Share|

Kościół

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
AutorWiadomość
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Kościół  ♦ Pon Lip 17 2017, 21:05;




KOŚCIÓŁ

Budynek znajdujący się na południu miasta. O wysokim sklepieniu bynajmniej nie należy do perełek architektury. Nowa, stalowa elewacja zaszła rdzą z powodu ostatniej ulewy Kwaśnego Deszczu. Proboszcz do kilku tygodni zbiera pieniądze na nową. A także na nowy samochód.
W środku znajdują się dwa równoległe rzędy ław, które zwrócone są przodem w stronę ołtarza.
Codziennie o godzinie szóstej w budynku spotykają się członkinie kółka różańcowego.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 68
Ekwipunek podręczny: Torebka a w niej: pismo święte, herbatnki, różaniec, portmonetka

Pisanie Re: Kościół  ♦ Pon Lip 24 2017, 00:53;

< start

Babcia Wiadro jak codziennie, wstała o piątej rano by zmówić modlitwę. Zmówiła ją jak zawsze żarliwie i energicznie, by o piątej trzydzieści zacząć odśpiewywać psalm. Również jak co dzień. Pogrążona głęboko w rozmowie z Bogiem wyrzucała po cichu swojemu wnukowi to, że nie klęczy na podłodze obok niej i nie odmawia pacierza. Modliła się między innymi o to, by ten samże wnuk przestał grzeszyć, zostawił zabawy w warsztacie i zajął się czymś porządnym- na przykład seminarium duchownym.
Na śniadanie zjadła zupę mleczną z kromką chleba a także przygotowała kanapki Charliemu, żeby miał dużo siły i był zdrowy. I żeby wrócił na pobożną ścieżkę.
O dziesiątej udała się na Mszę Świętą, podczas której z uwagą wysłuchała kazania, modliła się najbardziej szczerze i śpiewała najgłośniej ze wszystkich. Dopiero po tym udała się do centrum na festyn. Po drodze szepnęła na ucho Pani Emmie Scott, że widziała jak ta kurewka, młoda Pankhurstówna wdzięczy się do jednego z klientów baru. Uśmiechała się zdecydowanie za szeroko, a służbową spódniczkę na pewno sama sobie skróciła. A poza tym, stary Pankhurst śmierdział. Grzechem i gorzałą.

zt -> festyn.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t106-babka-wiadro#303
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Kościół  ♦ Wto Mar 06 2018, 20:51;

/kilka dni po naprawie u pana Arrana

Grzeszne nogi w lekko ośnieżonych butach, skrzypiąc wesoło przekroczyły teren świątynnej bramy, gdzie każdej niedzieli całe tabuny mieszkańców szukały odkupienia. Co za koleje losu poprowadziły Bucketa w okolice Kościoła Parafialnego, któremu od lat już przewodził niezmiennie niezastąpiony ksiądz Wolverton, prawdziwy Boży Pomazaniec!
Babcia Karola go uwielbiała. Czysty, nieskalany żadną pracą skazą, wykrzykujący z ambony "niewygodną prawdę" o grzechach tutejszych mieszkańców proboszcz był kimś, komu Bucket w żadnym wypadku nie chciał się spowiadać. Choć może to właśnie w niego zapatrzyła się jego najdroższa babuleńka, Hiacynta, podszeptując mu już od lat najmłodszych, by pomyślał, wziął się do prawdziwej pracy, przyniósł radość całej ich maleńkiej rodzinie i... został księdzem.
Bucketowi jednak daleko było temperamentem do poważanego w mieście założyciela Koła Różańcowego, uprzejme prośby zbywał więc machnięciem ręki i robił dalej to, co własne sumienie mu nakazywało, czyli ciągnął Pankhurstównę za warkocze. Z biegiem lat zmieniło się niewiele - praktycznie nic. Z wyjątkiem kontekstu owego ciągnięcia.
I z tą poniekąd sprawą dziś przyszedł w te progi. Bo choć całkiem pewnym było, że kilka dni temu Bucket nieśmiało kilka razy prześlizgnął wzrokiem po kształtach Aiszy, remontując pojazd osobliwego mecenasa z jeszcze bardziej osobliwym burkiem, wierny był Rosie, jak pies. To zresztą od Arrana właśnie dowiedział się co nieco o nowym nabytku tutejszej parafii, który w zestawie z nowym księdzem znalazł dom w ich skromnej świątyni. Oczywiście, nim znalazł wejście w boże progi, by tam należycie przywitać się ze Stwórcą, kroki swe skierował za święty budynek, na parking. Bo jak to wpierw nie przyjrzeć się legendarnej Impali, nie zweryfikować plotek o tym, jakoby nowy duchowny woził się rzęchem?!
Tak też Bucket, ubrany elegancko, jak na swoje standardy, znalazł się na parkingu za świątynią, w pobliżu plebanii. Bezczelnie szukając wzrokiem obiektu oburzenia miejscowej geriatrii.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 34 lata
Ekwipunek podręczny: rewolwer, biblia, telefon, trochę gotówki

Pisanie Re: Kościół  ♦ Sro Mar 07 2018, 09:10;

