Share|

Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
avatar
Ogólne
Dodatkowe

PisanieTemat: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth   Nie Wrz 10 2017, 17:41

First topic message reminder :






Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth

Standardy Rode pozostawiały wiele do życzenia, lecz osiedle, na którym mieszkała dr Hollingsworth można było nazwać co najmniej przyzwoitym. Budynek miał zaledwie trzy piętra, mieszkanie lekarki mieściło się na drugim. Ciężkie solidne drzwi zamykane na dwa zamki. Pierwsze co rzucało się w oczy to jasne kolory przełamane czernią i minimalizm. Oraz przestrzeń - duży salon był połączony z kuchnią i niewielką jadalnią. Na jednej ze ścian wisiały szerokie donice, w których posadzono zioła. Charakterystyczny zapach mięty i innych ziół unosił się w pomieszczeniu. Dwoje dodatkowych drzwi prowadziły do sypialni oraz łazienki. Po nielicznych półkach i parapetach walały się grube książki - niemal wyłącznie pozycje medyczne. Mieszkanie było średniej wielkości, ale przestrzenne i przytulne. Urządzone z gustem minimalisty.

Sypialnia i łazienka:
 


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Reputacja: akceptowana
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth   Sob Lis 25 2017, 11:32

Pomrukiwała sobie, słuchając jego odpowiedzi. Masowanie stóp było naprawdę przyjemne, nie mogła zaprzeczyć. Wolałaby oczywiście doznawać takich atrakcji tuż przed snem, w wygodnym łóżeczku, w spokojniejszych okolicznościach i z bardziej zaufaną osobą, ale jak się nie ma co się lubi, to czasem można sobie pozwolić na substytuty. Skrzywiła się tylko, gdy Bradford zauważył, że jednak ona już na tej liście się znalazła.
- Tak, ale jeszcze mogę dokonać refleksji swego czynu i się wycofać. - odparła po prostu, nie pozwalając sobie na zirytowany ton głosu.
Nie powiedziała mu, że może w takim razie warto ją gdzieś czasem zabrać. Ani nie drążyła tematu niekonsekwencji. Pierwsze przemilczała, bo nie chciała, żeby sobie pomyślał o niej nie wiadomo co, a drugie - bo nie zdążyła. Wszystko przez tego cholernego kota. (Którego, tak swoją drogą, szczerze kochała. Nie tylko dlatego, że dostała go od Rudolpha).
Miała już wstawać, gdy Raphael przysunął się bliżej. Odsunęła się, ale i tak nie na tyle, by uciec przed ustami. Zadrżała, bo skóra została podrażniona przez zarost. I nie tylko dlatego - to, co właśnie robił, było wysublimowaną erotyką i znakiem, że znudziła mu się rozmowa. Znowu przemknęło jej przez głowę, że ten dupek doskonale wie, co robi. I robił to bardzo dobrze. Położyła mu dłonie na ramionach i naparła, jakby chciała, go odsunąć, ale po kilku krótkich chwilach wplotła mu dłonie we włosy i odchyliła szyję. Bradford był w takiej pozycji, że bez problemu mógł wyczuć szybsze bicie serca. Denerwowała się! Toczyła wewnętrzną walkę między chęcią wyrzucenia Raphaela za drzwi, a poddaniem się tym pocałunkom. Zwłaszcza, że miała w pamięci wymowne milczenie Rudolpha i ostrożną dezaprobatę Tai.
- Myślę, że powinieneś jednak już iść. - powiedziała bez przekonania, nie cofając palców, które wędrowały po czuprynie mężczyzny.
Gdyby wiedziała, że jakiekolwiek zaangażowanie wykurzyłoby go z mieszkania, to by mu szepnęła do uszka, że go kocha. I niech się wynosi w diabły. Może powinna była się domyślić, ale tak się składało, że chwilowo myśli zostały rozproszone przez usta pana Bradforda.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 38
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth   Sob Lis 25 2017, 11:35

Rozdęte ego Raphaela na pewno zostałoby urażone, gdyby mężczyzna usłyszał, że jest substytutem a potem pewnie pomyślałby, że Ethel w gruncie rzeczy, tak naprawdę nie różni się od innych kobiet, że zależy jej tylko na obrączce na palcu, mężu z grubym portfelem i jakimś dzieciakiem jako zabezpieczenie przyszłości.
- Nie zrobisz tego.- w jego głosie brzmiała pewność. Ethelyn mogła zaprzeczać ale ich dwójkę coś do siebie ciągnęło i dopóki to pożądanie się nie wypali, to miał zamiar doskonale się bawić w jej towarzystwie i pomiędzy jej nogami.
Z lekkim rozbawieniem pomyślał, że może jednak powinien kupić temu cholernemu kotu jakiegoś łososia w zamian za to, że tak ładnie wpakował mu Ethle prosto w dłonie.
Poczuł jak oparła dłonie na jego ramionach, jakby nie mogła się zdecydować czy ma go odepchnąć czy wręcz przeciwnie przyciągnąć go bliżej. Bradford oczywiście wolał te drugą wersję.
Uwielbiał zapach jej skóry wymieszany z zapachem perfum, fakturę skóry, którą czuł pod ustami. Niezbyt często zdarzało się by kobieta tak na niego działała a jednak Ethel tak właśnie robiła.
- Uhm.- mruknął tylko w odpowiedzi na jej słowa i zupełnie jej zignorował. Jego usta ruszyły w górę w stronę szyi i uszu. Zapamiętał jak wrażliwą miała tam skórę.
Wolną dłoń wsunął pod spódnicę i podążał nią w górę mając nadzieję, że pończocha się skończy a on natknie się na gołą skórę.
Oderwał się od szyi kobiety i pocałował Ethel jednocześnie przysuwając się do niej bliżej. Zaraz posadzi ją sobie na kolanach bo tak mu będzie najwygodniej. I w chwili obecnej nawet miłosne wyznania Ethel by go nie wykurzyły z jej mieszkania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t160-raphael
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Reputacja: akceptowana
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth   Sob Lis 25 2017, 11:58

Nie zareagował na jej protest i wahanie. Wręcz przeciwnie, wydawało się, że z jeszcze większym zaangażowaniem podążał ustami po skórze. Gdyby Ethel miała otwarte oczy, to by jej się zaświeciły. Pożądanie brało nad Raphaelem górę, a jej to bardzo odpowiadało. Przede wszystkim dlatego, że nie reagując na jej subtelne wahanie dawał tylko wyraz tego, że zależy mu tylko na jednym. Swoją niepewność wyraziła całkowicie celowo, chciała go podkręcić, bo przecież nie wiedziała o swoim oddziaływaniu na mężczyznę.
Poczuła dłoń na nodze. Im bardziej palce przesuwały się w górę, tym silniejsze Ethel czuła ciarki na ciele. Nie zamierzała do tego dopuścić. Zablokowała Raphaelowi rękę, chwytając ją obiema dłońmi. W tym czasie mężczyzna przestał się interesować szyją, by przejść do pocałunków. Z przyjemnością odczuwała na języku smak wina. Oddała pocałunek z ostrością, której być może się po niej nie spodziewał, a gdy przysunął się bliżej, uciekła od bliskościciała, wstając z kanapy. Nie odeszła daleko. Stanęła przed mężczyzną, popatrzyła na niego z góry. I chociaż wyglądała, jakby naprawdę zamierzała go wyrzucić z domu, to zrobiła coś zupełnie innego.
Naparła na Bradforda, kładąc mu dłoń na klatce piersiowej. W konsekwencji musiał oprzeć się na kanapie. Ethel oparła kolano na siedzeniu, między nogami mężczyny, nawet przycisnęła trochę krocze. Obiema dłońmi objęła twarz kochanka, by pocałować go znowu - tym razem na swoich, nie na jego zasadach. Jedna dłoń zsunęła się niżej, po klatce piersiowej, w dół, w okolice paska. Po to tylko, żeby sprawić wrażenie, że może wślizgnąć się niżej, pod bieliznę. Oczywiście nie zrobiła tego. Docisnęła na sekundę kolano, by po chwili podnieść je, przesunąć po udzie i położyć po drugiej stronie. Drugie kolano wylądowało po przeciwnej stronie, co w konsekwencji sprawiało, że Ethel siedziała okrakiem na Raphaelu. Coś jej mówiło, że mu się ta pozycja spodoba, choć pewnie będzie usiłował dominować. Odsunęła się na chwilę, spojrzała na kochanka. Przekrzywiła głowę, jakby się nad czymś zastanawiała. Ostatecznie5 pochyliła się, ale tym razem tylko musnęła językiem usta Raphaela. Delikatnie i prowokująco.
Jeśli chciał ją rozbierać, musiał pamiętać, że musi rozbroić również pas do pończoch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 38
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth   Sob Lis 25 2017, 12:17

Na zatrzymanie swojej dłoni, odpowiedział lekkim pomrukiem niezadowolenia, bo przecież był tak blisko celu a Ethel utrudniała mu zdobycie tego co chciał. Będzie się musiał bardziej postarać ale przecież to dla Bradforda najmniejszy problem. Wiedział, że Hollingsworth pragnie go tak samo jak on pragnie jej. Dla niego było to proste, ale Ethelyn była kobietą więc brał za pewnik, że wszystko w swej pięknej główce komplikuje.
Spojrzał uważnie na twarz kobiety, kiedy uciekła od niego i stanęła naprzeciw. Wyglądała jakby miała zamiar go wyprosić i Raphael już sobie kombinował jak zmienić jej zdanie, kiedy Ethel właściwie wbiła go w kanapę. Nie miał nic przeciwko temu, choć należało przyznać, że kolano na jego kroczu wprowadzało lekki niepokój. Nie sądził by chciała mu zrobić krzywdę, ale jednak jej gest wywoływał u niego pewien dyskomfort.
Odpowiedział na jej pocałunek i z niecierpliwością oczekiwał aż dobierze się do jego spodni, skoro tam też błądziły jej dłonie, ale jak widać pragnęła przedłużać te grę w nieskończoność. Póki co Bradford zamierzał jej na to pozwolić, ale tylko do czasu.
Znalazł zajęcie dla swoich dłonie, które chwilę wcześniej przytrzymywały ją za biodra. Nim jednak przesunął je na plecy by zręcznie odpiąć suwak, Ethel przyglądała mu się z lekko przechyloną głową a Bradford wyciągnął dłoń i delikatnie przesunął nią po policzku kobiety. Ktoś mógłby powiedzieć, że był to czuły gest. Mężczyzna zaraz jednak odchylił się od kanapy by być bliżej kochanki i mocno ją pocałować, jednocześnie rozpinając zamek na jej plecach. W pozbyciu się sukienki kobieta musiał wykazać nieco współpracy i kiedy została już w bieliźnie to Raphael nie miał zamiaru od razu rozpinać pasa do pończoch, chciał się chwilę delektować tym widokiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t160-raphael
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Reputacja: akceptowana
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth   Sob Lis 25 2017, 13:07

Nie komplikowała. Analizowała. A to znacząca różnica. Nie zmieniało to faktu, że oboje doskonale zdawali sobie sprawę, że pragną się wzajemnie. Słowa przestały mieć znaczenie, wszystko dało się wyczytać w gestach. Nawet w nich Ethel przejawiała nie tylko dominację, ale i prowokację. Nie chodziło przecież o to, by robić Raphaelowi jakąkolwiek krzywdę, ale żeby mu pokazać, że mogłaby. Czy była to tylko zwykła taktyka czy ziarno prawdy, o tym Bradford pewnie zadecyduje sam.
Dłoń wędrująca przy pasku również była tylko prowokacją, a przynajmniej w kontekście tego, co Raphael by sobie życzył. Jeśli miał nadzieję, że panna Hollingsworth klęknie mu między nogami, to bardzo się rozczaruje.
Mierzyli się spojrzeniami. Ethel nie cofnęła twarzy, gdy dłoń pogładziła ją po policzku. Po prostu się uśmiechnęła jednym kącikiem ust, wiedząc, że również ten gest był tylko wystudiowanym ruchem, ułudą czułości, która miała sprawić, by poczuła się… wyjątkowa? Próżne starania. Wiedziała, że nie jest dla niego niczym szczególnym. Ot, o wiele lepszym kąskiem niż cała reszta. Ale i tak przecież zamierzał ją przeżuć i wypluć. Nie było jej przykro. Zamierzała przecież zrobić to samo. Przecież robiło to z każdym mężczyzną, choć przecież mniej jawnie w przeszłości. Poza tym kiedyś jeszcze próbowała kochać. Tamte czasy miała już za sobą.
Odwzajemniła pocałunek, równie mocno. Czując jak zamek zsuwa się nisko po kręgosłupie, uniosła ręce, by Raphaelowi było łatwiej ściągnął z niej sukienkę. Poruszyła się, by znaleźć wygodniejszą pozycję do siedzenia, a jednocześnie wiedziała, że ruch bioder podkręci Bradforda. Mógł podziwiać ją do woli, aż w końcu zajęła się rozwiązywaniem krawatu. Zanim jednak to zrobiła, owinęła sobie końcówkę na dłoni i szarpnęła, napinając materiał. Zupełnie jakby dawała mu znak, że to ona jest górą. Prowokowała? Och. Oczywiście. Ale chyba nie spodziewał się po niej niczego innego. Już od pierwszego spotkania w barze przecież pokazała co potrafi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 38
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth   Sob Lis 25 2017, 13:11

