Napisz nowy tematOdpowiedz do tematuShare|

Błogosławieństwo niepamięci.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
AutorWiadomość
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 36
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Błogosławieństwo niepamięci.  ♦ Wto Wrz 19 2017, 23:43;

KTO: Ethelyn Hollingsworth i Margaret Mawon
KIEDY: późne popołudnie w okolicach połowy maja 2225 roku
GDZIE: Na progu mieszkania lekarki pojawia Margaret z propozycją.

Wyciągnięcie nazwiska lekarki od kręgu znajomych, co do których Margaret miała podejrzenia, że korzystają z tego typu usług, trwało kilka dobrych miesięcy. Cały proces wymagał odpowiedniej zręczności i cierpliwości, a tych jej nie brakowało, co zdążyła sama sobie udowodnić przez ostanie dwadzieścia lat. Teraz wchodziła po schodach całkiem porządnej kamienicy, jak na Rode i jej przekonanie, co do trafności wyboru specjalisty, topniało, ale jaką miała alternatywę - żadną. Przed drzwiami Margaret poprawiła cienki, czarny płaszcz oraz założyła za ucho kosmyk, który wymknął się gładkiemu upięciu. Nawyki, które dawały jej poczucie panowania nad sytuacją.
- Dzień dobry, doktor Hollingsworth. Polecił mi panią Bertram - powiedziała spokojnym tonem, gdy Ethel otworzyła drzwi. Nazwisko jednego (praktycznie jedynego) prawnika, który był przedstawicielem, co ważniejszych osób w mieście, nie wymagał dłuższego przedstawiania, choć jego słabość do psychodelików pozostawała tajemnicą. - Chciałabym zająć pani chwilę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t235-margaret-l-mawon#2873
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Błogosławieństwo niepamięci.  ♦ Sro Wrz 20 2017, 08:34;

Ethelyn nadal przeżywała swoją wpadkę z przełomu roku - i będzie ją chyba przeżywać do momentu aż nie odzyska stanowiska - jednak było to przeżywanie już zdecydowanie wyciszone. Nie miała pustego spojrzenia, wyglądała, jakby chciała wszystkich zagryźć. Całą energię, całe swoje drogocenne ATP wykorzystywała na snucie planów powrotu do poprzedniej decyzji. Tylko wino jej czasem towarzyszyło przy tych rozmyślaniach. Tak jak teraz - Ethelyn siedziała wygodnie na kanapie w salonie, w tle leciał nastrojowy blues gdzieś z początku tego tysiąclecia, a kobieta popijała czerwone wino, przerzucając jednym palcem hologramy czasopism neurologicznych.
Dzwonek do drzwi wywołał leniwe spojrzenie w ich kierunku. Przychodzili do niej goście zaproszeni, rzadko ktoś pojawiał się bez jakiegokolwiek powiadomienia. A zatem...? Nawet nie próbowała uruchomić ciągu logicznych wyjasnień, po prostu wstała, by otworzyć drzwi. Za nimi ujrzała kobietę o ostrycj rysach twarzy, niewątpliwie pewną siebie, niewątpliwie nieprzypadkową. Otwprzyła usta, powiedziała z czym przychodzi, a Ethel zacisnęła swoje w odpowiedzi. Policja? To mogła być policja. Klient? To też mógł być klient. Wszystko to, kurwa mogło być. Nawet Świadek Jehowy. Przynajmniej to ostatnie było (hehe) pobożnym życzeniem lekarki.
- Jeśli chodzi o sprawy natury neurochirurgicznej, to uprzejmie informuję, że obecnie nie prowadzę praktyki w tej materii. W sprawach drobnych polecam zapisać się do przychodni na wizytę. Natomiast jeśli interesuje panią ziołolecznictwo zapraszam do sklepu. - wyrecytowała wolno, obserwując przybyłą kobietę i szukając odpowiedzi na pytanie, kim jest.
Nie zapytała czy mogłaby zająć chwilę. Oznajmił uprzejmie, że ją zajmie. Wysokie stanowisko - na pewno. Bertram znał stawki i wiedział, jaki poziom dystrekcji w jego relacjach z panną Hollingsworth. Pytanie tylko - gdzie to wysokie stanowisko?
Jeśli kobieta zamierzała dyskutować, Ethelyn odsunęła się, by przepuścić ją w drzwiach. Nie zamierzała prowadzić takich rozmów na korytarzu. Prędzej czy później znalazłyby się tu jakieś uszy chcące podsłuchiwać.
- Jak się miewa Bertram? - zapytała kurtuazyjnie, choć doskonale wiedziała, jak się miewa. Nie wykonała żadnego gestu zapraszającego do siadania. - Proszę, niech pani powie z czym pani przychodzi, ja odmówię i będziemy mieć rytuały za sobą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 36
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Błogosławieństwo niepamięci.  ♦ Wto Wrz 26 2017, 22:44;

