Share|

M. Paddler & L. McDonald Zoo

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
AutorWiadomość
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 19
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: M. Paddler & L. McDonald Zoo   Czw Paź 26 2017, 22:21




Mieszkanie Paddlera & McDonalda

Tu będzie jakiś ładny opis

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t249-lancelot-mcdonald
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: M. Paddler & L. McDonald Zoo   Wto Gru 05 2017, 20:36

< Bar Koza Chloe

Mieszkanie było, jak na standardy Paddlera, całkiem pojemne. Dwa pokoje, kuchnia z salonem i łazienka dały mu kilka miesięcy temu mocno do myślenia o znalezieniu ewentualnego współlokatora. Tak oto na jego ścieżce życia pojawił się Lancelot. Od jakiegoś czasu Mateusz zastanawiał się również czy nie wprowadzić tu kogoś jeszcze. W tej chwili jednak nie miał w głowie żadnej większej myśli na ten temat.
Po tym jak otworzył drzwi, wpuścił obie kobiety do środka. Sam pozostał z tyłu i dopilnował, że żadna wścibska sąsiadka się na nich nie gapi. Nie żeby planował coś strasznego czy obscenicznego.
- Tam... - wskazał ręką na otwarte wejście do kuchni, na której końcu znajdowała się również kanapa. Zaoferował wieszak, który wskazał obiema rękami, ściągnął z siebie własną kurtkę i w końcu sam przeszedł do kuchni.
- McDonald?! - podniósł głos, ale zamiast kuknąć do jego pokoju, schylił się do piekarnika. Stały tam piękne, zielone ciasteczka. Mateusz ucieszył się nie bez powodu i wyciągnął je z brytfanki na talerz. Poinstruował też dziewczęta o zawartości alkoholowej swojej lodówki. - Czekajcie, który policjant was zgarnął od Theo?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t186-matthew-paddler#1327
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24 lata
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny: telefon, klucze do mieszkania, pilnik, porfel, szczotka do włosów

PisanieTemat: Re: M. Paddler & L. McDonald Zoo   Wto Gru 05 2017, 22:27

Lokum Paddlera i wspomnianego wcześniej Lancelota prezentowało się całkiem nie najgorzej, a już na pewno lepiej niż spodziewałaby się po typowo męskim mieszkaniu. Troska o to, czy sąsiadki patrzą, gdyby została wyrażona na głos, na pewno zostałaby przez Martinez poparta. Nie potrzebowała już kolejnych plotek na swój temat.
Poszła do kuchni, we wskazanym przez Matta kierunku, po drodze zdejmując kurtkę. Kolejny plus był taki, że było to całkiem ciepło, nie to co na zewnątrz. Zajrzała Paddlerowi przez ramię na ciastka i parsknęła śmiechem.
- No tak przypuszczałam - wyprostowała się i zerknęła na Rosę. Postanowiła sama się obsłużyć, skoro już mężczyzna je poinstruował, w tym celu otwarła lodówkę i zaczęła tam szperać w poszukiwaniu czegoś, z czego będzie mogła zrobić drinka. Nie jakieś cudo sztuki barmańskej, a raczej coś, co jej nie powykrzywia. Poza tym nie zamierzała bynajmniej kończyć jak ostatnim razem. Na cokolwiek się zatem zdecydowała, było to niezbyt mocne.
- Leonel nas zgarnął - odparła beztrosko, ale po chwili jej palce zacisnęły się trochę mocniej na drzwiach lodówki. Źle. - Oficer Rios w sensie - sprostowała, brzmiąc całkiem nawet jak na swój osąd neutralnie.
- Co pijesz Rosa? - Zapytała koleżanki, błyskawicznie zmieniając temat.
- Ktoś do nas dołączy? - Dopytała jeszcze, teraz już zwracając się do Matta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t176-elia-martinez#1007
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Reputacja: akceptowana
Ekwipunek podręczny: trzydzieści kredytów, telefon, gumka do włosów, czasem Karol

