Share|

Główna aleja

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
AutorWiadomość
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Główna aleja  ♦ Wto Paź 31 2017, 18:10;




Główna aleja

Brukowana droga ciągnie się przez cały teren cmentarza. To właśnie od niech odchodzą kolejne dróżki i ścieżki prowadzące do kolejnych nagrobków. Kończy się niemal tuż przy samym murze.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Główna aleja  ♦ Wto Paź 31 2017, 19:27;

Ciało przeszedł dreszcz, Ethelyn mlasnęła. Czuła się, jakby zaczynała się ślinić podczas snu. Łożko było zimne i wilgotne, zupełnie nieprzyjemne, jak na mięciutkie poduszeczki dobrej jakości, które miała rozrzucone po łóżku. Kolejny dreszcz. Jakaś nieprzyjemna myśl, niewielka igiełka wpakowana w mózg, sprawiła, że kobieta otworzyła ciężkie powieki. Czuła, jakby była w rozsypce. Jeszcze zanim zorientowała się gdzie jest, na ślepo chciała otrzeć ten wilgotny ślad śliny na brodzie. Zrobiła to. Coś wilgotnego i miękkiego zostało jej w dłoni. Leniwie przeniosła na nią wzrok i... och, rozkładająca się skóra.
Że co?!
Ethelyn obudziła się natychmiastowo. Nie tylko miała w dłoni kawałek siebie, ale i sama dłoń nie wyglądała na świeżą. Nie wyglądała nawet na żywą. Wzrok kobiety powiódł po ciele tak bardzo, jak to było możliwe. Sina skóra, otwarte rany, mięśnie na wierzchu, ubranie w stanie, jakby leżało parę miesięcy pod ziemią.
Po głównej alei rozległ się przerażony pisk. Chwilę jej zajęło, zanim się zorientowała, że to ona tak wrzeszczy przeraźliwie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 40 lat
Ekwipunek podręczny: rewolwer energetyczny, pacyfikator, nóż, telefon, zapalniczka, papierosy, dokumenty

Pisanie Re: Główna aleja  ♦ Wto Paź 31 2017, 19:39;

Obudziło go dojmujące uczucie deja vu. Znalazł się w ciemności tak przenikliwej, że miał wrażenie, że przestał istnieć. Sięgnąwszy jednak rękami do tułowia odkrył, że owszem, istnieje. Co więcej, odkrył niezidentyfikowany obiekt wbity prosto w swoją klatkę piersiową. Odliczył od dziesięciu do zera, zastanawiając się, czy to możliwe, żeby odczuwał właśnie najbardziej realistyczny paraliż senny w swoim życiu, jednocześnie próbując przestać myśleć o tym, że jest okrutnie wręcz głodny.
Wyciągnął ręce przed siebie, nic to jednak nie dało, bo natrafił na opór. Próbował popchnąć lekko, co nie przyniosło żadnego efektu. Zamiast tego kopnął więc z całej siły, ze zdumieniem odnotowując, że nawet nie odczuł bólu. Dopiero wtedy coś ruszyło, a Rios kierowany dziwnym przeczuciem popchnął przeszkodę raz jeszcze, by w końcu odkryć, że ktoś go chyba pochował żywcem. Ziemia była jednak luźna, najwyraźniej niedawno usypana, nie miał więc większego problemu z wyjściem, tym bardziej gdy odkrył, że zasadniczo nie musi nawet oddychać. Kiedy udało mu się w końcu dotrzeć na powierzchnię, dopiero w świetle księżyca zauważył, że obiektem wbitym mu w serce, był kołek. Widok tak absurdalny, że aż nie mógł w niego uwierzyć. Wyciągnął narzędzie i rozejrzał się dookoła, jednocześnie wciąż czując się absurdalnie głodnym. Otrzepał się z ziemi, a ocierając twarz odkrył kolejną zmianę. Czy to możliwe, żeby miał kły? Ile oni właściwie wypili z Raphaelem tego whiskey?
Usłyszał pisk, tak przenikliwy, że aż zabolały go uszy, jakby wrażliwsze na dźwięki otoczenia. Wszystko się wyjaśniło - po prostu miał kaca! Ruszył w stronę, z której dobiegł go wrzask.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t123-leonel-rios#346
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 38
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Główna aleja  ♦ Wto Paź 31 2017, 19:43;

Bradford spał strasznie niespokojnie. Cały czas go coś ciągnęło i uwierało. Miał wrażenie, że prześcieradło owinęło się zbyt mocno wokół niego. Nie cierpiał tego. Zdecydowanie wolał spać nago i wygodnie rozwalony. Usiłował się ułożyć wygodniej i wyplątać ale mimo jego najszczerszych chęci mu się to nie udawało. I w ogóle dlaczego nie działa klimatyzacja?
W końcu biedny uniósł powieki i z jego ust wyrwało się przekleństwo. Nie miał bladego pojęcia co się stało ale cały był zawinięty w bandaże. Ponownie zaklął, chociaż było to bardziej jak jakieś cholerne mamrotanie. Jak to jakiś głupi pomysł Riosa i Rudolfa, to już on się z nimi policzy. Jakoś do biednego Bradforda nie docierało, że jest martwy a jego mózg ktoś wydłubał przez nos i umieścił w amforze obok.
W tej samej chwili po alejce rozniósł się znajomy krzyk. Dzielny policjant zdwoił swoje wysiłki by wydostać się na powierzchnię i pomóc wrzeszczącej Ethel, bo że to byłą ona to dałby sobie obciąć głowę, o ile sama by mu nie odpadła po zdjęciu bandaży.
W końcu znalazł się na powierzchni i pierwsze co to dostrzegł Riosa z butelką whiskey. Ruszył za nim a bandaże powiewały na wietrze niczym żagle.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t160-raphael
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 28
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Główna aleja  ♦ Wto Paź 31 2017, 19:46;

Tej nocy Fiona spała jak zabita. Sen miała mocny i głęboki. Tylko jakoś tak zimno jej się zrobiło. Na wpół przytomna, próbowała wciągnąć na siebie kołdrę i z irytacją odkryła, że nie ma jej nigdzie w zasięgu ręki. Otworzyła oczy. Otaczała ją ciemność. Gdzie ta kołdra? Macając rękami wkoło siebie trafiała tylko na pustkę. Jak to możliwe? Usiadła. I wtedy rozległ się pisk tak przeraźliwy, że Fiona aż podskoczyła. W swojej nieważkości aż wyleciała ze swojego nagrobka. Zaraz, co?! Drugi pisk rozniósł się po cmentarzu i tym razem wrzeszczała Fiona. Nie rozumiała jeszcze co się dzieje, ale widok swojego imienia na nagrobku z wybitą wczorajszą datą było co najmniej przerażające! W ogóle skąd ona się wzięła na cmentarzu? Obróciła się, by zobaczyć na ścieżce, przy której stał jej grób gnijące ciało, które w dodatku się ruszało!
- O mój Boże, odejdź ode mnie stworze natychmiast!
Jeszcze krucyfiks by jej się przydał, żeby nim zamachnąć, ale widać do grobu ze sobą nie wzięła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t173-fiona-o-dwyer
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 34
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Główna aleja  ♦ Wto Paź 31 2017, 20:06;

| początek

Rudolph czuł ciężar na piersi. Na tyle mocny, że ciężko mu było oddychać. W dodatku jeszcze chłód ciągnął wzdłuż kręgosłupa, co było strasznie nieprzyjemne. Dziwnie było, ciasno również. Jak zechciałby się podrapać to też miał problem, bo nie mógł ręki zgiąć. Zdziwił się konkretnie.
Spróbował odetchnąć to zaraz czuł jakiś proszek wsypujący mu się do gardła. Burknął, odkaszlnął i spróbował się podnieść, jednakże opór był spory. Pchnął raz jeszcze, co wyglądało, jakby próbował z poziomu wyważyć drzwi.
Dla postronnych mogło to wyglądać tak jakby ziemia obok nagrobka Joachima Alatriste zabulgotała złowieszczo. Raz górka się podniosła i spokój. I znowu, aż w końcu kolejna osoba powstała z martwych.
Ożeż — warknął Rudolph, plując i piaskiem, i larwami na ziemię, z której próbował się wydostać. Przez chwilę nie zwracał uwagi na naprawdę niecodzienną sytuację. Próbował wstać to zadygotał na jednej z nóg. Wyciągnął jedną rękę, drugą, próbując przeciągnąć się na twardą nawierzchnię. Obrócił się na plecy, uniósł łeb i spojrzał zdezorientowany na nagrobek.
Jak z kilkoma przekleństwami powstał, tak przedstawiał się pięknie. Niczym męska wersja nordyckiej władczyni krainy zmarłych. Połowa ciała składała się z samego szkieletu. Gdzieniegdzie była przegniła skóra, latający skrawek sutka. Ścięgna jednej ręki były widoczne i drgały. Druga część trzymała się całkiem zadowalająco na Rudolphie, tylko w świetle byłaby sinawa. Rozejrzał się, nie zdając sobie sprawy, że robi to jednym okiem, gdyż drugiego nie ma wcale.
Nie zauważył reszty.