Nie zmierzyła wzrokiem lekarki, w końcu nie był to czas na sondowanie i ocenianie. To już Margaret zrobiła zawczasu, to co mogła zawsze kontrolowała, nie było miejsca na przypadek, ten sam zwykle znajdował sobie miejsce. Uprzejmie wysłuchała przydługiej wypowiedzi przygotowanej o wiele wcześniej, niż chwila jej wizyty. W myślach pochwaliła formułkę prawniczo bezpiecznie, choć spod ładnych zdań wystawała brawura, żeby nie określić tego butą.
Margaret utrzymywała kontakt wzrokowy, całkiem niespeszona, chyba od dobrej dekady nie zdarzało jej się zawstydzić.
- Jak zwykle czarujący, sarkastyczny i wolny od skrupułów - odpowiedziała na zapytanie o Bertrama równie swobodnie w duchu niezobowiązującej rozmowy. Nie powiedziała nic, z czym przy bliższym poznaniu prawnik się nie krył.
Po przekroczeniu progu omiotła wzrokiem tyle mieszkania, ile było go widać. Proste, jasne, minimalistyczne - nic nie rozpraszało i wszystko było podporządkowane lokatorce, jak wiedziała Mawon, Ethelyn mieszkała sama.
- Margaret Mawon - przedstawiła się. Wydawało się być sprawiedliwe, żeby znały wzajemnie swoje personalia. Lekarka mogła kojarzyć ją po nazwisku, od kilku lat nieprzychylni nazywali ją cieniem burmistrza Wooda a od roku piastowała stanowisko sekretarza. Od dość dawna kręciła się wokół elit polityczno-biznesowych Rode, w których radziła sobie bardzo dobrze.
- Nie będę pani i sobie zabierać czas frazesami o szansie na powrót do łask ordynatora i wyższej szpitalnej szarży. Mam pewne problemy, do których rozwiązania wymagane są umiejętności i wiedza, jakimi niewątpliwie pani dysponuje. Może pani odmówić, ale powrót do dawnej pozycji bez kontaktu z praktyką będzie trudne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t235-margaret-l-mawon#2873
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Błogosławieństwo niepamięci.  ♦ Sob Wrz 30 2017, 14:45;

- Mawon. - powtórzyła Ethel i cały czar nonszalancji prysł. Znała to nazwisko. Mogła być ignorantką, co do polityki, ale jednak wiedziała, kto w mieście ma znaczenie. Zwłaszcza, że była lekarzem, a w takich małych miasteczkach elitarne klitki są bardzo ciasne. Hollingsworth nigdy nie chciała do żadnej należeć bardziej niż to konieczne. Może dlatego nie znały się osobiście. Aż do teraz. - Cholera jasna. - skomentowała i trochę nerwowo podrapała się po karku. A gdy kobieta przeszła do meritum, lekarka po prostu westchnęła z rezygnacją. - Proszę usiąść.
Starała się opanować złość. Właśnie była w subtelny sposób stawiana w sytuacji bez wyjścia. Szantażowana? Nie, jeszcze nie. Na razie to było ultimatum.
Sama nie usiadła. Oparła się o blat kuchenny, splotła ręce na piersi.
- Nie jestem pewna czy będę mogła się chwalić praktyką, jaka jest przez panią oczekiwana. - podsumowała. - I nie jestem pewna czy mam się czuć zaszczycona tym, że pani do mnie przyszła. Jeśli myślimy o tym samym, a pewnie myślimy, bo w przeciwnym razie Bertram by pani do mnie nie przyszlał, to pani też nie ma zbyt dużego wyboru. Rozumiem, że odmowa prowadzi do konsekwencji, których bym nie chciała. Więc może zacznie pani od konkretów odnośnie do tego, czego pani oczekuje. I co dostałabym w zamian.
W dalszym ciągu tryb przypuszczający. Ethelyn jeszcze nie podjęła decyzji, nawet przed samą sobą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 36
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Błogosławieństwo niepamięci.  ♦ Sro Paź 04 2017, 00:25;

