Share|

Maleńka kawiarenka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
AutorWiadomość
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Maleńka kawiarenka  ♦ Wto Paź 10 2017, 14:21;




MALEŃKA KAWIARENKA

Maleńki lokalik mieszczący się w północnej dzielnicy Rode znajduje się w jednej z bocznych uliczek na pograniczu dzielnicy północnej i centrum. Otwarty od rana do wczesnych godzin wieczornych działa nawet zimą, choć wtedy nieco krócej. Latem natomiast godziny otwarcia wydłużają się. Kawę w kilku rodzajach sprzedaje się tu w papierowych kubkach a przy barowej ladzie usiąść może maksymalnie trzech klientów.
Lokal działa od kilku lat i mimo średniej ilości klientów interes jakoś się kręci. Zachodzą tu głównie pracownicy doków, którzy mają dość picia kawy serwowanej przez tamtejszą stołówkę pracowniczą ale nie raz można spotkać zmęczonego klienta Tordivlera czy nawet zbłąkanego pracownika Ratusza. Siedząc przy ladzie usłyszeć można zagłuszane szumem ulicy dźwięki radia.

Spis pracowników:
sprzedawca Tom - NPC
* w lokalu może pracować zwykła postać, należy to po prostu zgłosić administracji

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 23
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Maleńka kawiarenka  ♦ Pon Lis 13 2017, 21:03;

// 

Nawet nie raczył odpisać na tego smsa. Nie, nie miał zamiaru; prawdę powiedziawszy to nawet wahał się, czy w ogóle przychodzić. ostatnie czego teraz chciał to rozmowa w cztery oczy z kobieta, która go opuściła. Miał już dosyć tego porzucania - ojciec, Elia... a teraz wspomnienie tego, jak kobieta, która miała być mu matką wolała go zostawić na stacji. Rzygać mu się od tego chciało.
Zebrał się jednak w sobie i przyszedł do tej nieszczęsnej kawiarni. Głównie kierowany gniewem. Musiał sie na kimś wyżyć za e ostatnie dni. Tygodnie. Lata! A na kim lepiej jak nie na osobie, która jawnie zasługiwała na jego potępienie? Jeśli o tym tak pomyślimy, to "matka" Felixa pojawiła się w czasie idealnym; w momencie w którym chłopak potrzebował ujścia dla swoich frustracji. A ona... ona musiała to znieść. Była mu to winna. 
Wszedł do lokalu... rozejrzał się. W sumie... to przecież jej nawet nie pamiętał! Może jeszcze miał chwilę na to, żeby sie wycofać?..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t194-felix-novak
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Maleńka kawiarenka  ♦ Wto Lis 14 2017, 13:08;

Była tam. Niziutka kobieta, wyróżniająca się spośród nielicznej klienteli lokalu. A właściwie będąca czymś niezwykłym z powodu ich braku. Tom, pracownik kawiarenki, właśnie udał się na zaplecze, zapewne po więcej kubeczków. Robiło się coraz zimniej, ludzie znów chętnie sięgali po jego kawę. Akurat miał chwilowy zastój, mógł odetchnąć sobie na zapleczu.
Za późno było na wycofanie się, czarnowłosa niewiasta w schludnej, choć nie przesadnie gustownej, czy tez modnej kurtce zasiadła sobie przy plastikowym stoliku. Tom rozłożył go tutaj z samego rana, wbrew pozorom sporo klientów życzyło sobie wypić kawę spokojnie, na miejscu. Przed obecnie jedyną klientką w promieniu kilkunastu metrów, stał kubek pełen karmelowej latte. Na chwilę zostawiła ów na stoliku, by wstać i przywitać się z Felixem. Ze speszonym i odrobinę nieśmiałym uśmiechem podeszła do niego na odległość mniej więcej trzech kroków i rozłożyła lekko ręce. Nie, wcale nie oczekiwała, że chłopak rzuci jej się w ramiona. Szybko bowiem złożyła je na powrót i spuściła wzrok. Uśmiech jakby zniknął. Jej także trudno było spoglądać w oczy komuś, kogo dawno temu po prostu opuściła.
- Jihae - szepnęła, ocierając brzegiem rękawa pojedynczą łzę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 23
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Maleńka kawiarenka  ♦ Wto Lis 14 2017, 13:22;

- Jihae - powtórzył cicho, uważnie obserwując kobietę. Chwilę się zastanawiał co czuł. Co powinien... smutek? Żal? Złość?
Nie, nie czuł nic. To go w jakiś sposób zszokowało. Spoglądał tej obcej osobie prosto w oczy, wiedząc, ze to ona go urodziła i... nic. Kompletne nic. Nie drgnął nawet słysząc to dziwne imię. Nie pamiętał go.
Mruknął wreszcie jakieś zdawkowe powitanie, starając się przy tym brzmieć tak neutralnie jak tylko mógł. Ręce wciąż trzymał w kieszeniach płaszcza.
- Jihae - powiedział ponownie jakby chcąc się do tego określenia przyzwyczaić - mam na imię Felix, nie Jihae. Chciała się pani ze mną zobaczyć. Słucham więc...
Nawet nie spojrzał w stronę krzeseł. W tym momencie wolał stać, jakby gotowy do ucieczki. Jednocześnie świdrował spojrzeniem kobietę. Niska, drobna... czy tak sobie ją wyobrażał? Ciężko powiedzieć, bo nigdy specjalnie o niej nie myślał. Z drugiej strony jakoś specjalnie go nie zaskoczyła swoją aparycją. Jednak ciężko mieć wobec kogoś oczekiwania, jeśli się go nawet nie planowało w swoim życiu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t194-felix-novak
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Maleńka kawiarenka  ♦ Wto Lis 14 2017, 23:21;

