Share|

Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5
AutorWiadomość
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth  ♦ Nie Wrz 10 2017, 17:41;

First topic message reminder :






Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth

Standardy Rode pozostawiały wiele do życzenia, lecz osiedle, na którym mieszkała dr Hollingsworth można było nazwać co najmniej przyzwoitym. Budynek miał zaledwie trzy piętra, mieszkanie lekarki mieściło się na drugim. Ciężkie solidne drzwi zamykane na dwa zamki. Pierwsze co rzucało się w oczy to jasne kolory przełamane czernią i minimalizm. Oraz przestrzeń - duży salon był połączony z kuchnią i niewielką jadalnią. Na jednej ze ścian wisiały szerokie donice, w których posadzono zioła. Charakterystyczny zapach mięty i innych ziół unosił się w pomieszczeniu. Dwoje dodatkowych drzwi prowadziły do sypialni oraz łazienki. Po nielicznych półkach i parapetach walały się grube książki - niemal wyłącznie pozycje medyczne. Mieszkanie było średniej wielkości, ale przestrzenne i przytulne. Urządzone z gustem minimalisty.

Sypialnia i łazienka:
 


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth  ♦ Nie Sie 26 2018, 12:04;

“Zatrzeliłem go” - zadźwięczało w uszach Ethelyn i na chwilę się wyłączyła. Puściła przedramię Bradforda i cofnęła się o krok, marszcząc brwi jeszcze bardziej. Patrzyła jak kochanek wypija whisky. Zabiłgo przez przypadek? Z poczucia obowiązku? Czy z premedytacją? Co się tak naprawdę wydarzyło? Pytania przepływały przez umysł Hollingsworth z prędkością światła. Być może widział to w jej oczach - to nagłe uświadomienie, że tak naprawdę nie wie do czego byłby zdolny. Tylko czy…
Czy to ma jakiekolwiek znaczenie? - pomyślała trochę przerażona. Bo właśnie stało się dla niej jasne, że nie tylko kocha Bradforda, ale i będzie zawsze po jego stronie.
A niech Cię, Bradford…
Postąpiła do przodu i wyciągnęła dłonie, by następnie zapleść ramiona na szyi Raphaela, przytulając go do siebie mocno. Przy czym nie było w tym żadnego napięcia, czy stresu. Pogodziła się z tym, że po prostu mu się oddaje i niczego nie żałuje. Odsunęła się nieznacznie, by lekko pocałować kochanka.
- Dziękuję. - pogładziła go po karku. - Że już jest po wszystkim.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 38
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth  ♦ Nie Sie 26 2018, 12:26;

Obserwował Ethel i jej reakcję na swoje słowa. Zachowywał się jak zwykle, jakby nic go nie obchodziło, ale zuważał każdy niuans mimiki kobiety, która przed nim stała i choć bardzo tego nie chciał przed sobą przyznać, to zależało mu na tym, by go zrozumiała, by nie odsunęła się od niego i nie spojrzała na niego jak na mordercę. Osobiście chciał załatwić sprawę z Kandlem zupełnie inaczej, ale dawny kompan nie pozostawił mu najmniejszego wyboru. Stawka była prosta, albo on albo Paul.
Prawie widział jak mózg Ethel pracuje na najwyższych obrotach, analizując wszystko i rozkładając na czynniki pierwsze, bo taką już miała naturę. Prawdę mówiąc uwielbiał ten jej przewrotny sposób rozumowania. Teraz jednak mógł się tylko domyślać, co mógł oznaczać ten szczególny błysk zrozumienia w jej oczach.
Myślał, że kochanka się odsunie od niego, a zamiast tego poczuł jak jej ramiona oplatają się wokół jego szyi. Z pierwsi mężczyzny wyrwało się ciche westchnienie i pochylił się by bardziej przygarnąć kobietę i wtulić się w nią, czerpiąc siłę z ich bliskości, z tego że są razem.
Uśmiechnął się lekko i tylko pokiwał głową słysząc jej słowa, na szczęście nie było w nich wyrzutu, że tyle czasu to trwało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t160-raphael
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth  ♦ Nie Sie 26 2018, 13:28;