Przecież, że wiedziała kim jest jej gość, choćby ze słyszenia. Może problem w sytuacji, jakiej znajdowała się Ethelyn, tkwił w tym, że nigdy nie znalazła sobie zbyt silnych sojuszników, którzy by ją wybronili. A jednak w przypadku Blacków przeczekanie byłoby taktyką, którą i Margaret wybrałaby, tym bardziej, że istniała spora szansa, że bogacze wybiorą sobie inne miejsce zamieszkania z większymi salonami.
- Dziękuję - odpowiedziała, gdy zajęła miejsce na czarnym narożniku naprzeciw lekarki, wcześniej rozpięła płaszcz i położyła go koło siebie. Margaret była ubrana w kremową koszulę i granatową spódnicę. Cholery nie skomentowała, choć lekko się uśmiechnęła.
- To prawda, dysponuję wąskim marginesem. Po prostu regularne wizyty w Waszyngtonie w końcu by zwróciły uwagę i zabierałyby czas - wzruszyła ramionami. Poza tym pewnie wszystko by się rozciągnęłoby w czasie.
- Co do konsekwencji to odpowiedź brzmi nie. Nie zamierzam stawiać panią pod ścianą. Nie bawię się w takie rzeczy, raczej do współpracy powinien przekonywać wspólny zysk. Poza pieniędzmi, które zawsze się przydają, to również oferuję poszerzenie koneksji i wsparcie w momencie, gdy będzie pani chciała walczyć o powrót do swojej chirurgicznej kariery. W zamian potrzebuję zajęcia się niechcianymi wspomnieniami, które zmniejszają mój komfort. - Mówiła wprost, bo z pewnością obie zdawały sobie z zachowania dyskrecji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t235-margaret-l-mawon#2873
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Błogosławieństwo niepamięci.  ♦ Czw Paź 12 2017, 19:54;

Ethelyn uśmiechnęła się lekko, ale bez sympatii. Mawon odkrywała karty uważnie, z precyzją wieloletniego gracza. Lekarka nie mogła jej w tym dorównać. Niemniej jednak wiedziała, że za korzyściami zawsze czai się zagrożenie. Zwłaszcza jeśli chodzi o politykę. Nie można jednak odmówić Margaret dobrego ruchu. Gdyby zaczęła od gróźb, Ethel zgodziłaby się na wszystko, po sprawdzeniu jak bardzo pani senator będzie chciała dokręcić śrubę. A potem zrobiłaby jej z neuronów jesień średniowiecza.
- Brzmi uczciwie. - powiedziała wolno, rozplatając ręce. Odsunęła krzesło, usiadła prawie przy pani polityk. - Jest tylko jedna kwestia, która bardzo mnie nurtuje. Proszę mi wybaczyć, nie znam sie na polityce. - może trochę ostentacyjnie grała głupsza niż jest, ale miała przeczucie, że Mawon bardzo dobrze zrozumie intencje. - Więc proszę mi powiedzieć po której pani jest stronie i jakie działania ma pani w planie. - odchyliła się nieco na krześle. - Gdyby były wątpliwości, tak, pytam o pani motywacje moralne i etyczne.
Trochę naprawdę chodziło o tą moralność i etykę. A trochę o to, jakich Mawon może mieć wrogów w związku z tym. Ethelyn miała się o co martwić. Nie była nietykalna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 36
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Błogosławieństwo niepamięci.  ♦ Czw Paź 12 2017, 21:26;