Urodziła, a i owszem. Nic jednak w tamtej chwili nie było w jej życiu proste. Musiała decydować nie tylko swoim być, albo nie być, ale także wziąć odpowiedzialność za byt potomka. Musiała podjąć decyzję, a czy była słuszna...? Jeden Bóg raczy wiedzieć. O ile którekolwiek z nich w jakiegoś wierzyło. Niezależnie od buntowniczej postawy Felixa, kobieta zdecydowała usiąść. Była tym wyraźnie zakłopotana.
- Nie wiem od czego zacząć... - Podjęła po krótkiej chwili przeglądania się w czeluści jednorazowego kubka.
- Felix... Naprawdę, bardzo się cieszę, że wyglądasz... Dbał o ciebie jak o własnego syna. Lepiej, niż ja bym zadbała - zaczęła się tłumaczyć. Dobrze zdawała sobie sprawę, jak to w jej ustach brzmi. A dowodem na to były gorzkie łzy, opadające na materiał kurtki. Oparła łokcie na stoliku i znów zapatrzyła się w jasnobrązowy płyn.
- Gdybym widziała jakiekolwiek inne wyjście... Ze mną nie byłeś bezpieczny, wiesz? Wcale nie byłeś ze mną bezpieczny - z kieszeni kurtki wyciągnęła paczkę chusteczek.
- Nie miałam nawet żadnego twojego zdjęcia, co ze mnie za matka... - Chusteczką otarła łzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 23
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Maleńka kawiarenka  ♦ Sro Lis 15 2017, 11:21;

Widząc, jak kobieta siada, odczekał chwilę. Jakby liczył w myślach - 10...9...8.. gdy już dotarł do zera, usiadł. Na brzegu krzesła, wciąż trzymając dłonie w kieszeniach.
Niespokojnie poruszał nogą, będąc o krok od nabycia jakiegoś tiku nerwowego.
- Bo byłem jego własnym synem - fuknął - tata dałby się za mnie pokroić. I ja.. za niego też. 
O ile wcześniej przepełniała go zaskakująca obojętność, teraz Felix z każdą chwilą odczuwał narastający gniew.
Prychnął, słuchając kolejnych usprawiedliwień.
- Dobra, jasne, bo zostawienie mnie na pastwę losu to było dobre wyjście? Jaką miałaś w ogóle pewność, że mnie ktoś w ogóle przyjmie? Weźmie z tej stacji? Zostawiłaś mnie bez niczego, bez imienia, bez dokumentów. Czy ty wiesz... że ja nawet nie wiem, kiedy naprawdę się urodziłem?
Zacisnął pieści, wciąż jednak chowając je w kieszeniach. 
- W ogóle o tym nie myślałaś, co? Co się ze mną dalej może stać? Ważne, że ty nie miałaś już problemu. 
Chciał nie oceniać... naprawdę się starał. Ale nie potrafił po prostu tego zignorować. To on był ofiarą, nie mającą teraz ochoty słuchać wyjaśnień. 
- Żadna z pani matka. 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t194-felix-novak
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Maleńka kawiarenka  ♦ Sro Lis 15 2017, 19:34;

Z kamienną twarzą wysłuchiwała litanię żalów chłopaka. Miał prawo być zły, rozumiała to bardzo dobrze. W jej oczach próżno szukać było choćby śladu gniewu. Były tam tylko smutek i... pustka. Zdawała się wysysać całą radość w promieniu kilku metrów.
- Najlepsze wyjście, na jakie mogłam sobie wtedy pozwolić - małe iskierki w oczach robiły się coraz większe, aż wreszcie spłynęły po policzkach, po raz kolejny. Opuściła wzrok, nerwowo omiatała nim stół, jakby leżało przed nią coś niezwykle interesującego. Tylko pustka w oczach zdradzała, że w istocie niczego tam nie było. - Nie myślałam racjonalnie, wiedziałam tylko, że nie może ci się coś stać przez moje błędy i z tego powodu będziesz cierpieć... Choć i tak cierpisz, prawda? Ja tylko... Chciałam cię zobaczyć - wzięła głęboki oddech. Głos zaczynał jej dygotać - A Novak... Wiedziałam, że spokój nie będzie trwał długo. Wiedziałam, że jeśli masz mieć jakiekolwiek szanse, muszę cię ukryć. Nie miałam wątpliwości, że zadba o ciebie, jak o własne dziecko. Gdybym tylko miała więcej czasu... Ale musiałam uciekać z Rode, natychmiast - skrzywiła się, nie mogąc dłużej opanować szlochu. Na nowo otworzyła stare rany, które ponoć zdołały się już zabliźnić. Krążyła wokół tematu, nie mogąc wydusić z siebie żadnego, ale to żadnego konkretu. Przez dłuższą chwilę patrzyła w przestrzeń, na nowo zbierając myśli. Całą zawartość kubeczka wypiła w kilku szybkich haustach, dopiero przemówiła.
- Twój ojciec... Nie był dobrym człowiekiem. Mam na myśli... Twój prawdziwy ojciec. Jak długo istnieje to parszywe miasto, istnieli w nim ludzie, których nigdy, ale to nigdy nie chciałam, byś poznał. Sama byłam jedną z nich, wiesz? Ja... Dałam się namówić na głupi, narkotykowy interes, który w tej dziurze nie miał cholernego prawa się udać. Wszyscy o wszystkich wiedzieli, sąsiad zagląda sąsiadowi przez okno... Jakimś cudem utrzymaliśmy wszystko w tajemnicy, nawet zaczęliśmy coś zarabiać, a głupie dzieciaki przyłaziły po więcej. A potem zaszłam w ciążę i... Byłeś komplikacją, tak mi powiedział. Chciał, żebym cię zabiła. Ja... Ja nie mogłam cię zabić. Uciekłam. - Zacisnęła palce na kubeczku, miażdżyła go w rękach. Mówiła coraz ciszej jakby w obawie, że Tom może usłyszeć ją przez swoje słuchawki, w których na cały regulator grała Vicky Mirage.
- Zaraz po porodzie ukradłam samochód i uciekłam z tobą do Filadelfii. Chciałam cię tam wychować, ale... - Tu zawahała się, jakby próbując przypomnieć sobie dalszy ciąg historii. Łzy nie przestawały płynąć. - Walter obiecał mi, że już wszystko będzie dobrze, że nic mi nie grozi i że możemy być rodziną. Już pierwszej nocy pokazał, na co go stać. Wtedy uciekłam znowu, sama. Wiedziałam, że za mną pójdzie, dlatego ciebie zostawiłam tutaj. Walter był już stary, wszyscy się od niego odwrócili, a jego obsesja niszczyła ich pieprzo... ich biznes. Byłeś tu bezpieczniejszy, niż ze mną. - Zamilkła, znów cisza trwała całą wieczność. Wreszcie otworzyła drżące usta.
- Już nic ci nie grozi - szepnęła - Walter nie wróci.
Ukryła twarz w chusteczce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 23
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Maleńka kawiarenka  ♦ Sro Lis 15 2017, 19:53;