Prawie czuła, jak z barek Bradforda spada ciężar, gdy okazała mu zrozumienie. Nie znała jeszcze szczegółów, mogły być przecież przerażające, lecz wiedziała, że tak czy inaczej będzie po jego stronie. Przesunęła dłonie na policzki mężczyzny, pod palcami czuła szorstką brodę.
- Powinieneś odpocząć. - pogładziła skórę nad brodą kciukami, uśmiechając się przepraszająco. - Muszę iść do pracy, ale to tylko kilka godzin. Akurat się prześpisz, a jak wrócę to przygotuję dobrą kolację, w porządku?
Mogła spróbować się zamienić albo powiedzieć, że nie przyjdzie, tylko ostatnio zbyt wiele razy to wykorzystywała. Jej praca i kariera i tak wisiały na włosku. Bradfordowi tak czy inaczej przyda się spokój. Chyba. Nie wiedziała przecież, jak radzi sobie z takimi sytuacjami. Na pewno z pomocą alkoholu, jak już zdołała zauważyć. A mimo wszystko…
- Ale mogę zostać, jeśli tego chcesz.
Szpital w Rode nie był jedynym na świecie. Może w końcu powinna wziąć sprawy w swoje ręce i zmazać swoje błędy w innej placówce?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 38
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth  ♦ Czw Sie 30 2018, 19:43;

Dla Bradforda obecna sytuacja była zupełnie nowa. W zdarzeniach podobnych do tego nikt się o niego nie troszczył, nikt nie gładził jego twarzy i nie przytulał do siebie. Z reguły była butelka alkoholu i on sam, a potem chłodna pościel, w której mógł się zanurzyć w odmętach snu. Potem wstawał i przechodził nad sprawą do porządku dziennego, kontynuując swoje życie. Teraz mógł mieć większe problemy ze względu na całą sytuację, ale wiedział też, że komendant dla własnego świętego spokoju będzie chciał wszystko pozamykać.
- Nie, idź. Ja i tak pójdę spać. To była długa noc.- w sumie dobrze się składało, że Ethel musi wyjść do pracy. Butelka alkoholu i Raphael będą mieli czas tylko dla siebie.Właściwie to pierwszy raz od kilku miesięcy, kiedy kobieta spokojnie będzie mogła gdzieś pójść sama i nie będzie nad nią wisiało widmo Paula.
- Kolacja wieczorem brzmi całkiem nieźle.- uśmiechnął się do doktorki. Nie chciał by czuła wyrzuty sumienia, że go zostawia, skoro Bradford i tak miał swój plan na najbliższe godziny.
- Po za tym twoi pacjenci zapłakaliby się, gdyby w pracy nie pojawiła się ich ukochana pani doktor.- na twarzy mężczyzny pojawił się zaczepny uśmiech, który tak dobrze znała. Pochylił się i ją pocałował, a potem lekko klepnął w tyłek.
- Lepiej się zbieraj, bo się spóźnisz.- najwyraźniej chwila słabości Bradforda minęła i przypominał zwykłego siebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t160-raphael
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth  ♦ Pon Wrz 03 2018, 19:50;

Nagła zmiana zachowania Bradforda sprawiła, że kobieta odsunęła się z westchnieniem. Nawet nie uśmiechnęła się na to klapnięcie w tyłek. Policjant momentami naprawdę potrafił być męczący z tą swoją postawą: “Nie mam emocji, jestem silnym niezależnym mężczyzną”.
- Nie musisz udawać, że nic się nie stało. - powiedziała, znowu westchnąwszy. - Nie przy mnie. Ja wiem, że beztroskie mówienie o czymś ułatwia sprawę… - urwała, przypatrując się Bradfordowi. - A przynajmniej mam nadzieję, że beztroska reakcja na taką sytuację to tylko postawa obronna. W przeciwnym razie oznaczałoby to, że bardzo się co do ciebie pomyliłam. - podeszła o krok i już tylko lekko musnęła dłonią policzek mężczyzny. - A ja rzadko mylę się co do ludzi. - pocałowała go w policzek i skierowała się do pokoju.
Tam musiała na chwilę wstrzymać powietrze i odetchnąć mocno, acz bezgłośnie. To już był koniec. W końcu. Nareszcie. Jedyna skazą było to, do czego musiał posunąć się Bradford. Niezależnie od sytuacji odebranie komuś życia zawsze niosło ze sobą psychiczną dewastację, z której trzeba było wyjść. Przynajmniej tak jej się wydawało. Brała pod uwagę również swoje własne doświadczenia.
Ubrała się, pomalowała, ułożyła włosy. Wychodząc uśmiechnęła się ciepło i troskliwie do kochanka.
- Do później.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 38
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth  ♦ Pon Wrz 03 2018, 22:42;