Przepychanki. Sprawdzenie kto tym razem będzie na górze, kto przejmie kontrolę i postawi chociaż na chwilę na swoim. To wszystko sprawiało przyjemność jeśli trafiało się na godnego przeciwnika, Ethel była prawie tak samo dobra jak on w te gierki i dlatego tak dobrze czuł sie w jej towarzystwie. Przynajmniej tak sobie to tłumaczył.
I proszę Bradfordowi nie zabierać marzeń. Myśl o klęczącej pomiędzy jego nogami Ethelyn była niezwykle podniecająca. Jej ciemne włosy rozsypane na jego udach a jej usta.... O tak, potrafił sobie to wyobrazić.
Póki co zajęty był jednak podziwianiem pięknego ciała kobiety. Przejechał palcem wzdłuż paseczka, który łączył zapięcie z pasem ale nie zdążył niczego więcej zrobić bo Ethel szarpnęła go do siebie . Uśmiechnął sie na ten gest. Pokazówka. Mogła to robić do woli, skoro jej ciało i tak było w jego dłoniach jak wosk. I zamierzał jej o tym przypomnieć. Dlatego też podniósł się w górę. Siedząca na nim Ethel mogła go opleść nogami i zostać w tej pozycji lub się zsunąć. Czego by jednak nie zrobiła, w ostatecznym rozrachunku znalazła się w swojej sypialni z Bradfordem.
Raphael ułożył ją na łóżku i tym razem zmierzał badać jej ciało w nieskończoność. Sprawdzić ustami i dłońmi każdy, nawet najmniejszy skrawek jej skóry, aż kobieta zupełnie zapomni się w przyjemności. Miał na to całą noc. Nie musiał się spieszyć. Mógł dozować pieszczoty i stopniowo pozbywać się bielizny Ethel. Pozostawił tylko jeden mały szczegół, a były to pończochy na jej smukłych nogach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t160-raphael
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Reputacja: akceptowana
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth   Sob Lis 25 2017, 13:12

Była pełna podziwu, że Raphael zdołał się z nią unieść do pozycji stojącej. Wplotła się w niego, obejmując ramionami i nawet zaśmiała mu się do ucha - tak zwyczajnie, po dziewczęcemu. Zrzucając na chwilę maskę femme fatale. Zanim jednak znaleźli się w sypialni, nałożyła ją znowu i podgryzła mężczyznę w szyję, lekkimi skubnięciami.
Ułożona na łożku, nie protestowała. Pozwalała ściągać z siebie kolejne partie bielizny przy akompaniamencie pieszczot. Sama nie pozostawała dłużna. Również starała się rozebrać Bradforda, chociaż szło jej o wiele wolniej. Wolała poddawać się przyjemności. Po to przecież wpuszczała go do własnego łóżka.
Zdążyła ściągnąć krawat i przestała na chwilę opadając na łóżko i wyginając się lekko z rozkoszy. Jak zwykle nie wydawała z siebie żadnych głośniejszych dźwięków - tylko pomruki zadowolenia. W końcu jednak zaczęła rozpinać koszulę, co pewnie było utrudnione przez pieszczoty, więc zaśmiała się znowu z rozbawieniem. Namiętność przecież nie musiała być śmiertelnie poważna. Przesunęła dłonią po klatce piersiowej, podziwiając ją przy okazji - oczywiście. Bradford miał wspaniałą budowę ciała, mógł ją bez problemu zamknąć w ramionach. Palce natrafiły na świeżą bliznę, a Ethel zmarszczyła lekko brwi. To, że nie zamierzała się zakochać, nie oznaczało, że przestawała być sobą. Ciekawską, troskliwą sobą.
- Uhm. Coś nowego. - mruknęła. - Praca?
Brązowe oczy patrzyły wprost na Raphaela. Wiedziała, że nie odpowie. Ale chciała, by wiedział, że zauważa wszelkie szczegóły. I nawet nie pytała dlaczego jej nie usunął. Ludzie mieli różne powody, o których raczej woleli nie mówić. Sama nie była wylewna jeśli chodzi o jej podłużną bliznę na żebrach. Niezależnie od tego czy odpowiedział, czy też nie, przyciągnęła go do siebie i pocałowała mocno, oplatając nogami w pasie. Nie na długo - trzeba było go jeszcze pozbawić spodni i bielizny. Wspołpraca mężczyzny byłaby tu wskazana i coś mówiło Ethel, że w jej towarzystwie chętnie wyskoczy ze spodni.
Ona również się nie spieszyła. Sprawdzała, jak Raphael reaguje na jej pocałunki i dotyk dłoni, co pobudza go bardziej, a co mniej. Jednocześnie oddawała mu całą siebie do podobnych eksperymentów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 38
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth   Sob Lis 25 2017, 13:25

Raphael nie utrudniał Ethel ściągania z siebie ubrań. Wręcz przeciwnie ułatwiał jej to, bo przecież sam chciał poczuć jej dłonie na swoim ciele. Pomyślał, że lubi śmiech Ethelyn. Nie ten wystudiowany ale taki jak teraz, beztroski, przepełniony namiętnością. Zaskakiwało go to samego, bo z reguły nie zwracał na takie szczegóły uwagi.
- Coś w tym stylu.- wymamrotał, bo przecież nie będzie jej opowiadał o przydupasie Bena. Łączył ich tylko dobry seks i miłe spędzanie czasu, nic więcej. Zresztą on jej nie wypytywał o bliznę, choć było dziwne, że jej nie usunęła. Większość kobiet na jej miejscu tak by właśnie postąpiła.
W końcu obydwoje byli nadzy. Bradford chwycił dłonie Ethel i przytrzymał je nad głową, pocałował ją namiętnie i wolno zagłębił się w jej wnętrzu. Z ust wyrwał mu się jęk przyjemności, kiedy zaczął się powoli i rytmicznie w niej poruszać. Pochylił głowę i jego usta znalazły się w zagłębieniu jej szyi. Przejechał językiem po wrażliwej skórze a potem delikatnie ją przygryzł. Podniósł ją z powrotem, głowę znaczy się. Chciał patrzeć w oczy Ethelyn, jak będzie dochodziła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t160-raphael
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Reputacja: akceptowana
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth   Sob Lis 25 2017, 13:35

Nagość Raphaela budziła w Ethel niesfornego badacza. Dłońmi błądziła po ciele, czasem na chwilę zatrzymywała się na konkretnej partii mięśni czy kości. Musnęła palcami łopatkę, zjechała dłonią niżej. Zadziwiające, jak łagodne były jej gesty przy jednoczesnych namiętnych pocałunkach. Po krótkiej chwili Bradford odebrał kochance te chwile przyjemności, unieruchamiając jej dłonie. Mruknęła, lecz w pomruku tym nie było niezadowolenia. Tylko poruszyła palcami, gdy jej dłonie były już przyciśnięte do poduszki nad głową. Oddała pocałunek, by po sekundzie oderwać usta i jęknąć z rozkoszy. Musiała przygryźć wargę, czując na szyi pocałunek i przygryzienie. Och, jakże dobrą miał pamięć.
Leżała pod mężczyzną. On niewolił jej ręce, ona oplatała go mocno nogami i przyjmowała rytmiczne ruchy bioder. W końcu napięła bardziej mięśnie, nie tylko ud, ale i dłoni. Niezbyt jej się spodobało, że jest unieruchomiona, że nie może Raphaela przyciągnąć do siebie w chwilach ekstazy, że będzie oglądać orgazm w całej okazałości. To było coś nowego, nawet jak dla Ethelyn. Zagryzła wargę jeszcze raz, ale nie spuszczała wzroku z kochanka. Tylko gdy już dochodziła, musiała zamknąć oczy. Wygięła się leciutko łukiem pod Bradfordem, przylegając do niego na chwilę jeszcze bardziej. Z ust wymykał się głęboki oddech i jęki zadowolenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 38
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth   Sob Lis 25 2017, 13:42

To była ta jedna chwila, ten moment, kiedy Ethel nie mogła przed nim niczego ukryć. Nie mogła się schować za fasadą gestów i gładkich słówek. Bradford sam właściwie nie wiedział, dlaczego tak go fascynuje widok kobiety wykrzywionej namiętnością i zapewne nie będzie tego analizował . Nie widział też potrzeby by odmawiać sobie czegoś na co miał w tej chwili ochotę.
Pozwolił Ethelyn na sekundę oddechu nim puścił jej dłonie i odwrócił ją na brzuch. Ponownie zanurzył się jej wnętrzu, tym razem dążąc do własnego zaspokojenia. Po chwili opadł na kobietę z jękiem spełnienia. Leżał tak przez chwilę, odzyskując świadomość a później przeturlał się na bok, by jej nie przygniatać. Wsunął sobie poduszkę pod głowę i przez chwilkę miała zamiar pozostać w tej pozycji, nim ruszy swój tyłek by zapalić. Najchętniej zrobiłby to teraz, ale w końcu nie był u siebie. W sumie mógłby nieco zirytować tym Ethel i na tę myśl przemknął po jego twarzy nikły uśmiech.
Przekręcił głowę by spojrzeć na kobietę. Nie sądził by liczyła na przytulanki po seksie, skoro podchodził do tego dokładnie tak jak on. Bradford sam przed sobą przyznawał, że w łóżku dawno nie było mu z nikim tak dobrze jak z Hollingsworth, co skłaniało do tego by trochę dłużej pociągnąć tę relację, a przynajmniej do czas, aż się nie znudzi. W końcu to w końcu zawsze nadchodziło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t160-raphael
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Reputacja: akceptowana
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth   Sob Lis 25 2017, 13:44

Nie protestowała przy zmianie pozycji. Wręcz przeciwnie - zrobiła to dość chętnie i nawet wypięła lekko tyłek, żeby niczego nie utrudniać. Mruknęła w poduszkę, bo nawet teraz sprawiało jej to przyjemność. Kilkanaście miłych posunięć i poczuła w sobie spełnienie kochanka. Przygniatający ciężar, przed którym wcale nie protestowała, szybko uwolnił ją od siebie, przesuwając się na bok. Ethel skorzystała ze swobody, przeciągnęła się jak kotka, mrucząc w poduszkę. Uniosła w końcu głowę, by podeprzeć ją na ręce. Wzrok miała roziskrzony, wyraźnie usatysfakcjonowany.
- Coraz lepiej, panie Bradford. - uśmiechnęła się rozkosznie.
Podobały jej się te namiętne uniesienia. Pierwszy raz mógł być przypadkiem, drugi już nie. Raphael potrafił doprowadzić ją do spełnienia nawet nie siląc się na wyszukane sposoby. Kochali się wręcz tradycyjnie, a mimo wszystko oboje czerpali z tego satysfakcję. Ethel już to zauważyła, choć nie wiązała tego z żadną zażyłością. Po prostu dobrze im było pieprzyć się ze sobą bez zobowiązań.
Zebrała się z łożka pierwsza, chcąc się ogarnąć w łazience. Nawet nie mówia tego głośno, to było przecież oczywiste. Zgarnęła z szafy majtki i koszulkę.
- Tylko pal w otwartym oknie. - powiedziała, nie odwracając się. Ton głosu wskazywał raczej na uprzejmą prośbę, niż rozkaz. Nie denerwowała się, coś jej mówiło, że Raphael się dostosuje. W końcu pewnie chciał w niej zamoczyć jeszcze kilka razy.
Po szybkim prysznicu pachniała miodem i migdałami. Mokre włosy opadały jej na ramiona, zostawiając mokre ślady na jasnej koszulce, która doskonale ukazywała kształt wyzwolonych od stanika piersi.
Kobieta usiadła na kanapie w pozycji półleżącej, sięgnęła po telefon i od razu rzuciła przed sobą hologram z obrazem. Raphael doskonale mógł widzieć, że przeszukuje bazę swoich filmów. Większość wyglądała na okropnie starą.
- Więc o jaki styl ci chodziło? - zapytała nagle, ciekawskim tonem, ale nie oderwała wzroku od obrazu. - Kiedy zapytałam czy blizna jest przez pracę, powiedziałeś, że coś w tym stylu. - wyjaśniła, przypominając mu sytuację. - Skoro coś w tym stylu, to nie do końca praca, a więc poza pracą. - dopiero teraz odwróciła się do mężczyzny. - Dlaczego miałbyś poza pracą przyjmować pchnięcia ostrymi przedmiotami?
W jej głosie brzmiała szczera, niczym nie zmącona ciekawość. Nie zamierzała go oceniać, dopytywać, by użyć wiedzę przeciwko niemu. Nie miała też zamiaru nawiązywać emocjonalnych więzi. Była najzwyczajniej w świecie ciekawa. A skoro już był znajomym Rudolpha i opcja “nie widzimy się już nigdy w życiu” nie wchodziła w rachubę, to jednak chciała choć trochę wiedzieć, jakim człowiekiem jest mężczyzna, który wsadza w nią penisa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 38
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth   Sob Lis 25 2017, 13:46