Niczego nie rozumiał. Nie, nie chodziło o to, że nagle zapomniał jakie znaczenia mają dane słowa. Felix po prostu nie miał pojęcia, czmeu akurat jego to spotyka. Dlaczego musi teraz siedzieć o tutaj, słuchać tych wynurzeń i tłumaczeń. Przecież nie mógł wierzyć w ani jedno słowo tej kobiety. Nie miał dowodu na to, ze to co mu wmawia jest prawdą. Może po prostu ona chce się tylko i wyłącznie usprawiedliwić, dla własnego spokoju ducha?
A on... nie miał na to ani czasu, ani ochoty.
Nie zawahał się przed tym, by jej to powiedzieć. Nachylił się i ściszonym, syczącym głosem zaczął mówić kobiecie, jak bardzo to co ona mówi nie ma znaczenia.
- To przecież nic nie zmieni - mówił, czując jak ściska mu się gardło - nagle nie staniemy się rodzina. Ja cię w ogóle nie znam, jesteś mi zupełnie obca. jak to wszystko o czym opowiadasz.
Jedyne co teraz Novak zyskał to kolejne nerwy i pewnie nieprzespane noce. 
- Co miałoby mi grozić, do cholery? Co... co miałoby być tak straszne, ze moja własna matka mnie porzuca na stacji benzynowej? Bez słowa? Bez nazwiska?
Zacisnął oczy i zakrył dłońmi twarz. Jego chude palce drżały z tych nerwów.
- Walter... jaki Walter... kim on jest? Był? Co miałby mi zrobić? 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t194-felix-novak
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Maleńka kawiarenka  ♦ Sro Lis 15 2017, 21:53;

Owszem, chciała się usprawiedliwić. Chciała ujrzeć w oczach porzuconego syna chociaż błysk zrozumienia. Że naprawdę nie miała wyjścia, że musiała postąpić tak, a nie inaczej.
- Chcę tylko zrozumienia - spuściła głowę jeszcze bardziej. Rękami oplotła drżące ramiona, jakby nagle zrobiło jej się niewyobrażalnie zimno. Co prawda, dzień nie należał do najcieplejszych, jednakże ciepły ubiór chronił skutecznie przed chłodem. Niestety, nie chronił przed wyrzutami sumienia.
- Nie znałeś tego człowieka, był okrutny obrzydliwy. Liczył się on i tylko on. Nie miał żadnych skrupułów - pociągnęła nosem, nagle prostując się na krześle. Wreszcie spojrzała mu w oczy - chciałam, żebyś miał namiastkę normalnego życia, a on mógłby cię skrzywdzić. Prędzej czy później wygnałby cię na ulicę, kazał okradać ludzi, jeśli nie gorzej. Kiedy już zaakceptował fakt, że nasza "rodzina" się powiększy, nie potrafił przestać mówić o korzyściach. Zniszczyłby ci życie - sięgnęła po coś do kieszeni. Po chwili wyciągnęła niewielką fotografię. Młoda, skromnie ubrana kobieta z niemowlęciem. Wyglądała jak młodsza wersja siedzącej przed nim niewiasty. Na odwrocie był podpis: "YuSoo i Jihae, 18 czerwca 2202"
- Zrobione trzy dni po twoich narodzinach - położyła fotografię na środku stolika, pomiędzy nimi, po czym powstała.
- Naprawdę, dobrze było cię zobaczyć. Ja już... ja już sobie pójdę. Widzę, jak na mnie patrzysz, chcę żebyś przemyślał to, co ci tutaj powiedziałam i jeśli istnieje cień szansy... Spróbował mi wybaczyć - spuściła głowę raz jeszcze - zatrzymałam się w hotelu. Dziękuję, że mnie wysłuchałeś.
Uśmiechnęła się słabo i odwróciła w stronę głównej ulicy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 23
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Maleńka kawiarenka  ♦ Sro Lis 15 2017, 22:14;

Sięgnął po zdjęcie i przyglądał się mu chwilę. Jakaś namiastka wspomnień. W końcu jakaś podwalina tożsamości. Po tylu latach wreszcie się dowiedział jak wyglądała jego matka i jakie mu nadała imię. Tylko... czy to było ważne? Człowiek, który go wychował dał mu nazwisko i nowe życie. Czy to możliwe, żeby człowiek dwa razy się urodził?
- Okrutny i obrzydliwy...
Czy naprawdę chciał wiedzieć, że pochodził od takiego człowieka? 
- Czekaj.
Aż wstał. Spojrzał na plecy kobiety, wciąż trzymając w dłoni zdjęcie.
- Jak już zaczęłaś... nie mozesz mnie zostawić mnie z tym mętlikiem w głowie. Musisz mi odpowiedzieć jeszcze na kilka pytań  - upierał się. Mimo wielkiej niechęci do tej kobiety, ciekawość wygrała.
- Już wiem, że mam na imię Jihae. A jak na nazwisko? Jakie nazwisko dał mi... ten mój... ojciec? I czy... czy byłęm jego jedynym dzieckiem?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t194-felix-novak
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Maleńka kawiarenka  ♦ Sro Lis 15 2017, 22:27;

Kiedy Felix zabrał głos, znów obróciła się za siebie. Spojrzenie miała łagodne i - przede wszystkim - po policzkach przestały lać się łzy. Wciąż mówiła cicho, Felix musiał więc podejść bliżej, by coś usłyszeć.
- Tak? - Spytała, wracając w okolice dopiero co opuszczonego stolika. Położyła dłonie na oparciu i przyglądała się chłopakowi badawczo.
- Walter White - przemówiła twardo - na szczęście niewiele po nim odziedziczyłeś.
Jej zachowanie uległo wyraźnej zmianie. Teraz z jej oczu spoglądała nienawiść.
- Może mógł mieć jeszcze jakieś dzieci, ale czy faktycznie miał? Jeśli tak, to żadna nie była na tyle głupia, by się przed nim tym pochwalić. Przynajmniej nie wtedy, kiedy ja byłam jeszcze w Rode.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 23
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Maleńka kawiarenka  ♦ Sro Lis 15 2017, 22:39;

