: Papierosy, pudełko zapałek, notatnik z ołówkiem, klucze

Pisanie Re: Casting na skórzanej kanapie  ♦ Wto Lis 28 2017, 20:31;

— A cio to? — zapytała przechylając się coraz bardziej w stronę Summy. — Tes taki chcem! — zadecydowała poważnym głosem małego dziecka. Scott wyciągnął rękę, aby usadzić małą z powrotem.
— Nie wolno Lizzy. — skarcił ją z taką niepewnością jaka charakteryzuje początkowych rodziców. Nie miał zielonego pojęcia o wychowaniu dzieci. Rozmawianiu z nimi. Młoda męczyła go pytaniami o mamę, o to dlaczego trawa jest zielona i dlaczego musi jeść brokuły.
— Myślę, że to wszystko. — powiedział odstawiając kubek na podkładkę w kwiecisty wzorek. — Będę się kontaktował głównie telefonicznie, nie obiecuję, że dam ci więcej czasu. W razie jakichś dłuższych niedyspozycji będę wdzięczny za informację. — sam nie miał więcej pytań, myśli krążyły mu wokół papierosa. Spoglądał na pogodną i bladą twarz Summer. Nietaktem byłoby zaproponowanie dziewczynie kąpieli słonecznych albo badań krwi. Wyglądała jednak na żywą i zdrową. Podsunął Lizzy bułeczkę.

_________________

We’ll never be those kids again.



Ostatnio zmieniony przez Scott Randall dnia Sro Lis 29 2017, 00:57, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t342-scott-randall#5232
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 16
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny: Ciążowy brzuch, telefon

Pisanie Re: Casting na skórzanej kanapie  ♦ Wto Lis 28 2017, 20:48;

Przyszła przed czasem, a to wszystko przez Jo, który poganiał ją od samego rana, żeby ruszyła tyłek na rozmowę. Złoty chłopak, dobrze wiedział, że będzie jej ciężko wstać, opanowując mdłości zjeść śniadanie i ogarnąć się, by jako tako wyglądać. Sama zapobiegawczo odpuściła sobie punkt drugi, w całości skupiając się na tym, żeby nie prezentować się, jak jakaś córka alkoholika. Tatuś już przecież od dawna nie pił, prawda? Nie było więc powodu, by wypłakiwać oczy. Z tego też powodu celowała dzisiaj w ładnie rozdzielający rzęsy, niewodoodporny tusz. Delikatnie przejechała nim rzęsy, różem lekko oprószyła poliki, to cały makijaż, na jaki sobie pozwoliła. Jak zwykle ostatnio w luźnej, wygodnej odzieży zjawiła się w kawiarni. Była dokładnie 9:24, kiedy naprzeciwko mężczyzny, którego chyba skądś kojarzyła i jego malutkiej córeczki ujrzała tył głowy bardzo, ale to bardzo znajomej dziewczyny. Aż biedną Mason w dołku ścisnęło, kiedy pomyślała sobie o tych wszystkich przepłakanych z powodu jej i Lance'a nocach. Stanęła pewnie na nogach, zacisnęła usta i już miała zrobić krok w ich stronę, kiedy jeden z klientów lokalu trącił ją łokciem PROSTO W JEJ CIĄŻOWY BRZUCH. Aż zadrżała z nerwów i ponownie, całkiem straciła rezon. Chciało jej się płakać.
- Przepraszam - szepnęła w stronę nieuważnego mężczyzny, który nic sobie nie robiąc ani z jej potrącenia, ani przeprosin, udał się do swojego stolika. Dokładnie wczoraj wieczorem Ash przechodziła ponownie fazę pod tytułem "powinnam usunąć ciążę". Tylko dlatego nie zareagowała na uderzenie agresywniej. Inaczej byłoby, gdyby pechowy łokieć trafił w jedną z opuchniętych piersi. Jak ja mam poradzić sobie z dzieckiem? Pomyślała, patrząc na blond istotkę trzymającą bułeczkę w swoich małych rączkach. Do stolika podchodziła w tempie ślimaka. Myśli tymczasem goniły w tempie zabójczym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t132-ash-mason#402
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 16
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Casting na skórzanej kanapie  ♦ Wto Lis 28 2017, 21:01;

Patrzyła na Lizzy z uśmiechem, coraz bardziej zmieniającym się w rozbawienie. Była pewna, że praca u pana Randalla i opieka nad jego córeczką, będzie jedną z przyjemniejszych i Lizzy nie da się jej we znaki, jak dzieciarnia sąsiadki.
- Rozumiem. Dziękuję bardzo za rozmowę.
Summy uśmiechnęła się do Scotta i sięgając po torebkę, pomachała dziewczynce na pożegnanie, szczerząc się jak głupi do sera. Podnosząc się z krzesła, pożegnała z nauczycielem i odwracając się do wyjścia, stanęła jak wryta prosto przed Ash. Uśmiech Sum zniknął jak ręką odjął, a nastolatka zacisnęła usta, patrząc na dawną przyjaciółkę z żalem.
Co ona tu robiła?!
- Przepraszam!
Odezwała się znacząco, ukrywając złość przed obserwującym ją Randallem. Nie mogła jednak przejść, bo ciasno ustawione stoliki i brzuchata Mason, tarasowały jej drogę! W środku się gotując ze złości i smutku, Summy miała ochotę rzucić, by Ash zostawiała nadwagę w domu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t214-summy-mcdonald#2274
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 28
Reputacja: akceptowana
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Casting na skórzanej kanapie  ♦ Wto Lis 28 2017, 22:12;

Jennifer właściwie to od momentu otwarcia siedziała w cukierni, do której kilka dni wcześniej została zaprowadzona przez Tayę i Theo. Dobrze jej się tutaj siedziało. Zdążyła sobie zamówić jakąś słodką bułeczkę czy inny przysmak i kawa. Zażartowała nawet, choć nie rozbawiła tym nikogo, że zajmie kanapę i stolik na parę godzin. Później szybko odeszła od lady. Nie chciała blokować kolejki.
Mało nonszalancko rzuciła płaszcz na resztę wolnego miejsca. Laptop i słuchawki od razu znalazły się na blacie stolika. Podobnie jak i telefon, który położyła przy kubku świeżo zaparzonej kawy z lichym syropem; zaraz też włączyła jakąś playlistę i oddała się pracy.

Od czasu do czasu rozglądała się po cukierniokawiarniopiekarni, kiedy wchodzili i wychodzili różni klienci. Zapach pieczywa i innych, słodkich produktów był zbyt zachęcający, więc dwa razy już była przy ladzie, żeby coś dokupić. Kostkę jakiegoś ciasta czy kolejną, słodką bułeczkę.
Wszystko spali w swoim czasie!
Poprawiła nakładkę na palcach, dzięki której mogła kierować kursorem. Ekran od czasu do czasu błysnął jakimś zdjęciem, ścianą tekstu czy ostrzeżeniem wyświetlającym się w rogu szklanego prostokąta. Watson nie była przerażona, ignorowała należycie, buszując sobie po dokumentach dalej.
Przy kolejnej kawie zaczęła przeglądać miasteczkowe oferty, które nie były zachwycające. Zerknęła ze dwa razy na stolik niemalże naprzeciw, przy którym siedziała nastolatka, dziecko i mężczyzna. Pomyślała sobie, że pewnie rodzina. Słuchawki i muzyka odcinały ją nieco od ichniej rozmowy.

Kilka minut później przetarła wewnętrzne kąciki oczu. Akurat gdy Ash i Summy spojrzały po sobie w zdziwieniu, zniesmaczeniu czy w innym klimacie. Jenny, która wciąż miała słuchawki na głowie i uszach, ściszyła muzykę. Zerknęła w stronę nastolatek, a potem na mężczyznę i dziewczynkę.
Do tej drugiej uśmiechnęła się przyjaźnie. Niemniej, chętnie podsłuchiwałaby, gdyby rozmowa między nastolatkami miała mieć miejsce.