Spodziewał się, po niej troszkę innej reakcji. Bardziej zdecydowanej, może nawet liczył na drobną awanturę, która pomogłaby mu rozładować atmosferę, ale przecież przed nim stała Ethel. Czasami znała go tak dobrze, że jego samego to przerażało i oczywiście wiedziała, czego potrzebował, choć Bradford sam przed sobą się do tego nie przyznawał.
Na chwilę przytrzymał jej dłoń przy swoim policzku i lekko musnął jej wnętrze nim zdążyła ją odpuścić.
Nalał sobie kolejną szklankę i obserwował jak szykuje się do pracy, popijając alkohol. Z jednej strony było to coś zwyczajnego a z drugiej fascynującego, jak z rozczochranej, zaspanej kobiety zmieniała się w elegancką panią doktor, której nikt nie podskoczy. Wiedział, że Blackowie nieźle jej nabruździli w karierze i zasadniczo mógłby pomóc wrócić Ethelyn gdzie jej miejsce, ale wtedy chyba by go zamordowała.
- Do później.- odpowiedział i odpowiedział lekkim uśmiechem.
Po wyjściu Ethel w mieszkaniu zrobiło się cicho i pusto. Kot zwinął się gdzieś w kłębek i i oddał swojemu ulubionemu zajęciu, czyli spaniu. Bradford pomyślał, że powinien iść w jego ślady. Wypił więc kolejne dwie szklanki i powlókł się w stronę sypialni i łóżka. Sen jednak nie chciał nadejść a umysł oczyścić się. W głowie Bradforda w zwolnionym tempie cały czas odgrywała się scena z hangaru. W końcu po kilku godzinach zrezygnował z próby snu i z butelką whiskey przeniósł się na kanapę i włączył na hologramie jakiś film. Dokończył alkohol i późnym popołudniem zapadł w końcu w drzemkę. Kot korzystając z okazji ułożył mu się na brzuchu i taki widok zastała Ethelyn wracając do domu po pracy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t160-raphael
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth  ♦ Wto Wrz 04 2018, 08:26;

Przez cały dzień w pracy była nieswoja. Z jednej strony odczuwała ulgę, z drugiej - najzwyczajniej w świecie martwiła się o Bradforda. Nie wierzyła w tę jego beztroskę. W dodatku dochodziła do tego jeszcze jedna kwestia - co się teraz z nimi stanie? Wyprowadzi się? Zapomni o niej? Coraz silniej zaczynała myśleć, że Raphael nigdzie się od niej nie ruszy. Lecz czy to nie były tylko jej urojenia? Urojenia u lekarza od mózgu. To by było w styli życia.
Po drodze do domu kupiła wino i jedną z najlepszych whisky. Sok jabłkowy, dla siebie, do drinka. Parę spożywczych drobiazgów. Lecz obiad w pełnej okazałości wzięła na wynos z hinduskiej restauracji. Raczej oboje nie mieliby teraz siły na gotowanie.
Drzwi otworzyła cicho, spodziewając się, że Raphael będzie jeszcze spać. Zresztą, cokolwiek robił i tak nie miała humoru, by radośnie wpadać do mieszkania. Zanim złożyła zakupy i obiad na stole, zauważyła leżącego na kanapie kochanka. I Henry’ego Marsha. To zadziwiające jak tych dwóch się zaczęło ze sobą dogadywać. Ethelyn prawie była zazdrosna. Uśmiechnęła się mimowolnie.
Przysiadła na kanapie tuż przy Bradfordzie. Kot otworzył jedno oko, ale się nie poruszył. Westchnęła.
- I co teraz z nami będzie? - zastanowiła się szeptem na głos, nawet nie myśląc o tym, że może ją słyszeć. Przeczesała włosy mężczyzny delikatnym ruchem, wybudzając go. - Mam obiad i whisky. Wszystko co ci potrzebne do szczęścia. - posłała mu blady uśmiech.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 38
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth  ♦ Nie Wrz 09 2018, 22:51;