Przyglądał się jej i oczywiście zauważył zmianę w jej zachowaniu. Ciężko było tylko stwierdzić, czy to w jakikolwiek sposób wpłynie na ocenę jej osoby przez samego Felixa.
- Powiedziałaś, że on nie wróci. To znaczy? - Dopytał, siadając na krześle. 
Poczuł jakiś dziwny lęk. Kobieta zaczęła tak mówić, że emocje Felixa nagle powędrowały w jakieś dziwne rejony. 
Nie chciał spekulować, ale może ten cały White już nie żył? 
- Czy toś jeszcze wie, ze ja jestem jego synem? Co.. to w ogóle ma dla mnie oznaczać? On prowadził jakiś narkobiznes w Rode, to na pewno miał jakiś wrogów, wspólników, cokolwiek...
Panika? Rode to małą mieścina, czemu jakoś nikt nigdy nie wpadł na to, czyim bachorem może być młody Novak?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t194-felix-novak
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Maleńka kawiarenka  ♦ Czw Lis 16 2017, 17:26;

Niesamowite, jak szybko potrafiła przejść od wzruszenia do irytacji. Zadeklarowała się, by odpowiedzieć na wszystkie nurtujące Felixa pytania, mimo to najwyraźniej pewna część z nich okazała się dla niej drażliwa. Na pierwsze jeszcze odparła spokojnie:
- Zawał serca - ponownie otarła nos i wlepiła spojrzenie w dorosłego syna. Straciła najpiękniejsze lata z jego życia... Spod szarej apaszki wyciągnęła łańcuszek ze złotą obrączką, pokazała ją Novakowi.
- Wiedział ten, kto miał wiedzieć! Zresztą byliśmy małżeństwem, mieliśmy prawo! Miał sobie swoich wspólników i co z tego? Wcale nie było im szkoda, jak wyjechał "odbudować rodzinę". - Zacisnęła usta i rozejrzała nerwowo na boki, kiedy dotarło do niej, że podniosła głos. Poczciwy Tom tylko na chwilę podniósł głowę znad lady i znów wrócił do swoich zajęć.
- A skąd mam wiedzieć, czy o tobie plotkowali?! Po porodzie rzadko wychodziłam z domu przez powikłania, a potem ukrywałam się przed... przed nim. - Z nerwów chwytała w płuca szybkie, płytkie oddechy, palce kurczowo zacisnęła na oparciu, kiedy sama zdała sobie sprawę, że coś mocno nie gra w jej własnej historii. Zmarszczyła brwi i znów cofnęła się o krok, w stronę ulicy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 23
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Maleńka kawiarenka  ♦ Pią Lis 17 2017, 13:43;

Żadne z tych tłumaczeń nie pozwalało Felixowi na ułożenie sobie tego wszystkiego w głowie. Miał wrażenie, ze wie mniej, niż jeszcze kilka godzin temu. Nim tu przyszedł był jeszcze Felixem z Rode, synem starego Novaka ze stacji benzynowej... teraz? 
Teraz nie miał pojęcia jak ma o sobie myśleć. I to go złościło. Tracił grunt pod nogami.
- I... co ja mam z tym zrobić? Z tą całą wiedzą? Tym, że mi powiedziałaś? - zaczął zarzucać kobietę pytaniami, czując jak ogarnia go dziwna panika. 
- Mam ci podziękować? Co mam zrobić z tym wszystkim? Z tym, że teraz wiem... kto mnie urodził? No co? No powiedz jeśli jesteś taka mądra i odważna, ze chciałaś się ze mną widzieć! 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t194-felix-novak
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Maleńka kawiarenka  ♦ Sob Lis 18 2017, 17:34;

W jej mniemaniu Felix nigdy nie był Felixem. Nie tak się przecież nazywał, nie tak nazwała go jego matka, kobieta, która go urodziła. Gdyby powiedział to na głos, zapewne poczułaby się zraniona. Oboje czuli się więc w pewnym sensie... Uszkodzenie, przez tę tragiczną historię, która dotknęła ich rodzinę. Rodzinę, która nigdy nie miała możliwości spotkać się w komplecie.
- Chciałam, żebyś to wiedział. I to, że cię kocham i myślałam o tobie. Żałuję, naprawdę bardzo żałuję, że mogło mnie być przy tobie wcześniej - zacisnęła usta, odruchowo oplotła się ramionami w geście obronnym - Chciałam tylko wybaczenia. Teraz, jutro, za rok, dziesięć... Chcę, żebyś był częścią mojego życia, tylko tyle. - Wykonała kolejny krok w tył.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 23
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Maleńka kawiarenka  ♦ Nie Lis 19 2017, 12:24;

Teraz kobieta powiedziała o kilka słów za dużo. Jeśli sądziła, ze wcześniej Felix był na nią wściekły, to się myliła - teraz dopiero gniew ogarnął chłopaka. Prawdziwy, szczery gniew, który mógł odebrać rozum. 
- Gówno mnie obchodzi to, czy mnie kochasz, czy o mnie myślałaś - rzucił, zupełnie nie zwracając uwagi na ludzi wokoło. 
- Gówno mnie obchodzi czego chcesz. Wybaczenia? Dobre sobie. Czekać ile wlezie, bo ode mnie nic takiego nie dostaniesz. Co... skąd... jak mogło ci w ogóle do głowy przyjść, że sobie tutaj przyjdziesz, sprzedasz mi łzawą historyjkę o tym jak, ojej, musiałaś mnie zostawić i... i co? I że się popłaczę i wpadnę ci w ramiona? 
Miał ochotę się zaśmiać.
- Już za dużo razy płakałem, wiesz? Za każdym razem, kiedy ktoś mi dawał do zrozumienia, że jestem podrzutkiem. Że jestem inny i Novak mnie wziął z łaski pod swój dach. A ty się ani razu nie zainteresowałaś, przez ponad dwadzieścia lat! Jestem już dorosły i na nic mi taka matka. na nic! Jesteś żałosna z tym swoim gadaniem. Częścią życia! Jakiego życia? Ty mnie nie znasz! Nie wiesz kim jestem, co lubię, czym się zajmuję! Nie masz pojęcia co przeżyłem w Rode, nie było cię tutaj jak dorastałem! 
Podszedł bliżej kobiety, cały już drżał z emocji. Nie hamował się już wcale.
- Nie jesteś mi potrzebna. Miałem ojca, który dał mi więcej, niż ty mi dasz przez najbliższe dwadzieścia, trzydzieści lat. Nie chcę cię w moim życiu, rozumiesz? Mieszasz, znowu mieszasz! Najpierw mnie zostawiając bez niczego, a teraz... pojawiając się nagle i uważając, że masz w ogóle do tego prawo! Powiem ci jedno... nie masz. Nie masz prawa być w moim życiu. 
Prychnął z politowaniem. I nim kobieta cokolwiek mu odpowiedziała, wyminął ją, oddalając się od kawiarni. Nie odwrócił się ani na chwilę, by na nią spojrzeć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t194-felix-novak
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Maleńka kawiarenka  ♦ Nie Lis 19 2017, 22:55;