/ Niedługo po starciu tytanów z dziadem

Springfield wciąż jeszcze nie doszedł do siebie po spotkaniu z dziadem i to bynajmniej nie dlatego, że ten go tak wystraszył. Bardziej zaczęło mu doskwierać, że przehandlował swoje jaja za względne bezpieczeństwo, które i tak było najwyraźniej kruche, skoro byle dziad mógł go zastrzelić i tyle by z tego było.
Starał się być głuchym na plotki, więc miał nadzieję, ze ta akcja nie obije się po mieście zbyt szerokim łukiem, ale chyba nawet nie próbował być taki naiwny. Zbyt dużo babek widziało całe zajście, by tak po prostu o tym milczeć. Dlatego zdecydował się na półśrodki - uchlał się wczoraj jak szpadel. No, może nie jak szpadel, trochę mniej. Nikt go nocami nie niepokoił w jego siedzibie, ale nie mógł wykluczyć, że ktoś tego nie zrobi. Miał dziwne wrażenie, że jedna z zakonnic podejrzewała go o sprowadzanie sobie dziewczyn do plebanii, co byłoby idiotyczne. Przecież nie był aż taki głupi!
Zmierzał więc na horrendalnym kacu do kościoła, żeby zasiąść wygodnie w konfesjonale i się zdrzemnąć. I tak spowiadały się zwykle starsze panie, którym zajmowało to dobre pół godziny, a i tak skupiały się głównie na tym, że ta Halinka spod piątki to chyba psa bije gazetą. Tak po prawdzie to miał to w dupie, ale ze wszystkich udzielanych przez niego sakramentów, ten pokuty i rozgrzeszenia jawił się jego ulubionym. Przynajmniej nie było go widać i mógł sobie pociągnąć łyka z piersiówki. Przechodził akurat przez parking, chcąc poklepać jeszcze czule swoją ukochaną Impalę, gdy w oczy rzuciła mu się burza ciemnych loków. Czy nie podobną widział u pewnego malca na zdjęciach u pani Bucket? Czyżby to był legendarny mechanik? Postanowił sprawdzić uznając, że taki kontakt mu się zdecydowanie przyda, na wypadek, gdyby baby faktycznie postanowiły okaleczyć jego ukochany samochód, żeby w końcu się go pozbył i zgodził na multiplę.
Bez sutanny, choć w koloratce wystającej spod kurtki, podszedł do Charlesa, już kilka metrów od niego wołając, co by się go chłopina nie wystraszył.
- Niech będzie pochwalony! Jeśli szukasz odkupienia synu, to tu go nie znajdziesz, kościół jest tam - wskazał ręką w nawiązaniu, że Charles wyglądał, jakby faktycznie czegoś szukał. Mógł co prawda zwyczajnie zgubić auto, ale im dłużej Thomas udawał księdza, tym większą, dziką satysfakcję czerpał z takiej gadki. Uczył się od najlepszych, w tym wypadku proboszcza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t430-thomas-springfield
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Kościół  ♦ Nie Mar 11 2018, 22:24;

Trudno lśniącego Cudu było nie zauważyć - pierwszym, przeciągłym spojrzeniem zaszczycił legendarny pojazd sprzed wieków trzech bodaj, lekko się również przy tym rozmarzył. Nie wzgardziłby podobnym, choć na razie było to marzenie ściętej głowy - miał inne wydatki, jak materac, który już właściwie mógł zamówić w internetowym sklepie z materacami. Bardzo byłby szczęśliwy mogąc nareszcie bez przeszkód wyciągnąć się na wyrku przeznaczonym nareszcie dla dwóch osób, które nareszcie nie wydawałoby z siebie piszczącego dźwięku przy każdym, najmniejszym nawet ruchu. Inne priorytety na szczęście nie zabraniały mu jednak marzyć. To bujanie w obłokach trwałoby zapewne jeszcze odrobinę dłużej, gdyby nie jegomość, o którego przybyciu tak głośno było w całym Rode. Bucket nawet nie przypuszczał, że już raz dane było im się spotkać na pamiętnym (bądź nie) ognisku.
- Eeee... Pochwa... - Zająknął się, bo autorka musiała po tej długiej przerwie pozwolić sobie na choć jeden szczeniacki żart - pochwalony. Ja tu tylko... Nie to, żebym chciał odkupić cokolwiek, nie stać mnie - zarechotał odrobinę nerwowo i po ostatnim, tęsknym rzucie oka na Impalę odwrócił się, by skierować kroki do kościoła, jak już polecił mu duchowny. Nie to, żeby nie ciekawiło go, jakie wrażenia ksiądz Springfield wyniósł po ostatniej pijackiej zabawie w lesie! Zapytać o to się jednak nie ośmielił. Ani też o podobieństwo do pewnego aktora. Zamiast tego zagaił po dłuższej pauzie:
- Ja tu właściwie po rozgrzeszenie - odetchnął w duchu. Zawsze mógł przecież trafić na kogoś innego. Niewątpliwie łatwiej było wyspowiadać się komuś, z kim już się raz wypiło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 34 lata
Ekwipunek podręczny: rewolwer, biblia, telefon, trochę gotówki

Pisanie Re: Kościół  ♦ Wto Mar 13 2018, 09:26;

Tak, lśniący cud zdecydowanie rzucał się w oczy, a choć Thomas wielbił ten samochód całym swoim sercem, mimo to w mieście budziły się głosy, jakoby było rzęchem. Ciężko jednak żywić urazę do laików, postanowił się tym więc nie przejmować, dopóki nie dojdzie do rękoczynów. Na wszelki więc wypadek parkował teraz tuż pod swoim oknem, żeby mieć oko na swój mały skarb.
Właściwie postanowił udawać, że sylwestrowa zabawa w ogóle nie miała miejsca, a mężczyzna którego tam wtedy spotkali był jakimś przedziwnie wyglądającym, bo prawie identycznie jak on, sobowtórem. Czy nie czytał gdzieś statystyk, że na świecie powinno być przynajmniej siedem osób, które wygląda dokładnie jak Ty? Mogło się to co prawda zmienić po nuklearnej zagładzie, ale kto by się tym przejmował. Poza tym teraz mieli biały dzień, w ciemności i przy ognisku każdy wyglądał trochę inaczej. W każdym razie powinien znaleźć tego faceta od miętówek, bo towar był przedni.
Omal sam nie parsknął śmiechem na słowa o odkupieniu. Z miejsca polubił tego kudłacza. Miał tak samo beznadziejne fantastyczne poczucie humoru. Udał się za Bucketem do kościoła, gdzie zresztą zmierzał w pierwszej kolejności.
- To się świetnie składa, właśnie otwieram konfesjonał - powiedział, wchodząc po kilku schodkach do środka. Co prawda Thomas liczył, że jeszcze przez kilkanaście minut będzie miał święty spokój i może zdąży chlapnąć sobie setkę, zanim w progu pojawi się któraś z członkiń kółka i zajmie mu cenną godzinę życia. Jakby jeszcze miała się z czego spowiadać.
- Twoja babka będzie pewnie zadowolona, że postanowiłeś odwiedzić dom boży - zagaił, pakując się do ciasnego wnętrza drewnianej budy, którą zwano szumnie konfesjonałem. Karol miał zatem chwilę na odwrót, albo na to, by uklęknąć i wyznać swe grzechy!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t430-thomas-springfield
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Kościół  ♦ Sro Mar 14 2018, 16:14;