PisanieTemat: Re: M. Paddler & L. McDonald Zoo   Sro Gru 06 2017, 00:47

Zapięła kilka guzików dużej, dżinsowej kurtki. Męskiej, ją też podebrała Karolowi. Miała kilka dziur i plam, ale po wypraniu stała się całkiem stylowym elementem garderoby. Miała ją oddać Bucketowi, ale zamiast tego zaczęła ją nosić.
Ruszyli razem, beztrosko w stronę budynku, w którym mieszkał Paddler ze swoim Lancelotem. Rosa zawsze głupio myślała, że Mateusz mieszka nad jeziorem. Tymczasem okazywało się, że miał tam tylko domek i stawik. Całkiem bogaci byli ci Paddlerowie. Az zastanowiła się Rosa po drodze, czy na pewno opłaciła ostatni rachunek za prąd. Powinna ograniczyć grę na komputerze, albo nie siedzieć tyle po nocach. Przegięła zwłaszcza ostatnio, kiedy dziadek był w szpitalu.
- To Leonel, czy oficer Rios? - ta drobna pomyłka sprawiła, że Rosa zaczęła się domyślać. Plotki to jedno, ich bohaterowie to drugie. Pankhurstówna nie była wbrew pozorom głupia. Pod uniformem kelnerki kryła się całkiem inteligentna dziewczyna. Jednak jedyny wniosek jaki mogła wysunąć był taki, że Elia i Rios rzeczywiście są ze sobą bliżej niż teoretycznie powinni. Zdjęła kurtkę i zerknęła na Elię. Pamiętała o Felixie. - A nalej mi co jest - uśmiechnęła się. Spojrzała na zielone ciastka. Szpinakowe? Jakiś czas temu udało jej się zrobić takie ciasto, z paczki. Nawet nie wyszedł zakalec. Zjedli z Charlesem ze smakiem, jak na amorki przystało. Kawałek zaniosła też dziadkowi, Rudiemu i Ethel. Nie wiedziała, że Bucket przyszedł do niej z pieniędzmi za antykoncepcję. I dobrze. Wściekłaby się, tak samo jak Hollingsworth. Zamierzała sama oddać jej pieniądze, odpracować bądź cokolwiek. Ale to była jej sprawa. Wzięła od Elii drinka i usiadła na kanapie. Żebyśmy się tylko znowu nie upiły, bo się zaczniemy całować! pomyślała. Bo Roska miała swoje przygody z koleżankami. Na przykład, może, z taką Tayą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t117-rosa-pankhurst#322
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: M. Paddler & L. McDonald Zoo   Czw Gru 07 2017, 11:53

Rodzina Paddlera była dziwna. Kto bowiem, zdrowy na rozumie, hoduje ryby w stawie, wydając dekadę wcześniej całe swoje oszczędności na zakup zdezelowanego zbiornika wodnego i jego zawartość. Ludzie nie są z reguły skłonni do ryzyka. Wolą odkładać uciułane pieniądze na konto, żyć z miesiąca na miesiąc, cieszyć się pozornym dobrobytem ciała i dyszy, ale nie mają z tego nic więcej. W końcu, jaki procent gra na giełdzie? Kto wydaje pieniądze na spekulacje? Co można powiedzieć o starym Paddlerze to to, że trafił mu się niezły połów, chociaż wcale nie miał tego na myśli w pierwszym momencie. Kupno nieruchomości zabezpieczyło ciułany z dziada pradziada kapitał, chociaż w portfelu nie miał zbyt wiele. Zresztą, ziemia w Rode? Mówili, że żadne z tego Eldorado. Wydatki na ryby były koniecznością nieprzesadną, przyniosły bowiem w kilka lat dogodne warunki do rozwoju wodnego ekosystemu stawu. Kto to widział, żeby w dobie GMO i modyfikacji, hodować ryby. A jednak. Kiedy Henry nie zajmuje się pilnowaniem baseniku na festynie, handluje z niszowymi kontrahentami. Jeśli coś w tym świecie jest niszą, jest też drogie i intratne. Jest ryzyko, jest zabawa. Wcale jednak nie muszą się z tym wynosić, bo wcale nie uważają się za rekinów biznesu. Bądź co bądź, to nie było jego mieszkanie własnościowe.
- A co, ruchałaś się z nim czy co? - zapytał, jakże delikatnie. Przeżuwał akurat zielone, aromatyczne ciastko. Działanie zioła wchodzącego w skład wypieku było opóźnione w czasie, ale bardziej przystępne i intensywne. - Jak chcecie to mogę do kogoś napisać. Lance chyba nie ma. - wzruszył ramionami. - Do twojego... - machnął ręką niedbale. Położył talerz na niewielkim stoliku przy kanapie. - Charliego. Na przykład. - Pamiętał, że Karolowi odjebało jak gadał z Rosą. Och, jaka szkoda, teraz byli w takim kameralnym towarzystwie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t186-matthew-paddler#1327
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24 lata
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny: telefon, klucze do mieszkania, pilnik, porfel, szczotka do włosów