Przez chwilę delektował się świętym spokojem błogostanem, kiedy Ethel otworzyła swoje piękne usteczka. Skrzywił się lekko i wywrócił oczami. Zdecydowanie bardziej wolał by wykorzystała je do czegoś innego.
- Za to ty, nadal masz lekcje do odrobienia. - odciął się jej z niewinną miną i podniósł tyłek, by ruszyć do okna. Otworzył je i zapalił papierosa, z lubością wciągając dym do płuc. W tle słyszał odgłosy ablucji Ethel i szum miasta za oknem. W sumie palenie w oknie było bez sensu bo część dymu i tak dostawała się do pomieszczenia. Nim Kobieta wróciła on zdążył już w tym czasie wypalić ze dwa papierosy. Otaksował ją wzrokiem i stwierdził, że w takim domowym stroju wygląda równie dobrze, jak odpicowana w każdym calu. Doszedł do wniosku, że musi się czuć przy nim wyjątkowo swobodnie, skoro nie chowała się za ubiorem i makijażem. Będzie się musiał nad tym później zastanowić, ale nie w obecnej chwili. No chyba, że chciała go odstraszyć i to była taka mało skuteczna taktyka.
Wciągnął na tyłek bokserki i darował sobie szukanie koszuli. Podszedł do kanapy, na której siedziała jego towarzyszka i ulokował się na niej wygodnie, wcześniej jednak zaopatrując ich w kieliszki z winem.
- Tylko nie jakaś komedia romantyczna.- zastrzegł od razu godząc się z faktem, że mają oglądać jakiś film, ale tym samym sygnalizował, że nie wychodzi i zostaje w jej łóżku do rana.
- Ciekawska koza z ciebie wiesz?- odpowiedział i mimowolnie potarł dłonią zaczerwienioną bliznę.- Jestem policjantem. Nawet jak odwieszę odznakę na kołek to nie przestaję nim być, więc tak się składa, że po pracy również pchnięcia ostrymi narzędziami. Na festynie też miałem wolne a jednak latałem za jakimś rudzielcem. - mieszkała w Rode. Wiedział jak to wygląda, więc zakładał, że nie musi jej więcej tego tłumaczyć. Powiedzenie prawdy oczywiście nie wchodziło w rachubę. Zresztą Paul, już na pewno siedział w Nowym Jorku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t160-raphael
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Reputacja: akceptowana
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth   Sob Lis 25 2017, 14:02

Słysząc słowa Raphaela, odwróciła się gwałtownie i zmierzyła go wzrokiem.
- Słucham? - uniosła brew. Doskonale słyszała, co powiedział. Po prostu dawała mu te kilka cennych sekund, żeby mógł się jakoś zreflektować. - Jak ci się nie podoba, to wiesz, gdzie są drzwi.
Dopiero gdy weszła do łazienki, pozwoliła sobie na zacięty wyraz twarzy. Lekcje do odrobienia? Czyli, kurwa, co? - słowa mężczyzny mocno szturchnęły jej ego. - Mam przed nim klękać, a potem karmić winogronami? W przypływie złości zaplanowała, że zrobi mu loda, wyssie z niego cały ten pieprzony testosteron, a potem pocałuje go z tymi pełnymi ustami. Ten plan miał jednak podstawową wadę - zakładał, że Ethel weźmie jego penisa do buzi, czego nie zamierzała robić.
- O, czyli jeszcze tu jesteś? - rzuciła wchodząc do salonu. Mimowolnie skrzywiła się na papierosowy dym. - To się nie sprawdza. - mruknęła. - Musisz przestać tu palić. Albo po prostu wychodź na balkon.
Więc ostatecznie siedzieli razem na kanapie, pijąc wino. Ethel zmieniła pozycję, usiadła po turecku.
- I wygląda na to, że zostajesz. - dodała, bo Raphael nie wyglądał, jakby zamierzał się zbierać. Nie podejrzewała, że wyjdzie na ulicę w samych bokserkach. A potem skomentowała tekst o komedii romantycznej. - Horror.
Przeszukując filmy przeskakiwała po tytułach i zakładkach wydając komendy głosowo lub poruszając dłońmi. Dopiero w chwili, gdy nazwał ją kozą, spojrzała na niego i upiła łyk wina.
- Więc ty jesteś kozojebcą. - skwitowała ze śmiertelnie poważną miną. Rudolph umiał sobie radzić z jej sarkazmem, a Raphael…? Nie umiała czuć się skrępowana we własnym domu. I też nie czuła, że powinna. Przecież nie zamierzała udawać czy magicznie sprawić, żeby Bradford ją polubił. Było jej wszystko jedno. - Ok. Rozumiem. Nigdy nie schodzisz ze służby.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 38
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth   Sob Lis 25 2017, 14:03

Raphael propsował pomysł z winogronami, a o reszcie inwencji twórczej Ethel wolał niczego nie wiedzieć. Naprawdę wymyśliłby idealny scenariusz do tych winogron.
- A niby czemu miałoby mnie nie być?- zripostował jakby wcale nie sugerowała mu, że może spadać na drzewo. Zresztą godzina byłą jeszcze młoda. Cała noc przed nimi. Po co miałby wracać do pustych ścian?
- Sama mi kazałaś otwierać okno a teraz na balkon mnie wyganiasz?- nie miał zamiaru się do tego stosować. Nie oddawało się przestrzeni, którą udało się zdobyć.
- Ok, horror może być.- skwitował i pomyślał, że jak kobieta będzie się bała, to będzie się do niego przytulać i chować twarz w jego ramieniu. Pytanie tylko czy Ethel bała się horrorów?
Spojrzał na nią z osłupieniem a potem zaczął się głośno śmiać, prawie tak głośno jak narratorka i jej Nejemskie alterego.
- Zawsze to jakieś urozmaicenie.- stwierdził, kiedy przestał się śmiać i oparł się wygodnie o kanapę.
-Ech, generalizujesz. Oczywiście, że schodzę ale zawód policjanta to nie zmiana w fabryce. Wychodzisz, odbijasz się i cię nie ma. Jesteś lekarzem. Sama powinnaś najlepiej wiedzieć jak to wygląda. Przejdziesz obojętnie obok kogoś krwawiącego na ulicy bo skończyłaś dyżur?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t160-raphael
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Reputacja: akceptowana
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth   Sob Lis 25 2017, 14:04

- Bo to mój dom i to ja stawiam warunki? - odpowiedziała pytaniem retorycznym.
Po minie kobiety Raphael mógł bezbłędnie stwierdzić, że jest niezadowolona z nikłego zapachu nikotyny, że ją to drażni, że zerka na swoje roślinki i kalkuluje jak bardzo im to zaszkodzi i czy w ogóle. Jeśli chodzi o emocjonalny stosunek i priorytety, to Bradford sytuował się daleko za kotem, kwiatami i ziołami.
- A ponieważ pewnie nie lubisz stawianych warunków, to konsekwencja podpowiadałaby, że czmychniesz.
Celowo użyła tego słowa. Wiedziała, że wybujałe ego kochanka może zostać dotknięte przez sugestię, że może przed nią chcieć uciec. No bo przecież tacy mężczyźni jak on nie uciekali, prawda?
- Tak. - przyznała po prostu. - Wolę plotki, że po nocach mnie policjant Bradford odwiedza, niż żeby mi rośliny zdechły. - wzruszyła ramionami. Nie miała złudzeń, że zaraz ktoś zacznie coś gadać. Gadaliby nawet, gdyby Raphael przychodził do Ethel odprawić nabożeństwo. Za chwilę pewnie już całe miasto, będzie o tym plotkować. A może nie? Może się myliła? Może już sobie wystrzępili języki po jej lekarskiej wpadce?
Zanim mężczyzna się roześmiał, Ethel znowu zdążyła mu położyć nogi na kolanach. Było jej tak wygodnie. Poza tym nie miała zamiaru Raphaela traktować inaczej niż kolejny element chwilowego wystroju. Jak poduszkę czy coś. To, że podobał jej się seks i przebywanie z nim jeszcze nic nie znaczyło. Przekrzywiła lekko głowę, patrząc jak zachodzi się śmiechem.
- Nie sądziłam, że potrafisz się tak śmiać. Myślałam, że stać cię tylko na cwaniackie uśmieszki.
Na wyjasnienia odnośnie do służby po prostu mruknęła.
- Przecież nie powiedziałam, że to coś złego. Nie musisz się tłumaczyć. Rozumiem.
Przez cały czas ich dialogu Ethel popijała wino i przerzucała hologramowe zakładki. W końcu coś ją zainteresowało, bo zatrzymała się na tym na dłużej. Przybliżyła opis. Fabuła miała opowiadać o duchach czających się w elektronice, które przy odpowiednich warunkach mogły wejść do świata rzeczywistego i wyssać życie z ludzi. Ethel poleceniem głosowym zaakceptowała wybór. W przeciągu minuty film będzie na dysku i wyświetli się na dużym hologramowym ekranie przed nimi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 38
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth   Sob Lis 25 2017, 14:05

- A co ze starą, dobrą gościnnością? Moja prababka mawiała "Gość w dom bóg w dom"- oczywiście prababka Bradforda w życiu nie powiedziała czegoś takiego, ale fakt był taki, że potrafiła odpowiednio przyjąć gości. W jego sferze kobiety uczyły się tego praktycznie od małego. Jak wspierać mężczyzn, być ozdobą a jednocześnie pomocą. Gotów był się założyć o miesięczne dochody z funduszu, że doktor Hollingsworth za cholerę nie wbiłaby się w taką rolę.
- Czmychnę powiadasz?- posłał jej kpiące spojrzenie i tym wygodniej rozsiadł się na kanapie demonstrując, że nigdzie się nie wybiera. Taka cholera z tego Bradforda, że jak czegoś chciał, to stosował wszystkie możliwe sposoby by to dostać, nawet potrafił się nieco dogiąć.
- Jak tam chcesz. To twoja reputacja poleci, moja nie ucierpi. Byle ci tylko baka Wiadro ze swoim kółkiem różańcowym, nie urządziła ezorcyzmów pod drzwiami. Tak to już było, że obrywało się kobiecie. Na pewno będzie tą złą, co to policjanta na manowce prowadzi. A skoro Ethelyn trzymała nogi na jego kolanach, to pozwalał sobie na gładzenie ich jedna ręką.
- Czyli myślałaś o mnie? To interesujące.- posłał jej właśnie taki cwaniacki uśmieszek. Pewnie usiłowała go rozebrać na czynniki pierwsze i złożyć w jakąś ukształtowaną przez siebie całość. Raphael, chętnie by te myśli poznał.
Zerknął na to co wybrała.
- Może być.- stwierdził akceptując jej wybór.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t160-raphael
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Reputacja: akceptowana
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth   Sob Lis 25 2017, 14:07