No i czym tu było się stresować? - Pomyślał Charles, człapiąc krok w krok za duchownym. Nieco się nawet wyluzował. Trudno mu było zapomnieć o twarzy tak podobnej do pewnego Winchestera, choć kto wie? Może faktycznie był to jedynie wytwór ich wyobraźni, a Rhys po kryjomu każdemu z nich podrzucił po magicznej miętówce? W tamtych lasach nie można było być pewnym niczego.
- Pewnie tak - skłamał, choć mało się przy tym nie udławił własnym językiem. Zadowolona Hiacynta - kontrast między tymi dwoma słowami był tym wyraźniejszy, im lepiej znało się babkę Wiadro. Znaczyło to w głowie Bucketa dokładnie tyle, że ksiądz nie miał jeszcze przyjemności dostatecznie dobrze poznać jego ukochaną babcię. - Bardzo sobie wizytę księdza chwaliła i znów niepokoiła się o stan materialny w parafii - w duchu gratulował sobie neutralnego tonu, w jaki udało mu się wypowiedzieć te słowa. Choć gdyby tylko pan Springfield się obrócił, zauważyłby pionową zmarszczkę, biegnącą przez połowę czoła.
- Babcia chce, żebym się ożenił - uklęknął po drugiej stronie kraty, a twarz księdza niemal kompletnie zniknęła mu z oczu. Nie, żeby wciąż dopatrywał się podobieństw do pewnego aktora! - ...Ale wybacz mi, Ojcze, bo zgrzeszyłem... I mam takie pytanie. Czy postanowienie poprawy musi dotyczyć... wszystkich grzechów, z jakich się spowiadam...? - Przygarbił się skromny grzesznik, Charles Bucket i pochylił przed kratą, jeszcze bardziej zniżając głos. W końcu ściany miały uszy, a w takim miejscu, jak to, Mafia Różańcowa działała wyjątkowo sprawnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 34 lata
Ekwipunek podręczny: rewolwer, biblia, telefon, trochę gotówki

Pisanie Re: Kościół  ♦ Pią Mar 16 2018, 10:07;

Przypuszczalnie Thomas stresował się bardziej, niż Bucket, mając wrażenie że lada chwila padnie jakieś nawiązanie do gorączki sylwestrowej nocy, z której pamiętał, no cóż... Miętówkę. Pozostawało mieć nadzieję, że nie tylko on się na nią skusił i siedzieli w tym wszyscy, uzyskując tym samym haka jeden na drugiego.
Trochę jeszcze nie zdawał sobie sprawy, że zadowolona Hiacynta to oksymoron. Tylko ze słyszenia wiedział o tym, jaka Hiacynta jest naprawdę, sam miał natomiast do czynienia z tym milszym aspektem jej osobowości, więc jakoś ta ślepym trafem założył, że może akurat zadowoliłoby ją, że wnuk postanowił pojednać się z bogiem. Jeżeli Springfield miał mieć jakieś wyrzuty sumienia dlatego, że pojednanie Charlesa chyba nie do końca jest ważne, skoro księdzem to Thomas nie jest, to je sprawnie ukrył.
Nie obrócił się do Bucketa, bo sam zrobił głupią minę.
- Ze stanem materialnym parafii jest wszystko w porządku - wtrącił pospiesznie. Liczył, że jeśli przekona Bucketa, to może szepnie słówko babci, że Thomas NAPRAWDĘ nie potrzebuje nowego samochodu.
Ksiądz zniknął we wnętrzu konfesjonału i rozsiadł się wygodnie. Sięgnął dłonią pod drewnianą ławeczkę: piersióweczka obecna, to będzie wszak długi dzień. Oparł głowę na ręce i zamienił się w słuch.
- Wspominała mi o tym. Martwi się o ciebie. Nie powinieneś się jednak spieszyć. Wiesz ile zachodu jest potem z rozwodem? - Pozwolił sobie na ten wywód, nim ugryzł się w język. - To znaczy... Przed bogiem oczywiście nie ma czegoś takiego jak rozwód, więc warto się dobrze zastanowić! - Sprostował pospiesznie, ciesząc się, że Bucket nie widzi jego miny.
- Muszę odpowiedzieć, że tak. Ale jesteśmy tylko ludźmi, mamy prawo popełniać błędy, jeśli wiesz, co mam na myśli - odparł po chwili zastanowienia, sugerując, że niekoniecznie. W teorii pewnie tak, a w praktyce... Thomas do spowiedzi nie chodził nigdy, więc chyba nawet nie wiedział. Sądząc jednak po tym, co grzmiał proboszcz z ambony, zdecydowanie za wszystkie grzechy powinno się żałować. Nawet jeżeli Springfield skłaniał się do myślenia, że grzech to konstrukt społeczny. - Tylko bez postanowienia poprawy, popełnisz ten sam grzech znowu i znowu będziesz się musiał z niego spowiadać. Zależy też, co to za grzech - dodał, dyskretnie pociągając łyk wiśnioweczki, gdy udał, że po coś się schyla.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t430-thomas-springfield
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Kościół  ♦ Wto Mar 20 2018, 00:11;