W milczeniu wysłuchiwała żalów Felixa. Miał przecież do nich prawo, miał prawo być zły, rozżalony, zadawać sobie pytania... Kobieta wszystkie ciosy przyjęła z wyrazem twarzy, który mówił wiele, jednocześnie nie mówiąc w zasadzie nic. Każdy krok, który Felix wykonał w jej kierunku kontrowała, odsuwając się o krok w tył. Nie zanosiła się już płaczem, jak miało to miejsce wcześniej. Może nawet, jeśli Felix zadał sobie tyle trudu, by po ostatnim wykrzyczanym zdaniu spojrzeć w jej oczy, zauważyłby dwie iskierki lodu. O czym pomyślała kobieta? Trudno powiedzieć.
- Nie masz pojęcia, co przeżywałam, żebyś ty mógł w spokoju dorastać! - Wykrzyczała mu w plecy i pobiegła do hotelu. Jeszcze tej samej nocy stamtąd zniknie, tak postanowiła. Gdziekolwiek się uda, to już była niczyja sprawa.

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 28
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Maleńka kawiarenka  ♦ Czw Lis 30 2017, 01:27;

/start

Był już wieczór, a Fiona nie bardzo wiedziała co ze sobą zrobić. Po raz pierwszy od bardzo długiego czasu po prostu się nudziła. Może dlatego, że ostatnich zawrotach głowy postanowiła po prostu wyłączyć telefon, zamiast trzymać go niemal non-stop w rękach?
Nie mając więc w danej chwili co ze sobą zrobić postanowiła przespacerować do kawiarni póki nie było zbyt późno. Założyła więc swoje cienkie letnie kozaczki, w których zwykła przechowywać nóż. Bez niego nie wychodziła z domu, a już zwłaszcza nie w Rode. Wiedziała, że to pewnie tylko efekt psychologiczny, ale i tak czuła się wtedy bezpieczniej.
Przystanęła przy wolnym stole kawiarni i zaczęła popijać spokojnie herbatę. Zamówiła nawet do tego rogala. A niech straci! Było późno, więc nie powinna jeść słodyczy, ale to nadzienie jagodowe zdecydowanie ją przekonało!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t173-fiona-o-dwyer
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Maleńka kawiarenka  ♦ Czw Lis 30 2017, 10:30;

Nóż w bucie? Jeszcze tego mu brakowało. Nic tak nie poprawia humoru po pobiciu jak kosa w żebra, nie? Taka Fiona mogłaby się w sumie wystraszyć widząc jego blade lico ukryte pod kapturem i plamki juchy na bluzie.
Bogowie, dobrze, że mieszkał teraz w dzielnicy północnej i miał blisko do mieszkania. Jakby miał się doczłapać do Chambersa, to by mu do rana zeszło. Nie miał przy sobie ani portfela, ani działającego telefonu, więc nie mógł liczyć na taksówkę.
Był już dość blisko. Vinc czuł w ustach nieprzyjemny, metalowy posmak, którego bardzo chciał się pozbyć. Wziął głęboki oddech i szedł przed siebie, starając się wyglądać w miarę naturalnie. Jeszcze pięć minut i będziesz w domu, z którego nie wyjdziesz przez minimum miesiąc. Albo dwa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t292-vincent-edams
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 28
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Maleńka kawiarenka  ♦ Czw Lis 30 2017, 10:53;

Fiona tymczasem również pozbawiona telefonu, choć z własnego wyboru, obserwowała najbliższe otoczenie. Zastanawiała się, kiedy ostatnim razem tak robiła nie wlepiając ślepi w ekran smartfona. To było przyjemne. Trochę jak oglądanie reklam po roku bez telewizji. Pociągnęła łyk herbaty, zagryzła rogalem i zatrzymała wzrok na zbliżającej się ulicą postaci. Przez dłuższy czas nie mogła zobaczyć twarzy, jednak sylwetka wydała jej się znajoma. To było małe miasteczko, więc prawdopodobieństwo spotkania znajomego wcale nie było takie małe. Postanowiła więc zaryzykować.
- Vincent?! - zawołała, machając w jego stronę.
Pewnie odruchowo zerknął w jej stronę, a wtedy to już na bank go rozpoznała. Nawet zostawiła swoją herbatę przy stole i zbliżyła się w jego kierunku.
- Co tu robisz? Nie wiedziałam, że jesteś chodziarzem - zażartowała, bo ubrany był jak do biegania, a zdecydowanie nie biegał. Kaptur rzucał cień na jego twarz, dlatego w pierwszej chwili nie zauważyła jaki był blady. Dopiero kiedy stanęła z nim praktycznie twarzą w twarz...
- Jeżu, Vinc, wszystko w porządku? Wyglądasz jakbyś ducha zobaczył. Albo raczej sam się w tego ducha zamienił. Może usiądziesz na chwilę? - zaproponowała, patrząc na niego wyraźnie zaniepokojona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t173-fiona-o-dwyer
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Maleńka kawiarenka  ♦ Czw Lis 30 2017, 11:01;

Był tak skupiony, na natychmiastowym powrocie do domu, że nagłe pojawienie się Fiony, prawie go przyprawiło o zawał serca. Nie dziwota, był dziś dziebko bardziej nerwowy, niż zazwyczaj. Zamrugał nerwowo i zmrużył oczy, jakby miał problemy ze skupieniem wzroku.
- Fiona. - tak, to panna O'Dwyer, słusznie. - Emm... - zamrugał znów kilkakrotnie - Nie nie...mieszkam całkiem blisko.
Tak, był raczej dość oszołomiony. Fakt, że dotarł aż tutaj był całkiem imponujący, o czym ona nie mogła wiedzieć.
- Miałem...mały wypadek przy pracy. Muszę się położyć - pokiwał głową.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t292-vincent-edams
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 28
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Maleńka kawiarenka  ♦ Czw Lis 30 2017, 11:10;