- Przecież jestem gościnna! - zaprotestowała. - Czy czegoś ci brakuje w moim towarzystwie? - uniosła zaczepnie brwi. Och, przecież już powiedział, że czegoś brakowało. Że “nie odrobiła lekcji”.
Raphael mógłby przegrać te miesięczne dochody, bo Hollingsworth potrafiła nie tylko przyjmować gości, ale i wspierać swojego mężczyznę, a bycie ozdobą rozumiało się samo przez się. Po prostu nie znalazła jeszcze odpowiedniego mężczyzny. I skoro siedziała tu z Bradfordem, to pewnie nie chciała. Zwłaszcza, że bawiło go to na kogo padną konsekwencje. Świnia. Na chwilę zacięła usta w wąską linię, przypominając sobie, jak wieszali na niej psy po tej jej medycznej wpadce.
- Widać bardzo ci to odpowiada. - mruknęła, ale nie zamierzała ciągnąć tematu.
Gładzenie po nogach podświadomie uspokajało. Nawet mruknęła bezwiednie i poruszyła nogą, poddając się temu dotykowi. Ale gdy Raphael uśmiechnął się cwaniacko, wywróciła oczami. Sięgnęła dłońmi do ramion mężczyzny, by podciągnąć się tak, by na nim usiąść bokiem. Wbiła mu trochę kciuki w policzki i zaczęła nimi kręcić.
- Jak będziesz używać tego samego grymasu, to ci tak zostanie. - z taką pasją łapała go za policzki, że aż z zacięcia wysunęła kawałeczek języka. Jeśli próbował coś powiedzieć, albo protestować, zaśmiała się wdzięcznie, całkowicie rozbawiona. Chichotała mu na kolanach przez chwilę. - Myślisz, że jak zależy mi tylko na seksie, to nie mogę o tobie myśleć? O tym, jakim jesteś człowiekiem? - z rozbawieniem wzruszyła ramionami. - Zawsze byłam ciekawska i zawsze analizowałam ludzi. Przyzwyczajaj się. Seks nie wyklucza miło spędzonego ze sobą czasu, prawda? - pstryknęła go w nos.
Coś pyknęło, oznajmiając, że film się ściągnął.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 38
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth   Sob Lis 25 2017, 14:07

- Hmm zastanówmy się.- skopiował to jak uniosła brwi a w jego piwnych oczach pojawiły się błyski rozbawienia. Zaskakiwało go to, że Ethel tak samo łatwo potrafi go rozbawić co i wyprowadzić z równowagi. Stanowiło to dla niego coś, co musiał sobie przeanalizować tak ja i to, że właśnie nie zamykał za sobą drzwi wejściowych, a siedział tutaj z nią na kanapie. Oczywiście liczył na kolejny numerek. To było najlepsze wytłumaczenie.
- Nie do końca.- stwierdził ale wiedział, że jeżeli jeszcze kilka razy przyjdzie do Ethel, to nie ma szans na ukrycie tych wizyt. W tej pipidówce wszystkie wieści rozchodziły się lotem błyskawicy. W Nowym Jorku nikt nawet nie miałby pojęcia, że z kimś sypia.
Śledził wzrokiem co robi Ethel i kiedy ta wsunęła mu się na kolana, jego dłonie zaraz przeniosły się na jej biodra. Pomyślał, że oglądanie horroru chwilę poczeka, no może dłuższą chwilę. Jednak tego co się wydarzyło nie był w stanie przewidzieć. Bradford dosłownie osłupiał. Ethel mogła podziwiać coś, co było bardzo niezbyt częstym widokiem i penie żadna z jego kochanek nie widziała, ale też żadna nie odważyła się na taki gest.
- No już, dość.- zaprotestował, chociaż bardziej niż na tym proteście, skupił się na tym wysuniętym kawałeczku języka.
- Mnie nie musisz analizować. Nie ma we mnie nic skomplikowanego.- stwierdził zaraz i wcale sie nie przyznawał, że przecież on też o niej myślał. -Możesz się zacząć przyzwyczajać do tej myśli.- dodał i po tym jak Ethel pstryknęła go w nos, prychnął niezadowolony, ale przyciągnął ją do siebie bliżej, by pocałować. Ta kobieta załaziła mu za skórę jak mało kto.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t160-raphael
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Reputacja: akceptowana
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth   Sob Lis 25 2017, 14:08

- No właśnie, zastanówmy. - drążyła.
To właściwie mogło być ciekawe. Skoro czegoś mu brakowało, to dlaczego siedział teraz z nią na kanapie szykując się do oglądania filmu? Mógł przecież wyjść, gdy Hollingsworth brała prysznic. Przecież właśnie dlatego zostawiła go na chwilę samego. Cokolwiek to było, ego Ethel było miło połechtane z tego powodu. W końcu coś Raphaela tu zatrzymywało i nawet jeśli miał to być tylko seks, to oznaczało to nienasycenie. Nią.
Nie chciała ciągnąć tematu plotek. Było to nieuniknione i mogło mieć różne konsekwencje. Ethel miała jednak nadzieję, że będzie to miało łagodny przebieg. Mogło jeszcze przecież być tak, że posądziliby ich o związek. Aż się sama do siebie uśmiechnęła, wiedząc, że to okropnie uwierałoby Bradforda.
Nawet dłonie mężczyzny na biodrach nie powstrzymały Ethel przed tym, co robiła. Obserwowanie jego osłupienia było warte każdego gestu i lekarka pewnie zachowa ten obraz długo w pamięci. Zaśmiała się jeszcze głośniej.
- Uhm. - mruknęła. - Zobaczymy. Sprawdzę to.
Nie protestowała przy przyciągnięciu. Właściwie nie protestowała przy żadnym z kontaktów z Bradfordem. Miał ten przywilej, że uwielbiała, gdy ją dotykał. Umiał to robić. I nie chodziło tylko o seks, ale o te małe proste gesty, które wywoływały przyjemność. Dlatego teraz Ethel sama przylgnęła do kochanka, odpowiedziała na pocałunek, wsuwając palce we włosy mężczyzny. Miała ochotę powtórzyć miłosne zabawy, ale też nie chciała mu dawać tej satysfakcji. Oderwała się od ust Raphaela, kusząco oblizała wargi i ześlizgnęła się z jego kolan do poprzedniej pozycji. Usiadła wygodniej.
- Film. - przypomniała. Jednocześnie poruszyła nogami tak, jakby chciała Bradforda przygarnąć trochę do siebie. Kto wie? Może naprawdę będzie się bała na tym horrorze?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 38
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth   Sob Lis 25 2017, 14:08

Spojrzał na nią, lekko drgnął mu kącik usta, ale nie odpowiedział na jej pytanie. W sumie nie miała zamiaru na nie nigdy odpowiadać i bawiło go jak Ethelyn drążyła temat. Spodziewał się, że jeszcze nie raz i nie dwa o niego zahaczy. Sama powiedziała, że jest z natury ciekawska a dodatkowo zauważył, że lubi szukać ciągu przyczynowo-skutkowego, więc zapewne jeszcze wrócą do tematu.
Zauważył, że uśmiechnęła się sama do siebie i ciekaw był co też pojawiło się w tej małej główce. Oczywiście nie zapyta o to Ethel. To by zdradzało zbyt duże zainteresowanie, jeszcze by sobie do tego jakąś teorię dorobiła a przecież Bradford sobie tego nie życzył. Interesowało go tylko łóżko i miłe spędzenie czasu. Właściwie to ktoś mógłby wytknąć Raphaelowi, że nader często sobie o tym przypomina.
-Tak też myślałem pani doktor.- lekko się skrzywił bo wiedział, że mówiła poważnie a nie miał chęci być rozbieranym na czynniki pierwsze. Jak go to będzie zbyt mocno uwierać to zwyczajnie zakończy znajomość z Ethelyn. Z drugiej strony on również ją analizował, ale przecież jemu wolno było.
Pogłębił pocałunek i jego dłonie już wędrowały pod koszulkę kobiety, kiedy ta odsunęła się od niego ze słowem film, na ustach. Bradford westchnął ciężko i idąc za wzorem gospodyni usadowił się wygodnie na kanapie.
- Włączaj. Zobaczymy co to jest.- wlepił oczy w hologram czekając aż zacznie się wyświetlać film.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t160-raphael
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Reputacja: akceptowana
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth   Sob Lis 25 2017, 14:09

Widziała, że nie odpowiada mu ta groźba rozkładania na czynniki pierwsze. Nie zdołał ukryć skrzywionych ust, a Ethelyn wyłapała to, jak wszystko inne. Nie skomentowała tego grymasu, postanawiając jednak przywołać go kiedyś, jeśli będzie to konieczne. Teraz jeszcze nie myślała o tym, że zakładała grę długoterminową. Kiedyś. Wszystko miało się wydarzyć w bliżej nieokreślonej przyszłości, a przecież mówiła otwarcie raczej o nadchodzącym końcu przygody.
Nie trudno było zauważyć, że Bradford wolałby inną rozrywkę niż oglądanie film, za to Ethel uciekła już od dotyku, zapowiadając włączenie filmu. Zanim to zrobiła wyświetliła jeszcze dwa dodatkowe hologramy po bokach tego głównego, nachylone nieco w ich stronę. Do dawało efekt trochę trójwymiarowości.
Początek filmu zaczynał się sielankowo, co zdecydowanie mogło uspokajać. Było to tylko preludium do nagłej sceny, gdzie wyskakiwała rozmyta zjawa przy akompaniamencie nagłej muzyki. Ethel nie podskoczyła z piskiem, ale Raphael mógł poczuć, jak nerwowo drgnęły jej nogi. Bo przecież nadal mu trzymała na udach.
Henry Marsh wskoczył na kanapę, przeszedł się po oparciu po to tylko by wejść kobiecie na klatkę piersiową i tam się usadowić. Nie usiedział jednak długo, bo kolejna nagła scena sprawiła, że panna Hollingsworth znowu drgnęła. Niezadowolony kot miauknął niezadowolony i z ostentacyjnym oburzeniem zeskoczył z kanapy. Ethel rzuciła mu w zamian wyzywające spojrzenie.
- Widać, że jesteś kotem Rudiego. - mruknęła, na chwilę przestając się skupiać na filmie, co sprawiło, że przy następnej scenie znowu przeszły ją nagłe ciarki. Wróciła wzrokiem do obrazu. Ani myślała szukać schronienia w ramionach Bradforda. To nie był Rudi. W Rudiego to się wtulała i wbijała mu palce w przedramię, gdy wspólnie oglądali horrory. To był wyższy stopień zażyłości, którego nie miała z Raphaelem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 38
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth   Sob Lis 25 2017, 14:09

Bradford bawił się kieliszkiem wina, który trzymał w dłoni. Film zaczynał się jak jeden z wielu tego gatunków. Zabieg mający na celu uspokojenie widza, by później tym bardziej nim wstrząsnąć. Obserwował akcję na ekranie, ale kątem oka obserwował również Ethel. Naprawdę czekał, kiedy kobieta z krzykiem podskoczy na kanapie lub schowa głowę w jego ramieniu. Mógłby wtedy poodgrywać rolę bohatera. Pani doktor jednak twardo się trzymała. Przynajmniej póki co.
Akcja filmu była dosyć interesująca i nawet go wciągnęła. Dłonią gładził nogi Ethel, które ta nadal trzymała na nim i nie mógł się powstrzymać od lekkiego uśmiechu, kiedy kot odszedł obrażony po tym jak podskoczył na piersiach dziewczyny. Raphael powinien wziąć z niego przykład i samemu położyć na nich głowę. Tyle, że pewnie wtedy w ciągu następnych dziesięciu minut by zasnął, a przecież miał jeszcze plany na dziś i jeśli miał zamiar zostać tutaj na noc, to wolał to zrobić w łóżku a nie na kanapie.
- Chodź tu.- przyciągnął Ethel bliżej siebie i objął ją ramieniem, jeżeli chciała się wyrwać to przytrzymał ją nieco mocniej.
- Dlaczego jest kotem Rudolpha?- dopytał niby mimochodem nie odrywając oczu od ekranu
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t160-raphael
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Reputacja: akceptowana
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth   Sob Lis 25 2017, 14:10