Gdyby tylko Charles miał jakikolwiek wpływ na babcię Bucket, powiedziałby jej bardzo wiele, różnych rzeczy. Zacząłby zapewne od sugestii, by z gotowania przerzuciła się na malowanie. Największe bazgroły bowiem, w przeciwieństwie do nawet najlepszej babcinej potrawy, nikomu nie leżą przez trzy dni na żołądku, grożąc wyżarciem dziury i wewnętrznym krwotokiem. Cóż w tym dziwnego, że przez dekadę z hakiem Bucket bał się podbić do Rosy, skoro to, co unosiło go nad ziemię to nie były tylko wiatry miłości?!
- No... Zastanawiam się - oparł się ramieniem o ścianę, by ulżyć nieco swoim poobijanym kolanom. Wciąż niekiedy nachodziły go momenty, gdy boleśnie wspominał pogoń na czworaka za zajączkiem. Co za chuć wtedy w niego wstąpiła i ile z tym wspólnego miał pewien ogon...?
- Wyspowiadam się, ale czy Bóg nie pomyśli, że robię sobie z niego jaja...? - Westchnął ciężko, aż dźwięk ten odbił się echem od ścian na razie pustej świątyni. Nawet kościelny, zwyczajowo krzątający się tu i ówdzie, akurat nie zabijał nudy zamiataniem podłóg. - Bo zgrzeszyłem... Z kobietą. Kilka razy, znaczy... Z kilkoma kobietami... A-albo kilkunastoma może? Nie wiem. - Przerwał, by pauzę tę wykorzystać na rozmasowanie wewnętrznych kącików oczu. Na samą myśl aż dostawał migreny.
- No. A teraz tak jakby chcę się ustatkować no i ksiądz sam... No, wy tam studiujecie różne rzeczy, wiem, bo babcia mi podrzucała broszury i ten... Podobno lepiej księdzu, niż babie się spowiadać, nie? - Parsknął krótkim, nerwowym śmiechem i wciągnął mocniej powietrze przez nozdrza. Przez krótką chwilę jego wypalony tytoniem węch zarejestrował ostry zapach wódki. Zignorował to, biorąc rzecz za wytwór podświadomości, która pragnie tylko upić się z żenady.
- No, bo była taka jedna Fiona. Rok temu, w kwietniu, na plaży. Uwaliliśmy się jej winem, zaciągnęła mnie do mieszkania... No i się zaczęło. Tydzień później była następna, mówili na nią Misha, czy... jakoś tak? Nawet nie wiem, czy zawsze była kobietą, bo te ramiona... - Znów przerwał, by lekkim potrząśnięciem głowy wyrzucić z umysłu myśl o tamtych zawstydzających tricepsach - ...a potem poszło z górki i w ciągu roku miałem Florence, Rebekę, Anastazję. Jezu, Anastazja, jak ona ssała... - Rozmarzył się Charles na krótką chwilę, znów przerywając wywód, a Thomasowi dając czas na pociągnięcie kolejnego łyka z piersiówki, bądź zaklnięcie w imię Chrystusa, którego obok cudzołożnicy pod dachem świątyni wymieniono. - No i jeszcze Amanda, taka jedna latynoska, Juanita i parę innych, których imion już nawet nie pamiętam. Grzeszyłem w myślach z Nanną Johansen i raz mogłem naprawdę zgrzeszyć, ale nie mogłem... No, i tego żałuję. - Zrobił kolejną już pauzę w monologu, by za moment powieki mało nie wypuściły gałek ocznych na krótki spacer, kiedy zorientował się, co właściwie palnął.
- Znaczy nie chodziło mi o to, że żałuję, że jej... Jezu, nie to miałem na myśli, po prostu jak teraz tak na to patrzę... to za dużo ich, nie? Może babcia ma rację, że nazywa mnie łajdakiem i woli szyć sweterki Vincentowi? - Zrobił kolejną pauzę, tym razem dłuższą, która świadczyła o tym, że pytanie nie było wcale retoryczne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 34 lata
Ekwipunek podręczny: rewolwer, biblia, telefon, trochę gotówki

Pisanie Re: Kościół  ♦ Sro Mar 21 2018, 11:49;

Ależ jakie bazgroły? Przedstawiony obraz, tuż obok tego dzieła stanowią klasykę malarstwa XXI wieku! Faktem było jednak, że gdyby babka zainwestowała czas i siły na coś bardziej przydatnego dla społeczeństwa niż plotkowanie i gotowanie kapuśniaku tak kwaśnego, że Thomas przetykał nim rury w zlewie, wszyscy byliby szczęśliwsi. No, Charles na pewno.
- Bóg potrafi zajrzeć w głąb twojej duszy i zna twoje zamiary, synu - stwierdził po chwili zastanowienia, pociągając jeszcze jeden łyk z butelki, zanim wsunął ją pod ławeczkę. Brzmiało to jak coś, co mógłby powiedzieć ksiądz, choć w dalszym ciągu uważał to za idiotyzm. Skoro bóg wszystko wie, to jaki sens miała spowiedź?
Przygotowując się na krótką i zdawkową spowiedź, jak to zwykle w przypadku zmuszanych do niej młodych ludzi bywało (bo z jakiegoś powodu Thomas przypisał Karolowi wiek niższy, niż miał w rzeczywistości), przyglądał się z zapałem pajęczynie w kącie przy suficie. Przysłuchując się jednak łóżkowym podbojom Karola, ogarniało go coraz większe rozbawienie. Nie dlatego, że to było tak zabawne, raczej dlatego że przerażał go fakt, iż przyszło mu się spowiadać z czegoś, co przecież było normalne. Przynajmniej tak sądził Springfield.
- Ah, Anastazja - wyrwało mu się, bo sam znał jedną Anastazję. Uśmiechając się chwilowo do swoich wspomnień zapomniał, co miał robić. To znaczy, słuchać. W dodatku myślenie o Anastazji wywołało ciąg innych wspomnień i skojarzeń, która z jakiegoś powodu doprowadziły go do myślenia o Aiszy. Złoto nigdy nie było tak kuszące, jak to za brzegiem dekoltu Aiszy. Thomas pomyślał, że dawno nie miał kobiety i go to wykończy, a potem, że za takie myślenie w konfesjonale spłonie w piekle. Chociaż, pewnie i tak spłonie, niech chociaż będzie warto. Ożywił się nagle, słysząc przedstawione przez kudłacza rewelacje.
- Mogłeś zgrzeszyć z Nanną Johansen i tego nie zrobiłeś?! - Obruszył się nagle, zerkając na Bucketa przez siatkę konfesjonału z wyrzutem. No teraz to naprawdę miał się z czego chłop spowiadać. Po chwili ocenił, że to jednak nie jest reakcja, jakiej można by spodziewać się po księdzu; postanowił więc to jak najszybciej sprostować.
- To znaczy... Bóg na pewno docenia twoją silną wolę - wtrącił szybko.
- Nie jesteś łajdakiem, Charlesie. Wszystko sprowadza się do tego, jakie podejście miały do tego te dziewczyny. Jeśli obiecałeś im coś, a potem nie dotrzymałeś obietnic, wtedy naprawdę powinieneś żałować swoich czynów - orzekł tonem znawcy. Pociągnął sobie jeszcze łyka z flaszeczki. - Co prawda zachowanie wstrzemięźliwości cielesnej przystoi tym, którzy żyją w zgodzie z bogiem, ale wciąż mamy niż demograficzny - trochę odbiegł od tematu. - W końcu zrozumie, że powinna być dumna z takiego wnuka, jakiego ma.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t430-thomas-springfield
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Kościół  ♦ Wto Mar 27 2018, 01:32;