W pełni rozumiała rezerwę Ethelyn i sposób jej działania, dzięki czemu mało kto wiedział o tej stronie jej działalności. Jej nazwisko wypłynęło w atmosferze sensacji dopiero przy wypadku z przełomu roku. Jednak Margaret miała wrażenie, że nawiązała nić porozumienia, może, może uda jej się przekonać panią doktor.
Skinęła głową, wbrew pozorom nie każdy kto siedzi w polityce od razu wypierał definicję uczciwości z podświadomości. Choć Hollingsworth lubiła mieć swoje zabezpieczenia.
- Opowiadam się po stronie miasta i to nie jest wyborczy frazes. Urodziłam się w Rode i chcę, żeby się rozwijało tak, żeby niesnaski między dużymi sąsiadami nie zmiatały przy okazji tego miasta. Oczywiście to jest możliwe tylko w oparciu o pieniądze i ściągnięcie inwestorów, dla których potrzebne są odpowiednie warunki, ale nie naginam prawa. W tej materii - dodała, w końcu tutaj umawiała się na półlegalną praktykę medyczną. - Od lat pracuję z burmistrzem Woodem i akurat to się nie zmieni. - Wood był znany z tego, że nie zajmował tylko stołka i nie pojawiały się o nim żadne większe pogłoski, nie bardziej, niż w przypadku każdej osoby ma wyższym stanowisku. Poza tym po prawdzie Margaret była po prostu urzędniczką ze znajomościami, nie od razu matką chrzestną Rode.
- W kwestii tego, co się domyślam, że może się dziać w dokach i okolicy, to w tego rodzaju sprawach ratusz nie jest władny, jedynie możemy naciskać na policję, a nasze służby są dużo za krótkie by nadepnąć na odcisk niezależnym przedsiębiorcom. - Była racjonalna i pragmatyczna, a zdawała sobie sprawę, że Ethel skądś brała leki i inne materiały i nie bardzo mógł to być oficjalny obieg.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t235-margaret-l-mawon#2873
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Błogosławieństwo niepamięci.  ♦ Nie Paź 15 2017, 20:03;

- Mówi pani tak, jakby wiedziała pani, co chcę usłyszeć. - uśmiechnęła się leciutko ponownie. Ponownie był to uśmiech, który miał mało wspólnego z sympatią. Ale może kryło się za nim coś szczerego. Coś ludzkiego. - To wszystko wydaje się bardzo prawdziwe. I nawet pani wierzę. Zastanawiam się tylko, co takiego chce pani modyfikować czy usuwać, skoro ma pani dobre intencje? Czy to wynik myślenia "po trupach do celu"? - odsunęła się nieco, oparła na krześle. - Zapewne rozumie pani, że osobowość człowieka, jego motywacje oraz wrażliwość, czy też jej brak, są wypadkową tego, co nas spotyka i tego, co robimy. Bez wyrzutów sumienia nie będzie pani tym, kim pani jest teraz. Bez tego... jak to pani nazwała, dyskomfortu, nie będzie pani kimś, kim chce pani być i myśli, że będzie nawet po modyfikacjach neuronowych. - przymknęła lekko oczy. - To, że potrafimy grzebać w ludzkich mózgach, niekoniecznie oznacza, że powinniśmy.
Zaśmiała się. Może trochę gorzko. Przecież pół życia poświęciła na tę dziedzinę nauki. Pół życia babrania się w istocie szarej, neuronach, ścieżkach synapsowych, zmieniania układu płatu czołowego, programowania ludzi według ich zachcianek. I może właśnie dlatego wiedziała z czym to się wiążę. Sama przecież nigdy nie pozwoliła na jakąkolwiek ingerencję we własny mózg. Nie brała żadnych blokerów emocjonalnych, ani wspomagaczy, nie wstrzykiwała sobie dopaminy, serotoniny i adrenaliny. Niczego nie usuwała. Choć mogła. Bo przecież po tej nieszczęsnej wpadce, która zniszczyła jej karierę, łkała w ciemnym pokoju, jak mała przerażona dziewczynka.
- Albo, że jest to dla nas dobre. - dokończyła i wzruszyła ramionami. - Ale oczywiście każdy z nas ma wybór i wolną wolę. Pani, widzę, zdecydowała. I w porządku, nie oceniam tego. Chcę tylko mieć pewność, że pani wie na co się decyduję.
A także chce odzyskać stanowisko. - dodała w myślach przez zaciśnięte zęby, bo przecież nie mogła powiedzieć tego na głos.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 36
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Błogosławieństwo niepamięci.  ♦ Pią Lis 03 2017, 20:00;