Kobieta podarowała sobie na razie wino. Choć alkohol mógł pomóc opanować lęki, to jednak mogła równie dobrze wylać je na siebie. A już wiedziała, jak kończy się wylanie trunku na jej ciało. Raphael pewnie by się upewnił, że nic się nie zmarnuje. Może znowu by mu na to pozwoliła… Tymczasem jednak dawała się gładzić po nogach.
Pan Bradford zasnąłby na piersiach Ethelyn? To chyba nie wpisywało się w mantrę “chodzi mi tylko o seks”.
Przyciągnięta do mężczyzny, oczywiście musiała zacząć protestować.
- Nie musisz czuć się w obowiązkuuuuuuuuu...! - przeciągnęła, bo właśnie na ekranie zaczynała się ostra akcja. Jednocześnie dała się już objąć i objęła Raphaela w pasie, trochę się w niego wczepiając, bo przecież nogi wciąż miała na nim. - Tego się nie spodziewałam. - Odetchnęła po chwili i rozluźniła się nieco, bo na ekranie znów zapanował spokój. Nie do końca było klarowne czego dotyczyły ostatnie słowa Hollingsworth - filmu czy zachowania Bradforda.
- Bo mi go dał. - odpowiedziała z policzkiem przytulonym do klatki piersiowej mężczyzny. - Kiedy wróciłam do Rode. - uzupełniła. Mówiła raczej spontanicznie, to nie były informacje, które przekazywała w jakiś wyrachowany sposób. - Na znak staropanieństwa. - zaśmiała się, ale nie powiedziała na głos, że ten żarcik Hefertha obróci się przeciwko niemu, bo przecież na czterdzieste urodziny miał zostać jej mężem! - No i mają podobne charaktery.
Poczuła się nagle niekomfortowo. Paradoksalnie właśnie dlatego, że było jej zbyt komfortowo.
- Nie musisz udawać opiekuńczości czy zainteresowania, żeby mnie jeszcze przelecieć. - powiedziała, żeby zepsuć nastrój i powinien być jej za to wdzięczny!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 38
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth   Sob Lis 25 2017, 14:10

I cały niecny plan Raphaela poszedł się walić, bo Ethel nie chciała się oblewać winem, a on był przygotowany na zlizanie każdej kropelki a nawet na polanie jej ponownie, kiedy to okazałoby się zbyt mało. Niestety, pani doktor przejrzała jego niecne zamiary i musiał się zadowolić przytuleniem jej do swojej męskiej klaty.
Spojrzał na Ethel nieco pobłażliwie. Czy ona myślała, że on cokolwiek robi z obowiązku? Chyba tylko i wyłącznie w pracy. Dlatego mieszka w Rode by móc kierować się tym co on chce i czego pragnie.
Raphael w chwili obecnej niezbyt zwracał uwagę na to co dzieje się na ekranie. Odstawił wino i wolną ręką bawił się niesfornymi kosmykami, ciemnych włosów Ethel.
- Uhm.- przytaknął więc tylko na jej słowa, że tego się nie spodziewała, bo przecież jego uwaga była skierowana zupełnie gdzie indziej.
- Taa, to bardzo do niego podobne.- Bradford musiał się uśmiechnąć, czasami zdarzało mu się nie łapać poczucia humoru kumpla ale akurat w tym wypadku tak nei było. Rozumiał doskonale intencje Rudiego.
- Kot i Rudi? Naprawdę?- kącik ust mu drgnął. Nic nie mógł poradzić na to, że Ethel go bawiła. Oczywiście równie łatwo potrafiła mu podnieść poziom adrenaliny ale to już zupełnie inna historia.
-No popatrz a myślałem, że kobiety lubią miłą atmosferę.- stwierdził i nieco się uniósł.- To co idziemy się bzykać?- zapytał z nieprzeniknionym wyrazem twarzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t160-raphael
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Reputacja: akceptowana
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth   Sob Lis 25 2017, 14:11

Czuła się zadziwiająco spokojnie w ramionach mężczyzny, którego poznała w barze i któremu chodziło tylko o seks. Tak naprawdę nic o nim nie wiedziała poza tym, że jest przyjacielem Rudiego. Ba! Nawet co do tej przyjaźni nie mogła mieć pewności. Być może uspokajające było to, że Heferth nie zaczął panikować i odradzać kontaktów z Bradfordem. Bo przecież by to zrobił, gdyby miała się stać Ethel jakaś krzywda.
Poruszanie kosmyków włosów było przyjemne, więc kobieta po prostu poruszyła się, by znaleźć jeszcze wygodniejszą pozycję. Nie wydała z siebie żadnego odgłosu, ale westchnęła bezgłośnie, co mógł poczuć na skórze. Nie widziała uśmiechów Bradforda, usłyszała je w tonie głosu. Mimowolnie zaczęła się zastanawiać, jak bardzo jest to wystudiowane.
- Uhm. - tym razem ona mruknęła. - Dobrze, że nie dał mi tuzina kotów. To też byłoby do niego podobne. - a potem odpowiedziała na pytanie dotyczące charakterów. - Naprawdę. Trochę.
Na hologramowych ekranach migotały obrazy, głosy napływały jakby zewsząd, z całego mieszkania. Magia współczesnego kina domowego. Film powoli dobiegał końca, gdy Raphael wyskoczył z tą bezpośrednią propozycją seksu. Aż uniosła głowę, ściągając brwi. Patrzyła przez chwilę w tę beznamiętną - cholernie przystojną - twarz Bradforda.
- Po filmie. - odpowiedziała i wróciła do poprzedniej pozycji. - Jeśli dasz radę.
Rzeczywiście chciała zobaczyć końcówkę, choć przestała być w jakikolwiek sposób zaangażowana. Palcami sunęła po brzuchu mężczyzny, zataczając niewielkie kółeczka. Zupełnie bezwiednie. No, prawie bezwiednie. Z jednej strony oglądała film, z drugiej czuła jak robi jej się ciepło w podbrzuszu.
Więc gdy tylko wyskoczyły napisy końcowe, machnęła leciutko dłonią, by zamknąć wszystkie ekrany. Uniosła się, zbliżyła twarz do twarzy Raphaela, uśmiechając się wyzywająco. Po czym pocałowała go pocałunkiem soczystym i prawie lubieżnym. W międzyczasie wsunęła się na niego, siadając okrakiem. Na koniec ugryzła go całkiem mocno w wargę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 38
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth   Sob Lis 25 2017, 14:11

Kto wie, czy Rudolph nie uważała, że Ethelyn należy się trochę rozrywki, a przy kim innym bawiłaby się tak doskonale jak nie przy Bradfordzie? Zresztą ich wspólny przyjaciel uważał chyba, że wystarczyło subtelne ostrzeżenie w stronę Raphaela. Tak naprawdę nie było się czym martwić. W końcu chodziło o dobrą zabawę a przy policjancie groził o jej jeszcze tylko trochę adoracji i mnóstwo dobrego seksu.
- Zawsze mogłabyś mu oddać połowę. Na pewno by się ucieszył.- Raphael nie posiadał żadnego zwierzaka i posiadać nie zamierzał, bo to była odpowiedzialność i w pewnym sensie zaangażowanie, a on przecież tego unikał pod wszelkimi możliwymi formami.
Spodobała mu się jej odpowiedź, akcentowała jej niezależność co mu się podobało. Kącik ust mu więc tylko lekko drgnął, kiedy się odzywał.
- Ja zawsze mogę.- och oczywiście była to mała przechwałka, bo bywały w życiu mężczyzny chwile, kiedy choćby chciał to nie dał rady. Tyle, że Bradford nie dopuszczał do tej możliwość. Zresztą co tu ukrywać, Ethel na niego mocno działa. Ot choćby teraz. Niby tylko kreśliła palcami kółeczka na jego brzuchu a jednak reakcja była jednoznaczna.
W końcu film się skończył a Ethel wpiła się w jego usta. Oddał jej pocałunek z nie mniejszą żarliwości. Położył dłonie na jej tyłku i przyciągnął ją jeszcze bliżej siebie.
Jęknął, kiedy ugryzła go w wargę. W jego piwnych oczach pojawił się błysk obietnicy. Nie będzie znała dnia ani godziny, kiedy się jej zrewanżuje za to ugryzienie. Przesunął po wardze językiem, wyczuwając na niej kroplę krwi. Wsunął rękę we włosy Ethel i lekko jej pociągnął a potem pocałował kobietę wsuwając dłonie pod koszulkę, którą miała na sobie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t160-raphael
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Reputacja: akceptowana
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth   Sob Lis 25 2017, 14:12

Ethelyn była lekarzem, doskonale wiedziała, że słowa “ja zawsze mogę” są wierutnym kłamstwem. Niemniej jednak widziała po ciele Raphaela, że faktycznie jeszcze będzie mógł. Widziała, jak materiał bokserek się napina. Uśmiechnęła się na to leciutko, bo przecież był to trochę komplement. Mężczyzna nie mógł widzieć jej wyrazu twarzy.
Lubiła te żarliwe pocałunki, drapieżność w żadnym razie jej nie przeszkadzała. Każdy bardziej odważny gest był przekroczeniem granicy, niemym przyzwoleniem, że można sobie pozwolić na więcej. Zauważyła błyski w oczach kochanka. O tak, bardzo dobrze, przecież tak naprawdę miała nadzieję na takie obietnice czy też groźby.
Mruknęła z rozkoszą, gdy przycisnął ją bardziej do siebie. Odruchowo poruszyła biodrami, jakby dopominała się już bardziej konkretnych działań. Przylgnęła do Bradforda, całując namiętnie. Palce przesuwały się po włosach i karku, czasem łapała tę ciemną czuprynę w garść, zaciskając mocno palce i szarpiąc lekko. Gdy tylko poczuła dłonie pod koszulką, ściągnęła niepotrzebny element garderoby przez głowę. Oczywiście wyciągając się przy tym rozkosznie, jak kotka.
Pocałowała Raphaela jeszcze raz, wbijając palce w jego klatkę piersiową, po czym wstała wolno, kusząco, stawiając stopy po obu stronach bioder mężczyzny. Mógł chyba zrozumieć, że ostatnią część garderoby był zdjąć sam.
Ethel poczuła na skórze gęsią skórkę. Już dawno nie czuła takiego podniecenia przy seksie. Z jednej strony od trzech lat była sama, z drugiej jej ostatni związek nie dostarczał takich wrażeń.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 38
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth   Sob Lis 25 2017, 14:12

Oczywiście, że materiał bokserek mu się napinał. Ethel była piękną kobietą, zmysłową i otwartą i mocno działa na jego zmysły. Chciał z tego korzystać dopóki mu się nie znudzi, bo że to kiedyś nadejdzie, tego był pewien.
Z satysfakcją widział, że kobieta pragnęła go nie mniej niż on jej. Drapieżnie pocałunki. Namiętność. Dłonie błądzące po ciele. Oczy z błyskiem przesunęły się po jej torsie pozbawionym koszulki. Pochylił głowę do jej piersi, które zaczął całować i pieścić językiem, w końcu przygryzł niezbyt mocno jeden z sutków by zobaczyć reakcję kobiety, a wyglądało na to, że podoba się jej to co robią. Jej ciało dawało wyraźny sygnał, że chce więcej i więcej, co sprawiało mu satysfakcję.
Kiedy Ethel stanęła przed nim, doskonale zrozumiał o co jej chodziło ale przecież nie miał zamiaru ulec jej tak od razu. Jego dłonie zsunęły się na pośladki i w dół po smukłych nogach, omijając jednak bieliznę. Usta Bardforda spoczęły na jej brzuchu, gdzie prowokacyjnie przesunął jeżykiem wzdłuż krawędzi bielizny. Ewidentnie drażnił się z Ethel.
W końcu jednak uniósł głowę i poszukał spojrzenia kobiety. Ręce z ud powędrowały na majtki i Bradford nie odrywając spojrzenia od kochanki zsunął je wolniutko w dół. Ethel musiała zrobić krok w tył, by miał możliwość pozbycia się jej bielizny, bo w takiej pozycji w jakiej stała, musiałby je chyba rozerwać by się ich pozbyć.
- Piękna.- mruknął nie wiadomo do siebie czy do Ethel, kiedy już ponapawał się jej widokiem. Przyciągnął ją bliżej by zajęła wcześniejszą pozycję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t160-raphael
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Reputacja: akceptowana
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth   Sob Lis 25 2017, 14:13

Za każdym razem, a był to zaledwie trzeci raz i drugi tego wieczoru, igraszki z Raphaelem podobały jej się jeszcze bardziej. Dawała tego wyraz, nawet się tego nie obawiając. Przecież oboje głośno mówili o tym, że zależy im tylko na zabawie. Więc właśnie się bawiła.
Wplatała palce we włosy kochanka, gdy ten całował ją po piersiach, przyciskała go do siebie, jakby wciąż pragnęła więcej. I dostała. Naparła bardziej biodrami, czując zęby na sutku.
Uśmiechała się lekko, wyzywająco, gdy Raphael błądził dłońmi po nogach, a językiem po ciele. Tym razem muskała jego włosy delikatnie, wręcz pieszczotliwie, napawając się dotykiem. Nie uciekła spojrzeniem, wręcz przeciwnie. Wbijała wzrok w Bradforda, źrenice miała rozszerzone, jakby we krwi szalała heroina a nie hemoglobina. Wykonała wszystkie niezbędne ruchy, by wyswobodzić się z majtek, ale nie dała się przyciągnąć do siebie. Jeszcze nie.
Zamiast tego zeszła z kanapy, by pochylić się nad Raphaelem. Pocałowała go mocno, jednocześnie sunąc dłońmi do jego bokserek. Zaczepiła palcami o krawędź bielizny i pociągnęła w stronę kostek.
Gdy oboje byli już nadzy, nie przestawała dominować. Usiadła na kochanku, wprowadzając go w siebie. Dłonie położyła mu na ramiona, jakby gotowa nacisnąć i powstrzymać przed zmianą pozycji. Poruszała się miarowo, stabilnie, oddychające coraz głośniej i poruszając biodrami mocniej. W którymś momencie przestała całować Raphaela, objęła tylko jego szyję, przyciskając go do siebie mocno i dochodząc.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 38
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth   Sob Lis 25 2017, 14:14