Jakoś lżej się Bucketowi rozmawiało z duchownym, którego (prawdopodobnie jego!) mógł widzieć w zawstydzającej sytuacji. Nigdy z góry nie podejrzewał żadnego człowieka o hipokryzję, choć oczywiście mógłby, zważając na to, jak nastrajała go od dziecka kochana babcia Hiacynta. Mówił więc, spowiadał się szczerze i z serca mając nadzieję, że niczego nie przeoczy. Nie było przecież już żadną tajemnicą, że jego podstawowym problemem było poniechanie spowiedzi na bardzo długi czas, a nowojorskie klimaty wybitnie grzeszeniu sprzyjały.
- Tym się właśnie martwię - wstrzymał oddech na myśl o oglądaniu jego mało atrakcyjnej duszy przez jakiegokolwiek Boga. Z jakiegoś powodu, sam Najwyższy wie jakiego, Karolowi było zwyczajnie głupio z taką ilością bab na liczniku. Rosa była przy nim przecież taka niewinna... pomijając kilka mało zobowiązujących numerków z innymi dziewczętami! Kto by to jednak liczył? Na pewno nie Charles, ewidentnie też nie liczył się z aż tak żywiołową relacją księdza na szczegóły jego spowiedzi. A mógł jednak zostawić nazwiska tylko do wiedzy Najwyższego. Mimowolnie odsunął łeb od kraty konfesjonału może w obawie o to, że Springfield mógłby nie wytrzymać i przylać mu w twarz. Na pewno znalazłby się jakiś region na świecie, który uskuteczniałby właśnie taką formę pokuty! Przy tym wszystkim kompletnie zapomniał o Aiszy. Choć z drugiej strony, czy mogło być to grzechem, skoro jedyne na co sobie pozwolił, to odrobinę przydługie spojrzenie?
- Eeee... Tak ksiądz myśli? - Odparł odrobinę głośniej, lekko zbity z tropu po niedawnym wybuchu. Zawiercił się nerwowo, bo nawet najlepiej wyprofilowany klęcznik zawsze uwierał w kolana niemiłosiernie. I to nawet pomimo faktu, że poduszki miał miękkie, a w pracy Charles kolan nie zwykł oszczędzać... Jakkolwiek to nie brzmi, wstręciuchy. Usiedzieć, niestety, nie potrafił tylko tutaj.
- Sugeruje ksiądz, że... - Wyprostował się. Gdyby ktoś w tej właśnie sekundzie przyłożył palec do wewnętrznej strony bucketowego nadgarstka, odrzut tętniącej krwi mógłby wyrwać go z butów. Tak się zestresował wizją nieślubnego dziecka z nowojorską dziewczyną! - ...że jaki niż? Że ja miałbym... - Zamarł, wodząc wystraszonymi oczętami po ścianach, podłodze oraz sklepieniu kaplicy - księdza to się żarty trzymają - zarechotał nerwowo, myśl ta jednak nie chciała się od niego odczepić, bo co jeśli...?
Nim przemówił ponownie, musiał odchrząknąć. Trzykrotnie.
- Przepraszam, w gardle mi zaschło. O czym to ja...? A, no. I ostatnio... Nie wiem, często robię na złość babci. I chyba to lubię, nawet, jeśli potem wszystko odbija się na mnie. Bo chcę zobaczyć, czy będzie taki moment, kiedy naprawdę się zmartwi. - Westchnął, wciąż jeszcze czując odbijające się w uszach echo minionej tachykardii. - Bo ona, zamiast porozmawiać ze mną, dopowiada sobie fakty. Wymyśliła mi ślub z tą wnuczką tej swojej Gertrudy mając kompletnie gdzieś to, że mam kogoś innego. - Znów nabrał powietrza w usta, by wypuścić je zaraz powoli - może to demencja i powinienem ją gdzieś wysłać...? - Już od dłuższego czasu chodziło mu po głowie opłacenie babci opieki. Istniała tylko jedna, całkiem spora przeszkoda...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 34 lata
Ekwipunek podręczny: rewolwer, biblia, telefon, trochę gotówki

Pisanie Re: Kościół  ♦ Wto Mar 27 2018, 13:12;