Bradford obudził się prawie tak samo jak kot, czyli najpierw otworzył jedno oko a dopiero po chwili drugie. Był zaspany i wstawiony, ale czuł się lepiej niż o poranku. W sumie to pewnie zasługa alkoholu, który krążył w jego krwiobiegu.
- Tutaj mam wszystko, co mi potrzebne do szczęścia.- uśmiechnął się do Ethel rozczulająco pijackim uśmiechem i pociągnął ją na siebie, co pewnie musiało wywołać oburzenie kota, bo Ethel zapewne upadła w jego kierunku.
- Myślę, że powinniśmy znaleźć nowe mieszkanie, z zdecydowanie większą kanapą.- stwierdził i wsunął ręce we włosy Ethel, jeżeli były spięte to je rozpuścił by móc przesuwać pasma pomiędzy palcami. Wtulił się w kobietę i wciągnął powietrze w nozdrza by poczuć jej zapach. Tak bardzo znajomy i kojący.  
- Nie jestem głodny, ale whiskey chętnie się napiję.- nie chciało mu się tylko ruszać tyłka z kanapy by po niego sięgnąć, więc dalej leżał z Ethelyn przytulona do siebie.
- Ciężki dzień? Wyglądasz na zmęczoną.- lepiej było skupić się na nie,j niż znowu wracać do wydarzeń wczorajszego dnia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t160-raphael
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth  ♦ Sob Wrz 22 2018, 21:04;

Kot nawet nie prychnął, po prostu czmychnął czym prędzej, by ciało właścicielki na niego nie upadło. Kobieta zaś była nieco zaskoczona tym rozczulonym przyciągnięciem do siebie. Zdążyła jednak oprzeć się przedramionami na piersi Bradforda. Gdy wypiął spinkę z włosów, ciemne pasemka opadły wokół twarzy. Niezbyt długo mógł odczytywać zaskoczenie na twarzy kochanki, bo zaraz przyciągnął ją do siebie. Uniosła się trochę na siłę.
- Naprawdę musisz coś zjeść, chyba majaczysz. - uśmiechnęła się, lecz uśmiech nie sięgnął oczu. Powinna się cieszyć, a nie… NIe potrafiła jeszcze zidentyfikować niepokoju, jaki wlewał się w umysł.
Pokręciła głową.
- Wszystko w porządku. Po prostu się o ciebie martwię. - uśmiechnęła się już szczerzej i poklepała Bradforda po policzku.
Wyplątała się z jego ramion, by wstać. Przez chwilę nawet zastanawiała się czy nie ściągnąć go z kanapy, lecz w końcu zrezygnowała. Zamiast tego poszła po papierowe pudełka z hinduskim jedzeniem w środku. Powróciwszy znów przysiadła na kanapie i jedną porcję wcisnęła Bradfordowi.
- Jedz. - nakazała.
Pomysłu o znalezieniu nowego mieszkania nie skomentowała. To, że się zupełnie nieświadomie zakochała nie oznaczało, że miała Bradforda za dobrego kandydata na wspólne życie. Ciągle jednak siedziało jej w pamięci jakim był człowiekiem, kiedy ją poznał. Mógł się do niej przywiązać. Ale na jak długo?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 38
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth  ♦ Nie Wrz 30 2018, 10:15;