_________________
You would never break the chain
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t375-jenny-watson#6458
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 16
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny: Ciążowy brzuch, telefon

Pisanie Re: Casting na skórzanej kanapie  ♦ Wto Lis 28 2017, 22:31;

O dziwo wcale niecelowo zablokowała Summy przejście. Wręcz przeciwnie, nie chciała w ogóle się do niej zbliżać, ani tym bardziej robić scen w miejscu publicznym przy być może przyszłym pracodawcy. Bała się tej rozmowy, bała się jej tak bardzo, że ani słowem nie wspomniała ani Max, ani ojcu, że zamierza poszukać sobie pracy. Już było coraz ciężej, koleżeńskie przytyki dawały się Masonównie we znaki, bo i wieść o ciąży szybko się rozniosła. Aż wreszcie stała się faktem oczywistym. Jak ten, że ich matematyczce, Jelizawiecie, okrutnie waliło z ust i dlatego nikt nie chciał na jej lekcjach siedzieć w pierwszej ławce. Miała ochotę przypomnieć teraz Sum jak to było, kiedy za gadanie na lekcji obie trafiły do tej karnej, pierwszej ławki. Jak obie całą przerwę spędziły z głowami wychylonymi przez okno. Zamiast tego wycofała się o krok i ulokowała pomiędzy dwoma stolikami, torując Summy przejście. Nie spuszczała z niej spojrzenia zastanawiając się, kiedy ją Lance urządzi tak samo. W innych okolicznościach myśl tę wyraziłaby na głos. Teraz jednak ograniczyła się do raptownego spuszczenia wzroku.
- Przepraszam - bąknęła, gestem ręki wskazując jej, że może przejść. Nagle odechciało jej się tej pracy i w ogóle wszystkiego. A już najbardziej tego dziecka. Bo tak, czuła się gruba, z dnia na dzień coraz grubsza. Ale że była Masonem, a Masony uparte są, jak osły, to po krótkim namyśle - jeśli Sum jej na to pozwoliła - usiadła przy stoliku. Zawiesiła spojrzenie na skórzanej kanapie.
- Dzień dobry - uśmiechnęła się do pana Randalla i do małej dziewuszki obok. Wychyliła się i wyciągnęła rękę na spotkanie małej rączki. Co właściwie powinno się robić na takich rozmowach?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t132-ash-mason#402
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 16
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Casting na skórzanej kanapie  ♦ Wto Lis 28 2017, 22:50;

Summy wyprostowała się jak struna i wyciągnęła szyję, dumna jak paw. Chociaż aż ją serce zabolało na widok (nie)przyjaciółki, nie zamierzała się kulić i uciekać, jakby to ona była winna zdrady i porzucenia. Czekała więc aż Ash się odsunie i ją przepuści, bo najpierw się wychodzi, a potem wchodzi!
Co rusz słysząc plotki o Mason i złośliwe uwagi kierowane w jej kierunku, nie zamierzała nikomu zwracać uwagi. Gdyby Ash nie była upartą kozą i stroiła fochów, Summy byłaby jej pierwszą strażniczką i opiekunką. Ale nie to nie. McDonald ruszyła gwałtownie, gdy tylko zwolniło się dla niej miejsce.
Za długo stała w miejscu, przed dawną przyjaciółkę, by nie dać się ponieść emocjom. Już łzy jej się do oczu cisnęły, ale zanim wylały na policzki, Summy przeszła obok dziewczyny i dotarła do drzwi.
Wypadając na zewnątrz, odetchnęła głęboko i zniknęła, nie odwracając się.

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t214-summy-mcdonald#2274
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 35 lat
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny: Papierosy, pudełko zapałek, notatnik z ołówkiem, klucze

Pisanie Re: Casting na skórzanej kanapie  ♦ Sro Lis 29 2017, 01:30;

— Ja również dziękuję. — odparł wstając, gdy tylko Summer uczyniła to pierwsza. Zrobiła na nim dobre wrażenie. Nie wyglądała na taką, która imprezuje i zaniedba dziecko dla rozmów telefonicznych z chłopakiem. Z resztą Scott pozna po rachunkach za prąd na ile go naciągnie. Wyciągnąłby konsekwencje, tak samo jak za lanie wody bez umiaru. Kąpiele u Randallów z pewnością będą rzadkością; jedynie prysznice. Luksus bywał kosztowny. Zwłaszcza dla samotnego mężczyzny z domem potrzebującym remontu. Odprowadzał McDonald wzrokiem do momentu w którym ta natknęła się na Ashley i zdarzyła się rzecz innego rodzaju. Zanim zdążył w porę zareagować, Lizzy, która złapała przez chwilę kontakt wzrokowy z siedzącą kobietą na przeciw, wzięła zamach i cisnęła w nią bułką. Pieczywo wylądowało tuż za klapą laptopa, na klawiaturę przy głośnym chichocie dziewczynki.
— Pats ujek! Pats! — co równie brzmiało jakby mówiła pac!pac! Czyn małej nie był złośliwy, nie śmiała się diabelsko ani nie słała spojrzeń dzieci z memów. Scott zaraz się poderwał z miejsca.
— Przepraszam za Liz! — złapał bułkę czy też odebrał od nieznajomej. Spiął się. Czuł się dosyć niekomfortowo. Dlatego umknęła mu scena z Summer i Ashley. Przepraszając raz jeszcze, wrócił na miejsce. Nie oddał już bułki małej.
— Jak będziesz grzeczna to pójdziemy odwiedzić wujka Rudolpha, a on zawsze trzyma w domu lody. Lubisz lody, prawda? — tak mu się przynajmniej wydawało. Najchętniej zagrałby z Heferthem w karty albo w golfa. Przeżyłby picie herbaty. Lizzy wydęła policzki i głośno wydmuchała powietrze, patrząc na Jenny. Potem jej uwaga skupiła się na kolejnej kandydatce. Dziewczynka chętnie złapała Ash i uszczypnęła szczerząc ząbki.
— Dzień dobry Ashley. — przywitał się i tak samo jak przy Summy, zaproponował Mason coś do picia lub jedzenia. Nie musiała się krępować. Jeżeli dostrzegał jakiekolwiek napięcie między dziewczynami, to nie zamierzał tego komentować. — Wszystko w porządku? — zapytał i jeśli wyraziła na coś chęć lub odpowiedziała na pytanie, to zostawił ją na chwilę z dzieckiem, samemu udając się po kolejną kawę.

_________________

We’ll never be those kids again.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t342-scott-randall#5232
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 16
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny: Ciążowy brzuch, telefon

Pisanie Re: Casting na skórzanej kanapie  ♦ Sro Lis 29 2017, 16:53;

Napięcie dało się łatwo zauważyć, a to wszystko przez ten cholerny, niewodoodporny tusz! Z zaszklonych oczu bowiem popłynęła sobie pojedyncza, samotna łezka, którą Ash, zanim usiadła do stolika, rozsmarowała dokładnie po całym oku, zapominając kompletnie o warstewce czarnego mazidła, które nałożyła na nie wcześniej!
- Ojej, jaka mała księżniczka - zaszczebiotała do dziewczynki - och... Ja tylko kakao poproszę - uśmiechnęła się na uprzejme pytanie, które skwitowała mało przekonującym ruchem głowy, który miał oznaczać tak. Tak, wszystko w porządku, tylko wszyscy naokoło mają ochotę wycisnąć ze mnie płód, który we mnie rośnie. Tak by odpowiedziała, gdyby była odrobinę bardziej bezczelna. Bezczelna na szczęście była głównie w stosunku do McDonalda. Kiedy pan Randall oddalił się, ona podążyła za nim wzrokiem rozmyślając przez chwilę, kogo może przypominać jej nowy pan od literatury. Te oczy, podbródek, charakterystyczny nos i brwi przechodzące jedna w drugą półprzejrzystą linią. Nagle ją oświeciło. Przecież po sto razy oglądała każdy odcinek Klanu! Nie rozpoznała go bez tego obfitego wąsa, bo i nie spodziewała się, że w Rode mogłaby kiedykolwiek mieszkać tak wspaniała postać, jak Richard! Uśmiechnęła się do małej Lizzy i zaszczebiotała jeszcze.
- Jak mas na imię?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t132-ash-mason#402
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 35 lat
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny: Papierosy, pudełko zapałek, notatnik z ołówkiem, klucze