PisanieTemat: Re: M. Paddler & L. McDonald Zoo   Czw Gru 07 2017, 12:14

A zatem Elia polała z tego, co było. Zmieszała pewnie wódkę z jakimś sokiem, w proporcjach na tyle słusznych, żeby nie przesadzić, a w każdym razie nie przesadzić zbyt szybko. Tym razem zdecydowanie chciała podejść do tego bardziej odpowiedzialnie. Podała Rosie drinka, a sama usiadła obok.
- Oficer Leonel Rios - wzruszyła ramionami, popijając drinka. Przeniosła spojrzenie na Paddlera, który zaczął pałaszować ciastko.
- A co to ma do rzeczy? - Zapytała, unosząc jedną brew. Gdyby nie to, że miała na sobie makijaż, pewnie zrobiłaby się czerwona jak burak. Boże, pobłogosław istnienie podkładów! Zasłoniła się drinkiem i upiła kolejnego łyka. Nie to, żeby była szczególnie zawstydzona tym pytaniem, bo i sam fakt zaistnienia takiej sytuacji jej nie zawstydzał, ale podświadomie czuła przecież, że to przyjaciele Felixa, a to ona była tą nową. Zdecydowanie miała wrażenie, że jest na tej gorszej pozycji, mimo że przecież wyjaśnili sobie z Novakiem, na czym stoją.
- Jak uważasz, złociutki - pokręciła lekko głową. Spojrzenie przeniosła na Rosę, zastanawiając się, czy koleżanka się na to zgodzi. O ile dobrze kojarzyła, ostatnim razem gdy Charles i Paddler się spotkali, omal nie skończyło się to bójką. Co prawda uważała, że Bucket mimo prześladującego go pecha jest raczej rozsądny, ale Matt był... Specyficzny.
W końcu postanowiła sięgnąć po ciastko, choć raczej sceptycznie była nastawiona do tego, co się stanie. W takiej postaci jeszcze nie miała okazji próbować zielska, stąd też była ciekawa, jak różny efekt spożycia będzie od tego, do czego człowiek przywykł w przypadku palenia. Sięgnęła po talerzyk ze stołu i podsunęła Rosie.
- Spróbuj - zachęciła, nie chcąc być samą w tym, cokolwiek ją czekało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t176-elia-martinez#1007
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Reputacja: akceptowana
Ekwipunek podręczny: trzydzieści kredytów, telefon, gumka do włosów, czasem Karol

PisanieTemat: Re: M. Paddler & L. McDonald Zoo   Pią Gru 08 2017, 00:37

- Maaatt! - szepnęła teatralnie do Paddlera. Nie pyta się dziewczyny wprost, czy się z kimś ruchała! A już na pewno nie, jeśli chodziło o dwadzieścia lat starszego przystojnego faceta, który mógł być jej ojcem. Zupełnie nie miał wyczucia, ten Mateusz.
Tak jak i Elia, wcześniej nie próbowała żadnych wesołych babeczek. Sięgnęła po podsunięte przez koleżankę wypieki. Znała Paddlera, więc domyśliła się, co to może być. Nie była pewna czy powinna, ale...
- Charlie pewnie siedzi w warsztacie. Ale napiszę do niego - dodała szybko wyciągając telefon. Wyświetlacz się jej trochę psuł, powinna w końcu wymienić aparat. Ugryzła babeczkę. Całkiem niezłe, chyba doprawione jakąś wanilią?
- Oficer Leonel Rios - mrugnęła do niej. Musiało być coś na rzeczy, przecież inaczej nie rozwiózłby ich z tej imprezy do domów jak jakiś taksówkarz. Rzeczywiście, siłą rzeczy Elia była nowa w towarzystwie. Felixa Matt i Rosa znali od lat, ta druga było z nim być może bliżej niż Wioślarz. Pankhurstówna nie dawała jednak Elii tego odczuć. Sięgnęła po drinka, żeby popić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t117-rosa-pankhurst#322
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24 lata
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny: telefon, klucze do mieszkania, pilnik, porfel, szczotka do włosów