Thomas dzięki zbawiennemu wpływowi wiśnióweczki jak również prostego faktu, że zabijaką nie był, nie mógłby być chyba dalszy od chęci pizdnięcia Karola w głowę. Abstrahując od tego, że krata była chyba drewniana i to sobie zrobiłby większą krzywdę. Jedyny raz, kiedy przyszło mu się faktycznie pobić, nastąpił na pogrzebie matki. Wtedy zresztą sprali się po mordach z bratem, ale przynajmniej atmosfera się oczyściła. Nie sposób było więc zignorować zbawiennego wpływu mordobicia, ale nie tym razem. Zauważył pomiędzy banknot w rogu konfesjonału, więc się po niego schylił i wsunął do kieszeni. Być może wyślizgnął się z ręki jakiejś staruszki, która nie trafiła do koszyka? Nieistotne.
- Ja to wiem - pokiwał głową z przekonaniem, choć w sumie zdążył już zapomnieć, czego dotyczyło jego pytanie. Był dzisiaj wyjątkowo rozkojarzony. Zerknął na butelkę w swojej ręce i skrzywił się nieznacznie. - Duch święty mnie napełnił, wiem co mówię - wyjaśnił z pełną powagą, jakby Charles miał jeszcze co do tego jakieś wątpliwości.
Zawtórował śmiechowi Bucketa, bo sam już nie potrafił sobie przypomnieć, o co dokładnie chodziło mu z tym niżem. Chyba że ma iść i się rozmnażać, bo to w imię boskie, albo coś w tym rodzaju, chociaż już nie był pewien. Czy dzisiaj przypadkiem nie miała lecieć w telewizji powtórka telenoweli o Nejemach? Gdzieś to sobie zapisał na kartce. Chciał ją wyjąć zza pazuchy, ale niechcąco trącił flaszeczkę, a ta przewróciła się z jednoznacznie brzmiącym stukotem. Zaklął pod nosem, gdy głuche łupnięcie potoczyło się po kościele.
- Proboszcz znowu nie uprzątnął butelki po wodzie święconej - mruknął przepraszająco do Charlesa. Czy wodę święconą sprzedają w butelkach? Nie wiedział, ale strzelał, że tak. Bo niby skąd ją brali, ze świętego źródełka?
Żal mu się zrobiło tego Karola. Jego babka była jędzą i chciała go zmuszać do ślubu i nie zazdrościł mu takiego stanu rzeczy. Pewnie to sprawiło, że Bucket mógł poczuć, jak coś go szturcha w żebro. Jeśli spojrzał w dół, to zobaczył szyjkę małej butelki, wysuniętej przez otwór, gdzie zwykle podawało się kartki do podpisu.
- Napij się, synu - zasugerował, nie mówiąc jednak, co to właściwie. W ciemnościach to równie dobrze mogła być woda święcona.
- Twoja babcia to specyficzna kobieta. Musisz się jej postawić i to jak najszybciej, przecież nie może ci układać życia - zawyrokował. - To raczej nie demencja, a nawet jeśli to bardzo wybiórczo postępuje - mruknął, chyba bardziej sam do siebie. Babka Wiadro pamiętała to, co chciała pamiętać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t430-thomas-springfield
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Kościół  ♦ Czw Mar 29 2018, 20:32;

Cokolwiek napełniło księdza Thomasa, Charles nie obraziłby się, gdyby jakimś cudem wypełniło również jego. Jeśli rzecz jasna nie okazałby się niegodnym takiej równowagi duchowej, jaka charakteryzowała młodego księdza. Naiwnie jeszcze nie zdawał sobie sprawy z tego, że za jego pogodę ducha odpowiada bardzo dobrze znana Bucketowi substancja. I że wkrótce zostanie nią poczęstowany. Najbardziej do tej pory jednak zadowolony był z tego, że ksiądz Springfield faktycznie zdawał się go słuchać! Już miał napomknąć coś więcej o wyrzutach sumienia, babci i Rosie, kiedy nieszczęsna buteleczka grzmotnęła o posadzkę, zakłócając spokój tego świętego miejsca. Może dlatego ten obcy dźwięk tak bardzo Bucketowi podrażnił delikatne uszy? Bo czy któryś ksiądz wcześniej rozbijał się o szklane butelki z wodą święconą, Charles śmiał wątpić. Choć ostatnio faktycznie, do kościoła chodził w kratkę i mógł przeoczyć. Machnął więc jedynie ręką, co przez kratę konfesjonału wyglądać mogło różnie.
- Czasami niektórzy wychodzą z konfesjonału z mokrym czołem. Już wiem, dlaczego - parsknął rozbawiony i zaraz spojrzał w dół, skąd wyglądała w jego stronę dłoń z wodą święconą trunkiem. Wielkie, jak spodki ślepia wpierw wlepił w butelkę, później przeniósł je na księdza. No chyba jaja se robisz, mówiły jego oczy, czego klecha zapewne dostrzec nie mógł. Nieszczęsna krata.
- ...Obym tylko nie musiał wracać przez ten mróz z mokrym czołem - mruknął, przechylając pierwszy łyk tej - jak się spodziewał - wody. Wpierw bucketowe, ciemne żuczki zaszły łzami, następnie odruchowy skurcz gardła powstrzymał kolejną falę procentów, która już pędziła podrażnić przełyk. Ostatkiem sił ową falę powstrzymał przed opuszczeniem ustroju nosem.
- Osz kurw... - Jęknął, przeklinając siebie w duchu za głupią wiarę w księży katolickich, która zastąpiła chwilowo zdrowy rozsądek i naturalny dla gatunku ludzkiego odruch badania żywności nosem, nim włoży się ją do ust. Pochylony do przodu, łapał gwałtowne oddechy, paradoksalnie pogarszając swój żałosny stan. Przemówił ponownie dopiero po ładnych paru minutach. Powoli zaczynał czuć, jak wypełnia go Duch Święty.
- To standar... standardowa procedura w jakimś nowym obrządku... ojcze?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 34 lata
Ekwipunek podręczny: rewolwer, biblia, telefon, trochę gotówki

Pisanie Re: Kościół  ♦ Pon Kwi 02 2018, 23:53;

Bo Thomas potrafił słuchać, jeśli chciał, albo jeśli akurat poczuł się w coś zaangażowany. Już jakiś czas temu odpuścił sobie próby zrozumienia tego pojebanego miasta, ale czasem trafiał się ktoś, kto albo o czymś mu przypominał, albo po prostu potrzebował pomocy, a Thomas z takiej zwykłej, ludzkiej przyzwoitości postanowił mu pomóc. Można było nawet uznać, że od czytania o tych wszystkich pierdołach na temat zbawienia, postanowił odkupić swoje niecne uczynki; tych miał na sumieniu zaskakująco dużo. Mieszanie do tego wiary byłoby jednak grubym przegięciem.
- To zazwyczaj starsze panie. Z takim zaangażowaniem wymieniają grzechy wszystkich koleżanek i sąsiadów, że aż łapią zadyszkę - mruknął pod nosem. Na początku myślał, że przynoszą wydrukowany skądś cały spis grzechów z rachunku sumienia i recytują go zapamiętale. Potem się okazało, że jednak nie.
Nieświadom tego, że Karol doprawdy myślał, że ma do czynienia z wodą święconą, obserwował niestrudzonego pająka w kącie przy suficie, jakby chciał oszczędzić (na wypadek, gdyby to bóg spoglądał na Charlesa oczami Thomasa) mu tego widoku. Chyba nawet zanucił cichutko pod nosem coś, co brzmiało jak utwór Bona Joviego, choć może to zwyczajnie cisza, która panowała w kościele, płatała już wszystkim figla.
- Pan bóg powiedział, że wszystko jest dla ludzi, o ile zachowuje się umiar. Należy zatem z tego przywileju korzystać, bo to dar od ojca - zawyrokował mądrym tonem. Nie sądził, żeby jego interpretacja biblii przyjęła się w miasteczku, ale warto było spróbować.
- Ale na czym to ja...? - Zastanowił się przez chwilę, po czym jeśli Charles był gotowy, odebrał swoją flaszeczkę. - Nie możesz pozwolić babci na dyktowanie ci warunków. Musisz oczywiście wpierw przemyśleć, czy jej podpowiedzi nie są ee... sensowne - na chwilę zawiesił w poszukiwaniu dobrego słowa, ale w kontekście babki sensowne wnioski brzmiały jak kolejny oksymoron. - A potem postawić na swoim, jeśli się z nimi nie zgadzasz. Ewentualnie zgodzić się na jakiś kompromis, ale tego nie polecam. Zwykle, gdy kobieta w dowolnym wieku mówi, że chce iść na kompromis to oznacza, że chce żeby było po jej myśli - ponownie odbiegł nieco myślami od spotkania, ku swojemu żałosnemu małżeństwu. Zreflektował się w porę.
- Ale oczywiście, cóż ja mogę o tym wiedzieć! - Dodał naprędce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t430-thomas-springfield
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Kościół  ♦ Pią Kwi 06 2018, 00:18;