Tak jak reagował to gdyby miała zgadywać co się stało uznałaby, że ktoś strzelił go czymś w łeb. Sama oberwała kiedyś półką, kiedy ta niefortunnie zwaliła jej się na głowę. Pamiętała jak była wtedy skołowana. Aż dziwne, że nie dostała wtedy wstrząśnienia mózgu. Nieważne. Teraz chodziło o Vincenta.
- Naprawdę kiepsko wyglądasz - zawyrokowała, kątem oka dostrzegając zbliżającą się w ich stronę wolną taksówkę. Nie zastanawiając się nad tym wiele zamachała ręką.
- Gdzie dokładnie mieszkasz? - zapytała, a jeśli próbował się wymigiwać dodała zaraz: - Mam wrażenie, że zaraz się przewrócisz, więc wsiadaj. Ty też ostatnio zająłeś się mną, kiedy źle poczułam się w restauracji, więc daj mi się zrewanżować.
Nie wyglądała jakby miała dać odwieść się od swojego pomysłu. Zwłaszcza, że Vincent chyba też nie był teraz w kondycji do kłótni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t173-fiona-o-dwyer
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Maleńka kawiarenka  ♦ Czw Lis 30 2017, 11:14;

Nie zamierzał protestować. O'Dwyer spadła mu z nieba. Pieniądze odda już w mieszkaniu, teraz po prostu marzył by się położyć i zasnąć. Pokiwał jedynie głową i władował się do tyłu, stęknąwszy cicho. Jutro chyba nie będzie mógł się wyprostować.
I pojechali

-> Mieszkanie Vinca
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t292-vincent-edams
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Maleńka kawiarenka  ♦ Pią Gru 01 2017, 20:36;

Start po przerwie

W maleńkiej kawiarence, na pasującym do industrialnego umeblowania krzesełku, siedział sobie ktoś, kto powoli potrząsał głową. Każdy przechodzień, zbliżając się do niewielkiego kwadratu przed budką przylegającą do rzędu innych budynków, usłyszałby choćby nieśmiałe dźwięki radia. Z głośników wewnątrz lokalu wychodził na zewnątrz odgłos piosenki lekko przerabianej, ale utrzymanej w podobnym tonie co oryginał. Kiedy The Clash przyspieszyli, mężczyzna siedzący zaraz z brzegu uderzył parokrotnie palcami wskazującymi w blat. Siedząca obok kobieta zaśmiała się z jego energicznego zachowania, powiedziała coś, ale zaraz odeszła machając chłopakowi na odchodne. Mateusz okręcił się wokół własnej osi i uniósł rękę na pożegnanie. Z pełnym uśmiechem na buzi zauważył, że może równie dobrze pomachać kolejnej znajomej osobie. Elia znalazła się w zasięgu jego zachęcającego nawoływania:
- Kawę? - zapytał gibając się w rytm "Should I Stay or Should I Go". Zamachał brwiami dodając swojej propozycji dodatkowego uroku. Poklepał nawet krzesełko obok. - Co u ciebie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t186-matthew-paddler#1327
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24 lata
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny: telefon, klucze do mieszkania, pilnik, porfel, szczotka do włosów

Pisanie Re: Maleńka kawiarenka  ♦ Pią Gru 01 2017, 22:29;

Elia wracała właśnie z pracy. Po niezbyt opływającym w przygody dyżurze, marzyła o kawie która nie tylko postawi ją na nogi, ale i ogrzeje w to późne popołudnie, bo o tej porze w październiku nie było tu niestety choćby w połowie tak przyjemnie jak w Argentynie. Jak burza podeszła do lady, gwoli zamówienia czarnej, mocnej kawy bez cukru. Mniej więcej wtedy też dopiero zarejestrowała fakt, że muzyka, którą słyszała już od jakiegoś czasu, dobiega właśnie stąd... Nie zdążyła jednak nawet obrócić głowy w stronę, z której dobiegał dźwięk, bo dosłownie niczym pajacyk z pudełka wyskoczył jej przed twarzą Paddler. Nieco się zdziwiła, ale niemal od razu uśmiechnęła szeroko.
- Właśnie zamówiłam - odparła, wskazując ręką na ladę, gdzie w tle uwijała się przemiła ekspedientka.
- Widzę, że imprezę zabierasz wszędzie ze sobą - roześmiała się, przekrzywiając lekko głowę. Lubiła ten kawałek. Właściwie nie widziała go od czasu domówki u Chambersa a i w jej trakcie gdzieś jej w końcu zniknął. A może tak naprawdę to ona zniknęła? Pamiętała jak przez mgłę.
- Stara bieda Matt, stara bieda - westchnęła. - Wracam z pracy. Macie w tej Ameryce paskudną pogodę o tej porze roku - stwierdziła, kładąc na ladzie pieniądze i odbierając kawę podaną przez sprzedawczynię.
- A tobie jak życie leci? Poza dylematem, czy zostać, czy nie - rzuciła, klepiąc go w przedramię i upijając łyk kawy trzymanej w ręku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t176-elia-martinez#1007
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Maleńka kawiarenka  ♦ Pią Gru 01 2017, 22:47;

Dałby sobie głowę uciąć, że ktoś mu mówił o Paragwaju. Albo Urugwaju? Głupio mu było pytać, więc jako ten pacanek, wolał w tej niewiedzy chwilę pozostać. Z uśmiechem! Zaśmiał się spoglądając najpierw za falą jej smoliście czarnych, kołyszących się włosów, później zerkając ku ekspedientce. Zapomniał zapytać co się stało z Tomem. W końcu lubił sobie z nim pogawędzić o pluciu ludziom do kawy.
- Dobrze, że chociaż się wyemancypowaliśmy. Jak te sufrażystki swoich czasów. - Sufrażystki? A może to był coulage? Decoupage? Żelipapą? Koniec końców, nie było praktycznie Ameryki jako jedność, nie było miast jako byty zależne. - W twojej Ameryce lepiej, hm? - zapytał, w końcu nigdy się nie wyrwał gdzieś dalej. Amerykę Łacińską i Południową znał tylko z holowizjera i e-booków. Och, może wcale nie była z Urugwaju tylko z jakiejś Hiszpanii? Maroko? Kij ci stary w oko.
- Czym się właściwie zajmujesz? - zapytał, nie wiedział. Miał prawo. Właściwie poza krótką wymianą uprzejmości i standardowej dla siebie bajery, mało co ją znał. Urosła w nim teraz nadzieja, że dowie się czegoś więcej. Lubił rozmawiać z ludźmi, a przyjezdni? Och, przyjezdni byli tacy ciekawi. Spojrzał za ekspedientką, która wolnym krokiem odeszła od lady i udała się na zaplecze. Wyciągnął w tym czasie zza pazuchy coś co przypominało pudełeczko. Pudełeczkiem jednak żadnym nie było, a piersiówką, której zakrętkę odkręcił i wlał sobie troszkę do tego co upijał. Zaproponował również Elii. - Po pracy jesteś. - szepnął i mrugnął, z konspiracyjnym uśmiechem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t186-matthew-paddler#1327
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24 lata
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny: telefon, klucze do mieszkania, pilnik, porfel, szczotka do włosów