_________________
rudolph heferth
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t104-rudolph-heferth#301
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Główna aleja  ♦ Wto Paź 31 2017, 20:22;

Ethel wyła, jak zachrypnięta syrena alarmowa, wabiąc do siebie inne martwe istoty. Jako pierwsza spomiędzy nagrobków wyszła... mumia? Kobieta otworzyła szerzej oczy, ale szybko je zamknęła, bo czuła, że mogą wypaść. Miała też nadzieję, że jak policzy do dziesięciu to mary się rozwieją. 10, 9, 8, 7, 6, 5, 4, 3, 2, 1. Podniosła powieki, a egipska mara była już tuż tuż przy niej. Niezgrabnie podniosła się na nogach, nie mogła przestać patrzeć na swoje ciało. Kiedyś takie piękne! Teraz była kupą zgniłego mięsa. Nie wiedziała czy uciekać, czy walczyć. Za plecami bandaży coś Ethel mignęło, coś niewyraźnego, coś co przypominało niewyraźną... FIONĘ! Fionę, która teraz krzyczała do Ethel, jakby ta była jakimś potworem.
- Fiona! - odkrzyknęła bulgocząc, mając nadzieję, że dziewczyna ją rozpozna.
A mumia stała już tuż obok.
- A jebać to. - powiedziała nagle ochryple. - I tak jestem martwa.
Była tak przerażona, że zdążyła już sobie wmówić, że to tylko sen. Zamachnęła się na mumię, chcąc sprzedać jej plaszczaka. I sprzedała. Tyle tylko, że od uderzenia odpadła jej ręka. Zdezorientowana popatrzyła na wijącą się u ich stóp rękę. Popatrzyła na mumię. Miała wrażenie, że zna te oczy.
- Przepraszam, czy mógłbyś podać mi moją rękę? - zapytała głupio, bo w takich sytuacjach tylko głupota miała rację bytu.
Bo przecież tylko spała, prawda?


Ostatnio zmieniony przez Zjęłczała Ethel dnia Wto Paź 31 2017, 20:36, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 40 lat
Ekwipunek podręczny: rewolwer energetyczny, pacyfikator, nóż, telefon, zapalniczka, papierosy, dokumenty

Pisanie Re: Główna aleja  ♦ Wto Paź 31 2017, 20:33;

Rios obserwował całą tę sytuację, mrużąc oczy. Z każdym kolejnym stworem, który wyłaniał się zza grobów, robił się coraz bardziej głodny, a co gorsza żadne z nich nie wyglądało na szczególnie... Krwiste. Porażony dziwacznością tej myśli, wciąż z kołkiem w ręku, ruszył w stronę, skąd dobiegały go głosy. Zauważył jakieś latające w górze prześcieradło, ale biorąc je za nietoperza albinosa albo inne białe myszki, będące efektem kaca, zignorował.
Po drodze dostrzegł też trupa, który lata świetności miał już dawno za sobą. Poprzyglądał mu się przez dłuższą chwilę, jakby mniemając, że zauważył coś znajomego, tylko że nie. Gnicie i rozkład posunęły się w tym przypadku chyba zbyt daleko, by móc cokolwiek ocenić.
Podszedł do mumii i bezrękiej, gnijącej kobiety, w międzyczasie oceniając swój własny stan za całkiem przyzwoity. Nie gnił, kończyny miał całe, nie było źle.
- W którą stronę do rzeźnika? - Zapytał, klepiąc mumię w ramię. W powietrze wzbił się obłoczek kurzu. Coś mu podpowiadało, że u rzeźnika znajdzie, czego szukał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t123-leonel-rios#346
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 38
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Główna aleja  ♦ Wto Paź 31 2017, 20:52;

Ethyelyn miała istne zdolności do ranienia ego Bradforda. On stał tutaj, tuż obok niej. Prawie jak rycerz na białym koniu a w jego wypadku to raczej na wielbłądzie czy tez tam innej kozie a ona wołała na pomoc Rudolfa, który nawiasem mówiac stał chyba kawałek dalej. Cholera gościu nie miał pół twarzy ale tę mordę poznałby wszędzie. Raphael pomachał do niego ręką przywołując, co sprawiło, że kilka kolejnych bandaży się rozwinęło. Rios też mu swoim klepnięciem nie pomógł.
- Po co ci rzeźnik.- zapytał Riosa co zapewne zostało zniekształcone przez bandaże. Cholera musi sobie zrobić jakiś otwór na usta w tych szmatach.
Zaraz jego uwagę przykuła prośba Ethel o podniesienie dłoni. Oczywiście, że zamierzał ją zrealizować tylko nowy strój mu nieco przeszkodził. Zaplątał się w bandaże, podciął Riosa i obaj wylądowali na Ethel.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t160-raphael
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 28
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Główna aleja  ♦ Wto Paź 31 2017, 21:09;

- Ethel?! - zdziwiła się.
Nie, to się nie działo. To był jakiś dziwny i do tego trochę zboczony sen. Bo jak miała sobie inaczej wytłumaczyć ten miłosny trójkąt? Żywy trup, mumia i... przechyliła głowę zastanawiając się kim jest ten trzeci. Właściwie to całkiem przyzwoity miał ten wąs. Nigdy by się o taki fetysz nie podejrzewała, ale ten wąs to mrau... A swoją droga od tego kurzu zachciało jej się kichać. Zakręciło ją w nosie, kichnęła i... puff! Zniknęła.

---> inna lokacja, albo wrócę później, nie chcę was blokować!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t173-fiona-o-dwyer
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 34
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Główna aleja  ♦ Wto Paź 31 2017, 21:28;

Rudolphowi ciężko było na samym początku dojrzeć cokolwiek. Stał nad dołem, z którego się wyczołgał. Splunął kolejnymi larwami, krzywiąc się i zastanawiając, co się do kurwy nędzy wydarzyło i o co chodzi. Obrócił się szybko, bez zastanowienia i coś mu zadygotało na tyle, że odskoczył przestraszony. Zauważył, że jedno z żeber wyłamało się. Skrzywił się i próbował wepchnąć, choć nic to nie dało.
Jak uniósł głowę, gdzie było widać połowę czaszki to dojrzał białe coś, co do niego machało. Jak chustka, którą kobiety żegnały ukochanych! Jakaś poświata mignęła i zniknęła, jeszcze dwie inne sylwetki stały nieopodal. Z takiej odległości, wbrew pozorom, ciężko mu było ocenić i kogokolwiek rozpoznać.
Zrobił jeden krok i chciał kolejny, ale nie udało mu się. Noga, składająca się z samych kości i niemalże zaschniętych ścięgien wyglądała niekorzystnie. Rudolph zaklął ponownie i wyciągnął skostniałą rękę do jednej z tablic, by wspierać się o nie. W ten sposób miał zamiar zbliżyć się do niewielkiego zgrupowania, sapiąc ze zmęczenia, bo kości w stawie kolanowym się ścierały.

_________________
rudolph heferth
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t104-rudolph-heferth#301
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 52
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Główna aleja  ♦ Wto Paź 31 2017, 21:39;

- No, no, no. Późno już. Z wiekiem się porozleniwialiście. Młodzi już dawno powstawali.
Opierał się o jeden z większych nagrobków i spoglądał na stary, kieszonkowy zegarek na łańcuszku. Spod kowbojskiego kapelusza wystawały bujne, złote loki. John Silver stał przed nimi, we własnej osobie. Błyszcząca, skórzana rozpięta kamizelka zwracała na siebie uwagę. Któż by nie chciał takiej mieć?
- Co za woń! - podniósł głowę i spojrzał na Ethel, której właśnie odpadło ramię. - Straszny ruch tu dzisiaj. Wszyscy się pchają do wyjścia.
Omiótł wzrokiem sypiące się mumie oraz wampira. Przysiągłby, że skóra tego ostatniego mieniła się w świetle latarni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Główna aleja  ♦ Sro Lis 01 2017, 12:07;

Nie otrzymała swojej ręki, ale gdyby otrzymała,to przycisnęłaby ją do siebie niczym zgubiony skarb. Bądź co bądź to była część jej samej. Zerkanie rozszerzyło się do przesuwania spojrzenia z mumii na wampira, z wampira na rękę. Duch Fiony gdzieś się rozmył. Trochę szkoda, była to jedyna normalnie wyglądająca postać tego wieczoru.
Słysząc o rzeźni, poczuła jak ślina napływa jej do ust. Mlasnęłaby językiem, ale intuicja jej podpowiadała, żeby nie nadwyrężać tego mięśnia. Już chciała coś powiedzieć, skomentować, ale mumia zaplątała się we własne bandaże i oba dziwolągi runęły na zombie-ex-piękność. Upadłszy na chodnik, poczuła jak jej mięśnie na plecach wydają nieco podobny dźwięk, co rozdeptywany ślimak. Charknęła przez rozkładające się gardło. Drugą ręką, tą bardziej stabliną, przy ciele, sięgnęła po tę pierwszą - leżącą, która odpadła wcześniej. Zaczęła nią okładać oba stwory.
- Złazić ze mnie i to już! - krzyknęła. Bardziej chodziło jej o to, by ich ciężar nie sprawił, że zamieni się w gnijący szlam. - Ja tu się rozkładam!
Zaraz potem uslyszała donośny głos i wzrok skierowała na pięknego Silvera, którego nigdy wcześniej w życiu nie widziała. Niewątpliwie był najbardziej estetyczny z nich wszystkich.
- Co tu się dzieje? - zapytała ze złością. Do śmiechu na pewno jej nie było.
Z poziomu chodnika zobaczyła jeszcze Rudiego, który starał się do nich podejść. Aż podjęła próbę zrzucenia z siebie wszystkich, żeby samej skierować się do przyjaciela. Raphaela jeszcze nie zdążyła poznać. Riosa kojarzyła po wąsie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 40 lat
Ekwipunek podręczny: rewolwer energetyczny, pacyfikator, nóż, telefon, zapalniczka, papierosy, dokumenty