Trochę go rozbawiło to zaskoczenie malujące się na twarzy kochani, właściwie powinien częściej zdobywać się na takie gesty, ale to nie leżało w jego naturze. Ethel i tak wydobywała z niego coś czego nikt inny nie potrafił wydobyć na powierzchnię. Bradford obstawiał, że wynikało to z uczuć, które do niej żywił.
- Majaczę? Może mam gorączkę? Pani doktor chyba musi mnie zbadać.- po jego ustach błąkał się na wpół szelmowski uśmieszek. Ewidentnie zaczepiał Ethel o czym ta doskonale wiedziała, tyle że chociaż jej buzia się uśmiechała to oczy pozostawały poważne. Czyli nic z tego, tym bardziej, iż wyplątała się z jego ramion.
- Nie musisz się o mnie martwić. Naprawdę nic mi nie jest.- przez chwilę przyglądał się jej z pozycji leżącej, nim w końcu zdecydował się usiąść. O dziwo jego głowa nie eksplodowała a żołądek zachowywał się przyzwoicie. Zresztą w końcu to żołądek Bradforda, nie ośmieliłby się zbuntować.
- Co to?- zapytał, kiedy wcisnęła mu pojemniczek z jedzeniem do ręki. Powąchał usiłując po zapachu zgadnąć czym go uraczyła. Po otwarciu okazało się, że to hinduskie żarcie, pewnie wzięła ostre tak jak lubił i wypali mu przełyk.
- Smacznego.- odezwał się i zaczął jeść. Dopiero wtedy poczuł jak bardzo był głodny. Przez chwilę jedli w milczeniu.
- Poważnie mówiłem o tym mieszkaniu.- odezwał się w końcu Bradford i spojrzał na Ethel by widzieć jej reakcję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t160-raphael
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth  ♦ Nie Paź 07 2018, 22:10;

- A nawet gdyby coś było, to powiedziałbyś mi? - zapytała z powątpiewaniem, ale bez wyrzutów. Kiedy już mieszkała z Bradfordem przez te kilka miesięcy, potrafiła się zorientować, że to typ, który nie narzeka i za żadne skarby nie powie, że mu źle pod względem emocjonalnym. Ale chyba nigdy w życiu nie miał nikogo z kim mógłby szczerze i bez lęków rozmawiać. Więc wcale mu się nie dziwiła. Dlatego też nie zamierzała niczego wydzierać siłą.
Usiadł, co dało jej możliwość oparcia się i wygodnego położenia sobie pudełka z jedzeniem na kolanach. Nie przerywała ciszy, zastanawiając się nad paroma rzeczami. Wszystkie dotyczyły relacji z Bradfordem. No, prawie wszystkie.
Westchnęła, przestała jeść, zatopiła widelec w jedzeniu i spojrzała na Raphaela.
- Pracuję na pół etatu, sklep od miesięcy jest zamknięty i nie przynosi dochodów, nie mówiąc już o czynszu za lokal. Większe mieszkanie, to większy koszt. Mam być na twoim utrzymaniu? - zmarszczyła lekko brwi. - Po moim trupie. Jeszcze tego by brakowało, żebyś pomyślał, że jestem jak wszystkie inne. - prychnęła.
Chyba pierwszy raz na głos powiedziała, jak wygląda jej sytuacja finansowa. Przy funkcjonującym sklepie jeszcze jej zarobki miały jakikolwiek sens, zważywszy niskie płace w tym zapyziałym Rode. Ale przez ostatnie miesiące trochę się wypruła z oszczędności, za nic w świecie nie chciała zamykać sklepu. Przynajmniej nie do momentu, aż odzyska pozycję. Dopiero teraz zdała sobie sprawę, jak bardzo jest w dupie. Minął rok, a ona nic nie zrobiła ze swoim życiem zawodowym. Jak ostatni tchórz. Zmarszczyła brwi jeszcze bardziej, powracając do posiłku wyraźnie ze złością. Była zła na siebie. Bo uświadomiła sobie, że traci grunt pod nogami. Wcześniej myślała tylko o tym, co może jej grozić ze strony Kandla.
Znowu westchnęła.
- Chyba, że karma nie pozwala mi wrócić do zawodu. - milczała w napięciu. - Wiesz dlaczego popełniłam wtedy błąd? Wtedy, z Blackiem. - przeniosła wzrok na Raphaela. - Nigdy nikomu nie powiedziałam, co chciałam ulepszyć i gdzie spieprzyłam. Chciałam go naprawić. Przesunąć odrobinę układ emocjonalny, zmienić mu motywacje, zrobić z niego… dobrego człowieka. - skrzywiła się na myśl o swojej próżności. - Straszny był z niego skurwiel. - napakowała sobie jedzenia do ust. - Ale nigdy nie chciałam zrobić z niego warzywa. - dodała niewyraźnie z pełnymi ustami.
No ładnie. Chcąc odsunąć od siebie temat miłości i tego, co czuje do Bradforda, zaczęła się zwierzać i gadać to, czego nie powiedziała nawet Rudolphowi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 38
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth  ♦ Pon Paź 15 2018, 22:09;