PisanieTemat: Re: M. Paddler & L. McDonald Zoo   Pon Gru 11 2017, 12:56

Pokiwała głową Rosie, kiedy sama dostała smsa od Charlesa.
- O, o wilku mowa - mruknęła pod nosem, odpisując na wiadomość. Zawahała się, czy napisać też coś Riosowi, ale zrezygnowała. Nie mogła do niego pisać, ilekroć lądowała na imprezie, bo mógłby wyciągnąć jakieś błędne wnioski co do jej pobudek!
Również ugryzła babeczkę. Czy ona nie słyszała gdzieś, że spożywanie zioła w ten sposób charakteryzuje się mocniejszym efektem, niż palenie? Nie zastanawiając się nad tym już dłużej, pochłonęła całą. Odmrugnęła też Rosie, no bo cóż innego miała zrobić? Ludzie wkoło nie byli głupi, pewne rzeczy po prostu było widać. A ona nawet nie wiedziała, jak wiele przez to ryzykuje w związku z tym, że w mieście był już ktoś, komu się to bardzo nie spodoba. Na razie jednak, beztroska chwilo trwaj! Upiła łyk drinka i pozostawało jedynie czekać na efekty.
- Opowiadaj, co tam u ciebie? Nie miałam pojęcia, że pracujesz w Kozie, pewnie wpadałabym tam częściej - zagaiła wesoło, nieco wygodniej rozlokowując się na kanapie.
- Na śmierć zapomniałam wziąć od Charlesa twój numer, kiedy szukaliśmy Felixa - dodała swobodnie, odstawiając szklankę na stół. Miała wtedy rzeczywiście inne zmartwienia i w końcu nawet o tym nie pomyślała, czego potem żałowała. Jakoś czasem brakowało jej koleżanki i babskich pogaduch, tak jak kiedyś z Marią.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t176-elia-martinez#1007
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: M. Paddler & L. McDonald Zoo   Pon Gru 11 2017, 13:18

- Weź wyluzuj, żartuję. - uśmiechnął się głupkowato, chociaż na potwierdzenie swoich słów, uniósł i opuścił brwi w sugestywnym, chochlikowatym wyrazie. Nie zastanawiał się dłużej nad tym, czy Elia faktycznie spała z tym typem, a może nie. Może oboje byli z Argentyny i ciągnie ich do siebie jak maślaną stronę kanapki do podłogi? Kto wie, czy nie robili tego na podłodze? Jedno było pewne, nie wiedział tego Paddler. I raczej wątpliwe, czy będzie się... zagłębiał.
- Jak ci się dziewczyno chciało przyjeżdżać na takie zadupie... - pokręcił głową siadając między nimi. Stolik był niewielki, kwadratowy, przysunięty do ściany, więc miał ją na wprost. Ścianę, nie Elię do której się zwrócił, rzecz jasna.
- W ogóle, co to za Fiona? - zmienił temat, nie wiedząc, że dla Rosy jest on co najmniej drażliwy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t186-matthew-paddler#1327
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Reputacja: akceptowana
Ekwipunek podręczny: trzydzieści kredytów, telefon, gumka do włosów, czasem Karol

PisanieTemat: Re: M. Paddler & L. McDonald Zoo   Pon Gru 11 2017, 13:57

- A tak, w tym tygodniu mam drugą zmianę. Pracuję razem z Fanny. Tą wiesz, od Henry'ego, byli u Chambersa - wyjaśniła. - Wpadaj! Tylko nie rozsypuj frytek, bo dostaniesz w czapę- dodała z uśmiechem
Skoro Matt zamierzał zrobić większą imprezę, to wyciągnęła telefon i napisała do Charlesa. Odpisał szybko. Uniosła brwi zdziwiona.
- Edams jest w szpitalu - zakomunikowała. - Charlie pisze, że ktoś go napadł. Cholera - popiła babeczkę drinkiem. Chwilę potem przyszła kolejna wiadomość. - Jezu, operowali go, musiał naprawdę dostać solidny wpierdol...
Odłożyła telefon z myślą, że będzie musiała do kolegi zajrzeć. Nie wypadało tak teraz flirtować Bucketem i rozprawiać o tym, że przydałaby mu się kąpiel. Od brudnych myśli!
- Fiona jest siostrzenicą właściciela Kozy. Często bywa w Rode - wzruszyła ramionami. A Charles właśnie szamał z nią kebaba! - No nie mów, że jej wcześniej nie miałeś okazji poznać? - wstała, kiedy skończył jej się drink. Jeśli Elia opróżniła swoją szklankę, to i ją zabrała, żeby przyrządzić kolejne. Miała wrażenie, że babeczka wcale nie jest jakaś specjalnie wesoła. Nie czuła się po niej inaczej. Przynajmniej tak się Rosie wydawało. Uśmiechnęła się do siebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t117-rosa-pankhurst#322
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24 lata
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny: telefon, klucze do mieszkania, pilnik, porfel, szczotka do włosów