Margaret odwzajemniła uśmiech lekarki, jednak podobnie jak u Ethel nie było w tym radości. Więcej w tym geście było ponurej satysfakcji, niż zwykłej szczerości, na tą Mawon nie mogła sobie pozwolić zbyt często. Od lat lawirowała, mówiła to, co ludzie chcieli usłyszeć, żeby potem oni zrobili dla niej to, co ona chciała czy bardziej potrzebowała. Nie znaczyło to, że w dotychczasowej rozmowie kłamała. Obie kobiety były po prostu całkiem świadome funkcjonowania mechanizmów rządzących relacjami międzyludzkimi.
- Również tak - zgodziła się otwarcie z tymi trupami. Może nigdy nie było to tak bardzo bezwzględne, ale konwenanse i przyjęte normy społeczne wymagały na Margaret całkiem odmiennego zachowania.
Wysłuchała ją do końca, uważnie. Nie potrafiła powiedzieć, że nie zasiała w niej wątpliwości, te zawsze gdzieś były.
- Zdaję sobie z tego sprawę. Jednocześnie coś, co jest wspomnieniem powinno nim pozostać, a dzielący czas powinien zmiękczyć ostre kształty, a jednak nie jest tak. Konwencjonalna terapia neuropsychologiczna będzie trwać długo i może nie dać efektu, a terapia blokerami jest łatwa, ale w końcu zredukuje mnie tylko do potrzeby zdobycia coraz to wyższych dawek - w powietrzu zawisło niewypowiedziane nie chcę skończyć, jak Bertram. - Nie chcę dawać się kontrolować moim starym wyborom, podejmowałam je świadomie ani tym bardziej zamierać na ułamki sekund, zanim dojdę do siebie, bo wypływa coś nieprzyjemnego z przeszłości. - Spojrzała na Ethelyn spokojnie. Mawon miała to przemyślane z wielu stron. - Czy potrzebuje pani więcej szczegółów?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t235-margaret-l-mawon#2873
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Błogosławieństwo niepamięci.  ♦ Czw Gru 28 2017, 23:31;

Mimo ponurej atmosfery nie można było powiedzieć, że pomiędzy kobietami panuje jakieś wrogie napięcie. Obie na spokojnie prowadziły dialog, przedstawiając swoje argumentu. Zupełnie inne stanowisko od w większości agresywnych wobec siebie mężczyzn. Nieinwazyjnie zaczynały dochodzić do porozumienia. Oczywiście wiązało się to trochę z tym, że Hollingsworth nie mogła tak po prostu powiedzieć "nie".
Widziała, że Mawon mogą targać jakieś wątpliwości, jednocześnie coś jej mówiło, że kobieta już podjęła decyzję. Była skłonna podjąć ryzyko na rzecz szybkiego działania. Ethel skrzywiła się wewnętrznie. No tak. Po wpadce z Blackiem nie można było mieć za złe, że ktoś wiązał nazwisko Hollingsworth ze słowem "ryzyko".
Pokręciła głową.
- Nie. W zasadzie szczegóły tego, co chce pani usunąć nie są mi potrzebne. To nie jest tak, że będę czytać pani w myślach. Oczywiście zobaczę rodzaj emocji, każda z nich ma charakterystyczną częstotliwość, ale nie będę wiedziała czego tak naprawdę one dotyczą. Wróci pani wspomnieniami do danej sytuacji, do tego, co się z tym wiąże i jak pani się z tym czuje, a ja tylko przetnę ścieżki synapsowe i je zablokuję. Nie straci pani wspomnienia, po prostu nie będzie pani miała do tego żadnego stosunku.
Wyjaśniając całą sprawę, nbie spuszczała Mawon z oczu. Swoimi słowami potwierdziła tylko, że się zgadza.
- A teraz proszę o szczegóły tego, jak konkretnie planuje pani pomóc mi odzyskać stanowisko. - nie ustępowała. Chciała coś więcej niż mgliste zapewnienie wsparcia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 36
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Błogosławieństwo niepamięci.  ♦ Pon Cze 04 2018, 22:03;