- Pewnie nie.- przyznał szczerze i lekko wzruszył ramionami. Ethelyn znała go bardzo dobrze, więc wiedziała jaki jest, kim jest. Nigdy nie ukrywał tego przed nią. Nie składał obietnic bez pokrycia, a jeśli coś obiecywał to dotrzymywał słowa. Taki właśnie był, a że jego emocje i uczucia były bardzo głęboko schowane, stanowiło również o nim. Czasami wychyliły się na powierzchnię, ale były to niezbyt częste momenty.
Skrzywił się słysząc słowa Ethelyn. Mógł się spodziewać, że z nią nic nie będzie łatwe. Inna kobieta na jej miejscu pewnie podskoczyła by z radości i rzuciłaby mu się na szyję, ale nie Hollingsworth. Ona musiała wszystko komplikować.
Odstawił pojemnik z jedzeniem na stolik i sięgnął po niedokończoną szklaneczkę alkoholu. Oparł się wygodnie na kanapę i spojrzał na Ethelyn.
- Po pierwsze nie jesteś jak wszystkie inne i obydwoje o tym wiemy, ta twoja ...autonomia doprowadza mnie czasami do szewskiej pasji, więc nie wiem dlaczego w ogóle miałbym tak pomyśleć.- zignorował pytanie o to czy miałaby być na jego utrzymaniu, bo akurat tutaj nie widział problemu, a wszystkie jakie rzekomo były, generowała sobie ta śliczna główka, kobiety siedzącej obok.
- Karma? Daj spokój.- parsknął, bo nie wierzył w takie bzdury,ale z uwagą wysłuchał tego co mówiła. To był chyba pierwszy raz, kiedy nawiązała do tej zjebanej operacji, po której ukryła się przed światem. Widział, że ją to dalej gryzie i w niej siedzi, ale też już chyba był najwyższy czas by zamknęła ten rozdział i ruszyła dalej, do przodu, najlepiej z nim oczywiście.
- Czyli to jest powodem.- Bradford pokiwał głową jakby mu się w końcu coś złożyło w logiczną całość.- Ok, popełniłaś błąd, ale nie widzę powodu dlaczego miałby za niego pokutować do końca życia. Cały czas się zastanawiałem dlaczego nie chcesz odzyskać stanowiska i utrzymujesz ten status quo a teraz wszystko jest jasne. - opróżnił szklankę do zera. I pomyśleć, że Hollingsworth miała ego wcale nie mniejsze niż on.
- Ja nie wiem w czym widzisz problem? Sklep możesz otworzyć bez problemu, nie wiem, zatrudnij kogoś na cały etat, jak potrzebujesz adwokata do załatwienia sprawy z Blackiem, to mogę pomóc. Kasa to nie problem, więc nie wiem dlaczego nie mielibyśmy poszukać czegoś większego?- kolejna szklanka alkoholu będzie nieodzowna podczas tej rozmowy a odstawione jedzenie mu stygło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t160-raphael
Sponsored content
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth  ♦ ;

Powrót do góry Go down

Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 5 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5

Similar topics

-
» Mieszkanie
» Mieszkanie Emmy
» Stare Opuszczone Mieszkanie
» Letnie Mieszkanie Heisenberga
» Biuro i mieszkanie Gwen

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Witaj w Rode! :: FABUŁA :: Rode :: Dzielnice mieszkalne-