Pisanie Re: Maleńka kawiarenka  ♦ Pią Gru 01 2017, 23:03;

Parsknęła śmiechem. Co prawda jej pobyt w Rode raczej poskąpił jej doświadczeń z Tomem, kimkolwiek by on nie był, ale z obsługi pani ekspedientki była bardzo zadowolona, a co!
- Jakie czasy takie sufrażystki? - Odparła, nie do końca wiedząc, o co dokładnie Mattowi chodzi. Ale czy ktoś się tym w ogóle przejmował? Niekoniecznie.
- W mojej Ameryce? Lepiej nie, ale na pewno cieplej - wzruszyła ramionami, unosząc jedną brew w górę, grzejąc ręce o papierowy kubek. Już niezliczoną ilość razy miała okazję się przekonać, że Rode mimo wszystko podobało jej się bardziej niż Buenos Aires. A może to po prostu kwestia tego, że wszystko było nowe? Równie możliwe.
Z tą Hiszpanią było o tyle tricky, że to w Europie. Mimo wszystko Elia już pogubiła się w tym, jakiej narodowości faktycznie była. Plotki były pod tym kątem bezlitosne i co rusz dowiadywała się o istnieniu nowego kraju w Ameryce Łacińskiej.
- Jestem weterynarzem. Pracuję w hodowli - odpowiedziała niemal z automatu. Tak naprawdę nie mieli jeszcze okazji ze sobą porozmawiać, choć widzieli się, no cóż... Jakieś dwa razy? I to za  każdym razem z okazji balangi.
Trochę się zdziwiła widząc piersiówkę, ale prychnęła cichym śmiechem. Chyba naprawdę popadnie w jakiś alkoholizm, jeśli spędzi tu jeszcze kolejne dwa miesiące, ale nie dawała sobie tyle. Nie mogła przecież niczego zakładać niczego z góry, więc spojrzała z chwilowym niedowierzaniem na Paddlera, ale pokiwała głową.
- Niech będzie. Należy mi się - mrugnęła w odpowiedzi, po czym jeśli Matt faktycznie dolał jej prądu do kawy, przytknęła kubek plastikową zakrętką i upiła łyk, nie krzywiąc się nawet, choć smakowało paskudnie.
- A co z tobą? Co to za obijanie przy muzyce?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t176-elia-martinez#1007
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Maleńka kawiarenka  ♦ Pią Gru 01 2017, 23:16;

- Z jakiego miasta jesteś? - zapytał mrużąc przez chwilę oczy. - San Pedro? - wycelował w nią piersiówkę, by ruchem zwinnym jak łania, przelać solidną, ale nie przesadną dawkę alkoholu prosto do kawy panny Martinez. Poprosił ją jednak wcześniej o upicie odrobiny zawartości z kubka.
- Pewnie, że ci się należy. - dodał unosząc brwi. Schował piersiówkę zanim wróciła Tania. Kto wie ile razy już sobie dolał? - Weterynarz. Odpowiedzialny zawód. - stwierdził. - Jakie było naaajniebezpieczniejsze zwierzę, z którym lub przy którym pracowałaś? - zagaił.
- Skończyłem pracę, nie mam co robić. Zagaduję piękne dziewczęta w kawiarence. - powiedział szczerząc się od ucha do ucha. W kącikach oczu widać było radość, chociaż w same jego oczy mówiły co innego, jakaś kontemplacja nad życiem się tam pojawiła. Ale kto by na to patrzył. - Jak tam po imprezie? Trochę minęło, ale w sumie nie miałem okazji z tobą porozmawiać potem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t186-matthew-paddler#1327
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24 lata
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny: telefon, klucze do mieszkania, pilnik, porfel, szczotka do włosów

Pisanie Re: Maleńka kawiarenka  ♦ Sob Gru 02 2017, 00:11;

Elia miała pewne obawy, czy w związku ze zmęczeniem po pracy, ten alkohol jej nie siądzie szybciej niż powinien, ale czy kiedykolwiek się tym przejmowała? Niestety niekoniecznie.
- Słoneczne Buenos Aires - odpowiedziała, przyglądając się nieco sceptycznie alkoholowi, który wylądował w jej kawie. Miał ten Matt wprawę, to mu musiała przyznać. Upiła, jeśli taka potrzeba wynikła, a jakże.
- Odpowiedzialny? Tutaj, w Rode? Jestem tu od sierpnia i wierz mi, nic odpowiedzialnego jeszcze się nie trafiło - oczywiście mówiła tylko pracy. O tym, czym zajmowała się po godzinach nawet nie myślała, bo to wykraczało poza wąskie granice odpowiedzialności.
- Pyton - stwierdziła, po czym parsknęła śmiechem. Matt zachowywał się, jakby miał już trochę wydmuchane na alkomacie, a ona wczuwając się w klimat, palnęła.
- Szczerze? Nic bardziej niebezpiecznego niż chocobo jeszcze nie trafiło w moje ręce. Wszystko przede mną - wzruszyła ramionami.
- Piękne dziewczęta? To masz chyba marne łowy dzisiaj - rzuciła nieco złośliwe, teatralnie rozglądając się na boki. No to gdzie te niewiasty? Swoją drogą, czy ona nie zakładała, że Paddler prowadzał się z Fioną? Coś w tym było.
- Po imprezie był przede wszystkim kac - stwierdziła, zgodnie z prawdą, po czym pociągnęła łyka z plastikowego kubka. Nie orientowała się, na ile Matt mógł wysłuchać plotek na temat jej prowadzenia się z Riosem i wolała bezpiecznie omijać ten temat.
- A co z tobą? Zniknąłeś w pewnym momencie i tyle cię było widać - odbiła piłeczkę, po czym uciekła w plastikowy kubek i pociągnęła kolejny łyk. Jakież to było niesmaczne!