Pisanie Re: Casting na skórzanej kanapie  ♦ Pią Gru 01 2017, 02:26;

Dobrze, że Scott nie słyszał jak Ash papla po dziecinnemu bo rozbolałaby go głowa. Z irytacji. Nie lubił dorosłych udających i sepleniących. Głosik Lizzy też poddawał go cierpliwości. Uznał odpowiedź uczennicy za wystarczalną. Im mniej wiedział tym lepiej spał i nie ponosił odpowiedzialności za potencjalne głupoty. Wysłuchując młodzieńczych bolączek byłby zobowiązany do porad; reakcji. Zagadał Cindy, poprawiając dyskretnie spodnie. Były nieco za luźne w pasie, ale nie rzucało się to w oczy.
— Lizi — odpowiedziała wyraźnie zadowolona z uwagi jaką poświęcała jej nowa osoba. Dzisiejszego dnia Ash była siódmą osobą jaką napotkała w drodze do cukierni. Wczoraj i przedwczoraj spędziła całe dnie u Pani Bovary.
— A dlacego jesteś budnaaaa? — zapytała patrząc na nastolatkę wielkimi, błękitnoszarymi oczami o ciemnej obwódce.
Zauważyła nieumiejętnie starte resztki tuszu, który ucierpiał po spotkaniu z Summer. Niedługo po uroczej wymianie zdań między młodymi pannicami, Scott wrócił do stolika. Prawie by się potknął o wystający pasek torby na laptopa należącej do kobiety, która oberwała bułką od Lizzy. Randall rzucił jej krótkie, zniecierpliwione spojrzenie.
— Prosiłem twoją koleżankę o opowiedzenie o sobie, ale możemy to pominąć. — zwrócił się do Ash, usadawiając na krześle. — Chyba, że koniecznie chcesz coś od siebie dodać?

_________________

We’ll never be those kids again.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t342-scott-randall#5232
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 16
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny: Ciążowy brzuch, telefon

Pisanie Re: Casting na skórzanej kanapie  ♦ Sob Gru 02 2017, 19:22;

- Lizi, ślicnie - zaszczebiotała uśmiechając się szeroko do blondyneczki. Już wyobrażała sobie, jak codziennie będzie czesać jej śliczne włoski i zaplatać warkoczyki. Zaraz jej się przypomniało, że widziała ostatnio w sklepie śliczny zestaw błyszczących spinek i froteczek. Dla Ash były już zbyt infantylne, ale dla Lizzy? W sam raz!
- Brudna? - Żachnęła się, a zaraz do stolika wrócił pan Randall. Jej zakłopotana twarzyczka jeszcze poczerwieniała na domiar złego. Domyśliła się, co się mogło stać i aż zapłonęła ze wstydu.
- Jaaa... - zakłopotała się jeszcze bardziej kierowanym do niej pytaniem - ...ja odpowiem na wszystkie pytania, tylko muszę... - Wskazała kierunek do toalety i podniosła się z fotela. Przemaszerowała kilka metrów i... potknęła się o ten sam pasek, o który wcześniej zaczepił się pan Randall. W przeciwieństwie jednak do niego, runęła na całego.

Pan Randall niech wylosuje, jak bardzo się dziewczyna potłukła...
1, 2, 3 - Podczas upadku Ash przytomnie asekurowała się rękami. Chwyciła się krzesła, które wywróciło się z hukiem, ale częściowo ocaliło godność panny Mason. Skończyło się tylko na obiciu jednego kolana.
4, 5, 6 - Biedna Mason nie zdążyła się chwycić niczego, ani wyprostować rąk, w efekcie czego przejechała się po posadzce łokciami, kolanami, a by ratować swój cenny brzuch przechyliła się do przodu i z całej siły przywaliła czubkiem głowy w jedno z krzeseł!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t132-ash-mason#402
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 28
Reputacja: akceptowana
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Casting na skórzanej kanapie  ♦ Sob Gru 02 2017, 22:37;

2 - Podczas upadku Ash przytomnie asekurowała się rękami. Chwyciła się krzesła, które wywróciło się z hukiem, ale częściowo ocaliło godność panny Mason. Skończyło się tylko na obiciu jednego kolana.

Jennifer zdziwiła się, kiedy dziewczynka rzuciła w nią bułką. Gdy ta wylądowała na klawiaturze, Jenny od razu zaczęła otrzepywać. Nie rzuciła się, co prawda, jak gracz drużyny baseballowej do zdobycia bazy, ale zareagowała dość szybko. Bułkę odłożyła na bok i skinęła do Scotta, gdy ją przeprosił.
Nic się nie stało — uśmiechnęła się do mężczyzny.
Wróciła do pracy. Nieco zawiedziona, bo spodziewała się, że między nastolatkami nadarzy się jakaś sytuacja, którą będzie można obserwować, aby zaspokoić swoją ciekawość. Tak przejęła się wszystkimi komendami i informacjami, jakie wyświetlił jej ekran, że nie była w stanie spostrzec zniecierpliwionego spojrzenia Scotta, który potknął się o jej torbę. W związku z tym Watson nie reflektowała się do przeniesienia jej dalej czy zabrania paska.
Nic więc dziwnego, że chwilę później kobieta wyrwała z krzesła, kiedy Ash potknęła się, złapała za krzesło i wyrżnęła na jednym kolanie, gdy to siedzisko wywróciło się. Obecni klienci i pracownicy zwrócili uwagę na kobiety.
Wszystko w porządku? Nic ci nie jest? — zapytała Jenny, kucając przy Masonównie, której miała zamiar pomóc podnieść się.

_________________
You would never break the chain
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t375-jenny-watson#6458
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 35 lat
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny: Papierosy, pudełko zapałek, notatnik z ołówkiem, klucze

Pisanie Re: Casting na skórzanej kanapie  ♦ Nie Gru 03 2017, 23:20;

Mała blondyneczka była zadowolona z zainteresowania jakie okazywała jej Ashley. Spinki z pewnością spotkałyby się z aprobatą, tak jak czesanie włosów. Brakowało jej zabaw z mamą. Wujek Scott zdecydowanie nadawał na odmiennych falach. Randall podnosił już dłoń żeby zakomunikować Ash iż to nic takiego, mogła siedzieć gdy nastolatka się poderwała i wkrótce stało się to co się stało. Nienawidził takich sytuacji. Nie było nic gorszego od reagowania na wypadki innych. Z ulgą przyjął fakt, że pierwsza na ratunek rzuciła się Ofiara Bułki. Dołączył do niej, pochylając się nad Mason.
— Tylko powoli. — zwrócił się do Ash po czym poderwał głowę, aby zawołać do Cindy — Wody!
Zerknął na Jenny, nie wiedząc oczywiście, że ma tak na imię. Jak na zapatrzoną w ekran dziewuchę zareagowała szybko. Również wyciągnął rękę żeby pomóc nastolatce wstać. Najwyżej znowu upadnie bo Randall i Watson zaczną się kłócić kogo ma złapać, hehe.