Poczuł się nieco rozczarowany, kiedy mu ściągnęła te bokserki, bo wiadomo na co miał ochotę. Jej usta na jego penisie, choć istniała możliwość, że roztopiłby się pod jej dotykiem.
Widać Ethel miała swój plan, który realizowała, jako że nie był on ze szkoda dla niego to nie protestował. W tej pozycji jego dłonie miały wolny dostęp do jej ciała a oczy mogły napawać się widokiem, jak jej gibkie ciało porusza się a potem jak jej twarz zmienia się pod wpływem przyjemności.
Ułożył ją na plecach na kanapie i za sekundę zawisł nad nią nim ponownie zaczął się poruszać w jej wnętrzu. Było trochę ciasno i niewygodnie , jak to ta na kanapie ale, kto by zwracał uwagę na takie rzeczy. Schował twarz w zagłębieniu szyi Ethelyn i po chwil z jękiem opadł na nią, nieco ja przygniatając. Był wykończony ale z drugiej strony czuł się doskonale, zrelaksowany i zadowolony. Nie miał ochoty, ani siły się ruszyć, więc nadal leżał przygniatając kochankę. Przez myśl mu przemknęło, że ta zapewne za sekundę albo dwie będzie go usiłowała zrzucić z siebie, a przy okazji i z kanapy. Z lekkim westchnieniem podniósł się więc w końcu i zaraz też zaczął szukać wzrokiem swoich spodni, w których znajdowały się papierosy. Nie miał zamiaru wychodzić na balkon, bo musiałby się ubierać a tego mu się nie chciało. W planach miał papierosa, szybki prysznic i wygodne łóżko Ethel.
W końcu zlokalizował spodnie i zwyczajowo ruszył do okna by zapalić, nim jednak podniósł tyłek z kanapy pocałował Ethel.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t160-raphael
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Reputacja: akceptowana
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth   Sob Lis 25 2017, 14:15

Zmiana pozycji nie przeszkadzała kobiecie. W końcu sama była już zaspokojona, więc pozwalała na to również Raphaelowi. Nawet jeśli było ciasno. Oplotła go nogami, jak miała w zwyczaju, by nadać nieco komfortu temu splotowi miłosnemu. Przyciskała go do siebie, gdy dochodził, czując jego ciężki oddech na szyi. Opadł w końcu na nią, odetchnęła tak głęboko, jak to tylko było możliwe pod ciężarem mężczyzny. Dała mu chwilę, dosłownie kilkadziesiąc sekund. Delikatne przeczesywanie włósów zamieniło się w mocny uchwyt i szarpnięcie.
- Schodzisz, albo lądujesz na podłodze. - powiedziała zdecydowanym tonem, ale nie było w nim złości.
Chciała, żeby po prostu z niej zszedł. Nie oczekiwała pocałunku, a jednak, gdy ich usta się złączyły, położyła dłoń na policzku mężczyzny. Oblizała usta, patrząc, jak się podnosi, a potem szuka swojej… nie, nie bielizny. Spodni. Zmarszczyła brwi. Wiedziała po co ich szuka.
- Balkon. Pamiętasz? - rzuciła ostrzegawczo.
Ubrała majtki i koszulkę, co zresztą było bezcelowe bo i tak musiała pójść znowu pod prysznic. Raphael pewnie miał gdzieś ubieranie się i wychodzenie na balkon, więc zapewne otworzył po prostu okno. Oczywiście Hollingsworth nie mogła tego tak zostawić. Podeszła do mężczyzny, przytuliła się do niego, wciskając się pod ramię, a gdy ten ponownie przykładał papieros do ust, z kocią zwinnością wyciągnęła mu go spomiędzy palców i cisnęła w ciemną przestrzeń poza oknem.
- Mówiłam poważnie. - ciemne oczy patrzyły na Bradfroda z ojowniczym wyrazem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 38
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth   Sob Lis 25 2017, 14:15

Wiedział, że mu będzie marudziła o ten balkon ale nie miał zamiaru ustąpić, więc słysząc jej ostrzeżenie tylko lekko uniósł brew górę, jakby mówił kobieto daj spokój, tyłek mi tam zamarznie.
Odpalił fajkę, zaciągnął się i obserwował jak Ethel ubiera koszulkę i majtki. Zupełnie nie rozumiał po co, wolałby sobie popatrzyć na jej nagość.
Zaciągnął się kolejny raz, ziewnął i pokręcił szyją aż mu chrupnęło. Łóżko to była zdecydowanie nęcąca opcja.
- Ej.- zaprotestował, kiedy podstępem wywaliła mu papierosa przez okno. Spojrzał na nią z zachmurzoną miną a potem klepnął ją w tyłek i lekko popchnął w kierunku łazienki. Oczywiście, że nic sobie nie robił z jej wojowniczego wzroku. Brakowało by chwyciła się pod boki i zaczęła tupać nóżką.
- Idź pod prysznic. Jak będziesz grzeczna to przyjdę Ci umyć plecy.- odezwał się i musiał niestety ruszyć się po kolejnego papierosa. Tym razem będzie uważał i nie da się tak łatwo podejść. Pomyślał, że łatwiej byłoby spotykać się u niego. Wtedy nie miałby najmniejszych ograniczeń, ale też dałby Ethel możliwość lepszego poznania go, a tego chciał uniknąć. Dobra zabawa, udany sex i niczego więcej nie oczekiwał. U niego w mieszkaniu na pewno pojawiłyby się jakieś pytania, albo Ethelyn rozłożyłaby go na czynniki pierwsze tylko na podstawie zawartości domu. Najlepszą opcją było spotykanie się tutaj.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t160-raphael
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Reputacja: akceptowana
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth   Sob Lis 25 2017, 14:16

Najpierw otworzyła szerzej oczy, gdy Raphael tak ostentacyjnie potraktował ją protekcjonalnie, klepiąc w tyłek, a gdy wysłał ją do łazienki - poczuła jak krew jej się w żyłach gotuje. Dobry seks to było jedno, a zachowanie mężczyzny to drugie. Znowu miała ochotę wypchnąć Bradforda przez okno.
- To cześć układu! - warknęła i ze złością wskazała palcem na rośliny. - One są ważniejsze od ciebie i twoich głupich rakotwórczych zachcianek.
Nie poszła do łazienki. Zamiast tego przeszła do części kuchennej, gdzie leżała strzykawka. Zgarnęła ją i podeszła do Bradforda od tyłu, gdy ten wyciągał papierosy. Uniosła dłoń. Miała zamiar wstrzyknąć Bradfordowi zawartość strzykawki w samą dupę. Lekceważenie jakie przejawial Raphael i jego panoszenie się doprowadzało ją do furii.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 38
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth   Sob Lis 25 2017, 14:17

Nim Ethel na niego nawarczała i przeszła do kuchni, Bradford zdążył prawie skończyć papierosa.Wystarczyły ze dwa trzy porządne machy. Co za apodyktyczna kobieta. Zawsze musiała stawiać na swoim? Niestety Raphael też lubił stawiać na swoim, więc między tą dwójka leciały iskry. Wystarczyły ze dwa trzy porządne machy.
Powinien był przewidzieć, że Ethel nie zrobi tego o co ją prosił. Według wszystkich reguł powinna zachichotać i zalotnie kręcąc pupą udać się w kierunku łazienki. No mogła jeszcze ewentualnie się odwrócić i pogonić go placem by ruszył się i umył jej plecy.
Hollingsworth natomiast musiała robić wszystko po swojemu. Po chwili przekonał się po co udała się do kuchni, kiedy pojawiła się z tą dziwną strzykawką w ręce. Wziął ostatnie dwa machy i wyrzucił kiepa przez okno.
Chwycił ją za dłoń, w której trzymała strzykawkę.
- Lepiej mi to oddaj.- nie chciał jej zrobić krzywdy ale jeżeli będzie musiał to ściśnie mocniej dłoń. Miał awersję do dziwnych substancji i to z wielu powodów, o których Ethel nie miała pojęcia.
Spojrzał w te rozgniewane oczy i pomyślał, że przecież mógł jej bez problemu kupić trzy razy tyle tych roślinek, ale obstawiał, że taka propozycja również by jej nie przypadła do gustu.
Mierzyli się spojrzeniami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t160-raphael
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Reputacja: akceptowana
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth   Sob Lis 25 2017, 14:17

Mogła się spodziewać, że zablokuje jej ruch. I spodziewała. Gdyby naprawdę chciała go zwalić z nóg, zrobiłaby to podstępnie, a nie otwarcie i w złości. Chodziło o pokazanie, że jest do tego zdolna i jeżeli Raphael myślał, że taka drobna istotka jak ona nie stanowi zagrożenia, to się mylił.
Szarpnęła dłonią, gdy została unieruchomiona przez Bradforda. Oczywiście nie zamierzała niczego wypuszczać z palców.
- Lepiej zacznij się stosować do moich próśb. - odpowiedziała z zaciętością w głosie. I z wyrzutem. Naprawdę zależało jej na tych roślinach, po to je pielęgnowała. Niektóre z nich były wrażliwe nie tylko na niekorzystne związki chemiczne w powietrzu, ale i na temperaturę. Co prawda teraz było jeszcze w miarę ciepło, ale wolała, żeby Raphael nie przyzwyczajał się do otwartego okna. Prawda była też taka, że najprawdopodobniej te niewielkie niedogodności nie zabiłyby żadnej z roślinek Ethel. Chodziło jednak o zasady.
- Dlaczego musisz taki być? To jakaś ogólna awersja do kobiet i chęć sprawienia, by cię nienawidziły, czy tylko dla mnie odstawiasz taką szopkę?
Henry Marsh, który przez cały wieczór niezbyt przejawiał zainteresowanie Bradfordem czy nawet swoją panią, teraz przycupnął niedaleko, wlepiając niebieskie ślepia w mężczyznę. Zasyczał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 38
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth   Sob Lis 25 2017, 14:17

Mężczyzna nie zamierzał zaś wypuszczać jej unieruchomionego nadgarstka ze swojej dłoni. Nie ma szans by pozwolił sobie coś wstrzyknąć. Prędzej wyrwie jej tę strzykawkę i to właśnie jej zaaplikuje ten tajemniczy specyfik.
Bawiło go i jednocześnie intrygowało to jak Ethelyn łatwo przechodziła od namiętności do złości, ba nawet wściekłości. Mógłby powiedzieć, że jest trochę niestabilna, ale przecież była kobietą więc czego innego mógł się po niej spodziewać. Zastanowiło go czy nie dlatego jest tak dobra w łóżku. Jakkolwiek by nie było miał świadomość, że miałby ochotę powtórzyć jeszcze kilka razy to co chwilę temu robili na kanapie a zaciętość w głosie Ethel sugerowała, że ta może zaciąć się w swoim głupim uporze.
- Ok. Następnym razem balkon.- był skłonny iść na to ustępstwo, bo tak naprawdę nic go to nie kosztowało, a pozwalało mu dalej bzykać panią doktor. Jego twarz pozostała nieprzenikniona, nie zdradził żadnym grymasem co tak naprawdę myśli.
Powoli puścił nadgarstek Ethel i uwolnił jej dłoń ze strzykawką. Mogła wykorzystać ten moment lub zaakceptować jego zgodę na zasadę balkonową. Przyglądając się Ethel doszedł do wniosku, że ta potrzebuje po prostu zrobić awanturę. Mógł mieć kilka podejrzeń dlaczego ale nie różniła się tym od innych kobiet. Fundamentalnych zachowań nie sposób było się pozbyć.
- Nie udaję nikogo innego i nie mam takiego zamiaru, a poza tym lubię kobiety, nie mam do nich awersji.- odpowiedział na jej dziwny zarzut i nie rozumiał o co jej chodzi. Nie robił nikomu krzywdy. Stawiał zawsze jasno zasady a jeżeli ktoś sobie coś ubzdurał to już był tylko i wyłącznie jego problem.
- Mogę wziąć prysznic?- posłał syczącemu kotu kose spojrzenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t160-raphael
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Reputacja: akceptowana
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth   Sob Lis 25 2017, 14:18