Charles mógł się założyć, że mistrzynią maratonu w tej konkretnej parafii, która to nieznanym sobie sposobem potrafiła na jednym wdechu omówić sprawy połowy miasta, była jego własna, rodzona babcia. Nie skomentował tego, ilu potencjalnie chusteczek mogła potrzebować do osuszenia spoconego czoła, niewątpliwie jednak byłby to rekord iście imponujący. Charles jednak stanowczo wolałby, gdyby choć jeden, jedyny raz zamiast czoło ocierać, posypała je popiołem. Tak dla odmiany. Nie łudząc się nadmiernie - wiedział, że prędzej zamarzłoby piekło, a dziadowi odrosła noga.
Teraz przynajmniej mógł porozmawiać o tym z kimś... potencjalnie bezstronnym.
- O tak, szanujmy dary - przełknął ślinę raz jeszcze, pozbywając się już na dobre odruchu wydalenia z siebie płuc razem z tkankami okolicznymi - tylko ostrożnie z tym przy kole różańcowym, dary Boże doceniają tylko prawdziwi koneserzy - mrugnął porozumiewawczo, przysuwając się odrobinę bliżej kraty konfesjonału. Nie przypominał sobie, by z jakimkolwiek księdzem tak gładko przełamał pierwsze lody. A przecież był swego czasu ministrantem!
- Taaak, o kompromisach to ja już trochę wiem - parsknął, wodząc nieco pewniejszym wzrokiem po ścianach i sklepieniu. Nie wiedzieć czemu, w kontekście kompromisów przypomniał sobie o świątecznej kolacji u Pankhurstów i wszystkim, co przy tej okazji wynikło. Powiedzieć, że Bucket został mocno zaskoczony, to grube niedopowiedzenie.
Wziął głęboki wdech.
- Przez dwadzieścia siedem lat mojego życia babcia nie nauczyła się, co to jest kompromis, teraz nagle miałoby się to zmienić? - Poruszył się niespokojnie, bowiem jego najdłuższa spowiedź w historii dość mocno odbijała się na kolanach. - Wykończyła swoim gadaniem dziadka, ojca, to ma mnie nie wykończyć? Byłem małym dzieciakiem, ale pamiętam, jak przed śmiercią wrzucała ojcu. Po śmierci wrzucała mu jeszcze bardziej, a skąd ja mam wiedzieć, czy to nie między innymi z jej powodu polazł do tego lasu, żeby tam dać się zeżreć? Bo ciągle słyszał, jakim to nieudacznikiem jest? - Nim się zorientował, cichy szept przerodził się w całkiem głośny - jak na świątynne standardy - monolog. Wszechobecna cisza tylko potęgowała to wrażenie, z którego Bucket absolutnie nic sobie nie robił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 34 lata
Ekwipunek podręczny: rewolwer, biblia, telefon, trochę gotówki

Pisanie Re: Kościół  ♦ Pon Kwi 09 2018, 11:02;

Thomas za którymś razem przestał odróżniać, jaka to staruszka odwiedziła konfesjonał tym razem, bo zwykle ich grzechy i tak były na jedną modłę. Zwykle chciał to również jak najszybciej odbębnić, więc wyuczywszy się jednej z formułek, taką uraczał każdą ze staruszek, zmieniając co najwyżej ilość zdrowasiek do zmówienia, żeby go nikt nie posądził o taśmowe podejście do kli... Parafianina.
- Oczywiście, oczywiście, koło różańcowe docenia jedynie dary innego rodzaju - odparł szybko, właściwie całkiem zadowolony z tego, że w końcu trafił na kogoś, kto zdaje się podzielać jego podejście do świata i nauk kościoła. Springfield już raz prawie wpadł z kretesem, kiedy po mszy świętej członkinie zebrały się, by zasugerować zmianę samochodu. Próbował trzymać dystans, ale staruszki, najwyraźniej niedowidząc, zbliżały się coraz bardziej, by w końcu przyprzeć go do ściany. Wymówił się winem mszalnym, w co na szczęście uwierzyły. Albo po prostu zadziałał fakt, że to Konstancja go wyczuła. Równie dobrze mogła czuć alkohol od siebie, nie od niego.
[b]- Raczej nie, Karolu. Ale życia za ciebie nie przeżyje. Musisz przestać martwić się tym, czy ją zadowolisz, skoro to niemożliwe -
wzruszył ramionami. Zaczął się wiercić, drewniana ławeczka była cholernie niewygodna. Obrócił się do Charlesa przodem i oparł plecami o ścianę konfesjonału. - Może jak zrobisz po swojemu to do niej dotrze, że jak nie popuści, to straci wnuka - dodał. Tak naprawdę trochę rozumiał ten Bucketowy dylemat, sam stanął kiedyś przed identycznym i zrobił po swojemu. Z perspektywy czasu nie żałował.
- No to chyba nie chcesz skończyć jak ojciec? - Zapytał, jakby to miało potwierdzać jego teorię odnośnie tego, że Karol powinien się odsunąć od toksycznej babki, bo inaczej sam skończy tak jak ojciec.
Po chwili też dotarło do niego, że Charles chyba jednak mówi dość głośno.
- Ciszej, synu, ściany mają uszy - dodał porozumiewawczo. Charles mógł to odebrać jako przypomnienie, że to dom boży, tak naprawdę jednak Thomasowi chodziło tylko i wyłącznie o to, że gdzieś w ciemnym kącie może czaić się jakaś koleżanka babki Bucket.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t430-thomas-springfield
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Kościół  ♦ Wto Kwi 17 2018, 19:17;