Pisanie Re: Główna aleja  ♦ Sro Lis 01 2017, 12:38;

Dobre pytanie. Po co mu ten rzeźnik? Miał problem, żeby się należycie skupić. Podrapał się kołkiem po głowie w zamyśleniu, próbując dojść metodą dedukcji do tego, dlaczego właśnie rzeźnik. Mięso? Nie. Rzeźnik we własnej osobie? Też nie. Pamela, córka rzeźnika? Już bliżej. Zanim zdążył jednak zastanowić się dogłębniej, dlaczego miałby w ogóle o niej myśleć, dotarło do niego, że ma przed sobą Bradforda.
- Co ty odpierdalasz? Czemu owinąłeś się bandażem? - Zmarszczył brwi i już chciał szarpnąć za koniec bandaża, który wisiał luźno, gdy dosłownie ścięło go z nóg. Nieprzyjemny dla ucha odgłos plaśnięcia bynajmniej nie wskazywał na to, że gnijąca panna, kimkolwiek była, uszła cało z tego upadku. Przeturlał się na bok, mamrocząc jakieś przeprosiny i chciał jej chyba nawet podać jakiś kawałek skóry, który z niej odpadł, ale przykleił mu się do ręki. Klnąc pod nosem spojrzał na drugiego trupa, jakby doszukując się w nim odpowiedzi na pytanie, co tu się dzieje, w międzyczasie podając pomocną rękę Raphaelowi. Swoją, nie tę, która odpadła Ethel.
Wtedy pojawił się Silver, którego Rios omal by nie poznał bez łysej pały.
- Skończ odwalać Beetlejuice'a - burknął, widząc, że Silver jest coś w zbyt dobrym stanie jak na całą tę absurdalną sytuację. Łypnął na niego spode łba. Miał ochotę rzucić się na niego i rozwalić mu tętnicę. Zrobił nawet krok w jego stronę, zanim zdążył się powstrzymać. Przeniósł uwagę na Ethel, której kiepski stan sprawiał, że chwilowo robił się jakby mniej głodny.
- A wyglądamy, jakby ktoś to wiedział? - Zapytał retorycznie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t123-leonel-rios#346
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 38
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Główna aleja  ♦ Sro Lis 01 2017, 19:01;

Chwilę trwało nim Bradford wyplątał się jako tako z bandaży i usiłował stanąć o własnych siłach. Teraz oprócz tego, że był zakurzony to cały ubabrany w dziwnych płynach z rozkładającej się Ethel. W zasadzie to bardzo lubił, kiedy się przed nim rozkładała, ale dzisiaj to chyba poszło nieco za daleko.
- Bo ci palce odpadną, jak nie przestaniesz.- wymamrotał tylko, kiedy ich okładała swoją ręką.
W końcu obydwaj z Riosem stali na nogach a Rudi zbliżał się w ich stronę. W tym tempie mogło mu to trochę czasu zabrać, ale wiadomo straszy człowiek po trzydziestce, to tak było.
Jako, że Ethel nadal leżała na chodniku to podjął próbę postawienia jej na nogi, albo przynajmniej do pozycji półpionowej. Wyciągnął do kobiety rękę i miejmy nadzieję, że pomógł jej podnieść się z ziemi.
- Nie wkurwiaj mnie nawet. Jak dorwę tego żartownisia co mnie tak załatwił to utłukę.- w końcu mógł też Leonelowi odpowiedzieć na zadane wcześniej pytanie w tej chwili dostrzegł kątem oka Silvera. A ten czego tutaj szukał?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t160-raphael
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 34
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Główna aleja  ♦ Sro Lis 01 2017, 20:00;

Nie usłyszał za dobrze pierwszych słów wypowiedzianych przez błyszczącego Silvera. Wraz z postępem zmniejszenia odległości między Rudolphem a resztą początkowo nieznajomych postaci, zaczął rozpoznawać twarze czy głosy. Z niemałym problemem, ale jednak jakiś progres był.
Pół-trup przeciągał się i chwytał co drugiego nagrobka, stawiając powolnie kroki. Nie był za szybki i frustrowało go to, że większość kroków była niepewna. Ot, jakby obawiał się, że wyrżnie raz, a porządnie. Na domiar złego to jeszcze się rozsypie i co najwyżej to będzie mógł bawić się w ludzkie puzzle z samym sobą.
Nic dziwnego — skomentował słowa Silvera, gdy ten mówił o kierowaniu się od wyjścia. Zerknął na pozostałych: na mieniącego się niczym diament Riosa, na pozawijanego Bradforda i rozpadającą się Ethel. Prychnął, westchnął i przysiadł na nagrobku. Spojrzał z przerażeniem na swoją kość piszczelową i na dygoczące śródręcze.
Co się do cholery wydarzyło? — zapytał, sepleniąc nieco. Częściowy brak języka nie pomagał w pięknej mowie.

_________________
rudolph heferth
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t104-rudolph-heferth#301
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 52
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Główna aleja  ♦ Sro Lis 01 2017, 22:31;

Starsi ludzie po trzydziestce już tak mieli, że nie radzili sobie ze wszystkim. Stawy, kości już nie te co kiedyś.
- Żukosoczka? - spojrzał na Riosa i jego mieniącą się skórę. - Nie przesadzaj, Edwardzie.
Plaśnięcie jakie towarzyszyło upadkowi mumii na rozkładającą się Ethel nie należało do najprzyjemniejszych. Zupa z trupa, rzec by się chciało, gdyby tylko zostałą zmiażdżona na amen. Miała jednak szczęście, i skończyła z naderwaną skórą na plecach.
- To zamieszanie po drugiej stronie. Chyba skutek wojny. Rzecz w tym, że nikt stąd nie wyjdzie, póki mi nie pomożecie - zacmokał. Zrobił kilka kroków i spojrzał pod nogi. Wdepnął w kawałek bandaża. Niebył jednak pewien, czy to nie przypadkiem papier toaletowy. Potrząsnął nogą. - Za godzinę mam występ. Nie mogę zacząć bez spodni.
W rzeczy samej, Silver nie miał na sobie dolnej części garderoby. Był w samych majtkach, w panterę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Główna aleja  ♦ Sro Lis 01 2017, 22:49;

Dopiero po głosie i oczach rozpoznała Raphaela. Z wdzięcznością ujęła jego dłoń, by wstać. Modliła się przy tym, żeby nic już jej nie odpadło. Karykaturalnie podnieśli się do pionu, chwiejąc się na wszystkie strony. O dziwo Ethel miała na nogach szpilki i była w stanie na nich ustać. Na szczęście nie dysponowała lusterkiem, miała tylko świadomość, że się rozpada oraz wyobraźnię, jak może wyglądać. Mimo wszystko dobrze, że nie mogła tego zobaczyć.
- Bradford? - zapytała ochryple, by się upewnić. Urwaną rękę przyciskała do siebie.
Miała ochotę podejść do Rudolpha, ale słowa złotolokiego zatrzymały ją w miejscu. Wyglądało na to, że nikt za bardzo nie wiedział, o co tu chodzi, prócz tego mężczyzny. Świetnie. Jedyny informator jakiego mogli mieć dysponował majtkami w panterkę.
- Jakie zamieszanie? - zaczęła dopytywać niecierpliwie. - Po której stronie jesteśmy i dlaczego po tej martwej? No wie pan, chciałabym wrócić do swojej dawnej ładnej postaci. - dodała z wyczuwalnym żalem w głosie. Nawet chciała tupnąć stópką, ale bała się, że też jej odpadnie.
Poprawiła na twarzy zwisający z policzka płat skóry.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 40 lat
Ekwipunek podręczny: rewolwer energetyczny, pacyfikator, nóż, telefon, zapalniczka, papierosy, dokumenty

Pisanie Re: Główna aleja  ♦ Czw Lis 02 2017, 10:44;

Głód przyćmiewał mu umysł. Nie wiedział, czy to Silver pieprzy bez sensu, czy po prostu on wolno kojarzy z tego wszystkiego. Złapał się za głowę i spróbował skupić na czymś, co nie było krwią.
- Wojny? A co my mamy do tego? - Mruknął, krzywiąc się. Złapał się pod boki i wbił wzrok w trupa będącego w zdecydowanie najgorszym stanie. Im dłużej mu się przyglądał, tym bardziej dochodził do wniosku, że go przecież zna. Wyglądało na to, że właściciel kasyna w przebiegach przegrał w karty połowę ciała.
Dopiero po słowach o spodniach zauważył, że John paraduje bez nich. Aż zaniemówił, bynajmniej nie z wrażenia. Obiecał sobie, że jeśli to wszystko okaże się snem, wybierze się do psychologa. Śnienie o Silverze bez spodni nie było zdrowe, to na pewno. Klnąc po hiszpańsku pod nosem, zaczął chodzić w miejscu.
- Występ? Jaki występ? W barze ze striptizem? - Zapytał ironicznie, przecierając twarz dłońmi. Już nawet nie miał siły pytać, dlaczego i jakim cudem zgubił spodnie na cholernym cmentarzu. Też wolałby wrócić do swojej postaci, żeby choć na chwilę przestać myśleć o tym, jak kurewsko jest głodny i jak bardzo zły z tegoż powodu. Spojrzał na nabzdyczoną Ethelyn i zaczął się zastanawiać, czy jeśli ją ugryzie, to czy się pochoruje i ile wtedy z niej odpadnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t123-leonel-rios#346
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 38
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Główna aleja  ♦ Czw Lis 02 2017, 21:41;