- Dziękuję.
Zgoda na jej wcześniejszą prośbę dotyczącą palenia na balkonie wyraźnie uspokoiła kobietę. Nie interesowało ją to, z jakich powodów Bradford przystał na propozycję. Najważniejsze, że prawdopodobnie doszli do jakiegoś konsensusu. Zdawała sobie sprawy z przyjemności, jaką Raphael czerpie z ich spotkań i zamierzała to wykorzystywać. Ostatecznie to nie było tworzenie żadnego związku. Mogła naciągać linę tak mocno, aż pęknie.
Pozwoliła wyciągnąć sobie strzykawkę w dłoni. Minę miała taką, jakby totalnie straciła zainteresowanie swoimi wcześniejszymi chęciami wbicia jej w dupsko Bradforda.
- Lubisz kobiety pod względem fizycznym. - sprostowała. - A awersji nie masz do momentu, aż nie przekroczysz granicy fizyczności. - przeszła do stołu, by wziąć butelkę wina, a potem skierowała się znowu na kanapę. Na stoliku stały przecież ich kieliszki. - To, że traktujesz kobiety przedmiotowo, to jasne. - klapnęła na kanapie. Ton głosu miała prawie wykładowy. - Ale czasem mam wrażenie, że wręcz nimi gardzisz. - spojrzała na mężczyznę i palcem zakręciła kółko przy skroni. - To poważne zaburzenia, świadczące, że w swoich stereotypach i patriarchalizmie tkwisz w epoce sprzed dwustu lat. To się leczy. - zakończyła, nalewając sobie trunku do kieliszka, a potem znowu spojrzała na kochanka. - Wina?
Swoją paplaniną dawała tylko wyraz temu, że analizowała Bradforda. Nic nie mogła na to poradzić. Robiła to odruchowo.
- Proszę bardzo. - zapraszającym gestem wskazała na łazienkę. - Ręczniki są na górnej szafce, na lewo od wanny.
Zastanawiała się czy powinna go wyrzucić. Liczyła jednak na to, że sam wyjdzie. Kot również wydawał się uspokojony. Wskoczył swojej pani na kolana, otarł się parę razy o jej piersi, a gdy nie otrzymał żadnych pieszczot, po prostu przycupnął Ethel na kolanach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 38
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth   Sob Lis 25 2017, 14:18

Bradford poszedł do części kuchennej i nacisnął tłoczek strzykawki. Pozbył się jej zawartości, tak na wszelki wypadek, a sam przedmiot wyrzucił do kosza. Liczył, że Ethel nie ma kolejnych niespodzianek pochowanych po kątach.
Miał iść w kierunku łazienki, kiedy kobieta zaczęła swój wykład. Zatrzymał się, oparł o framugę drzwi i skrzyżował ręce na klatce piersiowej. Jego mina wyrażała uprzejme zainteresowanie jej słowami.
- Chciałbym widzieć jak prowadzisz tę dyskusję z moim dziadkiem.- na ustach Raphaela pojawił się błysk rozbawienia. O tak, dziadek Oliver miał zdecydowane poglądy. Nie miał zamiaru wdać się z Ethel w tę pseudofilozoficzną rozmowę. Nie podobało mu się, że usiłuje go rozebrać na czynniki pierwsze. Zresztą w ich wypadku i tak nie miało to znaczenia. Spotykali się dla dobrego seksu nic więcej. Ethel traktowało go tak samo przedmiotowo jak on ją, być może sama nie potrafiła się do tego przyznać, ale to już był jej problem nie Bradforda.
- Nawiasem mówiąc za późno na leczenie.- wyszczerzył do Ethel zęby w uśmiechu a potem odwrócił się na pięcie i pomaszerował do łazienki. W progu jeszcze się odwrócił.
- Możesz mi plecy umyć.- po chwili do uszu kobiety dobiegał tylko szum wody.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t160-raphael
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Reputacja: akceptowana
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth   Sob Lis 25 2017, 14:19

To niby uprzejme zainteresowanie mogłoby w Ethel wywołać furię, gdyby nie znała mechanizmów jakimi rządzi się Raphael. Przekrzywiła lekko głowę, jakby jakaś myśl wpadła jej do głowy, ale nie przerwała potoku słów. Gdzieś z tyłu świadomości wyłapywała te gesty wystudiowane na potrzeby towarzyskie, wykalkulowane. Niemal arystokratyczne. Każda nowa informacja, nawet ta najmniejsza, stanowiła budulec obrazu Bradforda.
- Och, w takim razie chciałabym poznać twojego dziadka. - zaśmiała się, upijając łyk wina. - Mówisz to takim tonem, jakbyś spodziewał się niezłego widowiska podczas naszej rozmowy.
Odczułaby satysfakcję, gdyby wiedziała jak bardzo Raphaelowi nie podoba się to rozkładanie to na czynniki pierwsze. A potem pewnie zapytała czemu go to w ogóle obchodzi, skoro zależy mu tylko na to, by ją bzykać. Byłaby bardzo ciekawa co odpowie.
- Nigdy nie jest za późno na leczenie. - również się zaśmiała. Spontanicznie, odruchowo, choć przecież nie planowała aż tak dobrze bawić się w towarzystwie kochanka. - Jestem lekarzem, pamiętasz? Właśnie cię zdiagnozowałam. Możesz teraz coś z tym zrobić. Zmienić się. Uratować świat przed samym sobą w takiej postaci, w jakiej jesteś teraz.
Żartowała, zupełnie rozbawiona, a gdy rzucił hasło o umyciu plecy, uśmiechnęła się najsłodszym uśmiechem na świecie. Przyłożyła dłoń do ust w taki sposób, jakby chciała zdradzić policjantowi jakiś sekret.
- Możesz mnie pocałowac w dupę, Bradford. - wyszeptała, po czym upiła łyk wina, nie spuszczając z mężczyzny oczu, dopóki ten nie zniknął za drzwiami łazienki.
Dopiła kieliszek wina, nalała sobie kolejny i ten również opróżniła - wcale nie wolno. Potem przeszła do sypialni, wlazła do łóżka i wtuliła się w poduszkę. Była zmęczona, odprężona po seksie i senna po winie. Poduszka była mięciutka jak futerko Henry’ego Marsha.
- Drzwi zatrzaskują się automatycznie. Nie musisz się żegnać, jak się ubierzesz. - powiedziała sennie, gdy drzwi od łazienki się otworzyły.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 38
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth   Sob Lis 25 2017, 14:20

Brdford pomyślał, że jego dziadek zapewne chętnie poznałby Ethelyn. Zawsze miał słabość do pięknych kobiet, być może nawet większą niż sam Raphael.
-Byłoby naprawdę ciekawie.- lekko pokręcił głową. Potrafił sobie to wyobrazić, ale taka sytuacja nigdy nie będzie miała miejsca. Kochanek na jedną noc, czy też tam na kilka nocy, nie przedstawia się rodzinie, z którą nawiasem mówiąc nie widział się od wieków. Był pewien, że matka będzie nalegać by pojawił się na kolacji z okazji Święta Dziękczynienia, ale na szczęście miał dość czasu by wymyślić wiarygodną wymówkę.
- Chcesz się bawić w doktora?- uniósł wymownie brwi. Wiedział, że się z niego nabija i ku jego zaskoczeniu najzupełniej mu to nie przeszkadzało. Okazywało się, że w Bradfordzie, gdzieś tam głęboko schowane tkwiło poczucie humoru. Mało tego potrafił się nawet śmiać z samego siebie.- Jak tylko wezmę prysznic to obiecuję zostać super bohaterem.- parsknął i musiał się jeszcze raz odwrócić. - Z przyjemnością Hollingsworth.
Wpakował się do łazienki. Skrzywił się na widok wanny. Zdecydowanie bardziej wolał prysznic ale jak sie nie ma co się lubi to się lubi co się ma. Dłuższą chwilę spędził w łazience i w końcu ją opuścił z ręcznikiem zawiązanym wokół bioder. Właściwie miał zamiar dokładnie zrobić to czego chciała Ethel, ale ta już drugi raz wywalała go ze swojego mieszkania, co oczywiście mu się nie podobało, zamiast więc szukać ubrań, zrzucił ręcznik i wpakował się do łóżka kobiety. Nigdy nie miał problemów z zasypianiem więc i zapewne tym razem jak tylko przyłoży głowę do poduszki to zaśnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t160-raphael
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Reputacja: akceptowana
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth   Sob Lis 25 2017, 14:20

- Superbohaterem? - parsknęła - I co zrobisz? Wyleciesz przez okno?
Śmiała się przy tym naprawdę szczerze. Chyba dlatego tak swobodnie się czuła z Bradfordem, bo tolerował jej spontaniczność i wybuchowość. Tolerował jej gniew. Tłumaczyła to sobie tym, że przecież chce ją tylko bzykać, więc nie musi myśleć o jej charakterze w perspektywie przyszłościowej.
Wtulała się w poduszkę, czekając na dźwięk zamykanych drzwi frontowych. Jakież było jej zaskoczenie, gdy kołdra uniosła się, a zaraz potem poczuła przy sobie jeszcze nieco mokre ciało. Bradford się położył, a ona zerwała do pozycji siedzącej. Popatrzyła na niego z wyrzutem.
- Co ty wyprawiasz? - zapytała, choć przecież doskonale widziała co. Pokręciła tylko głową i uśmiechnęła się cwaniackim uśmiechem Bradforda - Jak chcesz.
Łóżko było małe, spanie w separacji i wygodnie raczej nie wchodziło w rachubę. Dodatkowo Ethel chciała trochę postraszyć nadmiarem uczuć. Dlatego przybliżyła się do mężczyzny i wtuliła, obejmując w pasie. Przycisnęła nos do jego skóry. Pachniał teraz jak ona - jej żelem pod prysznic. Zaśmiała się na tę myśl do siebie, dmuchając mu powietrzem w skórę.
- Będziesz uciekać, zobaczysz. - zagroziła z rozbawieniem w głosie. Teraz była wyrocznią.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 38
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth   Sob Lis 25 2017, 14:21

- A nie widać?- odpowiedział pytaniem na pytanie i uklepał sobie poduszkę by było mu wygodniej, chociaż na tak małym łóżku było to trudne do wykonania.Podciągnął nieco kołdrę by było mu cieplej, ale Ethel chyba przewidziała tę jego potrzebę wyższej temperatury bo przytuliła się do niego i objęła w pasie.
W pierwszej chwili Bradford nieco zesztywniał. Nie pamiętał, kiedy ostatnio spał z jakąś kobietą w łóżku przytulając się do niej. Zazwyczaj był to tylko odpoczynek po satysfakcjonującym seksie i nic więcej, ale teraz o dziwo nie odczuł potrzeby wzięcia nóg za pas. Wręcz przeciwnie przyciągnął EThel jeszcze bliżej do siebie i ułożył się wygodniej. Ciekaw był co ją tak rozbawiło ale nie miał najmniejszego zamiaru o to pytać.
- Jak nie chrapiesz głośniej niż ja, to nic mnie ruszy z tego łóżka.- wymamrotał już na wpół śpiącym głosem. Zresztą miał plan, że rano obudzi się pierwszy a potem po cichu wyniesie z tego mieszkania. Chciał przed pracą skoczyć jeszcze do siebie, a przede wszystkim uniknąć niezręcznego poranka i ewentualnych pytań, gdyby takowe się pojawiły. Przesunął nogę na nogi Ethel splatając je ze sobą i zrelaksowany po chwili spał
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t160-raphael
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Reputacja: akceptowana
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth   Sob Lis 25 2017, 14:22