Bucket nie mógł powiedzieć, że nie słyszał absolutnie nic o podejściu sędziwych parafianek do bolidu, którym woził się ich nowy Pan w Sutannie i może to sprawiło, że podszedł do mężczyzny z tak dużym kredytem zaufania. Motoryzacja niewątpliwie łączyła ludzi, nawet jeśli miało się to opierać jedynie na podziwianiu cudzego wozu z pewnej odległości, na parafialnym parkingu. Inaczej, niż robiły to zaradne babcie, omawiające wspólnie czas, jaki pozostał Impali do tego, by zaczął odpryskiwać lakier. Zdarzało im się wręcz sprawdzać temat... palpacyjnie. Charles, jako właściciel takiego wozu, nie byłby zachwycony. Raz nawet, widząc taką sytuację, aż się odruchowo przeżegnał.
- Proszę księdza - westchnął, przytłoczony ciężarem swoich win. Zarówno tych prawdziwych, jak i tych, które to wmówiła mu Hiacynta - straciła mnie na równy rok, jak pracowałem w Nowym Jorku. Chyba nie jestem w stanie nic zmienić i mogę tylko spróbować jakoś przeżyć i nie zwariować - i niech mi Bóg wybaczy, dodał w myślach. Bo i coraz poważniej zastanawiał się nad dobrym domem opieki. Choć pewnie harpie za taki czyn ekskomunikowałyby go zanim o całej sprawie dowiedziałby się proboszcz. I to myśl o proboszczu właśnie kazała mu ściszyć głos, gdy tylko za sprawą dobrodusznego księdza właśnie dotarło do niego, jak się wydziera.
- Przepraszam - szepnął, wnosząc oczy jeszcze raz w kierunku ołtarza, jakby za zniewagę chciał przy okazji przeprosić samego Najwyższego. Swego czasu Charles, jakoś po śmierci ojca wierzył szczerze, że wszyscy razem jeszcze spotkają się w Niebie, kiedy przyjdzie jego kolej. Może to ta myśl właśnie przywiodła go dziś tutaj. Odrobinę po całym świątecznym szale, kiedy wszystkim innym zaczyna się przypominać, że też mają sumienie. Jemu przypomniało się odrobinę później.
- Nie wiem, czy nie dość grzechów jak na jedną spowiedź. Zawsze mogę wrócić jutro, czy kiedy już odprawię pokutę, bo i dawno się nie spowiadałem, ojcze - zakończył, jak przystało na (nie)sumiennego chrześcijanina, któremu tradycyjne formułki już dawno wypadły z głowy. Chciał tylko usłyszeć coś na kształt rozgrzeszenia, bądź cokolwiek innego. Na przykład, że powinien kochać swoją babcię taką, jaka jest, a potem się pomyśli nad pokutą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 34 lata
Ekwipunek podręczny: rewolwer, biblia, telefon, trochę gotówki

Pisanie Re: Kościół  ♦ Czw Kwi 19 2018, 10:11;

Właśnie tego się obawiał. Chociaż sam był sobie winny, bo auto rzucało sięw oczy, a on powinien był przecież za wszelką cenę tego unikać. Tymczasem nie mógł zdobyć się na to, by pozbyć się ukochanego samochodu; za dużo emocji w niego zainwestował, było mu chyba równie drogie, co rodzony brat. Miał już jednak przygotowany plan działania, na wypadek gdyby nalegania staruszek stały się zbyt nachalne.
Thomas chciał Karolowi powiedzieć, że to chyba jedyne wyjście i ma się nie martwić, bo babcia może już długo nie pożyje, ale potem stwierdził jednak, że to raczej nie jest coś, co chciałby usłyszeć wnuczek na temat swojej babci, nawet jeśli tą babcią była Hiacynta.
- Bóg ci kiedyś wynagrodzi twoje yyy... Męki - zawyrokował w końcu uznając, że brzmi to całkiem sensownie. Przy okazji zapomniał już chyba, co było przedmiotem grzechu Karola i skupili się bardziej na grzechach babki, ale to nic. Wiśniówka podziałała jak cud, a niewygoda konfesjonału zniknęła jak ręką odjął.
- Nie przepraszaj - Thomas machnął ręką. Wszystko sprowadzało się do tego, czy Karol chce mieć przerąbane u babek teraz, czy dopiero za jakiś czas. Chyba, że miał przerąbane właściwie od samego początku; wtedy to chyba bez różnicy. Koligacje między mieszkańcami Rode wymknęły mu się zupełnie spod kontroli już jakiś czas temu. Chyba każdy był tu z kimś skłócony.
- Zapraszam. Dom Boży stoi dla ciebie otworem Karolu. Twoje grzechy są ci odpuszczone - zrobił ręką niedbały ruch krzyża i okrasił uśmiechem pełnym zrozumienia, po czym zastukał w drewno konfesjonału na znak, że spowiedź uznał za skończoną i Karol może iść w świat głosić boską nowinę, czy co tam woli. Sam natomiast napił się jeszcze z flaszeczki i jeżeli Bucket poszedł, odczekał chwilę, czy ktoś jeszcze nie jest spragniony spowiedzi. Jeśli nie, z czystym sumieniem i chwiejnym krokiem udał się z powrotem na plebanię.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t430-thomas-springfield
Sponsored content
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Kościół  ♦ ;

Powrót do góry Go down

Kościół

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Witaj w Rode! :: FABUŁA :: Rode :: Dzielnica Południowa-