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t176-elia-martinez#1007
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Maleńka kawiarenka  ♦ Sob Gru 02 2017, 00:41;

- Słoneczne Buenos Aires. - uniósł brwi ponownie. Na pewno bardziej słoneczne niż to tutaj... Buenos Rodos. Tyłek cywilizacji, zapomniany cypel kiły i mogiły. Najwyraźniej nie tak zapomniany jak mogłoby się wydawać. W końcu jakimś trudnym do wyjaśnienia sposobem, zjeżdżały się co jakiś czas w to miejsce nowe osoby.
- No tak. Czuwasz nad zwierzakami. - pokiwał głową. - Myślę nawet, że bardziej odpowiedzialna niż lekarza. - Podparł się na łokciu, odwracając w jej stronę. Zerknął na Tanię i wrócił wzrokiem ku Elii. - Moja matka prędzej by umarła gdyby coś się stało jej Orifiel. - miał na myśli wyjątkowo spolegliwą kotkę, która cierpiała na śmierdzące gazy.
Na wspomnienie o Pytonie, aż go ciarki przeszły. Mogła to zauważyć - skrzywił się na twarzy i popił przeszłość solidnym łykiem kawy zaprawianej alkoholem. Mentalnie bolał go od tego penis. Szczęście, chwilę później przestał. Moment później, kończąc już temat niebezpiecznych zwierząt i swojego z nimi tym samym obcowania, zakrztusił się własnym wywarem! Paddler, rzecz jasna, nie jego penis.
- Jak to? - rozłożył ręce na boki, by z udawanym zdziwieniem złączyć je później ze sobą, wycelowane wprost w stronę panny Martinez. Dobrze, że nie wspomniał o upolowaniu grubej ryby. Już raz lub nawet parę razy nawiązał do rybologii, efekty były różne.
- Lubię się czasem poszwendać w nocy. - wzruszył ramionami. Wychynął zza budki spojrzawszy na zaszłe chmurami, ciemne niebo. - Wiesz, wdychasz to nieświeże powietrze, tam obok Theo kawałek dalej to nikogo praktycznie... wydawało mi się zresztą, że wszyscy byli... jacyś sobą zajęci. - dodał przenosząc spojrzenie ku przyjezdnej.
- Masz jakieś plany na wieczór? - zapytał wprost.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t186-matthew-paddler#1327
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24 lata
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny: telefon, klucze do mieszkania, pilnik, porfel, szczotka do włosów

Pisanie Re: Maleńka kawiarenka  ♦ Sob Gru 02 2017, 00:56;

Wszystko było bardziej słoneczne niż Buenos Rodos. A przynajmniej tak wydawało się Elii, nawet jeśli uważała, że Rode jest w porządku. Takie bycie w kompletnej dupie miało swoje plusy, choć wydawało się, że tylko ci, którzy szukali tutaj schronienia, byli to w stanie docenić.
- A co, jesteś jednym z tych, którzy zwierzęta cenią bardziej niż ludzi? - Zapytała rozbawiona, pociągając łyka z kubka doprawionego procentami. - Orifiel? Zgaduję, że to jakiś rodzinny chomik? - Dopytała rozbawiona. Nie miała zielonego pojęcia na temat przeszłości jego penisa, choć skrzywienie się odnotowała, nie widząc tutaj jednak drugiego dna. W przeciwnym razie pewnie wyjawiła by jakiegoś rodzaju żal, albo coś w tym rodzaju.
- Jeszcze nie mamy nocy - odparła, poruszając brwiami, jakby chciała zaakcentować, jak figlarna ta odpowiedź była. - Obok Theo... - urwała na chwilę.  - Słuchaj, z tej imprezy zgarnęła mnie policja, także wiesz, party hard - wzruszyła ramionami i upiła kolejny łyk okropnego napoju. Powoli przestawała czuć ten paskudny smak, poczytała to więc za dobrą monetę.
- Wszyscy sobą zajęci? Nie wiem. Nie pamiętam - wzruszyła ramionami. Bardzo możliwe, że to był moment, w którym z Rosą piły cudze wino, a potem ukradły pościel. Cóż za szczęście, że Elia miała jedynie przebłyski z tej imprezy.
- Plany? Miałam wrócić do domu i iść spać, jeśli o to pytasz... Ale w gruncie rzeczy nie, planów nie mam - stwierdziła, ponownie przykładając usta do kubka i przechylając go.
- Pytasz, bo? - Dodała rozbawiona, przekrzywiając głowę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t176-elia-martinez#1007
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Maleńka kawiarenka  ♦ Sob Gru 02 2017, 13:49;

Dla niego czasem "ciemno" oznaczało noc. Zresztą, czasem "ciemno" wcale tej nocy nie czyniło, ale dostosowywał to do własnych potrzeb i wybrakowanych kaprysów. Tak jak teraz, przechylił łeb na bok i pokiwał skośnie głową, coby oddać Elii niechętną rację. Może miał na myśli co innego? Że się tej nocy razem doczekają?
- Oczywiście. - przytaknął z wigorem, upiwszy swojej zaprawianej kawy. - Ale nie będę cię zanudzał dywagacją nad słusznością moich racji. - dodał wesolutko. - Orifiel to kotka. Bardzo rezolutna, jeśli mam być szczery. - wytłumaczył bez pośpiechu.
- Taaakie z ciebie ziółko? - zafalował brwiami, z krzywym, łobuzerskim uśmiechem kwitnącym w prawym kąciku ust. - Mogę zapytać jak do tego doszło? - zapytać i tak zapytał. - To pytam. Jak do tego doszło? - powtórzył zanim zdążyła zaprotestować.
- A, bo noc jeszcze młoda, może chciałabyś się gdzieś ze mną wyrwać, poznać miasto, które zakładam, że już poznałaś. - zaproponował, kiedy z budki zaczęło dobiegać ich... "Lonely Boy. Mateusz zrobił wtedy usta w podkówkę i przekrzywił łeb w prośbie o jej atencję. - Pokażę ci Rode jakiego nie znałaś. - dodał szeptem i chwycił ją za rękę. A potem uciekli gdzieś, hopsając po bezdrożach przygody. Ale o tym, w następnym poście.

ZT x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t186-matthew-paddler#1327
Sponsored content
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Maleńka kawiarenka  ♦ ;

Powrót do góry Go down

Maleńka kawiarenka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 1 z 1

Similar topics

-
» Kawiarenka Babuni
» Kawiarenka pani Imbryk~
» Kawiarenka Starbucks - Ulica Nankińska
» Dom Kangurzycy i Maleństwa

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Witaj w Rode! :: FABUŁA :: Rode :: Dzielnica Północna-