Trochę ją to zaskoczyło. Miała nadzieję, że Raphael raczej zacznie fuczeć i się kręcić. Nie wykurzyła go z mieszkania, ale za to mogła mu uprzykrzyć noc. Tyle tylko, że Bradford wcale nie wyglądał, jakby ktoś coś mu uprzykrzał. Już chciała protestować, już chciała marudzić, ale to przyciągnięcie do siebie jednak zamknęło jej buzię. Zmarszczyła lekko brwi. Wyglądało na to, że ten policjant był bardziej przebiegły, niż jej się wydawało. Jakby czytał jej w myślach i za nic sobie miał tę ułudę uczucia.
- Jeśli chrapiesz w jakikolwiek sposób, to cię skopię na podłogę. - odpowiedziała cicho, ostrzegawczo i sennie. Naprawdę miała ochotę to zrobić, jeśli obudziłby ją w nocy. Zamiast tego mruknęła jeszcze coś do siebie, niewyraźnie by zrozumiał i po chwili zasnęła w ramionach mężczyzny, który miał być tylko kochankiem na jedną noc.
Nie można powiedzieć, że było jej niewygodnie. Wręcz przeciwnie - spało jej się wyśmienicie. Tyle tylko, że obecność drugiej osoby w łóżku jednak trochę wybudzała, zwłaszcza, że Hollingsworth była raczej rannym ptaszkiem. Jakieś znaczenie mógł mieć również fakt, że Bradford przytulał ją, obejmując ramieniem, a jego ręka nie należała do najlżejszych.
Poruszyła się nieznacznie, wyswobodziła łagodnie z uścisku, jakby to ona uciekała o poranku. Usiadła na skraju łóżka, obróciła się przez ramię, by popatrzeć na śpiącego mężczyznę. Na co jej to było? Pokręciła głową. Nie miała pojęcia, co wyprawia.
Wyszła cicho z sypialni. Henry Marsh przeciągnął się, podbiegł do właścicielki, dopominając się nie tylko pieszczot, ale i jedzenia. Śniadanie musiało się zgadzać.
- Mam nadzieję, że nie nasrałeś mu do butów. - powiedziała pieszczotliwie, drapiąc kota za uchem. - Bo nigdy stąd nie wyjdzie.
A mimo swoich słów nie zrobiła niczego, by obudzić Bradforda. Ba! Nawet nie włączyła głośno muzyki, tylko włożyła bezprzewodowe słuchawki do uszu. Przeszła do kuchni, podśpiewując sobie pod nosem. Miała zamiar zrobić naleśniki. SOBIE na śniadanie.
Kawę zaparzyła w ekspresie dla dwojga.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 38
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth   Sob Lis 25 2017, 14:22

Mężczyzna nie usłyszał już słów kobiety o skopywaniu z łóżka bo zasnął. Z reguły spał twardym i spokojnym snem, chyba że ucinał sobie nielegalna drzemkę na służbie. Teraz jednak był mocno zmęczony, do tego zrelaksowany więc twardo spał do rana. Nie zauważył Ethel, kiedy wymknęła się z łóżka.
Obudził go zapewne zapach kawy roznoszący się po mieszkaniu. Otworzył piwne oczy i potrzebował sekundy by zorientować się gdzie jest. Zerknął w bok ale wąskie łóżko było już puste. Wyciągnął ręce w górę i naciągnął się, dopiero teraz odczuwając jak bardzo musiał być powykrzywiany śpiąc. Pewnie minie trochę czasu nim to rozchodzi. Doktorka miała zdecydowanie za małe łóżko. Czemu można było oczywiście łatwo zaradzić.
Raphael wstał, poszedł do łazienki ogarnął się i wrócił do części kuchennej. Przez chwilę z lekkim uśmiechem na twarzy obserwował podśpiewując Ethel i to co robiła. Zakradł się i zwinął jej naleśnika, parząc sobie przy tym nieco palce a później poszedł do ekspresu i nalał sobie kawy.
- Dzień dobry.- przywitał się i ugryzł placek zapijając go kawą. Matka Bradforda na pewno padłaby na zawał widząć w jaki sposób syn spożywa śniadanie.
W między czasie zerknął na zegarek. Będzie się musiał zbierać ale pojedzie prosto na posterunek bo do swojego mieszkania już nie zdąży.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t160-raphael
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Reputacja: akceptowana
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth   Sob Lis 25 2017, 14:23

- Feels so good, feels so good it's frightening, wish I could stop this world from fighting, la-da-da-da-da - podśpiewywała pod nosem, zupełnie nie słysząc Bradforda. Bujała się przy tym rytmicznie w rytm muzyki, którą tylko ona słyszała. - Da-la-da-da-da da-da-da-da, da-da-da, da-daaaa… - nagle męska ręka zwinęła naleśnik, który właśnie wrzuciła na talerz. - Hej! - zaprotestowała.
Wyciągneła z uszu słuchawki i podparła się za boki, patrząc spode łba na mężczyznę.
- Ile masz lat? 10? - wywróciła oczami, a podejrzewając, że mógł się poparzyć, ruchem głowy wskazała na kran. - Wsadź pod zimną wodę. I nie jedz tak szybko, bo z językiem będziesz musiał zrobić to samo.
Odłożyła słuchawki i upiła łyk swojej kawy. Nie mogła tak po prostu odpowiedzieć “dzień dobry”. Musiała za to powiedzieć parę innych zdań, które dla niej wydawały się najodpowiedniejsze w tej sytuacji.
- Spóźniony? - rozchyliła usta w szerokim uśmiechu. - Zabawne. Czy to znaczy, że będziesz musiał iść do pracy w garniturze?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 38
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth   Sob Lis 25 2017, 14:23

- Trochę więcej. - wymamrotał z łobuzerskim uśmiechem na twarzy, jak już skończył przeżuwać kilka kęsów naleśnika. Był smaczny jak się można było spodziewać. Na pewno o wiele lepszy niż pączki, które zjadłby na posterunku w normalnych okolicznościach.
-Nie trzeba, nic się nie stało.- na szczęście ciasto naleśnikowe szybko stygnęło, chociaż Ethel mogłaby podmuchać i pocałować by mniej bolało. W niej jak widać odezwała się natura lekarza. Byle tutaj pantenolu nie przyniosła zaraz.
Można powiedzieć, że naleśnik został wchłonięty, ale kawę Brdford już popijał nieco wolniej delektując się jej smakiem. Najchętniej by zapalił do niej ale to by oznaczało, że musi wyjść na balkon, więc stwierdził, że nie warto. Za dwie, trzy minuty opuści to mieszkanie i w spokoju zapali. Nikt mu nie będzie mówił o samozabijaniu, raku czy jakichś tam roślinach.
- Nie pierwszy i nie ostatni raz.- wzruszył ramionami. Jak przyjdzie w garniturze to koledzy się domyślą, że miał randkę ze śniadaniem, a tak w ogóle to miał zapasowy zestaw ubrań w samochodzie, ale wścibska pani doktor nie musiała o tym wiedzieć. W pracy policjanta takie zabezpieczenie dosyć często się przydawało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t160-raphael
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Reputacja: akceptowana
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth   Sob Lis 25 2017, 14:26

- To dobrze, że nic się nie stało. - wzruszyła ramionami. - Tylko udawałam troskę.
Znowu zaczynała wchodzić w tony ironiczno-żartobliwe, bawić się słowami, zaczepiać. Najwyraźniej przy Bradfordzie nie mogła się powstrzymać. Tak, jak przy Rudim, ale policjant nie musiał o tym wiedzieć. Choć na pewno się już zdążył domyśleć, że tę dwójkę łączy dość specyficzna, jednak silna przyjaźń. Wyłączyła kuchenkę, biodrem oparła się o kuchenny blat. Pomyślała, że ten poranek jest nawet całkiem miły. Oboje wiedzieli po co ze sobą przebywają, a zatem niezręczna sytuacja nie mogła mieć miejsca. A jednak, gdy Raphael zasugerował, że przecież nie jest ani pierwszą, ani ostatnią kobietą, którą bzyka dla przyjemności, Ethel drgnął kącik ust. I nie było to rozbawienie. Nawet jeśli wiedziała, że Bradford zmienia kobiety jak ona rękawiczki lekarskie, to jednak nie do końca chciała o tym słyszeć. Chyba głównie dlatego, że sama nie mogła rzucić tego samego. Wszak ona nie miała w zwyczaju jednonocnych przygód.
- No tak. - powiedziała tylko. - Możesz zabrać kubek. Drzwi są tam. - wskazała palcem na kierunek. - Papa, kochanie. - uniosła dłoń i pomachała paluszkami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 38
Reputacja: Akceptowany
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth   Sob Lis 25 2017, 14:26

- Kłamczucha.- stwierdził z uśmiechem na twarzy a jeśli Ethel spojrzała w oczy Raphaela to mogła dostrzec również iskierki rozbawienia w jego oczach. Zaczynał podejrzewać, że lubi ich słowne przepychanki tak samo jak on. Nawiasem mówiąc było to naprawdę miłe zerwanie z rutyną takich poranków i pytaniami czy spotkamy się jeszcze. W tym wypadku było pewne, że takie spotkanie będzie, bo Bradford jeszcze się Ethelyn nie znudził, a nie brał pod uwagę możliwości, że ona mogła go mieć dosyć po tej nocy.
Znad kubka obserwował jej wyraz twarzy. Zauważył drgnienie ust ale nie połączył go ze swoim stwierdzeniem. W końcu stawiał najzupełniej w świecie uczciwie ich relację, żadne z nich nie oczekiwało przecież wyznań miłości ani deklaracji wierności. Byli ze sobą dopóki dobrze się bawili a potem każde pójdzie w swoją stronę.
I czy ona liczyła, że on sobie tak grzecznie pójdzie? Oh Ethelyn.
Raphael odstawił kubek i zrobił dwa kroki jakby naprawdę miał zamiar wyjść, ale zamiast tego znalazł się przy kobiecie i szybkim ruchem posadził ją na blacie a potem mocno pocałował, tak by ją ścisnęło w dołku i by nie tak łatwo było jej wyrzucić go z myśli.
- Papa pa kochanie.- wyszeptał do jej ucha, kiedy już przestał ją całować i pogwizdując cicho, zadowolony z siebie, opuścił mieszkanie.
zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t160-raphael
avatar
Ogólne
Dodatkowe

PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth   Nie Lis 26 2017, 18:26

Kandel drgnął, widząc, że w końcu ktoś wychodzi z budynku. Dyskretnie przyglądał się drzwiom wejściowym, w ktorych zeszłego wieczoru znikął Raphael. Sterczenie tu całą noc, jak widły w gnoju, opłaciło się. Kandel przynajmniej nabrał przekonania, że laska, do której przylazł Bradford to ruchadełko na kilka nocy, a nie jedną. Nie dość, że przyszedł do niej z kwiatkiem, to jeszcze wyszedł dopiero nad ranem. Pewnie mu na niej nie zależało, ale Kandel nic nie straci, strasząc trochę tę pannicę. Najwyżej się dobrze zabawi.
Musiał jednak najpierw się dowiedzieć kto to. Na szczęście w tym małym plotkarskim miasteczku ludziom rozwiązywały się języki nadzwyczaj szybki. Zamierzał wybadać sytuację, może komuś pomóc, rzucić jakiś komentarz o policji albo schadzkach, oczywiście zupełnie mimochodem. Może nie uda mu się dowiedzieć czegoś za pierwszym razem, ale dowie się na pewno.
Poprawił marynarkę - dzisiaj wyglądał, jak dobrze zarabiający człowiek. Przyzwoity. Spokojny. Wzbudzał zaufanie, nawet ze swoją szczurzą twarzą.

Zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Reputacja: akceptowana
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth   Wto Lis 28 2017, 18:50

/ początek

Po przyjściu z pracy, Ethel ogarnęła się, wskoczyła w dresy i luźną koszulke, ba!, nawet zdążyła z jakąś kolacją. Właściwie nie musiała się jakoś bardzo spieszyć. O ile godziny pracy w przychodni były żelazne, to te spędzane w sklepie zielarskim już nie. Po prostu wyszła wcześniej do domu. Siedziała przy stole w kuchni, kończąc swoje ziołowe mikstury i napełniajac nimi małe ampułki. Odgarnęła mokre po prysznicu włosy za ucho. Zaśmiała się w duchu zastanawiając się czy Charlie będzie miał większe jaja i da na sobie przetestować gelsemium. Heferth i Bradford nie okazali się tacy odważni. Ale przecież nie będzie mu tego proponować. Chciała po prostu z nim porozmawiać. Nic więcej.
Henry Marsh wskoczył na stół, by trochę popodglądać do robi jego pani. Wciągnął powietrze, kichnął i syknął, po czym obrażony zeskoczuł na podłogę.
- Nigdy się nie nauczusz, by nie wąchać tego, co przygotowuję, co? - zaśmiała się i pogłaskała kota, by trochę go ułaskawić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
Sponsored content
Ogólne
Dodatkowe

PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth   

Powrót do góry Go down

Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 2 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next

Similar topics

-
» Mieszkanie
» Mieszkanie 18 - Marceline Delacroix i Madison Richelieu
» Mały salon
» Mieszkanie Curtis Juvinall i Raphaela De Nevers
» Mieszkanie Emmy

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Witaj w Rode! :: FABUŁA :: Rode :: Dzielnice mieszkalne-