PisanieTemat: Re: M. Paddler & L. McDonald Zoo   Pon Gru 11 2017, 15:35

Parsknęła śmiechem.
- A czy ja jestem spięta? - Zapytała z rozbawieniem i mrugnęła do Paddlera. Odzyskała już rezon, temat zakończony no i świetnie. Przesunęła się trochę, gdy Matt wcisnął się na kanapę.
- Ach, ta Fanny - pokiwała głową na znak, że wie o kogo chodzi. Chociaż ledwo ją kojarzyła, może dlatego, że większość czasu spędziła w szafie. Ta Fanny, nie Elia na szczęście.
Zmartwiła się, gdy usłyszała, że Edams jest szpitalu. Nawet w najśmielszych przypuszczeniach nie podejrzewała, że to może być jej wina. No, nie bezpośrednio. Nie połączyła tego jednak z osobą Diego.
- Operowali? - Uniosła brwi, zdziwiona. - A wydawałoby się, że to takie bezpieczne miasteczko, gdzie nic się nigdy nie dzieje. Ciekawe kto mu to zrobił, i po co. Często macie tutaj jakieś napady? - Skrzywiła się lekko. Może i słabo znała Vincenta, ale mimo wszystko zmartwiły ją te wieści. Szkoda chłopaka. Tym bardziej, że skoro wylądował w szpitalu, mogło się to skończyć tragicznie.
- Przecież gadałeś z nią na imprezie - zauważyła niewinnie, skinieniem głowy dziękując Rosie za kolejnego drinka. Od razu się napiła, ale tak naprawdę z niecierpliwością wyczekiwała na efekt działania babeczek. Na razie nic szczególnego się nie działo i już miała nawet skomentować, że bardzo przereklamowany ten sposób.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t176-elia-martinez#1007
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: M. Paddler & L. McDonald Zoo   Wto Gru 12 2017, 23:13

Autorka zapomniała przeczytać co napisała wcześniej, uznajmy więc, że Matt naprawdę usiadł na kanapie. Wcisnął się między jedną a drugą pannę i z zapałem zjadał babeczkę. Ich działanie było opóźnione w czasie, dla niecierpliwych mogła być to prawdziwa gehenna! Albo i pretekst do większej ich ilości pochłonięcia. W końcu zanim organizm przejdzie do naturalnej rzeczy jaką było trawienie, trochę mija.
- No nie znałem jej wcześniej. - Podrapał się po głowie. - Wbrew pozorom, moja robota nie daje mi dużego popisu do spotykania nowych ludzi. - dodał, w końcu łaził po lasach, nie stał za barem czy coś w ten deseń, żeby się ze wszystkimi witać. Czy właściciel Kozy ma tak samo na nazwisko jak Fiona? Zastanawiające.
- No gadałem i co? - uniósł brwi. Że gadał to jeszcze nic nie znaczy. A gadał tak, ze nie gadał praktycznie wcale.

Kostki wstępne dla każdej z Was:
- parzyste - łapiesz zamułę,
- nieparzyste - czujesz jak rośnie w Tobie energia!

Zamuła:
- 1,2 - odnajdujesz interesujące, że kanapa na której siedzisz jest taka miękka, chcesz ją wymacać ze wszystkich stron,
- 3,4 - twoje nogi są jakieś... ciężkie. Gdzie one poszły? Gdzie one są? Gdzie Twoje nogi?
- 5,6 - przytulasz się do osoby obok i nie chcesz puścić, ale rozmawiasz bez problemu.

Energia:
-1,2 - dzwonisz do losowej osoby z Twojej skrzynki odbiorczej i chichrasz jej się do słuchawki (jeśli jesteś Elią, dzwonisz do Leonela).
- 3,4 - wypijasz duszkiem swojego drinka, zanosząc się później śmiechem, żeby nalać sobie jeszcze więcej,
- 5,6 - och, ale tu gorąco, och ale gorąco, tak Ci gorąco, że nie możesz wytrzymać.

RETRO
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t186-matthew-paddler#1327
Sponsored content
Ogólne
Dodatkowe

PisanieTemat: Re: M. Paddler & L. McDonald Zoo   

Powrót do góry Go down

M. Paddler & L. McDonald Zoo

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Witaj w Rode! :: FABUŁA :: Rode :: Dzielnice mieszkalne-