- Nie, Tutenchamon pierwszy. - nieco odburknął, bo jakże Ethel mogła go nie poznać. Chyba, że się zgrywała i robiła to specjalnie by mu dokuczyć. Tak, na pewno tak właśnie musiało być. Nawet po śmierci musiała się z nim droczyć.
- Sam chciałbym wiedzieć.- odpowiedział Rudolfowi, który akurat do nich dotarł, doczołgał się czy też dopełznął. Jak zwał tak zwał. Grunt, że był.
- Znajdźcie mu coś, bo oślepnę.- skomentował brak spodni Silvera i wolał nie wnikać o jaki występ chodziło. Jak trzeba będzie to się trochę obandażuje i zakryje Silvera.
- Niech ktoś w końcu wyjaśni co się dzieje?- poprawił jeden z bandaży, bo powiewał mu jak szaliczek i trochę przeszkadzał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t160-raphael
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 34
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Główna aleja  ♦ Czw Lis 02 2017, 22:50;

Heferth zaczął zastanawiać się czy coś przespał i czy wojna trwała raptem kilka godzin. Potem zerknął na domniemaną, podgniłą już Ethelyn nieco gniewnie, gotów pytać czy przyprawiła kolację, na którą go zaprosiła, czymś czym nie powinna.
Taka kuchnia, że człowiek szybciej gnije. Skandal, gmo i niedowierzanie.
Może się dowiemy — zerknął wymownie na Silvera. Kiwnął nawet w jego stronę, łypiąc jednym jedynym okiem na mężczyznę i pokręcił głowę.
Mam nadzieję tylko, że to nie będzie stand up, bo te ci nie wychodzą — skomentował, stukając palcami w piąte przez dziesiąte żebro, które zatańczyło na wolnym powietrzu. Rudolph przesunął skostniałą stopą po zimnej ziemi. Zadzwoniły paliczki jego dłoni.
Ściągaj spodnie, Rios — odezwał się do Leonela. Nie spodziewał się, że kiedykolwiek takie słowa do niego skieruje, ale zawsze musiał być ten pierwszy raz.

_________________
rudolph heferth
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t104-rudolph-heferth#301
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 52
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Główna aleja  ♦ Czw Lis 02 2017, 22:55;

- Po tej niewłaściwej. Mówiłem, zrobił się straszny bałagan - chwycił za poły skórzanej kamizelki i zakołysał się na stopach i popatrzył na Riosa. Ach, ten wąs. Pewnie niejedną krychą trząsł. - Dokładnie tak! - uśmiechnął się szeroko. - Powinieneś być detektywem, pracować w policji.
Niwświadom zupełnie niesmaku, jaki czuł Bradford na końcu swojego zabalsamowanego języka znów się przechylił wypinając biodra. Przesuwając leniwie spojrzenie po gnijącej pannie młodej Ethel podparł się pod boki.
- Jego? - uniósł zdziwiony brwi. Właściwie, spodnie wampira prezentowały się całkiem nieźle. Bardzo modny fason. - Ale czy mają...? - podszedł do niego i sięgnął ręką do uda, żeby sprawdzić szew.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Główna aleja  ♦ Pią Lis 03 2017, 22:51;

Za ten żart Bradforda, Ethel zdzieliła go swoją urwaną ręką. To doprawdy nie był moment na żarty i zamierzała być śmiertelnie poważna. A także miała zamiar zrobić wszystko, żeby się nie rozlecieć, trzymać jakoś kupy. Pocieszające było to, że byli po "niewłaściwej" stronie. Zatem istniała szansa powrotu do pieknego ciała i estetyki. Wcale nie oznaczało to, że Ethel charakteryzowała pustka wewnętrzna. Po prostu chciała się na czymś skupić, na czymś przyziemnym, żeby przypadkiem nie oszaleć.
- Jaki znowu bałagan? Jaka wojna?
Mogłaby pytać godzinami, do usranej śmierci, byle tylko uzyskać odpowiedź.
- Jaki to ma związek z twoim występem?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 40 lat
Ekwipunek podręczny: rewolwer energetyczny, pacyfikator, nóż, telefon, zapalniczka, papierosy, dokumenty

Pisanie Re: Główna aleja  ♦ Sob Lis 04 2017, 09:59;

Im dłużej trwała cała ta farsa, Rios jedynie upewniał się w przekonaniu, że to sen. Dlatego też nawet nie zdziwił go widok Ethelyn bijącej po głowie Bradforda urwaną ręką. Zmarszczył brwi. Czy Raphael istotnie nie wspominał mu, że złośliwe z niej stworzenie? Być może.
Obciął wzrokiem Rudolpha i jego powiewające żebra. Widywał go już na okrutnym kacu, ale tak fatalnie to jeszcze faktycznie nie wyglądał. Nie zmieniło to jednak faktu, że słysząc o ściąganiu spodni aż wytrzeszczył oczy. Odruchowo rozejrzał się po zebranych, chcąc zasugerować, żeby jednak to ktoś inny poświęcił się dla dobra sprawy, ale zrozumiał, że chyba jako jedyny ma na sobie spodnie w stanie nadającym się do użytku. Już miał coś stosownego odpowiedzieć, gdy Silver doskoczył do niego z łapami, a on spojrzał na niego, jakby spadł z konia.
- Kurwa - stwierdził, jakże elokwentnie. - Czyli co? Jak oddam ci spodnie, żebyś mógł je z siebie zedrzeć przed publiką do Pour some sugar on me, wszystko wróci do normy? - Zapytał tonem wskazującym na to, że szczerze wątpi w takie rewelacje. Na wszelki wypadek się od niego odsunął, gdyby zamierzał znowu go dotykać.
Spojrzał na Bradforda i jego rozłażące się bandaże.
- Coś ci wisi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t123-leonel-rios#346
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 38
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Główna aleja  ♦ Sob Lis 04 2017, 18:55;

- To boli.- poinformował Ethelyn, która waliła go po głowie ręką.- A obiecałaś mnie nie krzywdzić.- wypomniał jej i pocieszył się tym, że nie wpadła na pomysł pociągnięcia za bandaże i zakręcenia nim jak bączkiem. Asekuracyjnie też chwycił jej tę rękę i sobie zatrzymał. W sumie mógłby mieć amulet.Zamiast króliczej łapki, łapka Ethel.
- W końcu coś rozsądnego.- wymamrotał pod nosem słysząc Rudiego. Zdecydowanie bardziej wolał oglądać nogi Leonela byle ten tylko nosił bieliznę.
- Oddaj mu te spodnie jak to ma nam pomóc.- odezwał się i spojrzał z wyrzutem na Leonela, który błyszczał się w słońcu, jakby wykąpał się w brokacie. Jakieś ukryte fetysze kumpla, o których nie maił pojęcia? Już chciał się zwrócić do Ethel by mu te bandaże zawiązała kokardkę ale przecież miała tylko jedną rękę, zwrócił się więc do Rudolfa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t160-raphael
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 34
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Główna aleja  ♦ Nie Lis 05 2017, 00:59;

A przynajmniej powóóóód konkretny? — zapytał Rudolph. Ociągał się w mowie i chodzie, dobrze, że nie w oddychaniu. Położył nagle dłoń na klatce piersiowej. Zaczął zastanawiać się czy oddycha, czy coś bije. Postukał i popukał palcami. Powstrzymał się od wsunięcia ręki pod żebra. Bał się, że zacznie to go łaskotać.
Może będzie śpiewał Odę do poległych? — zwrócił się do Ethel, zerkając kątem istniejącego oka na Silvera. Skrzywił się, pomachał skostniałą dłonią. Zabrzęczało niczym dzwonki na wietrze. Heferth prychnął oburzony. Pokręcił jeszcze głową na Riosa.
Zawstydzasz się, jakby żadna z bab ci nie powiedziała, żebyś ściągał spodnie, panie władzo — żachnął się rozjuszony. — A tu, o, dla dobra ogółu.
Właściciel kasyna przesunął dłońmi po swojej twarzy, wyczuwając chropowatą powierzchnię kości czy zepsucie skóry na drugim policzku. Kiedy Bradford zbliżył się z bandażem, Rudolph spojrzał na niego niezrozumiale, ale potem  dopiero zaczął wiązać. Kokardkę zrobił taką, że Ethel mogła czuć się jakby prezent dostała; pies na święto Halloween, hehe.

_________________
rudolph heferth
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t104-rudolph-heferth#301
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 52
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Główna aleja  ♦ Pon Lis 06 2017, 00:05;

- Bałagan. Straszny bajzel - zerknął w dół, by popatrzeć na swoje majtki. Wyglądały niesamowicie. Pokiwał głową z uznaniem. - Nic nie rozumiesz - zmarszczył brwi kiedy Ethel zaczęła zadawać pytania.
Odsunął się od wampira kiedy tylko ten odsunął się od niego. No homo, żeby każdy to zrozumiał. Spieszył się, czas go naglił, toteż Silver wyglądał na coraz to bardziej zniecierpliwionego.
- Muszę je przymierzyć żeby sprawdzić, czy mogą być. Nie mogę się spóźnić.
Tak naprawdę nie udzielił im ani jednej sensownej odpowiedzi. Wyglądało na to, że póki nie załatwi swojej sprawy, w ogóle nie pomoże sypiącej się Ethel, rozwijającym się mumiom i pyskatemu wampirowi. Był trochę jak ten królik z Alicji w Krainie Czarów - oczekiwał pomocy, lecz by cokolwiek wyjaśnić, to już nie miał czasu. Z tym, że oferował coś w zamian.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 40 lat
Ekwipunek podręczny: rewolwer energetyczny, pacyfikator, nóż, telefon, zapalniczka, papierosy, dokumenty

Pisanie Re: Główna aleja  ♦ Pon Lis 06 2017, 18:38;

Leonowi się to nie podobało, co było widać i słychać.
- A nie możemy po prostu poszukać ci tych pierdolonych spodni? - Rios się już zrobił marudny. To też było widać. Człowiek głodny, to człowiek zły, wampir głodny, to wampir niebezpieczny. Jedyną przewagę, jaką mieli tutaj zebrani była taka, że z jednego nic by nie upił, bo był wysuszony na wiórek, a pozostała dwójka właściwie cała była w stanie półpłynnym. Silvera nie wliczał do swoich ewentualnych celów, bo nie miał spodni, a widok jego kościstych kolan przyprawiał go o mdłości. A może to po prostu z głodu? Sam już nie odróżniał.
- Heferth... - zaczął, zwilżając wargi. - Widzisz tę subtelną różnicę, pomiędzy ściąganiem spodni po to, żeby jakiś podejrzany typ mógł je sobie zedrzeć z tyłka, a ściąganiem spodni, bo seks? - Przeczesał ręką i tak rozczochrane włosy, po czym westchnął, mrucząc pod nosem, że i tak nieważne.
Jeśli więc Silver kategorycznie stwierdził, że nie mogą ich zwyczajnie poszukać, wkurwił się i faktycznie ściągnął te cholerne spodnie. Podał je Johnowi, pozostając w samych bokserkach, po czym skrzywił się i wyraźnie obrażony rozejrzał się za czymś, co mu je zastąpi. Przecież nie będzie łaził bez.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t123-leonel-rios#346
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 38
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Główna aleja  ♦ Wto Lis 07 2017, 18:49;

Bradford naprawdę zaczął się zastanawiać, kiedy obudzi się z tego popieprzonego snu. Nic się tutaj kupy nie trzymało, a i wyjaśnień najmniejszych nie mieli.
- Tyle to już wiemy.- skomentował słowa o bałaganie i westchnął ciężko, bo ni jak się z Silverem dogadać nie szło. Tylko mu ten występ siedział w głowie.
- Dzięki.- rzucił do Rudolpha, który mu tak ładną kokardkę zawiązał, ale gdyby wiedział co ten sobie pomyślał, to sam pacnąłby go trzymaną w dłoni, ręka Ethelyn.
- W sumie można by coś świeżego rozkopać i zdjąć truposzowi spodnie.- zaproponował Raphael na słowa Riosa, ale nie oszukujmy się tylko jego ubranie było znośne, reszta towarzystwa prezentowała się co najmniej niekompletnie. Leonel jednak postanowił zostać bohaterem i pozbyć się spodni, więc rozkopywanie grobów na szczęście ich minęło.
- Masz gacie, to mów jak to odkręcić?- zawrócił się do Silvera i chyba nie musiał tłumaczyć co chce odkręcać, na pewno nie były to jego bandaże.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t160-raphael
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 34
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Główna aleja  ♦ Wto Lis 07 2017, 19:36;

Rudolph zastukał palcami w kant tablicy nagrobkowej.
Mam teraz jedno oko, Rios. Myślisz, że mogę patrzeć na dwuznaczności? — skomentował Heferth. Najpewniej trochę zwojów mózgowych mu przegniło i żart, który jego samego rozbawił, mógł pozostać niezrozumiany dla reszty. Część przepony zadrżała i drobiny piasku opadły na ziemię. — Raz na jakiś czas jak się poświęcisz, panie władzo! — uśmiechnął się pokrzepiająco.
Rios jednak nie był sam. Oprócz Silvera, to jeszcze Rudolph miał na sobie granatowo-czerwone bokserki w drobną kratę.
A masz łopatę, żeby kopać? Nawet nie widzę zakładu — rozejrzał się po cmentarzysku; nie mógł dostrzec budynku, najwidoczniej zdrowe oko było krótkowzroczne.
Mężczyzna przeciągnął nogę i zbliżył się do reszty towarzystwa. Wyciągnął skostniałe palce do twarzy Ethel i poprawił wiszącą skórę na jej policzku.
Tak. Spodnie pasują? Są piękne, możesz założyć, Silver.

_________________
rudolph heferth
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t104-rudolph-heferth#301
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Główna aleja  ♦ Sro Lis 08 2017, 22:01;

- Oczywiście, że nie rozumiem, dlatego właśnie zadaje pytania! - oburzyła się tak bardzo, że chciała rozłożyć ręce,ale miała tylko jedną. Powieka zadrgała jej nerwowo. Próbowała się powstrzymać (Ethel przed mruganiem, a nie powieka), bo jeszcze coś by znowu odpadło.
Z rozdziawioną buzią oglądała awantury Rios, który nie chciał ściągnąć spodni. A może to nie było intencjonalne, może mieśnie na chwile przestały trzymać i szczęka jej odpada... Ethel próbowała nią poruszyć. Na próżno - żuchwa wypadła z zawiasów. Uniosa rękę i ją sobie nastawiła. W końcu była lekarzen, nie?
Kiedy Rudolph podszedł, nagle się rozczuliła faktem, że oboje nie żyją. Doprawdy, pozostali przyjaciółmi do samej śmierci. Z tych rozżewnionych emocji pogładziła Hefertha po ramieniu. Zorientowała się, że drugą rękę ma...
- Czy mogę prosić o moją rękę? - rzuciła do Bradforda, próbując być groźną. Jednak trudno być groźną, jak jest się obrażonym na świat trupem. (Obrażonym, bo już nie pięknym).
Trochę żałowała, że sama nie mogła Raphaelowi zawiązać tej kokardki. Może innym razem. Może w innych okolicznościach. Choć cholera wie, po co miałaby mu zawiązywać kokardkę. I na czym.
Na razie nie pozostawało jej nic innego, jak obserwowanie tego, co się wydarzy. To Silver wiedział co się tu dzieje. Oni byli jak dzieci we mgle.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 52
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Główna aleja  ♦ Czw Lis 09 2017, 00:40;

- Naprawdę się spieszę! - rzucił arogancko w czwórkę nie do końca rozumiejących sytuację umarlaków (bo i każdy z nich był martwy, różnili się jednak stanem zepsucia). Kategorycznie stwierdził Silver, że musi przymierzyć spodnie Riosa. Wziął je i zaczął ubierać, zupełnie się przy tym nie krępując. Wcisnął jedną nogę, potem drugą i wciągnął je na tyłek. Zapiął rozporek, guzik i zakręcił seksownie biodrami. To jednak nie było to. Uciskały go w kroku, był nieco sztywne, przeszkadzające w poruszaniu się. No i najważniejsze- nie można było ich z siebie zerwać. Był mocno zszyte, bez żadnych zaczepów. Nic z tego.
- Nie, nie, nie. Ja nie mogę w tym wystąpić. Nie ma mowy, to się nie uda - począł je zdejmować. - Muszę mieć moją parę, inaczej to nie ma sensu.

K6 losowa:
1 - Silver zdejmując spodnie rozdziera je przy rozporku. Skąd miał tyle siły? Leonela skręca w żołądku.
2,5,3 - W oddali majaczą Wam jakieś kształty. Rudolphowi odpada nos.
4,6 - Z którejś strony docierają do Was niezrozumiałe krzyki. Raphael zahacza kostką o nagrobek i łamie nogę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 40 lat
Ekwipunek podręczny: rewolwer energetyczny, pacyfikator, nóż, telefon, zapalniczka, papierosy, dokumenty

Pisanie Re: Główna aleja  ♦ Pią Lis 10 2017, 17:19;

Wynik rzutu Rudolpha: 3
2,5,3 - W oddali majaczą Wam jakieś kształty. Rudolphowi odpada nos.


W kwestii irytacji Riosa kompletnie nic się nie zmieniło. Teraz dodatkowo nie miał spodni, więc można było nawet uznać, że jest wkurwiony, tylko bardziej. Kiedy zaś Silver zaczął wybrzydzać, zamiast poczerwienieć, co nie mogło się stać, bo był martwy, pobladł.
- A co to w ogóle za różnica, skoro i tak na samym początku je zdejmiesz? - Zapytał poirytowany, zupełnie nie rozumiejąc problemu, z jakim borykał się obecnie John. Im odpadały ręce i chrupały łamane stawy, a Silver przejmował się spodniami... Priorytety tego człowieka były dla Riosa zupełnie niezrozumiałe.
Z rozbawieniem spojrzał na Ethelyn i Raphaela.
- Pani prosi cię o rękę, Bradford - rzucił. Nie wiedział, czemu tak go to rozbawiło. Być może w kontekście ich barowych pogaduszek. Rozejrzał się dookoła, jakby oczekując zbawienia. Zabrał Silverowi spodnie, które na szczęście były całe i wciągnął je z powrotem na siebie z nadzieją, że jego spodniowa przygoda zostanie pomiędzy nimi.
- Tam chyba coś jest - wskazał ręką. Dosłownie byli jak dzieci we mgle. Tylko, że nie dzieci. Mniej więcej w tym samym momencie Rudolph kichnął, a jego nos poszybował z prędkością światła i ugodził Silvera w głowię.
- Strzał za dziesięć punktów - mruknął Leon pod nosem. Nie mając lepszego pomysłu, poszedł w stronę niezidentyfikowanych kształtów. Nawet gdyby miały się one okazać tylko kolejnymi nagrobkami, lepsze to, niż dywagacje na temat spodni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t123-leonel-rios#346
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 34
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Główna aleja  ♦ Pią Lis 10 2017, 20:00;

Rudolph też się pogubił. Nie wiedział co się dzieje i dlaczego. Wojna, choć wojen było tyle, że trudno zliczyć. W prawie żadnej nie brał udziału, a jak już - to najwidoczniej był nieprzytomny, dlatego zbudził się jako zombie bez połowy wierzchniego ciała jak najłatwiej określić. Cóż za utrata okazji. Nic tylko cierpieć z tego powodu.
Uśmiechnął się dosłownie półgębkiem do Ethel. Głaskanie go łaskotało i coś ciągle drażniło nosową część jego twarzy. Kręcił nosem, choć szkieletowy profil pozostawał niewzruszony.
Boże, Silver, ale ty się marudny i wybredny zrobiłeś — westchnął Heferth, kręcąc głową. — Wybrzydzasz jakby nie wiadomo co to za spodnie miały być. Srebrną nicią przeszywane? — zapytał, kiedy Rios zwrócił uwagę na coś innego. Rudolph zerknął, a że światło było po drodze to zdarzyło mu się zerknąć na źródło jasności. W połówce nosa zakręciło raz, drugi i trzeci i jak kichnął, tak plunął, a i jeszcze resztka nosa poleciała.
Slow-mo było szybsze niż zombie, ale trajektoria lotu doskonale wytyczyła drogę w stronę Silvera. Niczym Bullseye, pozostałość Rudolpha, trafiła w czoło Tego Wybrednego.
Sry — burknął, macając się po dziurze. Miał wrażenie, że była lepsza cyrkulacja cmentarnego powietrza. Bezmyślnie wlókł się za Leonelem.
Idziecie? Ethel? Raphael? — zwrócił się do milczącej lekarki i policjanta. Odwrócił się ledwo co, bo obawiał się, że przy skręcie tułowia to jeszcze kręgosłup mu strzyknie tak, że odpadnie.

_________________
rudolph heferth
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t104-rudolph-heferth#301
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24 lata
Ekwipunek podręczny: telefon, klucze do mieszkania, pilnik, porfel, szczotka do włosów

Pisanie Re: Główna aleja  ♦ Pon Lis 13 2017, 14:48;

Stąd>
Wynik rzutu: parzysty (Elia włazi w dziurę i łamie pazur)


Elia popędziła przed siebie, uważając, żeby nie strącić z grzbietu małej Gwen. Sama skupiła się raczej na omijaniu przeszkód, szukanie ewentualnego lekarza pozostawiła rudowłosej wampirzycy. Biegając wśród mgły ciężko było dostrzec coś sensownego, jednak już po kilku minutach chyba coś usłyszała. Cmentarz nie był zbyt duży, toteż i miejsce do biegania było ograniczone, ruszyła zatem w tamtym kierunku. Im bardziej zbliżały się do źródła dźwięku, tym więcej mogły usłyszeć, a Elia mogłaby przysiąc, że wychwyciła coś o... Spodniach? Dziwne.
- Halo, jest tam kto? - Zawołała. - Potrzebujemy lekarza! - Dodała, nieco mniej pewnie. Ostatecznie nie wiadomo było, co czai się w mlecznej mgle.
Będąc już niedaleko, dostrzegła pięć sylwetek. Dwa trupy w bardzo zaawansowanym stanie rozkładu, mumia, koleś w majtkach i mężczyzna, na którego widok odczuła tak dojmujący rodzaj irytacji, że z wrażenia aż się potknęła o jakąś dziurę i złamała pazur. Klnąc na cały głos po hiszpańsku, prawie strąciła z grzbietu Gwen, gdyby nie to, że mała dość boleśnie wczepiła się łapkami w jej futro.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t176-elia-martinez#1007
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 11 lat
Ekwipunek podręczny: wisiorek z motylkiem, drobniaki

Pisanie Re: Główna aleja  ♦ Wto Lis 14 2017, 01:42;

Trzymała się mocno żeby tylko nie zlecieć. Intuicja podpowiadała jej, że taki upadek mógłby się dla niej źle skończyć.
Dlatego w pewnych momentach Elia mogła czuć zaciskające się palce na swojej bujnej sierści. Bała się ale obecność wilkołaka dodawał otuchy. Szkoda, że zniknęła Max-Duch. Mogłaby im pomóc.
— LEKASA! POTSEBUJEMY LEKASA! — nawoływała na przemian ze swoją towarzyszką. — JEST TU KTO?! — darła się głośno, zombie paczka powinna ją słyszeć o ile posiadała jeszcze słuch. Nieoczekiwanie, gdy przed nimi zamajaczyły sylwetki Elia doznała urazu przez który mało co brakowało, a Gwen poleciałaby do przodu. Zeszła z wilczycy nie chcąc jej dodatkowo obciążać.
— Fsystko fporządku? — zapytała chcąc spojrzeć na łapę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t165-gwen#842
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 52
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Główna aleja  ♦ Czw Lis 16 2017, 01:24;

Rzucił spodnie na najbliższy z nagrobków i pokręcił głową. Kowbojski kapelusz na szczęście wciąż się na niej trzymał dodając mężczyźnie amerykańskiego uroku. Nic sobie nie robił ze zniecierpliwienia towarzystwa, co było nieco aroganckie z jego strony.
- No jak to? Tak się nie zdejmuje spodni na scenie! - no co ten wampir, zwariował? pomyślał. Podparł się ponownie pod boki i zakołysał biodrami. - Nie srebrną nicią, muszą mieć zaczepy. Nie, nie. To muszą być moje spodnie, inne się nie nadają - wyjaśnił splatając ramiona na klatce piersiowej. Zaraz potem oberwał prosto w czoło obsmarkanym nosem. Aż mogli usłyszeć cichy odgłos uderzenia, a później zobaczyć jak odruchowo odchyla się do tyłu robiąc tam też i trzy kroki.
- No wstydziłbyś się! - wytarł ręką czoło, kilka razy, dla pewności. Uwagę jego przykuł nadbiegający duży wilk wiozący na grzbiecie rude dziecko. I przeklinający po hiszpańsku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24 lata
Ekwipunek podręczny: telefon, klucze do mieszkania, pilnik, porfel, szczotka do włosów

Pisanie Re: Główna aleja  ♦ Czw Lis 16 2017, 19:28;

Elia przeklinała dalej licząc najwyraźniej na to, że skoro robi to po hiszpańsku, to Gwen nie zrozumie. Przyjrzała się łapie i dostrzegła złamany pazur. Jako że w obecnej postaci i tak nie mogła skorzystać z pilnika, który zawsze ze sobą nosi, dała sobie spokój. Szturchnęła nosem wampirzycę.
- Tak, wszystko w porządku - odparła uspokajająco, po czym zerknęła znów na sylwetki przed nimi, mrużąc oczy nieufnie. Trzymając blisko siebie rudzielca, już znacznie ostrożniej i wolniej podeszła bliżej, wyłaniając się z mgły, dopiero teraz mogąc przyjrzeć się nieco uważniej obcym.
- Przechodziłyśmy obok i usłyszałyśmy... - nie, to nie brzmiało przekonująco. - Chyba wiemy, gdzie mogą być twoje spodnie - powiedziała, jakby z wahaniem. Spodnie tu, spodnie tam... To nie mógł być przypadek. - Ale potrzebujemy czegoś w zamian - dodała, żeby nie pozostawić wątpliwości. Potem wzrok utkwiła już tylko w wampirze z wąsem. Było w nim coś irytująco znajomego, ale nie wiedziała co. Poza tym, że ją złościł, oczywiście. Nie od dzisiaj przecież wiadomo o odwiecznym konflikcie pomiędzy wilkołakami a wampirami. Jedyny wyjątek stanowiła mała Gwen, tylko i wyłącznie dlatego, że Elia doznała wmatczenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t176-elia-martinez#1007
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Główna aleja  ♦ Sob Lis 18 2017, 12:57;

Ethel ostatecznie nie otrzymała swojej ręki, bo decyzję Raphaela zagłuszyło marudzenie Silvera, wściekłość Riosa, czułość Rudolpha i rude dziecko na hiszpańskim wilku. Pozostawała zatem nadal jednorękim bandytą, tylko nie bandytą. Spodnie urosły do rangi magicznego artefaktu i lekarka zaczęła się czuć jak przy robieniu jakiegoś irracjonalnego questu w jednej z gier, w które grywał Rudolph. Trochę nawet zaczęła czekać na to, aż ktoś powie, że mają uratować świata.
Ale... właściwie mieli uratować świat. Swój własny. Żywy. Normalny.
Dziewczynka i wilk potrzebowali lekarza, więc w pannie Hollingsworth obudziła się powinność i obowiązek. Przestały ją interesować spodnie i nawet już nie patrzyła ukratkiem na bokserki Leonela. Nie żeby szukała w nich czegoś interesującego, po prostu w obecnej sytuacji przyciągały spojrzenie.
- Ja jestem lekarzem. - oznajmiła, wychodząc przed pozostałe osoby i stanęła na przeciw wilka. Naprawdę nic jej nie dziwiło w obecnej sytuacji. - Mogę wam pomóc. To wam damy w zamian, jeśli pomożecie nam znaleźć spodnie tego pajaca. - ruchem głowy wskazała na Silvera.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 40 lat
Ekwipunek podręczny: rewolwer energetyczny, pacyfikator, nóż, telefon, zapalniczka, papierosy, dokumenty

Pisanie Re: Główna aleja  ♦ Sob Lis 18 2017, 13:32;

Leon zacisnął szczęki. Był już u kresu swojej wytrzymałości.
- Skąd mam do cholery wiedzieć jak się zdejmuje spodnie na scenie? - Warknął, po czym przetarł twarz dłońmi i spróbował chociaż prowizorycznie się uspokoić. Nie było mu to jednak dane, bo z mgły wpierw zasłyszeli hiszpańskie przekleństwa, a potem wyłonił się z niej wilk z rudym dzieckiem. Tak jakby nie mogło być już bardziej absurdalnie. Prychnął nawet.
- Co następne? Małpa na rowerze? - Rzucił do Rudolpha kwaśno. Przez wzgląd na kiepski stan członków Hefertha, nie był pewien, czy ten go usłyszał. Nieważne, co sobie ponarzekał, to jego.
Wilk wydawał się być dziwnie rozdrażniony jego osobą, a sam Rios nie mógł stwierdzić, któż to taki, mimo że głos miał zadziwiająco znajomy. Był już jednak na tyle poirytowany, że kolejne drażniące go sytuacje nie zmieniały już zupełnie niczego. Jedynym plusem było to, że miał już spodnie na tyłku.
- Szybko, na litość boską. Bo zaraz kogoś zjem - nie żartował. Wzrok utkwił w rudowłosej dziewczynce. Przez chwilę rozważał też wilka, ale podejrzanie zalatywał psem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t123-leonel-rios#346
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 11 lat
Ekwipunek podręczny: wisiorek z motylkiem, drobniaki

Pisanie Re: Główna aleja  ♦ Nie Lis 19 2017, 15:01;

Gwen spoglądała na gromadkę z większą otwartością niż Elia. Nie traciła jednak na czujności. W przeciwieństwie do grupki z cmentarza, ona wraz z wilkołaczycą cierpiała na amnezję. Szczęście w nieszczęściu. Spojrzała po każdej twarzy, wyraźnie zadzierając nosek na ten okropny widok. Na dodatek śmierdzieli. Ich stan rozkładu rodził wątpliwości co do ich przydatności. Tego jednak na głos nie powiedziała. Silver nie budził zaufania tak samo jak Latynos z wielkim wąsem. Gapił się tak jakby po raz pierwszy widział wilka i rude dziecko. Pokazała mu język, a potem z odsieczą przyszła Ethel, która wystąpiła przed swoimi rozpadającymi się znajomymi. Miała ochotę pociągnąć ją za rękę i sprawdzić czy co się stanie.
— Potsebujemy lecepty. — zasepleniła przez kły, trochę śliny poleciało w przód. Hollingsworth wyglądała jakby sama potrzebowała pomocy lekarskiej. Chirurga i Barnabasa na pewno. — Za leceptę bedom spodnie. Stalucha Konstancja chce lecepty. — pozostawało teraz pytanie jak zorganizują skrawek papieru z wypisem dla Marchantowej. Gwen ścisnęła rączką futerko Elii na nodze, kiedy to Leonel wykazał się zoofilskokanibalistycznymi zapędami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t165-gwen#842
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 34
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Główna aleja  ♦ Wto Lis 21 2017, 16:21;

Rudolph doszedł do wniosku, że jego jedno jedyne płuco, które ustało w całości, ma niesamowitą cyrkulację trupiego powietrza. W momencie, gdy wykichał resztę nosa odczuwał, że może wciągnąć więcej. Takie dotlenienie, przynajmniej połowiczne, też było dobre.
Choć nie wiedział czy faktycznie oddychał.
Powstydzę się kiedy indziej — skomentował.
Jak zobaczył poruszenie gdzieś tam, z tyłu, to wyciągnął szyję. Puknął skostniałymi paliczkami w kręg i się skrzywił, patrząc na rude i włochate cosie.
Wolałbym małpę na rowerze niż Hiacyntę w tutu — odpowiedział Riosowi, niby wymownie zasłaniając dłonią resztę swojej twarzy, aby zachować pozory tajemniczości. Rozejrzał się po wszystkich obecnych. Po milczącym Bradfordzie, któremu ciągle nie pasowało ułożenie mumicznych bandaży, po podgniłej Ethelyn, która wyszła z inicjatywą zajęcia się wypisywaniem recept nawet pośmiertnie (cóż za poświęcenie, cóż za powołanie, proszę państwa!), na narzekającego Silvera, któremu kończył się czas, na sepleniącą rudą złodziejkę czy przerośniętego psa z tego samego filmu, co błyszczący Leonel.
Masz do wyboru cekiny, bandaże, kanibalizm, trupi jad lub wygrzebywanie sierści spomiędzy zębów — boleśnie szturchnął Riosa kościanym łokciem.
Czemu mnie nie dziwi, że ta lekomanka tylko by żarła tabletki? — westchnął do siebie.
Tylko na czymś tę receptę musisz wystawić, Ethel — odezwał się do przyjaciółki, mówiąc o papierze, długopisie. Wątpił w zaświatowy zestaw elektroniczny dla małego lekarza.

_________________
rudolph heferth
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t104-rudolph-heferth#301
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24 lata
Ekwipunek podręczny: telefon, klucze do mieszkania, pilnik, porfel, szczotka do włosów

Pisanie Re: Główna aleja  ♦ Wto Lis 21 2017, 16:41;

Wciąż nieufnie wodziła wzrokiem od jednych do drugich, nieco łaskawiej patrząc na lekarkę, która mimo swojego stanu pozostawiającego wiele do życzenia, zgodziła się pomóc. Wszystko jednak do momentu, gdy wąsaty wampir spojrzał głodnym wzrokiem na Gwen. Zrobiła krok w jego stronę i kłapnęła zębami. Ona też nie żartowała. Z jej gardła wydobył się niski pomruk.
- Nawet o tym nie myśl, amigo - zwróciła się do niego jadowitym tonem, podkreślając ostatni wyraz. Wciąż miała wrażenie, że skądś go zna, tylko nie wiedziała skąd. W końcu złagodniała jednak, czując ucisk małej rączki Gwen na swoim futrze i spojrzała na Rudolpha.
- Żarcie leków to jej najmniejszy problem. Zagroziła, że bez recepty nikt stąd nie wyjdzie - skrzywiła pysk na samo wspomnienie wrzasku staruchy. - Poza tym w tych spodniach nie wyglądała najlepiej - pokiwała łbem, jakby na potwierdzenie swoich własnych słów. Po tym na chwilę przeniosła bursztynowe spojrzenie na kolesia bez spodni. Rzeczywiście najlepiej by było, gdyby jednak dostał je z powrotem. Zasłoniła oczy Gwen, żeby mała nie przyglądała się zanadto opiętym na dupsku Silvera majtkom.
- Co będzie ci potrzebne? - Zwróciła się do Ethelyn, już zastanawiając się, na czym lekarka mogłaby przepisać leki. Wykuć w kamieniu? Mogę nie przyjąć w aptece. Chociaż...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t176-elia-martinez#1007
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 52
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Główna aleja  ♦ Sro Lis 22 2017, 15:22;

Gdy Rudolph wyciągał szyję poczuł, że zaskrzypiało mu w kręgach. Zaraz potem chrupnęło nieprzyjemnie a głowa opadła. Teraz musiał na wszystkich spoglądać spode łba, niczym osiedlowy łobuz.
- No jak to, skąd? Myślałem, że... a, nie ważne! - machnął niecierpliwie ręką. Z podejrzliwą miną przyglądał się towarzystwu, które właśnie się dogadywało. Zmarszczył brwi gdy usłyszał że za utratą jego spodni najprawdopodobniej stała Konstancja. Przebrał niecierpliwie nogami. Wyglądało na to, że postanowił zrzucić na nich odzyskanie spodni. Nie miał zamiaru dyskutować z tą staruchą. Wystarczy, że przyjdzie na jego występ!
Część z Was wie już, gdzie znajdują się spodnie Silvera. Druga połowa znalazła niezbędnego do wypisania recepty lekarza. Czy uda Wam się w sprytny sposób załatwić Konstancji papierek na leki? Zwracacie uwagę na bandaże, w które owinięte są mumie. Nieco zabrudzone, ale całkiem szerokie płótno. To częściowo rozwiązywało sprawę. Trzeba było jeszcze znaleźć coś, czym można pisać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 11 lat
Ekwipunek podręczny: wisiorek z motylkiem, drobniaki

Pisanie Re: Główna aleja  ♦ Sro Lis 22 2017, 20:14;

Elia dobrze mówiła. Wzrok Gwen robił kolejną rundkę po zebranych. Miała wątpliwości ale koniec końców wszystko mogła zrzucić na barki dorosłych. Dzieci nie były do niczego zobowiązane. Nieufnie spoglądała na Wąsacza i Łobuza. Wyglądali na takich co to się na coś zmówili. Uniosła rączki gdy wilkołaczyca zasłoniła jej oczy przed nieprzyzwoitym obrazem silverowych gaci. Sapnęła i rozpostarła wilcze palce żeby spoglądać spomiędzy nich. Nie chciała spędzić wieczności na błąkaniu się po cmentarzu, a skoro było wiadome co robić... Oderwała się od futra i podeszła do Bradforda żeby po chamsku uczknąć nieco bandażu. Miał go w zapasie więc nie czuła się za specjalnie winna czy zobowiązana do przeprosin. Rozpostarła materiał i podeszła do sypkiej Ethel.
— Pisaj. — powiedziała, podając bandaż i nadgryzając kłami swój nadgarstek. Krew wydawała się najlepszym atramentem. Praktycznie to jedyne co mieli aktualnie pod ręką. Krew spływała ciurkiem do łokcia skąd kapała na żwirową alejkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t165-gwen#842
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Główna aleja  ♦ Czw Lis 23 2017, 20:31;

Ethel zaczynała mieć mętlik w głowie. Choć nie czuła zapachów, miała wrażenie, że odurza ją smród zgniłego ciała. Jej ciała. Mogłaby powiedzieć, że to najgorszy z koszmarów lekarza - powolny, świadomy rozkład. A jednak czuła się w pewien sposób zafascynowana. Z rozmyślań wyrwały ją głosy i zdecydowane czyny rudowłosej dziewczynki. Powinni byli się wszyscy wstydzić, że to brudne dziecko miało więcej oleju w głowie niż oni wszyscy razem wzięci.
Dobrze, że wyłapała o kogo chodzi. Konstancja. No tak. Trudno było zapomnieć o tej pacjentce. Doktor Hollingswort na szczęście pracowała w przychodni i niejednokrotnie wypisywała receptę dla tej pannicy będącej w zaawansowanym stanie życia.
Kobieta schyliła się po jakiś patyczek, który pewnie/być może leżał na trawie. Zamoczyła go w krwi dziewczynki po czym wypisała receptę na skrawku bradfordowego bandaża. Dziewczynka na pewno musiała Ethel pomagać, bo kobieta wciąż miała tylko jedną rękę.
- Co teraz? - zapytała po prostu, bo nie miała zielonego pojęcia. Niech ich prowadzą i niech znajdą spodnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 40 lat
Ekwipunek podręczny: rewolwer energetyczny, pacyfikator, nóż, telefon, zapalniczka, papierosy, dokumenty

Pisanie Re: Główna aleja  ♦ Pią Lis 24 2017, 10:54;

Spojrzał na Rudolpha i w zasadzie musiał mu przyznać rację. Aż dziw brał, że Hiacynty gdzieś tu nie spotkali. To jednak potwierdzało jedynie teorię, że Bucketowa przeżyje ich wszystkich, z cholerną nawiązką.
Dopiero słysząc jadowity ton psowatej dotarło do niego, że to Elia. Przez krótką chwilę skonsternowany ją obserwował i aż zapomniał na chwilę o tym, jaki jest głodny. Najwyraźniej niektórzy w pakiecie z ogonem i czterema łapami dostali też amnezję.
- Ostatnio śpiewałaś inaczej - mruknął kwaśno pod nosem, mrużąc oczy i obserwując całą tę scenkę.
W normalnych warunkach pewnie nawet sam odczułby coś na kształt wstydu związanego z tym, że w całej tej aferze najbardziej zdroworozsądkową okazała się dziesięciolatka, ale obecnie aż go mdliło i myśli miał zasnute mgłą. Przynajmniej do momentu, w którym nie polała się krew, bo wtedy instynkt nakazał mu natychmiastowe działanie. I już nawet ruszył się z miejsca, żeby dorwać się chociaż do kropelki, gdy dotarło do niego, że jeśli dostarczą tę receptę, prawdopodobnie cała ta farsa się skończy. I tego postanowił się kurczowo trzymać, teatralnie odwrócił więc wzrok.
Był gotowy iść, gdziekolwiek, byle to się skończy. I trzymał się jak najdalej Gwen i jej rozciętego nadgarstka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t123-leonel-rios#346
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24 lata
Ekwipunek podręczny: telefon, klucze do mieszkania, pilnik, porfel, szczotka do włosów

Pisanie Re: Główna aleja  ♦ Pon Lis 27 2017, 09:28;

Aż się zapowietrzyła z oburzenia. Zupełnie nie wiedziała o co temu wampirowi chodzi i chyba nawet nie zamierzała wnikać. Wyglądało, jakby ją znał, ale Elia nie miała pojęcia, dlaczego miałaby wchodzić w jakąkolwiek znajomość z wampirem, jaki przystojny by nie był. Skrzywiła więc jedynie pysk i odwróciła łeb w stronę Gwen, która zażegnała ich receptowy problem. Wilczyca była z małej bardzo, bardzo dumna. Na szczęście nie zauważyła wzroku, którym Leonel obarczył rozcięty nadgarstek, w przeciwnym razie mogłaby chcieć go spacyfikować, a to by chyba wydłużyło czas dobicia targu - recepta za spodnie.
- Wspaniale, chodźmy - rzuciła, kiwając głową i skierowując się w miejsce, gdzie ostatnio widzieli Konstancję. Miała jedynie nadzieję, że staruszka nie postanowiła wyruszyć gdzie indziej na poszukiwania recepty, bo ostatnim na co miała teraz ochotę, było ponowne przeczesywanie cmentarza. Istniało zbyt duże ryzyko, że natrafią na kolejnych wariatów, którzy również będą chcieli od nich Bóg raczy wiedzieć co.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t176-elia-martinez#1007
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Główna aleja  ♦ Sro Lis 29 2017, 03:32;

Wystarczyło kilka chwil by wypisać receptę dla Konstancji. Bradford, lżejszy o kilkanaście centymetrów płótna chcąc nie chcąc przyczynił się do sukcesu. Mała Gwen sprytnie zaproponowała swoją krew jako zamiennik atramentu. Największym kłopotem było utrzymanie Ethel, która mogła się w każdej chwili rozsypać podczas wypisywania świstka na kilka opakowań wesołych pigułek. Jeszcze tylko podpis i recepta była gotowa. Przez cały ten czas Silver zerkał w stronę Elii. Była dużą suką. Mogłaby go wozić na występy a on w zamian wyprowadzałby ją na spacer. Miałaby nawet własną budę. Uniósł brwi słuchając jej pyskówkę z wampirem i westchnął z uśmiechem. Ech, te wampiry i wilkołaki. Jak zawsze skonfliktowane.
Dotarliście do nagrobka, przy którym czekała szlochająca Konstancja. Widzieliście ją już z daleka ze względu na płaszczyk. Pociągała żałośnie swoim starym noskiem szeleszcząc materiałem błyszczących spodni. Gdy tylko zorientowała się, że ktoś nadciąga, odwróciła się. Wyglądała trochę jak goblin.
- Macie ją?! - szybko zorientowała się, że wcale nie zabrzmiała jak zrozpaczona babuszka, więc szybko się poprawiła - Och, moja recepta, czy dostaliście ją? - załopotała rzęsami, które z pewnością sobie dokleiła. Wyciągnęła pomarszczone dłonie po kawałek bandaża. Każdy paznokieć pomalowany miała innym kolorem. Jeden z nich nawet pasował do odcienia skóry Ethel. Zabrała receptę i z pewnym ociąganiem się zdjęła spodnie Silvera. Mieliście okazję zobaczyć coś gorszego niż panterkowe majtki Johna. Babciny, koronkowy pantalon Konstancji.
Zaopatrzeni w spodnie udaliście się w powrotem do Silvera, który z radością przyjął swoją zgubę. Zaproponował wam nawet (poza Gwen, bo była nieletnia), wejściówki na swój występ w krypcie numer czterdzieści pięć. Bez względu na odpowiedź, i tak was na niego zabrał. Następnie wszyscy zostaliście przeprowadzeni przez bramę cmentarza.
Widzieliście dzisiaj straszne rzeczy. Silvera bez spodni, Konstancję bez spodni, Rudolpha bez nosa i Ethelyn bez ręki. Nieogoloną Elię i rudego wampira.
Budzicie się we własnych łóżkach z poczuciem, że śniło wam się coś wyjątkowo głupiego.

Dziękuję za sesję. zt.

_________________
Sesje:
- Artemis (retro u Pameli, Rosa)
- Dahlia (szpital, Rudi)
- Noah (remiza, Rosa)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Główna aleja  ♦ ;

Powrót do góry Go down

Główna aleja

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Witaj w Rode! :: Ciemno wszędzie, głucho wszędzie...-