Słowa Ethelyn potwierdzały to, co zdołała już znaleźć w poważnych opracowaniach. Lekarka choć trochę jaśniej i zdecydowanie zwięźlej wyjaśniła procedurę, w końcu nie był to odczyt w ramach towarzystwa naukowego, raczej spotkanie robocze.
- Oczywiście, rozumiem. - Mimo wszystko w odczuciu kompletnego amatora, który przeczytał serię artykułów, to lekarka, jednak nie zdradzała się z tym, co jednak może wyczytać z suchych metadanych. Margaret uważała, że w każdej dziedzinie można wyciągnąć dość istotnych informacji z tego typu danych, więc obie trzymały karty przy sobie, to przynajmniej świadczyło, że Hollingsworth nie chce jej usmażyć mózgu i nakarmić nim wściekłych psów.
- To może być porównywalnie delikatna procedura. Nie mogę im - przy tym słowie zrobiła ogólny gest mający obejmować szpital, dyrektora, ordynatora i innych lekarzy - wciskać panią wprost. Szpital ma darczyńców, nie wszyscy są przywiązani do Blacków, a lubią przypisywać sobie sukcesy, a neurologia, neurochirurgia i neuropsychologia zdecydowanie mają potencjał być oddziałem naszej kliniki, który może konkurować z tymi z dużych miast - tym bardziej, że terapie genowe, onkologia i chirurgia klasyczna stała się czymś standardowym, a leczenie prozaicznych chorób zakaźnych brzmiało marnie. - Jeśli pojawią się pieniądze, to dyrekcja nie będzie mogła ignorować życzeń donatorów, więc będą potrzebni specjaliści. Ma pani kompetencje, co ważne w końcu wyprzedza pani swoich rówieśników o kilka lat, a przynajmniej w tamtym momencie. - Ethel dość młodo zaczęła bardziej samodzielną praktykę, okupiła naukę na błędach w paskudnych okolicznościach, ale bycie kontrowersyjnym, to nie jest najgorsze określenie na jakie można trafić w trakcie swojej kariery.
- Najważniejsze, aby wszyscy zaangażowani uznali, że to ich autonomiczne decyzje i pomysły. Jestem w stanie ich o tym przekonać. - Margaret dobrze znała wszystkie istotne w tym planie osoby, co ważniejsze w przypadku dyrektora szpitala i ordynatora oddziału mogła nawet powrót Ethel obrócić, jako pomysł ratujący im tyłki przed zachcianką sponsorów, bo skąd i czym by ściągnęli dobrego specjalistę do tej dziury.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t235-margaret-l-mawon#2873
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Błogosławieństwo niepamięci.  ♦ Wto Cze 12 2018, 22:35;

Była realistką. Oczywiście, że zdawała sobie sprawę, jak delikatną operacją jest przywrócenie jej na stanowisko. A jednak musiała powstrzymać się od westchnięcia, bo gdzieś w zakamarkach mózgu bardzo by chciała, by odzyskanie stanowiska było tak proste, jak przecięcie dodatkowego nerwu u Blacka. Nie dała nic po sobie poznać, a przynajmniej próbowała utrzymać na twarzy maskę profesjonalizmu. Lecz Mawon miała przenikliwe oczy, doświadczenie robiło swoje. Być może dojrzała to i owo.
- Ile to może potrwać? - dopytywała. Wierzyła we wpływy pani sekretarz, ale przecież to, co miała zrobić nie sprowadzało się do rozkazu. A do manipulacji. A ta bywała długotrwała. - To nie tak, że jestem niecierpliwa. Chciałabym tylko wiedzieć, jak bardzo mam się w tę cierpliwość uzbroić.
Jeszcze nie wiedziała, że za kilka miesięcy będzie mieszkała z policjantem. Gdyby wiedziała, może byłaby odważniejsza w negocjacjach. Jednak na ten moment, wiedziała, że nie może przeciągać struny.
- Co do samego zabiegu... - zawiesiła na sekundę głos, zastanawiając się nad czymś wyraźnie. - Będę potrzebować szpitalnego sprzętu, gabinetu, spokoju i dyskrecji. Ale to chyba najłatwiejsza część tego całego przedsięwzięcia, prawda? - wymownie uniosła brew.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 36
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Błogosławieństwo niepamięci.  ♦ Nie Cze 24 2018, 23:13;