_________________

We’ll never be those kids again.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t342-scott-randall#5232
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 16
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny: Ciążowy brzuch, telefon

Pisanie Re: Casting na skórzanej kanapie  ♦ Pon Gru 04 2017, 22:49;

Ash wcale nie zemdlała, choć mogło to tak wyglądać. Słaniała się nieco na nogach, próbując się podnieść, a to wszystko tylko i wyłącznie z bólu. Z bólu także jej twarz wykrzywiła się w grymasie. Miała ochotę się wyrwać, gdy tak wszyscy na nią naskoczyli, dość już najadła się wstydu!
- Jezusmaria... Nicminiejest, spokojnie - uspokajała samą siebie i powstała wreszcie gwałtownie. Nie reagując na wyciągnięte dłonie podniosła najpierw siebie, a zaraz potem krzesło. Żadnej szklanki wody nie chciała, co oni powariowali?! - Noga mi się zaplątała, proszępani, nie potrzebuję wody panie Randall, dziękuję - z trudem hamowała złość, miała jeszcze z tyłu głowy myśl, że powinna zachować twarz na rozmowie o pracę. Choć przeczuwała, że i tak wszystko już szlag trafił. Jak po tym całym przedstawieniu miała teraz wrócić do stolika?! Do tego umazana na twarzy! Jej porcelanowa twarz poczerwieniała z nadmiaru emocji, a serce tłukło nieznośnie. Pewnie wystraszyła małą Lizzy.
- Ja tylko muszę do toalety, zaraz wrócę - dodała nieco ciszej, opierając się ręką o krzesło, jeden ze świadków jej porażki. Wolała nie patrzeć na twarze pozostałych zgromadzonych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t132-ash-mason#402
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 28
Reputacja: akceptowana
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Casting na skórzanej kanapie  ♦ Sro Gru 06 2017, 19:03;

Jennifer nie miała zamiaru naciskać. Patrzyła niepewnie na Ash, która może ze wstydu zapadnie się pod ziemię z równym hukiem, jak przewaliła z krzesłem? Klienci i pracownicy cukierni patrzyli na tę scenkę, choć kasjerka zajęła się wbijaniem produktów na kasę, jako że to był jej priorytet.
Ale na pewno? — zapytała Jenny. — Jest okej? — dorzuciła, zerkając jeszcze na Scotta.
W każdym razie, błagać o możliwość udzielenia pomocy nie będzie i jeśli Masonówna upierała się, że wszystko w porządku, to Watson podniosła się, wyprostowała i wróciła na swoje miejsce. Parę razy zerknęła jeszcze w stronę nastolatki i w końcu nałożyła słuchawki na uszy.
Spojrzała też na samotnie pozostawioną dziewczynkę, która pourywała bułkę i zaczęła wpychać do zostawionej przez Randalla kawy.

_________________
You would never break the chain
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t375-jenny-watson#6458
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 35 lat
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny: Papierosy, pudełko zapałek, notatnik z ołówkiem, klucze

Pisanie Re: Casting na skórzanej kanapie  ♦ Sro Gru 06 2017, 20:03;

Również nie był nachalny. Skoro nie chciała to nie, jeszcze by o molestowanie oskarżyła. Wszystko zaczynało wracać do normy. Skinął tylko Cindy głową i podszedł do lady, aby odebrać wodę. Wrócił do stolika czekając aż Ash skończy doprowadzać się do porządku w łazience. Nie wiedział co ma o niej sądzić. Summer wydawała się bardziej ogarnięta i mniej zestresowana. Sięgnął po kawę odkrywając przykrą niespodziankę. Lizzy właśnie wpychała do buzi resztę bułki, uśmiechając się do Scotta jakby to co zrobiła było świetną zabawą. A on walczył z irytacją, która chciała się wyrazić głośnym stwierdzeniem "głupi bachor". Jednak takowe nie chciało przejść mu przez gardło więc tylko spojrzał na swoją siostrzenicę z niechęcią. W środku, bardzo powoli narastała złość. Nie był na to wszystko gotowy. Do tej pory troszczył się wyłącznie o siebie. W planach miał powrót do wojska w wypadku gdyby nie znalazł lepszej pracy w Waszyngtonie.
Nauczanie głąbów w szkole nie było tym co chciał robić w swoim jakże szalonym i niezdecydowanym życiu. Jakby chodziło o inne dziecko to by je oddał. Gdy Ash wróciła do stolika, nie pozostało im nic innego jak kontynuować i nie przedłużać.
— Jak już wspominałem twojej koleżance, Summer to praca obejmowałaby głównie popołudnia i weekendy. Żadnych zwierząt, organizowania imprez i chodzenia po całym domu. — powiedział już z mniejszą cierpliwością.
— Stawka to 10 kredytów, 15 za weekendy. Masz jakieś zajęcia pozalekcyjne?

_________________

We’ll never be those kids again.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t342-scott-randall#5232
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 16
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny: Ciążowy brzuch, telefon

Pisanie Re: Casting na skórzanej kanapie  ♦ Czw Gru 07 2017, 00:40;

Nie odpowiedziała na żadne z kierowanych do niej pytań, po prostu wyszła się ogarnąć do łazienki. Płonęła przy tym ze wstydu. I jak tu się dziwić młodocianej, że była zestresowana?! Na samym wstępie musiała zetknąć się z Summy i zrujnować i tak beznadziejnie minimalistyczny makijaż, co musiało jej wytknąć dziecko! Potem zaliczyła nieziemską glebę, ściągając na siebie wzrok dosłownie każdego, komu zachciało się tego ranka zeżreć pączka w spokojnej atmosferze. Otóż nie, tym razem atmosfera nie była ani trochę spokojna.
Przekraczając próg toalety, Masonówna miała chęć zamknąć się w kabinie i rozbeczeć już na całego. Zamiast tego jednak spokojnie podeszła do lustra nad umywalką, żeby sprawdzić stan swojej twarzy. Natychmiast oczyściła buźkę ze wszystkiego, czego nie chciała na niej już nigdy więcej widzieć, w tym także ust wykrzywionych w nędzną podkówkę. Przyszła tutaj szukać pracy, nie umartwiać się nad swoim życiem towarzyskim, które ostatnio, nawiasem mówiąc w ogóle nie istniało.
Wyszła z toalety cztery minuty później, ze spokojem, a nawet lekkim uśmiechem usiadła z powrotem na miejscu. Usilnie próbowała nie patrzeć w róg, gdzie nadal siedziała kobieta z laptopem. Siłą rzeczy to ją na spółkę z Summy, Ash obwiniała o tak fatalny przebieg jej rozmowy. Mimo to nadal łudziła się, że jej się uda.
- Nie mam zwierząt, ani nie mam z kim organizować imprez - wzruszyła niechętnie ramieniem. Już dawno straciła niemal całą grupę znajomych, z jakimi rozbijali się po całym Rode jeszcze w te wakacje. Został jej tylko Joji. A i on ostatnio był jakiś taki dziwny.
- Nie mam zajęć pozalekcyjnych. Przed wakacjami chodziłam na gimnastykę, ale z powodów zdrowotnych musiałam zrezygnować - westchnęła cichutko i spuściła wzrok na małą Lizzy. W ciąży zbyt intensywne wygibasy wydawały jej się prośbą o kłopoty zdrowotne. Ograniczyła się więc ostatnio jedynie do ćwiczeń jogi w domu. Miała na to teraz stanowczo zbyt wiele czasu - ...to nic zaraźliwego, żeby nie było! To pewnie tylko przejściowe, nic wielkiego. - Zapewniła, uśmiechając się uspokajająco.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t132-ash-mason#402
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 35 lat
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny: Papierosy, pudełko zapałek, notatnik z ołówkiem, klucze

Pisanie Re: Casting na skórzanej kanapie  ♦ Nie Gru 10 2017, 01:51;

Spojrzenie Scotta zrobiło się uważniejsze. Zdawało się, że każde słowo jakie wypowiadało miało dla niego spore znaczenie. Ashley będzie musiała jednak poczekać na decyzję. Musiał się poważnie zastanowić nad obiema kandydaturami i szukaniem osoby, która zajmie się Lizzy w godzinach porannych. W wielkim mieście funkcjonowały żłobki. Żałował, że w Rode nie miał większej rodziny lub kogoś kto byłby w stanie zająć się małą, za darmo. O ile nastolatkom mógł zaoferować 10 i 15 kredytów to prawdziwej niani wypadałoby zapłacić więcej. Pieniądze. Cierpiał na ich brak. Zapas gotówki powoli topniał.
— Wierzę. — odparł, pozwalając sobie nawet na wykrzywienie warg co miało wskazywać na uśmiech. Poruszył się na krześle. Obliczał w pamięci czy stać go na nową kawę bez pływającej bułki. Podał Lizzy serwetkę, aby miała czym zająć zręczne paluszki. Uśmiechała się do wujka i Ash. Czasami kopała w stolik, patrząc na Jenny, która ponownie odpłynęła ze słuchawkami na uszach.
— Myślę, że to wszystko. Dziękuję za przyjście. — powiedział wyciągając z kieszeni niewielki notatnik — Zapisz mi tu swój numer telefonu. Odezwę się gdy będę potrzebował dla Liz niańki po godzinach pracy lub w weekendy. — podsunął długopis. Dwie nianie w zapasie, to teraz należało pogdybać co począć z dzieckiem w chwili gdy będzie w szkole.
— Uh. — westchnął, już po oddaleniu się Ash. Podeszła Cindy, która najwyraźniej miała dobre serce i przyniosła dwa rogaliki z czekoladą wraz z nową kawą dla Scotta. — Jestem twoim dłużnikiem.
Wziął siostrzenice na kolana, lecz ta zaraz się z nich zsunęła i zaczęła zwiedzać kawiarenkę. Zainteresowała ją torba od laptopa.

_________________

We’ll never be those kids again.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t342-scott-randall#5232
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 16
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny: Ciążowy brzuch, telefon

Pisanie Re: Casting na skórzanej kanapie  ♦ Pon Gru 11 2017, 20:53;

Nie łudziła się, że zrobiła dobre wrażenie na rozmowie. Od samego początku, od ujrzenia Sum w progu, całe spotkanie było skazane na porażkę. Burza hormonalna w dodatku wciąż dawała się we znaki. Zostało więc jej tylko przetrwać. I więcej nie wywalić. Odwzajemniła uśmiech. Równie chętnie, jak i zrobił to pan Randall. Dopiero teraz zanurzyła usta w zamówionej czekoladzie. Bardziej z uprzejmości, niż rzeczywistej potrzeby.
- Dziękuję - odparła, zapisując mężczyźnie swój numer. Kilkakrotnie z nerwów pomyliła cyferki, wreszcie jednak udało się jej wygrzebać go z pamięci. Bezbłędnie na szczęście.
- Dziękuję za rozmowę, do widzenia - uśmiechnęła się blado raz jeszcze i wyszła, zostawiając na stoliku niedopity napój. Zaraz po opuszczeniu lokalu przyspieszyła kroku, aż nie znalazła się na głównej drodze, skąd popędziła prosto do domu. Była zmęczona, ale to bardzo zmęczona.

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t132-ash-mason#402
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 28
Reputacja: akceptowana
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Casting na skórzanej kanapie  ♦ Wto Gru 12 2017, 21:44;

Jennifer przerwała swoją pracę. Wciąż i wciąż robiła coś przy laptopie, grzebała na srebrzystym ekranie czy kombinowała z przyciskami, które reagowały odpowiednio. Sprawdziła jedną komendę i posłużyła się skrótem, żeby sprawdzić coś innego. Robiła to niemalże mechaniczne, lekko bezmyślnie, jeśli ktoś miałby oceniać z boku. Twarz miała trochę znudzoną. Jedna z jej nóg podrygiwała w rytm muzyki rozbrzmiewającej w słuchawkach nausznych, które miała na głowie.
Kiedy Scott kończył rozmowę z Ash, Watson zaczęła swoją pogawędkę. Zerknęła na nastolatkę, która się przewróciła i wróciła do rozmowy. Słychać było tylko kobietę, która nie mówiła na tyle głośno, aby  wszyscy pracujący ją słyszeli. Randall, jeśli skupiłby się na jej głosie, mógłby usłyszeć rozmowę; odpowiadała dosyć szybko. Raz po raz piła kawę i poprawiała się na siedzisku.
Nie. Nadal szukam... Ogólnie to nic ciekawego albo nic po prostu nie ma... Tak, na częściowej spłacie — między innymi coś takiego mógł usłyszeć.
Jennifer zerkała na dziewczynkę, która w międzyczasie zdążyła zsunąć się z nóg Randalla. Zezowała do niej czy zrobiła dwie lub trzy nawet głupie miny. Obserwowała uważnie nieprzedstawioną jej jeszcze Lizzie. Zwłaszcza gdy zbliżyła się do własności Watson.
W każdym razie... Jeśli znajdę mieszkanie to będzie dobrze. Mam, co prawda, gdzie nocować, ale przydałaby mi się... większa przestrzeń — mówiła dalej, nieco ciszej. Przyglądała się dziecku, które bawiło się kolorowym brelokiem doczepionym do zamka torby. Jakieś dwa srebrne kształty, puchaty pomponik. — Porozmawiamy później — zakończyła pogawędkę i przechyliła się nad stołem.
Uśmiechnęła się przyjaźnie i sympatycznie.
Cześć.

_________________
You would never break the chain
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t375-jenny-watson#6458
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 35 lat
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny: Papierosy, pudełko zapałek, notatnik z ołówkiem, klucze

Pisanie Re: Casting na skórzanej kanapie  ♦ Sro Gru 13 2017, 19:09;

Złapał za kawę, ochoczo nużąc w niej wargi. Rzucił okiem na siostrzenicę tylko raz, gdy po prostu kucała i dotykała swoich bucików. Nie wiedząc jeszcze, że z takich szkrabów nie można spuszczać z oka, wyjął z torby zapiski, ołówek oraz kalkulator. Wszystko to było bardzo staroświeckie. Nie posiadał o dziwo laptopa. Jedynie w domu stała stacjonarka, pamiętająca lata młodości rodziców. Do uszu Scotta dochodziła rozmowa jaką prowadziła Jennifer z nieobecną w kawiarni osobą. Nie patrzył jednak w jej stronę, skupiając wzrok na rachunkach i wstępnym kosztorysie remontu. Na osobnej kupce kładł zarys rzeczy jakie musiał zapewnić małej Elizabeth.

Blondyneczka kucała przy torbie Jenny, dotykając rączką puchatego pomponika. Odwzajemniła uśmiech.
— Cieeeeeść. — odpowiedziała spuszczając wzrok na to co trzymała. — Daśśśśśś? — zapytała, głośno łapiąc oddech. Kiwała się na stópkach.

_________________

We’ll never be those kids again.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t342-scott-randall#5232
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 28
Reputacja: akceptowana
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Casting na skórzanej kanapie  ♦ Czw Gru 14 2017, 21:11;

Watson nie zwracała uwagi na to, w jak stary sposób Scott starał się ogarnąć swój budżet domowy. Zapewne zapytałaby czy łupanie kamieniem w paleolicie było równie zajmującym zajęciem.
Teraz jednak zwracała uwagę na dziewczynkę, która kucała przy jej torbie i bawiła się brelokiem.
Uniosła brwi. No, jaka ta młoda bezczelna była! Mogłaby się zastanawiać i zakładać, że to po ojcu siedzącym w stoliku obok. Parsknęła na tę myśl i spojrzała w stronę Randalla, wracając chwilę później uwagą do Lizzie.
A czemu bym miała dać? — zapytała z uśmiechem. Nie brzmiała złośliwie czy odpychająco. Prawdę mówiąc to nie miałaby problemu, aby dać jej brelok. To był dodatek do torby, nie było to czymś znaczącym dla Jenny, choć przyznać musiała, że do obecności ozdoby zdążyła się przyzwyczaić.

_________________
You would never break the chain
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t375-jenny-watson#6458
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 35 lat
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny: Papierosy, pudełko zapałek, notatnik z ołówkiem, klucze

Pisanie Re: Casting na skórzanej kanapie  ♦ Sob Gru 16 2017, 19:01;

Pochłonięty obliczeniami, zapomniał iż nie jest tu sam. Powinien uważniej zajmować się dzieckiem ale należało mu wybaczyć tą gafę. Trudno było przyzwyczaić się do myśli bycia odpowiedzialnym za drugie życie. Nie miał w tym doświadczenia.
Lizzy z kolei się nie czaiła przy zawieraniu nowych znajomości. Wpatrywała się w Jenny oczami okrągłymi jak spodki. Spodobała się jej ozdoba przy torbie. Zaciskała piąstkę i prostowała na futerku, wydymając obślinione usteczka.
— Bo jaaa baldzo ładnie chceeeeeeeeeeeeeeem. — stwierdziła w końcu, myląc dobór słów "ładnie proszę/ładnie chcem". — Ploseeeee. — zaraz się zapowietrzyła, wstając i łapiąc za blat. Przybliżyła się, mogąc niechcący nadepnąć na buty Jenny.

_________________

We’ll never be those kids again.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t342-scott-randall#5232
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 28
Reputacja: akceptowana
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Casting na skórzanej kanapie  ♦ Czw Gru 21 2017, 22:48;

Watson uniosła brwi na odpowiedź dziewczynki. Było to, co prawda, nieco bezczelne, aczkolwiek nie miała zamiaru jej pouczać. Raz, że to nie ona była opiekunem nieznanej jej jeszcze Lizzie, a dwa - jeszcze zrobiłaby to w taki sposób, że mogłaby spotkać się z płaczem.
Cofnęła stopę, gdy dziewczynka przydeptała czubek jej buta. Jenny przyglądała się dziecku z rozbawieniem i zerknęła w stronę zajętego Scotta.
No dobrze — stwierdziła. — Możesz podać mi torbę, a potem pochwalisz się tacie, że dostałaś ozdobę od nieznajomej, tak? — dopytała. Zastanawiała się czy dziecko było zapoznane z zasadą, jakoby nie powinna rozmawiać z obcymi!
Pomogłaby małej dziewczynce z torbą i odpiąwszy brelok, dałaby go Lizzie.
Proszę.

_________________
You would never break the chain
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t375-jenny-watson#6458
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 35 lat
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny: Papierosy, pudełko zapałek, notatnik z ołówkiem, klucze

Pisanie Re: Casting na skórzanej kanapie  ♦ Pon Gru 25 2017, 02:00;

Przestępowała z nogi na nogę, jakby męczył ją pełen pęcherz. Trzymała się tak mocno stolika aż pobielały jej małe paluszki. Otworzyła usteczka, energicznie kiwając głową. Kucnęła łapiąc za torbę. Okazała się dla niej za ciężka, więc zastękała raz i drugi, ostatecznie przesuwając torbę do jej właścicielki. Chciwie wyciągnęła rękę po futrzastą kulkę.
— Dzienkuje. — jeśli Watson podała, to Lizzy złapała ją i przycisnęła do piersi. Z zauważalnym wahaniem spojrzała za siebie. Scott zapisywał ołówkiem wyniki swoich obliczeń. — A co lobisz? — zapytała, gdy ponownie skupiła się na swojej nowej, starszej koleżance. Wzrok dziecka spoczął na tym co było na stoliku. Próbowałaby przesunąć się tak, żeby dojrzeć co wyświetlało się na laptopie.
— Masz tuuu gly?

Scott z zaciętą miną przypatrywał się z kolei swoim wynikom. Nie były zadowalające. Zastanawiał się nad dodatkową gotówką. Skąd i jak mógłby takową zdobyć. Podrapał się po zaroście, sięgnął po kawę i dopiero wtedy zauważył brak siostrzenicy. Jenny, jeśli na niego patrzyła, zauważyć mogła ten przebłysk lęku oraz paniki na twarzy mężczyzny.
— Lizzy!
Odsuwane krzesło zaszurało, a Scott wstał żeby zabrać małą od Jenny. Liczył, że ona sama do niego wróci.
— Bardzo przepraszam...

_________________

We’ll never be those kids again.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t342-scott-randall#5232
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 28
Reputacja: akceptowana
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Casting na skórzanej kanapie  ♦ Wto Gru 26 2017, 21:12;

Proszę — odpowiedziała Jenny z uśmiechem, która nie opuszczała spojrzenia z dziewczynki. Może nie uważała, że ta mogłaby coś ukraść i uciec, ale bardziej niepokoiła ją myśl, jakoby dziewczynka mogłaby na coś nacisnąć i popsuć lub zrobić sobie krzywdę. Watson nie chciała mieć problemów już na samym początku swojej obecności w Rode. Toć dopiero zaczynała swoją, jak lubiła to określać, przygodę w tym miasteczku.
Pracuję i nie mam gier — odparła na kolejne pytania. Zachowywała cierpliwość i nadal szczerzyła się do dziewczynki, mimo że czuła jak jej policzki drętwieją.
Hałas, którego źródłem był Scott spowodował, że Jenny wyprostowała się i spojrzała w stronę mężczyzny. Jego zaniepokojony wyraz był w pewnym stopniu rozbrajający, choć zdawała sobie sprawę, że nie powinna być rozbawiona.
Nic się nie stało — odezwała się Watson. Przyjrzała się Randallowi i zerknęła na to, co zostawił na stole, przy którym wcześniej zajmował miejsce. — Ale następnym razem lepiej pilnować niż staromodnie pisać, bo może pójść dalej — zerknęła na małą Lizzie, która zajęta była nową zdobyczą - puchatą i jakże interesującą.

_________________
You would never break the chain
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t375-jenny-watson#6458
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 35 lat
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny: Papierosy, pudełko zapałek, notatnik z ołówkiem, klucze

Pisanie Re: Casting na skórzanej kanapie  ♦ Sob Gru 30 2017, 23:40;

— Nie maaaas gieeel?! — zawołała nad wyraz głośno i z oburzeniem, jak na czterolatkę. Na młodziutkim czole pojawiły się zmarszczki. Jak to nie było gier? Nawet wujek Scott miał gry, a rzadko używał komputera. Mama grała i pozwalała grać Lizzy. Często używała takiego czarnego pudełka podłączonego do telewizora z joystickami.
— Ujek, ona nie ma giel! — podniosła głowę na mężczyznę, żądając niemalże reakcji. Natychmiastowej. Niechętnie oderwała się od stolika, robiąc kilka kroków w stronę bruneta.
Scott się zżymał, żałując bezpośredniego kontaktu z kobietą. Ogarniało go nie tyle co poczucie wstydu co swoista niechęć do całej sytuacji. A wszystkiemu była winna siostrzenica.
— Słucham? Staromodnie pisać? —zapytał, w pierwszej chwili nie rozumiejąc do czego pije ciemna blondynka. Lizzy złapała go za nogawkę i zaczęła ciągnąć.
— Ujek, ona nie ma giel! Dajmy jej gle!— głosik dziewczynki był przejęty, wyciągnęła ręce w górę, trzymając puchatą kulkę. — Zobac co mi dała!
Randall spojrzał w dół, na Lizzy.
— Oddaj to pani, nie potrzebujesz tego. — stwierdził po czym spojrzał na Jenny. Być może z lekką pretensją, że bałamuci mu dziecko.

_________________

We’ll never be those kids again.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t342-scott-randall#5232
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 28
Reputacja: akceptowana
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Casting na skórzanej kanapie  ♦ Nie Gru 31 2017, 18:03;

Zdziwiło ją oburzenie dziewczynki. Pokręciła głową, ale nic nie odpowiedziała. Uniosła brwi i zaczęła zastanawiać się ile dziecko musiało grać w te wszystkie gry, że burzyła się, iż Jennifer takowych nie posiadała. Może nie na tej maszynie, prędzej o inne można było spytać. Obecny przy nich laptop przeznaczony był do pracy i kwestii bardziej budżetowo zawodowych niż rekreacyjnych. Nie chciała tego dziecku tłumaczyć.
Och, wie pan… Na papierze — powiedziała Jenny. — Wbrew pozorom rzadko spotykane — dorzuciła. Gdyby była materialistką to zapewne pomyślałaby o dobrej sytuacji finansowej, skoro Randall tak namiętnie rozpisywał się na papierze niźli wystukiwał cyfry i teksty na ekranie laptopa bądź tabletu.
Spojrzała z rozbawieniem na Lizzie, która była niesamowicie urocza w swoim zachowaniu. Podejście dziewczynki było beztroskie i widać, że nie zwracała uwagi na to, co ma miejsce.
Nie ma problemu — odezwała się, gdy Scott na nią spojrzał. — Jeśli ją to cieszy i chce to niech ma, naprawdę — dodała Watson, która wyciszyła laptop; urządzenie informowało o nowym ogłoszeniu dotyczącym mieszkania. Scott od razu mógł je zauważyć, mimo że chwilę później kobieta zminimalizowała odpowiednie okno. — Nie sprawia mi to kłopotu, prawda, Lizzie? — uśmiechnęła się do dziewczynki, przenosząc na nią spojrzenie.

_________________
You would never break the chain
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t375-jenny-watson#6458
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 35 lat
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny: Papierosy, pudełko zapałek, notatnik z ołówkiem, klucze

Pisanie Re: Casting na skórzanej kanapie  ♦ Czw Sty 04 2018, 22:48;

Rzadko spotykane. w jakiś sposób go to uraziło, pomimo sympatycznej otoczki jaką wokół siebie roztaczała. Zdawał sobie sprawę z tego iż mało kto zawracałby sobie głowę, aby silić się na obrazę przypadkowego człowieka, a mimo to spojrzał już na Watson inaczej. Zastanawiająco.
— To koliduje z zasadą nie brania od obcych cukierków. — wyrwało mu się. Przysiągłby, że miała to być myśl nie wypowiedziana na głos. Nigdy. W końcu aż tak oczytany nie był w kwestiach rodzicielskich, aby rozpocząć krucjatę krzyżową na temat wpierdalania się w jego styl wychowywania siostrzenicy.
— Ale ja chceeeeeem! — w jednej chwili twarzyczka dziewczynki wykrzywiła się do płaczu. W błękitnych oczach pojawiły się już pierwsze łzy. Nie było to na rękę Scottowi, ani z pewnością każdemu kto akurat przebywał w cukierni. Na słowa Jennifer, pokiwała głową, tuląc do siebie kulkę. — Ujkuuuu, ploseee. Bede jadła blukselke, obiecujeeee! — zachłysnęła się i zaraz zaczęła kaszleć. Opluła przy tym Jenny/jej monitor. Randall od razu podniósł, klepnął lekko i uspokoił gdy nie stało się nic poważniejszego.
Zapatrzył się przez chwilę na okno, które wyskoczyło z komunikatem. Nasunęło mu to pewną, odległą jeszcze myśl.
— Bardzo przepraszam! Mam chusteczki... Postawię pani kawę za ten cały bałagan. — zaoferował, sadzając Lizzy na czarnej, skórzanej kanapie. Uspokoiła się już, spojrzała na Jenny psotliwie spod długich, ciemnych rzęs i zajęła się puchatą kulką. Randall z kolei podsunął chusteczki, aby Watson mogła wytrzeć siebie czy tam monitor. Nawet jeśli protestowała to postawił jej tą kawę.
— Na Tangstreet są szczury i blisko stamtąd do Kartonowiska. — wtrącił niby od niechcenia, ale zarazem zdradzając, że zdążył wyłapać tekst z okienka. Zdolny był.

_________________

We’ll never be those kids again.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t342-scott-randall#5232
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 28
Reputacja: akceptowana
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Casting na skórzanej kanapie  ♦ Pią Sty 12 2018, 23:33;

Jennifer przez chwilę nie wiedziała co odpowiedzieć. Uśmiechnęła się do mężczyzny i zaraz do dziewczynki.
Na szczęście nie jest to nic trującego — powiedziała Jenny z żartobliwym tonem. Nie wiedziała jednak jak Scott może na to zareagować, więc nie żartowała dalej. Przez chwilę obserwowała Randalla i jego reakcję. Szybko sobie odpuściła dalsze przyglądanie się mężczyźnie.
Z kolei nieznacznie skrzywiła się, gdy dziewczynka w trakcie obiecywania, że zje brukselkę opluła jej monitor. Jenny powstrzymała się od panicznego doskoczenia do torby i czyszczenia z niemałą dokładnością szklanego ekranu. Dziwnie by to wyglądało.
Nie zdążyła zaprotestować. Otrzymane chusteczki odłożyła na bok, miała odpowiednie środki do czyszczenia. Zerknęła na Lizzie, dochodząc do wniosku, że z młodej jest niezła manipulantka.
Kiedy Randall poszedł po kawę, Watson pozwoliła sobie na czyszczenie ekranu.
Kartonowisko? — zapytała kobieta. Zdawała się być niezaznajomiona z tutejszymi określeniami dzielnic czy małych osiedli. W końcu Rode nie było ogromnym miastem. Jenny spojrzała z powątpiewaniem na mieszkanie.
Trudno cokolwiek znaleźć, co by się nadawało. Wymagania jakby nie wiadomo co to było, ceny też, a wyglądowo… — nie dokończyła, krzywiąc się. Zerknęła na Scotta i zaraz wyciągnęła rękę.
Jenny Watson.

_________________
You would never break the chain
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t375-jenny-watson#6458
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 35 lat
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny: Papierosy, pudełko zapałek, notatnik z ołówkiem, klucze

Pisanie Re: Casting na skórzanej kanapie  ♦ Sro Sty 17 2018, 01:05;

Lizzy dzieliła uwagę pomiędzy dorosłych, a nową zabawkę. Pochłaniała wszystko jak gąbka. Dlatego należało uważać co się przy niej mówi. Scott słowa dotrzymał i Jenny mogła się zaciągnąć przyjemnym zapachem świeżo zmielonej kawy. Sytuacja sprzyjała propozycji jaką mógł w tej chwili wnieść do rozmowy. Były jednak nieodłączne wątpliwości. Zrobił krok w celu zabrania Lizzy, kiedy kobieta od laptopa zaatakowała go ręką. Ujął chłodną dłoń. Jego była ciepła i sucha.
— Jennifer. — znowu na głos powiedział to co miało pozostać myślą. —Wybacz. Odruchowo rozwijam zdrobnienia. Scott Randall. — uścisnął delikatnie lecz stanowczo. — Mogę? — miał oczywiście na myśli zajęcie miejsca przy stoliku Jenny. Swoje kajety wraz z torbą położył przy siostrzenicy.
— Ujku, ja popilnuję !!!!— zgarnęła fanty do siebie, z miną przyszłej księgowej, a z zapałem stażystki, która nie wie jeszcze co to ciężka praca.
— Kartonowisko to rejon gdzie pomieszkują bezdomni i biedota. Czego szukasz konkretnie? Dzielnica Południowa to szpital i targowisko. Północna bardziej sprzyja rekreacji, domki wolnostojące, las i blisko do fabryki, ale to ostatnie pewnie cię nie interesuje. — oj, jak bardzo się mylił!
— Myślę, że mógłbym ci coś zaproponować... — zagaił, ale jakoś dziwnie się poczuł. Nie chciał zostać odebrany jako ktoś nastawiony wyłącznie na zysk choć w tej chwili to go motywowało do rozmowy z Watson.



_________________

We’ll never be those kids again.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t342-scott-randall#5232
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 28
Reputacja: akceptowana
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Casting na skórzanej kanapie  ♦ Pią Sty 19 2018, 23:38;

Pierwszy raz się z tym spotykam. Zazwyczaj ludzie wolą używać zdrobnień — powiedziała Jenny, starając się maskować swoje zdziwienie tym jak mężczyzna zwrócił się do niej. Nie była urażona, póki co.
Nie miała nic przeciwko temu, aby się dosiadł. Uśmiechnęła się do dziewczynki, która zadeklarowała chęć pomocy i ochrony dóbr osobistych mężczyzny. Była urocza.
Słuchała tego, co Scott miał do powiedzenia. W międzyczasie popijała kawę niespiesznie, niewielkimi łykami. Nie chciała się oparzyć. Jeszcze tego jej brakowało, kiedy godzina była tak wczesna! Zerknęła nawet na zegarek.
O to, to, to! — odezwała się, gdy Randall wspomniał o fabryce. — Co prawda, dojazd samochodem nie jest dla mnie problemem, taki mam, więc pięćdziesiąt metrów dalej z dzielnicy południowej nie byłoby dla mnie krzywdzące — zaśmiała się. — Ale opis dzielnicy północnej bardziej do mnie przemawia. No i do fabryki bliżej — przyznała po chwili. Nie kryła się z tym gdzie będzie pracować. Mogła jednak zdziwić Scotta: nie tylko miejscem pracy, ale samym faktem pracy i szukania mieszkania w Rode. Więcej osób stąd wyjeżdżało.
Co masz na myśli? — zapytała z zainteresowaniem w oczach.

_________________
You would never break the chain
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t375-jenny-watson#6458
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 35 lat
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny: Papierosy, pudełko zapałek, notatnik z ołówkiem, klucze

Pisanie Re: Casting na skórzanej kanapie  ♦ Pon Sty 22 2018, 22:21;

Ja nie. — tym razem zostawił to już dla siebie. Oszczędził sobie jeszcze większego wstydu. Niczego tak nie uwielbiał jak robić z siebie błazna przed kobietami. Scott pomimo przeczytanych książek, obejrzanych filmów nie potrafił oczarowywać kobiet z taką gracją jak najwięksi amanci kina XX wieku. Randall dzielił uwagę pomiędzy pieprzykami na twarzy Jennifer, a Lizzy bawiącą się na kanapę. Informatyczka powinna mu wybaczyć, w końcu przy małym dziecku było to normalne. Trzeba było mieć je na oku bo inaczej się gubią. Scott palnąłby sobie w łeb, widząc podobiznę młodej na kartonach mleka czy płatkach śniadaniowych. Wybuch entuzjazmu zaskoczył. Łatwo to było dostrzec.
— Pracujesz w fabryce? — zapytał dla formalności. Scott odchrząknął, poprawił się na krześle, złączył dłonie nie kładąc jednak łokci na stole. Jenny mogła zauważyć brak obrączki oraz jakiejkolwiek ozdoby. Mężczyzna miał zadbane paznokcie więc nie uświadczyła brudu.
— Mieszkam samotnie z Lizzy w domu, który jest dla nas za wielki. Mogę odstąpić pokój za dorzucanie się do opłat. Miałabyś do dyspozycji własną łazienkę. Trzeba tylko założyć internet. — dodał spoglądając na laptopa. Nie był głupi! — Pokój jest duży, na piętrze. W dobrym stanie. Nie ukrywam jednak, że sam dom wymaga drobnego remontu, kilku napraw ale zamierzam się tym zająć na dniach. Opłaty nie są wielkie. Głównie woda, prąd i żywność... Na wiosnę chcę ogarnąć ogródek żeby hodować własne warzywa. — nie wiedział dlaczego powiedział to ostatnie, ale najwidoczniej zacznie z tego słynąć. Wtrącać w rozmowy rzeczy nieistotne.

_________________

We’ll never be those kids again.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t342-scott-randall#5232
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 28
Reputacja: akceptowana
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Casting na skórzanej kanapie  ♦ Czw Lut 01 2018, 03:07;

Tak — odpowiedziała i zaraz się zreflektowała. — Znaczy, jeszcze nie, bo muszę się ogarnąć. Wtedy też dopiero zacznę pracę — czy taka odpowiedź była satysfakcjonująca? Bądź co bądź Scott dodatkowo dowiedział się, że Jenny nie dość, że nowa, to nadal się ogarnia i próbuje znaleźć miejsce w tak małym miasteczku jakim było i jest Rode.
Przyjrzała się Randallowi. Zauważyła brak obrączki czy też wypracowane żyły. Trzymanie kobiecych bioder podczas nagrywania filmów pornograficznych najwidoczniej również było męczące, hehe. Nie oceniała. Bo nie wiedziała! Jeszcze.
Zdobył jej uwagę czy też zainteresowanie. Zwłaszcza gdy zaczął mówić o mieszkaniu. Nawet pojawił się płomyk nadziei, że nie będzie musiała latać i szukać dalej. O ile wszystko będzie dobrze wyglądać. Na to liczyła.
Najpierw sama chciałabym zobaczyć — uśmiechnęła się. Zdążyła zobaczyć wystarczająco dużo mieszkań, które rzekomo były ładne i zadbane. Wolała więc sama przyjść i ocenić. W każdym razie nie była złośliwa przy swoich słowach.
Wtedy można by ustalić co dalej. Choćby to, że w ramach niższych opłat natychmiastowo dołożyłabym się do tych remontów. Tym bardziej, że umowę chciałabym spisać wstępnie na rok z przedłużeniem do dwóch bądź trzech lat.
Nie obiecywała, nie zostało jej też to obiecane. Brała pod uwagę różne ewentualności
Napiła się kawy.

_________________
You would never break the chain
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t375-jenny-watson#6458
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 35 lat
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny: Papierosy, pudełko zapałek, notatnik z ołówkiem, klucze

Pisanie Re: Casting na skórzanej kanapie  ♦ Nie Lut 04 2018, 04:42;

A to teraz mu dała do myślenia. Przez resztę dnia będzie się zastanawiał nad panną spotkaną w kawiarni. Praca w fabryce. Oczywiście nie posądzał jej o ciężką pracę przy taśmie. Laptop oraz sama postawa mówiła sama za siebie.
Jeśli będzie okazja to chętnie powróci do tematu przemysłu w Rode. Teraz jednak nurtowała go kwestia oferty jaką skierował. Czy żałował? Nie, jeszcze nie. Co prawda zaświtała mu w głowie myśl, że robi źle. Proponował w końcu obcej osobie wprowadzenie się do jego rodzinnego domu. Jenny miała chodzić po pokojach i korytarzach po których snuły się wspomnienia Scotta, przesiąknięte tęsknotą za bliskimi oraz sentymentalizmem. Zaraz jednak przypominał sobie o pieniądzach. Potrzebował ich. Dla Lizzy i dla siebie. Przez chwilę patrzyli na siebie utrzymując kontakt wzrokowy. Skorzystał z okazji by spojrzeć na siostrzenicę. Smarkula słuchała udając wielce zajętą głaskaniem miękkiej skóry notesu.
— Tak, rozumiem! — wypalił nad wyraz ochoczo albo tylko mu się wydawało, że powiedział to głośno. Dłonie położył na blacie stolika, ale zaraz schował je pod. Mrowiły więc je ściskał i nimi poruszał.
— Jestem dopiero na wczesnym etapie szacowania kosztorysu więc ciężko mi będzie rzucać dokładnymi kwotami. — przyznał niezrażony długością najmu. Sam uważał iż był uziemiony w Rode do momentu w którym Elizabeth nie skończy przynajmniej szkoły podstawowej. Może gdy uda się odłożyć pieniądze na dalszą edukację małej, to poślę ją do lepszej placówki.
— To kiedy ci pasuje zerknięcie? Zapiszę ci dokładny dojazd, GPS ma problem z wyznaczeniem prawidłowej drogi. Nie wyłapuje jednej z odnóg. To chyba przez słabszy zasięg. — powiedział uznawszy, że też nie ma co się rozwodzić w temacie. Jenny przyjedzie, obejrzy dom, a on postara się zaprezentować cztery kąty najlepiej jak potrafił.

_________________

We’ll never be those kids again.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t342-scott-randall#5232
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 28
Reputacja: akceptowana
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Casting na skórzanej kanapie  ♦ Czw Lut 08 2018, 00:40;

Jennifer nie wyglądała na osobę gburowatą czy o paskudnym charakterze. Scott nie musiał obawiać się rozmowy z informatyczką. Nie sprzeda mu fangi w nos. Chyba.
Spojrzała na Randalla zdumiona, gdy ten podniósł swój głos. Spojrzenie miało w sobie cząstkę politowania. Jen uśmiechnęła się lekko, zerknęła na dziecko i znowu napiła się kawy.
To zawsze można przyspieszyć. Znajdą się specjaliści — odpowiedziała.
Nie znała mężczyzny, więc nie wiedziała jaką Randall ma wiedzę i jakie wykształcenie. Ponadto chcąc nie chcąc myślała ciągle o tym bezpieczeństwie przy ewentualnej umowie. Wolała być stuprocentowo pewna i mieć spokój niż zawierzyć słowom, żeby później borykać się z problemami różnej maści.
Po zadaniu pytania przez nauczyciela, Jenny dopiła kawę i uśmiechnęła się szeroko do Scotta.
A choćby i zaraz.Szybciej zobaczę, to szybciej zadecyduję bądź nie, dodała w myślach. Nie będzie mógł wówczas ukryć mankamentów w domu.
Chwilę im zajęło zanim się zebrali. A potem wyszli z kawiarni.

| ZT
| do przeniesienia

_________________
You would never break the chain
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t375-jenny-watson#6458
Sponsored content
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Casting na skórzanej kanapie  ♦ ;

Powrót do góry Go down

Casting na skórzanej kanapie

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Witaj w Rode! :: POCZĄTEK :: Strefa Gracza :: Retrospekcje :: Zakończone-