Cokolwiek dostrzegła lub bardziej domyśliła się, w końcu przyszła na to spotkanie przygotowana. Margaret zawczasu zadała sobie trud wyszukania informacji trochę głębiej, niż same pomówienia i plotki, o których najchętniej mówią ludzie. Nie skomentowała, nie zmieniła wyrazu twarzy, dalej była poważna, co najwyżej pozwalała sobie na ledwie widoczny doskonale uprzejmy i obojętny uśmiech.
- Rok przy najbardziej optymistycznych założeniach, w których trzeci kwartał będzie bardzo łaskawy, a nasi sąsiedzi dalej będą podbijać stawkę bez sprawdzania. - Na zimnej przyjaźni Nowego Jorku i Waszyngtonu najlepiej się zarabiało. I do tego pozostało mieć nadzieję, że otaczająca ich natura postanowi nie przechodzić załamania.
- Nie posądzam o to panią - kolejny przejaw kurtuazji, która przychodziła Mawon równie naturalnie, jak kiedyś długie, ciągnące się litanie wyzwisk i przekleństw powtarzane w myślach.
- Tak, to najmniejsza trudność. - Oczywiście skompletowanie wszystko, co sobie zażyczy Ethelyn będzie wymagało czasu, szczególnie, jeśli miały nie wzbudzać zainteresowania, ale zdecydowanie szybciej to pójdzie, niż przeprowadzenia delikatnej operacji przywrócenie lekarki na swoje miejsce.
- Ze swojej strony przedstawiłam wszystko, co na tę chwilę jest istotne czy chciałaby pani coś dodać?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t235-margaret-l-mawon#2873
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Błogosławieństwo niepamięci.  ♦ Sro Lip 04 2018, 22:05;

Na dłuższą metę, Ethelyn nie do końca komfortowo czuła się w towarzystwie ludzi nie okazujących emocji. Całkiem nieźle radziła sobie z tym na bankietach z lekarską śmietanką w Anglii, sama też przecież przyjmowała maskę obojętności. Nawet jeśli nie pokazywała tego na zewnątrz, niepokoili ją ludzie zdolni do wszystkiego. Może dlatego, że zbyt dobrze znała teoretyczną część funkcjonowania mózgu. Mogło się w nim narodzić wiele nieprawidłowości. Wierzyła jednak, że Mawon nie ulegnie pierwotnym instynktom. Przynajmniej żywiła taką nadzieję.
- Rok. - powtórzyła i mimowolnie nerwowo postukała paznokciami o blat stołu. - Rok. - parsknęła i napiła się wina. - Czyli wypadnę z obiegu na co najmniej półtora roku. Przy sprzyjających okolicznościach. - spletło dłonie razem, by się opanować. Była cierpliwa, ale też doskonale zdawała sobie konsekwencje z opóźnień. - Liczę, że zrobi pani wszystko, by proces był jak najszybszy.
Mogła negocjować, może powinna, jednak tu chodziło o jej karierę i wolała nie naciskać na osobę, która równie dobrze mogła ją złamać, docisnąć do samego dna. Dla kogoś takiego, jak Mawon nie byłoby pewnie to problemem. I nie chodziło o to, że Ethelyn kierował strach. Raczej rozsądek.
- Proszę załatwić sprzęt, salę i dać mi znać o terminie. - skwitowała tylko.
Mogłaby próbować manipulować neuronami kobiety, by osiągnąć swoje cele, a przynajmniej sprawić, by Mawon przejawiała większą determinację w pomocy, lecz wiązało sie to z możliwością zdemaskowania. A na to Hollingsworth nie mogła sobie pozwolić.
- To wszystko. - zakończyła.
Potem pewnie Mawon po prostu wyszła, żegnając się uprzejmie i z kulturą.

2x zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
Sponsored content
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Błogosławieństwo niepamięci.  ♦ ;

Powrót do góry Go down

Błogosławieństwo niepamięci.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Możesz odpowiadać w tematach
Witaj w Rode! :: POCZĄTEK :: Strefa Gracza :: Retrospekcje-
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu